Project Dozen – 35 – Przyjaciel, który czuje więcej

— Och tak? To teraz czas na punkt programu pod tytułem „niestosowny żart prowadzącego” i powinienem powiedzieć, że może w takim razie powinniśmy pomóc sobie nawzajem i sobie ulżyć. — Mark zaśmiał się i siorbnął kawę.
Foster za to o mało nie udławił się przełykanym biało-czarnym ciastkiem. Odchrząknął i spojrzał na Marka, po czym sam szybko sięgnął po kawę.
— Tak naprawdę, to kiedyś to robiłem — rzucił i zabrzmiał bardzo naturalnie i spokojnie. Zresztą mogło tak być, bo wiedział, że nastolatki, tym bardziej w męskich szkołach, faktycznie to robią.
— Hm? Ze mną? Zapamiętałbym. — Mark nie zrozumiał za bardzo, więc odpowiedział żartem.
Foster także się zaśmiał.
— Też bym zapamiętał. Ale nie. Mówię ogólnie, o wzajemnej masturbacji — wyjaśnił już bardziej dosadnie, nie owijając w bawełnę.
Kącik ust dyrektora powędrował delikatnie w górę. Mark odstawił filiżankę i odwrócił się bardziej do Fostera. Nie wyglądał na zniesmaczonego.
— W szkole?
— Na studiach.
— Studia… — powtórzył, podpierając łokieć na oparciu kanapy, a głowę na dłoni. — Czas eksperymentów. Wiem coś o tym.
— Z czym wtedy eksperymentowałeś? — spytał psycholog, aby trochę odwrócić od siebie rozmowę. Już naturalnie przychodziło mu skupianie się bardziej na rozmówcy niż na sobie.
Dyrektor tym razem się zawahał. Foster miał to do siebie, że bardzo łatwo się przy nim otwierało, ale Mark wiedział również, że ten mężczyzna był jego przyjacielem, że nie oceniał go i szanował za to, jaki był. Nie raz już udowodnił, że potknięcia, jakie mu się zdarzały, nie zaburzały pozytywnego obrazu jego osoby w oczach psychologa. Dzięki temu niesamowicie cenił sobie przyjaźń z tym mężczyzną.
— Powinniśmy mieć do tego piwo, a nie kawę — powiedział wciąż ze słabym uśmiechem. Po tym, z lekkim zażenowaniem, przesunął dłonią po swoich włosach i dodał: — Eksperymentowałem z innymi kolegami ze studiów. Trzy razy uprawiałem z nimi seks.
Foster uniósł wyżej brwi i zrobił ewidentnie zaskoczoną minę, a jego twarz pociemniała. Nieznacznie, ale jednak.
— No proszę, to faktycznie piwo jest do takich rozmów lepsze. I jak było? — spytał niewinnie.
Mark pokiwał głową i w końcu sięgnął po dwa talerzyki z cytrynowym ciastem, aby mogli go skosztować. Nie miał czasu zjeść jeszcze lunchu, więc musiał przyznać przed sobą, że był głodny.
— Proszę, częstuj się. Nie piekłem sam, ale jest z doskonałej cukierni. A seks… — Znów uśmiechnął się ze śladowym zawstydzeniem. — Było przyjemnie. Nie narzekałem. Robiłem coś nowego, chyba samo to było też pozytywem.
Gość przez moment nie wiedział, co powiedzieć i jak pociągnąć ten temat, więc chętnie skorzystał z zaproszenia i poczęstował się ciastem.
— Dobre. Lubię takie — przyznał, zajadając się niespiesznie. Kawa, ciasto i opowieść o męsko-męskim seksie na studiach. Mark Moss był jedynym w swoim rodzaju towarzyszem rozmów, który nadal go zadziwiał, mimo tak długiej znajomości. — A coś poza tym? Jakiś trójkąt? Lisa wiedziała potem o tym? — spytał z lekkim żartem.
Mark zaśmiał się i przełknął kawałek delikatnego ciasta.
— Tak, wspominałem jej o tym i też się z tego śmiała. Było to przed tym, jak zaczęliśmy być razem, więc nie miała do mnie wyrzutów. Ale nie, to nie był trójkąt, aż tak daleko nie zaszedłem. Było to dwóch kolegów, ale z każdym robiłem to osobno. Z jednym raz, a z drugim dwa razy.
— Myślałem raczej, że jeszcze próbowałeś może z jakąś kobietą jednocześnie i jednym z kolegów. W końcu chyba do dziewczyn ci bardziej było i jest po drodze — drążył dalej temat, samemu nie dodając nic od siebie. Zwykle tak wyglądały ich rozmowy. Lubił słuchać.
— Było nam trochę wstyd, żeby w ogóle o tym komuś mówić, a tym bardziej pokazywać dziewczynom, jak sobie radzimy w łóżku wobec siebie — wyjaśnił pokrętnie Mark, niespiesznie jedząc i to zerkając na ciasto, gdy kroił je łyżeczką, to w oczy rozmówcy. — Ale Sebastian nie wie. Ani mru-mru jemu, Foster, proszę cię. Nie wiem, jak odebrałby to, że jego ojciec miał orgazm z innym mężczyzną.
Psycholog tylko dzięki swojemu profesjonalizmowi nie zrobił dziwnej miny. Bo jeśli Francisco dopnie swego, jeśli Sebastian czuje się chociaż odrobinę jak on, to raczej ten ojciec i syn mogliby sobie przybić piątki albo wspólnie spalić raka. Mimo wszystko stawiał na to drugie. Tym bardziej jak patrzył teraz na Marka.
— Chyba możesz mi wierzyć, że umiem dochować tajemnicy. Nie mam przy tym intencji, aby mówić o tym Sebastianowi — odparł spokojnie, dopijając kawę i wracając do ciasta cytrynowego. — Ale musisz w zamian za to mi coś jeszcze powiedzieć. Bo nurtuje mnie to. Z czyjej strony wyszła propozycja, aby spróbować?
— Nie zdziwię cię chyba tym, że był to zakład? — Mark zaśmiał się cicho do wspomnień. Mówiąc o tym, był znacznie bardziej rozluźniony niż przy temacie szkoły i aż nazbyt było to widać po jego twarzy. Jego zmrużone jak Sebastiana, ciemne oczy idealnie o tym świadczyły.
— O co?
— Robiliśmy wielki projekt na zaliczenie przedmiotu, kognitywistyki. Lubiliśmy go i jakoś założyliśmy się, który z nas zdobędzie lepszy wynik z projektu. Przegrany miał… oddać się zwycięzcy. To było z jednym chłopakiem.
Foster aż pokręcił głową. To była naprawdę kiepska wymówka, aby mieć seks. Aż zabawnie naiwna. Ale nie oceniał, chciał tylko wiedzieć jeszcze ciut więcej.
— I kto przegrał? I jak było z drugim chłopakiem?
— Okazało się, że nie byłem tak dobry z kognitywistyki, jak zakładałem. — Mark uśmiechnął się słabo i nabrał na łyżeczkę okruszki, które zostały mu po cieście. — Potem chciałem zwyczajnie spróbować, jak to jest w drugą stronę, więc znalazł się chętny chłopak, ale i on postawił warunek, że da mi się przelecieć tylko, jeśli później ja też mu pozwolę. Koniec końców, z pierwszym kolegą byłem… jak to się mówi? Pasywem? Z drugim w dwie strony.
Foster przytaknął, zachowując na twarzy uprzejme zainteresowanie. W głębi był w szoku przez to wszystko, co słyszał. Nie spodziewał się. Zawsze wyobrażał sobie Marka jako mężczyznę jednej kobiety i… tyle. Aż było mu trochę głupio, że uważając się za jego przyjaciela, tak mało o nim wiedział.
— No proszę, to miałeś bardzo ciekawe studia. I domyślam się, że bycie aktywem było jednak lepsze. Na szczęście seksu analnego można też zakosztować z kobietą.
— Było mi dobrze z dwoma kolegami, więc nie wiem, co jest lepsze. Foster, miałem taki seks trzy razy, nie jestem specem. Lisa nie chciała — wyjaśnił na koniec Mark i odstawił talerzyk. — A jak było z tobą? Jak doszło do wzajemnej masturbacji?
— Obustronna mocna potrzeba. Nie mieliśmy niby wspólnego pokoju w akademiku, ale na jakimś wyjeździe wyszło od słowa do słowa o seksie. Każdy podzielił się swoimi przeżyciami, a potem na stojąco, za szopą, wsadziliśmy sobie ręce w gacie — wytłumaczył czarnoskóry mężczyzna, śmiejąc się z sytuacji i z siebie, bo trochę przekręcał rzeczywistość, a raczej nie mówił wszystkiego Markowi. Dla jego dobra, jak wierzył.
Dyrektor uśmiechnął się i podkulił jedną nogę, aby odwrócić się bardziej do niego. I z naiwnością osoby, która nigdy nie była uwikłana w naprawdę gejowskie kontakty oraz niewiedzącej, jak dziwnie może brzmieć takie zainteresowanie, zapytał:
— Jaki był ten chłopak? Też czarny, jak ty?
Foster odstawił talerzyk i wziął sobie Oreo.
— Nie, był biały — odpowiedział spokojnie, rozdzielając dwie części ciastka, aby polizać środek. — Masz mleko?
— Mhm. Przyniosę. Zimne czy podgrzane? — zapytał Mark, przy okazji postanawiając odnieść tackę, by nie zawadzała.
— Może być zimne. I pójdę z tobą — odpowiedział szybko Foster, wstając, aby rozprostować kości i także obejrzeć sobie kuchnię. — A Felix był typem, co byś się po nim nigdy nie spodziewał, ile może wypić i że może coś takiego zrobić.
— Och, do tego alkohol. Klasycznie — skomentował z uśmiechem dyrektor i podążył przodem.
Weszli do niedużej kuchni z jedynie najpotrzebniejszymi sprzętami. Blaty były zrobione z czarnego marmuru i właściwie kuchnia, w przeciwieństwie do innych pomieszczeń, miała już jakiś styl. Była nowoczesna, a przy ścianie obok drzwi znajdował się plastikowy stoliczek i dwa krzesełka. Mark położył na nim tacę i sięgnął do lodówki po mleko. Co od razu rzucało się w oczy, na magnesach na niej były przyczepione zdjęcia Sebastiana w różnym wieku i fotografia ślubna Marka i Lisy.
— I jak ci się podobało coś takiego z innym facetem? — zapytał gospodarz.
Foster przysiadł na jednym z krzeseł. Odetchnął, udając zamyślenie.
— Było lepiej niż się spodziewałem. Faceci mają coś w sobie, chociaż nawet mi ciężko jest wyjaśnić, co dokładnie. Nie miałbym chyba nawet większych oporów, aby to powtórzyć — dodał, kiedy był pewien, że Mark akurat na niego nie patrzy, bo nalewa mleko do szerokiego kubka.
Ten za to przełknął ślinę z jakimś nagłym skrępowaniem i obejrzał się na gościa, kiedy już napełnił naczynie.
— Mężczyzn chętnych do kontaktu fizycznego chyba łatwiej znaleźć niż kobietę. To odnośnie tego, od czego wyszła nasza rozmowa o doświadczeniach — dodał z delikatnym rozbawieniem i schował karton do lodówki.
— Nie bez powodu powstało powiedzenie, że faceci myślą tylko o jednym.
— Tak, niewątpliwie. — Mark sięgnął po kubek i podszedł z nim do Fostera. — Więc naprawdę nie miałbyś oporów? — dopytał, patrząc na jego męską twarz, ciemne oczy i krótki zarost.
Foster zamoczył biało-czarne ciastko w zimnym mleku i kiedy już miał je w ustach, pokręcił głową. Strzepnął jeszcze kilka okruszków ze swojej koszulki polo, którą miał dziś na sobie i dopiero spojrzał na Marka.
— Raczej nie. Wiadomo, zależy z kim, ale chyba mężczyźni jako tacy mnie nie odrzucają.
— Znamy się tak długo, a nigdy mi nie powiedziałeś… — Mark oparł się ramieniem o ścianę tuż przy przyjacielu. Był zaskoczony słowami Fostera. Próbował sięgnąć do wspomnień i prześledzić rozmowy przy piwie w knajpce czy w jego gabinecie i nigdy chyba nie padło słowo, że psycholog mógłby lubić też mężczyzn.
Gość spojrzał czujniej na Marka i na jego ramię, które zamykało go w swego rodzaju pułapce.
— Ale że czego? Ty mi też dopiero dziś powiedziałeś o swoich eksperymentach na studiach.
— To chyba dość wstydliwy temat. — Gospodarz uśmiechnął się przepraszająco. Do tego zaczęły go nachodzić dziwne myśli. Długo nie miał seksu, a ręcznej robótki nigdy nie można było porównać do tego, co czuło się z drugą osobą. A teraz Foster powiedział, że nie miałby oporów, żeby zrobić to z drugim mężczyzną. Dlaczego tylko, do diabła, właśnie naszła go myśl, żeby mu coś… zaproponować? Nie… Foster na pewno nawet nie myślał o jego osobie, gdy wypowiadał te słowa. Zapewne zrobiłoby się strasznie niezręcznie, a Foster szybko znalazłby wymówkę, żeby wyjść. Przecież on nie był nikim pociągającym, a na pewno nie w swoim obecnym stanie, gdy musiał zapinać paski dwie dziurki dalej niż zwykle. Gdy nie sypiał dobrze i nie odżywiał się tak, jak powinien, co widoczne było nawet po kolorze jego skóry i zmęczonym spojrzeniu.
— Dość — przytaknął Foster i spojrzał z dołu, ze swojego krzesła na Marka. Widział zmiany na jego twarzy i chwilę jeszcze je analizował, aż postanowił zapytać. Chyba praca za bardzo odciskała na nim piętno. — Mark? Sposępniałeś. O czym myślisz?
Ujrzał słaby uśmiech, a właściwie tylko jego cień na twarzy dyrektora. Ten odwrócił się plecami do ściany i obsunął po niej, kucając. Przetarł twarz dłońmi.
— Pomyślałem o tym, że czasy, kiedy eksperymentowanie było łatwe, już dawno minęły, a ja jestem mężczyzną, który w swoich najczarniejszych dniach… właściwie podobnych do tych obecnych, musi płacić, by mieć seks.
Foster z przestrachem spojrzał na szczuplejszego od siebie mężczyznę. Swojego przyjaciela już od całkiem dawna i kogoś, kogo smutek wyjątkowo źle mu się oglądało.
Odetchnął z żalem i zsunął się z krzesła, aby usiąść tuż obok dyrektora. Może nie postępowało się tak w przypadku dorosłych mężczyzn, może powinien zażartować, aby rozluźnić atmosferę, ale zamiast tego objął go ramieniem i przycisnął do siebie.
— Gadasz głupoty, Mark. To wszystko tylko teraz wydaje ci się takie czarne, poradzisz sobie. Z gorszymi sytuacjami sobie radzisz.
— Nie wiem… Może to jest mój finisz? Może więcej nie mogę zrobić? Zobacz na ten dom, Foster. Nawet on wygląda, jakby mieszkał tu człowiek, który już stracił chęci i siły — odpowiedział słabym głosem Mark, nie odsuwając dłoni od twarzy. — Szkoła i Sebastian to coś, czemu się oddawałem, a teraz nawet tam się pieprzy. Jestem w tym sam i… i nie wiem, gdzie znaleźć miejsce na oddech. — Nawet nie spostrzegł, że już mówi przez łzy. Rozkleił się całkowicie i właściwie nie wiedział, dlaczego tak nagle. — Gdy kończę pracę, nie chcę tu wracać, gdy budzę się rano, boję się pójść do pracy… To jakiś… koszmar.
Foster sam zacisnął usta. Zrobiło mu się bardzo przykro. Nie umiał spokojnie, z zawodowym opanowaniem pocieszyć tego mężczyzny. Może dlatego, że za bardzo mu zależało. Mark był dla niego ważny, więc nie mógł znieść jego rozbicia.
Ścisnął go mocniej, jakby to miało zapobiec jego zupełnemu rozbiciu.
— O Boże… — westchnął, opierając twarz o jego włosy. — Mark, poradzisz sobie. Sebastian i ja wierzymy w ciebie. Ja wiem, że nic i nikt nie zastąpi Lisy, ona pewnie umiałaby cię znacznie lepiej podnieść na duchu… ale nie jesteś w tym sam, Mark. I Sebastian świetnie sobie radzi, to silny chłopak. Nie musisz się o niego martwić. Jesteś wspaniałym ojcem.
Mężczyzna pokiwał głową, jakby chciał przekazać, że rozumie, ale i tak Foster zobaczył i poczuł, jak ten zatrząsł się od płaczu, pociągnął nosem i wtulił się bokiem w jego ciało.
— Przepraszam, Foster. Jestem fatalnym towarzyszem. Psu… psuję nasze kolejne spotkanie.
— Nic nie psujesz. Ja się czuję winny, że nie umiem ci pomóc. Chociaż powinienem. — Foster uśmiechnął się ciepło, z wciąż przyciśniętym nosem i ustami do włosów dyrektora. I przy tym zdawał sobie sprawę, jak bardzo protekcjonalne jest to zachowanie i jak niemęskie. Mark równie dobrze mógłby się za coś takiego obrazić, jakby nie był w takiej rozsypce.
— Pomagasz mi. — Usłyszał zachrypnięty głos dyrektora, który po chwili odsunął głowę, by spojrzeć w oczy przyjaciela. Jego własne były zaczerwienione i wilgotne, a na szczupłych policzkach widniały ślady łez. — Gdyby nie ty, byłbym w tym już kompletnie sam. Nawet nie mógłbym tak jak teraz wyrzucić tego z siebie… Jesteś… Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, że ze mną jesteś — wydusił szczerze.
Foster uśmiechnął się smutno, nadal trzymając drugiego mężczyznę i patrząc mu w oczy… przepraszająco. Nie chciał go widzieć w jeszcze gorszym stanie.
— Zawsze chciałbym być — wyszeptał i tylko nieznaczny ruch głową wystarczył, aby jego usta dotknęły lekko mokrego policzka dyrektora. Foster przymknął przy tym oczy, bojąc się reakcji, jaką to wywoła.
Najpierw szczupłe ciało drugiego mężczyzny delikatnie zadrżało. Usłyszał głośniejszy wydech Marka, a potem poczuł, jak ten powoli, nieśmiało przekręca głowę. Jak ciepły oddech wydobywa się spomiędzy jego warg i jak te naraz drżąco, niepewnie, łapią jego usta w słabym, pełnym obaw, ale i jakiejś tęsknoty i potrzeby pocałunku.
Foster, nie otwierając oczu, jeszcze mocniej zacisnął palce na ciele, które trzymał. Nie chciał skrzywdzić Marka swoimi działaniami, tym, co czuł już tak długo. Wiedział, jak ten cierpiał po stracie żony, a patrząc teraz na niego, takiego rozbitego, chciał mu dać coś, cokolwiek, co będzie dla niego podporą. Miał tylko siebie, chociaż to też uważał za potwornie egoistyczne. Sam chyba jeszcze bardziej chciał szczęścia tego mężczyzny niż Moss.
— Mark…
— Przepraszam… — szepnął dyrektor w jego wargi i spojrzał wilgotnymi oczami na jego twarz. — Przepraszam, nie powinienem…
— Nie, Mark, to ja, to ja przepraszam. Ja… chcę być dla ciebie. I już długo tak o tobie myślę — odparł psycholog, sięgając do jego policzka, aby go dotknąć i zetrzeć z niego pozostałą łzę. Bał się tego wszystkiego, co mówił, ale chyba to był moment, kiedy całe to jego długoletnie kłamstwo zostało rozbite jednym, małym, desperackim pocałunkiem. Aż nie mógł sobie wybaczyć, że w momencie takiego załamania Marka, jeszcze zwala mu na głowę to, co sam do niego czuł.
Brązowe, wąskie oczy starszego mężczyzny patrzyły na niego pytająco, ale też z jakąś nadzieją, która ostatnimi czasy gasła w tragiczny do obserwacji sposób.
— Naprawdę…?
Foster tylko skinął głową, bo słowa przyznania się do tego, jak długo go oszukiwał, nie chciały przejść mu przez gardło.
— Boże… — Usłyszał słaby szept dyrektora.
Mark jeszcze raz zerknął w oczy psychologa, chcąc to wszystko zrozumieć. Zrozumieć to, czego się dowiedział, co się przez to zmieniło…
— Boże, Foster… — powtórzył, kompletnie nie potrafiąc się pozbierać. Myśli mu uciekały, emocje w nim szalały, a on się czuł teraz słaby, jak popiół na wietrze.
Wyciągnął głowę i przytknął twarz do ramienia przyjaciela, zaciskając powieki. Ten ścisnął jego ramię, jak wielokrotnie robił, aby rozluźnić go, albo aby dać mu siły.
— Wybacz, Mark. Wybrałem najgorszy moment, abyś się o tym dowiedział.
— Nie… To ja powinienem był to zauważyć — wydusił Mark w jego ramię. — I zauważyłbym, gdybym cały czas nie mówił o sobie, nie kazał ci się martwić i wyciągać z ciebie psychologa nawet na przyjacielskich spotkaniach. — W końcu uniósł głowę, spojrzał w oczy drugiego mężczyzny, a potem na jego wargi. Był w jakiejś strasznej rozsypce, a słowa Fostera były dla niego, jak koło ratunkowe rzucone tonącemu. Zamrugał szybko, wciąż wilgotnymi oczami i po momencie zawahania pochylił się do kolejnego, delikatnego pocałunku.
Foster odetchnął gwałtownie i zacisnął palce, którymi trzymał dyrektora.
— Mark… Proszę, musisz to przemyśleć — powiedział, kiedy odsunął głowę i spojrzał mu w oczy, chcąc zauważyć, w jakim jest stanie. — Już wiesz, że jestem w całości dla ciebie, nadal jednak chcę być twoim przyjacielem i nie mogę pozwolić, abyś robił coś bez zastanowienia. W sumie stawiam cię w nieciekawej sytuacji, bo raczej może być trudno ze mną o tym problemie rozmawiać.
Mark odetchnął i spróbował przemyśleć, co powinni teraz zrobić. Nie mógł się jednak skupić, był zmęczony, zdołowany, a teraz dodatkowo zaskoczony i przytłoczony tym, jak chętnie sam się w to pchał.
— Może… — zaczął i przetarł twarz dłonią, czując resztki wilgoci na policzkach. — Może dasz mi chwilę, pójdę do łazienki, by doprowadzić się do porządku? Zaraz spróbujemy porozmawiać w salonie?
Foster jeszcze spojrzał na jego twarz, upewniając się, czy jest w miarę stabilny. Czy nie rozklei się albo nie przerazi tym, co zrobił, kiedy już będzie sam. Widział jednak tylko chaos. Czuł się draniem, że akurat w takim momencie, że w ogóle pokazał po sobie coś więcej niż przyjacielską troskę. Był nawet szczęśliwy, kiedy był wyłącznie jego przyjacielem.
— Dobrze. Zaparzyć ci herbaty? Napijesz się?
Mark zerknął w kierunku szafki i pokiwał głową.
— Tak… Jeśli to nie problem dla ciebie — odpowiedział i zaczął się unosić, chociaż w ramionach Fostera czuł się znacznie bezpieczniejszy i mniej samotny niż poza nimi.
— Nie, żaden problem. Idź, poradzę sobie. — Foster uśmiechnął się pokrzepiająco, chociaż w duchu panikował na myśl o tym, co jeszcze mogło się dziś wydarzyć.
Wciąż widział, że dyrektor jest roztrzęsiony, a myśli w jego głowie musiały pędzić tak samo, jak rozbiegane były teraz jego oczy. Mark uśmiechnął się do niego słabo i powlókł w stronę łazienki, zostawiając go samego w swojej kuchni, z resztkami mleka w kubku.
Foster niby mógł wyjść, ale obaj uznaliby to za ucieczkę i potem kolejne spotkanie byłoby jeszcze trudniejsze. Musiał zachować się jak mężczyzna, stawić czoła problemowi, jak go uczono i jak on radził młodym uczniom, którzy do niego przychodzili.
Układając sobie kolejne kwestie w głowie, zaczął szukać herbaty, którą miał przyrządzić dla, miał nadzieję, wciąż przyjaciela. Nie miał wielkiego wyboru, bo Mark miał w szafce tylko klasycznego Earl Grey’a. Zalał więc dwie filiżanki wrzącą wodą i przeszedł z nimi do salonu. Tam wciąż stały ich puste talerzyki po cytrynowym cieście i miseczka z ciastkami, które przyniósł. Dopiero teraz Foster zauważył oprawione fotografie niektórych klas w szkole, a także dyplomy, które dostała placówka. Wiedział, że praca była dla Marka ważna. Na pierwszy plan rzucał się jednak piękny portret w kolorach sepii, wiszący na ścianie nad komodą. Widać na nim było młodą, śliczną dziewczynę z kośćmi policzkowymi jak te Sebastiana, drobnym podbródkiem i delikatnym uśmiechem.
Foster poczuł się jak świnia. Lisa nie żyła już prawie czternaście lat, ale i tak nie mógł na nią patrzeć. Miał wrażenie, że zabiera coś, co należy do niej, że wyrządza jej krzywdę i postępuje zwyczajnie podle. Ale przecież to, co czuł do jej męża, nie było od niego zależne, że w sumie sam podpowiadał Markowi, aby umówił się z jakąś dziewczyną, że, mimo iż kochał tę kobietę, to ta na pewno byłaby szczęśliwa, jeśli nie byłby sam. Nie zmieniało to jednak faktu, że teraz, patrząc na jej portret, miał poważne wątpliwości co do własnych myśli.
Naraz usłyszał, jak drzwi od łazienki się otwierają i po chwili do salonu wszedł Mark. Miał wilgotne końcówki włosów przy skroniach i czole, więc zapewne przemywał twarz. Wyglądał już trochę lepiej, a zaczerwienienie z białek odrobinę zeszło. Uśmiechnął się słabo do Fostera i powoli podszedł do kanapy.
— Dziękuję za herbatę — powiedział nieco bardziej opanowanym głosem niż kilka minut temu.
— Nie ma za co. Jak się czujesz? — spytał psycholog, starając się brzmieć na tyle normalnie, na ile umiał. Lisa jakby na niego patrzyła, a on jedyne co dziś zrobił, to odwrócił zmartwienia Marka, zamieniając je na inne. Nie było czym się chwalić i nie mógł raczej dopisać tego do swoich osiągnięć życiowych.
— Trochę lepiej. — Mark usiadł na kanapie i sięgnął po filiżankę. Napił się tylko trochę, bo herbata była gorąca i popatrzył na Fostera, stojącego kawałek dalej. — To ja byłem przed chwilą w rozsypce, więc… nie mogę uznać twoich słów za powiedziane bez przemyślenia, prawda? — zapytał, starając się nie zachrypnąć i spróbować to wszystko zrozumieć. Bał się tego. — Coś… coś do mnie czujesz?
Foster odetchnął, ostatni raz spojrzał na portret i dopiero usiadł na drugim końcu kanapy, aby dać Markowi przestrzeń. Musiał się zachować z taktem i rozsądnie. Oczekiwał tego po sobie.
— Ułatwię nam tę rozmowę, Mark. Po pierwsze, nic już teraz nie musimy ustalać. Ja… Mi jest naprawdę przykro, że zamiast jak przyjaciel pocieszyć cię w trudnym momencie, zwaliłem ci jeszcze to na głowę. Ale będzie już łatwiej, jak wyłożę swoje karty. Już od jakiegoś czasu, dość długiego, cię okłamywałem. Czuję coś do ciebie i jest to coś więcej niż przyjaźń. Ta jednak mi wystarczała, jesteś dla mnie ważną osobą, Mark, nie chcę tego tracić, ale zakochałem się w tobie i już w sumie nic na to nie umiem poradzić. Zrozumiem też, jeśli będziesz czuł się z tym niezręcznie. Jestem gotów ponieść tego konsekwencje i zmienić pracę.
Mark rozchylił usta i pokręcił głową. O mało nie oparzył się herbatą, więc odstawił ją i wstał, teraz dla odmiany zajmując wcześniejsze miejsce Fostera na podłodze, kawałek przed stolikiem. Przeszedł dwa kroki i przetarł twarz dłońmi.
— Nie chcę, żebyś zmieniał pracę — jęknął i spojrzał na niego. — To, co powiedziałem w kuchni, było szczere i jesteś dla mnie jedynym oparciem, Foster. Ja… znowu jestem egoistą, ale powiem to mimo tej świadomości. Potrzebuję cię i nie chcę, żebyś mnie zostawił.
Foster ściągnął brwi, patrząc na gospodarza badawczo.
— I… nie obawiasz się, a raczej, nie czujesz się źle z tym, co do ciebie czuję? — upewnił się, bojąc się jednak odpowiedzi. — I nie widzę w tobie egoisty. Jestem tu dla ciebie, jak mówiłem.
Mark zaśmiał się słabo. Krawat musiał poprawić w łazience, bo nie był tak niesfornie obsunięty jak chwilę temu.
— Nie wiem, jak ci to wytłumaczyć… — W końcu znowu podszedł do kanapy i usiadł obok mężczyzny. — Mówiłem ci, że czuję się w tym sam… że wracam tu i jestem sam, że mam wrażenie, że nie podołam… I wiem, że mam syna, z którym mam świetny kontakt, ale nie mogę go sobą przytłaczać. — Z namysłem wypowiadał każde zdanie, starając się wykorzystać to ochłonięcie w łazience, by zachować się w końcu dorośle. — Może mam jakąś depresję, może… nie wiem. Ale to, co mówisz… — Spojrzał w oczy psychologa. — Nie czuję się gorzej po tym wyznaniu, tylko lepiej, bo jeśli jest ktoś, komu na mnie zależy i troszczy się o mnie, to… naprawdę, Foster, nie ma dla mnie znaczenia, czy tym kimś jest mężczyzna. Znaczy… rozumiesz? — jęknął.
Gość słuchał tego z uwagą, nie przerywając mu. Te słowa go uspokajały.
— Rozumiem. I cieszy mnie, że to nic między nami nie zmieniło. Dalej chcę cię wspierać jak przyjaciel, a może nawet bardziej. I dobrze, że mogę ci o tym powiedzieć.
Mark uśmiechnął się do niego słabo i sięgnął po swoją filiżankę. Chwilę obracał ją w dłoniach, patrzył na kolor herbaty, w końcu napił się odrobinę. Dopiero potem zerknął znowu na Fostera i zapytał przez ściśnięte gardło:
— Więc co z tymi dwoma pocałunkami w kuchni?
Foster odetchnął głębiej. Na razie nie miał ochoty pić, wolał patrzeć na rozmówcę.
— Zawsze staram się służyć dobrą radą, ale w tej chwili jedyna to taka, że sam musisz znaleźć na to odpowiedź. Ja nie wiem. I obojętnie, co postanowisz, będę szczęśliwy, że dalej możemy być przyjaciółmi.
— Powtarzasz „przyjaciółmi”, jakbyś miał za chwilę to utracić i łapał się tego słowa, by nie zniknęło — wytknął mu Mark z lekkim uśmiechem, starając się nie sprowadzać tego tematu do czegoś ponurego, by znowu się nie załamać i nie stać się jeszcze bardziej żałosnym niż dotychczas. — To się nie zmieni, wciąż jesteśmy przyjaciółmi. Ale pocałowałem cię… a ty na to nie odpowiedziałeś. Jeśli to dlatego, bo boisz się, że cię wystawię, to nie masz powodu.
— Mark, ja po prostu chcę, abyś był w tej kwestii egoistą, jak sam usilnie się nazywasz.
— Dobrze. Jeśli tak chcesz, dobrze. Więc teraz zrobisz coś, o co cię poproszę i będzie to dla ciebie w porządku?
— Jeśli nie będzie to coś niemożliwie nieroztropnego, to zakładam, że tak. Chociaż martwi mnie twój ton — odparł Foster, zdradzając dodatkowo swoją niepewność. Tak długo tylko myślał i marzył o Marku, a teraz ten wiedział o jego zakochaniu, że sam się zaczynał na nowo obawiać swojego uczucia.
Dyrektor szkoły znowu napił się herbaty i odstawił ją, by odwrócić się bardziej do przyjaciela.
— Nie masz się, o co martwić — powiedział i przetarł twarz dłonią, chcąc jakoś pozbyć się tego natłoku myśli i emocji. Potrzebował długiego snu i ciepłej kąpieli, potrzebował oddechu, by to wszystko uporządkować w głowie. — Chciałem tylko zaproponować… żebyś odpowiedział na chociaż jeden mój pocałunek, po którym obiecuję, że dam sobie więcej czasu, byśmy wyszli na prostą i czy pozostaniemy przyjaciółmi, czy stanie się coś więcej, będzie to we właściwym czasie i nie pod wpływem emocji.
Foster przełknął ślinę i siłą woli powstrzymał się, aby nie spojrzeć na obraz Lisy. Ten wieczór był dla niego czymś tak bardzo niecodziennym, że czuł się aż upity emocjami. Jednocześnie też było mu ciężko, jakby się czymś struł.
— A do tego czasu, jeśli coś będzie cię trapiło ze szkołą czy z Sebastianem, przyjdziesz porozmawiać jak zawsze? — spytał jeszcze, wiedząc, że Mark ma rację, że uczepił się słowa „przyjaźń”, ale bał się, że to utraci nawet to i sam stanie się wdowcem w swoim najgorszym momencie.
Starszy mężczyzna zaśmiał się słabo i pokiwał głową.
— Inaczej ta szkoła by się posypała, bo pociągnąłbym ją na dno za sobą. Jasne, Foster, że przyjdę. A jeśli nie będzie mnie nic trapić, to przyjdę do ciebie na kawę.
— Rano czarną, popołudniu z cukrem. — Czarnoskóry mężczyzna uśmiechnął się, pokazując w szerokim, jak na jego podenerwowanie, uśmiechu rząd białych zębów. — Uprzejmie zapraszam.
— Zabrzmiałeś, jakbyś reklamował lokatę w banku. — Mark zaśmiał się już głośniej, mrużąc oczy w rozbawieniu.
— Może minąłem się z powołaniem.
— Nie… Nie, nie… Bardzo dobrze ci idzie bycie psychologiem — odpowiedział Mark z uśmiechem, ale i szczerością. Po tym podsunął się bliżej mężczyzny i spojrzał na jego wargi, a potem jeszcze pytająco w oczy. — Chcesz tego, prawda?
Foster też spoważniał i skinął głową.
— Trochę zdarza mi się o tym myśleć.
Dyrektor już nic nie dodał, wychylił się jedynie, czując, że szczupłe palce zaczynają mu drżeć z nerwów. To nie był dla niego chleb powszedni, ale jednak chciał to zrobić. Chciał wiedzieć, jak to jest z Fosterem, ułożyć to sobie w głowie i postarać się chociaż poznać reakcje własnego ciała, by i biologia mu podpowiedziała, co o tym myśleć.
Ostatni raz spojrzał w ciemne oczy przed sobą, nim zamknął powieki i pocałował mężczyznę.
Usłyszał głębsze westchnienie, a zaraz potem poczuł ruch warg. Były pełne i ciepłe. Objęły zaraz jego usta, głównie dolną wargę i lekko zassały. Mark poczuł też, jak na boku jego głowy pojawia się dłoń przyjaciela, jak ten go lekko przyciska do siebie i subtelnie masuje kciukiem po policzku. Foster całował go delikatnie i przyjemnie. Miał wyczucie, nie zagarniał go za bardzo do siebie, pozwalał i dawał miejsce na kosztowanie jego ust, które wciąż miały posmak gorzkiej kawy. Przy tym czuć było znacznie lepiej jego naturalny zapach i bijące od niego ciepło.
I w tym wszystkim, co czuł Mark w tym pocałunku, nie było niczego złego. Nawet zapomniał się i poddał temu. Poddał się smakowaniu warg Fostera i dawaniu mu tego samego. Nie robili tego z języczkiem, a jedynie muskali się, ssali i lekko przekręcali głowy, by odrobinę to pogłębić. Mark też sięgnął do ciała drugiego mężczyzny i położył mu dłoń na ramieniu. Foster… naprawdę dobrze całował. A on był w tym tak zatopiony, że nie chciał przerywać. Było mu równie dobrze, jak dobrze piło mu się z nim kawę, rozmawiało w jego gabinecie, czy uzgadniało godziny pracy.
Westchnął głębiej, gdy delikatnie się odsunął po długim czasie tej subtelnej pieszczoty. Uchylił też powieki i spojrzał na mężczyznę przed sobą. Ten był lekko zarumieniony i właśnie oblizywał usta, na koniec zasysając mocniej dolną wargę. Patrzył też analizująco na Marka, aż w końcu uśmiechnął się subtelnie i zabrał dłoń.
— Po tym… niczego już nie żałuję.
— I dobrze. Ja również — odpowiedział dyrektor z podobnym uśmiechem i cofnął się trochę, ale nie sięgnął jeszcze po herbatę, by nie zabić nią smaku tego pocałunku. — Przyjemnie było. Tobie też?
— Odpowiem ci, kiedy zdecydujesz, czego chcesz ode mnie. Nie mogę mącić ci oceny sytuacji — odpowiedział Foster, chociaż miał wrażenie, że było za dobrze, bo nagle poczuł potrzebę, aby to pociągnąć, aby wydarzyło się coś więcej, aby Mark był jego, a nie Lisy.
— Brzmi fair — zgodził się z nim Moss i opadł plecami na oparcie kanapy, wzdychając ciężko. Po tym rozejrzał się po wnętrzu mieszkania, do którego zaprosił swojego przyjaciela i aż zrobiło mu się głupio. — Powinienem coś z tym wszystkim zrobić, hm? — rzucił, wskazując na koszmarne połączenie wszelkich możliwych motywów.
Ciemnoskóry mężczyzna przyjrzał się pomieszczeniu i znowu zobaczył portret. Był jak wyrzut sumienia. Już wiedział, że będzie mu się śnić po nocach.
— Odzwierciedla ciebie. Ma swój urok — odparł zwyczajnie, jak zrobiłby zawsze, chociaż kiedy już Mark wiedział, co do niego czuje, mogło to brzmieć bardziej dwuznacznie.
— Jest chaotyczne, niezrozumiałe i przywodzi na myśl człowieka, który nie wie, co ze sobą zrobić… — Mark pokręcił głową z rozbawieniem i w końcu sięgnął po herbatę. — Ale dzięki, Foster. Zawsze można liczyć na dobre, dyplomatyczne słowo.
— Proszę bardzo. Chociaż mi się szczerze podoba. Przypuszczam, że Lisie też by się podobało. I dużo tu sam w ogóle zmieniałeś? — dopytał Foster, także sięgając po herbatę, chociaż chętniej sięgnąłby znów po usta swojego szefa. Nie, to zielone światło źle na niego podziałało. Czuł, że po powrocie do domu będzie musiał przeprosić się z laptopem i swoim długoletnim chłopakiem, prawą ręką.
— Prawdę mówiąc, wiele zmieniałem i wiele razy. Chyba tu był mój błąd, bo zrobił się misz-masz, a mogłem wszystko zaplanować za jednym razem. Na przykład te zasłony… — mówił Mark, opowiadając o zmianach w mieszkaniu, o wpływie Sebastiana na dobór niektórych rzeczy i niefortunnych inspiracjach, które wprowadziły w jego mieszkaniu chaos. Rozluźniał się, prowadząc tę niezobowiązującą wymianę zdań i znów dzięki Fosterowi na moment zapomniał o tym, co czekało go w pracy. I o tym, że był to dopiero koniec października, a przed nim jeszcze wiele miesięcy walki z dążącymi do zwycięstwa nastolatkami i konieczność sprostania temu, co dzisiaj wyznał mu jego przyjaciel.

21 thoughts on “Project Dozen – 35 – Przyjaciel, który czuje więcej

  1. Katka pisze:

    Basia, super, że masz chwilę :) No i tak, uczucia wyznane… cóż tam teraz z nimi Mark zrobi. Zapewniam, że w tym wątku będzie się działo!

  2. Basia pisze:

    Witam,
    tak, tak mam chwilkę na nadrabianie zaległości…
    och jak cudownie, Foster wyznał swoje uczucia Markowi, i trzymam kciuki aby rozpatrzył to pozytywnie ;] i dobrze, że od razu nie odrzucił, że jednak coś między nimi by mogło być…
    Dużo weny życzę Wam…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. TigramIngrow pisze:

    Dobra, to tłumaczę.
    Rzygam tęczą, sram jednorożcami. – to odnośnie tego pocałunku. „Jak ciepły oddech wydobywa się spomiędzy jego warg i jak te naraz drżąco, niepewnie, łapią jego usta w słabym, pełnym obaw, ale i jakiejś tęsknoty i potrzeby pocałunku.”

    Od początku rozdziału miałam takie „Wtf, co ja czytam? Co to kur, ma być? ” Gej na geju gejem pogania. – W kwestii tego, że ojciec jednego z bohaterów sypiał z facetami za młodu, że psycholog jest zakochany w dyrektorze. Poczułam się tym ogłuszona.

    Aczkolwiek wcale się nie dziwię, że powstalo NM, pomysł sam się pchał do głowy. – A to w kwestii, że Foster jest psychologiem i kręci ze swoim pracodawcą, a jakoś tak mi się skojarzyło z Courtneyem i z tym, że on jest ze swoim podopiecznym. Gabinet, praca, zakazana relacja, uczucie które mało kto by pochwalił. Tak mi myśl uciekła dziwnym skokiem, ciekawy pomysł na opowiadanie. Które powstało.
    Ja pierdziele… Tego jeszcze nie grali. No nie mogę się otrząsnąć z szoku. – wyznanie Fostera. No jak to tak? W ogóle… co, jak, skąd?
    Jeszcze się okaże, że Sen sypia z tym facetem od projektu. No w tym momencie jakoś by mnie to nie zaskoczyło. – luźne skojarzenie.
    Pięknie u nich będzie wyglądała gwiazdka, jak jeden i drugi Moss zaprosi swoją randkę. Musiałam umyć podłogę bo mi się plynna tęcza wylała z telefonu. – a tu sobie wyobraziłam rodzinne święta Mossów, gdzie jeden pojawia się z Fosterem, a drugi z Franiem. „Miłość kwitnie wokół nas”. Słodziutko do porzygu, więc i komentarz o tęczy.

  4. Katka pisze:

    Tigram, czasami bez kontekstu nie ogarniam, co konkretnie komentujesz XD Jednak PD już długo wychodzi, więc jakoś tak trudno ogarnąć. Co do Sena, to nie jest gejem, więc on tu odpada, jeśli chodzi o homo postacie ;) Choć wielu by chciało inaczej XD Ale mamy już ich dość, żeby jeszcze kolejną parkę naciągać XD

  5. TigramIngrow pisze:

    Rzygam tęczą, sram jednorożcami. Od początku rozdziału miałam takie „Wtf, co ja czytam? Co to kur, ma być? ” Gej na geju gejem pogania. Aczkolwiek wcale się nie dziwię, że powstalo NM, pomysł sam się pchał do głowy. Ja pierdziele… Tego jeszcze nie grali. No nie mogę się otrząsnąć z szoku. Jeszcze się okaże, że Sen sypia z tym facetem od projektu. No w tym momencie jakoś by mnie to nie zaskoczyło. Pięknie u nich będzie wyglądała gwiazdka, jak jeden i drugi Moss zaprosi swoją randkę. Musiałam umyć podłogę bo mi się plynna tęcza wylała z telefonu.

  6. Katka pisze:

    Bebok, odpiszę Ci tu odnośnie wszystkich 3 komentów pod PD. Zdecydowanie Trey był potrzebny na korkach z matmy, bo inaczej te by się zamieniły w korki z seksu. Jak nawet echem „dojrzali” ludzie tacy jak studenci wolą sprzątać pokój zamiast uczyć się do sesji, to na pewno i nastolatki zamiast zakuwać do przedmiotu wolą się bzykać XD Och, a Solt… Solt jak widać wdepnął we własne łajno, ale jeszcze jest w projekcie, więc może wymyśli jakiś odwet… Następny rozdział – rodzinny, hehe, prawda. Jeden Moss zgojony, drugi Moss się gei… Tam muszą w tym Wyoming jakieś opary gejowskie się unosić chyba XD Nieśmiałość i pierwsze kroki zawsze urzekają, ale jak widzisz, poczytanie o dojrzalszych panach też jest spoko, szczególnie w opku, gdzie naokoło mamy dzieciaczki XD A Mark na pewno potrzebuje Fostera, pytanie tylko, czy ten jednak nie wystarcza mu jako przyjaciel…

  7. Bebok pisze:

    TAK!
    Nie sądziłam że sytuacja rozwinie się w taki sposób ale nie narzekam. Wiedziałam że coś między nimi będzie! Teraz tylko trzeba czekać na pozytywny (mam nadzieję) odzew Mossa! On potrzebuje Fostera, no nie może być inaczej ;)

  8. Katka pisze:

    Saki, wszyscy ogólnie macie przeczucie, ze Foster jednak jest w temat bardziej zgłębiony niż Mark, wiec nie ma się z czym spierać XD Ale tak, dobrze, że Mark coś niecoś już ugryzł z bycia z innym facetem – a na pewno dobrze dla Fostera, jeśli mieliby coś ze sobą kombinować. Och, a tęsknota do innych par to chyba stała rzecz w PD, czy wychodzi częściej, czy nie, a to wszystko z racji dużej ilości wątków. Ale na wszystko się doczekasz ;) Dziękujemy za komenta, wenę i pozdrowienia :) Również pozdrawiamy i życzymy udanego tygodnia!

  9. saki2709 pisze:

    Wiedziałam, że Foster coś do Marka czuje. Ale tego, co powiedział Mark, się nie spodziewałam. Hehe. Ale to dobrze. Przynajmniej ma jakieś doświadczenie. Coś czuję, że nie takie jak Foster, ale jednak. Mogę się oczywiście mylić, ale jest szansa, że mam rację i pan psycholog miał więcej razy do czynienia z facetem niż te trzy dyrektora. Fajnie, że coś ruszyło do przodu między nimi, strasznie im kibicuję i już się nie mogę doczekać, aż Mark podejmie ostateczną decyzję i będą razem. Bo oni muszą być razem. Tak bardzo do siebie pasują i w ogóle.
    Stęskniłam się za szczurkami. I za pozostałymi parami. Ciekawa jestem, co słychać u każdej z nich i nie potrafię powiedzieć, której najbardziej wyczekuję. Każda ma coś w sobie i o której parze by nie było, będę usatysfakcjonowana.
    Ciekawa jestem reakcji ojca i syna, gdyby się dowiedzieli o swoich drugich połówkach XD Oczywiście zakładając, że Mark i Foster będą razem.
    Pozdrawiam i życzę weny

  10. Katka pisze:

    O., ooo, półnagi Foster przed Markiem, haha, może wtedy szybciej by się nasz dyrektorek połapał, że może coś do niego czuć XD

    Mati, taaak, dla mnie też to taki trochę inny urok, kiedy dorośli, dojrzali faceci zachowują się tak nieporadnie. No i nigdy nie da się przewidzieć reakcji drugiego człowieka w 100%, więc nie dziwi mnie, że Mark trochę zaskoczył. A co do lat… hm, określonych dokładnie nie było, aczkolwiek Mark jest starszy od Fostera, ma jakieś plus minus 40 lat (może więcej, może mniej, musimy to dookreślić), Foster będzie z te 2-4 lata młodszy ;) A budowa ciała… hehehe… no na pewno będzie okazja poczytać dokładniej, jak wygląda pan psycholog XD Teraz w ciuszkach nie opisywałyśmy, ba, nie było też jakoś okazji chyba po prostu, niemniej Foster jest na pewno większy od Marka i na pewno mocniej umięśniony, ale jaką ma konkretnie budowę, to jeszcze się przekonasz :) I oczywiście czujemy się spełnione, że rozdział się spodobał :D

  11. Mati pisze:

    Ooooł, jak słodko. Aż nie wiem, co więcej napisać. To skrępowanie, takie obawy czy to robić są takie fajne. A szczególnie, że do młodzieży zakwalifikować ich już nie można.
    Ale w sumie trochę dziwne, że jednak Mark zareagował tak… spokojnie. Myślałem, że jednak reakcja będzie inna. Ale to nawet dobrze. To też miało jakiś urok.
    Foster też taki milusi bardziej niż zwykle.
    Ale najfajniejsze jest to, że i syn i ojciec mają takie „problemy” :-D
    Btw. Mam pytanko. Ile oni mają lat? Tzn Mark i Foster? I jakiej budowy jest ten drugi? Bo niby nadrobiłem zaległości z tym opowiadaniem, ale jakoś nie pamiętam. Aż mi wstyd.
    Więc, jeśli nie byłby to problem, to poprosiłbym najładniej jak umiem o odpowiedź. Dziękuję.
    No i kolejny świetny rozdział :-)

  12. O. pisze:

    Ah wgl.ma byc „om” przy boginia xD nie ma to jak autopoprawianie -.- może niech i Foster półnagi polata przed Markiem.xD ale brawa dla niego za cierpliwość xD

  13. Katka pisze:

    Linerivaillen, tak, niezręczność to dobre słowo. Foster mimo pewności co do swojej orientacji nie wie, jak się poruszać w tym temacie, bo boi się utraty przyjaciela, zaś Mark jest… zwyczajnie w totalnej rozsypce. A niby tacy dorośli faceci… XD Coming out, o ile będzie, to na pewno będzie spektakularny XD Ojciec i syn… czyżby geny? XD

    Sabrinetaylor, jak widać pan dyrektor ma wiele tajemnic XD Nie był zawsze taki grzeczny, na jakiego się wydaje. Ciekawe, czy jeszcze Was zaskoczy. Foster na pewno czuje się zaskoczony tym, że w ogóle Mark by coś… mógł chcieć z nim ten tego. Ach, jakie to słodkie, jak się marzenia spełniają XD

    Aeneryss, tak, masz trochę racji w tym, że jednak oni tutaj szybciej coś ustalili. W przypadku Sebastiana i Frania było to na zasadzie podejście nr 1, podejście nr 2, podejście nr 3 i tak dalej. Nie mogli dojść do porozumienia i cały czas było to odsuwanie tematu. Tutaj panowie raczej spróbowali do czegoś dojść. Co prawda mogą się wydawać bardziej nieporadni niż chłopaki, ale mimo wszystko jakoś to pchnęli do przodu. Haha, i masz rację, tutaj jedynym świadomym jest Foster XD Pytanie, czy to on puści farbę, czy to wyjdzie w jakiś inny sposób… XD

    Tomek, o jak miło! Witaj :D Szkoda, że dopiero teraz piszesz, ale lepiej późno niż wcale :D Taki mały coming out, hehe. Miło nam, że nasza strona Ci się podoba, że chętnie czytasz opowiadania i oczywiście w kontekście tego rozdziału, że i idea pana psychologa z dyrektorem przypadła do gustu. To taka jedyna dojrzala namiastka w tym szkolnym opku. Dziękujemy za wenę, chętnie zbieramy do koszyczka. I również pozdrawiamy :)

    O., doookładnie, i starszy i młodszy Moss mają to do siebie, że muszą sprawę przemyśleć, bez tego się nie obejdzie. Tym bardziej właśnie Mark, który chce wziąć to na chłodną głowę (Sebcio to faktycznie ma pod górę nie tylko z hormonami, ale i tym, że Franio mu półnagi przed nosem non stop lata XD). A Lisa… chyba Mark nie chce myśleć, co by powiedziała XD I zgadzam się, ze Foster ma złe podejście do tego, że zabiera Lisie Marka. Lisa to już przeszłość, a Markowi właśnie przydałby się ktoś, z kim mógłby być, kto by go kochał i dawał się kochać. No ale ten portret może trochę zbyt na widoku jest i przez to nasuwa tak niechciane myśli XD

  14. O. pisze:

    I ojczulek i synulek podchodzą do relacji podobnie – obaj chcą przemyśleć. Ale Sebastian dzięki boginią (xD) jest nastolatkiem i u niego jednak hormony biorą górę. Mark stara się jak najpoważniej podejść do sprawy, dodatkowo gdy dowiedział się, że jest iluś letnim crushem od Fostera <3 może to zaplusować tym, że relacja nie musi być do końca bez zobowiązań xD ważne, by Lisa nie przewracała się w grobie, że trafił się jej bi i pedałek xD
    Trochę szkoda, że Foster czuje się jakby jej coś odbierał a tak nie jest. Może pomoże Markowi ogarniac nie tylko życie ale i mieszkanie. Fajne było te porównanie wyglądu mieszkania do wnętrza xD coś w tym jest i może zamiast zdjęcia Lisy pojawi się zdjęcie Fostera xD
    A i w jednym miejscu macie, że mieszkanko by się Annie podobało, a to chyba Lisa, co?

  15. Tomek pisze:

    Zgadzam się z Aeneryss, że Mark i Foster sobie lepiej radzą. I w sumie to podoba mi się ten zamysł, żeby (być może) byli razem. :)
    Chyba jestem uzależniony od waszego bloga, bo wchodzę tu codziennie po kilka razy (choć wiem kiedy pojawiają się rozdziały). Jestem chamem bo nigdy nic nie komentowałem, a czytałem większość waszych opowiadań. Ale to się zmieni :D Życzę weny i pozdrawiam :3

  16. Aeneryss pisze:

    Jak dobrze, że w niektórych sprawach dyrektor jest bardziej zdecydowany niż jego syn. I pozwolę sobie nie zgodzić się z linerivaillen. Ta dwójka przynajmniej od siebie nie ucieka i załatwiła wszystko przy pierwszej rozmowie, jak dla mnie idzie im lepiej niż młodym xD chociaż obie pary mają swój urok.
    No i teraz mamy cudowną sytuację, w której ojciec będzie się ukrywał przed synem, a syn przed ojcem. I jedyna osoba, która o wszystkim wie to pan psycholog. Już to kiedyś pisałam, ale wtedy to się odnosiło chyba tylko do kobiet, ale wy coś macie do tworzenia genialnych psychologów, których nie da się nie lubić ;-)

  17. sabrinetaylor pisze:

    Woooow… nie spodziewalam sie tego po Marku. Znaczy tego, ze kiedys w ten sposob eksperymentowal. A co do Fostera, to troche sie domyslalam, ze moze cos czuc do Mossa, ale i tak bardzo mi sie podobalo, kiedy tak dowiadywali sie obaj, co drugi mysli :)

  18. linerivaillen pisze:

    Ale oni są niezręczni w tym wszystkim :) już chyba nawet Sebastian i Francisco lepiej sobie poradzili. xD Fajny ten wątek. Oni do siebie bardzo pasują, tylko potem będzie ciekawa sytuacja gdy ojciec i syn zrobi coming out jeden drugiemu xDD jak to rozegracie – nie wiem, ale jak mówiłam pod innym opo, kocham coming Outy i tylko na to czekam! Rozdział super, wena życzę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s