Fire Dragon Tattoo Studio II – 24 – Rodzinne i pracowe życie Jasona Rebela

Wypad na kosza skończył się czterema krótkimi meczami. Jason musiał przyznać, że kiedy Charlie odwoził go do domu, czuł się zmachany. Nie sądził nawet, że tak długo im zejdzie, ale posiedzieli jeszcze chwilę we czwórkę na plaży i zjedli lody. Z jakiegoś powodu śmiać mu się chciało, jak szybko Charlie swojego zjadł. Dałby głowę, że z ich czwórki był najlepszy w robieniu loda i nie pohamował się przed komentarzem. Tak właściwie Charlie nie poczuł się urażony, chociaż Ryan powstrzymał się z kolei z odpowiedzią, że nie jest pewien, czy Lenny nie ma w tym lepszych umiejętności. Chociaż trudno mu było ocenić po latach, a Charlie mógł się wyrobić.
Spotkanie się udało, lecz Jason chciał już być w domu. Niedziela się kończyła, pora kolacji się zbliżała, a on zgłodniał. Cieszyło go, że Charlie chciał jak najwięcej testować samochód, bo dzięki temu miał darmową podwózkę.
— To do jutra, młody. A wy, słoneczka, się trzymajcie — rzucił do pary na tylnym siedzeniu, kiedy już odpinał pasy. Samochód wjeżdżał na okrągły plac przed willami, w tym tą Alexa i Jasona.
— Trzymaj się — odparł oszczędnie Lenny, za siebie i za Ryana, który już otwierał usta do jakiejś przemowy. Został jednak powstrzymany wtrąceniem się kochanka, który szybciej pożegnał ich wspólnego kumpla. Dzięki temu Jason mógł się ulotnić.
Zatrzasnął drzwi i kiedy Charlie ruszył, udał się do domu. Czuł zmęczenie w mięśniach nóg i zwyczajną ospałość. Z drugiej strony, czuł ten błogi stan po wysiłku fizycznym, kiedy endorfiny płynęły po organizmie. W czasie spotkania nie zapalił ani razu. Służyło mu to.
Drzwi do domu okazały się otwarte, co jeszcze bardziej go ucieszyło. Wszedł, zsunął buty i podążył z torbą przez salon, prosto do pralni. Rozglądał się przy tym w poszukiwaniu kochanka. Na chwilę przystanął, nasłuchując. Drzwi były otwarte, więc Alex musiał być w domu. I po chwili już słyszał szum wody w łazience. Domyślał się, gdzie go znajdzie.
Nie poszedł w tamtym kierunku. Najpierw wszedł do pralni, żeby zostawić tam brudny ręcznik i swoje przepocone ubrania. Wrzucił wszystko do pralki, dołożył kilka rzeczy z kosza i od razu nastawił pranie. Kiedy podążał przez całe mieszkanie do dużej łazienki przy sypialni, był już nagi. Także potrzebował prysznica.
W przestronnej łazience z ogromnym prysznicem powitały go świeże zapachy. W kabinie zauważył Alexa. Ten na jego widok odgarnął włosy do tyłu i ewidentnie zmierzył go zaskoczonym spojrzeniem.
— Hej — rzucił Jason, jakby nigdy nic. Podszedł do dużych, przeszklonych drzwi prysznica, zaglądając do środka. — Dawno przyszedłeś?
— Przed chwilą. Zdążyłem tylko wejść pod prysznic — wyjaśnił Alex i zrobił kochankowi trochę miejsca w kabinie. Ta bez problemu zmieściłaby nawet trzy osoby.
Starszy mężczyzna wsunął się do środka, zamknął za sobą i od razu zmoczył ciało wodą. Nie był idiotą. Wiedział, że nie powinien dotykać Alexa, dopóki nie umyje się z potu. Dlatego sięgnął po żel i zaczął się namydlać.
— I jak było? — zagadał w trakcie.
— Dobrze — odpowiedział Alex. Obserwował kochanka, kiedy ten się mył. Jego oczy były chłodne i czujne. — Regent jest pod dobrą opieką i nadal mnie pamięta, co mnie wyjątkowo cieszy. Muszę wygospodarować dla niego więcej czasu.
Kiedy Jason był na koszu, jego kochanek pojechał na przedmieścia do swojego sprowadzonego z Anglii konia. Czasami cieszył się, że nie zawsze spędzali wolny czas razem. To było na swój sposób odświeżające. On nie był z tych partnerów, którzy mieli pretensje, kiedy kochanek udawał się z kumplami na piwo, zaś Jason cieszył się, kiedy Alex w wolnej chwili zajmował się czymś innym niż pracą.
Niestety Alex odwiedzał Regenta rzadziej, niż by chciał. Kiedyś zaplanował sobie bywanie w stadninie przynajmniej raz w tygodniu, lecz ostatnio nic temu nie sprzyjało. Cieszył się, że dziś miał szansę dosiąść swoje ogiera i spędzić z nim trochę czasu. A długa przejażdżka przez zielone tereny była szczególnie relaksująca. Mógł odpocząć myślami od wszystkiego, co go otaczało w pracy i nawet w domu. Odetchnąć świeżym powietrzem. I coś musiało być w tym, że spędzanie czasu ze zwierzętami relaksowało, bo wrócił w bardzo dobrym humorze.
— Ważne, że cię pamięta — uznał Jason, myjąc się pod pachami. I dopytał niby niewinnie: — Jeździłeś w bryczesach?
Alex nieznacznie uniósł brwi. Skinął głową i wreszcie zrobił ten tak upragniony przez Jasona krok w jego stronę. Położył mu dłoń na boku.
— Tak. Są do tego najwygodniejsze — odparł, niby nie wiedząc, do czego zmierza kochanek.
Ten odłożył buteleczkę z żelem i opłukawszy się, odpowiedział na dotyk. Pochylił się i delikatnie cmoknął szczękę Alexa.
— I miałeś przy sobie ten pejczyk? — dopytał.
— Miałem przy sobie „ten pejczyk”. Miałem też toczek, buty, koszulkę polo i nawet rękawiczki — odpowiedział Alex uszczypliwie. — A ty miałeś krótkie spodenki?
Jason trochę się zaciął. Ściągnął brwi i zerknął w jego oczy z pretensją.
— Miałem — mruknął i przesunął dłoń na zgrabny pośladek kochanka. — Myślałeś kiedyś o jakichś przebierankach w łóżku?
— Szczerze? Niespecjalnie. A ciebie podniecają takie rzeczy? — Alex nie zaprotestował na to, gdzie znalazła się dłoń Jasona. Swoje zarzucił mu na ramiona i splótł palce na jego karku.
Jason głaskał go po pośladkach. Nie przyciskał dłoni. Jakby chciał sprawdzić kształt i poczuć, jakie są okrągłe.
— Jeszcze nie wiem, ale podobasz mi się w bryczesach… — odmruczał, ponownie go cmokając.
— A w garniturze?
— Też. Ale w garniturze widzę cię codziennie.
— A nago? — Alex grał z nim w jakaś grę, której zasad Jason jeszcze nie znał.
— Zawsze mi się podobasz. Nawet w sukience byś mi się podobał — dodał Jason z uśmieszkiem. Tak mu się skojarzyło, kiedy przypomniał sobie Channinga, którego dziś poznał.
Alex uniósł brwi, zaskoczony tą uwagą.
— Tego się po tobie nie spodziewałem. Ale wolę, żebyś wolał mnie jako mężczyznę. Nawet jeśli nazywasz mnie królową.
Jason mimowolnie zaśmiał się krótko i pochyliwszy głowę, pocałował go w ramię. Delikatnie naparł na niego i przytrzasnął do ścianki, a pośladki Alexa zniekształciły się na mokrej szybie. Żałował, że nie mógł być tu i na zewnątrz prysznica, bo chciałby to zobaczyć.
— Jesteś dla mnie mężczyzną. Ale poznaliśmy dzisiaj transika i tak mnie naszło — odpowiedział niskim, niemal łóżkowym głosem.
— Tak? Gdzie go poznaliście? — Alex był zaciekawiony, a do tego chyba też chętny na takie obmacywanie, bo sam pogładził opuszkami palców kark tatuażysty.
— Czekaliśmy z Lennym na zwolnienie się boiska i jakieś dupki go zaczepiały. Lenny się wtrącił, a potem od słowa do słowa poszedł z nami pograć — wyjaśnił Jason, całując go po jasnych ramionach. Dłonią przesunął po jego zagłębieniu, nisko na plecach i docisnąwszy do siebie, otarł się o niego.
Alex słyszalnie wziął głębszy oddech.
— Pomogliście mu… To się chwali. Macie chyba do tego powołanie… — zamruczał, zostawiając swoje słowa w lekkim zawieszeniu.
— Powołanie? — dopytał Jason, przesuwając opuszkami dwóch palców po jego kręgosłupie, aż dotarł do kości ogonowej. Połaskotał ją, nim zsunął się niżej.
— Lubicie interweniować. Nie wyobrażam sobie, żeby któryś z was mógł przejść obojętnie, nawet jeśli skończyłoby się to bójką.
Jason przemyślał to i zamruczał na potwierdzenie. Wkurzała go nietolerancja i brak wyobraźni u niektórych ludzi. Nienawiść z zasady, bez powodu, była zwyczajnie prostacka i głupia.
— Taa… Odwróć się.
Alex nie wykonał od razu prośby, tylko wychylił się, żeby cmoknąć usta kochanka. Dopiero po tym odwrócił się, a Jason mógł przysiąc, że spojrzał na niego zalotnie. To było napędzające i pobudzające jak nic innego. Po takich spojrzeniach chciał mu dać jak najwięcej przyjemności. Dlatego, nie kontynuując rozmowy o uratowanym transwestycie, uklęknął za kochankiem, bez pardonu rozchylił mu pośladki i polizał pomiędzy nimi.
Wiedział, że kto jak kto, ale Alex na pewno będzie czysty i… bardzo zadowolony z takiej pieszczoty. Lubił, gdy zajmowano się jego tyłkiem bardziej niż jakąkolwiek inną częścią ciała.
— Mmm… Już czuję, że nogi będą mi drżały na koniec.
— Chętnie to zobaczę — odpowiedział Jason, puszczając jeden pośladek, żeby ścisnąć udo. Przyjemnie umięśnione i gorące.
Wrócił do pośladków, żeby ujrzeć dziurkę. Kiedy spostrzegł, jak zaciśnięta i ciasna była, aż się oblizał. Znowu połaskotał ją koniuszkiem języka, na swoich plecach i pośladkach czując strumień wody.
Coraz bardziej lubił kochać się pod prysznicem. Alex był wtedy szczery, a on dzięki temu miał z nim więcej zabawy. Jedyny minus, jaki widział w seksie tutaj, to ten, o którym już pomyślał, a mianowicie, że nie mógł jednocześnie widzieć, co działo się po drugiej stronie szyby. Powinni tam mieć albo duże lustro… albo kamerę. Ale nie można było mieć wszystkiego, dlatego skupił się na widokach, jakie miał przed oczami. Pieścił dziurkę językiem i miętosił pośladki, nim w pewnym momencie wsunął język i poruszył nim.
Alex jęknął, pozwalając sobie na niestłumienie dźwięku. Byli tu sami. Nie obawiał się, że ktoś go usłyszy. Zaraz po tym zamruczał nisko i wypiął się jeszcze bardziej, a Jason chętnie z tego skorzystał. Popieścił go zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Dawał mu przyjemność językiem, by po chwili dołączyć również palce. Chciał, żeby Alexowi naprawdę drżały nogi.
Sam już miał wzwód od tego, co robił temu mężczyźnie. Uwielbiał jego ciało, reakcje i do tego charakter, który cudownie zgrywał się z tą gorącą odsłoną.
— Jak się masz? — zamruczał i ugryzł go delikatnie w pośladek.
— Dobrze. Już możesz się wyprostować — zachęcił go Alex, omijając wszystkie wstydliwe słowa. Był może dorosłym facetem, ale niestworzonym do świntuszenia.
Jason od razu wykonał rozkaz. Uniósł się i sięgnął do krocza kochanka, żeby zobaczyć, w jakim ten był stanie. I jeśli od początku pieścił wyłącznie tyłek Alexa, tak teraz wyraźnie czuł, że jego penis też był w stanie pełnego zadowolenia.
— Mmm… Podoba ci się? — spytał Anglik i lekko się do niego odwrócił. Odgarnął przy tym mokre, jasne włosy i spojrzał na twarz tatuażysty spod przymrużonych powiek. Był jak milion dolarów. Albo jeszcze piękniejszy.
— Jesteś gorętszy niż ten cholerny piasek dzisiaj na plaży — odpowiedział podniecony Jason.
Nie potrafiąc się opanować, ujął go pod brodę i mocno pocałował. Musiał w niego wejść natychmiast, więc już teraz na ślepo, całując się z nim, próbował znaleźć jego wejście. Alex dobrze czuł, jak ocierał się o niego, jak na niego napierał. Sam oparł się dla stabilności o szybę. Chciał go już bliżej siebie. Chciał jeszcze jedną przejażdżkę dzisiejszego dnia.
Wyglądało na to, że im obu tego dnia przeznaczone było mieć dużo ruchu. Gdyby Jason teraz trzeźwiej myślał, narzekałby, że jutro miał nadejść poniedziałek i praca. Lecz teraz skupiony był wyłącznie na partnerze.
Odsunął wargi od jego warg, ale wciąż patrząc mu w oczy, naparł na szparkę i powoli, choć bez żadnych przerw, zaczął się wsuwać. Widział, jak Alex wziął głęboki oddech. Jak rozkoszował się tym większym wypełnieniem. Rozchylał przy tym usta i dyszał, kiedy Jason wsuwał się głębiej. I było mu z tym genialnie. Jakby to, co robił kochanek, na chwilę wyłączało mu mózg.
— Ubierz dla mnie kiedyś bryczesy — usłyszał niski szept przy uchu, kiedy Jason znalazł się w nim cały, objął go i poruszył biodrami, by na razie delikatnie go popieścić i poszerzyć.
Alex najpierw odpowiedział niskim stęknięciem, a dopiero po tym słowami.
— Zależy ci… To seksowne.
— To, że mi zależy? Czy to, że będziesz ubrany w bryczesy? — zachrypiał rozbawiony i równocześnie podniecony tatuażysta. Jego biodra falowały coraz szybciej, a on z lubością patrzył, jak szyba tuż przed twarzą Alexa zaparowywała od jego gorących oddechów.
— To… mm… że ci zależy — sprecyzował Alex i sięgnął do biodra kochanka. Chudego, ale i seksownego.
Lubił to, jak Jason był wysoki, szczupły i dzięki temu też lekki. Czuł się przy nim swobodnie, bo wiedział, że nie był zdany na jego łaskę. Nigdy się nie siłowali i nie wyobrażał sobie tego robić, ale wiedział, że Jason by go nie przytłoczył. Chociaż to miało szczególne znaczenie na początku ich znajomości. Teraz mu ufał. Wiedział, że wszystko będzie dobrze i… przyjemnie.
Długi penis kochanka wsuwał się w niego żwawo, pocierał ścianki jego wnętrza, naciskał na prostatę, poszerzał dziurkę i ocierał się o pośladki. A jego własny członek, gdy co jakiś czas dotykał szyby, zostawiał na niej białawy ślad. Dla samego Alexa była to specyficzna pieszczota. Szyba, nawet kiedy byli tu już długo, była znacznie chłodniejsza niż Jason czy woda. Czuł dreszcze, kiedy dotykał jej rozgrzanym penisem. Przez to zaciskał się na kochanku i dawał jemu i sobie dodatkową stymulację.
Słyszał za swoimi plecami, że Jasonowi się podobało. Słyszał jego pomruki, płytkie dyszenie i uderzanie bioder o pośladki. Szum wody przez to wydawał się wręcz przytłumiony. Bo nawet jeśli był głośniejszy, to jego mózg zupełnie to wypierał.
W pewnym momencie poczuł, jak dłoń Jasona znalazła się na jego podbrzuszu. Chwilę je pomasowała, by następnie zsunąć się niżej i ująć jego jądra.
— Moja męska królowa. — Jason zaśmiał się do jego ucha, nawiązując do wcześniejszej rozmowy.
Alex pokręcił z rozbawieniem głową, ale poza tym nie skomentował. Trochę zakręcił biodrami, chcąc lepiej poczuć członek i całe ciało kochanka za plecami. Powoli coraz bardziej czuł zmęczenie. Po całym dniu, po anglezowaniu, po tym przyjemnym seksie.
— Już… prawie — wydyszał, odchylając się, żeby bardziej poczuć mokre ciało mężczyzny.
— Mm… Tylko jęknij dla mnie — poprosił Jason, samemu niemal się hamując, żeby za szybko nie spuścić się w jego tyłku.
Alex uśmiechnął się pod nosem. Czasami nie rozumiał tych próśb, ale nie narzekał na nie. Jason wręcz dawał mu wskazówki, co powinien robić i jak, co niewątpliwie pomagało. Nawet jeśli spełnianie takich próśb wydawało mu się czasami sztuczne. Na szczęście Jason pomagał mu w ich realizacji, tak jak teraz, kiedy mocniej pchnął biodrami, żeby wydobyć z gardła Alexa upragniony jęk.
Grey był pewien, że go to kręciło, bo od razu poczuł mocniejsze objęcie od tyłu. Dłonie Jasona złapały go w pasie, a biodra przyspieszyły. Coraz bardziej raptownie i ostro wchodziły w jego tyłek, kiedy mężczyzna całował go po szyi i ramionach, chłonąc to, co czuł.
Aż nagle poczuł, jak mimo ostrzeżenia Alexa, to sam pierwszy osiągnął spełnienie. Przy tym mocno przywarł do kochanka i ścisnął go. Jego głowa przykleiła się do szyi Alexa, a ten dzięki temu czuł na skórze jego gorączkowy oddech. To było niezwykle przyjemne, ale nawet nie tak fizycznie, jak emocjonalnie. Żeby jednak zaznać spełnienia, sam mocniej nabił się na jego penisa. Starszy mężczyzna niemal warknął w jego szyję, kiedy to poczuł. Tyłek Alexa właśnie wycisnął z niego jeszcze więcej, a on poczuł kolejny prąd przyjemności. Był ogarnięty rozkoszą, kiedy po prostu złapał kochanka za biodra i przycisnął do swojego penisa. Kilka razy, dość mocno, żeby ta rozkoszna przyjemność jeszcze chwilę potrwała i by Alex także mógł jej zaznać.
I chwilę później kabinę prysznicową wypełnił słodki jęk spełnienia. Alex może i był zimnym facetem na co dzień, ale naprawdę potrafił wydawać z siebie gorące dźwięki. Takie, od których aż topiło się serce.
Teraz obaj prawie że położyli się na szybie. Jason oparł swój ciężar na kochanku, a ten podparł się o szkło. Zostawiali na nim parę ze swoich gorących oddechów i odciski dłoni.
— I co myślisz o mojej kondycji? — szepnął Jason przy jego uchu.
— Myślę… — Alex zrobił pauzę. Potrzebował jej na wzięcie głębszego oddechu. Nogi mu drżały. — Że jest coraz lepsza i podoba mi się to.
Jason uśmiechnął się do siebie i cmoknął kochanka w policzek. Następnie powoli opuścił jego pośladki i sięgnął po żel, żeby jeszcze raz na szybko przemyć całe rozgrzane ciało. Ustawił przy tym trochę chłodniejszą wodę, bo zaczynał się gotować. I z jakiegoś powodu cały czas zastanawiał się, czy Alex weźmie sobie do serca jego prośbę o… przebieranki. Nie spodziewał się wiele po tym pomyśle. Alex nie był łatwym kochankiem, a na pewno nie człowiekiem, który lekką ręką zgadzał się na wszelkie zachcianki. Lecz uważał, że warto było spróbować.
Kiedy Jason o tym rozmyślał, Alex zbliżył się d niego i dołączył do mycia jego ciała. Najwyraźniej to był ich dobry dzień na pokonywanie fizycznej granicy. A może była to po prostu kwestia… mokrego otoczenia.
— Zamówić kolację? Nie chce mi się już dzisiaj gotować — rzucił Jason, kiedy wyszedł spod prysznica jako pierwszy i wycierał się na zewnątrz.
— Chętnie — zgodził się Alex. Po kilku chwilach i wypucowaniu już i tak czystego ciała wyszedł z kabiny. Miał pomarszczone palce u rak i stóp. — Masz jakieś propozycje? — spytał, bardziej czując głód, od kiedy zostało wspomniane jedzenie.
— Zamówię jakąś francuską kuchnię, jak ci pasuje. Wino do tego i może jakiś znośny film?
Jason nie miał innych, ambitnych pomysłów na spędzenie wieczoru, a uznał, że po tak dużym wysiłku najlepiej będzie po prostu posiedzieć wspólnie na kanapie i nie myśleć za wiele.
— Czytasz mi w myślach. Zamów, co ci pasuje, a ja dobiorę wino — postanowił Grey. Nim wypuścił Jasona z łazienki, jeszcze złapał go za nadgarstek i przyciągnął do pocałunku. — Cieszę się, że już wróciłeś.
Jason uśmiechnął się do niego i odsunął mu z czoła mokry kosmyk.
— Nikt nam się zwalił na chatę na weekend. Warto to wykorzystać na trochę odpoczynku — odpowiedział zgryźliwie wobec tego, jak często miewali gości. Czasem dobrze było spędzić czas tylko we dwóch.
Sięgnął po jeden z dwóch szlafroków, jakie wisiały na swoich miejscach w łazience. Przewiązawszy się nim w pasie, wyszedł boso. Potrzebował już tylko zjeść i napić się wina w towarzystwie swojego partnera. Nim nadejdzie kolejny tydzień i kolejne rozterki.

***

Od wtorkowego poranka Jason nieustannie dostawał smsy. Jakby był to dzień, kiedy wszyscy sobie przypomnieli albo o tej funkcji w telefonie, albo o nim. Na początku napisał do niego Aiden. Pytał, w jakim wieku Jason zrobił sobie pierwszy tatuaż, bo u niego w pracy dzisiaj powstała wielka afera, kiedy jakaś uczennica zrobiła sobie tatuaż na karku, w widocznym miejscu, a dyrekcja ma wielkie obiekcje. Potem napisał Mike, że Marg, natchniona nowym zakupem Charliego, zaczęła mu sugerować zmianę samochodu na rodzinne, duże auto. Pisała do niego nawet Emma, dopytując, czy żyje, bo nikt jej nie zapraszał na pogrzeb, ale dawno nie słyszała od niego wieści. Aż ostatecznie napisał Joe, że wpadnie do nich do studia, podrzucić mu jego ostatnie fotografie z sesji nad oceanem.
Jason miał wrażenie, jakby jedyne co robił cały dzień, to odpisywał na kolejne wiadomości. I chociaż nie chciał być chamski, to czuł, jakby mimo wszystko taki był. Zwyczajnie nie mógł się skupić na wszystkim, dlatego niektórym odpisywał bardzo zdawkowo. Ostatecznie zasugerował Mike’owi, że pogadają o tym kiedy indziej.
Miał dzisiaj sporo klientów, dlatego napisał Joe, żeby wpadł dopiero o drugiej, kiedy będzie miał krótkie okienko. Do tego czasu było dwóch wymagających facetów, a o trzeciej kolejny, na pochłaniający czas wzór na plecach. Charlie i Kate też byli zarobieni, więc wszyscy czuli się, jakby wpadli w wir pracy i typowego zapieprzu.
Nie miał pojęcia, co w niektórych dniach było takiego, że nagle wszystko działo się na raz. Mógł się założyć, że kolejny będzie umieralnią, tak jak czasami nazywali dni, kiedy pies z kulawą nogą nie zaglądał do studia. Jedynym plusem tak pracowitych dni było to, że szybko mijały. Jason, nim się obejrzał, witał się z Joe.
— Jak dzień? — zapytał fotograf, ściskając jego dłoń ponad kontuarem. — Masz, to dla ciebie — dodał i wyciągnął z tekturowej podstawki jedną dużą kawę. Podał ją Jasonowi, a z drugiej sam się napił.
— Dzięki. Nie wiem, czy jest mi dziś potrzebna, niezły dziś tu burdel, ale kawa zawsze dobra. — Jason przyjął podarunek i skosztował. Rzeczywiście była dobra. Taka, jaką lubił. Chociaż nie pamiętał, kiedy z Joe pił kawę i ten mógł to podejrzeć. Czasami go zaskakiwał.
— Mogę usiąść? — Mężczyzna wskazał kanapę za swoimi plecami. Jak zwykle miał przez ramię przewieszony pokrowiec na aparat, ale również torbę. Kremowo-szara koszula wisiała na nim, wyciągnięta z brązowych, cienkich spodni. Ciemne kosmyki miał niedbale związane na karku, a zarost jak zwykle podkreślał jego urodę.
— Jasne. — Jason wyszedł zza kontuaru, żeby dołączyć do fotografa, a nie rozmawiać przez całe studio. — Jak życie?
— Przyniosłem ci zdjęcia z ostatniej sesji. Te najlepsze. Jakbyś potrzebował do teczki — wyjaśnił Joe, kiedy usiadł i odłożył pokrowiec. Następnie rozpiął torbę i wyciągnął z niej teczkę. Rzeczywiście czasem agendka Jasona prosiła go o przyniesienie wywołanych zdjęć, żeby gdzieś tam przesłać albo… Jason sam nie wiedział. Po prostu czasem potrzebował fizycznie mieć coś nowego, dlatego co jakiś czas spotykał się z Joe na sesje. — Bo potem może być mnie trudno złapać. Wyjeżdżam do Atlanty na dwa tygodnie.
— Do Atlanty? — Jason przyjął zdjęcia i ściągnął brwi, myśląc. — Czekaj, ty coś mówiłeś mi o Atlancie już? Nie był stamtąd ten koleś z jury? — Ożywił się na koniec, bo kiedy to powiedział, dokładniej przypomniał sobie, jak o tym rozmawiali.
Twarz Joe ani drgnęła, lecz w jego przypadku wcale to nie oznaczało, że był nieporuszony. Wiele mogło dziać się w jego głowie.
Napił się kawy, założył nogę na nogę i odpowiedział:
— Mhm.
— Jedziesz się z nim spotkać czy to przypadek? — Jason pociągnął go za język, czując się w takich chwilach trochę jak Kate.
— Zaprosił mnie do siebie. Uznał, że w Atlancie jest tak dużo ciekawych do sfotografowania rzeczy, że muszę przyjechać na całe dwa tygodnie — wyjaśnił Joe sceptycznie. I dodał ciszej: — Pewnie będziemy zwiedzać głównie jego sypialnię.
Jason uśmiechnął się jak chochlik.
— No proszę, realistycznie na to patrzysz.
— Wiem, że tak będzie. To będzie pierwsze nasze zbliżenie od tamtego konkursu.
— Ale rozumiem, że regularnie gadacie ze sobą? Wysyłacie sobie fotki? — Jason się nie poznawał, kiedy to wszystko mówił. Ale był trochę ciekaw, trochę chciał się oderwać od natłoku obowiązków. Nie wisiał jednak nad Joe, jak to czasami robiła Kate. Wpatrując się w drugą osobę, jakby chciała dostrzec kolor jej duszy. Siedział luźno, pił otrzymają kawę i co raz zerkał na drzwi studia. Wiedział, że Charlie i Kate mieli jeszcze trochę roboty u siebie.
Tymczasem Joe przytaknął, oparłszy tekturowy kubek o kolano.
— Wysyłam mu zdjęcia, ale te profesjonalne. Ma tylko jedno moje intymne zdjęcie od tyłu, z łazienki. Nic więcej.
Jason pokiwał głową i wskazał zdjęcie pleców i już też pośladków Charliego, które nadal u nich wisiało. Większość osób patrzyła na nim głownie na tatuaż, ale rowek także przyciągał wzrok.
— Pewnie lepsze niż to?
Fotograf uśmiechnął się ledwo dostrzegalnie.
— Tak. Choć robione telefonem. Prawie jak selfie, bo zrobiłem je przy dużym lustrze w łazience, obrócony do niego tyłem — wyjaśnił. Choć słowo „selfie” zabawnie brzmiało, kiedy mówił swoim poważnym, niskim, cichym głosem.
Jason złapał się na tym, że uważał go za całkiem seksownego. Może dlatego lubił z nim rozmawiać, chociaż rozmowy z Joe nigdy nie były tak lekkie, jak można by było wnioskować po samym temacie.
— W sumie można by w takim razie odświeżyć zdjęcie plecków Charliego. Jeśli byś się, rzecz jasna, zgodził.
— Czemu nie? — przyznał Joe. Po tym odstawił kawę na stolik i sięgnął do torby w poszukiwaniu telefonu. — On też wysłał mi jedno zdjęcie. Chcesz go ocenić?
Jason zachęcił go do tego skinieniem dłonią.
— Dawaj. Pokaż tego członka jury. — Zaśmiał się z obaw Joe o tym, że mężczyzna mógł pomóc mu wygrać konkurs.
Fotograf rzucił mu krótkie, karcące spojrzenie, lecz wczytał zdjęcie i pokazał je Jasonowi. Ten mógł zobaczyć faceta na pewno starszego od Joe, choć zakładał, że nie przesadnie wiele. Trudno było to określić. Był szczupły. Włosy miał prawie na pewno naturalnie kasztanowe, lecz z jakiegoś powodu jego brwi były ciemniejsze. Przyciągały wzrok, tak jak modne okulary z ciemnymi oprawkami. Fryzurę miał krótką, z odpowiednio ściętymi bokami, a na jego wargach błąkał się uśmieszek. Jakby pozując, myślał „wiem, że będziesz się do tego dotykał”. Ubranie, jakim był garnitur, dodawało mu wieku i powagi. To był niewątpliwie… mężczyzna z klasą.
— Niezły kąsek — ocenił Jason tak, jak zostało mu to zaproponowane. — Naprawdę tak dobrze wygląda też na żywo? — spytał, bo naprawdę był to modny i miły dla oka facet. Chociaż, jak patrzył na Joe, to nie wyobrażał go sobie z kimś byle jakim. Wydawało mu się, że ten miał wysokie standardy i wymagania. Wobec samego siebie, wobec swoich zdjęć i wobec facetów.
— Lepiej… — mruknął mężczyzna, samemu zapatrując się na zdjęcie.
Jason za to oderwał wzrok od fotografii i uśmiechnął się do Joe.
— Jak ma na imię? I kiedy lecisz?
Fotograf westchnął i zabrawszy telefon, schował go z powrotem do torby.
— W czwartek z rana. On nazywa się Warren. Życz mi powodzenia — dodał, sięgając po kawę.
— Będę życzy… — Jason urwał w połowie zdania, czując, że ktoś do niego dzwonił. — Życzył powodzenia — skończył, kiedy już trzymał telefon w dłoni. — Poczekasz sekundę?
Joe jedynie przytaknął, a Jason wstał z telefonem i odszedł do kontuaru. Widział, kto dzwonił i choć nie była to sprawa związana z pracą, odebrał.
— Słucham.
— Hej. Jason? Tu Channing. Nie przeszkadzam ci przypadkiem?
— Akurat wstrzeliłeś się w moje okienko. Jestem w pracy, ale możesz mówić — zachęcił, ciekaw, co chciał rozmówca. Już zaczynał być rozbawiony tym, jak wiele dzisiaj telefonów i wiadomości otrzymywał.
— Chciałem się zapytać, czy ty albo Lenny… albo nawet obaj, nie chcielibyście dać się wyciągnąć na obiad? W ramach… hm… powiedzmy podziękowania. A jeśli to głupie, to po prostu chętnie wyszedłbym z kimś na obiad.
Jason uniósł brwi, zaskoczony taką propozycją. To było całkiem miłe. Wtrącili się z poczucia obowiązku i niczego nie oczekiwali w zamian za pomoc, więc tym bardziej taka sugestia była sympatyczna.
— Wiesz, że wcale nie musisz dziękować? Każdy normalny by się tak zachował. A kiedy chcesz ten obiad?
— Hm… Myślałem o piątku.
Tatuażysta ściągnął brwi z zamyśleniem. W piątek i sobotę miał akurat sesję. W piątek zaraz po pracy, zaś w sobotę wieczorem. I było to coś, czego nie mógł przełożyć.
— Hm, piątek średnio. Mam dodatkową pracę.
— To słabo, bo w piątek mam akurat wolne na tyle, żeby tak zaszaleć. Rozumiem, że nie ma szans tego przełożyć? — spytał rozmówca, ale nie nachalnie. Najwyraźniej sam też nie miał wiele wolnego wieczorami.
— Nie bardzo. Ale uderz do Lenny’ego. On i Ryan na pewno się skuszą na darmowe żarcie. Może kiedyś będziesz mógł zobaczyć ich lodówkę… Jest dowodem na to, że czasem dobrze ich nakarmić. Jak będą mieć akurat wolne, to na pewno się zgodzą.
— Jeśli ty nie możesz, to może rzeczywiście zadzwonię do nich. Szkoda, ale no nic, nie przeszkadzam. — Usłyszał uśmiech w jego głosie.
— Jasne. Dzięki za propozycję. Do następnego — pożegnał się i odłożył telefon.
Zobaczywszy, że Joe wciąż siedział na kanapie i sprawdzał coś na telefonie, podszedł do niego, a ten uniósł na niego wzrok.
— Będę szedł. Muszę kilka rzeczy zrobić przed wyjazdem.
— Jasne. Sorry za ten telefon. Dziś się urywają. Nie wiem, o co w tym chodzi — wyjaśnił Jason ze wzruszeniem ramion. Kiedy Joe wstał, dodał: — Jesteśmy w kontakcie. Powodzenia w Atlancie. Może trochę jednak pozwiedzasz.
— Mhm. Do zobaczenia w sierpniu — odparł Joe oszczędnie i uścisnął jego dłoń. Już miał na ramieniu swoje rzeczy. Zabrał jedynie kubek po kawie, żeby przy okazji wyrzucić.
— Do zobaczenia — pożegnał się z nim Jason i nawet dobrze nie odprowadził go do drzwi, kiedy jego telefon znowu się rozdzwonił. Coś zdecydowanie było nie tak z dzisiejszym dniem. Jedynym pocieszeniem był fakt, że tym razem był to klient.

8 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio II – 24 – Rodzinne i pracowe życie Jasona Rebela

  1. Katka pisze:

    Iwona, tak, Jason się bardzo zmienił. Chyba generalnie ta dwójka się mocno zmieniła, bo i Alex przeszedł sporą zmianę nastawienia do świata XD Ale to moim zdaniem plus, bo ludzie potrafią się bardzo zmienić pod wpływem sytuacji życiowych i innych ludzi, a dla tej dwojki zdecydowanie ta zmiana była korzystna XD Teraz miło czytać o ich sielance, mamy nadzieję :) Choć na pewno jeszcze jakieś dramy ich czekaj! ;)

  2. Iwona pisze:

    Jak dla mnie czytało się zdecydowanie za krótko :). Bardzo ciekawie zmieniło się nastawienie Jasona jakie miał do świata do tego co obecnie. Najbardziej zmienił go właśnie Alex, lub może miał największy wpływ na zmianę jaka zaszła w Jasonie. Na początku był wręcz odrzucający, jego wygląd łobuza i złośliwy charakter obecnie jest kumpelski towarzyski i opiekuńczy. Podoba mi się.

  3. Katka pisze:

    Andrea, bardzo dziękujemy za podziękowania XD Cieszy nas pisanie jak nic innego, dlatego czujemy się fantastycznie, że czytelnicy wciąż są i zaglądają :) Wiemy, że nie wszystko każdemu podejdzie, ale wierność i zaufanie naszemu stylowi bardzo nas podbudowuje. Dziekujemy :)

  4. andrea00019 pisze:

    Jeszcze raz ja ☺ chciałam wam podziękować bo nigdy tego nie robiłam-za to że tyle lat piszecie o cieszucie nie tylko mnie ale też innych. Jesteście fantastyczne a Wasz styl pisania i wyobraznia sprawiają że aż chce się tu wracać i chociaż nie komentuje wszystkiego(bo życia by mi zabrakło ☺)i nie czytam to zaglądam i jestem fanką. A i jeszcze wielki szacun dla Was ze odpisujecie na komentarze i macie z każdym kontakt. Dla mnie to wiele znaczy i mobilizuje do napisania kilku słów. Buuzuiiakii pa

  5. Shivunia pisze:

    Maruda >> Taki samotnik, a teraz jest rozrywany przez wszystkich. Wyszło szydło z worka ;p
    Taaaa, trochę ich się zrobiło. Jakoś nie możemy się powstrzymać. FDTS w takiej formie najprzyjemniej nam się pisze i może dlatego to się tak …. hmmm, samo dzieje. Channing się pojawia więcej niż raz. Finn też ma swoje pięć minut. Strach się bać co zrobimy z Joe. I przez to ile innych będzie postaci i ile trzeba będzie czekać, ale na pewno jest dzięki temu bardziej różnorodnie ;)

    Wojtek >> Hahaha, taaa zawsze jak na kogoś się czeka to kiedy to przychodzi to jest za krótko. Jak z urlopem. Rok czekania a potem ten tydzień to tak szybko mija. I już, nie ma, nawet nie da się nacieszyć. Takie życie. Powoli wszystkie watki się kształtują, ale aby nikt nie był pokrzywdzony, to trochę tą fabułę musimy dzielić ;)

    Andrea >> Cóż z czasem trochę się zmienia. Szkoda, że nie komentujesz, ale jeśli ci nie podchodzą teksty to nie ma się nam co dziwić. Miło jednak nam, że zerkasz co tam u nas się pojawia i nadal darzysz ciepłym uczuciem JA. I prawda, oni są bardzo specyficzni, ale przez to mają to coś w sobie. Niby różni, a jednak mają te wspólne cechy o uzupełnianiu się wzajemnie wspomnę ;)
    I taaa, temat sukienki to ostro się odbija w komentarzach XD
    Dzięki za odzew :)

  6. andrea00019 pisze:

    Hej dziewczyny ☺ nie komentuje tu bo jakoś w nowe opowiadania mi ciężko wejść i nie czuję ich jakoś. Ale ten rozdział był jak wycięty z starej serii (której jestem fanką ) dlatego coś tam napiszę.
    Rozdzial mi się bardzo podobał i A i J to moja ulubiona para z tej serii. Oni są tacy różni i przez to słodcy. Scena pod prysznicem boska.Szczerze mogłabym przeczytać całe opowiadanie o nich i nawet C i R nie są w stanie ich pobić. Mam nadzieję, że będzie ich więcej ☺ może nie koniecznie w sukience☺. Buziaki papa

  7. Wojtek Czekaj pisze:

    Dziewczyny, wreszcie Alex i Jason!!! Za krótka ta scena!!! Bardzo mi się podoba ta para. Chociaż przebieranie się w damskie ciuszki to nie dla mnie. Ciekawe jak rozwinie się watek rodziny Jasona. Dawno też nie było Mike’a i jego żony. Rozbudowałyście to opowiadanie, że trudno się doczekać ulubionych bohaterów

  8. Maruda pisze:

    Biedny Jason. Taki rozrywany przez wszystkich. Myślałam, że Channing będzie taką chwilową postacią. Wiecie.. pojawiła się raz i koniec, a tu proszę.. nie mogę się doczekać tego obiadu :D ciekawe czy te nowe postacie zostaną na dłużej. Czekam na Finna bo mnie zainteresował strasznie. :D jak jest dużo postaci w opowiadaniu to trzeba cierpliwie czekać na te swoje ulubionych, więc czekam ;)
    A i w sumie postać fotografa też lubię, nawet jeśli nie miał jakiegoś trwalszego epizodu. Zaciekawił mnie jak robił sobie tatuaż na plecach – orła (jeśli dobrze wszystko pamiętam). Pozdrawiam ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.