Project Dozen – 55 – Obserwacje

To był najwyższy czas, żeby wdrożyć w życie plan wybadania terenu przez Francisco — a konkretnie dowiedzenia się, czy Mark Moss jest homofobem. Latynos obiecał od razu po wizycie u szkolnego psychologa napisać Sebastianowi, czego się dowiedział. Stresował się jednak tym spotkaniem, zapewne tak samo jak młody Moss. Już mówienie o sobie jako o kimś lubiącym chłopaków było trudne, ale takie badanie terenu wydawało mu się jeszcze bardziej ekstremalne. Wiedział jednak, że dla spokoju ducha obaj muszą wiedzieć, jak się sprawa ma. Dlatego po zajęciach z geometrii w poniedziałek, gdy już dochodziła jedenasta, Francisco, uważając, by nikt niepowołany go nie dojrzał, zapukał do drzwi szkolnego psychologa, Fostera Craiga.
Był tu już raz i wtedy przeżył rozmowę z nim. Nie było tak tragicznie, mężczyzna wydawał się sympatyczny.
— Proszę! — Usłyszał i wszedł, po czym szybko zamknął za sobą drzwi.
— Dzień dobry — przywitał się, uśmiechając słabo. Zrobił kilka kroków w stronę biurka. — Mogę… porozmawiać?
— Oczywiście, od tego tu jestem. Proszę, usiądź wygodnie. — Foster, który siedział za biurkiem, kliknął coś kilka razy na klawiaturze komputera, który stał na jego biurku i zwrócił się całkiem do gościa. — Co cię do mnie sprowadza, Francisco?
— Trochę… to, co ostatnio. — Argentyńczyk usiadł na fotelu, uprzednio rzuciwszy plecak obok. Zjechał na siedzeniu w dół. — Bo dalej nikt nie wie, co ja… co ja robię z Sebastianem, a ja muszę o tym rozmawiać, bo ja jestem takim trochę ekstraktem. — Zaśmiał się, ale szybko spostrzegł, że słowo, którego użył, było za krótkie jak na tamto, którego się ostatnio uczył i którego chciał użyć. Od razu więc ściągnął brwi i zadumawszy się, dodał: — To znaczy tym… takim nie inter tylko enter… jak ten bohater…
— Enter…? — spytał Foster, bo niestety nie zrozumiał. — Może jest inne słowo, jakiego chcesz użyć? Albo w ogóle chcesz przejść do tematu? — spróbował, bo nie wiedział, jak mu pomóc.
Francisco mocno się speszył, przekonując się w myślach, że ta wpadka była równie stresująca jak rozmawianie o byciu z chłopakiem. Musiał dopytać Sebastiana, co to mogło być za słowo…
— Si… To znaczy tak. Tak, bo ja… Bo się boję, co będzie, jak ktoś się dowie — mruknął cicho, zerkając to na swoje kolana, to na twarz rozmówcy. Już czuł wypieki na policzkach.
Foster zadumał się, bo temat był trudny. Szczególnie przez dwie rzeczy. Po pierwsze mówili o związku tego chłopaka z Sebastianem. Synem jego przyjaciela. Po drugie, on sam kręcił z ojcem Sebastiana. Czuł, że znalazł się w dość patowej sytuacji.
— Boisz się opinii swoich kolegów? — spytał, dając sobie czas. W żałosny sposób w swoim mniemaniu, ale brzmiał profesjonalnie. Nadal.
— Si, też. Obaj nie chcemy z Sebastianem, żeby ktoś się dowiedział, ani koledzy, ani moi rodzice, ani papa Sebastiana… — Francisco zerknął na psychologa ciężkim wzrokiem. — Sebastian się boi, jakby pan dyrektor zareagował, a ja… a ja nie chcę, żeby miał przeze mnie problemy u niego.
Foster miał ochotę walnąć czołem w blat swojego biurka, przy którym obciągał „papie” Sebastiana. Zachował jednak twarz.
— Pan dyrektor nie powinien się o tym dowiedzieć, jeśli będziecie się starać, żeby nikt ze szkoły się nie dowiedział. Ale poza tym, nie obawiałbym się jego opinii. Przynajmniej długookresowo.
— To znaczy…? — Francisco delikatnie pociągnął temat, starając się brzmieć bardziej jak ktoś, kto ma nadzieję, że nie będzie tragedii, jak wszystko wyjdzie na jaw, niż jak ktoś, kto chce wyciągnąć informacje, żeby zaplanować ze swoim chłopakiem dalsze kroki.
Foster zadumał się. Jakby mógł, to by się z kimś zamienił miejscami w tej chwili.
— Pan dyrektor jest człowiekiem wyrozumiałym. W końcu pracuje tu już jakiś czas — i chudnie przez nerwy, pomyślał, kiedy mówił — ale wasz związek na pewno z początku by go zszokował. — Bo bałby się, że to jego wina, znowu przemknęło mu przez myśl. — Ale jestem dobrej myśli, że z czasem by się do tego pozytywnie ustosunkował — bo czułby się jak skończony hipokryta. Foster, kiedy to wszystko mówił, myślał zgoła co innego, ale nic z jego myśli na szczęście nie zostało wypowiedziane.
Francisco nie był do jego słów w stu procentach przekonany, chociaż z drugiej strony czuł, że mężczyzna mówi szczerze.
— Na pewno…? Sebastian się boi, że może by nim pog… pogardził — dodał po przemyśleniu, czy chce użyć odpowiedniego słowa. — Bo to… jest trochę wstydliwe i jego papa by mógł… uważać, że jego syn robi… takie no… obrzydliwe rzeczy.
„Obrzydliwe rzeczy” — powtórzył sobie w głowie Foster. Sam by porobił z Markiem takie „obrzydliwe rzeczy”. Aż miał ochotę ciężko westchnąć.
— Może niektórzy tak myślą, ale w miłości nie ma nic obrzydliwego. Jednak, jak mówisz, lepiej nie mówić o waszym związku ojcu Sebastiana. Na tę chwilę najlepiej nie. Jeszcze jesteście świeżą parą. Spokojnie.
Latynos wykrzywił usta z rozterką. Psycholog mówił do niego uspokajająco, ale te ostatnie słowa wcale nie były kojące. Obawiał się, że dodał je dlatego, że w duchu uważał, że jednak dyrektor zareagowałby bardzo… negatywnie, więc lepiej w ogóle nic mu nie mówić.
— Nie chcieliśmy mówić, ale… wie pan, że my bierzemy udział w projekcie i mamy obawy, że wszystko jest monterowane.
Foster skrzywił się w duchu. Ta rozmowa nie mogła być gorsza.
— Wiem o tym, ale cokolwiek robicie, wiedzą o tym tylko profesorowie — odparł, nie dodając, że sam miał wgląd w ich dzienniczki. Ale nie widział, co robią. Może i dobrze. Gdyby Mark zobaczył, że jego syn uprawia seks z chłopakiem, który przed nim siedzi, to chyba zszedłby na zawał, a potem nigdy już się do niego nie zbliżył. A on tego zdecydowanie nie chciał.
— A to… to pan wie o jakichś kamerach? — wypalił Francisco z coraz bardziej nieszczęśliwą miną.
Foster odetchnął. Chyba nie powinien im niczego w tej kwestii mówić. Jednak z drugiej strony, sam cenił sobie prywatność.
— W szkole są kamery tylko na korytarzach, jak wiesz. Musimy pilnować porządku, a nie prywatnych spraw uczniów — odpowiedział, nie precyzując jednak za bardzo.
— Więc… w pokojach nie musimy się bać, że… ktoś nas podgląda? — drążył dalej Francisco, a jak się na niego patrzyło, aż trudno było nie zmięknąć. Był rumiany ze wstydu i rozemocjonowany tym tematem, skrępowany rozmową z obcym mężczyzną na temat swojej seksualności, a do tego siedział z pełną nadzieją w oczach. Z drugiej strony, Foster pamiętał, żeby być zawodowcem w swojej pracy. Że musi się wstrzymywać, żeby nie powiedzieć mu wszystkiego i samemu nie wpakować się przez to w poważne tarapaty.
— Nadal jesteście wolnymi ludźmi, Francisco. Są pewne rzeczy, których według prawa nie można robić. Chociaż wy, biorąc udział w projekcie, podpisywaliście umowy, na co się zgadzacie.
— I nie było tam nic dokładnie o kamerach w pokojach… tylko o montowaniu — odpowiedział Latynos i odetchnął głębiej. Czyli… kamer chyba nie było. Chyba. Był sfrustrowany tym, że psycholog nie mówi mu tego wprost.
— Jednak… nie dostaliście od nich żadnej wiadomości, jak rozumiem? — dodał Foster, próbując złapać z chłopakiem więź, żeby ten powiedział też, na jakim etapie jest jego zażyłość z Sebastianem.
— Wiadomości…? — Latynos poruszył się niecierpliwie na krześle i obejrzał się na drzwi, jakby obawiał się, że przez dziurkę od klucza inni uczniowie podsłuchują ich rozmowy. — Że… że nie powinniśmy robić z Sebastianem… niektórych rzeczy?
Psycholog splótł palce obu dłoni i wyciągnął je przed siebie, kładąc na biurku.
— Nikt nie powinien wam mówić, co powinniście, a czego nie, jeśli chodzi o relacje między wami, kiedy żadna strona nie jest pokrzywdzona. Pytałem, czy nic na ten temat nie wspomnieli, czy jakoś się z wami kontaktują?
— Nie. Nic nie pisali do nas o tym. Chyba nie wiedzą albo może ich to nie obchodzi. Nie wiem, proszę pana… — jęknął Francisco na koniec, oparł się przedramionami o biurko i schował w nich głowę, tak że teraz Foster widział jedynie jego brązową czuprynę. — Ja tak strasznie lubię Sebastiana, a my nie wiemy w ogóle, co mamy robić! — wymamrotał niewyraźnie.
— Spokojnie, Francisco, bez zbędnych emocji. Boisz się, że was ktoś ogląda, czy że Mark — zapędził się — że dyrektor będzie o was wiedział? — spytał psycholog, patrząc na niego z żalem. Bycie w jego wieku i pewność swojej seksualności były jedynym plusem. Bo poza tym, czuł się czasami podobnie zagubiony.
— I to, i to… — stęknął Latynos w swoje dłonie. — My tam nie chcemy kamer… i nie chcemy, żeby ktoś nas podglądał. Ani profesorzy, ani papa Sebastiana…
Foster zamyślił się, bo albo Francisco był takim dobrym aktorem, albo naprawdę czuł się zagubiony. A on mu z osobistych względów współczuł.
— Francisco?
Argentyńczyk uniósł na niego jedynie spojrzenie, bo głowy jako tako z rąk nie podniósł. I wyglądał w tym momencie, jakby w ogóle nie chciał z tego gabinetu wychodzić, tylko zostać tu i ukryć się.
— Si…?
— Nie pomogę wam z projektem. Nie mogę, ale musisz wiedzieć, że jeśli chodzi o wasz związek z Sebastianem, jestem tu, żeby was wspierać. Nie musisz się obawiać, że komukolwiek powiem, a jakby co, będę po waszej stronie. Więc nie denerwuj się.
Latynos pokiwał głową, trochę uspokojony, jednak wcale nie pomagało mu to, że nadal nie byli pewni prywatności w pokojach. Był pewien na osiemdziesiąt procent po tym, co powiedział mężczyzna i chyba na razie to musiało im wystarczyć.
— Dziękuję — odpowiedział i podniósł się, przy okazji sięgając po plecak. Zarzucił go na ramię. — A czy przed seksem tym takim francuskim, musimy zawsze dokładnie się tam umyć? — palnął ni stąd ni zowąd, bo nagle mu to przyszło do głowy i nawet nie zdążył się zastanowić, a Foster był teraz jedynym człowiekiem, który mógł mu udzielić informacji. Sebastian już mu zabronił szukania w internecie gejowskich porad, bo obawiał się tam infiltracji.
Fostera zatkało. Myślał, że to koniec rozmowy i zaraz odetchnie, dopóki nie usłyszał ostatniego pytania. Aż go zmroziło i sekundę tak siedział, kompletnie oniemiały. Nawet może nie samym pytaniem, ale formą i czasem jego zadania.
— Tak… — wydusił w końcu, uznając, że szczerość będzie najlepsza dla obu chłopców. — Dobrze by było dla was i waszego zdrowia. Zabezpieczajcie się też. Jeśli już uznacie, że to odpowiedni moment, aby wkroczyć w kolejny stopień waszej znajomości — dodał, jakoś naiwnie wierząc, że nastolatki jeszcze nie miały seksu.
Francisco bardzo mocno nagle się zarumienił, więc nie bardzo wiedział, czy odczytać to jako to, że już mieli za sobą ten etap, czy że powiedział o czymś, o czym żaden z nich nie śmiał jeszcze myśleć. Chłopak jednak nie rozwiał jego wątpliwości, bo tylko pokornie i gorączkowo pokiwał głową.
— Si, si… Dobrze… To ja… dziękuję, proszę pana. Pójdę już i… i do zobaczenia — wydusił i szybko zawrócił do drzwi.
— Do zobaczenia — odpowiedział Foster i nie dodał nic więcej, bojąc się w sumie dalszej rozmowy. Jakby to był ktokolwiek inny, a nie Francisco. A raczej, gdyby kręcił z kimkolwiek innym niż z synem mężczyzny, w którym się podkochiwał, byłoby znacznie prościej.
I kiedy już chwilę był sam w swoim gabinecie, aż rozejrzał się, czy gdzieś faktycznie nie było kamer. Nie powinno być, według jego wiedzy, były jedynie te na korytarzach. W końcu tam uczniowie głównie mieli wykonywać zadania, a nie u siebie w pokojach. Ale i tak myślenie o tym na tyle go męczyło, że w końcu wstał i udał się do dyrektora.
Spodziewał się, że Mark będzie miał sporo pracy. Był poniedziałek, tydzień więc się zaczynał i mogło być wiele spraw do załatwienia. Zresztą, było bardzo blisko Dnia Dziękczynienia. Wiedział, że Mark planował w związku z tym małą akademię. W sekretariacie jednak Theresa powiedziała, że chwilę temu robiła dyrektorowi kawę i ten nie wyglądał na potwornie zajętego, więc pozwoliła mu wejść. I rzeczywiście, gdy Foster wszedł do gabinetu, zastał Marka stojącego przy oknie, z filiżanką kawy w dłoni, patrzącego na parking szkolny.
— Witaj, Mark — przywitał się Foster, kiedy jeszcze zamykał za sobą drzwi. Stęsknił się za jego widokiem i poczuł jakąś więź z Francisco, że obu ich ciągnie do Mossów.
— Foster, hej. Co tu robisz?
Dyrektor od razu odwrócił się w jego stronę i podszedł do niego kilka kroków. Od czasu wyjazdu do siostry wyglądał trochę lepiej. Chyba przytył ze dwa kilogramy, a i na twarzy miał wypisane mniej zmęczenia niż ostatnimi czasy, choć Foster nie powiedziałby, że całkiem wydobrzał.
— Przyszedłem w odwiedziny. Mogę? — spytał i przysunął się do fotela stojącego przed biurkiem z nadzieją, że może zostać. Chciał popatrzeć na tego mężczyznę i uspokoić się jego wyglądem i obecnością.
— Jasne — potwierdził Mark i podszedł jeszcze do drzwi, po czym cichutko przekręcił klucz, żeby przypadkiem sekretarka nie weszła bez pytania. Po tym wrócił do biurka, odstawił filiżankę i położył dłoń na ramieniu psychologa. — Wyglądasz na… zmartwionego.
— Zmartwionego? — Foster spytał i usiadł przed biurkiem. — Może to za duże słowo na to, co czuję, ale jeden z uczniów wywołał u mnie nieprzyjemne myśli, odnośnie monitoringu.
— Był u ciebie ktoś z projektu? — zainteresował się Mark i skupił bardziej. I przez to też usiadł za biurkiem, po drugiej stronie. Eksperyment szkolny wywoływał w nim wiele rozterek i chyba do tego faktycznie potrzebował siedzieć.
— Tak i rozmawialiśmy o na tyle krępujących rzeczach, że nie mogę ci zdradzić kto to. Chłopak martwił się, czy ktoś go widzi… kiedy — Foster odchrząknął — sprawia sobie przyjemność.
— Och… — Mark zastygł i spiął się na sekundę. — Okej… To dość uzasadniona obawa.
— Więc pytał mnie, czy ktoś go widzi. Odparłem, że tylko na korytarzach i w salach lekcyjnych są kamery szkolne.
Mark westchnął głębiej i potarł palcami nasadę nosa.
— Problemy… Dobrze powiedziałeś. Mam nadzieję, że trochę go to uspokoiło…
— Trochę. Ale mam nadzieje, że to, co powiedziałem, jest prawdą. Też ze względu na — Foster zamyślił się nad słowem — na ostatni lemoniadowy incydent.
I jak na zawołanie Mark pokrył się czerwienią bliską tej, jaka niedawno zdobiła policzki Latynosa.
— Tak… dobrze powiedziałeś. Kamery są tylko na korytarzach i w salach lekcyjnych, jeśli chodzi o szkołę. W pokojach w internacie ich nie ma. Również monitorują tylko korytarze — wydusił.
— To dobrze. — Foster odetchnął. — I oni mają dostęp tylko do naszego monitoringu, tak? — upewnił się, myśląc, jak długo u nich zapisane są nagrania. Chyba tylko miesiąc, jeśli pamiętał. A sprawdzane są jedynie, kiedy coś się dzieje. Nie było ich stać na to, żeby ktoś cały czas oglądał monitory.
— Tak, nie zakładano nowych kamer i na pewno nie w pokojach uczniów. Na to bym nigdy nie pozwolił, Foster — odpowiedział Mark poważnie, patrząc mu w oczy i szukając zrozumienia. — Wiem, że może i na dobre by to dla nas wyszło, gdybyśmy wiedzieli, co uczniowie robią, bo zdaję sobie sprawę, że nie raz robią rzeczy sprzeczne z regulaminem, ale musimy szanować ich prywatność.
Drugi mężczyzna pokiwał głową. Zgadzał się z nim, ale Francisco po prostu zasiał w nim wiele wątpliwości.
— Ja to rozumiem i popieram. To tylko przez tę rozmowę zastanawiam się, czy oni jednak nie zgodzili się na coś, przez co ktoś będzie oglądał, jak… — westchnął — sam wiesz, Mark.
— Jak robią sobie dobrze…? Nie, na pewno nie ma kamer w ich pokojach. Możliwe, że profesorowie monitorują ich inaczej, ale na pewno nie przez kamery. Daj spokój… To byłoby chore. — Dyrektor aż się skrzywił, gdy pomyślał, że chociażby Clark Moses mógłby sobie oglądać jego syna podczas masturbacji.
— Było wiele dziwnych eksperymentów, w różnych czasach. Ostatnio mało co mnie dziwi — mruknął Foster i potarł swój kark. — Ale uspokoiłeś mnie — przyznał szczerze, bo nie chciał, żeby w ten sposób Mark dowiedział się, że jego syn ma kontakty homoseksualne ze swoim współlokatorem.
Dyrektor trochę się zafrasował jego stanem. Podniósł się zza biurka i znów do niego podszedł. Kucnął przed nim, kładąc mu dłoń na kolanie i uśmiechnął się do niego pocieszająco.
— Wiem, że to wszystko może się wydawać nieetyczne, ale nie chcę, by było bardziej, niż powinno. Myślę, że nie zaszkodzi powiedzieć chłopcom, że są w pokojach bezpieczni.
— Wydaje mi się, że to, co powiedziałem, wystarczy. Nie mogą też się rozochocić — odparł Foster i uśmiechnął się, kiedy położył dłoń na dłoni Marka. — Nie chciałbyś dziś mnie odwiedzić po pracy?
Mark od razu zerknął na ich dłonie i poruszył lekko swoją. Dotyk drugiej ręki był przyjemny. Kojący.
— Jeśli nie przeszkadza ci, że będę późno… O szóstej wieczór mam jeszcze zebranie z nauczycielami z nauk przyrodniczych.
— Nie. Będę miał czas, żeby coś ugotować. Muszę w końcu trochę się tobą zająć. U siostry chyba też było ci dobrze, więc może chociaż spróbuję jej dorównać.
— Spróbuj! — Mark lekko się roześmiał i uniósł się, choć trudno mu było oderwać od niego dłoń. — I proszę cię, nie przejmuj się tak sprawami projektu… To powinno być na mojej głowie, bo ja, jak głupi, zgodziłem się na to wszystko, a teraz muszę patrzeć, jak dwie bliskie mi osoby są w to mocno zamieszane…
— Sebastian i…? — spytał Foster, bo myślał o uczestnikach. A głównie o Francisco. Przez tę rozmowę nie wybije sobie chyba długo z głowy tego, co ten robi z synem dyrektora.
— I ty, oczywiście! — Mark aż ściągnął brwi i spojrzał na niego z wyrzutem.
— Myślałem, że mówisz o uczestnikach.
— Nie. Miałem na myśli mojego syna i przyjacie… — naraz zawiesił się i… nie bardzo wiedział, jak określić to, kim obecnie był dla niego Foster. — I…
Foster uśmiechnął się ciepło.
— Przyjaciela. Samo przyjdzie, jeśli będziesz chciał to jakoś inaczej nazywać. Zresztą tu nie chodzi o nazwę, a to, że już traktujesz mnie jako kogoś dla ciebie ważnego.
Mark uśmiechnął się w podzięce za te słowa i poratowanie.
— Wybacz… Wciąż się w tym motam.
— Nie ma za co. Nie jest to temat dogłębnie zbadany przez naukę, a co za tym idzie, pewnie też dlatego taki fascynujący. — Foster uśmiechnął się i poklepał się po udach. — Ale to jesteśmy umówieni?
— Tak — odpowiedział Mark szybko i naprawdę było widać, że wyczekuje tego spotkania. — Mam coś przynieść?
— Siebie. I pozytywne myślenie — odparł Foster z uśmiechem, kiedy wstawał.
Mark zaśmiał się cicho i na sekundę spuścił wzrok na swój krawat.
— Spróbuję. To do zobaczenia wieczorem — powiedział, choć aż fizycznie go bolało, że musi tylko werbalnie żegnać się z tym mężczyzną, stojącym dosłownie na wyciągnięcie ręki.
— Do zobaczenia — odparł Foster i posłał mu jeszcze jeden ciepły uśmiech, nim nacisnął na klamkę. Zaśmiał się, kiedy przypomniał sobie, że drzwi są zamknięte. — Zapobiegawczo — dodał i otworzył zamek.
— To na wszelki wypadek… Przy tobie często mnie ponosi. — W głosie Marka słychać było śladowe skrępowanie. W postawie zresztą też było to widać, bo wciąż stał sztywno, w jednym miejscu, trzymając ręce za plecami.
— Może i dobrze. Masz czas o tym pomyśleć do wieczora. Pieczeń też lubi długo dochodzić — odparł psycholog, kiedy wychodził i tylko chciał sobie strzelić w łeb, po opuszczeniu gabinetu za ten pokraczny flirt.

*

Patrick siedział w swoim pokoju wieczorem i analizował wszystkie raporty od swojej grupy USP. Większość w ogóle nie zasługiwała na uwagę. A innych nie umiał rozczytać. Prosił, żeby pisali te raporty na komputerze, ale większość to olewała. Do tego na co były mu informacje o tym, kto ile razy szedł do toalety albo gdzie miał brudne spodnie?
Jeden z raportów był za to całkiem ciekawy. Izzy, współlokator Jude’a Wagnera, którego oczywiście Patrick specjalnie wybrał do tej zaszczytnej grupy, bardzo dużo pisał o wokaliście. Patrick podejrzewał, że albo się w nim podkochuje, albo jest jego wielkim fanem. Cokolwiek było prawdą, raporty Izzy’ego wręcz ociekały informacjami o Wagnerze, co mogło mu się przydać. Dowiedział się, jaką ma ulubioną knajpkę, w jakim folderze na komputerze chował porno i że udzielał się na portalu randkowym.
Na analizie tego wszystkiego, co znajdowało się w raportach, zeszło mu dobre kilka godzin, ale jako że mieszkał w pokoju sam, miał zupełny spokój i prywatność. Mógł więc siedzieć na łóżku w wielkiej koszulce z grafiką w postaci uśmiechającej się muffinki i nikt go z tego powodu nie wyśmiewał. Nawet, jeśli pod tą koszulką miał tylko majtki. No i przy tym wszystkim zajadał się rogalikami z dżemem. To były jedyne momenty, kiedy nie musiał pokazywać wszystkim wokół, jaki jest ambitny i poważny.
Na koniec, planując już iść spać, przejrzał swoje notatki z raportów i… zwrócił nagle uwagę na coś szczególnego. Członkom Uczniowskiej Straży Porządkowej pod pretekstem podejrzeń co do złego zachowania, kazał zwracać szczególną uwagę na Tomasa, Jude’a, Sena, Sebastiana, Francisco, Tylera, Woody’ego, Julesa, Cody’ego i Colina. Czyli wszystkich swoich rywali. Liczył na znalezienie na nich jakichś brudów. I niemal każdy jego podopieczny spostrzegł pewną zależność…
Patrick szczególnie naciskał na odkrycie zażyłości pomiędzy tymi osobami i w tabelce, którą sam stworzył i której kopie rozdał członkom USP, zaznaczać, kto się z kim kontaktuje oraz w jaki sposób. Oczywiście niektóre osoby nie miały żadnego kontaktu bądź jego podopieczni ich nie zauważyli. Jak chociażby Colin i Tyler, czy Cody i Sebastian.
Ale prawie każdy jego podopieczny spostrzegł, że Tomas Eng kontaktuje się z Julesem Foxem. Do tego kontakt był opisany bardzo specyficznie. Ta dwójka witała się na korytarzach, kiedy się mijała i wymieniała co najwyżej uśmiechy. Kevin określił je jako „spedalone”. Neol napisał, że były „szybkie i niekonkretnie nacechowane”. Były jednak zauważalne, a gdy ta dwójka natknęła się na siebie na uboczu pewnego dnia w bibliotece, podobno wymieniła informacje w stylu „co tam słychać?”.
To mocno zdziwiło Patricka, bo nigdy nie połączyłby tej dwójki w żaden sposób. Jules Fox był przegięty, zarywał chłopaków i lubił modę. Tomas Eng z kolei był typem kolesia, który lubi zarywać dziewczyny na swoją jaśniutką grzywkę i wieczorami ogląda z kumplami filmy akcji.
Patrick postukał w wargi długopisem, zastanawiając się. Może ta dwójka była w sojuszu w projekcie? Ale przecież Tomas od jakiegoś czasu trzymał się z Woodym Jolene, więc Patrick był pewien, że to właśnie z nim współpracuje. Fox nie powinien mu być potrzebny. Tym bardziej, że Woody Jolene podobno z nim się nie porozumiewał.
Była to kwestia warta sprawdzenia i Patrick zapisał ją sobie w swoim notatniku jako jeden z priorytetów…

14 thoughts on “Project Dozen – 55 – Obserwacje

  1. Katka pisze:

    Luana, no tak, wszyscy w sumie już byśmy chcieli, żeby tajemnica wyszła na jaw i ojciec i syn byli świadomi swoich związków, ale z drugiej strony może to, tak jak mówisz, trochę nadszarpnąć relacje Fostera i Marka. Bo własnie, on jest dyrektorem, jest świadom zakazów i nakazów, ale jest tez po prostu człowiekiem i ma prawo czuć się zdradzony. Ale jak to będzie… zobaczymy. Hehe, a to pokręcone zdanie jest jak najbardziej trafne XD zachowują się, jakby nigdy z nikim nie byli i nie wiedzą, czy coś można, czy nie. A wprost żaden nie powie XD To powinna być kwestia czasu. Muszą sobie wyrobić swobodę w swoim towarzystwie. Och i chciałabyś wuoutować Tomaska. Biedny wszystko przeciwko niemu! XD

  2. Luana pisze:

    Powoli wraca mi ochota na czytanie, więc i tutaj wróciłam. :)
    Kocham Frania. Wiem powtarzam się, ale nie można inaczej. :D Ale żal mi trochę Fostera. No bo to jak starszy Moss jak dowie się o Franiu i Sebastianie oraz, że Foster o tym wiedział, będzie na niego zły, że nic nie powiedział. Owszem tajemnica i tak dalej, ale to będzie ojciec, a nie dyrektor i nie będzie myślał o tajemnicy. Mogę się jednak mylić, bo trudno powiedzieć co dalej wymyślicie i okaże się, że wszystko będzie dobrze. :)
    Ale Franio z tym ostatnim pytaniem wyjechał. :D Ma jednak rację, trzeba pytać jak się czegoś nie wie. :D
    Foster i Moss chodzą koło siebie na paluszkach. Jeden chce, drugi chce, ale obaj myślą, że ta druga osoba nie chce. Pokręciłam, ale wiadomo mniej więcej o co chodzi. Liczę jednak, że w końcu ta ostrożność pójdzie w świat, a oni (przecież przez lemoniadkę pierwszy krok mają za sobą) nie będą przynajmniej bać się tego drugiego pocałować. Bo na co czekał dyrcio? Na pocałunek.
    Patrick kombinuje, szuka i kto wie czego on sie dowie. Też sądzę, jak tu niektórzy, że Tomas niedługo pozostanie ukryty w swojej szafie. :D W sumie na to czekam.

    Co do poprzedniego rozdziału mam jeden komentarz: Erick się rozkręca. Oby tak dalej. :D

    Weny. :)

  3. Katka pisze:

    Kaczuch_A, noooo, cykor straszny z Fostera! Mark tu drzwi zamyka, na pewno po cichu ma jakieś nadzieje, a ten nawet buziaczka nie dał! Smutek! Kij, że Mark też mógł coś zrobić XD A jaka by była reakcja Sebcia… Mark na pewno miałby też jakieś większe poczucie obowiązku, że musi wspierać syna, więc może faktycznie by dobrze przyjął tę wieść, ale jak Sebastian by zareagował, to trudno powiedzieć. Mi tym bardziej, bo Sebastian nie jest mój XD Jest mądry i ogarnięty, to racja, ale też właśnie nie wiadomo, jak by to odniósł do tego, że miał Lisę, jego matkę, a teraz się prowadzi z jakimś facetem… A Patrick, haha, no jego trudno lubić XD

  4. kaczuch_A pisze:

    Foster ty głąbie czemuś nie cmoknął chociaż dyrcia, no ja nie wiem taki cykor z niego. A jego reakcja na rozmowę z Francisco bezcenna xD dobrze, że na zawał nie zszedł. A co do reakcji na orientację ojca i syna wydaje mi się, że dyrcio by go zaakceptował, ale nie wiem jak Seba by zareagował, w końcu ojciec miał żonę, kobietę etc. Ale wielkiej dramy jakoś się nie spodziewam, bo Sebastian jest na prawdę mądrym chłopakiem i wykazałby się niezłą ignorancją jakby potępił ojca za to, że kręci z facetem. Czekam na rozwój sytuacji i liczę na kolację z tą czwórką~!

    Patricka nie lubię i marne szanse, że to się zmieni.

    Weny drogie Panie~!

  5. Katka pisze:

    Damiann, gdyby żyła, to by jej pewnie nie zdradził. To oczywiście tylko gdybanie, ale mój obraz Marka, jaki mam w głowie, mówi mi, że jest raczej wiernym i stałym w uczuciach facetem (w sumie, jego żona zmarła kilkanaście lat temu, a wciąż mu się zdarza sporo o niej myśleć). A Charliego bym do Ciebie chętnie wysłała, ale Rush by strasznie tęsknił :(

  6. damiannluntekurbus17 pisze:

    Ale mi chodzi o to, co by bylo gdyby Lisa zyla. Czy Mark by ja zdradzil z Fosterem gdyby jej sie nic nie stalo xD
    Malo osob mnie rozumie ;(
    Pewnie dlatego nie mam przyjaciol xDDD Ktos chetny na mojego kolege? Zycze sobie takiego Charliego :(

  7. Katka pisze:

    Damiann, Fostera obowiązuje tajemnica zawodowa, więc nawet jakby baaaardzo chciał, to nie może powiedzieć. Ale myslę, że wyrobił sobie bardzo dobrze tę zdolność przez lata praktyki. No i wcale nie jest pewien, jak zareagowałby Mark i czy by się do niego przez to jakoś zdystansował. Ale co do Marka i jego romansu z Fosterem… ja nie widzę trochę sensu odnosić tego do Lisy, która nie żyje. To przecież nie zdrada. Dokładnie tak samo może wyglądać sytuacja po rozwodzie. Gdy człowiek zostawia małżonka i potem może ma innego. To nie zdrada przecież. Masz dziwny tok myślenia, Damiann XD Ale w ogóle fajnie widzieć duże komentarze :D Będziemy czekać na ten odnośnie Charliego ;) A emotki fajne są. Pokazują więcej emocji ;)

    MoNoMu, widzisz, masz połączony z Fosterem mózg. Ale skoro i Ty i on przewidujecie zawał u Marka, to może lepiej, żeby ten się jednak nie dowiedział… XD Sebastian z ojcem rozmawia, ale no nie codziennie przez dwie godziny. Spotykają się od czasu od czasu na wspólny posiłek i raczej jak na siebie trafią, to zamieniają kilka słów. Niemniej, no Mark jak jest w kompleksie szkolnym, to jest w pracy, więc tego czasu tak wiele nie ma. Także na prywatne rozmowy to bardziej w mieście. Ale mają dobry kontakt. No i jak Ty źle życzysz Tomaskowi! Smutno, smutno! Ale i tak pozdrawiamy XD

  8. MoNoMu pisze:

    Chyba ze dwa rozdziały temu wspominałam, że dyro mógłby zejść na zawał po dowiedzeniu się, co robią jego uczniowie. No i proszę, Foster podziela moje zdanie. Bratnia dusza po prostu. Dopełniamy się jak Oreo xD
    Ale dyro i Sebek – tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Cały dzień w tym samym kompleksie budynków, a wychodzi na to, że ze sobą nie rozmawiają. Albo to tylko moje wnioski. Najważniejsze jest to, że Foster i Dyro byli w jednym, zamkniętym pokoju… i co?! I nic! No ludzie, tak nie można… Wypadałoby dać chociaż buziaczek w policzek :(
    Mam nadzieję, że Patryk dopiecze Tomkowi, bo ten nie chce dać biednemu Drewniakowi xD
    Pozdrowienia!

  9. damiannluntekurbus17 pisze:

    Franio jest jak moja mama – zawsze przekreca rozne slowa. I to tylko tyle jesli chodzi o podobienstwa miedzy nimi xD Bo raczej dodatku miedzy nogami nie ma, skoro mnie urodzila… o.o
    Mam mieszane uczucia do tego Fostera. Jest jakis taki dziwny. Ja na jego miejscu bym powiedzial Markowi, ze jego syn jest gejem, bo bym nie mogl tego utrzymac w tajemnicy xD No, ale na tym tez chyba to polega. Pedagog/psycholog musi utrzymywac wszystko w tajemnicy, a ja bym tak nie mogl. Trzymac w sobie problemy innych ludzi – to dopiero cos! Po co mi problemy innych skoro mam swoje? Jestem troche egoista, no ale… Coz xD
    Srednio mnie interesuje jak zareaguje Mark na wiesc, ze jego syn woli chlopakow. Bardziej ciekawi, co bedzie kiedy to Sebastian sie dowie, ze jego ojciec buja sie w facecie. Bo to troche dla mnie dziwne. Mark mial zone, ona umarla i teraz przelal swoje uczucia na mezczyzne. Czy sie juz o to pytalem? Bo jesli nie, to – a gdyby jego zona zyla? Zakochalby sie w Fosterze? Bo mi sie wydaje, ze jej nadalzyje tutaj nic by nie zmienilo. Mark by ja zdradzil tak czy tak :O
    W koncu wrocilem do pisania dluzszych komentarzy, nie robilem tego chyba od dawna! Brakowalo mi tego. Nastepnym razem rozpisze sie tak o Charliem.
    Czy tylko mi sie wydaje, ze za kazdym razem, gdy komentuje wstawiam za duzo ,,XD” i roznych emotek? To zle? ;-;

  10. Katka pisze:

    Linerivaillen, o ile się Patrickowi uda dowiedzieć, co faktycznie jest na rzeczy… no ale jak Tomcio sobie nie uświadomi, że jest obserwowany, to będzie miał nieźle pod górkę.

    Omega, o jakie fajne podsumowanie bohaterów! Miejscami bardzo trafne. Jules rzeczywiście ma dużo kontaktów, więc ma duże szanse, jeśli tylko któryś z tych sojuszy nie odwroci się przeciwko niemu. No i Eric. Tak. To może być słaby punkt. Jeśli ktoś zobaczy, ze mu na nim zależy, to może to nieźle wykorzystać… Tomas z kolei… hm, tak, może faktycznie jest dość słaby na to wszystko, ale nie jestem pewna czy tak w 100%. Ma duuuużo wyobraźni. Więc w razie jakichś skomplikowanych zadań mimo wszystko może sobie poradzić… Haha, Sen z racji na swoją nieobliczalność na pewno jest twardym zawodnikiem :D Patrick – ma władzę. I to już jest wielki plus, więc się z Tobą zgadzam. Tyler, Cody i Colin trochę na uboczu są, bo nie robimy z nich głównych bohaterów i niewiele się u nich dzieje z tej racji ;) Nie chcemy Wam za bardzo mieszać XD A Woody… może to taka cicha woda, co brzegi rwie ;) Zobaczymy :D Fajnie, że taki komentarz napisałaś. Dobrze widzieć, jak patrzycie na każdego z bohaterów osobno :D

    Levi, wychodzi na to, że obaj, Franio i Foster, byli uroczy, ale to się nie ma co dziwić, bo obaj byli zagubieni w tej rozmowie XD Tak nieporadnie do tego podeszli, nawet nasz dojrzały pan psycholog. Krępujące tematy są… ciężkie. No i przed Tomasem ciężkie czasy, nie ma się co kłócić… Pytanie, jak to rozegra Patrick, bo gdy tylko dostanie się do tego newsa, może narobić wieeele szkód…

    O., Julesa wyoutować się nie da, bo już jest wyoutowany, hehe. Z Tomciem gorzej… A wspólna gadka o seksie… cóż, Jules mógłby ich wszystkich wyszkolić XD

  11. O. pisze:

    A może by tak w czwórkę pogadali o seksie xD
    Hah, Thomas do wyoutowania? A może Jules? :D

  12. Levi pisze:

    Franio jest taki słodko-uroczo-nieporadny, że czytając o nim uśmiech automatycznie pojawia się na twarzy, choć z drugiej strony ma też swoje sposoby na ‚przetrwanie’. Foster podczas rozmowy z Francisco też był na swój sposób uroczy, a ostatnie pytanie Latynosa było dla niego niezłym zaskoczeniem. Ich cała rozmowa sprawiła, że w dobrym humorze poszłam spać. Dzięki ;)
    Nie jestem jeszcze do końca przekonana co do braku kamer w pokojach chłopców, wszystko jest jeszcze możliwe.
    No i Thomas, fajny z niego chłopaka ale chyba nadejdzie dla niego ciężko czas bo Patrick się weźmie za niego. Albo go zniszczy albo szantażem wymusi pomoc dla siebie. Jeżeli przez Patrica wszyscy w szkole dowiedzą się o tym, że Tom jest gejem, to chłopaka może to zniszczyć, i wtedy nie tylko on będzie cierpiał ale i osoby w jego otoczeniu. Tom nawet przez plotki o swoim homoseksualizmie by nie spał po nocach.

  13. Omega pisze:

    Franio vs Foster xD jak tego nie pokochać? ja czekam aż Sebcio lub dyrektor się dowiedzą o sobie :3
    Patrick wziął się do roboty… Czuję, że niestety Tomas zostanie celem USP .-. nie chcę tego, ale jest w kontakcie z dwoma uczestnikami projektu i nie wydaje się taki silny, więc pewnie będzie chciał go jakoś wyeliminować .-. wolałabym, aby zabrał się za Foxy’ego lub Sen’a, bo raczej ciężko byłoby się ich pozbyć…
    Ogólnie zastanawiałam się ostatnio jak wygląda sytuacja, wśród uczestników:
    Jules Fox – szanse na wygraną ma chyba największe, bo ma sojusz z Franiem i Sebciem, Tomas w razie potrzeby mu pomoże no i Eric go wspiera w projekcie, choć z drugiej strony Eric może też być jego słabą stroną i mógłby przez to przegrać .-.
    Sen Nakano – Jest nieobliczalny i sprytny, przez co nie wiadomo co zrobi w danej sytuacji… Nie wiem co by mogło sprawić, że nie wykona jakiegoś zadania, ale czuję, że nawet jeśli nie wygra, to przetrwa naprawdę długo + kibicuję mu i Noelowi, więc chcę dla nich jak najlepiej :)
    Patrick Bright – Pomysł z tą strażą miał świetny i choć nie chcę, aby wygrał, to muszę przyznać, że naprawdę utrudnił wiele rzeczy swoim przeciwnikom.
    Tomas Eng – Tommy, cudny Tommy, nawet jeśli odpadnie, to pewnie pomoże Woody’emu jak tylko się da… Oczywiście życzę mu zagrania w Supernatural, ale mimo, że go naprawdę lubię, to coś czuję że nie wytrwa za długo…
    Tyler Page – Jeśli mam być szczera, to go nawet nie pamiętam, więc nie wiem co o nim napisać .-.
    Woodrow Jolene – Cóż… w sumie nawet jeśli nie wygra, to ma naprawdę dużo szczęścia, bo ma świetnego chłopaka i przyjaciela, choć mam przeczucie, że jednak za jakiś czas Woody odpadnie…
    Cody Solt – Chwilowo nie wiadomo co u niego słychać, ale czuję, że jako przyszły dziennikarz nie podda się za łatwo i za jakiś czas się pokaże i to w wielkim stylu (może jakieś zadanie go do tego skłoni)
    Colin Cross – On robi coś poza graniem? :P
    Jude Wagner – Na razie nie zrobił nic konkretnego, więc również się o nim nie wypowiem…
    (oczywiście w powyższym nie ma Sebastiana i Francisco, ponieważ nie dostają zadań no i oczywiście Kevina, bo odpadł)
    Nie wiem, czy to co piszę ma sens, bo jestem strasznie zmęczona a rano muszę wcześnie wstać .-.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s