Project Dozen – 46 – Uprawianie miłości

— Mmm, może coś takiego? — szepnął młody Moss, czując wzrastające w ciele ciśnienie.
Pocałunek ze strony Francisco był dla niego odpowiedzią. Do pary z nim dłonie chłopaka, a nie tylko palce, dotknęły jego pleców i lekko go przycisnęły. Mogło to być zagranie pozornie przedstawiające pewność i stanowczość Argentyńczyka, ale tak naprawdę ten nie wiedział, co robi i jak daleko może zajść. Całowanie się w tym pokoju było co prawda jeszcze dalekie od wzajemnej masturbacji, do której dotarli, ale nie umiał powiedzieć, do czego ma doprowadzić. Na razie więc tylko robił to, co podpowiadało mu serce i ciało. Sebastian też się nie spieszył. Już samo to, że robili to tutaj, sprawiało, że jakoś trudniej mu się oddychało. Ale czy był lepszy czas i lepsze miejsce, aby w końcu pozwolić sobie na realizację kilku pragnień?
— Chodź — zamruczał drugiemu chłopakowi w usta, kiedy przerwał pocałunek i także obejmując go w talii, pociągnął go do łóżka.
Francisco obejrzał się na miejsce, do którego zmierzali i całkowicie przestał oddychać. Wypieki na jego policzkach pojawiły się tak szybko, jak samochody rajdowe przejeżdżające przez ostatnią prostą do mety. Każdy włosek na jego ciele stanął, a on po prostu upadł na materac, gdy już do niego dotarli i wpatrzył się w drugiego chłopaka.
— Pomyślałem, że to dobra okazja — zwrócił się do niego Sebastian, kiedy także wszedł na łóżko i znowu pocałował gościa. Miał przy tym wrażenie, że ma pustkę w głowie, w której tylko co jakiś czas wybuchały różne myśli, negatywne i pozytywne, jak fajerwerki.
— Doskonała. — Francisco tym razem jakoś odruchowo odpowiedział po hiszpańsku i zlustrował spojrzeniem całą postać swojego współlokatora.
Pragnął go w tym momencie jak nic na świecie i skoro dostał zgodę, nie chciał się powstrzymywać. Wyciągnął więc dłonie do jego bluzki i podciągnął mu ją do góry, aby go rozebrać. Sebastian pomógł mu w tym, unosząc ręce nad głową.
— Tak myślisz? — spytał, kiedy odrzucił swoją koszulkę i sięgnął do tej Francisco. — I mówisz po hiszpańsku. Dobrze, że w razie co będę cię rozumiał — zażartował, znowu przy tym mrużąc oczy.
— Jesteś bardzo dobry w hiszpańskim! W wielu rzeczach jesteś bardzo dobry, Sebastian. W dotykaniu mnie bardzo — dodał Argentyńczyk z uśmiechem, zerkając na niego spod swoich falujących włosów. Przy tym również pozwalał się rozbierać.
Od razu można było zauważyć różnice w ich kolorze skóry. Sebastian był znacznie jaśniejszy od niego, ale miał nadzieję, że podoba mu się tak samo, jak jemu podobał się kolor skóry Francisco. Za każdym razem miał wrażenie, że ten pachnie słońcem albo ziarnami kawy. Chociaż to drugie mógł sobie wmawiać z uwagi na pochodzenie chłopaka.
— Mam nadzieję, że mówisz szczerze — powiedział i pochylił się nad nim, aby pocałować go i… nie myśleć dzięki temu tak wiele, że właśnie dobiera mu się do spodni.
— Mówię… szczerze… — wydyszał z siebie kolejne słowa pomiędzy pocałunkami. Z jednej strony ostrożnymi, delikatnymi, a z drugiej gorącymi i zwiastującymi duży ogień, który miał pomiędzy nimi zapłonąć. — Ja bym chciał być twoim… pierwszym… Ale i tak jest… och… cudownie…
— Moim pierwszym? — spytał Sebastian, kryjąc za uśmiechem lekkie zdenerwowanie sytuacją. — A nie jesteś? — dodał i znowu go pocałował, spychając bardziej na plecy. Jego dłoń znalazła się przy tym w spodniach Argentyńczyka.
— Ale miałeś dziewczyny… — zamarudził z jękiem Francisco, gdy opadł na plecy, a jego poskręcane włosy rozproszyły się wokół jego głowy. Szczupła, śniada klatka piersiowa unosiła się płytko, gdy tak patrzył na młodego Mossa. Wypiął lekko biodra do jego dłoni.
— Ale z nimi nie robiłem tego, co robię z tobą. Nawet fizycznie, dosłownie, nie mogłem — odparł Sebastian i znowu zamknął mu usta pocałunkiem, całą dłonią bardziej obejmując członek.
Czuł, że jest inny niż jego. To było w sumie dość zabawne, bo przecież penis jak penis. Nigdy nie myślał o innych, że ten czy tamten jest ładny i mu się podoba. Może dlatego nie myślał o sobie jako o kimś, kto może polecieć na faceta. Z opowiadań Francisco wynosił, że ten też dotychczas nie patrzył pod względem seksualnym na innych facetów. Przynajmniej nie świadomie, bo wspólne oglądanie z kimś porno było już alarmujące.
— Sebastian… Rozbierzmy się całkiem — wydyszał w jego usta Francisco, powoli falując biodrami. Było mu dobrze z dłonią na kroczu, ale chciał, aby i Sebastian miał już swój członek na wierzchu.
Moss przez moment się zawahał, ale przecież sam tego chciał. Już dość o tym dziś myślał. I nie tylko dziś. Uważał, że się przygotował, ale dopiero teraz miało się to tak naprawdę okazać.
— To… biodra w górę.
Argentyńczyk pomógł mu się rozebrać i już po chwili leżał na łóżku jak go natura stworzyła. Oczywiście ze wzwodem i miną świadczącą o tym, że już pragnie więcej.
— Teraz ty — rzucił chrapliwie, wyciągając ręce do jeansów Sebastiana.
Ten nie odpowiedział werbalnie, tylko skinął głową. Wyprostował się trochę, klęcząc nadal na łóżku i rozpiął spodnie, aby dołączyć do gościa w stopniu roznegliżowania.
To była dla nich kolejna nowa sytuacja, a mimo to Francisco nawet nie zamierzał tego rozkładać na czynniki pierwsze i w tym momencie rozmyślać, co powinien robić. Temperament zmusił go do ściągnięcia Sebastiana do siebie, ujęcia go z boku twarzy i pocałowania namiętnie i gorąco. Zaciśnięte powieki i głośny wydech nosem świadczyły o tym, że nawet taka pieszczota mocno go podnieca. Do tego, kiedy Sebastian na niego opadł, już całkiem nagi, ich skóra zetknęła się i to nie tylko na udach, ale też wyżej — na kroczu i brzuchu.
— Mmm… Na razie jest nieźle, nie? — spytał Sebastian, kiedy oparł się wygodnej dłonią przy żebrach kolegi z wymiany. Było naprawdę nieźle, jeśli nie lepiej, ale wolał być ostrożny w słowach.
— Czuję się jak homar gotowany na żywo — odpowiedział Francisco ze zduszonym śmiechem i przemknął dłońmi po plecach Sebastiana. A potem zerknął mu w oczy i wydusił znacznie, znacznie ciszej: — Będziemy uprawiać miłość?
Sebastian zarumienił się od razu. Francisco umiał w takich słowach to wszystko wyrazić albo spytać o coś z tak rozbrajającą szczerością, że aż brakowało mu słów.
— Jeśli chcesz.
— Bardzo chcę — odpowiedział od razu Argentyńczyk i potarł nogą o jego łydkę. — Tylko ja nie umiem z chłopakiem… Będziemy potrzebować czegoś, byśmy byli śliscy.
Gospodarz pokrył się na twarzy kolejną falą czerwieni.
— Wiem. Proszę, już nic nie mów — jęknął, bo kiedy to wszystko było wypowiadane z taką naiwnością z ust Francisco, czuł się jeszcze głupiej. Jakby robił coś naprawdę niestosownego.
Argentyńczyk zgodnie z jego prośbą nic nie odpowiedział. Patrzył tylko na twarz Sebastiana, powoli, ale równocześnie z wielką ochotą dotykał jego łopatek i ramion, a gdy nadarzała się okazja z racji niższej pozycji Mossa, ocierał się o niego sztywnym penisem. Mieli już swoje członki w dłoniach, więc przynajmniej to nie wprawiało go w żadne zawstydzenie. Dotychczas jednak nie zajmowali się swoimi pośladkami, więc aż się gotował w środku z napięcia na to, co będzie, gdy już tam dotrą. Sebastian czuł podobnie, ale zawsze chciał i potrzebował mieć nad wszystkim większą kontrolę. To mu pomagało zachować się tak, jak chciał i potem niczego nie żałować. Dlatego teraz ze spokojem dotykał swojego chłopaka i nie spieszył się. Całował go po twarzy, w końcu też i po szyi. Niespiesznie go masturbował, aby w końcu wsunąć dłoń między jego nogi, na delikatną skórę wnętrza ud.
Francisco momentalnie stęknął i popatrzył na niego szeroko otwartymi oczami. Czuł się jak wulkan, który zaraz miał wybuchnąć. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale przypomniał sobie, że Sebastian prosił o ciszę, więc zamknął je z powrotem i tylko czekał, zerkając to na jego twarz, to w dół, na jego dłoń. Oczywiście jego własne nie pozostawały bezczynne i dotykały Sebastiana, gdzie tylko im się udało.
W tym czasie Moss skupiał się na przyjemnym pieszczeniu drugiego chłopaka, tak jakby sam chciał być pieszczony. Miał nadzieję, że jego podniecenie wynikało z tego, co robi, a nie wyłącznie, że w ogóle to robi.
— Mmm, chyba mogę dalej? — spytał, bo jak nie chciał, aby chłopak nadmiernie go peszył swoimi słowami, to też chciał być pewien, czy jest okej.
Francisco popatrzył mu w oczy i pokiwał głową twierdząco. Sebastian tak przyjemnie go dotykał i pieścił, że chyba by umarł, gdyby nagle się odsunął i go tu zostawił. Pamiętał wiele sytuacji, w których porozumienie z Sebastianem na polu ich relacji kończyło się na uderzeniu o ścianę, ale miał nadzieję, że teraz już młody Moss był pewien, że go chce i tym razem nie będzie tej przykrej niespodzianki. Gospodarz jednak dał mu chwilę niepewności, kiedy zatrzymał się i spojrzał na jego twarz.
— Możesz mówić, wiesz…? Powiedziałem to, bo sam się denerwuję, a ty tak czasami wszystko ujmiesz, że nie wiem, co odpowiedzieć — wydusił, czując, że mógł zostać źle zrozumiany i teraz Francisco cały czas będzie milczeć.
— Och… — wydusił najpierw z zaskoczeniem, co tylko upewniło Sebastiana, że naprawdę myślał, że ma nic nie mówić. — A ja myślałem, że… to może dlatego, że mam taki chropowaty głos i brzmię za bardzo jak chłopak — dodał z mocnymi rumieńcami.
Sebastian oparł czoło o jego klatkę piersiową. Właśnie to zbijało go z pantałyku i nie miał pojęcia, co odpowiedzieć.
— Nie… To nie o to chodziło. Uwierz, fakt, że masz penisa i nie masz piersi, bardziej mi przypomina, że jestem tu z chłopakiem niż twój chropowaty głos.
Francisco odetchnął głęboko i wsunął palce w jego krótkie, ciemne włosy. Pogłaskał go po nich czule.
— Przepraszam, nie zrozumiałem. Ale ja chcę dalej, jak pytałeś. Możesz mnie dotykać, gdzie chcesz, bo mi wszędzie jest dobrze, póki ty to robisz.
— Uch. Jak tak to ujmujesz, to właśnie mi się robi gorąco — odparł Sebastian i pocałował go w mostek. — W ogóle, wiesz, że jak ci łatwiej, możesz mówić po swojemu? — dodał, bo sam pewnie by tak wolał, tym bardziej kiedy ktoś, tak jak on teraz, masowałby jego rowek i ostrożnie rozsuwał nogi, aby znaleźć się pomiędzy nimi.
Wyglądało jednak na to, że te zabiegi na chwilę całkowicie odebrały Francisco głos. Jego odpowiedzią było tylko uległe otwarcie nóg i zaciśnięcie dłoni na karku i plecach Sebastiana. Kompletnie nic nie odwracało jego uwagi od tego, co właśnie robili. Ani myśl, że Mark Moss mógł zmienić plany, pojawić się w domu i zastać ich nagich razem w łóżku. Ani rosnący hałas zza okna, gdzie rozpadał się siarczysty deszcz. Dla niego w tym momencie byli tylko oni. Szczególnie palce starszego chłopaka, które dotykały go w takie prywatne miejsce. Sebastian też nie burzył tego niepotrzebnymi komentarzami. Był skupiony na tym, aby być ostrożnym i na szczęście też przygotowanym. Myślał o tym już wcześniej i dlatego zabrał ze sobą coś, co kupił jakiś czas temu w drogerii. Prawie spalił się ze wstydu, ale kasjerka nic nie powiedziała, kiedy płacił za żel intymny i prezerwatywy. A on dzięki temu teraz mógł dać Francisco przyjemność tak, jak pisali w Internecie, że powinno się robić.
— Sebastian… Planowałeś to — rzucił nagle domyślnie Francisco, kiedy tylko chłopak sięgnął na podłogę do swojej torby i wydobył z niej żel.
— Zwykle większość rzeczy planuję — odparł Sebastian zgodnie z prawdą, bo wolał być przygotowany, niż iść w coś spontanicznie.
W przeciwieństwie do Francisco, któremu nawet przez myśl nie przeszło, że mogą się tu kochać, gdy Sebastian zaproponował mu wspólną wycieczkę do domu jego ojca.
Odchylił nogę, a Moss wrócił na swoje wcześniejsze miejsce i znów dobrał mu się do tyłka, a dokładniej rozsmarował żel po rowku. Zaraz potem skupił się na zwieraczu i teraz delikatnie, a przede wszystkim ostrożnie, naparł na niego palcem.
W tym czasie Francisco zacisnął powieki, wstrzymał powietrze w płucach i ścisnął w dłoniach pościel, zastygając. Zupełnie jakby właśnie czekał, aż uderzy w niego jakaś wielka, zimna fala albo podmuch wiatru. Przez to jednak nieświadomie zacisnął dziurkę.
Sebastian od razu przestał napierać i spojrzał w górę na twarz drugiego chłopaka. Nie dziwił się, że ten jest zdenerwowany. Sam by był.
— Nie powinno boleć — wyszeptał, bo nie był w stanie nic innego głośniej powiedzieć. Pocałował też brzuch przed sobą.
— Chyba będzie… — wydusił Francisco po hiszpańsku i odważył się uchylić powieki. Popatrzył w dół i ujął Sebastiana za policzki. — Ale ja się czuję dziwnie, bo nie wiem, bo to jest tyłek i wsadzanie tam penisa… — Najwyraźniej nawet w swoim ojczystym języku nie mógł dobrze się teraz wysłowić. Zrezygnował więc z tłumaczenia tego, jak bardzo mu głupio, jak się wstydzi i dodał: — To może chodź wyżej i całujmy się, jak będziesz tam robił.
Sebastian nie namawiał na głębszą analizę i nie było co go teraz przekonywać, że wiele osób tak to robi i nie ma powodu do panikowania. Lepiej było wspólnie spróbować, czy to prawda. Nie wyjmując więc jeszcze palca, przesunął się w górę, aby się całować. Bardzo szybko zauważył, a raczej poczuł, że to rozluźnia Francisco. Że ten nabiera w płuca więcej powietrza, że nie spina mięśni i że bardziej skupia się na smakowaniu jego ust. I dzięki temu po jakimś czasie mógł wsunąć w niego drugi palec. Pomasować go od środka, po miękkich i śliskich dzięki żelowi ściankach. Powyobrażać sobie, jak będzie tam ciasno, kiedy się wsunie.
Przy tym wszystkim Francisco marszczył nos i stękał cicho. Wydawało mu się, że dwa palce już nieźle naciągają jego otworek. Chciał powiedzieć coś o tym, że boi się, jak będzie potem. I pewnie by to zrobił, impulsywnie jak zwykle, ale to jednak była na tyle wstydliwa rzecz, że udało mu się ją powstrzymać przed zwerbalizowaniem.
Sebastian za to dziękował w myślach swojej powściągliwości i racjonalizmowi, bo w końcu czuł, że naprawdę chce wsunąć swojego penisa w Francisco, a jednocześnie domyślał się, że sam by przed tym panikował i może nawet się wzbraniał. Dlatego nie chciał się spieszyć. Ocierał się tylko o drugiego chłopaka i całował z nim tak długo, aż w końcu mógł wsunąć w niego trzy palce.
Całe to przygotowanie długo trwało, a przez to, że obaj w trakcie prawie nic nie mówili, było to dla ich obu bardzo intymne doznanie. Francisco czuł się jakoś wewnętrznie poruszony, że to razem robią i wpatrywał się w oczy Sebastiana z czułością. Głaskał go po policzkach przy nieustannych pocałunkach, oddychał głośno i poddawał się jego palcom, mając w tym wszystkim bardzo dziwne i nieznane dotychczas uczucie takiego poszerzenia dziurki.
— Mmm, myślisz, że możemy spróbować? — wyszeptał w końcu w jego usta Sebastian, już nie chcąc i nie mogąc dłużej czekać. Pragnął przejść dalej, aby w końcu spróbować seksu z innym chłopakiem. Żeby spróbować tego z Francisco.
— Si… — odpowiedział Argentyńczyk równie cicho, ujął policzki chłopaka i pocałował go delikatnie.
Sebastian zamruczał na potwierdzenie. Wyprostował się na chwilę, założył prezerwatywę i jeszcze dodał trochę żelu, który w trudach kupił. Znowu pochylił się do pocałunku, aby po tym spróbować nakierować żołądź na zwieracz.
Trzymali się blisko siebie, gdy Sebastian powoli naparł na dziureczkę. Mimo palcówki wciąż była mała i troszkę owłosiona wokół, tak jak krocze i podbrzusze Francisco. Nie było to jednak odrzucające, a Sebastian już się przekonał, że ten chłopak zwyczajnie go podnieca. Podobnie jak Francisco jeszcze niedawno by w to nie uwierzył, a teraz miał przyjemne ciarki na całym ciele dzięki penisowi tego przystojnego Amerykanina.
— O Chryste… — wydusił i przytulił do siebie chłopaka. — Trochę boli.
— Wysunąć się? — spytał od razu Sebastian, kiedy już się zatrzymał i nie napierał bardziej. Obaj byli niedoświadczeni i próbowali, więc nie chciał zrobić żadnej głupoty.
— Nie, nie! — odpowiedział żywo Francisco i popatrzył mu w oczy. Jego własne były trochę zaszklone, ale bardziej z podniecenia, a nie dyskomfortu. — To chyba normalne, kiedy robi się to pierwszy raz. I tak jest romantycznie — dodał na koniec, a na jego zarumienioną twarz wypłynął trochę nieśmiały uśmiech.
— Bardzo — odparł niemądrze Sebastian, kompletnie bez użycia głowy.
Pochylił się i pocałował usta swojego chłopaka z wymiany i gościa w swoim pokoju. Ten za to bardzo przyjemnie gościł go w swoim tyłku, do którego niemalże się wpraszał.
Nie od razu mógł wejść do samego końca. Francisco wręcz panicznie kilka razy go zatrzymał i schował swoją gorącą twarz w jego szyi. Ale to było lepsze dla Sebastiana, niż jakby się krygował i udawał, że wszystko jest okej. Dzięki tej szczerości i otwartości Latynosa wiedział, co robić i nie musiał zdawać się na własną intuicję. A przez to cudownie było zobaczyć moment, w którym nagle Francisco otworzył szerzej usta i powieki, nabrał głęboko powietrza i stęknął z zaskoczeniem i przyjemnością.
Sebastian nie umiał się nie uśmiechnąć. Czyli to, co pisali w Internecie, było prawdą. Mogło być dobrze. Poczuł ulgę, bo koszmarnie się denerwował, że jednak tylko jemu będzie tak dobrze, kiedy będzie się wsuwał i wysuwał z tego gorącego, ciasnego tyłeczka.
Z początku naprawdę myślał, że sprawia Francisco tylko dyskomfort, bo ten się marszczył i spinał, ale teraz widział, że i dla niego mogło być tu miejsce dla cielesnej rozkoszy. Francisco trzymał go za plecy, głaskał chaotycznie po włosach i co raz wyciągał się do gorących pocałunków. Chciał jak najwięcej bliskości z młodym Mossem.
— Sebastian… Sebaaa… stian… Och… O Chryste… Mój wspaniały… — mamrotał, sam zaskoczony tymi doznaniami. Dalej go pobolewało, nie było idealnie, ale był w cudownym szoku, że naprawdę można w takiej pozycji czerpać rozkosz.
Sebastian znowu go pocałował i pomasował po biodrze. Chciał wsunąć palce w jego włosy, ale nie miał za bardzo jak.
— Mmm… dobrze. Ale jak ty…? Jest okej? — spytał, trochę eksperymentując z poruszaniem biodrami pod różnym kątem i z wsuwaniem penisa głębiej albo płycej.
— Jest bardzo dziwnie — odpowiedział Francisco, cały czas mówiąc w swoim ojczystym języku. Rozgorączkowanie nie pozwalało mu skupiać się na angielskim. — Trochę mnieee… boli w środku… ale bardziej mi dobrze niż źle… Och, Sebastian! Musisz to kiedyś… poczuć. Gdzieś tam w śro… środku jest… tak bardzo… oszała… miająco…
— Mhm… spróbuję… Na pewno — zgodził się Moss, odpowiadając też w swoim rodowitym języku i co było przyjemne, obaj rozumieli się, nie musząc nic tłumaczyć. To było wygodne, chociaż mogło specyficznie brzmieć dla kogoś słuchającego tego z boku. Chociaż żaden z nastolatków nie chciał, aby ktokolwiek ich teraz słuchał, a tym bardziej widział. Francisco był pewien, że spaliłby się ze wstydu. Gdyby ktoś z jego rodziny się dowiedział, chyba nigdy nie wróciłby do Argentyny. Gdyby w szkole ktoś się dowiedział, nigdy już nie pojawiłby się na lekcjach. Cieszył się, że widzi go tylko Sebastian i wydawało mu się bardzo, bardzo podniecające i cudowne, że dzielili taką bliskość. Nieważne dla niego było, kto tu spełniał „kobiecą” rolę. Chciał po prostu mieć dla siebie Sebastiana.
Był młody, jurny i absolutnie owładnięty podnieceniem. Nie było więc zdziwieniem, że to wszystko w przeciwieństwie do palcówki długo nie trwało i naraz ściągnął do siebie młodego Mossa, jęknął głośno i wzywając jakichś świętych, doszedł spazmatycznie. Sebastian także jęknął. Nie dlatego, że doszedł, tylko dlatego, że Francisco, dochodząc, ścisnął go mocno. Było mu przez to nagle bardzo, bardzo intensywnie. Zmarszczył nos i zatrzymał się, czekając, aż drugi chłopak trochę się rozluźni. Przy okazji obserwował go, czerpiąc z tego więcej przyjemności, niż by się po sobie spodziewał.
Francisco przeżywał swój orgazm równie intensywnie jak wszystko inne. Jego twarz była rumiana, usta wilgotne i rozchylone, a włosy rozburzone. A do tego zakrył właśnie twarz dłońmi i wymamrotał spod nich coś, co brzmiało jak „chcę tak codziennnnnie”. Sebastian jednak zaburczał z pretensją i sięgnął do jego dłoni, aby je odciągnąć i zobaczyć jego rozpaloną twarz.
— Pokaż się, chcę cię zobaczyć — zamruczał nisko i pocałował go, aby za moment wznowić ruchy biodrami.
Francisco uśmiechnął się w jego usta, objął go za szyję i rozchylił nogi. Czuł się z tym dziwnie, ale w jakiś sposób podniecający był sam fakt, że Sebastian wkładał mu penisa. Zaburczał więc chrapliwie i całował się z nim dalej, próbując w międzyczasie uspokoić oddech.
Sebastian za to miał coraz szybsze tętno i był coraz bliższy orgazmu. To tarcie, gorąco i miękkość wnętrza swojego współlokatora była naprawdę niesamowita. I co ciekawe, podniecał go nawet członek ocierający mu się o brzuch.
— Mmm… Zaraz.
Francisco, widząc go takiego, chciał mu dać jak najwięcej siebie. Całował go więc namiętnie, głaskał i zadzierał nogi dla jego bioder. Nadstawiał mu się i mimo że już doszedł, pojękiwał, bo każdy ruch penisa w jego jeszcze niedawno dziewiczym tyłku dawał mu specyficzne sensacje.
W końcu doczekał się momentu, kiedy jego chłopak doszedł. Moss zmarszczył się przy tym, przygryzł dolną wargę, jęknął i… patrzył przy tym cały czas na Francisco. Jego ciało mocno się spięło, on zadrżał kilka razy, a jego biodra były mocno dociśnięte do Argentyńczyka.
— Och… Franci… — jęknął i opadł na niego, całując go namiętnie.
Ten ciężar zupełnie nie przeszkadzał leżącemu chłopakowi. Przeciwnie, Francisco nie chciał, żeby Sebastian się odsuwał. Chciał być z nim tak spleciony, bo każdy najmniejszy dotyk z tym chłopakiem wprawiał jego organizm w jakiś stan euforii, a takie przytulanie się było jak… jakaś wielka dawka endorfin.
— Jak ci się podobał pierwszy raz? Jaki byłem? Sebastian, powiedz, proszę — wydusił szybko po hiszpańsku. Mimo ujścia i spełnienia wciąż ekscytował się tym, co zrobili.
Sebastianowi nie mogło się to nie udzielić. Uśmiechał się więc szeroko, mimo że jeszcze dochodził do siebie. Oddychał szybko i głęboko, nadal będąc w drugim chłopaku. Najpierw, zanim odpowiedział, postanowił się ostrożnie wysunąć i położyć wygodniej.
— Nigdy nie widziałem kogoś tak uroczego. Jesteś esencją ekspresyjności — odparł i złapał go mocno za bok głowy, aby pocałować. Długo, aby samemu zebrać myśli.
Pocałunek jednak był trochę utrudniony przez to, że swoimi słowami chyba aż za bardzo uszczęśliwił Argentyńczyka, bo jego usta zamiast odpowiadać na pieszczotę, to szeroko się uśmiechały.
— Było wspaniale! Tylko muszę popatrzeć, czy Google wiedzą, co zrobić, żeby nie bolało po wszystkim — dodał z chrapliwym, trochę nerwowym śmiechem. Czuł mocne rozwarcie i nie za bardzo był przekonany, aby już teraz spróbować wstać i przejść kilka kroków. — Jak dobrze, że teraz mamy weekend i nie ma wuefu.
— Myślę, że to dlatego, że to pierwszy raz. Ponoć jak się denerwuje, to też tak jest. — Drugi chłopak sięgnął do jego włosów. Lubił je. Do tego chciał wiedzieć, czy faktycznie po którymś razie już nie boli, bo jeśli miał taki być z Francisco, to też chciał spróbować wszystkiego.
— Chciałbym, żeby potem już nie bolało — przyznał Francisco prosto i szczerze i przekręciwszy się, przytulił się do Sebastiana. — Mmm… Ale mi dobrze… Twój papa często wyjeżdża?
— Raczej nie. — Sebastian objął go, chociaż było mu na to trochę za gorąco. — Ale czasami go nie ma. Mamy też wspólny pokój w internacie.
— Si… Ale cieszę się, że tutaj zrobiliśmy to pierwszy raz. — Francisco już przeszedł na angielski. Głaskał przy tym ciało drugiego chłopaka.
— W ogóle, pasuje ci hiszpański. Brzmisz seksownie, kiedy tak mówisz. Twój głos bardziej pasuje do tego języka — zauważył Sebastian, skoro już współlokator zmienił język wypowiedzi.
— Tak? Mógłbym tak częściej mówić, jeśli będziesz mnie dobrze rozumieć — zasugerował Argentyńczyk, uśmiechając się pod nosem przez ten kolejny komplement. Miał wrażenie, że dzisiaj słyszy ich znacznie więcej niż zazwyczaj i było mu przez to szczególnie miło.
— Mam nadzieję, że tak. W końcu ty cały czas musisz mówić po angielsku, więc może przy mnie będziesz mógł trochę odpocząć — zasugerował Sebastian. — Naprawdę mi się podobało. I nie czujesz się z tym źle jakoś…? — spytał, bo trochę jeszcze się denerwował. Dowodem było to, że dopiero przypomniał sobie, aby zdjąć prezerwatywę. Był bardzo rozkojarzony wszystkimi emocjami i tym, co się wydarzyło. I co, jeśli ojciec przyjedzie jednak wcześniej?
— Nie, ja czuję się bardzo dobrze. Tak się cieszę, że to zrobiliśmy! Myślałem o tym, myślałem o tobie i chciałem więcej i… i cieszę się, że okazało się, że też tego chcesz — przyznał Francisco z uśmiechem. Już znowu po hiszpańsku. — Ale wiesz, jakie to było dziwne?! Myślałem, że tak dobrze nie jest, jak chłopak ma w sobie… penisa. Ale w środku coś musi być, że jest dobrze — mówił dalej, jakby opowiadał kumplowi, jak to super się gra na nowej konsoli, a nie jak cudowne doznania można mieć przy penetracji analnej. Potem jednak ściągnął brwi i zawahał się. — To chyba jest ogólne, a nie że jedni to mają, a inni nie… hm? — Na koniec zerknął w ciemne oczy Sebastiana w poszukiwaniu poparcia i z otwartą nadzieją.
— Mhm, z tego co czytałem, to wszyscy faceci to mają. Dlatego tak wielu facetom sprawia to przyjemność. Ponoć, jeśli ktoś wyjątkowo to lubi albo nie wiem… ta druga strona umie, to niektórzy dochodzą tylko od penetracji. Niezłe, no nie? — Sebastian podzielił się z nim tym, co ostatnio wyczytał i znów się obok niego położył. — Ale w ogóle, kurcze, było naprawdę super.
— Musimy to powtarzać — zamruczał z zadowoleniem Francisco i przymknął oczy. Wiedział, że powinni ogarnąć pana dyrektora, zająć się tym, po co naprawdę tu przyszli, ale to nowe doznanie całkowicie wyparło z jego głowy wszystkie obowiązki.
— Powtórzymy — odpowiedział Sebastian, jakoś tak uśmiechając się do swoich myśli. Było naprawdę fajnie i w tej chwili sam nie wiedział, czego się wcześniej obawiał, bo wcale nie czuł się jakoś źle sam ze sobą, a wręcz przeciwnie. — Ale ja muszę wstać i ojca spakować. Chcesz poleżeć jeszcze?
— Wstanę, bo mi zaschło w gardle. Gdzieś zostawiliśmy swoje szklanki. Chcę jeszcze pooglądać mieszkanie.
— Mogę ci podać, ale jak chcesz. Też, jak coś, łazienka jest naprzeciwko, mogę dać ci ręcznik — zaproponował jeszcze Sebastian i sam się uniósł, równocześnie sięgając po bieliznę. Musiał się ubrać, spakować ojca, a potem mogli coś porobić.
Francisco, jako że jeszcze nie przestawił się na pozwolenie Sebastiana, by mówić po hiszpańsku, odpowiedział po angielsku ze specyficznym doborem słów:
— Nie używałeś spermy, więc nie muszę się jakoś myć za bardzo. — Przy tym też się uniósł, żeby się ubrać.
Sebastian za to roześmiał się głośno. Czasami miał wrażenie, że woli, aby jego współlokator mówił po hiszpańsku i dzięki temu nie robił takich błędów logicznych.
Ogarnęli się, posprzątali na tyle, żeby nie było śladów ich seksu i zabrali się za pakowanie Marka Mossa na wyjazd do siostry. Właściwie to Sebastian to robił, a Francisco dotrzymywał mu towarzystwa i jak zwykle sporo mówił.
— Myślałem, że wy Amerykanie wolicie wszystko gotowe i nie robicie sami swoich przetworów. — Podzielił się swoimi myślami, gdy z sokiem w ręce podążył za Sebastianem od składziku, gdzie ten szukał słoików dla ciotki.
— Nie każdy robi. Mało osób robi w sumie. Ale ciocia lubi, ona ma takie jakieś… — Sebastian wzruszył ramionami. — Szuka kontaktu z naturą. Ale dzięki temu można u niej odpocząć, bo serio cały dzień spędza się na świeżym powietrzu i bardziej na pracy fizycznej niż umysłowej. Pewnie dlatego ojciec tam jedzie — wyjaśnił i w końcu znalazł to, czego szukał, a do tego skrzynkę, w którą mógł to zapakować.
Składzik Marka Mossa może był nieduży, ale mocno zagracony i o dziwo znajdowało się tu wiele przydatnych przedmiotów. Zawsze było dla Sebastiana jakoś dziwnie zabawne, że jego ojciec był niezły w majsterkowaniu i gdyby nie krawat pod szyją, gdy coś naprawiał, wyglądałby jak pełen profesjonalista.
— Ale fajnie mu. Kiedyś cię zaproszę do Argentyny na wakacje. Jakbyś chciał zobaczyć Buenos Aires, moglibyśmy kilka dni zostać u mnie, a potem pojechać na obrzeża — zaproponował z uśmiechem Francisco i napił się soku. — Tam też jest dużo dobrego, robionego samemu jedzenia.
— O, fajnie by było. Bym poznał twoich rodziców. — Sebastian uśmiechnął się do niego, zastanawiając się, jak w takim razie będzie wyglądać ich bycie ze sobą do tego czasu.
— Są bardzo fajni — podsumował jego chłopak z wymiany, jak nazywał go Patrick, i obaj wyszli ze składziku.
Sebastian zajął się zabezpieczaniem słoików, a jego gość usiadł sobie na podłokietniku kanapy i zerkając co raz na młodego Mossa, sprawdził sobie facebooka. Już miał zasugerować, że może by lepiej owinąć słoiki w jakieś ubrania, gdy skrzywił się i pomachał telefonem.
— Psy Patricka założyły swoją grupę na facebooku.
— Cudownie — prychnął Sebastian, bo nie była to w żaden sposób cudowna informacja. — Aż nie mogę uwierzyć, że on na to wpadł. To jednocześnie jest tak genialne i tak wkurzające, że zapominam, że powinniśmy losować tych, którym dokopiemy następnym razem w projekcie.
— Ciekawe, czy Kevin Blare jest świadomy tego, że jest Paricka marynatą… — Francisco zadumał się głęboko.
— Czym jest? — spytał Sebastian, nie rozumiejąc i z politowaniem pakując ojcu bieliznę. Że też musiał to robić… I że jego ojciec nie mógł sobie wymienić jej na jakąś lepszą. Nawet jeśli tylko on sam ją widział.
— Em… Marynatą? Taką… laleczką w teatrze, którą steruje ktoś z góry i ona odgrywa jakąś rolę? — wytłumaczył Francisco mniej pewnie, już czując, że coś źle powiedział.
— Marionetką — Sebastian po tym tłumaczeniu bez problemu znalazł brakujące słowo. — I może, chociaż nie wiem. Według mnie głupio się zachowuje, odgrywając się, kiedy już nie jest w projekcie.
— Może mu szkoda. Ciekawe, czego zapragnął jako zwycięstwo. To mogło być wszystko, więc ja też bym był smutny… — wyraził swoje zdanie Francisco i zerknął na torbę Marka Mossa. — Twój papa nosi tylko szorty?
— Jak widzisz. Nie wnikam. Może dorośli faceci już się nie przejmują swoim wyglądem. — Sebastian zaśmiał się, zostawiając temat Kevina trochę z boku. — Ale właśnie, ty co byś chciał?
— Nie wiem, chłopie, jest taki wybór, że koszmar! Można zażyczyć sobie wszystkiego! Może wycieczkę na Marsa? Albo swoją stadninę? Albo jacht? A może obywatelstwo amerykańskie? — Francisco na koniec zaśmiał się i wylogował z facebooka, aby jeszcze sprawdzić pocztę.
Sebastian też się uśmiechnął, popatrzył na torbę i kiedy uznał, że wszystko jest, zapiął ją.
— Chyba tego Marsa nie uwzględniają. Jednak to musi być coś realnego.
— Szkoda… — Francisco westchnął, patrząc na telefon, po czym nagle na jego twarzy odmalowało się głębokie skupienie. — Sebastian, zobacz… Napisali do nas profesorowie z projektu. — Zerknął krótko w oczy chłopaka. — „Drodzy monitorzy. Przy zadaniu Jude’a Wagnera wynikła pewna sytuacja, która wymaga od was jej zbadania. Istnieje prawd… prawpodo… prawdopodobieństwo złamania zasady poufności przez jednego z uczestników projektu — Julesa Foxa. Z racji że to dyskwalifikuje uczestnika, należy podjąć kroki do sprawdzenia, czy jest to prawdziwa poszlaka. Do was więc, drodzy monitorzy, należy, aby upewnić się, czy jego współlokator — Eric Turner — wie o projekcie. Prosimy o przekazanie nam informacji wraz z dowodem, jeśli takie uzyskacie. Z poszanowaniem, Clark Moses…”

17 thoughts on “Project Dozen – 46 – Uprawianie miłości

  1. TigramIngrow pisze:

    O jaaaaa….. ale numer. Więc jednak podsłuchy są wszędzie! Ale to nic. Sadzę, że Jules nie pożałuje swojej szczerości.
    A zbliżenie bardzo gorące i zdecydowanie dłuższe niż chociażby Tomcia i Jolene. Albo to tylko moje odczucia.

  2. Katka pisze:

    Mati, hehehe, szczurki powszechnie lubiane :D No słodcy są, ale własnie na takim innym poziomie jakby, więc ich urok… urzeka :D Fajnie, że Ciebie też :) Słodkośc i niewinność to dobre okreslenie, szczególnie w przypadku Francisco ;)

  3. Mati pisze:

    Aj, aj, tyle obsuwy, ale nareszcie się wziąłem za rozdziały. Był cudowny :D Ja nie wiem, co oni w sobie mają, oprócz uroku osobistego, świetnych tekstów Franci’ego (czemu wcześniej tak go nie nazywaliśmy?:D), są genialni :D Tacy słodcy, niewinni :)
    I drugie aj, aj. Się porobiło w projekcie, fajnie :D

  4. Katka pisze:

    Kaczuch_A, drama, drama, no może będzie. Pytanie jak duża i czy nasz gwiazdor sobie z tym poradzi, ale z drugiej strony, jest chytry jak lis, więc może jednak uda mu się jakoś uniknąć problemów… No i jesteś kolejną złą duszą, która chciała zniszczyć pierwszy raz Sebcia i Frania! niedobrzy jesteście, ot co!

  5. kaczuch_A pisze:

    Się porobiło. Uczestnicy projektu nie mają co liczyć na prywatność, to trochę za bardzo wkracza w przestrzeń osobistą, i wyjdzie pewnie niezła drama z Julesem i Ericiem, a kibicuję temu gwiazdorowi.

    Franek i Seba gorący jak cholera, ale aż czekałam jak ktoś im przeszkodzi, tak strasznie na to liczyłam xD

    Weny drogie Panie~! Dużo weny~!

  6. Shivunia pisze:

    Luana >> Szczurki, są fajne. I czasami mam wrażenie, że np w moich oczach zyskują przez własnie to jak są nazywanie. Ale do rzeczy. dziękujemy za miłe słowa. To uskrzydla po ciężkim dniu. Ja w ogóle nie wiem jak nastolatki maja tyle energii XD Na wiele różnych aktywności hahaha
    Co do profesorów to naprawdę nic nie wiadomo. Mogą wkręcać chłopaków, mogą coś wiedzieć, coś widzieć, coś przeczytać, coś usłyszeć. Wiele jest opcji. Albo tylko podburzają. Oh, oni sa tu tymi cichymi złymi ;p
    Ale ale ale, dziękujemy ślicznie za komentarz i miłe słowa :* Ślemy uściski aby uściskać Ericka albo Julesa, zależnie od okoliczności ;)

  7. Luana pisze:

    To było. Wow. Nie dość, że chłopcy są zajefajni (delikatnie powiedziane) to jeszcze świetnie opisany pierwszy raz. Ach ten Francisco. Gorąca krew. :D
    Koniec rozdziału… I okazało się, że profesorowie coś wiedzą, ale nie są do końca pewni czy Jules zdradził. Czyli mają podsłuch, kamerę albo coś, ale nie mogą być jednoznacznie stwierdzić jaka jest sytuacja. Dlatego do gry wchodzą szczurki. Ciekawe czy się czegoś dowiedzą i co zrobią, kiedy poznają prawdę. I co zrobi Jules. Mam nadzieję, że Eric będzie dla niego ważniejszy niż wygrana. :)

  8. Katka pisze:

    Killcheerleader, to podrzuć może jakiś błąd, to chętnie poprawimy ;) Zawsze jakiś progres. Ale fajnie, że się podobało :D

    Saki, Sebastian jest ogólnie człowiekiem poukładanym i dobrze dla Frania. Dzięki temu było bezpiecznie i ślisko XD dobrze jednak jak przynajmniej jedna osoba z pary jest tą rozsądną. Tak, Francisco się podobało, więc no… raczej powtarzać będzie chciał, hehe. Pytanie tylko, kiedy się pojawi znowu taka możliwość, żeby się troszkę pobzykać, bo teraz Mark swoim wyjazdem wiele im ułatwił, ale nie wiadomo, jak będzie potem. Niech kombinują! „Bo podsłuch raczej odpada, skoro potrzebują dowodów.” – dobre spostrzeżenie. Gdyby mieli podsłuch, prawdopodobnie wszystko by już wiedzieli i nie potrzeba by było nowych dowodów. Więc pytanie jakim cudem się dowiedzieli… „. Bo Eric przecież powinien być dla niego ważniejszy niż udział w jakimś tam projekcie i bardzo niepewna wygrana.” – wiesz, w sumie nad tym bym się jednak głębiej zastanowiła. Może to zabrzmi jak nieczułe podejście, jednak też trzeba wziąć pod uwagę jakieś dalej idące skutki. Bo Jules jako nagrodę w projekcie wybrał swój program TV. To jest takie zapewnienie sobie trochę przyszłości, więc teraz, biorąc udział w eksperymencie, ważą się jego losy, jego kariera, całe życie. Może sobie tym zwycięstwem ułożyć życie właściwie. Z kolei bardzo często miłostki licealne kończą się wraz z końcem liceum, są chyba bardziej ulotne. Więc mimo że słodko brzmi to, że Eric może być dla niego ważniejszy, to jednak nie do końca bym była pewna, czy to jest taki faktycznie priorytet. Ale to podlega ocenie bardziej indywidualnej, każdy może na to inaczej patrzeć, więc nie narzucam! ;) I dzięki wielkie za komentarz o takiej chorej porze, haha. Pozdrowionka!

    Linerivaillen, no cóż, powiem tak – eksperyment musi być jakoś monitorowany. W końcu nie mogą polegać tylko na dzienniczkach i słowach szczurków, bo wiele by się nie dowiedzieli. Jak to jest monitorowane, to już się może okaże w tekście, niemniej głową ruszyć można :D

    Renka, bo istniało takie prawdopodobieństwo, wiec nie dziwię się, haha, w koncu to mieszkanie Marka, nie Sebastiana. No ale fuksa mieli chłopcy tym razem ;)

    Liv, hehe, pierwsze razy mają w sobie pewną magię. Założenie wspólnej grupy walczącej z inwigilacją byłoby spoko, chociaż podejrzewam, że wtedy psorkowie by ich mogli zdyskwalifikować i uznać, że skoro nie chcą się podporządkować regułom, to nara XD A czy sojusz będzie, czy nie… no zobaczymy. Najpierw szczurki muszą poszpiegować. Jules faktycznie nie powinien mieć za złe tego Erikowi jeśli coś się wydarzy, ale z drugiej strony rozgoryczenie czasem dziwnie działa. I można powiedzieć o kilka słów za dużo… „Teraz mam piękną miłość Sebastianka i Fran. ^^” – haha, sama słodycz :D Franio też się skupia na tym, niekoniecznie na rozwikłaniu tajemnicy czy Erik wie, czy nie ;)

    Ive, awww, dzieki! Super, że wyważenie słodkości się podobało :D

    Dante, myślę, że mogli się wyzbyć prywatności biedacy nieświadomie. W końcu Jules nie miał pojęcia, czy to, co powie Erikowi, wyjdzie na zewnątrz, no ale cóż… jeszcze się może na tym sparzyć. Choć i tak nie jest tak źle, bo wiele eksperymentów było przeprowadzanych w izolowanych warunkach, pod pełną obserwacją. „Nie dziwie się ze dyrek prawie sobie włosy zaczyna z głowy wyrywać.” – noo :( jak tu się nie stresowac, jak na jego własnym podwórku ktoś takie zamieszanie robi. I tak, jesteś okrutny XD Serio solidarności normalnie! Chłopcy chcą pobrykać, a Wy tu liczycie na intruza! Franio jest zbulwersowany!

    O., ooo przebili Erika i Julesa? No proszę proszę :D Fajnie :D I Sebastian zdecydowanie nie chciałby się dzielić swoimi przemyśleniami przy kupowaniu gumek. Na pewno był czerwony jak burak ;) Hehehe, a a Sebcio na dole, a Franio na górze… o tak, to też może być bardzo gorąca przejażdżka! „Mogli się włamać na fb uczestników i sprawdzać rozmowy, bo raczej Kevin by się im nie pichwalił tym…” – faaajnie, że kombinujesz! Nie powiem nie, nie powiem tak. Ale JAKOŚ dowiedzieć się musieli, więc wiele teorii jest możliwych.

    Damiann, to zawsze rozbrajające jak ktoś pokraczny w różnych sytuacjach potrafi być uroczy XD Ale zgadzam się, tez lubię, jak Franio się myli, a jeszcze bardziej, jak się orientuje, że się pomylił ;) „Widzieli ich tyleczki podczas akcji!” – a Ty tylko o jednym XD No jakoś się dowiedzieć musieli, ale własnie pytanie, czy ściany mają oczy, czy uszy czy może jakieś inne pluskwy tu i tam… dum, dum, dum, może kiedyś się okaże…

  9. damiannluntekurbus17 pisze:

    Francisco jest taki strasznie slodki kiedy mowi cos zle, np. marynata zamiast marionetki, albo o uzywaniu spermy. Chociaz osobiscie nienawidze czegos takiego, bo jak tylko uslysze kogos kto jest z anglii, a uczy sie mowic po polsku i nie rozumiem polowy zdania to dostaje padaczki umyslowej xDD
    Mialem straszna nadzieje, ze do pokoju wejdzie ojciec Sebastiana. Ale moze kiedys sie doczekamy takiego szokujacego zdarzenia!
    I jestem ciekaw jak oni sie dowiedzieli o Jules’ie (chyba tak sie pisze) Sciany maja uszy… I oczy chyba tez xD Widzieli ich tyleczki podczas akcji!

  10. O. pisze:

    Awww… Mimo że kocham Julrica to ten pierwszy raz mnie kupił xD najlepszy w PD! <333 jak dla mnie ;) szkoda, że nie poznaliśmy przemyśleń Sebastiana gdy szedł kupić żel i gumki xD bo już chyba jego myśli go zdradzaja i nie dadzą Franiowi spokoju xD i miło że jak przyjdzie czas i pora będzie chciał sprawdzić jak to jest być na dole ;) Jaki wtedy Franio będzie namiętny *.* olala ;o
    I ciekawe skąd psorkowie wiedzieli, że Eric mógłby się dowiedzieć. Mogli się włamać na fb uczestników i sprawdzać rozmowy, bo raczej Kevin by się im nie pichwalił tym…

  11. Dante pisze:

    Kurcze… Ciekawe jak bardzo uczestnicy projektu wyzbyli się prywatności skoro nawet mogła być podsłuchana tak intymna rozmowa jak Julesa i Erica.. W sumie nie tylko uczestnicy projektu ale cała szkoła tudzież osoby które wcale o projekcie nie wiedzą.. No no.. porobiło się. Nie dziwie się ze dyrek prawie sobie włosy zaczyna z głowy wyrywać. Pierwsze razy są bardzo słodkie <3… Po cichu liczyłem jednak, że dyro ich przyłapie xD. Okrutny jestem

  12. Liv pisze:

    Cholera.
    Seks był pzecudowny, naprawdę niesamowicie słodko się czytało. <3
    Ale koniec… A ja bym chciała żeby wszyscy homo uczestniczy projektu założyli własne takie ugrupowanie walczące z inwigilacją ze strony organizatorów. No jeśli szczurki odkryją jedną prawdę to drugą na pewno też. Może w ramach solidarności nie wydają Julesa? Spodziewam się czegoś w tym stylu, ale już nie raz mnie zaskoczylyscie, także… :)
    Pragnę Ericka. Ciekawe czy Jules będzie miał mu to za źle, jeśli naprawdę wyleci. Oczywiście nie powinien, ale nie wiadomo jak to sie potoczy. Niby od początku było jasne że projekt podzieli ludzi, ale jednak tak bezczelnie w tej chwili..? :c
    Ale ok, na problemach Ericka i Julesa skupię się kiedy nadejdą. Teraz mam piękną miłość Sebastianka i Fran. ^^

  13. Renka pisze:

    Kurde, nie wiem czemu, ale przez cały rozdział miałam wrażenie, że ktoś im tam wejdzie do tego pokoju i będzie lekki przypał. A co do projektu, Wielki Brat patrzy.

  14. linerivaillen pisze:

    OooooooooooooOooOoOOOoooooOOooooooooo… nie wiem czemu, ale przeszedł mnie dreszcz. Czy okaże się, że projekt nie jest taki niewinny? Nie wiem. Musieli podglądać Julesa. Musieli go słyszeć, s to jest mało fajne. To znaczy, że wiedzą chyba i wszystkich związkach naszych zawodników xD

  15. saki2709 pisze:

    Rozdział cudowny. Po prostu lepiej nie mogłam sobie wyobrazić ich pierwszego razu <3333 Seba jak zawsze przygotowany na wszystko :) Dobrze, że jest taki cierpliwy i zrównoważony, bo gdyby nie umiał nad sobą zapanować, Franiowi mogło nie być tak dobrze i mógłby nie chcieć tego powtórzyć. Wszystko wskazuje na to, że mu się podobało i chyba ich to do siebie jeszcze bardziej zbliżyło. Dobrze, że Mark jednak nie zmienił swoich planów i nie postanowił wrócić wcześniej.
    Ale ale, co ja czytam? Jednak mają jeszcze jakieś wtyki? A może te kamerki? Bo podsłuch raczej odpada, skoro potrzebują dowodów. Bo skądś muszą mieć informację, że Foxy złamał zasady projektu i się Ericowi wygadał. Ehh, szczurki będą robić dochodzenie. Ciekawe, czy odkryją prawdę i Jules wyleci z projektu. Szczerze wolałabym, żeby to Wagner odpadł, ale mam nadzieję, że nawet jeśli Foxy zostanie zdyskwalifikowany, nie będzie miał żalu do Erica i że wszystko będzie między nimi dobrze. Bo Eric przecież powinien być dla niego ważniejszy niż udział w jakimś tam projekcie i bardzo niepewna wygrana.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału i wyjaśnienia, co takiego się stało, że Francisco i Sebastian otrzymali wiadomość o podejrzeniu złamania przez Julesa zasady poufności.
    Ok, nie mogę się skupić, więc na tym skończę. Idę spać.
    Pozdrawiam i życzę weny

  16. KillCheerleader pisze:

    Mnóstwo błędów składniowych, ale to BYŁ NAJBARDZIEJ UROCZY ROZDZIAŁ ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ idę czytać znowu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s