Bonus – Zaspokoić Lenny’ego

Lenny gapił się kątem oka na ekran telewizora, raz po raz sięgając do paczki popcornu spoczywającej mu na brzuchu. Leżał na plecach na kanapie, z głową na kolanach Ryana, więc nie trudno było się domyślić, że cały wyścig nie był dla niego szczególnie pasjonujący. Choć z przyjemnością go oglądał. Ale nie to było dla niego główną rozrywką, lecz leniuchowanie na kolanach swojej ukochanej księżniczki.

Ryan w tym czasie wpatrywał się w skupieniu w telewizor, czasem na ślepo sięgając do paczki ze słoną przekąską. Z ekranu odezwał się komentator:
Oj, tutaj powinien wejść głębiej w ten zakręt!
— Jasne, że powinien. Zaraz go Raikkonen wywali na tyły. — Chłopak ucieszył się, wpatrując się w czerwone Ferrari swojego faworyta.
Lenny uśmiechnął się do siebie i zwrócił spojrzenie swoich zielonych oczu na twarz kochanka. Była ciekawsza niż ścigające się po torze bolidy. Po krótkiej chwili miał okazję zaobserwować, jak Ryan uśmiecha się szeroko.
— Widziałeś? Wyprzedził! — Zaśmiał się. — Mm, jeszcze tylko Buttona i Hamiltona musi wyjebać i będzie pierwszy.
Lenny spojrzał znowu na ekran.
— A kibicujemy…?
Ryan aż zerknął na dół na mężczyznę, sięgając przy okazji po garść popcornu. Miał wręcz niedowierzanie wypisane na twarzy.
— Zespołowi Ferrari, Lenny — odparł z naciskiem. — Czyli Raikkonen i Massa, ale tak się składa, że Massa jeździć nie potrafi, więc skup się, proszę, na Raikkonenie — dodał, po czym znowu spojrzał na ekran, gdzie jeden z bolidów właśnie zjeżdżał na zmianę opon.
Mulat zaśmiał się pod nosem.
— To, że Ferrari, to ciężko się było nie domyślić. A które to już okrążenie?
— Czterdzieste siódme. Gdybyś wysilił wzrok, mógłbyś nawet sam do tego dojść, bo widać to na ekranie. — Ryan ponownie położył mu dłoń na brzuchu, kiedy już wpakował do ust popcorn. Okazało się, że to Hamilton zmieniał opony. — Uuu, tak wcześnie na twarde? No to powodzenia.
Lenny popatrzył na dłoń na swoim ciele zamiast na ekran. Chwilę się zastanawiał, po czym podniósł ją za nadgarstek i położył z powrotem, kiedy podciągnął podkoszulkę. Wolał czuć ją na swoim nagim ciele.
— Obstawiałeś, że który będzie?
— Jest niezły i agresywny na torze, więc że w pierwszej trójce. Ale mój Kimi właśnie jest drugi, więc obstawiam, że zostanie na trzecim, szczególnie, że inteligentnie zmienił opony na twarde. — Ryan uśmiechnął się ironicznie i odruchowo poruszył dłonią po ciepłej, ciemnej skórze kochanka.
Lenny znowu popatrzył na tor.
— Twój Kimi — powtórzył z cieniem uśmiechu. — Cieszyłbyś się strasznie, jakby wygrał, co?
— Tak, zwycięstwo dla Ferrari zawsze mnie cieszy — przyznał skupiony na wyścigu Ryan.
Aż nagle uśmiech mu zrzedł, kiedy po kolejnym okrążeniu Hamilton nadrobił dużą odległość do Raikkonena, a komentator oznajmił:
Niesamowicie szybko przejechane okrążenie jak na zmianę opon! Hamilton, jak widać, nadal w genialnej formie!
Lenny tylko wyciągnął się na kolanach kochanka jak przerośnięty kot, po czym sięgnął dłonią do jego brody.
— No oderwij na chwilę od tego swoje oczęta — zamruczał.
Ryan jeszcze odprowadził wzrokiem bolid Hamiltona, a kiedy na ekranie pojawiły się samochody jadące na dalszych pozycjach, spojrzał w dół na swojego faceta.
— Hm?
Lenny chwilę patrzył się na jego twarz z błogim uśmiechem, po czym prychnął krótko i pokręcił głową.
— Nic. Słodki jesteś.
— Dziękuję. Chociaż nie wiem dlaczego. — Ryan uśmiechnął się na swój sposób i przesunął dłonią po brzuchu Lenny’ego, nisko, aż na podbrzusze.
Mężczyzna, czując to, spojrzał mu w oczy, potem krótko na jego dłoń i znowu w oczy kochanka. Oblizał usta, jednocześnie unosząc lekko biodra. Ryan uśmiechnął się i wsunął mu palce w spodnie. Wymacał czubek jego penisa przez bieliznę, ale uniósł automatycznie wzrok, kiedy komentator oznajmił:
Kimi Raikkonen traci pozycję na rzecz Hamiltona! Co za manewr!
— Kurwa — burknął Ryan, marszcząc brwi. Mimo to uważał, że Lewis Hamilton jest strasznie seksowny… Ale jeździł w McLarenie, a nie Ferrari. To go dyskwalifikowało.
Lenny także zerknął na telewizor, na razie nie oponując, że ten jest ważniejszy niż jego osoba. Przyszła mu jednak dziwna myśl do głowy.
— Przespałbyś się z którymś z nich?
Ryan aż zerknął w dół na mężczyznę. Na swojego seksownego, silnego mężczyznę, którego ciemne dredy rozrzucone były na siedzeniu kanapy i jego kolanach.
— Ciekawe pytanie… — Uśmiechnął się uprzejmie. — Hm… chętnie bym przeleciał Hamiltona, gdybym już mógł teoretycznie wybierać.
— Nie jest z Ferrari.
— A mnie nie kręcą tacy słodcy blondyni jak mój Kimi.
— No ale Ferrari… Może ma nawet konika nad tyłkiem? — Lenny zaśmiał się.
— Hm… mógłbym pójść na kompromis i przelecieć Hamiltona w garażu inżynierów Raikkonena — stwierdził Ryan, zerkając znowu na ekran. Ostatnie dwa okrążenia, a Ferrari wciąż trzecie. Już nie spodziewał się zmiany.
— A gdyby was nakrył? — teoretyzował nadal mężczyzna. Miał z tego niezły ubaw.
— Mógłby poczekać ewentualnie na swoją kolej. — Ryan znowu pomiział go palcami przez bieliznę.
— Z łaski byś przejechał się blond-Ferrari-boyem? — zadrwił Lenny, zerkając coraz częściej na tor. Czym było bliżej końca, tym ciekawiej było. I nawet sam musiał to przyznać.
Ryan tylko przytaknął, wpatrując się w ekran. Button jednak miał dużą przewagę i po chwili skończył wyścig na pierwszym miejscu. Zaraz za nim Hamilton i Raikkonen. Oglądali więc jeszcze kawałek, aż wreszcie ciemnoskóry członek teamu McLaren zdjął kask, żeby pójść z pozostałą dwójką na podium. Na razie jednak odbierał gratulacje od swoich techników, uśmiechając się bialutkimi zębami. Ryan aż oblizał dolną wargę, przypatrując mu się. Lenny za to przyglądał się swojemu kochankowi. Nie przeszkadzał.
Chwilę to trwało, a w tym czasie chłopak wsunął głębiej dłoń pod spodnie mężczyzny i pomasował nią penisa przez bieliznę. O tak… Patrząc na ciemną skórę rajdowca, miał ochotę wycałować tę Lenny’ego.
Mulat zamruczał błogo, czując tak przyjemny i czuły dotyk. Wyciągnął dłoń do szyi kochanka, ale nie ściągnął go w dół, tylko pogłaskał delikatnie palcami.
— Przeleciałbyś go, co? Takiego słodkiego, wielkookiego….
— Mhm… wysportowanego… — Ryan skierował dłoń w górę na cudny brzuch Lenny’ego, a drugą dłonią odłożył pudełko z popcornem, które wciąż spoczywało na ciele mężczyzny. — Jestem pewien, że by mu się podobało… Mógłby się oprzeć o bolid.
— I liczysz, że tak chętnie by ci się nadstawił?
— Myślę, że potrafiłbym go zachęcić — zamruczał Ryan i przesunął dłonią na klatkę piersiową mężczyzny. Pomasował jego sutki.
Lenny wziął głębszy oddech, nieustannie patrząc na kochanka z bezczelną pewnością siebie.
— Jak? Może nie lubi takich… chłopców jak ty? — zadrwił.
— Uuu, to można nie lubić takich chłopców jak ja? — spytał Ryan, przesuwając dłonią po ciele kochanka. — Nie mów, że ty wolałbyś go przelecieć?
Lenny zerknął na ekran telewizora, gdzie widać było, jak zwycięzca wyścigu razem z pozostałymi, już na podium, przyjmował gratulacje i cieszył się z szampanami w dłoniach.
— Jest słodki. Nie miałbym nic przeciwko.
— I nie wolałbyś „blond-Ferrari-boya”? — Ryan również spojrzał na ekran, przyglądając się zwycięzcom.
— Jeden i drugi jest słodki. Ale ja osobiście wolę swojego Ferrari-boya. — Zaśmiał się, wsuwając mu palce we włosy.
Ryan uśmiechnął się i pochylił do niego nisko, po czym pocałował go mocno w usta. Przy tym sięgnął na ślepo po pilota i wyłączył telewizor. Mulat zamruczał mu w usta z zadowoleniem. Wreszcie uwaga spoczęła całkowicie na nim.
Objął Ryana za szyję jedną ręką, a chłopak całował go długo, głaszcząc równocześnie po brzuchu. Patrzył przy tym w jego dzikie oczy intensywnie. Lenny po chwili zamknął je. Oddawał pocałunek namiętnie, ale nie nachalnie. Do tego jego palce głaskały tylko kark Ryana.
Chłopak zamruczał nisko, powoli się rozgrzewając. Dłonią ponownie powędrował w dół ciała mężczyzny i zaczął mu zdecydowanie rozpinać spodnie. Lenny polegiwał nadal grzecznie na jego kolanach. Widząc to, Ryan po rozpięciu spodni zszarpnął je w dół.
— Unieś się, proszę — poprosił, prostując się.
Mulat spojrzał mu w oczy pytająco, ale też lekko kpiąco.
— I co jeszcze? — zamruczał, samemu sięgając do swojego krocza oraz pocierając się przez bieliznę.
— Jeszcze? Hmm… Mógłbyś się rozebrać — odparł Ryan równie kpiąco, wpatrując się w niego łakomie.
— A potem ci obciągnąć i grzecznie się nadstawić? — kontynuował Lenny, nadal leżąc, jak leżał. Bawiła go ta sytuacja. Chyba lubił podchodzić swojego upartego, napalonego chłopaka.
— Nie musi być grzecznie… — uznał Ryan, łapiąc go z tyłu głowy. Uniósł ją trochę i ponownie wpił mu się w usta w agresywnym pocałunku. Znacznie agresywniejszym niż wcześniej.
Lenny aż stęknął w pocałunek i sam chwycił go mocniej za włosy. Tak, tak było już lepiej. Ryan, całując go agresywnie, coraz mocniej, sięgnął szybko dłonią do jego krocza. Odsunął jego rękę i sam wsunął ją pod bieliznę, zaczynając zdecydowanie masować penisa. Dużego, gorącego i coraz sztywniejszego.
Lenny wypiął biodra do jego ręki. Nie wyglądało, jakby miał coś przeciwko. Kiedy Ryan na chwilę odsunął usta, aby wziąć głębszy oddech, przyciągnął sobie jego głowę z powrotem, gryząc mu dolną wargę. Chłopak aż odetchnął głębiej. Tempo coraz bardziej odbierało mu oddech.
Wsunął dłoń niżej i pomasował szparkę mężczyzny z zewnątrz, wzrokiem zaczepnie mówiąc „no i co teraz?”. Lenny spojrzał na niego trudnym do określenia wzrokiem. Chwycił jednak jego dłoń i na moment wyciągnął ze swoich spodni. Następnie podniósł się z kolan Ryana i dopiero ponownie pocałował, aż wbijając go w oparcie kanapy.
Chłopak zamruczał w jego usta, ale dosłownie chwilę później pchnął go do tyłu, aż Lenny opadł na plecy na siedzenie. Zanim zdążył coś zrobić, miał już Ryana wiszącego nad sobą. Ten właśnie przyssał się do jego ust, ugniatając przy tym jego ciało. Mulat więc westchnął krótko w jego usta, a paznokciami przesunął mu po ramieniu.
— Może… może jednak miałbyś z nim szanse. — Zaśmiał się po chwili.
— Z nim? Z Hamiltonem? — Ryan spojrzał mu w oczy pytająco, bynajmniej nie przestając go obmacywać. Rozsunął mu nawet nogi kolanem w zdecydowany i chętny do dalszej zabawy sposób.
— Mmm… — przytaknął mężczyzna, na razie nie protestując przed takim traktowaniem. — Jakiego go sobie wyobrażasz?
— Chętnego — odparł Ryan, podwijając mu bluzkę zdecydowanym ruchem i zdejmując mu ją szybko przez głowę. Po tym znowu przyssał się do jego warg, wbijając mu głowę w siedzenie. Błądził językiem po wnętrzu jego ust.
Lenny zassał się na penetrującym go języku, przez moment rękoma obejmując Ryana za kark i wsuwając mu palce we włosy. Po chwili chwycił go za nie i brutalnie odciągnął jego głowę.
— Takiego, który rozłoży przed tobą nóżki? Jak to twoje kochanie? — zamruczał, po czym wyciągnął głowę i liznął go w policzek.
— Tak… — wydyszał Ryan, masując mocno ciało Lenny’ego i jakoś nie mogąc zaoponować na ten chwyt na włosach. Jeszcze bardziej się przez to podniecił. — I jęczałby z policzkiem na masce samochodu, kiedy bym go pieprzył.
Lenny wydął wąskie wargi z cieniem niezadowolenia na twarzy.
— Uch, to szkoda.
— A to czemu? — Ryan zerknął mu w oczy, zsuwając dłonie pod jego ciało. Złapał go za pośladki.
— Bo chyba nie spełnię twoich fantazji erotycznych — odpowiedział, puszczając jego włosy. Zamiast tego przejechał paznokciami wzdłuż całych jego pleców, zostawiając na nich szramy.
Ryan jęknął głucho, marszcząc brwi. Ścisnął mocniej jego tyłek.
— Nie musisz. Taki mi się bardziej podobasz.
Lenny aż zamrugał powiekami. Szybko jednak spoważniał i musnął wargami jego.
— Tak?
— Tak — przytaknął Ryan, odpowiadając intensywnym spojrzeniem.
Uniósł się tylko po to, żeby zdjąć mu do końca spodnie i bieliznę. Kiedy miał go pod sobą całego nagiego, rozłożył mu nogi i ustawił się pomiędzy nimi. Od razu pochylił się do jego twarzy. Złapał ją z boku i pocałował.
Lenny zamruczał w jego usta, jednocześnie sięgając dłońmi pod jego bluzkę. Był dziś wyjątkowo w nastroju i cicho liczył, że Ryan nie spartoli okazji. Chłopak zsunął się ustami na jego szyję i mocno przyssał się do jego skóry, tworząc mu zdrową malinkę. Dłoń wsunął mu między nogi i pomasował szparkę z zewnątrz. Bardzo szybko jednak z zaskoczenia wsunął w Lenny’ego dwa palce.
Mężczyzna jęknął pod nim, wyginając plecy. Całe jego ciało ukazało swoją giętkość, gdy mięśnie napięły się pod ciemną skórą. Był to bardzo seksowny i pobudzający widok.
Oblizał usta, patrząc na kochanka z bezczelnym uśmiechem. Ryan, widząc to, aż sam się uśmiechnął. O tak, czyli zielone światło. Zakręcił palcami, rozsuwając je w jego wnętrzu, a językiem przejechał od dołu szyi, przez jabłko Adama, podbródek, aż na usta. Wcałował się w nie mocno. Lenny zacisnął zęby, obnażając je i aż cicho powarkując. Jego dłonie w międzyczasie mało delikatnie ugniatały plecy kochanka i jego boczki. Ryan oddychał nad nim głęboko, całując mocno i rozciągając jego ciasne wnętrze. Po niedługiej chwili dołączył trzeci palec.
— Zdejmij mi bluzkę — mruknął przy uchu Mulata i zassał się na jego płatku.
Lenny nic nie odpowiedział, tylko podciągnął mu ubranie w górę.
— I…? — Spojrzał mu w oczy wyzywająco. — Przez rączki ci nie przeniknie.
— Poważnie? — Ryan uśmiechnął się kpiąco i wyciągnął z niego palce. Dał sobie zdjąć koszulkę, ale rękę już skierował do swoich spodni, a nie jego tyłka. Już chciał dalej i miał nadzieję, że tyłek Lenny’ego będzie gotowy.
Mulat spojrzał w stronę jego krocza, jednocześnie samemu sięgając do swojego penisa i niespiesznie się masturbując. Ryan uśmiechnął się do niego z góry, patrząc na niego swoimi czarnymi oczami, które wręcz uroczo błyszczały, gdy był podniecony. Pospiesznie wyciągnął penisa ze spodni. Nie kłopocząc się zsuwaniem ich niżej, splunął na dłoń i nawilżył go śliną. Potem nakierował się na Lenny’ego i bez słowa wsunął mocno do samego końca, aż uderzając jądrami w jego pośladki.
Mężczyzna zacisnął oczy i zęby przez tak nagłe i rozpychające wejście. Jednocześnie odsunął dłonie od sztywnego penisa i wbił mocno palce w ramiona chłopaka. Trochę pobielało mu przed oczami, ale serce jednocześnie zabiło dużo mocniej.
— Kurw…! — syknął.
Ryan nie pozwolił mu powiedzieć nic więcej, bo wpił się w jego usta w agresywnym pocałunku, kładąc mu dłoń na ramieniu i wciskając bardziej w siedzenie. Równocześnie zaczął się w nim poruszać. Najpierw powoli, żeby wyczuć, czy jest okej. I dopiero zaczął gwałtownie przyspieszać. Lenny stęknął mu w usta, jako tako łapiąc powietrze przez nos. Oddychał szybko, czując, jak jest rozpychany od środka penisem swojego seksownego, młodszego kochanka. Ramionami objął go ciasno.
Chłopak posuwał go w równym, szybkim tempie, wysuwając się za każdym razem prawie w całości, by naraz wejść mocno. Aż przy tym plaskało. Lenny za to czuł, jak ciało chłopaka jest rozpalone i jak raz za razem ociera się o niego klatką piersiową. Sam był jednak cichy. Poza głębokimi oddechami pomrukiwał tylko z przyjemności. Po chwili, kiedy jego zielone oczy były już zupełnie zasnute przyjemnością, chwycił twarz Ryana i najpierw polizał go po policzku, a następnie ugryzł. Chłopak zmarszczył brwi i wbił się w niego wyjątkowo mocno. Seks z Lennym zawsze był intensywny. Nigdy nie wiedział, czego spodziewać się z jego strony. To go jeszcze bardziej nakręcało.
— Lubisz mnie gryźć, co? — wydyszał w trakcie.
Mężczyzna nie odpowiedział, tylko złapał go mocno za włosy i przysunąwszy sobie jego twarz, złapał go mocno zębami za dolną wargę. Ssał ją, aż Ryan poczuł, jak puchnie. Jęknął, a przez ciało przeszedł mu dreszcz. Na chwilę zwolnił ruchy bioder.
Spojrzał głęboko w oczy Lenny’ego, czując, że nie tylko na plecach będzie miał ślady po jego paznokciach, ale usta też mocno zaczerwienione. Mulat na nich nie zaprzestał. Kiedy już przyzwyczaił się do lekkiego bólu, jaki dostarczał mu wraz z rozkoszą penis Ryana, pozwolił sobie na wyciągnięcie się do szyi kochanka i zostawienie na niej kolejnych pamiątek. Ryan poczuł jednocześnie, jak mężczyzna obejmuje go jedną nogą w pasie, wbijając mu też paznokcie w pośladek. Stęknął przez to, od razu mocniej poruszając biodrami. Dyszał ciężko nad Lennym, trzymając go jedną dłonią za ramię, a drugą podpierając się przy jego głowie. Ta ręka na tyłku nie dawała mu jednak spokoju. Od razu jego myśli podążały do tamtych rejonów.
— Lubisz… mój tyłek tak bardzo, że nawet jak cię… posuwam, to musisz go macać? — wydyszał.
— Nie… nie ma co ukrywać… że go uwielbiam — odpowiedział mężczyzna w jego szyję, a palce przesunął bardziej w głąb, pomiędzy pośladki Ryana.
Serce chłopaka od razu zaczęło mocniej bić, a on pochylił się do szyi Lenny’ego i wcałował się w nią.
— Czuję, że twoje palce na pewno — odparł, chcąc, żeby zabrzmiało to ironicznie, ale nie wyszło mu w tym stanie. Ciesząc się, że ma twarz schowaną w jego szyi, dodał po chwili wahania: — A twój kutas? — Otarł przy tym brzuchem o jego sztywnego kutasa. Jednocześnie, będąc zagłębiony w nim, mógł czuć się pewnie.
— Hmm? — wymruczał mężczyzna pytająco, rozkoszując się równym rytmem i pocierając opuszkami palców po szparce chłopaka. Jego pośladki jednak co chwilę ściskały mu palce, jakby się krygowały.
Ryan milczał chwilę, poruszając się w kochanku i czując, jak poza gorącym, ciasnym wnętrzem, palce także przyjemnie go stymulują. Był niemal na skraju. Cały gorący i zarumieniony.
— Lubisz się tam spuszczać? — spytał wreszcie na wydechu, czując, jak serce wali mu w tym momencie też z nerwów.
Lenny spojrzał na niego, ale nie widząc jego twarzy, szarpnął go za włosy, odwracając do siebie. Chłopak miał bardzo mocne rumieńce na policzkach, oczy lekko zaszklone z podniecenia, a usta czerwone od wcześniejszych pocałunków. Przy tym wyraźnie przełknął ślinę, czekając w napięciu na reakcję. Lenny uśmiechnął się do niego pewnie i pocałował go mocno. Jednocześnie wsunął w niego palce na tyle, na ile był w stanie sięgnąć. I dopiero wydyszał mu w usta, muskając jego prostatę:
— Kończ dla mnie.
Ryan jęknął gwałtownie, opadając bardziej do przodu. Poruszył kilka razy biodrami, zarówno wchodząc w mężczyznę, jak i poruszając tyłkiem na jego palcach. To wszystko wystarczyło, żeby szybko spuścił się w Lennym z mocnym drżeniem w całym ciele.
Lenny ciężko wypuścił powietrze, czując, jak jego dziurkę wypełnia ciepła sperma kochanka. Aż zacisnął na nim pośladki, jednocześnie wsuwając w chłopaka trzeci palec i szybko go nimi pieprząc. To tylko wzmocniło orgazm Ryana, który z trudem podtrzymał się ręką nad mężczyzną, głucho pojękując. Dyszał ciężko, wpatrując się w kochanka rozbieganym wzrokiem. Ten w końcu wysunął z niego palce i pchnął jego ramiona, niemalże zrzucając go z siebie. Kiedy tylko chłopak wylądował z drugiej strony kanapy na plecach, złapał jego nogi w kolanach pod łokciami i zgiął w pół.
— Zmiana. — Uśmiechnął się do chłopaka z rozpaleniem i wbił się w niego za jednym pchnięciem. Jego włosy spadły po bokach ich twarzy.
Ryan aż krzyknął głucho, wyginając się na kanapie, ale na więcej nie miał siły. Lenny tylko czuł, jak drży, a jego klatka piersiowa unosi się w gwałtownych oddechach. Chłopak ściągnął brwi, patrząc na niego zamglonym wzrokiem. Podobało mu się.
Mężczyzna zaczął się wbijać w jego szparkę szybko i mocno. Jednocześnie wisiał nad nim i wpatrywał się w jego ciemne oczy, jakby chciał go co najmniej zjeść. Ryan wydawał z siebie zduszone okrzyki za każdym razem, kiedy twardy i pulsujący kutas Lenny’ego wchodził w jego tyłek. Rękami złapał się podłokietnika, który miał za głową.
Długo to wszystko nie trwało, bo Lenny szybko zasyczał, obnażając zęby i doszedł w nim. Oddychając szybko i nerwowo, zachłannie pocałował wargi swojego gorącego kochanka. Ten słabo odpowiedział na pocałunek, czując, że nie ma siły się ruszyć. Chciał tylko przyciągnąć do siebie mężczyznę, więc objął go jedną ręką za szyję, ściągając niżej. Mulat pocałował go jeszcze raz w usta i powoli się z niego wysunął, po czym opuścił jego nogi i położył się na nim. Uścisk na jego szyi od razu zelżał, a Ryan przesunął subtelnie palcami po jego ramieniu. Powoli uspokajał oddech, ale wciąż czuł, że nie chce mu się ruszać. Mężczyzna uśmiechnął się do niego błogo, całując go lekko w policzek, który ugryzł. Był czerwony. I istniało prawdopodobieństwo, że do jutra niekoniecznie może zejść.
— Pracujesz jutro?
Ryan niechętnie przytaknął.
— Niestety mam tę przyjemność — przyznał, nieświadom śladu, jaki powstał na jego policzku.
Lenny przełknął ślinę i pocałował go jeszcze raz. Może jednak do jutra zniknie.
— Hm? Ta mina jest podejrzana — zauważył Ryan, przyglądając mu się uważniej spod lekko zmrużonych powiek.
— Śpij — uciął, wtulając się w ciało chłopaka. Nadal czuł w sobie jego spermę i to jaką miał naruszoną, rozluźnioną dziurkę. Wolał jeszcze nie wstawać.
Ryan jeszcze popatrzył na niego czujnie, ale wreszcie tylko objął go ramieniem, przymykając oczy. Tak rzadko mógł przelecieć Lenny’ego… i tak rzadko im to wychodziło, że teraz czuł się naprawdę zaspokojony.
Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem, nie czując konieczności zaznaczenia swojej pozycji. Dał się przytulić, obejmując chłopaka w pasie.
— Hamilton… — Zaśmiał się cicho pod nosem, głaszcząc bok kochanka.
— Nn… Jednak wolałbym z tobą to zrobić przy bolidzie… — wymruczał Ryan, nie otwierając oczu, a Lenny roześmiał się. Był zmęczony, więc zrobił to cicho.
— Jakby była tylko jedna szansa na coś takiego, to niestety, ale raczej ty całowałbyś czerwony lakier.
— Uuu… Mało ci, że w Testarossie mnie pieprzyłeś? Jeszcze byś mi poskąpił dupci przy bolidzie? — Ryan spojrzał na niego, głaszcząc go leniwie po plecach.
— Hmmm… Tak? — odparł Lenny z drwiącym uśmiechem. — Byś miał dzięki temu lepszy z nim kontakt.
— Wiesz, mały szczegół tkwi w tym, że nie z autem, a z tobą chcę się pieprzyć.
— No to byś się pieprzył.
— W konfiguracji narzuconej przez ciebie. Mam nadzieję, że chociaż mógłbym liczyć na twój tyłek, gdyby nas do bolidu wpuścili ze dwa razy — mruknął Ryan, jakby rozważali to na serio.
— Przypuszczam jednak, że co najwyżej mamy szansę na tekturową makietę. Ale jakby co, to wyświadczyłbym ci tę przysługę. — Lenny zaśmiał się z cieniem kpiny w głosie.
— Przysługa brzmi, jakbym tylko mi w takim przypadku miało być dobrze, a chciałbym zauważyć, że jeszcze chwilę temu wydawałeś się zadowolony z moim chujem w dupci — odparł Ryan, podkładając rękę pod głowę, żeby łatwiej mu się na niego patrzyło.
Lenny ziewnął przeciągle, po czym poklepał go po biodrze.
— Czepiasz się słów.
— Raczej dostrzegam przesłanie — mruknął Ryan i odsunął mu dreda z twarzy, żeby przyjrzeć się jego oczom. — Bo podobało ci się, tak?
— Pytasz czy stwierdzasz? — Lenny uniósł kącik ust w uśmiechu.
— Myślę, że to „tak?” na końcu było dość jednoznaczne, ale jeśli jednak nie, to tak, to było pytanie. — Ryan uśmiechnął się ironicznie, naprawdę chcąc usłyszeć od niego odpowiedź. Był na górze na tyle rzadko, że przyjemnie byłoby usłyszeć, że był dobry. A mimo pewności co do swoich… zdolności, w przypadku Lenny’ego obawiał się, czy się sprawdził.
— To niepotrzebnie — odpowiedział mężczyzna, wyciągając szyję i cmokając go w brodę. — Jeśli dotrwaliśmy do takiego przyjemnego końca. Ty się nie wściekasz, a ja jestem pełniutki twojej spermy… To chyba musiało być dobrze. Co?
Słysząc to, Ryan uśmiechnął się i uniósł lekko głowę. Pocałował go w usta.
— Tak… najwyraźniej tak — przyznał.
Lenny zamruczał potakująco.
— No — dodał i położył znowu głowę na jego ramieniu. — Mam nadzieję, że nie zmarzną nam tyłki. — Ziewnął, przymykając powoli oczy.
— Jak już to tobie, bo jest na wierzchu. Więc albo będziemy naiwnie wierzyć, że Jay pomyli twój z moim i się na nim rozłoży, jak to ma w zwyczaju, albo przeniesiemy się do sypialni — stwierdził Ryan.
— Niespecjalnie chce mi się ruszać — przyznał Lenny zgodnie z prawdą.
Ryan mruknął potakująco, przymykając oczy. Zupełnie nie przeszkadzał mu ciężar na sobie. Był on nawet bardzo przyjemny. Do tego mężczyzna był ciepły i dobrze pachniał. Tak mu się podobało. Czuł się spełniony. Podobała mu się myśl, że mogliby się tak kochać częściej, ale… nie częściej niż odwrotnie. Wciąż nie przyznawał tego głośno, ale wolał być brany.
— Mm… To możemy poleżeć — uznał w końcu.
Mężczyzna zamruczał potakująco, a Ryan po chwili słyszał z jego strony tylko równy, spokojny oddech. Czasami zaskakiwało go, jak szybko po seksie Lenny potrafił zasnąć. Ale teraz… miło było zwalić to na jego dobre ruchanie.

7 thoughts on “Bonus – Zaspokoić Lenny’ego

  1. Katka pisze:

    Kasia, nooo, o nigdy do samego końca nie wiadomo, czy się zgodzi XD Pewnie Ryan też nie był tego pewien, ale miło się zaskoczył :) Na pewno Lenny mial na to jakąś wenę, bo w przeciwnym razie tak gładko by nie poszło XD I oczywiście, ze musi zaznaczyć swoją dominację. To on jest tu samcem alfa, a Ryan księżniczką. Nieważne, w jakiej pozycji XD Fajnie, ze się podobało :D

  2. Kasia pisze:

    Lenny dał się przelecieć, no proszę, proszę… Do samego końca nie wierzyłam że pozwoli na taką konfigurację :) Ale widać musiał mieć dobry dzień i pewnie wiedział że sprawi tym przyjemność Rayanowi ;) No ale nie byłby sobą gdyby nie zaznaczył swojej dominacji 😉Ciekawe ile będzie się musiał nasłuchać za ten policzek? :D
    Super, uwielbiam Rynnę !
    Dziękuję i pozdrawiam 😀

  3. Katka pisze:

    O., Twój zaciesz na Rynnę jest zawsze taki uroczy! A co do czepiania się Ryana, on ma takie fazy, kiedy mniej się czepia, a kiedy bardziej. Lenny ma wieczne życie na krawędzi, bo nigdy nie wie, co go czeka. Tyle emocji w związku XD „podobało mi się też jak Lenny pieścił tyleczek Ryana w trakcie, takie „mieć ciastko i jeść ciastko” xD” – dokładnie tak :D

    Noe, nie ma :) Scena była pisana wieku temu. Nie wiem… czy nie jakoś 5-6 lat temu? Wtedy mógł jeszcze nie mieć kolczyka XD To akurat tekst wyjęty z odmętów szuflady.

  4. O. pisze:

    „Jestem pełniutki twojej spermy” – słowa które trzeba gdzieś zapisać xD i obchodzić rocznice xD

  5. O. pisze:

    <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  6. O. pisze:

    Lenny! Jaki kociaczek przymilaczek! <3 haha w ostatnim bonusie z nimi (epilogu) to na samą wziankę o pocałunku była kłótnia roku xD ale widać że Ryan był zbyt nakręcony by się czepiać <33333 a dzisiejsza konfiguracja to taki kompromis dla nich <33333 obaj pełni spermy drugiego <3 czego chcieć więcej? :p podobało mi się też jak Lenny pieścił tyleczek Ryana w trakcie, takie "mieć ciastko i jeść ciastko" xD
    Ahhh uwielbiam ich! <33333333333 serio! <3333333333333

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s