Project Dozen – 93 – Nagie widowisko

W czwartki zarówno Francisco, jak i Sebastian zaczynali lekcje dość późno. Dzięki temu mogli wykorzystać czas rano na słodkim lenistwie. Latynos wypierał to, że ma dużo zadań domowych, a Sebastian po kilku próbach namówienia go do zajęcia się nimi postanowił sprawdzić pocztę. Obaj już siedzieli na łóżku jednego z nich, z poduchami za plecami, kończąc swoje śniadanie. Mieli ciepłe tosty i… obowiązki.
— Szybko teraz są te zadania — spostrzegł półnagi Francisco. Siedział po prawej stronie Sebastiana, patrzył mu przez ramię na laptopa i kończył kanapkę. Nogę miał zahaczoną o jego i co raz go nią smyrał. — Dopiero przedwczoraj Colin miał jedno, a teraz będzie Tomas.
— Może i dobrze. Jeszcze dużo osób zostało, a nie wiadomo, jak szybko będą odpadać — uznał Sebastian, czytając i nie będąc pewnym, czy trochę nie schrzanili, bo Colinowi bez problemu udało się wykonać swoje zadanie. Chociaż było proste, jeśli miało się dość mocny żołądek.
Widzieli go wczoraj w szkole i nie wyglądał źle, więc na pewno to, co miał zjeść na forum, w stołówce, nie uszkodziło specjalnie jego przewodu pokarmowego. Albo dobrze się kamuflował. Sebastian i Francisco sami nie wiedzieli, czy zjedliby coś takiego.
— Si. I nie wiem, jak mamy zaintegrować w zadanie Tomasa — dodał Latynos z konsternacją, czytając jego treść. „Pozuj nago na zajęciach malarskich”. — Bo przecież on albo to będzie chciał zrobić, albo nie.
— Właśnie… — Sebastian zadumał się i poczochrał swoje włosy. Zdecydowanie bardziej lubił wsuwać palce we włosy Francisco. — Chyba że… Czemu ty nie chciałbyś pozować?
— Bo to straszny wstyd przed tyloma obcymi ludźmi — odpowiedział od razu Latynos. Wzdrygnął się przy tym z niesmakiem, ale równocześnie nie przeszkodziło mu to w zajadaniu się tostami.
— Więc… może by tych ludzi więcej jeszcze sprosić? Wiesz, żeby jednak wstyd nad naszym Tomasem zwyciężył? Bo kilka tam osób z kółka to spoko, ale może by jakoś zorganizować, żeby na tych najbliższych zajęciach były też nowe osoby?
Wargi Francisco ułożyły się w okrągły dzióbek, a on klepnął z rozmachem Sebastiana w ramię.
— Dobra myśl, chłopie! Ale musimy ich zachęcić, że Tomas będzie tam goły! Teraz jest ciekawą osobą dla innych przez swój coming out, to może przyjdą.
— Musimy tylko to zrobić tak, żeby się nie wydać, że wiemy przed innymi, że faktycznie będzie tam goły. W końcu dopiero dostał to zadanie. Ciężko będzie wyjaśnić, czemu wiemy, co zrobi przed wszystkimi innymi.
— Si, si, ale Tomas musi na pewno najpierw pójść do nauczyciela prowadzącego te zajęcia, żeby zapytać, czy może. Więc… możemy go śledzić i udać, że podsłuchaliśmy to? — Francisco myślał głośno, kończąc przy tym śniadanie. Gdyby nie podekscytowanie zadaniem Tomasa, to najchętniej zostałby w tym łóżku z Sebastianem cały dzień.
— Albo że przypadkiem właśnie od niego się dowiedzieliśmy. Dobra myśl. — Sebastian także się uśmiechnął. Klepnął zachęcająco Francisco w udo. — Dobrze, że znam też trochę osób z kółka plastycznego. To się z nimi pomówi, żeby na pewno przyszli na zajęcia. Sami może spróbujemy swoich sił w malarstwie?
— Chętnie! — odpowiedział Francisco ze śmiechem i wychyliwszy się, cmoknął głośno Sebastiana. — Idę się ubrać i do boju, chłopie!
— Okej, idź, idź, bo będziesz chętniej rysowany niż Tomas! — zawołał za nim Sebastian i jeszcze sprawdził na facebooku, z kim z kółka plastycznego najlepiej pogadać.

*

Zadanie było pozornie łatwe. Nie wymagało żadnych dziwnych umiejętności, żadnych kontaktów ani sprytu. Jedyne, co naprawdę powinien zrobić, to pokonać wstyd. Bycie sławną osobą w szkole miało swoje dobre i złe strony. Chociaż wolałby nie być rozpoznawany przez wszystkich jako „ten gej”. Ale to już się stało i nic nie mógł na to poradzić. Jednak teraz do tego wszystkiego miało jeszcze dojść… pozowanie nago. Nie chciał, żeby wszyscy myśleli, że robi to dlatego, żeby pokazać swoje ciało innym chłopakom. Że jest to jakiś chory, pedalski fetysz.
Walczył z tymi myślami cały ranek, ale ostatecznie porozmawiał z nauczycielem od zajęć malarskich i powiedział, że chce być modelem do aktu. Koniecznie bez odzienia, chociaż nauczyciel sugerował mu możliwość założenia bielizny. Niestety zadanie wykluczało jakiekolwiek ubrania. Musiał być nagi, czyli jedyne co, to mógł się zasłaniać i siedzieć tak, żeby nie było mu wszystkiego widać. Woody trochę się śmiał, że jeśli chce, to może pójść z nim na te zajęcia i popatrzeć. Ale obaj doszli do wniosku, że wymienianie ze sobą ukradkowych spojrzeń, kiedy jeden z nich będzie nagi, nie jest najlepszym pomysłem.
Tomas czekał w małej salce, już przebrany w szlafrok. Bawił się telefonem. Zajęcia z malarstwa odbywały się zwykle w auli, bo było tam wiele miejsca do rozstawienia sztalug. Tak samo jak tam odbywały się zajęcia z jego kółka filmowego. I nie byłoby to dla niego żadnym problemem, gdyby nie to, że na pięć minut przed rozpoczęciem zajęć do jego uszu dobiegł znacznie większy rumor, niż by się spodziewał.
Odłożył telefon na jedną z ławek i ostrożnie podszedł do drzwi. Uchyliwszy je, zerknął na korytarz… i zastygł. Przecież w kółku malarskim było tylko jakieś dwanaście osób! Na korytarzu jednak było ich minimum dwa razy tyle. Wszyscy ze sobą rozmawiali. Panowało ogólnie zamieszanie. W końcu usłyszał pomiędzy rozmowami pojedyncze zdania.
— … i ostatnio tak rozmawiałem z moją dziewczyną i ona mi mówi „spróbuj, co ci szkodzi?”.
— … to mój pierwszy raz na tych zajęciach, ale jestem ciekaw.
Szybko zamknął drzwi i zagapił się przed siebie. Rumieńce od razu wykwitły na jego jasnej skórze. Bycie nagim przed rozumiejącymi sztukę, dwunastoma osobami było trudne, ale w jakiś sposób mógł pokonać wstyd. Ale pokazywać swoje ciało przed ponad dwudziestoma osobami, które są po prostu „ciekawe”…
Nagle poczuł, jak ktoś próbuje otworzyć drzwi, o które się opierał. Nawet nie spostrzegł, że tkwił tu tak długo. Odsunął się szybko, a do salki zajrzał Noel, który był stałym członkiem zajęć malarskich.
— O, sorry… Pan Truman mówił, żebyś już przyszedł. Prawie skończyliśmy rozkładać sztalugi — powiedział, mierząc Tomasa spojrzeniem.
Swoje długie, rude włosy miał spięte wysoko, żeby mu nie przeszkadzały. Przez gęstość i kręcenie się wyglądały jak naprawdę bujna kita.
— O… okej… Spoko wodza, już i… idę — wydusił, pocierając swoje ramiona, odziane jedynie w szlafrok. Pod nim był już absolutnie nagi.
— Wszystko okej? Noel?
Rudy chłopak nie zdążył się cofnąć, bo zaraz nad jego głową pojawiła się głowa jego współlokatora, który od razu uśmiechnął się na widok Tomasa.
— Och, nasz model! Sugoi, sugoi!
Blondyn tylko bardziej się speszył. Był już nie tylko rumiany, ale i czerwony.
— Skąd ich tak wielu…? — jęknął.
Noel wzruszył ramionami, ale zaraz poratował go z odpowiedzią jego kolega.
— Ktoś usłyszał, że ma być na zajęciach nagi model. Każdy chciał zobaczyć. A i część liczyła jednak na modelkę. Co by poćwiczyć rysowanie owali.
Noel pokiwał głową na potwierdzenie i obejrzał Tomasa jak eksponat.
— Na tobie potrenujemy zagłębienia i… no, i zależy jak masz dużego. W sumie jeszcze nie rysowaliśmy kutasów — zamruczał melodyjnie.
A dzisiejszy model odruchowo zakrył krocze, którego i tak nie było teraz widać. To był naprawdę kiepski pomysł. Nie chciał, żeby wszyscy gapili mu się na penisa. Nie był mały, ale nie był też wielki. Zresztą, niezależnie, jaki by był, to nie chciał go pokazywać.
— Już idę, idę…
Sen odsunął się z progu, żeby puścić dzisiejszego modela. Okazało się, że w sali było naprawdę dużo osób. Te z kółka plastycznego siedziały najbliżej taboretu na podwyższeniu, który miał zająć Tomas. Poza nimi jednak byli inni uczniowie. Każdy miał jakiś szkicownik, ale większość wyglądała jak świeżaki.
Zrobiło się jeszcze głośniej, kiedy już ostatecznie okazało się, kto jest modelem. Ktoś nawet zagwizdał, ale nauczyciel od razu skarcił ucznia, mówiąc, że to nie kino i mają się czegoś nauczyć, a nie oglądać dla uciechy. Tomas jednak słyszał kolejne szepty. Widział nawet znajome twarze. Poza Senem byli tu jeszcze Sebastian i Francisco, jeśli chodziło o osoby z projektu, a z innych uczniów nawet Wielki Tom. Temu się nie dziwił. Jeśli chłopak miał nadzieję na zobaczenie tu nagiej dziewczyny, to oczywiste, że przyleciał z wywieszonym jęzorem.
— Tu mam usiąść? — zapytał głupio, stając przy wysokim, drewnianym krzesełku. Wciąż szczelnie ubrany w szlafrok.
Wszyscy na niego patrzyli. Uczucie nie było mu obce, bo na scenie, kiedy występował, zawsze skupiał na sobie wzrok. O to chodziło w aktorstwie. Teraz jednak nie wcielał się w niczyją rolę, a do tego miał się rozebrać.
— Tak, zapraszamy. Usiądź tak, jak ci najwygodniej i postaraj się utrzymać tę pozycję.
Tomas przełknął ślinę. Teraz, na oczach tych ponad dwudziestu osób, ważyły się jego losy w eksperymencie szkolnym. Spróbował szybko przemyśleć, czy zdjęcie szlafroka nie odbije się na nim boleśnie. Co może się stać, jeśli rzeczywiście to zrobi. I czy w ogóle jest gotów. Ale przecież chciał spełnić swoje marzenie. Zaś jeśli je spełni, to cena nie będzie miała znaczenia.
Powoli sięgnął do materiałowego paska i rozwiązał go. Następnie, starając się na nikogo nie patrzeć… zdjął odzienie i rzucił je nieopodal na podłogę.
Był całkiem nagi przed całą grupą chłopaków zainteresowanych bardziej tym, czy to zrobi, czy nie, niż tym, jak faktycznie wygląda bez niczego. Powtarzał sobie przy tym w myślach, że w aktorstwie często teraz już musieli pokazywać się nago, o ile tylko wymagała tego scena.
Sen, który siedział bezpośrednio za Noelem, wychylił się do niego i pstryknął go w bok.
— W skali od jeden do dziesięciu, jak go oceniasz jako modela spośród tych, których dotąd mieliście?
Rudzielec postukał w wydęte wargi ołówkiem i zlustrował Tomasa z góry na dół. Co by nie mówić, Tomas był bardzo dobrze zbudowany. Miał szerokie ramiona dzięki treningom na basenie, wyraźnie umięśniony brzuch, a do tego był całkiem wysoki. Ponadto dochodziły okrągłe pośladki i kształtne genitalia.
— Powiedzmy, że daję mu mocną ósemkę.
— A ja co bym dostał? — Sen nie odpuszczał, patrząc, jak Tomas siada tak, żeby za bardzo nie było widać jego penisa.
Złączył ze sobą nogi, splótł je razem i oparł się łokciami o kolano. Miał być nagi. W zadaniu z projektu nie było powiedziane, jak bardzo ma się przy tym wszystkim pokazywać.
Wciąż słychać było szepty. Wiele głosów brzmiało na pełne rozbawienia. Inni gdybali, czy Woody Jolene woli brać takiego kutasa, czy wsadzać swojego w dupę Tomasa. Dużo kpiny w tym pobrzmiewało, ale też wiele osób wywracało oczami, jakby nie rozumiało takiego idiotycznego zachowania lub uważało je za dziecinne.
Noel, jako ktoś, kto lubił malować, był skupiony bardziej na dobrym naszkicowaniu Tomasa, niż oglądaniu jego ciała. Obejrzał się jednak na Sena i zlustrował go z dobrze graną pogardą i lekceważeniem. Ale gdy znów odwrócił wzrok na swoje sztalugi, mruknął pod nosem:
— Może z dziewięć byś dostał.
Usłyszał po tym od razu śmiech za swoimi plecami. Odpowiedź musiała spodobać się jego współlokatorowi. Prowadzący zajęcia nauczyciel w tym czasie podszedł do Tomasa. Trochę poprawił jego pozycję, po czym zaczął chodzić po sali.
— Wszyscy rysują. Nie ma obijania się, bo pomyślę, że nie jesteście tu dla sztuki.
Tomas był pewien, że nie byli tu dla sztuki. Czuł się jak w cyrku. I jak z jednej strony uczniowie go nie widzieli, tak ci siedzący po jego lewej stronie już coś tam dostrzegali. Starał się jednak odpowiednio zasłaniać udem i nie ruszać. Na szczęście zauważył, że wszyscy faktycznie zabrali się za rysowanie, zamiast siedzieć i go oglądać.
Nauczyciel chodził między nimi i sprawdzał, czy i co rysują. To było jakimś pocieszeniem. Pan Truman był porządnym nauczycielem, co go w tej sytuacji uspokajało. Ale nie fakt, że jest obserwowany. Musiał jednak wytrzymać całkiem nagi te długie, żenujące minuty.
— Wow, Sebastian… Zrobił to — szepnął Francisco, gdy próbował nieudolnie uchwycić na kartce sylwetkę Tomasa. Już wiedział, że zrobił go zbyt… trójkątnego.
Drugi chłopak pokiwał głową, bo nauczyciel od razu na nich spojrzał, kiedy się odezwali. Cisza była przytłaczająca, ale też pomagała się koncentrować tym, którzy tego chcieli. Kiedy się odwrócił, Sebastian odpowiedział:
— Tak. Ale zrobiliśmy, co się dało.
— Si… — Francisco był trochę zawiedziony, że nie udało im się pokrzyżować planów, ale na pewno zapewnili Tomasowi więcej emocji. To też się liczyło. A do tego… — Sebastian, a nie wydaje ci się, że Tomas ma ładniejsze pośladki niż ja? — szepnął bardzo, bardzo cicho.
Sebastian prawie zafundował sobie długą kreskę na swoim nieudolnym szkicu po tym, co usłyszał. Szybko spojrzał na Francisco. To zdecydowanie nie było miejsce, żeby o tym rozmawiać. Sięgnął więc szybko do telefonu i zamiast mu odpowiedzieć, napisał.
„Nie, NIE uważam, żeby Tomas miał ładniejsze pośladki. Zresztą tu nie chodzi o pośladki.”
Francisco szybko, ale ukradkiem przeczytał wiadomość, po czym zrobił… smutną minę. Musiał nie zrozumieć dobrze swojego amerykańskiego chłopaka, bo na swoim rysunku napisał ołówkiem: „Nie lubisz w ogóle pośladków? Moich też nie? :(”.
Sebastian przewrócił oczami. Zdecydowanie nie powinni o tym tu rozmawiać.
„Lubię je” — napisał znów w telefonie. — „Bardzo lubię, ale nawet jakbyś miał gorsze, a nie masz, to i tak wolę ciebie od dziesięciu Tomasów.”
Jak zauważył, Francisco bardzo uważnie przeczytał jego wiadomość. I na szczęście ona już go uspokoiła, bo odetchnął i uśmiechnął się do Sebastiana. Pozbył się wcześniejszego napisu i nabazgrał „kocham cię” po hiszpańsku. Ale gdy tylko jego chłopak to przeczytał, szybko to zmazał i udał, że bardzo stara się dobrze narysować zawstydzonego, odliczającego minuty do końca sesji modela.

*

Woody czytał komiks u siebie w pokoju. Tomas pożyczył mu go, bo twierdził, że jest genialny, a on potrzebował teraz oderwać myśli od tego, że kilkunastu uczniów gapi się na jego nagiego chłopaka. Po chwili nawet się wkręcił, ale nadal nie był całkiem skupiony, więc zagadał w końcu Treya, który był z nim w pokoju.
— Wiadomo coś, kiedy pogoda się poprawi?
Trey, którego niedawno złamana ręka już doszła do siebie, chyba najbardziej wyczekiwał poprawienia pogody. Chciał pojeździć na desce.
— Cholera jasna wie… — burknął, siedząc na łóżku z laptopem na kolanach. Bez celu przeglądał internet, choć w innej sytuacji byłby już na zewnątrz. — Przyszłaby ta pieprzona wiosna.
— Bylebyś na samo jej powitanie nie złamał drugiej ręki — dopiekł mu Woody i po chwili wstał, żeby się do niego dosiąść. — Na co patrzysz?
Kumpel posunął się trochę, żeby zrobić mu miejsce i pokazał mu… kanał Julesa Foxa. Było to zaskakujące, bo zwykle się tym nie interesował.
— Nie oglądałem, ale czytam komentarze pod filmami. Miał jakieś foty z Colorado Springs, ale nie wiadomo, do kogo pojechał. Piszą wszędzie o tym, że niby jest z Erikiem, ale śledzę, bo tu też cisną o Tommym, skoro byli razem — mruknął. Musiał się nieźle nudzić, skoro przeglądał takie rzeczy.
— Na pewno nie pojechał do Tomasa. Ten, po pierwsze, w weekend był w szkole, a po drugie nie ma rodziny w Colorado Springs — odparł Woody, patrząc mu przez ramię na ekran laptopa. — Bardziej jestem zaskoczony, że cię to ciekawi.
— Nie ciekawi aż tak… — Trey westchnął ciężko i pokazał mu inną zakładkę. Różowo-czarna szata graficzna i… zabawki erotyczne na grafikach. — Miał filmik o tej stronie. A… no, myśleliśmy z Harp o czymś większym — dodał w końcu z krótkim zawahaniem w głosie. Na pewno ułatwiało mu to, że jednak obaj patrzyli na ekran jego laptopa, a nie sobie w oczy.
— Oooch… — Woody zrobił zaciekawioną minę i zaraz szturchnął kumpla w bok. Uśmiechał się szeroko. — Wiesz, o czym pomyślałem? Jest coś takiego, że robisz sobie odlew dildo swojego penisa. Nie chciałbyś, żeby ciebie… wiesz, twoim?
Trey skrzywił się początkowo i aż zerknął na niego podejrzliwie.
— Pierdolisz… Poważnie coś takiego jest?
— No mówię ci. Jest. — Woody zaśmiał się, bo kiedyś, szukając czegoś w internecie, natknął się na filmik. — Wpisz…
Podyktował kumplowi, jak nazywa się produkt. Okazało się, że na stronie był nawet filmik instruktażowy na ogórku. Trey oglądał go ze zdumieniem. Czasami zaskakiwało go, jak wiele ludzie byli w stanie wymyślić dla urozmaicenia w łóżku. Wcześniej uważał się za całkiem ogarniętego, ale już gdy zamawiali z Harper strap-ona, to widział rzeczy, o których wcześniej nie miał pojęcia.
— Nie no, dobra… To jest dziwne, ale chyba nie chcę. Zresztą, teraz Harp ma takiego jak mój mniej więcej. Chcieliśmy zobaczyć, jak będzie z, no wiesz… trochę większym. Nie, żeby od razu codziennie mnie rżnęła czarną pałą — dodał na koniec z wymownym uśmiechem.
Woody zaśmiał się z tego. Pod tym względem Trey i jego dziewczyna mieli fajnie. Mogli pokombinować z wielkością. On z Tomasem już mieli w sumie te, które mieli. Ale nie chciał kupować żadnych dziwnych dodatków.
— Niektórzy lubią. Ale spoko ogólnie — odparł, aż nagle obaj usłyszeli pukanie do pokoju.
Trey niemalże panicznie wyłączył zakładkę z internetowym sklepem erotycznym, a do pokoju wszedł Tomas. Sam był równie czerwony jak Trey w tym momencie. I zastygł, widząc ich obu na jednym łóżku.
— Ej… już mnie zdradzasz? — mruknął, zamknął za sobą drzwi i rzucił plecak pod ścianę.
— Mhm, zawsze. — Woody prychnął i wstał, żeby przywitać się z Tomasem. Pocałował go w usta krótko, kiedy objął go za kark. — A tak serio, to gadaj, jak było — dodał, bo powiedział Treyowi, że Tomas idzie modelować dla kółka plastycznego w zamian za pomoc z dekoracjami.
— Strasznie… — jęknął od razu chłopak, obejmując Woody’ego w pasie i pochylając głowę, żeby przytulić twarz do jego szyi. — W ogóle ktoś rozpowiedział, że tam będę i przyszło prawie trzydzieści osób!
Trey, wciąż siedzący na łóżku, zagwizdał.
— Niezła widownia. Byłeś całkiem nagi?
— Tak — stęknął Tomas.
— I trzydzieści par oczu cię widziało. I to ty jesteś zazdrosny o Treya — stęknął Woody i przytulił go, żeby zaraz ugryźć, jakby za karę, w ucho. Współczuł Tomasowi, ale to było zadanie. Musiał to zrobić.
Przez słowa Woody’ego w głowie Tomasa powstała wizja podobna do sceny, która rozgrywała się kilkanaście minut temu w auli. Ale w niej wszyscy ci chłopcy też byli nadzy i stojąc nad nim w kółku, spuszczali się na niego. Wzdrygnął się.
Chwilę myślał nad jakimś kontrargumentem, ale nie wymyślił nic trafnego. Dlatego tylko pociągnął Woody’ego na łóżko, chcąc z nim tam usiąść.
— Ktoś cię jakoś dobrze narysował? — zagadał znowu Trey.
— No, tam niby niektórzy z kółka tak. Taki Peter nieźle mi rozbudował mięśnie — powiedział z krótkim śmiechem, rozluźniając się przy siedzącym obok Woodym. — Noel też nieźle maluje. Zrobił tak, wiecie… bardzo realistycznie. A Wielki Tom dla beki narysował mi takiego małego kutasika jak ma Dawid — dodał na koniec z grymasem.
— Co robił tam Wielki Tom? Przecież to beztalencie plastyczne. Nauczyciel ich nie wyprosił? — spytał Woody, kiedy już zajęli miejsca na materacu. Siedział blisko Tomasa, opierając łokieć o jego ramię i podskubując dla zabawy jego włosy.
Czasami bycie z Tomasem było jak przebywanie z psem, który chętnie pakował się na łóżko i dawał dotykać, robiąc przy tym coś innego. A obecność Treya zupełnie im nie przeszkadzała. Ten też już na tyle przywyknął do swojego przyjaciela geja, że kiedy ci się miziali, mógł z nimi swobodnie rozmawiać, a przy okazji odpisywać swojej dziewczynie, że wciąż szuka dobrego strap-ona.
— No pewnie, kuźwa, debil przyszedł się ponabijać. Widziałem, jak chował ten rysunek. Jutro będzie się nim chwalił na lewo i prawo — burknął Tomas. — Od kiedy w ogóle wyszedłem z szafy, jest jednym z największych kutasów. Już wcześniej walił głupimi żartami, ale jak to jest takie, no wiecie, personalne, to masakra.
Woody wychylił się i cmoknął go w policzek.
— Będzie okej. Wielki Tom to debil. A mogę się założyć, że wszyscy, którzy byli z kółka plastycznego, na pewno brali to na poważnie.
— Noo, nawet jak mieli trochę ubaw, to się, kurna, starali. A cała reszta to jak na seansie! — powiedział Tomas z pretensją, patrząc na Woody’ego i potrzebując zrozumienia.
— Biedny. — Dał mu kolejnego całusa. — Chociaż ja też bym popatrzył… — Westchnął, żeby trochę rozluźnić atmosferę i to, jaki Tomas był spięty. — Jaką miałeś pozę?
Tomas podsunął się na chwilę na skraj łóżka i pochylił się, opierając głowę na dłoni.
— Taką trochę. Ale miałem jedną nogę uniesioną, żeby nie było za bardzo widać.
— Bezpiecznie. Ale oni w ogóle mają czasem nagich modeli? — zapytał Trey, gdy Tomas wrócił do Woody’ego i przytulił się do niego bokiem ciała.
— Peter mówił, że tak, ale to są czasem osoby starsze, dorabiające sobie na emeryturze takimi zajęciami. Szkoła im płaci.
— Chyba kiedyś też jakiś uczeń u nich był, ale już odszedł ze szkoły — dodał jeszcze Woody i znowu pogłaskał Tomasa po włosach, żeby za chwilę się przysunąć i szepnąć mu do ucha: — I musisz mi tę pozę później pokazać. — Nie było to nic na tyle zbereźnego, żeby Trey nie mógł usłyszeć, ale tak zawsze było to bardziej stymulujące, gdy się szeptało.
Zadziałało. Jasne policzki Tomasa znów zostały ozdobione przez rumieńce, ale tym razem jego ciało wypełniło się znacznie przyjemniejszymi emocjami niż wstyd.
— Pokażę… — wydusił i odruchowo położył dłoń na udzie Woody’ego.
Trey tylko uśmiechnął się do siebie i odwrócił wzrok na laptopa.
— Taa… Musimy jednak z tym trochę poczekać na wyższe temperatury. Wtedy dopiero przetrenujemy to wszystko na łóżku Treya. Ups — odpowiedział Woody z udawaną powagą i udawanym zawstydzeniem na koniec, kiedy kumpel na nich znowu spojrzał.
— Żebyś ty się później nie zaskoczył, jak znajdziesz „jogurt” na swojej pościeli — odciął się chłopak, a Tomas roześmiał się.
— A już nie znalazłem?
Trey wywrócił oczami, a Tomas, jakkolwiek był rozbawiony ich droczeniem się, to jednak był też zazdrosny o uwagę Woody’ego. Bo przyciągnął go za podbródek i pocałował.
— Mniam jesteś.
Woody od razu skupił na nim wzrok. Oddał pocałunek i przytulił go, obejmując za szyję.
— Chodź. Poczytasz ze mną ten komiks, co mi pożyczyłeś — zaproponował i pociągnął blondyna w dół, samemu kładąc się na łóżku na plecach.
— Ooo! Dobra!
Jak Woody się spodziewał, jego propozycja bardzo przypasowała Tomasowi. Ten ułożył się obok niego i z zainteresowaniem spojrzał na strony, które już na pewno czytał nie raz, sądząc po stanie komiksu. Ale to mogła być dobra rozrywka, która pozwoli mu odstresować się po roznegliżowaniu przed zgrają uczniów. Do czasu, aż jutro Wielki Tom znowu czegoś w szkole nie palnie.

*****

Wpisu do Dzienniczka dokonał:

Tomas Eng – 27.02.
Colin Cross – 25.02.

11 thoughts on “Project Dozen – 93 – Nagie widowisko

  1. Katka pisze:

    _miodzio_, hehe, no zadanie Colina było tylko w taki sposób przedstawione. Wcześniej nic nie było, a my uznałyśmy, że każdego nie trzeba opisywać i takie wspomnienie o nim będzie spoko :D Co do PS, to wiem, niestety ja generalnie jestem anty spoilery. No ale to taki do przeżycia jeden na ruski rok chyba jets ok :)

    Luana, nooo, takie czułostki delikatne są strasznie słodkie :) Też to lubię! A Franio ma zniewalanie w genach XD Dzięki za komentarz i wenę :D

  2. Luana pisze:

    Brawo Tomas. Poradził sobie. Zresztą nie ma się czego wstydzić. Fajnie jak potem tak przyszedł do Woody’ego i wtulił twarz w jego szyję. Bardzo lubię takie obejmowanie się.
    „Sebastian, a nie wydaje ci się, że Tomas ma ładniejsze pośladki niż ja?” ten chłopak coraz bardziej zniewala. Hahahahaha.
    Dużo, dużo weny, :)

  3. _miodzio_ pisze:

    Uff… Czytam, czytam i zastanawiam się gdzie coś zgubiłam, bo totalnie nie wiem o co chodzi z Colinem :P Normalnie już sprawdzałam jakie były ostatnie rozdziały! Troll udał wam się świetnie ;)

    W sumie szkoda, że o Senie i Noelu nie będzie więcej, bo też ich/Sena polubiłam.

    PS: Spoilery są złe! Teraz wcale nie wiem czy się cieszę, czy chciałabym inną parę!

    Pzdr
    M

  4. Katka pisze:

    Wadera, taka drobna rzecz, a cieszy XD mikro spoilery nie są czasem takie złe, jak widać.

    O., o matko, aż to zobaczyłam, jak Woody się zabawia z odlewem Treya i zapomina odłożyć. A ten potem go szuka i szuka i takie, ej, stary, gdzie mój odlew. I w tym momencie blush na twarzy Woody mówi WSZYSTKO.

  5. O. pisze:

    Sebastian doskonale wie, jak pokazać Franiowi, że lubi jego pośladki <3
    A ciekawe, czy gdyby Woody znalazł odlew Treya, czy by go w jakiś sposób wykorzystał xD

  6. Wadera pisze:

    Yeeeeeeeeeeej!!!!!!!!!!! Super! Ekstra! Wspaniałe! Jestem przeszczęśliwa! Ściskam Was mentalnie :D
    I od razu ten pochmurny dzień stał się taki piękny! :D
    Już nie mogę się doczekać!

  7. Katka pisze:

    Omega, powiem tak, zadanie Colina pozostanie tajemnicą XD A raczej to, co musiał zjeść. Bo to w sumie zabawne, widzieć, ze czasami bardziej wskazówki i niedopowiedzenia pobudzają wyobraźnię niż zarysowanie sytuacji w całości i przekazanie pełnego obrazu. Więc… może ślimak, może żaba… XD haha, no i widzę, że nie przechodzi Ci faza na Sena i Noela XD Ale tak, niestety nic wprost powiedziane na pewno nie będzie. To raczej taka „parka”, którą można shipować, ale w opowiadaniu jako tako nie wyszło, że jest razem. Ale tez mi się podobają te ukryte komplementy Noela, haha.

    Kyna, jak miło widzieć coś od Ciebie :) Co do braku szacunku, to w sumie się zgadzam. To znaczy generalnie w takim miejscu na takich zajęciach powinny być osoby, które podchodza do tego na serio. Tutaj tak nie było, ale… cóż, takie było zadanie, a Sebcio i Franio postarali się, by to utrudnić. Dzięki za komentarzyk i za życzenia weny i w ogóle :D Ściskamy!

    Noe, zdecydowanie powinien!

    Wadera, oj tak, ja na 1000000% bym tego na jego miejscu nie zrobiła, więc szacun XD Trey i Harper z kolei mają fajnie, też zazdro dla Harper. Są bardzo otwarci na różności XD Co do PS. wreeeszcie mogę Ci odpowiedzieć pozytywnie XD Tak! W następnym rozdziale będzie Mark i Foster! I to tylko Mark i Foster! :D

  8. Wadera pisze:

    Dzieję się!
    Tomas nieźle się popisał. To zdecydowanie wymagało odwagi i przezwyciężenia kompleksów. Chłopak się rozwija, staje się coraz bardziej pewny siebie, to dobrze :)
    Trey jest świetny z tymi eksperymentami ze swoją dziewczyną. Wniosek z tego taki, że każdy facet hetero powinien mieć przyjaciela geja! Ach jak to wpływa na pożycie seksualne par mieszanych ;P W sumie zazdroszczę dziewczynie!
    Franio z Sebastianem są uroczy jak zawsze. To ich leżenie w łóżku i teksty Frania o pośladkach … miód malina :)
    Pozdrawiam, Wadera.
    P.S.: Ja wiem że nudze strasznie, ale jest szansa na starszą parkę w następnym rozdziale? Naprawdę jestem ich wręcz głodna, a przeczytałam wszystkie dotychczasowe sceny z ich udziałem już dwa razy w tym tygodniu ;)

  9. Kyna pisze:

    Nie wyobrażam sobie, żeby przy rysowaniu modela komentować jego ciało… Według mnie to brak szacunku, a osoby „spoza”, które zachowują się w ten sposób powinny zostać wyproszone za drzwi. Jeśli zna się osobę pozującą i można sobie na to pozwolić, spoko. Ale w innym wypadku? Nie. Współczuję Tomasowi.
    Rozdział jak zwykle fajny :) Czekam kto następny odpadnie.
    Pozdrawiam serdecznie i weeeny! :))

  10. Omega pisze:

    Przyznam szczerze, od początku tego rozdziału zastanawiam się, co musiał zjeść Colin, aby zaliczyć zadanie xD Coś obślizgłego…Jakiś ślimak lub żaba? Czy coś w nieco innym kierunku?
    Cieszę się, że Tommy się nie wycofał z zadania mimo sporej grupy ludzi, którzy się na niego gapili. Myślę, że o jego samopoczucie nie będzie trzeba się martwić, bo jak można przewidywać, Woody się odpowiednio o niego zatroszczy :3
    W ogóle czuję się cudnie gdy czytam wszelkie sceny z Noelem i Senem… To ocenianie wyglądu Sena, gdy tak jak gdyby nigdy nic komplementuje jego wygląd jest urocze i urzekło mnie prawie tak samo, jak jedzenie ciasta z rozdziału z lemoniadą ♥ Cóż mogę powiedzieć, uwielbiam ich xD (choć biorąc pod uwagę fakt, że zostało 14 rozdziałów do końca, to raczej oficjalną parką nie zostaną, ale i tak: I SHIP IT!)
    Weny ♥

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s