Project Dozen – 23 – Bez pośpiechu do przodu

Zasiedział się po kółku filmowym z dwoma kumplami, z którymi rozmawiali o tajnym scenariuszu do filmiku na Halloween. Byli tym bardzo pochłonięci i nawet odegrali sami dla siebie kilka scenek, żeby zdecydować, jaki bohater komu bardziej odpowiada. Było w końcu wiele ciekawych kreacji do sparodiowania, a Tomas chciał spróbować swoich sił i tym razem zagrać jakiś czarny charakter.
Wrócił do pokoju już wieczorem, wręcz nie wierząc, że zeszło mu tyle czasu. Otworzył drzwi i na widok swojego współlokatora, rzucił:
— Czołem, towarzyszu. — I ziewnął.
— Witaj, wędrowcze. Gdzie w ogóle się tak zapuściłeś? — spytał Colin, oderwawszy wzrok od ekranu laptopa jedynie na kilka sekund. Był zajęty grą. Nie było to niczym dziwnym.
— Doszkalałem swoje zdolności aktorskie, żebyś potem na RPG mógł mi pogratulować, że lepszego gnoma jeszcze nie widziałeś — odpowiedział ze śmiechem Tomas, rzucając plecak byle gdzie i ruszając prosto do laptopa. Był padnięty, ale przecież najpierw trzeba było sprawdzić pocztę, facebooka i masę innych for czy portali.
— Do tego, padawanie, musiałbyś się nieźle skurczyć, abym szczerze udzielił ci takiej pochwały — zażartował niższy chłopak, po czym nagle przerwał i syknął w stronę monitora „no giń, giń!”.
— A ty brzmisz i wyglądasz prawie jak Smeagol. — Tomas zaśmiał się z jego głosu i miny. Sam zaraz potem z irytacją postukał w laptopa, który zbyt wolno się włączał. — Eeeh, ciężki dzień. Przespałbym się. Ale w sumie z kimś — dodał na koniec, mając ochotę poleżeć trochę w łóżku z Woodym…
Colin zaśmiał się, zerkając na kumpla.
— Bardziej z taką Chun Li czy Faith? — spytał, wspominając bohaterkę zarówno gry Street Fighter II, jak i Mirror’s Edge, które na pierwszy rzut oka poza strojem rozróżniała wielkość biustu.
Tomas najpierw się zaciął, bo Colin wręcz brutalnie zastąpił w jego głowie obraz seksownego chłopaka z dredami damskimi postaciami z gier. Nie dość, że miały waginy i cycki, to były nieprawdziwe. A Woody miał kutasa i był realny. Cholerka…
— Faith oczywiście. Jest ostrzejszą laską, bardziej super — odpowiedział w końcu z powagą i przekonaniem. — Chociaż jak tylko spać i się przytulać to może z Chun, bo więcej ciała — niby gdybał, równocześnie logując się na swoje konto.
— Byle nie z obiema, bo ci skopią tyłek, jak się dowiedzą — odparł Colin z taką powagą, jakby rozmawiali o prawdziwych dziewczynach, z którymi Tomas świrował. Sam zresztą nie umiał odpowiedzieć, którą z wymienionych dziewczyn by wolał. Ale chyba Chun Li, bo wydawała mu się słodsza, jakkolwiek jej bransolety na dłoniach wcale słodkie nie były.
— No, miałbym przejebane. To może na razie zostanę przy ręce — odpowiedział ze śmiechem Tomas i zaczął sprawdzać wszelkie wiadomości. Nie zwrócił uwagi na bajzel w pokoju, na to, że Colin miał na sobie kolejny dzień tę samą bluzkę, którą zamówił ostatnio przez neta i czasem nawet w niej spał. Że za oknem jacyś uczniowie darli się, próbując zaśpiewać na kilka głosów „Take me home, country roads”. Monitor tak go pochłonął, że nawet nie zarejestrował od razu bzyczenia swojego pagera w kieszeni. Dopiero kiedy w tym samym czasie Colin sięgnął po swój, zrobił to samo. — O, wiadomość!
— Też masz? — Jego współlokator zdziwił się, bo jak do tej pory coś takiego się nie zdarzyło. A przynajmniej nic o tym nie wiedział. — O kurna, ale jazda! — Zaśmiał się, kiedy przeczytał krótką wiadomość.
Żeby nie być w tyle, Tomas szybko porzucił myszkę i klawiaturę, aby pospiesznie odczytać informację.

„Uczestnik Kevin Blare zawiódł. Zostało: 11 uczestników.”

— O jaaa! — wydusił z przejęciem. — Odpadł! Czaisz?! Musiał mieć zadanie i spieprzył! — Na koniec roześmiał się z radością.
— Noo! — Drugi chłopak także wyglądał na zadowolonego. — Ktoś jest większą pipką niż ty! — Rechotał, nabijając się z kolegi. Obaj czasami sobie dogryzali, więc nie było to nic personalnego.
— Ja jeszcze nie miałem swojego zadania, ale nie spieprzę, weeeź. Wszystkie chyba na razie były lajtowe. To co on musiał niby zrobić? Nawet twój przejazd przez szkołę obył się bez nagany — odparł lekkim głosem Tomas, równocześnie szybko stukając wiadomość na faceboooku do Woody’ego.
Tomas Eng: Sprawdź pager! Blare odpadł :D
— Niby bez nagany, ale teraz non stop ktoś mnie na korytarzu zaczepia i do mnie per „rolkarz” woła albo jeszcze inaczej — fuknął Colin, ale nadal był ucieszony, że lista konkurentów mu się zmniejszyła. Niby dalej było ich dużo, ale zawsze o jednego mniej.
W tym czasie Tomas dostał odpowiedź.
Woody Jolene: Widziałem. Nie wiesz, co musiał zrobić?
Odpisał, nim odpowiedział współlokatorowi.
Tomas Eng: Nie wiem. Trzymał się chyba z Tylerem, może on coś wie.
— Powinni cię nazywać jakoś oryginalniej, Jeeezu. Na przykład Ikki, jak ten z Air Geara — zasugerował, kojarząc anime opowiadające o wyścigach na ulepszonych rolkach w niedalekiej przyszłości. — Ale większość to nudziarze, nie wiedzą nawet co to „anime” a co dopiero Air Gear.
— No raczej. — Colin przyznał mu rację i przy okazji przewrócił oczami. Uważał ludzi, którzy nie znali się w ogóle ani na grach, ani na filmach, za kogoś gorszego od siebie. Bo przecież w jakim trzeba było świecie żyć, aby nie wiedzieć, kim jest Lara Croft? A wiedział, że takie indywidua istnieją.
Tomas rozmawiał z nim, siedząc za nim przy swoim biurku i dzięki temu nie widział, jak ten dalej koresponduje na facebooku z Woodym.
Woody Jolene: Może, chociaż nie wiem, czy się sobie zwierzali. Może w mailu będzie info o zadaniu.
Tomas Eng: Nom. Ale super, że odpadł :D Jest nas mniej. A jak dzień? :*
Po odpisaniu swojemu nowemu chłopakowi, przeciągnął się i zaczął powoli zbierać rzeczy do łazienki.
— W ogóle umyję się i w kimę chyba zaraz. Znaczy jakiś film i w kimę, bo straciłem prawie całe ki w budzie…
— Mhm — odmruknął Colin, tracąc zainteresowanie kolegą na rzecz misji w grze, którą zaczął wykonywać.
Woody Jolene: Dobrze. Na ile może być w tygodniu. Jak jutro masz zajęcia?
Tomas Eng: Dopiero na hiszpański po porze lunchu. Ranek wolny :D Ty też! Już się nauczyłem twojego planu :>
Zarzucił ręcznik na szyję.
Woody Jolene: To możemy się zobaczyć, jak chcesz.
Tomas Eng: Jasne! — Jak głupi uśmiechnął się do ekranu, ale na szczęście Colin nic nie zobaczył. — Może ten obiecany basen razem??? — dopytał z nadzieją.
Woody Jolene: A w sumie może być. Ale to rano trzeba by było wstać. Ból, ale spoko.
Tomas Eng: Super :D Spotkamy się o dziewiątej na parkingu przy moim wehikule? — pisał dalej. Cieszył się niesamowicie, że Woody się zgodził! Zobaczy więcej jego ciała!
Woody Jolene: :/ to se pospałem, hehehe. To do zobaczenia jutro. I miłej nocy. Ja spadam, mam jeszcze do zrobienia jedną rzecz ;)
Tomas Eng: Spoko wodza. Do jutra :* Dobranoc :) — odpisał, mając nadzieję, że jutro Woody nie będzie żałował tej wczesnej pobudki. Sam też nie lubił wcześnie wstawać, ale coś czuł, że po zadzwonieniu budzika myśl o basenowej randce szybko wyrwie go z łóżka.

*

Niedługo miał być na parkingu, gdzie Tomas miał na niego czekać. Nie dostał jednak od niego jeszcze smsa, że już tam sterczy, więc aż tak bardzo się nie spieszył. Było wcześnie.
Gdyby był to zwyczajny czwartek, Trey pewnie by już wstawał i mozolnie szykował się na swoje zajęcia. Ale nie był to dla Treya zwyczajny czwartek. Trey był zawieszony. Woody chętnie by powiedział, że też „zwieszony”. Mówił mniej niż zwykle, za to więcej jeździł po skateparku. Nawet mimo gorszej pogody i zimnego wiatru.
Wciąż leżał w łóżku, ale już nie spał. Nie patrzył jednak na Woody’ego, tylko siedział na Internecie na swojej komórce, z ręką podpierającą głowę. Przez to jego współlokator zamiast samemu zająć się sobą, przystanął podczas krzątania się po pokoju i spojrzał na niego. Długo i wyczekująco. Nie mówił nic, tylko czekał, aż Trey na niego chociaż spojrzy.
Ten długo starał się udawać, że tego nie widzi, ale nie mogło się to już przedłużać tak bardzo, więc w końcu oderwał wzrok od telefonu i spojrzał na niego spod zmrużonych powiek.
— Wychodzisz? — rzucił głosem bez wyrazu.
— Tak wychodzę, a ciebie chcę spytać, czy chcesz tu siedzieć cały dzień? — zapytał Woody i bez pozwolenia przysiadł na łóżku kumpla.
Trey podkurczył trochę nogi, żeby mu zrobić miejsce.
— A co mam robić? Do budy nawet nie mogę wejść.
Woody uśmiechnął się krzywo.
— Wiesz… W normalnych okolicznościach byś nawet nie chciał iść do tej budy.
— Ale to nie są normalne okoliczności — odmruknął Trey i znowu spojrzał na komórkę, bez celu przewijając tablicę facebooka. — Coś chcesz?
Woody odetchnął ciężej. Sytuacja była… nietypowa.
— Nie wiem? Może pogadać przed wyjściem?
Trey najpierw rzucił mu krótkie spojrzenie, potem znowu zerknął na telefon, aż w końcu odłożył go na swój brzuch zakryty pościelą.
— Spoko. O czym?
Drugi chłopak zrobił kwaśną minę, ściągając jeszcze bardziej swoje i tak wąskie usta.
— Chociażby o tym, czy dziś też będziesz szedł na skatepark?
— W necie piszą, że ma padać, więc pewnie gówno z tego wyjdzie — odmruknął Trey. — Harp ma dużo zakuwania. Będę tu kwitnął jak ciota.
— A co, masz tylko dwoje znajomych? Zresztą, jak coś, możesz wziąć mojego kompa i pograć. Mam kilka gier z letniej promocji.
— Spoko. W ogóle… — Trey po chwili namysłu bardziej się nim zainteresował — gdzie cię wywiewa o tej porze? Nie masz zajęć w czwartki rano.
— Ee… — Drugi chłopak zaciął się i uśmiechnął kątem ust. — Na basen. Z Tomasem. I nie śmiej się nawet.
— Na basen…? — powtórzył Trey i uniósł brwi, a uśmieszek od razu pojawił się na jego ustach. Trącił stopą przez pościel kumpla w tyłek. — Nie zapomnij gumek.
— Mówiłem, nie śmiej się — odburknął Woody, krzywiąc się z urazą, ale zaraz zmienił wyraz twarzy i uśmiechnął się z ulgą do kumpla. — Nie wkurzaj się na mnie, dziwnie się wtedy czuję.
Jego kumpel trochę spoważniał, przymknął oczy, a jego głowa opadła do tyłu ciężko na poduszki. Nie był uczesany i włosy trochę mocniej mu się przez to rozburzyły.
— Sorry, ciężko mi dostawać w dupę bardziej niż ty, jak oboje zjebaliśmy. A to dziwne, kiedy ja bardziej dostaję w dupę od ciebie — dodał wymownie, choć Woody i tak usłyszał w jego głosie żartobliwą nutę.
— Cóż, widać, że zależy od kogo kto dostaje w dupę. I tak, odwołuję się do tych gum — prychnął Woody i szturchnął go w kolano. — Pomogę ci potem z zadaniami.
— Głównie z tą trygonometrią, bracie, nie ogarniam tego gówna…
— No, przecież mówię, że ci pomogę. Nie chcę, abyś… no… wkurzał się i taki był. Głupio mi aż, chociaż przecież nie ja wymyśliłem takie kary — mruknął, chociaż wiedział, że jakaś wina jego też w tym była.
Trey popatrzył na niego, pokręcił głową, uśmiechnął się lekko i wyciągnąwszy się do niego, z przegięciem pocałował go w policzek.
— Weź nie rób takiej zbitej miny, bo jeszcze mi serce zmięknie i cię z litości przelecę. — A kiedy w tym samym momencie usłyszał dźwięk komórki Woody’ego, oznaczający nadejście smsa, dodał: — I nie marnuj na mnie czasu, jak twój Tommy już sra w gacie, czy go nie wystawiłeś.
— Weeeź! — Chłopak skrzywił się, dłonią spychając go znowu na łóżko, do pozycji leżącej. — To co powiedziałeś, dosłownie potraktowane, jest maksymalnie obleśne. Niemalże mi się odechciewa — fuknął z rozbawieniem oczach, wstając po telefon.
— Nooo, fuj, seks z facetem, oblecha, nie? — Trey pokręcił głową z uśmieszkiem, podążając za nim wzrokiem.
Woody tymczasem zobaczył na swojej komórce smsa od chłopaka, z którym kręcił. „Czołem! Jakby co, czekam już w samochodzie :) Podążaj w stronę światła.”
Odpisał szybkie „OK”, coby nie przedłużać i wrzucił komórkę do torby, w którą spakował rzeczy na basen.
— Sranie w gacie. Seks z facetem to coś, podczas czego nie chcesz tego pierwszego uświadczyć — dodał do Treya, zakładając buty.
Tym razem jego kumpel skrzywił się na poważnie. Potem przesunął językiem po wnętrzu ust i zagadał niespodziewanie, trochę sztucznie luźnym głosem:
— To najpierw lepiej się wypłukać, nie?
— Albo zwyczajnie umyć, jak w gumie. I nie mieć rozwolnienia — prychnął Woody, nie wyłapując dziwności i napięcia w głosie kumpla. — Ale jak coś, Internet i wolny dzień. Wykorzystaj to, a nie mnie pytasz. Nara — pożegnał się z nim, już stojąc przy drzwiach.
— Nara — odparł Trey i znowu sięgnął po komórkę.
Woody jeszcze na niego spojrzał, oceniając, czy jest już trochę lepiej. Było, wyczuł, że nie była to zbywcza odpowiedź, a Trey wyglądał po prostu na zajętego facebookiem, a nie ignorującego go. Znali się na tyle dobrze, że od razu to wyłapywał.
Odetchnął w duchu i wyszedł, podążając od razu na parking, gdzie miał na niego czekać Tomas. Był zadowolony z tego basenu. Mogli się poznać bliżej, lepiej przyjrzeć, a do tego nie powinno wydarzyć się nic, gdzie straci panowanie i zrobi coś głupiego. I vice versa.
Na basen dojechali przed dziesiątą. Był środek tygodnia, przedpołudnie, więc praktycznie poza nimi, dwójką mężczyzn i jedną kobietą nie było tu nikogo. Sam basen nie był duży, ale Woody na razie widział go tylko przez przeszkloną ścianę na prawo od recepcji, kiedy odbierali kluczyki do szafek. Potem przeszli wąskim korytarzykiem z błękitnymi kafelkami i weszli do niedużej szatni. Była dobrze oświetlona, miała duże lustra, toaletę, a z głośniczka pod sufitem płynęła muzyka.
Tomas uśmiechnął się po raz kolejny do swojego dzisiejszego towarzysza i rzucił plecak na ławeczkę przed szafką numer 17.
— Ej, teraz tak kminię, ciężko ci się suszą włosy? — zapytał, wskazując na jego dredy i rozpinając plecak.
Woody właśnie wkładał buty do swojej szafki.
— Hmm… Ogólnie jak włosy, ale no… długo. Dlatego wolałbym, abyś mnie nie topił. — Uśmiechnął się i wyjął z torby specjalną, dużą gumkę do włosów, aby je związać wysoko na głowie.
— Spoko wodza — zapewnił Tomas ze śmiechem i rozpiął zamek bordowej bluzy. Potem zdjął podkoszulek, czując się specyficznie podjarany tym, że rozbiera się przy Woodym. Nawet napiął lekko brzuch, żeby pokazać, jak ma zarysowane mięśnie. Tak niby naturalnie.
Chłopak obok stał, wiążąc mocno włosy, aby się nie rozsypały, kiedy będą pływać i przy okazji przyglądał się. Nie było nikogo więcej w szatni, więc uznał, że może. Uśmiechnął się nawet, kiedy zauważył, że Tomas też na niego zerka, jakby się upewniał, czy się mu przygląda.
— Często pływasz, co nie?
— Nom. Chodzę do nas w budzie na kółko pływackie i tutaj często przyjeżdżam. Lubię pływać — odpowiedział z uśmiechem Tomas i zdjął jeszcze spodnie. Pod spodem już miał kąpielówki. Jego ciało naprawdę było nieźle zbudowane. Szerokie ramiona, umięśniony brzuch i okrągłe pośladki. Po szybkim spojrzeniu na jego krocze dało się spostrzec, że penisa ma przeciętnych, a może troszkę ponad, rozmiarów. — Ty lubisz rower, nie?
— Trochę z przymusu. Nie ogarniam deski, a za Treyem nie będę jak debil biegać. Dlatego rower, do tego można się na nim pobawić, a nie tylko jeździć. Uniwersalnie — odparł, także zaczynając się już rozbierać. Wszystko po kolei wieszał na wieszaczku w szafce, aby się nie pogięło, jak to bezwładnie rzuci. Musiał potem w szkole jakoś wyglądać.
Tomas najwyraźniej się tym nie przejmował, bo jego ciuchy lądowały w szafce jak śmieci rzucone do kosza pod biurkiem. Cały czas przy tym zerkał na drugiego chłopaka i marzył o tym, żeby go dotknąć. Wiedział, że okazję będzie miał w wodzie, bo tam będzie to naturalniej wyglądało.
— Uniwersalnie. Spoko. Lubisz tak? — dopytał z głupim uśmiechem, przenosząc ciężar z jednej nogi na drugą.
Woody, który stał już z dłońmi na krawędziach spodni, aby je zsunąć, spojrzał na Tomasa. Chwilę nic nie mówił, patrząc jak na jego twarzy wykwita lekki rumieniec przez to przeciąganie, po czym się uśmiechnął.
— Mhm. Szkoda by było czegoś w końcu nie spróbować.
Jego rozmówca zagapił się na niego, a dopiero potem potaknął żywiej. Uśmiechał się do siebie i wyraźnie już chciał wylądować z Woodym w wodzie.
— W ogóle odjazd, że Kevin Blare odpadł, nie? — Zmienił temat, zamykając szafkę. — Na kogo stawiasz następnego?
Woody ściągnął spodnie, a zaraz potem sięgnął po kąpielówki. Domyślał się, że za chwilę temat projektu albo wyparuje, albo zostanie wzmożony, bo on musiał się przebrać. Miał zwykłe bokserki i dopiero musiał je zmienić do pływania.
— Na kogo… — Zamyślił się, zdejmując bieliznę. — Bez obrazy, ale na Colina.
Tomas stał i nie reagował. Spojrzenie jego błękitnych ślepi wbiło się w pośladki Woody’ego i było totalnie zamglone. Otoczenie dla Tomasa całkowicie przestało istnieć. Nie było szafek, ławek, luster, kafelków ani głośniczka z muzyką z radia.
Był tylko tyłek Woody’ego.
Woody, widząc jego oszołomienie, uśmiechnął się pod nosem. Nie ociągał się jednak i bez zbędnej zwłok, ale też i bez pośpiechu, schował swoje krocze i pośladki pod materiałem zielonych kąpielówek.
— Hej, ziemia do Tomasa — dodał, kiedy to od razu nie pomogło.
Blondyn otrząsnął się i przybrał kolor prawie że swojej dzisiejszej bluzy, gdy tylko zdał sobie sprawę, że się zagapił. Zaśmiał się wymuszenie.
— Odbiór, odbiór. Były zakłócenia analne, sorry — odpowiedział ze skrępowaniem i potargał się po włosach. — Ten… to idziemy, nie?
— Jak nie chcesz dłużej stać i się gapić, to tak — zgodził się z nim Woody, zamykając szafkę i zapinając opaskę z kluczykiem elektrycznym na nadgarstku.
Ruszyli pomiędzy szafkami, a Tomas jeszcze dyskretnie zlustrował Woody’ego w odbiciu luster. Wyglądał lepiej, niż sobie go wyobrażał! Szczupły, o ładnym kolorze skóry, a do tego miał takie cudowne pośladki! Był ciekaw, jakie były w dotyku. Czy twarde, czy mięciutkie? Ciekawe, jak ciepłe były i czy Woody lubił, jak się go tam lizało.
Gdy zdał sobie sprawę, że penis niebezpiecznie zaczyna dawać mu znaki, że chętnie wybrałby ten „idealny” moment to zaprezentowania się w pełnej erekcji, Tomas przyspieszył i zaczął myśleć o pomarszczonych emerytkach zwykle przesiadujących w mniejszym basenie z bąbelkami. Pomogło.
Wzięli jeszcze szybki prysznic i już po chwili byli na basenie.
— W ogóle, dobrze, że woda jest dość chłodna — zażartował Woody, kiedy wchodził do basenu, czując, jak dostaje gęsiej skórki na ramionach.
Tomas zamiast użyć drabinki, podszedł do skraju basenu, kucnął i wskoczył. Od razu zimna woda objęła jego ciało, a on zasyczał, marszcząc nos.
— O kurwa, kurwa! — zaklął i zaśmiał się. — Nooo, dobrze.
Na swoją randkę nie musiał długo czekać, bo Woody po chwili stał obok niego. Woda sięgała im do klatek piersiowych.
— To co, trenerze, jak wygląda u ciebie taki trening na basenie? — Zaciekawił się, zastanawiając się, jak minie im tu czas.
— Najpierw robimy rozgrzewkę na pięć długości basenu żabką i kraulem, a potem różnie. Czasem ćwiczymy z jakimiś obciążeniami, płetwami albo trener nam robi czasówki — wyjaśnił Tomas, chwilę przesuwając dłońmi pod wodą, by się rozgrzać, a potem jedną pogłaskał Woody’ego po boku. — A ty czym lubisz pływać? Bo możemy się rozgrzać, a potem pościgać czy coś.
Woody także zanurzył się bardziej, aby przyzwyczaić się do wody. Już czuł, że miał sztywne sutki.
— Nie jakoś specjalnie stylem. Wiesz, aby płynąć. — Zaśmiał się. — A ściganie się, to jak proszenie się o przegraną.
— To dam ci fory i może zrobimy zawody, kto dalej przepłynie pod wodą? W tym zawsze jestem do dupy. — Tomas zaśmiał się i odsunął włosy do tyłu twarzy. Przygładziły się mocno.
— Pod wodą znaczy, że będę musiał zmoczyć włosy — przypomniał mu Woody i stuknął go stopą. — Na razie popływajmy, co?
— Ach… włosy… — Tomas przypomniał sobie, ale zgasł tylko na chwilę. Wyraźnie samo towarzystwo Woody’ego sprawiało, że był radosny i nic nie mogło tego zaburzyć. — Dobra, to pływamy, bo zimno jak za murem! — dodał i w końcu odepchnął się stopą od ścianki, aby popłynąć przed siebie.
Woody też już powoli płynął na przeciwległy kraniec basenu. Nie spieszyło mu się, a płynąc, można było wymienić kilka zdań.
— Za murem? W sensie, że na zewnątrz?
— Eee… nie no, jak w „Grze o tron”. Tam jest strasznie zimno i chodzą w takich ciuchach jak na Alasce. Nie oglądałeś? — Tomas brzmiał, jakby wręcz nie dowierzał, że można nie oglądać tego serialu.
— A, nie, widziałem, ale nie załapałem od razu. Nie jestem zbyt na bieżąco. Mam chyba ze dwa odcinki zaległe. Albo trzy.
— O super, możemy kiedyś razem obejrzeć! — zasugerował Tomas, płynąc równym rytmem. Jego kończyny pracowały odpowiednio, oddech również był zrównoważony. Nie męczył się i już dawno doszedł do umiejętności, które pozwalały mu płynąć bez zatrzymania i zmęczenia bardzo długo. — Chciałbym kiedyś zagrać w jakimś serialu — dodał, nim pomyślał o tym, jak to musi brzmieć.
— Jakim? — pytał jednak krótko Woody, bo potrzebował więcej czasu, aby oddychać i nie nałykać się przy okazji wody. Starał się trzymać głowę stosunkowo wysoko, aby jej za bardzo nie pomoczyć. Nie był dobrym pływakiem. Jak sam mówił, utrzymywał się na wodzie i tyle.
— W „Supernatural” najbardziej. To w ogóle jest… no… — Tomas rozejrzał się na boki, odetchnął i wreszcie skończył: — moja nagroda w projekcie, jak wygram. — Po tym dobił do końca basenu i przystanął, żeby Woody mógł odpocząć.
Drugi chłopak zatrzymał się, łapiąc się krawędzi. Tu było już głębiej, więc wygodniej było wyciągnąć nogi.
— To ten serial o braciach?
— No! Oglądałeś? — Tomas podjarał się, skupiając na nim całą uwagę. Zresztą jeden z dwójki mężczyzn właśnie poszedł do szatni, drugi chyba pobijał swój rekord, bo pływał szybko tam i z powrotem, nie zatrzymując się, a kobieta rozmawiała z ratownikiem, który kucał przy basenie i chyba nawet trochę z nią flirtował. Nikt nie zwracał na nich uwagi.
— To ma strasznie dużo sezonów. Widziałem może z połowę. Do piątego chyba. Potem czytałem na necie, że w sumie można na tym urwać i sobie darowałem dalej. To jednak mega pochłaniacz czasu — odpowiedział Woody, samemu się uśmiechając. Wyciągnął nogi do tyłu, machając nimi i trzymając się krawędzi basenu. Oparł nawet brodę na skrzyżowanych ramionach.
Z pełną świadomością, że nie widać tego znad wody, Tomas położył mu dłoń nisko ona plecach i pogłaskał go tam.
— No, niby tak, ale i tak jest zajebiste. Ja bym chciał zagrać jakiegoś anioła.
Woody uniósł brwi z zaciekawieniem i poczuł, że jest mu jakoś milej, że Tomas się nie bał zbliżać, mimo że się nie ujawniał.
— Anioła? Czekaj, one wcale takie miłe chyba nie były?
— Nom, niektóre były strasznymi skurwysynami. Ja bym mógł być takim miotającym się pomiędzy dobrem a złem! — Jego palce powoli przesuwały się po kręgosłupie Woody’ego i wyjątkowo przyjemnie go głaskały. Ten uśmiechnął się, mrużąc przez to bardziej oczy.
— Hmm… takim jak teraz? Miotającym się między byciem w szafie, a chcącym macać się publicznie?
Dłoń Tomasa lekko drgnęła, ale jej nie cofnął.
— Trochę tak… Ale no w sumie nie potrzebuję tak bardzo publicznie, tylko po prostu… Jakbym miał się z tobą gdzie macać, to bym może nie robił tego tu — wyjaśnił z lekkim uśmiechem.
Woody śmiesznie ściągnął nos i pokręcił głową.
— Robiłbyś. Tak mi się przynajmniej wydaje. Lubisz być blisko, nie?
— Chyba każdy lubi — stwierdził naiwnie Tomas.
— Różnie bywa. — Woody uśmiechnął się miękko. Podobało mu się w Tomasie, że był taki szczery i… może trochę prosty.
— Ale ty lubisz? — dopytał się chłopak, a jego dłoń znowu przemknęła mu po plecach powoli. Była duża i delikatna.
— Jakbym nie lubił, to byś dalej tego nie robił, co robisz — odparł Woody i wyciągnął rękę, aby ochlapać blondyna. — Chodź jeszcze popływać, na siedzenie może znajdziemy czas w jacuzzi?
— Spoko! — Tomas ucieszył się z jego planu i odsunął dłoń. Zaraz potem odepchnął się od ścianki i zaczął płynąć kraulem, imponująco szybko. Zapewne po to, by się popisać. Ale trzeba było mu przyznać, że szło mu naprawdę nieźle.
Woody nie zamierzał zanadto zostać w tyle, ale w połowie basenu sobie darował. Nie było co się wygłupiać i potem mieć zakwasów, skoro i tak był skazany na porażkę.
Kiedy dotarł do Tomasa na drugim końcu basenu, stanął i szturchnął go pod żebra.
— Pozer. — Zaśmiał się i od razu się odsunął, aby zrobić kolejną długość basenu.
Blondyn trochę się speszył, ale popłynął za nim radośnie. Lubił uśmiech Woody’ego i coraz bardziej jarały go jego usta. Tak się fajnie wyginały. Ciekaw był jego wyrazu twarzy, jakby wziął do tych ust penisa.
Pływali jakieś pół godziny, pokonując kilkadziesiąt długości basenu i robiąc sobie małe przerwy. Na koniec jeszcze Tomas zaprezentował mu kilka skoków do wody, a potem przenieśli się do gorącego jacuzzi z bąbelkami. W międzyczasie na basen przyszła młoda matka z maleńkim dzieckiem. Wciąż więc mieli sporo miejsca.
— O ja, mógłbym tu tak się moczyć dwie godziny… — Tomas westchnął z ulgą, gdy wszedł do ciepłej wody i usiadł.
Woody poprawił swoje włosy, kiedy też już zajął miejsce obok niego.
— Mhm… i przez bąbelki mniej widać — dodał z cwanym uśmiechem na ustach. Nie zdawał sobie nawet sprawy, jak ten był zalotny dla Tomasa. Tym bardziej, kiedy sięgnął pod wodą do tyłu, między ściankę jacuzzi a plecy blondyna. Teraz ten poczuł jego dłoń nisko na plecach.
Wszystko w nim załopotało z radości. Uśmiechnął się i sam sięgnął do uda chłopaka.
— No. Dobre miejsce na randkę, co nie? — Zaśmiał się. — Moja pierwsza z Julesem była na festynie dla dzieci — dodał beztrosko, nie zważając ani na nietakt, że rozmawia o swoim byłym z chłopakiem, z którym kręci, ani że chyba do tego czasu nie wspominał Woody’emu, że to Jules Fox był jego pierwszym.
Woody zaśmiał się, a jego palce lekko pomasowały ciało na skraju gumki od kąpielówek. Byli sami w jacuzzi, nie powinno nic się wydarzyć, jak trochę się podotykają.
— Na festynie? Uroczo. I Jules? Jak nasz sławny Foxy? — dodał z nutą zaskoczenia.
— Eee… — Tomas zagapił się na niego, wyraźnie nie potrafiąc nagle wymyślić jakiegoś kłamstwa, bo poczuł się ewidentnie przyłapany na wypaplaniu tego, czego nie powinien.
Drugi chłopak od razu to zauważył i ściągnął brwi.
— Co „eee”?
— Eee… no, bo ten… — Tomas uznał, że już nie warto wymyślać historyjki, w którą pewnie Woody i tak nie uwierzy. Do tego dłoń na udzie chłopaka go zdradziła, bo ściskała je nerwowo. — Bo w sumie to ja z Foxym chodziłem.
— Z tym Foxym? — wypalił Woody najgłupiej, jak się dało. — Kurna, teraz to mnie wbiłeś w ziemię! Serio?
— Nom… Wiem, trochę dziwnie, nie? Bo on jest taki out i w ogóle chyba średnio pasowaliśmy do siebie. — Tomas zaśmiał się pod nosem, ale na koniec wzruszył ramionami. — Ale fajnie było.
Woody, nie przejmując się, że rozmawiają o byłym Tomasa, dopytał:
— Ale długo byliście ze sobą? Dobrze go znasz?
— Nom, całkiem dobrze. Rok temu przez parę miesięcy byliśmy razem. Jules jest spoko. Taki… no, otwarty i miły. Nie kłóciliśmy się często — odpowiedział Tomas z przekonaniem. Właściwie Woody’ego nachodziła myśl, czy z Tomasem da się kłócić. Wydawał się bardzo optymistyczny, przyjazny i naiwny.
— Ale się rozeszliście? Czemu? — badał teren. — Chyba było coś poza tym byciem otwartym i w szafie?
— Znaczy, no… ogólnie jakoś miał inne podejście do życia. Nawet filmy inne oglądał. Inna filozofia życiowa — podsumował mądrymi słowami. — I no… nie bujałem się w nim w sumie. Był tylko fajnym kumplem.
— Uuu, wyczuwam lekką desperację, aby z kimś być, skoro na niego nie leciałeś. Mieliście seks? — spytał, a jego palce znowu przesunęły się w okolicach kąpielówek Tomasa. Może nawet odrobinę w dół.
— No… znaczy ten… leciałem na niego, bo to chłopak był i chciał, a ja chciałem seksu… No i tak, mieliśmy seks — odpowiedział blondyn częściowo z dumą, a częściowo zawstydzeniem. A jego dłoń w reakcji na to, co czuł na plecach, też troszkę śmielej powędrowała po udzie Woody’ego.
— Długo się badaliście, zanim poszliście do łóżka? — Był ciekaw, jak szybko, bo sam nie chciał ani za bardzo stopować, ani za bardzo się spieszyć. A tak chociaż standardy Tomasa mógł poznać. I Julesa. Pośrednio.
Tomas ukradkiem się rozejrzał, jakby skądś miała się wychylić tamta kobieta z dzieckiem albo ratownik głodny plotek. Nikogo na szczęście nie było, ale i tak chłopak trochę zjechał w dół, jakby bąbelki miały go zagłuszyć.
— W sumie nie i trochę żałuję… bo ja wiedziałem, że on jest gejem, a on mnie jakoś wyczuł i ja byłem napalony, więc szybko poszło. Na pierwszej randce — mruknął, wydymając te swoje wydatne usta.
— Każdy chyba wie, że Foxy jest gejem. Ale wiesz… — Woody uśmiechnął się do blondyna i wsunął mu palec za kąpielówki. — Nie mam obaw, że pobiję jego rekord.
Uśmiech pojawił się na twarzy Tomasa, który znowu się trochę wyprostował i przesunął swoją dłoń na wnętrze uda Woody’ego. W sumie nawet się nie spostrzegł, kiedy jemu samemu stanął.
— Z tobą bym już też coś chciał…
— Tak? I nie żałowałbyś później? — odparł drugi chłopak, zabierając już dłoń, aby nie zaszli tu za daleko. Byli w końcu na publicznym basenie.
— Nie, chyba nie. Lubię cię i już się ten, mizialiśmy, nie? Może byśmy się poocierali albo sobie rękami zrobili. Albo palcówkę czy coś…? — Tomas im więcej mówił, tym bardziej się napalał, więc wiedział, że zanim wyjdzie z jacuzzi, będzie musiał poczekać, aż wzwód mu opadnie.
Woody, mimo że był bardziej opanowany, i tak spojrzał na usta Tomasa z myślami o tych wargach naokoło jego członka.
— Mm… No, można by… — Rozmarzył się, po czym skrzywił. — Ale na razie Trey jest zawieszony.
— Szkoda… To pewnie cały czas w pokoju siedzi?
— Jest przybity trochę, więc tak. Weź, trochę dziwna sytuacja. — Woody oparł się plecami o brzeg jacuzzi. — Jest podminowany, bo on dostał karę, a ja nie, przez projekt. A nie mam jak wytłumaczyć mu, czemu jest tak, a nie inaczej.
Tomas był w innej sytuacji. Obaj z Colinem w tym siedzieli, więc spokojnie mógłby mu powiedzieć. Domyślał się więc, że Woody jest w kiepskim położeniu.
— Ale na ciebie się wkurza, czy na dyra?
— Na niesprawiedliwość losu.
— A wiesz już, kto wam zdjęcie zrobił? — Tomas zaciekawił się.
— Na stówę nie wiem, ale ilu mamy w szkole paparazzi? — prychnął Woody, krzywiąc się. — Mam nadzieję, że Cody z Foxem rzucą się sobie do gardeł. Albo jeszcze Patrick któremuś zajdzie za skórę.
Tomas tylko pokiwał twierdząco głową, chociaż sam miał nadzieję, że Jules pokona Cody’ego w walce o pierwsze skrzypce gwiazdy mediów.
Kilka minut później już wyszli z jacuzzi i długi czas spędzili w szatni, aby się przebrać i wysuszyć włosy. Obaj mieli jeszcze dziś zajęcia, więc musieli jako tako wyglądać. Zapłacili i pojechali z powrotem do kampusu. Gdzieś w połowie drogi jednak Tomas na chwilę zatrzymał się na poboczu i zgasił silnik. Popatrzył na zdziwionego Woody’ego i oblizał nerwowo wargi.
— Bo potem nie będzie można się lizać… A chciałbym trochę, jak też chcesz — zaproponował z napięciem.
Woody od razu uśmiechnął się swoimi wąskimi ustami. Nawet jego oczy bardziej zabłysły.
— Chcę — odparł od razu i nie czekając na ruch ze strony drugiego chłopaka, sam wychylił się, łapiąc go za bok szyi i całując w te soczyste wargi.
Te wpierw ułożyły się do uśmiechu, a dopiero potem odpowiedziały na pocałunek. Tomas do tego wyciągnął się też do Woody’ego, ujął go w talii i pogłębił pieszczotę. Czuł od niego zapach chloru, ale nie przeszkadzało mu to. Mógł pieścić się z nim językiem, muskać wargami, ssać, podgryzać…
— Mmm… mmm… ekstra… — wyszeptał pomiędzy jednym buziakiem a drugim.
— Lubisz? — spytał Woody, samemu nie odsuwając się, aby nawiązać głębszą rozmowę. Wolał więcej posmakować tych jędrnych warg. Miał nadzieję, że tyłek Tomasa jest równie mięsisty.
— Mhm… Ty też…? — odpowiedział Tomas, byle odpowiedzieć, bo również skupiał się na tym, co robili, a nie o czym rozmawiali. Masował przy tym niespiesznie bok drugiego chłopaka, w duchu jakoś będąc z siebie dumnym i szczęśliwym, że podążają do przodu tak powoli. Miał wrażenie, że dzięki temu nie tylko nawiązują większą więź, ale też stopniują napięcie i kiedy wreszcie będą mieli pełen seks, będzie on odjechany w kosmos.
Usłyszał, jak drugi chłopak mruczy potakująco, poczuł, jak przesuwa dłonią po boku jego głowy, a drugą ręką sięga do kolana. Ssał jego wargi, smakował je i sam się podniecał tą chwilą sam na sam.
— Mniam — zażartował, kiedy w końcu się odsunął ustami i je oblizał. — Słodkie. Idealny finał przyjemnej randki.
Tomas uśmiechnął się do niego promiennie, zabrał dłoń z jego talii i znowu zapiął pasy.
— To mamy siły witalne na cały dzień zapieprzu w budzie! — Zaśmiał się i odpalił samochód.
— Jeszcze mógłbym trochę ich pobrać, ale spoko. Myślę, że na tych kilka godzin starczy — zamruczał Woody i jeszcze szybko się wychylił, cmokając drugiego chłopaka, po czym też usiadł prosto w fotelu.
Kierowca roześmiał się i na ten ostatni odcinek drogi jeszcze włączył jakąś przyjemną, wesołą muzyką. Był podekscytowany tym, co się działo, nowym związkiem i nadziejami. Chciał więcej, ale też chciał iść powoli. Sam nie wiedział, miał w sobie wiele sprzeczności, ale mimo tych walk wewnętrznych cieszył się jak głupi, że Woody go chciał. Że dawał się podrywać, wyciągać na randki i dotykać. Miał tylko nadzieję, że nie wygada się nikomu, że Tomas chodził z Julesem Foxem. Chyba wolał, żeby zostało to między nimi…

14 thoughts on “Project Dozen – 23 – Bez pośpiechu do przodu

  1. Katka pisze:

    Basia, tak, już Franio raz oberwał, a Sebastian na razie dość nietykalny. Ale szczerze mówiąc nie dziwię się, bo jest synem dyrektora XD A wątpię, żeby ktoś chciał mu wchodzić na odcisk, skoro ma takie wtyki, hehe. I fajnie, że randeczka się podobała :)

  2. Basia pisze:

    Witam,
    ach Kevin zawiódł w swoim zadaniu dzięki działaniom Sebastiana i Francisco, ciekawe kiedy jakieś zadanie będzie dotyczyło zrobienie coś Sebastianowi, bo jak pamiętamy, to ktoś zabrał ciuchy Franisco i ten latał goły…. przepiękna randka Thomasa i Woodeiego…
    Dużo weny życzę Tobie…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Bebok pisze:

    Rozmowy Colina z Thomasem tak bardzo kojarzą mi się z konwentami xd
    Nie podobała mi się sytuacja między Treyem i Woodym ;/ Lipnie wyszło…. Cieszę się że się pogodzili ;D
    Randka na basenie… dziwna opcja ale co kto lubi xd Ważne że im się podobało ;P Fajnie że im się to toczy tak powoli i nie zaczęli od seksu ^^ słodziaki <3

  4. Katka pisze:

    Saki, bardzo nieduże opóźnienie, więc nie martw się ;) I super, że chłopcy razem Ci odpowiadają. Jak widzę, pozostałe parki też, hehe. Faaajnie. Tak, chłopcy mają mega ciśnienie, jak to nastolatki XD Także wyznaczyli sobie baaaaardzo trudny do osiągnięcia cel z tym wolnym posuwaniem się do przodu XD Byle nie wybuchli w najmniej odpowiednim momencie. A co do przyjaźni z Treyem – cóż, Woody jest w trakcie projektu, który musi trzymać w tajemnicy, a z drugiej strony jest wielkie ryzyko, że w końcu wszyscy zaczną coś podejrzewać. Więc nie wiadomo, jak na rozwój będzie reagował Trey. A co na tę chwilę mogę zapewnić, to że w następnym rozdziale będzie dużo postaci :) Pozdrawiamy cieplutko!

  5. saki2709 pisze:

    Przeczytałam zaraz po dodaniu, ale jak zwykle komentuję z opóźnieniem. No nic, nie jest aż tak duże.
    Randka na basenie była super. Uwielbiam ich razem. I już się nie mogę doczekać więcej. Z jednej strony chłopcy chcą powoli, a z drugiej mają mega ciśnienie, a w szczególności Tommy XD. Ciekawe co zwycięży, siła woli czy pożądanie. I taką mam rozkminę, który pierwszy będzie na górze XD Bo stawiam na to, że raczej oboje są uniwersalni.
    Niecierpliwie czekam na zadanie Tommy’ego. Ciekawa jestem, co będzie musiał zrobić i trzymam kciuki, żeby zaliczył zadanie.
    Atmosfera między Woodym a Treyem się rozluźniła. Cieszę się, bo naprawdę lubię tą ich przyjaźń. Choć mam niemiłe przeczucie, że ta jeszcze nie aż zostanie wystawiona na próbę.
    Ciekawa byłam, jak to będzie z tymi, którzy odpadną z projektu, czy pozostali będą o tym powiadomieni, czy będzie to trzymane w tajemnicy. Fajnie, że tak szybko się wyjaśniło.
    Teraz czekam na Sebcia i Frania. Choć jak będzie Foxy i Eric, też będę zadowolona.
    Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę weny

  6. Katka pisze:

    Drama, biorąc pod uwagę, jak rzadko wychodzą nie raz rozdziały na innych stronach, to u nas PD nie wychodzi tak słabo. Jedynie tak się wydaje przez pryzmat innych naszych opowiadań, które są częściej. Jednak nie jesteśmy w stanie sprostać wszystkiemu i fizycznie nie da się czasem czegoś pisać. Ale jak mówiłyśmy, niebawem PD będzie wychodzić częściej, więc może wtedy wpadniesz znów w historię ;)

  7. Drama pisze:

    Trey i Woody. Niech to będą oni :| Tomasa odsuńmy. Nie mam słów, zupełnie. Przez to, że tak rzadko pojawiają się rozdziały wypadłam z historii.

  8. Katka pisze:

    O., moooże, kto wie, kto wie… A może jest ciekawy życia erotycznego swojego kumpla… Coś na pewno się za tym kryje…

    Omega, nooo! Woody farciarz, dobry kumpel, dobry chłopak… Mm, żyć nie umierać. Na pewno dobrze to działa na jego samoocenę ;) No i jak zwykle rozchodzi się o seks… XD Spoko, nadejdzie w odpowiednim czasie. Ale Tomas i Woody w tym momencie są chyba tego psychicznie bliżej niż Sebastian i Francisco XD

  9. Omega pisze:

    Woody to ma szczęście, świetny i wyrozumiały współlokator, na którego może liczyć i super słodki Tomas, który ma ochotę dobrać mu się do rozporka za każdym razem gdy go widzi :3
    Wszystko powoli się rozwija (i bardzo dobrze), ale z niecierpliwością czekam na seks :) Mam nadzieję, że Fran i Sebcio też nie będą musieli za długo na to czekać, bo jak już kiedyś wspominałam, to dwie moje ulubione parki ;)

  10. O. pisze:

    Trey jest jakiś podejrzany tu..
    ” Potem przesunął językiem po wnętrzu ust i zagadał niespodziewanie, trochę sztucznie luźnym głosem:
    — To najpierw lepiej się wypłukać, nie?
    — Albo zwyczajnie umyć, jak w gumie. I nie mieć rozwolnienia — prychnął Woody, nie wyłapując dziwności i napięcia w głosie kumpla.”
    Może chce spróbować? ;o

  11. Katka pisze:

    Liv, zgadzam się, że Woody ma fuksa mając takiego kumpla jak Trey, tak samo jak ten ma szczęście, że ma Woody’ego. Naprawdę się dogadują i rozumieją. I prawda, Colin i Tomas też mają całkiem spoko kontakt, tylko że w ich przypadku w znacznej mierze opiera się on na wspólnych zainteresowaniach – nie ma tam aż takiej szczerości i zaufania, jakie mają Woody i Trey. Masz rację, że Tomas i Woody to zupełnie inna bajka, ale może właśnie ta różnorodność ich do siebie ciągnie? Nie wiadomo i też okaże się, czy faktycznie coś z tego może być. Nigdy nic nie wiadomo, ale fajowo, że im kibicujesz ;) Haha, a Tomas mógłby się obrazić o takie podsumowanie XD Lubi to, że jest wysoki i dobrze zbudowany, hehe, ale tak, jest przy tym słodki i niewinny. Cóż, łamiemy stereotypy XD

    Tigram, good XD

    Linnerivaillen, yey! Czekamy z niecierpliwością! :D Superowo, że Woody i Tomas Cię inspirują :D

  12. linerivaillen pisze:

    Ślicznie :) Oficjalnie Woody i Tomas zostają moją ulubioną parą ;) Możecie spodziewać się arta w najbliższym czasie~~ How Romantic! Czekam na seks :*

  13. Liv pisze:

    Po pierwsze, znowu: „Ale większość to nudziarze, nie wiedzą nawet co to „anime” a co dopiero Air Gear.” – nie wierzę, niemożliwe :3
    Ale uroczy rozdział… Ten pocałunek na koniec randki, normalnie rozpływam się. A rozmowa Woody’ego z Treyem genialna ;) Taka przyjaźń to chyba skarb.
    W sumie relacje Tomasa z Colinem też są świetne – takie swobodne, przyjacielskie „rób co chcesz”.
    Jakoś nie pasuje mi Woody do Tomasa i odwrotnie. I poczekajcie..! Nie mówię, że nie podoba mi się ich związek, bardzo im kibicuję, serio, Tylko jakoś boję się, że są zbyt… no nie pasujący do siebie ^^. Ale trzymam kciuki, też mam nadzieję, że po takim oczekiwaniu, seks będzie odjechany w kosmos… :>
    Tomas jest naprawdę słodki. Aż dziwne że nie jest malutki i drobniutki, nie że stereotypy, ale tak do niego pasuje takie małe (nie bijcie) uke ^o^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s