Newton’s Balls – 64 – Plac zabaw

— Hej — rzucił głucho, oddychając ciężej.
— Hej — odparł Chase w podobnym tonie i zamknął za sobą drzwi. Zaraz po tym podszedł do mężczyzny, zaszedł go od tyłu i objął w pasie, całując od razu po szyi.
— Mm… — Kurator przymknął powieki i znowu zaczął ruszać dłonią. Uśmiechnął się lekko, dziękując w myślach temu osobnikowi z rodziny Chase’a, który dał mu gen wzrostu.
Nastolatek otarł się o nagie pośladki, które miał tuż przy sobie. Zamruczał, masując go po brzuchu i klatce piersiowej.
— Nie chcę już dziś o tym gadać — rzucił nagle cicho do ucha mężczyzny w swoich ramionach.
Courtney odetchnął ciężko i ręką, którą dotąd opierał się o umywalkę, sięgnął do tyłu. Musiał się też trochę wygiąć, ale ujął policzek chłopaka i pocałował go czule.
— W porządku — szepnął. — Spróbuj nawet o tym nie myśleć. Jak będzie trzeba, to ci w tym pomogę — dodał ze śladowym uśmiechem i ruszył biodrami na boki.
— Lepiej niż w salonie? — Chase spytał z zaciekawieniem. Był zadowolony z takiej propozycji. Już miał dość na dziś, chciał się od tego oderwać, a sypialnia Courtneya i jego ciało wydawały mu się najprzyjemniejszą drogą ewakuacyjną. Tym bardziej, jeśli ten się godził nie wracać do tematu.
— Lepiej i dłużej — zapewnił go mężczyzna, na którego twarzy widniały już czerwone wypieki. Jego oddech był płytki, a członek ściskany w dłoni twardy i pulsujący. Był bliski orgazmu. — Mógłbyś mi tylko wsadzić palec? — dodał na koniec, zerkając mu w oczy. Wiedział, że dojdzie lada chwila.
Chase zamruczał z aprobatą i przystawił dłoń do ust mężczyzny, aby ten obślinił mu palce. A kiedy to zrobił i nawet possał, co spotkało się z uśmiechem nastolatka, te trafiły do tyłeczka mężczyzny. Najpierw go pomasowały, a potem wsunęły się do środka.
Courtney jęknął cicho i znowu gwałtowniej podparł się o skraj umywalki oraz spuścił głowę. Jego dłoń przyspieszyła, a pośladki ścisnęły palce chłopaka. Och tak, tego mu było trzeba! Penis drgnął mu w dłoni i po kilku ruchach zaczął tryskać, a kurator stęknął głośniej i jakoś bardziej przeciągle. Było mu cudownie!
— Lubisz, jak się zabawiam z twoją dziurką? — spytał Chase, nie wyjmując palców po orgazmie mężczyzny, a wręcz przeciwnie, wsunął je jeszcze trochę głębiej, czując, jak tyłek się na nich ściska. Podniecało go to, tak samo jak ciepło w środku i sama zabawa z jego tyłeczkiem.
Courtney przez moment nie odpowiadał, bo zaciskał zęby, a jego pulsujący i ściskający się tyłek świadczył o przeżywanej rozkoszy. Dopiero potem mężczyzna uchylił trochę powieki i popatrzył na odbicie chłopaka w lustrze, które wisiało przed umywalką.
— Jak chcesz, możesz sobie z niej zrobić plac zabaw — odpowiedział półprzytomnie, odnosząc się do tego zabawiania. — Wstęp darmowy, kiedy zechcesz, skarbie.
— Mmm… kiedy chcę? — spytał Chase z zaciekawieniem, dalej masując cieplutkie wnętrze. Pociągnął nawet lekko w górę, aby zobaczyć w lustrze reakcję mężczyzny.
Ten rozchylił szerzej usta i jęknął, co na pewno dało się słyszeć na zewnątrz. Dodatkowo pośladki i uda Courtneya zadrżały, a że ten był zmęczony po orgazmie, musiał się podtrzymać mocniej umywalki.
— Tak… kiedy chcesz…
— To co powiesz na teraz? — spytał Chase, już sięgając drugą dłonią do sutka mężczyzny, a raczej całej jego piersi i ściskając.
— Powiem „rób, co do ciebie należy, skarbie” — odpowiedział Courtney z uśmiechem i zdjął przez głowę bluzkę, skoro Chase chciał go całego macać. Odrzucił ją na kafelki, teraz już stojąc przed umywalką jedynie ze spodniami w kolanach i oczywiście z tatuażami na całej przestrzeni rąk.
Chase jeszcze dłuższą chwilę bawił się z jego dziurką, a przy okazji ugniatał jego klatkę piersiową, tak że była po krótkim czasie cała czerwona. Bardzo przez to wrażliwa. A sam chłopak coraz bardziej napalony. Ale przez tę sugestię Courtneya myślał o czymś jeszcze.
— Ej… Coney?
— Mhm?
— Umyłbyś się tam tak dobrze? Byśmy skończyli w sypialni, hm?
Courtney obejrzał się na niego pytająco.
— Byłem pod długim prysznicem, gdy byłeś na spacerze. Płukałem się tam też — wyjaśnił, bo przewidywał seks. Ale dotychczas Chase mu w tym ufał, bo wiedział, że dba o odpowiednie przygotowanie, więc zaskoczyło go jego pytanie.
— A nie, no… bo tak pytam, bo wiesz… — Chase od razu się speszył, jakby popełnił nie lada gafę.
— Nie wiem… Hm? — Courtney wykręcił się do niego bardziej, wciąż stojąc z jego palcami w tyłku, ale mina chłopaka wręcz zmusiła go, by cmoknąć jego policzek.
— Bo pomyślałem o czymś i tak… no, chciałem, no… na stówę mieć… ee… — zaplątał się, czując się zbyt niezręcznie, żeby mówić o czystości tyłka na głos. — Dobra, nieważne.
Niestety im bardziej się wahał, tym bardziej Courtney był zaintrygowany.
— Chase, powiedz. Mogę jeszcze raz się umyć, jeśli chcesz — dodał, zaczynając się samemu obawiać, czy to nie jakaś nieprzyjemna aluzja, ale był pewien, że umył się bardzo dokładnie. Jak zawsze, gdy miał pewność, że będzie seks, albo że Chase u niego nocuje.
— Nie no, jak się myłeś to spoko. Chyba że to… ten… nie jakiś dla ciebie problem. — Nastolatek odetchnął ciężko, rumieniąc się na twarzy. Miało pójść znacznie łatwiej, a Courtney mu komplikował i się wypytywał.
— Żaden — odpowiedział mężczyzna, mimo jego słów dziwnie się krępując. Do pary z Chasem. Cofnął też biodra przed jego palcami. — To idź do sypialni, w porządku? Dołączę do ciebie za kilka minut.
Chase mruknął na potwierdzenie, po czym, widząc dziwnie zmieszaną twarz Courtneya, chwycił go za brodę i mocno pocałował.
— Dzięki.
Mężczyzna uśmiechnął się trochę z zażenowaniem, ale odpowiedział na buziaka. Potem pochylił się i zdjął do końca spodnie.
— Zaraz będę — zapewnił.
— Okej, czekam. — Chase uśmiechnął się do niego, mając wrażenie, że takie przygotowanie jest dziwnie stresujące i krępujące. Ale chciał coś zrobić, a nie miał odwagi, aby zrobić to bardziej na żywioł. Miał nadzieję tylko, że potem Courtney się rozluźni.
Całkiem długo czekał na niego za zamkniętymi drzwiami sypialni. Mógł się w tym czasie pobawić komórką i korzystając z internetu w domu swojej „dziewczyny”, posprawdzał pocztę i facebooka. W końcu w domu nie miał już laptopa, więc przynajmniej tutaj mógł to zrobić.
Jakieś pół godziny później wreszcie drzwi się otworzyły i do środka wszedł Courtney. Ubrany tylko w bokserki, świeży, pachnący, z wilgotnymi włosami. Uśmiechnął się lekko do swojego chłopaka i zamknął za sobą drzwi.
— Marshall poszedł na dół, żeby coś jeszcze ogarnąć przed snem. Jutro idzie wybierać podłogę — rzucił niezobowiązująco.
— A psy? Lil nie wariuje już, że jest sam? — spytał Chase z troską o zwierzaki, ale jego spojrzenie już wędrowało po ciele mężczyzny.
— Tank śpi, a Lil poszedł za Marshallem — ten wyjaśnił i podszedł do łóżka powoli. Usiadł na skraju i wyciągnął dłoń do głowy Chase’a, by przesunąć nią po jego krótkich włosach.
Chłopak uśmiechnął się lekko i przygryzł wargę.
— Spoko. Fajnie w sumie, nie? No, że wiesz, tak Marshall też nie jest jakimś dupkiem do psów.
— Mhm, chodzi z nimi na spacery w południe, gdy nas nie ma — odpowiedział Courtney, również z tego zadowolony. — Przydaje się. Ale dobrze by było, żeby do świąt skończył ten swój remont.
Chase zamruczał na potwierdzenie i niespodziewanie wychylił się, cmokając mężczyznę w usta. Mocno, do tego prawie że uderzając zębami o zęby.
Courtney aż drgnął, ale w końcu zaśmiał się i objął chłopaka za szyję.
— Rozbierz się — mruknął mu w usta i skubnął je.
Chase zamruczał potakująco, od razu sięgając do swoich ubrań, aby się ich pozbyć. Robił to gorączkowo, z entuzjazmem, chcąc zrealizować swój plan.
Courtney też się nie ociągał i zdjął swoje bokserki, które w sumie posłużyły mu tylko do przejścia z łazienki do sypialni. I w tym momencie Chase zauważył, dlaczego tak długo trwał powrót mężczyzny. Całe jego krocze było… gładziutkie. Przez to penis optycznie się powiększył, a gdy Courtney układał się na łóżku, okazało się, że nie tylko krocze miał gładkie, ale pośladki również. Okrągłe, pozbawione wszystkich włosków i apetyczne.
Chase od razu na nie spojrzał i zapomniał o wszystkim, co dziś było, a nawet o czym rozmawiali chwilę temu. Uśmiechnął się jak Tank na widok swojej ulubionej zabawki i szybko wszedł głębiej na łóżko. Chwycił mężczyznę jedną dłonią za policzek, pocałował mocno, a zaraz po tym klepnął stosunkowo mocno w gładziutką dupcię. Od razu odbił się na niej czerwony ślad, a Courtney wydał głośniejszy, jękliwy dźwięk.
— Podoba ci się? — Zaśmiał się po chwili, przekręcając się bardziej na plecy i spozierając na chłopaka.
— Noo, jak ta lala! — Chłopak roześmiał się, znowu mocno całując mężczyznę. Ale to nie trwało długo. Szybko wyprostował się nad nim na klęczkach, złapał go za ramię i przekręcił na brzuch. — O tak, kurwa, tego chcę — zamruczał nisko, mając jego tyłek między nogami. Był nieziemsko apetyczny, taki gładki. Okrąglutki, jędrny… A do tego Courtney uśmiechnął się do siebie, sięgnął za plecy i dłońmi rozchylił pośladki, pokazując swojemu chłopakowi gładziutki rowek z maleńką, pomarszczoną, różową szparką.
— Nie wiem, czy chcę być jak „lala”, ale miło mi — odmruczał, oglądając się na Chase’a.
— Oj tam, jebać jak co… jest, o kurwa… — Chase przełknął nerwowo ślinę i nic nie tłumacząc mężczyźnie, przycisnął jego ciało do pościeli. Zaraz po tym zsunął się niżej, kładąc się na jego nogach, rozsuwając je przy tym na boki kolanami. Sam jedną dłonią znowu strzelił Courtneya w pośladek, aby zaraz po tym ścisnąć go jak piłeczkę do ugniatani na stres.
Courtneyowi zrobiło się przez to bardzo przyjemnie. Zamruczał i przytulił się do poduszki, czując, że ta zabawa z jego tyłkiem faktycznie będzie jak zabawa na placu zabaw.
Chase, widząc, ze mężczyzna się nie rzuca, rozchylił już obiema dłońmi jego tyłek. Był taki ładny i gładki. Znowu przełknął ślinę i niewiele myśląc, a podążając za pragnieniami, pochylił się w dół i polizał cały rowek. Był świeżutki, pachniał mydłem i kremem do golenia, ale smakował tylko gładką skórą.
— Omm…! — jęknął Courtney z zaskoczeniem i obejrzał się na chłopaka. Zobaczył swój wypięty tyłek, w sumie nawet sam zszokowany, jak wygląda taki gładki, i nastolatka pomiędzy rozchylonymi połówkami. Podniecał go ten widok. Czy to może rimming Chase miał na myśli, gdy prosił o dokładne umycie? Żeby nie zapeszyć, nie odezwał się ani słowem.
Chase za to zerknął z dołu na niego. Mężczyzna szybko zobaczył, jak się rumieni, zauważając, że jest obserwowany i spuszcza wzrok na obecny obiekt swojego zainteresowania. Znowu polizał rowek, czując w połowie ściągnięte mięśnie zwieracza. Przycisnął twarz bardziej, specjalnie wąchając. Tak, zdecydowanie zapach kremu do golenia. Trochę też zapach samego Courtneya, ale nic nieprzyjemnego poza tym.
Maksymalnie rozchylił pośladki i pocałował całymi wargami szparkę. Znowu dobiegło go westchnienie, ale tym razem zduszone, więc domyślił się, że mężczyzna ponownie przytulił się twarzą do poduszki. Do tego dziurka, którą miał przed sobą, specyficznie się rozchyliła i znowu zamknęła. Chase wysunął język, aby ją polizać. Eksperymentował. Nie wiedział dokładnie, co i jak robić, ale miał nadzieję, że w końcu dźwięki, jakie będzie wydawał Courtney, podpowiedzą mu, co jest lepsze, co gorsze. Co robić częściej, czego nie powtarzać.
Kiedy żywiej poruszył językiem, łaskocząc szpareczkę, mężczyzna stęknął i znowu sięgnął za siebie jedną ręką, odchylając na bok lewy pośladek.
— Och tak — szepnął, nadstawiając już troszeczkę otwartą dziurkę.
— Tak? — Chase jeszcze dopytał i niespodziewanie ugryzł gładki pośladek. Był taki apetyczny. Nie mógł się oprzeć.
Mężczyzna jęknął, a palce na pośladku mocniej się zacisnęły.
— Cholera, tak! Wiesz, że tym już mi postawiłeś? — dodał ze zduszonym, krótkim śmiechem.
Chase uśmiechnął się głupio.
— Serio? O ja! — Zarechotał i znowu go ugryzł, aby na moment zaraz po tym wyprostować się i poklepać pośladkami Courtneya, pośladek o pośladek.
Courtney znowu się zaśmiał, ale równocześnie wcisnął twarz w poduszkę i zamruczał. Podobała mu się ta zabawa. To, jak Chase jarał się jego tyłkiem. Pochlebiało mu to. Chociaż… te dźwięki, które teraz wydawały jego pośladki, były krępujące. Z drugiej strony jednak chłopak wybitnie się nimi podniecał i rozluźniał, widząc, że może faktycznie się trochę zabawić. Zamruczał nawet i ponownie zgniótł w swoich dużych dłoniach oba pośladki mężczyzny, aby zaraz je rozchylić i znowu polizać rowek. Tym razem mocniej i na dłużej zatrzymując się na dziurce. Jego wargi ją pocałowały, a po chwili usta zassały kawałek skóry.
Otworek stawał się bardziej wilgotny od jego śliny i coraz bardziej wrażliwy, bo z każdym kolejnym liźnięciem kurator wydawał coraz więcej dźwięków świadczących o tym, jak mu dobrze. Nawet zawiercił się na materacu i zgiął dolne partie kręgosłupa, wypinając dupcię do Chase’a.
— Fajnie się jadło jogurty bez łyżeczki? — zażartował w pewnym momencie, już sam czerwony na twarzy, ze sztywnym penisem zgniecionym pomiędzy własnym ciałem a pościelą.
— Na razie to wylizywało wieczko. — Chase zaśmiał się głupio i znowu wcisnął twarz między pośladki. Wsunął w końcu język między zarumieniony, wymęczony przez liźnięcia i ssanie krąg mięśni.
— Oooo… — wymruczał błogo Courtney, przymykając powieki. Naprawdę czuł, że Chase się nim bawi, że do serca wziął sobie jego zaproszenie. Podobało mu się to, ale też zaskakiwało, chociażby kiedy Chase rozchylił jego pośladki i przystawił usta do dziurki, wdmuchując do niej powietrze jak do balonika.
Courtney momentalnie się poderwał i obejrzał na niego w niemym szoku. Aż się zaśmiał z niedowierzaniem.
— Nie rób tak!
Chase, wiedząc jego minę, nie złą, a rozbawioną, jakby kurator nie mógł uwierzyć w to, co właśnie przeżył, sam się wyszczerzył.
— Nie podoba się? — spytał bezczelnie.
Courtney opadł twarzą na poduszkę i zaśmiał się znowu.
— Po prostu… Chase… Jak coś tam wdmuchasz, to potem powietrze będzie musiało wyjść na zewnątrz. I nie zwalisz tego na mnie, to będzie twoja wina!
— Będziesz jak pierd pochwą! — Nastolatek zarechotał i wychylił się szybko do twarzy mężczyzny, by pocałować go w policzek.
Kurator roześmiał się i położył mu dłoń na twarzy, odsuwając go od siebie jak natrętnego psa.
— Przestań, to dupa, a nie pochwa. I wracaj do lizania. Dobrze mi było.
— Oj, jak pochwa, bo taka akcja jakaś była na fejsie. Że laska pierdła pochwą i była cała afera, to mi się skojarzyło — wytłumaczył Chase i nie dał się tak od razu odsunąć. Złapał nawet nadgarstek mężczyzny mocno i spojrzał mu w oczy. — Mogę? — spytał nagle poważnie, zerkając na jego usta.
Odpowiedział mu miękki uśmiech mężczyzny, a ten następnie sam polizał jego wargi i cmoknął je delikatnie. Chase więc już chętnie pogłębił pocałunek. Natarczywie i nadal nie będąc najlepszym partnerem do pocałunków, jakiego miał Courtney w swoim życiu. Ale robił to z takim uczuciem, że nie chciało się go odpychać, dlatego Courtney nawet przekręcił się bardziej w jego stronę i zamruczał. Na ślepo odszukał jego penisa i ujął go w dłoń. Od razu stęknął głośniej. Bo jeśli o kutasa chodziło, to Chase był zdecydowanie numerem jeden.
— Mm… jeszcze. — Nastolatek z tymi słowami oderwał się od ust mężczyzny i znowu przewalił go na brzuch.
Po tym złapał go za biodra i podciągnął w górę, aby ten był do niego wypięty. Usiadł za nim i znowu polizał już otwartą dziurkę. To, jak inne było ciało na zewnątrz a w środku, fascynowało go. Palcem było już fantastycznie to czuć, ale językiem? Było gładko i miękko! I tak gorąco. A do tego Courtney bardzo dokładnie się specjalnie dla niego umył i wygolił. Miał ochotę go zjeść, a głównie jego dziureczkę, z którą znowu zaczął się bawić, kręcąc w niej językiem, ssąc z zewnątrz i liżąc, czy nawet do niej spluwając, jak widział, że się robi na pornosach. Teraz, gdy mężczyzna miał biodra wysoko, widział, że rzeczywiście jego zabiegi sprawiły, że mu stanął. Penis chybotał się miedzy nogami Courtneya, co raz troszkę podskakując, gdy Chase przyjemniej popieścił go w środku. A na zabawie samymi ustami nie poprzestawał. Po chwili obślinił palce i już dwa wsunął bez problemów do tyłeczka mężczyzny. Aż zamruczał, widząc dokładnie, jak mięśnie je obejmują. Rozwarł je i podmuchał chłodnym powietrzem na różowe ciało w środku.
— Cholera… Chase! — jęknął Courtney głośniej i ścisnął niemożliwie pomiętą poduszkę. Wypiął się do niego już zupełnie bez skrępowania, nadstawiając się chętnie, skoro Chase tak sobie poczynał. Czuł, że teraz każde muśnięcie było jeszcze mocniej odczuwalne niż przed tymi wszystkimi pieszczotami. Aż go tam swędziało, jakby tyłek błagał o więcej.
Nastolatek poczynał sobie coraz chętniej i w końcu wsuwał kolejne dwa place drugiej dłoni w tę wygoloną dupcię. Polizał wejście do niej i splunął do środka.
— Normalnie jakby ci tam sperma spływała — podzielił się swoim spostrzeżeniem na temat śliny wpływającej do środka.
— Lepsza będzie prawdziwa — wydyszał mężczyzna. Miał całe czerwone i piekące od gorąca policzki.
— Mmm, w sumie da się załatwić — Chase ocenił tyłek przed sobą i ostatni raz go liznął. Był apetyczny, tak samo jak pośladki, które genialnie się gryzło i… Właśnie, nie zrobił na żadnym ani jednej malinki. Szybko przyssał się do prawego pośladka mężczyzny i nadrobił tę stratę.
Courtney stęknął i ścisnął poduszkę.
— Teraz nie mam szans nikogo zaprosić na seks… Zobaczą, że zajęte i nic z tego — rzucił żartobliwie, choć ciężkim z podniecenia głosem.
Chase ściągnął groźnie brwi i za karę ugryzł kuratora.
— Zaraz tak cię wyrucham za takie teksty, że nikt nie będzie chciał takiej dupy.
— Grozisz mi? — Courtney spojrzał na niego z wyzwaniem, chociaż przez jego rumianą twarz, trochę wilgotne oczy i rozchylone wargi bardziej wyglądało to jak prośba.
— Nie. Mówię, co cię czeka — zamruczał nisko Chase, będąc w stu procentach napalonym. Przez całą tę zabawę z tyłkiem mężczyzny, zapomniał o swoim penisie, a ten w tej chwili niemalże dopraszał się, aby wbić się w tego mężczyznę i mocno go wyruchać.
Kurator uniósł się na rękach, czując, że musi mieć większą przestrzeń, by głębiej odetchnąć. Kiedy tylko to zrobił, wysunął do tyłu biodra i otarł się pośladkami o sztywnego penisa Chase’a. Miał nadzieję, że Marshall spędzi na dole dużo czasu, bo nie chciał słuchać komentarzy o swoich krzykach.
— To chodź… Przerżnij mnie — podjudzał chłopaka, świadom mocy tych słów.
Chase aż zawarczał. Uwielbiał Courtneya właśnie za to. Że umiał tak bardzo dać się ponieść i był taki genialnie chętny.
Złapał go za ramię jedną dłonią, drugą chwycił swojego penisa, nakierowując go na zwieracz, po czym, kiedy był pewny, że główka przejdzie, pociągnął Courtneya do siebie, samemu wypychając biodra do przodu.
— O kurwa! — wydarł się mężczyzna na cały głos, tego się nie spodziewając. Nie zdążył zasłonić ust, właściwie zrobić czegokolwiek, kiedy został dosłownie nabity na wielką pałę Chase’a, a jego twarz przypominała pomidora już nie tylko na policzkach. — Kurwa… Kurwa! — powtarzał, drżąc cały, głównie na udach, pośladkach i rękach, a tlen jakoś nie chciał się przedrzeć do jego płuc przez ściśnięty przełyk.
Chase od razu sięgnął do jego szyi, przesuwając lekko po niej dłonią.
— Mmm… Okej? Myślałem, że już — zamruczał, ale i tak ukąsił go w plecy, nie mogąc się nacieszyć, jak cudownie drżało to ciało.
— Okej, okej — wydyszał szybko Courtney, w końcu biorąc głęboki wdech. — Wielki jesteś. Rozparło strasznie. Cholera… Nie robiłem nigdy fista… ale coś mi mówi, że to jest podobne — dodał ze słabym uśmiechem, oglądając się na niego.
Chase ścisnął pięść i przesunął ją na bok, aby mężczyzna ją widział.
— No, ja nie wiem. — Zaśmiał się, bo jednak jego duża dłoń była wciąż sporo większa od penisa. Przy tym cały czas obejmował kuratora w pasie i wisiał nad nim, powoli zaczynając się ruszać. Na razie trochę na boki, jakby się chciał umościć w tym tyłeczku, trochę w przód i w tył, aby ten się przyzwyczaił.
Courtney już nie skomentował jego słów, bo całkiem pochłonęło go to, co czuł w tyłku. Ściągnął mocniej brwi, trochę szerzej rozłożył nogi, by było mu wygodniej i opadł twarzą na poduszkę. Chase przesunął jeszcze dłonią po jego kręgosłupie, po czym złapał go za biodra i zaczął się mocno ruszać. Patrzył przy tym, jak jego penis wysuwa się z ciasnego kręgu mięśni, aby zaraz znowu się wsunąć. Podniecało go to, jak Courtney był ciasny i jak go zasysał.
Na szczęście tym razem nie przeszkadzały im popiskiwania Lila zza drzwi. Na pewno jednak towarzyszyło temu pojękiwanie Courtneya oraz specyficzne plaskanie, kiedy Chase dobijał się w niego do samego końca i uderzał o te wygolone pośladki.
— Och tak… Mnnn… Mmm — jęczał Courtney, w pewnym momencie łapiąc się dłońmi wezgłowia, unosząc się i samemu ruszając biodrami. — Podoba mi się… taka… przejażdżka.
Chase zatrzymał się biodrami i trzasnął go dłonią w pośladek.
— No, to dajesz!
Mężczyzna krzyknął, czując, że pośladek już go piecze. Chase miał dłonie jak łopaty i niemało w nich siły.
Zagryzł wargę, palce zacisnął na drewnianym wezgłowiu i zaczął ruszać biodrami w przód i w tył. Szybko, dopychając za każdym razem do końca, aby poczuć na pośladkach jajka Chase’a. Kręciło go to jak cholera.
Chłopak przyglądał się temu z niemałą dumą. Ale jak bardzo mu się to podobało, tak samo też go nudziło. Bo chciał sam, chciał się ruszać, chciał wyciskać z tego mężczyzny reakcje. Strzelił go więc jeszcze raz w tyłek, tym razem w drugi pośladek.
— Szybciej!
Mężczyzna znowu się poderwał i syknął. Czuł, że ma czerwone pośladki, ale nie miał jak się teraz na nie obejrzeć. Przyspieszył tylko swoje tempo, to zaciskając zęby, to znowu pozwalając dźwiękom wydobyć się spomiędzy ust. Ruszał się na tyle szybko, że jego własny penis słyszalnie uderzał mu o podbrzusze przy tym bujaniu, więc szybko złapał go w jedną dłoń i ścisnął.
Chase jednak miał dość tej bezczynności. Złapał mężczyznę za ramię, powalając go twarzą na pościel. Po tym chwycił go jak kocię za kark i wspiął się wyżej na nogach, wznawiając zabójcze dla jego obolałej dupci, mocne tempo. Wbijał się jeszcze głębiej niż dotychczas przez pozycję i napór ciała. Stękał przy tym nisko, tuż nad uchem mężczyzny, którego dominował.
— Ale masz… o kurwa… mmm!
Courtney czuł się całkiem zdominowany. Nie miał jak się ruszyć, ba, ciężko było mu nawet złapać powietrze! Gotował cię cały, ledwo trzymał się na kolanach, a jego tyłek był tak głęboko i mocno spenetrowany, że mężczyzna gotów był się założyć, że będzie to czuł przez tydzień.
Wydusił coś nieskładnego i spróbował sięgnąć znowu do swojego członka, ale nie dał rady. Zamiast tego zacisnął powieki i wargi, spomiędzy których wydobyło się głuche stęknięcie.
Chase rozkoszował się tym niemożliwie. Do tego zaczął czuć, jak tyłek na jego penisie zaciska się coraz częściej. Aż miał wrażenie, że go ssie, jak jego usta, kiedy te robią mu zajebistą laskę.
— Mmm… Coney… — zamruczał, obejmując go i wbijając się w jego tyłek bardzo mocno, aż poczuł, jak mężczyzna sztywnieje, pręży się jeszcze bardziej w jego ramionach i strzela z głośnym krzykiem spermą na pościel.
Widział, że jest wymęczony, gorący jak węgielki w ognisku, drżący i spełniony. Dyszał na poduszkę tak głośno, jakby dopiero co wydobył się z głębokiej wody na powierzchnię. Chase jeszcze postanowił wyżyć się na jego tyłku, aż do samego końca. Nie spuścił się jednak w nim. Wyciągnął penisa zaraz przed spustem i rozchylił pośladki mężczyzny. Jego dziureczka była czerwona i otwarta, a nastolatek, tak jak wcześniej spluwał do niej i patrzył, jak ślina spływa do środka, teraz strzelił z penisa i patrzył, jak spora porcja nasienia brudzi cały gładki tyłek, jak spływa do wnętrza i na jądra Courtneya.
Ten był półprzytomny, ale zarejestrował, co robi Chase. A jako że był pewien, że nie będzie miał siły ruszyć się teraz gdziekolwiek, wiedział, że będzie spał z takimi śladami na ciele.
— Oznaczasz… mnie… jak tylko się… da — wydusił i odchrząknął. Był zachrypnięty przez te krzyki.
Chase zamruczał potakująco i jeszcze zebrał nasienie palcem, jak na pornosach, i wcisnął je do rozwartej dziureczki. Wmasowywał w niego białą spermę niczym krem.
— Jak bułeczki z nadzieniem — zażartował niskim głosem, bo sam był zmęczony, ale bardzo usatysfakcjonowany.
Jego „dziewczyna” chętnie by się zaśmiała, ale nie miała siły.
— Debil — skomentował Courtney z rozbawieniem. Chciał też ostrożnie opuścić biodra, ale gdy tylko ruszył kolanem, to mu odjechało i dosłownie padł plackiem na materac. — Nnnnn…
Chase przekręcił się, opadł obok niego, objął i pocałował w ramię, bo twarz Courtneya była po drugiej stronie.
— I jak? — spytał, chętny pochwał, ale też chcąc upewnić się, że ta dziwna atmosfera z łazienki jest już za nimi.
— Naprawdę mnie… przerżnąłeś — wyszeptał Courtney i w końcu z trudem przekręcił głowę, by na niego spojrzeć. Miał zmrużone oczy i błogą minę. — Robisz jakieś ćwiczenia na wytrzymałość? Długo dajesz radę.
— No wiesz… jak się chce, to się ma, nie? — Chase zaśmiał się i cmoknął go w spierzchnięte usta, podpierając zaraz po tym głowę na ręku, aby lepiej widzieć. — Zajebiście wyglądasz taki gładki. Dzięki.
— To ja powinienem mówić „dzięki” za komplement. — Courtney uśmiechnął się lekko, wciąż leżąc bez życia na brzuchu. Pośladki miał umorusane spermą, dziurkę otwartą, ale nie miał siły się ruszyć.
Chase nie przestawał się do niego uśmiechać. I może to było głupie, może niedojrzałe, ale Courtney widział, że czasami, aby poprawić mu humor, aby wyrwać go z zapaści złego humoru, gorszych dni, wystarczyło trochę się popieprzyć. Pobawić w jego tyłku jak na placu zabaw. Zwyczajnie, mieć z nim seks, aby chłopak chociaż na moment był zadowolony z tego, co ma. I miłe było, że to on był tym czymś, z czego był zadowolony.
Kiedyś, gdy Chase zdecydowanie był przeciwko sportowi jako formy odreagowania, Courtney pytał go, czy lubi seks. Czy seks mu pomaga. I teraz miał namacalny dowód na to, że to właśnie było to.
Chwilę tylko odpowiadał na ten uśmiech, samemu słabo unosząc kąciki ust, aż w końcu sięgnął dłonią do karku chłopaka, ściągnął go bliżej siebie i pocałował z uczuciem.
Chase nie przerwał pieszczoty, tylko przysunął się jeszcze bliżej mężczyzny. Objął go ramieniem wysoko, wsuwając palce w jego włosy i masując po skórze głowy. Mógł mieć jeszcze trochę brudne palce po ślinie czy spermie, ale teraz jakoś o tym zapomniał. Skupił się wyłącznie na lekkim cmokaniu, obejmowaniu warg mężczyzny swoimi, aż w końcu przystawił czoło do jego, stykając się czubkami nosów.
— Nie wiem, co powiedzieć…
— To nic nie mów — szepnął mężczyzna i delikatnie poruszył głową, pocierając nosem o jego. — Miałem ci pomóc nie myśleć. Udało mi się?
— No… Teraz myślę o tobie.
Te proste słowa sprawiły, że Courtney na chwilę zaniemówił. Patrzył w te brązowe, nastoletnie ślepia i naprawdę czuł, że kocha tego chłopaka.
— Teraz to ja nie wiem, co powiedzieć.
— Możesz powiedzieć, że masz najlepszego kutasa w mieście albo że… hmm… pierwszy raz praca jest tak przyjemna. — Chase zaśmiał się, całując go znowu w usta i już opadając głową na poduszki, aby było wygodniej. Patrzył przy tym cały czas na mężczyznę i nawet nie przychodziła mu do głowy myśl, nawet nie tlił się gdzieś jej ogarek, że wolałby, aby ta twarz należała do kobiety. W tej chwili tak jak było, było idealnie.
— Okej, to może po prostu powiem, że cię kocham i mam najlepszego podopiecznego i chłopaka, jakiego mogłem sobie wymarzyć — odpowiedział Courtney z lekkim rozbawieniem, po czym sięgnął ponad Chasem do lampki nocnej i wyłączył ją. Założył, że nie ruszą się już z łóżka.
Chase prychnął z rozbawieniem.
— Ale mi pojechałeś. No, normalnie bełcik tęczą — zażartował, ale słyszał, że to, co mówi mężczyzna, jest szczere i było mu miło. Przyciągnął go więc do siebie, okrywając ich cienkim prześcieradłem, które od razu przykleiło się do pośladków kuratora. Chase w sumie w tym pomógł, bo jeszcze poklepał jego pośladki protekcjonalnie.
Mężczyzna zbył to lekkim uśmiechem i pocałował chłopaka w czoło.
— Całe szczęście, że jutro sobota…
— Noo…
Zapach seksu unosił się w sypialni, a zza drzwi nie dochodziły ich żadne dźwięki. Tank pewnie spał, mieli też nadzieję, że Marshall i Lil również. Było cicho, spokojnie, a Courtney miał wrażenie, że wciąż tkwi w nim penis Chase’a.
Zerknął jeszcze raz na jego twarz, a potem zamknął oczy, uspokojony, że ten dzień nie skończył się zamknięciem Chase’a. Mimo wszystko był szczęśliwy, że ma pod tym dachem swojego chłopaka i swojego brata. Wolnych.

6 thoughts on “Newton’s Balls – 64 – Plac zabaw

  1. Katka pisze:

    Jelis, mnie nie pytaj XD To mózg Chase’a. My po prostu przelewamy ich myśli na „papier”, hehehe. A tak szczerze to sama nie wiem, skąd się czasami biorą takie teksty… One się chyba same rodzą. Ale co do obaw przed ewentualnym rozwaleniem tej sielanki… Powiem tak: jeszcze wiele rozdziałów przed nami. Coś się spierniczyć musi. Ale na razie ciesz oko tym, co jest ;)

    Kasia, oj zdecydowanie Chase nie jest skomplikowany i chyba to jest jego plusem czasami. A rozdział faktycznie gorący. W sumie cały rozdział to seks niemalże XD Aż musiałam zerknąć, co z rana tak nagle 5 komentarzy na dzień dobry. Bo nie pamiętałam, o czym był. I przeglądam, a tam w sumie nic się nie dzieje, tylko się pieprzą XD Czasami trudno zrozumieć czytelników XD A Marshall na pewno słyszał XD Pozdrówki!

    Tess, uuu, aż tak fajny seks? Kurde, muszę go przeczytać XD Tak dawno to pisaliśmy. Cieszymy się, że się podobało! I też lubię rimming :D high five

    ErwinaSmith, dziecinni, wulgarni, romantycznie… Podoba mi się to podsumowanie. Nadaje się nawet na podtytuł opowiadania XD Jestem w szoku, że tak wysoko w Twoich notowaniach jest ta para i bardzo mnie to cieszy! :D Też ich uwielbiamy. Zabawne, że inspiracją do tego opowiadania były jedne zajęcia na moich studiach… To znak, że warto studiować. Dzięki za komentarz! Temu niczego nie brakowało :D czekamy na następne :)

    Wadera, no własnie, niby dużo do komentowania nie było, a jednak na dzień dobry aż 5 się pojawiło XD Dziwne XD Hehe, czy Chase oglądał gejowskie porno? To ciekawski, napalony nastolatek, który pieprzy się z facetem. Coś tam na pewno wyszukiwał XD Co do PS2 to tak, skoro zakończyłyśmy dwa opowiadania, mamy w planach wreeeszcie wziąć się za FDTS :D Musimy tylko jeszcze napisać bonus walentynkowy i trochę pocisnąć ATCL, bo zapas nam się kończy, ale tak, z racji, ze PD i NB odpadło, będziemy mogły ruszyć z chłopakami :)

  2. Wadera pisze:

    W sumie dużo do komentowania nie ma, bo akcja daleko się do przodu nie posunęła, ale seksik był miły, gorący i z uczuciem, czyli taki jak powinien być :D
    Nasz mały (duży ;) Chase się nam rozwija!
    Czy mi się tylko wydaje czy Chase zaczął oglądać gejowskie porno? Och, postęp goni postęp.
    Pozdrawiam, Wadera.
    P.S.: Gratuluję zakończenia pisania opowiadań! Z jednej strony jakoś tak smutno, z drugiej, każdy koniec to nowy początek.
    P.S.2: Czy w związku z zakończeniem dwóch opowiadań możemy mieć nadzieję na kontynuację FDTS? Tęsknię za chłopakami!

  3. ErwinaSmith pisze:

    Jednej nocy dziecinni, wulgarni i romantyczni.No to tylko oni i tylko miłośćXDDD
    Oficjalnie Chase i Courtney~najlepsza para bloga(minimalnie, ale jednak pokonali Jasona i Alexa) :o tyle ‚ ‚ nie wierzę…
    W scenach łóżkowych jesteście najlepsze czytało się dosłownie wyśmienicie.Ale ten koniec, ta miłość.Fak
    To…to było…..uff *otwiera okno*
    Ewidentnie jak jest twarz faceta koło tyłka faceta to mi odbija(takie rzeczy piszę w internecie-to pomyślałam jak to pisałam, proszę spojrzeć co przed chwilą czytałam) XDDD
    Obiecuję następny komentarz będzie lepszy.

  4. Tess pisze:

    To był najlepszy seks z całego tego opowiadania. Borze zielony, po prostu kocham, wielbię i składam pokłony… ;> Rimming rządzi, serio, haha xD
    Założę się, że Marshall ich słyszał, po prostu nie ma bata, że nie :D

  5. Kasia pisze:

    Cały ten rozdział był mega gorący 😊Najpierw w łazience a potem te zabawy Chasea :) Nie zawiodłam się 😉 A do tego jeszcze trochę pośmiałam z tekstów młodego :) On naprawdę nie jest zbyt skomplikowany 😀 ale to dobrze :)
    Ciekawe czy Marshall ich słyszał? I czy przeczuwa jakie niecne plany ma Chase 😆
    Bardzo dziękuję😀Buziaki 😚

  6. Jelis pisze:

    Pierd pochwą? 😂😂 skąd wy macie takie teksty 😂 w każdym razie opłacało się czekać do północy ze spaniem XD kurcze coraz bardziej się ich relacja rozwija a ja coraz bardziej się boję, że ktoś lub coś im przeszkodzi :c niech Chase się spieszy z urodzinami żeby był już pełnoletni 😂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s