Fanfic by Liv – Panicz Lenniak w kiciu

Lenny warknął ostrzegawczo i przyśpieszył ruchy bioder. Chłopak, którego pieprzył, przestał się kręcić i schował twarz w ramionach opartych o brudną ścianę. Stosunkowo młody i drobny — typ który nie poradziłby sobie sam w takim miejscu. Pozycja dziwki Lenny’ego było jego najlepszym wyjściem, dlatego teraz tylko jęknął cicho i pozwolił się posuwać w równym tempie. Było niewygodnie i sucho, ale to nie ten rodzaj seksu, w którym chodziło o przyjemność. Chyba że jedynie dla mulata, który po kilku twardych ruchach spuścił się na pośladki pasywa i zdecydowanym ruchem odsunął się od niego, pozwalając mu usiąść delikatnie pod ścianą.
— Radzisz sobie? – zapytał, w jego mniemaniu, uprzejmie.
Chłopak tylko kiwnął głową i rozczochrał ciemne, całkiem ładne włosy. Ogólnie wyglądał dobrze, był dość opalony i zadbany. To i dość dziewczęce rysy twarzy szybko zadecydowały o jego pozycji. Zresztą wcale nie miał jakoś najgorzej. Osoba Lenny’ego gwarantowała mu przynajmniej, że opuści więzienie bez jeszcze większych problemów niż przed nim. Coraz częściej między więźniami przewijały się narkotyki, ostatnio widział nawet chłopaka, z którym trafił tutaj przypadkiem tego samego dnia. Prawie go nie poznał, a przecież więzienie warunkami nie różniło się od innych. Normalne cele, normalne „atrakcje” w czasie wolnym. Tylko ludzie decydowali o tym, jak czyja odsiadka będzie wyglądać.
Lenny nigdy się nad nikim nie znęcał, po prostu robił to, co uważał za słuszne według własnego sumienia. Brał to, co do niego należało, a jego pewność siebie przy tym aż biła po oczach. Również jeśli chodziło o dziwki. Mulat sam nie wiedział, dlaczego przylgnęło do nich nieoficjalne przezwisko „księżniczki”. Owszem, nazwał tak kilku z jego chłopców, ale tylko on znał genezę tego słowa. Cóż, wyglądało na to, że stało się popularne, nawet jeśli wiele osób pewnie nie miało pojęcia o jego znaczeniu. Tu w więzieniu zostało trochę wypaczone, ale to nic nie zmieniało. Jego księżniczki miały zapewnioną nietykalność, nie były zniszczonymi dupami do rżnięcia.
Lenny opuścił pusty pokój służący za magazyn, gdzie ulżył sobie w tyłku tego ciemnowłosego. Mężczyźnie przydałby się prysznic, a jako że najbliższy był ten w siłowni, skierował się właśnie w jej kierunku. Przemknęło mu przez myśl, że chętnie zobaczyłby tego chłopaka, który często w niej przesiadywał. Też młody i ładny, ale jego nikt nie tknął. Miał charakterek i, z tego co wiedział, potrafił unikać problemów. Dla takich jak on najlepiej było nie wypowiadać się po żadnej ze stron i nie wchodzić nikomu w drogę. Ale jednocześnie nie być taką szarą myszką, której złamanej ręki czy siniaków nikt nie zauważy. Ryan, tak miał na imię. Cóż, Lenny życzył mu wszystkiego najlepszego i miał nadzieję, że poradzi sobie bez niczyjej ochrony. Choć chętnie sprawdziłby dokładniej, jak wygląda z tyłu. Podejrzewał, że ten przystojniak woli facetów, ale pewności nie miał. Słyszał o magicznej mocy gejów do rozpoznawania takich jak oni, ale w jego przypadku to gówno prawda. Jeśli ktoś farbuje włosy na różowo, to stwierdzenie pedała nie jest trudne i potrzeba do tego żadnego radaru. Po prostu Ryan odrobinę za często gapił się tam, gdzie nie powinien. A w więziennej siłowni zwykle jest się na co pogapić.
Sam Lenny nie spędzał w siłowni za dużo czasu, chociaż ćwiczyć lubił. Ale zdecydowanie chętniej zajmował boisko do kosza z innymi czarnymi. To akurat takie niepisane prawo – w kosza w pierdlu grają czarni. Sport był brutalny i szybki, a Lenny był dobry, więc nie miał na co narzekać. Nie było to żadne hobby, ale co innego miał robić w zamknięciu? Alternatywą była rozmowa, której mulat tutaj nawet nie próbował. Nie znał innych więźniów, o większości wiedział tylko tyle, że złamali prawo. To w wielu przypadkach nie umniejszało wartości człowieka. Ale w zdecydowanej większości ci, którzy siedzieli za morderstwo, gwałt albo znęcanie się nad rodziną, nie należeli do najmilszych ludzi. Poza tym Lenny nie lubił rozmawiać. Wolał działać.
Wszedł do siłowni. Pachniało potem, słychać było skrzypienia i przekładanie ciężarków, ale nie licząc zwykłych dźwięków, nikt nie rozmawiał. Przechodząc przez całe pomieszczenie do szatni, gdzie znajdowały się prysznice, nie dostrzegł Ryana. Trudno, skrywał przekonanie, że jeszcze zdąży się na niego pogapić. Tymczasem potrzebował prysznica. A potem pójdzie pewnie pograć. Według niego najgorsza w pierdlu była rutyna tej klatki. I brak słodyczy.

10 thoughts on “Fanfic by Liv – Panicz Lenniak w kiciu

  1. Kasia pisze:

    Swietne to bylo :) o Lennym wszystko mogę przeczytać: ) I to napomkniecie ze lubi patrzec na fajnego chlopaka w siłowni… :) Oczywiście szkoda ze sie nie spotkali, ale za to mam teraz sobie co wyobrazac :D Pozdrawiam :)

  2. Liv pisze:

    Wybacz Shiv, ale raczej tego wątku w więzieniu nie będę ciągnąć.. Po prostu nie miałam okazji dowiedzieć się, jak odsiadka wygląda od kuchni (jeszcze o.o), więc najzwyczajniej nie chcę niczego spierdolić i wprowadzić w błąd… :D Poza tym Rynny jest tak mnóstwo ostatnimi czasy, że odczuwam naglącą tęsknotę za Mihaiem i Laynem… Coś tam pewnie powstanie :)
    I dzięki wielkie ^^

  3. Shivunia pisze:

    Nie wiem nawet czy ten komentarz się opublikuje bo nie dość że piszę z telefonu to przy dupowym zasięgu. A co dopiero internecie. Podstawowe pytanie po przeczytaniu to… Gdzie dalej?
    Było super! Bardzo miło napisane do tego jestem ciekawa twojej wizji jak wyglądało ich życie za kratami. Było kilka pięknych zdań. No i uroczo wyjaśniona, opisana sprawa z księżniczkami. Bardzo trafnie i realnie. Super i poproszę więcej. Aż mam na nich ochotę XD

  4. Liv pisze:

    Dziękuję, miło że jakoś zachęciłam. :) I Lenny w więzieniu to jeszcze bardziej taki bad boy, a to, jak widzimy na przykładzie Masona, ma wzięcie, także ten.. xd Mnie też się podoba ^^
    Dzięki Agata, przyjemnie to czytać. <3 I O., masz całkowitą rację. ;3

  5. O. pisze:

    Lenny <3333333333 haha teraz na spokojnie może nadrabiać gapienie się na Ryana na wolności <333 co w sumie robi xD
    Haha o gapieniu skojarzyl mi się romans na plantacji ale to dobrze xD każdy z nas inaczej odbiera postaci, ale pewne rzeczy sa bez zmian xD

  6. Agata pisze:

    „Według niego najgorsza w pierdlu była rutyna tej klatki. I brak słodyczy.” kurcze Umarlam xD końcówka zdecydowanie mnie rozbroila, cały Lenny xD fajny fik, taki bardzo naturalnie napisany, że aż się chciało czytać więcej c:

  7. Katka pisze:

    „Po prostu Ryan odrobinę za często gapił się tam, gdzie nie powinien.” – hehehe, lubię to zdanie :D Och, Lenniak i jego spostrzegawczość. I ogólnie dobrze kminisz, faktycznie Ryan się trzymał z dala od kłopotów, ale tak, ktoś taki jak Lenny, mógł zauważyć, że jednak jeśli chodzi o spojrzenia, to mogły się kierować w podejrzane rejony. Ogólnie mrrrrrrrrrrał! Aż mam ochotę na Lenniaka w więzieniu! Fajowo to w ogóle napisałaś, bardzo mi się podoba :D Lubię fiki, które sprawiają, że nagle mam ochotę pisać XD Dzięki wielkie :D Lenniaczek władczy i złyyyy jest słodki XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s