Project Dozen – 66 – Z uczuciem

— Foster… chyba cię pragnę.
— Tak? — spytał spokojnie psycholog. Przynajmniej pozornie spokojnie, bo przyjemny dreszcz przebiegł mu po tych słowa po całych plecach i aż ścisnął mocniej serce na tę sekundę.
— Tak. Coraz bardziej — przyznał Mark i odsunął twarz od jego szyi, żeby móc zerknąć mu w oczy. — Od naszego pierwszego seksu mniej się tego obawiam.
— A ja mogę ci więcej „tego” dać — odparł Foster, nim dobrze przemyślał swoje słowa. Mimo, że patrzył na Marka z tak bliska, chciał go jeszcze bliżej.
Miał wrażenie, że ciało Mossa zrobiło się jakby… cieplejsze. Zresztą, nie tylko poczuł to pod palcami, ale też zobaczył po ciemniejszym kolorycie na jego twarzy.
— Miałem na to nadzieję, czując twoją dłoń pod ubraniem — odpowiedział ten ze zduszonym śmiechem.
Foster oblizał swoje pełne wargi i wychylił się, żeby pocałować Marka. Jego usta były tak apetyczne, chyba nawet bardziej niż ciasto.
— Czyli… mówisz, że chcesz wracać taksówką? — spytał między kolejnymi pocałunkami, coraz bardziej rozgrzany, kiedy dłońmi dotykał kolejnych centymetrów ciała dyrektora.
— Chyba że… zrobi się bardzo późno — odpowiedział Mark z szybciej bijącym sercem, oddając pocałunki i samemu w końcu wsuwając dłoń pod ubranie przyjaciela. Czuł, jak twarde ten ma ciało i naprawdę mu się to podobało.
Foster nie odpowiedział, a znowu go pocałował. Mocno i namiętnie. Jak bardzo smakowały mu jego usta… To aż było nie do opisania. A chwile, kiedy robiły się czerwone, były jak afrodyzjak.
— Mmm… więc może nie patrzmy na zegar — zaproponował i wsunął dłoń między ich ciała, żeby potrzeć przód spodni Marka.
Ten sapnął nisko, gdy tylko poczuł tam dotyk. Był czasem zaskoczony, jak dobrze Foster radzi sobie w takich kontaktach. Na pewno lepiej niż on, bo z całą pewnością jego przyjaciel miał więcej homoseksualnych kontaktów i wiedział, co robić.
— Może pójdziemy do sypialni? Annie cały czas patrzy — powiedział w końcu z lekkim rozbawieniem, bo był aż dziwnie skrępowany tym, że mała, biała suczka leżała pod stolikiem i co raz na nich zerkała.
Foster krótko się zaśmiał i spojrzał na swojego małego pieska. On jakoś o niej zapomniał. Zresztą, Mark wolałby nie wiedzieć, co już widziała.
— Jeśli tylko chcesz — zgodził się i jeszcze raz go pocałował. Miał ochotę posmakować więcej jego ciała niż tylko ust.
Dyrektor podniósł się i wziął głęboki oddech. Czuł, że w swetrze jest mu już zdecydowanie zbyt ciepło. Sięgnął jeszcze po swój kubek z resztkami herbaty i napił się, żeby zwilżyć gardło. Po tym wstał z kanapy i podążył prosto do sypialni przyjaciela, po drodze oglądając się na niego z lekkim uśmiechem.
Foster przełknął ślinę. Mark był taki kuszący… Aż robiło mu się duszno, a serce biło w piersi niemalże boleśnie. Od razu wstał i poszedł za gościem. Cały świat nagle stracił znaczenie, kiedy tylko zamknął za nimi drzwi, nie wpuszczając Annie do sypialni, po czym złapał dyrektora w pasie i przyciągnął go do siebie.
Moss poczuł się przyjemnie przytłoczony. Bycie z mężczyzną różniło się od heteroseksualnego związku pod wieloma względami, a niewątpliwym plusem była ta… lekkość, gdy drugi mężczyzna czynił takie gesty. Lubił być dominujący, ale czasem potrzebował tego, żeby samemu móc się na kimś wesprzeć. Czy w przenośni, czy dosłownie, bo teraz przytulił się plecami do przyjaciela i okręciwszy mocno głowę, pocałował go, a Foster chętnie odpowiedział na pocałunek, łapiąc go jedną dłonią za brodę, żeby było mu wygodniej. Drugą, rozochocony tym, że Mark sam wychodzi z inicjatywą, przesunął w dół, aż na jego krocze. Znowu je pomasował i już chciał poczuć, jak pod materiałem robi się twardo.
Rzeczywiście poczuł, że tak się dzieje, gdy po kilku chwilach takich pieszczot Mark już płycej oddychał. W następnym momencie okręcił się w jego ramionach i pociągnął go za ubranie, zmierzając tyłem do łóżka. Foster uśmiechnął się z aprobatą, pokazując mu swoje białe zęby. Zmierzył go jeszcze spojrzeniem.
— Taki przystojny… — zamruczał i kiedy Mark już miał usiąść na materacu, lekko go pchnął, żeby ten na niego upadł.
Dyrektor odpowiedział uśmiechem. Tak miło było się komuś podobać.
— Zdejmiesz ubranie? — zapytał, leżąc na materacu i patrząc z dołu na drugiego mężczyznę. Miał przez to aż ciarki na skórze. Foster wydawał mu się teraz taki… duży.
— Mogę, jeśli tylko chcesz — odparł psycholog, stojąc przed łóżkiem między kolanami Marka. Już teraz sięgnął do góry ubrania i ściągnął wszystko na raz, pokazując swoją nagą, szeroką klatkę piersiową.
Ciemna skóra i dobrze zarysowane mięśnie czy to torsu, brzucha, czy bicepsów. Było na co popatrzeć, a Mark jeszcze zerknął niżej i nisko sapnął. Podniósł się na łokciu i wyciągnął dłoń do ciała Fostera, a następnie powoli przesunął dwoma palcami po wklęsłych bokach brzucha, które układały się w literę V. Mark wiedział, że na końcu jest duży, gruby penis, ale w tym momencie jakoś szczególnie podniecały go te mocne wgłębienia.
— To jest seksowne…
— Dzięki — odpowiedział Foster, miło połechtany komplementem. Chciał podobać się Markowi, szczególnie, że był postawnym facetem i ciężko było w nim znaleźć czysto fizyczne kobiece elementy, którymi może jakoś bardziej by do siebie przekonał wielbiciela damskich kształtów.
— To może… — Mark zerknął w górę pytająco i usiadłszy na materacu, sięgnął do jego spodni. Zwilżył wargę językiem i rozpiął mu pasek.
Foster wydusił tylko „mhm” i skinął głową. Nie naciskał, tylko patrzył z mocno bijącym sercem. I kiedy już Mark rozsuwał jego rozporek, dodał:
— Ale… nic nie musisz, jak nie chcesz, wiesz, prawda?
— Wiem… Ale jeśli chcę cię rozebrać, to mogę? — Mark uśmiechnął się do niego lekko, po czym z równym podenerwowaniem, jakie czuł drugi mężczyzna, obsunął mu w dół spodnie. Od razu z bielizną. Przez to duży, czarny penis odskoczył, a dyrektor zagapił się na niego niemądrze. Było mu gorąco w policzki.
Foster też stał cały zestresowany z członkiem tuż przed twarzą Marka. Z jednej strony chciał wypchnąć biodra do przodu, żeby jeszcze zobaczyć, jak jego główka dotyka policzka dyrektora, z drugiej natomiast chciał się odsunąć i zasłonić członek dłonią.
— Wybacz… — wydusił więc tylko, speszony.
Mark zerknął na niego w górę. Dotknął dłonią jego genitaliów i zadrżał, czując, jakie są ciepłe. Chciał czuć to ciepło na całym ciele. Skłoniło go to do tego, żeby ująć dłoń Fostera i nie przerywając kontaktu wzrokowego, znów zacząć opadać na plecy, przy tym ciągnąc mężczyznę za sobą.
Psycholog poddał się temu i aż dudniło mu w skroniach od tego, jak szybko krew pompowana była przez serce. Mark kusił go tak, że był jak jego ofiara, która nie jest w żaden sposób w stanie wyplątać się z pajęczyny, w którą wpadła.
— Oh… Mark — wydusił i w końcu oparł dłonie po jego bokach, wisząc nad nim. Pocałował go mocno.
— Mmm — odmruczał drugi mężczyzna, odpowiadając z ochotą na tę pieszczotę i splatając z nim język. To było elektryzujące. Przy tym jednak sięgnął w dół, żeby obsunąć ubranie psychologa jeszcze niżej i żeby ten mógł całkowicie się go pozbyć.
Foster zauważył to, więc skopał na podłogę swoje spodnie wraz z bielizną. Jeszcze wyprostował się na chwilę, żeby pozbyć się skarpetek i znowu opaść nad Markiem i go pocałować. Nie wstydził się swojej nagości, jedynie obawiał się tego, jak dyrektor może na niego w takiej sytuacji patrzeć.
Mark już znał jego ciało, chociaż chyba jeszcze nie nauczył się obcować z nim w ten sposób w pełni swobodnie. Na szczęście nie czuł nieprzyjemnych dreszczy, a przeciwnie, chciał go dotykać i być przez niego dotykanym, więc nie odebrał sobie możliwości pomasowania tych szerokich pleców.
— Mh… wydajesz się taki gorący — wydusił w pocałunek, którym znów się połączyli, gdy tylko przyjaciel na niego opadł.
— Ty też. Rozkręcasz się powoli — odparł Foster, żeby Mark był świadom, że nie ma nic przeciwko, a nawet jest na tak. Całował go po tym długo i poddawał się dłoniom na plecach. — Chcesz mnie?
— Tak… — Mark był na tyle podenerwowany, jak i podniecony sytuacją, że niemal to wyszeptał. Miał nadzieję, że było w tym słychać jego pewność, bo widząc nad sobą tego mężczyznę, naprawdę go pragnął.
Foster uśmiechnął się ciepło i pocałował go jeszcze raz. Czule i namiętnie. Przez to, co czuł do Marka… zrobiłby chyba wszystko, o co ten by poprosił.
Na razie jednak to sam chciał czegoś od dyrektora, więc złapał mężczyznę mocno za biodro jedną dłonią i przekręcił się na bok, ciągnąc go za sobą, żeby obaj byli nadal do siebie twarzami. Mark nie oponował. Pocałował Fostera, czując, że gotuje się już w tym swetrze, ale zdejmowanie go teraz wydawało mu się takim marnotrawstwem czasu! Zamiast tego więc tylko dotykał przyjaciela, masował po boku, pośladku, ale też wędrował dłonią do jego krocza. Foster jednak zaraz go uprzedził, bo spojrzał mu jeszcze raz w oczy, po czym zsunął się w dół i sięgnął do paska jego spodni i suwaka.
Mark podążył za nim spojrzeniem i zrobiło mu się jeszcze cieplej. Foster jednak nie zawahał się ani na moment. Po chwili już ciągnął jego spodnie w dół, jednocześnie wsuwając głowę pod sweter gościa i całując go po boku i biodrze. Był taki pewny w swoich ruchach, tak pozbawiony wstydu, skrępowania, oporów przed tym, co powinno się robić w takich kontaktach, a czego nie. Był przyjemnie… dojrzały w łóżku.
— O Boże… — westchnął Mark, czując, że sztywnieje.
Nie mógł dłużej się tak gotować w grubych ubraniach, więc szybko podwinął sweter i znajdującą się pod nim, cienką koszulkę, po czym pozbył się ich niczym czegoś toksycznego. Od razu nabrał głębokiego, łapczywego oddechu, jakby samo rozebranie się dało mu możliwość dostarczenia organizmowi większej ilości tlenu.
Ciemnoskóry mężczyzna, widząc to, krótko się zaśmiał. Pomógł mu jeszcze z rękawami, a zaraz potem ze spodniami. A przynajmniej do wysokości kolan. Bo potem, kiedy znowu zobaczył penisa Marka, ponownie zapomniał o wszystkim innym. Pochylił się bez pytania, objął go dłonią i polizał. I od razu usłyszał z góry głośne stęknięcie, ale kiedy uniósł spojrzenie, nie zobaczył twarzy Marka, bo ten właśnie zakrył ją dłońmi. Widział za to, że klatka piersiowa mężczyzny płytko się porusza, a jego penis… oj tak, zdecydowanie drgnął po tym wręcz pieszczotliwym, mokrym dotyku.
Foster nie miał oporów, żeby kolejny raz posmakować jego członka. Subtelnie naparł na jego biodro, żeby to ponownie leżało poziomo na materacu. Sam, leżąc na boku, zaczął pieścić ustami i językiem jasnego penisa przed swoją twarzą.
Przez kilka chwil Mark tylko wczuwał się w to, co robił Foster, ale w końcu chciał to też zobaczyć. Odsunął więc dłonie od twarzy i ujrzał, jak ten czarnoskóry, postawny mężczyzna oblizuje jego penisa. I znów drgnął, tym razem bardziej przez ten obrazek niż dotyk języka.
— Lubisz to robić…? — zapytał trochę zduszonym głosem i ośmielił się dotknąć czaszki psychologa.
Foster zamruczał nisko i zachęcająco na taki gest. Po chwili, kiedy ssał Marka, w końcu uniósł głowę i spojrzał na niego.
— Chyba tak. Kręci mnie, że daję ci przyjemność… i masz ładnego penisa.
— Tak? Jest krzywy — odpowiedział Mark z lekkim rozbawieniem.
Nie miał pod tym względem żadnych kompleksów, bo wiedział, że mnóstwo facetów tak miało i nie było to żadnym szczególnym ewenementem, ale w sumie chyba nigdy nie usłyszał takiego komentarza. Geje byli zaskakujący.
— Mmm… Przez to napiera na bok, co jest tylko ciekawsze. A poza tym, ma ładny kształt. I… — Foster zawiesił głos, żeby znów liznąć żołądź Marka. — I jest całkiem smaczny. Kawał dobrego kutasa — dodał, śmiejąc się samemu z wyrażenia, jakiego użył.
Z jednej strony zawstydził tym swojego obecnego partnera, ale z drugiej… znacznie go ośmielił. Mark najpierw odpowiedział lekkim śmiechem, a potem przełknął ślinę i pogłaskał go po krótkich, trochę sztywnych włosach.
— To jeszcze trochę. Ale delikatnie… Lubię, kiedy robisz to delikatnie.
Gospodarz mruknął na zgodę i jeszcze pocałował Marka w udo, nim znowu pochylił się do jego genitaliów. Objął nisko penisa dłonią, zaraz nad jądrami, aż w końcu wziął go do ust. Jego wargi zaczęły masować ten przekrzywiony na jedną stronę członek, a za każdym razem, kiedy przesuwały się wyżej, w stronę główki, Mark widział, jak reszta jest mokra i śliska.
Bardzo satysfakcjonujące dla Fostera było uczucie, kiedy penis sztywniał i rósł. Robił się też jakby cieplejszy, a Mark co raz postękiwał i poddawał się temu. Głaskał przy tym czaszkę swojego przyjaciela i próbował podejrzeć, jak on sobie z tym radzi. Trudno mu się teraz myślało o sobie w tej pozycji, ale chciałby wiedzieć, jak miałby to robić, jeśli kiedyś przyszłoby mu klęknąć przed Fosterem.
Jego przyjaciel w tej chwili nie myślał w ogóle o sobie. Chciał, żeby Markowi było dobrze i chciał… chciał go posmakować. Dlatego nie ssał mu tylko dla pobudzenia, a umiejętnie pomasował jego jądra, mając nadzieję, że mężczyźnie to też się spodoba.
— Mmm… — usłyszał z góry i zobaczył, że Moss odchylił jedną nogę, zginając ją w kolanach. Przez to spodnie zsunęły mu się niżej, ale też Foster miał większe pole manewru, by popieścić jego krocze. A, co by nie mówić, to było już naprawdę smakowite. Wyczuł lekką wilgoć, gdy wysunął członek na tyle, żeby żołądź przesunęła mu się po podniebieniu.
Oblizał sam czubek i zaraz possał go trochę, jednocześnie delikatnie, tak jak dostał wytyczne, poruszał dłonią na trzonie członka. Dyrektor jęknął nisko i zabrał dłoń z karku Fostera, bo miał wrażenie, że zaraz zaciśnie na nim palce.
— Foster, jestem bliski orgazmu — ostrzegł szybko, wręcz gorączkowo, hamując swoje podniecenie.
— Mmm… — zamruczał na jego penisie i nieznacznie pokiwał głową na znak, że wie i że to jest okej. Trochę mocniej objął jego członek wargami i wziął go głębiej, żeby znowu possać samą żołądź.
Dla Marka było to jednoznaczne potwierdzenie, że może dojść w jego ustach. I takiego widoku nie chciał opuścić. Wpatrzył się więc w Fostera, a na koniec sam jeszcze trochę poruszył biodrami i czując, jak wszystko kumuluje mu się w kroczu, a następnie dreszcze pędzą do całego ciała, wystrzelił prosto na język i podniebienie swojego przyjaciela. Stęknął przy tym i wstrzymał oddech, przeżywając tę rozkosz, której Foster starał się zobaczyć jak najwięcej.
Nadal trzymając członek, uniósł głowę, żeby widzieć Marka. Przełknął jego spermę i jeszcze oblizał usta. Zaraz też jego ciemne oczy prześliznęły się po całym ciele dyrektora, aż wróciły z powrotem do penisa. Wypływały z niego jeszcze białe krople, które szybko i chętnie zlizał.
Mark był jak zaczarowany. Nie pamiętał, kiedy widział tak seksowną sytuację. Wyuzdaną może tak, bo w filmach porno nie było pruderii, ale zupełnie inaczej się to odbierało, kiedy robiła to bliska osoba.
— Ten widok będzie mnie długo prześladował…
— Jeśli powiesz mi, że jesteś w stanie sobie do tego strzepać, to chyba umrę tu na zawał — odparł Foster, czując znowu to szybkie bicie serca.
— Boże, Foster, nawet nie masz pojęcia, jakie to podniecające… Na pewno dałbym radę i wcale nie byłoby to trudne — odpowiedział Mark z pewnością w głosie.
— Tak?
— Jestem tego w stu procentach pewien.
Mark wyciągnął rękę, ujął mężczyznę za policzek i wychyliwszy się do niego, pocałował go mocno. Od razu poczuł na swoim języku smak własnej spermy, co było na swój sposób zaskakujące. Tak samo niepewność tych pełnych warg, których właściciel obawiał się, czy jednak Mark nie obrzydzi się tym, co poczuł. Moss nie zamierzał się odsuwać tylko dlatego, że czuje własne nasienie. Ważne dla niego było, że całuje się z Fosterem i, że ten wieczór był niesamowity. Pociągnął go więc do siebie, żeby ten ułożył się obok i żeby mogli pogłębić tę czułą pieszczotę. Potrzebował tego w seksie. Były dla niego nieodłącznym elementem, takim czułym i zapewniającym obie strony, że to, co robią, robią pod wpływem głębszych uczuć, a nie tylko po to, żeby się poruchać.
Psycholog westchnął z zadowoleniem i nie przestając się całować z Markiem, kiedy już obok siebie leżeli, ujął własny członek, żeby także zrobić sobie dobrze. Mark jednak mu na to nie pozwolił. Położył dłoń na jego dłoni i spojrzał mu z bliska w oczy.
— Ja chcę to zrobić. Ale pomyślałem jeszcze o czymś — zaczął, czując zarówno stres, jak i przyjemne podniecenie. Znów w nim rosło. — Może byśmy dzisiaj spróbowali… — nie wiedział, jak to powiedzieć. Wszystko w jego głowie brzmiało źle. — Może byś… — O Boże, pomyślał z paniką. — Analnie… ze mną?
I pierwsze co zobaczył, kiedy tylko słowa wypadły z jego ust, to wysoko uniesione brwi Fostera. Ten musiał być zaskoczony tą propozycją.
— Mark… — wydusił więc, zamiast sensownie odpowiedzieć albo chociaż wydukać, że cieszy się z tej sugestii.
— Myślałem, żebyśmy na razie tylko spróbowali… jeśli nie z twoim penisem, to może z palcami? — Mark poszedł za ciosem i mówił dalej, ale przy tym szukał na twarzy Fostera potwierdzenia.
Pamiętał, jak przyjaciel cały czas mu mówił, że przecież nie powinni się spieszyć, że on może poczekać, ale równocześnie sam nie chciał go zawieść i kazać czekać zbyt długo. Nie chciał tego wszystkiego zepsuć przez swój strach i obawy, a przecież wiedział, że nie zrobią czegoś potwornie bolesnego, tylko coś, co ostatecznie dla obu stron będzie największą przyjemnością.
Foster odetchnął głębiej. Chwilę patrzył w oczy Marka i kiedy ten już znowu otwierał usta, żeby ponownie coś powiedzieć i przy okazji speszyć się jeszcze bardziej tematem rozmowy, Foster pocałował go mocno w usta, przytrzymując jego twarz przy sobie. Całowali się długo, namiętnie, splatając się językami, aż psycholog odsunął się i zetknął z nim swoje czoło.
— Dobrze. Spróbujemy.
Mark wziął głęboki wdech, uśmiechnął się słabo i pokiwał głową.
— Mhm. Możemy to robić tak? Będę mógł cię przy tym pieścić — zasugerował, bo cały czas podczas tych pocałunków dotykał i masował jego penisa. Podobało mu się, jaki był sztywny i chciał doprowadzić go do spełnienia.
— Mhm… możemy spróbować. W razie czego, przekręcisz się na brzuch, okej? — Foster jeszcze raz go pocałował, nim z lekko przymkniętymi oczami i podnieceniem dosłownie się w nim gotującym, sięgnął do biodra i pośladka Marka.
— Mhm — ten tylko potwierdził i podsunął się trochę bliżej.
Dopiero teraz właściwie zorientował się, że wciąż ma spodnie w kostkach. Szybko więc pochylił się do nich i rozebrał całkiem do naga. Po tym wrócił do poprzedniej pozycji, uśmiechnął się przepraszająco i… znów położył sobie dłoń przyjaciela na pośladku.
Foster uśmiechnął się i pomasował go po tyłku. Był szczupły, podobał mu się. Chciał widzieć twarz Marka i go słyszeć, kiedy będzie go po nim miętosił.
— Powiedz… — Mark zerknął mu w oczy z rozbawieniem, starając się wczuć w ten przyjemny masaż. — Ile razy… Jak to mówił Sebastian? „Obczajałeś” mi tyłek, kiedy wychodziłem z twojego gabinetu?
— Nawet nie umiałbym zliczyć. Czasami aż dziwiłem się, że nic nie widzisz — odpowiedział Foster szczerze, a jego palce znalazły się bliżej środka tyłka dyrektora, o którym zresztą rozmawiali. Tak, gapił się na niego jak nastolatek niemogący oderwać wzroku od bujnego biustu koleżanki z klasy.
— Może dlatego nie widziałem, bo tego w ogóle nie podejrzewałem… — odparł Mark, choć na chwilę skupił się tylko na palcach, które wędrowały w okolice jego dziurki. Sam dla zachęty pomasował dziurkę na czubku członka Fostera, czekając, aż ten zrobi to samo z jego szparką.
Na razie tylko wywołał niskie stękniecie przyjemności i wyprężenie się u Fostera. Zaraz po tym mężczyzna ponownie go pocałował. Mocno i namiętnie, a jego dłoń zsunęła się nisko i chwyciła go za udo. Pociągnęła go za nie, a w końcu kolano założyła na biodro psychologa.
Puls Marka znów skoczył. Czuł się, jakby właśnie jego statek zatrzymał się na bezludnej, pięknej wyspie, a on zaczął ją odkrywać krok po kroku, stykając się z naturą, której nie znał. Jakby to był totalnie inny świat, a jednak tak… wciągający. Chciał to odkrywać z Fosterem.
— Boże, Foster, z tobą jest tak inaczej — wydyszał w jego wargi.
— Mmm, inaczej sobie to wyobrażałeś? — spytał psycholog, patrząc mu znowu w oczy, żeby przekonać się o intencji tych słów.
— Nie, nie wiem właściwie. Na studiach z kolegami było inaczej, byliśmy młodsi… A twoje męskie, dominujące gesty po prostu zaskakują — wyjaśnił Mark ze skrępowanym śmiechem.
— To… źle?
Mark pokręcił głową i spojrzawszy mu w oczy, zassał lekko wargę.
— Podoba mi się to.
Foster przełknął ślinę i odetchnął z ulgą.
— Oszaleję z tobą… — Zaśmiał się i pocałował swojego przyjaciela. Znowu przyciągnął go do siebie mocno w talii i dopiero wtedy chwycił za tyłek. — I… wybacz, że o wszystko tak pytam — dodał jeszcze w jego usta, które zaraz podskubał zębami.
— Chyba miałbym podobne obawy, gdybym podrywał przyjaciela, wdowca, do tej pory zadeklarowanego heteroseksualistę, a na to wszystko jeszcze swojego pracodawcę — odparł Mark, czując, że dzięki tym licznym pocałunkom to wszystko nie jest puste emocjonalnie. Czuł, że angażuje się w coś z Fosterem i było to cudowne uczucie.
— W sumie masz rację… to nawet trochę dziwne, że czegoś takiego próbujesz — przyznał Foster, ale jego słowa stały się nagle trochę odleglejsze, kiedy opuszkiem palca przesunął po rowku Marka.
Nie zaskoczyło go więc, że dyrektor nie odpowiedział. Zobaczył za to, że naraz zagryzł wargę, przymknął powieki i wczuł się w to, co działo się na dole. A jego noga, zarzucona na biodro psychologa, trochę się o niego otarła. Foster więc na moment zostawił jego pośladki i znowu pomasował go po udzie. Ta przyjemność nie trwała jednak długo, bo zaraz palce psychologa znowu znalazły się na rowku Marka. Po chwili ten czuł, jak delikatnie masują jego zwieracz.
Zaciskał się. Spodziewał się tego po sobie, a i Foster musiał się domyślać, że tak będzie. Mark jednak starał się spokojnie oddychać i udało mu się to na tyle, że nawet przypomniał sobie o penisie, którego cały czas trzymał. Wrócił więc do masowania go, ale nic przy tym nie mówił, bo teraz, kiedy Foster pierwszy raz dotykał jego szparki, chwila była wręcz krępująca. Psycholog nie pogarszał jej, podpowiadając Markowi, żeby się rozluźnił. Całował go tylko i spokojnie, niespiesznie masował jego wejście. Nie widział możliwości, żeby dziś więcej zrobili, ale sama możliwość podotykania tyłka dyrektora była genialna.
Swoimi zabiegami wywoływał lekkie dreszcze u Marka, którego penis znów sztywniał. Masaż w tamtych rejonach był dziwnie elektryzujący i na tyle rozluźniający, że wreszcie psycholog poczuł pod opuszkami palców, że zwieracz ufnie się rozluźnia i daje mu więcej możliwości. Ostrożnie więc na niego naparł i co chwila przy tym zerkał na twarz przyjaciela, upewniając się, czy ten się wstydzi, czy jest mu jednak dobrze.
Mark… cóż, wstydził się. Był skrępowany tym wszystkim, ale nie przeszkadzało to w czerpaniu przyjemności z takiej palcówki. I to nie chodziło tylko o palce. Bardzo wyraźnie czuł zapach Fostera, był przez niego objęty, wokół otaczały go już znajome mu przedmioty z jego sypialni… no i mężczyzna był naprawdę delikatny i działał z wyczuciem. A jego palec, który właśnie rozwarł mu wejście i powoli wchodził głębiej, wycisnął spomiędzy warg dyrektora cichy jęk.
— Mark? — spytał spokojnie Foster, powoli zagłębiając w nim palec i lekko nim ruszając. W tym samym miejscu, gdzie przed chwilą. Chciał usłyszeć jeszcze raz ten jęk i upewnić się, czy jest on wywołany przyjemnością, czy jednak bólem. Chociaż nie powinien go sprawiać, był ostrożny.
— Wydawało mi się, że pamiętam to uczucie… — wydusił Mark i znów pomasował jego penisa, przy okazji w końcu patrząc na jego twarz. — A jednak jest… nowe. Omm… — jęknął znów, czując, że palec Fostera dobrze sobie radzi.
— Kiedyś chciałbym jeszcze jedną rzecz ci z tym pokazać… ale teraz… Mark, mogę mieć prośbę? — Fostar pocałował go krótko w usta. Nadal pieścił jego dziurkę.
— Mhm? Jaką?
— Mogę…. — Nerwowo przełknął ślinę. — Mogę się o ciebie otrzeć? Znaczy o twoje pośladki… Jeśli nie, to rozumiem, tak tylko… pomyślałem, bo już prawie…
Mark zaczerwienił się po same końce uszu, ale wystarczyło mu wyobrażenie sobie Fostera w takiej pozycji, żeby przekonał się, że tego chce. Pokiwał więc głową i zsunął nogę z jego biodra.
— Możesz, zdecydowanie — odpowiedział na wydechu i pocałował go mocno, choć krótko, bo zaraz po tym przekręcił się bardziej na brzuch.
Foster znowu przełknął nerwowo ślinę. Aż nie wierzył, że o to poprosił, ale nie mógł się wycofać. Za bardzo tego chciał, nawet jeśli było to potwornie wyuzdane dla osoby, która kilkanaście lat nie miała w sobie kutasa.
Cmoknął jeszcze Marka w ramię, po czym przesunął się na niego. Przez samo bycie tak nad nim jego penis drgnął. Był tak blisko jego i…
— Oh… Mark — stęknął, bliski orgazmu.
— Mhm… ja też już będę… dochodził — wydyszał dyrektor, który przy okazji sięgnął pod swoje ciało, żeby w trakcie się masturbować. Sam był rozpalony i przez to sytuacja, w której leżał pod innym mężczyzną, nie wydawała mu się wcale dziwna.
Psycholog zamruczał nisko, pocałował go w plecy i obchodząc się z przyjacielem jak z dziełem sztuki, ostrożnie obniżył się do niego i lekko otarł o jego pośladek. Stęknął i zrobił to jeszcze raz. Jego czarny, duży penis przesuwał się pomiędzy pośladkami Marka Mossa, a te spinały się co raz i lekko drżały, dostarczając Fosterowi wrażeń faktycznie porównywalnych z poruszającą sztuką. A sam Mark? Mark czuł, jak serce dudni mu jak szalone, jak każdy ruch członka na jego rowku wywołuje w nim dreszcze. To niemalże wysysało mu z głowy wszelkie myśli i kierowało go do kolejnego orgazmu. A gdy ten nadszedł, Mark wcisnął twarz w poduszkę i jęknął głośno, aż lekko podrygując.
Foster patrzył na niego całkiem urzeczony i… za bardzo pochłonięty uczuciem ciała Marka pod sobą, za bardzo zapatrzony na jego orgazm, ze swoim się nie powstrzymał i strzelił wprost na lędźwie i plecy dyrektora.
— O… kurwa… Mark…
Dyrektor dyszał głośno, sam ogarnięty rozkoszą, ale nie przeszkodziło mu to w przekręceniu się, wyciągnięciu ręki do karku przyjaciela i wcałowaniu się w jego usta namiętnie, mocno i z wielkim uczuciem.
Foster stęknął w jego wargi, zaskoczony, że Mark źle nie odebrał tego, że się spuścił na niego. Był w stosunku do niego bardzo ostrożny, ale… tak bardzo nie chciał wypuszczać tego mężczyzny z ramion. Nawet teraz, kiedy opadł bardziej na niego, trochę go przygniatając i obejmując w pasie.
Markowi to absolutnie nie przeszkadzało. Chciał być blisko. Pragnął tego wręcz zachłannie, czując się, jakby z Fosterem przeżywał drugą młodość. Jakby wreszcie mógł z kimś być. Jakby właśnie się okazywało, że naprawdę na kogoś zasługuje, wbrew temu, co sam przez długi czas myślał.
Foster powtarzał jego imię, całował go i zgarniał do siebie, sunąc dłońmi po jego ciele, jakby jeszcze nie mógł się nim nacieszyć.
— Mmm… Mark. To… och, nie wracaj jeszcze do domu.
— Mhm… zostanę… — Moss całował go i masował jego szerokie plecy, czując, że tak spleciony z nim mógłby nawet spokojnie zasnąć. — Jeśli chcesz.
— Chcę. Bardzo… W ogóle… — Foster pocałował go krótko w nos — chcę, żebyś w ogóle został.
Na twarzy Marka pojawił się uśmiech, który dostrzec można było zarówno na jego ustach, jak i w piwnych, zmrużonych oczach.
— To bardzo się cieszę… bo po tym wszystkim nawet nie mam siły wstawać. — Zaśmiał się słabo, a Foster nie krył zadowolenia.
— No, chyba że do łazienki pójdziemy za chwilę… ale za chwilę, hm? — Jeszcze się upewnił i potarł ciepłą dłonią bok mężczyzny. Och, jak on mu się podobał… I miał go tak przy sobie. To było genialne.
— Mhmm… — odmruczał Mark, przymykając na chwilę oczy i mocniej przytulając drugiego mężczyznę. Dawno nie czuł się przy kimś tak dobrze, a leżenie w łóżku w samotności było wręcz niszczące. Dlatego tak… Bardzo podobał mu się plan Fostera na dzisiaj.

7 thoughts on “Project Dozen – 66 – Z uczuciem

  1. Katka pisze:

    c., dziękiiii :) Pewnie w końcu pokonają tę nieśmiałość, ale na razie to pierwsze kroki i chyba w tej nieśmiałości jest jakiś urok :) No i to zabawne, że tak bardzo lubianą parą jest ta, która wyszła „przez przypadek” XD

    Linerivaillen, dzięki! :D Fajnie, że tak to odebrałaś :) Bardzo, bardzo się cieszymy :)

  2. C. pisze:

    Bardzo podobał mi się ten rozdział. Był bardzo naturalny, a oni w ten nieśmiały, ale jakże zrozumiały, sposób się dalej poznawali. Plus jest to moja ukochana para z tego opowiadania, więc nigdy mi ich nie za dużo! Pozdrawiam

  3. Katka pisze:

    O., na pewno będzie lepiej, jak puszczą im hamulce. To ich pierwsze kroki i nie może być od razu idealnie, ale no tak, trochę to też chodzi o usunięcie samotności. Na pewno z Fosterem Markowi jest lepiej, ale też trzeba pamiętać, ze i Fosterowi z Markiem jest cudownie. W końcu lata się w nim kochał :D

    Damiann, spoko, rozumiem. Mimo wszystko seks nie jest mega akcją pchającą fabułę do przodu, choć z drugiej strony zajmuje czasem taką obszerność tekstu, że nadaje się na rozdział XD A co do samego Marka – spoko, też łapię, ze może się taki nie podobać, więc rozumiem. Jedyne co mogę powiedzieć, to że to są ich totalne początki, nawet Foster nie zachowuje się tak pewnie, jakby mógł. Na pewno, gdy przełamią lody, będzie Ci się w takim razie lepiej ich czytać. Chociaż są ludzie, którzy szczególnie właśnie te początki lubią. Ale myślę, że jak Mark się rozkręci, to będzie Ci się bardziej podobać, w kontekście tego, co napisaleś 

    Luana, tak, to głównie przez to, że to ich początki, to Mark zachowuje się tak, jak się zachowuje i trafnie zauważasz, że nie chodzi tylko o to, że z facetem po prostu pierwszy raz tak bardziej coś próbuje, ale że ten facet jest jego przyjacielem. To tak jakby podwójna bariera do przebicia, więc jest w tym mocno nieśmiały. Muszą się jeszcze nieźle siebie nauczyć, żeby było luźno. I teeeż lubię to, jak ostrozny jest Foster :D to takie słodkie z jego strony. Choć trochę hamujące. Ale co tam. Każdy ma swoje tempo XD Cieszy mnie, że się podobało :)

  4. Luana pisze:

    W przeciwieństwie do Damiana mnie się bardzo podobało. Lubię takiego Marka w łóżku. Podoba mi się taki. Nie dziwię się, że taki jest. Dla niego to wszystko jakby odbywało się po raz pierwszy i do tego nie z obcym facetem, ale z przyjacielem, który od dawna go kocha. Fajnie, że powoli daje się zdominować i tylko czekać na coś więcej. Lubię to jak oni są dojrzali, jak Foster postępuje ostrożnie. Widać w tym wszystkim, poza pożądaniem, także ogromną masę uczuć, co jest cudowne. :)
    Pozdrawiam dziewczyny. :*

  5. damiannluntekurbus17 pisze:

    Troche mi przykro, ze dzis byla notka tylko o seksie. To chyba pierwszy rozdzial, po ktorym jestem zawiedziony, ale nie kazdemu musi sie wszystko podobac. Mam nadzieje, ze nastepny bedzie dla mnie ciekawszy. Wszystko to przez to, ze nie lubie czytac o ich scenach lozkowych. Mark jest dla mnie zbyt dziecinny w tych sprawach. Jego zachowanie, postawa, ciagle wahanie sie, niepewnosc. To wszystko mnie odrzuca i czerpie mniejsza przyjemnosc z czytania, a PD to jedno z moich ulubionych opowiadan, zeby nie bylo. Rozumiem, ze jest zielony w kwestii zwiazku z facetem, nie byl z zadnym, zona mu umarla, ale po prostu denerwuje mnie. Jako czlowiek jest fajny, ale te zachowanie w lozku… Po prostu nie. Dobrze, ze Foster nie mysli jak ja xD

  6. O. pisze:

    Jestem ciekawa jak to będzie, gdy faktycznie „puszczą im hamulce.” Miło, że Mark daje się „zdominować” choć nie wiem czy ta myśl w tyle głowy „wreszcie może na kimś się wesprzeć, wspomóc” nie wskazuje na to, że jakby Foster miałby się odwrócić rolami z nim to czy by Mark tak ochoczo w to wchodził. Wolę myśleć, że chodzi o „usunięcie” samotności w życiu ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s