Fanfic by O. – Beach Boys

Słońce schylało się ku zachodowi mieniąc taflę oceanu od błękitu przez róże aż po granatowe odcienie. Lekki wiatr bawił się kręconymi włosami chłopaka, który samemu siedział na plaży przy zatoce. Potrzebował chwili wytchnienia, a szum spokojnych fal pomagał mu wyłączyć się na moment i nie myśleć o wydarzeniach sprzed tygodnia. A właściwie to o osobie poznanej tydzień temu, którą, musiał przyznać z dziwnym żalem, pewnie więcej nie zobaczy. Ta świadomość nie broniła go jednak przed wspomnieniem elektryzującego spojrzenia, pod wpływem którego miał ochotę rozłożyć nogi. Tu właśnie był cały pies pogrzebany. Nigdy nie myślał o seksie z facetem, ba zaliczył nawet kilka koleżanek i nie miał problemu z podniecaniem się nimi. Jednak zielone oczy i gibka postura starszego od niego mężczyzny sprawiły, że poczuł dziwne mrowienie w ciele. Jakby to, na co czekał, o czym marzył nie wiedząc nawet, że takie fantazje skrywa, miało się spełnić. Wypełniło to go tą ekscytacją wymieszaną z nutą niepewności, jak przy pierwszych zalotach, pocałunkach, gdzie jeszcze druga strona nie dała znaku a my i tak sięgamy po to, co „zakazane”. Och, ile on by dał, by móc swoim jasnym ciałem opleść te czekoladowe. Poczuć smyranie dredów na skórze, zobaczyć kocie, zielone oczy zasnute mgłą pożądania.. Poznać dotyk silnych, męskich dłoni odkrywających kolejne fragmenty ciała, pewnie by były nieco szorstkie, ale rozpaliłby każdy skrawek. Chciałby się temu poddać, zatracić w jękach i westchnieniach, zapomnieć jak to jest być hetero a poznać to wszystko, co złe i zakazane w byciu gejem czy biseksualnym. Wyzwolić się choć na moment.. Na drobną chwilę nie czuć nic a zarazem wszystko.
Dlatego ucieszył się jak nowo poznani wbili na imprezkę, bądź co bądź mógł wszystko zwalić na procenty. Choć nic nie pykło i nic na ich krab nie musiał zwalać.. Niby był zszokowany jak się okazało, że Ryan i Lenny to geje, ale był to szok związany z tym, że jego szepty podświadomości o rozłożeniu nóg przed Mulatem miały podstawę. Szkoda tylko, że nie mógł skosztować tych wąskich warg. Ryan okazał się zaborczy i cóż, fochający jak laska. Po ich wyjściu przez parę chwil było sztywno, ale ktoś na kogoś wylał piwo i cała machina dobrego humoru na imprezce wróciła na właściwe tory.
Niestety Lenny w pewnym sensie wlazł mu pod skórę i nawet teraz, gdy starał uspokoić i posegregować swoje myśli będąc na plaży, myślał o nim. O tym jak całował Ryana, jak trzymał go za kark, tak władczo choć siedział niżej. Ta pewność siebie była cholernie podniecająca i skoro na niego jako zwykłego obserwatora tak zadziałała to jak musiała działać na bruneta? Jack zmielił brzydkie słowo pod nosem z frustracji, że nie ma tego jak sprawdzić i,.. że wciąż tego chce. Powinno mu minąć, powinno to być chwilowe i wyolbrzymione zauroczenie nieznaną osobą. „Tyle i koniec kropka” — nakazywał sobie w myślach klepiąc się po udach. Nie zauważył jak inna postać z ciemniejszą karnacją zakrada się do niego od tyłu, by poczochrać ułożone przez wiatr włosy.
— Chryste, Migiel! Nie masz co robić? — blondyn odchylił głowę do tyłu marszcząc nieco brwi. Z perspektywy drugiego chłopaka wyglądało to śmiesznie a nie strasznie jak miało być w zamiarze, więc nic sobie z tego nie zrobił i wciąż mając dłoń we włosach przysiadł obok.
— Powinieneś się ucieszyć, że ktoś się zlitował i zechciał potowarzyszyć przy zachodzie słońca. — przetrzepał jeszcze parę razy włosy nim je puścił.
— Skoro nikogo nie zapraszałem, to chyba… chciałem być sam? — z wyrzutem na niego spojrzał poprawiając włosy. Jednak chyba musiał przyznać przed sobą, że zrobiło mu się jakoś milej. No i mógł się zając słuchaniem kumpla a nie myśleć o ruchaniu z kolesiem.
— Stary, powtórzyłbym imprezkę u Pretsona — Migiel oparł dłonie za plecami wypinając przy tym nieznacznie tors.
— Leski z porno nie wystarczą? — blondyn przełknął ślinę, nie chcąc dodawać, że geje też.
— Dłużej mogły się zabawiać, ale poimprezowałbym sobie jeszcze, by mieć jak najwięcej wspomnień nim wrócę do domu.
— Przecież twoja wymiana dopiero się zaczęła — trącił jego kolano swoim śmiejąc się krótko — więc jeszcze nie jedno to będziesz chciał zapomnieć.
— Może, ale i tak zrobiłbym coś czego nigdy nie robiłem — zerknął na niego.
— Co masz na myśli? — Jack przyjrzał mu się uważnie. — Codziennie tyle rzeczy robisz, że twoja lista „do zrobienia przed powrotem” skończy się wcześniej niż powinna.
— Przelizałbym się z Ryanem.. — walnął prosto z mostu przyglądając się swoim oliwkowym nogom. — Ale ich już nie ma.
— Po co chciałbyś się przelizać z nim? — nie wiedział, czy ma zacząć się śmiać, czy płakać, czy może uciekać, bo ktoś przyuważył jego spojrzenia w stronę Mulata i teraz go chcą wkręcić.
— Bo nigdy tego robiłem. —Migiel przecierając dłonią twarz położył się na piasku.— A oni byli równie gorący co laski, więc wiesz.. No raz się żyje, nie? — spojrzał na niego z nieukrywaną niepewnością. Miał dwadzieścia lat, był na wymianie, co mu mogło zależeć? Chciał zaszaleć, przecież w domu tego praktykować nie będzie.
— Co nie znaczy, że masz zrobić. — Blondyna wcięło, spojrzał też nieco inaczej na Migiela..Nie był brzydki, skórę miał jaśniejszą od Mulata i na pewno smuklejsze ciało. Nie miał też jego pewności siebie, ale.. Ale był pod ręką. A skoro obaj myśleli o tym samym, tylko z kimś innym, kogo nie było..To przecież.. — Albo ze mną..— Wypalił to prędzej niż pomyślał.
— Stary aż tak zdesperowany nie jestem, by kumpla przelizać..— widząc taksujące spojrzenie odpowiedział takim samym odruchowo oblizując wargi.
— Uznajmy, że to byłby nadprogramowy punkt z listy. — Może gdy nie spodoba mu się pocałunek z chłopakiem, to jest szansa by skończył myśleć o Mulacie.
— Ale później nie zrobisz afery rozpowiadając o tym na prawo i lewo? — młodszy od blondyna uniósł się z powrotem do siadu. Przecież powiedział, że raz się żyje.
— Sam bata na siebie nie będę nakręcał. — Odkaszlnął nerwowo. Fajnie się o tym myśli, fajnie się gada, ale jak już trzeba to zrobić to kolorowo nie jest. Dodatkowo, gdy nie jest to spontaniczne i planowane. Już miał wyrazić swoją chęć to zaprzestania i pójścia na piwo, gdy poczuł miękkie wargi na swoich ustach. Migiel posłał mu krótkie pytanie i nie czekając dłużej pogłębił pocałunek. Nie było to obleśne doświadczenie a elektryzujące. Szczególnie, gdy mógł poczuć pod dłońmi umięśnione uda kumpla. Młodszy swoimi wodził po jego bokach wyraźnie wczuwając się w pocałunek. Skoro miał to być jego pierwszy i ostatni raz to powinien być porządny. A przynajmniej tak sobie tłumaczył w myślach swoją niechęć do przerwania. Jack chyba podobnie myślał, bo ani nie śmiał się odsuwać, nawet dosunął się bardziej do niego odwracając przodem. Najchętniej usiadłby na udach kumpla, ale to byłoby już za wiele. Motyle szalały mu w podbrzuszu wprawiając go w ten endorfinowy stan, którego nie chce się zakończyć. Ciekawskie dłonie same sobie wyznaczyły granice dotykając praktycznie wszędzie, ale przez ubranie. Migiel już dopisywał w głowie kolejny punkt, który dotyczył nagiego kumpla pozwalającego się dotykać. Zassał po kolei jego wargi wciągając powietrze mocno nosem. Nie, to co robili nie było złe i uświadomienie sobie tego pozwoliło Jackowi odetchnąć mentalnie, zapominając że kiedykolwiek poznał Lenny’ego. Całowali się mocno, tak jak nigdy nie pocałowaliby się z żadną dziewczyną, zderzając się od czasu do czasu nosami czy zębami, lecz z każdą chwilą dochodzili do większej wprawy. Ściemniło się już zupełnie, gdy Jack pchnął Latynosa na plecy układając się samemu na nim. Tak jak wcześniej widział się w roli pasywa tak teraz miał ochotę zawładnąć Migielem. Byli sami na plaży, więc nie miał im kto przeszkodzić.. W myślach mieli tylko siebie i spragnione dotyku dłonie, które miętoliły materiały ubrań. Nawet przez sekundę nie pomyśleli o tym, że osoby, których imion nie potrafili sobie na dany moment przypomnieć robią dokładnie to samo na innej plaży.

8 thoughts on “Fanfic by O. – Beach Boys

  1. Mati pisze:

    Wow, jak fajnie :-) Czytało się super i aż by się chciało żeby było dłuższe :-)
    No i pierwszy pocałunek…achh :-) Cudnie :-)

  2. O. pisze:

    Oh! Nawet nie wiecie jak mi jest miło <3
    Rynna po zdradzie jaką na nich wymusiłam ma na chwilkę ode mnie wolne, jednak wiem, że Rynnoseksualność się odezwie i naskrobię coś o nich ^^ Zamęczę Was xD

  3. Kasia pisze:

    Bardzo lubię takie plażowe klimaty :) Jack byl wyraźnie zauroczony Lennym ale dobrze ze przerzucil to zainteresowanie na Miguela. A ten drugi to chyba musiał przyuwazyc fascynację Jacka bo chyba by się inaczej nie odważył taki tekst poslac :) Bardzo fajne, milo sie czytalo :)

  4. Alexa Rebel pisze:

    Tak jak Katka, również myślałam że będzie to o naszych słoneczkach a nie o kimś innym a zwłaszcza o kimś epizodycznym. Nie mniej jednak baaaaaardzo mi się podobało! :)

  5. linerivaillen pisze:

    Świetne :D lubię takie miniaturki – konkretne, ale nie odsłaniając wszystkiego. Ta dam! Jack i Miguel brzmią fajnie razem. Trochę jak Sebastian i Francesco hum hum hum…

  6. Shivunia pisze:

    Awwwwwwwwwwww jak ja lubię takie pierwsze pocałunki. Takie z pasją i z chęcią pogłębienia tego. Taka gra pozorów, czy powinienem czy nie, a może jednak a jak nie? Słodkie. Jak Katka pisała, super pociągnięcie bonusa. Taki epilog :D Jack zasłużył na muffinkę. Nie czekoladową, ale też dobrze wypieczoną :D
    Podobało mi sie jak go pchnął na piasek… nienawidzę piasku. Ale podobało mi się jak się na nim całowali, to musiało być gorące i jeszcze dodatek, że na innej ich obiekty westchnień krótkotrwałych były o krok dalej XD FAJNE! Dzięki :*
    (p.s. komentarz Katki o Ryanie był taki Ryanowaty XD Za to Lenny go tak uwielbia :D)

  7. O. pisze:

    Yay~! Dziękuję <3 widzę, że potrafię zaskoczyć, więc nie jest jeszcze ze mną tak źle.. xD ah bo jak czytałam bonusa to miałam odczucia, że Jack skusiłby się na Lenniaczka xD <33 to mamy wspólne xD haha Lenny budzi instynkty, był Jackowi jako impuls potrzebny, ale kto wie, moze Jack by chętnie dał Migelowi? ^^ miało być niewinnie bo toż to jeszcze dzieciaki są i nieskalane homo krainą xD haha bo Ryan jest zaborczy, ale dobrze że chociaż pomarzyć daje xD

  8. Katka pisze:

    O jacie, jak zgrabnie pociągnęłaś wątek z bonusu! :DDD Spodziewałam sie całości o Rynnie, a tutaj zaskoczenie! Fajnie, że Jackowi Lenniak został w głowie, a Migelowi Ryan, hehhe. Dzięki temu można już określić role chłopaków XD Uzupełnią się dostatecznie! Chociaż non stop odzywał się we mnie wewnętrzny Ryan, gdy czytałam o tym, jak Jack wspominał Lena, że ten jest JEGO i sorry, ale on faktycznie może sobie tyyyylko pomarzyć. Ale na szczęście dostal latynoskie zastępstwo, wiec powinien być usatysfakcjonowany. Chemia jest, więc plus :D Uroczy fik :D Niewinny i zadziorny równocześnie :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s