Project Dozen – 52 – Mister Dick

Woody nic nie mówił, ale cały czas chciało mu się śmiać. Wiedział, w jakim celu umówił się z Tomasem do kina. I nie była to tylko okazja dla nich, żeby się spotkać i pobyć razem, ale też sposób, żeby Trey miał wolny pokój. A miała wpaść Harper. Przyszło zamówienie, które Woody składał razem z dziewczyną i teraz był bardziej ciekaw, jak przebiegnie ich potajemne spotkanie w internacie niż film, na który miał iść. Naprawdę więc starał się nie uśmiechać głupio do przyjaciela, kiedy czekał na swojego chłopaka, aż ten przyjdzie po niego do pokoju.
Trey się denerwował i było to widać. W ciągu godziny wyszedł na papierosa trzy razy, a teraz siedział na parapecie, słuchał muzyki z laptopa i niecierpliwie postukiwał stopą o kaloryfer. Obawiał się tego, co miało nadejść, a równocześnie czuł przyjemne podekscytowanie.
— A wy? Będziecie się bzykać w samochodzie? — rzucił do kumpla, udając, że nie widzi jego głupawego wyrazu twarzy.
— My? — spytał Woody, naprawdę starając się zachowywać normalnie. — Nie wiem, zobaczy się. Chociaż pewnie Tomas nie będzie chciał, a ja znowu nie chcę dawać. Może najwyżej ręczny, czy coś. Może nawet w kinie. — Zaśmiał się, chociaż realnie to wykluczył.
— Aaa… czyli idziecie do kina, nie na film? — Trey uśmiechnął się pod nosem i po raz setny spojrzał na godzinę w telefonie.
Woody rozejrzał się wokół, złapał poduszkę i rzucił nią w kumpla.
— Już tak się nie denerwuj, bo pomyślę, że naprawdę się stresujesz — zażartował już jawnie. Nie dziwił mu się, ale mógł pomóc rozładować to napięcie.
Harper miała wpaść, ale jeśli się nie mylił, dopiero za dobre dwadzieścia minut. Trey jednak zachowywał się, jakby miała być tu za sekundę i czasem wyglądał, jakby się tego bał, a czasem jakby już chciał się rozebrać i wskoczyć do łóżka. A na razie oddał cios poduszką.
— Spieprzaj. Mam być przeleciany. Dziwisz mi się? Też się stresiłeś przed pierwszym razem — mruknął.
— No jasne, że tak. Każdy chyba się stresuje przed pierwszym razem. Ale palce były spoko, nie? — podchwycił Woody, samemu trochę się na to nakręcając. Co by nie mówić, to był bardzo przyjemny temat.
Jego kumpel nerwowo oblizał wargi i przytaknął, wpatrując się za okno. Był ubrany tylko w szary, postrzępiony bezrękawnik i luźne spodnie dresowe z niskim krokiem, trochę alladynkowe, a i tak było mu gorąco.
— Taa… Kręci mnie to. Nie wiem. Ale co innego palce swojej dziewczyny, a co innego sztuczny kutas.
Woody musiał przyznać mu rację, chociaż nadal był rozbawiony ponad miarę.
— To nie operacja, zawsze można przerwać. Ale z jakiegoś tam mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że kutas jako taki jest lepszy. Tam pominę, że prawdziwy. — Zaśmiał się, mocno mrużąc przy tym oczy.
Usta Treya od razu się skrzywiły, ale po tym chłopak odchylił głowę do tyłu i oparł ją o załom ściany nad parapetem.
— Co kto woli, nie? Mnie jednak bardziej jara kutas przypięty do pipeczki Harp.
— Mi tam się wydaje, że ta piczka cię sama w sobie bardziej jara. Ale co kto woli, nie? — Woody skopiował jego słowa. Zerknął jeszcze na telefon. — Ale będzie fajnie. W ogóle Harp też jest na to najarana, ale i zestresowana jak ty, więc nie mdlejcie tu.
— Najwyżej to wszystko olejemy i zwyczajnie się poruchamy. Ale, bracie, trochę nie wiem, jak jej powiedzieć, jak mi to nie będzie podchodzić. Bo… — Zawiesił się i zacmokał krótko. — Nie powiem lasce, że mnie dupa boli.
Woody ściągnął brwi, trochę poważniejąc. Trochę.
— Ale co? Ona nigdy nie mówiła na przykład „czekaj, czekaj” albo „wolniej”? Weź. Co jest złego w tym, że zmienisz zdanie w trakcie?
Jego kumpel jednak mógł to bardzo prosto wyjaśnić. Zwyczajnie wyszedłby na cykora czy jakąś pipę, a nie faceta, który podjął decyzję i się jej trzyma.
— Nie wiem… To trochę pizdowate.
Woody spojrzał na niego koso.
— Dzięki… — burknął, bo dla niego rozmowa w trakcie seksu, czy jest dobrze, czy nie, była istotniejsza niż bycie pozerem, który to niczego się nie boi i bierze wszystko na klatę.
— Weź, bracie, to nie personalne. Nie chcę po prostu, żeby Harp uważała mnie za kogoś… niemęskiego. Już dość, że dam jej dupy — stęknął Trey, który niby już był z tym jakoś pogodzony, ale wciąż miał pewne opory. Mniejsze, niż jakby był innym, mniej… liberalnym nastolatkiem, ale i tak nie miał pewności, że to, co zamierza zrobić, jest w stu procentach okej.
— Bo od tego, że powiesz jej, że jednak nie chcesz, albo żeby robiła to wolno, staniesz się kobietą. To ma sens. Naprawdę, Trey. A ona nagle dostanie dodatkowego owłosienia od tego, że cię przeleciała. — Woody może trochę chamsko, ale wyśmiał kumpla.
Ten uniósł rękę i pokazał mu środkowy palec. Stresował się. Może i gadał od rzeczy, może i Woody miał rację, ale był, do cholery, zestresowany tym, co miał dzisiaj zrobić. Już wystarczająco dziwnie się czuł, że od trzech dni nie jadł żadnego pieczywa i wytworów z mąki, a niemal same białka i zupy.
— Goń się — mruknął i znów spojrzał przez okno.
Woody w końcu zszedł z niego i już mu nie dopiekał.
— Już niedługo sobie pójdę. Też pewnie trochę, znając Tomasa, być niemęski — dodał już kąśliwie w stronę swojego chłopaka.
— To dobrze, że mam kumpla geja. Nie będę się czuł samotnie — prychnął Trey z lekkim rozbawieniem. Gdy tylko skończył mówić, do drzwi ktoś zapukał. Pytanie tylko, czy była to randka Woody’ego, czy Treya. Ten drugi napiął się i skinął na współlokatora. — Otwórz.
Woody nie odpowiedział, tylko wstał, żeby zobaczyć, kto do nich zawitał. Po otwarciu drzwi ujrzał swojego chłopaka w czarnej kurtce z logiem Batmana na piersi. Tomas dziwnie wyglądał w takich ciemnych kolorach, szczególnie, kiedy uśmiechał się szeroko.
— Czołem. Jesteś gotowy? — zapytał i spojrzał przez ramię Woody’ego, a zobaczywszy jego kumpla, machnął mu dłonią.
— Siema, Tommy — odmruknął Trey, a Woody skinął głową.
— Tak, wejdź, ogarnę się i idziemy — odparł i kiedy gość zamknął za sobą drzwi, pocałował go krótko, po czym podszedł do swoich butów i zielonej kurtki. Pod nią miał mieć bluzę i koszulkę, dlatego nie obawiał się, że będzie mu zimno w samochodzie.
— Może pójdziemy potem na jakieś żarcie jeszcze? — zagadał swojego chłopaka Tomas, oglądając, jak się ubiera i rozmyślając o tym, że chciałby go już z tego wszystkiego rozebrać.
— Możemy. Mamy sporo czasu do wykorzystania. — Chłopak z dredami spojrzał porozumiewawczo na współlokatora i zarzucił na siebie kurtkę. Puścił mu oczko.
— Bawcie się dobrze. Puść mi sygnał, jak będziecie wracać — rzucił Trey do kumpla, a Tomas już czekał przy drzwiach.
— Spoko. Też bawcie się dobrze i nie spinaj się — odparł Woody, mając swoją ostatnią radę także w dosłownym jej znaczeniu na myśli.
Trey pokazał mu środkowy palec, a gdy dwójka nastolatków wyszła z pokoju, sam wstał z parapetu, by zrobić coś ze sobą. Uznał, że zabije czas siedząc na facebooku, by nie myśleć o tym, co będą robić, gdy jego cudowna dziewczyna przyjdzie. Myśli jednak same do tego odpływały i gapiąc się nieprzytomnie na zdjęcie wrzucone przez admina strony z graffiti, myślał, czy woli robić to całkiem po ciemku, czy przy jakiejś lampce nocnej. Bo w pełnym świetle zdecydowanie nie.
Te przemyślenia przerwał mu telefon od Harper, która pytała go, na którym piętrze mieszka i który ma numer pokoju. Przypomniał więc jej, a jako że dziewczyna miała już przyjść, zmniejszył głośność muzyki i jeszcze uchylił okno. Już było mu duszno.
Prawie dostał zawału, kiedy znowu usłyszał pukanie do drzwi, ale to już nie mógł być gość Woody’ego. Otworzył i zobaczył swoją dziewczynę. Miała uśmiech na twarzy i rumieńce, a przez ramię przewieszony plecak.
— Heeej, przystojniaku.
— Siema, moja mała — odparł, położył jej dłoń na biodrze i pocałował ją w usta. — Wbijaj. Zimno tam?
Harper pociągnęła nosem i weszła głębiej do pokoju, odkładając plecak na łóżko Woody’ego.
— Trochę. Ale będzie gorzej, więc wolę się nie nastawiać negatywnie. A ty wietrzysz? — spytała, wskazując brodą na uchylone okno.
— Było duszno. Mogę zamknąć — odparł, przy okazji przekręcając klucz w zamku. Niby nikt nie wchodził bez pukania do ich pokoju, ale wolał trzymać rękę na pulsie. Wszystko było możliwe. Dlatego nawet miał nadzieję, że zrobią to u Harper, ale niestety nie zapowiadało się, żeby w ciągu kilku najbliższych tygodni miała wolną chatę.
— No przymknij, najwyżej potem się uchyli. Jeszcze się nie zagrzałam. — Dziewczyna zaśmiała się i zaczęła rozbierać z wierzchniego okrycia. — A ty w ogóle jak? Ja prawie pół nocy nie spałam.
— Ja podobnie — przyznał Trey i zamknął okno, po czym obsunął rolety w dół. Musiał więc zapalić nocną lampkę, by nie zrobiło się całkiem ciemno. — Ale spoko, jestem chyba gotowy. Zobaczymy, jak będzie. Babka na dole cię nie przeszukiwała? — prychnął. Wiedział, że goście musieli zostawiać dokumenty u dozorcy w internacie, ale czasem też poświadczać, że nie wnoszą butelek czy czegoś innego.
— Nie, była spoko — odparła i usiadła na łóżku współlokatora swojego chłopaka. Otworzyła plecak i sięgnęła do środka. — Bo ty jeszcze go nie widziałeś, nie?
Trey poczuł się, jakby mówili o jakimś tajnym dokumencie skradzionym CIA. Pokręcił tylko głową i trochę na miękkich nogach podszedł do swojej dziewczyny. Stanął tuż przed nią i z napięciem popatrzył na to, co wyciągała.
Harper oblizała usta i wyjęła z plecaka opakowanie. Było niepozorne, ale w środku znajdowało się to, co miało dziś być ich główną atrakcją. Strap-on był całkiem ładny, jak patrzyło się na niego prozaicznie. Prosty, czerwono-czarny. Penis był w podobnym kolorze do naturalnego członka białego mężczyzny. I mimo że był wielkości mniej więcej genitaliów Treya, ten poczuł, jak włoski na ciele stają mu dęba.
— Kurwa… — wydusił i z oporem sięgnął do niego, by go dotknąć. — Woody ci mówił, że nie całego na raz, nie? — zadał, może i głupie, pytanie, ale samo błyskawicznie przyszło mu na język.
Harper zaśmiała się nerwowo.
— Mówił, ale samej też przeszło mi to przez myśl. W sumie długo się na niego w domu gapiłam, kiedy przyszedł. Jest całkiem przyjemny w dotyku, jak na sztucznego.
— Mam nadzieję, że wolisz mojego. Bawiłaś się nim? — Trey tym razem z większym zaciekawieniem spojrzał na swoją dziewczynę. Trochę kręciła go ta myśl. Na tę chwilę bardziej niż sam strap-on, którego właśnie dotykał i badał palcami.
Harper zarumieniła się lekko, ale pokręciła głową.
— Nie. Znaczy, nie bardzo. Jednak chciałam, żeby no… jak jest dla ciebie, to wiesz, żebyś był pierwszy — odparła, przygryzając przy tym wargę.
— Spoko. Nawet tak lepiej, bo jeszcze byśmy się nim dzielili i byłby naszym trzecim do trójkąta — prychnął Trey, coraz bardziej się stresując, im dłużej patrzył na tego sztucznego penisa. Uniósł go, pomachał i wykrzywił usta z kiepskim żartem: — Trey, Harp i Mister Dick.
Dziewczyna roześmiała się głośno. Nie przestając, sięgnęła jeszcze do plecaka i wyjęła buteleczkę lubrykantu.
— I Miss Żelik. — Zarechotała do pary z Treyem, który obejrzał buteleczkę. Czyli chyba wszystko mieli.
— Okej. Mamy czworokąt. To może jak już cały skład, to… zaczynamy? — dopytał, zerkając w jej niebieskie oczy. Miał na nią cholerną ochotę, mimo stresu. Chciał się pieprzyć.
Harper także się uśmiechnęła, pokrywając się mocniejszym rumieńcem. Odłożyła na moment żel i chwyciła swojego chłopaka mocno za ramię. Przyciągnęła go do siebie i pocałowała z pasją. Nie było co mówić. Jeszcze nie. Nadmierne opisywanie planu mogło ich tylko nastraszyć.
Trey podchwycił taką strategię i na moment zapominając, że właśnie znajdują się na łóżku Woody’ego, przekręcił Harper na plecy i podparłszy się z boku jej głowy, mocniej wcałował się w jej soczyste wargi. Kręciło go penetrowanie tych ust językiem, ssanie ich, a przy tym dotykanie miękkiego ciała, więc wsunął jej od razu palce pod koszulkę, na szczupły brzuch. Dziewczyna odpowiedziała chętnym mruknięciem, a także objęciem swojego chłopaka rękoma za kark. Odpowiadała na pocałunek i chwilami sama go prowadziła, prężąc się pod Treyem. Podobało jej się to, jak byli blisko i że nie było to tylko „zaliczenie”. Chociaż dziś mieli faktycznie coś wspólnie zaliczyć w swoich seksualnych doświadczeniach.
Na razie Trey dążył do tego, żeby już mieć Harper nagą. Dlatego, gdy pomacał jej seksowny brzuch, sięgnął do czerwono-białej koszuli. Nie spieszył się, więc nie niecierpliwiło go rozpinanie guzików, bo przy tym mógł całować się z dziewczyną i wręcz ją odpakowywać.
Harper ubierała się zawsze tak akurat, jak lubił o tym myśleć, bo nie było to nic ani za bardzo wyuzdanego, ani za bardzo buntowniczego. Ubierała się seksownie, podkreślając swoje atuty, ale i mając swój styl. A raczej mieszając je, bo chociażby dziś miała wytarte jeansy, ale też niby grzeczną koszulę.
— Mmm, Woody nas nie zabije? To chyba jego łóżko? — spytała między pocałunkami, wsuwając mu dłonie na talię i trochę niżej na boczki.
— Możemy się przenieść… ale cholernie trudno mi teraz się od ciebie odlepić — odmruknął Trey, zsuwając się ustami na jej szyję, tuż pod ucho. Odsunął nosem blond włosy i pocałował jej delikatną skórę. A przy tym udało mu się już rozpiąć całkiem jej koszulę.
— Nooo… to jak nas nie zabije, to nie przerywaj — odpowiedziała Harper i jeszcze wyciągnęła ręce, żeby pomacać chłopaka po pośladkach przez spodnie.
Od razu serce Treya przyspieszyło, jak koń smagnięty biczem. A do tego penis mu drgnął, co tylko upewniło go, że naprawdę go to kręci. Odetchnął głębiej na jej skórę i wyprostował się trochę.
— Zdejmiesz koszulę?
— Mmm, możemy w ogóle się trochę rozebrać, ale to troszkę się odsuń. — Harper pchnęła go lekko w ramię, żeby się podniósł i, żeby i ona miała przestrzeń na pozbycie się wszystkich ubrań powyżej pasa.
Trey więc sam przy okazji rozebrał się z bezrękawnika, przez co od razu można było zobaczyć jego wytatuowaną łasiczkę. Miał bardzo szczupłe ciało, a żebra dodatkowo się wyeksponowały, gdy podnosił ręce.
— Dajesz, mała. Mam na ciebie coraz większą ochotę.
— Mmm, nie mów do mnie „mała”, bo się okaże, że mam większego — zażartowała Harper i z racji, że Trey klęczał jej nad udami, chwyciła go w talii i mocno pocałowała w klatkę piersiową. Zaraz po tym polizała jego mostek.
Jej chłopak aż się na nią zagapił. Podniecała go ta jej pewność. Jakoś nakręcał go nawet w tej chwili ten głupi fakt, że była od niego starsza o rok.
— No dobra, bez takich. Moje ego musi przetrwać ten wieczór — prychnął i z racji ułatwionej pozycji, zsunął jej koszulę z ramion, a potem podciągnął czarny top, żeby i z niego ją rozebrać. — Kurwa, jeszcze stanik. Nie chodzisz czasem bez?
— Rano i wieczorem. Wolę jednak z… Ale czekaj, pomogę ci. Dla dobra twojego ego — odpowiedziała dziewczyna i znowu go pocałowała, ale dłonie zabrała za swoje plecy, żeby rozpiąć stanik z push-upem.
Trey domyślał się, czemu nosiła taki, a nie inny. Miała w końcu drobne piersi, ale jego osobiście bardzo kręciły. Zresztą jego penis potwierdził to kolejnym drgnięciem, gdy tylko Harper znów mu się pokazała, już bez biustonosza, i mógł widział wyraźnie jej sutki. Pochylił się, pocałował ją mocno i dłonią delikatnie pomasował jedną pierś.
Dziewczyna zmysłowo oblizała usta i trochę odchyliła się do tyłu, żeby Trey mógł odrobinę dłużej zająć się jej piersiami. Jakoś nie były jej ulubionymi częściami ciała, jeśli chodziło o ocenianie swojego wyglądu, ale nie narzekała specjalnie. Tym bardziej jej chłopak nie zamierzał narzekać. Pieścił ją, delikatnie podszczypywał i sprawiał, że brodawki sztywniały. Kręciła go nawet myśl, że kiedy Harper założy strap-on, to będzie już mokra.
— Ubrać ci go, czy wolisz sama to zrobić? — zapytał szeptem, cmokając ją po szyi w trakcie pieszczot.
— Chyba… nie wiem. Myślałam, żeby samej go założyć, ale to jak wolisz — odpowiedziała dziewczyna i bez skrępowania sięgnęła między ich ciała, do swoich spodni, żeby je rozpiąć i wsunąć dłoń w majtki.
Trey zerknął tam i na sekundę wstrzymał powietrze w płucach.
— Obojętne, ale nie musisz się spieszyć. Możesz mi pokazać, jak się dotykasz — zamruczał, odsuwając się trochę, by lepiej widzieć. Sam przy tym też rozpiął spodnie.
Harper zaśmiała się.
— Chciałbyś? — spytała zaczepnie, nie zabierając dłoni. Siedziała, oparta z tyłu jedną dłonią, w podartych, rozpiętych jeansach i z gołymi, sterczącymi sutkami, na łóżku przyjaciela swojego chłopaka.
— Pytasz! To jedna z bardziej seksownych scenek, na jakie można liczyć w łóżku. — Kącik ust Treya uniósł się lekko w górę, a on sam odrzucił na podłogę swoje dresowe spodnie i usiadł naprzeciwko dziewczyny. Cholernie go kręciła i czuł się niesamowicie dumny, że była jego.
Harper znowu się zaśmiała. Potrząsnęła głową, żeby włosy spadły jej całkiem na plecy i wsunęła dłoń głębiej w spodnie. Stęknęła cicho. Na razie nie zdejmowała ubrania, jakby trochę się drażniła ze swoim chłopakiem, opóźniając jemu widok, ale sobie nie szczędząc przyjemności. Na swój sposób jednak było to równie podniecające, jakby była całkiem rozebrana. Trey więc z wielką przyjemnością chłonął to, co widział, samemu masując się po przodzie slipek. Miał tam już twardo.
— Myślisz o mnie, gdy to robisz?
Harper przygryzła wargę, znowu stęknęła i odchyliła głowę do tyłu.
— Mmm, tak. Jak mnie całujesz. Tam też. — Zaśmiała się na koniec i spojrzała od razu na jego twarz po tym, jak to powiedziała. Miała przy tym zdrowe wypieki. Zresztą po twarzy nastolatka też było widać podniecenie.
— Mogę cię wylizać, jak chcesz — zaproponował, licząc, że dzięki temu Harper szybciej się rozbierze.
Dziewczyna zmrużyła oczy, wyprostowała się i wychyliła do przodu. Wyjęła dłoń ze spodni i pocałowała Treya w usta.
— Myślę, że to sobie zostawimy na potem — zamruczała i pocałowała go w szyję, podciągając nogi pod siebie, żeby klęknąć i zabrać się w końcu za swojego chłopaka.
Ten wyczuł od razu, że nadchodzi moment, w którym powinien powoli oddawać Harper dowodzenie. Odpowiedział więc na pocałunek, nie naciskając na minetę czy zmianę pozycji. Sam w trakcie pocałunku zdjął bieliznę.
Kobiece usta były miękkie i przyjemne, tym bardziej, kiedy zsuwały się coraz niżej jego ciała, najpierw po szyi, potem po mostku, aż w końcu Trey czuł je na brzuchu. Widział też wypięty w górze tyłek Harper i rowek wystający spod spodni, które jakimś cudem jeszcze nie wylądowały na podłodze.
Zapatrzył się tam i przesunął jedną dłonią po jej gładkiej skórze na plecach.
— Nie chcesz ich zdjąć? — zapytał z nadzieją, już chcąc ujrzeć jej śliczne pośladki.
Harper zaśmiała się kokieteryjnie, wyprostowała i jeszcze raz go pocałowała, teraz w usta.
— Wiedziałam, że w końcu zaczniesz o to prosić — odparła jak mała figlara. I chyba coś w tym było. — Zdejmę już, to połóż się jakoś, ja się… ehem, uzbroję.
Trey dyskretnie przełknął ślinę i przytaknął. Ale tutaj pojawił się problem. Nie bardzo wiedział, jak się ma położyć. Każda pozycja wydawała mu się dziwna. Bo gdyby położył się na plecach i rozłożył nogi, chyba spaliłby się ze wstydu. Z kolei nadstawianie się od tyłu kojarzyło mu się dziwnie zwierzęco. Ale Woody mówił, że często taka pozycja na pierwszy raz była najwygodniejsza, więc w końcu, unikając wzroku swojej dziewczyny, odwrócił się i położył na brzuchu.
Harper, która stała między łóżkami, popatrzyła na swojego chłopaka i aż zagwizdała, kiedy miała taki widok przed oczami i gacie w kolanach.
— Nie ćwiczyłeś czy coś? — spytała, wgapiając się bezczelnie w jego pośladki. Uważała, że jest wiele krągłości w naturze, które przykuwają wzrok. Piersi i pośladki były tymi kluczowymi.
— Nie, nie za bardzo — prychnął cicho Trey i by dodać sobie animuszu, oparł łokieć na poduszce, a twarz na dłoni i obejrzał się na nią wyczekująco. A tak naprawdę właśnie w duchu coraz bardziej się denerwował tym, co miało nadejść. Pozycja na pewno była irracjonalna.
Harper jednak szybko mu ją ułatwiła, bo nago dosłownie wskoczyła na niego. Trey poczuł jej nagie ciało na plecach, pośladkach, a nawet nogach, kiedy swoje splotła z jego. Oparła też brodę na czubku jego głowy i poruszała biodrami, jakby go już brała.
— Mmm… Ale mam zajebistego chłopaka.
Ten uśmiechnął się pod nosem i wyciągnął dłoń za siebie, żeby dotknąć jej boku.
— Tylko nie chwal się tym, co robimy, koleżankom — odpowiedział z rozbawieniem.
— Nie? A ja już im wszystko powiedziałam. Nawet pokazałam im pana sztucznego! — Harper zaśmiała się i chwyciła go za brodę, żeby pocałować w usta. — Mmm, przygotowany?
— Chyba tak — odparł z małą pewnością, ale nie zamierzał się teraz wycofywać. Chyba że będzie naprawdę źle, ale musieli przecież najpierw sprawdzić. — Zakładasz?
— Mhm, nie odwracaj się — odparła Harper i trochę się nad nim uniosła.
Kilka razy jeszcze pocałowała go w plecy, po czym w końcu klęknęła nad jego udami i chwyciła go obiema dłońmi za pośladki. Ścisnęła je jak dwie kule odstresowujące. Tak, te też ją odstresowywały, mimo że serce biło jej szybciej z napięcia.
Zobaczyła, że pośladki Treya od razu się napięły, jakby zamiast dłoni miała dwa sztuczne, wielkie czarne penisy i namierzała się nimi na jego dziewiczą dziureczkę. Uśmiechnęła się przez to do siebie. Sięgnęła po nawilżenie i strap-on, ale jego jeszcze położyła z boku. To żel otworzyła i wylała sobie trochę na place. Już bawili się w palcówkę, więc tu czuła się pewniej. Kiedy rozgrzewała śliską substancję na dłoni, kiedy wsuwała palce między pośladki swojego chłopaka i kiedy pieściła jego zwieracz, czekając na pierwsze ciche stękniecie.
Trey na razie stłumił to w sobie i tylko podparłszy się na łokciach, spuścił głowę. Z zamkniętymi oczami wczuwał się w to, co robiła mu dziewczyna. Jego szczupłe ciało dobrze wyglądało w tej pozycji, a łopatki były ładnie wyeksponowane. On za to próbował podejść do tego jak do erotycznego masażu. Harper w końcu na razie używała tylko palców. Co z tego, że pieściła jego odbyt? Było to przyjemne i podniecające, a kiedy delikatnie naparła na jego wejście, już się nie powstrzymał i głośniej wypuścił powietrze. Dreszcz przebiegł przez jego ciało.
To było coś. Za każdym razem miał dreszcze, lekkie mrowienie na skórze i myśl, choć spychaną sukcesywnie, że jednak faceci zwykle tego nie robią. Kobiety miały w tej kwestii jakoś łatwiej, nie powstał żaden dziwny przesąd, że dotykanie ich drugiej dziurki jest jakieś „inne”.
— Mmm, uwielbiam ci to robić. To ma w sobie to… coś — pochwaliła swojego chłopaka Harper, naprawdę czując niezłą satysfakcję, kiedy Trey tak reagował i to nie od obciągania. Coś w tym było, od czego była jeszcze bardziej śliska niż od palcówki.
— Mhm… dzięki — odmruknął Trey, oddychając bardzo głęboko dlatego, że starał się zwyczajnie przez to kontrolować swoje reakcje. Bo to naprawdę miało w sobie to… coś. Nie miał pojęcia, czemu było mu tak przyjemnie, kiedy ktoś mu majstrował przy tyłku. Może miał tam więcej zakończeń nerwowych, a może tak, jak gdzieś w internecie pisali, niektórzy byli gdzieś bardziej wrażliwi, inni mniej. Dziwiło go jednak, że jemu, jako heterykowi, trafiło się akurat takie unerwione miejsce. Z drugiej strony Harper też się tym jarała, więc może było mu to pisane.
— Mmm… — zamruczała i pochyliła się do niego, żeby cmoknąć go w plecy. — Już dwa palce są w środku — wyszeptała, zerkając przy tym na sztucznego penisa. Miała pewien pomysł, czym go dodatkowo nawilżyć.
— A myślałem, że już więcej — zażartował Trey na wydechu. — Rozciąga i tak nieźle…
Było mu naprawdę gorąco i trochę pożałował, że zamknął okno. Zastanowił się też, czy powinien jakoś rozłożyć nogi, ale sam nie wiedział, więc tego nie zrobił.
— Ale jest okej? — upewniła się jeszcze Harper, bo nie chciała mimo wszystko robić krzywdy swojemu chłopakowi. Sztuczny penis był większy niż dwa palce, chociaż i tak zamierzała zaraz wsunąć kolejny.
Trey zaśmiał się krótko i wziął głębszy oddech.
— Nawet lepiej.
Harper w nagrodę za taką odpowiedź cmoknęła go znowu w łopatkę i wsunęła mu kolejny palec w tyłek. W międzyczasie też postanowiła, że będzie miała jednak trochę przyjemności z ich trzecim do tego czworokąta i zamiast założyć strap-on, wsunęła sobie sztucznego penisa do pochwy.
Trey na razie nie był świadom tego, co robi, bo właśnie próbował zapanować nad oddechem i spięciem mięśni. Do trzech palców jeszcze nigdy nie doszli, więc musiał przyznać, że to jednak sporo. Już nie miał wyboru. Podparł się wygodniej i trochę bardziej klęknął niż położył. Harper musiała więc zsunąć się z jego ud, ale nie przeszkadzało jej to. Dzięki temu mogła pierwszy raz, trochę inaczej, dobrać się do tyłka swojego chłopaka. Odsunęła się odpowiednio i teraz cmoknęła nie jego łopatkę, a pośladek.
Trey się trochę zaczerwienił przez ten pocałunek, choć równocześnie rozluźnił się nieco.
— Jak tam? — zapytał i obejrzał się na nią. I dopiero zauważył, gdzie jest strap-on. — O kurwa… mmm, mała… jarasz mnie, nawet jak mi zabrałaś ten pierwszy raz z zabawką.
— Pomyślałam, że go trochę… — Harper zaśmiała się i stęknęła, kiedy sama poruszyła zabawką w sobie — trochę ocieplę — zamruczała, już nie dodając, że dzięki temu mógł wydać się bardziej jak prawdziwy.
Trey cudem nie zaproponował, że jej pomoże i trochę go sam powsadza. Zapatrzył się tylko na nią. Podniecało go niepomiernie to, jak widział, że zabawka znika częściowo w jego dziewczynie, a ona ewidentnie się podnieca. Zresztą strap-on był wilgotny i to już o czymś świadczyło.
— Nie krępuj się — zachrypiał.
— Niedługo też go poczujesz. Jest… całkiem fajny, jak na sztucznego. — Dziewczyna mocniej wsunęła palce w jego tyłek. To też ją kręciło. Że widziała zwisające jądra i penisa swojego chłopaka i jednocześnie mogła go tak „posuwać”.
— Nn…! — Trey jęknął głośniej i bardziej nieoczekiwanie dla samego siebie, więc szybko odwrócił się z powrotem do poduszki i zacisnął na niej palce. — Ty też lubisz palcówkę, nie? — wydusił.
— Robić czy dostawać? Bo jedno i drugie jest fajne w sumie — odparła, zajmując się swoim chłopakiem najlepiej, jak umiała.
— Chodziło o dostawanie, ale… um… odpowiedź spoko… — odmruknął Trey i właściwie nie wiedział, ile to ma potrwać, bo po pierwsze, sam nie czuł się jeszcze rozciągnięty, a palce dalej wydawały mu się poruszać trochę na siłę, a z drugiej strony było to naprawdę przyjemne. Żałował, że Woody nie podał mu jakiegoś zakresu czasowego, w jakim miała trwać palcówka.
Harper na szczęście się nie spieszyła, jego też nie pospieszała, a film, na który poszedł współlokator, pewnie dopiero się zaczynał.
— Mmm… i jak? — spytała po pewnym czasie, kiedy już czuła, że jest trochę lepiej.
Jak do tej pory nigdy nie doszli do takiego momentu. Przez to Trey nie bardzo wiedział, jak określić swój stan. Było mu bardzo dziwnie. Czuł, że teraz nie spina się tak odruchowo, że jego tyłek jakby… współgra z tym, co nakazują mu palce dziewczyny. Otwiera się na nie i pozwala im się poruszać. I, co by nie mówić, było to całkiem przyjemne.
— Nie wiem. Chyba można dalej. Woody mówił, że zawsze można wrócić do palców, jakby co — odmruknął i podparłszy się na łokciach, obejrzał się na nią z niemym pytaniem, co ona o tym myśli.
— Można spróbować. Wiesz, zawsze mogę wysunąć, nie? Więc nie bądź debil i nie unoś się dumą — ostrzegła go surowiej, żeby sobie nie myślał i nie zgrywał twardziela. Po tym wyjęła palce, przygotowała strap-on i kiedy już przypięła go do siebie, jeszcze hojnie polała żelem.
Tego Trey wolał już nie oglądać. Wrócił do swojej poprzedniej pozycji i w końcu podparłszy się wygodnie na łokciach, uklęknął. Lepiej było, żeby miał tyłek wyżej, bo dzięki temu pośladki też się rozchylały.
— Dobra, zobaczymy, jak będzie. Dajesz. Nie każda laska ma okazję zaliczyć faceta.
— Będę mogła odhaczyć to na mojej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią. — Harper zaśmiała się, ale zaraz pomasowała pośladek swojego chłopaka, potem delikatnie go odchyliła i w końcu przyłożyła główkę sztucznego penisa do zwieracza.
Serce biło jej w piersi bardzo, bardzo szybko. I chyba była tym podniecona na równi, jakby to jej ktoś coś takiego robił. Z kolei jej chłopak gotował się w środku i właśnie przestał oddychać. Nagle poczuł się potwornie nagi, jakby wszyscy ludzie znajdujący się w tym momencie w internacie, wiedzieli, że właśnie to robią. Że zaraz ktoś tu wejdzie, ktoś ich podejrzy, ktoś podsłucha.
Nie zmieniając pozycji, otworzył dłonie i schował w nich twarz. I czekał na natarcie.
Harper nie chciała się spieszyć, żeby nie zrobić mu krzywdy. Nie czuła nic w tym penisie, tak jak czuła chociażby na palcach, kiedy jej chłopak się zaciskał.
— Pamiętaj, że jak coś, mów — poprosiła ciepło i trochę mocniej i głębiej się wsunęła.
Trey podniósł głowę i wydał z siebie zduszone:
— Ach…! — Potem już zacisnął wargi i stłumił jęknięcie. Czuł się trochę… przepchany. To się działo, naprawdę miał w sobie sztucznego kutasa. — Połóż… mi rękę… na boku albo plecach… — wydusił, chcąc poczuć, że dziewczyna jest za nim, że go trzyma, że… nad nim panuje.
Harper od razu zamruczała potwierdzająco i zrobiła to, o co została poproszona. Czuła się przy tym trochę nierealnie, kiedy kładła dłoń na plecach swojego chłopaka w tak władczym geście i właśnie go… brała. Nie wsunęła się do końca, tylko po chwili spróbowała poruszyć penisem. Zastanawiała się, czy Trey poczuje to coś fajnego, o czym mówił Woody. Nie była pewna, czy będzie wiedziała, jeśli poczuje. Trey mógł dusić to w sobie, tak jak stęknięcia, które tylko co jakiś czas wydobywały się z jego zaciśniętych ust. Czuła jednak pod dłonią, jak jego ciało drży i czasem się spina, jak serce szybko mu bije, a na skórze pojawiają się kropelki potu. Aż w końcu, gdy jasny, kremowy penis poruszał się już płynniej w jego tyłku, ten niespodziewanie przyciągnął poduszkę bliżej, wręcz gorączkowo i zakrył nią twarz, z mocno stłumionym „mnnnnn!”.
Harper zatrzymała się, w sumie nie będąc pewną, czy to oznacza, że jest dobrze, czy źle. Trochę była zagubiona.
— Trey? — spytała, masując go po plecach i bokach.
— No, mała… ruchasz lepiej niż Evan Senfeld — wykrztusił Trey i klęknął z szerzej rozstawionymi kolanami.
Harper zaśmiała się i trochę mocniej wsunęła się w ten seksowny tyłek.
— Evan Senfeld?
— Aaak… aktor porno… — wystękał nastolatek i mocniej ścisnął w rękach poduszkę. Było mu potwornie gorąco, a włosy już na tyle mu się rozburzyły od tego, że co raz wsuwał w nie palce, że teraz opadały mu na czoło. — Dałaś radę w całości…?
— Mm, jeszcze milimetr — odparła i dopchnęła biodra do końca, wsuwając sztucznego penisa w tyłek swojego chłopaka.
Wykonywanie takich ruchów frykcyjnych było specyficzne, ale trochę ją jakby podburzało, dzięki czemu czuła się pozytywnie naładowana.
Trey znów cicho stęknął, a przy tym podniósł się na łokciach i oblizawszy wargi, obejrzał się na swoją dziewczynę. To, że klęczała za nim, nago, z cudownie sterczącymi sutkami, wprawiało go w stan jeszcze większego podniecenia. Kręciło go to, co robiła, a do tego zaskakująco przyjemna była… penetracja.
Nie. Nie dziwił się już swojemu kumplowi, że dawał dupy. Jasne, było w tym coś obcego, ale towarzyszyło temu wszystkiemu tyle specyficznej przyjemności, że nie żałował, że oddał się tej ślicznej dziewczynie. A ta, widząc, że na nią patrzy, odpowiedziała szerokim uśmiechem i posłała mu całusa.
— Jesteś naprawdę seksowny. W tej pozycji czy na odwrót — zamruczała, mocno chwytając go za biodra i zaczęła ruszać się płynniej w jego słodkiej dupci.
Widziała, że chłopak posapuje nisko, że odpowiada rozognionym spojrzeniem i bardzo seksownie mruży przy tym oczy. Zresztą, wystarczyłoby, żeby sięgnęła pod jego ciało i dotknęła penisa, a spostrzegłaby, że mu się podoba. Sam Trey uważał, że mogłoby być lepiej, że jednak jest to w bardzo dziwny i trochę zawstydzający sposób niekomfortowe, ale niosło za sobą też mnóstwo rozkoszy, nie tylko fizycznej, gdy Harper dociskała zabawkę do przyjemnie wrażliwego miejsca, ale też psychicznej. Kręciło go to, że jest posuwany przez dziewczynę.
— Będę mógł… dojść… od tego? — zapytał po jakimś czasie, gdy już chciał złapać penisa. Miał jednak w głowie, że to dziewczynie powinno się najpierw zapewnić orgazm, ale był bardzo podniecony i czuł się bliski końca.
— A myślisz, że dasz radę? — spytała Harper na wydechu, bo chociaż sama nie czerpała z tego jak przy zwykłym seksie, to i tak czuła, jak jest jej niesamowicie dobrze. A to lekkie zmęczenie jeszcze ją do tego przekonywało.
Po słowach chłopaka sięgnęła do jego penisa i sama aż jęknęła, spostrzegając, jaki jest sztywny. Trey za to sapnął z rozkoszą, czując jej dłoń. Tak, tak pragnął dojść. Od ręki i tego cholernego, sztucznego kutasa.
— Zdecydowanie — wysapał.
Harper zawarczała nisko z podniecenia i żądzy. O tak, jarał ją jej chłopak.
— Mmm, ale jesteś gorący — dodała i mocniej poruszyła biodrami, jednocześnie trzepiąc Treyowi i trochę na nim leżąc. Jej sutki czasami ocierały się o jego plecy. Przez to tylko dodawała mu kolejnych bodźców, które wynosiły go coraz wyżej w stronę orgazmu.
Sięgnął jeszcze za siebie, żeby ścisnąć miękkie udo dziewczyny i po kilku kolejnych ruchach jej strap-onem w tyłku, wydał zduszony okrzyk i strzelił na pościel. A tym samym opadł ciężko, mimowolnie wysuwając z siebie zabawkę.
— O… w kur… — wydyszał niewyraźnie.
Harper klęczała nad nim dalej, czując się jak cholerny pan i władca na końcu świata. Dawno, naprawdę dawno nie była tak dumna z siebie, jak w tej chwili. Czuła się genialnie.
— O… tak, zajebiste to było! — jęknęła z ekscytacją, kiedy zaraz przygryzła wargę i pocałowała swojego chłopaka. Naprawdę genialne było to, co zrobili.
Trey, żeby lepiej oddać pocałunek, przekręcił się na plecy mozolnie i ująwszy ją z boku szyi, wsunął jej język w usta. Przy tym już drugą ręką majstrował przy zapięciu zabawki, by ją zdjąć i móc zrobić dobrze dziewczynie. Harper pomogła mu, bo pamiętała, jak tę małą zabaweczkę odpiąć. Pogłębiła też pocałunek teraz, żeby było sprawiedliwie, oddając kontrolę swojemu chłopakowi. Lubiła się z nim całować. Całego go uwielbiała.
Trey zajął się nią i końcówka ich innowacyjnego seksu przebiegła bardzo, bardzo przyjemnie i leniwie w stosunku do poprzedniej części. Trey przekręcił się i zawisł nad Harper, a potem długo ją całował i pieścił ustami jej piersi. Przy tym dotykał ją tam, gdzie lubiła najbardziej i za pomocą palców pozwolił jej dojść dwa razy. Z długą przerwą na całowanie i inne pieszczoty. Mokry strap-on przy tym wszystkim leżał gdzieś z boku na pościeli Woody’ego, a Trey zdał sobie sprawę, że będzie musiał mu dzisiaj oddać swoje łóżko, a jutro wyprać pościel. Ale teraz nie było to istotne. Był niesamowicie spełniony przez to, co dziś zrobił ze swoją seksowną dziewczyną. A teraz, kiedy leżeli obok siebie, ta uśmiechnęła się tak szeroko, że nie miał wątpliwości, iż decyzja o spróbowaniu tego z nią była dobra. To była jedna z tych bardziej szalonych rzeczy, które zrobił w swoim życiu. Harper była szczęśliwa, a on spełniony.

12 thoughts on “Project Dozen – 52 – Mister Dick

  1. Wadera pisze:

    Wreszcie dzień wolny, więc spełnię obowiązek czytaczki i trochę pokomentuję XD
    Przyznam, że strasznie lubię relacje Woody’ego z Trey’em. To jak razem są na luzie i nie krępują się rozmawiać o tematach naprawdę osobistych. Trey to w ogóle bardzo luźno podchodzi widzę do takich tematów i bardzo ufa Woody’emu, więc czytanie ich dialogów sprawia mi naprawdę wiele przyjemności.
    Przyznam, że scenka z Mister Dick’iem w roli głównej była gorąca. I tak jak zwykle nie przepadam za opisem hetero seksu tak przyznaje, że tutaj wciągnęło mnie po całości. Nie wiem czy dlatego, że Harper topowała czy to Wasz styl pisania sprawia, że czytanie (nie ważne czego) i tak sprawia dużo przyjemności, ale naprawdę Wam się to udało :D
    W dodatku relacje między Harp, a Trey’em też są super opisane (ale wy ogólnie specjalizujecie się chyba w opisywaniu relacji i charakterów bohaterów, bo nigdzie nie spotkałam się z taką złożonością jak u Was i to jest genialne). Uwielbiam to jak luźno ze sobą rozmawiają i sprawiają wrażenie, że oprócz tego że są parą, są przede wszystkim przyjaciółmi.
    Cóż, kolejny świetny odcinek :)

  2. Shivunia pisze:

    SilencedUnknown >> Boshe, tracenie przytomności kiedy się czytało coś zawsze kojarzy mi się z sesją. Potrafiłam co piec minut zasypiać i się budzić. To było porażkowe. Potem okazało się, że w ogóle miałam tendencje do bycia nieżywą przez tarczycę. Ale to tak na marginesie. Tym bardziej, że ja tam i tak polecam sie wyspać. Czytanie jest fajne, ale sen też jest zajebisty XD
    Harper, w ogóle jest nieliczna dziewczyna którą sama lubię. Nie jestem szczególnie pozytywna do kobiecych postaci, chociaż to zależy jak zostaną wykreowane. Harp, jest spoko, bo jest trochę taka „bojowniczką” a Trey fajnie ją uzupełnia. Chociaż chyba nie widzę ich jak schodzą na ścieżkę skóry i lateksu. To chyba nie jest ich styl, ale nie mów nie, skoro pewności nie mam na 100%.
    Mi się w ogóle wydaje że ona jest hetero po całości, a tylko może gdzieś było wspomniane coś o tym że ponoć każda kobieta jest po części bi. Ale to przyznam nie pamiętam na pewno. W tej chwili na pewno jest zainteresowana facetem i to się liczy ;p
    „heterofoby” hahaha, też mi to przemknęło przez myśl. Aleeeee, cóż eksperyment z hetero seksem mamy w sumie „zaliczony” :p Co kto lubi jak to mówią, nie mamy ciągot aby za bardzo zmieniać profil strony ;p
    Także ciepło pozdrawiamy

  3. SilencedUnknown pisze:

    Jestem pod wrażeniem otwartości Treya i Harper na nowe doświadczeni. Zapewne już to mówiłam, także jak widać, moje stanowisko się nie zmieniło. ;P
    Czuję satysfakcję Harper z możliwości „panowania” nad takim facetem. ^^
    Ciekawe na co jeszcze Trey by jej pozwolił. W ciemnych zakątkach wyobraźni widzę go w ładnej czarnej obróżce i skórzanych kajdankach*chociażby dla samej ozdoby :P ) Ale w te zakątki lepiej dalej nie wchodzić, także na tym zakończę wizualizację. :P
    I czyżby na blogu były jakieś „heterofoby”, że tak mało komentarzy? :P
    I a muszę pochwalić się, że nie „przeleciałam wzrokiem tekstu”, tylko chłonęłam go kawałek po kawałku, pieszcząc moją spragnioną ciekawość.
    Lubię władcze dziewczyny <3 :P (Ugh i od początku wprowadzenia tej postaci nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Harp jest totalnie biseksualna! I nie pamiętam czy była o tym mowa, czy to tylko ja ją tak odbieram…)
    Taki tam podsumowujący wniosek ;P
    Resztę notek skomentuję jak już je przeczytam, bo czasu dziś miałam niestety tylko na dwie… a zaległości mi rosną i rosną.
    Najlepsze są momenty, gdy kładę się po pracy/szkole do łózka spać, bo późno wróciłam do domu, i mówię sobie "No, to teraz mam czas na opowiadania Fajerek. Włączam przeglądarkę na telefonie, ustawiam na waszego bloga i zaczynam czytać. Budzę się kilka minut później, okazuje się, że już jest rano i budzik mi dzwoni, że mam wstawać do pracy/szkoły, a w rzeczywistości z rozdziału przeczytałam akapit i straciłam przytomność. Brawo ja. ^^

    Pozdrawiam! ;)

  4. saki2709 pisze:

    Przeczytałam rozdział od deski do deski od razu po dodaniu, a komentuję jak zwykle z opóźnieniem. Może kiedyś mi się uda na bieżąco dodawać komentarze, ale póki co… Rozdział super, serio, dziewczyny, było gorąco, a ja aż pozazdrościłam Harper. Miałam nadzieję na Woody’ego, ale takie seksy rekompensują jego mikroskopijną ilość w tym rozdziale. Czekam, aż Tommy w końcu pozwoli Woody’emu dobrać się do swojego tyłeczka. Miało być na zmianę, a to on dwa razy pod rząd dominował.
    Lecę czytać następny rozdział. Po tytule podejrzewam, że będą szczurki, więc będzie ciekawie.
    Pozdrawiam i życzę weny

  5. Katka pisze:

    Luana, haha, pewnie sporo z czytelników w ten sposób podeszło do tego rozdziału, jedynie szukając jakichś smaczków XD Nie winię. Ale tak, na pewno jakiś procent hetero jest, których kręcą takie zabawy. Fetysze i upodobania są różne… Na miejscu Harper bym nie marudziła XD Fajnie, że skomciłaś, mimo że tylko po łebkach ogarnęłaś rozdział :D

  6. Luana pisze:

    Trochę się zastanawiałam nad czytaniem tego rozdziału, dostrzegając o czym będzie, ale w końcu się na to zdecydowałam. Większość i tak przeleciałam wzrokiem, a dokładniej już poczytałam scenę, kiedy Harper zajęła się tyłeczkiem Treya. Nie ukrywam, żebym wolała, aby na jej miejscu był chłopak. No, ale nie wszystko można mieć, a Trey chce dziewczynę. Można być tylko zadowolonym, że jest tak otwarty i chce skorzystać z paru dodatkowych przyjemności. Pewnie z procent hetero na coś takiego by poszło. A Harper świetnie sobie poradziła i mogła czuć się jak królowa świata panując nad chłopakiem. :D

  7. Shivunia pisze:

    MoNoMu >> Może nie dostałby od razu zawału. Tylko noooo…. trochę może by posiwiał. Ale trochę wiary w dyrcia, w końcu też kiedyś młody był, może niektóre rzeczy by zrozumiał. Niektóre.
    Co do partnerów to się całkiem zgadzam…. czasami niektóre rzeczy łatwiej powiedzieć komuś obcemu, albo przekazać je, aby ktoś powiedział. Bo to za bardzo zależy aby uciec myśli „a co on/ona sobie pomyśli”. I Niemen jak zawsze rządzi ;)
    I widziałyśmy teledysk. Jeśli myśleć o nim jak o Lennym…. to mu współczuje XD Ale ciekawe skojarzenie ;p

    O. >> Ano, Treyowi się podobało i to jak zauważyłaś najważniejsze. A opcja jednym może się podobać innym nie. Wg mnie coś w tym ciekawego jest. Ale zdecydowanie łatwiej mi się postawić w sytuacji Harper, niż Treya. Ale to dlatego, że zwyczajnie bardziej jarają mnie pasywni kolesie niż laski z penisem ;p Hahahaha, w ogóle jaka kurcze rozkmina ;p

  8. O. pisze:

    Mimo że chciałabym być facetem i być z facetem, to jednak możliwość w herero związku przedstawiona w tym rozdziale mnie nie przekonała. A że tu nie Chodzi o przekonywanie/namawianie to nic złego się przecież nie dzieje. Czytając miałam: „a może by tak” jednak zaraz było „nieeeeeeee” więc faktycznie przeleciałam wzrokiem. Wyłapałam że Treyowi się podobało więc spoko to najważniejsze xD

  9. MoNoMu pisze:

    Przez cały rozdział z bananem na twarzy myślałam o tym, że dyro dostałby chyba zawału, jakby wiedział, co wyprawiają jego uczniowie xD A tak bardziej serio, to partnerzy muszą sobie naprawdę ufać, żeby hmm… zdradzić swoje najskrytsze, wstydliwe potrzeby. Fajnie jest spotkać osobę, która ma tak samo jak ty, parafrazując Niemena. Ale Trey to nie mój typ, zbyt kościsty xD

    A odchodząc od tematu – widzieliście kiedyś teledysk do „I Could Be The One”, Avicii? Przecież tam występuje Lenny z brodą!

  10. Katka pisze:

    Yaoistka, nooo, kontrola nad własnym chłopakiem w rękach Harper jest bardzo duża, a ja myślę, że nawet Trey pozwoliłby jej na więcej :) Fajnie, ze się podobało!

    Kaczuch_A, nie powiem, spodziewałyśmy się tego XD Zakładam, że spora część czytelników nie tylko nie chce komentować, ale też nie przeczytała tego rozdziału XD Nie zdziwiłabym się. Ale zgadzam się, że Trey jednak był bardzo zadowolony z tego seksu, więc na ten moment na pewno nie szuka gdzie indziej ujścia. Harper całkiem dobre go zaspokaja. Ale po pijaku… tak, wtedy może być różnie! Jest na tyle liberalnym kolesiem, ze pewnie nie zabolałoby go wewnętrznie za bardzo, gdyby coś odwalił z Woodym.

  11. kaczuch_A pisze:

    Widzę tendencję spadkową w komentarzach, jeżeli rozdział dotyczy heteryckiego seksu (w tym przypadku nie do końca, ale były cycki) xD Po cichu miałam nadzieję, że jednak Woody wkroczy do akcji, ale biorąc pod uwagę zapał i zadowolenie z jakim Trey patrzy na cycki i Haprer nie jestem pewna czy kiedykolwiek się na jakiegoś faceta skusi. Chociaż młody jest może po pijaku mu się odmieni xD

  12. Yaoistka^^ pisze:

    O jezu!! XD haha jestem taka czerwona ze xD boski rozdział dziewczyny!!! Przez moment myslalam ze krwotok mi sie pusci xD taka kontrola nad wlasnym chłopakiem mmm xd hehe

    Weny !!=3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s