Fanfic by Justusia – O korzystaniu z okazji

Sebastian wahał się tylko przez chwilę, po której po prostu skręcił w jedną z bocznych uliczek, która na skróty prowadziła do jego domu.
— Twój Papa na pewno się nie pojawi? — zapytał Francisco z dość niepewną miną, ale jego chłopak tylko uśmiechnął się półgębkiem, nawet nie starając się tego tłumaczyć.
— Zastanawiam się jedynie, czy zdawał sobie sprawę z tego, co będziemy robić — odmruknął, naprawdę mając to na myśli.
Ojciec nie mógł być aż tak naiwny, na pewno nie po zdjęciu, które od niego dostał, ale może wolał wmawiać sobie, że jednak jego syn nie odważy się na te wszystkie rzeczy, na które z pewnością ma ochotę, pod jego własnym dachem. Sebastian nie wiedział, jak to ocenić, ale z całą pewnością zamierzał wykorzystać szansę, jaką stworzył im Mark. Nie żeby już wcześniej nie skorzystali z mieszkania, jednak teraz wszystko miało być jednak nieco inne.
— Mógł być zbyt zajęty myśleniem o panu Craigu — powiedział Francisco z jakąś dziwną nutą w głosie, widząc, jak po jego słowach Sebastian się krzywi. Zastanowił się nad tym przez chwilę, patrząc uważnie na swojego chłopaka. — Przeszkadza ci to? Twój Papa i pan Craig?
Ten jednak pokręcił głową, bo nie o to w tym wszystkim chodziło. Tak właściwie nie był pewien, co czuje. Cieszył się w pewnym stopniu szczęściem ojca, bo ten naprawdę zbyt długo był sam, ale fakt, że teraz spotykał się z facetem, zgrzytał mu między zębami.
— Nie wiem — odparł prosto, nie chcąc wdawać się w tę dyskusję, ale Francisco nie odpuszczał, jak zwykle zresztą.
— To trochę hipochondria z twojej strony — uznał z nieodgadnioną miną i Sebastian wpatrzył się w niego bez zrozumienia.
— Co to?
Latynos zmieszał się od razu, wiedząc, że znowu musiał pomylić słowa. Zarumienił się też lekko, co Sebastian wciąż uważał za urocze.
— No, że nie możesz mieć pretensji o coś, co sam robisz — wyjaśnił. — A ty też spotykasz się z chłopakiem.
— Ach — mruknął i zaśmiał się głośno. — Chodzi ci o hipokryzję — dodał, bardziej jednak do siebie niż swojego chłopaka. — Nie przeszkadza mi to, że ojciec spotyka się z innym facetem — powiedział i parsknął cicho, widząc nieprzekonaną minę Francisco. — No dobra. Chodzi nie tylko o to. Bardziej myślę o tym, że to jednak pan Craig, ktoś, kogo zupełnie się nie spodziewałem — dodał, wzruszając ramionami. Naprawdę mógłby przez wiele długich minut opowiadać o wszystkich wątpliwościach. — Martwię się.
Francisco uśmiechnął się czule, podchodząc do swojego chłopaka i obejmując go za szyję. Lubił być blisko niego, a wtedy, kiedy mógł mu dodatkowo dodać otuchy, miał wrażenie, że rosną mu skrzydła. Pan Craig mówił o zakochaniu, ale on sam wciąż nie był do końca pewien, jak nazwać swoje uczucia względem Sebastiana. Miłość to było tak wielkie słowo, że bał się go użyć nawet w myślach, o wypowiadaniu go w najbliższym czasie nie było mowy. Zresztą nie miał pojęcia, jak jego chłopak zapatrywałby się na takie słowa i takie wyznania. Bo nawet jeżeli Francisco wiedział, że Sebastianowi na nim zależało, to jednak nie był pewien, jak głębokie było to uczucie.
— Myślę, że niepotrzebnie — powiedział cicho. — Jest dorosły i chyba wie w co się pakuje.
— Mam nadzieję — odparł, oddając uścisk i niemal wisząc na Francisco. — Chcesz coś do picia? Ojciec na pewno ma coś zimnego w lodówce, choć ja wolę zrobić sobie herbatę.
Francisco pokiwał głową, zgadzając się z tą propozycją. Coś, co go teraz trochę rozgrzeje było bardzo pożądane. Szczególnie, że Sebastian właśnie się odsunął.
— Będziemy musieli wcześnie wstać — mruknął, na szybko analizując ile czasu zajmie im dojazd do szkoły, przebranie się i dotarcie na zajęcia. Dużo prościej byłoby to policzyć, gdyby wiedzieli jaka będzie rano pogoda, ale niestety nie zapowiadało się na poprawę, więc z całą pewnośią samochód też będzie potrzebował kilku dodatkowych minut.
— Zapewne dość wcześnie — odparł starszy chłopak, włączając czajnik i wrzucając torebki jakiejś aromatycznej herbaty do dwóch identycznych kubków.
Wiedział, że będzie musiał przyzwyczaić się do myśli o swoim ojcu ze szkolnym psychologiem. To nie tak, że miał coś do Craiga, oni po prostu zawsze był przyjaciółmi, więc samo myślenie o tym mężczyźnie, jako o kimś, kto znaczy dużo więcej dla jego ojca, było dziwne. Do tego jego słowa o tym, że już dawno był zakochany w Marku. Sebastian aż przełknął ślinę przypominając sobie o tym. Bo niby wiedział, że on i Francisco spotykają się dłużej, jednak po pierwsze byli młodsi, więc ich związek opierał się na nieco innych podstawach, a po drugie ojciec i Craig znali się od wielu lat, a to naprawdę dobra podstawa pod stały związek. Zresztą ciężko mu było myśleć o jakiejś przyszłości ze swoim chłopakiem, kiedy ten z końcem roku szkolnego miał wracać do Argentyny. To zresztą nie była miła myśl, i chociaż wcześniej sam kazał Francisco na razie się nad tym nie zastanawiać, to w tym momencie spadło to na niego, jak jakiś cholerny grom. Bo może i nie kochał go jeszcze, albo nie był po prostu pewien, jak głębokie jest to coś, co rozwija się między nimi, ale na pewno nie chciał zostać teraz bez niego. Ani za pół roku, bez różnicy.
— Co powiesz na jakiś seans filmowy? — zapytał Sebastian, odsuwając od siebie niechciane myśli. Mieli jeszcze trochę czasu i naprawdę zastanawianie się teraz nad tym, jak będzie wyglądało ich rozstanie, nie było tym, czego chciał.
— Może być. Leci coś fajnego?
— Skąd mam wiedzieć? — parsknął Sebastian, patrząc z czymś w rodzaju politowania na swojego chłopaka. — Jestem tak samo odcięty, jak ty.
Francisco zarumienił się znowu, uśmiechając się z zażenowaniem. Pokiwał głową, kiedy starszy chłopak zaproponował, żeby poszukał jakiegoś filmu do wypożyczenia, ale po włączeniu telewizora, nie potrafił znaleźć odpowiedniej funkcji. Siedział więc z pilotem w dłoni, patrząc bezmyślnie w ekran i zastanawiając się, jak wykorzystają późniejszą część wieczoru, a może i nocy. Był już w tym mieszkaniu kilkukrotnie, ale miał wrażenie, że dzisiaj jest inaczej, może to przez to, że wiedzieli, gdzie jest jego właściciel. Nie był pewien, ale czuł jakiś wewnętrzny niepokój. Jakby Mark miał się raptem tu pojawić, mimo swojej obietnicy.
— Nic nie znalazłeś? — zapytał zdziwiony Sebastian, stawiając dwa parujące kubki na małym stoliku przed kanapą i przewracając oczyma, kiedy zorientował się w czym problem. — Na co masz ochotę?
— Może coś z fantastyki? — zaproponował z wahaniem, ale jego chłopak kiwnął głową, wchodząc od razu w odpowiednie opcje.
Obejrzeli jakąś nową ekranizację Marvela i Francisco musiał przyznać, że mu się podoba. Zresztą obaj się wciągnęli, obserwując akcję z napięciem.
Gdzieś w połowie filmu młodszy chłopak wtulił się w Sebastiana, a ten objął go ręką, mimo, że film w żadnym razie nie był nastrojowy. Przebywanie w swoim towarzystwie sprawiało im jednak dużą przyjemność i nie miało znaczenia, co leciało w tle.
— To było naprawdę dobre — przyznał Latynos, kiedy wszyscy źli byli już pokonani, a ci niemal dobrzy świętowali zwycięstwo. — Chociaż wolę DC Comics — dodał ze śmiechem.
— Jestem pod wrażeniem, że potrafisz to odróżnić, mnie nigdy to szczególnie nie kręciło.
Francisco pokiwał głową, rozumiejąc, że nie ma potrzeby, żeby lubili dokładnie te same rzeczy. Nie sądził, że to byłoby dobre dla ich związku. Dla czyjegokolwiek związku.
— Co lubi twój Papa?
— Sensację i kryminały. Coś z tajemnicą, ale nie pytaj mnie, czy Craig lubi to samo, bo nie wiem, choć za jakiś czas to się pewnie zmieni — mruknął, krzywiąc się przy tym a jego chłopak pokręcił głową.
— Daj sobie spokój — jęknął. — I czas.
— Od kiedy stałeś się taki dojrzały? Przegapiłem coś?
Francisco zaśmiał się dźwięcznie, pakując się jednocześnie na kolana Sebastiana i całując go na razie lekko. Wymruczał coś, że nic mu na ten temat nie wiadomo, ale obaj przestali się na tym skupiać, kiedy Sebastian pogłębił pocałunek, dotykając go trochę mocniej, ściskając jego ciało i ugniatając najbardziej interesujące go miejsca.
— Rozumiem, że nie masz nic przeciwko temu, żebym to ja był dzisiaj na górze? — wymruczał mu do ucha, przygryzając je lekko.
Francisco sapnął na to nowe uczucie, czując, jak jego penis ochoczo reaguje na słowa, które słyszy.
— Nigdy — odpowiedział i uśmiechnął się, widząc niepewną minę Sebastiana. — Nigdy nie będę miał nic przeciwko — wytłumaczył z psotnymi ognikami w oczach.
— Chcesz się przenieść na łóżko? — zapytał, ale Francisco szybko pokręcił głową.
— Nie podoba ci się tu? — rzucił, przyciskając biodra do tych należących do drugiego chłopaka, na co ten jęknął tylko głośniej, momentalnie ściskając jego tyłek, starając się przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie.
— O Boże, bardzo mi się podoba — zapewnił. — A podobałoby mi się jeszcze bardziej, gdybyś się rozebrał.
— Sam?
— Chętnie ci pomogę — parsknął, opatrznie rozumiejąc pytanie, sięgając od razu do skraju koszulki Francisco i ciągnąc ją do góry. Przesunął palcami po jego oliwkowej skórze i małych włoskach, które gdzieniegdzie rosły.
Latynos chciał zaprotestować i przekonać Sebastiana, że sam też powinien zacząć się rozbierać, ale po prostu jęknął przeciągle, kiedy usta jego chłopaka zaczęły sunąć w dół, ssąc chwilę jego szyję, po czym zatrzymały się na już twardym sutku. Czuł język, który obrysowuje jego brodawkę i zęby, zahaczające o nią od czasu do czasu. Złapał Sebastiana za kark, rozmasowując mu lekko spięte mięśnie i napawając się uczuciem bycia tak cudownie pieszczonym. A to był przecież dopiero początek.
— Zdejmij koszulkę — poprosił po kilku minutach, bo mimo wszystko też chciał dotykać nagiej skóry swojego chłopaka.
Sebastian pokiwał głową, ostatni raz oblizał drugi sutek Francisco i wyprostował się, jednocześnie ściągając najpierw bluzę, a po chwili namysłu też t-shirt. Nie miał kompleksów, był wysoki i dobrze zbudowany, mimo, że jego mięśnie nie były szczególnie imponujące. Podobał się dziewczynom, co na chwilę obecną i tak nie miało dla niego znaczenia.
Francisco stanął na podłodze, sięgając do paska jego spodni i odpinając go powoli. Przez chwilę w ogóle nie patrzył na Sebastiana, odetchnął głęboko i w końcu klęknął przed swoim chłopakiem. Ten wciągnął głośno powietrze, bo widok Francisco na kolanach był bardzo stymulujący. I działał na niego niesamowicie. Uniósł się lekko, ułatwiając mu pociągnięcie swoich spodni w dół, co ten zresztą szybko uczynił, łapiąc jednocześnie za bokserki i ich także się pozbywając. Złożył kilka pocałunków na umięśnionych udach, zaraz potem przechodząc do całowania bardziej interesujących go rejonów. Sebastian jęknął, czując jego wargi na swoich pachwinach i jądrach. I nie miał wątpliwości, że uwielbia usta Francisco na swoim fiucie, na którym te się właśnie lekko zassały. Ale wiedział też, że robili to zdecydowanie zbyt rzadko, bo choć jego chłopak miał w sobie mnóstwo entuzjazmu, to bardzo szybko się też nudził i Sebastian miał wrażenie, że jego język jest wszędzie, tak naprawdę nigdzie nie zatrzymując się zbyt długo. I to nie było złe, ale dzisiaj mieli dużo czasu i nie musieli obawiać się niespodziewanych wizyt. Nie musieli też uważać ma odgłosy, które wydawali, więc naprawdę chciał przejść porządnie przez każdy etap.
Złapał Francisco za włosy, unieruchamiając jego głowę i patrząc mu intensywnie w oczy, kiedy ten uniósł na niego swoje zaskoczone spojrzenie.
— Mamy czas — szepnął.
Chłopak wyraźnie się zmieszał, kiwając jednak głową.
— Czyli jak chcesz, żebym to zrobił? — zapytał bardzo cicho, a jego policzki zaróżowiły się jeszcze bardziej.
— Powoli — mruknął Sebastian, wciąż czując się niezręcznie w sytuacji, w jakiej się znajdowali.
Francisco przełknął ślinę i ponownie skinął, przygryzając jednoczenie wagę. Ewidentnie się zawstydził, ale to nie tak, że nie miał ochoty pozostać ze swoimi ustami w rejonach, które właśnie poznawał bliżej. Niestety wolniej Sebastiana nie dawało mu właściwie żadnych wskazówek.
Pochylił głowę niżej, czując, jak jego chłopak przesuwa palce, dotykając jego miękkich loków, chociaż nie obraziłby się, gdyby ten dotyk był jednak silniejszy. Polizał powoli jego jądra, po chwili namysłu chwytając jedno z nich i wciągając do ust. Sebastian aż się zachłysnął i rzeczywiście ścisnął między palcami jego włosy. Francisco mruknął z aprobatą, ale nie sądził, żeby ten zrozumiał przekaz. Possał go jeszcze chwilę, przechodząc do lizania jego penisa. I rzeczywiście robienie tego powoli, bez zbędnego pośpiechu miało w sobie jakąś magię. Miał czas poczuć dokładnie zapach i smak, nie tylko ciała Sebastiana, ale i pierwszych kropel spermy, który pojawił się już po chwili.
Straszy chłopak zatracał się coraz bardziej w odczuciach, w przyjemnym cieple i mlaszczących odgłosach, które wydawał z siebie Francisco. Wcale by się nie obraził, gdyby mógł skończyć w jego ustach, ale jednak czekało ich jeszcze trochę zabawy i Sebastian nie miał zamiaru jej sobie odpuszczać. Aż przez chwilę, żałował, że ojciec nie zaprosił go na obiad do Craiga wczoraj.
Pociągnął w końcu Francisco do góry, przesuwając dłonią po sporej wypukłości w jego spodniach i uśmiechając się mimowolnie. Ten chłopak, ze swoim urokiem i spontanicznością, mógłby mieć połowę dziewczyn z Newcastle, ale wybrał właśnie jego. I, o ile Sebastian do tej pory nie myślał o tym w tych kategoriach, to jednak właśnie przekonał się, że ta wiedza wywoływała bardzo miłe uczucie. Powoli zsunął mu spodnie, nawet nie odpinając paska, bo ten jak zwykle był tylko ozdobą. Pogłaskał go po biodrach, pochylając się po chwili i liżąc jego podbrzusze. Lubił te lekko zarysowane mięśnie i paseczek ciemnych włosków biegnący w dół.
Latynos skopał z siebie do końca ubrania, patrząc z góry na Sebastiana, który ssał właśnie jego penisa. Było coś takiego w tym obrazie, że Francisco jęknął dużo głośniej, odsuwając głowę swojego chłopaka od siebie i trzymając go na wyciągnięcie ręki.
— Coś nie tak? — zapytał cicho i trochę niepewnie Sebastian, ale Francisco od razu pokręcił głową, żeby chwilę później się skrzywić.
— Zaraz dojdę — mruknął w ramach wyjaśnienia i to rzeczywiście w zupełności wystarczyło.
— Chodź na kolana — powiedział jeszcze młody Moss i jego chłopak z przyjemnością przystał na taką propozycję.
Całowali się dłuższą chwilę, chcąc dać sobie trochę czasu na ochłonięcie, aż w końcu Sebastian położył dłonie na tyłku Francisco i ścisnął go kilka razy, powoli sięgając palcami do jego dziurki, zahaczając o nią i lekko naciskając.
— Nie mamy żadnego nawilżenia — jęknął.
— Coś z domu się na pewno nada. Chyba, że… — zaczął, ale zrezygnował w pół zdania.
Sebastian spojrzał na niego dziwnie, kompletnie nie wiedząc o co chodzi, ale Francisco tylko odwrócił wzrok.
— Chyba, że co?
— Możesz nie być szczęśliwy, kiedy już to powiem — mruknął młodszy chłopak, tylko podsycając tym ciekawość Amerykanina. Ten zresztą klepnął go w pośladek, żądając wyjaśnień. — Twój Papa może coś mieć — odparł w końcu, czując jednocześnie jak Sebastian się spina, zupełnie nieruchomiejąc. — Pamiętaj, że wcale nie chciałem tego mówić.
Sebastian pokiwał głową i wrócił do delikatnego przesuwania palcami po śniadym ciele. Niekoniecznie chciał myśleć teraz o ojcu i tym, jak ten uprawia seks, ale chciał kochać się z Francisco, a nie zamierzał mu robić niepotrzebnej krzywdy.
Pocałował swojego chłopaka delikatnie, wysuwając się spod niego i nago wchodząc do sypialni ojca. To było po prostu dziwne. A fakt, że poszedł tam, żeby poszukać nawilżenia… Boże, nawet nie chciał o tym myśleć.
— Mam — powiedział z lekkim obrzydzeniem, a Francisco parsknął widząc jego minę, ale nie powiedział nic na ten temat. Wdrapał mu się znowu ma kolana, samemu otwierając buteleczkę i wylewając sporo żelu na jego dłoń.
Sebastian dotykał go powoli, masował jego pośladki, kierując po chwili palce znowu do jego dziurki, dotykając jej delikatnie, obrysowując i lekko drapiąc paznokciami. Francisco siedzący na jego udach zaczął się wiercić, wariując od tego dotyku i naprawdę nie trzeba było być detektywem, żeby zobaczyć, że podoba mu się to, co robi z nim jego chłopak. A to nadal był tylko początek, choć Sebastian w końcu wsunął palec do gorącego wnętrza i zaczął nim poruszać bez zbędnego pośpiechu, przygotowując Francisco na siebie. Obserwował go zresztą przy tym, napawając się każdym jego westchnieniem i rejestrując każde skrzywienie, kiedy zrobił coś zbyt szybko lub zbyt nieostrożnie. Zwalniał wtedy jeszcze bardziej, czując, że dzisiaj chciałby spróbować wielu nowych rzeczy. Mieli jeszcze sporo czasu, ale na razie idealnie było właśnie tak.
Po naprawdę długim czasie uznał, że Francisco jest gotowy, co zresztą chłopak potwierdzał swoimi jękami i stęknięciami, które z czasem tylko przybierały na intensywności. Uniósł go lekko do góry, jedną dłonią chwytając swojego penisa, drugą wciąż miętosząc jeden z pośladków.
Było inaczej i obaj czuli to wyraźnie. Francisco nie był pewien, czy to kwestia nowej pozycji, czy po prostu atmosfera chwili, ale podobało mu się. Opuszczał się powoli, wyraźnie czując każdy kolejny centymetr, który wpychał się do jego ciała. A raczej, na który się nabijał. Wiedział, że jęczy, ale to nie tak, że Sebastian był cichy. Po prostu był mniej ekspresyjny.
— Dobrze, Chico? — zapytał starszy chłopak, patrząc na Latynosa przenikliwie. Jemu było bardzo dobrze.
Francisco skinął krótko, przygryzając jednoczenie wagę i unosząc się, na razie nieznacznie do góry, po czym, w tym samym tempie, opadając na dół. Jęknęli zgodnie, bo ta pozycja pozwalała na naprawdę głęboką penetrację i Sebastian miał wrażenie, że każdy ruch jego chłopaka tylko zwiększa tę głębokość.
— Bardzo dobrze — odpowiedział po chwili takiego bujania się, przyzwyczajając się do tego, że jest nieco inaczej. Jeszcze nie wiedział, czy lepiej, ale z pewnością nie było gorzej.
Przez kilka chwil Francisco poruszał się powoli, żeby później przyspieszyć, wydobywając satysfakcjonujące jęki ze swojego partnera. Naprawdę podobało mu się to, że nie muszą się ograniczać, że nie trzeba być cicho, bo ktoś w każdej chwili może ich usłyszeć. Chciał już zawsze mieć tak komfortowe warunki, ale wiedział, że wtedy musieliby ograniczyć seks w internacie, a na to chyba żaden z nich nie był gotowy.
— Pomóż mi trochę — wyspał Latynos, bo w pewnym momencie zwyczajnie zabrakło mu sił.
Sebastian usztywnił chwyt na jego pośladkach, pomagając mu przy każdym ruchu w górę i było coś cudownego w tym, jak Francisco wyglądał w tej pozycji. Z jego dłońmi na swoim tyłku i obijającym mu się o brzuch penisem. To jak rytmicznie opadał na jego fiuta, jak robił im przez to obu dobrze i jak cudownie się rumienił. Wciąż.
Poruszali się wspólnym rytmem, mimo że coraz szybciej i bardziej chaotycznie. I nie minęło dużo czasu, a Francisco sapnął głośniej, chwytając się za swojego penisa i obciągając sobie bez finezji, za cel mając jedynie strzał. Sebastian zresztą, widząc to, zebrał w sobie resztki sił i podrzucił kilka razy biodrami, ściskając jednocześnie jego pośladki. I to musiało być wystarczające, bo młodszy chłopak zajęczał przeciągle, niemal zastygając w bezruchu, brudząc spermą klatkę piersiową Sebastiana. Udało mu się nawet trafić w jego twarz i teraz pojedyncze, białe krople były widoczne na szczęce i policzku. Na wpół świadomie pochylił się do przodu i zlizał je, przechylając najwyraźniej szalę wytrzymałości swojego chłopaka, bo ten skończył w następnej sekundzie, wykonując ostatnie, silne pchnięcie, nadal czując, jak jest ściskany przez zaciskające się miarowo mięśnie. Francisco jęknął, nie spodziewając się mimo wszystko tego ostatniego ruchu, ale po chwili po prostu opadł na Sebastiana, obejmując go za kark ramionami i wtulając twarz w jego szyję.
— Uwielbiam cię — wymruczał wyraźnie zmęczony.
Chciał się wykąpać i perspektywa dużej wanny, która znajdowała się w mieszkaniu była naprawdę kusząca. Ale chciał też tak trwać ze swoim chłopakiem. Było mu dobrze, ciepło, silne ręce gładziły jego plecy, a przyleganie w ten sposób do męskiego ciała miało w sobie coś wyjątkowo pociągającego. I Francisco wiedział, że w przeciągu najbliższego pół roku, przyjdzie taki dzień, w którym będzie chciał powiedzieć Sebastianowi, że jest w nim zakochany. Może nawet nastąpi to dużo szybciej i pytanie brzmiało jedynie, czy odważy się na ten krok.
— Kąpiel, Chico? — zapytał Sebastian, całując go w następnym momencie w ramię i dyskretnie wciągając jego zapach. Nie zamieniłby go na nikogo innego. — Czy najpierw jedzenie?
— Wanna, jedzenie, seks — powiedział zmęczony, uśmiechając się jednak szeroko. — Ta kolejność będzie najlepsza.
Sebastian parsknął cicho, ale pokiwał głową, klepnął swojego chłopaka, żeby wstał z jego ud i ruszył do łazienki przygotować wodę. Zapowiadała się całkiem przyjemna noc.

3 thoughts on “Fanfic by Justusia – O korzystaniu z okazji

  1. Shivunia pisze:

    OMG pięknie trafiłaś z tymi rozmyśleniami. Tak jak Kat, widzę, po prostu WIDZĘ jak Sebastian krzywi się kiedy grzebie ojcu w szufladzie przy łóżku. I takie błaganie w duchu aby nic tam nie znaleźć. Największy koszmar dziecka to rodzice uprawiający seks. Tu jest to takie…. „boże pan Craig teeeeż? CZEMU?” Bo ja tak czuje jakby czasami Sebcio brał go już jakoś za rodzinę. W końcu taki prawdziwy przyjaciel ojca… który okazuje się ze onanizował się po wspólnym wyjściu na piwo. Seba ma dramat, fajnie naprawdę to przedstawiłaś.
    Seksik był też mraśny. A cóż, Franio po prostu jak cukiereczek. Nie dziwię się Sebastianowi że tak na niego patrzył jak się rozbierał.
    Ogromne dzięki za ficzka. Może szef się nie dowie. Nie ma w sumie powodu aby tu chyba zaglądać. Chyba :P
    Mark nie był tam ciałem, ale był duchem… dla Sebastiana na pewno trochę XD
    Dzięki i popieram Kat, może jeszcze cos ci sie uda naklepać :*

  2. justusia7850 pisze:

    Boże, dobrze, że mój szef nie wie o istnieniu Waszego bloga, bo by mnie przeklął…
    I muszę przyznać, że sama zastanawiałam się, czy nie wcisnąć tam gdzieś Marka, jak po tygodniu wraca do domu :-)
    Cieszę się, że się podobało ;-)

  3. Katka pisze:

    Yey, fik! Co mi się najbardziej podobało? Chyba użycie lubrykantu Marka XD Hahaha, mega pomysl XD I ta mina Sebastiana! Widziałam ją oczami wyobraźni, poważnie. Na pewno baaardzo się cieszył. Zresztą, byłabym ciekawa miny Marka, kiedy spostrzegłby, że żel został użyty XD mega!
    Podobało mi się też bardzo to rozmyślanie o Marku i Craigu razem. To skonfundowanie Sebastiana, ze ojciec jest ze swoim przyjacielem, którego sam Sebcio dobrze zna. Fajnie to przedstawiłaś i moim zdaniem całkiem trafnie, chociaż Sebastian jest Shiv.
    Uroczo też zrobiłaś Frania – wyciągnęłaś z niego ten urok i żywiołowość :D Bardzo mi się podobało. A sam seks… och, gorąca z nich para! Podobała mi się ta pozycja, no i w ogóle to, jak widać było, ze są blisko.
    Taki słodki ficzek z rozkminami. Trochę porno, trochę fabuły XD Idealnie! Mam nadzieję, ze znów będzie Ci się za bardzo nudzić w pracy i coś nam naskrobiesz XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s