Project Dozen – 97 – Zainspirowany filmikiem

Jules nagrywał kolejny film bez koszulki. Ostatnio oglądał w sieci coś, co go do tego zainspirowało, a jako że odkąd na poważnie zaczął związek z Erikiem, nagrywał mniej, teraz wykorzystywał chwilę, skoro ten pojechał do miasta po jedzenie. Mieli wieczorem oglądać film, a Foxy śmiał się, że zbliża mu się okres, bo miał ochotę na wszystko co niezdrowe. I jak zwykle ściśle dbał o dietę, tak były takie dni w ciągu roku, kiedy jego organizm chciał się struć tłuszczami, prostymi cukrami i pustymi kaloriami.

— … dlatego pamiętajcie, kochani, żeby nigdy nie mieć kaca moralnego po tym, co się zrobiło. Nawet, jeśli było to w łóżku. A reszta? To już nieważne! Pozdrawiam, całuję! — Zacmokał na koniec, kończąc filmik.
Teraz musiał tylko to wszystko zmontować. Zapowiadało się na to, że będzie miał kilka dobrych minut spokojnej pracy. Nawet jeśli myśli uciekały mu do Erika i tego, co mogliby robić sami w pokoju dzięki temu, że w internacie było aż dziwnie pusto. Wycieczka miała wrócić dopiero za kilka godzin. Wielu uczniów nie było, a niektórzy z pozostałych chyba też gdzieś wyjechali, korzystając z wolnego i braku nadzoru w szkole.
Zajmował się swoim filmem, odpowiadając na kilka pytań Erika, kiedy ten smsem dopytywał o smak jakiegoś produktu. Wszystko brzmiało niewinnie, a on połowicznie był skupiony na filmie, a trochę na rozmowie. Aż zupełnie zapomniał o montażu, kiedy dotarła do niego kolejna wiadomość:
„Też zjadłbym coś niezdrowego… A od wczoraj jem sałatki. Przez twój ostatni filmik…”
Jules zbyt długo jak na siebie przetwarzał to, co przeczytał. A czytał tę wiadomość zdecydowanie więcej niż raz.
„Och. Ale jeśli dobrze rozumiem, to później będziesz mógł coś niezdrowego zjeść” — napisał, kompletnie odsuwając od siebie myśli o tym, że miał montować film. Znowu zaniedbywał swoją pracę, ale nie żałował tego ani trochę.
A Eric cały czas był pod telefonem, co znaczyło, że wciąż krążył po sklepie albo stał w kolejce.
„To ustalmy, że nie zjesz nic z tych rzeczy przed… wszystkim? A dopiero potem razem spróbujemy?”
Jules zaśmiał się pod nosem. Czuł, że miał wypieki na twarzy.
„OK. Obiecuję. Fajnie, że chcesz :)”
Jeśli Eric o tym myślał, to na pewno był zdecydowany. A on był pod wrażeniem tego, jak dzielnie jego chłopak do tego podchodził. Na nic do tej pory sam nie musiał go namawiać.
Z ciekawości aż włączył sobie filmik, o którym na pewno mówił Eric. Musiał się nim sugerować przy… przygotowaniu na dzisiejsze popołudnie. A gdy głębiej się zastanowił, to przypomniał sobie, że dzisiaj chłopak wstał wyjątkowo wcześnie i na długo zniknął w łazience. Wszystko zaczynało się układać w logiczną całość… A on musiał jeszcze poczekać przynajmniej pół godziny do powrotu przyjaciela.
Zapisał postęp pracy, odłożył laptopa na biurko, włączył muzykę i sam poszedł się umyć. Na wszelki wypadek. Prysznic oczywiście wziął chłodny, bo obawiał się, że przez myślenie o tym, co mają… mogę zrobić, skończy się na tym, że dodatkowo sobie jeszcze strzepie.
Przyjemną odskocznią od zwykłego tłumu były pustki w łazience i na korytarzach. Z tego co się orientował, z wycieczki wszyscy mieli wrócić dopiero bliżej dziewiątej wieczór. Miał więc pełną swobodę, kiedy się mył.
Po powrocie do pokoju zdążył właściwie tylko posprzątać w pokoju, kiedy usłyszał otwieranie drzwi. Eric miał na sobie lekką kurtkę z czarnego jeansu, bo z racji na koniec marca pogoda całkiem się poprawiła. W rękach miał siatki pełne jedzenia.
— Hej — przywitał się ze swoim chłopakiem. — Rozbiorę się i zaniosę od razu część do lodówki.
— Okej, ale nie rozbieraj się za bardzo. Wiesz, jeszcze są ludzie w internacie. — Żart, jaki wydobył się z ust Julesa, był żałosny nawet dla jego własnych uszu. — Okej, zapomnij. Poczekam. Idź po prostu.
Eric najpierw uniósł brwi, po czym zaśmiał się cicho. Zdjął kurtkę i odwiesił ją na wieszak. A gdy adidasy zamienił na klapki, podszedł do Julesa i ująwszy go za policzek, cmoknął go w usta.
— Zaraz będę — zapewnił. Po tym już bez dodatkowego słowa wyszedł z pokoju z zakupami.
Jeszcze słyszał, jak jego chłopak się śmieje. Trochę z siebie, trochę z całej sytuacji.
Do lodówki w kuchni na środku korytarza schował cienkie plastry bekonu, dwa pudełka gotowych do upieczenia skrzydełek kurczaka w panierce. Była też wielka paczka frytek, lody i butelka słodkiego sosu do nich. Poza tymi wszystkimi rzeczami były też zdrowe produkty, których po prostu potrzebowali na kolejne dni. W tym jogurty.
Z resztą zakupów, które nie musiały iść do lodówki, wrócił do pokoju. Były to głównie niezdrowe przekąski, ale też owoce i butelki z napojami.
Jules siedział na łóżku, kiedy wszedł do pokoju. I uśmiechał się od ucha do ucha na jego widok.
— Nakręciłem kolejny film. Miałem ci pokazać, ale ty chyba chcesz mi coś innego pokazać?
Spostrzegł, że policzki Erika były nieco czerwieńsze niż wcześniej. Ale mimo skrępowania zbliżył się do łóżka i pochyliwszy się nisko oraz oparłszy dłońmi o pościel, wyciągnął się po buziaka.
— Możesz mi go potem pokazać, gdy zrobimy jedzenie.
— Okej, chociaż jeszcze mamy film do obejrzenia potem. — Jules uśmiechnął się do niego i sięgnął do jego szyi, żeby pomiziać ją palcami. — Wyglądasz seksownie.
Eric spojrzał po sobie. Ubrany był w bardzo cienki, czarny golf i ciemne jeansy z modnym paskiem. Uśmiechnął się i wszedł na łóżko, by następnie usiąść na kolanach Julesa.
— Nie wyglądam dziś szczególnie inaczej niż zwykle — odpowiedział cicho, dotykając szyi swojego chłopaka i spoglądając z bliska na jego twarz.
— Ale czy nie znaczy to, że codziennie wyglądasz seksownie? — Jules zaśmiał się, cały czas się uśmiechając do niego i obejmując go w pasie. Kręciło go uczucie posiadania go w swoich ramionach. — Długo o tym myślałeś?
Eric przez moment udawał, że się zastanawia. Po tym zaśmiał się i przytknął twarz do szyi Julesa, chowając się tam.
— Długo — wymruczał w nią. Zawahał się po tym chwilę… ale dodał: — A dziś w łazience próbowałem dotykać się palcami.
— Och… — Jules jęknął. — I ja nic o tym nie wiedziałem? Jakie wrażenia? — spytał, masując jego plecy nisko, nad paskiem spodni.
Podwijał mu tym samym cienki materiał golfu.
— Sam nie wiem… Ale kiedy to robiłem, chciałem, żebyś to ty to robił. — Usłyszał tuż przy uchu. Poczuł też mokry pocałunek na szyi.
— Ja też chcę to zrobić — odparł Jules i sam wykręcił głowę na tyle mocno, żeby móc cmoknąć Erika w usta. Ten przy tym poczuł, jak palce jego przyjaciela i współlokatora wsuwają mu się za pasek spodni.
Wyprostował się i wygiął na jego kolanach. Poczuł dreszcz na plecach, który biegł od palców Julesa. Skóra przyjemnie go zamrowiła, a on sapnął cicho. Myśl o tym, co mieli zrobić, zajmowała mu umysł od poranka. A teraz wreszcie się to działo.
Jules znowu maślanym wzrokiem popatrzył mu w oczy, po czym przesunął całą dłonią po jego kręgosłupie, aż chwycił go za kark i mocno pocałował.
— Coś czuję, że zaspokoisz całą moją ochotę na słodycze — zamruczał i przewalił Erika na łóżko.
Chłopak stęknął i zapatrzył się na niego. Po tym zdjął okulary i odłożył je na ślepo na szafkę, nie chcąc odwracać wzroku od niebieskich oczu Julesa i jego przystojnej twarzy.
— Golf był kiepskim pomysłem. Gorąco mi — rzucił ze śmiechem, przesuwając dłonią po boku drugiego chłopaka.
— Ja za to mam co rozpakowywać.
Foxy oblizał usta i podciągnął golf przyjaciela, kiedy ten już leżał. Pod nim, przed nim. Na wyciągnięcie ręki, gotowy do skosztowania. Czuł, że sztywnieje w spodniach, a ten stan wzmógł się, kiedy pocałował płaski, odsłonięty brzuch Erika.
Podobało mu się, że był taki szczupły. Kolor skóry też miał zdrowy, a sutki aż nęciły do podgryzania. Do tego dłonie Erika zawsze były takie czułe, kiedy go dotykały. Tak jak teraz, gdy jedna z nich głaskała go po szyi.
— Trochę to trwało, zanim się zdecydowałem… — Usłyszał z góry trochę rozbawiony, trochę przepraszający głos.
— Wcale nie aż tak długo. Niektórym zajmuje to lata — odparł Jules, nie chcąc teraz nawet myśleć o tym, czy w końcu Tomas zdecydował się być uniwersalny, czy nadal wypierał tę stronę związku z drugą osobą. — Nie masz za co przepraszać — dodał i w końcu liznął jeden z sutków. Aż zamruczał.
A Eric odchylił głowę na kark i przymknął oczy. Miło było mu być tak powoli pieszczonym. Cieszył się, że z Julesem nigdy się nie spieszyli. Już nasłuchał się i naoglądał dosyć, żeby wiedzieć, jak gorączkowo działali niektórzy chłopcy. Opowiadali niestworzone historie o zajebistych, szybkich numerkach w łazienkach czy samochodach. A on miał słabość do delektowania się przyjemnością.
— Kocham cię za to — powiedział cicho, nieprecyzyjnie. Chyba coraz bardziej poddawał się tej chwili.
— Za to? — spytał Jules i liznął jego sutek jeszcze raz. Miał nadzieję, że Erikowi naprawdę będzie się podobało, chociaż sam uważał, że ten jest genialny w zajmowaniu się nim. Lubił jego penisa w sobie. Lubił być nim pieprzony. — Czy za coś innego?
Eric uśmiechnął się delikatnie.
— Chyba za wszystko.
— Jesteś słodki. — Jules uniósł się i pocałował go mocno w usta. Kiedy przerwał, dodał: — Ściągnij już ten golf, proszę.
Eric zaśmiał się i zdjął ubranie przez głowę. Po tym upadł na plecy, zerknął na swoje spodnie, a potem w oczy Julesa.
— Je też? — zapytał, sięgając swoimi szczupłymi, długimi palcami do paska, ale zostały powstrzymane.
— Nie. To już sam odpakuję — powiedział Jules i pochylił się, chcąc pocałować go w usta.
Potem powoli zaczął zsuwać się z pocałunkami w dół. To już Eric znał, ale jeszcze nie wiedział, że jego chłopak chciał przejść ustami dalej niż do tej pory. Patrzył więc tylko na niego i dawał się rozbierać. Uniósł jedynie biodra, kiedy Jules już rozpiął mu spodnie.
Widział, jak drugi chłopak na niego zerkał, jak ciągnął w dół jego spodnie i zaraz też bieliznę. Jak całował jego uda, a nawet kolana, kiedy pozbywał się ostatnich elementów jego ubioru.
— Chcesz mnie widzieć, czy się odwrócisz, żeby było wygodniej?
— Możemy przodem? — zapytał Eric, bo mimo wszystko taka pozycja wydawała mu się przyjemniejsza. Wolał patrzeć na Julesa, kiedy będzie… w nim.
— Możemy. Ale jakbyś w trakcie jednak chciał zmienić, to mów. — Jules jeszcze raz się uśmiechnął i pocałował go w podbrzusze, żeby zaraz złapać jego penisa i cmoknąć go z psotnym spojrzeniem rzuconym do jego właściciela.
A Eric, jak normalnie sapnąłby z podniecenia, tak zaśmiał się z jego miny. Wyciągnął rękę i przetrzepał mu włosy.
— Co się tak na niego czaisz? — zamruczał z uśmiechem.
— Bo dziś zamierzam posmakować więcej niż tylko twojego kutasa — odparł i oblizał członek.
Mlasnął przy tym głośno. Pachniał Erikiem tak mocno, że sam miał dreszcze. A do tego sztywniał, co było bardzo dobrym znakiem. Jak jeszcze jakiś czas temu bał się, jak w ogóle ten chłopak będzie reagował na seks z kimś tej samej płci, to teraz już się tym nie martwił. Ciało Erika zdrowo odpowiadało, a on mógł się tym cieszyć i sprawiać mu jeszcze więcej przyjemności. Zresztą widok jego prężącego się ciała i odgłosy, jakie z siebie wydawał… och, jemu też dawało to dużo frajdy.
— Pyszny jesteś. Ale rozsuniesz trochę dla mnie nogi?
— Tak…
Eric odruchowo i bez udziału mózgu zabrał dłonie z jego ciała i złapał szaro-fioletową pościel. Po tym spełnił prośbę i rozsunął nogi, dodatkowo trochę zginając je w kolanach. To chyba było… krępujące. A Jules jakby czytał mu w myślach, bo dodał:
— Spokojnie, zaraz zapomnisz, jak to wygląda — zamruczał i sięgnął ustami jeszcze niżej, liżąc swojego chłopaka od spodu po penisie, ale zaraz też po jądrach. Eric nie mógł wątpić w talenty oralne tego lisa.
Jedyne, z czym było mu teraz dziwnie, to fakt, że sam był bierny. Zwykle, kiedy się kochali, więcej robił. Dotykał Julesa, pieścił go, a teraz mógł tylko leżeć i dawać się obsługiwać. Choć… było to też fantastyczne. Język Foxy’ego był zwinny, mokry i umiejętny. Aż drgnął na pościeli, kiedy ten mocno polizał go po całym kroczu.
— Już zapominam. Chyba masz w języku jakieś magiczne zdolności.
— Zawsze mówiłeś, że jestem dobrym mówcą. Więc może coś w tym jest. — Jules zaśmiał się i polizał Erika tuż pod jądrami. Leżał na łóżku, na brzuchu. Dzięki temu jakoś mniej myślał o swoim wzwodzie, który już za niedługo miał znaleźć się tam, gdzie kierował się język.
A kiedy już tam sięgnął, Eric zamknął twarz w dłoniach i sapnął głośno.
— Orator… bardziej odpowiednio teraz brzmi niż mówca — wydusił.
Jules nie odpowiedział od razu. Najpierw chciał się upewnić, czy Eric polubi tę pieszczotę. Naciągnął więc jego nogi na swoje barki. Na razie też ostrożnie unosił ich, chcąc mieć lepszy dostęp do dziurki i znów ją polizać.
Usłyszał kolejne jęknięcie, które na pewno oznaczało przyjemność, choć najwyraźniej nie tylko. Bo kiedy uniósł spojrzenie, zobaczył, że Eric był dosłownie czerwony jak burak. Pozycja była naprawdę zawstydzająca.
— Nnn, rób to dalej, ale patrz tam, a nie na mnie — jęknął.
Jules uśmiechnął się szeroko, po czym pogładził jego uda i biodra.
— To będzie trudne, bo nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Na pewno nie chcesz na brzuchu? Bo będzie jeszcze wyżej.
Jego chłopak wahał się chwilę, ale w końcu uległ.
— Ale tylko kiedy będziesz ją li… Kiedy będziesz mnie tak pieścił, hm? Gdy będziesz chciał wsunąć, odwrócę się znów do ciebie.
— Dobrze. Może być. — Jules zgodził się na taki układ.
Wyprostował się, żeby zrobić Erikowi miejsce. Nie unosił się jednak za bardzo, jakoś odruchowo, nie chcąc pokazywać mu, jak bardzo był sztywny. Eric więc nie miał pojęcia, że aż tak zadziałało na niego takiego dobieranie się. Przekręcił się na brzuch i ułożył wygodnie, a Jules mógł zobaczyć jego okrągłe pośladki i wąskie biodra.
— Gorąco… — wydusił Eric, obejmując ramionami poduszkę.
— Może będzie jeszcze goręcej — odparł Foxy, już teraz wygodnie sadowiąc się między nogami chłopaka.
Pochylił się, rozsunął pośladki i liznął teraz zdaną na jego łaskę dziurkę. Jego chłopak tak się starał, żeby dziś było dobrze, więc on też musiał. I na razie szło mu doskonale. Widział, jak mokra dziurka otwierała się i zamykała pod wpływem pieszczot. Wyglądała cholernie seksownie, kiedy była lekko uchylona, a on patrzył na nią, odchylając na boki pośladki.
— Mh… Kiedy się w tym wyszkoliłeś? — zapytał Eric, czując, że naprawdę Jules wiedział, co robić.
— To chyba naturalny talent. Po prostu oglądałem dużo porno, kiedy byłem młodszy i jadłem dużo jogurtów, kiedy byłem jeszcze młodszy. — Jules zaśmiał się i w końcu dołączył do swojego języka palec. Ostrożnie wsunął go między kolejnymi liźnięciami, żeby Eric nie spiął się w oczekiwaniu na kolejny krok.
Na razie jedyne co zrobił, to jęknął. Przy tym obaj usłyszeli bzyczenie jego telefonu położonego na biurku, ale Eric nie zamierzał o tym w tym momencie myśleć. Chyba nawet gdyby dyrektor Moss zapukał teraz do ich pokoju, to nie wstałby, żeby mu otworzyć. I nie miałoby z tym nic wspólnego to, że był nagi. Po prostu nie mógłby tego przerwać.
— Znacznie lepiej, kiedy ty to robisz — wydusił, czując, że twarz paliła go z gorąca.
— Ciekawi mnie, co powiesz dalej — dodał Jules i powoli, umiejętnie poszerzał dziurkę swojego chłopaka, kiedy sam znaczył własną bieliznę. Był nakręcony, jakby pierwszy raz w ogóle miał mieć seks. I nie był przy tym wcale mniej zestresowany. Jakby się czegoś nawąchał.
Po kolejnych palcach, pieszczotach oralnych, w końcu zostawił jego tyłek i pocałował go w ramię.
— Więc chcesz na plecach?
— Mhm, tak — odparł Eric bez zawahania. Odwrócił się z powrotem do poprzedniej pozycji… a Jules zobaczył, jaki był podniecony. Zdradzały to nie tylko silne wypieki na policzkach, ale też sterczący w górę, ciemny penis. Eric nawet uśmiechnął się i dotknął go. — Chyba… mój julesoseksualizm jest właśnie mocno widoczny.
— Tak. I jest śliczny — zamruczał Foxy jak wielki kocur, kiedy zmierzył go całego spojrzeniem.
Na chwilę musiał oderwać od niego wzrok, by móc sięgnąć po żel. W międzyczasie, kiedy zszedł z łóżka, zdjął też swoje spodnie i bieliznę. Jego penis był aż wilgotny na czubku.
Było już późne popołudnie, ale do rumoru związanego z powrotem uczniów z Yellowstone było jeszcze trochę czasu. Wiedzieli, że wtedy zrobi się głośno i tłocznie. Ale teraz cały kampus wydawał się mocno uśpiony. Na korytarzach było cicho, a zza okna też nie dobiegały żadne dźwięki. Jedynie z laptopa Julesa płynęła muzyka. Co prawda dość żywa, ale nie narzucająca się, a jedynie płynąca gdzieś w tle.
W tej sprzyjającej atmosferze Jules mógł znowu uklęknąć nad Erikiem. Ten zaś uśmiechnął się do niego i wyciągnął rękę.
— Pochylisz się nade mną?
— Tak. Już — odparł Foxy i usadowił się wygodnie między nogami Erika.
Zgiął mu je, po czym pochylił się do niego i cmoknął w policzek. Robił mu rimming, więc nie był pewien, czy ten chciał się całować. Ale na pewno był zainteresowany tym, jak Jules wycisnął trochę żelu na palce i posmarował swojego penisa, a potem jego rowek.
Eric chciał zapytać, czy to boli za pierwszym razem, ale wydawało mu się to bardzo głupim pytaniem. Dlatego jedyne co zrobił, to luźno objął Julesa za szyję i po chwili przemyślenia zarzucił mu jedną nogę na biodro. Odetchnął głęboko, gotowy.
Jules jeszcze potarł swoim nosem o jego.
— Spokojnie. Nie myśl o tym — zamruczał ciepło, chcąc, żeby Eric jak najlepiej to wspominał. Przy tym jego biodra poruszyły się, ocierając jego penisem o ten drugiego chłopaka.
Ciche sapnięcie wydobyło się spomiędzy rozchylonych warg Erika. Ten przy tym mrużył oczy, bo bez okularów nie widział dobrze. Ale tak było wygodniej, niż gdyby szkła miały mu zaparować od gorąca.
— To chyba jest ten moment, w którym wspomina się całe życie — wydusił.
— I mam nadzieję, że wspomina bardzo, bardzo dobrze.
Jules jeszcze raz przesunął nosem po jego nosie, a potem po linii szczęki. Cmoknął go w jabłko Adama, po czym sięgnął między ich ciała, żeby w końcu nakierować penisa na tyłek swojego chłopaka. Do teraz dziewiczy.
Obserwował jego twarz i widział, jak Eric zamknął oczy. Ale nie zacisnął ich mocno. Jego powieki po prostu opadły, a on przesunął dłonią po szyi Foxy’ego. Był rozluźniony, nawet w momencie, kiedy musiał poczuć na szparce wilgotny czubek członka.
— Chcę być twój — wyszeptał przy tym, nie otwierając oczu.
— Będziemy swoi — odparł Foxy i znowu cmoknął go w policzek, żeby bardziej skupić się na ostrożnym i powolnym wsunięciu się w swojego chłopaka. W jego ciepłe wnętrze, teraz śliskie dzięki żelowi i wrażliwe dzięki długiej stymulacji.
Robił wszystko bardzo subtelnie, ale przecież to był pierwszy raz Erika. Musiał wyraźnie czuć przeciskającego się przez jego wnętrze penisa. Wchodzącego daleko, rozpierającego ścianki i poszerzającego zwieracz. I widać było po jego twarzy, że mocno odbierał te doznania. Jak z początku była rozluźniona i opanowana, to z każdym centymetrem ściągała się, aż w końcu Eric otworzył nagle szerzej oczy i popatrzył na jego twarz z bliska. A przy tym stęknął głośniej.
Jules zatrzymał się i pochylił, żeby pocałować go w szyję.
— Spokojnie. Nie musimy iść dalej. Ale… och, Eric. Wyglądasz zjawiskowo z tymi wypiekami.
— Mn… — ten tylko jęknął i mocniej objął go za szyję. Był napięty, serce biło mu szaleńczo, a on całym sobą chłonął to dziwne doznanie. To wypełnienie, które z jakiegoś powodu było nienaturalne, a z drugiej strony… podniecało go. Podniecało go to, że oddawał się Julesowi. — Powoli, Foxy… — wydusił.
— Będzie powoli — ten zapewnił go i pogładził jego bok i udo. — Powiedz mi, jak czułeś się, kiedy ty pierwszy raz mnie brałeś — poprosił, cierpliwie czekając i tylko delikatnie się ruszając, aby przyzwyczaić Erika do penetracji.
Chłopak najpierw zmarszczył się, ale potem rozluźnił ciało, kiedy wyczuł, że Jules nie robił nic gwałtownie. Wziął też głębszy oddech i zamyślił się nad odpowiedzią. Kiedy wrócił wspomnieniami do ich pierwszego razu, zrobiło mu się jeszcze cieplej.
— Byłem… jak uskrzydlony. Bałem się, że za szybko dojdę i że zrobię ci krzywdę. Ale gdy… mn, gdy współpracowałeś i spostrzegłem, że… och, że jest ci dobrze… — Zaśmiał się krótko. — To głupie, ale czułem się bardzo męski.
— A jak czuł się twój kutas? Też było ci w niego tak gorąco jak mi? Też cię tak ściskałem co chwilę? Bo wiesz… też czuję się, jakbym miał od tego zaraz strzelić. — Jules dzielił się z nim wszystkim, co w tej chwili myślał. Podobało mu się, że mogli być w tym wspólnie.
— Och tak, ściskałeś. Gdy tylko wszedłem, miałem wrażenie, że mój penis oszaleje ze szczęścia. Wcześniej nawet nie myślałem, że seks jest tak dobry. Ale to nie tylko to… — Znów stęknął, bo wydawało mu się, że Jules wszedł trochę głębiej. — To, że to byłeś ty… Przez to było jeszcze lepiej.
— O tak, przez to jest jeszcze lepiej. Że widzę twoje oczy teraz, kiedy jesteśmy tak blisko. — Jules zerknął krótko w stronę jego dłoni. — Wsuń mi palce we włosy. Tak jak czasami robisz — poprosił i znowu wgapił się w twarz swojego chłopaka.
Ten uśmiechnął się od razu swoim łagodnym uśmiechem. I powoli wsunął palce w jego włosy. Pogłaskał go po nich delikatnie i cmoknął w usta.
— Mój lisek…
Ten nie przypomniał mu, co tymi ustami jakiś czas temu całował i co lizał.
— Musimy znaleźć ci jakieś dobre, seksowne przezwisko — odparł zamiast tego i powoli, ostrożnie wsunął się głębiej.
Poczuł przyjemne ściskanie. Nie tylko ściankami wnętrza tego seksownego okularnika, ale też nogą, kiedy ten docisnął go do siebie. Nawet palce na jego włosach mocniej się zacisnęły, kiedy Eric cicho zajęczał.
— Ja… jakie…? Ja mam… om… normalne nazwisko.
— Mm… może sówka? Okularniku? — spytał Jules, chociaż prowadził tę rozmowę bardziej po to, aby Eric nie spinał się za bardzo i nie skupiał w całości na tym, że poszerzał jego tyłek własnym penisem.
— To tak mało seksowne, Jules — odparł Eric z krótkim śmiechem. Chociaż śmianie się nie było dobrym pomysłem, bo przez to zaciskał się i trochę bolało. Ale kiedy patrzył na twarz Julesa i rozmawiał z nim, był bardziej rozluźniony. Właściwie był zaskoczony, kiedy spostrzegł, że miał go już w sobie przynajmniej w połowie. — Och… To tak poszerza…
— A wiesz, jak ty grzejesz? — Jules trochę się uniósł, żeby zobaczyć, jak się miały ich penisy. — I jak wygląda… Seksownie — zamruczał i chwycił członek Erika, chcąc jeszcze bardziej go nakręcić.
Lubił, kiedy chłopak był rozpalony podczas bycia nad nim, więc nie wierzył, żeby miał mu się nie podobać w odwrotnej roli. A teraz był rozgrzany i podniecony, mimo że na pewno pierwsza analna penetracja nie przynosiła samych cudownych doznań. Przy tym wszystkim musiał też czuć dyskomfort, ale… chyba Julesowi udawało się go nieźle stłumić innymi przyjemnościami.
— Potrafisz sprawić, że nie jest mi głupio, że jestem tym mniej doświadczonym — wydusił Eric ze słabym uśmiechem, wpatrując się w niego z uczuciem. Nigdy nie postrzegał siebie jako szczególnie atrakcyjnego osobnika… a Jules patrzył na niego tak, jakby naprawdę tylko jego chciał tu widzieć.
— Nikt nie rodzi się z doświadczeniem. A seks… mmm… — Potarł czubek penisa Erika i palcem zdjął z niego kropelkę, po czym ją zlizał. — Ma być przyjemnością i dobrą zabawą, więc powinienem ci zabronić się stresować. To nie egzamin — zamruczał i w końcu trochę mocniej się wsunął.
Przez to niestety, bądź stety, rozmowa się urwała. Eric jęknął głośniej, ale też jakby bardziej… błogo. Jules więc od razu to wykorzystał i zaczął płynniej się poruszać. Drugi chłopak za to zacisnął dłonie na pościeli, skoro nie miał teraz blisko Julesa. Mrużył powieki z każdym mocniejszym wejściem penisa, wyduszał z siebie jęki, a jego twarz była czerwona.
Chyba mu się… podobało. Bycie posuwanym dawało absolutnie inne odczucia niż te, kiedy sam dobierał się do Julesa. Choć nie powiedziałby, że lepsze. Kochał pieprzyć Foxy’ego. Mieć go dla siebie, zagarniać go, posiadać… Ale teraz ta chwila, ten seks, dawał mu poczucie jeszcze głębszego wejścia w ten związek. I totalnie go to uszczęśliwiało. Jego chłopaka najwyraźniej też, bo nie tylko patrzył na niego, ale przy tym pożerał wzrokiem i… uśmiechał się jak głupi od ucha do ucha. Kontemplował jego ciało. To, jak się pod nim wił, jak się poruszał. Sam pchał płynnie biodrami, chcąc dać Erikowi jak najwięcej przyjemności w tym swoim pierwszym, pasywnym razie.
Seks trwał może długo przez sam przedłużający się początek, ale późniejsza akcja była już szybsza. Rytm z powolnego i ostrożnego nabierał prędkości. Eric czuł, jak raz za razem sztywny penis dociskał jego ścianki i to jedno wrażliwe miejsce, od którego i jego członek twardniał. A kiedy Jules szybciej poruszył dłonią po jego penisie, Eric jęknął głośniej.
— Do… dojdę! — wydusił, starając się hamować głos. Ale że się nie udało, zamknął twarz w obu dłoniach i zatrząsł się z przyjemności.
Jules chciał zawołać, żeby pokazał mu swoją twarz, ale ugryzł się w język. To był pierwszy raz Erika. Do tego ten już wcześniej powiedział mu, żeby nie patrzył zbyt intensywnie w jego czerwone oblicze. Mógł mu więc darować, nawet jeśli było mu szkoda tego widoku. Na szczęście uczucie pulsującej dziurki rekompensowało tę stratę. Eric był rozpalony, a w środku wręcz go zasysał i rozpalał. Niewiele więcej było mu trzeba. Też jeszcze odrobinę skorzystał, nim wysunął się, żeby skończyć już ręką.
Po wszystkim obaj głośno dyszeli. Byli zarumienieni i zmęczeni. Eric wreszcie cofnął dłonie od twarzy i uśmiechnął się słabo do wiszącego nad nim chłopaka. Ten odpowiedział mu wręcz głupim szerokim uśmiechem.
— No co? — Zaśmiał się, wyszczerzony, z mocnymi rumieńcami na policzkach.
Na Eriku nadal była jego sperma. Obaj byli spoceni i całkiem zadowoleni z tego, jak im poszło.
— Chyba czeka nas całkiem udane życie erotyczne — odpowiedział Eric, również uśmiechnięty.
— Aż się obawiam, że bardzo udane. Jeśli będziemy kupować kiedyś… kieeedyś — przewrócił oczami z radosnym uśmiechem — wspólne łóżko, to największe, jakie będą mieli w sklepie.
— Z Kamasutrą gratis? — zażartował Eric, wyciągając rękę, żeby ściągnąć go na chwilę do siebie, zanim pójdą ogarniać jedzenie. Bo był głodny, to na pewno.
— Mmmmm… — Jules pochylił się do niego, gryząc mocno swoje usta. — Z gejowską Kamasutrą. Jestem za — zamruczał, stykając się z Erikiem czubkami nosów.
— Kocham cię — ten szepnął, patrząc mu w oczy. Chciał z nim myśleć o przyszłości. W ten marcowy wieczór nie było nic przyjemniejszego niż pewność, że obaj chcieli być razem.
— Och, nie każ mi się powtarzać — zaburczał Jules i tym razem ugryzł go w nos, a nie tylko się o niego poocierał. — Kiedy powtórka?
— Kiedy chcesz. Ale… daj mi się nacieszyć kilka dni innym jedzeniem niż sałatki — zażartował Eric.
— Wieeeeesz… — Jules specjalnie przeciągnął słowo, opierając się po bokach jego głowy. — Są też inne sposoby, jeśli ktoś lubi to planować… a ty lubisz planować. Ale może — znowu przygryzł swoje czerwone po seksie usta — to innym razem, a teraz skorzystamy z prawie pustego internatu i uderzymy pod prysznic?
— Tak… Prysznic i kuchnia. I przy jedzeniu pokażesz mi, co dzisiaj stworzyłeś — dodał Eric.
A kiedy Jules przystał na jego pomysł, wstał z łóżka, czując wyraźnie skutki tego seksu. Były może trochę zawstydzające, ale też… przyjemne. Były śladem tego, co zrobili z Julesem i miło było mu to wspominać. Dlatego uśmiechnął się do siebie, kiedy zakładał okulary.
Przewiązali się ręcznikami w pasie, zabrali ubrania na zmianę i poszli do łazienki. I już im obu marzyło się mieszkanie razem w jednym domu. Pełna wolność i swoboda. Na całe szczęście rok szkolny już dobiegał końca…

4 thoughts on “Project Dozen – 97 – Zainspirowany filmikiem

  1. Katka pisze:

    O., noom, w sumie ta parka się robi taka dość uniwersalna, bo im obu pasuje i tak i tak, a to moim zdaniem duuuży plus. Hahaha i ta „magia Juric” XD To takie urocze. Na pewno to była ona! XD

    Marollo, zachęcamy :)

    Wadera, bardzo się cieszymy, że miło się czytało :) Hehe, Eric to nasza taka szybko ewoluująca postać. Z osoby, która bała się być postrzegana jako gej bardzo szybko wchodzi głębiej w temat XD A z przezwiskami jest zwykle tak, że one sam się rodzą i same się przyjmują, więc trudno powiedzieć XD Dziękujemy za komentarz i też pozdrawiamy!

  2. Wadera pisze:

    Uwielbiam Wasze opisy! Ten nastrój który zbudowałyście . . . ach
    Eric idzie do przodu jak taran. Jak tak dalej pójdzie to tą Kamasutra przerobią jeszcze zanim skończą szkołę i do tego wielkiego łóżka będą musieli napisać nową ;)
    Ach i jeszcze kwestia przezwiska dla Erica – naprawdę jestem ciekawa czy ta sówka się przyjmie czy wymyślą coś innego :D
    Pozdrawiam, Wadera.

  3. O. pisze:

    Eric jest idealny! Jules to szczęściarz! Nie dość, że jest z przyjacielem to temu pasują obie konfiguracje! I nie było „oklapniętej wpadki, wiem że to i też młodzieńcze hormony i napalenie, ale wolę to nazywać magią Juric <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s