Fanfic by Liv – Poważny związek

Matt był wściekły, naprawdę wściekły. I smutny. Nawet nie na Chrisa, ale na całą zaistniałą sytuację. Oczywiście nie pierwszy raz ktoś go wystawił, ale Chris… wydawał mu się inny. Nie poznali się przez znajomych na jakiejś imprezie, jak z Ryanem, ani na parkiecie w dusznym klubie dla gejów, jak z niezliczoną ilością facetów. Choć w sumie Matt takie kluby lubił. Były idealne, jeśli akurat szukał kogoś na jedną noc. Ale ostatnimi czasy zaczął więcej rozmyślać. Ogarnął go melancholijny nastrój, postanowił zmienić coś w swoim życiu. Fakt, że decyzję tę podjął po obejrzeniu jakiegoś ckliwego filmu, nie miał najmniejszego znaczenia. Nie mógł wiecznie być dla kogoś dupą na telefon, potrzebował stałego, kochającego partnera. I to najlepiej już, zaraz. Myślał, że Chris spełniał te warunki. Spotkał go przecież na wystawie muzeum.
Matta kręciły tatuaże, w końcu dziaraniem zarabiał na życie, ale poważną sztuką nigdy się nie interesował. Dopiero niedawno uznał, że warto poszerzać horyzonty, więc wybrał się pooglądać obrazy. No i tak poznał Chrisa. Mężczyzna od początku był miły, do tego starszy, dojrzalszy, przystojny. I zainteresowany. Umówili się już parę razy, ostatnia randka skończyła się w domu, a potem łóżku Chrisa, ale Matt nie miał nic przeciwko. Mężczyzna zachowywał się odpowiedzialnie i uprzejmie, było naprawdę dobrze. No właśnie, było. Bo od kilku dni Chris zbywał każdą propozycję spotkania, a kiedy wreszcie Matt pozostał nieugięty, nawet nie przyszedł.
Matt więc siedział wściekły, smutny i sam w przytulnej kawiarni, na rogu dwóch całkiem bogatych i ślicznych ulic. Pięknie i schludnie urządzone wnętrze sprawiało, że niemal zapominał o gorącym zgiełku Miami. Ale o Chrisie nie umiał zapomnieć. Siedział w głowie Matta i tylko przypominał mu, że nikt nie traktuje chłopaka jak kandydata na normalny związek.
Blondyn westchnął i wstał, by zapłacić za kawę, którą zamówił podczas czekania. Wychodząc dostrzegł swoje odbicie w lustrze. Kurwa, przecież nie wyglądał źle! Zawsze podobały mu się jego jasne, postrzępione i stojące na czubku głowy włosy. Reszta też była w porządku, przespał się z wystarczającą liczbą facetów, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jest atrakcyjny. To co było z nim nie tak? Jakimś chamem czy gburem też nie był, starał się podchodzić otwarcie do ludzi. Wszyscy go lubili. Tak w sam raz na tyle, żeby go przelecieć, ale jakoś nie wystarczająco, żeby stworzyć związek.
Chyba że naprawdę miał pecha…
Cóż, tak bywa. Matt zacisnął zęby. Nie będzie rozpaczał jak oszukana nastolatka. Może rzeczywiście poważne związki nie są dla niego? Nieważne, trudno. Wiedział za to świetnie, co było dla niego i w czym był dobry. Jeszcze dziś wybierze się do klubu. Może to tylko frustracja seksualna? Ktoś go normalnie przerżnie i wszystko wróci do normy. Tak, miał taką nadzieję. Bo jeśli nie, to będzie mógł spokojnie planować zakup rodzinki kotów.
Na parkiecie było duszno, gorąco i ciasno. Ostre, czerwone światła tylko dodawały temu miejscu pazura. W powietrzu unosił się zapach drinków, potu i testosteronu.
Matt specjalnie wybrał jeden z tych specyficznych klubów. Oczywiście nie wszystkie gejowskie kluby tak wyglądały, zwykle to normalne miejsca spotkań i imprez, tak jak dla hetero. Ale Matt wiedział, czego szuka. Tu, gdzie właśnie wszedł, zawsze bardzo łatwo było znaleźć przygodę na jedną noc, bez żadnych konsekwencji i nieporozumień. A po to chłopak przyszedł, wiec od razu skierował się w największy tłum tańczących. Lubił się ruszać. Często nawet wpadał na imprezy tylko po to, zęby z kimś potańczyć, nawet bez konieczności kontynuowania znajomości w bardziej namiętny sposób. Po drodze ktoś klepnął blondyna w tyłek, ale nie zamierzał się tym bulwersować. Uśmiechnął się zadziornie i odwrócił głowę z zamiarem pokazania środkowego palca jakiemuś napalonemu staruchowi. Ale nikogo takiego nie znalazł. Patrzył za to prosto w oczy Chrisa, który był chyba tak samo zaskoczony jak on.
Matta najpierw dosłownie wmurowało w parkiet, był zbyt zdziwiony, żeby choćby się odezwać. Ale za chwilę zalała go fala złości i rozczarowania. Do ostatniej chwili miał nadzieję, że mężczyźnie wypadło po prostu coś ważnego, że zadzwoni i przeprosi i najlepiej od razu się oświadczy. A on po prostu szukał kolejnego naiwniaka, tak?
Matt nie zamierzał przekrzykiwać hałasu, a musieli koniecznie coś sobie wyjaśnić. Bez słowa złapał Chrisa za rękę i pociągnął pod ścianę, gdzie normalna rozmowa była już w miarę możliwa.
— O, hej — przywitał się Matt najbardziej ironicznym głosem, na jaki było go stać. — Dobrze się bawisz?
Chris spuścił wzrok i odpowiedział tak obojętnym tonem, ze chłopak poczuł się jeszcze gorzej:
— Matt, ja… Zrozum, nie szukałem nigdy czegoś poważnego.
— To dlaczego, kurwa, ja o tym nie wiedziałem?! Mogłeś… — Matt przerwał, żeby powstrzymać łzy napływające mu do oczu. — Mogłeś postawić sprawę jasno, a nie mnie zwodzić.
— Och, wybacz… tobie zależało? — zapytał Chris z uprzejmym, smutnym uśmiechem, ale jego oczy kpiły w najlepsze.
Matt odwrócił się napięcie. Nie zamierzał tracić czasu na rozmowę z tym dupkiem, i tak pozwolił sobie na okropnie dziecinne wyrzuty. Ale czy naprawdę dziecinne było rozczarowanie nieudanym związkiem? Jak w takim razie zachowują się dorośli, poważni ludzie? Dlaczego niby smutek zaliczał się do tych niedojrzałych emocji?
Rozejrzał się po tańczących, seksownych ciałach, ale stracił jakoś ochotę na podryw. Prychnął pod nosem i skierował się w stronę baru. Uwali się i pewnie zapomni o żałosnym wieczorze, a następnego dnia mu przejdzie.
— Piwo – powiedział do barmana smętnym głosem, przysiadając na wysokim stołku pod ścianą.
— Proszę bardzo. Wszystko w porządku? – usłyszał przyjazny głos. Dopiero teraz podniósł wzrok za stojącego za ladą faceta. Wysoki brunet, stylowa fryzura, ubrany na luzie, ale z wyczuciem i zadziornie uśmiechnięty. Po prostu klasa. Matt aż się na niego zapatrzył, zapominając sięgnąć po napój.
— Twoje piwo – mężczyzna roześmiał się i podsunął blondynowi szklankę. Matt zarumienił się i przeklął w myślach. Powinien w tym momencie upijać się, rozpamiętując najpiękniejsze chwile z przeszłego bajkowego związku, a nie wyobrażać sobie jak daje dupy pierwszemu lepszemu przystojniakowi, choćby w klubowym kiblu. Ale nie próbował się nawet oszukiwać, ten wysoki brunet wpadł mu w oko. Nagle przestał tęsknić za Chrisem. Co z nim nie tak? Nic dziwnego, że nie może znaleźć sobie normalnego partnera, skoro nawet w takiej chwili nie potrafi przestać gapić się na tors barmana, zakryty jedynie obcisłym, szarym podkoszulkiem.
— Zwabiasz tu klientów? – Matt uśmiechnął się trochę wymuszenie i zmrużył oczy, lustrując jego opalone ramiona.
— Taka praca – mężczyzna pochylił się, opierając łokciami o ladę. – To powiedz. Ktoś ci umarł, że masz taką grobową minę?
— Gdyby naprawdę tak się stało, wstydziłbyś się! – wytknął Matt odrobinę rozchmurzony.
— Zgaduję więc, że wszyscy zdrowi? – uśmiechnął się barman.
— No, wszyscy żyją. Ale moja miłość umarła… — westchnął Matt.
Mężczyzna gapił się na niego przez chwilę z pokerową twarzą, a po chwili parsknął śmiechem.
— Przepraszam, sorry. Nie powinienem się śmiać, brzmi poważnie – odchrząknął. – To opowiesz mi, co się stało?
Matt spojrzał na niego czujniej.
— Za to też ci płacą? Za wysłuchiwanie bolączek upijających się klientów?
— Po części… To jeden z obowiązków barmana – mrugnął do Matta. – Ale twój przypadek mnie zaciekawił.
— Serio? Nie ma w nim nic ciekawego. Nikt mnie nie chce – chlipnął chłopak, zanurzając nos w swoim piwie.
— … Gdybym tylko gustował w tej samej płci, już bym cię aktywnie pocieszał.
— A nie gustujesz? – zdziwił się Matt. Co za strata!
Mężczyzna roześmiał się.
— Patrząc na ciebie, to nawet żałuję. Ale nie, hetero.
— I pracujesz w takim miejscu? Nie przeszkadza ci, że swoim wyglądem robisz tylu nadzieję?
— A co ma mi przeszkadzać? Płacą dobrze, muzyka jest fajna, towarzystwo czasem też… — znów mrugnął do Matta. – To ciekawe doświadczenie.
Blondyn roześmiał się i upił piwa. Nastrój wcale mu się pogorszył po tej informacji.
— No wiesz, gdybyś mi nie powiedział, byłbym pewien, że mnie podrywasz. A szkoda…
— Taki już jestem – rozbrajająco szczerze odpowiedział brunet. – I cokolwiek przykrego cię spotkało, nie warto się tym przejmować. Mogę nawet postawić ci kolejkę, polubiłem cię — uśmiechnął się żartobliwie.
W ogóle, często się uśmiechał. Matt zastanawiał się, czy faktycznie facet może mieć taki lekki sposób bycia. Zazdrościł mu. On sam chyba niepotrzebnie się tym wszystkim tak przejmował. Chris to dupek. Jak na ironię jego imię oznaczało „niosącego Chrystusa”… Parsknął i duszkiem dokończył piwo. Po alkoholu dopadały go jakieś dziwne myśli.
— Wiesz co… — zwrócił się do barmana. Jego imienia nawet nie znał, a ten i tak zdołał poprawi mu humor. – Masz rację, cholera.
— Dobrze to słyszeć. W sprawie czego? – uśmiechnął się znowu rozbrajająco mężczyzna.
— Światopoglądu – Matt zupełnie poważnie spojrzał mu w oczy, wyraźnie czekając na jego odpowiedź.
Brunet uniósł uprzejmie brwi.
— Ach tak. I co zamierzasz z tym zrobić?
Matt zastanowił się.
— Jeszcze nie wiem – zadecydował. – Na razie chyba pójdę sobie kogoś znaleźć. I ten, portfel… bo za piwo…
— Nie szukaj, na mój koszt – roześmiał cię mężczyzna.
— Dlaczego? Chcesz mnie upić i wykorzystać? – szepnął rozbawiony blondyn.
— Tak, od samego początku – pokręcił głową barman. – Jesteś ciekawy, słodki… W końcu znajdziesz tego jedynego – zakpił delikatnie.
— Ech… Mam nadzieję – Matt rozejrzał się po klubie. – O, na przykład tamten wygląda w porządku.
— To już…?— parsknął ze śmiechem barman. Że też częściej nie trafiali się tu tacy klienci.
— No a kiedy? Lecę – Matt westchnął. Jebać Chrisa, ten wieczór wcale nie musi skończyć się tragicznie.

6 thoughts on “Fanfic by Liv – Poważny związek

  1. Shivunia pisze:

    Matt! Yey! Ale fajnie że ruszyłaś poboczną postać. To jest mega urocze. Ale miałam małą rozminę czy Chris jest kimś kogo już znamy. I w ogóle to co kilka osób zauważyło, pewnie Matt nikogo nie ma bo jest faktycznie za łatwy. Trochę mu współczuje, ale cóż, myślę, że każdy kiedyś sobie kogoś znajdzie :D Barman też był ciekawy. W ogóle to taki dowód dla Mickey’a, że można żyć w homolandzie i być hetero. I nie wierzę, że on jednak go podrywał. Nie wrobi mnieeee!
    Super fik :D A jeszcze bardziej SUPER, że z kimś pobocznym! Dzięki bardzo :D

  2. Liv pisze:

    Dziękuję, cieszę się, że się spodobał, bo chyba rzeczywiście niewiele osób tak lubi Matta jak ja (to znaczy pamięta go… xd).
    No i nie potrafiłam nazwać Tej Złej Postaci inaczej niż Chris, uroki FDTS ;)
    A kończy się szybko podejrzewam dlatego, że nie umiem pisać seksów ^^ Nauczę się.

  3. Kasia pisze:

    No zdecydowanie muszę przeczytać od początku FDTS i tym razem powoli bo dopiero po przeczytaniu komentarzy zajarzylam kto to Matt :) Fajny tekst, zostawiający niedosyt oczywiście ale może o to właśnie chodzi ? Pozdrawiam:)

  4. Migotek pisze:

    Jejku.. już miałam wrażenie, że chodzi o Chrisa-super tęczowego geja… I była chwila lekkiej konsternacji, ale ufff :) Matt jest świetny, strasznie go polubiłam w oryginale (i te jego kolorowe gumki XD) Bardzo pozytywnie ^^

  5. Ewciak pisze:

    Nawet szkoda ze tak się kończy a może jednak nie? Fajnie byłoby dowiedzieć się co tam więcej w życiu Matta się wydarzy. Świetny tekst bardzo szkoda ze tak krótki ;)

  6. Katka pisze:

    Awww, Matt! Mam trochę taką myśl, że mu się nie udaje bo jest zbyt łatwy XD Biedactwo, słodkie, ale biedactwo. Chris to oczywiście totalny dupek, tutaj nie ma co nawet dyskutować. Barman za to był ciekawym elementem! Fajnie wprowadziłaś w takie miejsce hetero kolesia, ale nie tylko Matt miał wrażenie, że koleś go podrywa XD Ja też, hehe, ale to było slodkie. Może jeszcze Matt mu zawróci w głowie i nawróci go XD Wg mnie byliby uroczą parką :D Dzięki za fika :D Fajnie i lekko się czytało! Miła lektura do poduszki, a i fajnie, że postać poboczna dostała trochę tekstu :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s