Fanfic by Desire – Podsłuchana informacja

Francisco kręcił się ciągle po pokoju, już od godziny nie mogąc sobie znaleźć miejsca. Zupełnie tak samo jak przez kilka ostatnich dni nie potrafił się kompletnie na niczym skupić. Myśli ciągle mu uciekały, a przez co już kilka razy dostał solidną reprymendę od nauczycieli. Jedyną dobrą stroną jaką dostrzegał było to, że był uczniem z wymiany, więc traktowano go trochę z przymrużeniem oka.
Westchnął ciężko, siadając na swoim łóżku i biorąc na kolana laptopa. Dziś zupełnie nie miał humoru. Nie miał też pojęcia co się z nim działo, ale zaczynało go to już powoli denerwować. Chociaż podświadomie jednak zdawał sobie sprawę z tego co go męczy, ale za nic nie chciał dać tym myślom wypłynąć na wierzch.
Westchnął ponownie i odpalił komputer, wchodząc na maila. Nie było żadnych nowych wiadomości od rodziny ani znajomych, więc wyłączył urządzenie i odstawił je na szafkę po czym rzucił się plecami na łóżko. Kolejny raz westchnął ciężko, patrząc w sufit. No cholera! Miał już dość tego dziwnego uczucia, którego kompletnie nie rozumiał. Musiał to jak najszybciej wyjaśnić, bo inaczej zwariuje. Takie rozmyślanie było całkowicie nie w jego stylu. On działał, a nie myślał, no! Co się z nim stało?
Leżał tak jeszcze przez kilka minut, aż usłyszał chrzęst klucza w zamku. Podniósł się więc do siadu i spojrzał na wejście, zauważając swojego współlokatora. Chłopak chyba był właśnie po zajęciach wfu, bo miał jeszcze włosy mokre na końcówkach i rumieńce na policzkach.
— Siemka— rzucił starszy chłopak i podszedł do szafy, wyjmując z niej świeżą koszulkę.
— Hej— odpowiedział Francisco ciągle patrząc na swojego współlokatora.
Mimowolnie otaksował go spojrzeniem i oblizał wargi. Moss był tak świetnie zbudowany i nic na to nie mógł, że aż tak mu się podobał ten chłopak.
— Lecę pod prysznic— zakomunikował Sebastian i ponownie wyszedł z pokoju tym razem już mając ze sobą rzeczy na zmianę.
Latynos tylko skinął głową, ale jego kolega nie mógł już tego zobaczyć. Sfrustrowany Francisco jękną z zażenowaniem, kiedy chłopak wyszedł i znowu sięgnął po laptopa, szybko go odpalając. Musiał zająć czymś myśli, pogadać z kimś, bo inaczej zwariowałby, siedząc i gapiąc się w drzwi.
Wszedł w swoje aplikacje i odpalił Skype. Miał nadzieję, że ktoś z jego przyjaciół będzie aktywny. Po chwili zobaczył, że owszem, ktoś jest, ale ze swoim kuzynem nie za bardzo teraz chciał rozmawiać. Na szczęście spostrzegł, że jeszcze jego bliska przyjaciółka, Marlene, jest online.
— Hola bella!— zaśmiał się chłopak, kiedy tylko dziewczyna odebrała połączenie od niego i pojawiła się na jego ekranie.
— Francisco! Nareszcie, zastanawiałam się ile jeszcze czasu panicz każe mi wiernie czekać na rozmowę— dziewczyna zadrwiła z niego.
Była przeciętnej urody szesnastolatką, którą znał od dziecka i traktował prawie jak młodszą siostrę. Marlene miała średniej długości, rozjaśnione włosy, które zazwyczaj upinała w wysokim kucyku na czubku głowy. Jej największym atutem były śliczne zielone oczy, tak bardzo niespotykane dla ludzi w Argentynie oraz wąskie usta, często układające się w uroczy uśmiech. Jednak jej słodki wygląd często zwodził, bo to była jedyna cecha, która była w dziewczynie tak urzekająca. Nastolatka była wygadana i wyróżniała się niezwykle sarkastycznymi komentarzami i tylko dla swoich bliskich potrafiła być naprawdę miła.
— Wybacz, ale ostatnio tak dużo się dzieje!— powiedział entuzjastycznie chłopak. Fajnie było znowu chociaż przez chwilę porozmawiać w swoim ojczystym języku i to z kimś sobie tak bliskim.
— To dlatego nawet nie masz czasu napisać?— zironizowała.
— Huh…w pewnym sensie tak— brązowowłosy podrapał się zakłopotany po głowie.
Dziewczyna od razu wychwyciła jego dziwne zachowanie i przyjrzała się mu podejrzliwie.
— Gadaj hermoso, co się tam wyrabia? Co ty znowu kombinujesz?— zaśmiała się.
— Nic nie kombinuję!— zarzekł się obronnie.— Po prostu nie ogarniam trochę co się dzieję…
— No a co takiego się dzieję? Może mnie oświecisz?
Chłopak zarumienił się lekko i odwrócił wzrok, drapiąc się przy tym nerwowo po policzku.
— Ale nie śmiej się, co?— poprosił nadal nie patrząc na przyjaciółkę.
— Spoko, spoko, ale gadaj już!— zniecierpliwiona postukała paznokciami w biurko.
— Bo, ech…hahaha, chyba, no ale tylko tak myślę, znaczy nie mam pewności, ale…ale chyba podoba mi się Sebastian…— powiedział szybko ani razu, wciągu swojego potoku słów, nie zerkając na ekran.
Dziewczyna zaśmiała się wrednie i cmoknęła.
— Sebastian? Ten twój mega miły, mega uczynny, słodki i pomocny współlokator? Sebastian, o którym tyle się już nasłuchałam, kiedy jeszcze panicz raczył się do mnie w miarę regularnie odzywać? Jak Sebastian, który zawsze ci pomaga i jest taki pomocny i super, ale przy tym taki tajemniczy i opanowany?— zapytała wrednie dziewczyna.— Taki super-extra-zajebisty Sebastian? Czemu nie jestem zdziwiona, że to na niego padło…?
— Nie musisz być taka wredna— mruknął chłopak.
— Ty mnie tu nie pouczaj, tylko mów o co z nim chodzi. Coś jest na rzeczy? Już coś się działo? No mów co z tym Sebastianem?!— dopytywała ciekawa.
— No właśnie nic się nie działo! Nic, kurwa, kompletnie nic! A ja szaleję, rozumiesz? Bo ja nie rozumiem… Ja, no ja uwielbiam kiedy on się przy mnie śmieje i tak uroczo mruży oczy, uwielbiam rozmawiać z nim spędzać czas, żartować z nim i po prostu być obok… Uwielbiam obserwować go, a kiedy jest obok mnie serce wali mi jak nienormalne! No co ja mam o tym myśleć…?— wyrzucił z siebie na jednym wydechu i spojrzał zagubiony na przyjaciółkę.
Ta jednak wydawała się być zadowolona ze słów przyjaciela i uśmiechała się szeroko. Dla niego nie wróżyło to najlepiej.
— No i z czego się tak cieszysz, głupia?— zapytał naburmuszony chłopak.
— Zakochałeś się!
— Marlene! No co ty…
— Głupi jesteś i tyle, że nadal tego nie widzisz. Ale oczka ci się aż błyszczą, kiedy o nim mówisz! Muszę go poznać osobiście! Wow… zakochałeś się, no nieźle— westchnęła szczęśliwa.
— Zakochałeś się?— dobiegło do Latynosa od strony drzwi. Chłopak gwałtownie odwrócił się w tamtą stronę i zobaczył zaskoczonego Sebastiana, który jedną ręką przytrzymywał sobie ręcznik na biodrach i patrzył na współlokatora szeroko otwartymi oczami. Tego akurat się nie spodziewał.
— Marlene, muszę lecieć, odezwę się— rzucił szybko chłopak, nawet nie odwracając się w stronę monitora i nie słuchając protestu przyjaciółki, zatrzasnął klapę laptopa.
— Więc? To prawda? Zakochałeś się?— zapytał już spokojniejszym głosem Moss.
Podszedł do swoich rzeczy i starał zachowywać się normalnie. W rzeczywistości dziwnie mu było z myślą, że chłopak mógłby sobie kogoś znaleźć. W końcu zawsze na imprezy chodzili razem i nie zauważył, żeby jakaś dziewczyna szczególnie wpadła w oko Moreno. Stał tyłem do chłopaka i zakładał koszulkę, kiedy pomyślał sobie, że to może jednak był jakiś chłopak i to możliwe, że z ich szkoły. W końcu było tu kilku out i kilku takich, którzy nie zdeklarowali się konkretnie, ale też nie zaprzeczali. Zawsze mógł to być też ktokolwiek, nawet całkowity hetero. Poczuł się dziwnie, a coś wewnątrz niego zacisnęło się boleśnie na takie wyobrażenia. Stwierdził, że nie może dać po sobie znać, że coś jest nie tak. W końcu, to nie tak, że mu to przeszkadzało. Dziwne w tym wszystkim było to, że to właśnie Francisco. Jego współlokator i przyjaciel.
Francisco westchnął ciężko i podrapał się zakłopotany w głowę. Kompletnie nie miał pojęcia jak z tego wybrnąć, tak żeby się nie zdradzić. Zaprzeczanie nie miałoby sensu skoro i tak już słyszał co mówiła blondynka.
— Si— powiedział cicho i spojrzał na niego niepewnie, ale ten nadal stał do niego tyłem.
— Czemu nie mówiłeś nic wcześniej?
— Nieszczególnie jest się czym chwalić skoro i tak nie mam u tej osoby najmniejszych szans— odparł cicho lecz niezwykle pewnie. Sebastianowi wydało się, że Latynos z każdym swoim słowem staje się coraz bardziej przygaszony.
— Jest zajęta? Ta osoba— dodał Moss.
— Nie, nie jest.
— Więc… chyba nie dowiesz się czy rzeczywiście nie masz szans, jeśli nie spróbujesz— powiedział pewnie chłopak. Takie było jego zdanie. Nigdy przecież nie można było być niczego pewnym dopóki się tego nie sprawdziło.
— Heh, to raczej nie jest możliwe— westchnął Latynos i uśmiechnął się smutno.
— Wydziwiasz— prychnął Seb i odrobinę zirytowany dziwnym nastrojem chłopaka, trzepnął go w potylicę.
— Ej! A to za co?
— Za głupie gadanie— Sebastian usiadł na łóżku chłopaka i spojrzał mu prosto w oczy.— Powiedz chociaż kto to jest…
Francisco pokręcił energicznie głową, machając przy tym rękami. Nie mógł się przyznać, chyba spaliłby się ze wstydu. Już czuł, że policzki płoną mu żywym ogniem. Nie chciał, żeby Sebastian się go brzydził i wyprowadził z ich pokoju. Nie chciał i nie mógł go stracić.
Moss przewrócił oczami i wstał z łóżka. Podszedł do swoich rzeczy i znalazł pierwszą lepszą bluzę, którą zaraz na siebie zarzucił.
— Debil z ciebie, Fran— prychnął.— Jak mi nie ufasz to spoko, ale mógłbyś spróbować z tą osobą.
Moreno już otwierał usta, żeby mu odpowiedzieć, ale Moss odwrócił się do chłopaka plecami i machnął ręką przez ramię, żeby go uciszyć.
— Jak się zdecydujesz pogadać, to będę na boisku. Cześć— powiedział oschle jak na niego i wyszedł, cicho zamykając drzwi.
Francisco zamrugał oczami, zbyt zaskoczony, żeby ogarnąć co się właściwie stało. Westchnął zrezygnowany i rzucił się brzuchem na łóżko.
Bycie nastolatkiem jest w cholerę trudne— pomyślał i niedługo później już spał.

~*~*~*~*~

„Debil, kretyn, idiota!”, wyrzucał sobie w myślach Sebastian, siedząc na ławce przed boiskiem i tępo patrząc w ogrodzenie, „Miałem się nie wkurzać, miałem się ogarnąć, no!” Ale nic nie mógł poradzić na to, że poczuł się dziwnie przygnębiony, kiedy dowiedział się o zakochaniu chłopaka. Jeszcze bardziej dobiło go to, że Francisco nawet nie chciał mu powiedzieć kto to był. Może po prostu się wstydził, albo nie ufał mu. A on głupi myślał, że są przyjaciółmi skoro ciągle trzymają się razem. Widać, musiał się pomylić.
Westchnął ciężko, odchylając się na ławce do tyłu i patrząc w niebo. Wyglądało na to, że za chwile zacznie padać. I chociaż bardzo lubił deszcz, wolał nie zmoknąć i się nie rozchorować. Wstał i z braku innych możliwości poszedł w stronę akademiku. Nie bardzo miał ochotę wracać, ale z drugiej strony nie chciało mu się też chodzić bez celu po korytarzach.
Poszedł w stronę ich pokoju, ale zatrzymał się, słysząc, że Moreno znowu z kimś rozmawia. Wiedział, że nie powinien podsłuchiwać, w końcu to było nie fair w stosunku do współlokatora, ale mimo tego miał nadzieję się czegoś dowiedzieć. I w tej właśnie chwili bardzo się cieszył, że znał hiszpański na tyle dobrze, żeby wyłapać sens słów chłopaka.
—…eś okropna! Jak mogłaś to powiedzieć? I co ja mam teraz zrobić?
— Spoko, hermoso, pojedź najlepiej prosto z mostu.
— I jak ty sobie to wyobrażasz, co?— Moss słyszał w głosie chłopaka pewnego rodzaju desperację i chyba wstyd. Zdziwił się trochę, ale był bardzo ciekawy dalszej części rozmowy.
— No normalnie: Hej Seba, seksowny jesteś, chodź się bzykać.
— Przestań, estúpido! Wiesz, że nie chodzi mi o seks!— Sebastianowi szczęka opadła słysząc to i przez przypadek oparł się o drzwi, które otworzyły się, a on z impetem walnął w podłogę.
Francisco szybko odwrócił się w kierunku drzwi i zaśmiał nerwowo, jednocześnie zamykając laptopa bez słowa. Później będzie się tłumaczył Marlene, teraz bał się, że Sebastian mógł coś usłyszeć.
— Co ty robisz?— zapytał Moreno, nieudolnie starając się zamaskować swoje zdenerwowanie.
Sebastian, cały czerwony na twarzy, wstał z podłogi, ale nawet nie spojrzał w kierunku chłopaka. Zamknął za sobą drzwi i oparł się o nie ciężko.
— To ja?— zapytał, zanim zdążył ugryźć się w język.
Fran spojrzał na niego z udawanym zdumieniem i niezrozumieniem. Modlił się do wszystkich znanych mu bogów o to, żeby Sebastian jednak nie słyszał tej rozmowy.
— Co ty?
— To we mnie się zakochałeś?— zapytał prosto, nie mogąc się powstrzymać. Chciał usłyszeć to od niego. Tylko tak byłoby to sprawiedliwe.
—…słyszałeś— bardziej stwierdził niż zapytał Latynos.
— Odpowiedz— poprosił łagodnie. Czuł się dziwnie w tej sytuacji i w sumie nie wiedział czemu tak drąży ten temat. Wiedział tylko, że chciał to usłyszeć.
— Si, w tobie— powiedział cicho i ukrył twarz w dłoniach.— Nie musisz nic mówić…ja wiem, że to dziwne… to znaczy, przepraszam, nie powinienem— motał się Francisco, niepotrafiąc się uspokoić.
Nie zauważył nawet momentu, w którym Sebastian do niego podszedł. Poczuł to dopiero, kiedy chłopak odciągnął mu ręce z twarzy i zmusił do spojrzenia w oczy. A potem świat przestał istnieć.
Wargi Sebastiana były dużo słodsze niż myślał. Miękkie, wilgotne i chętne, a przy tym całowały tak męsko i stanowczo. Bez wahania poddał się chwili i pozwolił się całować, ochoczo odpowiadając na pieszczotę.
Po dłuższej chwili Moss zakończył pocałunek i uśmiechnął się lekko do chłopaka.
— Naprawdę jesteś głupi— powiedział miękko.
Nie wiedział co się tak właściwie wydarzyło, ani co go do tego popchnęło, ale mimo wszystko podobało mu się. Nie miał pojęcia jak będzie wyglądała ich przyszłość, ale wiedział, że z Francisco u boku poradzą sobie ze wszystkim.

3 thoughts on “Fanfic by Desire – Podsłuchana informacja

  1. Shivunia pisze:

    Yeeey, lubię fiki. A oni tak fajnie się do nich nadają. Chyba dobrze się ich pisze. Franio jest taki słodko nieporadny w swoich działaniach i zawsze mu nie wychodzi życie tak jak powinno hahaha. Przez to jest jeszcze bardziej rozkoszny. Sebastian naprawdę dobrze trafił, chociaż czasami nieźle się przez niego nastresuje :P
    Obaj wyszli ci fajnie. Do tego ta znajoma Frania faktycznie ciekawa i taaaaka wredziocha XD Na plus jednak wyszło jej dogryzanie mu :D I dzięki temu jest sweet sweet love :D
    Dziękujemy za tekst :D

  2. Katka pisze:

    Franio i Sebcio – jak zwykle piękny romans, hehehe. W ogóle super pokazałaś Francisco – on chyba zawsze wybiera najtrudniejsze rozwiązania XD Utrudnia sobie chłopak życie. Męczy się, boi, a wystarczyło być szczerym. Chwała temu, że Sebastian zna hiszpański, bo by chyba nigdy nie doszli do porozumienia XD No i ta psiapsióła też odwaliła kawał dobrej roboty, więc należy jej się nagroda. Franio, mam nadzieję, o tym pomyśli. Ale też co do Sebcia – też był bardzo uroczy, taki typowy, niby spokojny i powściągliwy, ale jednak też go coś męczyło. On osiwieje przez Francisco XD Ale ładnie to rozegrane, bardzo mi się podobało. Romantycznie! Dzięki :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s