No Exit – 41 – Seksowna świnka i zszokowana żmijka

— Myślę, że już za tydzień czy dwa będziemy mogli wyciągnąć motor z garażu — rzucił Marvin, siedząc przy barze i powoli sącząc piwo.
Znowu byli w klubie, ale tym razem nie w pracy. Czasami się zastanawiał, czy to nie jest dziwne i niezdrowe, że przybywają tutaj też w czasie wolnym. Zwykle jednak dochodził do wniosku, że skoro dobrze się tu czują, nie ma w tym nic złego, a i tym razem był to pomysł Jaspera.
Zaskakiwał go ten chłopak. Marvin pamiętał, jak ostatnio wyciągnął go do darkroomu na seks. Nie było to wtedy dobrym pomysłem, przy tych wszystkich zbyt ciekawskich spojrzeniach, ale teraz, kiedy klub był pusty… Nie było to to samo, ale jak się zamknęło oczy i puściło muzykę, była to naprawdę niezła namiastka. I bezpieczna. Jaz też znowu miał na ustach ten durnowaty, szeroki uśmiech zadowolenia z dobrze wykonanego zadania.
— Mhm, ale jeśli będzie jeszcze mokro, to nie ma sensu przeginać. Jeszcze autobusem można pojeździć.
Marvin potaknął, przesuwając z zamyśleniem palcami po chłodnym kuflu.
— Zobaczymy. Choć już mnie ciągnie, by dosiąść tę bestię.
— Ale obiecaj… — Jaz przechylił się do kochanka, samemu pijąc to samo co on. — Jak będzie brzydko i ślisko, to podosiadasz innej. — Zaśmiał się z przyjemnym dla ucha mruczeniem.
Marvin zerknął na niego i uśmiechnął się lekko.
— Wszystko mi umiesz zrekompensować — zamruczał i pocałował kochanka w podbródek, po czym rozejrzał się. — I gdzie jest Dean? Poszedł już do szefa?
— Mhm. Ale poszedł tam chyba tak samo jak my do darkroomu — odparł Jaz, dając tym wyraz, że Deana już długo nie ma, jak na zwykłe „pójdę się spytać”.
— Jeśli tak, to podejrzewam, że szybko nie wyjdzie. Podobno Harley nie nadaje się na szybkie numerki — odpowiedział Marvin z lekkim rozbawieniem, zerkając w kierunku schodów na piętro.
— Od razu przewidujesz najlepsze! — Jaz zaśmiał się znowu i cmoknął kochanka w policzek.
W tym czasie ich temat rozmów… rozmawiał. Już.
— Muszę jeszcze tylko kupić jakąś szafkę na buty — Dean mówił, siedząc jednym pośladkiem na biurku Harleya. — Ale tak to wszystko jest już ogarnięte. I tak myślałem, czy jak już kiedyś wspominałem… Chyba. — Przewrócił oczami, bo szczerze nie pamiętał. — To dasz się zaprosić na oblewanie faktu, że w końcu jestem samodzielny?
— Taki duży chłopiec, to raczej „wreszcie”, a nie „w końcu” — odparł Harley z rozbawieniem, odchylając się wygodnie na swoim fotelu. Poprawił też włosy, które chwilę temu miał nieco rozburzone. — Ale kiedy masz to oblewanie?
Dean westchnął ciężko.
— Dobra. Wreszcie. Już mi nie dopiekaj. I myślałem jakoś o środku tygodnia albo o niedzieli. Aby było wygodniej z pracą. A ode mnie z Montany tylko jeden znajomy wpadnie, ale jemu to obojętnie. Reszta to stąd i tak.
Harley zamyślił się, po czym wychylił się do przodu i cmoknął go w udo.
— Niedziela byłaby lepsza, jeśli chcesz znać moją opinię. Ale też zależy która. Jeśli ta najbliższa, pasowałoby mi. W następną mam Sammy’ego.
— To może być ta — Dean zgodził się od razu, lekko się uśmiechając przez ten gest. — Napisałbym ci adres na przedramieniu, ale lepiej chyba jak mi dasz jakąś kartkę. Czy już ci go podawałem? — spytał na wszelki wypadek. Ostatnio mało się widzieli, tyle co czasami w pracy. Był trochę zabiegany przez sprawy z nowym mieszkaniem, papierami i z organizacją kolejnego występu w No Exit. Już nie rozróżniał, komu co mówił.
— Nie podawałeś — odpowiedział Harley, sięgając do stosiku małych, żółtych karteczek oraz po długopis. Podał Deanowi. — Masz tam ciepło? — dopytał się, trochę zatroskany tym, żeby jego kochanek znowu się nie rozchorował.
— Nawet, nawet. Ale nie daję popuścić ogrzewaniu. — Zaśmiał się, pisząc adres na udzie. — To sama góra, to podłoga jest ciepła, ale ciepło ucieka górą trochę.
Harley skrzywił się.
— Dobrze, że wprowadziłeś się, jak zaczyna się wreszcie robić cieplej — skomentował, po czym zerknął mu w oczy i uśmiechnął się bokiem ust. — Jestem ciekaw, jak się ubierasz na lato.
Dean zerknął na kochanka i nim oddał mu pliczek żółtych kartek, pacnął go nimi lekko w czoło.
— Ładnie. To chyba oczywiste. — Roześmiał się, lekko rumieniąc się na jasnych policzkach.
— W to nie wątpię. Bardziej mnie zastanawia, jak bardzo oryginalnie — odpowiedział mężczyzna, nieprzejęty pacnięciem. Wręcz go to rozbawiło. Nie mówiąc o tych rumieńcach, które wydawały mu się wręcz urocze.
— Mam ogrodniczki — Dean pochwalił się, jakby to było coś naprawdę wyjątkowego. — Takie… — pokazał swoje ostre zęby w drapieżnej minie — niskie… mocno wycięte na biodrach. Czasami noszę tylko je… i podkoszulkę na ramiączkach.
Harley uśmiechnął się, wyobrażając go sobie w tym. Nie wątpił w dobry gust tego mężczyzny i jego wyczucie w dobieraniu kolorów czy fasonów. Zresztą Harley także ubierał się dość modnie i bynajmniej nie chodził wiecznie w tych samych jeansach i dwóch koszulkach na zmianę. Umiał więc docenić wyczucie smaku, jeśli chodziło o ubiór, a Dean wręcz go tym fascynował. Manager uważał, że bardzo pasują do jego image’u te wszystkie specyficzne i często udziwnione stroje.
— Ciekawie… Pasowałyby ci też krótkie szorty, żeby było widać twoje nogi. Są seksowne — powiedział i powoli przesunął swoją wielką dłonią po jego udzie, ściskając na koniec od wnętrza.
Dean zamruczał z zadowoleniem i przesunął się, aby oprzeć stopę o brzeg fotela, na którym siedział mężczyzna.
— Tak myślisz? — kusił.
— Są długie i szczupłe — odpowiedział Harley, najwyraźniej uważając to za bardzo pociągające, bo jego głos brzmiał niżej, gdy to mówił.
Dean przesunął ostrymi zębami po swojej dolnej wardze.
— To o której przyjdziesz, aby na nie trochę popatrzeć, nim się ubiorę?
— Zależy, o której ma być reszta. — Harley przesunął dłonią od jego kostki aż po pachwinę, a blondyn złapał głębszy oddech.
— Na ósmą wieczór myślałem, aby wszystkich sprosić.
— Hm… To około czwartej — stwierdził mężczyzna, przez tę rozmowę mając ochotę wycałować uda tego seksownego piromana.
Ten uniósł brwi i uśmiechnął się zadziorne.
— To może w ogóle nie będę się ubierać po prysznicu? — zasugerował, z zadowoleniem obserwując jego twarz. Uczucie dłoni na nogach też było… bardzo podniecające. Tym bardziej, że ten siedział tak nisko, prawie u jego stóp.
— Nie musisz — poparł go manager i cmoknął w kolano. Co z tego, że przez spodnie i Dean niemal tego nie czuł?
— Łaskawca. — Zaśmiał się w odpowiedzi i sięgnął dłonią do boku twarzy managera klubu. Potarł między kciukiem a palcem wskazującym płatek jego ucha. — Mam ochotę, abyś mnie złapał i przyciągnął znowu do siebie, ale jak to powiem głośno, to będę brzmieć jak jakiś napalony kusiciel.
— To żadna wada — stwierdził Harley, przekręcając lekko głowę i muskając ustami jego przegub. — Ale chodź na kolana chociaż.
Dean przewrócił oczami z rozbawieniem.
— Jeszcze może objąć cię za szyję, hmm? W miejskim centrum handlowym, jakby cię przebrać za Świętego Mikołaja, każdy dzieciak chciałby siadać ci na kolanach — zażartował, zsuwając się z biurka i spełniając jego prośbę. — To ja, na Święta chcęęę… — zaczął dziecinnym głosem i w efekcie tylko złapał mężczyznę za brodę i mocno pocałował go w usta.
Harley uśmiechnął się i chwyciwszy go w pasie, pogłębił pocałunek. Uwielbiał całować się z tym facetem. To było takie inne. Język Deana dodawał niesamowitych wrażeń, o zębach nie wspominając.
— A byłeś grzecznym chłopcem? — zamruczał nisko.
Dean zmarszczył nos, zastanawiając się. Był w wybornie dobrym humorze. Ostatnio się naprawę układało.
— A grzeczni chłopcy mówią Mikołajowi, jaką ten ma zajebistą, wielką pałę?
— Nie, to są bardzo niegrzeczni chłopcy. Oni dostają coś innego — odpowiedział Harley poważnie.
Dean zrobił smutną minkę i stęknął nisko, przepraszająco.
— Co?
— Mikołaj musi sam się nimi zająć, by naprowadzić ich na odpowiednią drogę.
Dean uniósł brwi w pytającej minie.
— Znowu? — spytał, po czym zamruczał i liznął swoim rozciętym językiem wargi mężczyzny. — Serio… — Zaśmiał się. — Pomyślą, że tu umarłem, a teraz próbujesz zszyć mnie z powrotem, aby nie było na ciebie, że mnie rozerwałeś — odniósł się do tego, że na dole nadal byli Jaz i Marvin, a on wpadł tu tylko na chwilkę, spytać się o coś. Tylko.
Harley zaśmiał się i na moment schował twarz w jego klatce piersiowej, obejmując go dosyć ciasno.
— Idź, spotkamy się w niedzielę — zapewnił.
Dean przytaknął, ale jeszcze ujął w dłonie jego twarz i pocałował namiętnie. Długo i z języczkiem.
— Abyś miał o czym myśleć do tego czasu. — Westchnął, przesuwając kusząco zębami po dolnej wardze. Podszedł do drzwi.
— Mhm — odmruczał Harley, mierząc go zachłannym spojrzeniem. Żałował, że muszą przerwać, no, ale… miał pracę. Praca też była ważna. Chociaż nie pogardziłby, jakby ktoś mu płacił za samo przebywanie z tym mężczyzną.
— A… — Dean zatrzymał się jeszcze z dłonią na klamce. — Będziesz chciał nocować? Łóżko jest o dziwo na tyle duże, że zmieści zarówno mnie, ciebie, jak i twojego chuja.
— Dobrze, że to ostatnie zaznaczyłeś, bo bym się wahał — odpowiedział Harley żartobliwie. — Jeśli proponujesz, chętnie zostanę. Będę mógł się napić — dodał już poważniej.
— To załatwione. Nie musisz brać pidżamki — zamruczał Dean, po czym puścił mu oczko i wyszedł z biura kochanka a zarazem szefa.

*

Harley upewnił się, czy podjechał pod odpowiedni adres, zerkając to na karteczkę, to na numer budynku. Wyglądało na to, że tak, więc zgasił silnik i wysiadł z samochodu. Nie miał już dzisiaj szalika, bo zrobiło się niespodziewanie ciepło. Ubrany był więc tylko w czarny golf i na to ciepłą marynarkę, a na dole ciemne, podszarpane miejscami jeansy. Włosy jeszcze starannie zaczesał palcami do tyłu i dopiero wszedł do budynku, bo akurat jakaś kobiecina wychodziła, więc nie musiał dzwonić na domofon. Wyszedł po schodach na właściwe piętro i zadzwonił do drzwi, mając nadzieję, że to mieszkanie Deana. Gdyby tak nie było, mogłoby okazać się zabawnie. Na szczęście jednak zza drzwi usłyszał głos kochanka.
— Już, seku… Kurwa… Już! — Usłyszał chrzęst przekręcanego zamka. — Harley? — padło jeszcze pytanie, nim drzwi się otworzyły.
— Tak, to ja — odpowiedział, lekko ściągając brwi. Był za wcześnie?
— Okej — usłyszał, po czym drzwi się otworzyły i mógł zobaczyć Deana, który niewątpliwie nie miał na sobie na tyle dużo, aby wpuszczać do mieszkania każdego w takim stroju. I co prawda nie był nagi, ale ubranym też za bardzo nie.
Na ramionach i głowie wisiał mu cienki, szary materiał. Po bokach zwisały końce paska szlafroka, ale ten nie był związany. Do tego przedramiona były odsłonięte, a całość bardzo króciutka, bo sięgała jedynie do połowy ud.
— Hej, jak tam? — blondyn przywitał z delikatnym uśmiechem, cofając, aby wpuścić gościa.
Harley zmierzył go dosyć ostentacyjnie i dopiero wszedł do środka.
— Cześć, udało mi się trafić, jak widzisz — przywitał się i pocałował go w policzek.
Dean zamruczał potakująco.
— Mhm. Chyba tak. Trafiłeś. Bez przeszkód?
— Tak, chociaż nie bywałem w tej dzielnicy — przyznał manager, odwieszając marynarkę na wieszaczek i zdejmując buty. — No, to pochwal się tym swoim nowym pałacem.
— Pałacykiem chyba. — Dean zaśmiał się, nie przejmując się, że widać mu prawie wszystko. No, poza pośladkami i plecami, które miał wyjątkowo zasłonięte.
— Jak zwał, tak zwał — prychnął Harley, jakoś nie mogąc oderwać od kochanka wzroku na rzecz obejrzenia mieszkania. Ten bowiem wyglądał co najmniej seksownie, przez co mężczyzna się nie opanował i przyciągnął go do siebie za talię. — Tak zwykle witasz gości?
Dean roześmiał się, kładąc mu dłonie na szerokiej klatce piersiowej.
— Może — zamruczał nisko i prowokująco. — Nie podoba ci się?
— Mnie tak możesz witać… — odpowiedział Harley niskim głosem, przesuwając dłonią pod cienkim materiałem na plecach kochanka. — Ciepły jesteś.
— Bo brałem prysznic, jak mówiłem. Ale… — Odsunął się lekko i znowu uwodzicielsko przygryzł dolną wargę. — Innych tak nie mogę witać? Przecież ten szlafroczek jest taki urokliwy…
Harley w sekundzie pchnął go na ścianę, przytrzymując mu dłoń w nadgarstku nad głową.
— Nie możesz! — niemalże warknął i wpił się w jego usta gwałtownie.
Zaskoczony tak nagłą reakcją kochanka Dean na sekundę się spiął i od razu nie odwzajemnił pocałunku. Dopiero kiedy Harley wsunął mu język do ust, westchnął i oddał pieszczotę. Mężczyzna nadal go zaskakiwał takimi posunięciami, ale chyba sam się o to prosił, prowokując go różnymi odzywkami.
Manager, mimo że nieco niższy, przytłaczał go całym sobą, szczególnie kiedy całował go tak namiętnie i mocno. Pieszczota trwała dość długo, nim gość wreszcie zdecydował się uwolnić kochanka.
— To jest tylko moje… — powiedział nisko, sunąc dłonią po jego klatce piersiowej, talii, aż pod pośladki, na te apetyczne uda.
— Zaborczy jesteś. Bardzo. Nawet sobie popatrzeć nie mogą… — Dean westchnął ciężko, mając nadzieję, że Harley nie będzie robił jakichś durnych akcji w lato, kiedy nosił… no, nie ubierał się w tak dużo rzeczy jak na zimę.
— Nie mogą — stwierdził pewnie i cmoknął go jeszcze w usta, by wreszcie zajrzeć w głąb mieszkania. — To pokaż mi, jak się urządziłeś, co?
Dean prychnął pod nosem.
— Oglądaj. Nie ma tego dużo. Już, jeśli nie gapiłeś mi się cały czas na krocze, mogłeś zobaczyć większość, czyli moją salono-sypialnię. Za rogiem jest kuchnia.
Harley przeszedł się przez całe, dość niewielkie mieszkanie, na dłużej zatrzymując wzrok na łóżku. To miało odpowiednie rozmiary. Potem podszedł do okna, by zobaczyć, jaki jest stąd widok i dopiero odwrócił się do swojego faceta.
— Za taką cenę, jak mówiłeś, jest w porządku. No i jesteś na swoim — skomentował.
— Mhm. Mogę tu sobie spokojnie chodzić z gołym tyłkiem i majtać tym z przodu do woli i nikt nie patrzy. — Blondyn zaśmiał się pod nosem, siadając na łóżku. — Też tak paradujesz po mieszkaniu? Wietrzysz tego potwora?
Harley uśmiechnął się bokiem ust, wsuwając ręce do kieszeni i wciąż stojąc przy oknie. Miał stąd całkiem apetyczny widok na Deana na łóżku.
— Nie mam w zwyczaju. Widziałeś, jakie mam wielkie okna. Zwykle mam coś na tyłku.
— Uch, to nie muszę żałować, że nie szukałem mieszkania w pobliżu, aby cię podglądać — zamruczał. — Ja mam małe okno. I, jak widzisz, wychodzące na podwórko i ścianę. Rozbierz się, hm?
Na te słowa manager odpowiedział nieco bardziej intensywnym spojrzeniem. Zerknął na zegarek na nadgarstku i stwierdził, że jeszcze mają całkiem dużo czasu do nadejścia gości.
— Takiego dobrego striptizu jak ty mi, to ci nie zrobię, żmijko — rzucił, podciągając golf i zdejmując go przez głowę. Od razu oczom piromana ukazało się jego masywnie zbudowane, owłosione ciało.
— Gdybym takiego chciał, ściągnąłbym tu sobie Marvina — odparł Dean, opierając się jedną ręką o pościel za plecami. Do tego założył nogę na nogę. — No, dalej. Pokaż, jaki z ciebie wielki, zły wilk.
Harley tylko uśmiechnął się niesparaliżowanym bokiem ust i rozpiął pasek jeansów.
— Wilk? Chcesz się zabawić w owcę? — prowokował, odpinając guzik i po chwili już obsuwając spodnie w dół. Mimo stanu spoczynku, jego wielki członek wyraźnie odznaczał się w białej bieliźnie.
— A czy ja ci wyglądam na mięciutkiego i puchatego? — prychnął blondyn ze swojego miejsca, lustrując jasnymi oczami to duże i silne ciało. — Mogę cię jeszcze nazwać potworkiem, ale to już chyba było, co? Albo miśkiem?
— Harley też jest okej. — Mężczyzna zaśmiał się, pochylając się, by pozbyć się spodni, po czym przesunął wielką dłonią po swoim kroczu. — Już byś chciał zobaczyć, co?
Dean oblizał sugestywnie wargi, po czym udał zastanowienie i pokręcił głową.
— Nnn… Odwróć się i pokaż mi swój twardy tyłeczek… Harley.
Mężczyzna nie przestał się masować po kroczu, ale spojrzał czujniej na kochanka.
— Macałeś go już, że taki pewny twardości? — rzucił, ale odwrócił się plecami do Deana.
— Nie jestem właśnie pewny. Myślę, że będę musiał to jeszcze dokładniej sprawdzić.
Harley tylko zwilżył wargi językiem, po czym wsunął palce za gumkę swoich białych bokserek i obsunął je w dół. Gdy te już wylądowały obok spodni na podłodze, ponownie się wyprostował i rzucił przez ramię Deanowi uśmiech z odrobiną rozbawienia. Napiął nawet nieco pośladki, które i tak były dość krągłe i faktycznie wyglądały na twarde.
Dean mlasnął, po czym wstał z łóżka i podszedł do mężczyzny. Objął go jednym ramieniem na wysokości klatki piersiowej, a drugą dłoń położył mu najpierw na biodrze, potem przesunął ją na pośladek. Byłoby wygodniej górować nad drugim mężczyzną przez swój wzrost.
— Mmm… No, nawet, nawet. Jak na tyle godzin za biurkiem — zamruczał mu tuż przy uchu i liznął delikatnie jego brzeg, a przez ciało managera od razu przeszedł silny dreszcz.
— Uch, jak ja uwielbiam ten twój języczek — wyburczał, nie ruszając się na razie i nie zmieniając pozycji.
Dean był za jego plecami i teraz swobodnie jedną dłonią obmacywał mu pośladki, a drugą gładził po owłosionej klatce piersiowej. Harley też czuł na biodrze jego ciepłe krocze.
— Mmm… język, ostatnio uda. Aż zaczynam myśleć, że naprawdę ci się podobam — Dean wyszeptał z rozbawieniem i najpierw pocałował bark kochanka, a potem lekko go ugryzł, czym wywołał kolejny, wyczuwalny dreszcz i nawet lekkie spięcie pośladków.
— A co, dotychczas wątpiłeś? Że tylko lecę na twoją oryginalną osobowość? Musi być harmonia, Dean. Cały mnie jarasz — odmruczał Harley, pozwalając mu się obmacywać, w duchu ciekaw, jak daleko to zajdzie.
— Facet lecący tylko na osobowość? Sorry, ale chyba nigdy takiego nie poznałem. — Blondyn zaśmiał się, całując go nadal po karku i szyi, kiedy w międzyczasie mówił. Jego dłoń też nie była bezczynna. Harley właśnie poczuł, jak szczupłe palce kochanka przesuwają się pomiędzy jego uda, a potem trochę w górę, pomiędzy pośladki.
Wypuścił głośno powietrze z ust.
— Dean…?
— Hmm? — spytał gospodarz, delikatnie szczypiąc go w sutek.
— Jak twoje doświadczenie z rozdziewiczaniem? Mówiłem, że nie jestem, ale mówiłem też, że nie robiłem tego spory kawał czasu. Nie, żebym ci nie ufał… — prychnął, sięgając jedną ręką za siebie i gładząc kochanka po boku. W duchu… cholernie tego chciał. Dean był jednym z nielicznych, którzy wychodzili w stosunku do niego z tą inicjatywą, a te kilka dotychczasowych razów, kiedy pozwalał się komuś zdominować, wspominał bardzo dobrze.
Dean zamruczał nisko i wychylił głowę do policzka mężczyzny, by delikatnie go po nim polizać.
— Myślę… — westchnął i pogładził go po brzuchu — że jeśli lubisz mój języczek tu — znowu polizał go po policzku — tu — tym razem po uchu — i tu… — po szyi — i jeszcze w kilku innych miejscach, to tam też możesz go polubić — zasugerował, po czym zabrał dłoń z jego tyłka i położył na wielkiej dłoni mężczyzny. Przesunął je obie bardziej na swoje pośladki. — I nawet jak sam daję częściej dupy, to wiem, od czego jest chuj. A też myślę, że znajdę kilka sposobów na to, abyś się… rozluźnił.
Harley zamruczał nisko na jego słowa i na to, co sam wyczuł pod dłonią. Nie mówiąc już o tym, jak cholernie rozpalał go ten rozdwojony język.
— Na łóżko — wręcz rozkazał twardym głosem i pociągnął Deana na materac, patrząc mu żywo w oczy. — I bądź niegrzeczny. Lubię sprośny seks — wydyszał i kiedy wręcz pociągnął na siebie mężczyznę, samemu zwalając się na plecy, pocałował go namiętnie. Nie przejął się tym, że łóżko cicho skrzypnęło, kiedy obaj się na nie zwalili.
Dean zawarczał, kładąc mu dłonie na klatce piersiowej i szczerząc kły. Klęczał przy tym nad nim jak zdobywca.
— Czyli będziesz moją małą, sprośną świnką! — Zaśmiał się i zacisnął palce na jego torsie.
— Mhm… — odparł Harley, marszcząc nos z pożądania i sięgnął dłonią do twarzy Deana. Przesunął kciukiem po jego zębach, oddychając ciężko, niemalże z trudem. — Zobaczymy, jak sobie radzisz tym swoim wężem — dodał nisko, nie zważając na to, że włosy mu się rozburzyły przy tym nagłym upadku na materac.
Dean wysunął język i poruszał nim niesymetrycznie. Uśmiechnął się zaraz po tym drapieżnie i kłapnął zębami tuż przy dłoni kochanka.
— Lubisz coś szczególnie? Rimming, długą palcówę, klapsy? — spytał zupełnie serio.
— Robiłem to tyle razy, że policzyłbyś na palcach obu dłoni. Ale… — Harley aż musiał przełknąć nadmiar śliny, gdy spojrzał na jego jęzorek. — Jak chcesz, to wyliż mi ją — odsapnął, czując dreszcze wręcz na samą myśl o rimmingu w wykonaniu Deana.
Piroman uśmiechnął się kącikiem ust, mierząc z góry tego dużego faceta.
— To pokaż mi, jak mnie chcesz, olbrzymie. Rozsuń te swoje potężne szyneczki — świntuszył wedle życzenia kochanka, kiedy schylił się do niego, ostrożnie łapiąc między zęby jego brodawkę. Jednocześnie jedną dłoń zsunął na jego penisa. Chciał poczuć, jaki jest ciężki i ciepły. Wyczuł też, że już ładnie sztywnieje i nabiera większego rozmiaru. Do tego było bardzo gruby i aż dziw, że nie był czarny. Miano „monstrum” bardzo mu pasowało.
Harley tylko wypuścił głośno powietrze i wpierw zgiął nogi w kolanach, a potem rozłożył je na boki. Obecna sytuacja trochę mu się skojarzyła z tymi pornosami z dużymi, owłosionymi facetami. Przy czym w nich z reguły ruchali ich tacy sami faceci. On za to miał być przeleciany przez wysokiego, szczupłego mężczyznę z irokezem i cholernie go to nakręcało. Do tego ten teraz bawił się jego sutkiem za pomocą języka i zębów, zerkając na niego z dołu co chwilę. Kaptur cieniutkiego szlafroczka nadal miał na głowie, przez co jego jasne włosy wystawały spod niego tylko z jednej strony.
— Będę chciał cię tak… wiesz o tym? — spytał kusząco. — Ale taki duży samiec to będzie musiał mi pomóc — mówił dalej, a jego usta przesuwały się powoli coraz niżej i niżej.
Harley zawahał się przez moment. Spojrzał na okno, potem na Deana i jakoś przez myśl przemknął mu Sammy. Co by powiedział na to, że jego ojciec znajduje się w takiej pozycji? I jak tylko zdał sobie sprawę ze swoich rozważań, tak od razu zapragnął wyprzeć je z głowy. Teraz chciał skupić się wyłącznie na kochaniu się z Deanem. Dlatego złapał się pod kolana i podciągnął nogi, wypinając tym samym tyłek i eksponując maleńką szpareczkę.
— Taka pomoc ci pasuje? — wychrypiał, licząc, że Deana rzeczywiście nie odrzucało, a nakręcało wyuzdanie.
Blondyn na chwilę się od niego odsunął i spojrzał na tego dużego, zdecydowanie bardzo męskiego faceta i westchnął. Oblizał usta i demonstracyjnie przełknął ślinę, jakby właśnie zobaczył jeden z najbardziej apetycznych przysmaków.
— Dokładnie taka. Tylko cię zjeść! — wydyszał, już pożerając kochanka spojrzeniem swoich jasnych oczu. — Mów, jak będzie za mocno — poradził jeszcze zapobiegawczo, po czym pochylił się do uda mężczyzny i na razie delikatnie je ugryzł.
Harley sapnął ciężko i mocniej zacisnął palce na swoich nogach. Przy tym robiło mu się wręcz niewytłumaczalnie gorąco. Wcześniej nie podejrzewałby siebie o takie reakcje na tego typu pieszczoty, a te wyraźnie go nakręcały, co było widać po jego szybko sztywniejącym członku.
— Na razie jest idealnie — odpowiedział.
Dean uśmiechnął się i liznął jego owłosione udo. Jaz i Marvin się depilowali. On prawie w ogóle nie miał owłosionego ciała. A Harley… Harley był takim męskim bydlakiem. Wręcz musiał przesunąć nosem po jego udach, kroczu i jądrach, by poczuć, jak są… futrzaste. Jajka jeszcze dodatkowo polizał, dłońmi masując brzuch i nogi mężczyzny.
Temu z kolei podobało się, że Dean naprawdę wiedział, co robić. Nie zachowywał się wymuszenie, nie sprawiał pozorów zagubionego, a wyraźnie się nim… delektował. To było dziwne uczucie, być takim obiektem czyjejś dominacji, ale przecież mógł sobie na to pozwolić.
Był dość, żeby nie powiedzieć bardzo, mocno otwarty na kochanka. Nogi trzymał blisko przy ciele, przez co było mu delikatnie chłodno w wyeksponowaną szparkę. Co innego, jeśli chodzi o resztę ciała. To było coraz bardziej rozgrzane przez te, na razie subtelne, pieszczoty piromana.
Dean w końcu skupił uwagę na wielkim penisie Harleya, który leżał mu ciężko na brzuchu. Objął go palcami i polizał swoim rozdwojonym językiem, aby mężczyzna dokładnie to widział. Chciał, aby wszystko widział.
— Jak tak na niego patrzę… — Zerknął krótko na twarz managera, a potem mówił do penisa. — To by w tę twoją maleńką szpareńkę nie wlazł. A na pewno nie do czasu, aż przyjdą goście. Myślisz, że mój się w ciebie zmieści? — spytał, dotykając małego wejścia kochanka.
Harley drgnął, a jego ciało niemal poderwało się na łóżku. To uczucie było… niby już znajome, ale wciąż niecodzienne.
— Wejdzie. Musi sobie poradzić. Kto powiedział, że… że nie będziesz miał wyzwań w tym związku? — wychrypiał, mocno czerwieniejąc na twarzy.
Dean uśmiechnął się i przesunął zębami po dolnej wardze.
— Mmm… Zajmę się nią odpowiednio. Aż mój wielki… wyuzdany… czekający na mocne rżnięcie prosiaczek będzie słodko kwiczał — zamruczał nisko i pokazując zęby, delikatnie dotknął ich czubkami główki penisa mężczyzny. Chwilę tak się z nim drażnił, aż w końcu odsunął nieznacznie i dodał: — Poczekaj sekundę, wezmę poślizg — rzucił jeszcze i na moment zsunął się z łóżka, po drodze do szafki zrzucając na podłogę swój cieniuteńki szlafroczek.
Harley uśmiechnął się lekko i zagwizdał za nim głośno, wpatrując się w jego pośladki. Dean rzucił mu spojrzenie znad ramienia i zatrząsł tyłeczkiem, nim się schylił po potrzebne rzeczy. Szybko wrócił do łóżka i klęknął przed nim, aby było mu wygodniej.
— Przysuń się — poprosił Harleya, wyciskając już na dłonie lubrykant i rozcierając go na nich.
— Może odwrócić się w ogóle na brzuch? — zapytał Harley. Wiedział, że przy rozdziewiczaniu najlepsza pozycja była na pieska, ale nie był pewien, czy teraz tak powinni. Dlatego wolał zapytać.
— Chcę widzieć twoją twarz. Więc jak się przesuniesz na skraj, będzie dobrze. Chyba, że ci niewygodnie? — Dean spytał jeszcze i wilgotną dłonią chwycił penisa kochanka, pieszcząc go umiejętnie. Rozgrzewał go jeszcze bardziej, aby mężczyzna myślał już tylko o przyjemności. O niczym innym i niczym więcej.
— Mm… Teraz mi bardzo wygodnie… — odpowiedział manager, na sekundę przymykając oczy, gdy poczuł to przyjemne, genialne ciepło na członku. Nie zwlekał jednak i przesunął się na skraj łóżka, znowu nieco rozkładając swoje mocno umięśnione nogi.
Dean oblizał się i jeszcze pomasował jądra kochanka, nim odsunął je w górę i przysunął twarz do rowka Harleya. Bez oporów polizał szparkę, poruszając specjalnie końcówkami rozciętego języka niezależnie.
— Uh…! — Harley sapnął gwałtownie, naraz zaczynając bardzo płytko oddychać. Jeszcze mocniejsza czerwień rozlała się na jego policzkach, a palce mocno zacisnęły na nogach, niemalże bielejąc na opuszkach. Język Deana był… co najmniej mistrzowski.
Gospodarz uśmiechnął się do siebie, masturbując kochanka śliską dłonią, jednocześnie pieszcząc jego wejście. Nie było to proste, po chwili musiał pomóc sobie dłonią, aby odciągnąć jego pośladek na bok, ale robił to dobrze. Drażnił go i rozciągał, co jakiś czas przesuwając po ściśniętych mięśniach palcem, aby je rozsunąć. Po chwili też był w stanie wsunąć w niego najpierw kciuk, a potem kolejny palec. Nie zaprzestał przy tym pieszczoty jego krocza. Specjalnie dlatego wziął smakowy lubrykant. Aby móc dosłownie zjadać kochanka.
Czuł wyraźnie, że dziurka, którą się zajmuje, jest bardzo wąska. Harley musiał rzeczywiście niezbyt często to robić w takiej konfiguracji. Teraz jednak nie stawiał nadmiernego oporu i nie zaciskał się jak analna dziewica przestraszona sytuacją. Oddychał spokojnie, chociaż ciężko i co raz z jego ust wydobywały się głośniejsze stęknięcia.
— O ku… och, tam było… całkiem nieźle…! — wydyszał nagle, gdy Dean mocniej popieścił jego prostatę.
— Całkiem? — Dean uśmiechnął się pod nosem i krótkimi pocałunkami przesunął się do uda mężczyzny. Jednocześnie wsunął w niego trzeci palec, pieszcząc go mocno i intensywnie. Uśmiechnął się jeszcze do kochanka przebiegle i ukąsił go w wewnętrzną stronę uda.
Harley warknął głośniej, cudem powstrzymując się, żeby nie puścić nóg i nie zacisnąć zębów na dłoni.
— Tak mnie kąsasz, żmijo? Jak tu się mam na tyłku skupić… Uch… — wyrzucił z siebie nieskładnie.
— Nie masz się skupiać. Ma być ci dobrze, jak cię będę zjadał… w całości. Połknę cię jak wąż! — Zaśmiał się i polizał jego palce, którymi mężczyzna trzymał swoje nogi. — I zacznę odtąd — zamruczał nisko, liżąc najpierw główkę penisa, po czym biorąc ją do ust i coraz głębiej i głębiej. Jednocześnie kolejnym palcem rozmasowywał jego wejście, chcąc go do końca rozluźnić. Ledwo się powstrzymywał, aby już się w niego nie wsunąć. Penis od dawna sterczał mu sztywno i drgał, kiedy mężczyzna żywiej reagował.
Harley przymknął oczy, czując, jak Dean go pieści, ale po chwili znowu na niego spojrzał, by nie umknął mu ten widok. Przez to, że miał naprawdę grubego penisa, Dean musiał wyjątkowo szeroko otwierać usta, by go ssać. To było bardzo, bardzo podniecający widok.
— Dean… — wydyszał, oblizał usta i odrobinę się speszył, bo nie mówił tego za często. — Chodź już do mnie i wyjeb mój tyłek porządnie.
Blondyn uśmiechnął się do siebie w myślach i odsunął głowę od jego penisa. Jeszcze niteczka śliny chwilę łączyła jego rozcięty język z penisem kochanka. Oblizał się kusząco.
— No i jak tu odmówić takiej prośbie? Trzymaj te szyneczki — polecił jeszcze i odsunął się, aby sięgnąć po kondom.
Otworzył opakowanie i szybko nałożył prezerwatywę. Wylał jeszcze sporo lubrykantu na dłoń i swojego penisa. To, co mu zostało na palcach, rozmasował po rowku kochanka, po czym przysunął się do niego czubkiem. Pocałował kolano Harleya, patrząc mu w oczy i powoli spróbował się wsunąć. Najpierw tylko ze dwa razy naparł na dziurkę, a czując, że ta odruchowo się nie zaciska, przepchnął główkę przez ciasny zwieracz.
Harley równocześnie zacisnął powieki i zmarszczył nos, krótko i chyba nawet nieświadomie stękając przez zamknięte usta. Odruchowo rozłożył nogi szerzej, by bardziej otworzyć się na kochanka. Penetracja zawsze mu się wydawała takim… dziwnym uczuciem. Momentami niby niekomfortowa, a i tak bardzo stymulująca. Samo rozciąganie dziurki go rozpaliło, a wiedział, że posuwanie będzie jeszcze lepsze.
Otworzył po kilku sekundach oczy, popatrzył w jasne tęczówki Deana i oblizał wilgotne wargi. Gospodarz wychylił się do jego ust i polizał je lekko, nim wsunął się głębiej. Sam chwycił kochanka pod udami, ale samodzielnie zapewne by go nie utrzymał. Harley był od niego, jakby nie patrzeć, dużo mocniej zbudowany.
— Mmm… I jak? — spytał, kiedy w końcu wsunął się aż po same jądra. W trakcie musiał pokręcił biodrami, aby lepiej się wpasować, ale chciał od razu wziąć go w całości. Poczuć się objęty tym ciasnym wnętrzem.
— Na pewno… czujesz, jak cię mocno obejmuję… — wydyszał Harley przez ściśnięte gardło. Miał wrażenie, że jest cały pełny, a nawet więcej. Jakby ktoś chciał zmieścić nadmuchany balon w małym pudełeczku. — Kurwa, Dean… niby mniejszy od mojego, a mam wrażenie, że… uch, że wielki…
Dean uśmiechnął się pod nosem i pocałował go delikatnie.
— Już tak się nie podlizuj. Na niewiele ci się to teraz zda — zamruczał z rozbawieniem i przyjemnością. — Daj tu mordkę — rozkazał, wyciągając do niego szyję, aby mocniej go pocałować, jednocześnie zaczynając poruszać biodrami. Na razie spokojnie, równo i płynnie.
Harley nie mógł puścić swoich nóg, by objąć go za szyję, mimo że bardzo by chciał. Jednak chętnie odpowiedział na pocałunek i zastękał mimowolnie, gdy masaż prostaty się wzmocnił. Jego masywna klatka piersiowa unosiła się ciężko, a umięśnione ciało drżało spazmatycznie.
— Mój wąż — zawarczał i znowu go cmoknął. — Rżnij.
Dean zamruczał nisko i pociągnął jedną jego nogę, aby mężczyzna mógł położyć mu ją w talii. Wiedział, że będzie mu ciężej, ale był na to gotowy. Najwyżej potem go przewróci na brzuch. Teraz Harley miał jedną rękę wolną, a Dean z czyste sumienie, że bardziej współpracują. Dzięki temu mocniej się wysunął, aby potem od razu znowu wbić się w kochanka.
— Kurwa, ty bestio! — manager krzyknął impulsywnie. Był cały czerwony na twarzy jak po jakimś strasznie wymagającym wysiłku fizycznym. Jego wielki członek za to już pulsował i wyglądał, jakby miał wystrzelić bardzo obfitym ładunkiem.
— I… kto to mówi? — wydyszał Dean, sycząc i obnażając zęby, kiedy zaczął się mocno poruszać. Przechylił głowę na bok, podgryzając go po klatce piersiowej, ramionach i szyi.
Harley wierzgnął, czując jego zęby, a potem jeszcze raz, gdy penis piromana mocniej nacisnął na jego prostatę. Położył dłoń z tyłu głowy kochanka i wręcz wcisnął ją sobie w szyję, by ten mocniej go gryzł, a nogą przyciągnął, by mocniej pieprzył.
Dean rzucił mu jeszcze niepewne spojrzenie, ale w końcu, jeśli ten tego faktycznie chciał… Possał chwilę skórę tuż przy swoich ustach, po czym ugryzł ją mocniej niż dotychczas. Jego biodra też jak na razie nie słabły, więc pieprzył go mocno, wsunięty w ciasny tyłek Harleya, który najwyraźniej nie myślał za bardzo o tym, że będzie miał malinki… dość mocne malinki. Golf po tym seksie mógł się naprawdę przydać.
— Po… czekaj… Już mi, kurwa, łapy słabną… — wydyszał, ściskając kompulsywnie chuja Deana. — Odwrócę się… Pozwolisz?
Dean mruknął aprobująco i jeszcze liznął go po wargach, nim się wysunął. Poklepał go po udzie. Gdyby nie było takie owłosione, miałby wrażenie, że dotyka jakiegoś głazu. Harley miał naprawdę nieźle umięśnione nogi, a do tego teraz mięśnie były spięte i twarde.
— Wystaw się — zażądał lekko zachrypniętym głosem, poprawiając kondom. — Uch, ale dupa…
Harley ścisnął mocno szparkę i wreszcie puścił swoje drugie udo. Aż mu ręka drżała z wysiłku. Przekręcił się na brzuch… i zgiął kolana, zadzierając wysoko tyłek. Jego uda były nieco zaciśnięte, a całe ciało rozgrzane i spocone. Harley uśmiechnął się do siebie, wiedząc, że Dean tego nie widzi i wygiąwszy lekko niższe partie kręgosłupa, wystawił się mocniej. Jego otworek momentalnie otworzył się, zachęcając do spenetrowania.
Dean oblizał się i najpierw przesunął palcami nieznośnie delikatnie po krągłych pośladkach, po czym trzasnął jeden z nich otwartą dłonią.
Harley najwyraźniej bardziej spodziewał się gwałtownego wejścia niż mocnego klapsa, bo poderwał się na łóżku i obejrzał na Deana z mieszaniną szoku, rozgorączkowania i niemego „jeszcze” w oczach.
Dean na widok takiego spojrzenia zawarczał nisko i przygryzł mocno dolną wargę, przesuwając po niej swoimi ostrymi zębami. Złapał pośladek Harleya i ścisnął w dłoni, sunąc po skórze paznokciami.
— Będziesz się tłumaczył z bolącej dupy. — Zaśmiał się i znowu trzasnął go mocno dłonią, a potem drugą w drugi pośladek. I jakby tego było mało, po zaczerwienionej skórze przesunął jeszcze paznokciami, zostawiając szramy na skórze.
Harley zawarczał gardłowo, chyba chcąc coś powiedzieć, ale nie był w stanie. Zacisnął tylko zęby na pościeli, a jego pośladki wręcz się zatrzęsły.
— Mm… nm… kur… — wydobywało się z jego ust, a jego wielki, pulsujący, gruby członek jawnie wołał o dotyk. Był bardzo dobrze widoczny pomiędzy jego nogami.
Dean znowu się oblizał i jeszcze pstryknął go w jądra.
— Bo jeszcze się za wcześnie spuścisz. A chyba nie będziemy brali tego potwora na smycz, hmm? — spytał i otarł się penisem o jego szparkę, wbijając mu jednocześnie palce w boki. Coraz bardziej czuł, że nie musi się w ogóle ograniczać.
— Nie… nie będziemy…! — wydyszał Harley, mnąc w dłoniach pościel. Nawet nie myślał o tym, jak tu będzie czuć seksem ani o tym, jak ciężko będzie mu usiąść na podrażnionych pośladkach. Teraz po prostu chciał więcej zębów, języka, paznokci i chuja swojego najseksowniejszego choreografa w kraju.
Blondyn zamruczał potakująco i najpierw przesunął dłonią wzdłuż kręgosłupa kochanka, po czym sięgnął jego karku i… wbił się w niego jednym, mocnym pchnięciem.
— Aaaaaach! — wrzasnął mężczyzna bardzo mocno zachrypniętym głosem, ściskając palce, aż mu zbielały opuszki. Uda zadrżały mu widocznie, a wnętrze mimowolnie zacisnęło się na członku Deana. — Ja pierdolę, ty dzika żmijo!
— Drzesz się jak dziewica! — Dean zasyczał mu tuż przy uchu, prawie się na nim pokładając. Trzymał go przy tym za kark, wbijając mu w niego palce. — Kurwa… rozluźnij to dupsko — rozkazał i ugryzł go w ramię, zostawiając czerwony ślad.
Harley znowu warknął, spiął się i wręcz cudem zmusił się to rozluźnienia zwieracza. Jego wnętrze jednak pulsowało mocno w odpowiedzi na wypełnienie.
— Ju… już… już masz miejsce…
— Grzeczne bydle — pochwalił go Dean w dość nietypowy i daleki od romantycznego sposób. Sam nie był aż takim zwolennikiem ostrej gry w łóżku, ale w tej konfiguracji z ochotą w to szedł. Polizał go po szyi i zaczął się w niego wbijać, stojąc za nim jedną nogą na podłodze, a drugą zgiętą w kolanie, opierając obok jego kolana. Dzięki temu mógł go mocno i głęboko pieprzyć.
Jego wielki, owłosiony facet warczał na co mocniejsze pchnięcia, ni to bardziej prowokująco, ni to zwyczajnie, bo nie umiał opanować dźwięków, które się z niego wydobywały. Cały był spocony i grzał niemiłosiernie. Jego tyłek, mimo wcześniejszego rozkazu, co jakiś czas kompulsywnie się zaciskał, bo nie był przyzwyczajony do pieprzenia, ale i tak mężczyzna był bardziej niż chętny. Podobało mu się!
Dean znaczył go po ramionach i bokach to zębami, to paznokciami. I jak nie miał tak silnych dłoni jak kochanek, aby go ścisnąć za mocno, to nadrabiał tempem. W pewnym momencie Harley poczuł, jak Dean łapie go za włosy i lekko ciągnie w górę.
— Do… góry… już na łapska stawaj — rozkazał, wiedząc, że to będzie w tej chwili dla kochanka ciężkie, ale chciał. Musiał go zmęczyć.
Harley jęknął, ale udało mu się unieść na drżących dłoniach do pozycji na czworaka. Mało się pod nim łokcie nie ugięły, ale się utrzymał. I momentalnie poczuł, jak kochanek łapie go za penisa.
— O kurwa…! — sapnął, marszcząc mocno brwi.
— Mmm… — Dean zamruczał nisko, łapiąc go za brodę i odkręcając mu głowę w swoją stronę, aby zobaczyć rozpaloną twarz tego wielkiego, seksownego faceta. — No… strzelaj! Ujeb pościel, niech potem… na tym siedzą! — zawarczał do jego ucha, skubiąc je przy okazji i na nim też zostawiając ślady swoich zębów. Sam już był tak nagrzany i rozedrgany, że miał wrażenie, że w każdej sekundzie może skończy. A Harley musiał skończyć pierwszy!
I naprawdę niewiele trzeba było, żeby tak się stało. Manager nawet chciał coś powiedzieć, odszczeknąć, ale nie był w stanie. Spazmy przechodziły przez jego ciało, a z penisa nagle wytrysnęła sperma w dużej ilości.
Przez ciało blondyna przeszły przyjemne dreszcze, kiedy poczuł to na penisie, którego cały czas trzymał. Zawarczał, wyciskając z niego jeszcze więcej, ile się tylko dało i samemu wykonał kilka mocniejszych, ostatnich pchnięć. W końcu stęknął i wyciągnął penisa z kochanka. Zdarł prezerwatywę, po czym spuścił się na pośladki i plecy Harleya.
— Oooch… — westchnął ciężko, łapiąc oddech rozchylonymi ustami. Rozsmarował spermę na skórze kochanka z mocno bijącym sercem.
Niektóre kropelki jeszcze było widać na mocno owłosionym ciele mężczyzny, który dyszał ciężko i ponownie opadł na twarz na pościel, nie mogąc utrzymać się w jednej pozycji.
— Ja pierdolę — wydusił.
Dean zaśmiał się pod nosem i szybko wszedł na łóżko, by położyć się obok niego. Przysunął twarz i pocałował go w policzek.
— Przerżnąłem potwora. — Zaśmiał się z szerokim uśmiechem na swojej jeszcze mocno czerwonej twarzy.
Harley opadł również tyłkiem w dół i zerknął na Deana. Objął go za szyję i przyciągnął zdecydowanie do siebie, by pocałować go mocno w policzek.
— Podstępny jesteś. Boli mnie dupa.
Dean znowu się roześmiał, szczerząc swoje ostre zęby.
— Jakbyś trochę więcej ze mną poćwiczył, to by tak nie bolała — zapewnił, sięgnął do pośladków kochanka, czując, jakie są wilgotne. — Seksowny jesteś także w takiej konfiguracji.
— Tak? — Harley upewnił się, patrząc na niego wzrokiem pełnym spełnienia i zmęczenia, ale i tak czujnie.
— Mhm. Rzadko taki byk chce pokazać, jaki jest seksowny. Podobało mi się, ale jeszcze trzeba poćwiczyć. Świnko — Dean dodał i zarechotał, marszcząc nos i wystawiając język.
Harley pokręcił słabo głową.
— No… nawet jestem za — przyznał. — Ale teraz nie mam pojęcia, jak się zmuszę, żeby pójść się umyć… Ile mamy czasu?
Dean wykręcił głowę, zerkając na zegar wiszący w kuchni.
— Hmm… z godzinę. Nie jest źle — stwierdził, wracając znowu przodem do kochanka. — Jeszcze możesz chwilę poleżeć i powiedzieć mi, co najbardziej ci się podobało.
— Rim był dobry — odpowiedział szczerze Harley, leżąc już bardzo leniwie i bawiąc się jaśniutkimi włosami rosnącymi na tyle głowy kochanka. — Jak mnie gryzłeś… aż się obawiam spojrzeć, ile mam śladów. Dobrze, że golf ubrałem, co?
Dean spojrzał na jego szyję i barki. Uśmiechnął się z zakłopotaniem.
— Bardzo dobrze.
Harley uśmiechnął się do niego, po czym z wysiłkiem wyciągnął głowę do jego ucha i szepnął bardzo, bardzo cicho:
— Kocham cię.
Dean usłyszał to… ale długo nie był pewien, czy się nie przesłyszał. Jego twarz wyrażała nieme zszokowanie i teraz jego jasne oczy tylko patrzyły się na Harleya szeroko otwarte. To, że nie spodziewał się czegoś takiego, było za mało powiedziane.
Manager popatrzył na jego twarz i tak szeroko rozwarte powieki. Nie wiedzieć czemu, strasznie go to rozczuliło. Uśmiechnął się miękko ruchomym kątem ust i przesunął dłoń na jego policzek. Pogładził piegi pod oczami.
Dean przełknął ślinę, jeszcze dobrą chwilę tylko patrząc na mężczyznę przed sobą.
— Serio? — wypalił w końcu, zupełnie szczerze i poważnie.
Harley nie uciekł spojrzeniem. Nie był skrępowany tym, co mu wyznał.
— Dean. Już nie mówiąc o całym twoim podniecającym, wizualnym „ja”. Nie obrzydza cię, że podobają mi się kobiety, nie przeszkadza, że byłem żonaty i mam nastoletniego syna. Mogę z tobą pogadać najwyraźniej o wszystkim, jesteś słodki nawet wtedy, gdy zachowujesz się jak dzieciak. Już nie wspominając, że udało ci się pogonić tancerzy i samemu zatańczyć na łańcuchu, żeby do mnie wrócić. Niczego… — znowu pogłaskał go po policzku, przyglądając się jego twarzy — niczego innego mi nie trzeba bardziej od ciebie.
Dean zrobił wręcz przestraszoną minę, patrząc na Harley nadal wielkimi oczami. Było mu tak… dziwnie i ciepło w środku, kiedy to wszystko słyszał. Nigdy chyba w ciągu jednego wieczoru nie usłyszał tylu miłych słów, a co dopiero w ciągu niespełna minuty.
— O… matko — wydukał, po czym pociągnął nosem, czując, jak szczypią go oczy, a w nosie łaskocze. Przycisnął się do Harleya, wciskając mu twarz w szyję. — Powinieneś bardziej uważać na słowa… — wydusił przez ściśnięte gardło.
— Hej, żmijko… — Mężczyzna przekręcił się na bok, żeby go do siebie przytulić. Pocałował go w wygoloną szczecinkę na boku czaszki. — Nie rozklejaj mi się tu, tylko powiedziałem, co czuję — powiedział miękko.
Dean najpierw mruknął potakująco. Potem westchnął głęboko, oddychając powoli w jego ramię. Fakt, że Harley powiedział mu, że go kocha, powodował, że czuł się mocno zagubiony w tym, co sam faktycznie czuł do mężczyzny. Zależało mu na nim. Nie ryzykowałby przecież tak z tym całym występem z Madonną, jakby tak nie było. Nie przejmował się tak jego uczuciami i nie histeryzowałby aż tak. A do tego… naprawdę czuł się luźno w jego towarzystwie. Wiedział, że mężczyzna jakoś do niego pasuje. Nie żeby od razu idealnie, nie pod każdym względem. Czasami był go jeszcze niepewny, ale… nie na tyle, aby się wycofywać, a właśnie podejmować ryzyko i brnąć w to dalej.
— Dobrze… bo mi zależy — wymruczał w końcu dość dziecinnym tonem, nie mając odwagi jednak jeszcze mówić, że kocha Harleya. Tego, co czuł, jeszcze nie był na tyle pewien, ale mógł potwierdzić na ślepo, że chce z nim być i nadal go poznawać. Był przekonany, że powinien mu to powiedzieć, a nie tylko przyjąć jego wyznanie z durnym i oschłym „spoko”.
Manager uśmiechnął się do siebie, przesuwając powoli dłonią po jego plecach.
— Nie musiałeś odpowiadać, wiesz? Ale cieszę się. Serio. Cieszę się, że pojawiłeś się w tym mieście i dałeś się zaprosić na „zwiedzanie” mojego mieszkania — odpowiedział, pijąc do tego, jak go poderwał.
— Które skończyło się najpierw na twoim biurku — odmruknął Dean, nadal się do niego tuląc. — Ej… może zamknę drzwi i udam, że umarłem, hm? Dobrze mi tu teraz. Nie wpuszczajmy nikogo.
— Mówi to ten, co pieprzył, a nie ten, co ma rozjechaną dupę — odpowiedział Harley z rozbawieniem. — Zostanę na noc, jeśli dalej chcesz, więc będziemy mogli leżeć tak, ile chcemy. A teraz bym poszedł się umyć, bo mi wcierałeś tę swoją śmietankę…
Dean zaburczał niechętnie jak małe dziecko albo ktoś, kto nienawidzi wcześnie wstawać, a zrywają go z łóżka.
— Mmmm… Jeszcze chwilę. A sperma jest dobra na skórę. Nie zaszkodzi ci. A moja to już najlepsza — zamruczał ostatnie zdanie już żartobliwie, po czym mocno chwycił Harleya za ramię i przewrócił go na plecy. W jednej chwili wskoczył na niego, siadając mu na biodrach i pochylając się nisko. Oparł łokcie po bokach jego głowy i pocałował w usta. — To będzie chujowe, ale serio się cieszę, że się rozwiodłeś.
Harley roześmiał się na to donośnie.
— Drań z ciebie!
— Jakbyś dopiero zauważył. — Uśmiechnął się i trochę się odsunął. — A teraz pokaż mi, jakie masz zajebiste mięśnie, to cię puszczę do łazienki — dodał, łapiąc go dłońmi za nadgarstki i przyciskając je do zmiętej pościeli. — Podnieś się i daj mi buzi.
Harley wciąż się uśmiechał, patrząc na swojego faceta. Nic nie odpowiadając, wpierw napiął mocno brzuch, na którym siedział Dean. Ten na pewno poczuł jego mięśnie pod pośladkami. Potem mężczyzna bez większego problemu, mimo wyczerpania seksem, wyswobodził ręce, uniósł się, ścisnął włosy Deana z tyłu głowy i wpił się mocnym, namiętnym pocałunkiem w jego usta.
Dean zamruczał nisko, łapiąc kochanka za ramiona i wbijając w nie palce. Oddał pocałunek chętnie, kręcąc biodrami z przyjemnością.
Całowali się jeszcze długą chwilę, prawie tracąc poczucie czasu, ale wreszcie Harley zreflektował. Odsunął twarz i cmoknął jeszcze Deana w policzek.
— Jak tak dalej pójdzie, nie zdążę się umyć i ubrać, więc musisz mnie wypuścić.
Dean prychnął pod nosem.
— Jak już muszę. Ale najwyżej poczekają pod drzwiami — zadrwił i sam jeszcze pocałował kochanka krótko. — Idź — pozwolił mu, zsuwając się i stając przed nim.
Manager potaknął i wreszcie nago oraz dość krzywo podążył do łazience, uprzednio zebrawszy z podłogi swoje ciuchy. Nim zniknął za drzwiami, Dean mógł jeszcze zobaczyć jego krągłe, seksowne pośladki. Aż zamlaskał sobie jak na widok bardzo apatycznego dania. Teraz mógł się sam ubrać i trochę ogarnąć zmiętą pościel przed przyjściem całej reszty towarzystwa.

10 thoughts on “No Exit – 41 – Seksowna świnka i zszokowana żmijka

  1. Katka pisze:

    Kaczuch_A, zgadzam się, że można trafić na dziwne tytuły w tej kategorii… W ogóle jak rzadko miewam fazę na yaoice, tak ostatnio trafiłam właśnie na coś 3-częściowego, „Shirogane no hana” czy jakoś tak. Właśnie bara. I na tyle mi się spodobało, że sobie ściągnęłam, niemniej jest mocno posrane. Najgorsze, że kojarzy się z Harleyem właśnie XD A on AŻ taki bara nie jest. Ech, ech. Ale co do Twojego wzrostu, haha, bardziej Deanek by patrzył na Ciebie w dół <3 Harley jest przeciętnego wzrostu, choć pewnie spokojnie mógłby Cię zmiażdżyć w swoich silnych łapkach… XD

  2. kaczuch_A pisze:

    Katka, Szczoteczka w łazience u twojej drugiej połówki mówi wszystko~! xD To taka wyrocznia. Boże mam nadzieję, że to „bara” nie spaczy mi teraz wizji Harley’a. Można trafić na naprawdę złe „tytuły” w tej kategorii, to mnie odstrasza. Postaram się go AŻ tak nie wyolbrzymiać, bo skończy się to dla mnie uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym i lękiem przed większymi facetami (a nie jest to trudne jak mam 157cm) xDDD

  3. Katka pisze:

    Mati, hehe fajnie brzmi to „jak zwykle zresztą”. Seksik faktycznie specyficzny. Harley jako pasyw nie jest, że tak powiem standardowy. Ale jak oryginalnie dzięki temu :) Końcówka słodka na rozluźnienie, takie ckliwe momenty po seksie powinny się chyba nazywać jakąś grą końcową czy coś i wejść do stałego elementu stosunku XD

  4. Mati pisze:

    Co za fajny rozdział :) Jak zawsze zresztą :) Strasznie fajnie, że Dean wreszcie jest w samodzielny, w sensie z tym mieszkaniem. No i ten seksik był taki… dziwny. Tzn fajny, ale te „świnki” jakoś mnie rozpraszały. Wyobrażałem sobie Harley’a w kostiumie takiego prosiaczka :D Ale to, co działo się na koniec, bezcenne. I ta słodka reakcja Dean’a, ach, cudownie :)

  5. Katka pisze:

    Zen, hehe, krótki, ale treściwy w uwielbienie komentarz :) Deanek i Harley są naprawdę lubiani, to fajne :D Dziękujemy za komentarzyk i oczywiście też gorąco pozdrawiamy :)

    Kaczuch_A, a przyznam Ci się, że też Harley wydaje mi się takim raczej stricte aktywem, który mało kiedy powinien lądować na dole, chooociaż no od święta to dupy Deanowi może dać XD Kutas mu od tego nie odpadnie. I dobrze, że go widzisz jako takiego dużego, on jest zdecydowanie „bara”. „ I będą mieli swoje szczoteczki w łazience tego drugiego xD” – awww, to takie słodkie XD szczoteczki są istnym wyznacznikiem zaawansowania związku XD

  6. kaczuch_A pisze:

    Świnka~! <3 Szyneczki…leżę i kwiczę xD No i szefuńcio szybko na noc zostanie, wiedziałam, wiedziałam. I dość szybko wyskoczył z deklaracją swoich uczuć, ale lubię to. Pasują do siebie, mówiłam to od początku. I im kibicuję~! Chociaż nie muszą się często zamieniać pozycją w łóżku, Z Waszych opisów widzę Harleya jako serio, wielkiego, wielkiego faceta, nie pasuje mi jako pasyw w łóżku. Bara/muscle (o ile tak to się pisze w ogóle) to nie moje klimaty xD ale i tak ich uwielbiam i tylko czekać, aż Sammy ich w łóżku nakryje i jak zaczną razem pomieszkiwać. I będą mieli swoje szczoteczki w łazience tego drugiego xD

    I Liv dobrze prawi, będzie drama, musi być jest za dobrze~!

    Weny drogie Panie~!

  7. Zen pisze:

    Harley i Dean są zajebiści <3333333333333 Wzruszenie Deana meega słodkie :3 A rozdział very hot *-* Nie mam nic więcej do dodania oprócz standardowego:
    Pozdrawiam i życze weny!! :D

  8. O. pisze:

    Liv ale dałaś zagwózdkę! Ale pewnie gdyby Mason sądził że coś takiego jest przyjemniejsze to pewnie Josh bez dwóch zdań miałby taki język xD
    Haha ciekawe czy Ryanowi by się bardziej rimm podobał xD

    Harley zdobył się na wyznanie miłosne xD oj oj duży pluszak z niego <3 ale reakacja Deana – łezki w oczach mnie zadziwiła. Nie spodziewałam się aż takich wzruszeń z jego strony. To że nie odpowiedział to było w jego stylu akurat xD ale powinna go rozpierac duma że ujarzmił potwora xD

  9. Liv pisze:

    Podczas tego seksu nie mogłam się zdecydować czy było bardziej gorąco czy bardziej słodko i śmiesznie. xd
    Ale jak dobrze że Dean mieszka już sam. Aż się boję, że teraz jak wszystko zaczęło się układać, to zaraz sprowadzicie nas na ziemie jakąś dramą. c; Tak spokojnie :)
    I tak mi przyszło do głowy… Jakiego loda robiłby Josh z rozdwojonym językiem..? Ciekawe czy Mason by mu pozwolił. Znaczy Josh pewnie by nie chciał, ale ciekawe czy Mason by chciał. :3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s