Fanfic by Tigram Ingrow – Nieoczekiwane wyznanie

— Walter, sam rozumiesz, że się martwię — James stał w klasie, tyłem do drzwi, a przodem do okna i rozmawiał przez telefon. — Nie, nie mam nic do tego, że Courtney jest gejem, ale przecież to kurator, nie powinien tego robić z podopiecznym. Boję się, że spodoba mu się któryś z uczniów i… — mężczyzna przerwał, zaniepokojony hałasem, ale gdy się odwrócił, zauważył tylko huśtające się na zawiasach drzwi od sali, które sam zamykał na klamkę.

***

Gabe i Roy zbiegli ze schodów, po czym rozgorączkowani podsłuchanymi informacjami, zatrzymali się dopiero na boisku.
— Ej, Courtney to kurator Chase’a, nie? — pierwszy nie wytrzymał Roy.
— No. Ale przesrane. Trzeba go uświadomić, a kuratorkowi sprzedać plombę na dziąsło — Gabe kiwnął głową i uderzył pięścią w otwartą dłoń.
— Dzwonimy po chłopaków z imprezy. Nie ma opcji, by wyszło temu pedałowi na sucho. Czaisz, że Peterson powiedział, że się pieprzy z podopiecznym? Kurwa, weź, a Chase się z nim spotykał. Ja pierdolę — Roy zaczął mocniej gestykulować, zapalając się do akcji.
— Poczekaj, pozwólmy, żeby i Chase sobie użył. Na pewno będzie chciał dodać i od siebie kilka ciepłych słów — dodał mściwie Gabriel, wyciągają komórkę.

***

Courtney wyszedł ze szkoły po rozmowie z nauczycielami, będąc w bardzo dobrym nastroju. Zachowanie jego podopiecznego, a zarazem kochanka nie uległo pogorszeniu, poprawiły się niektóre stopnie oraz zdecydowanie wzrosła frekwencja. Pochłonięty myślami, zdał sobie sprawę z nadchodzącego zagrożenia w momencie, gdy został pochwycony za ręce, które ściągnięto mu mocno do tyłu, blokując możliwość ruchu, a następnie został boleśnie ugodzony pięścią w brzuch. Aż złożył się w pół, ale momentalnie został poderwany do góry ostrym ciosem w szczękę.
— Męskich dup ci się zachciało…? — usłyszał z tyłu, a jeden z chłopaków, którego widział w towarzystwie Chase’a zarzucił mu na głowę bluzę, zasłaniając mu tym samym pole widzenia. Popychany i ciągnięty został przemieszczony w miejsce oddalone od szkoły. Bolesne ciosy padały w miejsca szczególnie wrażliwe, jednak odnosiło się wrażenie, że chłopcy się jednak hamują, co sprawiało, że mężczyzna czuł się podwójnie zaskoczony i zaniepokojony. Skoro — jak wywnioskował po rzucanych komentarzach — miał być to atak nienawiści, odnoszący się do jego orientacji, to czemu nie został on przeprowadzony bardziej zajadle? Za każdym razem, gdy próbował się uwolnić, ból w wyłamywanych ramionach oraz dodatkowe ciosy skutecznie ostudzały jego entuzjazm. Co mu po szkoleniu, gdy został zaatakowany z przewagą liczebną? I Herkules dupa, kiedy ludu kupa.
— Chase! — usłyszał nagle krzyk. — Tutaj! — słysząc to poderwał głowę. Nic to nie dało, ponieważ ciemna bluza nie pozwalała na zorientowanie się w sytuacji. Usłyszał za to, jak samochód podjeżdża bliżej, parkuje, trzaskają drzwi i ktoś szybko szedł w jego stronę.
— Co jest? — usłyszał podenerwowany głos chłopaka, z którym wczoraj jadł romantyczną kolację.
— Nie znasz najnowszego newsa, Chase. Twój kurator jest dupolizem — temu zdaniu towarzyszyło ściągnięcie bluzy z głowy Courtneya.
Chłopak spojrzał na niego jak osłupiały, po czym potoczył wzrokiem po stojących dookoła chłopakach.
— Pojebało was? — warknął w końcu, dochodząc do siebie i rzucił się w kierunku tych, którzy krępowali ręce jego „dziewczyny”. — Puście go, w tej chwili, NO…! — wrzasnął, a nadmiar emocji sprawił, że trzęsły mu się ręce, kiedy mało delikatnie pociągnął kuratora w swoją stronę, obejmując go i przytulając go w taki sposób, by stać między nim, a braćmi „aniołkami”, Royem i resztą ekipy.
— A ty co, bronisz go? Peterson mówił, że to gej i że dyma swoich podopiecznych — wybuchł Roy, sadząc się z pięściami.
— To moja dziewczyna, więc nie dyma nikogo oprócz mnie — wydarł się chłopak, a przez czerwoną mgłę, która przesłoniła mu oczy i mocny szum krwi w uszach, nie był w stanie panować nad słowami, mówiąc na wyrost, to co działo się między nim a Courtneyem.
Gabe aż cofnął się o krok, wpatrując się z obrzydzeniem zarówno w swojego kumpla, jak i jego kuratora, ale Rafael złapał go za rękę i pokręcił głową. Dla niego fakt, że Chase jest gejem nie było czymś odrzucającym i był w stanie zrozumieć jego wybór. Gorzej było z jego bratem, Royem, który właśnie splunął z odrazą i resztą chłopaków.
— Idź — rzucił do kumpla i skinął Courtneyowi, a ten zrozumiał i pociągnął Chase w stronę samochodu. Czuł się obolały i na tyle zaskoczony sytuacją, że nie był w stanie powołać się na swój urząd i zaprowadzić porządku. A dzwonienie na policję nie wydawało mu się dobrym pomysłem. Chase mierzył się spojrzeniem z Royem nawet wtedy, kiedy poczuł ciągnięcie i pozwolił się podprowadzić do auta, ale odwrócił wzrok dopiero gdy był już przy drzwiach. Courtney usiadł już na miejscu pasażera. Kiedy obaj siedzieli w aucie, mężczyzna mógł zaobserwować jak chłopak ciężko oddycha.
— Jedźmy już, proszę — szepnął, bojąc się tego, co mogłoby się stać gdyby zostali dłużej w tym miejscu. Czuł się przytłoczony tą sytuacją, ale nie potrafił wypchnąć z głowy myśli, że Chase stanął za nim, nie za kumplami. Nie przyłączył się do nagonki, ale ujawnił to, co między nimi było.
Nastolatek bez słowa wymanewrował samochódem i wyjechał na drogę. Jechał szybko i w milczeniu, zaciskając ręce na kierownicy tak mocno, że aż zbielały mu kostki. Po kilkunastu minutach szybkiej jazdy, zaparkował krzywo na podjeździe przy domu, w którym spędził najlepsze w swoim siedemnastoletnim życiu chwile.
— Nie wierzę… — wykrztusił w końcu, patrząc na kochanka. — Nie wierzę w to co, się tam stało. Kurwa, Casey… — szepnął i wyciągnął dłoń, kładąc ją na policzku mężczyzny, kciukiem zahaczając o jego rozbitą dolną wargę. — Jak oni mogli? — spytał i przymknął na chwilę powieki. Nie chciał wyobrazić sobie tego, co mogłoby się wydarzyć, gdyby nie dostał smsa i się tam nie pojawił. Potrząsnął głową. — Chodź, trzeba to opatrzyć — mruknął, patrząc na zaschniętą strużkę krwi pod nosem swojego kuratora. Gdy znaleźli się w mieszkaniu, chłopak nadal był nie swój, a i Courtney nie potrafił powiedzieć nic sensownego, więc milczał. Wszedł do łazienki i rozpiął koszulę. Na żebrach powoli zaczynały wykwitać siniaki. Umył twarz i postarał się doprowadzić do porządku. Wiedział, że jutro będzie cały zesztywniały z bólu. Szczególnie we znaki dawały mu się wykręcone w barkach ramiona. Całemu procesowi przyglądał się Chase, oparty o futrynę, z założonymi na piersi rękami. Miał dziwny wyraz twarzy, więc Courtney podszedł do niego i najpierw rozplótł dłonie zbuntowanego nastolatka, który tak niesamowicie na niego działał, aby następnie oprzeć czoło o jego tors.
— Skarbie… czemu to zrobiłeś? Nie będziesz miał teraz życia w szkole — szepnął i westchnął, gdy Chase mocno zagarnął go do siebie i pocałował w skroń.
— Bo cię kocham… — usłyszał w odpowiedzi nieoczekiwane wyznanie.

3 thoughts on “Fanfic by Tigram Ingrow – Nieoczekiwane wyznanie

  1. Shivunia pisze:

    Omg. No pacz. NB nieźle cię jak widzę inspiruje. Ale to spoko, znaczy że się podoba. W ogóle ciekawa opcja że chłopcy się o tym dowiadują. Nieciekawa dla Courtneya ale tak poza tym nieźle gówno na pewno by z tego wyszło. Nie wiem czy mój Chase byłby taki dzielny jak ty go odpisałaś ale taka opcja też jest słodka. Dzielny chłopczyk broni swojej dziewczyny.
    Fajny Fik. Widać że podoba Ci się opowiadanie.
    Dzięki i pozdrawionka

  2. TigramIngrow pisze:

    To źle zapisałam, bo chodziło o rozkminy Rafiego, który wymienił swojego brata oraz Roya i resztę chłopaków. Bracia aniołowie są dosyć oczywiście do skojarzenia z Gabrielem i Rafałem. Troszku mi najwyraźniej warsztat skostniał.
    A co do dobrego zakończenia, mam nieodparte wrażenie, że u was to się źle skończy, więc uprzedzam bieg wypadków i sobie posłodziłam. Ot, prewencyjnie.

  3. Katka pisze:

    Widzę, że NB mocno Cię zainspirowało. Mam nadzieję, że to oznacza, że opowiadanie się podoba. Ale miło widzieć, że treść wzbudza takie rozkminy w stylu „co by było, gdyby”. Jakoś podejrzewałam, że jednak pozytywnie tego nie rozwiniesz, dlatego byłam zaskoczona, kiedy wszystko wyszło dobrze O.o Tym bardziej, że Chase tak od razu, pewnie przeciwstawił się kumplom i nawet sekundy się nie zastanawiał nad tym, żeby stanąć po stronie Courtneya. To meeega urocze. Ale w sumie taki Chase jest – uroczy. Tylko Courtneya szkoda i tego, co będzie dalej z Chasem w szkole, ale podoba mi się bardzo, że wybrał Kukurydzę :3
    „Gorzej było z jego bratem, Royem, który właśnie splunął z odrazą i resztą chłopaków.” – tak btw, to bratem Raphaela jest Gabriel :) Roy to ich czarnoskóry kumpel.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s