Fire Dragon Tattoo Studio II – 20 – Pilnowanie tyłka byłej księżniczki

Wyjście do klubu zostało potwierdzone przez wszystkich zaproszonych. Kate była pierwsza, która z entuzjazmem podchwyciła ten pomysł. Chciała nawet zabrać Juana, ale ten jakkolwiek uwielbiał towarzystwo jej i Lenny’ego, tak powiedział, że klub gejowski to absolutnie nie jego klimaty.
Charlie i Jason byli uziemieni do ósmej, bo obaj wieczorem mieli klientów. Ubrali się po prostu luźniej, a raczej bardziej wyjściowo niż zwykle, żeby móc od razu po pracy pojechać do klubu. Z początku Rush chciał ich obu odebrać, ale wspólnie uznali, że lepiej pojechać taksówką, zamiast odmawiać sobie drinka.
Para, często zwana w ekipie „słoneczkami”, do samego wieczoru zupełnie nie przejmowała się wypadem. Po pracy Ryana zjedli kolację i chwilę pooglądali telewizję, nim Lenny otrząsnął się, że powinni wyjść, kiedy Finn napisał do niego z pytaniem o to, gdzie się spotykają.
— Przed klubem, nie?! — krzyknął w stronę swojego chłopaka, samemu jeszcze leżąc na kanapie.
Ryan był w łazience i golił się po krótkim prysznicu. Drzwi do łazienki były uchylone, bo trochę zaparowało w środku. A teraz stał w ręczniku na biodrach przed lustrem nad umywalką i starannie pozbywał się lekkiego zarostu.
— Wydaje mi się, że to najlepsze miejsce. Książę, Jay i Charlie też mają tam czekać! — odkrzyknął.
— Dobra, to mu odpiszę. My się spóźniamy czy jesteśmy na czas? — zawołał Lenny znowu, nie przejmując się, że mógł komuś hałasować. Mieli luksus własnego domu z brakiem sąsiadów za ścianą. I było to często bardzo przydatne.
Chwilę nic nie słyszał, potem rozległ się dźwięk wody płynącej z kranu, aż wreszcie Ryan pojawił się w progu łazienki. Wciąż w ręczniku, z mniejszym w dłoni, którym właśnie ścierał z twarzy i szyi resztki kremu do golenia.
— Powiedziałbym, że kusi pierwsza opcja, ale z racji na to, że jesteś osobą, z którą z naszej dzisiejszej paczki najlepiej zna się Finn, to z uprzejmości warto nie kazać mu na nas czekać i zostawiać na pastwę Kate i Charliego.
— Że nawet ty jesteś dla niego taki wyrozumiały… — Lenny prychnął, bo troska o Finna była w ustach akurat Ryana wyjątkowo zabawna. Przy okazji przeciągnął się na kanapie i wyciągnął do niego ręce. — Pocałuj — zażądał.
Ryan mimowolnie się uśmiechnął, bo Jay robił tak samo jak Lenny, ale zamiast „pocałuj” na jego pyszczku widniało „głaszcz”. Obrócił się jeszcze do łazienki, żeby odrzucić mniejszy ręcznik i podszedł boso do kanapy.
— Służę.
Pochylił się, podparł obok głowy Lenny’ego i pocałował go. Wciąż pachniał kremem do golenia.
Mulat zarzucił mu ręce na kark. Podobnie jak mały Jay wbijający mu pazurki w przedramię, kiedy głaskał go po brzuchu. Lenny na szczęście nie drapał, ale podgryzał. To było na tyle przyjemne, że Ryan wcale nie chciał przestawać. Lecz mogło to się skończyć bardzo źle… a na pewno spóźnieniem na wypad do klubu. Dlatego po długim i inwazyjnym penetrowaniu ust Lenny’ego odsunął się z oporem.
— Chyba to jest ten moment, kiedy powinniśmy uznać, że czas iść. Zanim nie stanie się coś, co sprawi, że wylądujemy w pozycji poziomej.
— Ja już jestem w pozycji poziomej — zauważył Lenny z cwanym uśmieszkiem, ale zaraz znów się przeciągnął i uniósł. — Okej, to ubieramy się? Zadzwoniłeś po taksówkę?
— Jeszcze nie, ale założę coś na siebie i już dzwonię. I coś mi mówi, że dzisiaj będzie bardzo ciekawy wieczór… bez względu na to, czy Finn uzna, że kręcą go kutasy, czy jednak zostanie przy gapieniu się na tyłeczek Katy — odpowiedział Ryan z uśmieszkiem, już podążając do sypialni.
— Jakieś przesłanki, czemu tak myślisz? — spytał Mulat, idąc za mężczyzną, żeby znaleźć jakieś ubranie na wyjście do klubu. Wiedział, że założy bezrękawnik, ale nie był pewien, w jakim kolorze.
— Bo przyznam, że w Portoryko wydawał się obserwować albo ładne Latynoski na ulicy, albo ciebie. Więc wcale nie jestem pewien, czy jego popęd nie jest skierowany tylko na kobiety z małym wyjątkiem wobec pewnego wielkiego, czarnego kutasa.
Lenny zaśmiał się pod nosem i w końcu wybrał ciemnoniebieskie jeansy z przetarciami oraz czarną koszulkę.
— Jeśli lubi wielkie, czarne kutasy, to ty akurat jesteś dobry w wypatrywaniu ich.
— Oooch, od razu wypatrywaniu… — Ryan uśmiechnął się do niego olśniewająco, przeglądając szafę, którą stanowił tak naprawdę fotel zawalony ubraniami.
Wybrał kremowe jeansy, brązowy pasek i ciemną koszulę z rękawami podwiniętymi do łokci. Opinała jego ciało, a kiedy wsunął ją do spodni, wyglądał naprawdę dobrze. Na tyle, że Lenny zapomniał mu odpowiedzieć i teraz, kiedy ten poprawiał koszulę, po prostu się gapił.
Ryan dostrzegł jego spojrzenie i na sekundę się zaciął. Dopiero po chwili uśmiechnął się i wyciągnął rękę na znak „stop”.
— Poczekaj ze zdarciem tego ze mnie do powrotu, proszę — uprzedził i porwał telefon z łóżka, na które wcześniej go rzucił. — Spadamy. Zadzwonię po taryfę.
— Co? Ach, tak, jasne. — Lenny otrząsnął się. Przetarł twarz i pokierował się do łazienki. — Spiąć włosy?
— Na pewno będzie ci wygodniej w gorącym klubie — poparł Ryan, już wybierając odpowiedni numer. Był ciekaw, czy będą pierwsi.
Usłyszał od strony łazienki, że Lenny się z nim zgadza, a po chwili już rozmawiał z miłą panią o tym, gdzie chcą pojechać.

***

Jason zadeklarował, że zapłaci, kiedy zatrzymali się kawałek od klubu. Charlie, który był z nim, już wysiadł i czekał przy samochodzie. Po chwili drugi tatuażysta także wysiadł i rozejrzał się.
— W tamtą stronę? — upewnił się, czy kojarzy kierunek.
— Mhm. Tak jak się szło w stronę the Tides — potwierdził Charlie.
Ruszyli więc ulicą w kierunku hotelu, w którym swego czasu mieszkali Greyowie. Aż za dobrze znali tę okolicę.
Wciąż było stosunkowo jasno, lecz już bardzo wiele osób chcących zabawić się tego piątkowego wieczoru chodziło po ulicach na Miami Beach. Charlie i Jason wcale nie wyróżniali się swoim wyglądem w tym miejscu. Ten pierwszy miał turkusowo-zielony bezrękawnik i spodnie sięgające połowy łydek, a do tego białe trampki na grubszej podeszwie. Jason za to ubrał się klasycznie dla siebie. A raczej w swoim mniej kolorowym niż towarzysz stylu. Miał wąskie, czarne spodnie i koszulkę, która była specjalnie luźniejsza i marszczyła się na przodzie. Z butami nie kombinował. Były czarne i wygodne.
— Uwielbiam tę okolicę — mruknął trochę z przekąsem i wytężył wzrok, patrząc ponad tłumem. — Uwierzysz, że już są?
— Ale kto…? Że Ryan z Lennym? — spytał Charlie, trochę nie dowierzając.
Wiedział, że Rush trochę się spóźni, ale podejrzewał, że jego kumpel ze swoim facetem też. A ze swojej wysokości niewiele widział, bo ludzi na szerokim chodniku, z jednej strony odgrodzonym od jezdni wysokimi palmami, było mnóstwo. Drogie, imponujące samochody co raz tędy przejeżdżały.
— Mhm, widzę ich na dziewięćdziesiąt procent — odparł Jason i kiedy już był bliżej, uniósł rękę, żeby im pomachać.
Odmachali, więc było pewne, że to oni. Po kolejnych kilku krokach byli już w piątkę. Bo poza Lennym i Ryanem czekał także Finn.
Ryan, Lenny i Charlie już go znali. Charlie przywitał się z nim uściskiem dłoni i uśmiechem. Jason za to pierwszy raz na żywo widział tego faceta. Rzeczywiście, wyglądał na wiekiem zbliżonego bardziej do Lenny’ego niż Charliego. I wyglądał całkiem nieźle. Czarne, pomarszczone na dole jeansy miał wsunięte w równie ciemne, wiązane buty nad kostkę. Na górę za to założył miętową koszulkę z kołnierzykiem w serek, dzięki której widać było jego szczupłe, ale wyrzeźbione ciało. Do tego rzemykowa bransoletka i zegarek.
— Finn, to Jay. Jay, Finn — przedstawił ich sobie Lenny.
— Hej — przywitał się pilot, podając tatuażyście dłoń, z podziwem patrząc na jego wzrost. — Nie mam pojęcia, czy byłoby ci wygodnie w awionetce.
— Pewnie nie. Już w taksówkach muszę się czasem garbić — wyjaśnił Jason, oglądając go sobie. Ale na pewno dyskretniej, niż zrobiłaby to Kate. — W ogóle długo czekacie? Aż nie wierzę, że jesteście pierwsi — dodał do Lenny’ego i Ryana.
— Chwilę. Finn był pierwszy — odparł zwięźle starszy mężczyzna.
— To dobrze, że nie wy, bo nie wiedziałbym, czy jesteście tymi samymi słoneczkami. To czekamy na Rusha i Katy? Zdążę zapalić?
Ryan od razu rzucił mu wrogie spojrzenie i profilaktycznie się odsunął. Zaś Finn mimowolnie obejrzał się na dwójkę mężczyzn, którzy właśnie szli do drzwi klubu. Jeden miał bardzo obcisły, siatkowany top w czerwonym kolorze. Aż się zapatrzył.
Lenny także zerknął w tamtą stronę i zwrócił się do Ryana.
— Matko… pomyślałem o Chrisie — mruknął półszeptem. I zdecydowanie nie mówił o ojcu Mike’a.
Ryan od razu zrozumiał, co miał na myśli. Mimowolnie się skrzywił.
— Jaką cudowną ironią losu by było, gdybyśmy go tam spotkali…
Jason tylko zerknął na nich pytająco, popalając swojego papierosa, kiedy stali przy palmie i czekali na ostatnią dwójkę. Charlie właśnie pisał z Rushem smsy, a starszy tatuażysta postanowił lepiej poznać nowego kolegę.
— To twój pierwszy wypad do takiego klubu?
Pilot odwrócił spojrzenie od wejścia do klubu i przytaknął.
— Tak… Jestem tu za namową Lenny’ego. Ale tak naprawdę nawet do zwykłych klubów nie chodziłem… więc sorry z góry za jakieś faux pas…
— Nie masz czym się stresować — zapewnił go Jason, spokojnie popalając i przyglądając się kolejnym przejeżdżającym taksówkom. — Nowa osoba to zawsze jakieś odświeżenie dla codzienności. Z Charliem i Katy pracujemy, więc dobrze się oderwać.
Ryan uważał, że lepiej byłoby się oderwać z kimś, kto nie był z więziennego środowiska Lenny’ego, ale nie powiedział tego na głos. Nawet jakby chciał, to by nie zdążył, bo niespodziewanie z najbliższej taksówki wyskoczyła Kate razem z Rushem. Oboje chyba najbardziej odstrzeleni z całej ekipy.
— O, są! — rzucił Charlie z uśmiechem, już chcąc przywitać się ze swoim partnerem.
Ten jeszcze zapłacił za przejazd i po chwili już był obok Charliego. Złapał go za bok i cmoknął w policzek na powitanie. Był jak prawdziwy książę z bajki. Dobrze uczesany, w jasnej koszuli i granatowych spodniach w kancik, dzięki którym jego tyłek wyglądał fenomenalnie.
— Hej wszystkim. Rush — przedstawił się, podając Finnowi dłoń na powitanie, ale nie puszczając też talii swojego chłopaka. — To jest Katy. — Wskazał ich jedyną towarzyszkę, która już teraz oglądała kumpla Lenny’ego jak eksponat.
— Siemka! Miło w końcu poznać.
— Mnie też bardzo miło. Aż trudno mi uwierzyć, że Lenny ma taką wielką, barwną ekipę znajomych — dodał Finn z lekkim uśmiechem, ale nie zapędzał się. Obejrzał się nawet na mężczyznę, upewniając się, czy temu nie przeszkadzały takie komentarze. Nic nie ustalali przed tym spotkaniem.
— Pojawili się w komplecie z nim. — Lenny wskazał na Ryana, ale Jason przerwał im to wzajemne oskarżanie się.
— Okej, pogadamy w środku?
Właśnie zgasił papierosa, więc nie mieli już po co tutaj stać. Reszta zgodziła się i ruszyła prosto do klubu. Jedni mniej, inni bardziej entuzjastyczni. Finn starał się obserwować grupkę, z którą tu przybył, żeby ocenić, co powinien robić albo co oni o tym wszystkim myślą.
Chciał zapytać o coś, poradzić się, ale szybko się przekonał, że na to musieli znaleźć odpowiednie miejsce. Bo wystarczyło zejść po schodkach do klubu, żeby przekonać się, jak głośno tu będzie.
Miejsce było pozbawione okien, a do tego bardzo duże. Duże i ciemne, mimo fioletowych i niebieskich reflektorów. Klubowa muzyka pobrzmiewała w uszach i wydawał się trząść ścianami, chociaż mogło to być tylko wrażeniem. Bar był długi, krzesełka podświetlane od spodu, tak samo jak szklane półki z alkoholem. Barmani, tancerze… i mnóstwo wyjściowo ubranych ludzi. W przewadze facetów. Finn o mało nie wpadł na plecy Rusha, kiedy zapatrzył się na tancerza, który wciągnął na swój podest przypadkowego klubowicza i właśnie kusząco się o niego ocierał.
Nigdy nie widział w jednym miejscu aż tylu mężczyzn, którzy zachowywaliby się tak, a nie inaczej. Wszyscy byli wyzywający, kuszący i rozpaleni. Każdy chciał się bawić, pić i tańczyć. Jego towarzysze także, bo już widział, jak blondyn, chłopak Charliego, już śmielej łapał go w pasie i mówił mu coś bezpośrednio do ucha.
Najchętniej szedłby bliżej Lenny’ego i usiadł obok niego. Tak jak w więzieniu, gdzie ten zawsze chronił go przed Aryjczykami czy innymi więźniami mogącymi czegoś od niego chcieć. Ale tym razem przeszkodą był Ryan. Był jego partnerem i to z nim się trzymał.
Odetchnął głęboko, idąc na samym końcu i starając się nie przejmować. To był tylko klub. Zwyczajny wypad z paczką znajomych.
— Góra?! — krzyknął Jason do reszty, żeby być usłyszanym przez muzykę.
Wskazał na schody wiodące na piętro, gdzie znajdowały się stoliki i dobrze było widać parkiet oraz bar.
— Tak! — odkrzyknęła Kate, już się przepychając i chcąc sprawdzić, czy były tam miejsca.
Było jeszcze na tyle wcześnie, żeby mieli na to szanse. I faktycznie, tuż przy barierce, na samym końcu piętra, znajdował się stolik z kanapą. Mogło być im trochę ciasno, ale nie zamierzali tu siedzieć całej nocy. A na pewno Charlie i Rush nie zamierzali. Lenny i Ryan też chcieli trochę potańczyć, nie wspominając o Kate. Finn za to był tu po to, żeby zobaczyć, czy to w ogóle była jego bajka.
— Dobra, to my zamówimy jakieś drinki, a wy zajmijcie miejsca — zasugerował Charlie, który z Rushem kierował się prosto do baru.
Reszta przytaknęła i podążyła na piętro. Udało im się zaklepać wybrane miejsce. Finnowi przypadło to obok Jasona, przy barierce. Dzięki temu mógł zerkać na dół.
— No dobra, to na dzień dobry, jak ci się tu podoba? — spytał tatuażysta.
— Jak na razie? Jest bardzo swobodnie. Wszyscy wydają się nieźle wyzwoleni.
— Czyli na razie bez ataków paniki. Spoko. Mnie zawsze przeraża, ile w takich miejscach jest ludzi — odparł Jason i trochę patrzył na Finna, trochę na Kate, która ustawiała Lenny’ego i Ryana, jak mieli siedzieć, żeby ona mogła najwięcej widzieć i słyszeć.
— Bardziej typ spokojnych, kulturalnych wieczorów? — dopytał Finn, chcąc poznać znajomych Lenny’ego. Brzmiał na zaciekawionego nimi i zainteresowanego, żeby więcej wiedzieć o innych, niż mówić o sobie. — Ale… ty też jesteś — zerknął krótko na Lenny’ego — w jego drużynie, tak? Słyszałem, że chyba masz partnera.
Ryan, który pozwalał Kate trochę się poprzepychać, aż zerknął na Finna z rozbawieniem i dodał bardziej do swojego kochanka i dziewczyny, żeby dwójka naprzeciwko nie słyszała:
— Tak, Finn, Jay też jest zajęty, więc ci nie wsadzi, żebyś mógł sprawdzić, czy pałka w tyłku jest spoko, czy nie.
Lenny widział, jak Jason odpowiada coś Finnowi, ale zrobiło się ogólnie dużo głośniej na dole. Musiała minąć jakaś godzina czy cokolwiek, co sprawiało, że puszczano głośniej muzykę. Zwrócił się więc tylko do Ryana.
— Nie walnij takim tekstem, żeby słyszał. To nie pomoże.
Może i on, i Ryan to wiedzieli, ale Kate najwyraźniej taki komentarz bardzo przypadł do gustu, bo się rozchichotała. Już teraz miała dobry humor, więc zapowiadało się, że z czasem będzie jeszcze lepiej. Szczególnie że właśnie do stolika przyszedł Charlie i Rush. Nieśli drinki dla wszystkich. Rush wiedział, co zabrać dla Kate i siebie, Charlie mniej więcej pamiętał, co lubił Jason. A Ryan z Lennym dostali po piwie.
— Dla ciebie, Finn, jest albo ten oto piękny drink, albo piwo — dodał Charlie, bo zabrali jeszcze jednego, uniwersalnego drinka, ale i cztery butelki piwa, jakby co.
— O, dzięki. Chętnie spróbuję drinka. Ile wam oddać?
— Pierwszy na nasz koszt. Później najwyżej się zrewanżujesz. — Rush machnął na to ręką.
Jason nawet nie zamierzał pytać o cenę ani o to, czy będą się rozliczać. Sięgnął po najmocniejszy z przyniesionych alkoholi, wiedząc, że to dla niego. Whisky ostatnio miał przesyt, ale wolał ją na lodzie, niż zabawy w drinki.
— Okej. Dzięki — rzucił tymczasem Finn i znów zerknął w dół, na tańczących ludzi. A kiedy tak patrzył… napił się zdrowo swojego drinka. Jakby na odwagę.
— Dobra! To co na początek? Może żeby ośmielić nowego kolegę, to zagramy w coś? — zagadała Kate, popatrując po wszystkich z entuzjazmem i nadzieją.
— Naprawdę, Katy? Czasami zapominam, ile masz lat. — Jason był sceptyczny. Poza tym rozumiał, że Finn był z nich najstarszy, ale jednocześnie nie czuł tego po nim.
— Lepiej toast, Katy. — Lenny poparł Jasona, bo nie chciał zaczynać wieczora od gry w butelkę. Było to trochę niedorzeczne.
Tak jawne odrzucenie początku dobrej zabawy było jak nóż w plecy. A przynajmniej Kate tak uważała. Spojrzała po nich z wyrzutem. Ale że mogła zażądać czegoś w zamian… zerknęła lisio na Mulata.
— Dobra, ale w zamian po toaście masz pójść z Finnem na dół i zatańczyć. A ja będę podziwiać.
I tym razem to Ryan popatrzył na nią z pretensją, że rozporządzała w ten sposób jego facetem.
— Katy, może Lenny i Finn sami zdecydują, co zrobią? Nie nakręcaj się bez potrzeby. — Jason znowu zwrócił jej uwagę.
Nim dziewczyna zdążyła się odezwać, wtrącił się Rush, unosząc kieliszek.
— Może kompromis? Najpierw toast, a potem kto będzie chciał, pójdzie na dół i potańczy? Nie ma co nikogo wypychać na siłę.
Dziewczyna wywróciła oczami, czując, że wszyscy byli spięci. Zupełnie, jakby udzielał się im Alex. Ale na to mógł zaradzić alkohol, więc uniosła swoją szklankę i popatrzyła po reszcie.
— No dobra, dobra. To za udany wieczór!
— I tak może być — poparł Ryan, stukając w jej szklankę swoją butelką. Może i spotkali się tutaj po to, żeby Finn ogarnął swoje popędy seksualne, ale też po to, żeby dobrze się bawić. I zdecydowanie zamierzał to robić. Dlatego kiedy tylko odłożyli butelki, zerknął na swojego kochanka. — Potańczymy?
Lenny popatrzył po reszcie i wzruszył ramionami.
— W sumie czemu nie? Ktoś jeszcze idzie? — spytał, żeby nie odnosić się bezpośrednio do Finna.
— Ja zaraz pójdę, ale jeszcze chwila z whiskaczem — odpowiedział Jason.
Kate czekać nie zamierzała. Spojrzała za to wymownie na Finna, a ten po kilku sekundach zawahania uznał, że raz się żyje. Nie przyszedł tu po to, żeby podpierać ściany. Zresztą, spostrzegł, że nie wydurnił się z ubiorem i inni też podkreślali swoje ciało. Nikt nie powinien się za bardzo gapić, nawet jeśli jego koszulka mocno przylegała do ciała.
— Zaczekajcie, też pójdę — powiedział, kiedy dziewczyna z parą „słoneczek” już wstawała od stolika.
— Dobra, to idziemy — podsumował Lenny, nie dodając, że Charlie czy Rush mogliby też z nimi pójść, bo w tej samej chwili ten drugi coś najpewniej świntuszył do ucha swojemu chłopakowi. A nawet jeśli nie, to jego dłoń była wysoko na jego udzie, w wystarczająco znaczący sposób, żeby Lenny nie chciał się wcinać.
Zeszli po schodach na parter, gdzie większa część klubowiczów już dobrze się bawiła. Ale na szczęście nie było tak późno, żeby musieli się przeciskać, tracąc przy tym oddech. Finn, widząc, że Ryan i Lenny w tłumie nie krępowali się z dotykaniem się, sam położył dłoń w talii Kate i uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
— To co? Zatańczymy razem? — zaproponował. Był świadom, że będą jedną z nielicznych par hetero, ale uznał to za dobry początek.
Kate nie miała nic przeciwko. Co prawda wolałaby potańczyć ze swoim chłopakiem, dzięki czemu nie byłoby tak niezręcznie z dłońmi, ale i tak uśmiechnęła się od ucha do ucha.
— Jasne, chodź, chociaż spróbujemy nie dać przy nich ciała. — Zaśmiała się, wiedząc, jak Lenny umiał tańczyć. Jason kiedyś śmiał się, że był przeklęty jak większość czarnoskórych umiejętnością perfekcyjnego ruszania się.
Wbili się za Ryanem i Lennym głębiej na parkiet. Finn cały czas obserwował z zaciekawieniem swojego dawnego „opiekuna”. Wciąż nie mógł się nadziwić temu, jak inny był Lenny w takim środowisku. W jego głowie powstawała walka z tym, co znał dotąd, a z tym, co teraz widział. I musiał powiedzieć, że było to niesamowite.
Nie był zbyt nachalny wobec nowo poznanej dziewczyny. Nie dotykał jej za bardzo, ale na tyle, by dobrze się razem bawić. Sam nie był wcale kiepski w tańczeniu, a raczej w wyczuwaniu rytmu. Do tego klubowa muzyka była całkiem skoczna i pobudzająca.
Kate chciała zwrócić na siebie jego uwagę, ale wzrok Finna uciekał do tego, jak biodra Lenny’ego się ruszały i jak gapił się na Ryana. Jakby zaraz miał go zjeść. Był giętki jak guma i ruszał się równie sprawnie jak na boisku do kosza.
— Czarni i latino chyba najlepiej tańczą ze wszystkich. — Kate prawie że krzyknęła mu do ucha, także patrząc na ich kolegów.
Finn, który teraz obejmował dziewczynę w pasie, aż westchnął do siebie, obserwując Lenny’ego. I im dłużej na niego patrzył oraz im bardziej zdawał sobie sprawę, że ten facet lubił dotykać innych facetów… tym bardziej na niego leciał. A wiedział, że było to bardzo niewłaściwe. Nawet nie dlatego, że Lenny był mężczyzną, tak jak on. Ale dlatego, że był zajęty, miał swojego chłopaka, swego czasu go chronił… A on jak ostatnia lama się nim jarał. Chciał wiedzieć, czy tylko nim…
Rozejrzał się, żeby uchwycić innych atrakcyjnych facetów. Ale jakoś ciężko było mu stwierdzić, czy mu się podobali. Aż nagle niemal pisnął, kiedy poczuł prześlizgującą się po jego pośladkach dłoń. Męską dłoń. Wręcz wpadł w ramiona Kate i obejrzał się wielkimi oczami.
Za nim stał całkiem przystojny facet, posturą podobny do niego, choć może bardziej napakowany. Koszulka tylko na ramiączka, która specjalnie była zbyt mocno wycięta i zbyt luźna, pokazywała dość ciała, aby Finn mógł sobie je porównać ze swoim.
— Pozwolicie, że się dołączę? — spytał, stając za Finnem i puszczając oczko Kate, która pokiwała głową za ich dwójkę.
Była ciekawa, jak to wszystko się rozwinie. Miała wokół siebie samych wyzwolonych gejów, więc taki Finn był całkiem ciekawy. Poza tym, mogła spokojnie dołączyć do Lenny’ego i Ryana… i właśnie to zrobiła oraz szturchnęła ich, wskazując im Finna.
Ten nakazał sobie spokój i uśmiechnął się do mężczyzny oszczędnie.
— Mhm — odpowiedział, chociaż nawyki z więzienia właśnie kazały mu… opierdolić faceta za tak bezczelne macanie po tyłku. Ale tutaj to nie było żadnym obraźliwym gestem. Chociaż miał przez nie dreszcze na plecach.
Nieznajomy wykazał się dostatecznym wstrzemięźliwością. Trochę się ograniczył i położył Finowi dłonie tylko na biodrach, przyparty do jego pleców i bujając się z nim do rytmu. Był jednak tak blisko, że pilot czuł, jak co raz ocierał się o jego pośladki.
Lenny obserwował to z mieszanymi uczuciami. Trochę chcąc interweniować przez stare nawyki, trochę ciekaw, do czego to doprowadzi. Przy tym sam obejmował w pasie Ryana i masował go na wysokości nerek.
Muzyka, choć wciąż taneczna, była trochę spokojniejsza Nikt ich nie trącał, wszyscy dobrze się bawili. Cały czas czuł przy sobie dłonie Ryana i to, jak co raz ocierał się policzkiem o jego policzek, kiedy stawali bliżej.
I kiedy oni spokojnie, zrelaksowani, tańczyli ze sobą, Finn miał wrażenie, że tempo bicia jego serca przewyższało rytm płynącej muzyki przynajmniej kilkukrotnie. Jeszcze nigdy nie tańczył tak z facetem. Jedyny raz, kiedy męskie dłonie trzymały go nieco bardziej czule, było w dniu, kiedy przenocował u siebie Lenny’ego.
Odetchnął głęboko i poruszył biodrami do rytmu muzyki. Położył dłonie na dłoniach nieznajomego mężczyzny i ostrożnie je pogłaskał. Poskutkowało to tym, że poczuł tego faceta jeszcze bliżej. Jak przysunął głowę do jego ucha. Dotknął nosem jego małżowiny, co już było bardzo intymne. Jego głos tuż przy uchu wywoływał kolejne ciarki.
— Jestem Anthony. A ty, przystojniaku?
— Finn. Jesteś sam…? — odpowiedział ze ściśniętym gardłem. Zrobiło mu się absolutnie gorąco. Zerknął szybko na Lenny’ego.
I ku swojej uldze zobaczył, że ten nadal na niego zerkał. Pilnował go. Kate zwyczajnie się gapiła, ale ważne było, że go nie zostawili.
— Mhm. A ty? Nie chcesz gdzieś się zmyć? — usłyszał znowu przy swoim uchu, a dłoń tego przystojnego, napakowanego nieznajomego przesunęła mu się po udzie.
Drgnął, porażony tym, jak bardzo dotykalski był ten facet w publicznym miejscu. Nie miał pojęcia, że to tak działało. Może za mało chodził do klubów… ale nawet jak był tam raz, czy dwa, to nikt tak nie obłapiał samotnych dziewczyn. I to tak szybko. Ale nikt wokół nie wyglądał na zaskoczonego. Ryan i Lenny nie interweniowali i nie dawali mu żadnych sygnałów. A on sam nie wiedział, co odpowiedzieć. Ale może pójście gdzieś na ubocze i krótka rozmowa nie były takim złym pomysłem…
Dodawszy sobie odwagi, przekręcił się w ramionach mężczyzny i spojrzał na jego twarz. Biały, przystojny mężczyzna z wyrazistymi oczami. Miał całkiem ładne usta.
— Gdzie proponujesz…?
— Gdzieś na bok. Chodź. — Anthony chwycił nadgarstek Finna i skinął na niego z lekkim uśmiechem. Lustrował go zachłannie. I już prowadził gdzieś przez tłum.
W tym czasie Lenny spojrzał na Kate i Ryana.
— Nie wiem kto, ale ktoś za nim idzie, wiecie o tym?
— Ja mogę! — odezwała się Kate, ale Ryan przytrzymał ją za rękę.
— Nie, nie, Katy, to jest kiepski pomysł. Lenny, z całym szacunkiem dla jego osoby, ale myślisz, że nie wie, w co się pakuje? — zapytał. Ale gdy tylko wyciągnął głowę i spojrzał na minę idącego za tamtym facetem Finna… uśmiechnął się krzywo. — Nie, nie ma pojęcia. Idź za nim Lenny, proszę.
— Jak wrócę… ktoś musi mu wyłożyć pogadankę. — Lenny jęknął, ale nie wiedział, kto lepiej oświeci Finna, że skoro jest przystojny, to na pewno znajdą się tu tacy, którzy chętnie mu włożą rękę do spodni albo nadstawią mu swoje. Nie przypuszczał, że ten tak łatwo da się komuś wmanewrować. Chociaż z drugiej strony nie dziwił mu się. Jeżeli Finn, tak jak mówił, nie miał żadnych innych kontaktów z facetami poza więzieniem, to… właściwie miał zerowe pojęcie o tym, jak działał gejowski świat na wolności.
Kiedy Anthony poprowadził go do załomu ściany, Finn trochę się zaniepokoił. Odetchnął, zobaczywszy, że tam, w niejako drugim pomieszczeniu, była po prostu dalsza, spokojniejsza część klubu. Był tu jeszcze jeden bar, więcej stolików… ale też kanap, na których ludzie się obłapiali. Kanap zaciemnionych, bo lampy z jakiegoś powodu świeciły tylko nad barem. I może mu się wydawało, ale pachniało tam inaczej.
— Idziesz? — spytał Anthony swoją dzisiejszą zdobycz. Przy tym przysunął się znowu do niego i objął w pasie, dłoń zsuwając na jego pośladek.
Pilot poczuł ją bardzo dobrze. Miał wąskie spodnie, które opinały jego tyłek.
— Do baru? — upewnił się, nie odtrącając jego dłoni. Było to… podniecające. Ekscytujące. Ale też trochę… niepokojące. Bo w więzieniu nikt bez pytania nie mógł go tak macać.
— Na salę. I do baru, jak chcesz drinka na rozluźnienie.
Mężczyzna nadal napierał. Teraz jeszcze bardziej dosadnie, bo po chwili Finn poczuł za plecami ścianę. A przy tym odległość między nimi wcale się nie zwiększyła.
Mimowolnie stęknął i położył dłonie na biodrach mężczyzny. Sam nie wiedział czy po to, żeby trzymać go na dystans, czy by go lepiej poczuć. Wpatrzył się w twarz Anthony’ego, choć w tym półmroku niewiele widział. Ale na pewno czuł jego zapach. Nie kobiecy, nie delikatny. Męski.
Szybko poczuł, że zachowanie Anthony’ego też nie było delikatne. Ten nie uzyskawszy odpowiedzi ani odtrącenia, popatrzył mu w oczy, po czym zwyczajnie skradł mu całusa. Uśmiechnął się zaraz po tym od ucha do ucha z pytaniem w oczach, czy ma kontynuować.
A Finn sapnął. Inny mężczyzna właśnie go pocałował. Wiedział, że nie powinien tego traktować jako coś niezwykłego, bo był w klubie gejowskim. Gdzie byli faceci, którzy głównie całowali się z facetami. A jednak było to czymś nowym. Zupełnie innym i nieznanym. Nie miał pojęcia, co dalej, ale… może to był właśnie ten moment, kiedy mógł się sprawdzić.
Wyciągnął rękę do karku Anthony’ego. Przesunął palcami po jego skórze i z napięciem ściągnął go do kolejnego pocałunku. Ten momentalnie to wykorzystał, a Finn poczuł mocniejszy uchwyt w pasie. Mężczyzna odpowiedział na pocałunek i powoli zjadał mu usta. Jedyne, co mogło niepokoić, to pociągnięcie w stronę zacienionych kanap oraz nieustanne masowanie tuż nad paskiem spodni.
Finn, choć otumaniony pocałunkiem, zastanawiał się, dlaczego zmienili miejsce. Przecież przy ścianie mogli się całować. Ale widząc przez ramię Anthony’ego, jak jeden facet po prostu klęczał przed drugim, siedzącym na kanapie, momentalnie się zatrzymał.
Rozchylił powieki i obejrzał się za siebie, na wyjście.
— Nie jestem sam, Anthony… — wydusił.
A ten od razu ściągnął brwi i przesunął dłoń niżej, na jego tyłek. Zbliżył się jeszcze bardziej.
— Jak to? Nie mówiłeś, że jesteś sam? — spytał nachalnie.
— Nie, to ty mówiłeś właściwie — odpowiedział Finn z przepraszającym uśmiechem. Spróbował się trochę odsunąć, choć dłoń na tyłku go hamowała. — Myślałem, że… Kurwa, każde tłumaczenie jest posrane… Wybacz, naprawdę.
— Czyli nie chcesz też żadnego drinka? — Anthony naciskał werbalnie, ale też fizycznie na pośladek Finna. Nie puszczał go.
I jak jeszcze pytanie o drinka wydawało się w porządku… tak już to obłapianie mniej. Bo przecież Finn dał znak, że nie chce zajść dalej. Że to dla niego za wiele, a ten mężczyzna wciąż trzymał go jak dziunię, którą chciał zaciągnąć do celi.
Sapnął i położył dłonie na torsie mężczyzny, odchylając swoje ciało do tyłu. Zamierzał się odsunąć, ale nie chciał robić scen w miejscu, w którym to wszystko chyba było normalne.
— Nie, naprawdę dzięki…
I mimo swojego sprzeciwu, jedyne co otrzymał, to dłoń przesuwająca mu się trochę wyżej, żeby mieć mocniejszy chwyt.
— Już, wyluzuj. Napijemy się i jeszcze pomyślisz. — Anthony kontynuował swoje „uwodzenie”, lecz niespodziewanie dla Finna jego uścisk ustąpił, a on sam skrzywił się boleśnie.
Szybko zrozumiał, co było powodem. To znowu Lenny ratował mu skórę, trzymając jeden z palców Anthony’ego i wyginając go w górę, w stronę jego nadgarstka.
— Bierz od niego te ręce! — warknął na niego i puścił, kiedy Finn był całkiem wolny.
Pilot odsunął się na dwa kroki, Anthony jęknął i wycofał się z grymasem niedowierzania. Popatrzył na Finna, jakby to była jego wina.
— Trzeba było na początku powiedzieć, że jesteś zajęty. Co za pizda… — Pokręcił głową i zmył się bardzo szybko. Z wyrazem zniesmaczenia na twarzy.
A Finn… Finn już zaczął mieć wyrzuty sumienia, że właśnie odwalił coś kretyńskiego, nieprzemyślanego i głupiego. To chyba działo się zwyczajnie zbyt szybko… Podryw innego faceta, przejście do macania po właściwie dwóch wymienionych zdaniach. Brak reakcji na odmowę… Chyba po prostu nie wiedział, jak się zachować w takiej sytuacji.
— Dzięki, Lenny. I… sorry — dodał z grymasem, patrząc gdzieś w bok. Był na siebie wściekły.
— Spoko. Dupek z typa był. Chodź. — Lenny nie zauważył od razu tego wycofania.
Skinął na Finna głową, odprowadzając wzrokiem natręta i upewniając się, czy ten nie miał gdzieś tu swoich kolegów. Miał nadzieję, że nie wyniknie z tego nic kłopotliwego. Może i nie powinien się tego spodziewać, ale wolał trzymać rękę na pulsie, szczególnie kiedy chodziło o jego księżniczki. Nawet te byłe.
Finn zawahał się, ale dołączył do Lenny’ego i podążył z nim w stronę głównej sali i schodów wiodących na piętro. Miał nadzieję, że z góry Jason, Charlie ani Rush nie widzieli, jak szedł z obcym facetem do drugiej sali. Albo tego nie skomentują. Lenny znowu uratował mu tyłek, chociaż wcale nie musiał. Pewnie chciał też dobrze się tu bawić z Ryanem.
— Jak chcecie jeszcze potańczyć, to spoko. Pójdę się napić na górę. Nie musisz iść ze mną — powiedział głośno, bo tutaj już muzyka zagłuszała rozmowy.
— Jak chcesz. Ale nie zrażaj się! — odkrzyknął mu Lenny i poklepał go po plecach. — Poszukam Ryana i Kate. Pewnie niedługo dołączymy — dodał luźno, samemu nie uważając, żeby stało się coś wielkiego. Byli tu wspólnie, więc każdy każdego pilnował.
Finn uśmiechnął się do niego krótko. Był z jednej strony pozytywnie zaskoczony reakcją Lenny’ego, a z drugiej przez to, że była podobna do warunków więziennych i tym samym naturalna, zrobiło mu się lżej.
— Dobra, to do zobaczenia na górze! — zawołał i podążył do schodów.
Pierwszy fail zaliczył. Uznał, że to był taki gejowski chrzest i teraz już powinien dobrze się bawić. Z tą nadzieją wschodził po schodach, by schłodzić gardło drinkiem. Czuł potrzebę alkoholu i rozluźnienia. Był ciekaw, co się jeszcze dzisiaj wydarzy…

10 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio II – 20 – Pilnowanie tyłka byłej księżniczki

  1. Katka pisze:

    Marvolo, hehehehe, tak, Finn w klubie gejowskim jest jak owieczka. Dobre skojarzenie, bo tam tyle łasych facetów, a on taki niewinny XD A Lenny… chyba gdzieś bardzo głęboko ma zakorzenioną tę opiekuńczość. Cóż, stare nawyki. Bardzo długo pilnował swego czasu dupci Finna. A co do Ryana – każdy w końcu dojrzewa XD

  2. Marvolo_TR pisze:

    Wow Finn w klubie gejowskim to jak owieczka wśród wilków O_O haha Taka naiwność. I to porównywanie do więzienia jest.. hmm.. Natomiast zachowanie Lenny’ego jest trochę dziwne. Niby już nie jest jego ‚protektorem’ ale nadal takie sprawia wrażenie. Wiem że sam go namawiał na ten wypad do klubu, więc to trochę tłumaczy tą nadopiekuńczość.
    Zaskoczył mnie Ryan tym tekstem do Lenny’ego.. Jak dojrzale.. ;P

  3. Katka pisze:

    O., wspomnienie Chrisa na pewno chodzi za Ryanem nieustannie XD To wiesz, jak trauma, tego się nie pozbędzie. A co do dotykania się, to fakt, jest to bardzo urocze, bo rzeczywiście z reguły zachowują się jak kumple, a nie para. Chyba wczuli się w klimat :D

  4. O. pisze:

    Może Rush przypomniał Charliemu ich przygodę z tancerzem, gdy spoglądali na tego z klubu? :)
    Pewnie wspomnienie Chrisa pomogło Ryanowi, by Lenny zajął się Finem, wie jak to jest wtopić z natrętem xD
    Ale i tak rozpływam się nad tym, jak Lenny i Ryan dotykają się, nawet jeśli są w takim klubie, to jednak zazwyczaj są/byli bardziej powściągliwi, także ocieranie się policzkiem <33333333333333333 masaż na wysokości nerek <333333333333

  5. Katka pisze:

    Nao, to bardzo dobrze się składa, bo Finna trochę w tej części będzie i na pewno będzie można go bliżej poznać :)

  6. Nao pisze:

    Niecierpliwie czekam na rozwinięcie wątku Finna. Jest taki uroczy. Bardzo przypadła mi do gustu ta postać :)

  7. Shivunia pisze:

    VeliazwanaVel >> Do majówki jeszcze tydzień, ale plan na czytanie PU2 jest bardzo dobrym. Jak coś mamy zakładkę do spamowania więc serdecznie tam zapraszamy. A co do rozdziału hehehe, tak Finn trochę się gubi jeszcze. Chce ale nie wie co mam do końca robić. Jest jeszcze sporo opcji tego co może się wydarzyć… albo nie wydarzyć. Może chociaż trochę uda nam się zaskoczyć. Może XD
    Dziękujemy, miłej lektury :)

    kaczuch_A >> Ano, się zgadzam że Finn ma coś w sobie takiego, że chociaż z niego taki dorosły facet to jednak jest mega uroczy. Trochę się jeszcze gubi, ale może też szybko się uczy i niedługo nas wszystkich zaskoczy? Kto wie, kto wie.
    Joe? Haha to takie „daj dwóch wolnych gejów i czekaj aż ktoś zacznie ich parować” XD Nic złego, to bardzo naturalne nawet. Przy tym urocze. Mamy nadzieje, że jednak uda nam się nie być przewidywalne.
    Drama jest spoko, może nawet sie doczekasz… ale nie wiem czy umiemy zasiać w czytelniku niepokój że jednak wszystko się faktycznie źle skończy. Już chyba za bardzo przyzwyczailiśmy Was do tego, że zawsze mamy dobre zakończenia.

    Kasia >> Będę twardo stać za tym, że niedosyt jest lepszy niż znudzenie. Niemniej współczuje, że musisz czekać :( Ale znając życie szybko minie.
    Powiem szczerze, że nie pamiętam jak akcja dalej stoi więc nawet jakbym chciała to nie zaspoileruje nic. Co mnie za to bawi, to że Jason ostatnio trafia często na grunt bycia takim „wujkiem dobra rada”. Chyba nasze smoczysko zrobiło się mega dojrzałe. Alex za bardzo na niego wpłynął… albo się starzeje. Hmm…
    Dzięki za komentarz ;)

  8. Kasia pisze:

    Ależ zostawiłyście niedosyt… Za mało tej akcji w klubie – mam nadzieję, że w następnym rozdziale nadal będzie ten wątek. Bardzo mnie bawi niezorientowanie Finna :) Ciekawe kto mu pogadankę strzeli? Stawiam, że Jason – może widział akcję z góry? Ach ale do następnego rozdziału jeszcze tyyyleee czasu…
    Dziękuję i pozdrawiam 😚

  9. kaczuch_A pisze:

    Finn jest uroczy, że tak nie ogarnia co się dzieje. I z jednej strony to jest dla mnie mega smutne, że przez to co się działo, nie może reagować normalnie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie miał przez to żadnych nieprzyjemnych sytuacji. W ogóle mógłby się pojawić na stałe w opowiadaniu i hmm może pan fotograf, by się nim zainteresował? I plus dla Ryana, który kazał chronić tyły Finna. A takie zazdro było! :D

    W ogóle może jestem zła, ale chciałabym jakąś dramę w opo, coś takiego co by wystawiło paczkę i któryś związek na niezłą próbę. Dum dum dum.

    Weny~!

  10. VeliazwanaVel pisze:

    Uh, jak można przerywać w takim momencie?! Jestem bardzo ciekawa, co dalej i czy Finn znajdzie kogoś ciekawego w tym klubie. W sumie, to mogłoby być zabawnie, gdyby jednak pojawił się tam Chris i tym razem postanowił zabrać się za Finna. ;P
    No i killa dni temu przyszła mi 2 część Pokręconego Umysłu, więc będę Miała zajęcie na majówkę <3
    Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo inspiracji oraz czasu na pisanie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.