Newton’s Balls – 20 – Dojrzałe są najlepsze

Courtney umówił się z Chasem na kończenie budy dla Tanka na niedzielę, półtorej tygodnia przed rozpoczęciem roku szkolnego. Specjalnie sprawdził wcześniej pogodę, żeby przypadkiem nie padało, skoro mieli ją też malować. Na szczęście przez cały tydzień miało być słonecznie, więc już teraz Chase klęczał przy budzie i pokrywał farbą jej ścianki. Tank na szczęście nie przeszkadzał i zajęty był węszeniem po całym ogrodzie. Courtney za to dostał nagły telefon z pracy, więc wszedł na chwilę do domu, żeby sprawdzić coś w papierach dla znajomego adwokata, a kiedy skończył rozmowę, postanowił zrobić mrożoną kawę. Było bardzo ciepło, na niebie żadnych chmur, więc przez pracę w ogrodzie obaj byli spoceni i rozgrzani.
Dorzucił do szklanek po kilka kostek lodu i już miał pójść z tym do ogrodu, ale zawahał się. Cóż, Chase lubił być dopieszczany jedzeniem, a on lubił widzieć go zadowolonego, więc jeszcze sięgnął do zamrażalnika po lody wiśniowo-jogurtowe i nałożył dwie spore porcje do salaterek. Ignorując fakt, że pewnie wygląda jak jakaś gosposia, ze wszystkim na tacy podążył przez drzwi kuchenne na zewnątrz. Na szczęście przed tym imagem trochę ratowały go odsłonięte tatuaże i zarost.
— Zrób sobie przerwę — rzucił do Chase’a, zbliżając się do drewnianego stoliczka ogrodowego nieopodal.
Nastolatek od razu porzucił pędzel i farbę na koszt jedzenia, picia i towarzystwa. Od ostatniego spotkania przychodził tu czasami, ale nie więcej niż cztery razy. Raz tak naprawdę tylko zabrał Tanka na cały dzień i odstawił go wieczorem. W inne dni miał okazję spędzić trochę czasu z Courtneyem, ale zawsze zdecydowanie za mało, aby mogło się coś wydarzyć. A odkąd wiedział, że kiedyś, w swoim czasie może, to dużo więcej myślał o seksie. Czasami udało mu się trochę poocierać o mężczyznę, kiedy ten pracował, czy nawet namówić go na wspólny prysznic z wzajemną masturbacją, ale tak naprawdę nic poza tym, co już robili, nie udało się Chase’owi osiągnąć.
— Poszalałeś! — Zaśmiał się, siadając do stolika i najpierw sięgając po picie.
Było gorąco i nie bacząc, że się za bardzo opali, malował wyłącznie w krótkich spodenkach, bez koszulki. Dzięki temu dawał kuratorowi widok na swoje smakowite ciało. Courtney nie krępował się z oglądaniem go przy pracy. Na samym początku jednak nasmarował go porządnie olejkiem do opalania, bo wiedział, że zejdzie im kilka godzin.
Teraz też sam najpierw sięgnął po kawę i napił się kilka dużych łyków. Ubrany był w szary bezrękawnik i krótkie spodnie. No i tradycyjnie zegarek na rękę.
— Ciężko pracujesz, należy ci się chyba, co? — odpowiedział, sięgając po łyżeczkę.
Chłopak uśmiechnął się szerzej zza krawędzi szklanki.
— O, dobrze mówisz. Zajebiste podejście! — Zarechotał i wyciągnął nogi pod stołem, przy okazji trącając mężczyznę. Od razu uśmiechnął się zaczepnie, z łyżką lodów w ustach.
Kurator odpowiedział lekkim uśmiechem, ale nie skomentował tego gestu. Zerknął za to na w połowie pomalowaną budę. Wyszła całkiem spora, więc Tank miał w środku dużo miejsca. Dodatkowo Chase miał koc, którym mógł mu wykładać jej wnętrze. Była szczelna, nie powinna więc przeciekać w razie deszczu. Zbudowanie jej zajęło im trochę czasu, ale efekt był bardzo dobry.
— Myślałeś, jak ją przewieziemy? Przydałby się jakiś pickup — rzucił mężczyzna, kiedy już zaczął jeść lody.
— Kumple mają pickupa. Pożyczą mi raczej. Siatka też się na nim zmieści, aby ogrodzić kawałek terenu. Tylko trzeba będzie zakopać słupki — mówiąc ostatnie zdanie, chłopak skrzywił się brzydko. Nie chciało mu się, praca z budą była łatwiejsza niż z łopatą.
— Kumple by ci nie pomogli? — zapytał kurator, odwracając wzrok od budy na rzecz spojrzenia na twarz chłopaka. Cieszyło go, że ten tak bardzo oddawał się pracy nad dobrym bytem psa. Bo rzeczywiście, sporą część wolnego czasu poświęcał na zabieranie go na spacery, odwiedzanie i teraz budowę budy. Widział, że jest to dla niego ważne, więc uważał, że nawet jeśli to go w jakiś sposób fizycznie męczy, to ma z tego dużą satysfakcję. W końcu jego pupil miał mieć dobre warunki. Na pewno go to nakręcało.
— Spytam, może by pomogli, ale nie wiem. — Chase wzruszył ramionami i wpakował sobie kolejną, mega dużą porcję lodów do ust. Aż od zimna zabolały go zęby i podniebienie. — Ale nie wiem, czy ich tu przywozić, czy jak.
— Kumpli? Wolałbym nie, wybacz. Pomogę ci budę wrzucić na samochód i mogę pojechać z tobą, by ją znieść na podwórko. I zapytaj ich o pomoc. Z ogrodzeniem może być sporo pracy.
— To nie wiem, jak to zrobić. Wiesz, no, wziąć samochód i potem im mówić, że co, żeby przyjechali do mnie? Kurwa… nie wiem — mruknął, na koniec odchylając się do tyłu. W zamyśleniu uderzał łyżeczką o ściągnięte wargi.
— Zawieziemy budę może we wtorek? Może ona u ciebie stać, a z chłopakami umówisz się na inny dzień, żeby zrobić ogrodzenie. Nie musisz razem z budą brać Tanka przecież — powiedział pocieszająco Courtney i dodatkowo, tym razem, on trącił pod stołem Chase’a stopą. Uśmiechnął się do niego przy tym.
Chase odpowiedział tak samo i skinął głową.
— No, mogłoby być chyba. Nie byłoby takiego zapieprzu jednego dnia, nie? — przyznał słuszność pomysłowi kuratora i sięgnął po resztki lodów. — Mmm… dobre, lubię takie. Nie są takie w chuj słodkie, że potem pić się chce.
— Zapamiętam. I już niedużo zostało — zauważył mężczyzna, widząc, że rzeczywiście tylko jedna ścianka była niepomalowana. — Potem weźmiemy Tanka do domu, żeby nie odbił łap albo nosa na swoim nowym domu.
— Albo aby nie zlizał farby — dodał Chase i roześmiał się głośno. Przy okazji znowu trącił mężczyznę pod stołem. — Ej, masz coś dziś znowu jeszcze?
Courtney, który już skończył lody, wyciągnął się i pokręcił karkiem, aż mu w nim strzyknęło.
— Nie — przyznał z ulgą. — Wczoraj dłużej posiedziałem nad papierkami. Dzisiaj odpoczywam.
Chase pokiwał głową z udawaną zadumą.
— To ten… myślałeś co… jak skończę malować tę budę? Już mało, wiesz, zostało.
Courtney uśmiechnął się w duchu, ale po sobie nie pokazał rozbawienia. Udał równie zadumanego co chłopak.
— Hm? Chciałbyś coś razem porobić?
Chase oblizał dolną wargę i napił się chłodnej kawy.
— No można by, nie? Ostatnio miałeś w chuj tej roboty.
Stopa mężczyzny powoli przesunęła się po trawie pod stolikiem w stronę nóg Chase’a i delikatnie otarła się o jego łydkę. Courtney za to dodatkowo oblizał łyżeczkę i dopiero wrzucił ją do salaterki.
— No, skoro teraz mam trochę więcej czasu… Ale na razie zaniosę naczynia i wezmę prysznic i Tanka do domu. Skończysz sam?
Chase z początku myślał, że nie odpowie. Zamiast łyżeczki ocierającej się o język mężczyzny widział swojego penisa, a do tego te zaczepki pod stołem… Nie miał pomysłu, jak miał wstać, jeśli musiałby to zrobić teraz. Dostał wzwodu niespodzianki.
— Mhm… Ta, jasne. Dojdę… — rzucił na koniec niezamierzoną dwuznaczność.
— Mam nadzieję, że nie raz — odpowiedział Courtney z rozbawieniem i wstał. Zebrał wszystkie naczynia na tackę, podniósł ją i cmoknąwszy chłopaka tuż przy oku, ruszył w stronę domu. — Tank! Chodź, dostaniesz coś dobrego! — zawołał po drodze do psa, który z radosnym ujadaniem pobiegł za nim.
Chase obejrzał się za mężczyzną. Miał głupi i szeroki uśmiech na twarzy. Najarało go to, co powiedział Courtney. I nie tylko to o dochodzeniu, ale i to o dostawaniu czegoś dobrego. On też dostanie albo weźmie sobie coś dobrego… jak tylko skończy malować tę budę.
Kiedy się tym zajmował, Courtney rzeczywiście poczęstował Tanka smakołykiem. Skoro jego pan dostał lody, to pies przecież nie mógł być poszkodowany. Potem pochował naczynia do zmywarki, wrzucił brudne ciuchy do prania, w tym koszulkę chłopaka, którą ten zdjął po pierwszej godzinie pracy, gdy całkiem ją przepocił. A potem wziął długi, chłodny prysznic, relaksując się w trakcie. Nie zakładał na siebie zbyt wiele, kiedy wyszedł. Zaledwie slipy i spodnie dresowe.
Nim wyszedł z domu, aby sprawdzić, czy nastolatek skończył, drzwi od kuchni otworzyły się i o mało nie dostał ich kantem w nos.
— O kurwa, sorry, nie widziałem cię — przeprosił szybko Chase, wchodząc do środka i zamykając za sobą drzwi.
— Mało brakowało. Jak buda? Skończona? — zagadał mężczyzna, wsuwając dłonie w kieszenie spodni.
— Tak, schnie już. A ty, widzę, że wymoczony po całości. Nie wyrobiłem się, aby cię jeszcze pod prysznicem złapać. — Chase zaśmiał się i pochylił do mężczyzny. Chwycił go za bok i dodatkowo pocałował. — Się żeś wypachnił.
Corn uśmiechnął się i wyciągnął jedną dłoń z kieszeni, aby dotknąć go w pasie.
— A ty jesteś wybitnie spocony. Męsko pachniesz — pochwalił i oddał pocałunek.— No ale, idź się umyj. Jest dopiero czwarta, nigdzie się nam nie spieszy, hm?
— Nie?— spytał zaczepnie Chase i zlustrował chciwie mężczyznę. — Nigdzie mi moja laska nie spierdoli, do żadnych papierów? Tank też żarcia dostał?
— Mhm. Leży u siebie na posłaniu. Chyba się zmęczył obwąchaniem każdego źdźbła trawy w ogrodzie. I nigdzie ci nie ucieknę, dzisiaj jestem cały dla ciebie — odpowiedział kurator, odsuwając się.
Chase aż odetchnął i znowu zlustrował jego ciało.
— Spoko… Mam nadzieję, że nie kłamiesz. I przez cały rozumiesz… cały — zamruczał na koniec, kiedy znów się zbliżył i liznął jego ucho. Po tym minął go, idąc do łazienki, aby się opłukać.
Courtney odprowadził go lustrującym spojrzeniem. Tak, podobały mu się plecy tego nastolatka. Sam nie był w nich tak szeroki, kiedy miał siedemnaście lat. Ale był trochę bardziej owłosiony. W każdym razie Chase mu się podobał, a rozmiary i kształt jego penisa dodatkowo nastrajał go na… czynne spędzenie reszty dzisiejszego dnia.
Myśląc o tym, podążył z telefonem do sypialni, żeby sprawdzić na nim przynajmniej pocztę. Odpisał nawet na jednego maila i zaczął przeglądać konto na facebooku, kiedy usłyszał, jak do sypialni zakrada się Chase i jak zamyka za sobą drzwi, aby pies do nich nie przyszedł, kiedy się obudzi.
— No, no, już tu. — Zaśmiał się i podszedł bliżej. Miał na tyłku tylko malutki ręcznik.
Od razu spojrzenie mężczyzny padło na jego krocze osłonięte materiałem. Potem zerknął mu krótko w oczy, a następnie przekręcił głowę, jakby chciał spojrzeć od dołu, co kryje się pod ręcznikiem. Odłożył przy tym komórkę i oblizał wargę.
— No, chodź tu do mnie — zachęcił.
Powtarzać tego nie musiał, bo chłopak dosłownie wskoczył na łóżko. Odrzucił po drodze ręcznik na podłogę i klęknął nad mężczyzną. Złapał go mocno za szczękę i pocałował.
— Miałem już dość tej twojej pracy — zamruczał między kolejnymi, łapczywymi pocałunkami.
— Właśnie widzę — odpowiedział Courtney, kładąc mu dłonie w pasie i ściskając jego boki. Lubił to, jak mięśnie chłopaka się napinały, jaki był sprawny i żywiołowy.
Jedną ręką sięgnął na ślepo w dół i niezdarnie obsunął sobie spodnie i bieliznę. Chase jednak nagle chwycił go za nadgarstek i spojrzał mu w oczy.
— Ja chcę — zażądał i liznął wargi mężczyzny. Chciał go rozebrać, zrobić jak najwięcej samemu. Dobrać się do swojej „laski”.
Courtney odpowiedział gorącym spojrzeniem i opadł całkiem na poduszki. Odsunął rękę od swojego ubrania i tylko leżał pod nim, pozwalając mu w tym momencie działać. Wiedział, że bardziej pociągające dla niego będzie odkrywanie takiego seksu, a nie uczenie się go od innego mężczyzny. Musiał sam tego doświadczyć, nauczyć się. Zresztą, co by nie mówić, Courtneya to w nim podniecało. Lubił być pasywny, a Chase, mimo dziesięciu lat różnicy, radził sobie dobrze, jeśli chodziło o przejmowanie kontroli.
W tym momencie właśnie sunął dłonią po jego ramionach, nadal klęcząc nad jego udami i zaraz po tym łapiąc swojego kuratora za nadgarstki i przeciągając je nad jego głowę. Tam przycisnął je do poduszki jedną dłonią i pocałował mężczyznę mocno. Jako że nie miał już na sobie ręcznika, widać było, że penis już mu stoi. Corn wręcz musiał się hamować, aby tam nie zerkać co chwilę. Zamiast tego, kiedy wzrok znowu chciał mu uciec na tego dużego kutasa, uniósł biodra i otarł się o niego, patrząc na twarz podopiecznego.
— Na co dzisiaj liczysz? — zamruczał, trąc kroczem o jego genitalia.
— Że w końcu cię tam nie boli. I że może nie tylko dasz się zmacać po dziurce, ale że dasz się przelecieć — odparł Chase prosto z mostu i pochylił się do szyi mężczyzny, mocniej przy tym gniotąc ich penisy między ciałami. Polizał jego szyję. — Kurwa, zassałbym się…
— Nie na szyi… Mógłbyś na dole, skoro ja też mam ci dzisiaj coś dać. — Courtney spróbował uderzyć w tę nutę. Dotąd to on wchodził całkiem w rolę „kobiecą”, wiedząc, że Chase ma jednak stereotypowe ideologie, jeśli chodzi o seks i partnerstwo. No i miał w tym doświadczenie. Przez to jednak nie wiedział, jak zareaguje chłopak, kiedy zaproponuje mu coś w tym stylu. Courtney więc mimo podniecenia, które rosło w nim z każdym ruchem, dotykiem i pocałunkiem nastolatka, czekał w napięciu na jego reakcję.
Chase jednak ściągnął brwi i zerknął pytająco na twarz mężczyzny.
— Gdzie że niby na dole? — spytał, nadal trzymając dłonie nad głową Courtneya. Zupełnie nie załapał insynuacji o zrobieniu kuratorowi laski.
Mężczyzna odetchnął i wychyliwszy się, cmoknął go krótko.
— Mógłbyś possać mi kutasa.
Chase od razu mocniej się spiął. Dało się to nie tylko zauważyć, ale i wyczuć. Nastolatek zerknął w dół między ich ciała i znowu na twarz mężczyzny.
— Chcesz, abym ci obciągnął? — spytał z nutą niedowierzania w głosie.
— Mhm. Abyś chociaż spróbował. — Corn nie mówił z naciskiem, a do tego popatrzył na niego raczej z prośbą niż oczekiwaniem, żeby chłopak wiedział, że ma pole manewru, a nie jest naciskany.
Chase psyknął między zębami i jeszcze pocałował go mocno, nim odpowiedział. Puścił przy tym jego ręce i złapał za policzek.
— Pomyślę — wymamrotał w jego wargi, po czym zsunął się niżej i dobrał się ustami do sutków Courtneya. Jego dłonie, kiedy lizał brodawki i podgryzał je, zjechały na nogi mężczyzny, a palce pod jego ubranie. Chłopak ściągnął je niżej, mocno ściskając przy okazji ciało pod opuszkami palców.
Courtney przymknął błogo oczy i wyprężył się na pościeli, odchylając głowę do tyłu. Sutki momentalnie mu zesztywniały w odpowiedzi na takie pieszczoty. Cieszyło go, że Chase nie dobiera mu się jak poparzony do dziurki, tylko jakby… odkrywa jego ciało, delektuje się nim. Dało się czuć w nim nastoletni wigor, ale równocześnie wszystko nie działo się w trzy minuty, tylko trwało i nakręcało go coraz bardziej, stopniując napięcie. Chociaż, cóż, trzeba było przyznać, że było to szybkie stopniowanie napięcia, bo na moment, kiedy nastolatek całkiem go rozbierze, nie musiał wcale długo czekać. Tak samo na to, aby ten wsunął mu dłoń między nogi. Chase nie bał się dotknąć jego penisa i jąder. Już zdarzało mu się to, jak i zabawa z nimi, ale teraz jego celem było to, co jest dalej. Rozepchał się między nogami mężczyzny i zerknąwszy krótko na jego twarz, pomasował z zewnątrz odbyt swojego kuratora.
Ten najpierw odruchowo rozchylił wargi i stęknął cicho, nim dopiero otworzył oczy i spojrzał na chłopaka. Krew od razu nabiegła mu do policzków.
— Mhm… Dzisiaj nie boli — rzucił ni to jako luźną informację ni to jako zachętę.
Chase poczuł dreszcze przebiegające po jego skórze. Nie wiedział, jak się do końca zabrać do analnej palcówki, ale też nawet nie myślał przez sekundę, aby panikować i uciec. Chciał to zrobić. Ze swoją dziewczyną Courtney.
— Malutka jest — skomentował, kiedy tarł opuszkami palców wejście, jednocześnie klęcząc między nogami mężczyzny i z pełnym wzwodem obserwując zarówno penisa, jak i jego twarz.
— Nie pieprzyłem się z nikim od czasu Hectora. Będzie… och… — Courtney przymknął oczy, mimowolnie to rozluźniając się, to spinając na dole — ciasna — szepnął na koniec, oddychając spokojnie.
Chase przytaknął, masując jeszcze chwilę dziurkę. Był jednak rozczarowany tym, jak mało widzi, więc na moment ją zostawił. Chwycił mężczyznę pod kolana i uniósł jego biodra w górę, zginając go w pasie. Teraz miał jego tyłek tuż przed twarzą i mógł spokojnie chwycić go dłońmi za pośladki i ścisnąć. A dziurka… była taka wyeksponowana.
— O kurwa… lepiej — zamruczał, czując przypływ podniecenia.
Mężczyzna spiął się przez to typowe uczucie lekkiego zawstydzenia, które towarzyszyło ludziom w momencie, kiedy ukazywali komuś po raz pierwszy swoje intymne rejony bądź zachowania. Dowodem tego było momentalnie mocne zaciśnięcie się otworka, który wydał się jeszcze mniejszy i nie do przebicia.
Courtney zagryzł wnętrze policzka i odetchnął głęboko, po chwili chwytając się pod kolano, by było mu wygodniej.
— No… Ej, i jak? — spytał Chase, zerkając na jego twarz z góry. Przy okazji splunął na jego szparkę i roztarł wilgoć kciukiem.
— Będziesz potrzebował nawilżenia, mam w szafce przy łóżku. Inaczej nie zmieścisz tego potwora — odpowiedział Courtney z uśmiechem, starając się jednak rozluźnić na dole. Sama myśl, że ten wielki, genialny kutas go rozeprze, napawała go żądzą i gdyby robili to już któryś raz z kolei, jeszcze bardziej otwarcie i zachęciłby go do wsunięcia się jak najszybciej. A teraz, kiedy patrzył na jego penisa, takiego sztywnego i pulsującego… Cholera, lubił po jakimś udanym numerku, na drugi dzień z rana zrobić sobie palcówkę, myśląc o minionym seksie, ale teraz miał wrażenie, że musiałby sobie wsadzić aż cztery palce, aby poczuć szerokość tego, czym władał ten chłopak. — Sam widzisz, co?
— Właśnie widzę, jakie to maleństwo. — Chase krótko zerknął na szparkę i na Corna. Podobało mu się jak na razie, a sama myśl o tym, że będzie mógł się wsunąć w ciasny tyłek, powodowała radosne podrygiwanie jego sztywnego penisa. Ale teraz miał w głowie jeszcze jedną myśl. Miał nadzieję, że nie jest głupia. — Ej… Weź zamknij oczy, co?
Mężczyzna ściągnął podejrzliwie brwi, chwilę analizował jego spojrzenie, ale w końcu zamknął powieki. Zacisnął tylko mocniej palce pod kolanami.
Chase uśmiechnął się szczerze, że uzyskał posłuch. Polizał, będąc pewniejszym siebie, udo mężczyzny, po czym na jego wewnętrznej stronie zrobił dużą, okrągłą malinkę. Zaśmiał się zaraz po tym.
Courtney stęknął, ale nie otworzył oczu.
— Bawisz się w Tanka i jego oznaczanie terenu? — rzucił żartobliwie, sztywniejąc sukcesywnie.
— Nie. On obsikuje teren, jak go znaczy. Chyba nie chcesz być obszczany! — Chase zarechotał, wciskając paznokcie w pośladki Courtneya, które trzymał. — Nie patrz — przypomniał mu jeszcze i rozchylając połóweczki, liznął dziurkę.
Courtney już miał odruchowo odpowiedzieć, że pissing jest okej, ale na całe szczęście Chase swoim następnym zagraniem zupełnie mu tę myśl wybił z głowy.
Rozchylił powieki, ale szybko z powrotem je zamknął i jęknął nisko. Nawet na zachętę rozszerzył nogi i spróbował bardziej rozluźnić szparkę. Tak, to mu się podobało, bardzo mu się podobało.
— Bardzo mi tam dobrze… — mruknął błogo.
— Tak? — spytał z napięciem chłopak. Był łasy na pochwały, tym bardziej, że było lepiej niż przypuszczał. Ciało było delikatne, gorące i zabawnie zmarszczone, kiedy Courtney się zaciskał. Jego penisowi też się podobało, mimo że chciał być na miejscu języka.
— Mhm… Taki oral też jest dobry. — Mężczyzna uśmiechnął się i zwilżył wargi językiem. — To bardzo wrażliwe miejsce, a jak liżesz, robi się jeszcze przyjemniej.
— To zajebiście. Bo już mój kutas chciałby się tam wsunąć. — Chłopak zarechotał i znowu liznął szparkę mężczyzny. Ściskał przy tym mocno jego pośladki, masując je i zataczając dłońmi koła. Co zabawne, jego język w tej chwili dużo lepiej sobie radził niż podczas całowania. Lizał, naciskał na wejście. Do tego chłopak ze dwa razy lekko zassał skórę, którą pieścił, drażniąc ją i rozgrzewając. Nawet nie musiał słyszeć pochwał swojego kuratora, żeby wiedzieć, że robi mu niezłego rima. Penis mężczyzny był ciemny i nabrzmiały od krwi. Podobnie klatka piersiowa była już zarumieniona, a oddech stał się płytszy. Tak, zdecydowanie Courtneyowi pasowało bycie na dole i pieszczenie tych rejonów. Reagował bardzo otwarcie, podobnie jak jego szparka rozchylała się pod wpływem takiej przyjemności. A co było jeszcze lepsze, mężczyzna po jakimś czasie zaczął pojękiwać, wciąż z zamkniętymi oczami.
Chase na tyle się rozochocił i ośmielił, widząc, że sobie radzi, że w końcu klepnął Courtneya w bok uda.
— Już, nie gap się w ciemność. Bo jeszcze pomyślę, że marzysz o tym cynamonowym kutasie. — Zaśmiał się i obniżył jego nogi, wsuwając się między nie, w górę, nad klatkę piersiową kuratora. — Pocałujesz mnie? — spytał, nie wiedząc, czy ten chce po lizaniu jego dupy.
Courtney rozchylił powieki, a pełne przyjemności spojrzenie jego szarych, wąskich oczu spoczęło na twarzy chłopaka. Wyciągnął dłonie, ujmując go za policzki i pocałował mocno, namiętnie, z języczkiem. Uśmiechnął się przy tym i potarł wnętrzem uda o jego bok.
Chase uśmiechnął się w pocałunek i pchnął Courtneya, odrywając się szybko od jego ust. Chciał dalej!
— W szafce? — spytał, oddychając ciężko i z napięciem czekając na ciąg dalszy.
Kurator wychylił się do szuflady i sięgnął po białą buteleczkę z napisem głoszącym, że jest to analny żel nawilżający, bezzapachowy.
— Tak bardzo, jak nie powinienem ci dawać, tak bardzo chcę to zrobić — powiedział, kiedy znowu położył się pod nim. — Jak mnie tylko trącasz tym penisem, to mi dobrze na samą myśl — dodał, podświadomie chcąc go tym jeszcze bardziej rozochocić, aby wziął go, rozepchał jego zwieracz… Zdecydowanie brakowało mu seksu.
Chase zarechotał, zabrał, niemalże wyrwał mu lubrykant, po czym wcisnął mu głowę w materac, kiedy pocałował go mocno. Zaraz po tym znowu zsunął się w dół. W ogóle się nie ograniczając, wylał dużo żelu na dłoń i skierował ją między nogi mężczyzny. Nie czekając na pozwolenie, wsunął w rozgrzaną od rimmingu dziurkę palec.
— Jak w masełko — zamruczał nastolatek z wystawionym językiem i uśmiechem na ustach. Jego penis też był szczęśliwy i dał o tym znak, produkując małą kropelkę preejakulatu na czubeczku.
Courtney zaśmiał się mimowolnie, tym samym chwilę przy śmiechu ściskając jego palec. Chase cieszył się swoim pierwszym analem jak dziecko nowym samochodzikiem.
— Nie chcesz, żebym się odwrócił? — rzucił, trochę mocniej podciągając nogi, aby jądra i penis odsłoniły chłopakowi jego wejście.
— Na razie nie. Chcę widzieć, jak ci będzie. Może się trochę porumienisz, jak ci będzie jeszcze lepiej z paluchami w dupie. — Zarechotał i poruszył jednym palcem żwawo. Czuł, że przez lubrykant jest o wiele łatwiej. Do tego tak ślisko i ciepło. — Jeszcze jeden, rozluźnij tę dupę.
Courtney wciągnął powietrze nosem i rozluźnił mięśnie na dole. Cholera. Podobało mu się, jak Chase do niego mówił.
— Podniecasz mnie — wydyszał, rzucając mu, pomiędzy swoimi rozłożonymi nogami, intensywne spojrzenie.
Chase uśmiechnął się pewniej i wsunął pewnie kolejny palec. Drugą ręką trzymał go za klatkę piersiową. Ściskał jego pierś, górując nad nim w klęczkach.
— No, chyba powinienem, nie? Laska powinna jarać się swoim facetem, nie? Geju? — Zaśmiał się na koniec i pochylił. Opierając na mężczyźnie, liznął jego wargi. — Jeszcze jeden? Hm?
— Dawaj — odpowiedział Courtney z wyzwaniem w oczach, mimo że teraz raczej ciasno go okalał swoim wejściem. Ale cóż… chciał więcej. Chase niemożliwie go teraz nakręcał i podjudzał.
Nastolatek spojrzał w dół. Chwilę zachował powagę i skupienie. Nie masował długo jego dziurki z zewnątrz, ale wolniej naparł trzecim palcem. Wsunął go do pozostałych i tylko mały wystawał mu na zewnątrz.
— Ale ściskasz mi te paluchy. I ty chcesz wziąć moją pałę? Zgnieciesz mi kutasa! — Zaśmiał się i liznął go po sutku.
Courtney przez moment nie odpowiadał, przyzwyczajając się do tego rozciągania. Tak, lubił to. Rozciąganie. Sprawiało mu niemożliwą przyjemność.
— Uwierz… — wydyszał, chwytając się za poduszkę nad głową i ściskając ją mocno — bardzo szybko się tam wymościsz.
Jako odpowiedź na swoje słowa poczuł, jak chłopak porusza palcami. W tę i z powrotem. Najpierw powoli, w końcu go nimi pieprząc.
— Już chcę cię przeruchać — wydyszał przy tym, oglądając z napięciem reakcje kuratora. Był seksowny. Nie darł się bez potrzeby, ale reagował na jego zabiegi.
Z jego gardła co chwilę wydobywał się głośniejszy jęk, a chłopak szybko załapał, że działo się tak, kiedy dotykał go w konkretne miejsce. Kiedy więc spróbował popieścić go w ten sposób mocniej i pod tym kątem go posuwał, Courtney bardziej się wyprężył, jego palce zacisnęły się na poduszce, a z ust wydobył się seksowny dźwięk.
— Tak… to mój punkt g i tam celuj tym swoim cudem — wydusił, kiedy mógł już spokojniej nabrać powietrza. — Wsuwaj się.
Chase zamruczał potakująco. Nie miał nic więcej do powiedzenia poza przekleństwem i wyrażeniem swojego entuzjazmu. Wyciągnął palce, otarł je o swojego penisa i jeszcze, nie bacząc na pościel, nawilżył go bardziej wprost z tubki. Tak samo jak szparkę mężczyzny. Nawet przystawił do niej koreczek i trochę wcisnął. Skoro Courtney mówił, że trzeba było lubrykantu, to po co miałby go żałować?
— Zajebiście chętna z ciebie, seksowna dupa — wydyszał, kiedy jego główka już ocierała się o zwieracz. Chłopak w tym czasie trzymał szeroko nogi mężczyzny, nie pomagając sobie dłonią we wsunięciu się.
— Nawet nie wiesz, jak ciężko ci odmówić. — Courtney zaśmiał się głucho, a jego szparka zacisnęła się i rozkurczyła kompulsywnie. Och tak, wiedział, co mówi. Bo gdyby nie było to takie trudne, to powstrzymałby się, pozostawił ich kontakty na takim polu, na jakim powinny być. Ale Chase w jakiś sposób go przyciągał i podniecał. I to, jak teraz jego nabrzmiały, gruby i długi członek naciskał na wejście…
Mężczyzna zerknął krótko na lustrzane drzwi szafy przy łóżku i zaczerwienił się na widok, jaki zastał. On, z rozchylonymi nogami, otwarty na nastolatka w taki sposób… Cholera, chciał go. Na szczęście nie tylko on jego, ale i vice versa.
Chase, widząc spojrzenie Courtneya, też spojrzał na lustro. Od razu wyszczerzył się jak zdobywca i władca świata.
— Gotuj się — szepnął tylko i naparł na jego wejście, przepychając penisa, ale w miarę wolno, bo jednak mimo śliskości opór był. Zwyczajnie było… ciasno. Penis Chase’a był ściskany przyjemnie i mocno. Do tego było mu gorąco i zaskakująco miękko. Uczucie było ciężkie do opisania.
— O kurwa, jaki jesteś… ciasny. Ja pierdolę…
— Masz jakieś… porównanie? — wydusił z trudem Courtney, ściskając mocno poduszkę i ściągając brwi. Był napięty, bo rozciąganie było spore, ale nie czuł dyskomfortu. Wręcz przeciwnie, było tak, jak się spodziewał. Gorąco i… pełno. Oj tak, Chase miał genialnego penisa. Miał ochotę samemu go w siebie wprowadzić.
— Na pewno ciaśniejszy niż każda pizda, jaką miałem. Ooo… kurwa. I tak… głęboko — wydyszał na koniec, kiedy udało mu się wsunąć do samego końca. Było mu dobrze, ale musiał przy tym klęczeć w szerokim rozkroku, aby sięgnąć do dziureczki na pościeli. Poruszał się tak chwilę, po czym wysunął trochę, pochylił mocniej nad brzuchem i torsem mężczyzny i wcisnął dłonie pod jego talię. Z krótkim stęknięciem uniósł biodra kuratora w górę i wpasował się bardziej kolanami pod jego tyłek.
Mężczyzna czuł się jak nabity na pal. Nie protestował na żaden z tych ruchów, nie wyrywał się jak niektóre dziewczyny, które nie chciały inaczej niż w jednej pozycji. Pozwalał się dopasowywać, a to, że Chase miał w nim całego swojego penisa, w swojej długiej i grubej okazałości, wydawało się bardzo mu pasować. Miał wrażenie, że jakby Chase gwałtowniej się w nim teraz ruszył, to by chyba wyssał z niego wszystkie wnętrzności. Uwielbiał ten stan.
Pociągnął sobie tylko bliżej poduszkę i popatrzył na chłopaka, cały rozpalony.
— Więc wciąż jestem ciaśniejszy niż nastolatki… Może ciaśniejszy niż laski twoich… kumpli — sapnął.
— Zależy które… uch, bo na pewno od tych wszystkich… dziwek, co się puszczają — wydyszał Chase i poruszył się powoli i płynnie. Był za to wyjątkowo głęboko i do tego nadal nie czuł swobodnego luzu. — Mam lepszego niż ten latino dupek? — sapnął z zadziornym uśmieszkiem, pochylając się do pocałunku i do sutków mężczyzny. Lubił je, przyjemnie się nimi bawiło. I laski też miały sutki, więc fascynację nimi łatwo było wytłumaczyć.
— Mm… Tak… Docierasz dalej niż on i intensywniej niż on — przyznał Courtney szczerze, a jego napięte uda zadrżały naraz mocniej. Stęknął, a kiedy Chase trochę przyspieszył tempo, zaczął szybciej oddychać. Jedną dłonią sięgnął do jego włosów i pogłaskał go po nich czule, poddając się przyjemności. Nie tylko jego tyłek miał z tego radochę, ale każdy kawałek ciała, jakiemu chłopak poświęcał swoją uwagę.
Chase zaśmiał się, zadowolony z siebie.
— I tak mi, kurwa, mów! — wydyszał i przygryzł dolną wargę, nim chwycił mocniej biodra mężczyzny. Znowu uniósł je w górę i tym razem trochę złożył mężczyznę w pół. Górując nad nim, zaczął mocniej i pewniej się w niego wsuwać. — Ja pierdolę… ale jesteś tak… gorący, cholero. I jak się… zasysasz. Jak… o kurwa …! — jęknął głośno i zaśmiał się, zadowolony, jak jest dobrze. — O kurwa, normalnie jakbyś chciał mi tego kutasa tam wciągnąć — dodał w końcu i nagle mocniej się wsunął.
Z gardła kuratora wydobył się nagły i głośny okrzyk, który urwał się, gdy mężczyzna mocniej zacisnął zęby. Potem gwałtownie otworzył usta i głośno odetchnął. Jego oczy zaszkliły się od niespodziewanej przyjemności i dreszczu, który przebiegł mu po ciele.
— O tak… tak mi rób… tak mnie pieprz… — wysapał, ściskając i rozluźniając palce na poduszce. Jeszcze kilka takich razów, a chyba dopisze tego kutasa do czołówki członków, które mu się najbardziej podobały. Jemu i jego tyłkowi.
— Lubisz, jak cię mocno rżnę? — spytał Chase i mocniej go przytrzymał przy sobie. Zaraz po tym znowu najpierw się wysunął, poruszał kilka razy bardzo płytko i znowu się wsunął, aż jądra klasnęły o tyłek kuratora.
Ten znowu krzyknął, a do tego zaklął szpetnie. Odchylił głowę do tyłu i zakrył oczy przedramieniem, oddychając przy tym ciężko.
— Kurwa… — wydusił najpierw, a potem dopiero zaskoczył, że padło pytanie. — Tak, lubię… lubię tak.
Chase zaśmiał się, po czym odkładając swój wcześniejszy plan, aby przyciągnąć Courtneya do siebie i aby ten trochę popodskakiwał na jego udach, wysunął się całkowicie. Widząc tylko przez chwilę zdezorientowane spojrzenie mężczyzny, chwycił go za bok i ramię i przekręcił na brzuch. Podciągnął mu w górę biodra, aby Courtney klęczał i wsunął się w niego znowu. Trzymając go mocno swoimi dużymi dłońmi, zarówno za kark, jak i za biodro, zaczął go mocno i szybko pieprzyć.
Kurator od razu wcisnął twarz w poduszkę i poddawał się temu, wręcz zaskoczony zachowaniem Chase’a. Nie spodziewał się wcześniej, że pierwszy anal pójdzie chłopakowi tak dobrze, a on już był niemożliwie rozpalony. Czuł, jak ten pulsujący członek wciska się w niego, jak za każdym razem rozciąga mu wnętrze i naraz mocniej wchodzi, wyduszając z niego kolejne jęki. Jeśli Tank spał, to na pewno obudziło go to, co działo się za drzwiami sypialni. To, jak jego siedemnastoletni pan dymał w tyłek swojego starszego opiekuna i robił mu tym bardzo dobrze.
— Courtney… o kurwa… ile ty jeszcze? — spytał w pewnym momencie Chase, na chwilę zwalniając tempo. Pomasował go przy tym po kręgosłupie.
— Jeszcze trochę… — wydusił mężczyzna, kiedy odsunął twarz od poduszki. Chciał unieść się na dłoni i spojrzeć na niego, ale opadł znowu policzkiem na miękki materiał. I tak zerknął na niego z trudem i na ślepo sięgnął dłonią do swojego krocza.
— A… o kurwa… — Chase jęknął, kiedy tyłek mężczyzny zacisnął się na chwilę. — A co powiesz, aby… to na dwa razy… zrobić? — wydyszał, samemu czując, że zaraz skończy. A nie chciał, aby Courtney zostawał sam, kiedy on już skończy. Tym bardziej, że był tak najarany, że czuł, że po jednym spuście będzie mógł jechać dalej.
— O tak, dajesz na dwa razy — podchwycił mężczyzna i zamiast swojego penisa, złapał znowu poduszkę, skoro miał szansę, by potrwało to dłużej. Było mu tam tak dobrze, że nie zamierzał się spierać. Już wiedział, że po tym będzie bardzo… otwarty, ale przecież liczyło się tu i teraz.
Chase odetchnął z ulgą i znowu przycisnął dłonią głowę mężczyzny do pościeli. Teraz, skoro wiedział, że nie musi sobie żałować, znowu przyspieszył, posuwając swojego kuratora mocno, pełnymi, głębokimi ruchami. Nadal jarało go, jak ten tyłek zaciskał się, jak główka za każdym razem wciskała się między to wilgotne ciepło.
— O… kurwa… jak… ja pierdolę, ale masz zajebistą… — Chase jęknął głośniej niż zamierzał tuż przed orgazmem. Drżał cały, ale nadal wbijał się mocno swoim dużym i teraz cholernie twardym penisem. — Masz w chuj… dobrą… dupę! — To było ostatnie, co powiedział, bo potem były tylko jęki i westchnienia, a w końcu ogromna ulga i przyjemność, kiedy wystrzelił głęboko, dociskając się do pośladków mężczyzny.
— Zdecydowanie… „w chuj” — potwierdził na poły rozbawiony, na poły rozpalony Courtney. Tak, cieszył się, że zbadali się jakiś czas temu i nie musieli się martwić o kondomy. W końcu wilgoć i ciepło, które rozlało się w nim po orgazmie chłopaka, też było przyjemne. A on wciąż był na tyle podniecony, że nie chciał nawet na moment przerywać, więc sam podparł się na łokciu i zaczął poruszać w przód i w tył na wciąż sztywnym penisie podopiecznego. Pojękiwał przy tym z przyjemności.
Chase dyszał ciężko tuż po orgazmie, a zadowolony uśmiech nie schodził mu z ust.
— Tak… to jest dobre. Poruszaj tym tyłkiem — zachęcił, prostując się i przyglądając temu. Nakręcało go to na tyle, że jego penis nawet nie miał szans na chwilę odpoczynku.
Courtney obejrzał się na niego z mocnymi rumieńcami i oblizał wargi. Pchnął mocniej do tyłu, aż chłopak odruchowo opadł tyłkiem na swoje łydki i pięty, a mężczyzna mógł go ujeżdżać bardziej po skosie. Tak też robił, oddychając przy tym ciężko i mając wrażenie, że jest znacznie bardziej rozgrzany tym seksem niż sterczeniem na słońcu kilka godzin. Jego sztywny penis przy każdym ruchu bujał się w górę i w dół, co jakiś czas plaskając o jego podbrzusze, gdy mocniej się poruszył.
Chase patrzył na mężczyznę totalnie urzeczony. Podobało mu się i to bardzo. Bardziej nawet niż przypuszczał, że będzie. Do tego teraz, kiedy odpowiednio się odchylił do tyłu, widział, jak jego penis wsuwa się w ten ciasny tyłek, przeciska się przez obejmujące go mięśnie. Jak szparka Courtneya jest różowa i… soczysta?
— Odwróć się… przodem do mnie — zachęcił Courtneya, samemu podpierając się na pięściach za swoimi plecami.
Mężczyzna obejrzał się na niego i na chwilę zupełnie się zatrzymał. Chwilę oddychał ciężko, ale w końcu zsunął się z penisa chłopaka. Momentalnie trochę spermy wypłynęło mu z dziurki.
— Tak ci się podoba? — sapnął, gdy już odwrócił się do niego przodem i uklęknął nad jego nogami. Przesunął dłonią po jego torsie, na brzuch, aż ujął mokry członek i poruszył po nim dłonią.
Nastolatek skinął głową, patrząc z zaciekawieniem i podnieceniem zarówno na mężczyznę, jak i jego poczynania.
— No… dojrzałe laski są chyba faktycznie najlepsze — odparł z pewnym uśmiechem i ogniem w oczach.
— Wiedzą, co robić, aby ich facetom było dobrze? — Courtney również odpowiedział uśmiechem, ale już patrzył w dół, aby dobrze się nakierować. Wyprostował się przez to bardziej na kolanach i ustawił penisa Chase’a do pionu. Kiedy obniżył biodra i poczuł go na swoich połóweczkach, zakręcił się trochę na boki, dopasowując się. Zerknął na twarz chłopaka, położył mu jedną rękę na ramieniu i opuścił się ostrożnie. — Och… m… — jęknął, pochylając głowę i w końcu usiadł mu całkiem na udach.
— Och… kurwa, jak głęboko — jęknął Chase i zagryzł na moment dolną wargę, czując, jak po całym ciele przechodzą mu przyjemne dreszcze. Aż sutki stwardniały mu przez to bardziej. — Pożarłeś mi całą pałę! — Zarechotał w końcu i wychylił się do przodu, do mężczyzny. Złapał jego usta w pocałunku, obejmując go przy tym jednym ramieniem za kark i nie pozwalając mu się przez to ruszać.
Courtney stęknął w jego usta i od razu odpowiedział namiętnie na pocałunek. Dodatkowo gorąco ciała nastolatka, które czuł na swoim, gdy byli tak blisko, mocno go rozpalało. Chłopak był wysoki, dobrze zbudowany, wysportowany i podniecający. I miał wspaniałego kutasa. Trochę bawiło kuratora, że Hector rzeczywiście słabo przy nim wypadał.
— Tym razem długo to… nie potrwa — wydyszał w pocałunek, kręcąc biodrami trochę na boki, skoro nie mógł w górę.
Chase uśmiechnął się w jego usta, jeszcze go nie puszczając.
— Czyli… lubisz podskakiwać. Zajebiście wiedzieć — zamruczał nisko i w końcu wrócił do swojej poprzedniej pozycji, lekko odchylonej do tyłu. Widział dzięki temu lepiej swojego łóżkowego partnera. Tak, wyglądał zaskakująco lepiej taki rozpalony i spocony. Ze sztywnym kutasem, nabity na jego penisa.
Corn rzucił mu rozpalone spojrzenie i krótki uśmiech i wreszcie zaczął się poruszać. Od razu żywo i szybko, wiedząc, że i tak zaraz padnie ze zmęczenia. Ale był blisko orgazmu, a za każdym razem, kiedy wbijał w siebie tego sztywnego penisa, całe jego ciało drżało. Najbardziej pośladki i uda, w tej pozycji napięte, więc drżenie było widoczne. Sam mężczyzna oddychał ciężko przez usta i robił to wszystko ze ściągniętymi brwiami oraz dłonią poruszającą się na własnym członku.
Chase stękał głośno za każdym razem, jak Courtney opadał na jego uda. Widok był… niesamowity. Co prawda w takiej pozycji, w pornosach lubił podskakujące radośnie piersi, ale w sumie bez nich też było dobrze. Tym bardziej kiedy mężczyzna chociaż na chwilę puszczał swojego penisa i ten bujał się na boki, jakby machał do niego, wołając, że jest tutaj i tęskni za pokrzepiającym objęciem. Widział też, że jest blisko dojścia, a głośniejsze dźwięki wydobywające się z ust opiekuna były tego doskonałym dowodem. Same ruchy Courtneya w końcu przestały być rytmiczne i naraz mężczyzna doszedł, odchylając głowę do tyłu i mocno ściskając duży członek chłopaka.
— O… mn… kurwa… — wystękał przy tym spomiędzy zaciśniętych warg i jęknął na koniec przeciągle. To był bardzo… mocny orgazm, a jego dłoń, która chwilę temu ściskała penisa, drżała z wysiłku.
Chase stęknął także głośno, kiedy jego penis został niemalże zassany przez gorący jak ogień tyłek Courtneya. I mimo starań, na moment przymknął oczy. Było mu nagle wyjątkowo dobrze z tak kompulsywnie zaciskającym się wnętrzem na sobie. Nie pytając więc o zgodę, objął mężczyznę w pasie i przewalił go znów na łóżko, na plecy. Chwycił go mocno za uda i korzystając, a jednocześnie dodając jeszcze trochę przyjemności łóżkowemu partnerowi, zaczął go szybko posuwać. Nie przejmował się, że o ospermiony brzuch ociera się żołądź mężczyzny.
Courtney jęknął nisko i rozłożył nogi, poddając mu się. Był chwilowo zamroczony tymi wszystkimi odczuciami, a jego wrażliwy przez rimming, seks i orgazm tyłek w tej chwili jeszcze był tak przyjemnie i mocno dopieszczany.
— Mm… tak… — wydusił słabo, chętnie, mimo już osiągniętego spełnienia, biorąc go w siebie.
Chase nic nie odpowiedział, skupiając się już całkowicie na tym, co czuł. Trzymał mocno Courtneya, wsuwając się w niego jak elektryczna zabawka i co raz sięgał do jego ust i skubał je własnymi wargami, między stęknięciami i jękami.
Chwilę to trwało, czuł, jak kolejny orgazm kosztuje go więcej wysiłku, ale w efekcie skutkuje specyficznym spełnieniem, które zawsze kojarzyło mu się z wyciskaniem z siebie ostatniego tchu. I w tym momencie przelewaniem go wprost do tyłeczka swojego kuratora razem z żywo płynącymi bez celu plemniczkami.
Mężczyzna poczuł wyraźnie, kiedy chłopak doszedł i przyjrzał się przy tym jego twarzy. Uśmiechnął się słabo i wychyliwszy się, cmoknął go w wargi. A potem opadł znowu na poduszki. Był wyczerpany.
Chase bujał się jeszcze moment. Jego penis był zmęczony, on sam był zmęczony.
— Ja pierdolę… — wymruczał, po czym zaśmiał się pod nosem. — Już nie pierdolę… padam! — Zarechotał i powoli wysunął się z Corna. Zerknął jeszcze na jego dziurkę i otarł się o nią czubkiem. Rozsmarował delikatnie wypływającą spermę. — Ale… ujebana. I jaka różowa — zamruczał szeptem do siebie i dopiero położył się na boku, w tym miejscu, gdzie klęczał.
Courtney popatrzył na niego z wyrazem spełnienia i złączył nogi.
— Mm… — Najpierw mruknął tylko to, leżąc bez życia. — Jak pierwszy anal? — dodał po chwili.
Chase najpierw uśmiechnął się do siebie ze stuprocentowym spełnieniem. Też mu chwilę zajęło zebranie myśli.
— Wyjebisty… Masz zajebistą dupę — zamruczał ze szczerością doskonale słyszalną w tonie głosu. — Ej? Courtney?
— Mhm?
— Też cię napierdala po tym dupa?
— Nie, nie aż tak. Dużo nawilżenia użyłeś, więc czuję się tylko… rozepchany, ale nie obtarty. Było bardzo dobrze — przyznał kurator z podobną szczerością.
— Czyli… — Chase przeturlał się na brzuch i podczołgał wyżej na łóżku, aby lepiej widzieć twarz mężczyzny. — Twój chłopak się spisał? — spytał z rozbawieniem na twarzy. — Dobrze wyruchał swoją dziewczynę?
Courtney pokręcił z rozbawieniem głową i ująwszy go za policzek, pocałował go czule.
— Bardzo dobrze — mruknął cicho. — I zmęczył strasznie. To był bardzo dobry seks i bardzo mi się podobało, jak się ze mną obchodziłeś — dodał i znowu go cmoknął. — A pościel jest w fatalnym stanie… — mruknął na koniec z rozbawieniem.
— Chuj tam pościel. — Chase zbył tę kwestię prychnięciem, po czym tylko uśmiechnął się szeroko i gapił na Courtneya, a kiedy ten już chciał spytać, o co chodzi z tym przydługim spojrzeniem, ten pochylił się i pocałował go długo, namiętnie i gorzej w porównaniu z tym jak robił rimming. Nie to się jednak teraz liczyło.
Kurator objął go za szyję i odpowiedział na pocałunek. Leniwe pieszczoty po dobrym seksie… Chyba dawno tego nie doświadczył, więc nawet zapomniał, jak potrafią być przyjemne. Po przerwaniu jednego pocałunku, przekręcił głowę, złożył kilka cmoknięć na jego ramieniu i znowu wrócił do jego ust.
Chase nie przerywał, nie przepraszał, nie odsuwał się, czy mówił, że musi już spadać. Podsunął się jeszcze bliżej i samemu chwyciwszy mężczyznę za bok, całował się z nim. Miał przy tym przymknięte oczy. Jego dłoń też nie została na miejscu długo. Dotykała klatki piersiowej mężczyzny, jego palce podszczypywały delikatnie sutki i ugniatały wymęczone, spocone i nadal gorące ciało.
Uchylone w sypialni okno wpuszczało trochę powiewu do pomieszczenia, więc nie było duszno, ale na pewno gorąco. Starszy mężczyzna rozkoszował się tym wszystkim z wręcz zaskakującą nawet dla siebie przyjemnością. Było mu tak odpowiednio tam na dole, a nie boleśnie, jak po seksie z Hectorem. Do tego chłopak naprawdę lubił się pieścić, co było bardzo miłe.
— Nie będzie dzisiaj kolacji domowej… Zamówimy pizzę — rzucił cicho z lekkim uśmiechem i skubnął dolną wargę chłopaka.
Chase uśmiechnął się i ze śmiechem dźgnął mężczyznę pod żebra.
— Nie? Takie niezdrowe żarcie jadasz po wyruchaniu? To chyba powinienem to częściej uskuteczniać.
— Następnym razem zrobię wcześniej — odpowiedział Courtney, kuląc się przed jego palcem. Pstryknął go za to w wierzch dłoni.
— E tam, pizza to zajebisty pomysł. I w sumie jak tak już o niej wspomniałeś, to od tego pieprzenia to głodny jestem. I pić mi się chce. Chcesz coś? — spytał, nie podnosząc się jeszcze, a macając go zamiast tego po udzie. Niemalże jak pijaną laskę w miniówie w klubie.
— Nie, poczekam na pizzę. Możesz ją zamówić i przegryźć coś w trakcie. Ale sok z lodówki mógłbyś przynieść — odpowiedział mężczyzna, nie oponując na te gesty. — Tylko nie zamawiaj nic z papryką konserwową, nie lubię. Poza tym jestem tolerancyjny.
— A co najbardziej lubisz? Ja uwielbiam czarne oliwki i tuńczyka, ale mało kto to lubi. Dlatego głównie jem z mięchem, nie?
— Też lubię tuńczyka — podchwycił mężczyzna, muskając palcami klatkę piersiową chłopaka. — Z serów pizzę lubię z mozzarellą i mam słabość do kukurydzy. Tak, to bardzo zabawne, ale naprawdę ją lubię.
Chase roześmiał się i cmoknął go spontanicznie w usta.
— Kukurydza lubi kukurydzę! — Zarechotał, odnosząc się do nazwiska mężczyzny. — Mmm… zaraz zamówię… ale jesteś jeszcze taki… — Wzruszył ramionami, nie mogąc znaleźć słowa. Przyjemnie było mu jednak go dotykać.
— Taki jaki? — zagadał Courtney, ani myśląc ruszać się z łóżka przez przynajmniej kwadrans.
— No właśnie, kurwa, nie wiem. Ale jeszcze nie chce mi się iść — odparł tak, jak umiał Chase, leżąc już na boku i macając rozgrzane i zmęczone seksem ciało swojego kuratora.
Ten uśmiechnął się i cmoknął go.
— Bardzo dobrze cię teraz rozumiem… Udany dzień, hm? Skończona buda… zaliczona dziewczyna… Podoba ci się takie zwieńczenie wakacji? — rzucił, z dużym dystansem do siebie pod tym względem. Zresztą, przed wakacjami sam by nie powiedział, że tak one przebiegną. Że złamie tyle swoich zasad, że głos Jennifer będzie bił mu na alarm, że da się przelecieć swojemu podopiecznemu, że zaopiekuje się psem…
— Do ich końca jeszcze kilka dni. Można jeszcze coś — chłopak zaśmiał się do swoich myśli — zaliczyć, jeśli wiesz, co mam na myśli.
— Umówiłeś się z kumplami na imprezę? — zapytał nagle Courtney, kiedy Chase jakoś tak wspomniał o zaliczaniu. Mimo wszystko, skoro sam miał nie pieprzyć się z Hectorem i innymi facetami, to wolałby, aby Chase też tego nie robił.
Nastolatek zbity z tropu tym pytaniem ściągnął niemądrze brwi.
— Eee… no, jeszcze nie. Ale chyba jakaś będzie na koniec wakacji, ale jeszcze nic nie wiem. A co tak z tym wyjebałeś?
Mężczyzna odetchnął i zatrzymał dłoń na jego klatce piersiowej.
— Pamiętasz, że masz dziewczynę? Nie tylko tu, między nami…
Chase nadal nie wyglądał, jakby do końca rozumiał przekazywaną mu treść.
— No… E… chyba nie łapię — przyznał w końcu, nie wiedząc, czemu mężczyzna wspomina o oczywistościach.
— Ja nie spotykam się na seks z innymi facetami… więc ty też na imprezach nie posuwaj żadnych dziewczyn — wyjaśnił w końcu kurator wprost, patrząc mu w oczy.
Chase zamrugał głupio.
— Chyba to jasne, skoro mam laskę, nie? Mówiłem o zaliczeniu ciebie jeszcze z parę razy, bo to nie jest ostatni chyba, kurwa, numerek przed szkołą, nie?
Courtney chwilę patrzył na niego w milczeniu, aż w końcu uśmiechnął się lekko i objąwszy go w pasie, pocałował w mostek wilgotno.
— Myślę, że znajdzie się czas na jakiś numerek.
— No — obruszył się Chase. — I weź mi nie importuj, to Roy wyrywa, co się rusza — odparł, myląc przy okazji słowa.
Courtney zaśmiał się, ale nie poprawił go. Chase czasami strasznie go bawił, a do tego był taki szczery w swoich reakcjach, że nawet nie myślał, aby mu nie ufać pod tym względem.
— To dobrze, będę spokojny, że oszczędzasz go dla mnie — podsumował, kolanem delikatnie trącając jego penisa.
— No raczej, na taką dupę. Trzeba ją dobrze napełniać! — Chase zaśmiał się.
— No, idź zamów pizzę, na lodówce wisi numer. I wróć z czymś do picia, to mi w końcu poopowiadasz, jak było dzisiaj rano pierwszy raz w schronisku, w porządku?
Chase zgodził się i wstał, aby wykonać polecenie mężczyzny. Kiedy już miał podnieść ręcznik z podłogi, zatrzymał się i spojrzał na kuratora.
— Ej, słuchaj, masz ty zjebanych sąsiadów?
— Nie, nie siedzą z lornetkami w oknach i nie szpiegują mnie. Czemu pytasz?
— A bo se go wysuszę i tyłek, bo mi się spocił. — Chase zarechotał i wyszedł nago z sypialni.
Pod drzwiami przywitał się z Tankiem, który jakby tylko tego wyczekiwał. Chwilę pies też towarzyszył swojemu panu, który poszedł do kuchni, a potem przybiegł sprawdzić, czy jego drugi tymczasowy właściciel jest cały i bezpieczny. Merdał przy tym ogonem i radośnie poszczekiwał.
Dobrze się tu czuł i aż szkoda było zabierać go z powrotem do domu. Na szczęście tym razem miał mieć lepsze warunki, chociaż nie było się co oszukiwać, że tutaj miał wręcz doskonałe. Jeśli chodziło o jedzenie też. I… bynajmniej nie tylko Tank miał tu dobrze. Chase też miał dla siebie tyle czasu w łazience, ile potrzebował, miał wygodne łóżko, dobre, zdrowe jedzenie i rozrywkę nie tylko w postaci gier na komputerze. Miał też spokój i… cóż, był tu chciany.

17 thoughts on “Newton’s Balls – 20 – Dojrzałe są najlepsze

  1. Katka pisze:

    Zuziia, bo się chłopak wyzwolił XD Nie no, żart, jeszcze trochę mu do tego brakuje, ale ogólnie działa bardziej emocjami i jak już przeszedł barierę pierwszą, to jakoś łatwiej mu było chyba dobrać się do faceta, chociaż zapewniam Cię, że jeszcze nasz chłopak będzie przeżywał wiele konfliktów moralnych. Drama, jak sama mówisz, jest potrzebna XD

  2. Zuziia pisze:

    Hejka! Fajny, przyjemny rozdział :)) ale mam wrażenie, że jakoś za szybko to idzie, bo jeszcze niedawno Chase nie był pewny i trochę go to wszystko brzydziło a teraz wniebowzięty chłopak xDD A co do tych wielu emocji, które nas czekają…dziewczyny straszycie :( nie chcę innej pary! Jak sobie myślę o tym Phillipie to…. ale nie oszukujmy się :D drama jest potrzebna ;D Pozdrawiam!!

  3. Katka pisze:

    Levi, wow, wow, normalnie się jaram tym, jak Wy się jaracie tym seksem :D Jestem w szoku, że tak się podobało i bardzo nas to cieszy :) No ale tak, na pewno u chłopaków będzie różnie, jeśli chodzi o emocje… Chase to w końcu nastolatek. Nastolatki nie są stabilne XD I zgadzam się, że sam fakt, ze to parka zakazana, to już podkręca atmosferę. Wiele można z tym zrobić… Mam nadzieję, że ich losy jeszcze wiele emocji w Tobie wzbudzą! :)

    Yaoistka, baaardzo nas cieszy, że wciąż umiemy wciągająco pisać XD Oby tak dalej, hehe. No popsucia się czegos można się spodziewać, to fakt, ale pytanie, jak się ma popsuć, z czyjej winy, co z tego wyniknie i tak dalej… mam nadzieję, ze historia nie będzie przewidywalna.

  4. Yaoistka^^ pisze:

    Przeczytane. Uwielbiam ich!!! Na pierwszym miejscu zawsze bedzie FDTS ALE TO TO JEST CUD =3 Kochane autorki z waszych raczek wychodza mega wciagajace dziela!!!=3

    Tyle rozdziałów przed nami a ja już wiem ze cos sie miedzy nimi popduje =( kurator i jego podopieczny. ..

    A co do seksu… Naprawde dawno takiego nie bylo!!=3 poszalałyscie!!=3
    Uwielbiam kazde wasze opowiadanie =3 Czekam teraz tylko na ciag dalszy!!=3 hehe ^^

    A z tylu czachy caly czas gra muzyka – Firedragontattooooostudio!!!=3

  5. Syśka Levi pisze:

    Też uważam, że to była jedna z lepszych scen seksu. Była taka przyziemna, prawdziwa i dlatego mi się podobało. Lubię ich jako parę, ale coś czuję, że gdzieś po drodze któryś coś zrobi i zepsuje ich relacje, nadszarpnie zaufanie(?), ale mam nadzieję, że mimo wszystko będą razem. Jest to para z tych ‚zakazanych’ i dlatego jest intrygująca i jestem ciekawa jak to pociągnięcie. Czekam na jakieś małe kłopoty w raju.
    Pozdrawiam i życzę weny ;)
    Levi.

  6. damiannluntekurbus17 pisze:

    ,,A co tak z tym wyjebałaś?” – ja sobie jeszcze raz czytalem ten rozdzial i zauwazylem, ze kiedy kurator pytal Chase’a o jego kumpli to ten powiedzial do niego w formie zenskiej. Pomylka czy to bylo odniesienie sie do tego, ze Corn to jego ,,laska”? Bo nigdy tak do niego nie mowil ;)

  7. Katka pisze:

    Mati, teeeż lubię pierwsze razy. Zawsze są interesujące, jakie by nie były. Ale tak, Chase się bardzo dobrze spisał. Ma chłopak talent XD A czy coś się złego stanie… zawsze można trochę pokminić po tytułach XD Może coś uda się przewidzieć!

    O., nazwisko zobowiązuje XD no ma zabawne, co by nie mówić. Ciekawe, czy w szkole go przezywali… A oliwki są om nom nom! No i jak widzisz, Chase ma same plusy w łóżku, niektóre bardzo duże XD No Courtney… cóż, chce się pieprzyć, lubi się pieprzyć, a że Chase się spisuje, to chyba będzie leciał na niego jeszcze bardziej… Baaardzo chętnie poresocjalizuje go w sypialni.

    Kasia, plusem Chase’a jest to, że bardzo mocno działa emocjami, impulsywnie i nie myśli, więc chyba tez dlatego dobrze mu poszło w łóżku. Zwyczajnie robił to, co chciał. Courtneyowi się podoba. Ale zgadzam się, ze za niektóre teksty powinien dostać po głowie, haha, choć z drugiej strony są tak rozwalające, że Courtney nie wie, czy ma się wkurzać, czy się śmiać XD No i jednak trudno gasić chłopaka w takim momencie XD Faaaajnie, że rozdzialik się podobał :D Pozdrawiamy!

  8. Kasia pisze:

    Gorący rozdział to muszę przyznać :) Nie spodziewałam się że Chase będzie taki odważny za pierwszym razem, ale poradził sobie rewelacyjnie. Ta jego władczość jest niesamowicie podniecająca 😋 Fajnie zareagował na propozycję zrobienia laski… Ma chłopak niezłe predyspozycje na bycie gejem hehe 😉 Bardzo podoba mi się jego bezpośredniość, chociaż za niektóre teksty dałabym mu po głowie to jednak cała jego postać jest ujmująca. Cudownie się oburzył na „importacje” Courtneya – no przecież ma dziewczynę! Ciekawe jakie kłopoty im naszykowałyście, oby niezbyt wielkie :) Super rozdział, pozdrawiam serdecznie ☺

  9. O. pisze:

    Pizza z tuńczykiem i kukurydzą? Jestem na tak! Tylko nie oliwki, wiec to upodobanie mi nie pasuje..Nie będzie randki xDDDD Haha Ale faktycznie można się napieprzać z nazwiska do woli xD
    I seks bajera! Nie dziwię się Courtney’owi że leci na Chase.. Skoro ten potrafi wziąć go tak jak lubi a do tego wigor ma i siły na dwa razy xD Jak się go podszkoli to ah! Niech go resocjalizuje w tej sypialni!

  10. Mati pisze:

    No proszę, pierwszy ten raz Chase’a. Czytanie o pierwszych razach jest mega interesujące. Fajnie czytać jak która postać się zachowywała. A Chase, jak widać, spisał się doskonale :D Ale mam dziwne przeczucia. Bo chociaż uwielbiam jak jest tak słodko, to jednak czuję coś…dziwnego…

  11. Katka pisze:

    Damiann, aż jestem zaskoczona ze aż tak Ci sie podobało i to jeszcze w kontekście do pary, której dotąd nie darzyles wielkim uczuciem. Teksty Chase’a to w ogóle odrębny temat haha ją czasem czuję się powalona jak młotem jak je czytam XD no ma chłopak inwencję. I w ogole super ze się do nich zaczynasz przekonywać. Mam nadzieję że to zajdzie jeszcze dalej :)

    Kaczuch_A, normalnie po Waszych komentarzach mam ochotę przeczytać ten rozdział jeszcze raz. Bo czytałam dawno jak poprawialam całość i nawet tak bardzo nie pamiętam tego seksu. Muszę sobie odświeżyć. Super ze się tak bardzo podobalo. Jak tak dobrze napisany to naprawdę nad cieszy bo już tych seksów w naszym wykonaniu było więc to duży komplement. A co do ich sielanki… no tak. Nie ma się co oszukiwać ze tu jest jeszcze dużo miejsca na dramy XD ale spoczko emocje będą różne i będzie ich wiele. … pewnie bardziej przestraszylam niż uspokoilam ale no wiele powiedzieć nie mogę XD

    Lolita, miło nam ze się doczekała XD też pozdrawiamy!

  12. kaczuch_A pisze:

    Damian dobrze prawi, polać mu – to była najlepiej opisana scena seksu jaką czytałam. Nie było chaotycznie, wszystko sprawnie po kolei, bez przesadnego lukru, trochę sprośnych słówek, na prawdę super. Oczywiście nie zapominajmy że o było cholernie gorące. Serio od początku rozdziału można był wyczuć to napięcie między nimi i to jest to co lubię najbardziej. Kibicuje im strasznie, ale wiem że coś się spierdoli, teraz jest za dobrze, a za dużo rozdziałów nam zostało. I już ubolewam, że się relacje pozmieniają xD

    Tanka kocham, uwielbiam i jestem wniebowzięta i szczerzę się jak głupia jak czytam o nim. Jest kochany :3

    Weny drogie panie, nie rozdzielajcie tej parki, może być chwilowa separacja, ale oni po prostu fajnie się zgrywają. Weny raz jeszcze~!

  13. damiannluntekurbus17 pisze:

    Musze przyznac… Ze to chyba najlepiej opisana scena seksu jaka czytalem. Nie bylo wulgarnie, ostro, nie bylo zbyt delikatnie, nie bylo piskow ani jakis slodkich slowek typu ,,szzzzz zaraz bede w srodku”.
    ,,Pocałujesz mnie? — spytał, nie wiedząc, czy ten chce po lizaniu jego dupy.” – to na przyklad mnie rozwalilo i wszystko po tym tekscie bylo swietne. Podoba mi sie, ze Chase jest taki… No ma te swoje teksty, ktore powalaja na lopatki czlowieka xD Jest taki pocieszny, wiele dobrych rzeczy nie widzial jeszcze w zyciu (no oprocz cipek – chociaz to nie jest dobre xD) i to jest bardzo slodkie xD
    I chyba po tym rozdziale zaczynam powoli sie przekonywac, co do ich zwiazku. Nadal jednak mysle, co bedzie z Philipem. Czy sie zakochal czy cos. I czy Kukurydza lubiaca kukurydze straci prace, gdy ktos sie dowie o jego sympatii do podopiecznego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s