Fanfic by Desire – Alternative

Co by się stało, gdyby nagle świat jaki dotąd znaliśmy diametralnie by się zmienił? Co jeśli ludzie utraciliby kontrolę nad własnym życiem, a w społeczeństwie zapanowałaby ciężka do zrozumienia, we wcześniejszych realiach, hierarchia? Głód, strach, cierpienie, niepohamowane instynkty…a to wszystko byłoby dopiero początkiem…

Mężczyzna przebudził się i z ociąganiem otworzył swoje zaspane oczy. Był niewyspany i zmęczony, ale wiedział, że ma dziś do załatwienia kilka ważnych spraw, które nie mogły być już dłużej odkładane. Życie bogatego i bardzo wpływowego biznesmena zdecydowanie nie było tym o czym marzył będąc jeszcze dzieciakiem, ale zdawał sobie sprawę z rangi swoich obowiązków i miał świadomość, że nie może zawieść.
Przeciągnął się na łóżku i spojrzał na zegarek stojący na szafce obok. Dochodziła dziesiąta. Westchnął ciężko i przekręcił się na drugi bok. Ze zdumieniem odkrył, że jego jedynego i ulubionego zwierzaczka nie było już z nim w łóżku. Zmarszczył brwi z niezadowoleniem, bo aktualnie miał jeszcze chwilę czasu do pierwszego spotkania i chciał się trochę poprzytulać. Warknął pod nosem ciche przekleństwo i w końcu wstał z łóżka. Najpierw kawa, a później pójdzie go poszukać. Albo każe Annie go znaleźć. Tak, to był dobry pomysł.
Po szybkim odświeżeniu się w łazience, zszedł na dół, gdzie tak jak się spodziewał, zastał Annę, która chyba właśnie zabierała się za sprzątanie. Podszedł do ekspresu i zaczął ustawiać wszystko, tak jak podpatrzył ,kiedy robiła to kobieta, aby zaparzyć kawę.
Pokojówka drgnęła, gdy go zobaczyła i z lekkim rumieńcem przywitała go nieśmiało.
— Dzień dobry, panie McMillan.
— Cześć— odpowiedział z lekkim uśmiechem.— I mówiłem, żebyś nie zwracała się do mnie aż tak formalnie.
— Tak, przepraszam!— odparła od razu.
Chłopak tylko pokręcił głową i zabrał swój napój, siadając na krześle.
— Widziałaś dzisiaj Masona?— zapytał, kiedy już wypił.
Kobieta zamyśliła się na chwilę, a później spojrzała mu w oczy z niepokojem. Wiedziała, że ich pan jest miłym i uczciwym mężczyzną, ale zmieniał się diametralnie jeśli tylko chodziło o jego ukochanego pupila.
— Nie, dzisiaj niestety go nie widziałam.
Josh zmarszczył brwi i odstawił swój kubek na blat. Spojrzał na swoją pracownicę poważnie.
— Wychodzę, mam za chwilę spotkanie— oznajmił.— Ale kiedy wrócę ma czekać na mnie w sypialni, jasne?— powiedział uprzejmie, a jednak ton jego głosu nie pozostawiał wątpliwości co do tego, że jeśli jego rozkaz zostanie złamany, kobieta poniesie konsekwencje swojej niesubordynacji.
— T-tak jest— odpowiedziała pokornie.
Chłopak kiwnął jej na pożegnanie głową i udał się do drzwi, przy których już czekał na niego Robert. Nie przepadał za lokajem, ale ten wykonywał wszystkie swoje obowiązki sumiennie i był dobrym pracownikiem. Nie miał podstaw, aby go wyrzucać. Nie był też potworem, żeby skazać go na pewną śmierć.
— Miłego dnia, panie McMillan— usłyszał, kiedy już wychodził ze swojej rezydencji.
Nie odwracając się do niego, skinął głową i poszedł do podstawionego samochodu.
Po dwóch spotkaniach biznesowych, wizycie u dietetyka oraz ćwiczeniach na siłowni, Josh był już wykończony i marzył tylko o czymś do zjedzenia, a później ciepłej pościeli i najlepiej gorącym ciele, do którego będzie mógł się przytulić. Czuł się spięty i zdawał sobie sprawę z tego, że potrzebuje szybkiego rozluźnienia.
Do domu wrócił w nienajlepszym nastroju i bez słowa do witającego go Roberta ani uśmiechniętej Anny, udał się na górę.
Wszedł do swojej sypialni i momentalnie zirytował się nie zastając tam swojego podopiecznego. Warknął cicho pod nosem i już miał zamiar iść opieprzyć pokojówkę za niedopilnowanie obowiązku jakiego na nią nałożył, kiedy usłyszał, że drzwi od łazienki się otwierają.
Z pomieszczenia wyszedł jego, ubrany jedynie w ręcznik na biodrach, czarnowłosy pupil. Obrzucił swojego pana lekceważącym spojrzeniem i bez słowa podszedł do szafki, w której miał kilka swoich rzeczy.
— Nie przywitasz się ze mną ładnie?— rzucił Josh, patrząc na niego karcąco.
Awordz spojrzał na niego przez ramię unosząc brew w górę i zakładając bokserki na swój szczupły tyłek.
— Nie sądzę— odpowiedział arogancko i z powrotem odwrócił się do niego tyłem.
Josh aż westchnął słysząc ten jego twardy ton. Czasami był na siebie zły, że nie potrafił go porządnie ustawić do pionu, a innym razem zastanawiał się czy tego w ogóle chce. Mężczyzna bardzo mu się podobał taki jak był teraz. Mimo, że całkowicie zależny od niego to jednak nieustępliwy i niemożliwie aż pewny siebie. Kręciło go to.
— Muszę się rozluźnić— powiedział chłopak i przytulił mężczyznę od tyłu, dyskretnie wciągając jego zapach. Był taki pociągający…
Na to Mason od razu przekręcił się do niego przodem i odepchnął go. Złapał Josha szybkim ruchem za szczękę i polizał go po ustach.
— Taak?— mruknął zaczepnie czarnowłosy.
Zielonooki przytaknął mu i przesunął dłońmi po jego nagim torsie.
— Hmm, a ty mi musisz w tym pomóc.
— Muszę?— uśmiechnął się wrednie Mason.
— O tak!— przeciągnął samogłoski, seksownie przy tym mrucząc.
— To na kolana— zażądał głosem nieznoszącym sprzeciwu i łapiąc go za włosy, sam sprowadził go do parteru.
Josh jęknął na takie traktowanie. Uwielbiał się oddawać temu mężczyźnie. Dobrze wiedział, że w codziennym życiu musi stale trzymać rękę na pulsie, więc niesamowitą przyjemność sprawiało mu oddanie władzy chłopakowi. A Mason idealnie się do tego nadawał. Doskonale wiedział jak jego pan lubił być pieszczony i dawał mu to nawet z nawiązką.
— Chcesz tego kutasa, co?— zamruczał Awordz, przybliżając jego twarz do swojego krocza.
— T-tak— szepnął i położył mu dłonie na udach, chcąc się podeprzeć.
— Więc bierz go— rozkazał, szarpiąc go brutalnie za włosy.
Josh przełknął ślinę i drżącymi lekko rękami, rozpiął jego spodnie, zsuwając mu je pod tyłek. Z błogim westchnieniem od razu zabrał się do roboty, chcąc już poczuć wszystko mocniej. Z wykwitającymi na twarzy rumieńcami, lizał i ssał twardniejącego już penisa. Uwielbiał go i już nie mógł się doczekać tego co przyjdzie potem, dlatego starał się mu robić jak najlepiej, żeby szybko móc poczuć jeszcze więcej. Chociaż już samo uczucie dużego, gorącego i pulsującego penisa w ustach było nieziemsko podniecające. Czasami miał wrażenie, że mógłby dojść od samego ciągnięcia swojemu pupilowi.
Mason sapnął cicho z przyjemności i pociągnął Josha za włosy, odciągając go od swojego krocza.
— Rozbieraj się— rozkazał i z lubością patrzył jak zielonooki, nadal przed nim klęcząc, ściąga swoją bluzkę i rozpina spodnie.
Mężczyzna schylił się do niego, wcałowując się w te jego zaczerwienione wargi i podniósł go na nogi, po czym rzucił go na łóżko. Jednym, szybkim ruchem zszarpnął mu spodnie razem z bokserkami z tych jego zgrabnych nóg. Pochylił się nad nim nisko i złapał w dłoń jego, sztywnego już, członka.
— Chcesz więcej?— zawarczał mu cicho wprost do ucha.
Josh wygiął się do tyłu, wypychając biodra do jego dłoni. Jęknął głośno. Chciał, potrzebował więcej, szybciej i mocniej.
— Aa…Tak! Taak— sapnął rozgrzany.
Czarnowłosy uśmiechnął się groźnie, ale z widoczną satysfakcją i przekręcił go szybko na brzuch, podciągając jego biodra w górę. Josh zaczerwienił się mocniej, czując się tak bardzo wyeksponowanym, ale nie zamierzał teraz narzekać. Było mu za dobrze, żeby przestawać.
— Rozkładaj nogi, mała kurwo— zaśmiał się Mason.
Zielonooki przełknął ślinę i schował twarz w poduszkę, czując jak policzki go niemal palą. Nie skomentował jednak rozkazu mężczyzny tylko posłusznie rozłożył przed nim nogi. Nie znosił w sobie tego, że kochał być dla tego chłopaka taką wyuzdaną zabawką. To go tak cholernie podniecało, a jednocześnie sprawiało, że miał ochotę zapaść się pod ziemię.
Awordz nie dał mu czasu na rozmyślania, bo od razu przysunął się do niego i otarł swoim sztywnym penisem o słodki tyłeczek. Nie chcąc już dłużej czekać, naparł lekko śliską główką na malutkie wejście chłopaka.
McMillan jęknął w poduszkę i zacisnął na niej dłonie, kiedy poczuł jak Mason zaczął w niego wchodzić.
— Je-jeszcze!— wyjęczał i wypchnął lekko biodra.
Mężczyzna zamruczał i wbił się w niego jednym, szybkim ruchem aż do samego końca. Wszedł w niego cały i nie dając mu ani chwili na przyzwyczajenie się, zaczął się w nim mocno poruszać.
Josh dyszał, sapał i jęczał rozpływając się w przyjemności jaka płynęła z jego ciasnego tyłeczka. Wił się pod mężczyzną, który tak dobrze mu robił i błagał o więcej. Był uzależniony od tych szybkich i celnych ruchów w jego wnętrzu.
— Mason…więcej…Ach! Jeszcze!— skomlił.
Czarnowłosy pociągnął go za włosy do siebie i ugryzł go w szyję, zostawiając na niej spory ślad.
— Ciasną masz dupcię, psinko— warknął i wbił się w niego jeszcze mocniej.
— A-ach! Mason, błagam!
Ten znowu popchnął go tak, że wylądował twarzą w poduszce. Złapał go za oba pośladki i rozchylając je, zaczął się poruszać szybciej i bardziej chaotycznie. Obaj byli już wyraźnie na skraju spełnienia.
Po chwili Josh zajęczał głośno i nawet nie dotykając swojego chuja, doszedł na pościel pod sobą. Mason poruszał się w nim jeszcze chwilę, po czym spuścił się głęboko w jego dziurce. Odetchnął kilka razy i wysunął się z jego wnętrza, klepiąc go mocno w pośladek, na co chłopak zareagował cichym jękiem.
Był teraz tak przyjemnie zmęczony i rozluźniony. Tego mu było potrzeba po całym dniu pracy i różnych spotkań. Przysunął się do rozgrzanego ciała obok siebie i położył mu głowę na torsie, przytulając się,
— Zmęczony pies?— zapytał wrednie Mason.
Josh tylko mruknął cicho i nic nie mówiąc zapadł w sen. Czarnowłosy tylko pokręcił głową z delikatnym uśmiechem. Może i był tutaj chorym na jego utrzymaniu, ale taka forma zapłaty bardzo mu odpowiadała. W końcu od zawsze leciał na ten jego gorący tyłeczek.
Z takimi myślami on również po chwili zasnął, wymęczony seksem.

7 thoughts on “Fanfic by Desire – Alternative

  1. Nate. pisze:

    Z początku byłam zaskoczona, jak chyba większość :) no i pozytywnie nastawiona do Dominującego Josha Pana :D ale tak sobie czytam i myślę, niee, Josh odbierający się brutalnie do dupy Masona, to mi nie pasuje… Ale gdyby tak brutalnie dobierał się do jego chuja…? Ujeżdzał go i wyzywał od psów i swoich własności, jak to we właściwej rzeczywistości robił Mason? To mogłoby być hot :D ale taka wersja też mi się podoba. Josh nigdy nie ma dość tego swojego wladczego Pana… Czy też raczej sługi :D

  2. Shivunia pisze:

    Z racji że ostatnio, przekładanie na później, jest moją druga naturą, komentuje dopiero teraz.
    Ale cute! fajna alternatywa. Też myślałam o tym że to Mason jest w łóżku na początku. Chociaż miałam pewne wątpliwości przez tytuł. Jeszcze dumałam czy to może ktoś z innego opowiadania czy coś. Ale potem Joshek jako pan! hahaha, słodziak straszny :) Nie widzę go jednak dalej pijącego kawę :p
    Fajnie też że się nie zmienił jakoś, i jest nadal dobrym chłopakiem. Mason też się nie zmienił. Trafił mu się dobry pan ;) A Josh ma takiego pupila, że chyba ten jest nim tylko poza łóżkiem hahaha, i to dlatego że MUSI XD
    Fajna alternatywa. Seksowne było to klęczenie pana przed swoim chorym! Mraaaaaał :3
    Super, dzięki za fik :D :*

  3. Omega pisze:

    Josh niezależnie od tego, czy będzie zdrowy czy nie, nie będzie miał seksownego tyłeczka Masona xD
    Na początku tego opowiadania coś mi nie pasowało, ale okej – czytam. Jest coś o pupilu… i takie: „okej, chyba jednak jest okej, a słodki Josh się pewnie gdzieś szwenda” a potem przez to „panie McMillan” wiedziałam już, co było nie tak :) Mason nawet jako zarażony będzie w Joshu ( ͡° ͜ʖ ͡°) i nawet w alternatywnym świecie, w którym ma zupełnie inny status społeczny, się to nie zmieni :)

  4. O. pisze:

    Josh nawet jako pan nie ma szans na zaliczenie tyłka Masona, ale z każdym seksen pewnie ta ochota ulatuje mu z głowy xD Mason ma zawsze słodkie myśli -bonus na którąś z Wielkanocy – więc fajnie, że tu na koniec było to lekko ukazane na koniec <3

  5. Bebok pisze:

    Ojej ;D Kiedyś się nawet zastanawiałam jakby to wyglądała, gdyby zamienić ich rolami. Ale jakoś myślałam, że jednak Josh chciałby skosztować Masonowej dupci xd Niemniej jednak, role do nich przylgnęły na tyle mocno, że ciężko wyobrazić sobie inną konfigurację i jakoś mega dominującego Josha… to po prostu do nich nie pasuje! Więc…. podobało mi się xd

  6. Liv pisze:

    O wow. Nie spodziewałam się tego, jest super. Serio, tęsknię strasznie za tą parą, a jeszcze przeczytać o nich w takiej odsłonie… <3 Też zastanawiałam się, czy Mason zmieni się w psiaka a Josh w sadystę, ale to chyba niemożliwe. I Mason był trochę słodki (nigdy nie myślałam,że uraczę go takim komplementem xd)

  7. Katka pisze:

    Woooow, MEGA! Pomysł mi się cholernie spodobał. Najpierw byłam pewna, że to Mason śpi, a potem to McMillan, hahaha, Joshątko na miejscu swojego pana. Ale jak widać nie do końca XD Wygląda na to, że upodobania im zostały. Bardzo mi się podobała scena, w której Josh wszedł do sypialni, Mason wyszedł z łazienki i pokazał się od tej swojej aroganckiej, pewnej siebie strony. Bo aż się zastanawiałam, czy to będzie totalne odwrócenie i Mason jednak będzie uległy i tylko w duchu zacietrzewiony, ale na szczęście był po całości sobą. I seks super! Och, pan na kolanach, sługa z zamoczonym w ustach penisem… Mrał :D To lubię! Bardzo fajnie to ogarnęłaś, dzięki wielkie :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s