Fire Dragon Tattoo Studio II – 14 – W drodze do normy

Udało im się o czasie wrócić z wycieczki. Po niej zamierzali wybrać się na jakieś regionalne jedzenie, ale niestety Finn nie miał czasu, żeby im towarzyszyć, dlatego przebrał się w bardziej wyjściowe ubrania przy samochodzie. Wyglądał w nich naprawdę inaczej niż na co dzień. Ciemnoszara koszula, ciemna marynarka i takie same spodnie. Był elegancki i, co by nie mówić, atrakcyjny. Mike pochwalił dobór kroju garnituru, a Finn podziękował oszczędnym uśmiechem. Schowawszy do plecaka ubrania z wycieczki, zamówił taksówkę i pojechał na spotkanie. Pozostała czwórka już na własną rękę poszukała przyjemnej knajpki, w której spędzili pozostałą część późnego popołudnia. Wszyscy zgodnie doszli do wniosku, że regionalna kuchnia to zawsze jeden z ciekawszych elementów wypadu w nowe miejsce.
Najedzeni i zmęczeni całym dniem w terenie wrócili do hotelu. Jako że zarówno Mike, jak i Charlie zostawili swoje połówki w innym miejscu na świecie, od razu zmyli się do pokoju, zamierzając zadzwonić, czy napisać maila z relacją z całego dnia. Ryan i Lenny nie mieli więc dużego wyboru i również wrócili do siebie. I choć cały czas starali się zachowywać naturalnie i dobrze się bawić, to wciąż byli dziwnie spięci w swoim towarzystwie.
— Idę pod prysznic — poinformował kochanka Lenny, kiedy tylko rzucił z siebie przepoconą po całym dniu koszulkę.
Nie pytał Ryana, czy chce iść z nim. Nie miało to sensu, bo uważał, że ten albo odpowie coś, czego nie chciałby słyszeć, albo zgodzi się z łaski.
Zostawił swojego chłopaka na środku pokoju, gdzie ten po prostu stał i patrzył za nim. Nie miał pojęcia, jak zareagować. Co odpowiedzieć. Nigdy nie byli dobrzy w rozmowach o swoich problemach. A teraz znowu coś nie grało.
Zaklął i rzucił swój plecak na podłogę. Nie chciał, żeby tak było cały czas. To było cholernie męczące, szczególnie kiedy po prostu miał ochotę dotknąć Lenny’ego i pogadać z nim o bzdurnych rzeczach.
Przetarł twarz dłonią i rozebrawszy się do naga oraz rzuciwszy rzeczy na jedno z wiklinowych krzeseł, nago wszedł do łazienki.
Lenny się mył. Krótko spojrzał w jego stronę, kiedy usłyszał, że drzwi się otworzyły. Nie zaproponował mu jednak, żeby do niego dołączył, tylko czekał. Nie wiedział, co myśleć. Z jednej strony Ryan ewidentnie był zazdrosny o Finna, a z drugiej Lenny miał wrażenie, jakby unikał seksu.
Zawahanie odmalowało się na twarzy młodszego mężczyzny, ale mimo to podszedł do kabiny i bez słowa wszedł do środka. Wyglądał na spiętego, kiedy wyciągnął dłoń do mokrego ciała swojego faceta i ostrożnie objął go w pasie, zbliżając się.
Mężczyzna odsunął ręce od swojego ciała i potarł Ryana po ramionach. Wychylił się, żeby krótko cmoknąć go w usta.
— Co jest? Wyjaśnisz mi, czy znowu mam się wszystkiego sam domyślać?
Ryan spiął się, po czym przysunął bliżej i przytulił. Dzięki temu nie tylko czuł bliżej ciało Lenny’ego, ale i mógł schować twarz w jego ramieniu.
— To nie chodzi o ciebie…
— Więc? — Lenny nie ustępował, mając nadzieję, że w końcu coś się wyjaśni.
Nie był dobry w zgadywaniu i domyślaniu się, co chodziło po głowie jego faceta. Starał się, ale nie zawsze się to udawało.
Czuł, że serce Ryana biło szybko, mimo szumu z słuchawki prysznica. Musiało chodzić o coś, do czego nie chciał się przyznać.
— Lenny… Wiesz, że masz wielkiego kutasa, nawet jak na czarnego, nie? — rzucił na wstępie, wciąż nie patrząc mu w oczy. — I że… Kurwa. Nie jesteśmy uniwersalni, mimo że wcale bym tym nie pogardził, ale to jest akurat teraz mało istotne. Musiałem trochę pokombinować, żeby… — Zacisnął zęby. To po prostu nie chciało mu przejść przez gardło.
— Żeby…? — naciskał Lenny.
Nadal nie mógł nadążyć i nie rozumiał, o co mogło chodzić. Nie chciał mieszać w tej chwili w to Charliego, ale czuł, że gdzieś była w tym jego wina.
Ryan był zwyczajnie zażenowany. Jego twarz była zarumieniona, a on czuł, że dłonie zaczęły mu drżeć, więc szybko je zabrał i wycofał się do ścianki prysznica.
— Nie chcę, żeby przestało ci być we mnie dobrze — wydusił w końcu, nie wprost, czyli tak, jak zwykle miał w zwyczaju. Ale teraz cholernie chciał, żeby Lenny zrozumiał, co miał na myśli, bo nie potrafił tego nazwać po imieniu.
Mężczyźnie pojęcie, jaki był problem, zajęło krępująco długą chwilę. Ryan z każdą sekundą robił się czerwieńszy.
— Czekaj… — Lenny nie mógł tego złożyć w spójną całość. — Czy ty się obawiasz, że… — Ściągnął brwi, mocno zagubiony tym, jak nie trzymało mu się to logiki. — Myślisz, że zrobisz się luźny? To dlatego zacząłeś ssać? To ci Charlie naopowiadał?
A Ryan zastygł. Chciał, żeby Lenny się połapał, ale nie żeby tak szybko doszedł do tego, skąd mu się to wzięło, ani tym bardziej wypowiadał to głośno.
— Z Charliem… zaczęło się od rozmowy o kolesiu wsadzającym sobie kręgle w dupę — odpowiedział z wymuszonym uśmiechem, coraz bardziej mając ochotę wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Szum nie pomagał, więc szybko przekręcił kurek, a z słuchawki przestała płynąć woda.
Nie potrafił nic poradzić na to, że to, co mówił Charlie, brzmiało dla niego niepokojąco. Cała ta rozmowa o umiarze. Nie połączył tylko tego z tym, że po prostu nie trzeba sobie wsadzać w dupę przedmiotów przekraczających rozmiary… umiarkowane. Jak kręgle. Ale sam też widział wiele pornosów, gdzie faceci byli naprawdę nieestetycznie luźni. Nie chciał taki być.
Lenny oparł się o ściankę prysznica i patrzył na niego z niedowierzaniem. Aż odruchowo pokręcił głową.
— I pojawił ci się w głowie wniosek, że mam chuja jak kręgiel, dlatego przerzucamy się na ręczny?
A Ryan miał wrażenie, że jeszcze kilka sekund tej rozmowy i zapadnie się pod ziemię razem z tą kabiną prysznicową i może znajdzie te ukryte jaskinie podziemne, jakie Charlie chciał zobaczyć w lesie, a się nie udało.
— Oczywiście jak zwykle wszystko musisz upraszczać — odpowiedział ironicznie, coraz bardziej się denerwując. — Chciałem trochę urozmaicić nasze bzykanie się, żeby nie kończyć co drugi dzień na wsadzaniu, bo… — głos mu zadrżał ze wstydu — tak, nie chcę być luźny — wydusił na koniec i tym razem już nie wytrzymał spojrzenia kochanka. Po prostu wyszedł z kabiny i oddychając płytko z nerwów, zabrał ręcznik i opuścił łazienkę.
Lenny westchnął głęboko i tylko na moment wzniósł oczy ku niebu. Zdecydowanie nie umieli ze sobą rozmawiać. Ale nie była to wina tylko Ryana, ale też jego. Dlatego również wyszedł z łazienki, żeby nie zostawiać tej rozmowy w zawieszeniu.
Swojego upartego chłopaka znalazł przy otwartym na oścież oknie, pospiesznie wycierającego mokre ciało.
Nie był ślepy. Widział, że Ryan był zażenowany i spięty. I widział to też po jego cholernie apetycznych pośladkach, które teraz nerwowo się spinały, przybierając seksowny kształt.
Podszedł do niego i bez pytania objął go od tyłu. Złapał też mocno jego nadgarstki, żeby ten się nie rzucał.
— Nadal nie lubisz mi ssać?
Ryan znieruchomiał, czując się pochwycony. Obejrzał się na kochanka.
— Nie wiem, czy tak bym to nazwał, ale… to jest po prostu trudne, Lenny.
— I nie sprawia ci to żadnej przyjemności? — drążył Mulat, trzymając go blisko siebie, a dzięki temu mogąc lepiej wyczuć, kiedy ten się spinał czy kłamał. Na razie wyczuwał, że w takim uścisku Ryan czuł się złapany i zagoniony w kąt, chociaż nie walczył inaczej niż sztywnym trzymaniem rąk.
— Czasami sprawia… bo na pewno zauważyłeś, że zdarzyło mi się kilka razy od tego dojść. Ale wygląda na to, że to zależy od nastroju i sytuacji… Ach i od tego, czy się nie dławię, przy czym trzeba być naprawdę ostrożnym. — Wykrzywił wargi i spróbował się trochę cofnąć. — Czemu akurat o to pytasz?
— Bo jestem ciekaw, czy się zmuszasz do czegoś, czego nie lubisz, tylko w obawie przed rozmową i zasugerowaniem mi, żeby robić to rzadziej. Skoro tak się obawiasz o stan tyłka. Nawet jeśli mogę ci zaręczyć, że zawsze dokładnie sprawdzam jego stan.
A Ryan odwrócił wzrok przed siebie, aż nie dowierzając, że naprawdę rozmawiali o jego dziurce.
— Och i na pewno jesteś w stanie powiedzieć, że wciąż jest tak samo jak na początku…
— Jestem w stanie powiedzieć, kiedy się spinasz — odparł Lenny i specjalnie polizał go pomiędzy łopatkami, żeby Ryan skojarzył, czym umie bardzo dobrze wyczuć stan jego tyłka. — I wiem, jak cię rozluźnić. Dajesz mi zresztą ku temu sposobność i sam się już tak nie spinasz jak przerażona dziewica. Dlatego jest nam obu łatwiej i lepiej. To mięśnie, Ryan. Powinieneś wiedzieć, jak działają.
Dreszcz przebiegł po ciele młodszego mężczyzny, kiedy tylko poczuł język na skórze. A jego myśli od razu podążyły do rimmingu… którego też bardzo dawno nie miał, bo nie dawał Lenny’emu dostępu do swojego tyłka. I sam cholernie do tego tęsknił.
Zacisnął zęby, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Ufał swojemu facetowi, bo wiedział, że zależało mu na jego dobru i na pewno nie mówił tego tylko po to, żeby móc go częściej ruchać. Już dawno przeszli przez etap, kiedy stało się jasne, że nie chodziło tylko o seks.
— Ja wiem, Lenny, że pornosy to nie życie… ale… — zaciął się, czując, jakby Lenny wytrącił mu z ręki wszystkie argumenty. — Więc jest ci dobrze…?
— Jak nie będziesz się słuchał kretyńskich rad Charliego, a więcej ze mną rozmawiał, to na pewno będzie mi dobrze — odpowiedział Lenny spokojnie i w końcu puścił jego nadgarstki. Pomasował go po brzuchu. — Jeśli chcesz rzadziej dawać, to coś wymyślimy, ale razem, hm?
Ryan odetchnął głośno i głęboko. Rozmowa była trudna, ale… była cholerną rozmową, która nie skończyła się tym, że jeden przyłożył drugiemu. I był to niezły progres.
Kiedy już poczuł, że miał w miarę równy oddech, odwrócił się przodem do kochanka i powoli go objął.
— Zgoda — mruknął.
Lenny zamruczał z zadowoleniem i wyciągnął się, żeby go pocałować.
— Nadal nie wiem, czy przywalić Charliemu, czy mu podziękować.
— Charlie nie miał nic złego na myśli. Mówił tylko o umiarze i o tym, jak to u nich działa. A że wszyscy wiemy, jak Charlie jest wyzwolony, to okazuje się, że naprawdę nieźle sobie dogadzają i kombinują… włącznie z romantycznym wpatrywaniem się sobie w oczy przy trzepaniu — wyjaśnił Ryan z krzywym uśmiechem, mając nadzieję, że rumieńce na jego twarzy trochę osłabły. Niestety tak nie było. — Dlatego w moim porównaniu wyszło na to, że my się ruchamy jak zwierzęta w dziczy.
Lenny uśmiechnął się bokiem ust. Coś w tym było. Ale to była wina tego, że obaj lubili ostry seks, zaś Ryana, chociaż się do tego nie przyznawał, podniecała władza nad nim.
— Nie widzę w tym nic złego, ale… — przygryzł dolną wargę — też możemy sobie wzajemnie tak strzepać.
Ryan najpierw chciał unieść brwi w zaskoczeniu, ale widząc drapieżny wyraz twarzy swojego cholernie seksownego kochanka… doszedł do wniosku, że takie trzepanie nie miałoby nic wspólnego z romantyczną chwilą masturbujących się gołąbków. Z Lennym chyba po prostu wszystko było bardzo… intensywne.
— Hm… Chyba zaczynam się do tego przekonywać — odpowiedział, pochylając się po kolejny pocałunek. Tym razem mocniejszy i głębszy.
I kiedy najpierw Lenny pozwolił mu zagłębić język w swoje usta, tak zaraz poczuł, że został ugryziony. Nie mocno, ale ostrzegawczo. Spojrzawszy mu w oczy, widział w nich wyzwanie. Zachętę do tego małego pojedynku.
— Łóżko.
Ryan poczuł się tak, jakby nagle ktoś wlał mu ciepły płyn do żył, który podążył strumieniami po całym ciele. Lenny potrafił jednym słowem, jednym spojrzeniem… jednym gestem sprawić, że chciał więcej.
Spełnił to krótkie polecenie i wszedł na łóżko. Obaj byli jeszcze wilgotni po prysznicu. Tam, nim dobrze usiadł, został pchnięty przez kochanka w klatkę piersiową. Upadł więc z jękiem na pościel, mając teraz widok tych zielonych oczu tuż nad swoją twarzą. Te pożerały go tak, jak chwilę później usta ich właściciela zaczęły pożerać jego wargi.
Poczuł się zaatakowany w sposób, w jaki lubił najbardziej. A to zawsze pobudzało go do walki. Testosteron i adrenalina mieszały się w jedną, wybuchową mieszankę. Dlatego, mimo że odpowiedział na pocałunek równie mocno, równocześnie objął mężczyznę i raptownie przekręcił się z nim na pościeli, by ostatecznie samemu znaleźć się nad nim oraz ocierać o jego krocze swoim.
Lenny zawarczał nisko, kiedy to on znalazł się na plecach. Ponownie wyciągnął się w górę i złapał zębami dolną wargę Ryana. Uśmiechnął się drapieżnie, chwyciwszy go za pośladki, a Ryan stęknął, odpowiadając gorącym spojrzeniem.
— Kurwa, ale mnie jarasz, Lenny — wydyszał, kiedy mężczyzna puścił jego wargę.
Pochylił się i wpił ustami w jego szyję, tuż za uchem. Pośladkami nie uciekł. Jedynie mocno je zacisnął. A mimo to czuł, jak były gniecione w dłoniach Lenny’ego. Rozpalało go to coraz bardziej, jakby dając przedsmak tego, co będzie dalej. Ale w końcu nie mieli się pieprzyć tak jak zwykle. Dlatego był dodatkowo ciekaw, czy kochanek spełni obietnicę, czy faktycznie nie dojdzie do penetracji. W tej chwili, kiedy panowała między nimi tak silna rządza, miał pewne wątpliwości. Bo obaj tego chcieli. Gwałtownego, zwierzęcego seksu, od którego w ich głowach pozostawały tylko myśli o posiadaniu siebie nawzajem.
Ryan zostawił Lenny’emu ślad na szyi, po czym wyprostował się na rękach i zawisnął nad nim, patrząc na niego z góry z żarem w oczach.
— Hm? — Lenny przesunął dłońmi z jego pośladków, po pasie chłopaka, aż na jego silne ramiona.
Poczuł ich napięcie i ruch, kiedy Ryan powoli zniżył się do niego i pocałował go.
— Powiedz proszę, że nie jesteś na mnie wkurwiony — mruknął w jego wargi, cały czas powoli się ocierając.
— Kiedy tak robisz… prawie zapominam, o co poszło — odparł Lenny i sięgnął do jego karku. Złapał go za szyję i przyciągnął do siebie. Mocno go pocałował. — Jest okej, tylko bez powtórek z rozrywki.
Ryan zamruczał coś na potwierdzenie w jego usta. Podbudowywała go obietnica Lenny’ego, że o tym pogadają. Że razem ustalą, jak to będą robić i że był pozytywnie nastawiony do trzepania sobie nawzajem.
Nie przestając się z nim całować, wciąż nisko pochylony, sięgnął jedną ręką między ich ciała i wymacał jego penisa. Grubego, dużego i pulsującego. Już samo złapanie go w rękę sprawiało, że czuło się jego potęgę. A Ryan dobrze wiedział, jak szybko i mocno potrafił przedzierać się przez jego zwieracz. Jak potrafi przynieść mu słodki ból i oszałamiającą przyjemność. Było w nim coś, co uwielbiał i w tym, jak Lenny w trakcie go dotykał. Jak go brał. To było oszałamiające.
W pewnym momencie Lenny także sięgnął do penisa Ryana.
— Chcesz się unieść? Usiąść?
— Mhm, myślę, że to dobry pomysł — zgodził się Ryan i cmoknąwszy go jeszcze raz, odsunął się.
Teraz mogli usiąść blisko siebie. Ryan chciał być jak najbliżej, dlatego kiedy Lenny usiadł z nogami do przodu, sam posadził tyłek pomiędzy jego nogami, swoje przekładając mu nad udami. Byli przez to trochę zakleszczeni, ale wcale nie musieli mocno się wychylać, żeby chociażby się pocałować. No i… patrzyli na siebie z bardzo bliska. A to wręcz elektryzowało.
Jak Ryan wcześniej wspomniał o tym, że najczęściej pieprzą się jak zwierzęta, tak jednak coś w tym było. Często Lenny brał Ryana od tyłu i nawet przyciskał go za kark do pościeli. Przez to nie widzieli swoich twarzy. Oczywiście, Mulat też wkradał się od przodu między nogi swojego faceta, ale teraz, kiedy po prostu siedzieli przed sobą i dotykali się wzajemnie po penisach… było jakoś inaczej. Sam fakt tej zmiany wzbudzał w Ryanie szybsze bicie serca. Był podekscytowany i przyjemnie napięty.
Zwilżył wargi językiem, świadom swoich wypieków i płytkiego oddechu. Powoli objął członek Lenny’ego i poruszył po nim dłonią.
— Mmm… — wymruczał wręcz odruchowo i uśmiechnął się kątem ust. Uwielbiał jego kutasa.
Lenny stęknął nisko i także się uśmiechnął. Drapieżnie. Pogładził kciukiem samą główkę penisa Ryana.
— Ciekawe… ciekawe czy ściany są cienkie.
Młodszy mężczyzna szerzej się uśmiechnął i wychylił do ust Lenny’ego. Wciąż pobudzając jego krocze, skubnął jego wargi.
— Też jestem ciekaw. Ale przy tym nie wiem, czy się cieszyć, czy jednak żałować, że Finn nie ma pokoju zaraz obok nas — zamruczał w nie.
— Tylko twoje kochanie i Mike — przypomniał mu Lenny, pamiętając, jak ten też podczas wspólnego wypadu kiedyś ich słyszał. Mocno wtedy panikował.
Tym razem Ryan już nie odpowiedział, tylko znów go pocałował. Choć nie długo. Chciał skupiać się na tym, że mogli patrzeć sobie w oczy. Dlatego ponownie cofnął głowę i wpatrzył się w tęczówki swojego ciemnoskórego faceta, kiedy sprawniej poruszył dłonią. Sam nie miał małego penisa, lecz zdecydowanie przy członku Lenny’ego musiał bardziej się namachać, niż kiedy sobie trzepał. Ale jakoś nie miał problemu z tym, że kochanek miał większego. Tym bardziej, kiedy ten robił jego penisowi także bardzo, bardzo dobrze.
Dotykali się nawzajem, pocierali i patrzyli sobie w oczy. To było niesamowicie intymne, a dodatkowo bardzo przyjemnie, kiedy przy okazji dotykali się po udach czy szyi. Lenny podszczypywał sutki kochanka. Czasami gryzł go w usta. I obaj byli coraz bliżej spełnienia.
Ryan był pewien, że Rush i Charlie robili to inaczej. Bo sam czuł, jak zaczepne były wargi i zęby Lenny’ego. Czasami aż się krzywił, kiedy ten mocniej go ugryzł czy skubnął. I to wieczne wyzwanie w jego oczach… Przez nie czuł się wręcz zobligowany, żeby dojść jako drugi. Żeby najpierw doprowadzić tego przeklętego kocura do wytrysku. Dlatego pocierał jego członek najsprawniej, jak mógł. A nawet… sam nie wierzył, że to zrobił, ale posunął się do ciosu poniżej pasa i przyłożywszy dłoń do ust, polizał swoje palce, patrząc w oczy Lenny’ego. Nie spieszył się przy tym i dopiero kiedy te były dostatecznie wilgotne, znów sięgnął do jego członka. Choć miał przy tym lekkie wypieki na policzkach, miał nadzieję, że zadziałało.
— Menda — wydyszał Lenny nisko, bo faktycznie podziałało. Zresztą Ryan mógł to poczuć w dłoni. Penis, którego trzymał, drgnął wyraźnie. Gdyby tylko na niego spojrzał, zobaczyłby soczystą kropelkę na czubku. — Chcesz zrobić z tego… zawody?
— Mhm… Walka pobudza, z tego co wiem — odpowiedział Ryan niskim z podniecenia głosem. I wychyliwszy się, znów pochwycił wargi kochanka w pocałunku. Uwielbiał się z nim całować.
Lenny był w tym genialny. Miał wąskie usta, a jednak tak przyjemnie umiały pieścić jego. Do tego ten język… Smakowali się nawzajem, pocierając dłonią po penisach. Masując je, czując pod palcami ich żyły i to, jak skóra się na nich przesuwała. Lenny dyszał nisko, obmacując Ryana po boku i biodrze oraz dosuwając się do niego jak najbliżej.
— Mmm… Co chcesz za wygraną?
Ryanowi najpierw do głowy przyszło kilka rzeczy związanych z seksem. Jak rimming codziennie przez następny tydzień. Ale niespodziewanie wpadł na coś… może głupiego, ale przecież nic nie tracił.
— Jak wygram… poprosisz Finna, żeby zrobił nam zdjęcie przy jakimś ładnym widoczku — postanowił, uśmiechając się do Lenny’ego zaczepnie. Wiedział, że to by dało specyficzny odbiór, kiedy to właśnie mężczyzna by o to poprosił. Pokazałoby, że chciałby mieć zdjęcie pamiątkowe tylko ze swoją księżniczką.
Lenny prychnął pod nosem, ale zgodził się.
— Mmm… Och… Okej. Ale nie przesadzaj — dodał już na wydechu, lecz z nadzieją, że Ryan zrozumie. Dla niego liczył się tylko on, ale też nie chciał, żeby Finn czuł się źle w ich towarzystwie. Lubił go.
— Spoko. Może nawet go polubię — odpowiedział Ryan, chociaż teraz bardziej myślał o dłoni kochanka na swoim penisie i jego własnym członku, niż o pilocie.
A że chciał wygrać, znów poruszył po nim dłonią mocniej i szybciej, wiedząc, że skoro Lenny lubił w niego wchodzić z impetem, to pewnie też lubił szybkie trzepanie. Równocześnie uśmiechnął się do niego i oblizał poczerwieniałe od pocałunków wargi. Miał naprawdę ładny uśmiech. Wiedział, że Lenny’emu się podobał. Tak samo jak jego czarne oczy. Bo w tej chwili Lenny aż się w nie zapatrzył. Był kompletnie urzeczony. Będąc szczerym, kompletnie i bezgranicznie zakochanym.
Stęknął nisko i kiedy Ryan jeszcze mocniej go ścisnął. Zupełnie się przez to zapomniał i doszedł jako pierwszy.
A Ryan uśmiechnął się jeszcze szerzej. Złapał go za szyję i kiedy jeszcze jego kocur stękał, pocałował go namiętnie, wyciskając z niego ostatnie krople. Podniecało go to, jak jego czekoladowe ciało się spinało. Jak jego penis strzelał nasieniem. Jaką przy tym robił minę i jak na niego patrzył. Sam był dzięki temu blisko rozkoszy, dlatego dotykał i całował Lenny’ego gorączkowo, nisko posapując.
Niestety… nie udało mu się dojść tak zwyczajnie, spokojnie. Nie przy tym facecie, który może jeszcze dochodził do siebie po orgazmie, jeszcze sekundę wcześniej leniwie go całował, ale teraz złapał go po kolana, które ten miał na jego udach i pociągnął je w górę. Ryan, chcąc nie chcąc, krzyknął z zaskoczenia, kiedy upadł na plecy, a zaraz po tym zrobił większe oczy, bo Lenny podciągnął jego tyłek w górę. Zgiął go w pół, rzucając mu drapieżne spojrzenie i… polizał go po rowku.
Rimming z zaskoczenia nie mógł nie wywołać głośnego jęku z ust Ryana. A kiedy ten spostrzegł, że właśnie był bardzo głośny, zaczerwienił się i zatkał usta dłońmi. Potem wydusił zza nich jakieś niezrozumiałe przekleństwo i zacisnąwszy powieki, znów jęknął. Nie miał pojęcia, co w tym takiego było… ale było jednym z najgenialniejszych doznań. Mógłby właśnie w sekundę dojść, ale teraz z kolei hamował się z całych sił, żeby tylko jeszcze chwilę to poczuć.
Bardzo szybko poniósł porażkę, zarówno w tłumieniu jęków, jak i we wstrzymywaniu orgazmu. Kiedy Lenny possał jego dziurkę i zaraz po tym łaskocząco polizał, jego penis odpowiedział mocnym drgnięciem i wytryskiem, którym młody mężczyzna skropił sobie całą klatkę piersiową, a nawet trochę brodę.
Odsunął dłonie od ust i wciągnął powietrze tak gwałtownie, że aż zabolały go płuca. Był zgrzany, zaczerwieniony i drżący. Spojrzał w dół swojego ciała, na krople spermy, a potem na Lenny’ego między swoimi nogami.
— Cholerny skurczybyk… To jakaś zemsta za to, że wygrałem? — rzucił na wydechu, uśmiechając się słabo.
— Nie. Po prostu lubię, kiedy tak dochodzisz. — Lenny wychylił się mocno do przodu. Pochylił się w dół i mlaszcząco liznął jego penisa. Był zadowolony z siebie jak mały diabeł.
Ryan sięgnął do jego ramienia i ściągnął go bliżej siebie, by następnie pocałować w usta. Zamruczał w nie. Wciąż gdzieś w głębi był zażenowany rozmową, którą niedawno odbyli, tym bardziej, że okazało się, że nie do końca miał rację. Musiał o tym więcej poczytać. A do tego spróbować szczerzej porozmawiać z Lennym o tym… jak często powinni się pieprzyć. I chyba rzeczywiście przesadził, bo… raz na tydzień to było za mało. Byli młodzi i chętni.
— Czy miałbyś coś przeciwko, gdybyśmy zawarli mały układ? — zapytał, kiedy przestali się całować.
Lenny opuścił nogi Ryana w dół, żeby ten już leżał całymi plecami na pościeli. Sam jednak nadal klęczał między jego udami.
— Zależy jaki, ale dajesz — odparł, gotowy rozmawiać.
— Nie bój się, to akurat nic strasznego… Ale po tej rozmowie odniosłem wrażenie, że poniekąd winisz Charliego, więc uznałem, że całkiem sprawiedliwym będzie zaproponowanie, że ja nie będę się czepiał Finna, jeśli ty w żaden sposób nie wyżyjesz się na Charliem za te nasze… hm, seksualne problemy — zasugerował Ryan, wciąż leżąc na plecach i patrząc w górę na starszego mężczyznę.
Lenny nabrał przez nos dużo powietrza. Zmarszczył się i zadał pytanie, nim się zgodził. Był do tego skłonny, ale wolał mieć pewność.
— Tylko wtedy, jeśli mi powiesz, że to nie on powiedział coś o tym, że to zły pomysł mieć tak często seks. Bo sorry, Ryan, ale wydaje mi się, że gołąbki jebią się też cholernie często.
— Tak, w to nie wątpię… — mruknął Ryan, przypominając sobie tamtą rozmowę. Bardziej pamiętał swoje własne przemyślenia, ale mniej więcej wiedział, co mówił Charlie i na pewno nie zasugerował mu, żeby nie dawał dupy Lenny’emu. — Charlie jedynie wspomniał, że według niego warto jest mieć umiar i wspomniał, że on chyba częściej ciągnie Rushowi, niż daje mu dupci. I… nie wiem, czy chcesz o tym słuchać, ale jestem w stanie w to uwierzyć po swoich doświadczeniach z Charliem, bo zawsze lubił lądować na kolanach — wyjaśnił z wymownym uśmiechem.
Po tej krótkiej relacji Lenny uznał, że całe zamieszanie jednak było winą jego chłopaka, a nie Charliego. Mógł mu darować, chociaż najchętniej wyrwałby mu z mózgu tę część, która odpowiadała za jego wybujałą wyobraźnię.
— W takim razie umowa stoi.
Wyciągnął rękę do kochanka, zerkając przy okazji na ślady spermy.
Ryan uścisnął jego dłoń i w duchu odetchnął z ulgą. Między Lennym i Charliem ostatnio na tyle się poprawiło, że nie chciał kolejnego spadku. Gdyby Lenny znowu wystraszył jego kumpla, to kolejne pół roku dochodziliby do obecnego stanu.
— Dziękuję.
— Spoko. A ty naprawdę spróbuj podejść do Finna na luzie. Ty też się pieprzyłeś z Charliem, a nie mam do niego o to wątów — przypomniał mu Lenny i potarł uda Ryana, żeby mieć co zrobić z rękoma.
Nogi jego faceta trochę się zgięły, żeby znaleźć się blisko dłoni kochanka. To było przyjemne.
— Obiecuję, postaram się — zapewnił, choć nie dodał, że głównym problemem nie było to, że Lenny pieprzył się z Finnem, tylko to, że Finn był księżniczką. Chyba łatwiej mu się wypierało myśli o innych księżniczkach, kiedy z nimi nie obcował. Ale wiedział, że musiał z tym walczyć. — Lenny… — Postanowił jeszcze na chwilę zmienić temat i wrócić do tego, co go męczyło, skoro już próbowali jakoś rozwiązać ten problem. — To, co mówiłeś o tym, że… hm, że jest luźniej, bo mamy doświadczenie, a nie że coś się zmienia… kurwa… mówiłeś to na serio i szczerze? — odważył się.
Lenny uśmiechnął się lekko i przekręcił głowę, chcąc pocałować go w kolano, skoro to w tej chwili było najbliżej jego głowy.
— Całkiem. Bardzo na serio i bardzo szczerze. Nie mam powodu, żeby kłamać. Zresztą, te twoje obawy i gadka o Charliem nasunęły mi myśl, czy ty może nie chcesz, żebym ja częściej lądował na kolanach?
A Ryan aż na sekundę się na niego zapatrzył. Lenny był genialny w oralnych zabawach. Nie było co do tego wątpliwości. Jednak…
— Wiesz, że odruchowo chcę ci powiedzieć, że tak, cholernie bym chciał. Ale co wtedy z tobą?
— Co, co ze mną? Najczęściej, jeśli to tylko lodzik, to zwala się sobie ręką. Albo nic nie robi, zależnie od nastroju.
Ryan odetchnął głęboko i w końcu rozejrzał się za jakąś chusteczką. Żadnej nie zobaczył, więc po prostu zaczął rozsmarowywać sobie kropelki spermy na skórze. I tak musiał się jeszcze raz umyć, bo teraz ledwie się zamoczył pod prysznicem.
— Okej, jeśli ty nie masz do tego takich oporów jak ja, to nie będę na nie, żebyś częściej „lądował na kolanach” — odpowiedział z lekkim uśmiechem. Po tym zerknął krótko na już miękkiego penisa kochanka i dodał: — Ale jeśli mówisz, że jest okej i… jakby to powiedzieć… nie będzie gorzej, to chyba możemy wrócić do… Wiesz.
— Do naszej normy? — podsunął Lenny, widząc, że Ryan się miotał. A niby był taki wygadany… Chyba przez to wydawał mu się jeszcze bardziej uroczy.
— Mhm. — A takie krótkie potwierdzenie z ust tak gadatliwego mężczyzny tylko upewniło Lenny’ego, że wciąż go to zawstydzało. Ale równocześnie budujące było to, że mimo tego wstydu walczył z nim na tyle, żeby przekonać kochanka do normalnego seksu, bo… najwyraźniej naprawdę tego chciał. Tak jak kiedyś się przed nim bronił i uważał, że nie jest dla niego. Dużo się zmieniło, na szczęście na lepsze.
— To chodź. Umyjemy się i jeszcze może wykorzystamy cudzą sypialnię.
Ryan mimowolnie się uśmiechnął i uniósł się. Nie pozwolił jednak zbyt szybko odsunąć się Lenny’emu, tylko pocałował go. Kiedy przemyślał to na trzeźwo to… tym razem Lenny zachował się cholernie wyrozumiale. Bo gdyby sam był na jego miejscu i nie miał seksu, nawet nie wiedząc dlaczego… to chyba byłby mocno wkurwiony i sfrustrowany.
— Kocham cię, Lenny — mruknął w jego usta.
— Mhm. Ja ciebie też, dlatego cię nie udusiłem za ten kretynizm — odparł mężczyzna i klepnął go naprawdę mało delikatnie w bok. — Wstawaj i pod prysznic.
— Och, kretynizm… — Ryan westchnął teatralnie, ale zebrał się z łóżka i wrócił do okna, żeby je przymknąć oraz zabrać porzucony tam ręcznik. — Bo wcale nie było to podyktowane też twoim komfortem w trakcie twoich ataków na mnie w łóżku, na stole, kanapie, czy innych powierzchniach, na których lubisz się pieprzyć.
— Ach, pod tym względem to było słodkie. Ale naprawdę musiałoby dojść do kręgli, żeby było mi z tobą niedobrze. — Mulat zaśmiał się, również podążając do łazienki. — Za dużo się przejmujesz, piękny.
Ryan wcale nie był zadowolony z tego, jak to wszystko wyszło, ale też nie mógł narzekać na to, że przynajmniej doszli do porozumienia. Napięcie, które między nimi panowało, było nie do zniesienia.
Podarował sobie cięty komentarz i zwyczajnie cmoknął Lenny’ego w ramię, kiedy przechodził obok niego w łazience. Musieli wziąć porządny prysznic po tym całym męczącym psychicznie i fizycznie dniu oraz… jeszcze trochę zmęczyć się w łóżku. Skoro dzień nie był w stu procentach udany, to zamierzali to nadrobić w nocy.

13 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio II – 14 – W drodze do normy

  1. Shivunia pisze:

    Omega >> Prawda. Komunikacja jest cholernie ważna. A taka dla niektórych trudna. I tak, zrobili spory postęp „To jest przesłodkie jak Lenny jest wyrozumiały dla kretyńskich pomysłów rodzących się w głowie jego Ryana” awww … ale nie ma co się oszukiwać, nadal idealnie nie jest. Jak wiadomo, jak ktoś był kiepski w czymś od zawsze to trudno stać się prymusem. Jeszcze może coś wybuchnąć.
    Finn ah Finn, taki miły gość, a jednak może wywołać samym faktem że istnieje niezłą burze. A jeszcze może też coś zrobić. Dum dum dum.
    Charlie i Lenny… moooooże. Still nie widzę ich wspólnie na lodach ;p
    Dziękujemy :*

  2. Omega pisze:

    Ten rozdział udowadnia, że komunikacja jest kluczem do udanego związku! W przypadku Rynny zawsze ciężko było się dogadać za pomocą słów, więc trzeba przyznać, zrobili spory postęp od początku ich znajomości. To jest przesłodkie jak Lenny jest wyrozumiały dla kretyńskich pomysłów rodzących się w głowie jego Ryana. Obaj potwierdzili, że się kochają i chyba to jest najważniejsze w tej sytuacji :3
    Jestem ciekawa jak te postanowienia pójdą, bo choć młody Carter zdaje sobie sprawę z tego, że Finn nie stanowi żadnego zagrożenia dla jego związku, to wciąż jest byłą księżniczką Lennego. Ale bardziej chyba interesuje mnie to, czy Lenny i Charlie zrobią jakiś większy krok w stronę tego, by mieć lepsze relacje…
    Weny! ♥

  3. Katka pisze:

    Inertia, witaj! :D Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam Twój nick, ale bardzo miło wrócić do wspomnień XD Było to chyba dawno, lecz tak jak za każdym razem, kiedy pojawia się stary-nowy czytelnik, to jest jakoś cieplej na serduszku.
    Hehe, tak, chyba już niemal pewne było, że Aiden będzie ojcem Jasona, a tu psikus XD Ale zapewniam, że w rodzinnym wątku Jasona jeszcze się pokomplikuje i będziecie mogli poznać kogoś jeszcze z jego przeszłości.
    Hehehe, rozkminy Ryana bawią XD Owszem, mógłby sprawdzić w internecie, ale to jest akurat mężczyzna, który uwielbia sobie wszystko utrudniać XD Dlatego Lenny ma z nim bardzo ciężko… Ale sam chciał XD Wprosił się w ten związek, więc niech teraz cierpi XD
    Tak, zawsze mnie zaskakiwali ci czytelnicy, których ulubioną parą był Rush i Charlie, bo większość tak bardzo lubi innych… ale to bardzo urocze, bo tez pokazuje, że każdy ma inny gust :D Czy Finn namiesza, to zobaczymy, hehehe. Może, może. Na pewno zostanie w opowiadaniu na dłużej :D
    Dziękujemy bardzo za komentarz i na pewno będzie nam miło widzieć Cię tu częściej :) Ściskam!

  4. Inertia pisze:

    Cześć, dziewczyny!
    Czuję się, jakby minęły lata świetlne od mojego ostatniego komentarza, ale ja po prostu nie umiem był stałym czytelnikiem :(
    Plus tego taki (przynajmniej dla mnie), że mogłam pochłonąć tyle rozdziałów na raz.
    Przejdę może do rzeczy.
    Jeszcze pod koniec pierwszego tomu obstawiałam, że Jasona odnalazł ojciec, ale teraz już wiem, że to była celowa zmyłka. Aidan wydaje się być w porządku. Jest zdystansowany, raczej szanuje prywatność (no może i „śledził Jasona”, ale przy spotkaniu nie wypytuje o jakieś prywatne sprawy), uchylił rąbka tajemnicy o swojej siostrze i przyjacielu, jest tolerancyjny… Jako że jestem raczej podejrzliwa, to tak, tyle plusów przekłada się dla mnie na jakiś haczyk :D Sama nie wiem, co to (oby nic), ale wcale się nie zdziwię, jak coś niefajnego z tego wyniknie i okaże się, że wujek Jasona wcale nie jest taki bezinteresowny.
    Nie mogę po prostu przejść obojętnie obok tej rozkimy Ryana… no padłam xD
    Aż mi szkoda tej księżniczki :D Ja rozumiem, że on samiec alfa i w ogóle, ale jak on mógł dojść od pieprzenia trzy po trzy Charliego o jakimś pornosie z kręglami… do tego, że będzie za luźny? XD No jak?! :D Nie wiem… nie mógł sprawdzić w internecie, że raczej jego tyłek jest bezpieczny? No ale lepiej było się zafiksować :D To takie w jego stylu.
    Dobrze, że Lenny go w końcu przycisnął, bo aż strach pomyśleć, co by Ryan wymyślił jako następne, żeby tylko się wymigać od penetracji.
    No i właśnie! Wychodzi na to, że oni wszyscy robią jakieś podśmiechujki z Charliego, a to jedyny inteligentny koleś w tym gronie, gdyż jako jedyny rozumie, że aby nazwać coś seksem, to nie trzeba od razu penetrować :D
    Ach… no i brakuje mi jak zwykle scen z Rushem i Charliem. Może jestem jakaś dziwna, ale to moja ulubiona para :D (no wiadomo, że jest jeszcze Lenny i Ryan, ale oni są praktycznie cały czas, więc no). Mam nadzieję, że matka Greyów ich nie przyciśnie za bardzo i się wyrwą. Aleks już się chyba wyrwał… ale dopóki nie przyleci do Miami, to wszystko się może zdarzyć.
    Z innych wątków: Finn wydaje się mega spoko. Nie wiem czemu, ale wyobraziłam sobie, że stanie pomiędzy którąś z par. Między Lennym, a Ryanem, albo między Charliem, a Rushem, skoro chyba delikatnie do tego pierwszego zarywał ostatnio. To by było ciekawe i nie pogardziłabym jakąś większą dramą :D
    Czekam na więcej i nie obiecuję, że będę już od teraz komentować… ale się postaram :D
    Pozdrawiam!

  5. Katka pisze:

    Malina, witaj :) Miło widzieć komentarz czytelniczki, od której chyba dotychczas nic nie czytałyśmy :) Dziękujemy za miłe słowa, jak i uwagi. Postaramy się zrobić co w naszej mocy, żeby Ryan i Lenny nie zawiedli. Zapewniamy, że nie są oni w pełni zreformowanymi mężczyzna i na pewno jeszcze zdarzy się wybuch w ich wykonaniu. Czasami po prostu okazuje się, że uczą się po 1245329389283 błędzie i mają jakieeeś tam pojęcie, jak rozmawiać XD Ale mam nadzieję, że nie raz jeszcze wywołają mnóstwo emocji :)

  6. Malina pisze:

    Uwielbiam Waszą twórczość. Czytam Wasze teksty od dłuższego czasu i przekonujecie mnie pod względem stylistycznym – naprawdę ciężko przyczepić się jakiś błędów (znawcą nie jestem, a już tym bardziej nie staram się czepiać, jeśli chodzi o gejozę w języku polskim, bo tego jest za mało, aby się czepiać), a mimo to język, którym się posługujecie, jest przyjemny dla czytelnika oraz rozluźniający.
    Tak ten rozdział… Coś tu jest nie tak. Totalnie nie tak. Lenny i Ryan mają swoje cechy, ale są za słodcy. Czekałam na ten rozdział z niecierpliwością – nie byłam pewna czy się pobiją, czy co się tym razem stanie… Nie chce pisać, że się zawiodłam, bo to mogłabym stwierdzić dopiero po kolejnych rozdziałach. Raczej jestem zdezorientowana.
    Albo przez ten czas związek Lenny’ego i Ryana ewoluował na tyle, że będą oni teraz trochę pokroju gołąbków (co by mnie cholernie zasmuciło!), albo jest to cisza przed burzą.
    Zobaczę w następnych rozdziałach, na które czekam z niecierpliwością!

  7. Katka pisze:

    Kasia, noo, nauczyli się jako tako ze sobą rozmawiać, chociaż wcale nie jest to idealne w ich wykonaniu. Jednak wiele jeszcze przed nimi, bo gdyby było idealnie, to Ryan zamiast tworzyć w głowie teorie i milczec, to by od razu przyszedł o tym pogadać z Lennym XD Ciężkie życie oni mają ze sobą XD Ale to urocze, co piszesz, że są oswojeni XD to słooodkie.

    Mati, bardzo dobrze, że Ryan i Lenny są uroczy! Ja się totalnie zgadzam i masz rację, że ta zazdrość w jakiś sposób była racjonalna, a nie tylko wydumana. Nawet jeśli reakcje trochę przesadzone. Ale w ich wypadku to normalne.
    Fajnie, że Finn wydaje się spoko. Bo w sumie miał taki powstać, jako taki bardzo w porządku facet. Ale czy jakies dramy będą czy nie… heheheh, nie wiem, nie wiem XD
    Komentarz chaotyczny, ale bardzo fajny XD Podobał się nam, no i miło, że skomentowałeś każdego po trochu. Dzięki i pozdrawiamy!

  8. Mati pisze:

    Okej, trzy czy cztery rozdziały nadrobione, więc można skomentować w jednym komentarzu niż pod każdym w trzech/czterech zdaniach. Mam nadzieję, że wybaczycie :D
    Ja nie wiem, że to piszę, ale… Ryan i Lenny są uroczy… :D Ta zazdrość – którą zresztą rozumiem. W końcu Finn to chłopak, który dawał dupy „jego facetowi”, by przeżył w więzieniu i w ogóle. I jeszcze to unikanie seksu, żeby Ryan nie stał się zbyt luźny… Przykre to w sumie, te sceny zazdrości i w ogóle były momentami naprawdę przesadzone i teatralne, ale na szczęście słodziaki wszystko sobie wyjaśnili ^^
    Sam Finn ogólnie chyba całkiem fajny. I pomógł, i został, i Charliemu włosy poprawił (podejrzaaaaane). W sumie to się jednak trochę martwię czy przypadkiem ten sympatyczny Finn nie będzie chciał sobie odrobić z Charliem braku przyjemności z Lennym… Ale pewnie (mam nadzieję) szukam jakiejś dramy (głupi ja – przecież ich nienawidzę^^).
    I w ogóle Charlie też taki uroczy. Mike też. Chyba się stęskniłem za nimi, ale przez obowiązki nie mogłem czytać na bieżąco i wszyscy tacy cute i w ogóle :D
    Fajnie, że postanowili oderwać Charliego od tych posępnych myśli i tęsknoty za Rushem. I on (w sumie oni), i my mogliśmy nacieszyć się weekendem w raju :D
    No i ogólnie, mimo tych spięć między uroczą parką (^^), to ogólnie te rozdziały z wyjazdu takie błogie i w ogóle.
    „A Ryan miał wrażenie, że jeszcze kilka sekund tej rozmowy i zapadnie się pod ziemię razem z tą kabiną prysznicową i może znajdzie te ukryte jaskinie podziemne, jakie Charlie chciał zobaczyć w lesie, a się nie udało.” – ja wiem, że to smutne, ogólnie niemiłe, bo Ryan się przejmował, wstydził i w ogóle, ale rozwalił mnie ten tekst ^^
    Nom, wystarczy tego chaotycznego komentarza :D Kończę i biorę się za nadrobienie trzech rozdziałów „NB”. Weeeeeny ^^

  9. Kasia pisze:

    Love is all around 😍 Lenny jaki wyrozumiały się zrobił … to po prostu miłość 💞 I seeeks :) oczywiście w ich wydaniu jak zawsze gorący 😊 A te ich uzgodnienia, hehe, słodkie :) Cieszę się że w końcu normalnie ze sobą rozmawiają na takie tematy. Jeszcze trochę i zaczną na randki chodzić w ramach urozmaicenia. Tak, rzeczywiście wcześniej byli taką trochę parą dzikusów i to nie tylko w sypialni, teraz są już nieco oswojeni – zrobili się prawdziwą parą :)
    Dzięki dziewczynki 😚

  10. Katka pisze:

    O., bardzo się cieszymy, że Rynna spełniła swój obowiązek w ten ważny dla Ciebie dzień :D I masz rację, Lenny podszedł do tego bardzo dojrzale, bo chyba obaj już się trochę zmienili od czasów poznania się.
    Haha, co do tego lądowania to spoko, postaramy się XD <3

    Darek, witaj! :) Fajnie, że pozostawiłeś po sobie jakiś ślad :D Po długim czasie czytania to wręcz konieczność, bo głupio tak być cichociemnym ninja :) Dziękujemy za miłe słowa i cieszymy się, że nasza wyobraźnia wciąż jest fajna XD
    Co do Ryana, to tak jak pisałam O., obaj się zmienili. Na pewno nie widać tego tylko po Ryanie, ale również po Lennym. W sumie jak tak sobie przypomnę, to czasem ich kłótnia potrafiła trwać 12 stron w Wordzie XD Może to się wydawać minusem teraz, bo więcej emocji jednak jest, kiedy bohaterowie rzucają w siebie nożami XD W każdym razie choć uważam, że to wyszczekanie Ryanowe trochę mu przeszło, to myślę, że wciąż gdzieś tam w nim tkwi i może jeszcze się odezwać i uprzykrzyć trochę życia Lenniakowi :) Zobaczymy!
    Dziękujemy za komentarz i za wenę! Zawsze się przydaje :D

  11. darek pisze:

    Witam. Jestem tutaj świeżakiem. Komentującym oczywiście, bo czytam od dawna. Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem Waszej wyobraźni i umiejętności pisarskich. Nie lubię się udzielać w internecie, ale dziś muszę, po prostu muszę to napisać. Dlaczego!!?? Dlaczego wszystko zmierza do wykastrowania Ryana? Ze wszystkich opowiadań Ryan i Lenny to moja ulubiona para. No dobra…. Mam na ich punkcie obsesję :) Ale tęsknię za czasem kiedy to obaj mieli charakter. Smuci mnie czytanie Ryana który tylko nieśmiało wspomina o tym , że nie pogardziłby gdyby obaj byli uniwersalni, tak jakby część siebie oddał w zamian za bycie z Lennym. I wcale nie chodzi mi o to, że z aktywa zmienił się w pasywa, bo ewidentnie lubi dominującego Lennyego. Ale gdzie do diabła schowałyście tego walecznego, wygadanego i umiejącego walczyć o swoje Ryana? Ryana, który umiał „przycisnąć” Lennyego, przegadać go.
    Kurczę, chyba potrzebny mi lekarz od głowy :)
    Weny życzę.

  12. O. pisze:

    Rynna! <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  13. O. pisze:

    Rynna na urodziny jest boska, seks Rynny na urodziny jest cudownie boski!
    I Lenny powiedział „ja ciebie też” – a przecież kiedyś tak się krygował tych słów! I racja podszedł do sprawy bardzo dojrzale i wyrozumiale, miło że można więcej jego stron poznać!
    A to że dzięki uśmiechowi doszedł….! No można się rozpłynąć po prostu można!!!!
    Haha i ja bym chciała by Lenny lądował na kolana przed Ryanem! I od przodu i od tyłu <3 takie moje życzenie urodzinowe, a co <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.