Fanfic by O. – A co jeśli?

A co jeśli….
A co jeśli on, chciałby zatrzymać czas? Wstrzymać wskazówki, by móc spoglądając na oddalającą się sylwetkę wszystko przemyśleć. Od nowa rozdzielać ich znajomość na najmniejsze cząstki, z których powstali oni. Rozłożyć na czynniki pierwsze definicję ich wspólnego bytu. Rozrysować w pamięci każdy jego uśmiech, zmarszczenie brwi, linie papilarne u dłoni. Tak, by upewnić się, że byli prawdziwi. Że to nie kłamstwo ich zrodziło a jedynie rozdzieliło. A co jeśli on, chciałby poczuć jeszcze raz gorący oddech na swoim karku? Ciepłe dłonie na swym ciele nie pozwalające mu zamarznąć? Co jeśli chciałby to sobie raz jeszcze przypomnieć, a później jeszcze raz i jeszcze… By nie pominąć żadnego szczegółu, by być pewnym, że pamięć nie zawodzi.. I odnaleźć ten moment, w którym to co wydawało się być piękne i błyszczące zaczęło więdnąć i blaknąć. Znikać dokładnie tak jak wyprostowane w oddali plecy. A co jeśli, to łzy zamazują mu ich obraz i tak naprawdę one wcale się nie oddalają? Co jeśli czas się wstrzymał, dając szansę na podbiegnięcie i zamknięcie drugiej osoby w swoich ramionach, tak by już nie odeszła. A co jeśli nie jest już za późno ?
A co jeśli nie jest już za późno, a on nie robi nic? Tylko pozwala by łzy zalały każde wspomnienie, by szloch zagłuszył tembr jego głosu odtwarzanego wciąż w głowie, by czas biegł dalej oddając ich w zapomnienie. Czy właśnie na tym polega miłość? Na pozwoleniu ukochanej osobie odejść wiedząc, że ta już nie wróci? Że nie ma już szans, by ze słów zbudować dom, coś czego on mu nigdy nie dał.
A co jeśli…
A co jeśli on pluje sobie w twarz, że prócz słów nie dawał nic? Że nie spotka już takiej osoby, która pokochałaby go równie mocno i bezwarunkowo? Że nie wypowie już słów, których nigdy nie wypowiedział, a pragnął to zrobić? A w słowa wypowiedziane nie doda więcej mocy i nadziei na ich spełnienie?
A co jeśli…
A co jeśli, Marvin nie ranił tylko Jaspera ale i siebie. Co jeśli nie potrafił spojrzeć w swoje odbicie w lustrze i przez to pozwolił na taki a nie inny zwrot wydarzeń. Co jeśli wiedział, że ścieżka, którą wybiera nie jest tą właściwą, a jednak nie potrafi się w nią nie zagłębiać? Co jeśli nie potrafi rozróżnić tego, czego naprawdę pragnie od tego, co tylko złudnie daje mu szczęście? Co jeśli próbował powstrzymać czas, jednak to nie cofnęło go. Co jeśli pamięta każdą łzę, złe słowo, ranę.. Co jeśli to wszystko jest żywsze od dobrych, starych czasów, gdy tak beztrosko mogli się kochać. Co jeśli obaj nie byli przygotowani na smutek i ciemność jaką niesie ze sobą rozstanie? Co jeśli to nie tylko Jasper był tym „złamanym”.
A co jeśli…
A co jeśli, to Jasperowi wymsknęła się z rąk miłość, którą usilnie pragnął zachować? Co jeśli to z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk, gdy była na to pora? Co jeśli obaj kaleczyli miłość, tłukąc ją na drobniejsze kawałki. Takie co pozostając w oczach i sercach nie pozwalają na odetchnięcie. Co jeśli to było jedyne uczucie, które mieli? Czy istnieje możliwość na dzielenie pustki? Na wypełnienie jej tym, co nie wypowiedziane, nie zrobione, nie osiągnięte.. Czy będzie w stanie objąć każdy zakamarek duszy, nawet ten najdalszy i najciemniejszy, głęboko i zawsze ukrywany przed światem? Co jeśli to właśnie tam skrywane jest to wszystko, co powinno ujrzeć światło dzienne? Co jeśli obaj tego nie dostrzegli, nie wyciągnęli i nie zamknęli w dłoniach akceptując.
A co jeśli…
A co jeśli, to było nieuniknione? Co jeśli to właśnie tak miało być. Co jeśli, tylko przez chwilę w wieczności dane im było wspólnie żyć? Budować własną iluzję, domek z kart. Co jeśli pewnych z pewnych pragnień nie da się zrezygnować, a tym bardziej sprawić, by współistniały? Co jeśli oni sami budowali między sobą granicę, choć tak żywo chcieli dzielić ze sobą każdą chwilę, każde wspomnienie.. Które teraz mogli jedynie przypominać sobie leżąc w pustych łóżkach, w chłodnej pościeli. Co jeśli na własne życzenie, nie mieli na wyciągnięcie dłoni tej drugiej? Do kogo można w takiej sytuacji odczuwać żal? Na kogo można zwalić winę i obarczyć złem całego świata.
A co jeśli..
A co jeśli każdy koniec ma nowy początek? Co jeśli cała ich wspólna historia pryśnie niczym bańka mydlana, a oni nie będą pamiętać kim byli i co dla siebie znaczyli? Czy o to, też będą mieć żal? A może wręcz przeciwnie, będą wdzięczni losowi za taką układankę, bo w końcu znajdą się w odpowiednim momencie w odpowiednim miejscu. Co jeśli, tak naprawdę nie chodzi o to, jak potrafimy się do siebie dopasować a o to, w jaki sposób patrzymy przez swoje oczy nawzajem? Czy można być tak różnym a tak podobnym? Czy to właśnie w tym tkwi cała tajemnica?
A co jeśli..
A co jeśli zadawanie sobie pytań nie jest w niczym potrzebne? Co jeśli instynktownie potrafimy się odpowiednio zachować? Co jeśli wystarczy tylko zamknąć oczy a odpowiedzi nasuną się same? Co jeśli je otworzymy a okaże się, że druga osoba jest bliżej niżeli myśleliśmy i to nie tylko w sensie fizycznym. Może właśnie chodzi o tą prostotę uczuć, które żywimy tylko raz. By nie pozwolić im zgasnąć, niezależnie od tego ile z nas w nich spłonie.
A co jeśli…
A co jeśli…
A co jeśli wciąż nie jest za późno?

7 thoughts on “Fanfic by O. – A co jeśli?

  1. linerivaillen pisze:

    Na początku myślałam, że chodzi o Shane’a ;) ostatnio znowu się pojawił, temat pasowało a tu taka niespodzianka! Fajny tekst. :)

  2. Katka pisze:

    Ive, ou :( Ale w sierpniu chyba będzie więcej. Mogę jedynie zapewnić, że będzie w tych dwóch rozdziałach gorąco!

  3. O. pisze:

    To miało być do szuflady xD niemniej miło mi, że mimo smęcenia podobało się to choć trochę <3
    Też się w sumie "utożsamiałam" z Jasperem, jeśli tak można nazwać poparcie zaborczości ^^ jednak on granice posuwa dalej niż bym umiała, więc z podobieństw nici xD

  4. Shivunia pisze:

    Smutkowato i depresyjnie. Co jeśli to dobre pytanie… gorzej że nie da się naprawić niczego co było przed „co jeśli”, bo zwykle to pytanie pojawia się po czasie.
    A dobrze jest wziąć to pod uwagę wcześniej. Chociaż i tak mało z tego pewnie by wyszło ;p Niemniej, zgadzam się z Kat. Jaz i Marvin muszą rozmawiać, bo obaj mają swoje problemy ale nie zeszli się dla fanu.
    Ogólnie dużo fajnych pytań jest tu zadanych, w umie całość w formie pytania. Najs, najs, ale że tak powiem, nie będę polecać na depresyjne dni ;p

  5. damiannluntekurbus17 pisze:

    A co jesli po smierci jest reinkarnacja?
    A co jesli jutro umre?
    A co jesli nie jest za pozno na spelnienie marzen?
    A co jesli nigdy sie nie zakocham? A co jesli…
    No wlasnie, co jesli – tyle pytan, brak odpowiedzi, to takie… wkurzajace.
    Nigdy nie lubilem Marvina, ale dla Jaspera moge mu odpuscic. Niech sobie zyja i beda szczesliwi. I tak dusza i sercem jestem z Charliem i Rushem. Marvin jest dla mnie zbyt wyzywajacy, a ja, no coz wole grzecznych mezczyzn (szkoda, ze ciezko ich znalezc w tych czasach…) z odrobina drapieznosci jak Jasper. Jasper jest podobny troche do mnie, w kwestii uczuc, bo jest zazdrosnikiem i nie lubi jak ktos inny dotyka swojej zdobyczy (jak ja nazywam ludzi). W koncu Marvin nazywa go tygrysem, a ja z chinskiego znaku tez nim jestem B)
    A slownik mam, tyle, ze dostalem go w konkursie nie pod choinka (pamietacie historie plagiatu?) xD

  6. Katka pisze:

    Uuuuu, smęt! Musiałaś mieć naprawdę odpowiedni do tego nastrój. Smuteczek, smuteczek, aż przez to bardziej pragnę szczęścia dla chłopaków! „A co jeśli zadawanie sobie pytań nie jest w niczym potrzebne?” – nie zgadzam się :( Z cały ostatnim akapitem się nie zgadzam, a przynajmniej w przypadku tej dwójki. Oni MUSZĄ rozmawiać i całe szczęście, że próbują. Muszą wypowiadać swoje myśli na głos, bo inaczej marny dla nich koniec. Ogólnie smętkowo, ale nastrojowo :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s