Project Dozen – 39 – O pewnym heteryckim tyłku

Woody był zadowolony ze słonecznej pogody, bo do miasteczka mógł pojechać na rowerze. Co prawda rozważał, aby poprosić Tomasa, by go podwiózł, ale zrezygnował z tego planu po tym, jak rankiem wysłał mu smsa z pytaniem, co tam u niego i jakie ma plany na sobotę. Otrzymał odpowiedź, że Tomas musi zakuwać, bo ma masę roboty i jak coś, może zobaczyć się z nim tylko na chwilkę. Dołączył do tego zabawnie wielką ilość smutnych buziek. Biorąc to pod uwagę, Woody uznał, że nie będzie mu zabierał czasu, więc życzył mu powodzenia i wybrał się do Newcastle na rowerze. Obiecał Harper być przed południem. Liczył, że dziewczyna nie będzie mu robić wyrzutów, jeśli trochę się spóźni, ale na szczęście pod jej dom dotarł wcześniej, niż się spodziewał.
Zostawił rower na podjeździe i zadzwonił do drzwi. Chwilę nie słyszał nic, potem głośne: „To do mnie, mamo!”, a chwilę później drzwi zostały otwarte.
— Siemka. — Harper uśmiechnęła się do niego i wpuściła go do środka. Od razu było widać, że jeszcze nigdzie nie wychodziła, bo miała na sobie jedynie spodnie dresowe w kwiecisty wzór i za duży, szary t-shirt. — Wbijaj. Rodzice są, ale pójdziemy do mnie do pokoju.
— Jasne, spoko. Powinienem jakoś się im pokazać, czy przywitać? — spytał Woody, zdejmując buty w przedpokoju i rozglądając się po mieszkaniu. — W ogóle Trey ich chyba nie poznał, nie?
— Jeszcze nie.
Woody zdążył zdjąć buty i unieść się, nim do przedpokoju weszła matka Harper. Bardzo do niej podobna, ale znacznie starsza niż chociażby jego mama. Musiała ją późno urodzić.
— Mamo, to chłopak mojego chłopaka — zażartowała Harper. — Woody.
— Dzień dobry, miło cię poznać. Bardzo szkoda, że nie mogłeś przyjechać z kolegą — powitała go serdecznie, trochę nosowym głosem.
— Dzień dobry. — Woody podał jej dłoń na powitanie. — Trey niestety nie mógł wpaść. Uczy się — skłamał bez zająknięcia. Specjalnie zabronili z Harper Treyowi ruszać się poza internat, ale oboje wątpili, żeby ten wykorzystał wolny czas na naukę.
— To trzeba mu pogratulować. To ma podobno być ostatnia taka ładna sobota przed zimą. No, ale idźcie na górę, dzieci. Nie zatrzymuję. — Kobieta uśmiechnęła się do nich jeszcze raz i zawróciła do salonu.
Harper za to klepnęła Woody’ego w ramię i skinęła w stronę schodów.
— Chodź. Mam picie i popcorn na górze. Mamy wiele do omówienia.
— Uuu! — Woody zaśmiał się i ruszył za nią do pokoju. Jak na razie podobało mu się to mieszkanie, a jeszcze bardziej mu się spodobał pokój dziewczyny, gdy już do niego dotarli. Wydawał się mieć swój klimat. — Super. Wszystko już zaliczyliście tutaj? — zagadał, wyobrażając sobie uśmiech Treya, gdyby to jemu zadał to pytanie.
Harper zamknęła za nim drzwi.
— Tylko łóżko i kanapę na dole. Chodź, siadaj, mam lapa. To może coś… zamówimy na necie, jak mi wszystko wytłumaczysz.
Na łóżku dziewczyny już znajdował się laptop, a poza nim wielka micha z popcornem. Na szafce stały też puszki z Coca-Colą, a z radia płynęła punkowa muzyka. Woody usadowił się na łóżku obok komputera i zerknął na to, co było na wyświetlaczu. Nie zdziwił się, kiedy zobaczył mroczną czaszkę z kolorowym irokezem.
— Ale musisz pytać, bo też nie wiem, jak wy to widzicie tak do końca — powiedział, sięgając po popcorn. Lubił. — Bo Trey się tym niby jara, ale też peszy. Nie, żebym się dziwił.
Harper usiadła obok po turecku, też sięgając po przekąskę. Jej jasne, prostowane włosy opadały na ramiona, a oczy jak zwykle były ciemno pomalowane.
— Też nie wiem tak do końca… Nie gadaliśmy o tym za dużo, bo mu serio głupio. Na pewno chce, żebym mu wsadziła i mówił, że chce więcej niż same paluszki.
— Wow, czyżby naprawdę mi aż tak uwierzył, że to przyjemne? — zauważył Woody, będąc pod wrażeniem. — Ale to co? Ciebie też to jara, nie?
— Mhm. — Harper zaśmiała się krótko, aż zakrywając na koniec usta. Ona też była tym poniekąd skrępowana, bo nie dość, że nie tak dawno w ogóle miała swój pierwszy seks, to już teraz zamierzała go wzbogacać w jakieś bardziej… perwersyjne zabawy. — I też trochę dziwnie tak z kimś o tym gadać. Oglądanie porno, a mówienie, co się ogląda, to jednak trochę co innego.
— No raczej — zgodził się Woody i po chwili zastanowienia zabrał jej laptopa. Wpisał frazę w wyszukiwarkę, a potem wszedł na jedną z wyświetlonych stron.
Dziewczyna dosunęła się do niego, żeby patrzeć mu przez ramię, co tam wyczynia. W duchu uważała za duże szczęście to, że kumplem jej chłopaka jest gej. Niosło to ze sobą wiele korzyści.
— Czyli gadasz z nim czasem o seksie? Skądś w końcu wie, że to przyjemne.
— Czasami — przyznał nastolatek, pokazując jej stronę z zabawkami erotycznymi, z której, co prawda, nigdy nie korzystał, ale kiedyś ją przeglądał. Było tam bardzo dużo dziwnych akcesoriów, ale były też strap-ony, czyli coś, na czym im zależało. — Ale wiesz, mnie nie kręci, jak opowiada o cyckach czy cipkach, więc też za bardzo mu nie truję o penisach.
— I dobrze, bo jeszcze by się dał przekonać, że są lepsze. — Harper trąciła go łokciem z rozbawieniem i sięgnęła po kolejną garść popcornu. Jakby oglądali razem jakiś film, a nie zabawki erotyczne. — Jak duży, myślisz? I nie ma innych niż czarne…? — jęknęła.
— Myślę, że na pierwszy raz lepiej mniejszy niż większy. — Woody przesunął wzrokiem po stronie, sprawdzając, czy znajduje się tu jakaś metoda wyszukiwania. Niestety żadnej nie było. — I są białe. Te mniejsze. — Zaśmiał się, kiedy to zauważył.
— Noo, to chyba taki biały. Nie chcę pieprzyć swojego chłopaka wielkim, czarnym kutasem. Będzie miał koszmary, że napada go jakiś gang i robi sobie z nim orgię. — Dziewczyna zachichotała.
— Gorzej, jak on teraz w internacie siedzi i sobie do czegoś takiego trzepie. Byłaby wtopa — odparł Woody z równym rozbawieniem i zaczął oglądać z Harper kolejne sztuczne penisy. — Ej, ale w ogóle chciałabyś takie bardziej dildo, czy takie podwójne?
Harper podgryzła dolną wargę, zastanawiając się i patrząc na to, co prezentował jej chłopak. Trochę ją to zawstydzało, ale równocześnie była tym podekscytowana, gdy tylko przypominała sobie, po co właściwie to oglądają. Przez to nawet nie zauważała, że automatycznie co raz wsadza do ust kolejne ziarenko kukurydzy.
— Żeby było nam obojgu fajnie. Może te z wibratorkiem?
— Takie faktycznie byłoby fajne. Dobra, to teraz trzeba poszukać jakiegoś spoko i za dobrą kasę — podsumował Woody, bo właściwie decyzja, czego szukali, była jako tako podjęta. Teraz musieli przejrzeć dziesiątki produktów i uznać, który będzie najlepszy dla nich. A raczej dla Harper i Treya. Woody aż nie mógł uwierzyć, że jego kumpel chciał mieć cokolwiek w tyłku. Nie sposób było o tym nie pomyśleć erotycznie. W końcu Trey miał niezły tyłeczek.
— I jakieś nawilżenie do tego? — rzuciła jeszcze Harper, przyglądając się każdemu strap-onowi i mimowolnie wyobrażając sobie, jak wsadza go w dupcię Treya. — W ogóle — zaśmiała się — myślisz, że zmieści całego? Jak ja mam to wsunąć?
Woody sięgnął po puszkę coli, bo jakoś nagle zaschło mu w ustach. Łatwiej mu się o tym rozmawiało ze swoim przyjacielem, z którym już dobrze się znał, niż z Harper.
— Może nie zmieścić od razu. Jak się nie rozluźni wcześniej i w trakcie też nie będzie bardziej zrelaksowany, to jest ciężko, dlatego… nie masz jakichś oporów, aby wsunąć mu palce?
— Mmm… Fajnie by było poczuć. Chyba w środku jest mięciutko, nie? Ty lubisz wsadzać palce?
— Nie mam w co innego ich wkładać, więc no… to całkiem fajne. Dobrze by było też, jakbyś nie miała na pierwszy raz za długich paznokci, bo może się zaciskać. A jak nie polejesz żelem, to nie jest tam za wilgotno — mówił Woody, zastanawiając się, czy jest na Internecie cokolwiek, co oszczędziłoby mu tłumaczeń. — Większość gejów najpierw próbuje na sobie, to trochę ułatwia.
— Ale ja mam mniejsze palce niż Trey. Będzie go bolało? — pytała dalej Harper. Trochę się krępowała, ale wierzyła, że im więcej będzie wiedzieć, tym lepiej zrobi swojemu chłopakowi. A że ten podczas ich pierwszego razu był naprawdę niezły, też chciała taka dla niego być.
— Wiesz, no… to jest… — zaczął poważnie Woody, aż nie pomyślał o czymś, co go rozbawiło. — O matko, wybacz, to będzie straszne porównanie, ale pomyśl, czemu lepiej ci się załatwia w domu niż w publicznej toalecie? Tam się stresujesz i spinasz, a w domu możesz się odprężyć. To tak samo działa. Jak go nastraszysz, to nawet mały palec będzie niekomfortowy.
Swoim porównaniem wywołał niekontrolowany śmiech Harper. O mało nie zakrztusiła się popcornem, który akurat miała w ustach. Cudem się opanowała, ale i tak w kącikach jej oczu pojawiły się łezki rozbawienia.
— O Boże! Straszne, co mówisz! — Śmiała się. — Muszę więc sprawić, żeby Trey poczuł się w moich ramionach niczym w domowej ubikacji… To będzie najbardziej romantyczna noc w moim życiu!
— Całowanie jest romantyczne, Harp, a nie jebanie się w dupę. — Woody też śmiał się, kiedy to mówił. Uważał, że było w tym wiele racji. Gra wstępna była romantyczna, pocałunki były romantyczne, seks zaś był upustem wszystkich pragnień i potrzeb. Ale swojemu chłopakowi nie powiedziałby, że da się to porównać do wizyty w toalecie. Takimi rzeczami dzieliło się z kimś zaufanym, kto może na to spojrzeć z innej strony.
— Nieee? Oj, nie doceniasz mnie. Zrobię mu cudną palcóweczkę, wsadzę dildo w jego dupcię i… — wyciągnęła wyimaginowany kieliszek do wyimaginowanego Treya przed sobą — „A może lampkę wina, nim zacznę cię ruchać, milordzie?”. — Zaśmiała się po tym i sięgnęła po drugą puszkę. — Oj, Woody, nie mów, że przy każdym seksie rzucasz jakimiś zbereźnymi tekstami i nie jest ani troszeńkę romantycznie?
— Zwykle jest bardzo „och” i „ach”, ewentualnie „o kurwa, tak” — zażartował chłopak i siorbnął gazowanego napoju. — Ale nie no, jest czasami romantycznie, jak się zwalnia, aby się całować albo, no… — Zarumienił się lekko, wyobrażając sobie wtuloną w swoją szyję twarz Tomasa i jego dłoń w pasie, desperacko go przytulającą. To było słodkie i momentami naprawdę nadające chwili więcej przyjemnej intymności. — No, czasami. Ale więcej jest, moim zdaniem, romantyzmu wcześniej. Chociaż nie wiem, czy lodzik wydaje ci się romantyczny?
Harper zmarszczyła nos z uśmiechem.
— Średnio.
— Ale dzięki niemu możesz łatwiej się dobrać mu do tyłka — zasugerował Woody i dodał na jednej stronie żel i prezerwatywy do koszyka.
— Mhm, zakoduję. A ile mam mu palców wsadzić, zanim wyciągnę ciężki sprzęt? — zapytała Harper, napiła się i zerknęła jeszcze, co to za żel wziął Woody. Nie znała się na tym kompletnie, więc dziękowała mu w duchu, że zechciał jej pomóc.
— Dobrze by było mniej więcej objętościowo tak, jak będzie dildo — odparł prosto. — Ale musisz patrzeć, jak mu z tym w ogóle. Jak nie będzie chciał wejść, to zawsze można wrócić do palców. Tylko sama wiesz, że dwa są bardziej zginające się, niż jak włożysz już trzy nawet. A boczki, jak będziesz miała krótkie szpony, można pomasować.
— O kurcze… — Harper aż się wzdrygnęła z przyjemności. — Jara mnie to. Przyznaj się, nie myślałeś nigdy, że mu wsadzasz? — zakpiła, choć nie wydawała się zła czy zazdrosna.
Woody spojrzał na nią z lekkim przestrachem.
— Eee… no. Może się zdarzyło kiedyś. Ale to tylko takie, wiesz, fantazje niewinne — dodał ze wzruszeniem ramion, jakby to nie było nic wielkiego. Trey był dla niego bardziej jak brat niż potencjalny partner.
— Spoko, nie cisnę. A… — Tym razem to ona trochę się skrępowała. — Pokaż mi na necie jakąś grafikę, gdzie… no wiesz, gdzie macie punkt g?
Woody także się zarumienił, po czym zastanowił się głębiej, co wpisać w wyszukiwarkę. Pierwsze trafienie okazało się celne, bo nawet wyszukiwarka podpowiedziała mu odpowiednie słowo. Cóż, nie on pierwszy i nie ostatni był poszukiwaczem niezbędnej wiedzy w Internecie.
— Tu, widzisz? Jest od spodu, bo styka się z pęcherzem też. Znaczy prostata się styka. To w ogóle jest gruczoł. Da się go wyczuć przez ścianki odbytu — wytłumaczył, patrząc na przekrój medyczny, a nie dziewczynę, bo by chyba zachrypnął. — Ogólnie… no, możesz sobie o tym w necie poczytać więcej. Nie zaszkodzi trochę poszerzenia wiedzy przed próbą generalną.
— Mhm. Dobra… To robimy przelew, nie? — Harper odetchnęła głęboko. Mieli wybrany strap-on i żel, więc chyba można było zaksięgować nie tylko wpłatę, ale przy tym i mentalnie zaklepać dupcię Treya do wyruchania. Było jej z tego wszystkiego gorąco. — Ale super, że w ogóle mi w tym pomagasz. Chyba nie każdy kumpel gada z jego laską o tym, jak go bezpiecznie zaliczyć.
Woody musiał przyznać jej rację.
— Mało który chłopak też dzieli się takimi chęciami z kumplem. Szczególnie takimi. Ale to dobrze, no, bo jakieś tam doświadczenie w tym mam, to coś może poradzę. I sam sobie domówię — dodał i nim złożyli zamówienie, dorzucił jeszcze nawilżenie dla siebie. — Potem ci oddam.
— Jasne. To co? — Harper uniosła puszkę w toaście. — To za to, żeby dobrze nam poszło? Aaa… i w ogóle to czytałam, że on musi najpierw… no wiesz… O Jezu… Jak już o toaletach było, to on musi najpierw zadbać o to, żebym nie poczuła tego, co kibel, nie? — zapytała ze skrzywieniem warg i na końcu zaśmiała się z siebie. — Dobra, to jednak gorzej zabrzmiało, niż jakbym zapytała, czy musi sobie zrobić lewatywę.
Woody także się roześmiał, chociaż przy okazji zaczerwienił się bardziej. Tak, tematy seksu potrafiły być przyjemne i pobudzające do momentu, kiedy nie zahaczało się o te wstydliwe kwestie.
— Nie musi od razu lewatywy, ale no, nie zaszkodzi się umyć. Pogadam z nim o tym, żebyś też nie miała jakichś… przykrych niespodzianek — zapewnił.
— No, tak będzie chyba lepiej. Ja się przygotuję od swojej strony — wskazała na komputer i ich zamówienie — a on od swojej. I będzie okej — podsumowała i napiła się coli, jakby było to symbolicznym podpisaniem paktu z diabłem.
— A ja będę miał z tego najmniej zabawy — dodał Woody z pełnym rozbawienia przekąsem. Był bardzo ciekawy, czy Treyowi naprawdę się spodoba.
— Pewnie ci opowie, skoro o tym gadacie.
— Się okaże. Może go onieśmielisz — odparł i oddał jej laptopa, żeby skończyła robić przelew. — W ogóle myślałaś o tym wcześniej, zanim zaproponował?
Harper odłożyła puszkę, założyła włosy za uszy i wstukała coś na klawiaturze.
— Nie, nigdy. Miałam z Treyem w ogóle swój pierwszy raz, więc takie — podkreśliła to słowo — zabawy nie przychodziły mi nawet do głowy.
— To szybko przechodzicie do konkretów — podsumował Woody, przypatrując się jej. Była ładna i całkiem delikatna, chociaż przez swój styl miała pazur. Domyślał się, że wielu facetów jarałoby się nią jako dominą. — I wiesz, ja też wielkiego doświadczenia nie mam. To też nie tak, że mam pod łóżkiem wielką kolekcję wibratorów, czy coś.
— Ale ten Tomas, z którym jesteś, nie jest twoim pierwszym, nie? — upewniła się dziewczyna, kończąc przy okazji realizację przelewu.
— Ale to i tak nie znaczy, że wiele szalałem. Wyglądam ci na takiego, który szaleje jakoś nadmiernie? — Woody zaśmiał się i napił z puszki. — Większość tego, co wiem, wiem z Internetu.
— Oj spokojnie, spokojnie, nie odbiorę ci miana najlepiej znającego się na seksie analnym z naszej paczki. Chyba że Trey tak polubi mojego gumowego penisa, że będzie chciał więcej. — Harper w końcu zamknęła laptopa, gdy sprawdziła na poczcie maila z informacją, że jej zamówienie zostało przyjęte i serwis powiadomi ją, gdy tylko paczka będzie wysłana.
— A nie będziesz wtedy o tego penisa zazdrosna? Ja byłbym zazdrosny, jakby Tomas wolał gumowe dildo ode mnie.
— Kto mówi od razu o tym, że będzie wolał? — Harper ściągnęła brwi, ale potem zagryzła wargę i zawahała się. — Bo… no chyba Trey dalej będzie lubił tak normalnie, nie? Jest heterykiem, jakby nie patrzeć.
Woody parsknął, trzymając zęby na brzegu puszki. Bawiła go w tej chwili mina dziewczyny. Nawet bardziej niż powinna.
— Jakbym to był ja i miał wybór, czy być posuwanym przez sztuczne dildo, a się z tobą zabawiać moim sprzętem… hmm, z całym szacunkiem, ale sztuczny gumiak by wygrał.
Dziewczyna zmrużyła oczy, sięgnęła po ziarenko, położyła je na dłoni, a palcami drugiej wystrzeliła prosto w czoło młodszego od siebie chłopaka.
— Ej! — zawołał Woody z oburzaniem, ale i rozbawieniem. — No, co? Też byś to chyba wolała.
— Na szczęście mówimy o Treyu, a nie o mnie i o tobie. Ech… Fajny jest, lubię seks z nim. Mogę go ubogacać, ale no… lubię też to, co mamy — odpowiedziała na koniec lekko i następny popcorn wsadziła już do ust.
— On chyba też to lubi. Fajnie się uśmiecha, jak o tobie opowiada — dodał Woody, samemu uśmiechając się i opierając bardziej bokiem o ścianę. — Ty też jesteś spoko dziewczyną, więc cieszę się, że się nam wpakowałaś do łóżka — dodał żartem, czym od razu wywołał uśmieszek na ustach Harper.
— Szkoda tylko, że to wciąż z tobą spędza więcej czasu, we wspólnej sypialni niż ze mną.
— Cóż, szkoła. — Woody niestety na to nie miał argumentu ani dobrej rady. — Ale gwarantuję ci, jakbyś miała go za dużo, byś się nim znudziła. Wcale nie jest taki fajny, jak się wydaje — dodał małe kłamstwo.
— No, pewnie cały czas siedzi z nosem w książkach i ogranicza się do „cześć” i „dobranoc”. — Harper pokiwała głową z udawanym zrozumieniem, po czym skinęła na Woody’ego. — W ogóle chcesz poznać Iggy’ego?
— Tę wielką jaszczurę? Pewnie! — Aż się uniósł z podekscytowania.
Harper ucieszyła się jego zainteresowaniem, więc szybko zeskoczyła z łóżka, podniosła z podłogi dwa zagubione ziarenka popcornu i ruszyła do drzwi.
— Tylko się nie przestrasz, jak zionie ogniem. Czasem mu się tak odbija — zażartowała.
— Spoko, Trey przetrwał, też chyba przeżyję — odparł Woody, idąc za nią. Po drodze wyciągnął telefon z kieszeni i nie wypuścił jej z pokoju, tylko złapał za łokieć i zatrzymał. — Ale najpierw… — dodał i przyciągnął dziewczynę do siebie. Cmoknął ją w policzek, robiąc im przy tym zdjęcie. — Specjalnie dla naszego chłopaka. Aby się podenerwował — zażartował, wysyłając swojemu współlokatorowi zdjęcie.
Harper roześmiała się i trąciła go w żebra, gdy skończył.
— Podłe. Jesteś zły do szpiku kości. Powinieneś był zostać tamtą gorgoną — rzuciła do niego i pociągnęła go za rękę do pokoju swojego „drugiego mężczyzny”.
— Może — zgodził się chłopak i już poszedł za nią, zostawiając za plecami laptop, dzięki któremu zamówili sobie kilka miłych i seksownych rzeczy.

*

Tomas miał dużo zadań, więc nie umawiał się na sobotę z Woodym, chociaż ten do niego pisał. Matmę wytłumaczył mu podczas ich ostatnich korepetycji, więc na razie w tym nie potrzebował jego pomocy. Było mu trochę smutno, że nie ma czasu się z nim spotkać, a przynajmniej tak myślał do momentu, gdy nie pojawił się problem z jego notatkami z ostatniego hiszpańskiego. Pamiętał, że wtedy bardzo się spieszył z pisaniem, bo nauczycielka mówiła wyjątkowo szybko przez to, że musiała wcześniej wyjść z lekcji. I nie zapisał wszystkiego dokładnie, więc postanowił udać się do kumpla, by dowiedzieć się, co mieli zrobić. Normalnie oczywiście użyłby facebooka, ale nie widział go na nim, więc nie miał wyboru. A że kumpel mieszkał w drugim budynku internatu, to… przy okazji postanowił zajrzeć do Woody’ego.
Gdy wszedł do budynku, rozpiął zamek ciepłej kurtki. Mimo że było całkiem pogodnie, to już sam fakt, że był listopad, zmusił go do wyciągnięcia z kartonów grubszych ubrań.
Podążył windą na odpowiednie piętro i uznał, że tylko zajrzy do swojego chłopaka. Tylko na chwilkę. Przecież nie miał czasu na nic więcej, mimo że chciałby rzucić się z nim na łóżko i wsadzić mu rękę w spodnie.
Zapukał z uśmiechem na ustach, ale ten nieznacznie zamarł, gdy otworzył mu Trey, a nie Woody.
— O… Czołem. Jest Woody?
Trey, który chyba przed chwilą jeszcze spał, bo na tyłku miał tylko obcisłe bokserki, a jego włosy były zdecydowanie nieuczesane, popatrzył na niego znużonym wzrokiem.
— Nie, wyjechał do Newcastle.
— Ou… — Tomas zrobił zawiedzioną minę i spuścił ramiona. — Szkoda… A ty dopiero wstałeś czy coś? Jest już po jedenastej.
— Taa i jest też sobota. — Trey pokręcił głową i otworzył szerzej drzwi, wracając w głąb pokoju. — Chcesz kawy?
Tomas zawahał się i obejrzał w głąb korytarza. Słyszał z pokoju wspólnego, że spora część uczniów gra w jakieś gry, inni przechadzali się korytarzami z minami mówiącymi, że dzisiaj mają obowiązki szkolne w głębokim poważaniu. On zamierzał się uczyć. Szlag, może chociaż na chwilę sobie odpuści.
— Nom, jak masz, to spoko — odpowiedział, wszedł i zamknął za sobą drzwi.
Spojrzał tęsknie na część pokoju swojego chłopaka. Jego łóżko było już pościelone, plecak leżał gdzieś z boku, laptop był zamknięty… Ewidentnie go nie było. Ale nie mówił o żadnych planach wyjazdu do miasta. Może z kimś się tam spotkał?
W czasie, kiedy Tomas tak rozmyślał, zdejmując kurtkę i buty, Trey podszedł do czajnika, który miał na spółę ze współlokatorem i w którym właśnie skończyła się gotować woda. Zalał dwa kubki z kawą rozpuszczalną. Nie spieszył się przy tym i wciąż nie był do końca obudzony. Nie spieszyło mu się też specjalnie z ogarnianiem, bo Woody stanowczo zabronił mu wychodzić z internatu i kazał chociaż spróbować się uczyć. Nie chciało mu się.
— Słodzisz?
— Mhm i z mleczkiem. Dzięki. — Tomas uśmiechnął się do jego pleców i podszedł do obrotowego krzesła przy biurku Woody’ego.
Trey tylko mruknął na potwierdzenie i po chwili podał mu kubek. Ze swoim i jeszcze z drożdżówką wyciągniętą z szafki, usiadł na łóżku, by skonsumować swoje śniadanie.
— To dzisiaj Woody ma rozrywkę w mieście? Bez ciebie? — zagadał Tomas, popijając kawę i popatrując na współlokatora Woody’ego. Trochę go dziwiło, że pojechał do miasta sam, bo przecież trzymał się z Treyem. Czyżby znowu było między nimi coś nie tak, jak po tamtej aferze ze zdjęciem?
Trey nie był chętny, by opowiadać temu chłopakowi, że Woody pojechał spotkać się z jego dziewczyną, żeby omówić kwestię przelecenia jego tyłka. Dał sobie czas na odpowiedź i znów wgryzł się w słodki wypiek.
— Jak widzisz. Nie chciało mi się. Kiedyś trzeba odespać.
— Nom…
— Liczyłeś na jakieś bzykanko? — zapytał Trey beznamiętnie, czym trochę zakłopotał Tomasa, zupełnie nieprzyzwyczajonego do pozytywnego odzewu otoczenia wobec homoseksualistów.
— Eee… — Zaczerwienił się i schował twarz w kubku. — Nie no, w dzień tak trochę kiepsko, jak każdy się tu pałęta… Chciałem pogadać czy coś… Wiesz, i tak muszę zakuwać.
— Nie wyglądasz na kujonka.
— Bo nie jestem kujonem. — Tomas wywrócił oczami. — Ale wolę nie być w tyle po prostu. Potem się marnuje czas na nadrabianie, zamiast wykorzystywać go na seriale.
Trey uśmiechnął się kątem ust, przeżuwając.
— Taa, bo to takie produktywne. Masz chłopaka, weź z nim więcej czasu spędzaj, a nie na marnowaniu go na ekran.
— Ale to nie jest marnowanie czasu… — Drugi chłopak trochę się napiął. — To moje hobby. Ty jeździsz na desce, to bym mógł powiedzieć, że to jest marnowanie czasu.
— Taa… nie licytujmy się — spasował Trey z małym zaangażowaniem w rozmowę. Dalej jadł swoje śniadanie i układał plan spędzenia dzisiejszego dnia. Musiał coś wymyślić, by się nie uczyć.
Chwilę siedzieli w ciszy, a Tomas zastanawiał się, czy aby w słowach Treya nie było jakiejś większej głębi.
— A ten… A Woody coś mówił, że za mało z nim spędzam czasu? — zagadał. Wolał się upewnić. Widywali się, ale faktycznie nie jakoś często. To jednak z racji obowiązków szkolnych i różnego planu zajęć. Ale nigdy nie słyszał od swojego chłopaka, by na to narzekał. Przecież pisali na fejsie co wieczór!
— Mm? — Trey uniósł na niego rozleniwione spojrzenie. Kawa widocznie nie tak szybko go budziła. — Nie skarżył się. Wciąż musi dzielić czas na ciebie, na mnie i na naukę, więc chyba mu pasuje taki procent spędzania czasu z tobą.
— To fajnie. A z tobą spędza go dużo?
Trey uśmiechnął się kątem ust, jakby zapytał „A co? Porównujesz się?”. Rozejrzał się wymownie po pokoju i wskazał na niego drożdżówką.
— Mieszkam z nim — powiedział dobitnie, a Tomas poczuł jakieś ukłucie w środku, bo miał wrażenie, że ton Treya brzmiał, jakby chciał mu przekazać, że to on jest z Woodym bliżej, mimo że to Tomas się z nim pieprzy.
— Nom… Dlatego nie musi na ciebie dzielić czasu, bo czy chce, czy nie chce, to jest w twoim towarzystwie — odmruknął i siorbnął kawy.
Szare oczy gospodarza pokoju wydały się nagle zrobić trochę chłodniejsze, choć jego wyraz twarzy nie za bardzo się zmienił. Trey wciąż leniwie jadł śniadanie, ale patrzył teraz prosto na blondyna naprzeciwko.
— Na szczęście chce. Woody jest dobrym kumplem, a nie jak te laski, które porzucają swoje psiapsióły, kiedy znajdują sobie faceta. Zresztą, zapytaj go, co jest dla niego priorytetem. Nie powie ci, że ty, że ja, czy że szkoła. Umie to wypośrodkować.
Tomas znów miał wrażenie, że dostał mentalny cios od Treya. Tak, jakby ten, siedząc wciąż na łóżku, używał swoich magicznych sztuczek i w myślach wypowiadał zaklęcia, które zgniatały po kolei jego wnętrzności. Może Trey był z innej galaktyki, gdzie takie moce były na porządku dziennym, a Woody mieszkał z nim, nie mając o niczym pojęcia?
Czy było to prawdą, czy nie, Tomas po raz kolejny zdał sobie sprawę z tego, że ten chłopak wie o jego partnerze więcej niż on. To było przybijające, ale mógł zrobić z tym tylko jedno — spędzać z Woodym tyle czasu, by poznać go lepiej.
Póki co uniósł się z łóżka i odstawił na biurko kubek z resztkami kawy. Ubrał szybko buty i wziął kurtkę.
— Nom, jest mega w porządku. Ale ja będę się wylogowywał, bo mam w sumie dużo roboty. Dzięki za kawę.
— Jasne.
— To bywaj. Pozdrów Woody’ego — poprosił jeszcze Tomas i uśmiechnął się krótko, a Trey jedynie machnął mu ręką. Jadł koszmarnie powoli, ale w przeciwieństwie do blondyna, jemu się nie spieszyło. Dla niego sobota była dniem wolnym, czy na poniedziałek miał masę zadań, czy nie.

9 thoughts on “Project Dozen – 39 – O pewnym heteryckim tyłku

  1. Katka pisze:

    Killcheerleader, a widzisz, to może jeszcze nas zaskoczysz i przybędziesz z zajebistym fikiem! XD Oj, a co do Tomasa, to myślę, że jako że byłaby to twórczość fanowska, to nikt by Ci krzywdy nie zrobił XD Obroniłybyśmy Cię!

  2. KillCheerleader pisze:

    Nieee :D Ja nie pisze ff, nie mam do tego talentu a znając mnie Tomas zostałby potrafktowany bardzo chamsko a potem jego fani by mnie zlinczowali. Chociaż im bardziej się opieram, tym bardziej mnie do tego ciągnie.

  3. Katka pisze:

    Liv, sytuacja baaardzo abstrakcyjna i pewnie żadne z ich trójki jeszcze jakiś czas temu nie uwierzyłoby, że będzie miała miejsce XD A jednak! A dlaczego Trey w takim humorze? Hm, myślę, że mogło mieć na to wpływ samo to, że dopiero co się obudził XD Czasem niewyspany czy dopiero co obudzony człowiek jest raczej mało przyjemny w obyciu. Taki syndrom „nie mów do mnie z rana”. Ale może równie dobrze było to na zasadzie, że trochę jest też zazdrosny o Tomasa. No i stresik, że Woody gada właśnie o jego dupie z jego dziewczyną… No mógł też mieć po prostu gorszy dzien XD Niemniej biedny Tomasek, się na nim odbiło. A październik tuż tuż… niestety :( Ja chcę jeszcze wakacje.

    Asus, hehehe, bardzo dobrze, że się brechtałaś – po tym się powinno lepiej spać XD taki relaksik na dobranoc. No i spoko, i tak miło nam, że skusiłaś się na komentarz o tej porze :) I tym bardziej, że się podobało, więc obowiązek spełniony ;)

    Killcheerleader, może Tomas to po prostu ten typ człowieka, który Ci nie odpowiada i już. Nie ma się co może doszukiwać powodów, czasami tak po prostu bywa. A co do Treya i Woody’ego – jeszcze jest możliwość napisania nam fanficka :D

    O., może dlatego był taki nieswój, bo go swędział XD Nom, ale przyjacielska zazdrość bywa urocza, chociaż Tomas może się z tym nie zgodzić… XD A Tomas już doszedł do wniosku, że musi być z Woodym częściej i lepiej go poznac, więc może coś z tej nieprzyjemnej, porannej rozmowy wyniesie :)

    Mati, szczerzenie się do ekranu jest jak najbardziej zdrowe! Gorzej, jakby się piło do ekranu, czy coś… chociaż to się też pewnie wielu osóbkom zdarza, ale lepiej pić do komunikatora z kimś, niż samemu… Dobra, zeszłam z tematu. Zgadzam się, że oglądanie filmów nie jest ważniejsze niż partner! Chociaż, każdy ma swoje hobby i powinien je pielęgnować, bo partnerzy mogą się rozejść a hobby zostaje… Dobra, to chyba był tekst odnośnie znajomych. Nieważne. Tomas się bardziej postara, chociaż najlepszym wyjściem by było oglądanie razem z Woodym :D

    Kolorowa, zasięgnęłyśmy opinii naszego speca, żeby sensownie odpowiedzieć na Twój komentarz ;) Z tego, co nam nasz kochany spec powiedział, odpowiedź będzie bardzo sensowna XD I mam nadzieję, że Cię uspokoi i usatysfakcjonuje. Pozwolę sobie zacytować:
    „Ustawą regulującą prawo autorskie, osobiste jak i majątkowe, jest ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i innych prawach pokrewnych (ze zmianami). Ustawa tylko w pewnym stopniu określa czym jest utwór (katalog otwarty). Ustawa jest jednak fundamentalna, jeśli próbujemy określić ramy obowiązywania prawa autorskiego, a szczególnie rodzaj stworzonego przez nas utworu. Rodzajów jest kilka np. samoistnie, niesamoistne, złożone, zależne, inspirowane.
    W przypadku ostatniego rodzaju utworu, szczególnie ważne są przepisy:
    • „Art. 2 ust. 1 „Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.”
    Oraz art. 2 ust. 4
    • „Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.”
    Określają one bowiem relację między utworem pierwotnym, a inspiracją. Otóż uznaje się je za odrębne dzieła, wobec czego zgoda autora utworu pierwotnego nie jest potrzebna także do korzystania z utworu. W związku z tym, nie przysługuje mu żadne wynagrodzenie z tytułu „inspiracji”. Zwykle, tak jak przykładowo wymienia to przepis, za utwór zależny uznaje się adaptacje, tłumaczenie, gry z tekstami zaczerpniętymi z książki itp.
    Ponadto, bardzo ważnym jest orzeczenie:
    • Sądu Najwyższego z 16.02.1962 r., II CR 528/71, w którym utrzymano już wtedy istniejące stanowisko, że „wykorzystanie cudzego pomysłu, a nawet imion z cudzego utworu, przy oryginalnej treści nowego dzieła nie stanowi jeszcze opracowania cudzego utworu, ale własny oryginalny utwór””
    • Sądu Najwyższego z 23 czerwca 1972 r, I CR 104.72, „za kryterium rozgraniczające dzieła inspirowane od dzieł zależnych należy uznać twórcze przetworzenie elementów dzieła inspirującego, tak że o charakterze dzieła inspirowanego decydują już jego własne, indywidualne elementy (a nie elementy przejęte). W przypadku utworu inspirowanego (objętego prawem autorskim niezależnym) zaczerpnięty zostaje tylko wątek utworu cudzego – powstaje utwór nowy i o cechach twórczości samodzielnej.”
    Wobec powyższego, każdy utwór musi zostać indywidualnie oceniony pod względem tego, które cechy, utworu zależnego czy inspirowanego, w nim dominują.
    Ciekawy artykuł na ten temat, choć i tak jest bardziej radykalny niż praktyka prawnicza:
    http://www.legalnakultura.pl/pl/prawo-w-kulturze/zapytaj-prawnika/blog/69
    Można się przyczepić, że bardzo szczegółowo nie został określony autor utworu pierwotnego, z drugiej strony jest to powszechnie znany utwór.”
    Ogólnie więc mówiąc, prawa nie łamiemy. Zachęcam do zerknięcia na link, gdzie jest już konkretnie o fikach – którymi de facto są nasze zamówienia ;) Jakby co, postaramy się jeszcze rozwiać wątpliwości (a tak gwoli już dopełnienia szczegółów, naszym specem jest dziewczyna robiąca praktyki w kancelarii specjalizującej się prawem własności intelektualnej :)).

  4. Kolorowa pisze:

    Zobaczyłam, że piszecie na zamówienie fanfiki i pobieracie za to pieniądze. Nie jestem prawnikiem, ale z tego co pamiętam jest ustawa, która zakazuje korzystania ze stworzonych już przez kogoś postaci i pobierania za to wynagrodzenia. Moim zdaniem łamiecie w ten sposób prawo.

  5. Mati pisze:

    „Gra wstępna była romantyczna, pocałunki były romantyczne, seks zaś był upustem wszystkich pragnień i potrzeb.” – żółwik Wood :)
    I kolejny cytacik: „A może lampkę wina, nim zacznę cię ruchać, milordzie?” – to było GENIALNE :D Musiało dziwnie wyglądać jak siedziałem przed ekranem z zacieszem na twarzy :D
    Dziwne troszkę to wyglądało, że wcinali ten popcorn oglądając to, co oglądali :D Ale fajnie, że Woody jakoś pomógł.
    I uuuu, Trey. Nieładnie się odzywał do Tomasa. Chociaż z drugiej strony miał też rację. Oglądanie czegokolwiek nie powinno być ważniejsze niż druga połówka. Ale mam nadzieję, że może jakoś to do Tomasa przemówi.

  6. O. pisze:

    Haha ciekawe czy przez te obgadywanie tyłek Treya swędział bądź też był czerwony xD wiedział o co chodzi więc pewnie temu wydawał się nieco niemiły. Ale przyjacielska zazdrość zawsze spoko xD byleby słowa Harp jakoś znaczące nie były! Tomas jest słodki i niech sobie Woody o nim myśli xD
    Miło by było jakby przez te zasiane ziarno niepewności Tomas się jakoś bardziej postarał czy coś takiego xD

  7. KillCheerleader pisze:

    „Mentalnie zaklepać dupcię Treya do wyruchania” made my night ♥
    Nie lubię Tomasa, nie mam pojęcia czemu – tak bez powodu mnie irytuje. Woody mógłby być z Treyem. Jego dupcia się prosi by się nią zaopiekował jego przyjaciel. Aż z radością zaraz wrócę do tego opka, gdzie są razem ♡ Awww.

  8. Asus pisze:

    Ten rozdzialik był meeegaaa~ znaczy… eee… początek – brechtałam jak głupia, natomiast pogadanka Treya i Tomasa… no Tommy! staraj się bardziej bo jeszcze nie zyskałeś mojego uznania! dowal mu Trey, seriale nie są ważniejsze niż Woody XD
    wrócę tu jeszcze i napiszę coś bardzie konstruktywnego, ale chwilowo literki dwoją i troją się w oczach tak więc do popołudnia ;) może będę bardziej ogarnięta to zdam lepszą relację i odczucia po genialnym rozdzialiku^^

  9. Liv pisze:

    „Całowanie jest romantyczne, Harp, a nie jebanie się w dupę.” pfff ^^
    Nie mogłam przestać się uśmiechać podczas rozmowy Woody’ego i Harper, cudo. Sytuacja tak abstrakcyjna, że aż prawdopodobna xd
    Tylko dlaczego Trey był taki radioaktywny? Nawet ja słyszałam te szpileczki w jego słowach. Nie żebym miała wielkie doświadczenie, ale zwykle jednak partner na poważnie zajmuje troszkę wyższe miejsce w hierarchii niż szkoła.. :) Może Woody opieprzy Treya, jak się dowie, że zasmucił Tomasa :’) Ja wiem, że można się stresować jak kumpel i dziewczyna omawiają jego tyłeczek…no ale Tomasek :c
    To kolejny z tych rozdziałów „niby nie homo, ale tęczowe i słodkie”. ;) Już się nie mogę doczekać października, bo częściej rozdziały…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s