No Exit – 45 – Władcza hybryda i futrzak z owłosionymi orzeszkami

— Wchodź. — Dean odsunął się w drzwiach i wpuścił do środka kochanka.
Był późny wieczór, on był już padnięty i nie miał siły pętać się po mieście, a chciał zobaczyć się z Harleyem. Do tego wypił sobie już dwa drinki na rozluźnienie i dobre samopoczucie. Zrobiło mu się od tego cieplej, więc jedyne, co miał na sobie, to… coś białego wyglądającego jak kombinezon. Ciężko było jednak stwierdzić to w stu procentach, bo góra była ściągnięta, tak że tancerz miał nagą klatkę piersiową. Rękawy stroju były zawiązane wokół pasa mężczyzny.
Harley pocałował go w policzek na powitanie i zamknął za sobą drzwi.
— No cześć — rzucił, przyglądając się mu podejrzliwie, ale na razie nie komentował. Odwiesił tylko kurtkę na wieszaczek i pochylił się, by zdjąć buty. — Zostaję na noc, co?
— Jasne. Nie planowałem innych gości w moim łóżku poza tobą, więc się zmieścisz — Dean odparł z szerokim uśmiechem, pokazując przy tym swoje ostre zęby. — Napijesz się czegoś?
— Coś zimnego, jak masz — poprosił mężczyzna, odkładając na bok buty i wreszcie skinął na jego… odzienie. — Co to masz na sobie? Śpisz w tym, czy tylko łazisz po domu?
— Śpię — wyjaśnił Dean luźno, wychodząc do kuchni. — Sodówka? Sok pomarańczowy? Mleko? Hm… chyba, że jakiś alkohol? — spytał, zaglądając do lodówki.
— Mleko może być — zdecydował manager, rzucając mu jeszcze przez próg krótkie, uważne spojrzenie, nim postanowił się rozgościć i poszedł do salono-sypialni.
— Już, kociaku! — Dean zaśmiał się i wyjął butelkę z lodówki. Przelał jego zawartość do wysokiej szklanki i z nią wrócił do kochanka. Podał mu mleko, usiadł obok i pochylił się od razu do niego, by pocałować go w ramię. — Jak tam, olbrzymie?
Harley spojrzał na niego z ukosa i uśmiechnął się ruchomym kątem ust. Jakoś zawsze czuł namiastkę dumy i zadowolenia, gdy Dean tak do niego mówił. Nie chodziło też tylko o jego wielkiego penisa. Lubił po prostu być dla niego takim dużym, ciepłym oparciem.
— W porządku, żadnych świąt, rocznic i wakacji wokoło, więc nic nie ciśnie, by w klubie musiało się więcej dziać. Nie mam aż tyle roboty — odpowiedział, lekko przekręcając kark, w którym nieco strzyknęło i napił się mleka.
— To dobrze. Ja myślę nad kolejnym występem i… chyba muszę iść do kina czy gdzieś, bo na razie jestem pusty jak mój parapet — mruknął choreograf, akurat patrząc w stronę okna. Nie stały na nim żadne kwiatki, a i kurzu nie było wiele, bo często tam siedział, więc wycierał go tyłkiem.
— Na co byś chciał pójść? — Harley przełożył szklankę do drugiej dłoni i objął kochanka.
— Nie wiem. Nie patrzyłem nawet na rozpiskę — odparł Dean ze wzruszeniem ramion i głową opartą o ramię kochanka. — Masz jakiś pomysł na niecodzienny seks? — spytał zupełnie nagle, ale tym samym tonem co wcześniej. Jakby mówili o czymś bardziej powiązanym z pracą niż z życiem uczuciowym.
— Dotychczasowy ci się znudził? — Harley rzucił lekko, przesuwając swoją wielką dłonią po jego ramieniu. Było takie szczupłe i jasne. Może nie aż tak jak mleko, które popijał, ale i tak… interesujące.
— Nn… Ale myślę tylko, co by tu wymyślić — jęknął. — Najgorszy pornos jakiego oglądałeś?
— Emo-twinki przebrane za pseudo wampiry? — rzucił mężczyzna z lekkim skrzywieniem i wypił do końca mleko. Pustą szklankę od razu odstawił, by móc pociągnąć Deana na swoje kolana.
Gospodarz roześmiał się radośnie, pokazując swoje ostre zęby i uroczo mrużąc oczy.
— Obawiam się — zarechotał — że też go widziałem!
Harley prychnął pod nosem, usadawiając go sobie bez problemu na udach, by mieć go przed sobą, czyli okrakiem. Przesunął dłońmi po jego bokach i sięgnął do tyłu, do reszty tego dziwnego kombinezonu.
— A jak już o przebraniach mowa, załóż całe. Chcę zobaczyć, jak to wygląda.
— Jak sobie życzysz.
Dean uśmiechnął się drapieżnie i swoim rozdwojonym językiem przesunął po górnej wardze. Wyciągnął ręce do tyłu, rozwiązując kombinezon i wsadzając dłonie w rękawy. Naciągnął go na siebie i zarzucił kaptur na głowę. Cmoknął jeszcze Harleya w usta, nim ten zdążył coś powiedzieć.
Nawet jakby chciał, to by nie zdołał. Patrzył na to, co miał na sobie młodszy mężczyzna i… trochę nie dowierzał. Gdyby się go zapytano, czy produkują takie stroje na rozmiary dorosłych facetów, to odparłby, że na pewno nie. Co najwyżej po to, by ci robili za jakieś maskotki w galeriach handlowych. Ale na pewno nie do… spania.
— Chwilę temu wyśmiałem gości przebranych za wampiry… a ty jesteś królikiem — zdołał wreszcie wydusić.
— I co? Też mnie wyśmiejesz? — spytał Dean z cwanym uśmiechem, nie czując się urażony. Nie było możliwości, aby zachwiać jego uwielbienie do swojego stroju królika z tygrysimi paskami. Uwielbiał go!
— Może trochę tym, że mój piętnastoletni syn ma bardziej męską piżamę — odparł Harley z krótkim, zduszonym śmiechem, wciąż w lekkim szoku. Pomyślał, że powinien zacząć się przyzwyczajać do tego, jak Dean potrafił zaskoczyć.
— Bo on musi udowadniać nawet sobie, że ma jaja. A ja nie muszę. Wiem, jak zajebiście jestem męski — zamruczał i nagle zmarszczył nos, pchając Harleya na plecy na łóżko. Od razu zawisł nad nim, opierając się rękoma po bokach jego głowy. — I jak jestem w stanie nawet ubrany w różową, tiulową sukienunię wyjebać w dupsko takiego wielkiego niedźwiedzia jak ty. — Uśmiechnął się drapieżnie, a jedynym co odwracało wzrok od jego uzębienia i oczu były materiałowe, białe uszy, zwisające z kaptura.
Harley uniósł brwi, rozszerzył powieki i na moment, o sekundę za długo, zapatrzył się na swojego kochanka. Potem wykrzywił usta z lekkim, pozornym powątpiewaniu.
— Serio myślisz, że króliko-tygrys jest w stanie wyjebać niedźwiedzia?
— Ja nie myślę. Ja jestem pewien! — zakrzyknął Dean i pochylił się szybko do ust kochanka, by pocałować je agresywnie i mocno, jednocześnie przygryzając je. Oczywiście wiedział, że jak Harley zechce, to bez problemu zyska przewagę. Był większy, silniejszy i… bardziej ubrany. Ale cóż, on sam wiedział, że ma niepowtarzalny talent.
Harley odetchnął, burcząc przy tym nisko i złapał go za królicze uszy, przytrzymując sobie jego głowę. Całowanie się z tym mężczyzną było pieszczotą najwyższych lotów, dlatego nie zamierzał przerywać zbyt wcześnie. Co prawda dziwnym wrażeniem był fakt, że wisi nad nim ponad trzydziestoletni mężczyzna w takiej piżamie, ale chyba kochał Deana za to, jak czasami infantylny i uroczy potrafił przy tym być.
Dean, czując, jak kochanek odpowiada, mocniej się wczuł w pieszczotę. Pochylił się bardziej nad nim, w końcu kładąc mu dłoń na klatce piersiowej i wsuwając szczupłe palce w jego włosy.
— Mmm… Obejmij mnie w pasie — zażądał i znowu wcałował się w usta mężczyzny, skubiąc je zębami co jakiś czas.
— Co za władcza hybryda — skomentował Harley, ale zsunął dłonie w dół jego ciała, obejmując go w talii. Pogładził go przy tym po plecach i przesunął kilka razy językiem po jego ostrym uzębieniu.
— Mhm… i to taka, która lubi, jak jej misiek ulega — Dean zamruczał i potarł własnym policzkiem o sparaliżowany policzek Harleya. Odetchnął ciężko i w efekcie wtulił się w mężczyznę. — Okej?
— Na razie nie mam na co narzekać — odpowiedział mężczyzna z lekkim uśmiechem, rozgrzewając jego skórę powolnym masowaniem pleców przez miękki materiał piżamy.
Dean uniósł głowę i cmoknął go delikatnie w usta.
— Ogólnie też okej? Poleżysz tak z króliczkiem?
— Już i tak mi pomiąłeś koszulę… I gdzie ty to kupiłeś, co? — Manager zainteresował się, popatrując na niego i co raz delikatnie cmokając w jasne wargi.
— Na Internecie. Wszystko jest na Internecie. Strasznie ją lubię, chociaż nogawki ma trochę krótkie.
— To brakuje ci do tego tylko takich dużych, puchatych kapci imitujących tygrysie lub królicze łapy.
— To już byłoby przegięcie. Tym bardziej, że nie mam ogonka.
— Czyli jednak znajdujesz „przegięcie” w swoim słowniku. — Harley uśmiechnął się znowu i przesunął spojrzeniem, dość czujnym i ciekawym, po jego twarzy i skrawku szyi. — Tobie nawet w tej tiulowej sukience byłoby dobrze — mruknął.
— Może, ale na razie zostanę przy mojej wyjebistej piżamce! — odparł Dean ze śmiechem i znowu pocałował kochanka w policzek. — Hej… — zamruczał i trochę spoważniał. — Mogę cię o coś spytać?
— Mhm. — Harley też spojrzał mu uważniej w oczy, ale nie zaprzestał głaskania go po plecach.
Dean uśmiechnął się lekko i znowu go pocałował. Bardzo to lubił.
— Co ci się stało? — spytał i pocałował nieruchomy policzek kochanka.
Harley o dziwo lekko się uśmiechnął.
— Zastanawiałem się, dlaczego dotychczas nie pytałeś. To się rzuca w oczy.
— Twoja fryzurka i postura niedźwiedzia też się rzuca w oczy, a to mogło być czymś, o czym nie chcesz rozmawiać. A mi to nie wadzi, dodaje ci to wręcz autentyczności. — Dean zaśmiał się i liznął jego wargi. — Tak teraz spytałem, jak już jesteśmy na takich szczegółach jak królicze stroje.
— Rzeczywiście, królicze stroje to też bardzo prywatna rzecz — zażartował Harley i przesunął kciukiem po jego kości policzkowej, zapatrując się na znajdujące się tam piegi. — To przez bójkę w czasach szkolnych. Oberwałem z bejsbola, kość skroniowa lekko mi pękła i tak mi potem zostało.
— Och, czyli mam do czynienia z niegrzecznym chłopcem. Mmm… seksownie — choreograf zamruczał nisko i polizał go po boku twarzy, aż do łuku brwiowego, o którym wspomniał kochanek. — Musiałeś wyglądać jak śliwka.
— Podobnie — przyznał mężczyzna, czując przyjemne drgnięcie ciała, gdy wyczuł ten rozdwojony język na skórze. — Nie chciałbyś mnie wtedy widzieć.
— Mhm, pewnie tak — odparł Dean, nie kłopocząc się z uprzejmymi kłamstwami. — Teraz jednak cię widzę i mi się to podoba. Znaczy… — Odsunął się od jego twarzy, aby spojrzeć mu w ciemne oczy. Trochę się zakłopotał. — Znaczy, wiesz… nie chcę, aby to źle zabrzmiało. Po prostu… — wzruszył ramionami — no, podobasz mi się, jaki jesteś.
Słodka żmija, przemknęło przez myśl Harleyowi, który wsunął swoje męskie, ciepłe dłonie pod kaptur Deana i objął go za szyję delikatnie, masując kciukami miejsca za uszami.
— Przyznaj po prostu, że ten paraliż cię kręci — prychnął, nie po to, by uzyskać twierdzącą odpowiedź, bo podejrzewał, że nawet jeśli Dean uważał to za ciekawy aspekt jego wyglądu, fetyszu takiego raczej nie miał. Ale chciał mu dać znać, że nie ma z tym problemu ani żadnego kompleksu. Przywyknął i niespecjalnie mu to przeszkadzało w życiu. Nie był w końcu oszpecony, a przynajmniej nie uważał się za takiego.
Dean uśmiechnął się, czując rozluźnienie spływające po plecach. Znowu pochylił się do kochanka i pocałował go w usta.
— Ten… Nawet trochę tak. Ale nie kombinuj przypadkiem z żadnym kolejnym — poprosił, tuląc się do tego wielkiego, ciepłego ciała. Nie wierzył samemu sobie, że tak bardzo pasują mu takie leniwe pieszczoty, zwykłe przytulanie się i dotykanie, zamiast krótkiej rozmowy, seksu i prysznicu na do widzenia.
— Nie będę, jeśli ty obiecasz, że nie będziesz kombinował z przeszczepieniem skóry czy zrobieniem implantów w kształcie rogów — Harley postawił warunek. Co prawda bardzo wierzył w dobry gust Deana, bo dotychczasowe modyfikacje i jego różne ciuszki bardzo mu odpowiadały. Nie zmieniało to jednak faktu, że poza zmianami fryzury czy nawet ewentualnymi tatuażami, nie chciał, by Dean bardziej się zmieniał.
Choreograf uśmiechnął się łobuzersko.
— A inne? Na przykład… hmm… takie wypustki w penisie? Takie implanciki?
— Kolczyk, jeśli już…
Dean pokręcił nosem i w końcu skinął głową.
— Będziemy uzgadniać z czasem! — Zaśmiał się i pocałował kochanka w policzek.
Harley rzucił mu groźne spojrzenie i naraz przekręcił ich, tak że teraz sam zawisnął nad swoim kochankiem.
— Myślałem, że ja tu decyduję o wszystkim — zaburczał, drocząc się z nim i mocno ścisnął jego udo, obejmując się nim w pasie.
Dean roześmiał się i sam objął go mocno nogami. Kostki zaczepił o siebie i ścisnął kochanka udami, wręcz boleśnie.
— Nnn… nie. Bo będę jak ta ruska kurwa z „Golden Eye”. — Zaśmiał się, prężąc pod Harleyem. Coraz duszniej mu było.
— Czyli jak? Ja mam wejść pod pantofel? Nie ma mowy — odparł złowieszczo mężczyzna, blokując mu ręce nad głową i wpatrując się w jego twarz z rosnącym podnieceniem.
— Nawet nie próbuj! — Dean aż westchnął głośniej na takie zdecydowanie z rosnącym uśmiechem na ustach. — Tylko nie licz, że ja będę taki grzeczny. Wiesz, że umiem rozpalić ogień… ale nie tylko w łóżku.
— Ty mi się od ognia trzymaj z daleka. Wystarcza mi paraliż, poparzenia bym już nie chciał — rzucił Harley pół żartem, pół serio i zdecydowanym ruchem, wciąż trzymając jego nadgarstki, rozpiął mu zamek w piżamie.
Dean zaśmiał się i oblizał wąskie wargi, które zaczynały mu się robić coraz czerwieńsze.
— Mmm… Scarface. — Śmiał się i znowu mocno ścisnął go udami. Bardzo mocno. — Zaraz będę sztywny, Harley — wydyszał, podciągając się nogami w górę i ocierając się kroczem i brzuch kochanka.
— Taki masz być — odpadł niskim głosem manager, samemu odczuwając coraz cieplejsze prądy w ciele, gdy Dean tak się z nim stykał. — Chociaż trochę mnie martwi, że nie masz w tej piżamie zamka też na tyłku — dodał, masując mocno jego klatkę piersiową i podszczypując sutki.
— Byś mnie wyruchał w tym słodkim stroju? Przerżnąłbyś króliczka wielkanocnego? — Dean spytał, obniżając specjalnie głos.
— Króliczki podobno lubią się ruchać — odmruczał starszy mężczyzna i sam się poruszył, by otrzeć się swoim coraz bardziej sztywnym „monstrum” o kochanka.
— Lubią. — Dean znowu się uśmiechnął i lekko się szarpnął. — Puść, chcę polizać — dodał, mając na myśli to, co się o niego ocierało.
— Czyli w lodach też gustują? — Harley uśmiechnął się bokiem ust i puściwszy jego ręce, wyprostował się na kolanach.
— Przestań. — Szczupły mężczyzna usiadł i wysunął się spod kochanka. Klęknął, pochylając się do jego krocza i rozpinając suwak oraz guzik jego spodni. — Bo przypominają mi się te wszystkie, wiesz, dowcipy o misiu i zajączku.
Harley tylko uśmiechnął się bokiem ust i patrzył, jak jego dziwacznie przebrany kochanek dobiera mu się do spodni. Ta jego niebezpieczna buźka tak blisko penisa wydawała mu się strasznie seksowna.
— W tej sytuacji nie będę się z tobą drażnić, dla dobra mojego chuja.
— Boisz się, że za mocno go ugryzę? — Dean spojrzał na niego z dołu i pokazał mu swoje ostre zęby, dodatkowo oblizując je sugestywnie.
— Jakbyś chciał, to byś mógł.
— Wiem, że bym mógł, ale czy się boisz? — drążył dalej, wyjmując już penisa ze spodni. Był… za duży. Ale lubił go. Tylko czasami trochę za bardzo bolało, jak nie mieli czasu na odpowiednio długą grę wstępną.
— Nie boję się ciebie. Moja żmijka by mi krzywdy nie zrobiła — zamruczał Harley, wsuwając mu palce we włosy i tym samym zdejmując kaptur. Chciał go dobrze widzieć.
Dean zerknął mu w oczy i uśmiechnął się delikatnie, tak jak delikatnie zarumieniły mu się poliki. Mruknął tylko i zabrał się żywiej za lizanie jego penisa. Całował go po całej długości i mlaskał z przyjemnością.
Z góry usłyszał pełne zadowolenia sapnięcie, a ten wielki penis, którego pieścił, drgnął wyczuwalnie. Wyglądał wręcz imponująco, tak stojąc na baczność. Był gruby, żylasty i Dean wiedział, że mógł z siebie wystrzelić spore ilości spermy. Harley naprawdę był typem faceta, który miał w sobie dużo testosteronu. Jakby ich porównywać fizycznie, to zdecydowanie Deana prędzej wzięto by za stereotypowego geja na pierwszy rzut oka.
— Powiedz mi coś… coś o czym jeszcze nie wiem — poprosił i pocałował czule żołądź kochanka, a dopiero potem, bardzo uważając na zęby, wziął ją do ust.
— Hm… — zamyślił się Harley i przymknął na moment oczy, gdy ogarnęło go to niesamowite, wilgotne ciepło. — Mmm… próbowałem uczyć się grać na perkusji? — rzucił pierwsze, co mu przyszło na myśl, choć i tak ciężko było mu skupić się na czymkolwiek innym niż na Deanie.
Ten zamruczał nisko, namawiając, aby mówił dalej. Stęknął cicho, krztusząc się lekko i szerzej otworzył usta, biorąc go jeszcze odrobinę głębiej. Było to cholernie trudne, bo nie miał co zrobić z językiem. Ciężko było mu go wystawić na brodę, bo ten potem długo by go bolał od naciskania na zęby.
— Dean… — westchnął jego duży, owłosiony mężczyzna, wciąż głaszcząc go po włosach. — Wysysasz ze mnie skupienie, co ja ci mam, do cholery, opowiadać? — stęknął, powstrzymując się cudem, żeby nie pchnąć biodrami. Z oczywistych względów rzadko kiedy ktokolwiek robił mu loda.
Dean wzruszył tylko ramionami, na moment biorąc go za głęboko i w końcu cofając się, aby było mu jednak trochę wygodniej. Polizał go za to językiem tuż pod główką, najlepiej jak umiał. Zerkał przy tym na mężczyznę swoimi jasnymi oczami.
— Weź jajka — polecił Harley, chcąc zobaczyć, jak ten je ssie i jak jego wielka pała spoczywa mu na twarzy.
Dean mruknął na zgodę i puścił jego penisa. Przytrzymał go dłonią i pochylił się bardziej, odchylając go na brzuch mężczyzny. Polizał jądra, po czym, nie zważając na włoski na nich, trącił je językiem, unosząc, a następnie biorąc jedno do ust. Possał je mocno.
Harley uniósł bok górnej wargi, burcząc nisko i przyglądając się temu. Potem sam chwycił swojego wielkiego penisa i przesunął nim po łuku brwiowym Deana. Ten zerknął na twarz swojego, jakby nie patrzeć, szefa jednym okiem, bo drugie z racji penisa na twarzy przymknął. Delikatnie uśmiechnął się pod nosem i puścił jądro, aby wziąć do ust drugie. Poprzesuwał nim w ustach językiem.
Wrażenie było niesamowite. Język Deana naprawdę dobrze sobie radził i z racji swego kształtu, dawał dodatkową stymulację. Harley najchętniej poddawałby się tym pieszczotom do samego wytrysku, ale chciał wyruchać tę słodką dupcię, więc po dłuższej chwili, gdy tak patrzył, jak jego ciężki penis spoczywa na twarzy Deana, cofnął biodra i uniósł lekko jego podbródek.
— Jak się miewa twoja szpara? — zamruczał, już dostatecznie podniecony, by chcieć się nią zająć.
— Nudzi się. — Dean uśmiechnął się łobuzersko. — Podobało się? — spytał, przesuwając szczupłymi palcami po klatce piersiowej Harleya, aż do jego podbrzusza i znowu obejmując penisa. — Chyba tak, bo jest tak duży jak zwykle.
— Mhm. Przygotowałeś go dla swojej dupy. — Harley położył mu dłonie na ramionach pod tą śmieszną piżamą i zsunął mu ją z rąk. — Tylko przydałby się jakiś poślizg.
— Jest w szafce przy łóżku, w szafce pod ścianą, w drugiej szufladzie, w łazience przy wannie, pod poduszką i jeszcze jedną tubkę utknąłem w kuchni. Wiesz na wszelki wypadek. — Dean znowu rzucił kochankowi szelmowskie spojrzenie i położył się na łóżku na plecach, skopując ubranie do końca. Był już nagi. Szczupły, jasny, nieowłosiony. Może trochę kościsty i żylasty, ale nie zachudzony. Jego ciało było wysportowane i pokryte gdzieniegdzie bladymi piegami.
— To zacznij się smarować — rzucił Harley, skinąwszy głową na szafkę przy łóżku, a sam zszedł z niego, by do końca się rozebrać. Wciąż miał na sobie koszulę, spodnie oraz bieliznę i zamierzał teraz się tego wszystkiego pozbyć. Dość niespiesznie, by móc przy okazji zobaczyć, jak Dean zajmuje się swoim wejściem.
Gospodarz jeszcze dość odruchowo poprawił włosy. Przekręcił się na brzuch i sięgnął po lubrykant z szafki. Wyjął dwa i w końcu jeden odłożył, wybierając ten, który wolał. Położył się klatką piersiową na łóżku, wygięty mocno w plecach, bo tyłek wystawił do kochanka, klęcząc na pościeli. Wycisnął sporo lubrykantu na dłoń i posmarował bez większego skrępowania swój rowek. Szybko też wsunął w siebie dwa palce. Stęknął i zakręcił biodrami, dopasowując się.
Penis Harleya niemalże się poderwał od nagłego impulsu wywołanego tym widokiem, jakby już chciał się zbliżyć i przeorać ten seksowny tyłek. Mężczyzna jednak powstrzymał to pragnienie, odrzucając na bok kolejne części swojej garderoby. Obserwował w milczeniu, jak palce poruszają się w ciasnej szparce, wyobrażając już sobie, jak ją posuwa.
— Moja gorąca żmija już chyba chce się wić na pościeli… — zamruczał nisko, już nago zbliżając się do łóżka.
— Byle nie syczała. — Dean zaśmiał się i wsunął w siebie jeszcze jeden palec, stękając i poruszył biodrami, nadziewając się bardziej na swoją dłoń.
Jak tak się zastanowił, to po seksie z Harleyem, jakby się postarał, to chyba dałby radę przecisnąć śródręcze… Z kciukiem mógłby być problem, ale… Jak takie myśli go nachodziły, dopiero docierało do niego, jak wielki jest Harley. Trochę spoważniał.
— Nie z bólu, ale z rozkoszy może — usłyszał tuż za swoimi plecami i poczuł, jak duża, silna dłoń zaczyna ugniatać mocno jego pośladek.
Już nie odpowiedział, oddychając coraz głębiej, przygotowując się do rozpierania, które na pewno nastąpi. Wyjął jeszcze z siebie palce i nałożył na nie więcej żelu, by jeszcze raz wsmarować go w swoją dziurkę.
Harley nie przeszkadzał mu w tym, tylko obserwował i bawił się jego jędrną dupcią. Uwielbiał ją. Była szczupła, jasna i seksowna. Przesunął nawet palcami po kręgosłupie kochanka, wyczuwając pod skórą kości.
Potem sam sięgnął po żel, by dodatkowo nasmarować swojego penisa. Wiedział, że im bardziej ślisko, tym łatwiej się wsunie, a nie chciał zrobić kochankowi krzywdy. To był zawsze lekki stres podczas seksu.
Dean w końcu zabrał ręce i jeszcze starł nadmiar z palców o swojego penisa, nim położył obie dłonie na pościeli.
Manager klubu No Exit i tym samym szef wystawionego na pościeli mężczyzny, sapnął głośno i przesunął wilgotną główką swojego członka po rowku przed sobą. Kilka razy delikatnie naparł nią na wejście, by je rozluźnić i bardziej otworzyć.
Dean odetchnął głęboko i głośno, w ogóle się nie krępując, że sąsiedzi mogą go słyszeć. Oblizał usta, czekając na ciąg dalszy. Sięgnął do swojego penisa, by pomasować kciukiem główkę.
Harley jedną dłonią odchylał jego pośladek, a w drugiej trzymał członek, którym cały czas naciskał na szparkę. W końcu, widząc, że Dean jest w miarę spokojny, pchnął nieco gwałtowniej, przeciskając na raz główkę i połowę swojego penisa.
Mężczyzna stęknął nisko, opadając twarzą w pościel. Chwilę tak oddychał przez materiał, w końcu kładąc głowę na boku i zerkając na kochanka. Uśmiechnął się słabo. Już przywykł do tego, że ich seks był inny niż ten, do jakiego się przyzwyczaił przez tych kilkanaście lat swojego erotycznego życia. Ale przez to, że uwielbiał tego faceta, uwielbiał też jego kutasa. Czuł, że to, co ma w sobie, to dopiero połowa. Męskość managera była jak wielka, gorąca, pulsująca maczuga.
— Jak jest, Dean? — Harley rzucił na wydechu, masując jego pośladki niemal pieszczotliwie, by dać mu czas. Pochylił się nawet i cmoknął go między łopatkami.
— Okej… Wiesz, co robić — odparł tancerz i potarł policzkiem o pościel, przymykając na chwilę oczy. Czasami aż się kochankowi dziwił, że był taki… cierpliwy.
Harley zamruczał potakująco, pochłaniając wzrokiem widok, który miał przed sobą. Dean był taki cholernie seksowny. To, jak się umiał poruszać, jak kusił, gdy tylko chciał… Widział dużo z tych cech w Marvinie, jednak Dean bardziej go pociągał. Może oryginalnością swojego wyglądu? Bo jeśli chodzi o charakter, to przodował z całego personelu.
Znowu lekko rozchylił jego jasne pośladki i zaczął się wsuwać dalej. Już bez żadnych postojów, powoli, ale do samego końca, a Dean stękał co jakiś czas i unosił górną wargę, pokazując swoje zęby. Harley jednak czuł, że się na nim nie zaciska i robi to po to, aby się rozluźnić, a nie dlatego, że go coś boli. Kiedy dobił w niego do końca, mięśnie nóg kochanka zadrżały mocno jak od bardzo dużego wysiłku.
— Ha… Już?
— Tak… jesteś cały nabity… — odpowiedział Harley, marszcząc mocno nos przez uczucie ciasnego ścisku wokół jego penisa. — Nie boli nic? — dopytał, zerkając nieco otumanionym przez podniecenie wzrokiem na twarz kochanka.
— Nnn… Jest okej — odparł ten i uśmiechnął się lekko, starając się nie spinać.
Harley odetchnął głębiej przez nos, po czym nacisnął dłonią na plecy Deana, by całkiem sprowadzić go do pozycji leżącej. Gdy tylko biodra mężczyzny zetknęły się z pościelą, manager podparł się rękami po bokach jego ciała i zaczął go posuwać.
Dean od razu stęknął głośniej, zaciskając palce na materiale przed sobą. Rozsunął nogi, na ile mógł, aby kochanek miał… luźniej. Na tyle, na ile tylko pozwalało mu jego ciało oraz aby jemu też nie było tak „za dużo”. Sam, mimo tego jak został ułożony, lekko uniósł biodra.
— Aaa… oo… kur… tak… pieprz… mnie…! — dyszał i stękał, przyzwyczajając się z każdym pchnięciem coraz bardziej.
Harley zawarczał i przyspieszył, co jakiś czas zmieniając kąt i wręcz nabijając go na siebie, aż Deana przesuwało do przodu. W takich chwilach manager łapał go za ramię i ściągał z powrotem w dół, by znowu wzmocnić tempo i siłę pchnięć. Dean przez takie mocniejsze pchnięcia krzyczał co raz i prężył się na pościeli. Już prawie nie kontaktował, cały zalany przyjemnością i zroszony potem. Seks z Harleyem, mimo że czasami trudny, to był też taki intensywny! Mężczyzna tak pewnie obchodził się z jego ciałem. Trzymał je przy sobie, zawłaszczał i napełniał, sprawiając, że Dean nie miał w ogóle pola manewru i musiał podporządkowywać się jego ruchom.
— Kurwa, Dean… — wydyszał, pochylając się do niego i wraz z mocnymi ruchami w jego tyłku, tarł własnym ciałem o jego plecy. — Uwielbiam twoją dupę.
— Aaaaaaach! — Dean nie odpowiedział, tylko krzyknął, wyginając się pod nim i szczerząc swoje ostre zęby. Dłonią spróbował sięgnąć pod siebie, aby w końcu się spuścić. Już nie wytrzymywał. Było za mocno i za dobrze. — Ha… Harley… w… Aaaach!
— Nie jeszcze! — mężczyzna warknął, łapiąc jego rękę w nadgarstku i wykręcając mu ją na plecach.
Na szczęście wiedział, jak to zrobić, by nie zabolało. Teraz jednak musiał nieco się unieść, wciąż tak go unieruchamiając. Drugą ręką zadarł jego biodra, przytrzymał je i pchnął prawie że brutalnie. Nie wiedział czemu miał jakąś ochotę na ostrzejszą zabawę i w duchu wierzył, że jeśli będzie źle, Dean to zakomunikuje.
Choreograf znowu krzyknął i zacisnął oczy. Dłonią ściągnął prześcieradło, przyciągając je do siebie, a zęby zacisnął na materiale tuż przy swojej głowie. Było tak cholernie mocno, że nie wiedział już, czy boli go, czy po prostu ściska go w środku od tego nieznośnie przyjemnego tarcia. Wręcz skręcało go od powstrzymywanego orgazmu.
— Ha… — Nie był nawet w stanie nic powiedzieć, bo jak tylko otwierał usta, wydobywał się z nich krzyk od pchnięcia kochanka.
Słyszał z góry, jak Harley posapuje, czuł, jak trzyma go w swoim stalowym uścisku i jak mocno pieprzył go w tyłek. Co raz rozlegały się głośne plaśnięcia, gdy uderzał o pośladki Deana.
Naraz manager syknął głośniej i spuścił się obficie w jego tyłku. Dał sobie jednak tylko kilka sekund na oddech, po czym dopiero wysunął się i dosłownie przerzucił Deana na plecy. Popatrzył rozgonionym wzrokiem na jego twarz, zadarł mu wysoko jedną nogę i wsunąwszy w niego trzy palce, zaczął go nimi mocno rżnąć.
Dean wyprężył się na łóżku jak struna i od razu sięgnął rękoma do ramion kochanka. Wbił mu w nie paznokcie i przeciągnął go do siebie od razu, całując go w usta, a kiedy nieostrożnie Harley wsunął mu język między nie, ugryzł go mocno.
— Kutas kurwa! — syknął, rzucając mu nakazujące spojrzenie.
— Chcesz mojego na jeszcze raz, czy mam ci twoją sztywną pałeczkę pomacać? — zaburczał Harley, drażniąc się z nim, mimo że zdawał sobie sprawę, jak bardzo kochanek chce już dojść.
Dean syknął groźnie, obnażając zęby i sam sięgnął do swojego penisa. Od razu poderwał biodra, czując w końcu upragniony dotyk. Przymknął przy tym lekko oczy, masturbując się pospiesznie.
— Oooch… cholera… aa… aaaa…
Harley mógłby mu pomóc, ale chciał zobaczyć, jak Dean robi to z rozgorączkowaniem. To było strasznie podniecające. Gdy był na skraju i drżącą dłonią próbował sobie strzepać, równocześnie nieustannie czując, jak palce wchodzą i wychodzą z jego tyłka w szybkim i ostrym tempie.
W końcu blondyn znowu mocniej się wygiął na łóżku i zupełnie bez wyczucia podrapał ramię kochanka. Ścisnął się na jego palcach, czując, jak dosłownie odlatuje z przyjemności. Orgazm był mocny, a wytrysk obfity. Aż zobaczył rozbłyski światła pod zamkniętymi powiekami, kiedy krzyknął z przyjemności.
Harley uśmiechnął się. Uwielbiał doprowadzać go do tego stanu, gdy odpływał z ogarniającej go rozkoszy. Może nie każdy seks w ich wykonaniu był idealny, bo tak się nie dało, ale ten uważał za całkiem udany. To, jak reagował i jak właśnie zaciskał się Dean, tylko go w tym uświadczyło.
Delikatnie wysunął z niego palce i położył mu nogę z powrotem na pościeli. Potem sam ułożył się obok i dosłownie zagarnął go do siebie silnym ramieniem. Jego kochanek dyszał nadal z rozchylonymi ustami i zamkniętymi oczami, bardzo powoli się uspokajając. Serce jeszcze biło mu mocno w piersi, a ciało drżało co jakiś czas.
Dean leniwie masował swojego penisa, mając zupełną pustkę w głowie. Harley przy tym głaskał jego ciało. Boki, biodra i pośladek. Po chwili też sięgnął do jego rowka palcami i wyczuł dość dużą wilgoć.
— Wycieka z ciebie — rzucił cicho i pocałował go w czoło, niespiesznie rozsmarowując wilgoć po szparce.
Dean zacisnął mięśnie, ale to było męczące, więc sobie darował.
— Nie twoje łóżko — wymruczał pod nosem, nie sprzeciwiając się temu, co robił kochanek.
Harley tylko mruknął coś w odpowiedzi, wciąż delikatnie masując jego wilgotną dziurkę. Jakoś zupełnie nie mógł się od niej oderwać.
— Następnym razem powinieneś sobie wsadzić jakiegoś szerokiego pluga i tak chodzić po klubie, bym mógł cię od razu wziąć na biurku, bez przygotowania — rzucił po kilku minutach tego leniwego leżenia. Nic nie mógł na to poradzić, że jak był w pracy i miał świadomość, że gdzieś na dole kręci się jego seksowny facet, to miał ochotę na numerek. Niestety „szybki numerek” w ich przypadku mógł tylko oznaczać jego samego na dole, a przecież preferował topowanie.
Dean otworzył jedno oko, zerkając na kochanka podejrzliwie. Pocałował go w policzek.
— Bym chodził jak kowboj. I tańczenie z takim byłoby niemożliwe, wiesz o tym? — wymruczał łagodnie, nie mając siły na nic więcej. — Nie lubię tego, ale może… — wzruszył ramionami — poppery? Jak tak chcesz na szybko?
Harley ściągnął brwi i pokręcił głową.
— Nie ufam temu. A w klubie jest zakaz używania wszelkich używek. To by była hipokryzja — mruknął.
Dean w sumie się ucieszył z takiej odpowiedzi. Tym bardziej, że sam musiałby to wdychać i to na niego oddziaływałyby wszelkie skutki uboczne, jeśli jakieś by się pojawiły.
— Mhm… — mruknął i odwrócił głowę do Harleya, całując go w klatkę piersiową. — To nie wiem… Nie chcę wyglądać jak worek… — szepnął.
Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie i przyciągnął go do siebie.
— Hm… na górze też mnie jarasz, więc jak będzie duże ciśnienie, najwyżej wpadniesz przerżnąć szefa i tyle, co? — powiedział przy jego uchu, głaszcząc go po plecach.
Dean mruknął potakująco, przymykając na chwilę oczy i relaksując się w jego objęciach.
— Romans z szefem… — Zaśmiał się do siebie pod nosem i dopiero spojrzał na niego w górę, po czym zupełnie nagle ugryzł go w sutek. Boleśnie. — I to za wykręcenie mi ręki, jak jakiemuś cwelowi.
Harley syknął cicho i pomasował się po ukąszonym miejscu. Zaczerwieniło się momentalnie i dość mocno i nieprzyjemnie go zapiekło.
Spojrzał z lekkim wyrzutem na Deana.
— Mogłeś powiedzieć, że nie chcesz… — mruknął. Teraz sutek go bolał…
— Kiedy? — Dean prychnął, ale od razu pocałował miejsce, które ugryzł. Nie był na niego zły, ale musiał mu przecież pokazać, że nie może robić, co chce.
Harley westchnął i zerknął na swoją klatkę piersiową. Brodawka była zarumieniona i trochę szczypała.
— Okej, zapamiętam. Przepraszam — odpowiedział, smyrając go kolanem po udzie.
— Mhm, jest okej. — Dean znowu pocałował go w tors, a następnie samymi końcami swojego rozdwojonego języka polizał bolący sutek. — Muszę cię tylko trzymać na krótkiej smyczy. — Zaśmiał się, przysuwając się i głaszcząc go po boku. — Futrzaku.
— A co ja, zwierzę? Myślałem, że ty jesteś moją żmijką. Albo raczej dzisiaj króliko-tygrysem — odburczał Harley z lekkim rozbawieniem, chętnie poddając się wszelkim pieszczotom.
— Który dziś wpierdalał włochate orzeszki! — Blondyn roześmiał się głośno i pchnął Harleya w ramię, przewracając go na plecy. Pocałował go w usta z pasją. Wiedział, jak kochanek najbardziej lubi się z nim całować i co go najbardziej podnieca. Westchnął, kiedy na moment przerwał to całowanie się i lekkie podgryzanie sobie na wzajem warg. — Uwielbiam cię, gorylu.
Harley uśmiechnął się bokiem ust i przesunął ciepłymi dłońmi po jego plecach. Nic nie odpowiedział, tylko przyjrzał się uważniej jego twarzy. Piegom na tych wyraźnie zarysowanych kościach policzkowych, jasnym oczom, niemal białym włosom i w końcu pogłaskał go po krótkiej szczecince z boku.
Dean był cudowny. Intrygujący, zabawny i seksowny. Jego.
Ściągnął go do ponownego pocałunku. Nie miał zamiaru tej nocy już go wypuszczać.

14 thoughts on “No Exit – 45 – Władcza hybryda i futrzak z owłosionymi orzeszkami

  1. Katka pisze:

    Saki, pojawi się kiedyś na pewno :D Fajnie, że będzie tęsknota :) Nam się też zdarza zatęsknić… i tak powstają bonusy XD Piżamka Deana jest słodka, Dean w ogóle w niej słodko wygląda, więc Harley w końcu musiał go zobaczyć. Inaczej nie mógłby umrzeć szczęśliwy XD A co do jego urazu, to tak, jest dość typowy i nie chciałyśmy tu wchodzić w jakiś mega dramatyzm. Jest to taka ot zwykła rzecz. Nie wszystko w końcu musi mieć drugie dno, więc zwyczajnie kiedyś oberwał i mu zostało. Zdarza się. Super, że seksy się podobały :D Mam nadzieję, że epilog również Cię zaspokoi ;) Pozdrowionka!

  2. saki2709 pisze:

    Kocham ich, serio. I będę za nimi bardzo, bardzo, bardzo tęsknić. I mam nadzieję, że będzie o nich coś jeszcze kiedyś. Ale, hehe, aż mi się przypomniał mój arcik XD Tylko że miał przegięte według Deana królicze łapki XD No i inny fryz, ale to szczegół. Fajnie, że Harley zobaczył żmijkę w jej piżamce. Byłam ciekawa jego reakcji. No i w końcu się wyjaśniło, skąd Harley ma ten paraliż. Dobrze wiedzieć, że to nic poważnego, tylko zwykła bójka. Ok, może nie taka zwykła, bo oberwał z bejsbola, ale to nie wynik jakiejś choroby czy czegoś w tym stylu. Seksy jak zwykle gorące. Będę tęsknić za tym opkiem, głównie ze względu na Harleya i Deana, ale Marvina i Jaza też mi będzie trochę brakować. Jeszcze tylko epilog i koniec… Ok, lecę czytać.
    Pozdrawiam i życzę weny

  3. Katka pisze:

    Ash, trudno powiedzieć, ile trwała akcja No Exit XD Przyznam, że jak od jakiegoś czasu zawsze staramy się prowadzić kalendarze i zapisywać, co gdzie kiedy, by właśnie umieć ogarnąć czas, tak przy 1 sezonie No Exit nie za bardzo to robiłyśmy. Ale czas raczej zamyka się w kilku miesiącach. Podejrzewam, że pół roku nie przekroczyło. Taaak, Woody to ten z dredami XD Taka mała inspiracja. Podziwiam obejrzenia całego Glee w ogóle. Ja nie dałam rady już potem, jak skończyli szkołę.

  4. AshAlexSugar pisze:

    Shiv, a wymądrzaj sie, spoko xD
    Ale nie wracajcie do starego porządku co 4 dni, teraz jest ok xD
    Tak, bardziej lubie „pierworodnych”, może właśnie dlatego, że Dean i Harley jak cudowni by nie byli, są dla mnie tym „drugim” wątkiem ;)
    Ach, wgl ile trwała akcja No Exite? Pare miesięcy…? Nie zdarzyła się jakaś rocznica, urodziny, święta w tym czasie? Chyba była zima, nie? Bo ja licze na jakieś bonusy o Marvinie i Jasperze jeszcze kiedyś! :D

    Tak właśnie myślałam, że ten z dredami to wasz Woody w zwiastunie PD? xD
    Ja zmarnowałam kawał życia i obejrzałam całe ;’D Z jednej strony po śmierci Finna, mimo że go nie lubiłam, to wszystko się jakoś rozmyło i zrobiło dziwnie xd Ale po skończeniu szkoły Kurt stał sie jedną z na prawde głównych postaci <3
    Ogólnie oglądałam to tylko dla niego xD

  5. Shivunia pisze:

    Alexa >> A no niestety koniec. Pewna historia u naszych klubowych chłopaków się skończyła. Ale to też nie znaczy, że to ostatnia ich życiowa przygoda. Na tą chwilę jednak dajmy im trochę się ponudzić swoją codziennością, (bo i tak wyszło tego więcej niż myślałyśmy).
    Ale nie martw się, będzie coś innego ;) Na razie jaaaaaaaaakoś wyrabiamy się z pisaniem ;p

    Liv >> Oj no bo króliczki lubią się ruchać a tygryski są zaborcze XD W ogóle ogłaszam mini konkurs króciuśkie zdanko rodem z NE, właśnie w stylu „bo króliczki lubią sie ruchać” XD Ciekawe czy w całym NE jest jakiś taki best the best tekścik.
    Ale do rzeczy. Dean musi być gorący, w końcu to jego piromańska natura, innej opcji nie ma. A Harleyowy paraliż był taką małą tajemnicą – nie tajemnicą. Ale chyba w tym był tego urok. Niby nic ciekawego a takie odkrywanie siebie ;) Osobiście sama bardzo lubię tą scenę, jest taka naturalna do bólu, kompletnie nie planowana i oh ah, jestem narcyzem co do tej pary XD
    I tak, rychły koniec to nadejście kolejnego opowiadania. Nie możemy przecież takiej dziury zostawić, jeszcze byście nas zjedli XD
    W ogóle, niedługo powinny być szczegóły co do tych małych zmian, dlatego nic nie zdradzam za bardzo ;) Niecierpliwość podsyca smaczek :D

    Ash_Alex_Sugar >> Miło, ze lubisz jednych i drugich. Chociaż fajnie, że „pierworodni” tego opowiadania bardziej skradli ci serce. I że bardziej ich i całościowo zrozumiałaś. To takie „uff” z naszej strony, że udało się jakoś ich w końcu całościowo, a przynajmniej w większości przedstawić. Że z perspektywy czasu widać jakieś ich góry i doły i dzięki temu są oni bardziej kompletni i idealni na swój sposób. Uh, wymądrzyłam się ;p „Aaaaaaaaaaaww!” jak dobrze to zrozumiem. Czasami to mówi więcej niż tysiąc słów :D Dlatego czym więcej takich podczas czytania tym jesteśmy z siebie bardziej dumne. Dziękujemy :D
    I proszę, są tacy dla których rozdziały co trzy dni to za dużo. Powinnyśmy rozważyć powrót do dawnego harmonogramu ;) Ciekawe kto by nas poparł, a kto poczuł by niedosyt. Ale dobrze, ze komentujesz nawet po czasie :D I miło, że czytasz, nawet fragmentarycznie.
    Co do p.s. https://youtu.be/ppqljFZpprY – tyle tylko mogę powiedzieć odnośnie PD ;) A Kurt jest słodki :3 Chociaż już nie oglądamy serialu odkąd skończyli szkołę (tak mniej więcej)

  6. Ash_Alex_Sugar pisze:

    Ooow!
    Koniec, czy my na prawdę tego doczekaliśmy? xD
    Hm, jestem (chyba w mniejszości), ale większą fanką JazxMarvin niż DeanxHarley, chociaż oni też są cudowni :D
    Tak więc: lubię te dwa poprzednie rozdziały, chyba dopiero w tamtym momencie zrozumiałam tak do końca Jaspera i Marvina. Paradoksalnie każdy z nich ma swoje kompleksy, a tego drugiego uważa za idealnego. Jakby to ująć… ciekawie jest, kiedy się ich dobrze zrozumie (dla czytelnika), z drugiej strony powinni być ze sobą jeszcze trochę bardziej szczerzy, ale już jest nieźle, a z trzeciej – uwielbiam jak się kłócą, a potem godzą, rzecz jasna xD
    Trudno się tak wypowiadać po jakimś czasie od czytania, a pozatym trudno ubrać w słowa to wszystko, co wyraża jedno, długie „Aaaaaaaaw!” xD
    Hah, wybaczcie, odkąd wróciły rozdziały ci 3 dni, to jakoś tak zanim wezmę się za skomentowanie jednego, to dochodzi kolejny, ewentualnie 4 inne… xD
    Co do całości No Exite – uwielbiam i co jakiś czas do tego wracam, przynajmniej do ulubionych fragmentów :)

    Śledzę też PD, ale tylko fragmantarycznie – uwielbiam przesłodkich Erica i Foxa, bardzo ciekawi mnie „przeuroczy” wątek Pana Dyrektora, chociaż chyba to nieadekwatne słowo… reszta wątków nie bardzo mi podeszła, ale coś tam czytam xD

    W FDTS przerwa. Znowu. Jak zwykle. ;-; Ech.
    Jestem ciekawa nowości :)

    Pozdrawiam,
    Ash Alex ;*

    P.S. Ejejeje, czy któraś z was oglądała Glee? ;-;
    Tak, nie żartuję. Wiem, że to największy banał i głupota świata ;’D ale Kurt Hummel/Chris Colfer jest cudownyyyyyyy! Prawda?

  7. Liv pisze:

    „Króliczki podobno lubią się ruchać.” Nawiązania specjalnie, prawda? ^^ Tak jak z kolczykiem. Albo to ja wszędzie widzę.
    No hej. :3
    Chcę napisać, że ten rozdział był wyyyjątkoowo gorący i normalnie… Dean… no po prostu.. xd Tak. Harley też był kochany i wiem skąd paraliż. Nawet mi się podoba, że okazało się że to nic spektakularnego. Jakby bardziej realistycznie, bo na początku myślałam, że może poszło o jakieś brudne interesy pomiędzy szefami gej klubów.. :3 Ale uff.
    A teraz tak. Niby znałam spis treści, ale to już? Muszę się mentalnie przygotować na epilog, bo to opowiadanie lubiłam bardziej z każdym rozdziałem, a teraz jest jednym z trzech moich ulubionych aktualnie wychodzących.
    But! koniec tego opowiadania oznacza rychłe nadejście innego..c: ..prawda?Chyba. I widzę że Jesień nadchodzi. <3 Trochę żałuję, że moje urodziny nie zgrały się z rozkładem niczego, ale to nic.

  8. Alexa Rebel pisze:

    Czytam komenty i takie WTF? Jaki koniec?
    Boże, faktycznie to ostatni rozdział, został tylko epilog… no ale jak to tak :/
    Rozdział świetny, wiadomo, tak super, pozytywnie :D
    No ale jak to tak koniec… :/

  9. Katka pisze:

    O., poświęcenie zawsze jest znakiem jakiegoś oddania, więc myślę, że dobrze to interpretujesz XD Oj wzięło go na Deana, wzięło. Zabujał się po całości. Bo jak tu Deana nie kochać? No i tak, dość sielankowo na koniec się robi ;) Nie ma co smutać, już wystarczy, że jesień mamy XD

    Kaczuch_A, haha, znasz nas już chyba dobrze, wiesz, że lubimy wracać do dawnych postaci XD Szczególnie, kiedy dobrze się nam o kimś pisze, a nie wykorzystało się całego potencjału – a Deana i Harleya pisze się naprawdę super i, tak jak mówisz, może się jeszcze wiele wydarzyć. Więc nie smutaj, Kaczucha! Będziesz mogła jeszcze na pewno wiele o nich poczytać :D Mówię to z pełną świadomością, bo już coś niecoś z tymi panami więcej mamy XD Dzięki w ogóle, że tak doceniasz ich kreacje. Są naprawdę specyficzni, jakoś tak przypadkowo się nam dobrali, ale jak widać, wyszło na dobre XD

    Mati, my tez ich polubiłyśmy, haha, jakoś się fajnie o nich pisało XD a w ogóle jak jest i ostro i czule, to zawsze mam wrażenie, że to tak fajnie pokazuje zażyłość postaci. Bo może być tylko ostro i po seksie trochę bezuczuciowo i wtedy się ma taki zgryz, że coś jest nie tak, nawet jak seks był dobry. Więc czułostek jednak nigdy za wiele ;) No i tak jak mówiłam do Kaczuchy, jeszcze na pewno będzie okazja o nich poczytać, więc nie smutać ;)

    Damiann, w jakim świecie Ty żyjesz, że nie wiesz, że koniec?! XD Nie no, żarcik, nie każdy musi ogarniać, ale na podstronach opowiadań mamy spisy treści i czasem, jak wychodzi jakieś nowe, a mamy całe napisane, to udaje się zawczasu zrobić spis treści właśnie, wiec wiadomo, kiedy spodziewać się końca ;) „Wiecie jakie to uczucie byc gejem, czytac opowiadanie i natknac sie na cos takiego ,,nadzial sie na jego penisa i PISNAL obejmujac go ramionami”?” – haha, nie wiem, czy przypadkiem w Savage Virus u nas nie używałyśmy tego określenia… ale Josh jest jak piesek, bo wirus robi z nim to, co robi, więc jego piskanie to bardziej psie jest, więc mam nadzieję, że można nam to wybaczyć XD Niemniej, rozumiem ten zgryz. A fetysz gumek ciekawy. Tutaj chłopcy nie używają, ale czasem się u nas zdarza, więc może poczujesz się w tym aspekcie spełniony gdzieś u nas na stronie XD

  10. damiannluntekurbus17 pisze:

    Czyzbym dawno nie komentowal? :o
    Bede marudzil, dlatego nie chce za bardzo sie tu udzielac. To taka nielubiana cecha we mnie. Tez jej nie lubie, dlatego jak cos mi sie nie podoba, to po prostu to zostawiam. Ale tutaj wszystko (o dziwo, bo ta pare nieszczegolnie darze sympatia) mi sie podobalo. Moze pare rzeczy nie, ale ogolnie bylo bardzo ciekawie. Tak spokojnie, milo i slodko. Bez zadnych dram (kochamjeiczekamnadal) xD
    Wiecie jakie to uczucie byc gejem, czytac opowiadanie i natknac sie na cos takiego ,,nadzial sie na jego penisa i PISNAL obejmujac go ramionami”? Tak sie ciesze, ze nie ma tu czegos takiego. Nawet kobieta chyba nie piszczy podczas milosnego aktu xD
    Wspomne jeszcze skromnie, ze jara mnie czytanie o prezerwatywach, tutaj akurat tego nie bylo wiec maly minusik, ale 5- to chyba dobra ocena, hm? XD (Fetysz Deana to ogien, moj to kondom. Ludzie sa dziwni. Jestesmy bardzo ciekawie skreowani, nieprawdaz? XD)
    A i jeszcze… Mialem cos powiedziec.
    Orzeszki! Przeczytalem tytul i myslalem, ze orzeszki to sutki. Pozniej przeczytalem, ze Dean wpierdalal sutki z dodatkiem wlosow. Myslalem, ze chodzi o prawdziwe orzeszki. Dopiero teraz sie domyslilem, ze chodzi rzeczywiscie o sutki, bo przeciez Dean je gryzl. Tytuly myla xD

  11. Mati pisze:

    Ostro a jednak czule, przed i po :D Cudownie :D I w ogóle, to ja strasznie ich polubiłem. Te stroje Dean’a, to kuszenie Harley’a. Jak dociera do mnie, że to koniec, to aż się smutno robi :(

  12. kaczuch_A pisze:

    Boże będę zalewać się łzami, toż to jest ostatni rozdział. Jest cudowny, moje ukochana para, przez cały czas, ale powiedzcie mi czy będzie druga część? Dobra jeszcze epilog, ale tyle wątków można wymyślić, tyle się może dziać, błagam nie róbcie mi tego T^T nie chcę końca~!

    Dean i Harley są cudowni, chociaż myślałam że Dean wyskoczy w końcu z deklaracją uczuć i w ogóle. No ale i tak ich kocham, są po prostu dla siebie stworzeni takie cudowne dwa dziwadła. Super Wam się udały te postacie, w ogóle bardzo kontrastowe charaktery się pojawiają w tym opowiadaniu i zapewne po jakimś czasie do niego wrócę i machę od początku.

    Weny drogie panie, na drugi tom i żeby w epilogu było dużo miłości~!

  13. O. pisze:

    Harleya serio wzięło na Deana.. Preferuje topowanie a oddaje mu się – znakiem tego, że serio traktuje ten związek poważnie, by móc jakieś poświęcenie zrobić xD Miło, że przy końcu historii układa się u nich – nie musimy się martwić, czy coś się stało, czy może samochód ich przejechał, raczej będzie się rozmyślało, że w łóżku się „najeżdżają” xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s