Project Dozen – 30 – Nowy język konwersacji

Okej, może „Spartacus” wciągał go jak cholera, ale sama wiadomość od Woody’ego sprawiła, że nawet nie zawahał się wyłączyć odcinek i zebrać się, by pójść do swojego chłopaka. Dlatego już dziesięć minut po otrzymaniu smsa szedł do sąsiedniego internatu. Cieszył się, że dzisiaj był piątek i nie musi odrabiać na jutro zadań. Mógł więc cały swój czas poświęcić chłopakowi.
Doszedł pod pokój numer 215 i zapukał, mając nadzieję, że wygląda ładnie. Uczesał się przed przyjściem, ale wiał tak mocny wiatr, że nie był pewien, co zostało z jego grzywki.
Drzwi odtworzyły się po chwili, a w nich zobaczył Woody’ego. Był w kolorowej, bawełnianej koszulce, która pasowała mu do włosów klimatem i w spodniach alladynkach do kolan.
— Hej, wchodź — zachęcił, puszczając go w przejściu. — Nigdzie nie idziemy, nie? Bo się już przebrałem.
— Nie po to masz wolny pokój, żebyśmy gdzieś szli — odpowiedział z uśmiechem Tomas, a kiedy zamknął za sobą drzwi, cmoknął drugiego chłopaka. — Poza tym zimno jest. Brrr, winter is coming.
Woody zaśmiał się i uśmiechnął ładnie wąskimi ustami.
— To z „Gry o Tron”, nie? — upewnił się i jeszcze przekręcił zamek, tak na wszelki wypadek.
— Nooo i lipa, że trzeba tyle czekać na następny sezon… — Blondyn jęknął i pochylił się, by zdjąć swoje białe adidasy. — A gdzie Trey?
— U Harper. Jej rodzice pojechali na kolację, więc poszli wykorzystać sytuację —wyjaśnił gospodarz, siadając na swoim łóżku. Miał rozpuszczone dredy i z zaciekawieniem przyglądał się Tomasowi.
— Fajnie. I on już nie jest zawieszony, nie? — zagadał ten, zdejmując jeszcze grubą bluzę z kapturem, w której tu przyszedł. A gdy został w podkoszulku, rozejrzał się, czekając na jakiś znak od Woody’ego, gdzie może usiąść, ale w końcu sam podszedł do jego łóżka i usiadł na skraju.
— Już nie. Więc wraca na stare tory. I ty co? — Woody skinął na niego. — Co tak siadasz na skraju.
Tomas wzruszył ramionami z lekkim uśmiechem.
— Tak jakoś… A jak mam usiąść?
— Po pierwsze? Bliżej — dodał Woody z uśmiechem zawadiaki. — I jeszcze, co do tego zawieszenia. Myślisz, że dobrze robię, nie mówiąc Treyowi, że to Cody?
Tomas zamyślił się, przysiadając się bliżej i opierając plecami o ścianę. Tak, żeby mieć swoje udo obok uda chłopaka.
— Nie wiem… Z jednej strony na miejscu Treya chciałbym wiedzieć, żeby się zemścić, a z drugiej to… no, może lepiej nie mieszać go w projekt, bo co będzie, jak Cody coś mu o tym palnie?
— Niby też obowiązuje go tajemnica. — Woody wydawał się zamyślony, ale dla Tomasa przyjemnie zamyślony, bo ręka gospodarza właśnie znalazła się na jego kolanie i zaczęła je niespiesznie gładzić. — Ale nie chcę go za bardzo w to mieszać. Jeszcze ta menda dziennikarska zrobi coś więcej w ramach odwetu za odwet. To błędne koło.
— Dokładnie. A Treya to w ogóle nie dotyczy, więc bez sensu. Ej, ale fajnie, że pierwsza tura się skończyła, nie? I że obaj dalej w tym jesteśmy — dodał żywiej Tomas, bo wczoraj na ich pagery doszła wiadomość, że pierwsza część zadań się skończyła i pozostała ich jedenastka.
— Mhm, chociaż myślałem, że zostanie dwanaście osób. W końcu zadania nie były takie trudne.
— Nie były? Spróbuj schować całą srajtaśmę z dwóch internatów i szkoły — jęknął Tomas, bo po tamtym dniu miał zakwasy w całych nogach od biegania tam i z powrotem po schodach.
— Cóż… — Woody wzruszył ramionami i cmoknął go krótko. — Może mam więcej szczęścia.
— Ale teraz będzie trudniej i może też ktoś odpadnie… — odpowiedział z zamyśleniem Tomas, ale po tym buziaku jego myśli coraz bardziej zaczęły skupiać się na ciele Woody’ego. Przesunął więc rękę na jego udo. — Ej, a w ogóle tak pomyślałem… że skoro Trey też już chodzi do szkoły, to może… tak na serio zrobimy korki z matmy? — zapytał, wykrzywiając usta. — Bo w tym tygodniu nie zaliczyłem testu…
Woody od razu ściągnął brwi z pytającą i srogą miną.
— Z czego?
— Z jakichś durnych zadań z treścią. Bo ja na geometrii jestem, nie? I tam było kilka takich, że widząc, że to, to i to ma tyle, oblicz tamto. Ale te dane wcale mi nie wystarczają! Jakiś sadysta te zadania tworzył…
Woody zaśmiał się i klepnął go w udo.
— Czekaj — poprosił i wstał. Zabrał swój skoroszyt do matematyki i pokazał mu, otwierając na ostatniej zapisanej stronie. — My teraz mamy to, więc myślę, że nie jest tak źle. — Zaśmiał się, pokazując Tomasowi rzędy… liter. W sumie nie było tam już prawie w ogóle cyfr, a zadania rozwiązywało się na wzorach, które dla blondyna wyglądały jak wzory alchemiczne.
Skrzywił się i wręcz rozbolały go oczy od patrzenia na to wszystko. Zdecydowanie wolał język angielski czy historię…
— Szacun… Czemu ja nie mogę być taki mądry? — jęknął.
— Bo jesteś przystojny — odparł Woody ze śmiertelną powagą.
Drugi chłopak zerknął na niego i mimowolnie się uśmiechnął. Wykręcił się tak, żeby przewalić Woody’ego na plecy i pochylił się nad nim.
— Ale ty też… — odpowiedział i znów go pocałował.
Drugi chłopak roześmiał mu się w usta, nie mogąc się powstrzymać. Starał się przy okazji odrzucić gdzieś zeszyt.
— To był szyderczy śmiech pod tytułem „ja jestem przystojny i mądry, a ty tylko przystojny”? — mruknął zaczepnie Tomas, jedną ręką podpierając się z boku jego głowy, a drugą już zsuwając w dół, pod bluzkę swojego chłopaka. Sam fakt, że byli pewni, że nikt tu nie wejdzie, dodawał mu sporo odwagi.
— To był śmiech pod tytułem „skoczyłeś na mnie, jakby zamiast przystojny było napalony” — odparł ze śmiechem Woody, wyciągnął rękę do szyi Tomasa i przyciągnąwszy go do siebie, pocałował go. — Ale i tak nie unikniesz korków.
— No… ale to dobrze, by Trey też był… bo sam się przy tobie nie skupię — odpowiedział niższym głosem Tomas i udało mu się dosięgnąć nagiego sutka Woody’ego.
Ten stęknął krótko.
— No, właśnie widzę.
Tomas uśmiechnął się tylko szeroko i znów go cmoknął. Starał się na niego za bardzo nie kłaść, żeby go nie przygniatać. Zresztą, leżenie bardziej obok sprzyjało podwinięciem koszulki chłopaka. Chciał nie tylko go czuć, ale też widzieć, więc odsłonił jego szczupłą klatkę piersiową i possał sutek.
Woody znowu odetchnął niżej. Dobrze, robiło mu się gorąco…
— Widzę, że zaczynasz zmieniać język konwersacji — wymruczał, patrząc na to, co się z nim działo.
Jasne, niebieskie oczy spojrzały na jego twarz, a język Tomasa zrobił kółeczko wokół wilgotnej brodawki.
— Tak trochę. Ale to twoja wina, że od razu na łóżko poszedłeś — odpowiedział ze śmiechem, głaszcząc go po bokach. Nie próżnował.
— Nie mam tu za bardzo innych miejsc siedzących — odparł Woody, kładąc jedną dłoń na ramieniu blondyna i drugą pod swoją głową, aby lepiej widzieć. — I czemu to zawsze ja jestem ofiarą?
— Bo ja szybciej wchodzę w rolę drapieżnika — odpowiedział ze śmiechem Tomas i obsunął się trochę niżej, by zacząć obcałowywać jego skórę wokół pępka.
— Właśnie, co do wchodzenia w role, pamiętam też wasz napad na Patricka i urnę. — Woody zaśmiał się i wychylił się po całusa. — Mam nadzieję, że teraz jesteś sobą, a nie jakiś Gerardem Sprawiedliwym?
Tomas też się roześmiał i na chwilę zapomniał o obcałowywaniu jego ciała.
— Byłem Czarownikiem Mycroftem. Ale spoko, teraz jestem po prostu Tommym — odpowiedział na koniec z niemal niewinnym uśmiechem i liznął jego podbrzusze.
— Mycroft nie był w Holmesie? — dopytał Woody na wdechu, bo kiedy poczuł ciepły i śliski język tak nisko i tak blisko swojego krocza, od razu nabrał więcej powierza do płuc.
— Był, ale cicho, prawie nikt się nie skapnął — odpowiedział ze śmiechem Tomas i rozpiął mu guzik. Zerknął przy tym na niego pytająco.
Woody wzruszył ramionami.
— Nie wiem… To jak ty chcesz — odparł, patrząc na niego już z rumieńcami.
Drugi chłopak przełknął ślinę i poczuł, że bardzo dobrym pomysłem było zdjęcie bluzy. Ale tak prawdę powiedziawszy, wolałby teraz nie mieć na sobie nic, bo już było mu gorąco.
Rozpiął spodnie Woody’ego, a potem obsunął mu je razem z bielizną trochę w dół.
— Trey na pewno nie wróci wcześniej, nie? — upewnił się, przyglądając się penisowi przed twarzą i masując go.
Woody, gdy tylko jego członek znalazł się na wierzchu, odetchnął głośno, a jego serce przyspieszyło dwukrotnie.
— Nie zapowiada się, a jak coś, to poczeka przed drzwiami — odparł, już nie dodając, że kumpel sam mu zasugerował, aby zadzwonił po Tomasa.
— Spoko wodza.
Blondyn odetchnął gorącym powietrzem na krocze Woody’ego i kontynuował jego pieszczoty. Już kilka razy byli sam na sam, ale dotąd nie zapędzili się dalej niż oral. Chcieli iść powoli, poznawać się i dopiero wkraczać na głębsze wody… ale Tomas już dłużej nie mógł. Wiedział, że chce być z Woodym, że przy nim czuł się sobą i że ten go akceptował. A teraz… chciał go poznać od środka. Tym razem dosłownie.
— Rozbierzmy się całkiem…? — zasugerował z rumieńcami na policzkach.
Woody chwilę się zawahał. Analizował i układał sobie wszystko w głowie, aż nagle przewalił Tomasa na bok i wspiął się na jego biodra. Zdjął koszulkę przez głowę, a czubek jego penisa wystawał zza gumki spodni, które same podciągnęły się w górę, kiedy rozsunął nogi.
— Chcesz?
Przez chwilę w odpowiedzi widział tylko żywe i nagle rozpalone iskierki w oczach Tomasa. Po chwili jego dłonie spoczęły mu na udach, a chłopak odetchnął i odpowiedział:
— Pytasz… Pragnę.
Woody roześmiał się.
— Jezu, jesteś słodki — zamruczał i pochylił się, by cmoknąć go i także sięgnąć pod jego koszulkę i ją zdjąć.
— Jak już wyzywasz mnie od bogów, to lepiej jakiś Apollo albo Hermes… On przynajmniej miał skrzydlate sandały, a Jezus tylko brodę — odparł Tomas z lekkim uśmiechem i trochę się podniósł, by wspomóc Woody’ego. Gdy już miał nagi tors, znów opadł na plecy.
Woody przewrócił oczami.
— Och, więc wołać do ciebie Apollo? — spytał, sięgając między nogi do spodni Tomasa.
— Niee… chyba wolę Tomas — odpowiedział ten z lekkim zawstydzeniem, ale równocześnie jego dłonie były chętne, by obmacywać uda Woody’ego. Chciałby znaleźć się pomiędzy nimi. I w sumie był tego bliski, ale przeszkadzał mu materiał spodni, który dzielił ich ciała.
— A Tommy? — drażnił się z nim Woody, rozpinając mu spodnie i w końcu ciągnąc je w dół. — Dupa do góry.
Jego prośba została wykonana, a blondyn uśmiechnął się szerzej, gdy Woody mógł zobaczyć jego członek już w erekcji.
— Tommy też spoko.
Woody zerknął na jego penisa i objął go dłonią.
— Mmm… na pewno nie Tomcio Paluch. — Zaśmiał się i pochylił do przodu, całując swojego chłopaka i aż opierając swoją twarz o jego.
Ten odetchnął głęboko przez nos i nie tylko odpowiedział na pocałunek, ale i na dotyk niżej. Zafalował biodrami, a ciężar Woody’ego w ogóle mu przy tym nie wadził. Dredy zwisały po bokach jego twarzy i łaskotały specyficznie, ale jednocześnie nawet kiedy zamykał oczy, czuł, że jest z Woodym. Nigdy nie spotykał się z kimś, kto miał takie włosy i… tak pachniał.
Jego nastoletnie libido szalało, ale równocześnie umiał zastosować kilka technik, by nagle nie dojść, a to wszystko dzięki Julesowi. Chociaż wiedział, że wspominanie imienia byłego przy obecnym jest niestosowne, więc nie powiedział tego głośno. Wolał, żeby w momencie, kiedy dojdzie co do czego, Woody chwalił jego zasługi.
— Jeszcze twoje… — wydyszał w usta chłopaka, bo chciał, żeby ten też już był nagi.
Woody przytaknął i na chwilę położył się obok Tomasa, aby zdjąć swoje spodnie i bieliznę. Skopał je po tym na podłogę i znowu wsunął się na drugiego nastolatka. Ich sztywne penisy szturchały się, co rozbawiło gospodarza na tyle, że chwycił swój i uderzył raz z prawa, raz z lewa o członek drugiego chłopaka.
— Walka na miecze? — Tomas też się roześmiał i przekręcił Woody’ego, samemu pakując się na niego. — Wiesz, że masz do czynienia z większym wojownikiem? — dodał nisko i groźnie, chociaż jego oczy błyszczały od rozbawienia, tym bardziej, kiedy Tomas odsunął biodra i dźgnął go w udo.
— Twierdzisz, że masz wyższy level? — spytał Woody, śmiejąc się z tej rozmowy, co rozluźniało go przyjemnie. Do tego zdawał sobie sprawę, jaka rola mu przypadnie. Ale ostatnio uznał, że może na to iść.
— Śmiesz wątpić? — odpowiedział w podobnym tonie Tomas, kładąc dłonie na jego ciało gdzie popadło, choć najpierw odchylił jego nogę, by mieć to seksowne udo przy swoim biodrze.
Woody przełknął ślinę i nawet jakby chciał, nie byłoby to dyskretne, kiedy Tomas nieustanie się na niego patrzył.
— To jest już ten moment, z którego żaden nas żadnym kłamstwem się nie wykpił, że to nie tak, jak wygląda — powiedział i wyciągnął do niego rękę. — Chodź, chcę się całować.
— Ale ładnie prosisz… — Tomas był wręcz urzeczony.
Ujął go z boku twarzy swoją dużą dłonią i pocałował namiętnie. I na chwilę zatracił się całkowicie w tym pocałunku, bo zapomniał o wszystkim innym. Jak jeszcze chwilę temu zastanawiał się, czy Woody ma może poślizg i że powinien wyciągnąć kondom z odrzuconych na podłogę spodni, tak teraz całkowicie poddał się tej pieszczocie. Woody także się nie spieszył, ale czuł jednocześnie, jak zbiera w nim wstrzymywane podniecenie i kumuluje się w podbrzuszu. Zresztą, jak tak mogło nie być, kiedy ocierali się o siebie nagimi ciałami?
— Mm… ale masz te usta — zamruczał, w końcu się od nich odrywając i oblizując swoje. — Masz wszystko?
— Mam tylko pochwę — palnął Tomas, zamierzając najpierw żartobliwie odnieść się do walki na miecze i porównać pochwę do kondoma… ale to wcale nie zabrzmiało tak fajnie, kiedy powiedział to głośno. Mimowolnie więc przybrał kolor dojrzałego pomidora. — Eee, znaczy gumki, gumki mam w spodniach!
Woody’emu jednak tego było trzeba, bo roześmiał się głośno i uśmiechnął szeroko do Tomasa.
— A już myślałem! — Przyciągnął go za szyję do jeszcze jednego pocałunku. — To mnie na moment puść, nie sięgnę stąd po poślizg.
— Spoko wodza. — Trochę zażenowany chłopak zszedł z niego i sam przy okazji położył się na brzuchu na łóżku, by wyciągnąć ręce do spodni na podłodze. Nie chciało mu się schodzić. A kiedy udało mu się zahaczyć palcem o pasek, przyciągnął je do siebie i poszperał za kondomem.
Woody w tym czasie sięgnął po żelik. Bawiło, go że czasami nie tylko on go używał, ale też Trey, bo na ślisko łatwiej i przyjemniej się trzepało.
— Mam, a ty? — spytał, wracając na łóżko, a widząc jeszcze niewyprostowanego Tomasa, klepnął go w tyłek. Pośladek zadrżał, a Tomas obejrzał się na niego z uśmiechem i wyprostował, dzierżąc swoją „pochwę”.
— Mam! — powiadomił swojego chłopaka, otworzył opakowanie i od razu założył gumkę, żeby potem się tym nie kłopotać. — Jak lubisz? — zapytał, podsuwając się do Woody’ego i cmokając go w szczękę.
Pościel, na której siedzieli, była już nieźle pomięta, a ich ciuchy walały się chaotycznie po podłodze. Gdyby teraz ktoś wszedł do pokoju, nie byłoby wątpliwości co do tego, co tu robią. Na szczęście drzwi były zamknięte, a telefon Woody’ego nie informował go, że Trey pokłócił się z Harper i wraca wcześniej.
— Mmm… Nie wiem, może na brzuchu. Chyba wygodniej albo na boku? — zasugerował, nie mając aż tak wielkiego wachlarza doświadczenia, aby decydować, jak bardziej woli.
— To chodź, załyżeczkuję cię — zaproponował Tomas, zabierając od niego lubrykant i czując, że aż go dusi w klatce piersiowej. Nawet nie ekscytował się i denerwował faktem, że ma mieć właśnie seks, ale że ma mieć seks z Woodym. Z chłopakiem, z którym chce mieć coś więcej i z którym chce budować wspólne doświadczenia i wspomnienia. Był przez to trochę wystraszony tym, czy odpowiednio się sprawdzi.
— „Załyżeczkuję”… — Woody zaśmiał się, ale położył się na boku. Jeszcze raz odwrócił się do niego i tylko cmoknął jego całuśne usta. — Będzie fajnie — dodał trochę do siebie i trochę do niego. Tomas widział przy tym, że całkiem opanowany nie jest, ale jednocześnie podobnie jak on podekscytowany.
— Dla mnie już jest — odpowiedział z uśmiechem i pocałował go w kark, uprzednio odsunąwszy jego włosy. Uwielbiał je, ale teraz chciał móc całować plecy i ramiona swojego chłopaka.
Ułożył się wygodnie za jego plecami, a ten po chwili poczuł nie tylko kolejne mokre cmoknięcia, ale też… zaskakująco delikatne i wilgotne palce, które pomasowały jego rowek. Z dużym wyczuciem jak na nastolatka.
Odetchnął nisko i obejrzał się za siebie.
— Masz rację… Już jest fajnie — zgodził się, uśmiechając się, zadowolony z przebiegu. Trochę odchylił się do tyłu, aby poczuć ciało za sobą.
W tym przypadku przyjemne było to, że Tomas był od niego trochę większy. Mógł czuć go całymi plecami, chociaż nie tyłkiem, bo blondyn odsunął biodra, by móc zająć się jego wejściem. Delikatnie masował je z zewnątrz, żeby wreszcie poczuć, jak Woody nie zaciska dziurki i móc wsunąć do środka jeden palec. Robił to spokojnie, bo przecież w końcu mieli na to czas, nie musieli się spieszyć, a on chciał być najlepszym chłopakiem, jakiego Woody miał w łóżku.
— Och… — Właściciel pokoju i łóżka, na którym leżeli, odetchnął ciężko, pochyliwszy głowę do przodu. Było mu gorąco, a członek miał wilgotny na główce. — Nie spieszysz się… co?
— Nie. Nie chcę, żeby cię bolało, czy coś… — odpowiedział Tomas, wciągnął jego zapach i znów pocałował w kark. Masował go od środka jednym palcem, rozluźniał i miał ochotę już w niego wejść. Ale starał się opanować. — Pachniesz tak… wow… Normalnie, aż czuję feromony — dodał nisko, przełknąwszy ślinę.
— Za dużo… biologii — odparł Woody trochę prześmiewczo, ale w ogóle w tej chwili nie myślał. Jego umysł wyparował i jedyne, o czym myślał, to przyjemne rozciąganie i śliskość w tyłku. Dawno nic tam nie miał i teraz, kiedy ktoś inny go tam dotykał, nie umiał się w ogóle skupić na rozmowie.
Tomasa z kolei niemożliwie podniecało to, że czuje, jaki Woody jest ciasny. Był pewien, że dawno nikogo nie miał i było to cudowne uczucie. Móc mieć w ramionach tego chłopaka tylko dla siebie.
Po kilku minutach naparł na niego kolejnym palcem i rozciągnął go mocniej. Wyłączył też na moment swój umysł, starając się zanadto nie myśleć o tym, co robi, bo chyba wystrzeliłby w gumkę już kilka razy. Ale kiedy poczuł, że nadszedł moment, w którym bez zrobienia Woody’emu krzywdy może w niego wejść, wyciągnął palce, przytulił się do jego pleców i poszukał jego dłoni, by móc spleść z nim palce.
— Okej… Mogę? — zapytał, wręcz z trudem wykrztuszając z siebie słowa.
Woody odetchnął, aż trzymający go chłopak poczuł, jak jego klatka piersiowa się powiększa.
— Mm… Chyba tak — odparł w końcu i znowu się wykręcił, sięgnął dłonią do tyłu, do głowy blondyna, i cmoknął go. — Przydałby się jakiś dobry tekst, abyś potem mógł go rozpamiętywać, ale nie mam żadnego. — Zaśmiał się krótko, samemu już chcąc dalej.
— I tak będę to rozpamiętywać — odpowiedział Tomas szczerze, z uśmiechem, choć wypieki na jego policzkach świadczyły o tym, że teraz zamiast myślenia pragnie działać. To więc zrobił i zaczął powoli i ostrożnie wsuwać się pomiędzy pośladki swojego chłopaka. Marszczył przy tym swoje jasne brwi, niemalże nie oddychał, a gdy znalazł się w środku, niewiele myśląc, wydyszał mu do ucha: — Znaleziono… nowy… sprzęt.
Woody’ego aż zatkało. Zerknął za siebie, ale przez to, że się poruszył, penis w nim także to zrobił. Stęknął więc nisko i przygryzł wargę.
— O Boże… cholera… — jęknął i odetchnął jeszcze z dwa razy. — Debil z ciebie — dodał, po czym chwycił Tomasa za biodro. — To powinien… być mój tekst.
— To będziesz wiedział na następny raz — odpowiedział Tomas ze zduszonym śmiechem i ujął jego penisa. Poruszył po nim dłonią w momencie, gdy uprzednio odsunąwszy biodra, naraz pchnął.
Woody znowu stęknął i zagryzł dolną wargę.
— O cholera! — Nie wiedział, co ze sobą zrobić. Ani z dłońmi, ani z głową, ani ogólnie z całym sobą. — Dobrze tylko… że mój antywirus cię nie… zwalczył.
Swoim komentarzem wydusił z Tomasa głośny i wesoły śmiech, a ten na chwilę wręcz musiał przestać się ruszać i objąć Woody’ego.
— Bo uważa mnie za zaufany program — odpowiedział z pewnością i w końcu wznowił ruchy.
— Zaznaczyłem go na tej… liście — odparł Woody, także zaczynając się śmiać. — Cholera… to nie moment na śmiechy, nie mogę oddychać.
— Szkoda… bo właśnie chciałem utrudnić ci to jeszcze bardziej — odpowiedział Tomas na sekundę przed tym, jak wykręciwszy lekko jego głowę do tyłu, sam odrobinę się podniósł i wcałował się w jego usta żarliwie.
Woody stęknął z zaskoczenia i przyjemności. Sięgnął za siebie, łapiąc Tomasa i oddając się jego całuśnym ustom. To go rozgrzewało, nawet jeśli pozycja była niewygodna.
Pocałunek nie tylko był niesamowitą, dodatkową pieszczotą do tych wszystkich doznań, ale też skutecznym… kneblem. Bo kiedy naraz Tomas przyspieszył, a jemu z gardła chciały wypłynąć dźwięki przyjemności, usta blondyna mu na to nie pozwoliły. Wiedzieli, że są sami, bezpieczni w zamkniętym pokoju, ale po korytarzach co raz ktoś przechodził, a i pora wcale nie była taka późna, by mieli pewność, że wszyscy śpią i nikt nie usłyszy, jak się kochają.
Woody jednak po chwili się odsunął i odetchnął, jakby przed chwilą wynurzył się spod wody i o mało nie udusił.
— Okej… okej, czekaj, wyjmij sprzęt — poprosił, czując, że w tej pozycji może i jest całkiem dobrze, ale nie kiedy jednocześnie się całują. A najwyraźniej nie byli w stanie się nie całować.
— Okej… Ale jest okej? — zapytał głupio Tomas, równocześnie przytrzymując go za pośladek i powoli wysuwając z niego penisa.
— Tak, bardzo, tylko… — Woody nie skończył, bo kiedy tylko penis się z niego wysunął, stęknął i zatkał sobie usta. Złapał kilka szybkich oddechów przez nos, aż przekręcił się na plecy. Zaczerwienił się jeszcze bardziej, kiedy rozsunął nogi przed Tomasem. — Okej, chodź się… całować.
— Całować, mówisz…? — Tomas uśmiechnął się szeroko tymi swoimi pełnymi, a do tego teraz niemożliwie czerwonymi ustami.
Ze sztywnym, bujającym się penisem i dużym wigorem niemal wskoczył na Woody’ego. Najpierw popatrzył na niego z góry, odetchnął, a dopiero po tym pochylił się i pocałował go gorąco. Nie mógł przedłużać. Ten widok, zapach i smak Woody’ego sprawiał, że jego ciało wrzało jak w saunie. Dlatego od razu złapał go za obie nogi, zarzucił je sobie na biodra i spróbował na ślepo w niego wejść.
— Nnn…. — Woody nie miał jak zaprzeczyć, bo usta miał zajęte pocałunkiem. Ale że po kolejnym dźgnięciu go penisem w tyłek nic nie wyszło z planu Tomasa, sam sięgnął między swoje nogi i ich ciała, aby mu pomóc. Cóż, sam już chciał więcej, dalej i głębiej.
— Oo… och. — Tomas stęknął, gdy tylko ujrzał, jak Woody sam… sam! Wsadza w siebie jego penisa. Naraz więc musiał przypomnieć sobie wszystkie sposoby, jakich uczył go Jules, by nie trysnąć w tym momencie. A gdy tylko Woody wsunął go w siebie, Tomas pochylił się i zassał się na jego szyi.
— Nie… Tomas! — Woody jęknął, wiedząc, że to skończy się malinką, którą nie miał pojęcia jak ukryje.
Chłopak zaburczał z protestem na… protest. Poruszył biodrami, trzymając go za udo i polizał pocałowane miejsce.
— Niżej możesz… nie na szyi — dodał jeszcze polubownie Woody i stęknął głośniej, kiedy biodra Tomasa mocniej pchnęły. Aż musiał zacisnąć zęby. — Ja prawie… zaraz…
Tomas nie odpowiedział, tylko zamruczał, bo też chciał już dojść, ale wolał, żeby to Woody był pierwszy. Dlatego nie tylko wchodził w niego głębiej, ale też przyjemnie ściskał jego uda i pośladki i zaczął całować go faktycznie niżej, bo po sutkach. Chyba je polubił. Były drobne, ale teraz twarde. A sam Woody był rozgrzany jak piec i właśnie zaciskał dłonie nad swoją głową, aby po chwili jednym ramieniem zakryć twarz i naciągnąć na nią włosy. Pojękiwał przy tym nisko i chyba starał się być cicho. Aż w pewnym momencie znowu jęknął „Jezuuu” i doszedł, strzelając spermą na swój brzuch i napinając go przy tym.
Tomasowi aż zabrało oddech, kiedy wnętrze leżącego pod nim i tak cudownie dochodzącego chłopaka zassało go i ścisnęło. Zupełnie jakby Woody swoim ciałem wypompował z niego powietrze i nie pozwolił nabrać zbawiennego oddechu. Musiał pochylić się, objąć go mocno i na moment znieruchomieć, by wrócić do zmysłów. Gdy zerknął znów na twarz Woody’ego, zakrytą w większości dredami, oblizał wargi, przytrzymał go mocniej i sam wykonał kilka ostatnich, żywszych pchnięć, nim doszedł w gumkę.
Jego chłopak leżał pod nim, oddychając szybko i co raz drżąc po spełnieniu. Było mu cudownie, ale gorąco, klejąco. Był też dumny z tego, że nie wydał z siebie jakiegoś głośniejszego jęku, ale te zamiast go rozluźnić, powodowały teraz dreszcze na jego ciele i mocne rumieńce.
— O cholera, przegrzałeś system.
— Mmm… może jakiś… format go uratuje… i będzie gotowy to powtarzać… — odpowiedział Tomas cicho, bo nie miał sił na więcej. Jedynie na wysunięcie się i opadnięcie obok na materac.
— Albo chociaż reset… — odparł Woody i nie odgarniając włosów z twarzy, wyprostował nogi. — Zabiję cię za ten basen.
Tomas zaśmiał się i sięgnął słabo dłonią do jego dredów, żeby odsunąć je z jego twarzy. Sam miał niezłą burzę włosów na głowie. Nie na siebie jednak zważał w tym momencie, tylko uśmiechnął się na widok miny Woody’ego.
— Wow…
— Co? — Ten prychnął, nadal mocno zarumieniony na twarzy.
— Nic, jesteś mega słodki — odpowiedział szczerze Tomas i cmoknął go w gorący policzek.
Woody przewrócił oczami, udając, że jest urażony.
— Też coś.
Tomas za to tylko uśmiechnął się szerzej i sięgnął do swojego penisa, by pozbyć się gumki. A gdy zawiązał ją i cudem trafił do kosza przy biurku, jego spojrzenie padło na cały ten bajzel, jaki zrobili.
— Podobało ci się? — zapytał, gdy wrócił do Woody’ego i objął go w pasie.
Woody przekręcił się w jego stronę, zamiast odpowiedzieć i też go objął i zarzucił mu nogę na udo.
— Mhm, Mycrofcie Czarowniku. — Zaśmiał się i pocałował go w usta, aby zaraz złapać dolną wargę i ją krótko possać. Ta zrobiła się jeszcze czerwieńsza. — Soczyste.
Pełne usta Tomasa ułożyły się w uśmiech, a jego dłonie zaborczo przycisnęły do siebie ciało drugiego chłopaka.
— To chyba był… odpowiedni moment, nie?
Woody zadumał się i w końcu skinął głową.
— Chyba tak. Też już nie mogłem się doczekać — wyznał.
— Nawet dłużej czekaliśmy niż Trey z tą swoją laską, nie? — zauważył Tomas, z jakiegoś dziwnego powodu z tego dumny. Chociaż… chyba już ani dnia dłużej by nie wytrzymał. Ale to pewnie dlatego, że teraz wiedział, jak nieziemsko jest w tyłku Woody’ego. Jak mógłby sobie odmówić?
— Z Harper? No, dłużej. Widzisz, jacy jesteśmy poprawni. Ale oni jeszcze nie próbowali anala. — Woody zaśmiał się, wiedząc już, że to zrobią. I że on z Tomasem innej opcji nie mieli.
Ten zamrugał i popatrzył na niego niewinnie, z lekkim zdumieniem.
— Wiesz o wszystkim, co Trey robi w łóżku…?
— Może nie o wszystkim, ale coś tam wiem.
— A on wie, co ty robisz? — dopytał podejrzliwie.
Woody ściągnął brwi i podparł głowę na dłoni, aby być wyżej i aby łatwiej się rozmawiało.
— No… czasami o tym gadamy, ale bez szczegółów, jeśli o to ci chodzi.
Zobaczył, jak jego chłopak przygryza wargę i myśli chwilę, ale po tym tylko przytakuje głową i znów sięga łakomie dłonią do jego ciała.
— Szkoda, że nie mogę zostać. Fajnie by było kiedyś się kimnąć razem… — rzucił z lekkim uśmiechem.
— Jak twój współlokator nie podkabluje, że cię nie ma, to możesz zostać — zaproponował Woody, wiedząc, że Trey nie będzie miał nic przeciwko, dopóki nie będą się kochać pod kołdrą.
— Serio…? — Tomas wstrzymał powietrze i obejrzał się na niepościelone, również zarzucone ciuchami łóżko współlokatora Woody’ego, jakby ten tam teraz leżał i kręcił głową. — Myślisz, że się nie będzie wkurzał…?
— Nie wiem, czy będzie się wkurzał o to bardziej, czy o to, że wygadałem go przed jego dziewczyną, ale mogę do niego napisać. Może się zgodzi, jeśli chcesz potwierdzenia — zasugerował Woody, masując bok Tomasa. Blondyn był naprawdę mocniej zbudowany niż on. I to, że regularnie pływał, czuło się pod palcami. W jego kondycji zresztą też. Tomas naprawdę miał silne i przyjemnie zbudowane ciało jak na siedemnastolatka.
— No, może zapytaj, bo nie chcę, by jakoś dziwnie na mnie patrzył, czy… coś. I z czym go wygadałeś? — dopytał z czystej ciekawości.
— Że… — zaczął Woody, sięgając już po telefon, ale urwał i spojrzał na chłopaka. — Sorry, jak ci powiem, to na bank się nie zgodzi.
Tomas zrobił z ust „o”, a potem uśmiechnął się i mrugnął do Woody’ego.
— Spoko wodza, jak to tajemnica, to nie będę się wkradał jak skrytobójca do waszej twierdzy przyjaźni i próbował zniszczyć ją od środka.
— Bez przesady. Jest niezniszczalna — odparł na koniec Woody z przesadną powagą i zaśmiał się, pisząc smsa do Treya: „Jak tam? Tommy może nocować? Pójdę na jakąś ugodę za to. Nie, nie będziemy się więcej seksić.”
Kiedy pisał, drugi chłopak wstał, żeby chociaż ich ciuchy zebrać w jedno miejsce. Nie chciał, żeby to wszystko wyglądało tak, jakby od razu po wejściu zaczęli szaleńczo zrzucać z siebie ubrania i pieprzyć się jak króliki.
— Dobrze, że Trey jest hetero, bo bym był zazdrosny — powiedział z krótkim śmiechem, gdy wrócił na łóżko.
Woody prychnął pod nosem.
— Znamy się nawet za długo. Znaczy, wiesz, traktuję go i patrzę na niego bardziej jak na brata, czy coś — wytłumaczył, a jego ręka położyła telefon blisko i zaraz wróciła do ciała Tomasa. Teraz uwagę jego palców przykuły sutki.
— To jestem bezpieczny. Ale ciekawe, ile w szkole jest gejów, nie? Jules, Jude twierdzi, że jest bi… Chyba Sen kiedyś mówił, że nieważna jest płeć… ale on gada od rzeczy.
— Ty, ja, to przy dobrych wiatrach jest nas około szóstki albo więcej. Raczej więcej, myślę, bo jest jeszcze ten niski, rudy chłopak, który chyba kiedyś został na czymś przyłapany… — mówił Woody, a w trakcie przyszedł sms od Treya. Czytając go, zaśmiał się pod nosem, a potem przeczytał go na głos Tomasowi. — Trey pisze. „Ja wracam za jakąś godzinę. I spoko, niech nocuje. Ale seks…? Jednak go zaliczyłeś?”
Tomas zaczerwienił się i popatrzył na telefon z wyrzutem, jakby Woody nie trzymał w rękach sprzętu, tylko głowę Treya, która to mówi.
— To… mogę nocować. Super. Tylko nie mam nic do spania ani nic… — Postanowił nie odnosić się do ostatniego zdania.
— Coś ci pożyczę, chyba się zmieścisz — odparł Woody i skupił się na chwilę na telefonie. „Super, dzięki. I wiesz, to działa w dwie strony.”
— Okej, dzięki. Dobrze, że jutro sobota, to nie będziemy musieli robić tajnej akcji z moim wymknięciem się rano z pokoju na zajęcia — rzucił Tomas ze śladowym podekscytowaniem. Bo jednak taka akcja wydawała mu się ciekawa, ale… wolał nie ryzykować odkrycia. Nikt by mu nie uwierzył, jakby próbował wciskać kit, że grał całą noc z Treyem i Woodym w karcianki.
— Byś był ninja, a nie tylko czarownik — zażartował Woody i znowu cmoknął Tomasa. — Fajnie, że zostaniesz.
— Dzięki, że pozwalasz. Napiszę tylko Colinowi, że wrócę jutro. — Tomas odpowiedział cmoknięciem i na chwilę się podniósł, by pójść po swoją komórkę.
W tym czasie na telefon Woody’ego też doszła wiadomość zwrotna od jego współlokatora. „Jak o tym przypominasz, to on zaliczył ciebie. I jak było? Mi Harp macała dziurkę. Hot.”
Woody uśmiechnął się do telefonu.
„Też hot. Nieźle sobie radzi. A jak tobie się podobało, to nie jesteś wkurwiony?” — odpisał, wiedząc jeszcze, że o tym pogadają, ale pierwszymi wrażeniami mogli się podzielić tak bez wiedzy Harper i Tomasa. Więc kiedy Tomas pisał do Colina, on spokojnie odczytywał wiadomości od Treya. Jeszcze nagi, bo nie musieli się spieszyć, skoro ten wracał dopiero za godzinę.
„Nie, spoko, bracie. Będzie chciała z tobą pogadać. Chyba się decydujemy.”
Woody był pod wrażeniem. Z początku myślał, że trochę się pospieszył, ale najwyraźniej Trey naprawdę chciał tego spróbować.
„Spoko, postaram się pomóc. Ty jak coś też pytaj. I jak będziesz, to bez jakichś durnych komentarzy, Tomas wciąż ma stresy.”
„Jasne. To cieszcie się sobą, póki mnie nie ma. Pogadamy później. Narka.”
Woody zerknął jeszcze na Tomasa, czy ten też już poinformował swojego współlokatora i odpisał „Narka.”, a chwilę później Tomas dołączył do niego na łóżku, cmoknął go i powiedział:
— Załatwione, będzie strażnikiem mojej tajemnicy. No… nie wie jakiej, ale mu to wisi.
— Przekupiłeś go czymś? — spytał Woody, przesuwając się na łóżku, aby zrobić chłopakowi miejsce. — I w ogóle, dobrze by było później się umyć, aby za bardzo się nie kręcić.
— Nom, ale też byś mi musiał ręcznik dać czy coś… I w ogóle chciałbym, żeby Colin też tak mnie tolerował, jak ciebie Trey — rzucił Tomas z grymasem, przy okazji podejmując próbę poprawienia grzywki. — Ale on nie jest taki tolerancyjny. Ogólnie ludzi nie lubi.
— A próbowałeś jakoś z nim gadać. Cokolwiek? — Woody ułożył się na boku. Powoli robiło mu się chłodno, ale jeszcze nie chciało mu się ubierać.
— Nie, nie za bardzo… Wolałem nie próbować, bo jestem kiepskim kłamcą i by się połapał, czemu drążę temat… — odpowiedział ciężko Tomas i ułożył się obok niego, z ręką pod głową. — No, ale… wystarczy mi, że ty wiesz i Jules. Mam z kim o tym gadać — dodał trochę lżej.
— A w ogóle, mówiłeś mu, że tylko jutro wrócisz, czy coś ściemniałeś? — dopytał Woody, sięgając do blond włosów, aby je ułożyć i trochę się nimi przy okazji pobawić.
— Że wrócę jutro i że to super tajne, więc ma nawet nie próbować mnie namierzać. I tak wyłączyłem telefon na wszelki wypadek.
Woody zrobił większe oczy i zaśmiał się.
— Jesteście szaleni — zamruczał, jakby to była pochwała. Jednocześnie pogładził go za uchem. — Ej, ale… następnym razem na odwrót, co?
— Hm? Co na odwrót? — zapytał Tomas niewinnie, a przy tym przekręcił się trochę i przytulił Woody’ego. Robiło się chłodno, więc chciał ocieplić się jego seksownym ciałem.
Woody poczochrał mu włosy, które chwilę temu ułożył.
— Nie kręć. Wiesz, o czym mówię. Chcę tak, jak Trey myślał, że było.
— Nnn… Okej, ale też jak będziemy mieć pewność, że nikt nam nie wlezie jak dzisiaj, co nie? — upewnił się Tomas. Zależało mu na tym. Chciał uprawiać jak najwięcej seksu! Jakby… jakby chcieli założyć plantację orgazmu! Ale też wolał być ostrożny i wiedział, że jednak nie będą mieli tyle okazji, ile by chcieli.
Woody uśmiechnął się ciepło i wychylił się, całując Tomasa w jego pełne usta.
— Jasne. Nie musi być też konkretnie na zmianę czy coś, ale cholernie chcę.
— Tak? — Tomas uśmiechnął się delikatnie, odbierając to jako komplement. Naprawdę miło mu się zrobiło i był strasznie szczęśliwy, że seks z nim podobał się Woody’emu. Zresztą sam był z niego bardzo zadowolony. Już chciał więcej.
— No, jasne — odparł Woody z prychnięciem, jakby to była oczywista oczywistość. — Ale teraz się ubierzmy, zimno się robi i trzeba się umyć.
— Okej, to idź pierwszy, żeby nie było dziwnie — zasugerował Tomas, woląc się jednak nie pokazywać w takim stanie z Woodym. Wciąż miał rumieńce i strasznie rozburzone włosy, a Woody… nie był jeszcze tego świadom, ale miał malinkę.
Gospodarz skinął głową i wstał z łóżka. Nim zaczął się ubierać, jeszcze związał włosy. Potem chwilę porozmawiali, a raczej wymienili kilka zdań na temat łazienek, ręczników i innych nic nieznaczących faktów, aż w końcu Woody, już ubrany, ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami udał się do łazienki.

*****

Dziś wpis do Dzienniczka zrobił:

Tyler Page – 20.10

16 thoughts on “Project Dozen – 30 – Nowy język konwersacji

  1. Shivunia pisze:

    Basia >> Dziękujemy za miłe słowa. Tommy też dziękuje :*
    My także życzymy ci wszystkiego dobrego. Spokojnych Świąt, naprawdę wolnego w tych kilka dni. I oby ten nowy rok który przyjdzie był lepszy :D
    Na Święta zresztą też mamy małą przerwę z tyci atrakcjami, więc jakoś powinno dać się przetrwać :D
    Oh, jeszcze raz wszystkiego naj, i ściskamy :*

  2. Basia pisze:

    Witam,
    a co do tego poprzedniego commission, Katka bardzo mi się podobało, wyszło Wam rewelacyjnie…. uwielbiam fantastykę ;]
    no wspaniale Thomas górą, bardzo szybko przeszli do czegoś większego ;]
    najprawdopodobniej do końca roku mnie nie będzie tutaj (czyli nie będę mogła czytać) więc życzę Wam zdrowych wesołych Siat i Szczęśliwego Nowego Roku….
    Dużo weny życzę Wam dziewczyny…
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

  3. TigramIngrow pisze:

    Plantację orgazmu… O nie zdzierżę. Tomcio mistrz. I te komentarze w czasie seksu… Hahahahaha. Tylko żeby nie było, że „baza wirusów została zaktualizowana”. Młodzi są hot.

  4. Katka pisze:

    SilencedUnknown, Ci o innych gustach pewnie znaleźliby jakieś powody, dla których nie można lubić Tomasa i Woody’ego XD ale słodko, że mają oni jednak swoich fanów i zgadzam się – są totalni różni. Tutaj trochę na zasadzie przeciwieństw jest, chociaż mam wrażenie, że jednak mamy wśród par bardziej skrajne przeciwieństwa. A czy zdarzy się coś niefajnego między nimi? Wiesz, są w szkole (szkoła to bardzo ekstremalne środowisko), a do tego biorą udział w tajnym projekcie, w którym (jak widać) organizatorzy nie mają wielu skrupułów. Więc wiele im grozi, ale jak sobie z tym dadzą radę, zależy tylko od nich :)

  5. SilencedUnknown pisze:

    Może i wiem, że się powtarzam, ale to mnie nie powstrzyma przed napisaniem, że zwyczajnie uwielbiam tę parkę. No bo czegóż tu by w nich nie lubić? Jak większość waszych bohaterów, ci również są wybitnie różni i to jest takie fajne!
    Lubię takie sielankowe rozdziały, fajnie odstresowują i wywołują mimowolny uśmiech na twarzy. ^^
    Niemniej… wyczuwam, że zdarzy się między nimi coś niefajnego. Nie wiem czemu odnoszę takie wrażenie. Może dlatego, że jest zbyt pięknie żeby było prawdziwie? W każdym razie, mam nadzieję, że się mylę i żadna drama tu nie wystąpi, bo to by dopiero było nieprzyjemne.. no ale cóż, pożyjemy, zobaczymy ;)
    Pozdrawiam :)

  6. Katka pisze:

    Saki, prawda, Tommy miał duuuże parcie na dupcię Woody’ego i było to nie do przeoczenia, ale chyba jego ogólna niewinność i słodycz sprawiły, że wielu z Was podejrzewało, że wyląduje na dole. W każdym razie gratuluję intuicji :D A o zamianę ról już Woody powalczy, hehehe. Ale masz rację, Sebcio i Franio i Jules i Eric mają znaaacznie bardziej ułatwione zadanie. Tomas jakby wiedział, to by nieźle zazdrościł. W ogóle nie wiem, czy powinnyśmy wzbudzać w Was śmiech podczas czytania seksu, który teeeeoretycznie powinien być seksowny, a nie zabawny, no ale z tą parą nie da się inaczej, jak widać XD Cieszę się, że było trochę śmiechu, hehe. A i mogę teraz chyba zapewnić, że będzie szybciej coś o szczurkach niż o Julesie i Eriku :) I dziękuję za komentarz! Pozdrawiam serdecznie :)

    A my już wyjeżdżamy na działeczkę, więc do spisania po urlopie, ludki :)

  7. saki2709 pisze:

    Rozdział super, jak zwykle. Tak w ogóle, wiedziałam, że to Tommy jako pierwszy będzie na górze XD To znaczy, nie wiedziałam, ale czułam, że tak będzie. Zresztą wcześniej pisałam, że on jest moją opcją. Za duże miał ciśnienie na dupcię Woody’ego, żeby było inaczej. Ale o odwróceniu ról też chcę poczytać. Wiem, że tak będzie, bo to sobie obiecali i w ogóle, ale szansa na to, że stanie się to w najbliższym czasie są nikłe przez to, że mieszkają w różnych akademikach. Nie to co Jules i Eric czy Franio i Sebcio. Chociaż ci drudzy, nawet jak mają okazję, to jej nie wykorzystują. No cóż, może niedługo to się zmieni. Nie mogę się tego doczekać. Mam nadzieję, że będą w następnym rozdziale.
    Padłam przez te ich teksty. Szczególnie przez „pochwę” Tomasa XD Wiedziałam, że chodziło o tą od miecza i że miał na myśli prezerwatywę, ale i tak XD Mimo że seks był gorący, nie mogłam przestać się śmiać. No, może w momentach, kiedy nic nie mówili.
    Uwielbiam to, jak się uwielbiają całować <3 To takie słodkie i kochane. I nocowanko po pierwszym razie <33 Fajnie, że się Trey zgodził. Dobrego ma Woody kumpla i współlokatora w jednym.
    "To działa w dwie strony" – nie musiał nic więcej mówić, bo po tym od razu się można domyślić co i jak XD Ale Trey się chyba spodziewał, że to Woody będzie na górze. Jakże się pomylił :)
    Czekam teraz na szczurki. Choć jak będą Jules i Eric też się nie obrażę i chętnie przeczytam. Jednak mimo wszystko, wolę się dowiedzieć, co słychać u pierwszej parki, która parą jeszcze oficjalnie nie jest.
    Ok, to chyba tyle.
    Pozdrawiam i życzę dużo weny

  8. Katka pisze:

    Zen, yey, lubimy, jak coś tak bardzo urzeka, że słów brakuje, hehhehe. Chociaż te, których użyłaś, bardzo nam się podobają i chyba oddają to, co o nich uważasz ;) Pierwsze razy, jak widać, można ugryźć na różne sposoby XD Ten był nerdowski. No i jakoś mam wrażenie, że sporo osób widziało Woody’ego na górze, a tutaj zonk. Ale sama widzisz, on chce być na górze, nie tylko na dole, więc na pewno jeszcze ta druga wersja się spełni. Dzięki za wenę w ogóle, chętnie zbieramy :D

  9. Zen pisze:

    Oni są tacy zajebiści, słodcy, gorący, seksowni itd. itp. <3 <3 <3 <3 <3 aż brakuje mi określeń :) Bardzo fajny pierwszy raz. Odkąd zaczeli sie spotykać to myślałam że Woody będzie na górze więc byłam troszke zaskoczona, że to jednak Tommy jest dominującym. Ale bardzo dobrze sie spisał :D I fajnie że Woodyemu nie przeszkadzają,a nie tak jak Julsowi, teksty Tomasa :3 one były genialne XD I jestem ciekawa czy Trey jakoś skomentuje malinke Woodyego :D XD
    Życze weny!

  10. Katka pisze:

    Porebula, teksty z chorej głowy Tomsa, trzeba się zacząć przyzwyczajać XD A i nie wiem, czy jak króliki, bo jednak chłopcy mają trochę zajęć i spore ograniczenia w wolnej przestrzeni, ale dadzą radę. I niestety nie znam się na cenach biletów, ale na pewno Google pomoże ;)

    O., hehe, tak, prowadzenie rozmów podczas seksu jest czasem jak widać kiepskim pomysłem XD Chociaż skoro Woody’emu nie przeszkadzały te teksty i sam na nie odpowiadał, to chyba nie było tak źle. Byle z czasem go nie zaczęło wkurzać. A Trey i trójkącik… moooże. W końcu jest dość liberalnie nastawiony do życia, więc może, może. Ale na razie udziwniania wystarczy w postaci dildo w dupci ;) Aczkolwiek stowarzyszenie gejów brzmi fajnie XD

    Liv, hehehe, widzę, że jesteś na swój sposób urzeczona :D Podoba mi się to. I tak, speszony Tomasek to słodki widok, mimo że to nawet duży chłopczyk. Ale może dlatego właśnie tak jest. A co do Sebcia i Frania, w najbliższych rozdziałach zdecydowanie będzie z nimi się coś dziać ;) W końcu kolejna afera się szykuje!

    Omega, Tommy na dole… Tak, Woody tez na to liczy, tak samo jak Ty, w końcu się umówili, że będzie zmiana. Więc na pewno będziesz mogła o tym poczytać, chociaż Tomas jest troszkę tym zaniepokojony XD Ale pan i sługa, haha, już widzę tę rozmowę i propozycję Woody’ego
    – „Ej, Tommy, ty lubisz RPG, co nie? Może się zabawimy?”
    – Oooo! Tak, jasne!
    – Okej. To na kolana.
    – Eee…
    Hehehehe, wyobraźnia pracuje XD I jak mówiłam Liv, Sebcio i Franio też będą i to całkiem niedługo. W końcu u nich tez się coś dzieje teraz, nie tylko na polu ich kontaktów „już-prawie-gejowskich”, ale i rywalizacji z innymi uczestnikami.

  11. Omega pisze:

    „Znaleziono… nowy… sprzęt.” – On to zawsze wie, co powiedzieć xD czekam na ich odwrócenie ról, bo jakoś chciałabym zobaczyć Tomasa na dole… albo jakby przyszedł im do głowy pomysł na jakieś zabawy w pana i sługę czy coś, to taki uległy Tomas byłby słodki… jak nie mógłby dojść i przymilałby się do Woody’ego… dobra… koniec fantazji (póki się jeszcze nie rozwinęły za bardzo ;) )
    Ja was za wasze opowiadania normalnie kocham :3 Czekam na rozdziały z Sebciem i Franiem :3 Choć każdej z par kibicuję, to jednak niewinność Sebastiana i Francisco mnie powala <3 Jestem ciekawa, czy Sen też będzie miał swój wątek z rudzielcem? (choć para byłaby to dziwna) xD
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :3

  12. Liv pisze:

    Ale cudoowniee… Oni są tak slodcy, cieplutcy i prawdziwi w tym zmieszaniu i nastolatkowości, że aż się rozpływam. Nerdowskie teksty <3 Coś pięknego.
    I nie zanosi się na to, ale mam malutką nadzieję, że opiszecie jeszcze tę ich noc z Treyem.. xd Tommy jest świetny, kiedy się peszy. :)
    "Plantacja orgazmów" *.*
    No i zapowiada się na przynajmniej fragment z Sebastianem i Franiem w następnym rozdziale. Hej, Seba, ogarnij się.
    I ja też chcę więcej seksów Woody'ego i blondaska. :3 To aż się prosi. Mrrr, jak miło <3

  13. O. pisze:

    Ale dysk twardy ma Tomas <3 nie dziwię się, że Woody chciał go w sobie xD rozmowy podczas seksu sa zawsze najlepsze! Zawsze jest ten moment gdy się palnie coś "nie na miejscu"
    Właśnie przyjaźń Woodyego i Treya czeka próba jak ten ma mu pomóc w doborze dilda :o a może Trey chciałby trójkat (niekoniecznie z Harp) albo i czworokat? Może zamiast wyliczac niech jakies stowarzyszenie geji założą i tajne spotkania w twierdzy xD

  14. porebula pisze:

    Cierpie na niedosyt Frana :c Są na to leki?
    Ale Woody i Tomas też zajebiści xD Skąd te teksty? To teraz zaczął się etap ruchania jak króliki na sianku zamiast w norkach? NBTS czytałam… Kopiujmy teksty od Lu!
    haha nie mam pojęcia co napisać xD Ide umierać na niedobór Frana i Seby… Do Argentyny drogie bilety?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s