Project Dozen – 70 – Wieści toaletowe

Pierwszy poniedziałek w nowym roku w szkole nikomu się nie podobał. Nie dlatego, że różnił się czymś szczególnym od pozostałych poniedziałków, ale zwyczajnie po długim okresie wolnego, rozleniwieniu i czasie spędzonym w domach nikomu nie chciało się uczyć. Nawet Eric czuł się zniechęcony i wcale tak uważnie nie przysłuchiwał się nauczycielowi. Mimo że jego postanowieniem noworocznym było dostanie się na studia, więc właściwie powinien zacząć się lepiej uczyć. Z francuskiego jednak wyszedł bez nowej wiedzy, choć w duchu powtarzał sobie, że jeszcze jutro po lekcjach przysiądzie do nauki z dzisiejszego materiału.
Pożegnał się z kolegami i podążył w stronę sali, w której miał mieć następną lekcję. A po drodze sięgnął po komórkę, żeby napisać do Julesa i zapytać, czy on też jest dziś taki zmarnowany.
Nie ustalili nic konkretnego odnośnie jego planów na życie po szkole, co trochę go martwiło. Jednocześnie jednak miał nadzieję, że ten jakoś da się skusić, żeby zamieszkać w San Francisco. Było to w końcu bardzo liberalne miasto. Dlaczego miałby wybrać zamiast tego Nowy Jork? Dlatego, że ten był bardziej przebojowy? Ale jednocześnie tak daleki… A już na pewno taki wydawał się Erikowi w kontekście ewentualnego dostania się na Uniwersytet Kalifornijski.
Pisał i myślał o tym, aż na rogu, kiedy skręcał, wpadł na niego Kevin. Dosłownie zderzyli się jak na filmach czy w kreskówkach. Eric cudem uratował telefon, ale okulaów już nie, bo te przekrzywiły mu się na nosie i upadły. Na szczęście się nie stłukły, a chłopak z ulgą je podniósł.
— Sorry — rzucił ze słabym uśmiechem do czarnoskórego chłopaka, do którego nie miał ciepłych uczuć.
Ten najwyraźniej do niego także, bo popatrzył na niego z ciętą miną i otrzepał się.
— No raczej. Uważaj lepiej… — burknął i spojrzał za jego ramię, jakby ktoś tam miał jeszcze być.
Eric ściągnął brwi i schował telefon do kieszeni.
— Mógłbyś też przeprosić, bo nie była to tylko moja wina — mruknął. Może gdyby to był ktoś inny, to by to zignorował, ale Kevin jakoś szczególnie go irytował. Do tego miał niezdrową tendencję do wtrącania się w nie swoje sprawy. Jak w przypadku jego i Julesa. Jeszcze pamiętał, jak pisał mu o tym, czy w ogóle wie, z kim mieszka w pokoju. W ogóle miał wiele „ale” do jego współlokatora, a nawet go nie znał.
— Nie ja idę i piszę na telefonie! — prychnął Kevin i jeszcze raz spojrzał za jego ramię. — Ten pedał tym razem nie łazi dziś za tobą. Cóż to za nowość?
Po takim komentarzu Eric jeszcze bardziej się rozjuszył.
— Ej! Uważaj na słowa. Ten „pedał” na ciebie nie mówi „czarnuchu”. Więc może trochę wzajemnego szacunku, hm?
Kevin zaśmiał się kpiąco.
— No bez jaj, stary. Bronisz go?
Drugi chłopak wręcz nie wierzył, że musi się o to kłócić w takim miejscu. Wokół było mnóstwo uczniów, którzy chodzili od klasy do klasy i oczywiście większość zawieszała na nich wzrok, gdy dostrzegali wyjątkowo bojową minę Kevina. W sumie zaskakujące było, dlaczego ten chłopak miał w sobie tyle nienawiści. Jego twarz naturalnie wyglądała na dość łagodną. Oczywiście nie teraz, gdy patrzył na Erika kpiąco i uśmiechał się w tak paskudny sposób. Do tego obszerna bluza powiększała go, a Eric ubrany był tylko w beżową, wąską koszulę i jeansy, więc czuł się przy nim mały.
— Kevin. Przyjaźnię się z Foxym. Jak myślisz, dlaczego go bronię? — mruknął sceptycznie. Nie chciał się tu kłócić. Wolał spory rozstrzygać na uboczu.
Kavin aż pokręcił głową.
— Czyli co? Nic do ciebie nie docierają moje ostrzeżenia, że jest jakiś zjebany? To nie tylko to, że molestuje wszystkich w szkole swoją całą osobą i się obnosi — burknął, protekcjonalnie wsuwając dłonie w kieszenie bluzy. Miał minę, jakby święcie wierzył w to, co mówi. — No, chyba że go bronisz, bo zgadzasz się z nim? A taa… o tym na pewno wielu by chciało wiedzieć.
Eric chyba stracił nad sobą panowanie, bo odpowiedział zdecydowanie bardziej jadowicie, niż zrobiłby to w każdym innym przypadku:
— Kevin, jeśli czujesz się molestowany przez Julesa, to pan Craig na pewno chętnie udzieli ci psychologicznej pomocy w swoim gabinecie. Ale ja nie uważam, żeby jego obnoszenie się było naganne, kiedy większość uczniów równie często, jak Jules o facetach, mówi o dziewczynach.
— No właśnie, o dziewczynach. A to jest naturalne, normalne, a nie tak pogrzane jak ten twój współlokator. Jak tego nie łapiesz, to ja ci, stary, naprawdę współczuję. Uważaj, jeszcze cię ten pojeb kiedyś naćpa i ci coś zrobi, bo pewnie jest do tego zdolny — odparł Kevin z pewnością i ostentacyjnie prychnął, kiedy minął Erika, odchodząc w swoją stronę.
Eric za to uniósł wzrok do nieba i także ruszył dalej. Przy tym jeszcze napisał do swojego chłopaka: „Wpadłem na Kevina. Znowu gadał te swoje homofobiczne teksty. Kiedy za coś takiego będą nagany? :/”.
Nie musiał długo czekać na odpowiedź.
„Idąc przykładem seksizmu w przypadku kobiet, marne szanse, żeby jeszcze w tym stuleciu. OK w ogóle?”
„Zirytowałem się, ale w porządku. Tylko mógłby się ze mną o to nie spierać na środku korytarza” — odpisał gorzko i wszedł do jeszcze nie do końca wypełnionej uczniami sali. Do lekcji było dziesięć minut, które zamierzał wykorzystać na drugie śniadanie.
„Jest głupi. Nie przejmuj się tym, co mówi. Niestety dużo jest takich.” — Jules jeszcze odpisał mu w uspokajającym tonie, żeby nie brał do siebie tego, że ktoś go nie lubi. Eric to wiedział, ale trudno czasem było przyjąć coś takiego na chłodno. Odpisał tylko, żeby Jules się nie martwił i sięgnął do swojego plecaka po kanapki. Miał nadzieję, że zabije nimi złość kiełkującą w żołądku.

*

— Dobrze, czyli plan jest taki, że na głównej tablicy w ciągu tygodnia postaramy się zawiesić punkty, w których opisane będą możliwe usprawnienia w naszej społeczności, do jakich będziemy dążyć w tym roku — podsumował Patrick kolejny świeży pomysł samorządu.
Członkowie zostali zwolnieni dzisiaj z jednej lekcji, żeby móc przeprowadzić pierwsze w tym roku obrady. Każdy oczywiście się cieszył, że nie musi iść na biologię, historię czy matematykę, a zamiast tego podywagować sobie z pozostałymi w tej niedużej salce, w której zwykle odbywały się zajęcia z socjologii. Zrobili z ławek jeden długi stół i siedzieli wokół niego.
— Może będzie to też jakaś zachęta, żeby ludzie w ogóle robili sobie takie plany na rok. W sumie mało kto wymyśla postanowienia noworoczne — przyznał inny chłopak, który był na ostatnim roku i od pierwszej klasy był w samorządzie.
Jego słowa zostały poparte. Nawet Sen Nakano zachowywał się w miarę spokojnie i normalnie na zebraniu. Patrick co raz na niego zerkał, by upewnić się, czy jednak ten czegoś dziwnego nie powie. Do tej pory zasugerował tylko, żeby nie zapomnieć o obchodach Chińskiego Nowego Roku i zorganizować jakąś zabawę z tego tytułu. Był to dobry sposób, żeby odrobinę ożywić szkołę. Patrick z jednej strony uważał, że to trochę głupi pretekst na zabawę, ale z drugiej mogliby pokazać tolerancję wobec różnych kultur. A wiedział, że było w szkole kilka osób, którzy mieli w swoich rodzinach Chińczyków.
— Zgadzam się w stu procentach. Macie jeszcze jakieś pomysły? — dopytał i w tym samym momencie poczuł bzyczenie w kieszeni. Wiedział, co to jest.
Gdy inni zaczęli rozmawiać na temat planów i pomysłów, Patrick dyskretnie spojrzał pod ławką na pager i wyczytał, że koperta z jego zadaniem znajduje się w toalecie na tym piętrze szkoły, wetknięta za spłuczkę w jednej z kabin.
Sen, który jako jedyny mógł wyczuć podstęp, opowiadał z zaangażowaniem o tym, jak widzi wszystkie dekoracje. Był więc zajęty, a to dawało dobrą okazję dla Patricka, żeby wyjść z sali „za potrzebą”.
Nie wahał się. Szybko opuścił salę, bo przecież na tym piętrze znajdowały się aż cztery łazienki, a w każdej z nich po sześć kabin. Wiedział, że lekcje skończą się za piętnaście minut, dlatego biegiem podążył do najbliższej, by na spokojnie zdążyć przeczytać treść zadania. I jak to zwykle w takich momentach bywało, to, czego się szuka, znajduje się w ostatnim możliwym miejscu. Patrick miał ochotę się zaśmiać, kiedy koperta znalazła się nie tylko w ostatniej łazience, ale też ostatniej kabinie.
Już przez chwilę myślał, że coś przeoczył i będzie musiał obiec wszystkie kible jeszcze raz. Doprawdy, czasami znalezienie zadania było trudniejsze od jego wykonania. Tym razem jednak jak szybko się Patrick przekonał, niestety tak nie było.

Zadanie nr 2 — Odkryj sekret któregoś ucznia i spraw, by został publicznie ujawniony. Czas: 3 doby.

Zrobił wielkie oczy i zapatrzył się na te dwa krótkie zdania. To było zaskakujące, że poziom tak wzrósł, a przynajmniej jego zdaniem. Sekrety miały to do siebie, że były głęboko skrywane. A żeby dowiedzieć się o jakimś w trzy dni… Tak, już czuł, że nie skupi się dzisiaj na niczym poza szukaniem sposobów infiltracji uczniów w tej szkole.

*

Eric miał być w bibliotece, potrzebował stamtąd czegoś, a do tego stwierdził, że przy nim nie może się skupić. Julesowi to pochlebiało, więc nie protestował oficjalnie, chociaż takie słowa tylko wzmagały jego apetyt. Wykorzystał jednak samotny czas na pracę nad filmikiem. Mówił w nim o produkcie, jaki znalazł i o seksie analnym. Ale w poważny sposób, więc miał na sobie koszulkę. Jak rzadko do nagrań.
Wydawało mu się, że będzie miał sporo czasu i spokoju na swoje przedsięwzięcie, ale okazało się, że los miał dla niego inne plany. Albo raczej osoba za drzwiami jego pokoju, która właśnie do nich zapukała. Nie spodziewał się gości.
Zapisał dotychczasową pracę i dopiero kiedy ją zamknął, podszedł do drzwi. Zdziwił się, bo kogo jak kogo, ale nie spodziewał się ujrzeć przewodniczącego.
— Hej, Jules. Masz chwilę? — zapytał Patrick względnie uprzejmie.
— Zależy na co, ale mam. Proszę. — Jules wpuścił go do pokoju, odsuwając się w drzwiach.
Patrick wszedł i przystanął kawałek dalej, przy szafie, ze splecionymi na plecach rękami. Tym razem nie miał na szyi swojej nieodłącznej chusty, z której ostatnio Jules robił sobie żarty.
— Od razu powiem, że chodzi o projekt, ale myślę, że jeśli się zgodzisz na współpracę, to będę mógł się jakoś odwdzięczyć — przeszedł do rzeczy już na wstępie.
Jules uniósł wysoko brwi i wsunął dłonie do kieszeni dresowych spodni.
— Jak zawsze konkretny. Ale miło mi, że mówisz, że to zadanie. Aż zachęca, żeby ci nie pomóc i pozbawić cię szansy przejścia dalej. Ale mów, o co chodzi.
— Nie martw się, nie jesteś moją jedyną opcją — zgasił go Patrick i ukradkiem się rozejrzał, jakby sprawdzał, czy Jules nie ma właśnie włączonej kamerki lub gdzieś nie leży jego dildo. — Wiem, że łazisz po szkole z kamerką… Więc może masz coś na kogoś, o czym… powiedzmy, nikt nie wie?
Gospodarz aż się zaśmiał. Patrick był na swój sposób zabawnym kolesiem. Ale łatwo było wyczytać z niego jego antypatię do co poniektórych. On sam nie był na szczycie listy, z tego co się orientował.
— Delikatnie to ująłeś. Potrzebujesz jeszcze więcej brudów na kogoś? Ta twoja straż ci nie wystarcza? Kevin sobie dzielnie radzi jako wrzód na dupie.
— Straż strażą, ale jednak potrzebuję czegoś konkretnego. Więc jeśli nic nie masz, a jedyne zasoby na twojej kamerce to pośladki chłopaków, to mogę wyjść — zapewnił Patrick. Jules jednak nie wyczuł w jego głosie pogardy. Czego by o Patricku nie mówić, homofobem nie był.
Foxy odetchnął, myśląc nad tym chwilę. Dogadywanie się z Patrickiem mogło nieść ryzyko. Poza tym taki krótki sojusz nie był mu właściwie potrzebny, bo miał już całkiem dobry kontakt z Tomasem, no i trzymał się obecnie z Sebastianem i Francisco. Na pewno było to duże wsparcie chociażby w porównaniu do Sena, który w ogóle z nikim nie próbował zawierać sojuszy. Ale… robienie sobie z Patricka wroga też specjalnie by mu nie ułatwiło. Patrick był inteligentny, sprytny i zdeterminowany. I przede wszystkim miał władzę.
W końcu skinął głową. Miał w sumie kilka rzeczy na różne osoby w szkole, ale…
— Potrzebujesz na kogoś z grupy, czy ogólnie? — dopytał.
Tym razem Patrick lekko się uśmiechnął.
— Dobrze wiesz, że najlepiej by było przy okazji komuś zaszkodzić… Ale jeśli nic nie masz, zadowolę się kimś innym.
— Jude? — spytał Jules krótko, nadal beztrosko trzymając dłonie w kieszeniach. Miał ton jak zobojętniały handlarz niewolników.
— Idealnie.
— To chodź, powiesz, czy cię to zadowoli. — Skinął głową na gościa i przysiadł do swojego laptopa.
Po chwili otworzył jeden folder, potem kolejny i kolejny. Patrick widział, że każdy z nich ma dziwne nazwy, w wielu były cyfry. I musiał przyznać, że jeśli Jules w każdym z otwieranych folderów coś miał, to zaczynał się obawiać też o własną reputację. Wiele by dał, by mieć ten komputer chociaż na chwilę tylko dla siebie. Chyba że w tych folderach były filmy porno… To wtedy nie chciałby go mieć.
Pochylał się nad Julesem, siedzącym przy biurku i czekał z nadzieją, że rzeczywiście będzie mógł wypełnić zadanie z pomocą Foxy’ego. A ten w końcu włączył filmik. Na nim z początku mało było widać, aż Jules nie przewinął go trochę, żeby zaraz obaj z Patrickiem zobaczyli jak Jude Wagner rozmawia ze swoim współlokatorem.
Znał Izzy’ego, bo w końcu zatrudnił go w swojej Straży. Nie bez powodu. Wiedział, że Izzy ma wręcz obsesję na punkcie Jude’a. Był jego fanem, ale w bardzo niezdrowy sposób. Miał nadzieję, że właśnie on znajdzie mu jakiegoś haka na Jude’a. I jak widać przyczynił się na korzyść Patricka, ale mniej świadomie, niż mógłby przypuszczać. Na nagraniu widać bowiem było, jak ten rozmawia z Judem, przysuwa się do niego i mówi coś z bardzo bliska. Kiedy w spodniach szkolnego gwiazdora było widać ewidentny wzwód.
— Nada się, panie przewodniczący? — spytał Jules, oglądając bardziej minę gościa niż nagranie.
Patrick zmrużył powieki, czując, że trafił na skarb. Zacmokał i zapytał:
— Myślisz, że ta dwójka ma romans? Czy Jude potajemnie kocha się w Izzym?
— Jude powszechnie mówi, że jest bi, a Izzy ma na jego punkcie obsesję. Może go uwiódł? — zasugerował Jules, bo tak naprawdę nie wiedział, ale nie dodał też, że było to dnia, kiedy była cała akcja w szkole z lemoniadą.
— Może… Okej, mam pendrive’a ze sobą. Zgrasz mi ten filmik? — zapytał przewodniczący, czując, że to dobra opcja. O tym na pewno nikt nie wiedział, bo już dawno huczałoby w szkole, tak jak huczało, gdy wszyscy podejrzewali romans Jude’a z Julesem.
Gospodarz skinął głową na zgodę.
— A co dostanę w zamian?
Patrick, który już podawał mu zwyczajny, metalowy pendrive, zapytał:
— A co cię interesuje?
Jules odchylił się na fotelu. Założył dłonie za głową, myśląc.
— Masz coś na Tomasa? — spytał, żeby wybadać teren i jednocześnie, jakby co, zafundować sobie kolejnego sprzymierzeńca.
— Na Tomasa? Nie, jest nieszkodliwym nerdem… — odmruknął Patrick sceptycznie.
— A… — Jules przypomniał sobie dzisiejsze wiadomości, jakie wymienił z Erikiem. — A Kevin?
Tym razem Patrick zawahał się dłużej. Kevin, jakby nie patrzeć, należał do jego Straży, więc nie powinien dzielić się brudami na niego. Ale…
— Mogę mieć, jeśli wszystko zostałoby między nami.
— Ty chcesz opublikować mój materiał. Źródło zachowasz, co oczywiste. Ja mogę postąpić tak samo.
Na to Patrick mógł się zgodzić.
— Jasne. To zgraj mi ten filmik i jak mnie puścisz na chwilę na kompa, to ci pokażę z facebooka rozmowy z nim.
Jules zgodził się na ten plan, ciekaw, co niby Kevin mógł mówić Patrickowi.
— Mam tylko nadzieję, że to coś dobrego — dodał, kiedy już film z Judem był na pamięci przenośnej, a on wylogował się z facebooka i ustępował miejsca gościowi przy laptopie.
— Sam zobaczysz — zapewnił przewodniczący i szybko się zalogował.
Od razu na jego tablicy Jules ujrzał posty jakichś grup politycznych, nowinki w brukowcach i tym podobne rzeczy. Gdyby nie obecność zdjęć znajomych ze szkoły, to Patrick wyszedłby na totalnego nudziarza.
Wszedł w historię wiadomości i włączył rozmowę z Kevinem. Błyskawicznie w oczy Julesa rzuciło się jedno zdanie, bo zobaczył tam swoją ksywkę. Kevin pisał: „Poważnie ci kurwa mówię, że nie tylko mi ciśnienie skacze, jak Foxy tak świergota ciotersko. Zajebię go, jak mnie kiedykolwiek pedał dotknie”.
— No… takie i inne wyrażenia tu padają. Piękny przykład mowy nienawiści — powiedział Patrick.
— Całkiem się zgadzam… — Jules aż pochylił się, żeby zobaczyć więcej tej rozmowy. Była… żałosna. Kevin w ogóle nie przejmował się tym, co pisze, nawet kiedy Patrick nie podjudzał go i nie popierał jego opinii.
— Skopiować ci to? Tylko pamiętaj, jakbyś wykorzystywał w jakiś sposób, to bez mojego nazwiska.
— Zrób print screena, bo kopiowanie będzie podejrzane. Że coś sam zmieniłem…
— Okej.
Patrick zrobił kilka screenów różnych kawałków rozmowy, w których co rusz Kevin bluzgał na gejów w sposób, za jaki można by go spokojnie przynajmniej zawiesić, jak nie więcej. Po tym wylogował się i wstał od biurka.
— Dzięki za wymianę.
— Zawsze miło uczciwie współpracować — odparł Jules i wyciągnął do niego dłoń jako znak porozumienia.
Patrick uścisnął ją i skinąwszy mu głową oraz życzywszy miłego dnia, wyszedł z pokoju z nowym nabytkiem. Jules wiedział, że kiedyś te nagrania mu się do czegoś przydadzą… A to nie było zresztą jedynym, o jakim świat jeszcze nie wiedział.

*

Patrick bardzo długo myślał, jak ujawnić to, co nakazywało mu zadanie. Gazetka szkolna odpadała, bo kolejny numer miał wyjść dopiero za tydzień. Zresztą, było to już zbyt ryzykowne. Bardzo łatwo ktoś mógłby dojść do źródła, a on chciał pozostać anonimowy. Tablica ogłoszeń też nie była zbyt dobrym pomysłem, bo nauczyciele non stop tamtędy przechodzili i mogli zerwać ogłoszenie, zanim ktokolwiek by je przeczytał. Oczywiście facebook i inne internetowe sposoby też odpadały. Olśniło go dopiero wieczorem. I szybko zaczął wdrażać swój plan w życie, drukując kolejne i kolejne plakaty…
Następnego dnia wstał bardzo wcześnie, bo nie mógł spać przez myśli, co czeka go w szkole. Miał torbę pełną plakatów z sekretami. Tak… sekretami, a nie sekretem. Musiał się zabezpieczyć i nie zamierzał być kolejnym, po Solcie, uczestnikiem, który odpadnie z projektu. W końcu informacje, które podał mu Jules, wcale nie musiały oznaczać, że Jude Wagner miał romans z Izzym. Dlatego na wszelki wypadek użył innego podejrzenia z nadzieją, że któreś z tych dwóch okaże się prawdą…
Dobrze wiedział, jak często do toalet zaglądają służby sprzątające. Wszystko działało zgodnie z pewnym schematem, więc miał pewność, że zanim któraś sprzątaczka wejdzie do jakiegokolwiek WC, miną od ósmej dwie godziny, a w tym czasie na pewno mnóstwo uczniów zdąży obejrzeć plakaty, które przykleił do ścianek nad każdym z klozetów.
Nie miał pojęcia, czy to, co zrobił, sprawi, że zaliczył zadanie, bo na razie nic o tym nie było wiadomo, choć sprawdzał Dzienniczek od chwili, gdy skończył zalepiać ściany toalet. Na razie jedynym rezultatem było rosnące poruszenie. Bo kto przeszedłby obojętnie obok dwóch takich wielkich smaczków? Na pierwszej części plakatu znajdowały się screeny z nagrania, na których widać było, jak Jude Wagner z popisową erekcją szepcze sobie coś z Izzym do ucha. A podpis jasno sugerował, że ta dwójka ma potajemny romans i prawdopodobnie na tych zdjęciach umawiali się na numerek.
Druga część za to zadziwiała wszystkich, bo nikt nie spodziewał się, że ktoś doczepi się do tak mało popularnego, a przynajmniej w porównaniu do Jude’a, ucznia. Ona jednak nie zawierała w sobie zdjęć, ale bardzo intrygującą plotkę…
„Czy ktoś zastawiał się, dlaczego Tomas Eng tak przyjaźnie rozmawia z popularnym, słodkim Foxym? I czemu niemal każda ich rozmowa ma tajny charakter? Hm… Tak, i mnie nasuwa się na myśl, że nasz blondwłosy pływak jest krypto gejem.”
Na plakacie nie było żadnych obraźliwych gestów, a całość zrobiona była w konwencji dobrego, tajnego przyjaciela, który przekazuje dalej informacje. Patrick bynajmniej się nie podpisał. Ale całym sercem liczył, że profesorowie zaliczą mu to ryzykowne zadanie, bo nie miał zielonego pojęcia, czy któryś z tych newsów jest prawdziwy…

*****

Dziś wpisy do Dzienniczków zrobili:

Jules Fox – 7.01

Francisco Moreno – 7.01

Sebastian Moss – 7.01

7 thoughts on “Project Dozen – 70 – Wieści toaletowe

  1. Katka pisze:

    Rehab-e, Franio i Seb oraz Eric i Jules to chyba ogólnie szczególnie lubiane parki w tym opku. Mega fajni widzieć, że mają tylu zwolenników! A co do Tomaska, to mam nadzieję, że faktycznie fajnie się będzie czytało z nim sceny przez ten nagły zwrot akcji. Hehe, a czy Eric ma większe jaja… Może tak, choć on z kolei ma ten problem, że nie lubi być w centrum uwagi i może bardziej to by go wzburzyło niż fakt, że ktoś go wyoutował. Co do wypowiedzi Kevina – tak, wiele takich ludzi chodzi po świecie. I to jest mega smutne. Haha, a Patrick nie jest nudny, na pewno. Ja go osobiście lubię, chociaż wiem, że wielu czytelników nie XD Ale wydaje mi się, że gdyby poświęcić mu więcej uwagi, mógłby być bardzo ciekawy!
    Dziękujemy bardzo za komentarz! :D

  2. rehab-e pisze:

    Nie wiem, czy komentowałam to opko, także może zacznę od początku.
    Nie ukrywam, że moimi ulubionymi parami są Francisco&Seb oraz Eric&Jules . Dlatego o nich mi się najlepiej czyta i uwielbiam rozdziały, które są w pełni poświęcone właśnie im.
    Do innych nie mam aż tylu uczuć, ale sprawa z Tomasem może być naprawdę ciekawa. Choć zapewne narobi w gacie i się wszystkiego wyprze, bo niestety jest taką troszkę ciotką… Wydaje mi się, że Eric (<3) ma już większe jaja, choć on dopiero odkrył swój pociąg do facetów (a raczej Julesa).
    Kevin mnie drażni. Jak czytam jego wypowiedzi, to aż mi się ciśnienie podnosi. W szczególności, że w realu nie trudno o takich idiotów ;/
    A co do Patricka to on mnie zawsze ciekawi, bo jest taki poukładany, grzeczniutki i wchodzi w tyłek dyrektorowi (mam takiego własnego Patricka w szkole xDD), dlatego chciałabym czegoś więcej z jego życia. Bo cholera, naprawdę jest tak nudny? xD
    To chyba tyle, tak myślę. I tak o połowie zapomniałam.
    Pozdrawiam! ;)

  3. Katka pisze:

    Luana, hehe, tak, trochę żal, ale jednak… może mu to na dobre wyjdzie. O ile się nie załamie. Ale działo się będzie na pewno! Dziękujemy i też pozdrawiamy!

    O., co do profesorów, nie wiadomo, bo niby miały być to zadania realizowane samodzielnie, ale też Jules nie pomógł mu stricte wypełnić zadanie. Właściwie to nawet zrobił go w balona, bo sekret, który mu dał, nawet nie był prawdziwym sekretem XD Więc jeśli Patrick by wykorzystał tylko jego, to by wtopił XD A co do Kevina, to faktycznie ciężko za coś takiego zawiesic, dlatego Jules na razie nic z tym nie robi. Hehehehe, a Eric i przełykanie – wszystko po kolei XD

    Omega, masz rację, gdyby nie to wydarzenie, to Tomas mógłby się nigdy w życiu nie ujawnić, a Woody coraz bardziej by się wkurwiał z tego powodu. Więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ale nie wiadomo jeszcze, jak jednak na taki coming out zareaguje sam Tomas i reszta uczniów. Od jego reakcji wiele zależy. Sen i Foxy jako zwycięzcy… no nie powiem, to całkiem możliwa opcja, bo obaj są sprytni. A Sen chyba jest w stanie poradzić sobie z wieloma zadaniami, bo nie ma wyrzutów sumienia, haha. I bardzo nas cieszy, że oczekiwanie na to opko się opłaca :D Dziękujemy i pozdrawiamy!

    Mati, bo Kevin to nieprzewidywalny koleś z dziwnymi problemami. Wcale się nie dziwię antypatii do niego. Haha, a Patrick i Jules… wiesz, niby Jules pomógł, ale nie do końca, bo sekret nie był prawdziwy. Niemniej, zawsze mógł coś na tym ugrać. Na pewno samej sympatii w tym nie było :D

  4. Mati pisze:

    Oj, oj, Tomas. To się porobi. W ogóle, ten Kevin jest chyba najmniej lubianą przeze mnie postacią ze wszystkich opowiadań, które przeczytałem.
    I szczerze, dziwię się trochę, że Jules pomógł Patrickowi. Ja bym nie pomógł :D
    No i ciekawe jak się to wszystko rozwinie :)

  5. Omega pisze:

    Wiedziałam, że ten moment w końcu nadejdzie… I choć kocham Tomasa całym serduchem, to przyznam, że czekałam na ujawnienie jego orientacji (bo sam by się nigdy nie przyznał i krył przed całym światem pod kołdrą Woody’ego – co w sumie nie brzmi tak źle). Patrick jest silnym przeciwnikiem, bo jak nawet sam Foxy stwierdził, ma władzę… no i do tego myśli w przeciwieństwie do takiego Kevina, przez co nie dałby się tak łatwo wykiwać przez Foxy’ego… cóż… tego zadania nie mogą mu nie zaliczyć, bo jakby nie patrzeć druga informacja jest prawdziwa i nie ma się co z tym spierać… w sumie każdy dostaje coraz bardziej wymagające zadania a Sen ma tak łatwe, że sam musi je urozmaicać xD W sumie chciałabym by wygrał Sen albo Foxy, choć jeszcze sporo czasu do końca i na razie tylko dwie osoby odpadły (ciekawi mnie, czy Cody jeszcze się pojawi aby trochę namieszać, czy w spokoju się gazetką zajmie)
    Nie lubię czekać, choć na to opowiadanko warto <3 Szkoda, że jakoś takie krótkie wyszło, ale pewnie w następnym zacznie się więcej dziać, więc wytrzymam te 9 dni na następny rozdział :) Jak zwykle życzę wam dużo weny twórczej, no i cudownych wakacji :3

  6. O. pisze:

    Oj Tomas się załamie.. A to też pewnie wpłynie na relacje z Woody’m.
    Ciekawe jak zareagują profesorzy na to, że Jules się przyznał iż to on dał materiał Patrickowi.. Niby nic w zadaniu nie było, że nie może tego zdobyć od kogoś z projektu, ale poszedł na „łatwiznę”. Haha i dobrze, że Jules sam mu zgrywał plik bo Patrick pewnie co nieco więcej by sobie zgrał.. Gej porno przykładowo xD
    Kevin wlazł za skórę. Ale nie jestem przekonana do zawieszenia go przez to co pisał w rozmowie prywatnej? Może wygłaszać „poglądy” do kolegi a jedynie te o kimś konkretnym by mogły być wzięte pod uwagę?
    A Ericowi na złość przydałoby się przełknąć co innego niż kanapki xD

  7. Luana pisze:

    To teraz się dopiero zacznie. Z jednej strony żal mi Tomasa, ale z drugiej czekam na jego ujawnienie. Będzie się działo. :)
    Weny, czasu na pisanie i pozdrawiam. :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s