Sen Nakano

Imię: SenSen - gotowy

Nazwisko: Nakano

Data urodzenia: 19 lutego 1997 r.

Miejsce urodzenia: Chiba, Japonia

Wzrost: 185 cm

Kolor włosów: krucze

Kolor oczu: czarne

Klasa: 3

Cel: Dożywotni darmowy wstęp do Disney Landów

Liczba wykonanych zadań: 4

01.10

Pyszczaczki kochane, w końcu mam co pisać. Nie no, może nie mam co pisać, ale piszę, bo jeszcze będę wykluczony za obijanie się. Miałem już wcześniej coś zamieścić, jednak światowy konflikt i nieoczekiwana zmiana miejsc oraz bluescreen uniemożliwiły mi to. Dlatego matka mówiła „Po cholerę ci Windows, skoro jest już apple?”. Błąd, jaki popełniłem, przeniósł się na ten oto wpis i brak poprzedniego. Nie jestem w stanie lepiej wyjaśnić tej anomalii.
Tak czy inaczej. Moje zadanie okazało się bardziej brzemienne w skutkach, niż przypuszczałem! Co, co by nie mówić, bardzo mnie cieszy. Eric miał przejebane kilka dni. Jules biegał po szkole jak kot z pęcherzem, a teraz Jude przeżywa swój pierwszy okres jako dziewczyna tęczowego chłopca. Jeśli tak będzie, to niedługo moja kampania wyborcza będzie bardziej dosłowna niż dosłowna. Brockett Highschool pragnie ofiar niczym Rzym za Nerona. Tak, wiem, kim był Neron. Nie zamierzam nosić sandałów.
Z innej strony. Czemu Tomcio Paluch jest taki zamknięty w sobie i mało bezpośredni, skoro jest w projekcie? Och, a może to plus. W końcu chyba nie jest aż tak dobrze być chłopakiem Julesa. Jeśli rozumiecie, co mam na myśli. Jak na razie mało kto na tym dobrze wychodził.
No nic. Czas pomyśleć o rzeczach ważnych i ważniejszych. Sesja zdjęciowa się szykuje. Nie mogę wyglądać jak pastereczka. Chociaż ta z Disneya była całkiem odwalona, nawet mimo ździrowatej twarzy.

09.10

O wszystkie siły nieczyste i czyste, jestem cholerną Eris… tylko że z Azji. I nie jestem kobieta. Nieważne. Kevin spitrał. Na bank chodziło o jego zadanie, jak dziś przylazł na kółko spirytystyczne. No, tacy ludzie nie przychodzą do kościoła, chyba że świat im się pali. A jemu się palił i spalił. Był jak zapałeczka, co pragnęła zaistnieć, ale zdała sobie sprawę, że jak zabłyśnie, to spłonie. W ogóle ktoś mi w tym wszystkim nieźle pomógł. Dobrzy bogowie sprawili, że po całej szkole były rozwieszane plakaty o HIV. Zresztą całkiem ładnymi. Ktoś ma niewątpliwie talent artystyczny, za co nie mam jak mu pogratulować. Och, a może też zrobię swoje plakaty pochwalne. Dodatkowo będą zwracały na mnie uwagę. To nie jest zły pomysł. Chociaż nie wiem, czy będzie na to czas. Ostatnio organizowałem właśnie z kółkiem spirytystycznym przepowiadanie przyszłości. Jako chwyt marketingowy, na pewno lepszy niż Patricka. On jest nudny. Ale nie o tym, nie o tym. Jestem potwornie ciekawy, co napisze Kevin po tym zadaniu. Bo to musiało być zadanie, taki ktoś jak on o tak niestabilnej głowie na swoich barkach na pewno nie nadawał się do projektu. Za bardzo chciał, jednocześnie za bardzo poważnie to traktując. Bo przecież co on wie o życiu? I w jego oczach nie było ducha. Biedny, biedny, teraz tułający się w swej niedoli nieszczęśnik padołu szkolnego, znajdzie czyż on ukojenie dla swej nędznej duszy w czymś, co nie prowadzi przez Hades do bram raju? Hm, może. Chociaż z jego zapałem i wiarą w siebie może być marnie. No nic. Jeden z głowy, kolejne kaczki czekają do odstrzału.

15.01

I nadeszła ta chwila, że i ja stałem się pośmiewiskiem szkoły. Moja bielizna i Noela stała się masztem naszej szkoły. Nie powiem, ale ktoś musiał wiele chwil poświęcić na to, aby wszystkie gatki pozszywać. Obmacał je przy tym dokładnie. Jedna po drugiej. Mam nadzieję, że na żadne się nie spuścił. Chociaż to nieważne. Wszystkie trzeba było wywalić. Taka szkoda, moje gacioooooszki :(
Plus sytuacji, że będę miał okazję kupić kolejne. Ładniejsze. Seksowniejsze. A jak się dowiem, kto to zrobił, to jedną parę mu wyślę. Takich z upominkiem, bo może tego szukał. Mojego kodu DNA.

5.03.

Konnichiwa! Chociaż z tego, co pamiętam, to miałem tylko mówić w innym języku niż angielski. Zresztą, to proste zadanie, biorąc pod uwagę, że w szkole uczą jeszcze jakiegoś innego języka obcego. A ja… cóż, to było wręcz banalne, co daje mi do myślenia, że jednak nie wybieracie pod nas tych zadań, a raczej je losujecie. Bo poprzednie zadania już bywały trudniejsze. Ale i równie zabawne. Nikt nawet nie zauważył, jak mówiłem im bzdury. Mógłbym w ogóle mówić randomowe słowa, a i tak nikt by nie zaczaił. To zabawne w sumie. Będę musiał to powtórzyć bez zadania :P

31.03

Nie miałem wyboru. Stało się i już. Ładne zdjęcie mi wyszło, tak nawiasem mówiąc. Nie spodziewałem się, że mój telefon potrafi tak bardzo dobrze odegrać rolę super szpiegowskiego aparatu. Pan Craig bardzo ładnie wyszedł. Szkoda tylko, że dyrektora lepiej nie widać, ale mówi się trudno. Może następny model będzie jeszcze lepszy.
Zadanie zaliczone. Yey.

8.05

Ech… No i koniec zabawy :( Przynajmniej jeszcze jestem w samorządzie. Sam sobie wymyślę rozrywkę. お休み!

8 thoughts on “Sen Nakano

  1. Shivunia pisze:

    Whisper >> Co autor miał na myśli… dużo rzeczy, albo nic. To czasami samo się dzieje. Czasami zainspiruje nas jakaś wypowiedz kogoś którą usłyszałyśmy np tydzień temu. Niektóre osoby faktycznie pisze się trudniej i się podczas pisania myśli o tym jaki ten ktoś powinien być, jak powinien brzmieć. Tak to trochę jak wymyślanie sobie przyjaciela jak było się małym. ja przynajmniej tak mam. Albo można nazwać to jakaś schizą ;p
    Codo samego pisania… To wygląda mniej więcej tak, że każdy prowadzi swoją postać, względem tego co mówi i co myśli. Często jest tak, ze sceny są „od czyjejś strony” tak, ze jest więcej myśli jednego bohatera, co by za bardzo chaotycznie nie było. Oczywiście wtedy są też emocje tej drugiej strony, ale takie bardziej widoczne, a nie głęboko skrywane.
    JAK piszemy. Bardziej tak, że ja pisze – Lenny podszedł do okna i patrzył przez nie myśląc o dupci Ryana. Katka na to – W tym czasie Ryan zaszedł go od tyłu i klepnął go w jego własną. (kompletna abstrakcja, ale nie mam pomysłu XD)To bardziej tak wygląda. aby zachowało tą formą w jakiej już będzie publikowane. A przynajmniej z grubsza, aby ciut mniej było poprawiania. Trzeba zawsze pamiętać o zachowaniu osoby, czy mówimy w dobrej osobie, czy narracja nie opisuje najpierw krzesła a potem myśli bohatera, bez rozróżnienia, że są to już myśli bohatera a nie krzesła. Do tego jeszcze dochodzą czasami nam nawiasy podczas których ustalamy np co się gdzie dzieje. Albo co się wydarzy, jeśli jest to konieczne. Ogólnie chyba z grubsza tak to wygląda, mam nadzieje, że wyjaśniłam ;)

  2. Whisper pisze:

    No i właśnie przeczytałam coś ciekawego : „hm, o to trzeba zapytać Shiv, bo to jej postać”.

    Przy przerabianiu wierszy czy lektur w szkole nie lubiłam odpowiadać (raczej próbować odpowiedzieć) na pytanie: ”Co autor miał na myśli? Jak wyglądał proces twórczy?” A skąd ja mogę wiedzieć, mogę tylko zakładać. Większość z nich już dawno kipnęła, więc nie mam jak potwierdzić moich domysłów. Dlatego po co nawet próbować skoro być może nigdy nie dowiemy się prawdy. W tym jednak przypadku jest inaczej mam tu dwie jakże żywe autorki, które mam nadzieje zaspokoją ciekawość pokornej czytelniczki .

    Jak wygląda tworzenie przez Was opowiadania drogie dziewczęta? Jak tworzycie dialogi, czy też sceny seksu? Czy piszecie po kawałku osobno, a potem kleicie? Czy to taka wspólna burza mózgów, we dwie zastanawiacie się jak by wyglądała interakcja dwóch bohaterów? Na przykład:

    > Katka – Lenny łapie Ryana za tyłek przyciągając go do siebie.*
    > Shiv – Ryan otwiera szeroko oczy i z zaciśniętych gniewnie ust wyrywa mu się niskie stęknięcie.*

    Czy może „dzielicie” się postaciami i podczas dialogu wczuwacie się w postacie, które akurat „prowadzicie”? Na zasadzie:

    > Katka (Lenny) –Łapie Cię mocno za tyłek i przyciągam do siebie.*
    > Shiv (Ryan) – Otwieram szeroko oczy i z zaciśniętych gniewnie ust wyrywa mi się niskie stęknięcie.*

    Jeśli to drugie to, czy mogłybyście zdradzić tajemnice tego podziału

    *Wybacznie za profanację Waszej twórczości, mam nadzieje, że wybaczycie.

  3. Katka pisze:

    Whisper, czy długo zajęło wymyślenie… hm, o to trzeba zapytać Shiv, bo to jej postać, ale podejrzewam, że jak zwykle szła na żywioł, więc to się rodzi w jej głowie dość szybko (nie, nie dzwoń na pogotowie psychiatryczne XD Shiv mi się jeszcze przyda).

  4. Whisper pisze:

    Katka, no pewnie! Dla szaraczków Sen i inni szaleńcy to taka przyjemna odskocznia.

    Zastanawia mnie jedno dziewczęta . . . Sen jak to Sen jest stety/niestety tylko postacią fikcyjną. Dlatego moje pytanie brzmi: czy długo Wam zajeło wymyślanie wpisu do dzienniczka i kwestii (dialogi) Sena?

  5. Whisper pisze:

    Jedyne co mi się ciśnie na usta to: Made my day. ^^
    Sen to po prostu absurd na dwóch nogach. Dlatego też powoli staje się jedną z moich ulubinych postaci.

  6. Katka pisze:

    Tigram, cóż, organizatorzy mogą być niezadowoleni, ale może Sen nagle to nadrobi? Zooobaczymy, po nim akurat niczego nie można się spodziewać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s