Project Dozen – 104 – Gdy wszystko kończy się jednej, gorącej nocy

Niektóre dźwięki dochodzące w nocy należą do tych wywołujących nieprzyjemne ściskanie w żołądku. Jednym z nich jest dźwięk telefonu. Kiedy w ciągu dnia powoduje irytację czy radość z tego, że ktoś dzwoni, w nocy sygnał przychodzącego połączenia zawsze niepokoi. Bo przecież po co przed drugą w nocy ktoś miałby dzwonić, jeśli nic złego by się nie działo? Dlatego Mark poderwał się z łóżka z zagubionym spojrzeniem, a kiedy spojrzał na zegarek, nim odebrał telefon od syna, jego serce już biło mocno. Czytaj dalej

Newton’s Balls – 75 – Ze strachu…

Courtney przyjechał po wizycie u podopiecznej do biura około dziesiątej rano. Miał dużo papierkowej roboty, nad którą nie chciał siedzieć w domu, więc postanowił poświęcić jej trochę czasu w ciągu dnia. Wizytę w stanowym więzieniu miał dopiero o pierwszej, więc do tego czasu liczył na uporanie się z papierkami. Zrobił sobie kawę, usiadł z nią za biurkiem i zaczął rozkładać przed sobą teczki. W całym jego gabinecie panował lekki bajzel. Jak w domu dbał o porządek, tak tutaj nie mógł nigdy utrzymać ładu i składu. Zwyczajnie przez to, że nie miał na to czasu. Dokumenty więc leżały na regałach w istnym chaosie, a na biurku czasem trudno było znaleźć miejsce na kubek. Czytaj dalej

Across The Cursed Lands III – 53 – Wyprawa mięsa armatniego

William brzydził się tym, co robił, ale nie okazywał tego swoją miną ani postawą. Nie wahał się, dłonie mu nie drżały. Od kiedy zaczął pracować dla Tajnej Agencji Bezpieczeństwa i Wynaturzeń, jego dłonie zdobyły wiele doświadczenia w tym, czego nie spodziewały się robić nigdy w życiu. Dzierżyły broń palną i zabijały ludzi. Zamieniły jeden narząd na inny. A teraz jeszcze… torturowały człowieka. Nie miał pojęcia i nawet nie myślał nad tym, czy zmieni go to jakoś na dłużej. Czy za dziesięć lat będzie się budził, zlany potem, myśląc o tym, co robił w 1873 roku. Miał nadzieję, że nie. Ale nawet jeśli, to była to cena za bezpieczeństwo kraju. Czytaj dalej

Project Dozen – 103 – Bal, jakiego nikt się nie spodziewał

Mark miał za dużo wolnego czasu i przez to za dużo myślał. Dlatego bardzo się ucieszył, kiedy okazało się, że może spędzić część soboty z synem. Nawet jeśli miał im towarzyszyć jego chłopak. Francisco miał jakiś garnitur, który zabrał ze sobą z Argentyny. Sebastian co prawda też, ale na dzień balu szkolnego musiał mieć coś wyjątkowego. Dlatego zamierzał wybrać się z ojcem i Francisco do Newcastle, żeby wypożyczyć coś konkretnego. Czytaj dalej

Newton’s Balls – 74 – Sekret przestaje być sekretem

Obaj byli bardzo zniechęceni zakuwaniem do testu, który profesor Peterson zapowiedział przed świętami. Co prawda mieli masę czasu na zakucie, ale kto przy zdrowych zmysłach w święta siedziałby nad książkami? Mieli na szczęście jeszcze tydzień, ale i tak nawał materiału był wielki i kiedy teraz siedzieli na korytarzu pod bufetem, jedząc drugie śniadanie i słysząc rozmowę dwóch dziewczyn z grupy na temat testu, jedzenie stawało im w gardle. Czytaj dalej

Across The Cursed Lands III – 52 – Zjednoczenie w stolicy

Krótka podróż pociągiem do Waszyngtonu powoli dobiegała końca. Trudno było sobie wyobrazić długą drogę konno w tak naglących okolicznościach. Adela żartowała, że pewnie dojechaliby, kiedy już byłoby po wszystkim. I albo zastaliby wielki chaos w Waszyngtonie z martwym prezydentem i Smithem na czele samozwańczego państwa, albo Nicholasa wymownie patrzącego na nich z miną pod tytułem „Już posprzątane. Gdzie wyście się podziewali?”. Czytaj dalej

Project Dozen – 102 – Zimna kalkulacja

Utrata dwóch osób obserwujących członków projektu była bolesna. Clark Moses odebrał to jako potwarz, chociaż rozumiał, co kierowało Sebastianem Mossem. Jednakże uważał porzucenie swojego zadania za pewien przejaw nieprofesjonalizmu i dziecinnego buntu. Na szczęście łatwo było tę lukę wypełnić. Zwyczajnie służba szkolna w postaci sprzątaczek, dozorcy, woźnego czy sklepikarza musiała bardziej się wysilić. Teraz nie tylko podkładali koperty, ale bardziej kręcili się po szkole, wśród uczniów, i obserwowali. Raporty mieli zdawać każdego dnia. Przynosiło to więcej papierkologii, ale na to Clark mógł pójść. Byle doprowadzić ten eksperyment do końca. Czytaj dalej