Project Dozen – 38 – Lis we wnykach

Kiedy Foxy korzystał z prysznica, nikt nie pojawił się w łazience, nie słyszał też żadnych dźwięków na korytarzu. Z jednej strony naprawdę zaskakujące było, że Eric już teraz zdecydował się pójść z nim na całość, a z drugiej to nie mógł być bardziej odpowiedni wieczór. Internat był pusty, a on miał wiele swobody, by się przygotować i zastanawiać się, o czym myśli jego współlokator, czekający na niego w pokoju.
Nie spieszył się. Wolał, aby wszystko było idealnie. Do tego własnoręczna palcówka na dobry początek też przyjemnie go podnieciła, więc kiedy wracał do pokoju, był przepełniony endorfinami i nadziejami.
Gdy otworzył drzwi i wszedł do środka, dotąd siedzący na łóżku Eric, podniósł się od razu. Popatrzył na Julesa i powitał go, ubrany już tylko w jeansy. Był boso i nie miał koszulki, przez co jego współlokator mógł ujrzeć smukłe, jasne ciało z bladymi, drobnymi brodawkami i wąską talią.
— Hej… — Ni to wydusił, ni to szepnął.
— Hej — odpowiedział Jules, znowu zamknął za sobą drzwi i uśmiechnął się do Erika. Przeszedł na swoje łóżko i usiadł na nim wyłącznie w ręczniku na biodrach. — Chodź do mnie — zachęcił, wiedząc, że lepiej będzie zrobić to na jego łóżku. Żeby w razie czego Eric miał swoje, by móc na nie uciec.
Ten podszedł do niego i usiadł tuż obok.
— Nikt ci nie przeszkadzał? — zapytał, wychylił się delikatnie i musnął wargami ramię Julesa.
— Nie, internat jest kompletnie pusty. Jest aż dziwnie! — Zaśmiał się, nie pospieszając współlokatora, tylko czekając na jego „oględziny”.
— Dobrze, wolę myśleć tylko o tobie, a nie o kimś, kto będzie przechodził korytarzem — odpowiedział Eric i przesunął dłoń po plecach chłopaka. Wiedział, że były lepiej zbudowane niż jego. Były mocniejsze i trochę szersze. Dotarł palcami aż na skraj ręcznika, a potem, wstrzymując oddech, odwiązał mu go i rozsunął.
Jules siedzący bokiem na łóżku nie był szczególnie skrępowany. Nie wstydził się swojej nagości, ale kiedy to Eric widział go takiego, poczuł więcej ciepła zbierającego mu się w klatce piersiowej. Jego ciało jeszcze było odrobinę wilgotne, a członek lekko pobudzony.
— Mm… I jak?
— Inaczej. Inaczej się czuję, niż kiedy bierzemy prysznic z innymi chłopakami —odpowiedział Eric, bo rzeczywiście, kiedy patrzył na to ciało pod kątem tego, co mieli robić, czuł się zupełnie inaczej. Intymniej.
Nie pozwolił jednak Julesowi od razu odpowiedzieć. Sięgnął do jego policzka, odwrócił jego twarz w swoją stronę i pocałował go. Foxy poddał się temu, odpowiadając chętnie. Kosztował drugie usta z przyjemnością i ćwiczył swoje opanowanie. Było mu bardzo przyjemnie, a podniecenie miarowo do niego wracało.
Czuł dłoń Erika na sobie i to, jak ten bada jego ciało. Nie drżała i nie wydawała się zniechęcać. Głaskała go po zagłębieniach między mięśniami, aż w końcu Jules poczuł ją niżej. Najpierw na podbrzuszu, a potem palce Erika dotknęły jego penisa i ostrożnie chwyciły go, zamykając w całej dłoni.
— Och… — Jego właścicielowi wyrwało się niekontrolowane westchnięcie. Dobrze, musiał przyznać, że chyba naprawdę mentalnie nastawił się, że to wszystko wydarzy się później. Że Eric długo nie będzie chciał go tak dotykać i ograniczą się do wspólnych pocałunków i masturbacji. Teraz jednak, kiedy miał dłoń swojego współlokatora na członku, szumiało mu w uszach od szybko przepływającej przez jego ciało krwi.
Eric uśmiechnął się delikatnie dzięki temu dźwiękowi. Znów kilka razy cmoknął wargi Julesa. Nie był pewien, co czuje, dotykając penisa innego chłopaka, ale był pewien jednego — nie chciał, żeby Jules miał żeńskie genitalia.
Poruszył powoli dłonią, by wyczuć grubość i długość członka, by poczuć kształt główki.
— To nie jest dziwne, że cię tak obmacuję, jakbym nigdy nie widział penisa? — zażartował. Miał silne rumieńce.
— Nie. — Foxy od razu przypomniał sobie, jak sam pierwszy raz miał skosztować penisa. Czuł się wtedy, jakby w życiu nie miał nic w ustach. — To całkiem normalne. W końcu jest inny niż twój, co nie?
— Nie da się ukryć — przyznał Eric i sięgnął ostrożnie do jego dłoni. Położył ją sobie na udzie. — Może porównamy…?
Foxy uśmiechnął się lisio. Wyciągnął głowę i cmoknął Erika. Nie miał nawet momentu zawahania.
— Jasne — zgodził się, sięgając do rozporka współlokatora i z wielką ochotą go rozpinając.
Eric również się uśmiechnął. Podniósł się trochę, by Jules mógł zsunąć mu spodnie, bo były one tak ciasne, że nie było szans, by po prostu wyjąć z nich członek. A kiedy już miał je w kolanach razem z bielizną, znów usiadł i zerknął na ich krocza.
— Zupełnie inne — podsumował i, co było najbardziej przyjemnym zaskoczeniem dla Foxy’ego, jego penis był również lekko pobudzony, a główka już wychylała się spod napletka.
Mimowolnie przełknął ślinę. Eric był takim odkryciem oczywistej oczywistości. Tyle czasu z nim spędził w tym pokoju, a teraz nagi i przede wszystkim dostępny jawił mu się jako jakiś mokry sen, którego rano po przebudzeniu do tej pory nie mógł zapamiętać.
— Co powiesz na to, abym ci obciągnął? — spytał, sięgając do tego nowego odkrycia z wielką przyjemnością.
Od razu ujrzał, że drugie ciało się napięło, a Eric wyraźnie przełknął ślinę.
— Nie wiem, nie myślałem o tym. To znaczy myślałem i wiem, że… że ja nie jestem gotowy, więc nie chcę, żebyś ty sam… — mówił powoli, oddychając głęboko i mimowolnie patrząc na usta Julesa. — Jak tego banana — dodał trochę niemądrze, odnosząc się do pewnego filmiku, w którym Foxy niemal w całości połknął żółty owoc.
— Banana? — Jules zaśmiał się, a zaraz po tym przygryzł kawałek dolnej wargi, patrząc na Erika jak na deser. — Lubię „banany” — zażartował, mając ochotę na tego lodzika bardziej niż chwilę temu. Nie musiał dostawać za to rewanżu. W końcu nie chodziło o „coś za coś”, a o dawanie przyjemności partnerowi. Zresztą, główka przesuwająca się w ustach, ciepło i twardość rosnącego w ustach członka, też była zajebista.
— Okej, możemy spróbować… — zgodził się z wahaniem Eric. — Poczekaj, rozbiorę się całkiem — poprosił i wstał.
Zsunął spodnie i bieliznę, po czym złożył je na krześle, gdzie również odłożył bluzkę. Po tym podszedł do Julesa, ale nie usiadł obok niego. Jeśli Jules miał wziąć jego penisa do ust, chyba chciałby to zrobić na stojąco. Tak mu się wydawało. Stanął więc przed nim całkiem nago, przyzwyczajony do tego, że często przebierali się w swojej obecności.
— Prezerwatywa jest potrzebna?
— Z tobą… nie — odparł Jules, patrząc na niego w górę jasnymi oczami. Eric go nakręcał tym swoim pozornym opanowaniem i rumieńcami. Pogładził go po biodrze i udzie, samemu siedząc z jedną nogą podwiniętą pod siebie, a drugą na podłodze. — Chcesz na stojąco, czy wolisz usiąść?
— Wolę tak — odpowiedział Eric z łagodnym uśmiechem, ujął jego policzki w gorące dłonie, pochylił się i pocałował go czule. Lubił to, jak Jules wyglądał. Nie tylko przez to, że ten dbał o siebie, ćwiczył i przejmował się swoim wyglądem. Był zwyczajnie atrakcyjny przez swój wąski, trochę ostry nos, męski kształt szczęki, jasne brwi, nieduże, ale kształtne usta i proste zęby, które zawsze pokazywał w uśmiechu. Po przyjrzeniu się, nawet dało się dostrzec blady cień piegów na jego skórze, choć na ogół niewidoczny.
Jules z chęcią odpowiedział na pocałunek i nawet go przedłużył, ssąc lekko wargi z którymi stykał swoje. Bardzo mu to pasowało. W końcu jednak puścił je i schylił się, aby pocałować brzuch Erika. Mokrym, czułym pocałunkiem, po którym nastąpił kolejny i kolejny, a każdy coraz niżej.
Drugi chłopak w tym czasie się wyprostował i westchnął cicho. Pogłaskał Julesa tym razem po włosach i patrzył w dół z napięciem. Interesował się jego internetowym życiem, więc widział wiele komentarzy, w których geje z całych Stanów prosili o spotkanie „kamerka-kamerka”, a ci bardziej lokalni sugerowali spotkania na żywo i igraszki. Wiedział, że znalazłoby się wielu, którzy chcieliby być na jego miejscu. Pochlebiało mu, że Jules zainteresował się właśnie nim. To było zaskakujące, bo nigdy nie wyobrażał sobie, żeby naprawdę zwrócił na niego uwagę. A tym bardziej taką… mokrą i podniecającą uwagę, która unosiła jego penisa coraz wyżej.
— Mmm… — Usłyszał z dołu, po czym zobaczył, jak Foxy krótko zerka na niego w górę, a następnie unosi jego penisa i całuje go miękkimi wargami.
To był pierwszy raz, kiedy ktokolwiek dotknął go ustami w członek. A wiedział, że zaraz, za chwileczkę dostanie więcej. Że jego współlokator poliże go, pocałuje, aż w końcu obejmie wargami żołądź i possie ją. Już to było dla niego zbyt wiele.
Zarumienił się mocno na twarzy i klatce piersiowej, a szkła jego okularów zaparowały. Dreszcz przemknął od miejsca, w które pocałował go Jules, zrobił rundkę po całym ciele i znów poruszył członkiem.
— Jezu, Foxy… — wydyszał.
— Hmm? — spytał ten niewinnie, liżąc samym czubkiem języka główkę członka i wargami, to zsuwając, to nasuwając na niego napletek.
Eric znów zadrżał i zakrył usta za dłonią.
— Mmm… — wydał zza niej zduszony pomruk i zacisnął powieki.
— Czyli nie przerywać? — spytał znowu Jules z chytrym uśmieszkiem. Wsunąwszy język pod napletek, zsunął go, a zaraz po tym przemknął językiem po penisie, nawilżając go. Oblizywał go jak loda, aby po tym znowu wziąć główkę do ust… i zacząć ją połykać, brać coraz głębiej i głębiej.
Eric otworzył szybko oczy, ale nic nie zobaczył. Zdjął więc okulary, zacisnął na nich palce i wpatrzył się w to, co robił Jules. Penis w czyichś ustach… w ustach drugiego chłopaka był tak dziwnie wyuzdanym widokiem, że poczuł się skrępowany, że to on jest jego właścicielem.
— Co ty ze mną robisz…? — wydusił bardziej do siebie niż do Julesa, odchylając głowę na kark. Może i Jules na niego naciskał, i do tego wszystkiego doprowadził, ale to on teraz tracił przez to rozum.
Jego współlokator nie odpowiedział. Chwycił go tylko mocniej za biodra jedną dłonią. Drugą wsunął pod jego jądra, aby i je trochę pomasować palcami, kiedy brał członek do ust. Przyciskał go językiem do swojego podniebienia i czuł, jaki jest gorący. Jak główka naciska na tył jego gardła. Musiał przymknąć oczy, ale i tak cholernie mu się to podobało. Jego penis był sztywny, a ciało całe rozgorączkowane.
Bardzo, bardzo niespodziewanie poczuł ciecz w gardle i na języku. Eric nawet nie był w stanie go o tym ostrzec, bo doszedł tak nagle, że sam krzyknął krótko z zaskoczenia. To wszystko przez ten jeden moment, kiedy Jules mocniej poruszył językiem, jakby chciał go przełknąć. Raptownie wywołało to silny prąd, który skończył się błyskawicznym, krótkim, ale mocnym orgazmem, a sam Eric, pochylił się i podparł o ramię drugiego chłopaka, rozchylając wargi w jęku. Usłyszał przy tym cichy chrzęst okularów w dłoni.
Jules był, co prawda, trochę zaskoczony nagłym strzałem wprost do gardła, ale nie zakrztusił się. Ledwo, ale udało mu się. Odsunął się od krocza z wciąż wysuniętym na brodę językiem i przez to zostawiając bardzo wilgotnego penisa tuż przed swoją twarzą. Oblizał usta i przełknął.
— Mmm… Chyba lubię twoją dietę z jogurtów — zamruczał, zerkając w górę i głaszcząc przy tym bok Erika.
Ten był cały czerwony na twarzy i wciąż z trudem łapał oddech. Spojrzał w niebieskie oczy swojego współlokatora i uśmiechnął się, dysząc.
— Przepraszam, że tak nagle…
— Nie szkodzi. Znaczy, że ci się podobało. — Jules sięgnął głową do biodra Erika, aby tam też go pocałować. Podobał mu się zapach, jaki czuł. Złapał się więc za własny członek i zaczął powoli pocierać tak, jak lubił.
Spojrzenie ciemnych oczu Erika od razu tam spoczęło. Powinien coś zrobić, sprawić mu jakoś przyjemność, by ich pierwszy seks nie był jednostronny. Zresztą, naprawdę chciał być blisko Julesa, chciał go przytulić i położyć się u jego boku. Pochylił się więc, usiadł na łóżku i pociągnął Julesa za dłoń.
— Bardzo mi się podobało. Jeśli tak ma być dalej, to chcę cię jeszcze bliżej — zachęcił, kładąc się na łóżku. Okulary odłożył na szafkę.
Jules uśmiechnął się, widząc, jak Eric się zachowuje. Był pod ogromnym wrażeniem.
— Podoba mi się to, co mówisz… — Puścił swój członek i położył się obok. Objął go w talii, przytykając własne rozgrzane ciało do jego. Pocałował go zachłannie w usta i otarł się trochę o jego bok.
Przez to drugi chłopak zadrżał i sam odpowiedział na uścisk i pocałunek. Czuł się naprawdę jak w jakimś szalonym, wesołym miasteczku. Na najszybszej karuzeli, jaka istniała. Wszystko było takie nowe, nieznane mu, ale właśnie dlatego dziwnie przyciągające.
Podczas całowania zgiął lekko nogę i potarł kolanem krocze Julesa, a dłoń znów zsunął na jego pośladek. Gdy poczuł krągłość, jakiś naturalny instynkt, potrzeba czy zwyczajnie chęć zmusiła go do ściśnięcia jej.
Jego współlokator stęknął nisko i zamruczał w pocałunek. Prawie o tym zapomniał. Sięgnął jedną dłonią do własnego tyłka i palcami pogładził się po dziurce. Na samą myśl, że Eric chce się w niej dziś znaleźć, zrobiło mu się znowu gorąco. Gorąco, jakby ktoś gdzieś w środku rozlał mu wiadro wrzątku.
Wsunął w siebie palec, nie zwlekając i dalej całując się ze swoim nowym chłopakiem. Ten był zbyt zajęty pocałunkiem, by od razu spostrzec, co Jules robi ze swoim wnętrzem. Ale gdy tylko poczuł, że poza jego dłonią przy pośladku jest jeszcze jedna ręka, mocniej się do niego przytulił i spojrzał mu przez ramię. Penis drgnął mu na widok tego, co tam ujrzał, ale przy tym poczuł się skrępowany, że sam tego nie zasugerował.
— Jules… Powinienem ci z tym pomóc? — zapytał i poczuł się podle, bo od razu pomyślał, że chciałby, aby odpowiedź była przecząca. Nie czuł się gotowy na to, żeby wsadzać drugiemu chłopakowi palce w odbyt.
Jules stęknął nisko, bo akurat wsuwał w siebie kolejny palec. Przy tym odchylił nogę w górę, aby było mu wygodniej.
— Nnn… Nie, jeśli nie chcesz. Wszystko w swoim czasie… ale poczekaj chwilę — dodał, aby zaraz się podnieść i sięgnąć do szuflady, do pudełka, gdzie trzymał lubrykant i gumki.
Eric poczekał, a gdy Jules wycisnął sobie żel na palce, wziął od niego buteleczkę, aby przeczytać etykietkę. Usiadł przy tym i jeszcze raz sięgnął po okulary.
— Gdzie je kupujesz? — zapytał.
— A co? — Jules zaciekawił się, nadal leżąc na boku na swoim łóżku i teraz gładko wsuwając w siebie kolejne palce podczas tej małej rozmowy.
— Ciekaw jestem, jaki był twój pierwszy raz. Mówię o kupowaniu żelu do seksu analnego. — Eric uśmiechnął się do niego lekko, zerkając krótko na jego ciało. Krótko w zamierzeniu, bo na chwilę się zapatrzył, widząc, że Jules kombinuje przy swoim zwieraczu.
— Przez Internet. Było najprościej — wyjaśnił swojemu chłopakowi Jules, jak się zaopatrza. — Wysyłają… mm… — stęknął, mocniej się wyginając i unosząc nogę, kiedy wsunął kolejny palec. Był do tego przyzwyczajony. Nie był typem, który tylko sobie trzepał. — Tak, aby nie było wiadomo, co to jest.
— Więc wysyłają to do internatu? — dopytał Eric, w duchu dziwnie tym rozbawiony. Każda paczka przechodziła przez ręce dozorcy, który je następnie wydawał. Był pewien, że nie raz, nie dwa Jules uśmiechnął się chytrze, odbierając ją od niego.
— Kiedyś… wysyłałem do domu i zabierałem dopiero stamtąd. A potem zamówiłem tu… och. I tak nie wiadomo, skąd… są — odparł, a Eric zauważył, że jego penis drgnął, kiedy wykonał mocniejszy ruch dłonią.
Nie mógł dłużej tego ignorować. Sam przez to bardziej się podniecał. Wziął więc prezerwatywę i nasunął ją na swój członek. Robił to pierwszy raz i czuł się z tym bardzo specyficznie. Samo nakładanie gumki wprawiało go w większe rozgorączkowanie i… głupio poczuł się dojrzalszy.
Nawilżył jeszcze penisa, zdjął okulary i powoli przekręcił Julesa na brzuch.
— Długo to trwa? — zapytał cicho, klękając za nim i delikatnie odchylając pośladek.
Jules wypiął biodra w górę, nadstawiając się i układając wygodniej z rozsuniętymi nogami, aby Eric się między nimi zmieścił.
— Hmm? Co? — spytał, seksownie wyginając kręgosłup. Jego umięśnione plecy wyglądały bardzo apetycznie, na tyle, że Eric pochylił się i przesunął po nich dłonią. Podziwiał to, jak Jules był wysportowany. Podziwiał też jego motywację do codziennego ćwiczenia.
— Palcówka — wyjaśnił i pocałował go między łopatkami. Starał się nie spieszyć i nie zachowywać gorączkowo, by tym razem wytrzymać dłużej, niż te wcześniejsze kilka sekund w ustach współlokatora.
— Różnie, zależy od stanu i nastroju — zamruczał nisko Jules i wypchnął biodra do tyłu, aby z głębokim westchnieniem w końcu otrzeć się tyłkiem o krocze swojego chłopaka. Naprawdę mieli mieć seks. Był podekscytowany i napalony. Już chciał dalej! — Ale już możesz…
— Jesteś pewien? Okej. — Eric odetchnął głębiej, ale zanim się w niego wsunął, zrobił wcześniej coś innego. Sięgnął do ramienia Julesa i przesunął po nim dłonią, w dół przez biceps, łokieć, przedramię, aż ostatecznie położył dłoń na wierzchu jego i splótł z nim palce.
Podobało mu się, że wokół panowała cisza, że widok za oknem stanowiła całkowita ciemność i że byli prawdopodobnie sami na tym piętrze. W pokoju, w którym ich zapach mieszał się ze sobą i w którym mieszkali razem już bardzo długo.
Mając nadzieję, że wszystko będzie w porządku, wolną ręką sięgnął pod siebie, chwycił swojego penisa i z gorącem kumulującym mu się w piersi, jak rozpalające się węgielki, przyłożył go do szparki i delikatnie naparł.
Jules westchnął nisko i zamruczał, przygryzając usta. Uczucie powolnego, ostrożnego rozpierania było elektryzujące, wywołujące na jego ciele ciarki, drżenie mięśni i kumulującą się w podbrzuszu przyjemność. Stęknął nisko, po kolejnej chwili zaciskając mocniej palce na palcach Erika. Tak, miał go w sobie. Swojego współlokatora i przyjaciela. To było jak sen, z którego miał się zaraz obudzić.
Nie słyszał za plecami żadnych słów, ale zdecydowanie do jego uszu dobiegał dźwięk ciężkiego oddechu. Eric zresztą nie wiedział, co powiedzieć, bo to, co właśnie czuł, było nieporównywalne. Naprawdę wsuwał swojego penisa w drugą osobę i to będącą dla niego kimś bardzo ważnym. Nie chciał skończyć zbyt prędko. To było zbyt cudowne, by szybko przestać.
Odpowiedział na uścisk dłoni i znów wsunął kilka kolejnych centymetrów w śliskie i gorące jak piecyk wnętrze, do tego przyjemnie miękkie, jakby zagłębiał się w dziurkę swojego ulubionego pączka.
Drugi chłopak w tym czasie bardzo się starał, żeby wszystko było idealnie. Żeby podobało się Erikowi, żeby był zainteresowany. Sam poruszył biodrami, nasuwając się na członek, aż w końcu stęknął nisko, kiedy ten był dość głęboko. O tak, lubił to uczucie, a do tego to lekkie zdenerwowanie, że robi to z Erikiem… Wszystko to w nim szalało i wcale nie czuł się przez to jak Foxy, gwiazda youtube’a i szkoły, a jak Jules, chłopak, który dopiero zaczynał swoją życiową przygodę z uczuciami.
— Ju… Jules… — Usłyszał w końcu cichy, zduszony głos Erika za plecami. Poczuł też drugą jego dłoń delikatnie głaszczącą go po boku, jakby ta miała do czynienia z czymś bardziej kruchym niż silny, dobrze zbudowany nastolatek. — Mam teraz… bardzo ważne… pytanie…
Jules zamruczał nisko i odwrócił głowę, na ile mógł, aby spojrzeć na chłopaka, który właśnie go brał.
— Mmm? — spytał mrucząco, nie chcąc psuć atmosfery żadnym żarcikiem.
Eric, czerwony na policzkach, spojrzał na niego niemal błyszczącymi od emocji i podniecenia oczami. Z nadzieją.
— Można się całować w tej pozycji?
Drugi chłopak uśmiechnął się do siebie.
— Nnn… jest raczej trudno. Ale pomyślimy o zmianie pozycji za chwilę? Hm? — zamruczał z ochotą, ale też nie chcąc przekręcać się na plecy. Nie był pewien, jak Eric zareagowałby na ocierający się o jego brzuch członek.
— Dobrze — odparł drugi chłopak i cmoknął go czule w ramię.
Jego wrodzona powściągliwość i opanowanie pomagały mu w tym momencie. Obciąg w wykonaniu Julesa sprzed chwili też. Dzięki temu mógł powoli poruszać się w tym oszałamiającym miejscu. Starał się na razie wypierać z głowy myśl, że to jest odbyt. Pomijał anatomiczną wiedzę i skupiał się na odczuwaniu i bliskości. Poruszył więc biodrami, niemal całkiem wysuwając członek, a jedynie zostawiając w środku główkę. Spojrzał tam i dostrzegł, że gdy delikatnie cofa biodra, szparka naciąga się, jakby jeszcze niegotowa, by wypuścić jego szerszą żołądź. Przełknął ślinę z trudem i znów pochylił się całym ciałem, przy tym wchodząc w Foxy’ego do końca. Ten stęknął głośniej, zaciskając palce na dłoni splecionej z Erikiem. Drugą sięgnął do swojego penisa, by dodać sobie szczyptę przyjemności. Było mu przy tym bardzo dobrze. Żaden niechciany zapach czy dźwięk zza drzwi nie burzył przyjemności, jaką mieli z bycia tak blisko razem. Uda drżały mu co jakiś czas i jakoś sprawiało mu to dodatkową rozkosz. Współpraca z ruchami bioder Erika także.
— Mm… i jak? — zamruczał, zerkając za siebie z zadowoleniem w oczach.
— Bardzo dobrze — odpowiedział zduszonym głosem chłopak i znów się poruszył. Co go wyjątkowo podniecało, to ruszanie biodrami koliście na boki, gdy tylko dociskał je do pośladków Julesa. Były bardzo… jędrne. — Masz… och, Foxy… Twoje pośladki są jeszcze lepsze niż sutki — jęknął, opierając czoło o jego plecy i znów wykonując pchnięcie.
Jules uśmiechnął się, miło połechtany tym komplementem. Może i był trochę śmieszny, ale wierzył, że szczery. A to było w tym najlepsze.
— A ty… naprawdę bosko sobie radzisz. Idealnie… wręcz — Jak na pierwszy raz, pomyślał, ale nie dodał tego. Było bardzo dobrze, a wiedział, że mogło być tylko lepiej. Czemu więc miał nie pochwalić Erika i nie sprawić mu przyjemności?
Eric uśmiechnął się do siebie i przytulił się do jego pleców. Zacisnął mocniej palce na jego dłoni i dalej poruszał samymi biodrami. Teraz trochę szybciej, bo już chciał więcej.
— Nie kłam. Wiem, że miałeś lepszych — szepnął.
— Naucz… aa… nauczysz się — zapewnił Jules i wyprostował się na rękach, unosząc przy tym Erika przylepionego do jego pleców. Sam chciał nie tylko tych pchnięć, które wywoływały w nim gorące dreszcze, ale też pocałunków. — Na… na bok…
Eric odsunął się i wysunął przy tym. Zerknął w dół i zrobiło mu się cieplej na widok wilgoci pomiędzy pośladkami drugiego chłopaka.
— Nie da się od przodu? — zapytał, nie wiedząc, jak Jules chce się ułożyć.
— Da się, ale kiedy indziej spróbujesz. — Foxy położył się teraz na boku. Uniósł znowu nogę, łapiąc się pod kolanem, a górę ciała przekręcając do tyłu, aby Eric mógł go całować. — Chodź znowu do mnie.
Eric najpierw pochylił się do niego, opierając dłonie po bokach jego głowy i pocałował go mocno i czule. Dopiero po tym ułożył się za nim, ujął swojego sztywnego, bliskiego kolejnego orgazmu penisa i przytknął go do już delikatnie otwartej dziurki.
— To większy wysiłek niż podejrzewałem — wydusił i objął Julesa w pasie, by móc poczuć jego napięty brzuch i złączywszy z nim wargi, wszedł w niego.
Foxy nie odpowiedział, bo jęknął gardłowo. W tej pozycji lepiej czuł penisa w sobie, mając wrażenie, że wnętrze jego ciała jest bardziej ciasne.
— Można… ćwiczyć — zamruczał z uśmiechem, wyginając się do tyłu po kolejnego całusa. Już same pocałunki niemożliwie go podniecały, a co dopiero ruch w tyłku.
W tym momencie nawet nie myślał o tym, by wejść na swój Dzienniczek Projektu i sprawdzić, czy zaliczył zadanie. Ważne było to, że właśnie był zaliczany przez Erika.
— Będziemy — zapewnił go ten, mocno rozedrganym głosem. Jak nie on. Albo jak on po wykańczającym meczu na WF-ie. Był rozgrzany, a penis, którym penetrował swojego chłopaka, twardy i pulsujący.
Swojego chłopaka… Doszło do tego, że miał chłopaka, z którym w tej chwili się kochał. Bo to, co robili, było tak intymne, osobiste i pełne uczuć, że nie mogło nazywać się zwyczajnie pieprzeniem.
— O… tak, tu, Eric… — stęknął Jules i mocniej podciągnął nogę, aby sięgnąć do swojego penisa i dodać kolejną przyjemność do tej, jaką dawał mu współlokator.
— Och… do… dobrze ci? — wydusił Eric w jego wargi, zaciskając palce na tym pięknie zbudowanym brzuchu i wsuwając się pod tym samym kątem, skoro tak Jules głośniej stękał.
— Mmm, tak, to jest dobre.
Na ustach Erika pojawił się słaby uśmiech. Może nie znał się na tym wszystkim jeszcze, ale jak dla każdego chłopaka, dla niego też było ważne, by dać rozkosz drugiej osobie. Jedyne, czego żałował, to to, że nie mógł dla niego tego przedłużyć. Nie mógł już wytrzymać, było zbyt intensywnie, a ciasnota dookoła jego penisa wyciągała go na wyżyny. Naraz więc mocno przytulił się do pleców Julesa i na koniec, nieplanowanie, pchnął biodrami wyjątkowo mocno, osiągając kolejny, niesamowity orgazm.
Jules od razu to poznał i zamruczał nisko z zadowoleniem. Jemu jeszcze trochę brakowało, ale wiedział, jak sobie to umilić. Poruszył biodrami, samemu wiercąc się na członku, który nadal miał w sobie. Przyspieszył też ruchy dłoni na swoim penisie.
— Mmm… Och, Eric… weź rękę na moje sutki.
Drżąca dłoń przesunęła się po jego ciele, a gorąca palce dotknęły prawego sutka.
— Jules… — szepnął Eric bardzo cicho i słabo, ale tak miękko i ciepło, że mógłby swoim głosem roztopić lodowiec. Pocałował mokrymi wargami kark chłopaka i popieścił w palcach twardą brodawkę.
Jego chłopak stęknął i bardziej się wyprężył. Mięśnie jego ręki i brzucha zaciskały się co chwilę, a sam sławny Foxy był coraz bliżej i bliżej spełnienia. Było mu bardzo dobrze, kiedy mógł oprzeć się o ciało za plecami i w końcu też dojść we własną dłoń.
Niesamowite było czuć w trakcie spełnienia Erika tak blisko. Jego zapach i ciepło. A do tego słyszeć jego oddech i czuć bezustanne pocałunki na ramionach. Nawet nie doszedł do siebie za bardzo, gdy Eric wysunął się, delikatnie przewrócił go na plecy, ujął za policzek i pocałował.
Jules wręcz nim odetchnął. Objął go zachłannie ramionami, nie dotykając jednak ubrudzoną spermą dłonią. Całował się tylko ze swoim chłopakiem, oddając mu całkowitą kontrolę, okazując tym wdzięczność za ten seks. Mieli go, był przeszczęśliwy. A teraz miał wrażenie, że dzieli się tym szczęściem przez pocałunek. Jego współlokator jakby nie mógł się od niego odlepić. Z jednej strony Jules czuł, że ten pocałunek jest desperacki i zachłanny, a z drugiej była w nim ta uspokajająca łagodność Erika. Nie całował go gorączkowo i niestarannie, ale głaskał po policzku, przekręcał delikatnie głowę i pieścił się z nim językiem i wargami. Foxy to lubił. Czuł w tym przyjemne ukojenie w porównaniu do tego, jakie życie prowadził. Jak kreował się na gwiazdę szkoły, jak musiał codziennie myśleć o tym, aby nie zostać zgnojonym przez jakiegoś debila, a teraz też jak przebrnąć i zwyciężyć w projekcie.
— Jesteś genialny — pochwalił swojego chłopaka, patrząc w jego oczy, tak inne bez okularów.
Teraz odpowiedziały mu zmrużeniem w uśmiechu, a sam Eric w końcu ułożył się przy nim, podparł o jego tors i znów go cmoknął.
— Lubisz to, hm? — dopytał, zerkając na jego sutki. Jeden z nich dotknął opuszką palca.
— Jak mnie po nich dotykasz? Mhm, to całkiem przyjemne. Są szczególnie wrażliwe już w trakcie — wyjaśnił, wycierając dłoń o pościel i podkładając ramię pod głowę, aby lepiej widzieć. Był zadowolony i spełniony.
Eric za to oparł podbródek na dłoni położonej na torsie Julesa, by móc lepiej widzieć jego twarz.
— Zapamiętam — zapewnił. — Cieszę się, że z tobą zrobiłem to pierwszy raz.
— I podobało ci się?
— Tak, że nie chcę tego porównywać z kimś innym.
— Oooch, a myślisz, że planowałem to teraz zrobić? — Jules zaśmiał się, patrząc na twarz Erika i powoli czując chłód.
— Mam nadzieję, że nie. Jules, potrzebuję prysznica, ale jak wrócę… — Eric obejrzał się na drzwi i znów na niego. — Nie chcę, żeby było ci niewygodnie, ale może chociaż trochę jeszcze razem poleżmy, hm?
— Jeśli tylko będziesz chciał — odpowiedział drugi chłopak z uśmiechem na ustach. — Ale jeszcze raz mnie pocałuj, nim mnie tu samotnego zostawisz. Lubię, jak mnie całujesz.
Eric uśmiechnął się do niego i na życzenie złączył z nim wargi. Chwilę to przedłużył, aż w końcu uniósł się i wyrzucił zużytą prezerwatywę do kosza pod biurkiem. Potem sięgnął po swoje nawilżone chusteczki i wytarł brudnego penisa, a następnie podał opakowanie swojemu chłopakowi.
— Chcesz jakiś sok? — zapytał, bo zaschło mu w gardle, więc sam, uprzednio przewinąwszy się ręcznikiem w pasie, podążył do szafki z ich jedzeniem.
Jules chyba właśnie to kochał w Eriku. To, że ten zawsze miał głowę na karku.
— Tak, jesteś nieoceniony — odparł, przekręcając się znowu na bok i naciągając kołdrę. — I w ogóle, to będzie dziwne, co powiem. Ale jesteś niesamowicie spokojny jak na fakt, że właśnie zaliczyłeś swój pierwszy raz i swojego pierwszego chłopaka.
— To tylko pozory — zapewnił go Eric z lekkim uśmiechem i wyciągnął z szafki dwie małe buteleczki z sokiem pomarańczowym. Podszedł do Julesa, pochylił się i podał mu jedną, a potem sięgnął po jego dłoń i położył ją sobie w miejscu serca. Od razu dało się wyczuć, jak mocno i szybko bije mu ono w piersi. — Czujesz?
Chłopak pokręcił głową z podziwem.
— Nadawałbyś się na polityka — pochwalił go. Sam, nawet mając takie doświadczenie z występami przed kamerą, nie umiał być aż tak opanowany.
— Nie… nie nadaję się do polityki. Lepiej bym się sprawdził jako nauczyciel. — Eric uśmiechnął się do niego i wyprostował. Wypił połowę soku z butelki i odstawił ją na biurko. Zabrał jeszcze swoją kosmetyczkę i klucze do pokoju. — Wrócę niedługo.
Jules chciał odpowiedzieć coś więcej niż „mhm”, ale właśnie wypijał chciwie sok, który dostał. Zostało mu więc już tylko czekanie, aż Eric wróci i znowu będzie mógł się znaleźć z nim w łóżku. Zastanawiał się, czy ten da się namówić na spanie razem do rana.
Zdążył odetchnąć po seksie, przypomnieć sobie kilka bardziej seksownych momentów i po raz kolejny dojść do wniosku, jak niesamowite było to, że Eric jednak okazał się odpowiadać na jego zaloty. Jeszcze tak niedawno był pewien, że jego współlokator jest heteroseksualny…
— Już niektórzy wracają z imprezy — powitał go tymi słowami Eric, wracając do pokoju. Przekręcił klucz w zamku i podszedł do szafki po slipy. Włosy miał już „swoje”, a nie zaczesane w stylu lat pięćdziesiątych. — Trójka chłopaków musiała pomagać jednemu zombie zmyć „krew” w łazience.
— Jutro rano na pewno będzie tam straszny syf — odparł Jules, leżąc bokiem i podpierając głowę na ręce. Przy okazji zmierzył sobie Erika spojrzeniem. — I tak też ci dobrze. W sumie cały czas ci dobrze. — Zaśmiał się, wspominając jakoś nagle ostatni raz, kiedy ten był w jego ciuchach. Podniecał go taki.
Eric delikatnie się zarumienił, ale i tak założył na pośladki czarną bieliznę.
— Nie lubię spać nago — wyjaśnił i podszedł do swojego chłopaka. Wsunął się do niego na łóżko, przykrył kołdrą i objął go, jakby była to najbardziej naturalna rzecz na świecie. — Podobało mi się przebranie Francisco Moreno. Chyba był jedynym wilkołakiem. Poza nim i tobą zresztą nie widziałem innego zwierzaka.
— Większość była zombiakami. — Jules także sięgnął do ciała współlokatora, patrząc na niego, prosto w jego szczere i ciepłe oczy. — Chcesz ze mną spać?
Eric zerknął na łóżko i wsunął jedną nogę pomiędzy nogi drugiego chłopaka.
— Mhm, tylko będziemy musieli się przytulać, by żaden z nas nie spadł.
— A wolisz tu czy na twoim łóżku?
— Trochę tu zabrudziliśmy. Rano zaniosę pościel do prania, a póki co możemy spać u mnie?
Jules wychylił się do ust chłopaka i pocałował je.
— Dosłownie wyrażasz moje myśli na głos. Więc przenoś się, chcę cię jak najdłużej czuć przy sobie, a do rana tak mało czasu — zamruczał z rozbawieniem, bo jeszcze nie było północy.
— Na szczęście mamy dopiero koniec października — odpowiedział Eric z równym rozbawieniem i wstał.
Zostawili skołtunioną pościel na łóżku Julesa, zgasili światło i ułożyli się w podobny sposób na łóżku Erica. Znów się przykryli, bo mimo ciepłoty bijącej od własnych ciał, pogoda na zewnątrz wręcz zmuszała do zakopania się głębiej w pościeli.
— Jules…? Zmienisz swój status na facebooku? — zapytał Eric, obejmując go nisko na plecach.
To pytanie zaskoczyło drugiego chłopaka. Nie spodziewał się go.
— W sumie mogłoby się to przydać… ale nie wiem, czy nie wzbudzi to zainteresowania.
— Może wzbudzić — przyznał niechętnie Eric i pogłaskał go kciukiem. Miał po prostu nadzieję, że wtedy może Jules przestałby dostawać od różnych, śledzących jego profile na portalach, ludzi zaproszenia na randkę, seks, czy długoterminowy sponsoring.
— A chyba tego nie chcesz…? — drążył chłopak, przypatrując mu się badawczo. — I jest też jakiś powód, dla którego o to pytasz.
Eric nie potrafił nie uśmiechnąć się krótko po tym komentarzu. Przytulił się bardziej do Julesa i przymknął oczy, gdy poczuł przy nosie jego szyję.
— Tak, jest. Wiesz, że jestem twoim obserwatorem. Widzę, ilu masz fanów, którzy liczą na coś więcej, skoro jesteś wolny.
— Ale nie jestem wolny — odparł od razu Jules. — I chyba status na facebooku nie jest tego dowodem. Co?
— Nie, oczywiście — zgodził się z nim Eric i po chwili szybkiego przemyślenia musiał dodać: — Ale chyba masz rację. Zmienienie statusu skupiłoby na tym więcej uwagi niż wszechobecna świadomość, że nikogo nie masz.
— Tym bardziej, że zawsze mogę odmówić i nie zgadzać się na żadne internetowe flirty — dodał Foxy i pocałował swojego okularnika w skroń. — Nadal ledwo wierzę, że się zgodziłeś ze mną być.
Eric przymknął oczy.
— Mam nadzieję, że będzie nam dobrze — odpowiedział, bo mimo że czuł się z Julesem wspaniale jak zawsze, a może i lepiej, to wiedział, że wejście na inny poziom relacji może czasem sprawić, że się zawahają i ich kontakt stanie się trudniejszy. Nie chciał, by do tego doszło.
— Też mam taką nadzieję. Jesteś tak inny niż cokolwiek, co do tej pory miałem. Przyznam szczerze… że obawiałem się trochę, że nie będziesz chciał robić nic związanego z seksem, że będziesz miał opory, bo się taki nie widziałeś. Ale po dziś… — zawiesił głos i uśmiechnął się, pochłaniając spojrzeniem każdy milimetr twarzy Erika. — Przyjaciel i chłopak w jednym. Chyba nie może być lepszego połączenia.
— Mm… Mhm. Ale też miałem takie obawy jak ty. Ale, Jules… — Eric ściszył trochę głos, choć przy tym podsunął się odrobinę, więc drugi chłopak czuł ruch jego warg na swoim podbródku. — Jeśli chodzi o seks. Wybacz mi, ale… jeszcze potrzebuję trochę czasu, by zamienić się rolą.
Foxy cmoknął go w czoło.
— Nie ma problemu. W swoim czasie. Na razie jest okej, a jak będę niedopieszczoną divą, pierwszy na pewno zauważysz.
— Na pewno. Jak wtedy, gdy narzekałeś, że Tomas za często chce dominować. — Przypomniał sobie od razu Eric. Nie chciałby, żeby Jules komuś innemu zwierzał się z tego, że to on, Eric, nie chce być pod nim. — Muszę przywyknąć do tego, co mamy. Ale nie tylko ty się musisz starać, ja też, więc… Obiecuję, że się postaram — zakończył z łagodnym uśmiechem.
— I właśnie na takiego ciebie zawsze mogę liczyć. Do bólu rozsądny — dodał Jules i położył się na poduszce, od razu głębiej wzdychając. — Mmm, jak prawdziwa para. Wspólne łóżko i pokój. Mamy farta, że mieszkamy razem. Dobrze, że się nie wyprowadziłeś wtedy.
— Postarałeś się o to. Nawet nie wiesz, jak bardzo doceniłem to, co zrobiłeś z Judem. Tylko po to, bym miał spokój i mógł z tobą zostać — odpowiedział poważniej Eric, bo naprawdę był wdzięczny Julesowi. — Nie wyobrażam sobie mieszkania z Patrickiem Brightem…
— Nieee? — Jules zaśmiał się i sięgnął do jego twarzy, aby dotknąć włosów i policzka. — Myślałem, że się w nim skrycie podkochujesz — zadrwił, lekko modulując głos i czule patrząc na swojego chłopaka. Chłopaka, z którym miał dziś seks. Jego pierwszy seks z nim. Czuł się wyjątkowy.
Eric zaśmiał się cicho i przytulił go mocniej.
— Nie, to nie ten typ gwiazdy, który lubię — odpowiedział lekkim żartem. — Idziemy spać?
— Możemy. Zmęczony?
— Tak, wiele się dzisiaj działo. Sama walka z moimi włosami kosztowała mnie wiele wysiłku… A ty jak się czujesz? — Przy tym zjechał nieznacznie dłonią w dół po jego plecach.
Jules obejmował go za to luźno w pasie, leżąc na boku, z drugą ręką pod głową.
— Przyjemnie wymęczony, ale i poobijany. Jutro, mam nadzieję, że nie będzie gorzej, bo będziesz musiał wycałować każdego mojego siniaka.
— Mam nadzieję, że nie będziesz miał z nim problemów… — Eric westchnął cicho. Nie pamiętał, jak nazywał się ten czarnoskóry chłopak. — Masz z nim WF, uważaj w trakcie meczów.
— Będę — zapewnił Jules, całkiem przyzwyczajony i zaznajomiony dobrze z tą troską Erika, jaką ten wykazywał względem niego już jako przyjaciel. Teraz wydawała się tylko słodsza.
Eric zgodził się skinieniem głowy i dopytał jeszcze, czy miał z nim wcześniej jakieś zatargi. Jules dzięki panującym ciemnościom i zmęczeniu współlokatora zdołał uspokoić jego niepokój i podejrzliwość, więc temat zszedł na lżejszy, ale i ten szybko się urwał. Byli śpiący i potrzebowali odpoczynku, więc po kilku minutach usnęli, objęci, z twarzami skierowanymi w swoją stronę i uczniami za ścianą wracającymi z imprezy do pokoi.

*****

Wpisu do Dzienniczka dokonał:

Jules Fox – 1.11

17 thoughts on “Project Dozen – 38 – Lis we wnykach

  1. Katka pisze:

    Bebok, odpiszę Ci tutaj względem wszystkich ostatnich komci :) W ogóle bardzo nam miło, że pod każdym z tych rozdziałów napisałaś coś niecoś :) Co do balu przebierańców, to faktycznie wróżka to mało oryginalne, ale z drugiej strony mam wrażenie, że rzadko kiedy ktoś miał serio oryginalny strój. Większość dziewczynek była zwierzątkami lub księżniczkami, a chłopcy kowbojami. Przynajmniej u mnie. Ja byłam czarnym kotkiem – nie ma nic prostszego od założenia czarnych rajstopek, czarnego body, baletek, doklejenia ogona i uszu i narysowania wąsów… „ Przypałowe przemowy zawsze są super ;D” bardzo mocno przypałowe XD Biedny Franio nie zna świata XD Co do Harp się zgadzam. Jest super laską dla Treya, więc żeby chłopak tego nie spierniczył, to będzie miał dobrze XD A co do nielubianych postaci – Kevin sporo miesza, więc na pewno to jakoś nastraja czytelników przeciwko niemu, ale charakterek… no cóż, jest specyficzny i może za mało zalet jego pokazujemy, haha, no ale nie ma nawet możliwości ich pokazać za bardzo, bo taką chłopie ma rolę. Jeśli chodzi o Erika i Julesa… właśnie, troszczą się o siebie bardzo mocno, są uroczy i tak dalej, ale jak widzisz, projekt tu może nieźle namieszać. Już sama zauważyłaś, że Eric wybuchł, co mu się nie zdarza, więc już tu jest sygnał, że jakby wyszło wszystko na jaw, to mógłby zareagować nie tak, jak Foxy by chciał… Niestety kłamstwa i tajemnice często prowadzą do problemów. Ale też prawda, że Eric ma szczęście, że na niego akurat trafił, bo Jules jest dla niego bardzo wyrozumiały i kochany :) Może to uratuje sytuację. Zobaczymy, wszystko przed nami!

  2. Bebok pisze:

    Kocham ich <3 Chyba już to mówiłam ale co tam ;p Zwyczajnie ich uwielbiam i już!
    Parujące okulary Erika ^^ Bez nich nie widzi w nich też nie ;p tak źle tak niedobrze hah ;p Biedny <3 Swoją drogą, pofarciło mu się z Foxym jako pierwszym partnerem. Jest ogarnięty w temacie, nie naciska na niego. Podoba mi się to w ich relacji że troszczą się o siebie nawzajem i zwracają uwagę na swoje potrzeby i uczucia :)
    „Twoje pośladki są jeszcze lepsze niż sutki” – komplement życia <3 Hah, cały Erik ;D

  3. Katka pisze:

    Kaczuch_A, nooo, niestety są na to duże szanse XD Projekt vs licealna miłość. Cóż, Jules może mieć pod górę…

  4. Katka pisze:

    Saki, pewnie większość osóbek woli Julesa-Erikowego, niż Julesa-Foxy’ego-Gwiazdora. Ten Erikowy jest trochę bardziej ludzki, to na pewno. I słodki XD ale to moja subiektywna opinia, hehe. Zgadzam się, że lepiej, żeby Jules nie zmieniał statusu. Może i Eric miałby jakiś dowód tego, że jest już jego jedynym i tez jakiś swoisty spokój, ale sam Jules pewnie miałby bardzo pod górę przez jakieś dziwne wiadomości… Całe szczęście że rozsądek Erika wygrał z zaborczością ;) Zadanie Julesa zdecydowanie było niebezpieczne. Gdyby Mark Moss wiedział, jak brzmi, to pewnie by na nie w ogóle nie pozwolił. Na szczęście nie wiedział XD A Jules ślicznie sobie poradził, spryciul jeden. Mrrrrrrrrr, fajnie, że Jules i Eric się podobają razem – jakoś standardowo nieplanowana parka okazuje się jedną z lepszych XD Pozdrowionka!

  5. saki2709 pisze:

    Cudny rozdział. Oni są tacy słodcy i w ogóle <333 Przeczytałam już w piątek, ale jakoś nie miałam kiedy skomentować. Foxy jest taki inny przy Ericu… I dużo bardziej wolę takiego, jak jest przy nim, niż tego, który pokazuje się na co dzień w szkole.
    Hehe. Eric zazdrosny do tego stopnia, że chciał, żeby Jules zmienił status na facebooku? No ale chyba lepiej, że się rozmyślił. Nigdy nie wiadomo, co by się mogło stać, tzn, jaką reakcję by to wywołało wśród ludzi. Na pewno by próbowali się dowiedzieć, kto skradł serce Foxy'ego. Ale też nie wiadomo, co będzie, jeśli będzie tak każdemu stanowczo odmawiał. Choć i tak to jest chyba najlepsze rozwiązanie, jeśli chcą zachować swój związek w sekrecie.
    Zadanie Foxy'ego nie należało do najłatwiejszych. Pobić się na dachu szkoły? Nie dość, że musiał tam kogoś sprowadzić, to jeszcze sprowokować go do bójki. Różnie się to mogło skończyć. Dach jest dosyć wysoko i ktoś mógł z niego spaść. No, ale może coś dobrego z tego wyniknie. Może ktoś się w końcu weźmie za Knoppera (czy jak mu tam). Jak nie ci psorowie od projektu, to przynajmniej psycholog, który ma wgląd do dzienniczków.
    To chyba tyle, bo już nie wiem, co chciałam jeszcze napisać.Genialny rozdział. Uwielbiam Julesa i Erica razem. Są tacy kochani <333
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny

  6. Katka pisze:

    Anony, nooo, wcześniej PD było bardzo rzadko, więc teraz to normalnie luksusy! Oj, a zawód nauczyciela może być seksowny. De facto ze wszystkiego da się zrobić coś seksownego, jak się postara XD Jules na pewno chętnie pieprzyłby się z Erikiem w pokoju nauczycielskim nad dziennikami. Wpadałby do niego na przerwie i pomagał odstresować się od ciężkiej młodzieży XD No ale, jeszcze wszystko w życiu Erika może się wydarzyć – z doświadczenia wiem, że plany szkolne co do własnej przyszłości nie zawsze się sprawdzają.

  7. Anony pisze:

    No szkoda. Czekam na kolejne ważne etapy , ale i tak się cieszę przeczytałam hurtem całość ,bo wcześniej opek wychodził rzadko i to dopiero byłby ból :P
    Btw. Niewyobrażam sobie Erica jako nauczyciela – to taki nieseksowny zawód ! I nie pasuje do niego … Może prawnik skoro taki zdolny i inteligentny ?

  8. Katka pisze:

    Anony, tak, Eric raczej nie podchodzi do tego wszystkiego jak niewinna, niewiedząca co robić dzierlatka. Zresztą pragnie też tego, co może mu dać Jules, więc instynktownie dąży do poznania tego wszystkiego, a przecież niczego się nie nauczy, jak sam nie spróbuje. Może jest nieświadom tego wszystkiego jeszcze, ale coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, czego pragnie, więc to już mocno ułatwia całą drogę sięgnięcia po to. Haha, no ale pisać tylko o nich niestety nie możemy, chociaż schlebia nam, że tego byś chciała :D

  9. Anony pisze:

    Ach jak słodziuchno ^^ tylko jakoś krótki ten rozdział, albo to ja nie mam ich dość ! Fajnie, że eric jest taki ericowaty ale przy tym jest szalenie męski. Mimo że prawiczek to nie leży odłogiem, pokrzykując z przerażeniem na widok penisa ani nie omdlewa z emocji(bo ni cholery to nie jest urocze,wbrew intencji twórców ). Eric jest męski.,zdecydowany ale i czuły , bardzo dba o partnera, który chyba jeszcze nie docenia jaki wyjątkowy może mieć związek … czekam na wiecej .. a może tylko o nich piszcie ?:P
    Anony

  10. Katka pisze:

    O., mrrrrr, splecione dłonie są swoistym gestem wyrażającym większą bliskość partnerów i raczej próżno go szukać u pieprzących się niezobowiązująco panów, więc tutaj na pewno były dowodem głębokich uczuć. Też to lubię :D Eric jest dość stonowanym i spokojnym chłopakiem, więc rzucanie się na Julesa (nawet jak wszystko go do niego ciągnie) nie byłoby w jego stylu. No i jakby nie patrzeć, to jego pierwsze kroki na takim terenie, wiec wrodzona ostrożność go raczej pcha do stopniowania tego wszystkiego. Oj z krzykiem się nie obudzą :D już są bardzo blisko, przywykli do siebie do tego stopnia, że obecność drugiego jest jak powietrze XD

    Mati, mam nadzieję, że jednak ta słodycz była w odpowiednim, znośnym natężeniu XD nie chcemy Wam fundować próchnicy – to zadanie zarezerwowane tylko i wyłącznie dla gołąbków z FDTS XD Jules chyba z początku ogólnie pokazał się od takiej specyficznej strony, której nie można było nazwać do końca pozytywną. Ale właśnie ma on jakby dwie strony, a ta „lepsza” zarezerwowana jest m.in. dla Erika – więc im więcej z nim będzie, tym bardziej możecie być pewni, że to o takim Julesie poczytacie :) I też go takiego wolę, jest słodziutki XD Hehe, no i bardzo nam miło, że opisy sam-wiesz-czego się podobały XD

  11. Mati pisze:

    Ile słodyczy, nabawię się cukrzycy :D Było cudownie. To krępowanie się Erika i w ogóle wszystko :D
    Na początku nie przepadałem za Julesem, ale ostatnio coraz bardziej go lubię. To, że jest taki…nie wiem jak to nazwać, no taki dobry dla Erika jest mega słodkie. I to czerwienienie się Erika, które zresztą nie jest czymś dziwnym w takich sytuacjach, było jeszcze lepsze. Ale trzeba go podziwiać za te pozory opanowania :)
    No i strasznie fajne, może niezbyt odpowiednie słowo, opisy…no wiecie czego :D

  12. O. pisze:

    !!!! <333333333!!!!! Dłonie!! Uwielbiam takie drobne szczegóły a splecione dłonie podczas seksu są jak dla mnie podniecające! Takie pragnienie zwykłego dotyku, gdy dzieje się coś niezwykłego <33333333
    Im się naprawdę wróży świetlana przyszłość xD a Eric jako manager Julesa mógłby kasować takie wiadomości od razu, niech przemyśli czy wciąż chce być nauczycielem xD
    pierwszy obciąg kojarzy mi się z szybkim dojściem, więc scena pod tym względem naturalna jest, co ja gadam oni są naturalni wobec siebie i nic nie gryzie, że coś mogło by być inaczej xD i to że Eric zamiast rzucić się na Julesa jak na mięso z obmacywaniem, też takie jego. Woli wszystko stopniować aż się uzależni <3333333
    I ohohoho mały zazdrośnik, ale no cóż musi sobie jakoś poradzić skoro szanuje sobie spokój i brak nadmiernej uwagi. xD
    I czyżby sam planował coś zamówić przez Internet do już ich szuflady skarbów? xD
    Ten Ericowy troskliwy rozsądek jest uroczy! Widzę go jak po przełamaniu to i nawet Julesa wyciera tak co by nie za mocno nacisnąć i by wszystko czyste było xD <33333333
    Wspólne spanie i wspólny poranek. Beka by była jakby któryś z nich z krzykiem się obudził xD no ale przywykli chyba do wspólnego spania (dom Julesa) choć więcej miejsca mieli xD i dobrze że jest październik! Niech się w swych ramionach zakopują xD
    No. Brak Rynny nieco ostudzony ale idę poczytać o ich łapkach <333333333333333

  13. Katka pisze:

    Linerivaillen, gdzieś tam może są tacy szczęściarze XD Wyjątki od reguły zawsze się znajdą! Miło, że rozdzialik się podobał. Co do Frania i dyrcia, to chyba nie w następnym rozdziale, jesli dobrze pamiętam. Ale ich czas nadejdzie.

    Killcheerleader, ja noszę okulary i mi często parują, kiedy np. jadę na rowerze, przyspieszam i tym samym bardziej mi gorąco i bardziej się pocę. Więc jak najbardziej jest to możliwe :) Przy jakichś innych wysiłkowych sprawach też okulary nie sprzyjają, więc Eric miał prawo doznać tej niewygody XD

    Koocuu, ooo, to super, że się przekonałaś! Fajnie, że nie odpuściłaś z początku i dałaś temu szansę :D Początki się długo rozwijały, nie dziwi mnie więc trochę Twoje początkowe podejscie, bo chyba zauważyłam je u wielu czytelników. Ale super, że skończyło się tak, a nie inaczej :) Kombinowanie faktycznie zabawnie brzmi… XD A Franio i dyrektorek normalnie wzięcie mają!

  14. koocuu pisze:

    Kiedyś nie mogłam sie przekonać do tego opowiadania a teraz to jedno z moich ulubionych :3 „widząc, że Jules kombinuje przy swoim zwieraczu” to kombinowanie trochę śmiesznie zabrzmiało XD również czekam na Francisco albo Dyrektora ;)

  15. KillCheerleader pisze:

    Ale różowo to wyglądało ♥
    Zastanawiają mnie tylko dwie rzeczy: jakim cudem okulary Erika zaparowały?:D Chyba nie nosicie okularów, bo mnie się to zdarza tylko jak temperatura szybko wzrośnie (jak pochylę się nad garnkiem lub jak wejdę z zimnego dworu do domu) i … serio?! Jakby ktoś mu wrzątek rozlała? Takie ciepło poczuł?:D Ja bym podziękowała.

  16. linerivaillen pisze:

    Gdyby życie seksualne nastolatków naprawdę tak wyglądało xD tak nie jest. Nie w moim przypadku xD ładny rozdział, wciąż czekam na Franka albo Dyra.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s