Fanfic by O. – Szczyle

„(…)Lenny szedł tuż obok kochanka, rozglądając się ze spokojnym wyrazem twarzy. Jego długie dredy były luźno puszczone na plecy, a część ześlizgiwała mu się też na ramiona.
— Gdybyś to nie był ty, to zaproponowałbym trójkąt, bo w takim tłumie niewyżytej młodzieży na pewno jakiś chętny by się trafił — rzucił bez specjalnego przemyślenia, nie przejmując się, że ktoś ich usłyszy, kiedy już szli przez zatłoczone pokoje na parterze.
Ryan zatrzymał się gwałtownie w środku tłumu i odwrócił do Lenny’ego ze zmarszczonymi brwiami.
— Czy ja się przesłyszałem, czy właśnie powiedziałeś, że masz ochotę na trójkąt? — upewnił się, mając nadzieję, że Lenny zaprzeczy albo powie, że żartował.
Mulat jeszcze zrobił dwa kroki i dopiero widząc, że kochanek się na pewno nie ruszy, odpowiedział:”
— Jak nie chcesz, to nie. —Lenny wzruszył ramionami nawet nie spoglądając na odchodzącego kochanka. Mieli tu wypocząć, ale przecież urlopy są tez od szaleństw, od przygód. Ryan znów sie fochał i robił z igły widły. Powinien zrozumieć Lenny’ego, ze ten spędzając większość tych młodzieńczych lat, które zazwyczaj wykorzystuje sie na imprezowanie, we więzieniu to chciałby je sobie nadrobić. No dobra, może nie wyglądał na takiego, co by chciał, ale chciał. A z pewnością teraz, gdy kochanek sobie poszedł. Skoro wciąż oskarżał go o zdrady bez podstawnie to on mu te podstawy da. Nie jest to zbyt dojrzale zachowanie, ale nie miał już sil, czy to na słowne, czy fizyczne przepychanki. Zawsze gdzieś jest jakaś granica, gdzie albo puszczając nerwy, albo z pełna świadomością dokonujemy wyborów, których sie nie cofnie i od których wszystko zależeć będzie. Pytanie tylko, czy sami damy znieść ich konsekwencje.
Lenny miał juz baardzoo dobry humor, gdy opróżnił wszystkie butelki, które zamierzali wypić z Ryanem. Lekka głowa i wszędobylski gwar pijanej na wesoło młodzieży upewniał go, ze bardziej chce to zrobić. Szczególnie, gdy alkohol wydobył rumieńce na twarz Jacka, ktory po piątym? Szóstym kieliszku? —Usiadł tak, by ich uda stykały się cała długością i „dbał” o to, by nie odkleiły sie od siebie. Posyłał przy tym długie spojrzenia w stronę Miguela, który spoglądając na nich pił wolno piwo czasem obejmując ustami dziubek butelki.
Dla Lennyego te znaki były oczywiste, choć pozostała dwójka dopiero oswajała sie z zainteresowaniem, które odczuwała i chciała wzbudzić. To takie to było urocze, ze Mulat wręcz musiał zabrać piwo od Miguela, by w perfidnie świadomy sposób powtórzyć to jak ten pił piwo. Z tym że zrobił to ze swoim drapieżnym spojrzeniem i niby niechcący kładąc dłoń na udzie Jacka. Młodsi nie mieliby nic przeciwko temu, by zawędrowała ona wyżej. Jack czuł jak skóra mrowi go pod dłonią starszego chcąc być dotykana bezpośrednio, nie przez ubrania, które tamowały wrażenia. Nie odsunął się również, gdy Lenny przytknął mu pod usta butelkę, kiwając aprobująco głową, gdy spijał trunek. Nie dość, że byli uroczy to byli jeszcze grzeczni. W normalnych warunkach zrezygnowałby, ale teraz nie miał zamiaru wybrzydzać i narzekać, że ktoś pcha mu się do spodni. Chętnie nauczy ich czegoś, tak jak to jego nauczył Artur.
Dodatkowo byli oni odskocznia od często krygującego się Ryana, choć te jego „nie” będące w domyśle „mocniej” podniecało go, to jednak ku zdrowotności trzeba poruchać bez nerwów. Wymówka może nie najlepsza, ale to wciąż wymówka.
Kiedy wspólnie opróżnili butelkę Miguela, Lenny wstał i nie przejmując sie reszta towarzystwa skierował sie do schodów prowadzących do pokoi na piętrze. Pokoi przygotowanych na to, że ktoś z chęcią z nich skorzysta, dlatego wszystko co było kosztowniejsze zostało schowane. Mulat i tak, by na to nie zwróciłby uwagi, bo i po co skoro dwie chętne szparki weszły za nim po chwili do pokoju. Jasnowłosy przekręcił kluczyk, nikogo dodatkowego nie potrzebowali. To on tez jako pierwszy zaczął się rozbierać, częściej jednak popatrywając na starszego, który w oko wpadł mu na plaży i chciał go na „teraz, juz” poczuć. Lenny jedynie krotko prychnął pod nosem, to było zbyt łatwe. Poczekał jednak aż wpierw dwójka młodzieniaszków sie rozbierze, widząc ich połowiczne wzwody uniósł kącik ust. Szybka piłka to będzie, czasu starczy i na Ryana.
Będąc juz nagim zaprosił ich gestem dłoni do swojego penisa, na widok którego Miguel nieco przygasł, ale za to Jackowi zaświeciły sie oczy. Pociągnął kumpla na klęczki, by tak podeszli do starszego. Innej konfiguracji nie wyobrażał sobie, długość i grubość penisa Mulata jedynie go utwierdziła w pragnieniu zostaniu przerżniętym. Latynos potrzebował zachęty, dlatego chwytając jego przyrodzenie w dłoń, polizał powoli budzącego sie penisa. W sumie było mu na rękę, że Miguel był niepewny w kwestii robienia loda, z chęcią odda mu lizanie jąder, by czuć jak ten fiut rośnie mu w ustach i pieprzy do zadławienia. Dokładnie tak jak lubił, a Ryan nie cierpiał, dlatego Lenny ochoczo korzystał. Drugiej takiej okazji nie będzie mieć. Gdyby był lepszy w wyrażaniu emocji to patrzyłby teraz niemalże z lubością na dwójkę będącą na kolanach przed nim. Zamruczał za to, gdy Jack obcałowując główkę przekrzywił nieco głowę w bok, tak by Miguel mógł polizać jego jądra od spodu. Gdyby Ryan miał usta jak Jack, to Lenny ogłosiłby wszem i wobec, że jest w idealnym związku.
Chłopak skrawek po skrawku brał go coraz głębiej, językiem kreślił esy floresy nawilżając skórę, naciskał nim też nieco na żyłę od spodu i ponownie wracał do główki. Ruchy jego dłoni na penisie od kumpla stały się mniej płynne, wolał ssać niż trzepać. Latynos również się starał i zasysał to jedno to drugie jądro, kątem oka spoglądając jak penis starszego znika w bordowych od ssania ustach. Ten widok nakręcał go jeszcze bardziej, sam poruszał biodrami nie zwracając już uwagi, że dłoń bardziej ściska jego penisa niż się na nim porusza. Lenny poklepał ich po głowach, po czym ujął swoją męskość w dłoń i odsunąwszy biodra od chętnych ust, narysował na nich penisem uśmiech. Jack spojrzał na niego nieco z zawodem, jednak miał nadzieję, że zabrana mu zabawka wynagrodzi dobrym rżnięciem. Pod wpływem spojrzenia mężczyzny odwrócił się posłusznie i podparł na łokciach. Latynos nim przyjął tą samą pozę obok niego, musnął jego pośladki. Lenny wywrócił na to mentalnie oczyma. Mieli się pieprzyć a nie wymieniać czułostkami.
Obślinił palce lewej dłoni sięgając nimi między pośladki Miguela, skoro Jack dobrze mu lizał, to on może odwdzięczyć tym samym. Sunąc językiem po rowku wydobył z ust przeciągły jęk. Dokładnie tak jak myślał – Jack nie należał do grona osób, które bywały ciche podczas stosunku. Każde późniejsze liźnięcie, cmoknięcie i przygryzienie wrażliwej skóry tylko to podkreślało. Pod wpływem jego głosu Miguel drżał samemu nabijając się na palce Lenny’ego, nie zarejestrował nawet momentu, w którym znajdowały się w nim już trzy. Za bardzo był skupiony na słuchaniu jak Jack oznajmia swoją przyjemność. Niemalże kapało mu z penisa, gdy Mulat wsuwał swój język w niego, rozgrzewając i sprawiając, że ten przestawał mu wystarczać. Potrzebował czegoś większego, co pozwoli mu zedrzeć gardło do końca. I Lenny zamierzał mu to dać. Czując jak obaj są już dość przyzwoicie rozciągnięci uniósł się na klęczki, a blondyna sprowadził nieco do dołu. Pociągnął Latynosa na drugiego chłopaka, pomagając mu jakby usiąść na jego plecach. Tak, by mieć dwa chętne tyłki jeden nad drugim. Wchodząc w Jacka przygryzał plecy Miguela powracając między jego pośladki palcami. Czując jak ciasny jest blondyn nie żałował swojego postępku, wręcz przeciwnie. Skoro już zaczął to miał zamiar skorzystać w pełni. Blondyn nijak nie oponował, gdy wbijał się w niego tak jak lubił, poza tym Miguel głaskał go po torsie jedną dłonią obcałowując również ramię dla ukojenia. Był dobrym kolegą, dlatego i jemu należała się nagroda.
Starszy wysunął się z jednego tyłka, by od razu zanurzyć się w drugim. Latynos stęknął głośno nie spodziewając się tego, myślał, że raczej przez cały ich wspólny raz może liczyć na palcówę. Jack kręcił się pod nim czując się przeraźliwie pustym, Lenny musiał się więc nieco wykrzywić, by móc choć środkowym palcem drażnić jego wejście. Pozycja była niewygodna, ale jeszcze przez chwilę wchodził to w jednego to w drugiego po same jądra, karmiąc się ich jękami. W końcu pozwolił im przybrać wygodniejszą pozę, w której to Jack odwrócił się na plecy obejmując go nogami w pasie. Nie miał zamiaru pozwolić, by ten penis pieprzył tej nocy kogoś innego, nawet jeśli miałby to tyczyć jego najlepszego kumpla. Miguel klęknął nad jego twarzą zanurzając penisa między nieco przypadłe już wargi. Dłoń blondyna sięgnęła również między jego pośladki, by z dwóch stron wynagrodzić mu to, że to nie jego gruby i duży penis nie stymuluje prostaty. A Lenny wiedział pod jakim kątem się wbijać. Tak jakby jedno spojrzenie mówiło mu wszystko o wrażliwych miejscach. Jack jednak był wdzięczny, że to najwrażliwsze było teraz maltretowane przez dużą główkę. Sprawiało to, że z każdym pchnięciem był coraz to bardziej na skraju. Czuł jak każdy nerw w jego ciele drży i jakby ma zamiar eksplodować wraz z penisem, który przy pchnięciach obijał się o podbrzusze. Nie zapominał przy tym jednak o penisie w ustach oraz by poruszać palcami we wnętrzu kumpla, choć te nie były tak szybkie i pewne jak Mulata. Miguel nie był jednak niczym zrażony i odchylając głowę do tyłu po prostu sam to się wbijał w usta to nabijał na palce. Lenny aż miał ochotę zaśmiać się na te jego starania, ale czując pulsacyjne zaciskanie się mięsni wokół jego męskości przyśpieszył jedynie swoje ruchy. Jack przez to przejechał nieco zębami po pensie Latynosa, który jedynie sarknął i wbił mu się między wargi po migdałki. Pierwszy doszedł blondyn brudząc swoje podbrzusze nasieniem i nieco brzucha Lenny’ego, który bardziej się nachylił do niego nie zamierzając teraz przestawać. Jednak przed dojściem uprzedził go Miguel, który wysunął się z ust kumpla i trzepiąc sobie doszedł na jego twarz. Skoro już i tak był brudny to i Lenny po wysunięciu się dopomógł sobie ręką i trysnął na penisa i podbrzusze blondyna. Ten nie wyglądał na obrażonego, a raczej na błogo spełnionego.
Najstarszy wstał z podłogi patrząc na nich z drobnym uśmiechem:
—Szczyle. – Odezwał się jedynie zaczął zakładać ciuchy stojąc plecami do drzwi, gdy się w ich kierunku odwrócił ujrzał w nich Ryana.
Jego kochanek to spoglądał na jeszcze leżących na podłodze młodzieniaszków, to na niego. Już miał się na niego rzucić z pięściami i obelgami, gdy poczuł jak coś uderza go w brzuch. A raczej wskakuje na niego. Lenny spoglądał na niego kpiąco, gdy czarnooki machał dłonią przed swoim brzuchem, choć nie widział nic przed nim to jednak natrafił na coś miękkiego. Coś miękkiego, co pod wpływem uderzenia dłoni miauknęło głośno. Ryan otworzył szeroko oczy spoglądając na… sufit. Ich prywatny sufit, w ich prywatnym pokoju, w ich prywatnym domku. No może jeszcze nie była to kwestia uregulowana prawnie, ale dom traktowali jak swój a nie od Rose. Jay zganiony zeskoczył z brzucha pana i czmychnął czym prędzej do salonu. Chłopak za to odwrócił się szybko na bok i widząc spokojnie śpiącego Mulata również obudził uderzeniem. Bardziej chcącym i mocniejszym niż w przypadku kota.
—Zdrajca! –Ryknął na niego wciąż okładając pięściami. Przynajmniej do momentu, w którym Lenny wybudził się na tyle, by przypilić go do łóżka.
—Od rana pierdolisz? –Warknął na niego nie wiedząc o co chodzi. Chciał spać, śnił sobie jak to po torsie kochanka spływa mleczko kokosowe i on już miał zamiar je z niego zlizać, gdy ten na jawie rzuca się na niego z pięściami.
— Bo mnie zdradziłeś. –Wysyczał mu w twarz, choć rozchylił nogi, by Lenny mógł się między nimi usadowić.
—Jakiś trybik w śnie ci się wyłączył i nie wiesz co mówisz? – Miał już dość podejrzeń o zdrady, które jak już wyjaśniał nie raz istniały w teoretyzowaniu Charliego, a nie w rzeczywistości.
—W moim śnie przeleciałeś Jacka i Miguela. – Ryan czuł jak rumieńce występują mu na twarz, okej był to sen a on nieco narwanie się zachował. Jednak emocje ze snu i na jawie przejęły nad nim kontrolę.
—Tych szczyli? –Lenny nie ukrywał kpiny. Nie wiedział, czy ma zacząć się śmiać, czy płakać, czy może wstać i iść pod prysznic. Dlatego ułożył się wygodniej na kochanku posyłając mu pobłażliwy uśmiech.
—Nie nazywaj ich tak. – Ryan rzucił mu twarde spojrzenie a po wyswobodzeniu jednej ręki zaczął bawić się dredami kochanka.
— Sam to przed chwilą zrobiłeś. – Starszy westchnął głośniej niż chciał. Ryan miewał te swoje humorki i foszki gorsze od kobiet. Jednak im bardziej docierało do niego, że to wszystko było snem tym spokojniej oddychał pod kochankiem.
—Bo ja mogę. – No tak, jakiej to innej odpowiedzi mógł się Lenny spodziewać. Snu od Ryana nie miał zamiaru spełniać, ale swój jak najbardziej. Nawet bez kokosowego mleczka, dlatego też zaczął lizać tors, który tak jak szybko uspokajał swoje ruchy tak znów zaczął się szybciej unosić.

10 thoughts on “Fanfic by O. – Szczyle

  1. Kasia pisze:

    Wie ale czytac nie chce :) Tylko sie śmieje ze mnie ze zboczuch jestem ;)

  2. Liv pisze:

    „Od rana pierdolisz?” :D kocham
    Cholera, tesknie za Rynna. Wszystko fajnie, ale tez odetchnelam z ulga, ze to sen. Chciaz Lenny seksowny :3

  3. O. pisze:

    Ja nie jestem w całości zwolenniczką trójkątów, nawet gdy są za zgodą.. Ok napisałam teraz trójkąt i bang bang, ale na swoją obronę mam chęć popracowania nad tekstem – nie wolno o jakiejś osóbce zapomnieć (Tu Miguel na początku ogl stał obok, bo mi się zapomniało o nim, ale ciii xD) no i największy plus- to się NIGDY nie wydarzy.. Prawda Dziewczyny?
    Shiv czemu Ryan miał wtf? Nie poradziłby sobie? Tak czysto teoretycznie xD
    „Panienki do pierdla” – czyżby nowy zawód? xD
    Kasia! A Twój mąż wie o nas? W sensie o tym blogu, co tu się czasem dzieje w komentach? ^^

  4. Shivunia pisze:

    Omg. To było na swój sposób straszne ale i zabawne. Straszne bo biedny Ryan. Zabawne bo Lenny w mojej głowie miał wielkie wtf! I cóż zgadzam się z tym że reakcja Ryana była zabawna ale i też taka jak Lenny zauważył, męcząca że nadal jest obwiniany za czyjeś domysły. Ale żeby nie było, ja się nie dziwię Ryanowi. Lenny miał te swoje księżniczki i ci chłopcy nadawali by się na panienki do pierdla XD biedni, na pewno nie chcieli by tego usłyszeć. Lenny jednak mógłby się nimi ehem dzielić jeśli nie byli by dość wartości. I nasz Latino nie nauczył by się ssać. Oh stawiam Lenna w złym świetle. Ale do rzeczy. Fik super, bardzo mi się podobał l. Uroczy i seksowny. Chłopcy tacy… No chłopcy hehehe. Ale cute :-D dzięki wielkie i sorka że teraz dopiero komentuje ale cóż… Czas dziś i ogólnie nie stoi po mojej stronie XD

  5. Kasia pisze:

    Cale szczęście że to był tylko sen, bo aż mi się nieprzyjemnie zrobiło ze Lenny moglby się tak zachować: ) Ja w ogole niespecjalnie lubię trojkaty choc ten w NE bardzo mi się podobal, to pewnie dlatego ze tu bylaby zdrada a nie obopolna zgoda. I wcale się nie dziwię reakcji Rayana, ja tez się wsciekam jak cos zlego mi się sni i niestety moj mąż za to obrywa :p

  6. Bebok pisze:

    Reakcja Ryana po przebudzeniu – bezcenna <3 Uwielbiam ich ;D Ale ten sen niezbyt fajny ;/ Jakoś nie chciałabym żeby Lenn zdradził Ryana :( Byłoby mi smutno

  7. Mati pisze:

    Super, ale całe szczęście, że to tylko sen :-D
    Chociaż za trójkątami nie jestem, to ten mi się spodobał :-D
    No i ta zazdrość Ryana…super :-D
    Ach…Ja chcę FDTS :-D

  8. O pisze:

    Haha na szczęście już więcej o nich nie planuje pisać xD ej weź Kat, niewinnych chłopców byś do więzienia wsadziła :o jak możesz xD Ciekawe jakby prawdziwy Ryan się zachowal po takim snie xD

  9. Katka pisze:

    O Boże, jakie to posrane XD Dobrze, że to tylko sen! Ryan normalnie by zostawił Lenniaka po czymś takim. No i znowu Jack i Miguel, masz na nich chętkę, hehe. Urocze było to, jak Jack był bardziej chętny i jęczący, a Miguela trzeba było przekonywać. No i w ogóle Lenniak – taki dominujący i pewny jest cholernie seksowny! Ryan jest z siebie dumny, że ma takiego faceta XD Nie dziwię się chłopakom, ze polecieli na Lenniaka. Toż z takim to na to pięterko bez żadnych oporów. No i Lenniak stanął na wysokości zadania – dał rozkosz dwóm chłopaczkom. Jakoś mi się to skojarzyło z jego więzieniem, w sensie… sama nie wiem, był takim rządzącym w tym układzie, takim biorącym sobie i od razu moja wyobraźnia popędziła do wizji, w której całą trójką są w pierdlu, Jack za coś siedzi (może nawet za niewinność, wrobiony w coś), Miguel za jakieś kradzieże czy coś i obaj są „pod ochroną” Lena. Takie jego więzienne księżniczki XD Śmieszny fik ogólnie, złość Ryana po przebudzeniu rozbrajająca XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s