Dyskusja – Coś Się Zaczyna

Tutaj możemy dyskutować na temat książki pt. „Coś się zaczyna”.

Książka, jak wiemy, podzielona została na trzy części. Zawiera w sobie historię Jasona, Charliego, Ryana oraz Lenny’ego. Ich przeszłość poprzedzającą wydarzenia z „Fire Dragon Tattoo Studio”.

  • Czy podobał się Wam taki podział?
  • Która część jest Waszą ulubioną i dlaczego?
  • Czy bohaterowie bardzo się zmienili? A może Wasze podejście do nich zmieniło się po przeczytaniu książki?
  • Jak się Wam podobał Buck, Finn albo Olly?
  • Który moment był najbardziej wzruszający?
  • Czy uważacie, że Lenny postąpił dobrze, odgrywając się na mężczyźnie, który skrzywdził jego matkę?
  • Czy wydaje się Wam, że Jason nie powinien tak opłakiwać matki?
  • Jak bardzo wzrosła Wasza nienawiść do Rogera Cartera po przeczytaniu tej książki?
  • Czy Charlie był kiedyś bardziej uroczy niż obecnie?

To tylko niektóre pytania, na które odpowiedzi jesteśmy ciekawe :) Jeśli chcecie się czymkolwiek podzielić, piszcie śmiało! :D A może Wy macie jakieś pytania czy niejasności? Postaramy się odpowiedzieć, bo w końcu mamy trochę miejsca, aby podyskutować o książce.

4 thoughts on “Dyskusja – Coś Się Zaczyna

  1. Shivunia pisze:

    anKa >> Charlie jest faktycznie dla nich mega ważny. Bardzo mi się podoba, że napisałaś o tym chowaniu urazów. On niby taki wrażliwy jest a jednak nie jest z tych co będą długo się gniewać. Mega urocze to jest i mega spaja całą załogę. Charliatko to taki ich wspólny człon. Fajnie się to też pokazuje w tekście, chociaż może faktycznie nie zawsze to widać :P
    W ogóle rozwijanie postaci jest jednym z fajniejszych rzeczy jak się pisze tą ekipę. Często jak zaczynamy scene to nie mamy pojęcia do jakiego etapu ona doprowadzi. I nagle jest takie PUF – omg jaki przełom się nagle zrobił, a myślałyśmy, że będzie inaczej. Dziś nawet podczas pisania tak było, aby daleko nie szukać. Miała być scena z kłótnią… a wyszło jak wyszło :P Podziwiam ludzi którzy samodzielnie piszą, ale czasami niesamowitą frajde sprawia własnie takie odgrywanie postaci, pozwolenie im aby same się zachowywały.
    Relacje rodzinę w rodzinie Carterów w ogóle są…. poważnie skrzywione. Chyba są w tym opowiadaniu najgorszą rodziną. Ale z tego powodu nie trudno pewnie zgadnąć, że jeszcze wykorzystamy ich motyw. W końcu jeszcze TYLE rzeczy może się u nich wydarzyć :D I ogólnie zgadzam się z tym że nie udało się uciec od tej patologi na czas. A to nie zawsze jest takie wszystko łatwe zrobić jak się mówi.
    Takie uzależnienie od naszego bloga i naszych tekstów jest nam bardzo pochlebne i nie będziemy odmawiać. Mamy bowiem całkiem sporą słabość aby mieszać wątki, teksty i w ogóle robić poważne tasiemce. I miło się rozmawia o tekstach i słucha co czytelnik ma do powiedzenia. W końcu co by nie mówić, nie piszemy tylko dla siebie. Dlatego tak zawsze nam miło czytać takie domysły, pomysły i spekulacje :)
    Jeszcze raz dzięki za komentarz a my dzielnie zbieramy wene ;)

  2. anKa pisze:

    Właściwie Charlie, to taki niedoceniany bohater, który może nie jest najbardziej rozgadany jak Ryan, najbardziej charakterny jak Jason, ani najbardziej niebezpieczny -Lenny. Czy też intrygujący jak Aleks albo ułożony jak Rush, czy stapajacy twardo po zmieni jak Mike ani szalony jak Kate. Taki niepozorny ale uroczy Charlie, który jest spoiwem. Nie patrzyłam wcześniej na to do końca w taki sposób, ale tak jest w tym fakt, że Charlie miał największy udział w połączeniu paczki. Bez niego nic by nie było. I nic by nie było jeżeli by nie był taki jak jest – jeśli chowalby uraze albo brał do siebie złośliwości i lekceważenie – nie wytrzymaby z Jasonem i jeśli nie był by tak oddany sztuce, wszystko mogło wyglądać inaczej. Właściwie to fajnie, że w taki sposób tworzysz Ryana bo może dlatego jest on taki nieprzewidywalny, jak i związek jego i Lennego jest bardzo burzliwy. Fajnie ze masz takie natchnienie. Super jest jak postacie mają swoją konstrukcje charakteru od początku ale dobrze też kiedy dużo rzeczy wychodzi właśnie tez „w praniu”, bo wtedy ta postać żyje, rozwija się. Zresztą pisarz w trakcie pisania poza zarysem fabuły tez ciągle się rozwija, doświadczenia życiowego go rozwija a to też na pewno wpływa na pisane postacie. Dziecko jest bezbronne i należy mu się opieka dorosłych, ale ojciec Ryana był i jest skrzywiony, jego matka tez nie działa jak naprostwana osoba – oczywiacie matka powinna chronić dziecko, ale ojciec nie powinien dziecka bić. Moim zdaniem ta kobieta przeoczyla moment, kiedy mogła się uwolnić od męża i ochronić dzieci. Pewnie ze dalej może ale jej zahamowania psychiczne się powiększają i jest jej coraz ciężej. Jakby naprawdę chciała bronić tylko siebie to czy nie powinna zdecydować się na ucieczke od tyrana? Ale to taki trochę mój punkt widzenia. Fajnie, że kontynuacja historia CSZ nadal trwa, bo można spekulować i zastanawiać się nad metamorfoza ich osobowości i nad kierunkiem do którego zmierzają. A te osobowości są tak bardzo ciekawe i różnorodne ze jeszcze bardziej to człowieka cieszy;) chyba się zaczynam uzależniac od Waszego bloga. Dzieki i życzę dużo weny a teraz kończę bo znowu by powstało jakieś monstrum długościowe;) a chciałam jeszcze dodać że fajne bardzo w Waszych ksiazkach i opowiadaniach jest to ze znajdzie się tam coś dla każdego. Można nacieszyć ciało i ducha ;)pozdrawiam :)

  3. Katka pisze:

    AnKa, OMG, mega podsumowanie. Takie długie i piękne. To naprawdę super widzieć coś takiego, kiedy generalnie nie mamy za bardzo jak inaczej liczyć na opinię po książce. Postaram się skrótowo odnieść do poruszonych przez Ciebie kwestii.
    Tak jak piszesz o tym, że wszystko jest powiązane i gdyby nie jedna postać, to nie byłoby drugiej, gdyby nie to, to nie tamto. I tak, to prawda. Zawsze mama wrażenie, ze Charlie jest taką osobą w centrum, która wszystko na początku spoiła. To on pracował z Jasonem i go wziął do studia. To on kumplował się z Ryanem i Mikiem. To on romansował z Rushem, za którym przyszedł i Alex. Ale potem każdy z każdym wchodził w jakieś koneksje i generalnie… cóż, efekt motyla :)
    Lenny – mówisz, że jego część najbardziej zmieniła podejście do bohatera. Temu się nie dziwię, ponieważ Lenny jest mega skrytą osobą i w FDTS wiele o sobie nie opowiadał. Dopiero musieliśmy wejść w jego skórę i pokazać jego życie JEGO oczami. Tak, jest to osoba bardzo niebezpieczna, a do tego, tak jak piszesz, przystosowująca się. I w tym przystosowywaniu się często nie ma szczególnych oporów. Wie, co powinien robić i to robi, bez względu na opinie innych ludzi.
    Tak, na pewno gdyby nie śmierć Dalii, to życie Lena i jego rodziny inaczej by się potoczyło. Ale są właśnie w życiu takie pojedyncze wydarzenia, które zmieniają absolutnie wszystko… Tak jak u Ryana jego kradzież samochodu. I ciekawi mnie oraz na swój sposób cieszy Twoje podejście do tego, co zrobił – nie tłumaczysz Rogera, ale też nie zwalasz na niego całej winy. Bo tak, mógl uratować synowi tyłek, ale… to Ryan ukradł. Popełnił czyn, za który groziła taka kara i ją otrzymał. Sam się prosił. Niestety.
    Ciekawą kwestię poruszyłaś – co by zrobił Ryan i jak by zareagował, gdyby wiedział, ze Lenny go chronił już w więzieniu. Że nie przetrwał go sam, dzięki swoim zdolnościom, lecz dzięki jego pomocy. Może byłby urażony, może wkurwiony… a może urzeczony? Można by gdybać i haha naprawde nawet ja nie wiem, jak by to było XD Z Ryanem zawsze mam ten problem, że chociaż go piszę, to nigdy nie wiem, jak zareaguje do momentu, aż tego nie napiszę XD on chyba po prostu żyje sam w mojej głowie XD
    Fajnie, że zwróciłaś uwagę na matkę Ryana. Ona zawsze jest pokazywana w cieniu. Wiele o niej nie czytamy, ale gdzieś tam jest i niestety łatwo o niej zapomniec. A ona stara się być takim cieniem, żeby nie daj boże nie zwrócić na siebie uwagi. Jest to tragiczne, tak jak piszesz, ale z drugiej strony ja mam zawsze ambiwalentny stosunek do takich osób. Kiedy jej dziecko jest bite i poniżane, ona milczy. Dlaczego? Bo się boi. O co się boi? O siebie. Boi się, że ONA oberwie, dlatego się nie odzywa, kiedy obrywa jej DZIECKO. Nie, tak się nie robi. I choć rozumiem jej strach, tak… No po prostu nie.
    Jason – taaak, zdecydowanie czuł się odpowiedzialny za matkę. Wiedział, że to nie jest tak, że ona się opiekuje nim, tylko on nią. I kiedy umarła, to od razu wyrzuty sumienia się pojawiły. Niestety, nie dało się inaczej, a niestety Buck tego nie rozumiał.
    Dobrze, ze widzisz CSZ jako taką opowieść o wyborach. Jako że jest to o tym, co się zaczyna, jak tytuł wskazuje, to właśnie tak, trzeba było pokazać, co doprowadziło bohaterów do tego momentu, w którym są obecnie. O tym, jak pokonywali kolejne kroki i którą ścieżkę wybierali. I choć po drodze było to wiele błędów… cóż, ostatecznie wylądowali w miejscu, w którym wszyscy są szczęśliwi :)

  4. anKa pisze:

    Bardzo się cieszę z powstania podstrony;) Wiec na początek moje wrazenia – podział w taki sposób książki był świetnym pomysłem, bo nawiązuje poniekąd do osobnego życia, jakie Ci bohaterowie wcześniej toczyli (dlatego Charlie i Ryan są razem jak dla mnie bo już wtedy się znali), czyli też do tego że coś się zaczęło i od czego się zaczęło. Wydaje mi ze dlatego to akurat ta czwórka bohaterów (plus Mike, który przeplata się ciągle z Ryanem i Charliem – jednak chyba czesc z trzema imionami by tak trochę nie pasowala), bo to właśnie od nich się zaczęło – oni polaczyli resztę. Jason poznał Charliego w pracy, Ryan Lennego w więzieniu i dzięki temu chłopaki mogli się dalej poznać między sobą, bo w końcu to historia o przyjaźni. Charlie poznał Rusha a Rush jest bratem Aleksa, wiec gdyby Jason nie poznał Charliego nie poznał by Aleksa.;) No więc coś się zaczyna – bardzo trafna nazwa. Najbardziej podobała mi się chyba cześć z Lennym, bo dala mi najwięcej do myślenia i tez najbardziej zmieniła spojrzenie na niektóre rzeczy. Przede wszystkim zmieniłam tez spojrzenie na Lennego. Dobra, wiedziałam że jest kryminalista, wiedziałam że siedział za morderstwo, jednak do końca nie brałam go za kogoś tak bardzo groźnego. Może i nie potraktował Lenny po wyjściu z więźnia zbyt łagodnie, ale nie był to gwałt, typu Dawid i Shane. Jednak Lenny jest niebezpieczny i wcale nie dlatego że zabił faceta który pobił jego matkę – nie to jest najbardziej przerażające. Oni zabił innych ludzi i zrobił to w taki sposób, że nikt się o tym nie dowiedział! Pokazuje to jaki on jest skryty i jak ufa tylko sobie i swojemu instynktowi. Tak naprawdę gdyby chciał i był w stanie dłużej poczekać i nie chciał tak bardzo pokazać że od jego matki lepiej trzymać się z daleka i ze za pobicie Donny traci się życie – to i za te zbrodnie by nie poszedł siedzieć. A jak to wszystko się działo był bardzo młody. Szkoda bardzo Dali, taki nieszczęśliwy wypadek jednak bardzo wpływający na życie jej brata, zresztą matki przecież też. Wszystko mogło inaczej wyglądać gdyby żyła. Lenny mógłby się skupić na bronieniu księżniczki a nie odreaogowywaniu w ulicznych gangach. Ojciec Lennego pokazał mu na pewno jedno – czego w jaki sposób nie robić. Był dla Lennego słaby a więc Lenny chciał być jego przeciwieństwem – chciał być silny. Wiec ojciec brał, on nie brał. Ojciec dał się złapać za błahe jak dla niego może rzeczy a Lenny robił rzeczy bardziej społecznie potępiane – nie dając się złapać dopóki sam tego świadomie nie postanowił, chociaż na pierwszy rzut oko można stwierdzić że poszedł w ślady ojca. Nic bardziej mylnego. Lenny w więzieniu – Lenny ma po prostu własną filozofię, która kieruje się w życiu. Wyznacza zasady, które dostosowuje do środowiska, robi to jak prawdziwy drapieżnik – tak żeby przetrwać z jak największą korzyścią dla siebie. Kolejna sprawa nazewnictwo swoich cweli ksiezniczkami – jak sam Lenny stwierdził że jest to trochę dziwne ze nazwał ich tak jak nazywał swoją siostrę, ale z drugiej strony miał ich chronić, może też chciał sobie udowodnić że ochroni ich, po części odkupiajac to ze jej uchronić mu się nie udało. Tak jakby, nie wiem w dziwnym znaczeniu tego słowa – odlupienie, a może bardziej udowodnienie sobie ze potrafi to zrobić? Jednak teraz bardziej można zrozumieć początkowa złość Ryana na słowo ksiezniczka. Co innego słyszeć o tym a co innego przeczytać. Księżniczki nie cieszyły się zbytnim szacunkiem Lennego wśród osób trzecich. Sam fakt jednej z nich kazał napisać sobie to na czole, co miało być upokorzeniem. Z drugiej strony Ryan nie wiedział ze Lenny go chronił i ze był nią już wcześniej. Z jednej strony Lenny chronił go dla siebie i dla niego, jednak tutaj tez kierował się swoim instynktem. Ryan na pewno nie byłby zadowolony jakby się dowiedział, chociaż myślę że z czasem by docenił ze był chroniony juz wtedy a Lenny na niego poczekał żeby tak naprawdę mogli stworzyć związek w którym obaj będą równi. Wiec Ryan jest bardziej ksiezniczka jako następca Dali.wypelnil lukę wiec Lenny może uczciwe pracować nie angażując się gangi bo angażuje się w swoją księżniczkę, chociaż z drugiej strony skoro jest taki tajemniczy to czy wiemy na pewno co robi? Skoro stać go na zbrodnie doskonała? Tak naprawdę ojciec Ryana powinien podziękować synowi ze wymusil te obietnice na Lennym, że go nie tknie bo inaczej juz by nie żył. Swoją drogą gdyby Ryan miał pewność i wiedział ze Lenny może to zrobić w bardzo dyskretny sposób i bez konsekwencji to czy by ją wymusil? Pewnie i tak za bardzo by się bał ze Lenny mimo wszystko trafi za kratki. Relacja Lennego i Ryana w więzieniu została fajnie ukazana. Lenny pomimo że ciągnęło go do chłopaka, dla jego dobra musiał się trzymać trochę na dystans. Super pokazane te same sceny z dwóch punktów widzenia. Pokazaly różnice w rozumowaniu chłopaków. Swoją drogą Lenny chronił Ryana i gdyby tego nie robił to Ryan mógł skończyć bardzo źle, wiec teraz bardziej zrozumiałe jest dlaczego Lenny od początku bierze jak swoje. Nie mówi teho, nie wypomina ale uwaza ze ma prawo i według tego prawa postępuje. Ryan nie wiedział nie mógł więc tego od początku zrozumieć. Co do związku Ryan i Lennego -wydaje mi się ze Ryan nie do końca zdaje sobie sprawę z kim jest i jeszcze trochę przed nimi zanim to zrozumie. W sumie teraz można bardziej zrozumieć Charliego – tak naprawdę Lenny jest skłonny do dlaczego zabójstwa ale na pewno nie bez powodu i na Charliem – co by ten nie zrobił, Lenny nie chciałby sprawiać bólu Ryanowi, wiec strach Charliego przybajmniej o swoje życie jest bezpodstawny. Podobała mi się tez scena z Lennym i Finnem po wyjściu z więźnia – super to tez pokazuje według jakich zasad działa Lenny i jak szybko się przystoswuje. Gdyby Ryan to zrozumiał nie miałby od początku takiego bluwersa na słowo ksiezniczka. Lenny nie traktuje swojego byłego cwela bez szacunku a wręcz sami mówi ze to juz nie więzienie a on nie jest żadną ksiezniczka. Dlatego skoro Ryan jest teraz ksiezniczka to ksiezniczka na miarę Dali a nie cwelow. Ale wracając do Lenna – super pokazane jak potrafi on dostosować się do sytuacji ale też to ze sytuacja wymagała od niego pewnych zachowań żeby mógł dobrze na tym wyjść. On nie mógł się zachowywać inaczej w więzieniu, jeśli miał być sobą. Dlatego tez Lenny naprawde nie rozimiem porownan Ryana do wiezienia oraz jego pretensji bo dla niego to jest odzdzielone gruba kreska, szkoda ze nie postanowil poinformowac o tym Ryana ktory sie jednak nie domyslil.Skoro już zaczęłam od końca, to fajnie ze książka kończy się scena z opowiadania. Pokazuje to jak niektóre wydarzenia się zaczęły pokrywać i te ciągłość. Jeśli chodzi o cześć Ryan i Charlie – Charlie był bardzo naiwny i miał duże szczęście że natknął się na Ryana i ze udało mu się przed nim wyoutowac. Dużo na tym zyskał. Ogólnie dużo zyskał ja poznaniu Ryana. Tak naprawdę cala trójka na swój sposób się uzupełniala. Charlie jest i był dość naiwnym, romantycznym chłopakiem i naprawdę dobrze ze nie trafił z Ryanem za kratki. I tu też plus dla Ryana – który jest prawdziwym przyjacielem cieszacym się ze nie wciągnął za sobą Charliego zamiast go np obwiniać albo żałować ze znalazl się tam sam. Myślę też ze Ryanowi lepiej było przejść więzienie bez odwiedzin przyjaciół, ponieważ to był inny świat w którym on musiał nauczyć się funkcjonować a spotkania z przyjaciółmi mógłby mu w tym przeszkodzić. Bardziej by czuł ze tęskni, bardziej kojarzyło by się mu to z normalnym życiem którego by mu brakowało i ciężej byłoby mu się dopasować do więziennej rzeczywistości. Nie lubię Rogera. Bardzo. Nie pomógł synowi ale też nie sądzę że wpechanl go za kratki. Za to odpowiedzielnosc powinien ponieść Ryan, bo są różne wyjścia i sposoby odreagowania. On wybrał taki a nie inny. To już jego wybór. Jasne ojciec mu nie pomógł. Ale czy można się było spodziewać po nim czegoś innego? Ma prawo do niego mieć żal ze wyrzekł się go zamiast pomóc uniknąć mu więzienia ale nie może zapomniac ze to był jego wybór. W tym wszystkim bardziej tragiczna postacią jest matka Ryana. Bo nie dość ze sama jest nieszczęśliwa i zastraszana, to w dodatku żyje w takim strachu ze traci własne dziecko i nie potrafi pewnie sobie tego wybaczyć. Myślę że ona boi się o siebie i o Ryana dlatego woli się bardziej odciąć, poza tym mam myślenie i osobowość całkiem przykryta strachem wiec nie stać ją na działanie. W pewnym sensie ma tez zrobione pranie mozgu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ze Rose, która nie jest w tak beznadziejnej sytuacji jak matka i ma swoje życie i jest względnie szczęśliwa mię potrafi zerwać kontaktów z ojcem ani się od niego odizolować, wiec jak jak bardzo zastraszającym musi być jej matka która jest od niego zależna i z nim żyje? Natomiast Mike mamy okazję tutaj zobaczyć jako taka gwiazdę umawiająca się z najlepszymi dziewczynami ale też jako super przyjaciela. Tez fajnie tu jest pokazana jego metamorfoza, jak bardzo dojrzał ale też jak bardzo pozostał sobą. Co do Jasona, super jest zobaczyć jak od początku bardzo był sobą oraz te droga która musiał przebyć żeby być teraz tam gdzie jest. Jason czuł się odpowiedzialny za matkę. Nie do końca traktował ja tak naprawdę jako matkę a bardziej jako swoje trochę niepoczytalne dziecko – a więc rozumiem to ze czuł stratę. I podobnie jak Lenny, może nawet trochę poczuł ze zawiódł, że je nie dopilnowal. Jason ma głęboko rozwinięte poczucie odpowiedzialności wiec czuł się za nią odpowiedzialny, poza tym mysle ze Jason poczuje poczucia przynależności. Matka była jego jedyną rodzina. Jason troszczy się o swoich, nie mógł więc zachowywać się inaczej. Fajnie pokazana jego relacja z Buckiem oraz sam Buck a także to ze Jason się nie zorientował ze jest aż tak coś nie tak. To też pokazuje że Jason który teraz pełni trochę funkcje „terapeuty” w paczce tez od czegoś zaczynał i to także się w nim rozwinęło w czasie. Podobał mi się tez sposób ukazania decyzji Jasona. Ogólnie moim zdaniem całą książka skupia się na wyborach które zaprowadziły chłopaków do stanu rzeczy z FDTS – Jason decydujący się zająć tatuowaniem a nie np rozwojem nielegalnych interesów, Ryan poznając Charliego, Ryan decydujący ze należy pomoc Mikeowi w nierównej bojce, Ryan który postanowił „pożyczyć” samochód, Charlie który postanowił powiedzieć rodzicom przez vo musiał szybko zarabiać na życie sam, przy czym poznał Jasona, Lenny postaniwuajacy chronić Dalie, Lenny który wybrał sposób na siebie będąc autorytetem gangów, aż wreszcie Lenny SWIADOMIE wybierający więźnie jako cenę za zamordowanie w taki a nie wcześniejszy sposób faceta, który pobił jego matkę. Wiec widzę trochę te książkę jako przedstawienie wyborów, dzieki którym coś miało szanse się zacząć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s