Project Dozen – 57 – Jak nastolatkowie

Chciał… więcej…
Zaraz poczuł, jak palce Fostera poruszają się, lekko masując jego jądra, ale nie mógł skupić się na tym całkowicie, bo został obdarowany pocałunkiem w policzek.
— Nęcąco wyglądasz.
— To bardzo mi miło — odpowiedział Mark ze zduszonym śmiechem.
Aż głupio mu było przy tym spojrzeć w oczy Fostera, kiedy jego dłoń tak masowała mu jajka. Ale zdecydowanie nie chciał, żeby przestała. Nawet nieznacznie przesunął się po dnie wanny w stronę przyjaciela.
Foster zauważył to i już nie stresował go kolejnymi słowami, tylko śmielej go masował. Objął też w końcu jego penisa i jeszcze raz pocałował, tym razem w kącik ust, które bardzo mu smakowały.
Moss postanowił tym razem odpowiedzieć na pocałunek. Zamknął jednak najpierw powieki, potem uniósł głowę i przekręciwszy ją, pocałował Fostera, tym razem przedłużając pieszczotę. Nawet wsunął delikatnie język między wargi mężczyzny i sapnął cicho.
Połączenie gorących, miękkich warg na jego ustach oraz dłoni, która właśnie niespiesznie pieściła go po członku, było elektryzujące. Bardzo przyjemne przy tym było też to, jak blisko siebie się znajdowali.
— Mm… — wymruczał cicho Mark, gdy na moment przerwali pocałunek i delikatnie przytknął czoło do szyi przyjaciela. — Foster…
— Hm?
— Może… będziemy to kontynuować już w sypialni?
— A chcesz kontynuować? — spytał Foster i potarł kciukiem po główce jego penisa. Może i chciał go tak zachęcić, ale… był tylko facetem. Zresztą, podziałało. Mark jęknął i chyba odruchowo stłumił ten jęk lekkim zaciśnięciem zębów na ramieniu psychologa. Potem pokiwał głową z mocnymi wypiekami.
— Chcę…
Foster chwilę jeszcze rozważał, czy to rozsądne, ale w końcu też skinął głową.
— W takim razie chodź. Umyjemy się szybko i idziemy na łóżko.
— Mhm.
Sięgnęli w końcu po mydło i wrócili do odświeżania się. Mark nie robił tego szybko, wbrew sugestiom Fostera, bo naprawdę czuł się nieprzyjemnie po całym dniu w pracy, a chciał być w łóżku czysty. Zwłaszcza, że wiedział, na czym polega seks dwóch facetów. Zdecydowanie wymagał on dużo higieny. A że gospodarz też nie wiedział, na czym stanie ich dzisiejsze spotkanie, również umył się dokładnie. Czuł przy tym niezłe podekscytowanie, bo, co by nie mówić, kręcił go ten mężczyzna. Bardzo.
W końcu, kiedy obaj wychodzili z wanny, był lekko pobudzony.
— Może to… to chociaż przyniosę kawę, którą zrobiłeś?
— Jasne. Ja pójdę prosto do sypialni — odpowiedział podenerwowany Mark, który już pospiesznie się wycierał, robiąc to zresztą nie do końca dokładnie. Wciąż był wilgotny gdzieniegdzie, gdy boso podążył do… łóżka swojego przyjaciela.
Foster miał ochotę poleźć za nim jak wiedziony niewidoczną siłą, ale dzięki doświadczeniu był w stanie się kontrolować. Udał się w ręczniku po ich chłodną już kawę, żeby dopiero z nią i słoną przekąską w postaci pistacji pójść do swojej sypialni. Pistacje w razie czego mogły zająć ich dłonie, gdyby coś się nie udało.
Na skraju łóżka, w jego nogach, siedział Mark. Był nagi i częściowo podniecony, a jego szczupła sylwetka wyglądała wyjątkowo dobrze. Uśmiechnął do Fostera, gdy ten wszedł, a gospodarz odpowiedział tym samym. Podszedł bliżej i postawił na nocnym stoliczku obie kawy oraz pistacje.
— Przyniosłem, jakbyśmy zmienili plany — rzucił dyplomatycznie, nie mówiąc, że to Mark mógł zmienić zdanie.
— Okej. Dobry pomysł. Jakby co.
Dyrektor ewidentnie był podenerwowany, przez co wodził wzrokiem za gospodarzem. Kilka razy też poprawił się na łóżku i trochę nie wiedział, co ma teraz zrobić. Gdyby był z Lisą, pewnie wstałby, przyciągnął ją do siebie za talię, pocałował mocno, a potem podrzucił ją, uniósł i chwycił pod tyłkiem. Fostera pewnie nawet by nie podniósł… Z drugiej strony, wszystko inne mógł zrobić i tylko go odwrócić i przewrócić na łóżko.
— Wsuń się głębiej. — Foster jednak wyrwał go z tych myśli, sugerując, co ma zrobić.
Mark więc przytaknął i podparłszy się na przyjemnie puchatej pościeli, cofnął się bardziej w stronę poduszek. Foster zaraz też wszedł na łóżko i na klęczkach przysunął się do niego. Od razu go pocałował, żeby Mark nie zasugerował, że może jednak to zły pomysł i on poskubie sobie pistacje. Nie napierał jednak za bardzo po pocałunku, a tylko usiadł obok, opierając się o poduszki.
Moss był jednak pewien, że naprawdę chce przejść dalej. Obawiał się tego, ale chciał zrobić ten krok naprzód, który dotychczas powstrzymywał ich przed faktycznym nazywaniem się parą. A chciał mieć kogoś takiego jak Foster. Spokojnego, stonowanego i niesamowicie ciepłego. Przekręcił się więc w jego stronę, pocałował mocno i, by również ośmielić siebie, sunął dłonią po jego torsie, przesuwając ją coraz niżej.
Drugi mężczyzna odetchnął głęboko. Było mu aż duszno przez to, gdzie znajdowała się dłoń tego, w którym podkochiwał się tyle czasu.
— Mmm… rób, co chcesz. Już mi jest gorąco.
— Tak? — Mark uśmiechnął się lekko, ucieszony tym komentarzem. Chciał, żeby było dobrze im obu i by Foster nie musiał robić wszystkiego samemu.
Zerknął mu w oczy i powędrował dłonią niżej, aż wsunął palce pod materiał ręcznika i po chwili poczuł pod nimi gorący i duży członek.
Foster wstrzymał oddech. Bał się tego, co o tym pomyśli Mark, ale on sam był tym niesamowicie nakręcony. Chciał być dotykanym i może było to lepszą opcją dla niego, żeby nie napierać na faceta, który zwykle w związku był tą dominującą stroną.
— Zupełnie inaczej jest trzymać penisa innego faceta… — wydusił Mark z krótkim śmiechem, gdy już objął genitalia dłonią i wyważył je w niej.
— Osobiście znajduję w tym całkiem sporo przyjemności. Tym bardziej, jak ten inny facet bardzo mi się podoba — odparł Foster spokojnym i niskim głosem. Nie spieszyło im się.
— Muszę cholernie źle wypadać przy tych innych facetach, co? — zapytał Mark ze słabym uśmiechem, domyślając się, że Foster dotąd miał w łóżku zdecydowanych gejów, a nie wdowca, który nie miał pojęcia, co w tej chwili robi i czy w ogóle sprawia mu przyjemność, poruszając dłonią w ten sposób w dół i w górę jego członka.
— Dyskutowałbym na ten temat. Jedyne, czego ci brakuje, to przekonania do tego, co robisz — odparł Foster i zaraz trochę się uniósł, żeby pocałować Marka. Czuł, że powoli sztywnieje. Znowu.
— Ale po prostu nie wiem, jak cię dotykać. Powiedz mi, jak lubisz — poprosił Moss, odpowiadając na krótkie pocałunki i wciąż masując mu członek. — Lisa… Ja lubiłem zawsze delikatnie. Nie podobało mi się, gdy kobieta zbyt mocno mnie masturbowała.
Foster uśmiechnął się krótko.
— Mark, nie obrażę się, że wspomnisz jej imię. Nie powiem, żeby to było wskazane, ale nie stresuj się. A ja lubię… tak — dodał i sam chwycił dłoń dyrektora, obejmującą jego penisa i potarł nią po swoim członku, głównie po główce, żeby zaraz zsunąć nisko napletek.
Gdy dyrektor wyczuł, jaki ma utrzymać nacisk, było mu łatwiej. Ręcznik Fostera też już opadł na boki, więc widział, co robi i teraz powoli, ale przyjemnie pieścił przyjaciela.
— Chyba już wiem. — Uśmiechnął się do niego i musnął jego dolną wargę. Potem polizał ją i znów pocałował.
— Dobrze. A z tym nawet nie muszę ci nic doradzać, bo robisz to genialnie — dodał gospodarz odnośnie pocałunków i objął Marka dłonią za kark. Aż westchnął w jego usta, kiedy przeszedł go przyjemniejszy dreszcz.
Ośmielony tym komentarzem dyrektor odpowiedział głębiej na pocałunek, z nim nie czując się nieswojo. Zdecydowanie pocałunki nie znały płci, bo robiąc to z Fosterem, czuł się bardzo na miejscu. Nie przerywali więc, a do tego Mark dalej pobudzał jego penisa. Mimowolnie po kilku chwilach zerknął na swoje dzieło i trochę oniemiał.
— Och… Duży… — palnął głupio, ale jego opis wcale nie był taki głupi.
Foster miał faktycznie przyzwoitego penisa. Mark w sumie nie powinien się dziwić. Trzymał bowiem w dłoni grubszy i dłuższy niż swój, czarny członek, którego główka była w ładnym, jasnym kolorze, kontrastującym z resztą.
— Ale dłonią swobodnie go obejmujesz — odparł Foster, żeby trochę złagodzić obawy gościa.
Ten przytaknął i nagle spalił raka, gdy przez myśl przeszła mu pewna odpowiedź. Była głupia, potwornie krępująca, ale i na swój sposób wywołująca w jego ciele… jakieś małe, przyjemne igiełki dreszczyku. Wahał się kilka sekund, by ją zwerbalizować, ale w końcu odchrząknął i wykrztusił:
— To… może czymś innym też go swobodnie obejmę.
Foster wyglądałby jak pomidor, gdyby nie fakt, że był czarny. Pociemniał więc tylko mocno.
— Znaczy… ee… co masz na myśli? — wydusił, jakby sam był prawiczkiem.
Swoją płaską odpowiedzią wywołał nagły spadek pewności swojego przyjaciela, który poczuł, jak koszmarne gorąco nerwowości oblewa całe jego ciało i czuje to zarówno w palcach u stóp, jak i na czubku głowy.
— Że… no wiesz… O Boże, Foster, jaki to był kiepski tekst — jęknął, czując się jak pajac. Albo aktor w słabym pornosie.
— Nie, nie, nie… to nie był kiepski tekst. — Foster poderwał się, żeby zaraz chwycić w obie dłonie twarz Marka. Pocałował go mocno i namiętnie. Zdecydowanie agresywniej niż do tej pory. Przy tym, kiedy puścił jego usta, odetchnął głęboko. — Po prostu… mnóstwo myśli o tym, co mógłbyś zrobić, przebiegło moją głowę. I były one… o Boże, Mark — jęknął na koniec i zmierzył go zachłannym wzrokiem. — Jestem tak na ciebie napalony, że czuje się jak nastolatek.
Mark zaśmiał się nerwowo i wziął głęboki oddech, żeby pozbyć się nagłego stresu sprzed chwili. Foster go trochę uspokoił.
— To może przejdziemy dalej…? Masz może kondomy? — wychrypiał i aż musiał odchrząknąć. Sam też był już sztywny.
— Mhm, mam, jeśli chcesz ich używać — odparł Foster na wydechu i jeszcze raz go pocałował. — I jeśli chcesz… Będę na dole. Hm?
Mark zerknął mu szybko w oczy i zawahał się.
— Myślisz, że tak będzie lepiej…?
— Miałeś kiedyś taki seks z Lisą?
— Nie, nigdy. Ona tego nie chciała.
— A tamci koledzy na studiach? Pamiętasz coś? Jak ci było lepiej? — dopytywał gospodarz, chcąc, żeby Mark dobrze wspominał dzisiejszy wieczór i żeby zwyczajnie było mu dobrze, a nie wiedział dokładnie, jak ten miał seks za czasów studiów.
— Pamiętam, pamiętam, ale wtedy byłem tak podekscytowany próbowaniem czegoś nowego, że wszystko mi się podobało — wyjaśnił skrępowany Mark ze śmiechem. Przesunął przy tym dłonią po piersi Fostera, wciąż zdumiony faktem, jak dziwnie było dotykać tak twarde ciało. — Ty jak miałeś swój pierwszy raz? — dopytał, może w ten sposób chcąc sobie ułatwić decyzję, choć domyślał się, że każdy miał inne preferencje.
Foster przygryzł wnętrze policzka.
— Ja brałem. Ale to nie jest reguła, Mark. Musisz pomyśleć, jak sam wolisz.
Mężczyzna przytaknął i pozwolił sobie na jeszcze jeden długi, bardzo długi pocałunek. Mokry i głęboki. Rzeczywiście, całował dobrze, z dużym wyczuciem i bardzo… elektryzująco. Jego dłonie też wydawały się nieco pewniejsze niż umysł, ale w końcu odsunął się od warg psychologa na tyle, żeby móc coś powiedzieć.
— Jeśli nie masz nic przeciwko, może byłbym osobą aktywną — szepnął. — Ja sam nie wiem, co robić na dole i… może na następny raz będę już po przygotowaniu obserwacyjnym — dodał dla odwagi, z lekkim uśmiechem.
Foster uśmiechnął się ciepło i cmoknął go w usta.
— Jak tylko chcesz. Ja lubię i tak, i tak, a masę przyjemności sprawi mi to, że się tak mną zajmiesz — zachęcił go i sięgnął do jego krocza, żeby trochę go podotykać po członku.
Mark od razu westchnął głębiej i spojrzał w dół. Ich penisy były już w pełnych wzwodach, a on się cieszył, że nie ma żadnych odruchów zniechęcenia czy obrzydzenia. Gdy patrzył na Fostera, chciał to zrobić i naprawdę kręciła go myśl, że będą się kochać.
— To co? Będziemy potrzebować gumek i nawilżenia, tak? — upewnił się.
— Mhm, chyba że, jak mówiłem, nie chcesz gumek. Nie są one jakoś konieczne, obaj jesteśmy zdrowi i po kąpieli. Tylko nawilżenie jest potrzebne. Jest w szafce — odparł Foster i pomasował palcami żołądź dyrektora. Miał dreszcze na myśl, że ten się w nim znajdzie.
— Tej? — Mark odwrócił się w stronę szafki nocnej i otworzył drzwiczki. Znalazł na dolnej półce kilka książek, zaś na górnej kondomy i żel analny. Niestety… gumki były w dużym rozmiarze, więc uznał, że skoro nie były konieczne, weźmie tylko lubrykant. — Więc bez kondomów. — Znów odwrócił się do przyjaciela.
— Mi pasuje. — Foster był zadowolony. Wolał taki seks. Był bardziej intymny, a na pewno nie niósł za sobą żadnych zagrożeń w przypadku seksu właśnie z Markiem.
Przekręcił się na brzuch, kiedy puścił jego penisa, już za nim tęskniąc. Moss za to znów głupio zapatrzył się na jego okrągłe pośladki. Duże, jędrne i… seksowne. Tak, uważał, że ten tyłek był gorący. Aż zaśmiał się z siebie.
— Boże, naprawdę mnie podniecasz, Foster — powiedział z zaskoczeniem i pozwolił sobie uklęknąć nad nim. Zawahał się, ale w końcu położył dłoń na jednym pośladku… i ścisnął go.
Psycholog stęknął nisko, bo może jak sam dotyk był w miarę normalny, tak fakt, kto go dotykał, powodował u niego szybsze bicie serca. Mark był w jego głowie i w sercu już tyle czasu, że każdy jego dotyk był dla niego jak gorący podmuch powietrza, który niósł ze sobą te przereklamowane motylki prosto do żołądka.
— I… jak? — spytał, rozsuwając trochę nogi.
— Jesteś niesamowicie ciepły. Aż chce się cię dotykać, gdzie się da — odmruczał Mark, przyzwyczajając się do tego wszystkiego. Dalej miętosił pośladek, aby po chwili lekko odsunąć go kciukiem i… spojrzeć na miejsce, w które miał wejść.
W sumie był zaskoczony, że Foster nie był tam jakoś szczególnie owłosiony. Jego zwieracz był zaciśnięty, ale zaraz też się poruszył, starając się rozluźnić. Tak samo jak sam psycholog, który wolał czerpać z tego przyjemność niż stresować się tym, czy Markowi się spodoba.
— Musisz mi mówić, czy robię ci dobrze. Naprawdę się na tym nie znam — uprzedził go jeszcze Mark, nie chcąc dać plamy. Wiedział, że musi go nawilżyć i poszerzyć, ale nie był pewien, jak mu to wszystko pójdzie. Na razie jedynie otworzył tubkę i wylał trochę żelu na odsłoniętą, pomarszczoną dziurkę, nie mogąc przy tym oderwać od niej wzroku.
— Spokojnie, szybko załapiesz. Na pewno jesteś tak samo dobrym uczniem, jak nauczycielem — odparł gospodarz na wydechu i wypchnął biodra w górę. Zadrżał, bo żel był dość chłodny. A to wszystko skumulowało mu się w penisie. — Mmm — stęknął i sam sięgnął do swoich pośladków, żeby rozmasować żel na otworku. Jakoś chciał wyręczyć jak najbardziej Marka.
Nie spodziewał się, że ten położy dłoń na jego palcach i odsunie je.
— Pozwól mi to zrobić. Palcówek jednak w swoim życiu trochę robiłem — zażartował nerwowo i gdy dziurka znów osamotniała, dotknął jej opuszkami, a następnie pomasował mocno z zewnątrz.
Foster znowu stęknął i przymknął oczy, opierając policzek o poduszki i spoglądając do tyłu.
— Mm, to… och, działaj.
Mark uśmiechnął się lekko, pochylił i obcałował kilka kręgów mężczyzny, od karku w dół. Pomasował też jego bok troskliwie i delikatnie wsunął jeden palec.
— Gdzieś tam u mężczyzn też jest czuły punkt, hm? — mruknął cicho, wciąż nad nim pochylony. — Pamiętam ze studiów… że czułem tam sensacje.
— Mhm… jest… trochę głębiej i z drugiej strony — podpowiedział Foster, czując i tak wyraźnie, gdzie w tej chwili dotyka go opuszek palca tego mężczyzny. Już od tego miał niesamowite dreszcze w ciele i szumiało mu w głowie.
— Spróbuję go znaleźć. Jak poczujesz, to powiedz — poprosił Mark, cały czas z twarzą blisko jego szyi, obcałowując mu ramiona. I przy tym nie tylko szukał tego specjalnego punktu, ale też poszerzał mężczyznę, kręcąc palcem na boki, a pozostałymi starając się masować wejście wokół.
— Mmm, dobrze. I chyba możesz… spróbować z drugim palcem — odparł Foster, wypinając tyłek jeszcze odrobinę w górę. Uczucie tego ciężaru i oddechu Marka było bardzo przyjemne. W sumie chciałby już, żeby ten się na nim położył.
— Mhm.
Mark na razie tylko naparł na niego drugim palcem i wsunął go do środka z łatwością dzięki poślizgowi. Czuł jednak, że Foster jest… ciasny. Wcale nie taki, jakby uprawiał seks co drugi dzień. To było bardzo przyjemne uczucie. Chciał być dla niego nie kolejnym z wielu, ale kimś szczególnym. Chciał też w odpowiedni sposób o niego zadbać, więc na chwilę odsunął się od jego ciała i spojrzał na własne poczynania. Przełknął ślinę z napięciem, gdy zobaczył, jak dziurka okala jego palce. Był to naprawdę niezły widok. Taki, którego nie widuje się co dzień. Foster do tego zamruczał pod nim i przekręcił głowę, starając się go zobaczyć.
— Dobrze mi — wydyszał i zakręcił biodrami. Jego penis nie tracił na swojej sztywności.
Mark odetchnął z ulgą, a widząc, że mężczyzna się do niego odwrócił, pochylił się do niego szybko i wykorzystawszy to, pocałował go mocno. Przez to też jego palce weszły głębiej i niespodziewanie docisnęły prostatę. Foster stęknął w pocałunek. Mięśnie pośladków i ud też mu zadrżały, a on starał się całym sobą przekazać partnerowi, że jest mu dobrze. Ten to czuł i podniecał się tym na tyle mocno, że po chwili leżący mężczyzna miał już jego penisa na swoim udzie, ocierającego się o niego miarowo i zdecydowanie w stanie gotowym do wejścia. Foster z chęcią już by go w siebie wziął, ale… potrzebował jeszcze chwili.
— Mmm… Mark, wsuń trzeci palec. Już nie mogę się doczekać — wydusił, żeby jego gość nie miał obaw i się ośmielił.
— Mhm — zgodził się, trochę idiotycznie się czując z tym, że nie wie, kiedy może kontynuować, ale z drugiej strony cieszyło go, że Foster mu podpowiada.
Pocałował go w kącik ust i wrócił z większą uwagą do jego tyłka. Odchylił drugi pośladek, wylał jeszcze trochę lubrykantu, żeby było odpowiednio ślisko i dopiero powoli zagłębił w mężczyźnie trzeci palec. Trochę je nawet rozwarł, by sam zwieracz się poszerzył.
Foster zamruczał znowu nisko, czując przelewające się po całym jego ciele podniecenie. Dawno nie miał seksu, a jeszcze dawniej nie zależało mu, żeby ten był dobry, jak w tej chwili. Skupiał się w pełni na tym, co czuje druga osoba, bo zależało mu głównie na zadowoleniu Marka.
— Mmm… jeszcze trochę i możesz. Chcę cię już — powtórzył swoje pragnienie, bo naprawdę marzył już, żeby jego mokre, nocne marzenie się spełniło. Żeby mieć prawdziwy seks z Markiem Mossem.
— To może jeszcze tylko chwila — odpowiedział dyrektor, starając się go w miarę sprawnie, ale też raczej szybko przygotować. — Ja też już chcę… Boże, Foster, chcę się z tobą kochać.
— Mów mi tak, a tylko od tego będę miał orgazm. — Foster zaśmiał się zduszonym głosem. I pokręcił biodrami, by samemu też się rozluźnić. Chciał więcej Marka.
Ten jeszcze chwilę pomasował jego wejście, po czym pogłaskał go po boku.
— Tak ci będzie wygodnie?
— Tak. Najwyżej później… albo wiesz, czekaj, teraz trochę się uniosę — odparł Foster na wydechu i przekręcił się, żeby chwycić poduszkę. Wsunął ją pod swoje biodra, wypinając je tym samym w górę, żeby Mark mógł w wygodniejszej pozycji i przede wszystkim głębiej w niego wejść.
— Och, tak jest seksownie — skomentował, gdy miał pośladki Fostera wyżej i bliżej. Nawet pomasował oba w dłoniach i zagryzł wargę. — Masz bardzo… miłe dla oka i dłoni gabaryty.
— Wielki, czarny tyłek? To chciałeś powiedzieć? — Foster trochę to spłaszczył, ale wiedział, jaka jest prawda.
— Nie jest wielki… — Mark zaśmiał się, a nie mogąc się doczekać, trochę zmienił pozycję i obniżył swojego zakrzywionego penisa, żeby potrzeć główką o wejście. — Ale bardzo seksowny.
— To najważniejsze — odparł Foster i teraz skupił się bardziej na odczuwaniu niż na rozmowie. Bo chciał go poczuć w pełni.
Mark też już nie ciągnął tej konwersacji, bo sam chciał wyczuć, czy nie sprawia przyjacielowi dyskomfortu. Szczególnie w momencie, kiedy przepchnął czubek i powoli zaczął wchodzić głębiej i głębiej. Nie uprawiał seksu tak dawno, że wydawało mu się, że zapomniał już, jakie to uczucie. A Foster tak… tak cudownie obejmował go swoimi ściankami…
— Och… wydaje mi się… jakbyś tym czarnym, wielkim tyłkiem przytulał mojego penisa — wydusił ze śmiechem, gdy był już w połowie i od tych wrażeń musiał opaść czołem na plecy mężczyzny.
Foster zaśmiał się zduszonym głosem, a Mark poczuł drżenie jego ciała każdym milimetrem, jakim się z nim stykał.
— Mmm… może tak. Nnnn… nie wiem, co mój tyłek robi, ale mi jest dobrze. I możesz się położyć bardziej na mnie — zachęcił go, bo chciał czuć na sobie bliskość jego szczupłego ciała.
Na twarzy Marka pojawił się miękki uśmiech, gdy ten dostał takie pozwolenie. Musiał jednak najpierw wejść w całości, nim faktycznie położył się na szerokich plecach psychologa. Podobał mu się jego zapach. Pomasował to gorące ciało i znów pocałował szyję.
— Uwaga… Pobujamy się — wymruczał i zaczął powoli i miarowo poruszać biodrami. To zasysanie, które dawało mu wnętrze Fostera, było nieziemskie.
— Oooch! — wyrwało się psychologowi zaraz po trzecim pchnięciu bioder Marka. Ten popieścił go od środka tak bardzo dobrze! Foster czuł się, jakby śnił jeden z najbardziej erotycznych snów od czasu studiów. Było mu genialnie, kiedy szczupłe biodra uderzały w jego krągłe, ciemne pośladki.
— Mn… — Mark nie wydawał z siebie wiele dźwięków, ale sporadyczne stęknięcia, kiedy w równym tempie wsuwał się w niego. A do tego, po wpasowaniu się w to bujanie, coraz więcej go dotykał. Bo bokach, ramionach, udach i rękach. Całował go też często. Wydawał się w tym wszystkim bardzo pragnący pieszczot, bliskości. Samo poruszanie biodrami mu nie wystarczało. W łóżku zawsze potrzebował… więcej. Bliżej.
A Foster stękał pod nim zadowolony i prężący się do jego dłoni i ust. Uwielbiał tego faceta. Gdyby nie obawiał się, że ten spłoszy się, czując jego penisa dźgającego go w brzuch, to zaproponowałby, że się przekręci. Ale tak było bezpieczniej, pewniej, że Mark będzie z tego korzystał w pełni. A Foster… on też z tego korzystał. Bo jego pan dyrektor naprawdę miał dobre tempo.
— Pokaż mi się… — poprosił Mark po kilku długich minutach tego przyjemnego kołysania i sięgnął jedną ręką do jego szczęki, żeby odwrócić go w swoją stronę.
Foster nie protestował. Sam chciał zobaczyć twarz Marka. W końcu rumianą, z wypiekami i podnieceniem w oczach, na które gorąco liczył.
— Mmm… za całusa.
— Licytacja? — Mark zaśmiał się i pchnął trochę mocniej. — Dam ci tego całusa.
Foster stęknął, odwrócił do niego mocniej twarz i głowę, pomagając sobie przy tym i podpierając się na jednym ramieniu. Chciał jego ust, więc kiedy się z nimi spotkał, jęknął z przyjemności.
Starszy mężczyzna też był wniebowzięty tą pieszczotą. Przytrzymał sobie Fostera za szczękę i pogłębił pocałunek, nie zaprzestając poruszania się. Wchodził do samego końca, aż gniotąc tyłek psychologa i czując, że wytrzyma jeszcze maksymalnie minutę.
Pozycja była niewygodna, ale jednocześnie nierealnie przyjemna. Tak, jakby byli zawieszeni w jakiejś innej rzeczywistości. Pocałunek jednak musiał zostać przerwany, bo im obu zabrakło powietrza. Mark za to mógł się skupić na przyjemnych pchnięciach biodrami. Nie wiedział jednak, czy może dochodzić w mężczyźnie, a jeszcze na tyle trzeźwo myślał, żeby o to zapytać.
— Foster… zaraz dojdę… ty też?
— Mmm, ja też. Prawie. Mmm… — stęknął, trochę jeszcze unosząc biodra, żeby wsunąć dłoń pod siebie i trochę sobie strzepać. — Mmm… i możesz, gdzie chcesz.
— Tak? W tobie też? — wydyszał Mark w jego kark, bo już wykonywał ostatnie, gwałtowne pchnięcia.
— Mhmmmmm… — zamruczał Foster błogo i bardzo długo. Chciał, żeby Mark w nim doszedł, chciał go bardziej czuć. Sam zresztą czuł, że zaraz dojdzie na własną poduszkę.
Jego ciche marzenie chwilę później się spełniło, gdy poczuł na sobie całe ciało Marka. Ten mocno go objął, przycisnął do siebie, jakby przytulał coś bardzo cennego i dopchnąwszy biodra, wystrzelił w nim.
— O Boże, o Bo… oooch…! — jęknął i mocno przycisnął gorącą twarz do łopatki mężczyzny.
Jego pełen spełnienia głos był dla Fostera niczym symfonia. Bardzo przyjemna symfonia, dzięki której i po jego ciele przeszły ciarki. Zamruczał nisko, poruszył krótko biodrami, nasuwając się na penisa i wsuwając się we własną dłoń, aż obficie strzelił nasieniem na poduszkę. Nie żałował jej, nawet jeśli już nigdy miał jej nie użyć. Ten seks był genialny, a do tego odbierał go nie jako zwykły seks, a wreszcie spełniającą się miłość do Marka Mossa.
Nie był pewien, ile dokładnie czasu to trwało, ale w końcu Mark zsunął się z niego, przewalił na bok na posłanie i zagapiwszy się w sufit, dyszał głośno. Był wymęczony, rumiany i spełniony.
— Od… pływam… — Zaśmiał się cicho. — Podobało ci się? — dopytał z wyczuwalnym napięciem.
Foster moment nie odpowiadał, żeby nie uśmiechnąć się za szeroko. Nie wyszło, więc kiedy tylko pochylał się do Marka, od razu złożył mu na ustach długi i miękki pocałunek.
— Było cudownie — wyszeptał, wpatrując się w twarz drugiego mężczyzny z pasją.
Mark odpowiedział na to głębokie spojrzenie i w końcu też uśmiechnął się miękko i czule. Po tym sam go cmoknął i szepnął bardzo cicho:
— Dziękuję…
— Chyba nie ma za co. Hm? Tobie, mam nadzieję, też się podobało? — spytał i jeszcze trochę się przekręcił na bok, żeby pomasować brzuch Marka. Tak, bardzo chciał go dotykać.
— Bardzo mi się podobało. Dobrze jest móc kogoś tak dotykać i wiedzieć, że ten ktoś to odwzajemnia. Że to coś… — westchnął z trochę zmęczonym, ale też bardzo szczęśliwym uśmiechem — z uczuciem.
— To się bardzo cieszę. Możemy robić jeszcze wiele rzeczy tak z tym uczuciem. — Foster pociągnął tę myśl. Był genialnie zmęczony, spełniony i cholernie szczęśliwy. Nadal miał wrażenie, że to senne marzenie. Że tak naprawdę nie może mieć tyle szczęścia i kochać się z Markiem.
Moss przytaknął i przekręciwszy się, przytulił się do tego dobrze zbudowanego, gorącego i chcącego go mężczyzny.
— Czyli przyjdziesz do nas na kolację w Dniu Dziękczynienia? — dopytał z lekkim rozbawieniem.
— Teraz o to pytasz? — Foster był zaskoczony nagłym powrotem do tego pytania, ale i tak go objął.
— Teraz, bo mówisz, że możemy wiele rzeczy robić z uczuciem. A ja mam nadzieję, że to nie będzie dotyczyć tylko potajemnych spotkań w sypialni — wyjaśnił Mark i pomasował jego plecy. Nie przestawał też patrzeć na jego twarz. Dobrze mu było w tych ramionach.
Psycholog westchnął głęboko, a jego klatka piersiowa uniosła się przy tym wysoko.
— To jednak będzie głównie takie potajemne spotykanie się. Ale jeśli prosisz i Sebastian nie będzie miał nic przeciwko, to mogę przyjść.
— Zaraz do niego napiszę, zapytam też o Francisco, ale zostawiłem komórkę w przedpokoju.
— To faktycznie może zaraz — odparł Foster i cmoknął starszego mężczyznę. Czasami sam był zaskoczony, jak ten mu się podobał.
Mark odpowiedział uśmiechem i odsunął głowę, żeby móc obejrzeć całą twarz przyjaciela. Szeroka szczęka, lekki zarost, ciemne oczy… i to łagodne, ale niosące pewność i bezpieczeństwo spojrzenie.
— Co ja bym bez ciebie zrobił…? — rzucił ni stąd ni zowąd po dłuższej chwili.
— Radziłbyś sobie sam. Ale dobrze, że nie musisz. Bardzo chętnie przy tobie jestem. I jako przyjaciel, i… tak. — Foster objął go dłonią za kark i przyciągnął do pocałunku. Był teraz chyba aż niepoprawnie szczęśliwy.
Mark przymknął powieki i odpowiedział na pocałunek. Subtelny, delikatny, ale długi i gorący. Sam przy tym przytulił Fostera i uśmiechnął się na koniec tej mokrej pieszczoty.
— Bardzo mi się to podoba…
— Tak? Nie czujesz się niezręcznie, czy… dziwnie? — spytał Foster, nadal trochę panikując, co Mark wyczuł i przez co zaśmiał się cicho.
— Czuję. Nigdy w życiu nie czułem się dziwniej i nawet jakbym nagle zaczął chodzić w sandałach Hermesa po chmurach, to nie czułbym się dziwniej niż teraz, gdy leżę nago z przyjacielem w łóżku po tym, jak uprawiałem z nim seks.
Foster zaśmiał się, bo jakoś zakłopotało go to, co usłyszał.
— Ta… Ja czuję się za to, jakbym śnił. Nie chcę się budzić… — odparł, a jego dłoń pogładziła jasne ciało.
Wzrok Marka podążył za jego dłońmi.
— Nawet nie wiesz, jak dziwi mnie to, że się we mnie zakochałeś — przyznał po chwili. — Jestem taki… taki wypalony.
— Tylko ty tak myślisz. To tak, jak ja myślałem, że nie mam u ciebie żadnych szans. — Foster uśmiechnął się ciepło.
— Jesteś takim dobrym facetem, Foster, że wielu by cię chciało i hamowało cię tylko to, że skupiłeś się na mnie. Powinienem cię za to opieprzyć — odparł dyrektor nieco poważniej. — Gdybym nie okazał się zainteresowany, dalej byłbyś sam? Nie jestem wart takiego czekania.
— A skąd możesz to wiedzieć? Jak na razie bardzo dobrze idzie ci rekompensowanie mi tego czekania.
Ciemna dłoń rozpraszała trochę Marka, kiedy sunęła po jego biodrze.
— I tak uważam, że jesteś w niektórych sprawach masochistą… — odpowiedział z pretensją, po czym sięgnął do jego dłoni i po chwili zastanowienia, przesunął ją sobie na plecy, obejmując się nią. Jednak nie położył jej sobie w pasie, a… trochę niżej.
Foster aż westchnął i ścisnął w palcach ciało na jego boku, dosłownie milimetry nad pośladkiem. Znów czuł to przyjemne pobudzenie, które pchało go do tego, żeby jeszcze pobaraszkować w łóżku.
— Może…
Moss podsunął się trochę, nie zważając, że przez to zetknął się z kroczem psychologa własnym, trochę jeszcze mokrym od lubrykantu penisem. Podobał mu się ten dotyk. Dawno nikt go przy sobie tak nie trzymał. Chciał zostać na długo w tych ramionach, więc nie odpowiedział, a jedynie wpasował się w gorące ciało tego postawnego mężczyzny i przytulił twarz do jego szyi.
Foster wykorzystał tę bliskość. Przekręcił się bardziej na plecy, zgarniając Marka na siebie i stymulująco przesunął palcami po całym jego kręgosłupie. Aż do samej kości ogonowej. Przez to Mark sapnął głośno i mocniej przycisnął się do mężczyzny, podpierając się jedną ręką z boku jego głowy, zaś własną twarz mając tak blisko jego, że prawie stykali się końcówkami nosów.
— Zdecydowanie czuję się jak nastolatek — sapnął Foster, a jego dłoń powtórzyła wcześniejszy ruch i znowu zachłannie przesunęła się po całym kręgosłupie dyrektora, aż do skraju jego pośladków. Chciał go, ale spokojnie mógł zadowolić się w tej chwili tylko takim obmacywaniem. To, w połączeniu z uczuciem własnego rozluźnionego tyłka, było nakręcające.
— Ja też — odpowiedział Mark z krótkim śmiechem i cmoknął przyjaciela. — Mam nadzieję, że to nie jest tylko przejaw jakiegoś kryzysu wieku średniego i zaraz mi nie przejdzie, bo wspaniale się z tobą tak czuję.
— To dobrze — przytaknął Foster i objął go ciasno, żeby pocałować.
Zaraz nawiązał do jakiegoś lekkiego tematu, który bezpośrednio nie dotyczył ani ich, ani szkoły. Przybrali przy tym wygodniejszą pozycję, a Mark chwilowo nie zamierzał wstawać po komórkę. Uznał, że Sebastian może poczekać…

18 thoughts on “Project Dozen – 57 – Jak nastolatkowie

  1. Katka pisze:

    Kaczuch_A, hahaha, oj no bo taki seks z prostytutką to raczej mało sensowny jest XD Nie wiem, czemu tak to określiłam, ale załóżmy, że w głowie Marka jest to trochę na zasadzie „seks z kimś, kogo na serio pragnę i z kim coś buduję – ma sens” XD … tak, to i tak debilna definicja XD

  2. kaczuch_A pisze:

    Katka, sensowny seks – nawet nie wiesz jaki mam ubaw z tego określenia. I taka rozkmina które seksy są sensowne, a które są bezsensu xD W sumie taką rodzinką mogłybyście nasz zaskoczyć, ot taka delikatna sugestia z mojej strony :D

  3. Katka pisze:

    Kaczuch_A, hahaha, dobre słowo, wyposzczony. Taaak, Mark dawno nie miał sensownego seksu. Foster tutaj wiele pomógł, no i ważne, że obu panom się podobało :D A gejowska rodzinka – tak, to by był pogrom :D Pragnę to zobaczyć tak samo mocno jak Ty XD

  4. kaczuch_A pisze:

    Jestem w niebie~! Dyrcio jest gorący, taki wyposzczony toż to jest po prostu urocze. W ogóle jestem ciekawa jak ich dalsze losy się potoczą. Mogli by z Sebkiem i Frankiem stworzyć fajną gejowską rodzinkę xD To by był pogrom xD

    Weny~!

  5. Katka pisze:

    Levi, Twoja teoria z tym, że to Mark i Foster coś spierniczą, jest oryginalna i oczywiście jak najbardziej prawdopodobna. Jak by się Franio zachował, jakby ich zobaczył… cóż, podejrzewam, że Sebcio od razu po jego minie by się połapał, że coś jest na rzeczy XD Ale ogólnie masz rację, że to ma znaczenie, co pierwsze wyjdzie – czy romans Marka i Fostera, czy chłopaków. Mogą się różnie zachować. A sytuacji, w trakcie których może to wyjść, jest coraz więcej… Dzięki za komentarzyk! I mam nadzieję, że ból szybko przejdzie.

    Kyna, haha, tyle szcześcia XD „chcą żeby wszystko się udało, przez co zżera ich stres” – dokładnie tak! Czasem po prostu wystarczyłoby być sobą, robić swoje i nie przejmować się, a wyszłoby znacznie lepiej, niż jak usilnie się pragnie, żeby było okej. No ale obawy robią swoje, nic na to nie poradzą. A komentarz pozytywny. Więc nie musi być konstruktywny XD Dzięki!

  6. Kyna pisze:

    Jestem taka szczęśliwa, że mam ochotę pozarażać innych… A więc piszę! Uśmiech ludzie :D
    No ale powrócę do tematu.
    Oni razem są słodcy xD Tacy… chcą żeby wszystko się udało, przez co zżera ich stres – tak to odbieram… Nie. Nie umiem się skupić :D Rozdział czytałam wcześniej i teraz tylko nadrabiam komentarz z racji tego, że mam czas… ale chyba i tak nic konstruktywnego nie wydukam.
    Pozdrawiam serdecznie! Uśmiech!

  7. Levi pisze:

    Zaraz po Francisco i Sebastianie tych dwóch ‚staruszków’ xd jest moją ulubioną parą w PD. Lubię ich powoli umacniającą się więź i każdy ich krok na przód wywołuje i mnie uśmiech na twarzy. Jestem ciekawa wspólnego obiadu tej czwórki, jak to się wszystko potoczy. Czy przez przypadek któraś para się ‚ujawni’, może Mark/Foster nakładając dania w kuchni wykona względem siebie jakiś dwuznaczny gest, myśląc że nikt ich nie widzi, a to wszystko zauważy np. Frania który nie będzie wiedział co z sobą zrobić XD choć na to wszystko dyrcio i doktorek będą pewnie zbyt ostrożni. Jakby coś miało się wydać to wolałabym żeby jako pierwsi byli to Foster/Mark, jakoś wydaje mi się, że Sebastian przetrawił by to lepiej. Jakby to wszystko potoczyło by się w drugą stronę to Mark dla dobra syna mogły zrezygnować z własnego szczęścia żeby mu jeszcze bardziej nie utrudniać życia.
    Sorki za lekko mętny komentarz ale głowa mnie boli.
    Weny i czasu życzę ;)
    Levi

  8. Katka pisze:

    O., boże, straszne XD Ale tak, zwierzę w domu też trochę rywalizuje z facetem, na bank XD

    Bebok, spokojnie, jestem pewna, że Foster też marzy o dupci Marka, więc jeśli ten nie będzie się jakoś mega hamował, to powinno się udać. Ale zobaczymy. Na razie panowie robią małe kroczki :) Och no i ładnie zauważyłaś, że nie o seks tu chodzi (chociaż ten rozdział był głównie seksem XD). Oni obaj po prostu potrzebują partnera, nie tylko kochanka :)

  9. Bebok pisze:

    Uwaaa *___* Słodziaki ;) wiem, że się powtarzam za każdym razem jak o nich czytam, ale… rozczula mnie ich relacja ;D Są uroczy naprawdę *__* Chociaż po cichu liczyłam, że to jednak Foster sobie poużywa na dupci pana dyrektora no ale tak też było dobrze ;) Przyjdzie na to czas! Mam nadzieję ;D Jestem ciekawa, jak Mark by się zachowywał w uległej roli :D
    Fajnie, że poza sferą łóżkową myślą też o takich zwyczajnych, rodzinnych rzeczach jak choćby to święto dziękczynienia. Aż się miło robi człowiekowi jak wiadomo, że nie tylko o seks chodzi :D Ale jednak o uczucia ;) Super :))

  10. O. pisze:

    Gdy dochodzi pies czy kot to facet jeszcze niżej ląduje w hierarchii xD Są portale na które lubię zaglądać w czasie przerwy – ofeminin czy viralka i często gęsto trąbią „tych rzeczy nie mów w łóżku” xD Powtarzam to pluszakowi, ale jego wzrok jak martwy był tak jest, więc to nie działa xD

  11. Shivunia pisze:

    Fenrissa >> Bo one mają w sobie to „coś”. Plus jeszcze trochę i zacznie nam być bliżej do tych „dojrzałych” niż nastolatków :P

    Ash Alex Sugar >> Hej, widzisz, nie ma w takim razie co się obrażać, bo jak sama zauważyłaś czas płynie szybko, a my też niestety musimy jakoś dzielić te rozdziały. Lepiej jednak jest publikować regularnie niż na raz wrzucić wszystko co się ma i potem czytać jakie my to niedobre jesteśmy, że tak mało dajemy wam do czytania :P Zresztą zawsze ktoś znalazł by się niezadowolony :P Ważne aby coś znaleźć co jest dla nas na plus. Jak chociażby ty, nie czytasz wszystkiego ale Mark z Fosterem już sprawiają radość. Życie tak bardzo ;P U nich też jest życie tak bardzo, bo niby obaj dorośli a idzie im ten romans jak idzie :P
    Co do zmian… Cieszymy się z dobrego ich odbioru. na zmianę adresu już dawno przyszedł czas. A rocznica to przy okazji był niezły bodziec aby się tym zająć. Co do samych zmian, zabawne że piszesz o tym że myślałaś że tego nie zrobimy, bo swego czasu jak próbowałyśmy trochę odświeżyć stronę to skończyło się na „ludzkim dramacie” że „teraz już nic nie będzie takie samo ;(„. Ale w końcu trzeba było lifting jednak zrobić ;p
    I dziękujemy oczywiście za miłe słowa. Czasami same nie wiemy jak ogarniamy to wszystko. (Ja nie mam pojęcia jak Kat to robi nadal).
    Co do Flasha, Kat ogląda. Mnie pokonał niestety ten serial ;P

    O. >> Bosh, O. czytasz takie „poradniki”. Ja czasami mam wrażenie że kosmici piszą takie rzeczy. To jak lekcje z edukacji seksualnej u księdza :P
    A Foster… on sam się czuje zawsze na drugim miejscu po żonie. I wiem, że niektórym może wydawać się to dziwne, ale on się ok z tym czuje. To trochę jak mężowie którzy zawsze wiedzą, że są na drugim miejscu po własnym dziecku w oczach żony :P W końcu ani zmarły ani dziecko nie zastąpi w niektórych rzeczach XD

    Luana >> Awww, jesteście dla nich uroczy. Ale zgadzam się, mają oni w sobie takie fajne ciepełko. Oby im się to nie zmieniło. Ale coś jest jednak takiego „pewnego” (nie wiem jak inaczej to nazwać) w związkach które przeradzają się z przyjaźni. I tak jak piszesz, brawa dla Marka, nie wycofuje się a nawet więcej, idzie za ciosem. Dziękujemy za opinie :*

    fumishi >> Hahahaha, nie że to coś złego, ale poczułam się mega podobnie. Stara krowa a ryczy. Ostatnio oglądałam filmiki na youtubie i normalnie wyglądałam jak rozhisteryzowana stara panna na weselu. Normalnie paczka chusteczek, a nie było to nawet coś smutnego tylko miało dobre zakończenie. Dlatego rozumiem. I na swój sposób się cieszę, że wywołałyśmy takie emocje :D Kiedy i jak się o siebie dowiedzą to… uh, no wiele osób na to czeka ale to taka w sumie zagadka. Bo może to być trzymane mega długo w tajemnicy, a równie dobrze może wyjść na światło dzienne w kompletnie niespodziewanym momencie. Mamy nadzieje, że podejdzie wam ten moment ;D
    Także cieplutko pozdrawiamy (tym bardziej, że pogoda znowu jest… marna)

  12. fumishi pisze:

    Wzruszyłam się nieco pod koniec tej seks scenki, przez co miałam takie zdziwienie, bo stara krowa i się wzrusza przy takim czymś, ale oni są po prostu tacy uroczy i przyjemnie się o nich czyta. *.* Nie mogę się doczekać momentu, w którym Sebastian dowie się, że jego tata gra w tej samej lidze wraz z psychologiem i na odwrót. Mam nadzieję, że dowiedzą się o sobie nawzajem już wkrótce i że jakoś fajnie to opiszecie, ale o to chyba martwić się nie muszę… :)
    Pozdrawiam serdecznie. :)

  13. Ash Alex Sugar pisze:

    @Luana hah o mały włos a nie zauważyłabym nawet że o mnie wspominasz, bo nie czytam zazwyczaj innych komentarzy xD
    Dzięki ;) Ich relacje są takie… CIEPŁE i urocze, prawda? :D

  14. Luana pisze:

    Teraz tylko czekać aż ich związek pójdzie dalej i dalej. Obaj są… są uroczy. Głupie słowo, szczególnie kierowane do tak dojrzałych mężczyzn, ale faktycznie tak można ich określić. Fajnie, że zrobili tak duży krok i robią kolejne. Super, że Mark się nie wycofał i na razie nie zamierza tego robić. Miło było. :)
    Zgadzam się Ash Alex Sugar ” Czyta się ich wątek tak strasznie miło i z przyjemnością.” Taka jest prawda. Świetni są. :)

  15. O. pisze:

    Haha a wszędzie piszą tj w „poradnikach”, by nie pytać jak było – ale ich rozumiem. Obaj nie wiedzą na czym stoją i czy to co robią podoba się. Ciało chyba mówi samo za siebie xD
    No i plus dla Fostera, że imię zmarłej żony nie popsuło chwili, w sensie że się nie odsunął xD
    Słodk plan B- jedzenie pistacji, przynajmniej coś by wspólnie zrobili w łóżku xD

  16. Ash Alex Sugar pisze:

    Hej, dziewczynki, dawno mnie tu nie było :D

    Pod ostatnim rozdziałem PD obraziłam sie za przerwanie w takim momencie, ale szczerze mówiąc, czas płynie mi ostatnio tak szybko że nie zauważyłam nadejścia kontynuacji xD
    Prawdę mówiąc mam dobre pare rozdziałów zaległych w PD i pojęcia nie mam co sie dzieje z samym projektem xd ale meh, nigdy projekt mnie jakoś bardzo nie interesował, czytałam to dla kilku par bohaterów i jeśli nadrobię, to tylko fragmentarycznie (istnieje takie słowo?).
    Foster i Mark są taaaaak uroczy. To tak głupie i trywialne określenie na tą parę xD Ale są uroczy i cudowni, to oddaje wszystko, co my ślę na temat ich ciepłej przyjaźni przeradzającej się w romans. Czyta się ich wątek tak strasznie miło i z przyjemnością. <3 <3 <3 Ciepłe serduszka przesyłam.

    A po 2. i 3. będzie offtop xd
    Ofc. As always. Meh.

    Generalnie w życiu za zmianami nie przepadam, ale te które was zaszły bardzo mi się podobają. Chyba był na nie najwyższy czas ;) Tzn racja, że to był najwyższy czas na zmianę adresu i nazwy xD Ale pozatym niedawno pomyślałam sobie, że przydałoby się odświeżyć wam wygląda, "ale niee, dziewczyny chyba nigdy niczego nie zmieniają" xD
    Teraz jest bardzo ładnie, wygodnie i funkcjonalnie i powiało świeżością, ale cieszę się, że układ itp są podobne :)

    Hm, co do zbiórek: super pomysł i nie mogę się doczekać bonusu za jakiś czas!
    Właśnie, co do Jasona i Alexa, prędzej wrócę do FDTS niż do PD hah ;)
    Co do zbiórek i rocznicy itd – gratuluję, o ile to dobre wyrażenie, a pozatym pomyślałam sobie, że nie pamiętam o tym na codzień, ale jesteście jednymi z osób które bardzo w życiu szanuję. Za to co robicie. Ile, w jaki sposób. Pisanie i całą ta otoczka, plus… normalne życie xd Podziwiam, wow. Jesteście wielki.

    Pozdrawiam, Ash Alex Sugar <3

    Ach, widziałyście serial Flash? Dwóch aktorów gejów, jeden bohater gej i ja jestem PRZEKONANA, że Cisco Ramon jest bi xd Powinien być. Nie moge oglądać tego nie myśląc o tym xd A serial i tak super :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s