Project Dozen – 48 – Dochodzenie

— A ty… jak wytrzymujesz z Julesem…? Też jest… wyjątkowy. A długo już ze sobą mieszkacie, więc chyba znasz go na wylot.
— Znam go długo, więc się przyzwyczaiłem. Francisco musiał być dla ciebie jak grom — zauważył Eric, co raz zerkając to na rozmówcę, to znowu na tańczącego Latynosa. Wbrew swoim słowom, jednak z jakiegoś powodu uważał, że Sebastian i Francisco pasują do siebie. Byli bardzo różni, zapewne to było powodem. Zresztą on i Jules też na pierwszy rzut oka wydawali się jak ogień i woda.
— Może trochę. Ale jest spoko. Uczy się w końcu tego, jak u nas wszystko działa, więc patrzę na to z przymrużeniem oka. Ale powiedz mi, bo Francisco tu i w pokoju zachowuje się tak samo. Ale… Jules cały czas jest taki… no, „przegięty”?
Eric uśmiechnął się do siebie delikatnie i spojrzał na swojego chłopaka, który dalej plotkował z dziewczynami.
— Nie. Jest częściej inny niż „przegięty”. To drugie to Foxy, nie Jules.
— Dwie osobowości? — Sebastian zaśmiał się. — Aż zaskakujące, że tak dobrze go znasz. Że ciebie, jak rozumiem, nie okłamuje, tak jak wszystkich innych.
— Nie powiedziałbym, że okłamuje. — Eric od razu poczuł się do obrony swojego chłopaka.
Oblizał wargi z ketchupu po dojedzeniu pizzy i usiadł wygodniej. Przy stoliku w salonie siedział jeszcze tylko Jules z dziewczynami i Jude z jednym z chłopaków. Kilka osób było w kuchni i tam rozmawiało, a część krążyła tu i tam.
— Myślę, że po prostu pokazuje inną stronę swojej osobowości, w której też się dobrze czuje — podjął.
— A ty znasz obie te strony?
— Jestem jego przyjacielem, Sebastian. Dobrze się znamy.
Moss pokiwał głową i spojrzał na Francisco.
— Fajnie mieć takiego przyjaciela. Przyznam szczerze, że u mnie to się towarzystwo zmienia i tak naprawdę nie mam kogoś, kto znałby wszystkie moje sekrety. A ty? — Zaśmiał się lekko. — Znasz wszystkie sekrety Foxa?
Głośna muzyka trochę zakamuflowała to, że Eric nie odpowiedział od razu i, że pozwolił sobie na kilka sekund przemyślenia toku tej rozmowy. Wiedział od Julesa, że Sebastian i Francisco byli również członkami projektu, podobnie jak będący tu też Sen Nakano i Jude Wagner. Musiał być przy nich czujny, aby nie zaszkodzić swojemu chłopakowi. Obawiał się więc teraz, że Sebastian zamierzał z niego wyciągnąć jakieś brudy na Julesa i potem wykorzystać je przeciwko niemu. Lubił jednak Sebastiana na tyle, żeby nie być wobec niego niemiłym i nie kazać mu się teraz odwalić.
— Wszystkie sekrety Julesa powinien znać jego chłopak. Ja jestem jego przyjacielem.
Sebastian uniósł brwi i rozejrzał się po salonie. Znalazł Jude’a momentalnie. Skinął na niego brodą.
— Czyli mówisz, że do niego mam uderzać z pytaniami?
— Możesz próbować, ale w tej plotce nie ma nawet ziarnka prawdy. — Eric uśmiechnął się z pobłażaniem. — Pokazałbyś mi, jak używać waszego ekspresu do kawy? Jeśli mógłbym sobie zrobić oczywiście.
— Jasne, chodź. — Sebastian od razu wstał, aby zaprowadzić gościa do kuchni. — I jak to nie ma? Ot tak się do niego uśmiecha i ten całus?
Eric po drodze do kuchni zamyślił się, ile może powiedzieć. Najlepiej było mówić o tym, co po prostu ogólnie było wiadome.
— Zrobił to po to, żeby inni odczepili się ode mnie. Wiesz, jaka była wtedy burza, gdy ktoś podrzucił mi tęczową flagę do szafki — mówił, wymijając Sena. Zajrzał do lodówki, by wyjąć mleko, gdy Sebastian włączał ekspres. — To skutecznie odwróciło uwagę uczniów od całej afery.
— A w ogóle, nie wiesz, skąd ta flaga się wzięła? To był niezły temat w szkole — spytał Sebastian, odwracając się do niego, kiedy maszyna się nagrzewała.
— A ty masz jakieś podejrzenia? Chętnie porozmawiam ze sprawcą.
— Jules też nie wie? To nie on na pewno? Wiesz, ratowanie cię potem jako przejaw poczucia winy? — spytał Sebastian i dodał, wracając do tematu kawy: — Jaką chcesz w ogóle?
— Jakąś zwykłą, nie wiem, czy jest tam taka opcja. Nie za mocną. — Eric podszedł do niego z mlekiem i stanął obok. Naraz jednak przez to dopytywanie Sebastiana zastanowił się, czy chociażby fakt, że miał na sobie bluzę Julesa, nie będzie się jakoś rzucał w oczy. — I to na pewno nie był Jules. To tak samo jak ty i Francisco. Wszyscy mówią, że znęcasz się nad nim, a obaj wiemy, że to nieprawda.
— Jesteś tego pewien, czy tak myślisz? — spytał Sebastian i sięgnął po wysoką szklankę z grubego szkła. Ustawił ekspres na zwykłą kawę i czekał, aż ta wypełni naczynie.
— Nie wydajesz mi się osobą skłonną do przemocy — zaczął spokojnie Eric, po czym poważniej popatrzył w oczy Sebastiana. — Ale niewątpliwie skłonną do osiągania swoich celów. Chociażby po to, aby zyskać coś bardzo wartościowego kosztem innej osoby, jeśli tego wymagają pewne… reguły.
Sebastian ściągnął brwi i spojrzał na Erika. Jak dla niego to, co właśnie usłyszał, było opisem projektu, w którym brali udział, ale chłopak dosłownie się nie wygadał, że o nim wie. Był cwany.
— Ciekawie mnie postrzegasz. Jules też jest takim podążającym do celu kolesiem? — spytał jeszcze i podsunął mu cukier i łyżeczkę, aby już się obsłużył.
— Dzięki. I Jules wie, czego chce. Ale do czego wszyscy jesteśmy zdolni, wychodzi dopiero w momencie próby — podsumował Eric, już patrząc na kawę, nad którą pracował.
I naraz rozległo się radosne wycie z pokoju obok, gdy ktoś… znalazł coś, czego nie powinien.
— O Boże, Sebastian, co to za lala? Hahaha, fapiesz do tego?!
Sebastian od razu skrzywił się brzydko.
— Nie wiedziałem, Steve, że ty „fapiesz” do obrazów, skoro masz takie pomysły. Albo do zdjęć swojej matki! — dodał, krzywo się uśmiechając i idąc do pokoju, aby zabrać rówieśnikowi obraz.
Chłopak, który już zamierzał zacząć posuwać obraz zmarłej matki Sebastiana w usta, usłyszał jego słowa, spalił raka i panicznie puścił portret, jakby zaraz za nim zmaterializował się Mark Moss i przyłożył mu w krocze.
— Uważaj, amigo! — zawołał Francisco, który również ruszył na ratunek portretowi.
— Odłóż to. Myślisz, że czemu to zamknąłem?! — warknął jeszcze Sebastian i podniósł z podłogi obraz, by go tym razem bezpieczniej schować w szafie u ojca w pokoju. Może tam nikt nie wlezie.
— Ja pierdolę, skąd miałem wiedzieć, że to jego matka…? — dodał jeszcze burkliwie pod nosem sprawca całej afery.
W tym czasie do salonu, w którym wciąż płynęła radosna muzyka i piwo wlewało się do gardeł gości, wrócił z kawą Eric i delikatnie pociągnął Julesa za łokieć do sąsiedniego pokoju — sypialni Sebastiana.
— Chodź na chwilę — szepnął przy tym.
Jules spokojnie ruszył za nim, wykorzystując to, że wszyscy byli bardziej skupieni na gospodarzu. A kiedy znaleźli się w czterech ścianach, zamknął za nimi drzwi.
— Hm? Masz dość?
— Nie, jest całkiem przyzwoicie — odpowiedział Eric w miarę spokojnie i popatrzył mu prosto w oczy. — Sebastian próbował coś ze mnie wydobyć na twój temat. Nie wiem, czy ma w tym jakiś cel, ale był dość mocno dociekliwy. Wolałem cię ostrzec.
Jules skrzywił się.
— Może próbuje coś na mnie mieć. Ale przecież to by było głupie, jakby spodziewał się, że mój przyjaciel powie na mnie coś obciążającego. — Zadumał się. — O coś konkretnie pytał, czy tak tylko?
— Trochę drążył twój domniemany romans z Judem, trochę pytał, czy wiem, kto i dlaczego wsadził flagę do mojej szafki. Pytał ogólnie o twoje sekrety i czy jesteś przegięty w każdej sytuacji. — Eric streścił rozmowę z młodym Mossem najbardziej rzeczowo, jak mógł. Stał przy tym obok Julesa z dłonią w kieszeni trochę przylegającej do niego bluzy, a drugą trzymając kawę. Wyglądał naprawdę dobrze i może trochę zbyt poważnie jak na nastolatka, ale w tym tkwił jego urok. No i dzięki poradom Julesa ubierał się z klasą, choć teraz myśli o samym Eriku zaburzały Julesowi myśli o Sebastianie i o tym, czego ten mógł chcieć.
— Dziwnie. Ale oni też w tym są, więc może dlatego. Nie wiem, kto przykleił tę flagę, ale może im po coś ta wiedza. Albo znowu z jakiegoś powodu się na ciebie czają. — Jules odetchnął głęboko, mówiąc cicho, żeby nikt ich nie podsłuchał. — Może też chodzi o coś z tą strażą Patricka. Noel jest w tym i mieszka z Senem. Nie mam pomysłu.
— Może Sebastian myśli, jak cię wyeliminować i szuka na ciebie haków. Spróbuj być uważny, może cię obserwują. — Eric starał się być spokojny i w sumie miał taki głos, ale czuł nieprzyjemne napięcie wywołane tym, co się działo. Nie przywykł do brania udziału w czymś takim, a miał wrażenie, że Jules powinien cały czas oglądać się za siebie. I on sam też czuł się za to odpowiedzialny. Wolałby po prostu… żeby było jak kiedyś, żeby nikt ich nie obserwował, nie nagrywał, żeby żyli w swojej spokojnej, szkolnej rutynie.
— Mam jeszcze jednego asa na nich. Miałem nadzieję, że dłużej go zachowam, ale najwyraźniej trzeba będzie go użyć już teraz… — Jules westchnął z rezygnacją. Może powinien sobie darować. Ten rok i tak przyniósł mu coś fantastycznego, kogoś, kto stał przed nim. Ale nie lubił się poddawać. I był ciekawy, o co tak naprawdę chodziło Sebastianowi.
— Haka? — Ciemne brwi Erika podążyły delikatnie w górę. — Hm?
— Mam nagranie, a oni mogą nie chcieć, by było upublicznione, więc może da się z nimi jakoś negocjować. Chyba że Sebastian z Francisco wcale się tak razem nie trzymają, jak na to wygląda.
— Myślę, że są bardzo blisko. Przynajmniej Francisco wydaje się pałać do Sebastiana wielką sympatią — ocenił Eric i w końcu przysiadł na skraju łóżka gospodarza i napił się kawy. Chyba jednak Jules miał trochę racji. Nie przywykł do takich imprez i w sumie chętnie posiedziałby tu jeszcze co najwyżej pół godziny i wrócił do domu.
Jules zamyślił się, po czym przysiadł obok Erika i uśmiechnął się diabelsko.
— Eric? Pomożesz mi, jak zrobię coś nieodpowiedniego?
— To pytanie już z założenia wzmaga moją czujność… — Eric odpowiedział słabym uśmiechem. Byłby bardziej rozbawiony tym tonem, gdyby nie wiedział, że Jules siedzi w takim tajnym projekcie. — O co chodzi?
— Myślę, aby pogadać z Francisco o tym, jak bardzo lubi swojego „dręczyciela”. Potrzebuję do tego jednak kilku wypitych z nim piw, dlatego musisz mnie pilnować — wyjaśnił Jules i sięgnął lekko do jego dłoni, aby chociaż pomasować jego palce.
Eric spojrzał w tamtym kierunku i obrócił dłoń, aby poczuć opuszki palców na jej wnętrzu.
— Nigdzie się nie wybieram.
Jules uśmiechnął się do swojego chłopaka. Chciał jego wsparcia i miał nadzieję, że nie pokrzyżuje to jego planów wygrania w projekcie, a nawet jeśli, to miał jego. Już czuł się dobrze, ale mógł jeszcze lepiej.
— To wracamy?
Eric wychylił się, pocałował go delikatnie w policzek, a potem strzepnął mu z koszulki okruszki po pizzy i dopiero wstał.
— Tak, chodźmy. Może uda się obejść tę imprezę bez katastrofy.
— Mhm, może — odparł Jules z nadzieją, ale bez przekonania. Plan może i był szlachetny, ale ciężki do wykonania, kiedy w jednym domu, na tak małej przestrzeni było tak dużo uczestników projektu i większość coś knuła. Ale warto było spróbować.
Gdy już dochodziła jedenasta wieczorem, kilka dziewczyn wraz z Sebastianem, Senem i Noelem poszło na spacer po okolicy, by przewietrzyć się i ochłonąć. W mieszkaniu było gorąco mimo uchylonych okien. Wszystko za sprawą dobrej zabawy i alkoholu. Pozostali rozmawiali na różne tematy, było też kilku gości, którzy co raz pozwalali sobie potańczyć do muzyki, a niektórzy kursowali do kuchni i z powrotem z coraz to nowymi butelkami. Sebastian zatroszczył się o odpowiednie ilości piwa, ale z racji, że kilka osób nie piło, dla innych było więcej. Między innymi dla Francisco, któremu jakoś dziwnie dobrze rozmawiało się z Julesem, mimo że nie miał z nim żadnych zajęć i że ten kiedyś bezczelnie nakręcił go, uciekającego w ręczniku ze szkoły do internatu.
— I co? Wolność bez nadzoru rodziców jest najlepsza w takiej szkole z internatem? — spytał chłopaka z wymiany Jules, siedząc blisko niego. Co raz przytykał puszkę piwa do ust, ale nie wypijał z niej za wiele, żeby być bardziej trzeźwym niż rozmówca.
Ten miał już rumiane policzki, wesoły uśmiech i lśniące oczy. Cały czas tupał nogą do rytmu głośnej muzyki, którą co raz trzeba było przekrzykiwać. To było na korzyść Julesa, który nie chciał, żeby ktoś niepowołany podsłuchiwał ich rozmowę.
— Siii… Amigo, teraz to fajrant jak nigdy! A nie, nieee, miałem jeszcze takie luzy podczas wyjazdu z bratem do babci. Bez rodziców. Dziadek akurat zachorował i nas nie pilnował — opowiadał chętnie Francisco.
— Ale tu chyba fajniej? Masz z kim się zabawić. Sebastian zresztą… mm, niezłe ciasteczko. — Foxy zmodulował głos na koniec i przygryzł wargę.
Jego rozmówca za to ściągnął swoje grube brwi i rzucił mu niezadowolone spojrzenie.
— Oczywiście, że Sebastian jest przystojny, ale ty chyba masz wielu innych fanów i oglądaczy, żeby się za nim nie oglądać.
— Zazdrosny? — spytał zaczepnie Jules i napił się, aby specjalnie ukryć uśmiech na ustach. Francisco był uroczy, co by nie mówić. Chociaż uważał Erika za jeszcze słodszego.
Zobaczył zabawny wyrzut na twarzy Argentyńczyka, który również napił się piwa, najpewniej by przemyśleć, co powinien odpowiedzieć. A i tak odpowiedział impulsywnie.
— To mój dobry przyjaciel. Ale widziałem twój filmik z zeszłego roku, Sebastian mi pokazywał. Gdzie robiłeś ranking najbardziej seksownych uczniów w szkole. Niby czemu go tam nie było?
— Starałem się być obiektywny, a nie patrzeć tylko według tego, co mi się podoba. Chcecie obaj znaleźć się w tegorocznej reedycji? A może powinienem teraz zrobić ranking najseksowniejszych współlokatorów?
— Hm? — Francisco spojrzał na niego niewinnie znad puszki, nie nadążając. — Że na przykład ja i Sebastian?
— Mhm. Razem wyglądacie jeszcze bardziej ciachowato! — Jules zaśmiał się, pozwalając sobie na takie teksty tylko dlatego, że każdy wszem i wobec wiedział, że jest gejem.
Jego latynoski rozmówca chyba jednak nie był do nich przekonany. Rozejrzał po pokoju, ale niestety wszyscy inni byli zajęci rozmowami, więc nie mógł poszukać ratunku.
— Jules… ty tak… zawsze wszystkich cały czas podrywasz? — zapytał, drapiąc się po włosach, a Fox uśmiechnął się do niego.
— Wszystkich? Nie, najwyżej tylko takich przystojniaków jak ty, czy Sebastian. Ale on jest jeszcze bardziej niedostępny. I ponoć jest twoim dręczycielem, więc chyba związek z nim byłby trudny.
— Przecież Cody Solt pisał oświadomienie, że to bujda! — Francisco uniósł się i dla podkreślenia swoich słów, napił się piwa. — Sebastian nikogo nie dręczy. Mam tu jakieś siniaki? Sam zobacz! — Naraz wolną dłonią podwinął koszulkę i pokazał rozmówcy swoje śniade, szczupłe ciało, a Jules wyciągnął do niego dłoń i musnął skórę palcami.
— Mmm, nie — zamruczał. — Co najwyżej możesz mieć tu ślady od czegoś innego z Sebastianem — dodał i zawiesił wzrok w jednym miejscu, jakby coś tam dojrzał. Niczego tam nie było, ale w końcu miał sprowokować Francisco.
A ten odstawił puszkę na stolik i szybko spojrzał na swoje ciało.
— Co? Gdzie?
— Tu? — Jules wskazał miejsce wysoko i trochę z tyłu, na plecach Francisco. Nadal uśmiechał się przy tym jak odkrywca wielkiej tajemnicy.
Argentyńczyk spłonił się na policzkach i obciągnął koszulkę w dół. Następnie wpatrzył się w twarz swojego rozmówcy z bardzo niepewną miną. Boże, gdyby tylko Jules rozumiał po hiszpańsku! Po angielsku zupełnie nie mógł się skupić nad tym, co mówi, a co dopiero, żeby dobrze z tego wybrnąć.
— To nie jest nic związanego z Sebastianem. Ale nie kręcisz tego? — upewnił się i wychyliwszy się, podparł się na kolanie Julesa, aby zobaczyć, czy ten nie chowa nigdzie kamery.
Nie chował, ale i tak roześmiał się z tego małego dochodzenia.
— Nic nie nagrywam. Tylko jestem zaskoczony. I jak nie od Sebastiana, to od kogo? — spytał, samemu pochylając się do gościa z innego kraju. Strzelał na ślepo, ale w razie czego mógł to zwalić na alkohol.
— Od nikogo — mruknął Francisco i odsunął go. — Jules, ale ja jestem zajęty — dodał, nadal odczytując całe zachowanie jako podryw.
— Przez tego „nikogo”?
— Hm? Si, si — odpowiedział, nie rozumiejąc i nie nadążając. Był rumiany na twarzy już nie tylko przez alkohol, ale też skonfundowanie całą sytuacją.
— I ten „nikt” cię teraz nie uratuje tak jak ostatnio. Wiesz o tym? — dodał Jules, teraz już niemalże do ucha Francisco. Czuł, że zaczyna łapać go w sieć i że wygrywa tę partię.
— Jules, przestań — jęknął Francisco i odsunął Foxy’ego, kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. — Nie chcę być niemiły, ale ja naprawdę już jestem zajęty…
— Przez Sebastiana? — spytał szybko Jules i liczył na szybką, nerwową odpowiedź.
Na jego korzyść zdecydowanie zadziałał stan upojenia Francisco, jego brak umiejętności perfekcyjnego porozumiewania się po angielsku i… zwyczajnie jego temperament.
— Si, si, przestań!
Jules Fox uśmiechnął się od razu szerzej, zwycięsko.
— A jednak… — zamruczał i wychylił się, aby cmoknąć go w policzek. Może faktycznie jego nazwisko i nick sprawiały, że zachowywał się jeszcze bardziej jak psotny lis. — Spokojnie, nie zdradzę nikomu, że jesteście razem.
Francisco popatrzył mu w oczy swoim szklistym wzrokiem, nie mówił nic chwilę, po czym zaczerwienił się jeszcze bardziej. Poderwał się i chwycił go za nadgarstek, ciągnąc do góry.
— O Chryste…! — jęknął. — Chodź!
Jules z uśmiechem na ustach dał się pociągnąć Argentyńczykowi. Po drodze wyłapał spojrzenie Erika i puścił mu oczko, wiedząc, że ten to zauważy. Eric tylko skinął głową i wrócił do rozmowy z jednym z kolegów. Francisco za to zaprowadził Julesa do, na szczęście pustej, sypialni Sebastiana i zamknął za nimi drzwi. Wskazał na chłopaka palcem.
— Nie ruszaj się! — jęknął i szybko wykręcił numer do swojego chłopaka. Krążył przy tym w kółko po pokoju.
— Do kogo dzwonisz? — spytał Jules, kiedy Francisco czekał na połączenie.
— Do Sebastiana. Cicho — mruknął Argentyńczyk, coraz bardziej panikując.
— Tak? — Usłyszał w końcu w telefonie. — Co jest?
— Sebastian! — zawołał Francisco i zatrzymał się przy oknie. — Musisz tu szybko wrócić! Jestem w sypialni z Foxym.
— Eee… czemu jesteś z nim w sypialni? Wygadał ci się, że powiedział Erikowi o projekcie?
— Nie… Nie, ja… — Francisco zaciął się i nagle poczuł, że ma ochotę krzyknąć lub rozpłakać się z tej paniki. Nie chciał, żeby Sebastian był na niego wściekły, ale na tyle jeszcze świadomie myślał, że wiedział, iż muszą szybko to rozwiązać. — Nie, on chyba… znaczy na pewno o nas wie. Że jesteśmy parą — dodał i obejrzał się krótko na Julesa.
Ten pokiwał głową. Był z siebie naprawdę dumny, bo Francisco nieźle przed nim uległ. I teraz miał na nich dwie rzeczy. Oni, jak dobrze się domyślał, też coś na niego mieli, ale teraz miał szanse się targować.
— Co…? Jak? Francisco, jak do tego doszło?! Już idę w ogóle, pilnuj go… — Sebastian odetchnął ciężko, ale i tak słychać było w telefonie, że na siłę stara się być spokojnym.
— Si, si, nie będę go wypuszczał — zapewnił Francisco, dodał, że czekają i rozłączył się.
Musiał otworzyć szerzej okno, mimo że był listopad i padało. Potrzebował jednak chłodnego powietrza na rozpalonej twarzy.
— Chryste! — jęknął znowu, gdy usiadł. — Jules, ty nic nikomu nie powiesz, prawda?
— Wiesz, wszyscy uczestniczymy w projekcie. Myślałem, że miło byłoby współpracować.
Francisco znów jęknął, ale tym razem ciszej. Przecież Jules był taki w porządku, a raczej podczas rozmowy wydawał mu się miłym chłopakiem. Nie chciał, żeby teraz nagle okazał się dupkiem.
Nie powiedział już nic, tylko czekał w napięciu na powrót swojego chłopaka.
— Nie denerwuj się tak, Francisco. Sami wcześniej też wypytywaliście Erika o mnie — zauważył jeszcze Jules, siadając wygodnie na łóżku gospodarza domu.
Francisco, który siedział obok, zerknął na niego i possał wargę.
— Wiem… Ale to smutne wszystko.
— Smutne?
— Si. Że zbieramy na siebie kurze.
Jules wyglądał na zaskoczonego, ale i nierozumiejącego.
— Kurze? — Zdążył spytać, nim usłyszeli pukanie.
— Francisco, to ja, otwórz! — zawołał zza drzwi Sebastian, a Argentyńczyk poderwał się z miejsca i je otworzył. Wciąż nie był trzeźwy, więc wpadł bokiem ciała na regał, kiedy z rozmachem wpuścił Sebastiana do środka.
— Ou… — jęknął, ale nie poczuł bólu przez znieczulenie procentami. — Sebastian, przepraszam!
Ten wszedł do środka i na razie nic nie odpowiedział. Zamknął tylko znowu drzwi, by nikt im nie przeszkodził.
— Jules Fox, faktycznie niezły z ciebie lis — prychnął i spojrzał na Francisco. — Jak w ogóle do tego doszło?
Argentyńczyk w pomiętej bluzce, z zagubionym wyrazem twarzy, potargał się po włosach i jęknął.
— On sam to jakoś ze mnie wyciągnął. Nie wiem nawet, w którym momencie w rozmowie to się stało.
Jules uśmiechnął się tylko i czekał na rozwój wydarzeń. Sebastian za to odetchnął ciężko.
— Dobra, po tym jak teraz to wygląda, na pewno nie dasz się przekonać, że to wszystko nieprawda — zwrócił się do Julesa.
— Osobiście uważam, że stanowicie słodką parę. I nie robię tego, aby was wydać, chociaż zapewne myślicie inaczej.
— To czego chcesz? — Sebastian przeszedł do sedna sprawy, stojąc tuż obok Francisco.
Ten cały czas biczował się w myślach za to, że ich wydał, a do tego bał się, że cokolwiek nie mówi teraz Jules, to i tak w końcu powie o nich całej szkole, i nie tylko ludzie tutaj będą wiedzieć, że kręci z chłopakiem, ale te informacje dotrą i do jego domu. Nie mógłby nawet wrócić do Buenos Aires!
— Wiedzieć, o co wam chodziło z tym zapraszaniem mnie na tę imprezę, tak samo jak Erika i Jude’a. Nie jesteście głupi, wiecie, że z Judem się nie dogaduję. Liczyliście na jakąś aferę? — spytał Jules i co dla obu chłopaków było w sumie lekkim zaskoczeniem, brzmiał teraz kompletnie inaczej niż na co dzień. Jego głos był niższy, a on cały wydawał się bardzo poważny.
Sebastian obejrzał się na Francisco.
— Chcesz to wiedzieć w zamian za swoje milczenie? — spytał Julesa, myśląc gorączkowo, jak to rozegrać.
— Miło by było, ale chcę konkretów. To zadanie któregoś z was? Jakie jest?
— To nie jest zadanie. Chcieliśmy dowiedzieć się od was czegoś, żeby mieć asa w rękawie. Tak samo jak ty, kiedy wypytywałeś mnie o Sebastiana — wtrącił Francisco i podszedł szybko do Julesa, siadając obok niego na kanapie. — My wiemy, że Eric wie o projekcie. I mógłbyś za to wylecieć, więc… może… zakumplujemy się i nie będziemy sobie szkodzić? — dopytał, zerkając też na Sebastiana. Chciał się zakumplować z Julesem! Ale też wiedział, że wraz z Sebastianem musieliby ukrywać przed profesorami, co wiedzą.
— Co? — Jules ściągnął brwi z zaskoczeniem. — Skąd ten pomysł?
— Jules, jak już Francisco zaproponował układ, to chociaż dobrze to ustalmy… — Sebastian westchnął i podszedł do nich, stając bliżej z rękoma założonymi na piersi. — Gadałem z Erikiem i jak dla mnie to oczywiste, ale nie mamy dowodów. Ale to kwestia czasu. Tak samo jak to, że byś się o nas wygadał przed całą szkołą.
— Więc sugerujecie milczenie za milczenie? — Jules spojrzał po nich, zastanawiając się, czy to dobry układ. W końcu, jak na razie zauważył, prawie wszyscy uczestnicy tworzyli zespoły.
— Si. Poza tym dobrze jest być w so… — Francisco zaciął się, nie pamiętając słowa, a szumienie w głowie nie pomagało mu wcale. — W układzie… Bo Tomas Eng już się zaprzyjaźnił z Woodym Jolene i też z Colinem. A Sen jest w samorządzie z Patrickiem. Chyba tylko Jude i Tyler nie mają układu, prawda Sebastian?
Zapytany skinął głową.
— Ale to też może się szybko zmienić. Ty się z Judem chyba nie dogadasz, ale on może z Patrickiem albo z nami. A sprawa, że Eric wie, może w ogóle skończyć twój udział w projekcie. — Sebastian grał ostro, bo przysłowiowe mleko już zostało wylane.
— No proszę! — Jules zaśmiał się. — To brzmi jak groźba. Niczym obietnica, że pewne nagranie pojawi się w Internecie wraz z nową „ploteczką”. Każdy coś na każdego ma, więc sojusz wydaje się mieć rację bytu.
Francisco rozumiał co drugie słowo, bo jakoś w stanie upojenia nie za bardzo nadążał za szybko mówiącymi chłopakami. Zrozumiał jednak ostatnie zdanie Julesa, więc uśmiechnął się słabo.
— Czyli umowa stoi? Nikt o nikim nic nie powie i będziemy mogli dalej udawać heretyków? — dopytał, przekręcając ostatnie słowo z radością na twarzy.
— Heteryków jak coś — prychnął Jules, a Sebastian przewrócił oczami.
— To jeśli Eric też jest w to zamieszany, to zadzwoń po niego. Jeśli wszystkie strony mają się na to godzić… — dodał, patrząc trochę z politowaniem na Francisco. Co by nie mówić, wydał ich i przez swoją nieostrożność wpakował w ten sojusz. Ale z drugiej strony, może im to wyjdzie na dobre. Później będą mieli dowód i więcej informacji na Julesa. Musiał to przemyśleć, ale nie mógł zgodzić się na to, aby cała szkoła wiedziała o nim i Francisco. I, mimo że plotki ostatnio pojawiały się jak grzyby po deszczu i nie wszyscy już wierzyli we wszystko, i tak wolał nie ryzykować.
Na widok jego spojrzenia Francisco zgasł i spuścił wzrok na swoje kolana. Czuł się głupi. Znowu zrobił coś pochopnie i chyba w ogóle nie powinien być brany pod uwagę przez profesorów organizujących projekt. A tak bardzo chciał pomóc…
Jules w tym czasie zadzwonił do Erika, aby ten do nich dołączył. Wewnętrznie bawiło go, że dwie świeże pary miały razem tworzyć homoseksualną drużynę.
Eric dołączył do nich szybko i popatrzył po nich pytająco. Głównie na Julesa.
— Chciałbym wiedzieć, co się dzieje, zanim coś powiem — rzucił, podchodząc do swojego chłopaka i przysiadając po jego lewej stronie. Reszta też siedziała na łóżku, więc nie chciał się wybijać i stać przed nimi jak świadek.
Jules, nim zaczął wyjaśniać, wstał i zwrócił się do nich.
— Już i tak dużo zostało powiedziane, ale dajcie wszyscy swoje telefony. Najlepiej jak każdy z nas je wyłączy, żeby zachować ostrożność z każdej strony. — I na dowód tego wyłączył swój telefon, aby reszta to widziała.
Eric bez zawahania poszedł w jego ślady. Francisco jednak zerknął jeszcze pytająco na swojego chłopaka i dopiero zrobił to samo. Sebastian też nie przedłużał. Wydawało się to rozsądne, tak samo jak fakt, że każdy sprawdził, czy wcześniej nie był włączony dyktafon. Zasady wzajemnego zaufania tu nie obowiązywały. Każdy sprawdzał drugą stronę.
— Dobrze, to teraz w dużym skrócie — zwrócił się do Erika Jules. — Sebastian i Francisco są parą. Oni wiedzą, że powiedziałem ci o projekcie i, że jako mój przyjaciel mnie wspierasz. Cieszysz się, że dołączyłeś do homoseksualnej tajnej grupy wsparcia?
Eric ściągnął delikatnie brwi, poprawił okulary i przytaknął. Bardziej z racji tego, że rozumie, niż potwierdzając swoją wątpliwą radość w tym wszystkim. Był jednak zaciekawiony tym, że Sebastian Moss jest gejem. Nie wydawał się lubić chłopców.
— Rozumiem. Więc teraz zawiązujemy pakt milczenia?
Francisco nie zrozumiał słowa „pakt”, ale na szczęście z kontekstu wyniósł, co właśnie powiedział Eric.
— Milczenie za milczenie, najprościej to ujmując — przytaknął Sebastian, tak samo jak Jules. — Myślę tylko, czy jesteście za tym, aby wspólnie działać przeciwko reszcie? — dopytał ich, patrząc głównie na Julesa i jego współlokatora.
— Myślę, że lepiej najpierw sprawdzić, czy się dogadujemy i czy trzymamy się tej umowy. Najwyżej później ją rozwinąć — wyraził swoje zdanie Foxy, będąc na razie ostrożnym. Już dziwne i osobliwe było, że omawiali to wszystko w mieszkaniu Marka Mossa, ze zbieraniną mniej i bardziej upitych osób za drzwiami. I właśnie na to zwrócił uwagę Francisco.
— Ja jestem za pomysłem Julesa, tylko teraz może chodźmy się bawić, bo przecież tam jest Sen i jest Jude, a oni mogą coś podejrzewać.
— Jestem za. — Sebastian zgodził się ze swoim chłopakiem, o którym właśnie dowiedział się pierwszy gej w szkole.
— Też. Eric? — przytaknął Jules.
— Dobrze. Jeśli ten pakt zapewnia nam wszystkim bezpieczeństwo i na ten moment każdy będzie milczał w szkodliwych sprawach, możemy się rozejść. Ale… — Eric znów poprawił okulary i zerknął na nich poważnie. — Prawdopodobnie jesteśmy obserwowani. Więc dobrze by było, abyśmy spotykali się, w razie konieczności rozmowy, poza kampusem.
— Zgadzam się — potwierdził Sebastian. Eric dobrze myślał, bo jeśli oni mieli kłamać, że współlokator Julesa nic nie wie, to wolał, aby profesorowie nie dowiedzieli się o tym tak, jak prawdopodobnie dowiedzieli się dzięki obserwacjom, że ten wie o projekcie.
— To jak wszystko ustalone, to Francisco idziesz ze mną? — zwrócił się do chłopaka, z którym początkowo tu przyszedł, Jules.
— Ja? Z tobą?
— Mhm, w końcu mnie tu przystojniaku przyciągnąłeś! — Jules zaśmiał się, znowu wracając do swojego zmodulowanego głosu.
Francisco skrzywił się lekko, obejrzał na Sebastiana, ale w końcu zgodził się. Czuł się trochę uspokojony, że do czegoś doszli, ale marzyło mu się jeszcze sam na sam z Sebastianem, żeby porozmawiać o tym na spokojnie. Liczył, że będą mieli na to czas jeszcze dzisiaj, więc w końcu wstał, chwiejąc się lekko. I bez powodu krótko się roześmiał.
— To chodźmy, amigo.
— No chodź, chodź, piękności ty moje. — Jules podtrzymał go i wyprowadził z pokoju.
Sebastian i Eric zostali sami.
— Czemu on właściwie ci to powiedział? — spytał Erika Sebastian, kiedy ten już wstawał, aby wyjść.
Chłopak zatrzymał się i obejrzał na kolegę. Wsunął dłonie w kieszenie bluzy swojego chłopaka.
— Bo jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Może nie chciał mnie okłamywać. Za dużo podejrzanych sytuacji było w szkole.
— I będzie ich więcej, jak już pewnie wiesz — prychnął Sebastian z uśmiechem w kąciku ust. — Nie wplątuj się w to jednak bardziej, niż musisz. To nie twój cel, tylko jego. Nawet jak jesteście przyjaciółmi.
Eric przytaknął i już chciał wyjść, ale jednak zatrzymał się na moment i zawahał. Odchrząknął cicho i rzucił do Sebastiana trochę bardziej przyjaźnie, chcąc odsunąć od nich to napięcie wywołane projektem.
— Już wiem, dlaczego wytrzymujesz z Francisco w pokoju. Pasuje do ciebie — powiedział i uśmiechnąwszy się krótko, wyszedł do salonu.
Miał nadzieję, że posiedzą jeszcze kwadrans i będą mogli pojechać do internatu. To już nie była luźna, przyjemna domówka, tylko wymagające skupienia i ostrożności posiedzenie. Chciał zwyczajnie uciec.

23 thoughts on “Project Dozen – 48 – Dochodzenie

  1. Yaoistka^^ pisze:

    Katko bardzo umilaja =3 znow przez dlugi czas nie bede czytac i bede miala fajny zapas xd hehe

    =3
    Weny

  2. Katka pisze:

    Yaoistka, biedna jestes, że chora, ale jak widac są tego plusy XD Sama też najwięcej książek zawsze pochłaniałam w chorobie, więc całkowicie rozumiem. Mam nadzieję, że nasze opka trochę ten stan uprzyjemniają :)

  3. Yaoistka^^ pisze:

    Katko kochana moja =3 kto tutaj staruch?? Nastolatki dobrze sie spisuja? Xd myslalam ze dostrzeglam perelki opowiadania =3 mrrr
    A ja zadowolona z nastolatkow ale wiesz… Hym… Takie szkolne zycie nauczycieli tez jest niezle =p czekamy ino jak sie rozwinie =3 Nadrabiam hehe w szybkim tepie bo chora x.x ale juz mam nadzieje 2 dni i zdowa bede =3

    Weny!!=3 *tulis*

  4. Katka pisze:

    Yaoistka, no ładnie, czyli staruchom kibicujesz najbardziej, a my tu próbowałyśmy stworzyć dla Was opko, w którym są wreszcie nastki! XD Bo tak długo nic szkolnego nie było, a Wy lubicie staruchów XD Nie no, cieszę się, że się podoba ogólnie :) I super, że nadrabiasz! :D

  5. Yaoistka^^ pisze:

    Uwielbiam te opowiadanie =3 najbardziej kibicuje Markowi i panu psychologowi ^^ sweet!! Opowiadanie ma swój urok ale zadania… Jezusiu =/ podetrzeć się gazem pieprzowym?=/ omg XD ciekawy i bolesny pomysł. Weny!!=3 czekam na ciąg dalszy =3

  6. Katka pisze:

    Inertia, to liczymy w takim razie, że zwalczysz lenistwo! ;) Fajnie jednak widzieć więcej komentarzy niż mniej, bo w przeciwnym razie nas też może wziąć lenistwo i rozdziałów nie będzie XD Okej, postraszyłam, to teraz do rzeczy. Jak tak czytam Wasze komentarze, to dochodze do wniosku, że naprawdę zrobiłyśmy ekhm Wam dobrze, scalając tę czwórkę XD Oni chyba sa ogólnie raczej najbardziej lubiani, więc widzę, że takie combo się Wam podoba. To super ;D a z kolei jak widać, Patrick i Cody są tymi najmniej lubianymi XD chociaż chyba tu jeszcze Kevin walczy o zaszczytne miejsce XD A czy chłopcy się polubią… to też trudno określić, bo też jakby nie patrzeć teraz się kontaktują na „zawodowym” stopniu i mogą np. nie patrzeć na siebie jak na potencjalnych kumpli, ale to wszystko się jeszcze może pozmieniać. Postaramy się na pewno o jakieś zwrotny akcji ;)

    Luana, dramy są faaaajne ale kurcze my często mamy strasznie miękkie serca XD I no nie umiemy krzywdzic postaci ale od czasu do czasu się zdarzy XD „ Często to oni właśnie stają się ulubieńcami, a te planowane odchodzą na bok. :)” – a to jest takie prawdziwe…

  7. Luana pisze:

    I mam nadzieję, że Sebastian pomyśli o takim słodkim szczeniaczku. Chociaż przyznam, że dramy też lubię. :D A bo to tak fajnie jest jak wyjdą nieplanowane pary. Często to oni właśnie stają się ulubieńcami, a te planowane odchodzą na bok. :)

  8. Inertia pisze:

    Przepraszam, że komentuję dość rzadko, ale zwyczajnie lenistwo bierze górę i często po przeczytaniu nawet nie wiem co napisać, ale do rzeczy.
    Ubóstwiam każdy rozdział w którym mogę poczytać o Julesie, Ericu, Franie czy Sebastianie, a jak jest cała czwórka, to musi być mistrzostwo (przyznaje bez bicia, że rozdziały np. z Woodym czytam na skróty, głównie by sprawdzić czy Jules sie tam nie pojawia xD)
    No obawiałam się, że mogą wyeliminować Foxiego, a jako ze to moja ulubiona postać, to kibicuje mu, by wygrał cały projekt. Cieszę się, że to nie koniec jego walki i w sumie to wcale się nie zdziwiłam po tym jak sprytnie podszedł Francisco i tu kolejna moja uciecha, bo 4 moja ulubione postacie stworzyły team <3
    Mam nadzieję, że nie będzie to tylko współpraca na zasadzie "bo muszą", ale się rzeczywiście polubią, w końcu Fran i Seb odkryli już drugie oblicze Foxiego :D
    Mam nadzieję, że razem skoszą całą resztę z Patrickiem i Codym na czele.
    Strasznie mnie ciekawi, skąd oni (ci twórcy projektu) się dowiedzieli że Eric może wiedzieć, raczej wykluczam te wszystkie podsłuchy, bo wtedy by nie musieli kazać Sebastianowi i Francisco tego sprawdzać, choć może z drugiej strony, chcą sprawdzić jak ci dwaj rzetelnie podejdą do zadania i czy nie będą blefować :P
    Czekam ze zniecierpliwieniem na kolejne rozdziały :)

  9. Shivunia pisze:

    Luana >> Bycie złym na Frania, to jak bycie złym na szczeniaka. Albo kociaka. Nie da się, nawet jak ci zrobi kupę na środku pokoju XD Taka już ich magiczna moc. Ale fakt, Franio biedny dał się nieźle podejść. Powiedzmy że ma jakieś procentowe wytłumaczenie, ale cóż, jako szczurek powinien trzymać gardę, a nie wyszło :P Ale w ogóle fajnie, że obie parki lubisz. Ja się mega cieszę, bo jedna z nich taka nieplanowana a zyskuje zwolenników :D Pozdrawiamy cieplutko i dziękujemy także za komentarz :)

    linerivaillen >> w życiu nie nauczę się przepisywać twojego nicka XD wybacz :* A fangirling nie jest zły, dopóki ma zdrowe objawy. Bo arty, fiki i miłe słowa są zdecydowanie lepsze niż stalking XD

  10. Luana pisze:

    Dwie kochane przeze mnie pary razem. Miałam takie małe święto czytając o nich. Sojusz pomiędzy nimi brzmi fajnie i różne rzeczy mogą z tego wyniknąć. A Franio dał się podejść. Biedny on. Mam nadzieję, że Sebastian nie będzie na niego za bardzo zły.
    Dzięki za cudowny rozdział pełen moich ulubieńców. :***

  11. Katka pisze:

    Kaczuch_A, niestety zarówno Jules, jak i Eric mają głowę na karku i ich tajemnica może tak łatwo nie ujrzeć światła dziennego. Ponadto Jules jakieś tam podejrzenia co do Frania i Sebcia miał, że więc jemu łatwiej było coś wyciągnąc, jak wiedział, czego szuka. Ale cóż, nawet najlepszym zdarzają się wpadki, wiec nigdy nie wiadomo, jak to będzie z Foxym i jego okularnikiem XD A mieszanie się bohaterów – spoko, zrozumiałe. Sama w sumie uważam, że tu zaaa dużo wątków, ale z drugiej strony jak myślę o Martinie i jego Grze o tron, dochodze do wniosku, że najgorzej u nas nie ma XD

    Liv, tak, rodzaj słodkości Erika znacznie odbiega od słodkości Frania i tutaj jest kwestia co kto lubi. Ja mam słabość do ich obu chociaż nie dziwię się, jak komuś któras słodycz nie odpowiada. Ale fajnie, że mimo wszystko Franio wydaje Ci się znosny ;) Rozmowa w czterech ścianach sam na sam na pewno byłaby bardziej sprzyjająca takim konszachtom, choć chyba tylko na takiej posiadówie Jules miał szansę to odkryć XD No ale ale spoko, następnym razem na pewno będą szukać więcej prywatności ;) Ale też fajnie, ze zwracasz uwagę na Erika i jego rolę. Wszedł w to znacznie głębiej niż powinien i zapewne niż chciał, więc może z tego wyjsć trochę nieprzyjemności… chociaż to wszystko zalezy od nich jak to rozegrają. Na razie Eric stara się pomagać Julesowi. Musi tylko uważać, by za bardzo się nie wychylać… „Też jesteście sprytne, hehe :)” – haha, widzisz, to może mamy zadatki na intrygantki XD Powinnyśmy pokusić się kiedyś o kryminał…

    Mati, no biedny Franio, biedny. Tak go Jules podszedł nieładnie. Ale czego innego można się było spodziewać po kolesiu, który ma ksywę Foxy XD

    O., nie wiem czy jakiekolwiek szkolenie by coś dało przy temperamencie Francisco XD No ale co do sojuszu, to cieszy nas, że się tego nie spodziewaliście. Nie możemy robić wszystkiego nader przewidywalnego XD Teraz z kolei pytanie, co z tego sojuszu wyniknie, bo równie dobrze może się to okazać bardzo zgubnym dla wszystkim pomysłem…

  12. O. pisze:

    Taki Frania urok, że nim pomyśli już zrobi.. A że swoim ciałem zdradza wszystko to też kolejna sprawa. Sebcio powinien go wyszkolić, że tylko on powinien i może z niego czytać jak z księgi xD
    Podejrzewałam, że Jules będzie chciał sięgnąć po filmik jako kartę przetargową i takiego sojuszu nie podejrzewałam.. Raczej że chłopcy jak już to brali by jakiś pseudo by bardziej namieszać..a tu nie mogą ze względu na dobro Frania i ich tajemnicy ;o

  13. Mati pisze:

    No proszę, Jules nieźle to wymyślił. I aż mi się szkoda Franka zrobiło, taki naiwny i niewinny. Chociaż może przyniesie to korzyści całej trójce.

  14. Liv pisze:

    „Cieszysz się, że dołączyłeś do homoseksualnej tajnej grupy wsparcia?” Aha, prawie miałam rację! :3
    Wprawdzie troszkę wbrew woli wszystko wyszło, ale jest mały rebel.
    Eric był sprytny i słodki, zdecydowanie wolę ten rodzaj „słodkości” niż ten którym emanuje Fran. Ale on przy Sebastianku też daje się lubić c;
    I cholera, Jules.. Naprawdę nieźle to rozegrał. I jeszcze tyłek Ericka uratował, w sumie z wzajemnością. Lubię ich wszystkich, tylko imprez nie lubię. Czekam na rozdział, w którym każdy pogada sobie szczerze z ty drugim, w czterech ścianach :)
    I jestem strasznie ciekawa, jak potoczy się teraz „udział” Ericka w projekcie. Bo już jest zamieszany bardziej niż mógłby. I mogę się założyć, że jeśli faktycznie z tej grupy wyjdzie jakiś poważny sojusz, to odegra swoją rolę. Więc jest jednocześnie słabym ogniwem, bo przez fakt że on wie, wszystkich mogą wywalić, i jednocześnie atutem, bo to mały cwaniak <3
    I fajnie że połączyłyście jakby te dwie pary ze sobą, bo wszyscy mają chyba porównywalnie dużo wielbicieli, więc nie będzie teraz rywalizacji i płaczu. Też jesteście sprytne, hehe :)

  15. kaczuch_A pisze:

    Konspiry, układziki, tajne narady i spotkania, zawiązywanie paktów własną krwią i składanie ofiar~! To wszystko już wkrótce w PD~! A tak serio, to Franio jest głupi, że tak od słowa do słowa wszystko wypaplał, szkoda tylko, że nie dowiedzieli się, że Jules i Eric są razem, po ciuchu trochę na to liczyłam.
    W dalszym ciągu się gubię w bohaterach, i czasami to czarna magia dla mnie by ogarnąć uczestniczących w projekcie ludzi. Niemniej weny i więcej rozdziałów.

  16. Katka pisze:

    Linerivaillen, nie wiem czemu, ale te serduszka skojarzyły mi się z jakimś pokemonowym atakiem, szczególnie po tym „atakuje” XD

    Saki, noo, sojusz takich parek jest dość fajny XD Oni są ogólnie bardzo przez Was lubiani, jak zauważam, chociaż z drugiej strony pytanie, czy w takim sojuszu każdy będzie grał fair play. Zobaczymy. Jules jest faktycznie cwany, a szczurki jak zauważyłaś mogą po prostu wydać tę informację i po ptokach. I oj 9 dni na pewno zleci szybko. Mi jakoś czas błyskawicznie zlatuje… co jednak wcale nie jest fajne… Pozdrowionka!

    Levi, oj tam, śmiech o pierwszej w nocy jest jak najbardziej zdrowy XD cokolwiek domownicy nie uważają… Franio jest bardzo nieporadny, szczególnie przez to, że był pijany, nie umie doskonale mówić po angielsku… i zwyczajnie jest roztrzepany XD Jules więc w sumie miał łatwy cel. Ale ogólnie cenna uwaga, że profesorowie to nie pierwsi lepsi ludzie, którzy sobie nagle umyślili, że przeprowadzą eksperyment. Znają się na tym i chłopcy w sumie powinni cały czas mieć to na uwadze… Spoko, komentarz zrozumiany XD i dzięki za niego oczywiście :)

  17. Syśka Levi pisze:

    To było super. Przez większą część rozdziału musiałam się hamować żeby na głos się nie śmiać zbyt głośno, w końcu środek nocy jest XD
    Franio jest taki nieporadnie słodki rozmawiając z Julesem, a raczej zostając przez niego wypytywanym, że uśmiech sam na twarzy się pojawia. Oj biedny Francisco, biedny. Chyba mu się oberwie od Sebastiana za tą całą sytuację. Może jakieś ciche dni? Choć w przypadku Latynosa to jest raczej niewykonalne.
    Lubię Erica za jego inteligencję i opanowanie, jestem ciekawa jak potoczy się jego związek z Foxym na tle całego projektu.
    Ich sojusz może być ciekawy. Tak samo jak to, jak szybko profesorowie dowiedzą się, że Sebastian i Francisco coś przed nimi ukrywają i co z tym zrobią. Bo to, że ich wszystkich oglądają jest prawie na 100% pewne, tak samo, że to jest test psychologiczny, który ma na celu zbadanie ich zachowania przez psychologów, którzy znają się na mówię ciała.
    Mam nadzieję, że zrozumiecie coś z tego komentarza (ja sama się pogubiłam w tym co chciałam napisać) bo jest już strasznie późno i nie wiem co piszę.
    Weny życzę,
    Levi.

  18. saki2709 pisze:

    No to się porobiło XD Foxy, ty lisie. Czyli sojusz między szczurkami a Julesem i Ericiem :) Jak dla mnie najlepsze rozwiązanie. Mam nadzieję, że Seba nie będzie miał Franiowi za złe, że się wygadał przed Julesem. Ciekawe, czy szczurki się dowiedzą, że Eric jest chłopakiem Foxa… Na razie wiedzą tylko (i aż), że Jules się przed nim wygadał o projekcie.
    Może ten sojusz trochę skomplikuje pracę Sebie i Francisco, ale Fox nie mógł liczyć na lepszych sojuszników XD Fox wyszedł z sytuacji praktycznie bez wyjścia. Jak długo uda mu się utrzymać w projekcie, to będzie zależeć tylko i wyłącznie od szczurków i tego, czy wydadzą profesorom dowody przeciw niemu.
    Nie mogę się doczekać rozwoju wydarzeń. Robi się coraz ciekawiej. Już chcę więcej, a tu trzeba czekać aż 9 dni… No cóż, jakoś to wytrzymam.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s