In Out In

Albert Feist jest młodym, przystojnym księdzem. Wydaje mu się, że resztę życia spędzi na spokojnej służbie Bogu i zapewne by tak zostało, gdyby na jego drodze nie pojawił się pewien radosny, ale strasznie uparty prawnik. Walter Mason jest pewien, że postępuje słusznie, gdy nie pozwala Albertowi się od siebie uwolnić. Złe zamiary nie są jego domeną. Jednak jak to się mówi, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Czy uda mu się dać szczęście zagubionemu mężczyźnie? A co z niepozornym, ufnym nauczycielem, którego życie ograniczone jest do przytłumionej pasji, pracy oraz sporadycznego, nie zawsze udanego seksu?

UWAGA: Opowiadanie jest przeznaczone dla osób pełnoletnich. Zawiera ono szczegółowe sceny męsko-męskiego seksu (w tym opisy seksu, który część czytelników może uznać za perwersyjny lub zboczony), przemocy, a także wulgarne słownictwo.

„In, Out, In” jest side story do Never Be The Same, jednak osoby, które nie czytały tego opowiadania, nie powinny mieć problemów ze zrozumieniem fabuły. Jej akcja ma bowiem początek przed akcją w Never Be The Same.

SPIS TREŚCI

Rozdział 1 – A co ojciec o tym myśli?

Rozdział 2 – W łóżku z uczniem

Rozdział 3 – Po trupach do celu

Rozdział 4 – Myślę… o tobie

Rozdział 5 – Na zapas

Rozdział 6 – Decyzja

Rozdział 7 – Wady

Rozdział 8 – Dobry traf

Rozdział 9 – Świąteczna prośba

Rozdział 10 – Pożegnania

Rozdział 11 – Nie powinienem?

Rozdział 12 – Zachód nad Mississippi

Rozdział 13 – Powrót nad Michigan

Rozdział 14 – Wychodząc na prostą

Rozdział 15 – Mnie żaden by nie chciał

Rozdział 16 – Spotkanie z przeszłością

Rozdział 17 – Czy ja jestem złym człowiekiem?

Rozdział 18 – Coś, czego on nie chciał

Rozdział 19 – Postarać się wykazać

Rozdział 20 – Wyjątkowe miejsca

Rozdział 21 – Krępujące spotkanie

Rozdział 22 – Lubię tak… ostrzej

Rozdział 23 – Ridley West

Rozdział 24 – Słowo po słowie

Rozdział 25 – Dedukcja, mój przyjacielu, dedukcja

Rozdział 26 – Błogosławieństwo

Rozdział 27 – Kochaj, bo ja nie mam zamiaru przestawać

KONIEC

* Bonus – Jak emeryci

* Bonus – Tarta cytrynowa

* Bonus – Mokry Ridley

* Bonus – Pocukrzony cukier i seks

* Bonus – Odskocznia

* Bonus – Znaki od losu

*****

POSTACIE – podstawowe informacje i rysunki przedstawiające bohaterów

69 thoughts on “In Out In

  1. Katka pisze:

    Kasia, przyznam, że naszym zamiarem było pokazanie Walta od takiej jakby „gorszej” strony w In Out In. Tzn. to jest wiadomo kwestia względna, bo nie dla każdego musi być to gorsza strona, niemniej w NBTS było pokazane, jak sama zauważyłaś, że jest niemal idealnym facetem, faktycznie mega pozytywnie. Ale uznałyśmy, że skoro każdy ma wady, Walter na pewno też. I w In Out In chciałyśmy pokazać więcej jego szarości. W przyznam, że cieszą mnie takie komentarze jak Twój, bo oczywiście cudownie, jak czytelnicy uwielbiają postać, ale lubię też, kiedy widzą w nich wady. Mimo wszystko stawiamy jakoś na realizm w naszych opowiadaniach, a bez tych wad Walt byłby ZBYT idealny XD I słodko w ogóle wypowiadasz się o Ridleyu :D Ładnie go opisałaś w tych kilku zdaniach. On rzeczywiście ma w sobie coś, co sprawia, że Albert nieco mięknie, traci tę swoją szorstkość. Więc chyba faktycznie dobrze się dobrali. Albert potrzebował kogoś takiego. I taaaak, zgadzam się, że Ridley się strasznie marnuje w tej pracy! Ma mózg, z którym mógłby wiele zrobić, ale niestety chyba nie miał w życiu szczęścia :( Dziękujemy Ci za komentarz podsumowujący Twoje wrażenia z opowiadania! :D Miło je zawsze czytać :)

  2. Kasia pisze:

    Mieszane mam odczucia po przeczytaniu tego opowiadania. Chyba niezbyt polubiłam Waltera mimo że w drugiej części był już pozytywną postacią, to jednak jakiś taki dystans do niego czuję. Tak się uparł na Alberta, a jak już go zdobył to mu się odwidziało… Niby z Jamesem się dopasowali, ale James to taka pipka. Może i uroczy czasami ale słaby z niego facet. W Nbts, które tez skomentuję w niedługim czasie, jakoś fajniej go przedstawilyscie. W ogole to takie raczej smutne to opowiadanie było. Przypomnialam sobie dlaczego jeszcze mnie Walter denerwuje – no jak można tak za plecami osoby którą się ponoc tak kocha spotykać się, a raczej nekac wizytami swojego byłego? ?? Tym bardziej że wiedzial że Jamesa to boli. Dobrze ze pod koniec pojawił się Ridley – to taka pozytywna dusza :) Jego zmysł obserwacji i ta niesamowita szczerość i słodziaśne okulary… Co prawda jego doświadczenia uczyniły go raczej niepewnym siebie, ale Alberta potrafił poderwać :) Szkoda tylko że taki umysł marnuje się w takiej malo ambitnej robocie, mam nadzieje że to stan przejściowy u niego. Pewnie że żadna praca nie hanbi, ale jak ktoś nie wykorzystuje swoich możliwości to jest to raczej przykre. Fajna parę stanowi z byłym księżulkiem. Wydaje mi się ze Ridley trochę zmiękcza Alberta – tą jego oschłość i zgryźliwość – nieźle ich dopasowałyście :) Ridley wprowadził lepsza atmosferę do tego opowiadania. Bo jak czytałam to użalanie się nad sobą Jamesa to miałam ochotę nim potrząsać :) Nie napisałam sobie od razu komentarza wiec trochę mi się mieszają niektóre sceny z NBTS, ale bardzo mi się podobala wizyta Walta i Jimmego w sexshopie – w końcu się trochę pośmiałam :) Tyle ze niezbyt długo się śmiałam bo usmiercilyscie Dawida i Shanea i potem to już smuteczek… Trochę mi się poprawilo po zaręczynach, ale to było takie słodko-gorzkie. Myślę ze te dwa opowiadania zostaną w mojej głowie na dluzej bo były po prostu inne. No i wciąż ściska mi gardło kiedy przypominam sobie zakończenie NBTS. Dzięki za Waszą pracę:)

  3. Katka pisze:

    Liv, aż się zadumałam, jak wpadłyśmy na ten tytuł… nie był chyba nagłym gromem z jasnego nieba, trochę dumałyśmy, ale w końcu wyszło. Jakoś z tytułami mamy często problem, ale fajnie, ze ten się podoba. My też go lubimy, jest dwuznaczny ;)
    Seksy… hehe, seksy to ważny element, dobrze, że pasowały XD Ale w ogóle fajnie porównywać do scen w SV, tam po seksie Mason jednak często starał się utrzymać tę pozę władczości, trzymać Josha w ryzach, z kolei Walt, jak sama piszesz, po seksie najchętniej zacałowałby Jamesa na śmierć i wszystkie jego obrażenia wymazał gumką.
    Co do Alberta i podobnej „maski” w postaci oschłości – osobiście uważam, że to było u niego trochę inaczej niż u Shane’a. Bo Shane przybrał tę maskę faktycznie w strachu przed porzuceniem, przed okazywaniem słabości i narażeniem się na krzywdę, plus był wściekły, więc też to manifestował w swoim nowym image’u. Za to Albert chyba po prostu… zgorzkniał. Oberwał, przeżył pewien uraz i chyba był zły przez co na cały świat, do tego chyba trochę stracił nadzieję i zrobił się taki zgorzkniały, zimny i nieprzyjemny. Na szczęście Ridley to wytrzymał ;) Odporne chłopie. I uroczo, że Ridleya byś chciała na taki idealny dzień! Zgadzam się, bo mi się strasznie też podoba taka wizja! A i jestem pewna, że Ridley też by był chętny poznania Twoich opinii w jakiejś dyskusji ;)
    Hehe, James często zbiera duże cięgi od czytelników, bo potrafi irytować swoim słabym charakterem, ale super, że Tobie się spodobał i rzeczywiście, jego całokształt dopełnia to, jak lubi być traktowany w seksie. Walter zakochał się w jego charakterze, ale ich życie erotyczne tylko jeszcze bardziej umocniło jego uczucie. Uważa, że ma idealnego faceta, tak jak James pewnie myśli o Walcie ;) (w sumie nie tylko James XD)
    Dalej… Konflikty w związku. Rozwiązywanie za pomocą ręki – cóż, to jest jakieś rozwiązanie, ale nie wiem czy dobre XD Choć czasami pewnie wyżycie się w ten sposób może pomóc, ale patrzę na to łaskawie tylko wtedy, kiedy druga osoba jest zdolna oddać XD Za to w przypadku Walta i Alberta… niestety obaj są myślicielami, do tego mają duże skłonności do przemówień/dyskusji, lubią walkę słowną (cóż, Walt ma to w dzień powszedni na sali sądowej, zaś Albert nauczył się wypowiadać w kościele), więc do nich niestety by rękoczyny nie pasowały. I oczywiście masz rację co do Walta, że zachował się trochę nieelegancko narzucając się tak. Bywa egoistyczny, to niestety prawda. Pocieszać się można właśnie tym, że wyszło na dobre XD ostatecznie.
    „Jak, JAK można zdradzić Ridleya? Dziękuję.” – hahah, jak widac da się XD Phil nie zasługiwał na niego, o.
    Czy chciałybyśmy napisać coś z akcją w Polsce? Na ten moment raczej nie (mamy jakoś sporo projektów do ogarnięcia na ten moment… nie mówię tylko o tych, co wychodzą na stronie, ale ogólnie zaczętych nowych i pomysłach na inne). Nie mówię jednak ostatecznie „nie”, bo sama z doświadczenia wiem, że wena jest zdradliwa i kapryśna i kiedyś może nas najść na napisanie czegoś w polskich realiach. A, no i uroczo, że w Wawie mieszkasz, może jak kiedyś znowu będzie u Shiv spotkanie fanowskie, to byś mogła wpaść! Bo ona też z Wawy ;) Więc zapraszamy z wyprzedzeniem XD
    Dzięki za miłe słowa odnośnie opowiadania, bardzo fajnie czytać takie podsumowania!

  4. Liv pisze:

    Hej :)
    Jak wcześniej pisałam, powoli komentuję swoje ulubionte (prawie wszystkie) opowiadania. No a po NBTS czas na In Out In. Nie wiem, czy będzie tak długo jak ostatnio, ale mam trochę do napisania. ^^
    I chociaż korci mnie, żeby znowu zacząć od bohaterów, najpierw może parę słów o całej reszcie.
    Pierwsze co mi się spodobało w IOI to tytuł… Lubię, kiedy fajnie brzmi, wpada do głowy, a przy tym właściwie nic nie sugeruje i może być dowolnie interpretowany. Nawet zupełnie inaczej, niż życzyłyby sobie autorki :>
    Dalej… Może nie wygląda to najlepiej, ale strasznie podobały mi się sceny seksów w tym opowiadaniu. Nie znaczy, ze w innych mniej, ansolutnie, ale te podobały mi się inaczej :). Mimo, że chyba w tej historii postawiłyście bardziej na duchowość. A konkretnie, to mam słabość do wszelakich fetyszy i uwielbiam masochistów, mimo że zwykle wolę, kiedy wychodzi bardziej spontanicznie, jak w SV na przykład. Zezwierzęcanie Josha, mmm… A tutaj w IOI seks Waltera i Jamesa był cieplejszy, prawnik nawet po ostrym pieprzeniu od razu zaczynał gruchać do swojego uroczego nauczyciela. „Ale nic ci nie jest?”, „Jesteś pewien, że wszystko gra?”‚ „Nie bolało za bardzo?”… Chociaż bardziej podniecający jest świat SV (porównuję akurat z nim, bo tam też są zabawki, fetysze i lekkie sadomaso), to takie a nie inne sceny pasują mi baaardzo do IOI.
    A co do seksu Alberta i Ridleya… Uwielbiam Ridleya, więc naturalną koleją rzeczy, będę uwielbiać każdy moment, w którym on jest. Pokochalam go od momentu, kiedy pierwszy rozłączył się po ich pierwszej rozmowie przez telefon, kiedy zaprosił dziennikarza do siebie. ” Wyślę ci adres smsem. A i, panie wierzący… żadna praca nie hańbi”. Wręcz słyszę ten delikatnie mruczący głos wzbogacony o lekką kpinę… ^^ Nie dziwię się Albertowi, że trochę go wcięło. I słusznie, niech sobie nie myśli, że przez jego (przykry i poważny) zawód miłosny ma prawo do obrażania innych ludzi. Ale taki ma oschły sposób bycia, chociaż mam wrażenie, że po sparzeniu się Walterem, trochę się nasilił. Czyżby postawa obronna, jak u Shane’a? Nie chcę przesadnie analizować, może tylko napiszę, że lubię Alberta i dzięki składam bogom, którzy zesłali mu zajebistego Ridleya. Dzięki temu, wracając do pierwotnej myśli, ich seksy są super :). Oboje wygadajni, ale w łóżku ostrożni i przekładający wzajemne dobro nad własne.
    A jeszcze odnośnie samego Ridleya – to jest TA osoba, z którą chciałabym spędzić dzień idealny. Kocyk, książka i słuchawki, a potem jakiś klasyk filmowy i dyskusja. A raczej słuchanie opinii Ridleya, bo nie jestem tak inteligentna jak on, żeby wymieniać z nim poglądy. No ale może wytrzymałby ze mną te kilkanaście godzin i zgodziłby się podzielić swoimi odczuciami. Marzenie…
    Poza tym, w całym opowiadaniu podoba mi się wygląd bohaterów. Wszystko jakoś wyjątkowo świetnie wpasowało się do mojej wyobraźni, a nawet mogę z rączką na sercu (hihi, mam rączkę na na klawiaturze ^^) napisać, że nie mam nic przeciwko bródce Alberta, choć zwykle bezlitośnie tępię zarost. Ridley w mojej głowie jest tak przeciętny, ale jednocześnie widać jego intelekt. Ma takie uprzejmie kpiące, oceniające spojrzenie :). „Och, doprawdy? Nie zgadzam się z tobą, ale miło było porozmiawiać. Śmieciu.” c:
    Walter Mason… No dorosły pedałek :). Ciężko mi znieść tak pozytywną osobę. W dodatku tak otwartą, wręcz gotową głośno i namiętnie manifestować swoje przkonania. Ja nigdy tego nie robię, więc nie dogadalibyśmy się w realu, ale świetnie się o nim czyta. No i wielki plus, że nie chciałby dzieci (według Ann), bo takiej rodzinki bym nie zniosła. ^^
    Szkoda, że nie poznałam jego wizerunku jako bezlitosnego prawnika, bo wydaje mi się, że bardziej przypadłby mi do gustu.
    No i nazwisko, musiałam o nim wspomnieć… Chyba wiadomo, o kogo chodzi <3
    I James Peterson. Niepozorny nauczyciel geografii (jeden z moich ulubionych przedmiotów ^^), chudziutki i cichutki. I słooodki. Wbrew pozorom nie dziwię się Walterowi, że zwrócił na niego uwagę. Nie oszukujmy się, James byłby nudną postacią, gdyby nie pociąg do niezbyt delikatnego sexiątka… "Mały, popierdolony masochista". Muszę przypominać, czyj to cytat? ^=^
    Ale to sprawia, że zapałałam taką sympatią do Jamesa. Ubóswiam urooocze osoby z obscenicznym wnętrzem. Hihi :)
    Tyle o postaciach. To może co nieco związku Waltera z Albertem? Nie pasowali do siebie, więc dobrze, że skończyło się tak, a nie inaczej. Ale taka opinia chyba nie jest dla Was zaskoczeniem? :) Nie lubię czytać o kłótniach w związku, wydają mu się tak przykro przyziemne i tragicznie nieromantyczne… Co innego pięścią w twarz, rozmawiamy o facetach! Konflikty zakończone dramatycznym ręko-albo jakimś inno-czynem – tak, nieporozumienia – nie-e. :)
    Na początku bardzo nie lubiłam Waltera i uważam, że nie zachował się elegancko w stosuku do (jeszcze) księdza. Nie bynajmniej nie chodzi mi o to, że w końcu go zostawił. Taka widocznie kolej rzeczy, matka natura postanowiła. Ale mówię o trwających trzy lata podchodach do Feista. Dobrze, że go "wyzwolił". Ale ja na miejscu duchownego chyba znienawidziłabym po grób taką nachalną osobę. Jeśli jasno daję do zrozumienia, że nie chcę mieć z kimś nic wspólego, to oczekuję uszanowania mojej, nawet jeśli błędnej, decyzji. :) I tak, skończyło się dobrze, ale to było nie w porządku. No ^^
    Co do Phila, będzie lapidarnie i na temat (a jednak :o) – chuj. Jak, JAK można zdradzić Ridleya? Dziękuję.
    Lecimy dalej, już kończę. Ale przeczytaaacie to, prawda? -^•^-
    Wątek z kawiarnią i pączkami dodaje opowiadaniu tyle ciepła!! Miejsce Alberta i Waltera, już nie jako pary, ale ciągle związanych ze sobą. Bardzo mi się podoba i swoją drogą lubię odwiedzać takie miejsca, o których dowiedziałam się z blogów i opowiadań, jeśli akcja rozgrywa się w Warszawie. Tak, dedukcja, moje przyjaciółki, dedukcja – tam właśnie mieszkam :). Nie myślałyście może, żeby napisać kiedyś coś w Polsce?
    Tak naprawdę nie wiec, co mogę jeszcze napisać, oprócz tego, że side story do NBTS jest równie cudowne i czytanie sprawiło mi naprawdę dużo przyjemności. Fajnie, że nie uciekacie od tematów kontrowersyjnych (tych brardziej niż homoseksualizm ^^). Jednak dla niektórych ksiądz gej, wierzący gej! to nie to, a Wy świetnie to pogodziłyście. Nie muszę pisać, że pokazałyście, że geje mogą być różni, każdy jest przede wszystkim człowiekiem, że niektórzy lubią motory (…) hmm? ;3 Toż to oczywiste. Dziękuję ładnie za umilenie mi kilku godzin mojego życia, pozdrawiam moich rodziców i włosy Ridleya, buźka.

  5. Shivunia pisze:

    Yuu. >> Cieszę się, że jednak skusiłaś się na IOI. {potocznie jojki, co w sumie można przypisać też jojczącemu nad swym losem Jimmiemu). W ogóle zacznę od końca może.
    Kto był kim? W sensie kto kogo pisał? Ja pisałam dwa skrajne charaktery, czyli Alberta i Jamesa. Kat pisała Ridleya i Walta. I pełny podziw za Ridleya, który jako jeeeedyna znana mi osoba umiała zbić Alberta z tropu. Robił to perfekcyjnie. Mogę pozwolić sobie chyba na taką jego pochwałę, bo nie był mój.
    W ogóle związek Alberta z Ridleyem jest specyficzny. Taki… przyjacielski i ostrożny. Też jak fajnie zauważyłaś, że jak ktoś się zakocha to czasami może przymknąć na coś oko, ale też nie stanie się inny. Tak jak chyba na to liczył Walter, że jak Albert wyjdzie z szafy to stanie się inną osobą. Cóż, Walt jest ideałem, ale jest tez przy tym…ograniczony. Jak niejednokrotnie Albert mu wypominał, patrzy tylko na swoją wytyczoną trasę. Ciężko mu patrzeć na boki, a Albert nie miał zamiaru iść jego wytyczną trasą. Jimmy natomiast jest kimś kogo dobrze jest prowadzić, a to akurat Walterowi wychodzi bardzo dobrze. Co nie zmienia faktu, że osobiście uważam, że dla ich związku dużo lepiej jest, ze kiedyś Walt był z Albertem. Dzięki temu nie cisnął teraz Jimma aby wychodził z szafy. W ogóle cały tytuł opowiadania In Out In odnosi się własnie do tego bycia out i in. Walt jak sama zauważyłaś, jest nawet „za bardzo” out, co moim zdaniem jest przesadzoną opinią, ale my ogólnie w Polsce chyba nie jesteśmy zwolennikami wychodzenia z czymkolwiek poza swoje podwórko, a co dopiero ze swoja seksualnością. Ale to taka mała dygresja, bo jednocześnie myślę tak jak napisała, a także, że faktycznie Walt ciutkę przesadza. Z drugiej strony podejście Jimma czy Alberta obu jego partnerów In, przy Walterze bardzo Out, też jest mało zdrowe. Obaj jednak inaczej do tego podchodzą, zresztą Ridley też inaczej, co mam nadzieje, jest fajnie pokazanym stosunkiem do tego czemu zostaje się w szafie. Ze strachu, czy dlatego, że „tak nie wypada”…. I rozgadałam się nie na temat.
    Sceny sexu. Sama nie wiem w sumie czemu takie i tyle, a nie inaczej. Może bardziej postawiłyśmy tu na duchowość, a w NBTS byłyśmy bardziej niewyżyte? Ciężko mi powiedzieć. James nadal lubi być czyjaś własnością, a Walter się przeszkala do tego. Zostawiamy pole do popisu waszej wyobraźni XD
    Jimmy typowa postać z yaoi… ta, coś w tym jest, wiem o tym. Ale z drugiej strony serio są takie pizdki życiowe i co by urozmaicić taki Jimmy dostał swojego prawnika zakochanego w nim po uszy. Czyli uległa postać dostała dominanta. I to się sprawdza, chociaż osobiście lubię jak postacie obie są na swój sposób dominujące. Znaczy, ulegają, ale do pewnego stopnia. Jimmy robi to bardzo mocno. Na szczęście, Walt nie jest draniem. Uuufff. Co nie zmienia faktu że Albert, któremu Walt imponował, nie może tego zrozumieć, ze są razem, skoro wcześniej podobał mu się ktoś z charakterem (tak, trochę uważa, że Jimmy go nie ma). A sam Albert z Waltem naprawdę lubili ze sobą dyskutować. Tylko kiedy rozmowy były mniej ogólnie a bardziej prywatne zaczynały się problemy.
    W ogóle, dzięki za tak obszerny komentarz, mam nadzieje, że swoimi wywodami nie zanudziłam ;)
    p.s. co do NE, takich scen nie ma aż tak dużo. Nie jesteśmy aż takimi sadystami, więc może jeszcze ci podejdzie ;)
    Pozdrawiamy również :*

  6. Yuu. pisze:

    Witam! Co prawda po małej przerwie, ale jestem :D Tak więc… niby miałam czytać No Exit, ale w pewnym momencie, w którym Marvin jest wykorzystywany po prostu łzy zbierają mi się w oczach i nie mogę kontynuować, a nie lubię czytać na siłę. Czytanie ma być przyjemnością ^ ^
    Tak więc z przyjemnością ogłaszam, że przeczytałam In Out In, do którego wcześniej miałam pewną niechęć. Pisałam w Never Be The Same, ten paring mnie nudził, wydawali mi się strasznie starzy (Jamesa wyobrażałam sobie zupełnie inaczej) więc nie chciałam, ale jednak się przekonałam.
    Uwaga: jeśli ktoś nie czytał, to niech nie czyta mojej wypowiedzi, bo będę ładnie spoilerować, więc wolę ostrzec :)
    Zacznę od postaci.
    Albert- Złośliwy i wredny, no cóż, takich niestety nie lubię. Wkurzał mnie od samego początku. Cóż… Dziwię sie, ze Walt męczył sie z nim trzy lata i… niestety nie rozumiałam też powodu ich rozstania. Przecież zawsze isę tak kłócili, więc… po zawiązaniu przez nich związku miało być inaczej? Oj no, to mi sie nie podoba. Potem jednak Albert baardzo mnie zaskoczył,wręcz pozytywnie, ale o tym chciałabym napisac jeszcze później.
    Walter- cudowny, chyba każdy rzeczywiście by o takim marzył. Najbardzej zaskakiwało mnie to, że kiedy trochę poczytałam tego paringu, od razu miałąm humor.. Właśnie jak Walter! Taki kochany. No… Dla mnie jednak trochę zbyt ”out”.
    James- on przypomina mi typowego uke z mang yaoi XD Naprawdę, taki typowy… Mimo wszystko nie spotkałąm takiego faceta jak on w realnym świecie. Mam wujka który jest nieśmiały i w ogóle, ale… Jakoś tak niespecjalnie chcę go z Jamesem utożsamiać XDCóż, Jimmy był postacią też pozytywną, chociaż czasami nie rozumiałąm jego ciągłego wycofywania się.
    Postaci dalszych już nie będę opisywać. Mogę jeszcze tylko mruknąć słowo o Anne, która niestety mnie denerwowała. Przypominała mi trochę kuzynke Shane’a, ale… No niestety nie polubiłam jej, ale w końcu nie wszystkich trzeba ^ ^
    Fuh… no, w każdym razie… Od początku nei rozumiałam związku Alberta i Walta. No niestety, dwa dominujące charaktery nigdy nie zgrają się idealnie. Zawsze jedna osoba musi być pasywna i chociażby w czasie kłótni po prostu odpuścić. Walt.. Nie powinien się wpychać w niektóre rzeczy. Wiedział, że nasz ksiądz nie chciał, ale jednak… Chciał udowodnić swoje, to trochę smutne. Albert jednak nie był osobą delikatną i też stawiał na swoim.. Potem (według mnei) niesłusznie uległ. Gdyby nie to… Myślę że im obydwu byłoby lepiej. Na początku patrzyłąm na to tylko ze strony Walta i cały czas widziałąm go jako smutnego szczeniaczka, a całą winę zgarniałąm na Alberta.
    Hm, cóż nie wiedziałam, że można się zakochać na pogrzebie, czegoś takiego jeszcze nie było. W sumie i tak twierdzę, że James był do niej najsilniej przywiązany i myślę, że to jednak właśnie on powinien dostać ten dom, byłoby w sumie fajnie.
    Bardzo spodobało mi się, że opisywałyście ich szczęśliwą sielankę. To, że.. nie musiało sie nic dziać, a i tak ciekawie się czytało. ładnie przedstawione, że w sume do szczęścia potrzebne jest niewiele. Wystarczy po prostu ukochana osoba u boku. Pieniądze też są ważne, bo bez nich w tych czasach niestety dużo nie osiągniesz, ale dobrze, że stawiamy je na dalszym miejscu.
    Ogólnie moim ulubionym fragmentem było z tego paringu był zdecydowanie fragment, gdzie Walter przyszedł z pracy i zastał Jimmiego na kanapie jedzącego seler i zaczął pod kocem wpychać mu się między nogi. mimo, że czytałam ten fragment akurat dawno, to akurat znakomicie osiadł w mojej pamięci, ale jest to jeden ze zwykłych, ale najlepszych fragmentów, dzięki!
    W sumie to.. cieszę, że im się ułożyło :3 Jedyne na co chciałam zwrócić uwagę to to, że nie było tutaj ostrego seksu, to mnie nieco zaskoczyło. A NBTS były ostrzejsze sceny. Czytając to, myślałam, że będzie tego trochę więcej, no bo to opko miało być poświęcone właśnie im, ale to chyba moja jedyna taka uwaga.
    A teraz… przejdźmy do niesamowitego wydarzenia w windzie i Ridleya. Ach, on jednak był moim ULUBIONYM bohaterem w tym opowiadaniu. Naprawdę ^ ^. bardzo podobała mi się jego postać, chociaż na początku trudno mi było ją sobie wyobrazić, chociaż w sumie nadal jest mi czasami trudno. nadal jednak uważam, że był świetny i… Paring jego i Alberta też był tutaj moim ulubionym. Na początku w ogóle zastanawiałam się czy w ogóle czytać sceny z tym paringiem ze względu na Alberta, kttórego nie lubiłam, ale… Jednak warto, przekonałąm sie i nie żałuję.
    Albert… Właśnie tym mnie zaskoczył, kiedy się przed nim otworzył. Uległ mu, ale.. Nadal zachował swoją dominację, tak właśnie powinno być. I.. Tym właśnie chciałam zakończyć moją wypowiedź :3 Właśnie tym, że… Na przykładzie Alberta bardzo ładnie można pokazać, że.. Nie ważne jakim ktoś jest tyranem, to.. jeśli się zakocha, staje się łagodny jak baranek.
    Dziękuję dziewczyny za to opko i mam prośbę, możecie mi powiedzieć kto był kim? W sensie James, Walter, Albert i Ridley?
    Pozdrawiam serdecznie
    Yuu.

  7. Katka pisze:

    Tigram, węszę fazę na Alberta i Ridleya XD Ale wiesz, w sumie zastanawiam się, czy właśnie ten lekki niedosyt nie sprawia, że oni wydają się tacy wow. Jakby było ich za dużo, to kto wie, czy tak samo cudni by się wydawali. Ale, ale, co by nie brzmiało to jak tłumaczenie, powtórzę już w sumie, że na pewno ich jeszcze uświadczycie :) Ale haha side story do side story… taaaa, mam wrażenie, że często jest faza na postacie drugoplanowe, które wychodzą fajniejsze, niż było w założeniu XD

  8. Dante pisze:

    Uwielbiam Alberta <33, Walter jest taaak strasznie irytujący ale i tak nie pobija w tym Jamesa xD. Z niego takie ciepłe kluchy. No podobało mi się to opowiadanie. Warto było dać szansę :P

  9. Katka pisze:

    Anna, po pierwsze, fajnie, że jednak uznałaś, że nie ma się co ograniczać. Najgorsze jest właśnie takie zamykanie się w ramach, które ograniczają i nie pozwalają odkryć wielu fajnych rzeczy. Dobrze więc, że nie powstrzymało Cię to przed przeczytaniem :) No i… cóż, jestem pod wrażeniem, że przeczytałaś, skoro pałasz taką niechęcią do Walta i Jamesa, których tutaj było baaaardzo dużo XD Nie będę oczywiście zaprzeczać Twoim słowom, a wręcz czasem zabawnie się czyta taką dozę niechęci do postaci. W końcu każdy ma swój gust, a najważniejsze, że opko całościowo raczej wyszło na plus (jak wynoszę z komentarza) :) Może nie zgodzę się tylko z tym ” On chciał po prostu się “wybielić”.”, bo jednak powodem, dla którego miał wyrzuty sumienia, było w dużej mierze ujrzenie, jak Albert sobie nie radzi z tą sytuacją, były wywołane tym, że to Albertowi jest źle i że bardzo chce to jakoś naprawić. Ale nie będę tego robić na siłę, bo masz prawo do swojej opinii i ogólnie przez niechęć do bohaterów rozumiem całe to spojrzenie na sprawę. Och, a James… Biedny James. Przyznam Ci rację, że przydałby mu się dobry psycholog XD Chociaż i tak jest dużo lepiej z jego psychiką, od kiedy jest z Waltem, bo jest szczęśliwy i bezpieczny w tym związku, a to bardzo często jest lepszym zastępstwem prochów czy terapii. Co do panów inteligentów i tego, jak ich mało – rozumiemy ból, ale zapewniam Cię, że jeszcze się pojawią! Także śledź cierpliwie naszą stronkę, a na pewno jeszcze Cię zaskoczą i przybędą :) Ogólnie dzięki wielkie za taki długi komentarz i relację po przeczytanym opowiadaniu! Pozdrawiamy :)

  10. Anna pisze:

    Hej!
    Prawdę powiedziawszy, kiedy pierwszy raz moje oczy przykuło to opowiadanie skończyłam czytać opis na zdaniu: „Albert Feist jest młodym, przystojnym księdzem.” Sama idea mnie jakoś odrzucała. Może i jestem zbyt konserwatywna. Niemniej po pewnym czasie stwierdziłam, że nie ma sensu się ograniczać i może jak się wczytam to mi się spodoba. W pewnym sensie się nie myliłam.
    Nie będę nic mówić o stylu, merytorycznym przygotowaniu, realistce charakterów bohaterów, etc. bo to wszystko jak zwykle jest na najwyższym poziomie.
    Zacznę od tego co mnie niezmiernie irytowało, mierziło wręcz. Są to mianowicie dwie postacie Walter i James. Pobieżnie przejrzałam komentarze pod tymże opowiadaniem i z tego co zauważyłam większość osób wyrażało się o nich bardzo pozytywnie. Nie oceniając niczyjego gustu jestem bardzo zdziwiona. Nie było jeszcze w żadnym z Waszych opowiadań dwóch tak irytujących dla mnie postaci. Całość (jeśli można tak w ogóle powiedzieć) przeczytałam tylko dla Alberta i Ridlleya, a po pewnym czasie rozdziały z Walterem i Jamsem, pomimo gorącego seksu, omijałam. Zacznę od „jechania” w Waltera. Nienawidzę tego typu osób. Naprawdę strasznie cenię i podziwiam ludzi, którzy znaleźli jakiś cel w swoim życiu, jakikolwiek by on nie był. I uważam niemalże za świętość te cele. W życiu, nie ważne w jakiej bym była sytuacji nie chciałabym wytrącić kogoś z jego drogi. A Walter robi to. Bez skrupułów, bez chwili zastanowienia się na poważnie. Bo on chce. Co będzie dalej go nie obchodzi. On tupnie nóżką i tak ma być. Wprawdzie wykazał się cierpliwością i upartością, na swój sposób mu na Albercie zależało. A przynajmniej tak mu się wydawało. A wszystko to było tylko chwilowym kaprysem. I co z tego, że miał wyrzuty sumienia. One zresztą też były mało związane z dobrem Alberta. On chciał po prostu się „wybielić”. Bo to co zrobił lekko przeszkadzało mu w wizerunku, jaki w swoich własnych oczach chciał mieć. Cudownego, opiekuńczego człowieka. Który jeszcze nie zwraca, aż takiej uwagi na wygląd skoro zwrócił uwagę na Jemsa! Egoistyczna świnia z nowobogackich.
    I teraz przenosimy się na Jemsa. Niedobrze mi się robi na samo wspomnienie o nim. Może i jestem nieczuła i mało empatyczna, ale w Sparcie to on by zleciał z pierwszej skały. Tak ofiara losu, średnio inteligentna zresztą, że to aż boli. Robię czasem za lektora znajomemu, który studiuję psychologię i chcąc nie chcąc czegoś tam się człowiek zawsze dowie i według mnie chłopak ten powinien jak najprędzej zgłosić się do psychologa. Zostawiając jednak jego hipotetyczne choroby psychiczne w spokoju, jest on tak słodziutki, że aż rzygać się chcę. Bezwolna masa, którą można kształtować jak się chce. Dlatego tak podoba się Walterowi. Może pokazywać jaki to jest dobry i miły, a za to ten słabiak skoczy za nim w ogień. Nie stanowi dla Waltera żadnego przeciwnika w dysputach intelektualnych, mało zarabia, jest prawię, że utrzymankiem jak ktoś taki może być równym partnerem? To tylko tło, które uwydatnia parszywą wyrazistość Waltera. Mogłaby długo tak jeszcze, ale piszę coraz bardziej chaotycznie i nie przemyślanie za co bardzo przepraszam.
    Tak jak troszkę wyżej wspomniałam czytałam tylko dla Alberta i Ridlleya, którzy są cudowni. Nigdy nie lubiłam wszystkowiedzących postaci, ale zdolności interpretacji zachowań Ridlleya w ogóle mi nie przeszkadzają. Ba wręcz sprawiają, że jest jeszcze bardziej ciekawy. Zdaję sobie sprawę, że trudno pisać o dwójce tak inteligentnych ludzi jako parzę, bo jest to mniej ekscytujące, niż takie: „och chcę, żeby było mu ze mną dobrze, ale on tak się na mnie dziwnie popatrzył to na pewno znaczy, że mam go zostawić!”, ale poczułam się trochę zawiedziona, że tam mało o nich jest. Nie mniej dziękuję za tą dwójkę bo szczerze ich pokochałam. Przepraszam też za jakość komentarza, ale emocję i te sprawy. No i po raz drugi przepraszam jeśli kogoś uraziłam tym komentarzem, ale tak aktualnie czuję.
    Pozdrawiam

  11. Katka pisze:

    Beata, haha, happy end, taaaak. Jakoś uwierz, same mamy uraz do smutnych zakończeń po NBTS XD I miło, że było wiele wrażeń :D W takim razie czujemy się spełnione, hehe. Co do weny, przyznam, że nie opuszcza, a przez miniony tydzień bardzo się naładowałyśmy na pisanie i mamy takie „chcę pisać WSZYSTKO!” XD Więc spoko, opka się tworzą, hehe. Dzięki wielkie za miłe słowa :D

  12. Beata pisze:

    Właśnie skończyłam czytać ,nadal mam miłe ciepełko w sercu.Oni są tacy uroczy ,słodziaki z nich.To była duża przyjemność móc przeczytać to opowiadanie.Doświadczyłam wielu cudownych wrażeń. Happy end (wreszcie!!!).Nadal mam żal za Shena i Davida (z uporem maniaka powtarzam sobie ,że przezyli,bo proferorek ich śmierć dobitnie by skomentowal i tej wersji będę się trzymać).Mam nadzieję że wena Was nie opuszcza i dzięki Wam jeszcze wielu słodziaków poznam .Bonusy to świetny pomys,to takie smakowite opowiadanka.Wielkie dzięki ,pozdrawiam Beata

  13. Shivunia pisze:

    Neko >> Ile pochwał na samo dzień dobry. Aż się zawstydziłam XD
    Co do patrzenia tak na postacie, to nie jesteś odosobniona. O ilu już to myślałam „Jimmy mógłby mi gotować”, „Josha też bym trzymała przy łóżku” itp itd XD
    Oj, ciężkie mi pytanie zadałaś. Po pierwsze jednak na pewno nie byłby nim zainteresowany. Też ze względu że Mason wzgardziłby takim starszym facetem jak James. Ale też on mu się by nie spodobał. Co do jego poddańczego zachowania… myślę że miałby z tego najpierw fun, a potem by się znudził. Myślę, że nawet byłby zdolny sprawdzić jak daleko może się posunąć, mógłby komuś kazać go… brać, tak w formie pokazów. Czyli by był zachwycony… dopóki by się nie znudził XD

  14. Neko pisze:

    Tak coś podejrzewałam, że prowadzicie postaci. Świetne wyjście i wychodzi wam to bajecznie ^^ Podoba mi się różnorodność opowiadań jakie piszecie, postaci też wychodzą wam genialnie, każda jest niepowtarzalna i bardzo żywa. Hehe zastanawiam się też czy nie jestem dziwna bo patrze na waszych bohaterów pod kontem ‚ten byłby fajny do związku’ a ‚ten byłby fajny do łóżka’ chociaż to fikcyjni geje no ale… ale cóż xDD
    Tak nawiasem bo mnie to dzisiaj zastanawiało (będę teraz to opko przeżywa tygodniami tak jak SV xDD) gdyby teoretycznie Mason z SV spotkał Jamesa(oboje jako single jeszcze xD) to byłby zachwycony poddańczym zachowaniem Jimmiego czy raczej znudzony? xD

  15. Katka pisze:

    Neko, bardzo nam miło, że komentujesz następne pokonane przez siebie opowiadanie :) Wiem, że jest masa ludków, które czytają i są raczej bierni i oczywiście ich obecność też nas cieszy, bo im więcej ludków zadowalamy naszym bazgroleniem, tym fajniej. Ale szczególnie doceniamy, kiedy ktoś jednak wyraża tę opinię. Od razu się przyjemniej robi i chce się pisać :) Powalił mnie argument pt. „jak w tym też jest jakiś Mason to może się skuszę” XD Rozwala system. To chyba powinnam dziękować losowi, że zmusił mnie do nadania takiego nazwiska Waltowi XD Po drugie, bardzo fajnie, że mimo początkowej niechęci zaufałaś temu opowiadaniu i w pewnym sensie nam i czytałaś dalej. Widzę, że James podbił Twe serce. Och, jakże się nie dziwię! Przyznam, że sama, mimo że za nic nie chciałabym mieć takiego partnera, to jak piszemy z nimi sceny, serce mi się rozpływa z miłości i chęci wytulania Jima. Super, że uderzył w Twój typ :D
    Jeśli chodzi o nasz sposób pisania, jest prostszy niż może się wydawać. Polega właśnie w dużej mierze na tym, co podajesz jako ostatnią alternatywę. Każda z nas prowadzi inną postać, z kolei postaciami drugoplanowymi często się „dzielimy”. Za to jeśli chodzi o takie sceny opisowe, narrację – zdarza się, że po prostu pisze ta z nas, która chce, przejmie głos, ale często jest tak, że opisy bardziej przyrody, terenu itp. pisze Shiv z racji, że jednak lepiej się na tym zna (jest po studiach geograficznych). Opisy mieszkań za to, co chyba oczywiste, pisze ta, której postaci domostwo jest opisywane. I tak dalej :) Pisze się łatwo i przyjemnie :) O dziwo dużo przyjemniej i łatwiej niż samemu.

  16. Neko pisze:

    Hej dziewczyny wcześniej komentowałam wam SV ^^ Poczytywałam trochę inne wasze opowiadania ale nie mogłam się jakoś konkretnie wkręcić, mimo że mi sie podobały. Ale tego unikałam nieco ze względu na opis. Ale uznałam że jak w tym też jest jakiś Mason to moze się skuszę xDD Wczoraj wieczorem z nudów przeczytałam parę pierwszych rozdziałów a potem miałam to jednak porzucić. Jakoś wątek z księdzem średnio mi pasował nawet jeśli nie jestem wyznawcą kościołów xD Chciałam zobaczyć jak dużo jest rozdziałów a pod wpływem tytułu ‚Rozdział 22 – Lubię tak… ostrzej’ postanowiłam coś przeczytać na wyrywki xD I byłam zaskoczona i zaintrygowana bo księdza w tym rozdziale nie było.
    Potem do 2 w nocy czytałam wasze opko bo tak mnie wciągnęło xD Może początek i pierwsza parka nie w moim guście ale dalej… Mmm miodzio.
    Po porstu uwielbiam Jamesa *.* Jaki słodki chudy i nieśmiały… jejcia. Wyściskałabym go i wycałowała całego taki jest uroczy xD Po prostu uwielbiam takie postaci. Z jednej strony urocza myszka a z drugiej lubi takie ostre branie xD Gęba mi się cały czas śmiała. Całe opowiadanie było słodziachne i rozczulające.
    Uwielbiam was dziewczyny xD Swoją drogą jeśli to nie jakiś sekret to w jakim sensie piszecie we dwie opowiadanie? Po kawałku każda czy jedna pisze a druga poparawia czy odgrywacie za postaci?

  17. Katka pisze:

    Shirogace Kamui, yey, fajnie, że skomentowałaś IOI :D I widzę, że bohaterowie ogólnie Ci przypadli do gustu, co cieszy. Jak sama widziałaś po NM i Mihaiu, jak się nie przepada za głównymi bohaterami, to jest trudniej z czytaniem. Och, i tyle miłych słów na temat seksu Ridleya i Alberta na raz… W ogóle zauważyłyśmy, że jakoś bardzo przypadł Wam do gustu i jesteśmy tym wręcz zaskoczone :D Oczywiście nam bardzo dobrze się go pisało, w ogóle jak wszelkie czułości w wykonaniu tych panów, ale tym przyjemniej się robi, kiedy i taki odzew mamy od Was :) Wiem, że rzeczywiście czasem jeden seks może się wydawać podobny do poprzedniego, że bywa na pewno i tak, że jakiś jest dla Was nudny, a perełki trudno w tym morzu znaleźć… ale jak widać się znajdują :) Aż jestem ciekawa, jaka scena łóżkowa ogólnie jest Waszą najulubieńszą XD Twoja jak widzę właśnie Ridleyowo-Albertowa :) Jeszcze raz dzięki za komentarz i to taki długi :D

  18. SHIROGACE KAMUI pisze:

    UWAGA, KOMENTUJĘ. UWAGA, JESTEM NACHLANA NADZIENIEM Z CUKIERKÓW O SMAKU ZIELONEJ HERBATY, PÓŁ GODZINY TEMU BECZAŁAM, JESTEM W TRAKCIE PISANIA CONSTANTINXLAYNE I NIE ODPOWIADAM ZA MOJE ZDROWIE PSYCHICZNE.
    Dobra. Mogłabym skrócić komentarz do kilku słów: „O ja pierdz****, ciotowaty, nieporadny, myszowatokartofelkowaty James jest uroczy, uśmiechający się Walter z wyraźnym problemem nieinformowania wszystkich wokół o swoim życiu erotycznym jest wspaniały, religijny Albert jest irytujący, ale fajny, a psychodeliczny Ridley zostanie kiedyś moim psychoterapeutą, bo potrzebuję.”
    I wiecie co? Skrócę xD.
    Bo szczerze powiedziawszy, nie ma co ty krytykować (a ja z tego żyję xD). Opowiadanie jest dobre, przyjemne, postacie są naprawdę nie warte braku sympatii. Sceny seksu umiarkowe, fabuła się toczy…
    A wiem, do czego mogę sę „przyczepić”. A dokładniej pochwalić…
    PIERWSZY RAZ RIDLEYA Z ALBERTEM JEST NAJLEPSZĄ, NAJBARDZIEJ BARWNĄ I PEŁNĄ UCZUĆ SCENĄ SEKSU W WASZYCH OPOWIADANIACH.
    Naprawdę. Nie żartuję. W waszych historiach erotyki jest mnótwo – czasem mniej, czasem więcej, raz jest zbędna, raz potrzebna itd. Macie w tym doświadczenie, jednak ciężko spośród setek aktów wyłapać coś tak dobrego, co wybija sie ponad wszystkie inne, zwłaszcza, kiedy scen z seksu się nie unika. Jakby to lepiej wyrazić… Jeżeli czegoś jest dużo, nie jest ono takie ważne. Seks u was jest wszechobecny (Nightly Masquerade ;.;. Czy jak się to pisało…). Przez to (oczywiście, nie mówię, że seks jest zły xD Żeby nie było, że was ta uwaga dotknie i będzie go mniej xD Błagam, nie krzywdzcie mnie w tenże sposób xD) traci on troszeczkę na znaczeniu – inaczej reagujemy na kolejny oral czy anal, który był dwa rozdziały temu, a inaczej na pieszczoty, na które czytelnicy czekali bądź też ich nie było. Jak w każdym yaoi, seksu jest mnóstwo. Czyli ciężko znaleźć taki akt, który się różni od innych bądź zachwyca, kiedy w poprzednim rozdziale już coś takiego mieliśmy.
    NO TO SIĘ WAM, KUR, UDAŁO. MIMO ŻE W CO DRUGIM ROZDZIALE JAMESA I WALTERA BYŁ SEKS, UDAŁO SIĘ WAM STWORZYĆ COŚ NIESAMOWITEGO. SEKS, KTÓRY PORUSZA (mnie, ale cii). RIDLEYxALBERT.
    Naprawdę. To was najlepiej opisany seks. Nabarardziej poruszający, świetnie zobrazowany. Być może to zasługa dóch interesujących postaci, nie wiem, w każdym razie, dostajecie ode mnie medal. BRAWO.

  19. Katka pisze:

    Susan-Kate, matkoooo, na początku przeczytałam „prawiczka” a nie „prawniczka” i po przeczytaniu komenta miałam takie „Jezu… co?” XD Ale już łapię, haha. W ogóle myślę, że własnie faktycznie Walt i James są taką parą, do której można mieć bardzo wiele „ale” i która nie jest taka… „do wzdychania”, ale przyznam, ze uważam to za nasz swoisty sukces XD Bo udało nam się jednak przedstawić kogoś z równym naciskiem na wady i zalety, więc może w ich przypadku bardziej widać te cienie szarości. Ale, ale, super, że Albercik i Ridley Cię ujęli :D I tym bardziej, ze Ridley uplasował się tam wysoko w Twojej hierarchii! :D Miło słyszeć :D Dziękujemy bardzo, że dajesz znać o swoich odczuciach ;) I pozdrawiamy serdecznie

  20. Susan-Kate pisze:

    To opowiadanie przeczytałam jakoś tydzień temu, ale nie miałam dostępu do komputera, żeby skomentować :C
    Kurdeee wg zarąbiste opowiadanie :D
    Oczywiście myślałam, że prawniczka rozerwę na strzępy, ale udało mi się powstrzymać nerwy (ledwo) tak samo z profesorkiem… GRRRR (Macie dar to tworzenia irytujących postaci xD) Ale Al i Ridley <3 słodkie gołąbeczki (tamci to pingwinki .. jakoś wyjątkowo nie lubię tych ptaków) Inteligencja Ridleya powala i zdecydowanie pasuje do Ala, ale kurdeczki jak można się tak zachować w stosunku do swojego faceta jak prawniczek (Mason miał na nazwisko?) do Ala GRRRR.. No ale cóż :D A kilka tekstów to mnie całkowicie rozwaliło <3 Postać Ridley'a wpadła na pierwsze miejsce w moim rankingu postaci :D Pozdrawiam ^^

  21. Katka pisze:

    Hoshii, no ładnie, przetrwałaś IOI :D Faaaaajnie! Dzięki za miłe słowa a propos „słowa po słowie” XD Albertowo-Ridleyowe rozmowy pisało się naprawdę nieźle, miałam wrażenie stąpania po cienkim lodzie, w którym był specyficzny dreszczyk emocji. No i to zawsze takie zabawne, że postać Alberta (która teeeeoretycznie z początku jest tą raczej czarną) wielu przypadła bardziej do gustu niż Walter. A co do paradowania z flagą tęczową, hahaha, przyznam, że miałyśmy koncepcję na taką scenę/bonus właśnie z Waltem na paradzie XD Może jeszcze kiedyś dojdzie do skutku, a jeśli tak, to czuję, że nie przeczytasz XD No i wizji nie śmiem psuć, wszak każdy czyta i wyobraża sobie, jak woli ;) Pozdrowionka ;)

    Tigram, domyślam się, że nie Wy dwie wolicie taką wersję, no ale… nie można mieć wszystkiego XD

  22. TigramIngrow pisze:

    ” żeby to Walt z Jamesem mieli wypadek, a nie Shane i David” – jest to koncepcja pod którą moje czarne, złe serduszko również się podpisuje

  23. Hoshii. pisze:

    przeczytałam! ^^’ rozdział „słowo po słowie” wbił mnie w tatami, na których siedziałam. majstersztyk, po prostu majstersztyk, brakuje mi polskich słów, coby dać wyraz swojemu podziwowi, jakoś japoński jest bardziej ekspresyjny i ma ładniejsze znaki. w pewnym momencie Walt mnie zaczął drażnić, miałam wrażenie, że zaraz owinie się tęczową, gejowską flagą i wyjdzie na ulice miasta głosić hasła o równości, a Jamesa, przez tą jego niepewność, wahania nastrojów i wieczne kompleksy nie lubiłam. zdecydowanie wolałam postać Alberta:3 jak o nim myślę, mam przed oczami zdjęcie z jednego magazynu, który przeglądałam: zabójczo przystojny Japończyk z bródką, bez koszuli opierający się o motor. awww:3 (proszę nie psuć mi moich wizji sugestiami, że Albert nie był Japończykiem; w moich był!xd)
    i Walter chyba przegiął z tymi oświadczynami… nie, ten fragment mnie zdecydowanie nie ujął. ale bonusik mi się już podobał*w*
    i może to zabrzmi głupio, ale wolałabym, żeby to Walt z Jamesem mieli wypadek, a nie Shane i David, dziękuję. no, idę na metro, bo się spóźnię XD

  24. Katka pisze:

    Shinu, haha, cóż za motywacja! No ale, każda jest dobra XD Czytaj, czytaj, może nie będzie tak źle :) A coś nowego-nowego i tak zbliża się wielkimi krokami :)

  25. Shinu pisze:

    Kurczę, będę musiała jednak nadrobić czytanie ATCL, bo przerwałam jakoś w połowie, ale tak to bedę miała za długą przerwę między rozdziałami xD.

  26. Katka pisze:

    Shinu, nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale poza tymi 4 rozdziałami mamy już napisany jeden bonus z Albertem XD A co wejdzie po IOI… hehe, tak, dalsza część ATCL :) Prawie 9 miesięcy przerwy pomiędzy częściami to chyba tak w miarę okej, mi się wydaje.

  27. Shinu pisze:

    Akurat teraz jak się pojawi większy wątek z Albertem zostały tylko 4 rozdziały ;( Buu… chce więcej o nim i o Ridleyu.
    Może zdadzicie już co wejdzie w miejsce IOI? Dalsza część ATCL czy może coś całkowicie nowego? Umieram z ciekawości xD

  28. Katka pisze:

    O matko, w obliczu tylu komentarzy pod IOI zapomniałam odpisać tutaj! Lecę odpokutować XD

    Shin, odzywa się perwersyjna strona duszy XD Najlepsze, że nawet dokładnie nie pamiętam, o czym osobne rozdziały są, bo już mi się miesza, jak tyle tekstu dziennie poprawiam XD Ale tak.. ten tytuł jest dość jednoznaczny XD

    Tigram, a widzisz! Wystarczy zmienić spojrzenie i od razu wszystko nabiera innej barwy :D Przyznam, że właśnie starałyśmy się układać tytuły tak, żeby nie były jednoznaczne i mogły być odebrane w różny sposób… co jak widzę właśnie robisz :D Ceni się, ceni, hehe.

  29. TigramIngrow pisze:

    Ale będzie jazda jak mimo wszystko Walt się rozstanie z Jamesem. Czułam, że niepewność profesorka w końcu da prawnikowi w kość,
    Ale bym była przyjemnie rozwalona na kawałki jakby reszta tytułów dotyczyła Alberta i Jamesa właśnie.
    „Wyjątkowe miejsca” – tam gdzie Albert i Walt chodzili na pą…. O MATUCHNO! A co jeśli Albert poderwie Jamesa żeby odegrać się na Walcie? To byłby majstersztyk zła! To byłoby niesamowite i maksymalnie zaskakujące.
    Dobra, to taki impuls. Wracam do poprzedniej wizji:
    „Krępujące spotkanie” – James wpada na Alberta i Walta.
    ” Lubię tak… ostrzej” – Walt przyznaje się Albertowi jak lubi.
    To zupełnie inny wymiar w tym momencie. Zupełnie inne spojrzenie.
    Nieco niepokojące, ale podoba mi się ta wizja. Mimo wszystko Albert i Walt… byłabym na tak

  30. Katka pisze:

    Z serii „Adela odkryła spis treści” XD Oj no… tak wyszło. Ale spoooko, już mamy np jeden bonus napisany do IOI poza tymi rozdziałami. Przecież wiesz, że my się łatwo nie rozstajemy z postaciami, zawsze coś się pojawi, nawet jak opko skończone :)

  31. Adela pisze:

    CO ?! JESZCZE TYLKO 10 ODCINKÓW! Katka! Kto ci takich głupot naopowiadał że side story musi być krótsze! przecież może się usamodzielnić! Tak jak np.. kurde, nie wiem… O! serial „Prywatna praktyka” usamodzielniła się od „Grace Anathomy”! Widzisz da się! Weźcie nie skreślajcie IOI! zróbcie mi chociaż nadzieję na drugi sezon!

  32. Katka pisze:

    Tigram, jeszcze tylko 8 minut XD

    Adela, oooj ;* Biedna… Rozdział i Walter mam nadzieję pocieszą!

  33. Adela pisze:

    wy tu dodajecie komentarze, a ja się napaliłam, że to komenty pod nowym odcinkiem! przez was sie rozczarowałam :(

  34. Katka pisze:

    Tigram, luz, jak się stanie jakiś cud i będziemy mieć z jakiegoś opowiadania zrobione rozdziały do przodu, to się zrobi spis treści ;) Marzy mi się taki do jednego z nadchodzących opowiadań, ale jest długie… Więc nie wiem, czy się uda, ale może :)

  35. TigramIngrow pisze:

    Oj, no bo Kat, noooooooo…. :D
    Zdecydowanie poproszę więcej zapowiedzi tytułów rozdziałów pod którymi można się wypowiedzieć. Bo jak dajecie na twitterze to lipa, bo nie mam pola do popisu.
    No to teraz się nie mogę doczekać, bo w końcu coś będzie po mojej myśli :)

  36. Katka pisze:

    Tigram, wyczerpałaś w swoich domysłach niemalże każdą możliwość, więc nie dało się inaczej, niż trafić :D

  37. Katka pisze:

    Tigram, widzę, że sama idea zrobienia całego spisu treści ma swoje plusy :D Możesz się podomyślać, podumać i w ogóle :) W sumie fajnie, może jakby się udało, to by się z innymi opkami też tak robiło… Choć to ciężka sprawa, bo nie piszemy z podziałem na rozdziały, a dzielimy tekst tuż przed wstawianiem. Przy IOI jakoś się tak udało po prostu. Ale kto wie :) A już a propos domysłów… Haha, mogę powiedzieć jedynie, że czytałam z zacieszem :D W ogóle w tym przypadku „Mógłby też przestać wmuszać w niego jedzenie, ale z drugiej strony James może to odebrać że Waltowi już na nim nie zależy.” – zdecydowanie masz rację, James na pewno by to odebrał w ten sposób…

  38. TigramIngrow pisze:

    „Postarać się wykazać”. Hmmm
    Pomyślmy, o czym może być ten rozdział?
    James ma kompleksy, więc to on może chcieć się wykazać. W jaki sposób mógłby to zrobić? Warianty są dwa. Jedzenie i seks.
    Zatem rozpatrując pierwszą możliwość Jamesiątko może przygotować mega wypaśny posiłek składający się z ulubionych dań Walta i swoich też i może to zjeść z apetytem. Warunek? Zapewne musiałby wcześniej tydzień gotować, żeby zjeść taką porcję która usatysfakcjonowałaby wiecznie zmartwionego na tym punkcie Walta. Ale mimo wszystko skłaniam sie ku drugiej opcji.
    Czyli seks. Jak może postarać się wykazać James w tej kwestii?
    Raz – może przyjść do Walta do biura mając w tyłeczku kulki analne i związanego penisa.
    Dwa, może wysyłać do Walta takie sms, że prawnik dojdzie od samego czytania.
    Trzy, może przywitać partnera na kolanach z rozchyloną, nawilżoną i przygotowaną szparką.
    Cztery, może sam się pieścić, nagrać to i wysłać Waltowi samą ścieżkę dźwiękową.
    I tu pomysły mi się kończą.
    Chyba, że to może Albert chce się wykazać? Pytanie tylko czemu miałby chcieć? Czyżby chciał udowodnić coś Waltowi? Ale jak? I po co? Nie, Alberta w kontekście tytułu wykluczam.
    A gdyby tym razem to Walt miałby zryw romantyczności i chciałby wykazać przed Jamesem swoją miłość? I znów pojawia się pytanie – jak? Wiadomo, im bardziej on się stara zalać Jamesa uczuciem tym nauczyciel bardziej się peszy. Wniosek? Walter musi wymyślić coś spokojnego, coś czym udowodniłby Jamesowi jak bardzo mu na nim zależy.
    Mógłby mu się oddać ale James nie ma zapędów na topowanie. Czy ma?
    Mógłby też przestać wmuszać w niego jedzenie, ale z drugiej strony James może to odebrać że Waltowi już na nim nie zależy.
    Może mógłby zainicjować jakiś ultra mocny seks i zaskoczyć tym Jamesa? Bo pamiętam jak byli razem w sexshopie, do James miał przemyślenia w stylu, że wolałby nie wiedzieć zawczasu co partner dla niego szykuje.
    Więc kto w końcu będzie się starał i dla kogo?

  39. Katka pisze:

    Tigram, mam wyszczerz, jak tak kombujesz XD Ach, aż korci, żeby odpowiedzieć na Twoje domysły, ale nie mooogę, zresztą, dowiesz się za kilka minut XD Ale to „Albo że go karmić będzie?” – rządzi! XDDDD I TAK, masz skłonności sadystyczne, haha ;*

  40. TigramIngrow pisze:

    Ja mam sadystyczne skłonności? JA? Pheh, aleś wymyśliła.
    No bo czego innego się spodziewać po takim tytule? Że mu się Walt oświadczy? Albo że go karmić będzie? Jakoś tak samo się nasuwa, że to coś z seksem. Chyba że to James wyleci z czymś czego Walter by nie chciał?

  41. Katka pisze:

    Tigram, och te Twoje sadystyczne pragnienia XD I już to raczej wiadome, ale luuuubię, jak macie teorie i o nich piszecie :D

  42. Katka pisze:

    Illita, fajowo, że nastroiło pozytywnie :D Po egzaminach przyda się odstres, więc dobrze, że nie walnęłyśmy jakimś tytułem a’la „stał nad jego grobem i szlochał” czy coś w tym stylu XD

  43. Illita pisze:

    Tytuł ostatniego nastraja mnie absolutnie pozytywnie : D Taka jakby zapowiedź happy endu <3 Fajnie że zobaczyłam to akurat dzisiaj , po serii egzaminów i zaliczeń taki miluśki akcent , dziękuję : D !

  44. Katka pisze:

    Tigram, fajowo, że się tytuły podobają :D Mam nadzieję, że rozdziały nie zawiodą :)

    Kan, tak jak Tigram mówi, mamy kilka opek w zapasie już :D Te, o których mówi Tigram i jeszcze jedno, już napisane w całości :)

  45. TigramIngrow pisze:

    Są dwa opowiadania chyba w zapasie, ATCL i jeszcze jedno, to o którym była mowa na zlocie i co do którego wskazówki dziewczyny zamieściły na tumblrze, i chyba wejdą na miejsce NM i IOI właśnie. Ale nie wiem które wejdzie na mijsce którego.

  46. Katka pisze:

    Shinu, taaak, już powolutku do końca, w końcu to side story, byłoby głupio, jakby było dłuższe niż opowiadanie-matka XD

  47. Shinu pisze:

    Jeszcze tylko 10 rozdziałów i koniec? Suuuper ;D Nie mogę się doczekać co wejdzie na miejsce IOI ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s