Across The Cursed Lands III – 15 – Znów zaznać trochę przyjemności

— Chodź. Zjesz śniadanie. — Maverick w końcu zwrócił się do swojego partnera.
Ten odetchnął ciężko, potarł dłonią swój masywny kark i ruszył za Zwierzakiem do ich domu. A kiedy tak za nim szedł, spostrzegł, że patrzy na jego plecy i… chce ich dotknąć. Więc nim ten usiadł, zatrzymał go, chwyciwszy w talii, i oparł na moment czoło na jego barku.
Maverick zastygł. Serce na moment przestało mu bić, a on poczuł gorąco w całym ciele. Czy to był ten moment? Czy Nicholas chciał mu powiedzieć, że jednak to, o czym mówili wczoraj, ma rację bytu? Że chce go dotykać, a on nie powinien się odsuwać?
— Nick…? — wydusił ostrożnie, kładąc dłonie na obejmujących go rękach. Pomasował tę, która czuła jego dotyk.
— Jestem. Zjem i pokażę ci, że nie kłamałem — odparł Nicholas i nadal nie dotykając go swoją zniszczoną stroną ciała, pocałował go lekko w szyję, a Maverick wypuścił głośno powietrze.
— To pozwól, że ja się umyję… — odpowiedział z napięciem.
— Jeśli tylko chcesz — zgodził się generał i puścił go. Zaraz też odsunął się i usiadł na kanapie, która już była pościelona po gościach.
Na stole czekało na niego śniadanie i przykryty spodkiem kubek, żeby herbata wciąż była ciepła. I w tym momencie, siedząc tak, wyglądał w oczach Mavericka niesamowicie… pociągająco. Wszystko przez to, że ten długo myślał o tym, co ich czeka i wyobrażał to sobie na wszystkie sposoby. Tak jak kiedyś wyobrażał sobie, czy rankiem młody Mały Nick obudzi go pocałunkiem w usta, czy w krocze.
— Smacznego — rzucił tylko i wyszedł pospiesznie, żeby dokładnie się umyć.
Nicholas po zjedzeniu wyniósł naczynia do kuchni. Nie umył ich, bo wolał zamiast tego znaleźć Mavericka. Miał wrażenie, że nie robił tego latami, ale pomysł, żeby podejrzeć go, jak ten się myje, jakoś nagle zaświtał mu w myślach. I jakaś mała, ale kłująca szpilka, że Jefferson, kiedy byli nad jeziorem, żeby zapolować, mógł widzieć jego partnera mokrego, pchnęła go do tego, żeby samemu teraz pójść i go takiego zobaczyć, a nie czekać biernie na jego powrót.
Zwykle brali kąpiel w dużej balii na zewnątrz, ale było już na to za zimno. Podszedł więc do uchylonych drzwi ich niewielkiej łazienki, gdzie mieściła się stara wanna. Słyszał chlupotanie wody, a gdy zajrzał dyskretnie do środka, ujrzał swojego ukochanego stającego właśnie w wodzie do połowy łydek, następnie pochylającego się i dużymi chluśnięciami obmywającego nagie ciało z mydlin.
Nicholas nie ośmielił się wejść do środka. Patrzył przez szparę, jak domorosły podglądacz. Mavericka znał lata, ale nadal, kiedy na niego patrzył, miał wrażenie, jakby poznawał go na nowo i na nowo. Szczupłe ciało, umięśnione tam, gdzie trzeba, przez to, że cały czas pozostawał w ruchu. Miał umięśnione uda przez jazdę konną, ale i ręce, bo i ich często używał przy polowaniu, obrabianiu mięsa czy zakładaniu pułapek na zwierzynę. Był też seksownie owłosiony, a skórę miał opaloną od słońca. Tym bardziej kusząco wyglądał, kiedy woda spływała żywo po jego ciele, skręcała na zagłębieniach, czy to na kręgosłupie, czy to pomiędzy pośladki, aż spływała udami w dół. Nawet penis w stanie spoczynku wyglądał smakowicie, kiedy i z niego kapała woda i mydliny. Szczególnie teraz, gdy Maverick dokładniej umył krocze dłonią.
Nicholas przełknął ślinę. Pożądał tego mężczyzny. Nie tylko go kochał, ale i pragnął. I jedyne, czego żałował, to że nie może ot tak dać się ponieść, wpaść tam do niego i pochwycić w ramiona, a potem pieprzyć się przy ścianie. Przez to jego metalowe ciało musiał być dużo bardziej ostrożny. A i nie chciał, żeby Maverick musiał za bardzo je oglądać. Szczególnie miejsca, w których metal łączył się z ciałem.
Oglądał go dalej, aż Maverick cały się opłukał i wyciągnął do ręcznika zarzuconego na stare krzesło. I wtedy zobaczył, że w drzwiach stoi Nicholas. Trochę się speszył.
— Nick… Długo tu jesteś?
— Tylko trochę. — Generał uśmiechnął się bokiem ust i jeszcze raz zmierzył go spojrzeniem. — Nie sposób było nie pooglądać.
Maverick wyszedł z wanny, przez co drewniana podłoga namokła wodą. Zaczął się wycierać, nie obawiając się spojrzenia. Przyzwyczaił się już do nagości przy Nicholasie przez tyle lat.
— Naprawdę ci się podobam? — dopytał, żeby się upewnić… ale też posłuchać komplementów.
— Bardzo — odparł prosto Nicholas i co było przez to słychać bez sekundy zawahania. Otworzył teraz trochę bardziej drzwi i oparł się o ścianę ramieniem.
Na ustach jego partnera za to pojawił się lekki uśmiech, gdy ten wycierał swoją klatkę piersiową.
— Może chcesz… już mnie dotknąć? — zapytał z napięciem w głosie, jakby właśnie stąpali po cienkim lodzie i mieli pierwsze podejście do seksu, a nie kochali się już kilkanaście lat.
— Mogę… — Nicholas odetchnął i jeszcze raz go obejrzał. — Podejdź do mnie — poprosił, chcąc jednak, żeby poszli do sypialni. Tak, żeby wszystko było dobrze, spokojnie i miło.
Jego partner podzielał to zdanie, bo szybko się wytarł, dość pobieżnie i rzucił ręcznik na krzesło, na którym leżały już jego ubrania. Łazienka była surowa i uboga w meble.
Podszedł do Nicholasa ze ściśniętym sercem i wyciągnął dłoń do jego boku. Po tym wychylił się i musnął jego wargi, a generał objął go za nagi bok zdrową ręką i oddał ten delikatny pocałunek.
— Wiem, że jest zimno, ale… nie traćmy już czasu na ubieranie się. Rozgrzeję cię w domu? — zasugerował i kiedy krocze Mavericka zetknęło się z jego udem, westchnął nisko.
Starszy mężczyzna przytaknął tylko, bo znów wstrzymało mu oddech. Serce już pompowało krew do jego krocza, a on czuł adrenalinę, jakby miał się zaraz zmierzyć z niebezpiecznym, ale fascynującym zwierzęciem.
Nicholas więc jeszcze raz go pocałował i szepnął mu do ucha. Bał się tego pytania, czy nie zostanie źle odebrany.
— Mogę cię zanieść?
Piwne oczy spojrzały na niego spod pofalowanych, bynajmniej nie siwiejących włosów, a Maverick wydusił:
— Jeśli chcesz.
Nicholas objął go mocno w pasie, jeszcze raz pocałował, po czym w końcu odważył się i chwycił go poniżej pośladków obiema rękami. Tą zdrową starał się bardziej dotykać ciała partnera, niż metalową, ale ta właśnie miała więcej siły. Bez problemu uniósł Mavericka tak, że ten górował nad nim z kroczem tuż przy jego przeponie.
Przytrzymał się mocno tego silnego ciała i poczuł, że przez samo to objęcie zaczął sztywnieć.
— Zawsze podniecała mnie twoja siła — wydyszał, patrząc na niego z góry i już pragnąc wylądować z nim w łóżku.
Nicholas uśmiechnął się pod nosem.
— Na razie jej nie tracę — odparł i spokojnie, ale ciężko szedł w stronę ich sypialni.
Maverick był cały jego i całkiem nagi. To było naprawdę wyzwalające. Dawno tak bezpruderyjnie się nie zachowywali. A teraz, po drodze, Maverick pogłaskał go po karku, odsunął mu włosy z czoła i nim Nicholas otworzył drzwi do sypialni, pocałował go namiętnie. Z całym swoim uczuciem do tego mężczyzny, które wciąż płonęło w jego sercu.
Generał nie mógł zamknąć za sobą drzwi, więc najpierw odłożył ukochanego na łóżko, potem wrócił się, żeby to zrobić. Nikogo co prawda nie było, ale czuł się lepiej zamknięty z nim w czterech ścianach. I w pierzu. Wciąż nie zdążyli posprzątać po wczorajszym rozgardiaszu, ale… Maverickowi nawet ładnie było na pościeli usłanej białym puchem. I wystarczyło jedno spojrzenie na jego krocze, żeby się przekonać, że tego pragnie i już powoli reaguje. Penis leżał ciężko na jego owłosionym podbrzuszu, a główka była mocniej zarysowana pod napletkiem niż zwykle.
Nicholas odetchnął ciężko. Nic nie powiedział, bo nie pamiętał już słów, które między nimi były, ale jeszcze pamiętał dotyk. Usiadł więc ciężko na skraju łóżka, odwrócił się do ukochanego i objął jego penisa swoją dużą dłonią. Ciepło, jakie poczuł, wywołało na jego skórze ciarki.
Usłyszał, jak starszy mężczyzna powoli wciąga powietrze do płuc, a potem zobaczył jak podnosi się i sięga do jego koszuli, żeby mu ją rozpiąć.
— Nie protestuj — uprzedził, wiedząc, że Nicholas nie lubił być przy nim nagi.
Generał więc spojrzał na niego prosząco, żeby jednak tego nie robił.
— Mav… — spróbował mimo prośby, bo wstydził się i gardził tym, jak wygląda.
Dłonie jego ukochanego były nieustępliwe. Widział je, teraz bez bandaży, za to pokryte bliznami po ugryzieniach, rozpinające mu guzik po guziku.
— Uwierz mi, że pragnę cię takiego, jaki jesteś. Tak, jak ty każesz mi wierzyć, że mój wiek cię nie odrzuca — mruknął starszy mężczyzna i pochyliwszy się, pocałował skórę, która odsłaniała się pod koszulą.
— Twój wiek nie zmienił cię tak, jak to… zmieniło mnie. Proszę, Mav… chociaż nie wszystko — stęknął Nicholas, bo zdenerwowanie, które w nim narastało, kiedy jego oszpecone ciało odkrywane było przed kimś, kogo kochał i komu chciał się podobać, tworzyło napięcie, które zaczynało się zrównywać z podnieceniem.
Maverick rozpiął jeszcze jeden guzik i miał sięgnąć do kolejnego, nim zatrzymał palce, a czoło oparł o jego metalowe ramię.
— Kiedy to się przestanie za nami ciągnąć…?
Nicholas objął go ramieniem, a zaraz po tym uniósł mu brodę i pocałował go bardziej subtelnie niż dotychczas.
— Wybacz… Wierzę ci, że nie myślisz o mnie tak, jak ja o sobie myślę. Jednak… To trudne — odparł i wziął głęboki oddech. Jeszcze raz pocałował Mavericka, po czym nieznacznie się odsunął i sam rozpiął guziki koszuli do końca. Serce mocno biło mu w piersi, ale zdjął z siebie ubranie. — Może to jako… pierwszy krok do poprawy?
Maverick zapatrzył się na niego i sam ten gest, ta zgoda, żeby tym razem było trochę inaczej, rozbudziła w nim wielką nadzieję. Mimowolnie się uśmiechnął i pocałował Nicholasa mocno.
— Jeśli czujesz, że jest szansa na poprawę… to złapię się wszystkiego, żeby do niej doprowadzić.
— Tylko nie wszystko na raz. Hm? — spytał Nicholas z dużo mniejszą pewnością niż ta zwykle słyszalna w jego głosie, chociażby kiedy rozmawiał z przełożonymi.
Maverick przytaknął i położył dłoń na jego ciele. Przesunął palcami po ciepłej i twardej jak skała skórze. Mięśnie Nicholasa były spore i imponowały mu, od kiedy go poznał. Zawsze był dużym mężczyzną o szerokich barkach, a przez lata mocno wyćwiczył mięśnie. Podobało mu się to i nie przeszkadzały mu nawet te metalowe protezy, których właśnie dotknął, gdy dotarł opuszkami na ich skraj, gdzie te łączyły się z pomarszczoną, nadgryzioną przez płazera skórą.
Nicholas wyraźnie się spiął, kiedy dotyk dotarł w to miejsce, ale chciał dobrze dla nich obu, więc starał się hamować obrzydzenie własnym ciałem i myśli, że Maverick robi to z litości. Było trudno i nie niosło tyle przyjemności, ile dotykanie ciała partnera, ale ten chciał, żeby było jak dawniej.
— Mmm, połóż się może?
Maverick jeszcze wychylił głowę i musnął jego wargi, nim spełnił tę prośbę. Położył się na plecach, odsunął włosy z twarzy, a jedną nogę odchylił zapraszająco na bok. Nicholas pochylił się znowu i objął jego penisa dłonią. Zaraz też pocałował go w usta, a następnie w klatkę piersiową. Podpierał się bez większego wysiłku na metalowej ręce, a Maverick czuł to specyficzne, podniecające przytłoczenie jego posturą. I chociaż Nicholas był potężny, niesamowicie silny i przez to niebezpieczny, dawał mu poczucie pewności, że właśnie tu powinien być.
— Mały wielki Nick… — wydyszał, sięgając dłonią do jego ramienia, żeby nie tylko dawać się dotykać, ale i na to odpowiadać.
Nicholas lekko się uśmiechnął. Jego prawa dłoń masturbowała partnera, a on sam czuł, że sztywnieje przez to, jakby sam sobie robił dobrze.
— Rozepnij mi spodnie.
— Wreszcie… — odpowiedział Maverick z łagodnym uśmiechem i wyciągnął ręce pomiędzy ich ciała, żeby szybko i sprawnie rozpiąć mu pasek.
Gdy to zrobił, całkiem wyciągnął go ze szlufek, a następnie rozpiął mu spodnie i zerknął w oczy. Chciał go na sobie. Nicholas jakby to wyczuł, bo także spojrzał na twarz Mavericka. Zaraz obniżył się i pocałował go w usta otoczone ciemnym zarostem. Kochał je, tak samo jak całego Mavericka i czasami po prostu nie pojmował, dlaczego go sobie tak odmawiał. Jakby sam się karał.
Nic nie powiedział, tylko puścił jego penisa. Sięgnął za to do jego ud, żeby je pomasować, zarówno z zewnątrz, jak i w końcu pomiędzy nimi. Serce mocniej zabiło mu w piersi. I zadudniło jeszcze mocniej po chwili, kiedy jego partner odchylił uda na boki i odsłonił się dla niego. Teraz Nicholas nie widział tylko seksownego, rosnącego krocza, ale też skraj śniadych pośladków.
Zamarł i dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że nic nie robi, tylko patrzy na tego dojrzałego mężczyznę, tak się przed nim odsłaniającego. Było w tym coś niepowtarzalnego i bardzo intymnego, mimo tylu lat znajomości.
— Mav… — wydyszał i spojrzał na jego twarz, a zaraz jego palce znalazły się poniżej jego jąder i, jeszcze niżej, między pośladkami.
Maverick Bailey, zwany Zwierzakiem, stęknął cicho i miękko, poddając mu się, jakby w tym momencie pozwolił mu teraz na wszystko, co tylko Nicholas chciałby zrobić.
— Nicholas… całuj mnie przy tym…
Generał zamruczał na zgodę. Znowu trochę bardziej pochylił się nad partnerem i pocałował go. Na moment też zostawił jego pośladki, żeby pogładzić lewe udo. Ułożył je sobie wygodnie, ale i wysoko, po czym sięgnął pod nim do jego tyłka.
Mieli cały dzień, nie spieszył się i nic nie mówił, żeby nie zepsuć tej chwili. Znacznie przyjemniejsze było wykorzystanie ust do tego, żeby się całować. Nie robili tego gwałtownie i gorączkowo, lecz subtelnie, z uczuciem i czułością. Maverick dotykał Nicholasa po karku i włosach, a nogę ufnie odsłaniał, żeby jego partner mógł dostać się tam, gdzie już go mocno pragnął. A dotyk palców na zwieraczu był dodatkowo elektryzujący, szczególnie że te były tak przyjemnie chropowate na opuszkach. Nicholas lekko go masował i czasami naciskał, ale zaraz wracał do jego penisa, żeby go podotykać. Jakby na coś czekał. A może zwyczajnie czerpał z tego, że może go tak pieścić.
Maverick też wiele brał z tych pieszczot, bo sukcesywnie sztywniał oraz czuł, że ciepło ogarnia jego ciało. Starał się też nie zaciskać szparki, chociaż długa abstynencja robiła swoje. Chyba tylko to było zaletą ich rzadkiego seksu. Był tam nadal ciasny i tak bardzo delikatny… Ale w końcu Nicholasowi udało się doprowadzić partnera do stanu, w którym jego penis był całkiem sztywny i zaczął też być lekko wilgotny. Ściągnął wilgoć palcami i rozsmarował po dziurce.
Ostrożnie naparł palcem, żeby się wsunąć. Pocałował przy tym ukochanego i patrzył mu w oczy, upewniając się, czy wszystko jest w porządku. Ten odpowiedział głębokim spojrzeniem, a po chwili te ukochane przez Nicholasa oczy zmrużyły się w delikatnym, łagodnym uśmiechu.
— Jest dobrze… — szepnął Maverick, oddychając spokojnie i głęboko. I tak samo przyjmował jego palec, czując, jak dobrze robi mu ta pieszczota.
Nicholas pocałował go w odpowiedzi i powoli się w nim zakręcił, a z ust jego partnera wydobyło się niskie mruczenie.
— Dobrze mi z tobą…
— Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej — odparł Nicholas i naparł na niego kolejnym palcem, żeby powoli, systematycznie rozluźnić jego ciało, nim popieści go czymś, czego na szczęście nie utracił po ataku płazera.
Czuł, że Maverick się rozluźnia, że współpracuje z nim i coraz bardziej gorączkowo odpowiada na pieszczoty. Jego oddech był płytszy, a ciało co jakiś czas się unosiło, jakby chciało więcej.
— Jesteś… bardzo delikatny — wydyszał.
— Bo nie chcę zrobić ci krzywdy — przyznał generał i sięgnął do jego ust. Pocałował je mocniej, jakby natężenie namiętności pocałunków było pewnym dowodem jego rosnącego podniecenia. Bo każdy kolejny był gorętszy i jakby bardziej desperacki.
Maverick najpierw stęknął, a potem objął jego biodro udem i potarł je.
— Mn… nie musisz… — wymamrotał w ten mokry pocałunek.
— Ale chcę — zbeształ go trochę Nicholas i zaraz, żeby nie ciągnąć tej rozmowy dłużej, wsunął w niego kolejny palec.
Było dużo ciaśniej niż dotychczas. Ale nie było źle. Maverick porządnie się umył, mogli być całkiem swobodni. I teraz zdecydowanie nie miał głowy do tego, żeby kontynuować rozmowę, bo stęknął głośniej i złapał za ramiona Nicholasa. Oddychał już tylko przez rozchylone usta, bo potrzebował dużo powietrza.
— Jesteś sztywny? — wydyszał.
— Sam możesz sprawdzić, jak bardzo — odpowiedział Nicholas bez zawahania, bo doskonale czuł, jak własny członek mu pulsuje. I jest tylko milimetry od ciała Mavericka, wystający z rozpiętych spodni.
Starszy mężczyzna zagryzł wargę i spróbował spojrzeć w dół, ale nie widział przez ich ciała. Dlatego po prostu wyciągnął tam rękę, przesunął nią po brzuchu ukochanego i… poczuł go. Twardego, dużego penisa, który już pulsował.
— Och… Nick… to może już? — Zerknął mu szybko w oczy z ochotą.
Teraz, gdy obaj byli w takim stanie, tak dobrze było być szczerym, pokazywać, że pragnie się drugiej osoby. I móc ten dotyk, tę bliskość otrzymać.
Nicholas także patrzył mu w oczy. Sam dotyk na członku go elektryzował. Bardzo przyjemnie.
— Jesteś pewien? Jesteś jeszcze bardzo ciasny…
— Chcę taki być — odpowiedział Maverick i pociągnął zębami jego dolną wargę. — Nick, no już. Chcę ci dać siebie w najlepszej formie. Żebyś poczuł, że… że jeszcze się do tego nadaję.
Nicholas aż sapnął. Zrobiło mu się bardzo duszno i zamiast wziąć głęboki oddech, wziął sobie głęboki pocałunek od Mavericka. Czuł jego język, wnętrze ust i było mu gorąco w każdej części ciała.
— Zawsze i idealnie się do tego nadajesz — wydyszał w jego usta i uniósł się.
Klęczał między nogami ukochanego, a jego penis stał sztywno. Chwycił kostki Zwierzaka i rozsunął mu nogi, po czym prawą dłonią pogładził wnętrze bliższej nogi. Jeszcze raz podotykał zwieracz. Ten otworzył się, zamknął i znów otworzył, jakby teraz tylko czekał, żeby przyjąć tego sztywnego, gorącego i wielkiego gościa w swoje progi. Maverick za to obserwował Nicholasa jak zaczarowany, czując w ustach więcej śliny, gdy patrzył na jego penisa. Może jego libido nie szalało tak, jak kilkanaście lat temu, ale gdy miał przed sobą Małego Nicka, był niesamowicie napalony. Ten też nie był obojętny, kiedy tak patrzył na oddane mu ciało. Maverick był zawsze atrakcyjny w jego oczach. Do tego kochał całym sercem jego osobowość.
— Kocham cię — wydyszał i nieznacznie się pochyliwszy, objął w dłoń swojego penisa i powoli, ostrożnie nakierował główkę na dziurkę partnera.
— Ja te… też… — Maverick na razie więcej nie mógł wydusić, bo zabrakło mu oddechu. To nie tylko on był ciasny, ale Nicholas był duży, dlatego rzeczywiście było bardzo intensywnie.
Zwierzak po wzięciu w siebie kilku kolejnych centymetrów objął mocno Nicholasa za szyję i schował w niej twarz, oddychając głęboko. Jego partner nie objął go jednak, tylko przytrzymał mu zdrową dłonią udo, na metalowej ponownie opierając się z boku jego głowy. Powoli ocierali się o siebie, dotykali subtelnie, a penis generała znajdował się w ukochanym coraz głębiej, aż w końcu zaczął się poruszać.
I całe szczęście, że Jefferson i William opuścili ranczo, bo zapewne, nawet jakby siedzieli na ganku przed domem, to słyszeliby podejrzane dźwięki. Zarówno coraz głośniejsze pojękiwania Mavericka, jak i… skrzypienie łóżka. Nie było ono przystosowane do tak żywych ruchów. Jego nogi też nie były na tyle mocne, żeby nie zabujać całą konstrukcją bez skrzypnięć, kiedy Nicholas pchnął mocniej biodrami i stęknął przy tym nisko i całkiem głośno.
— Oo… Ni… Och, jesteś… je… jesteś wie… wielki, Mały Ni… Nick…! — wykrzyczał Maverick, trzymając się go mocno.
Jego policzki były poczerwieniałe z gorąca i podniecenia, jego przydługie włosy falowały z każdym ruchem, uda się zaciskały, a pośladki drżały. Nicholas wchodził w niego do końca, co dawało mu nieziemską rozkosz w środku, a także pozostawiało czerwone ślady na prawym pośladku, gdy metal uderzał w skórę.
Nicholas na chwilę zapomniał o tym, ogarnięty przyjemnością i tą nietypową bliskością, której nie miał z Maverickiem już tak często jak kiedyś. Mężczyzna był naprawdę gorący i ciasny. Prawie że go zasysał i dawał mu niesamowitą przyjemność. A jego spojrzenie? Tonął w nim.
Całowali się w trakcie, gdy tylko ich usta znalazły się dostatecznie blisko. Dotykali się i byli tak bardzo blisko siebie, nie tylko cieleśnie, ale i psychicznie, jak rzadko kiedy poza łóżkiem. Maverick pragnął, żeby jego ukochany nigdy nie przestawał się tak nad nim kołysać. Nie przestawał go tak obejmować i tak czule odpowiadać na jego nieme prośby, żeby na niego patrzył. A że się nie spieszyli, trwało to szczególnie długo. Ich wiek i staż też trochę to przeciągał, aż obaj byli wilgotni, ale ze zmęczenia, a nie, jak niedawno Maverick, przez wodę. Gorąco aż od nich biło, a przyjemność wydobywała się z każdym stęknięciem i jękiem. Aż w końcu Nicholas pocałował drżące usta ukochanego i wyszeptał w nie, jakby nadal musieli zachować ciszę:
— Ja… już… Mav…
— Mm… poczekaj… — Starszy mężczyzna stęknął i z trudem wcisnął rękę pomiędzy ich ciała, żeby złapać swój twardy członek w dłoń. Od razu ścisnął i zaczął się masturbować. — Już… będę równo z tobą — wydusił gorączkowo, ledwie mogąc coś powiedzieć przez bardzo szybki oddech.
Nicholas uśmiechnął się bokiem ust. Podobało mu się to, Maverick był gorący. Chciał razem z nim dojść, znowu wspólnie przeżywać rozkosz. Nie powstrzymywał się więc dalej, tylko mocniej pocałował ukochanego i zakręcił przyjemniej biodrami, kiedy wsuwał się w jego ciasny, seksowny tyłek. A gdy poczuł, że całe ciało Mavericka się spina, że jego naprawdę ciasne wnętrze ściska mu penisa i wysysa z niego soki, pozwolił sobie na spełnienie. Strzelił w tyłek swojego ukochanego mężczyzny, niemal w tym samym czasie, kiedy i ten opryskiwał ich ciała swoją spermą, przy tym głęboko pojękując swoim łagodnym głosem.
Nasienie skleiło ich ciała, kiedy Nicholas pochylił się jeszcze niżej i znowu pocałował usta ukochanego. Obaj potrzebowali powietrza po tym orgazmie, ale Nicholas potrzebował jeszcze bliskości i czułości. Dlatego teraz dotykali się, ale generał nadal nie położył się na ciele pod sobą, wiedząc, że to byłoby niekomfortowe.
Maverick też chciał tego dotyku, też chciał więcej ciała Nicholasa przy sobie. Chciał też jednak się przytulić, ale mimo że spróbował go przepchnąć na bok, to mu się nie udało. Musiał więc odsunąć usta od pocałunku i wydusić:
— Nicholas… Połóż się… chcę cię objąć.
Generał ściągnął brwi i jeszcze raz pocałował Mavericka. Po tym przekręcił się na prawy bok, żeby po tym jego partner mógł się przytulić do zdrowej strony ciała.
Kilka piór z rozerwanej wczoraj poduszki przykleiło się do wilgotnej skóry, więc Maverick najpierw odczepił je od Nicholasa, po czym przytulił się do niego i pocałował ramię. Poczuł, że nasienie ukochanego wypływa z jego otwartej dziurki, ale było mu z tym całkiem dobrze.
— Cudownie było znów to z tobą zrobić — szepnął w jego skórę.
— Mmm… męcząco, ale naprawdę piekielnie dobrze — potwierdził Nicholas, leżąc na plecach i powoli odpoczywając. Był zmęczony, ale było mu dzięki temu idealnie.
— Chciałbyś… robić to częściej? — zapytał po chwili Maverick, słabo głaszcząc jego masywną pierś. — Może to by nas na nowo do siebie zbliżyło. Bo teraz czuję się jak kiedyś. Gdy mnie tak trzymasz, czuję, że wciąż mnie chcesz…
Nicholas objął go już prawym ramieniem, a lewe, metalowe, leżało z boku jak zbędny balast.
— Zawsze cię chciałem i zawszę będę cię chciał. Nie jestem dobry w okazywaniu tego, uzmysłowiłeś mi to wczoraj. Dobitniej — dodał i potarł jego ramię. — I jeśli tylko będziesz chciał, to ja także… chętnie znowu zaznam z tobą trochę przyjemności.
Maverick przytaknął, zamruczał na zgodę i znów pocałował ukochanego w ramię.
— A dziś mamy jeszcze cały dzień. Pojedźmy nad jezioro…
— Tak jak kiedyś? — spytał Nicholas, zerkając na niego i swobodnie masując jego ramię. Podziwiał Mavericka za to, jak ten dbał o ich wspólne szczęście. Jak nie zrażał się jego chłodną osobą i tym, że umiał być oschły.
A teraz ujrzał kątem oka, że na twarzy mężczyzny pojawił się blady uśmiech. Niczym odpowiedź na wspomnienia, które po jego pytaniu musiały zaatakować mu umysł.
— Tak… Tak jak kiedyś.
Nicholas zamruczał nisko. Widok był urzekający. Przekręcił się więc na bok i pocałował Mavericka mocno i soczyście.

9 thoughts on “Across The Cursed Lands III – 15 – Znów zaznać trochę przyjemności

  1. Katka pisze:

    Luana, trzymaj, trzymaj, na pewno wtedy dadzą radę! ;D

    Kaczuch_A, heheh, mówiłam, że w końcu jakieś pieszczotki i czułostki będą :D Fajnie, że te zaspokoiły. W ogóle fajnie się nam pisze ich seks, bo jest własnie taki, jak mówisz, dojrzały. Pełen czułości i takiego przywiązania i czuć to w każdym geście. Pisze się dobrze też szczególnie przez to, że u nich nie musimy się martwić o żadne takie skrępowanie na polu… jakichś takich okazów miłości. Że wiesz, u niektórych par jeszcze by nie przeszły bardziej patetyczne (choć to złe słowo) słowa z racji na jakieś skrępowanie itd., a tutaj chłopcy już są w tym względzie bardziej otwarci. I dzięki, cieszymy się, że się podobało! :D

    Kasia, oj tak, zgadzam się, seks poprawia relacje. To w nim zresztą szczególnie Mav i Nick właśnie stają się wobec siebie tacy szczerzy. Ale na pewno wiele by im pomogło, gdyby Nicholas nie skupiał się tak bardzo na metalowej czesci… Mav już jak może mu wyjaśnia, że to nie ma najmniejszego znaczenia. Ale… ach te kompleksy. Nie ma znaczenia, co inni myslą, ale niszczące jest to, co samemu się myśli o swoich słabościach. Bardzo nas cieszy, że mogłyśmy taki przyjemny poranek zafundować :D

    SakueSeva, „Wystarczyło to wszystko z siebie wyrzucić, a potem zrobić sobie dobrze. Jakie to proste!” – tak proste, że aż dziwi, ze na to wcześniej nie wpadli XD Najprostsze rozwiązania są najlepsze! Ale fajnie, że ten rozdział był taki napawający nadzieją w odczuciu, bo własnie to czuli nasi chłopcy, kiedy tak dobrze to wszystko zaczęło przebiegać. A jednak fajnie, jak czytelnikowi udzielają się emocje bohaterów :D Hehe, a wyznanie miłosne u Jeffa i Willa… no kieeeedyś mogłoby nadejść. W sumie najwyższy czas. Ale są chyba bardziej uparci w tym chowaniu tego w sobie niż Nick i Mav w swoich chorych teoriach XD

    O., na pewno by się nie przejął ;) W końcu nie o cialo tu chodzi. Ale cóż Mavek jednak woli być tam na dole jak najlepszy dla swojego misia.

  2. O. pisze:

    Pewnie Nick by się aż tak bardzo luźniejszym Mavervickiem nie przejął. Haha może teraz będą mieli szansę na drugą młodość dzięki wyznaniu i chęciom starania się o lepsze relacje ;)

  3. SakueSeva pisze:

    No, jacy dzielni chłopcy! :D Wystarczyło to wszystko z siebie wyrzucić, a potem zrobić sobie dobrze. Jakie to proste! XD Mam nadzieję, że teraz między Mavem a Nickiem będzie co raz lepiej. Muszą w końcu zacząć ze sobą rozmawiać… i nie tylko. Trzymam za nich kciuki, bo naprawdę uwielbiam tą parę. Świetny rozdział, rozczulający i napawający nadzieją :). Teraz tylko czekać aż Will i Jeff wyznają sobie miłość.

    Życzę dużo weny i pozdrawiam :).

  4. Kasia pisze:

    Nareszcie ☺Seks jest potrzebny w związku i naprawdę poprawia relacje i mam nadzieję że panowie nie zapomną o tym w najbliższym czasie :) Było delikatnie i gorąco, oby jeszcze Nick przestał się tak skupiać na tej metalowej części swojego ciała. Może nasz doktorek takie protezy mu strzeli że wreszcie przestanie się przejmować ☺Fajne było to podglądanie i bardzo urocze pytanie Nicka czy może zanieść Mava :) Ech ale się dzisiaj rano rozczulam ☺Dzięki dziewczyny, super rozdział 😀

  5. kaczuch_A pisze:

    O jejku, jejku moje kacze serduszko zostało zaspokojone na czułości i bardzo urocze i pełne miłości pieszczoty~! Jestem w niebie~! A do tego jakie gorące~! Ta ich niepewność w trakcie mnie rozczulała i mam wielką nadzieję że to będzie na prawdę wielki przełom dla nich, że tego nie zaprzepaszczą. To uczucie między nimi jest silne i mocne i tak cholernie mi się podoba. No, tylko muszą odsunąć na bok to zwątpienie w które popadli teraz. I fakt, że to są starsi faceci tak cholernie mi się podoba, bo to jest taki dojrzały związek, który bardzo wiele przeszedł. Kibicuję strasznie, strasznie. Rozdział mega~!

    Weny~!

  6. Luana pisze:

    Katka, miejmy nadzieję, że tego nie spieprzą. Chociaż wszystko jest możliwe. W każdym razie trzymam za nich kciuki. :)

  7. Katka pisze:

    Yaoistka, no w niedzielę o 7 zdecydowanie nie pracuje XD Szacun, że wysiliłaś się na komenta XD

    Luana, oj tak :D Jest krok do przodu! Byle teraz tego nie spieprzyć XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s