Project Dozen – 26 – Krępujący test

Tomas wcale nie musiał długo czekać, aż Colin wyjdzie na swoje lekcje. W piątki zaczynał od ósmej angielskim. Tomas z kolei miał wolne aż do południa, kiedy to zaczynał WF.
Udawał, że śpi, kiedy jego kumpel mozolnie zbierał się na zajęcia, a gdy tylko usłyszał zamykanie drzwi, poderwał się jak poparzony i sięgnął po swój pager leżący na szafce przy łóżku. Słyszał, że bzyczał, jak nic! I miał rację! Wcześnie rano otrzymał wiadomość o swoim pierwszym zadaniu. Jeszcze zanim je przeczytał, miał ochotę namazać sobie na policzkach wojenne barwy, przewiązać czoło czerwoną przepaską i udawać Rambo.
Niestety samo zdobycie koperty było już trudne, bo… oznaczało, że musiał już teraz wyjść z pokoju. Pager powiadomił go, że koperta spoczywała w szatni, w której chłopcy przebierali się na WF, w konkretnej szafce. A on był pewien, że ktoś teraz ma WF. Dosłownie więc wybiegł z pokoju, kiedy tylko założył na siebie byle co. Niestety dosłownie byle co, więc było mu cholernie zimno w podkoszulce i dresie, gdy biegł do szkoły przez kampus. Nabawił się przy tym mocnych rumieńców, ale udało mu się przebić przez uczniów i dopaść do szatni, w której na razie było tylko trzech chłopaków. W tym Jules. Uśmiechnął się więc głupio na jego widok.
— Czołem… — rzucił płasko, a cała trójka spojrzała na niego ze zdziwieniem.
— No hej… — Jules także z wysoko uniesionymi brwiami patrzył na Tomasa. Był już bez koszulki i właśnie trzymał dłonie na spodniach, aby się przebrać dalej. Miał niezłe ciało. Mocniej zbudowane niż Woody’ego, co teraz Tomas od razu zauważył. — Niezłe rumieńce.
Blondyn dotknął policzka i poczuł, jaki jest gorący. Miał nadzieję, że nie będzie chory po tym biegu.
— Nom, biegłem. Sorry, że przeszkadzam — rzucił do pozostałej dwójki, która w końcu tylko zmierzyła go powątpiewającym spojrzeniem i wróciła do przebierania się. — Ten, jak tam? — zagadał Julesa, jakby nigdy nic.
W tym samym czasie drzwi za nim się otworzyły i weszła kolejna dwójka chłopców. W tym Kevin Blare, który miał z Julesem WF i już odpadł z projektu. Zmierzył wrogo Tomasa i idąc do swojej szafki, stuknął go lekko łokciem.
— Co tu robisz? Nie twój WF.
Tomas tylko ściągnął brwi, bo nie chciał się wdawać w kłótnie i odsunął się trochę. Jules także spojrzał na Kevina i puścił mu oczko. To zawsze odstraszało takich jak ciemnoskóry chłopak od zbliżania się do niego, kiedy tego nie chciał.
Ten jeszcze bardziej się zmarszczył i w odpowiedzi pokazał mu środkowy palec, zmierzając do swojej szafki. Dla Julesa była to wygrana, bo uzyskał to, co chciał. Mógł spokojnie odpowiedzieć Tomasowi.
— Dobrze. Ale Kevin ma trochę racji. Co tu robisz? Nie masz WF-u.
Tomas poczuł, że początek rozegrał fatalnie. Za bardzo pozwolił emocjom działać, a nie rozsądkowi. Okej, często pozwalało to superbohaterom wygrać, ale… oni mieli przy tym masę szczęścia. W rzeczywistości najlepiej wychodziło rozplanowanie wszystkiego. A on jak ten debil przyleciał tu z nadzieją na to, że jeszcze nikt się nie zebrał.
— W sumie tak o… Bo dawno nie gadaliśmy i w ogóle — rzucił słabo, zbliżając się bardziej do Julesa. Cholera. Zwykle starał się w szkole unikać pojawiania się przy nim z oczywistych powodów. A i teraz nie wiedział, czy Jules będzie w porządku i nie zrobi mu pod górę, gdy spróbuje odwrócić jakoś tę sytuację i poszukać u niego pomocy.
Jules jednak znowu uniósł wyżej brwi i nawet się rozejrzał, jakby Tomas za chwilę miał odwalić mu jakiś numer.
— I dlatego do mnie biegłeś? Tom, wiesz, że jeśli to coś z tym wspólnego, to nie będę miał skrupułów, jak coś zaraz mi odwalisz?
— Co…? Ale ja nic nie chcę ci odwalić… — odpowiedział chłopak w szoku i pociągnął go lekko bliżej szafek, a potem pokazał mu swojego pagera. — Patrz.
Na małym ekraniku widoczne było: „1# koperta w szatni na WF nr 1, szafka 374”.
Jules od razu zrozumiał. Westchnął jednak i pokręcił głową z uśmiechem.
— To tamta — odparł i sam się do niej udał.
Tomas jeszcze się rozejrzał i ujrzał spojrzenie Kevina. Wrogie, trochę zgorzkniałe i może zawistne. Okej, miał wrażenie, że bardziej będzie trzeba uważać na tych, którzy odpadli. Mogą się w końcu mścić, a to było bardzo nieprzyjemne.
Podążył tylko za Julesem, szybko chowając pagera do kieszeni. Internetowy Foxy zatrzymał się przy szafce i czekał, aż sam Tomas ją otworzy i zabierze swoje zadanie.
— Ale to musiałeś teraz zabrać? — spytał.
— Nom. Znaczy… zadanie może mieć określony czas. A jak jest trudne, to wiesz… lepiej szybko. Myślałem, że jeszcze was tu nie będzie — szepnął Tomas i otworzył szybko szafkę. Wyciągnął z niej kopertę, zerknął w oczy Julesa, a potem szybko przeczytał treść zadania. Zamarł.

Zadanie 1 — schowaj wszystkie rolki papieru toaletowego z toalet w szkole i w internacie. Limit czasu — jeden dzień.

— O kurwa mać… — wyrwało mu się, choć nigdy tak nie przeklinał.
— Co? Masz komuś obciągnąć? — szepnął Jules, nadal opierając się o szafki z lekkim, zadziornym uśmiechem.
Policzki Tomasa ponownie ubarwiły się rumieńcami, które już powoli zaczęły mu blaknąć.
— Jules, weź… — mruknął i czym prędzej schował kopertę do kieszeni dresu. — Chyba proste zadanie, ale czasochłonne. A ja mam potem lekcje… Więc widzisz, dobrze pomyślałem, by tu teraz przybiec.
— No, to spadaj. Bo jeszcze ktoś będzie miał jak Kevin, ale że podglądasz kolegów. Już jednej pary oczu muszą się wystrzegać — dodał Jules i sugestywnie poruszył brwiami.
Tomas zagryzł wargę i pokiwał głową.
— Dobra, to idę zdobywać galaktykę. Zgadamy się na fejsie, jak coś. Serio dawno nie gadaliśmy, a ja… ten, mam… kogoś — szepnął jeszcze ciszej, ale z wielkim podekscytowaniem.
— Ooo…! To będziesz musiał się pochwalić. Ale spadaj, lekcja się zaraz zacznie, a ja jeszcze się nie przebrałem — pogonił swojego byłego chłopaka Jules, nie pojmując tych jego dziwnych odzywek o galaktyce.
— Jasne, nie zatrzymuję cię. Na razie! — pożegnał się szybko Tomas i unikając już jakichkolwiek spojrzeń, wybiegł z szatni.
Postanowił zacząć od internatu. Mimo wszystko większość uczniów miała teraz zajęcia, a jeśli nie, to pewnie spała. Wdarcie się do toalet w internatach popołudniu graniczyłoby z cudem, jeśli miałoby być wykonane chyłkiem.
Pierwszy zaliczył internat, w którym mieszkał. Miał przynajmniej miejsce, w którym będzie mógł schować rolki. Swój pokój. Colina nie było, a do głowy nie przyszło mu nic innego.
Przekonał się, że to naprawdę jest koszmarnie… męczące fizycznie zadanie. Co prawda wziął pustą torbę sportową, więc mieściły się w niej wszystkie rolki papieru z jednej łazienki. Ale na każdym z czterech pięter budynku internatu było po dziewięć łazienek i osiem WC. Na parterze dodatkowe trzy. Wyrobił się w ponad godzinę z jednym internatem, a po tym już ledwie łapał oddech, bo bieganie z torbą z powrotem do swojego pokoju było straszne. Nie miał jednak innego sposobu.
Potem pobiegł do drugiego internatu i tu miał większy problem. Nie wiedział, gdzie schować rolki. Olśniło go jednak w końcu i z pierwszą porcją dobiegł do pokoju numer 215. Trey w końcu był zawieszony.
Zapukał.
Po chwili drzwi przed nim się otworzyły i zobaczył dość zaspaną twarz kumpla Woody’ego.
— O… hej? — Trey wyglądał na zaskoczonego widokiem gościa. Jakiegokolwiek, a co dopiero Tomasa. — Woody’ego nie ma.
— Wiem, ma lekcje. Ale ja tylko na chwilę i w sumie… spieszy mi się — wyjaśnił szybko Tomas i… właściwie mało wyjaśniająco. Jego wygląd jednak od razu wzmagał w obserwatorach czujność, bo był cały rumiany z wysiłku, miał zmierzwione włosy i dyszał.
Przecisnął się obok Treya, uklęknął szybko przy łóżku swojego chłopaka i zaczął wciskać pod niego rolki papieru, które wyciągał z torby.
Trey patrzył na nim długo w milczeniu, bo to, co widział, przypominało mu chory sen. Aż kusiło go, aby się uszczypnąć.
— Eee… — zaczął głupio, nadal stojąc przy drzwiach. — Co ty tak właściwie, kurwa, robisz? — spytał kompletnie ogłupiały.
— Chowam skarby do skrzyni, ale nie mów nikomu, bo będę miał przesrane, okej? A jakbyś nie mógł nigdzie znaleźć w kiblach papieru, to będą tutaj — dodał Tomas, żeby Trey wiedział i dosłownie zerwał się na równe nogi z pustą torbą. — Zaraz wracam! — zawołał i wybiegł z pokoju.
Trey znowu spojrzał za wybiegającym Tomasem i niewiele myśląc, poszedł do swojego łóżka, wziął komórkę i napisał do Woody’ego:
„Tommy znosi srajtaśmę. Robiłeś jakieś zamówienie, czy mam dzwonić do psychiatrów?”
Jego współlokator, mimo że miał zajęcia, szybko mu odpisał:
„Raczej nie. Pewnie coś odwala do tych swoich RPG-ów.”
„OK… Ale po chuj nam papier…” — Trey przerwał pisanie, kiedy do pokoju znowu z impetem wpadł Tomas i zaczął wciskać kolejną porcję rolek pod łóżko Woody’ego. — „…toaletowy pod łóżkami?”.
— Ile tego jeszcze będzie? — zapytał Tomasa.
— Z całego internatu — wyjaśnił ten i wypadł z pokoju.
„Z całego internatu.”
Woody znowu szybko odpisał:
„Weź mu powiedz, aby gdzieś indziej to upchnął, bo znowu Moss się dopierdoli. Niech nawet wyniesie do pralni, do bębnów, jak ma go schować.”
Trey nie ogarniał. Nie ogarniał, dlaczego Woody tak spokojnie przyjmuje informację, że jego chłopak właśnie lata jak pojebany z torbą z papierem toaletowym, jakby walczył w bitwie o swój kraj i chował im pod łóżka zapasy na biegunkową apokalipsę.
„Dobra, dobra, bracie… Ale brakuje mu chyba którejś klepki, bez urazy.”
Wysłał, poczekał i tak jak się spodziewał, do pokoju znowu wpadł Tomas. Trey więc ze zblazowaną miną zaszedł mu drogę i powiedział:
— Schowaj w pralkach. Ja jestem zawieszony, jak odkryją ten twój skarb, mam przejebane.
— O… W pralkach…? No… okej — odpowiedział z wahaniem Tomas. Do pralni chodzili inni uczniowie, więc to mogło być trudniejsze, ale chyba nie miał wyboru. — To… no, to ja idę — nie kłócił się, bo nie miał czasu.
I tyle go Trey widział.

*

Sebastian cały dzień dziwnie się czuł. I nie umiał określić, czy jest to kac wywołany alkoholem, czy kac moralny. Wczoraj po pijaku całował się z Francisco, który w tej właśnie chwili szedł obok niego w stronę toalet.
Co prawda mieli lekcje osobno, ale lunch zwykle jadali razem. Byłoby głupio dzisiaj zrobić inaczej, bo jeszcze wyszłoby, że któryś z nich chce się odsunąć od drugiego z racji wczorajszego… puszczenia wodzy emocjom.
— Podobno bekon nam pomoże — rzucił Francisco mniej żywo niż zwykle, ale i tak starał się jak mógł zachowywać naturalnie. I tak jak Sebastian, nie czuł się dzisiaj dobrze.
— Podobno. Może będzie na stołówce — prowadził z nim tę rozmowę o niczym współlokator. I jak wieczorem jeszcze obiecali sobie poważną rozmowę, ta nawet się nie zaczęła, a co dopiero była mowa o tym, aby była poważna i ustaliła, co się dzieje między nimi. Przez to dziś zachowywali jak kompletnie obcy sobie ludzie, którzy grają swoje role.
— Si. Mam nadzieję… — odpowiedział Francisco i pokiwał na potwierdzenie głową.
Otworzył drzwi do łazienki blisko stołówki i wszedł do kabiny, a nie do pisuaru. Akurat teraz nikogo tu nie było, a większy rumor słychać było zza ściany, bo toaleta łączyła się ze stołówką.
Sebastian wszedł za nim, aby przy okazji sprawdzić, jak wygląda. Czuł się paskudnie, natura nakazywała mu sprawdzić, czy tak samo koszmarnie wygląda. Nie odzywał się jednak w międzyczasie do współlokatora. Zresztą rozmowa za nic im się nie kleiła.
— Sebastian…? — Po kilku chwilach usłyszał pełen wahania głos Francisco. — Podasz mi z innej kabiny papier toaletowy…?
— A co? Nie ma? — spytał drugi chłopak i przeszedł do jednej z kabin, aby wyciągnąć z podajnika papier toaletowy. Tam jednak go nie znalazł, więc zajrzał do kolejnej kabiny.
— Nie ma…
Sebastian niestety zauważył, że papieru nie było… w żadnej z kabin. I to nie tak, że były puste rolki. Nie było nawet ich.
— No, to masz… problem. Bo nigdzie nie ma — poinformował współlokatora. — A już… zacząłeś?
— Si… Już skończyłem — usłyszał głos Francisco i jak go znał, ten był teraz dość mocno skrępowany.
— Oh… — Sebastian zaśmiał się mimowolnie pod nosem. — No, to masz trochę przesrane — odparł, aż zatykając twarz wierzchem dłoni, aby bardziej się nie śmiać z nieszczęścia kolegi.
— Sebastian…! — Francisco jęknął. — Masz chusteczki? Albo pójdź na stołówkę po serwetki? Por favor…
Sebastian znowu się zaśmiał.
— Nie ruszaj się stamtąd — polecił, już samemu się śmiejąc z własnych słów. Przecież Francisco nie miał za bardzo wyboru. — Skoczę po chusteczki do szafki.
— Gracias…
Zaśmiał się znowu, a gdy tylko wyszedł z łazienki, wpadła na niego dwójka młodszych uczniów. Jeden przerastał drugiego o głowę, ale obaj wyglądali na zirytowanych.
— Ej, Moss, jest tam srajtaśma?! — zagadał agresywnie ten wyższy, ale Sebastian poczuł, że to nie na niego ukierunkowana jest ta złość.
— Nie… A co? — spytał, już czując, że nagle w szkole zwiększy się popyt na chusteczki, a szkolny woźny zaraz będzie oblegany.
— Nigdzie nie ma! Na tym piętrze każdy kibel jest bez srajtaśmy, jarzysz?!
— Nooo, ktoś się podobno rękawem podcierał i jebało mu z plecaka, jak schował bluzkę! — Drugi chłopak zarechotał.
— Tu też nie ma?! — Nagle stanął przy nich jeszcze jeden uczeń, wychodząc właśnie ze stołówki. — Do mnie współlokator napisał, żebym ze szkoły wziął, bo w internacie pusto. Jakieś jaja! — Zaśmiał się. Przynajmniej teraz było mu do śmiechu, bo najwyraźniej nie potrzebował skorzystać.
— Niech ktoś znajdzie woźnego. Powinny być gdzieś jakieś zapasy — zasugerował Sebastian innym uczniom, a sam poszedł szybko do swojej szafki po chusteczki. Musiał wydobyć Francisco z kibla. Aż w głowie mu się to nie mieściło.
Przez całą podróż do szafki i z niej do toalety usłyszał przynajmniej kilku chłopców narzekających na brak papieru. Wieść rozchodziła się bardzo szybko i pewnie niebawem dotrze to też do nauczycieli. Dałby głowę, że to sprawka któregoś z uczniów, ale byli tak zaaferowani z Francisco wczorajszymi wydarzeniami, że nie sprawdzali, czy szykuje się jakieś zadanie.
Już wiedział, że jak tylko jego współlokator odklei się od sedesu, będą musieli dostać się do internatu i sprawdzić, kto jest temu winien.

*

Niestety Francisco i Sebastian do internatu doszli dopiero przed szóstą wieczór, gdy już wyszli z zajęć pozalekcyjnych, na które chodzili razem, czyli z zajęć klubu latynoskiego. Zabawnie było widzieć woźnego chodzącego z wielkim wózkiem pełnym rolek papieru toaletowego. Pytanie tylko, co się stało z tamtymi, które zaginęły. Przecież gdzieś musiały być.
— To Tomas Eng albo Tyler Page. Tylko oni nie mieli jeszcze wykonanych zadań — powiedział z przekonaniem Francisco, kiedy wszedł za współlokatorem do pokoju.
— Na którego stawiasz? — spytał Sebastian, już mając w głowie swój typ. Jeśli dobrze pamiętał, widział Tylera, kiedy sam szedł na geografię. Jeśli to by był on, bardziej by się denerwował i miał zdecydowanie mniej czasu. A aby wykraść cały papier, potrzeba go było całkiem sporo.
— Nie wiem, Tyler chodzi na te swoje sur… servi… tę szkołę przetrwania. Musi mieć dobrą kondycję, a to chyba było bardzo trudne — gdybał Argentyńczyk, podchodząc do laptopa i otwierając go. Musieli sprawdzić na mailu, czy nie ma jakiejś informacji na ten temat.
— Ja stawiam na Tomasa. Też chodzi na basen, więc też to pasuje. Plus Tylera chyba widziałem przed wszystkim w szkole. — Sebastian zamknął na klucz drzwi do pokoju i sięgnął jeszcze po coś do picia dla nich. Nadal go suszyło. — I co? Piszą coś? — spytał, pochylając się nad współlokatorem i podając mu butelkę coli.
Francisco podjął próbę równocześnie pisania i picia coli, więc mocno się wykrzywił na bok, co sprawiło, że Sebastian miał bok jego twarzy tuż przy swojej.
— Mfff… Mhm! — przytaknął młodszy chłopak i w końcu odlepił butelkę od ust. — Patrz! Tomas Eng miał zadanie! I zaliczył. Miałeś rację, chłopie!
— Mówiłem! — Sebastian ucieszył się, aby zaraz się skrzywić. — Tylko teraz pytanie, gdzie jest teraz ten cały papier. Myślisz, że schował go pod łóżko? Może by, wiesz, jakąś kontrolę pokoi napuścić?
— Si, moglibyśmy, ale nie ma pewności, że to jest w jego pokoju. Może wyrzucił do kontenerów za internatem? — Francisco okręcił się w stronę Sebastiana i popatrzył na niego w górę. I znów zapragnął go dotknąć. Tak bardzo, że aż ściskało go od środka.
— To masz inny pomysł? — spytał Sebastian, patrząc bez krępacji na twarz współlokatora. Kiedy mieli temat do rozmowy, zapominał o tym wszystkim, co się wydarzyło i mógł czuć się naturalnie.
— Nie za bardzo. Twój papa nie może napuszczać na nich nauczycieli… — przypomniał Francisco koledze, że przecież nikt z kadry pedagogicznej nie powinien się w to wtrącać. — Nikt też chyba nie będzie się mścił za niepodtarcie tyłka, jak mu wydamy Tomasa…
— Tak? Ty byś się nie mścił, jakbym nie miał cię jak uratować? — odparł z rozbawieniem Sebastian. — I w ogóle masz niezłego pecha — dodał, przypominając sobie wcześniejsze zadania. — Na ciebie częściej trafia.
— Oj, oj, poczekaj, jeszcze na tobie się to odbije! Karma! Karma, Sebastian! — odpowiedział ze śmiechem Francisco i przy tym zupełnie naturalnie dźgnął go w brzuch.
Sebastian jęknął, odsunął się i oddał współlokatorowi, który tylko roześmiał się, a potem złapał nadgarstki starszego chłopaka, żeby go zatrzymać. I gdy znaleźli się znowu zbyt blisko siebie, przypomniał sobie wczorajszy wieczór. Mieli porozmawiać. A on zamiast tego teraz znowu impulsywnie cmoknął go w usta.
Sebastian od razu zamarł i spojrzał w ciemne oczy tuż przed swoimi. Serce mocniej uderzyło mu w klatce piersiowej, a on nie wiedział, czy ma się odsunąć, czy wręcz przeciwnie. A może powinien coś powiedzieć? Cholera, uważał się za rozsądnego chłopaka, który wie, czego mniej więcej chce od życia, ale Francisco niszczył jego zdrowy rozsądek z taką skutecznością, jak huragan niszczy domek z kart.
— Eee… to ta karma?
Francisco zatkało. Znowu zrobił coś impulsywnie i nie miał pojęcia, jak zareagować na własny czyn. Strasznie go to konfundowało.
— Nie wiem… — mruknął i zerknął uważniej w oczy drugiego chłopaka. Nawet trochę z nadzieją. — Mieliśmy chyba porozmawiać, nie?
— Um… tak. Ale nie spodziewałem się, że przypomnisz o tym w takich okolicznościach — odparł Sebastian i trochę się odsunął. Nawet nerwowo podrapał się po nadgarstku, za który był chwilę temu trzymany.
Chyba nie spodziewał się tego, jak zareaguje Francisco po jego słowach. Bo oto ujrzał skrzywienie na jego twarzy, lekki rumieniec, który teraz bardziej wyglądał na przejaw złości niż zawstydzenia, choć równie dobrze mógł być połączeniem obu tych emocji. A potem Argentyńczyk wstał i podszedł do okna, przeczesując włosy palcami.
— Sebastian, no…! Będziemy tak odbijać piłeczkę i odpowiadać na około i… Wcale nie dążymy do porozumienia!
Sebastian ściągnął brwi i usiadł na swoim łóżku, patrząc na Argentyńczyka pytająco.
— Jakiego porozumienia?
— Jakiegokolwiek. Nie wiem, co się dzieje, Sebastian! Z tobą, ze mną, z tym co czuję i… wszystko! — Francisco obrócił się do kumpla, oparłszy się tyłkiem o parapet.
— Ale jak to nie wiesz? — spytał Sebastian, chociaż jakby to pytanie zostało zadane jemu, także by nie wiedział, jak na nie odpowiedzieć. — Znaczy… cholera… — Przetarł twarz dłońmi. —To chyba jest bardziej skomplikowane niż „nie mam laski, szukam ujścia”.
Francisco pokiwał twierdząco głową i na chwilę zapatrzył się na bok. Próbował to przemyśleć, tak jak cały dzień o tym myślał, ale nie wiedział, jak to wszystko rozumieć. Jak siebie rozumieć! Miał wrażenie, że w Argentynie, gdzie wszystko wydawało mu się działać jakoś naturalniej, nie miałby takiego problemu. Że nie musiałby tego analizować, tylko… być sobą. A tutaj wszystko było skomplikowane.
— To… Dlaczego się ze mną całowałeś? — zapytał szeptem.
Sebastian już nawet otworzył usta, aby odpowiedzieć, ale zamknął je równie szybko. Nie wiedział.
— Cóż… — zaczął mimo braku ciągu dalszego, który chce powiedzieć. — To się jakoś… samo wydarzyło.
— „Samo, samo”… Ale chciałeś tego, skojarzyłem ci się z kimś, czy dawno nie miałeś, czy… czy nie wiem…? — Francisco wbił w niego spojrzenie na poły rozeźlone, na poły proszące o jakąkolwiek wskazówkę co do tego, co mieli dalej z tym zrobić.
— Chyba „nie wiem” — odparł Sebastian, krzywiąc usta na bok. — Ale nie, że myślałem o kimś, samo to wyszło. Zresztą ta rozmowa jest jednak krępująca. Bo, no, sam pomyśl, jeśli to zrobiliśmy… wiesz, myśląc o sobie, to co to o nas świadczy?
— Co świadczy…? Ja nie myślę o innych chłopakach! — odpowiedział od razu żywo i energicznie Francisco, dodatkowo rozkładając ręce na boki, aby i postawą swojego ciała poprzeć własne słowa. — O żadnym chłopaku! Myślę o dziewczynach i… i o tobie.
— No i właśnie. Wiesz, jestem chłopakiem… i nie czuję się, ani chyba nie wyglądam jak dziewczyna. Dlatego to takie… uh, Francisco, nie widzisz, do czego zmierzam?
— Nie, nie chcę, żebyś zmierzał. Chcę, żebyś powiedział wprost!
— Ale co wprost? To, że mówisz, że wolisz laski, ja też wolę laski, a i tak robimy coś, cholera. — Sebastian stęknął nisko, zaciskając zęby i marszcząc nos. I jak on miał się wysłowić? — Tacy jak Jules całują się z kolesiami.
— Nie jesteśmy tacy jak Jules — odpowiedział obronnie Francisco, a potem go olśniło. Jego oczy otworzyły się szerzej, a on sam postąpił krok w stronę współlokatora. — Wiem! Chodź do la… albo siedź, wezmę lapa na łóżko! — Zmienił zdanie i szybko podszedł do swojego biurka, żeby odłączyć laptopa od ładowarki.
Sebastian ściągnął brwi i nie odezwał się słowem. Był zaskoczony nagłą zmianą w postawie współlokatora, więc tylko siedział i patrzył, jak ten uwija się z laptopem.
W końcu usiadł obok niego na łóżku, pociągnął Sebastiana, żeby oparł się plecami o ścianę tak jak on… i wpisał w Google „gay porn”. Sebastiana aż zatkało.
— Co ty chcesz zrobić? — wydusił, aż nerwowo zerkając na drzwi i na współlokatora. — Po co to wpisujesz? Chyba nie chcesz teraz tego oglądać?
— Chcę. Musimy sprawdzić, jak to z nami jest, skoro żaden z nas nie umie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego całował drugiego chłopaka — powiedział pewien swego Francisco i wszedł na stronę, jaka pokazała mu się jako pierwsza.
Było to jakieś gaymaletube.com, a strona główna… zaatakowała ich zdjęciami penisów, męskich pośladków i grup pieprzących się facetów. Każde ze zdjęć odpowiadało kategorii, których było…
— O Chryste! Tyle w tych z laskami nie ma nawet! — wykrzyknął Argentyńczyk.
— O Chryste, faktycznie, ale raczej, o Chryste, co my robimy?! — poprawił go Sebastian, zakrywając sobie dłonią twarz w połowie. — To naprawdę jest według ciebie konieczne, abyśmy oglądali gejowskie porno? Po co? Co to niby ma udowodnić?
— Czy staje nam na widok seksu dwóch kolesi. Jak staje, to znaczy, że możemy się dalej kontaktować — odpowiedział pewnie Francisco, ale nie z mniejszym podenerwowaniem. Samo patrzenie na te zdjęcia wywoływało u niego silne rumieńce. — To… która kategoria?
— Ee… ta? — spytał Sebastian, zamiast stwierdzić, wskazując kategorię „teen”. Nie był przekonany do tego planu. W końcu pornosy miały podniecać, a kategorie powstawały, aby zaspokajać konkretne fetysze. Nie był więc pewien, czy to cokolwiek im wyjaśni.
Francisco jednak wyglądał na zdeterminowanego, aby obaj przeszli ten test. Wcisnął więc okienko z „teen tube” i wylądowali na stronie, na której pojawiło się już znacznie więcej zdjęć stanowiących czołówki filmików. Na wszystkich byli nastolatkowie, w większości raczej szczupli, ale pozy były bardzo różne. Już samo patrzenie na to sprawiało, że Argentyńczyk czuł się… niezdrowo podekscytowany.
— Może… — zaczął, scrollując chwilę, by wybrać jakiś filmik. — Ten? — rzucił pytająco, wskazując na miniaturkę z chłopakami kochającymi się przy stole do ping ponga. Filmik miał dziesięć minut i nazywał się „These boys love hardcore”.
Sebastian nie był przekonany, więc tylko wzruszył ramionami. Miał wrażenie, że atmosfera z każdym kolejnym kliknięciem się zagęszcza. I natychmiast przypomniał sobie, jak kiedyś Francisco zaproponował mu, aby razem oglądali porno i że on już kiedyś tak robił ze swoim kuzynem.
Filmik zaczął się od tego, że grupka nastolatków bawiła się z dmuchaną lalką. Wszyscy byli nadzy, śmiejący się i całkiem atrakcyjni. Francisco aż bał się przełknąć ślinę, mając wrażenie, że będzie to aż nazbyt słyszalne. Atmosfera jednak bardziej zgęstniała, kiedy jeden z chłopaków dał spokój dmuchanej pani i klęknął przed drugim blondynem w czapce z daszkiem. Chwycił jego penisa i wsunął go do ust, a Francisco zerknął kątem oka na swojego współlokatora. Ten był dużo bardziej czerwony na twarzy, niż zwykł być. Patrzył z mieszaniną obawy i zaciekawienia na twarzy w ekran laptopa i skubał skórę jednej dłoni, najpewniej nie wiedząc, co z nią zrobić.
Potem zrobiło się jeszcze goręcej, kiedy w pokoju zostali tylko dwaj chłopcy. Jeden z nich położył się plecami na stole do ping ponga, a drugi zaszedł go od przodu, rozłożył mu nogi i zagłębił swojego penisa w jego odbyt.
Francisco poczuł gwałtowny prąd, gdy ujrzał, jak członek się zagłębia, jak znika między pośladkami, jak ten drugi chłopak delikatnie się krzywi…
— Jak się czujesz….? — zapytał szeptem Sebastiana, bo on sam był zadowolony, że ma luźne spodnie. Reagował.
Sebastian nerwowo przełknął ślinę i szybko spojrzał na współlokatora tuż obok. Nagle jego słowa wytrąciły go z otępienia. Aż dziwnie się poczuł, kiedy sobie przypomniał, że nie ogląda tego sam. To był jego pierwszy stricte gejowski pornos.
— Dziwnie. A ty?
— Też… — odpowiedział tylko tyle Francisco, bo cały czas gapił się jak zaczarowany na to, co oglądali.
Top zaczął ruszać biodrami, ten na dole cicho pojękiwać, a biodra i pośladki uderzały o siebie ze specyficznym dźwiękiem. Niby też tak było w pornosach z kobietami, ale to… to było jakieś inne. Francisco poczuł szybsze bicie serca i… szybszą erekcję niż ta, która powstawała, gdy oglądał coś innego. Zaczął nagle wątpić w swój genialny plan.
W tym czasie Sebastian podkulił jedno kolano bliżej siebie, aby jakoś zakryć swoją powstającą erekcję. Takie oglądanie tego pornosa było bardzo zgubne i fatalne w skutkach.
— Wiesz… wiesz, że pewnie obojętnie, co byśmy nie oglądali i ktoś by się jebał, to by tak samo było?
— Co? — Francisco skrzywił się brzydko. — Nawet w kategorii „starsze panie”…?!
— Nie no, może nie… ale tak ogólnie, czy to by była seksowna laska czy koleś. — Sebastian starał się ratować swoje przekonanie, że wcale nie staje mu dlatego, że ogląda dwóch kolesi, tylko dlatego, że ogląda seks.
— A myślisz, że jest seksowny…? Który…? — Francisco oblizał wargi, które były dziwnie zaczerwienione, bo w sumie dopiero teraz się połapał, że co chwilę je podgryzał. Z kolei do wypytywania jakoś naturalnie go ciągnęło, bo to, co teraz robili… było strasznie ekscytujące.
— Nie wiem… No… może… o cholera, Francisco, to krępujące pytanie. Zresztą dziwnie je rozważać… Może ten na dole… — plątał się Sebastian. Najchętniej sięgnąłby do spodni i pomasował się po kroczu, ale to znaczyłoby przegraną.
— Ja chyba tego na górze wolę, patrz jaki jest wysoki. Trzyma tego drugiego jak dziewczynę tam na początku. Romantycznie… — Francisco zerknął znowu na filmik, a potem na Sebastiana.
— Romantycznie?
— Si… Bo byli blisko siebie i patrzyli sobie w oczy — odpowiedział szybko Francisco i zerknął na ekran. Przypomniał sobie, że ma wzwód, więc troszkę pociągnął laptopa do siebie, aby go zakryć. — Sebastian, ja… nie chcę być gejem, ale lubię cię.
Starszy chłopak przełknął ślinę i poczuł, że ma suche usta, kiedy przesunął po nich językiem.
— Ta… to… — zaczął niepewnie. — Ale tak? — skończył w końcu, nie znajdując słów, ale postanowił wskazaniem brodą na ekran spytać, czy tak Francisco go „lubi”.
— Chyba… tak — odpowiedział Argentyńczyk bardzo cicho, tym razem uparcie wpatrując się w ekran komputera. Nie był w stanie spojrzeć na drugiego chłopaka po tym, co właśnie przyznał.
Sebastian za to uporczywie się w niego wpatrywał. Jego współlokator chciał mieć z nim seks. Było to tak samo przerażające, jak i… podniecające. I sam nie wiedział, że świadomość tego drugiego jeszcze bardziej go nie paraliżowała.
Nic nie odpowiedział, tylko znowu zerknął na ekran, gdzie jeden z chłopaków leżał teraz na plecach, z szeroko rozsuniętymi nogami, a drugi nadal się w niego wsuwał. Jakby to było, jakby oni to robili? Jakby to było być pomiędzy nogami Francisco? Trudno było to sobie wyobrazić, bo posuwany chłopak na filmiku wyglądał zupełnie inaczej. Wyobraźnia jednak sama odpowiadała, jakby to mogło wyglądać.
Francisco za to czuł, że brak odpowiedzi rozpala jego ciało równie mocno jak ten pornos, ale tym razem z podenerwowania.
Szybko wyłączył filmik i zatrzasnął klapę laptopa. Wstał pospiesznie z łóżka, odłożył sprzęt na biurko i usiadł na krześle, aby następnie oprzeć łokcie o blat i schować twarz w dłoniach.
Sebastian aż odsapnął, kiedy to wszystko, co działo się przed jego oczami, się skończyło. Dopiero kiedy odetchnął ze trzy razy dla uspokojenia swojego podniecenia, spojrzał na współlokatora.
— Francisco? — spytał z niepokojem, ale ten tylko pokręcił głową. Sebastian zerknął na swoje krocze. Miał wzwód. To nie pomagało w rozmowie. — Ej… Nie tylko tobie stanął, jeśli o to ci chodzi.
— To trudne, nie wiem, co mamy robić, a tylko ja się deklamuję — odpowiedział zachrypniętym głosem zza dłoni Francisco, znowu myląc słowo.
Sebastian skrzywił się, wiedząc, że kolega go nie widzi. Nie umiał być takim szczerym jak Francisco. To nie leżało w jego naturze, ale jednocześnie martwiło Latynosa.
— Wiesz… to w sumie dobrze. Wiesz lepiej, co czujesz. Ja… to, nie wiem, co myśleć, ale pornos był dobry.
Argentyńczyk tylko mruknął coś niewyraźnie, a potem sięgnął po swój plecak i zaczął chować do niego książki. Robił to wszystko dość nerwowo, nie patrząc na Sebastiana. Czuł się głupio.
— To pomyśl o tym może… Ja pójdę do pokoju komputerowego na dół i pouczę się.
Sebastian zapatrzył się za nim z szeroko otwartymi oczami. Miał mętlik w głowie, dlatego nie odezwał się nawet słowem, a jedynie mruknął potakujące „mhm”. Co miał zrobić teraz innego? Nie miał wyboru, musiał pomyśleć. Czy był gotów na to, co oglądali? W tej chwili wydawało mu się to abstrakcyjne, ale jednocześnie jego myśli uciekały do urwanej nagle sceny, do własnego krocza i spełnienia. Oh, będzie musiał przewartościować wiele własnych myśli.

*****

Tym razem wpisy w dzienniczkach zamieścił:

Tomas Eng – 11.10

21 thoughts on “Project Dozen – 26 – Krępujący test

  1. TigramIngrow pisze:

    Ale się uśmiałam! No nie mogę! Najpierw Tommy u Treya, potem smsy Treya do Jolene, a potem epicka rozmowa Franka z Sebastianem. Pialam do upadłego. A wspólne oglądanie porno… Mmm. Gorące! Też swojego czasu wchodziłam na te stronę, którą podałyście w tekście. I reakcje chłopaków – tak myślałam, że Sebastian odnajdzie się w roli aktywa. Ale jestem ciekawa co będzie z nimi dalej. No i gdzie Eric…?

  2. Katka pisze:

    Basia, faktycznie jesteś w PD dość daleko, hehe, ale brniesz :) Jeszcze tyle pięknych rozdziałów przed Tobą! Choć staramy się już z PD dobiegać końca. Na pewno bliżej nam niż dalej :) Dzięki za wenę! Też pozdrawiamy :)

  3. Basia pisze:

    Witam,
    och no tak Thomas i jego zadanie… haha no i co z tego wyniknie, mogliby obejrzeć normalne porno, i czy cos się zacznie wtedy dziać…
    Dużo weny życzę Wam…
    Pozdrawiam serdecznie

  4. Katka pisze:

    Asus, hehe, zadanie Tomcia spełniło swoją rolę XD Ten chłopak jest chyba zbyt słodki, żeby było to zadanie pełne napięcia. No ale może jeszcze Was kiedyś zaskoczy. A gołąbeczki czy z nich powstaną… chyba jeszcze troszkę im do tego brakuje. Poziom Rusha i Charliego mimo wszystko trudno osiągnąć, chociaż niektórzy momentami są tego bliscy. Fajnie, że Sebcio i Franio Cię jakoś bardziej urzekli. Teraz rzeczywiście trochę jakby przechodzą przez uczuciowy tor przeszkód, a to zawsze jest jeden z ciekawszych etapów budowania związku. Dzięki za opinię o kilku postaciach :) Mam nadzieję na jeszcze więcej Twoich komentarzy! :)

  5. Asus pisze:

    Hahaha XD całą akcję z zadaniem Tomasa śmiałam się jak głupia do komputera, biedak tak się zmachał i jeszcze Trey’owi narażał XD nie wiem czy mu współczuć czy mieć polew, bo jakoś specjalnie go nie kocham^^ do Woody’ego (jak to się odmienia T^T) mi jakoś nie pasuje… za cukrowy taki. Aż nasuwają się na myśl gołąbeczki… PROSZĘ NIE! nie róbcie z tej parki skoro już mają być razem gołąbeczków serii… Natomiast przez ostatnie rozdziały Fran i Seb zaskarbili sobie moją sympatię, na początku byli mi strasznie obojętni… Ale te ich nieścisłości uczuciowe i przemyślenia są przekochane, no i ta popędliwość i myślenie po fakcie <3 No i jeszcze Sen i jego rudowłosy kolega! Nie wiem czemu ale czekam na akcje z kółkiem spirytystycznym, z tą dwójką głównie ;D reszta postaci na razie prześlizguje się niezauważona w moim umyśle… no może Eric wzbudza zainteresowanie, a nadgorliwy "gazeciarz" niby dziennikarz chęć krzywdzenia(nagabał sobie focąc moich ulubionych "braci"), ale jest spokojnie ;) lecę dalej i już płaczę z powodu tak szybko uciekających rozdziałów~

  6. Katka pisze:

    Saki, yey, fajnie, że nadrabiasz komencik :D I spoczko, rozumiem ból pisania na telefonie. Super, że w ogóle Ci się chciało :) Zadanie Tomasa, a raczej jego wykonanie wzbudziło dużo śmiechu i bardzo się z tego cieszymy XD Tak miało być! Ale dla samego Tomcia raczej nie było zabawne, bo się chłopak musiał nabiegać… A Franio przewidywalny, zgadzam się XD Cóż, porno to dobra opcja, by sprawdzić seksualność, haha, chociaż nie wiem, czy na nastolatkach to tak działa… w sensie no może ich podniecić chyba coś, co niekoniecznie by chcieli robić na serio… Zresztą co ja tam wiem, stara jestem XD No, jeszcze raz dzięki za komentarz! Też pozdrawiamy!

    Bebok, nadrobiłaś do północy :D Dało się, hehe. Urok spotykania się z Tomasem w postaci kontaktu z nerdowskimi hasłami to ciężka sprawa – myślę, że Jules ciężko to znosił. Zobaczymy czy Woody będzie bardziej tolerancyjny z czasem, choc jak widać bardziej je ogarnia XD Hehe no i porno i alkohol tyle tłumaczą… XD Ale masz rację, lepiej na trzeźwo, bo nie będzie na co zwalić, a im potrzeba nazwania uczuć po imieniu… Nie wiadomo, kto się tu bardziej miota, czy Sebcio, czy Franio… I jeszcze co do Tomcia i jego zadania – chyba każdy by się zachował tak jak Trey, względnie „Gdzie mi tu, kurwa, z tym papierem?!” XD To nie jest coś, co widzi się na co dzień XD

  7. Bebok pisze:

    Zadanko! Jeeej! Średnio mu wyszło dyskretne zdobycie koperty xd Schowanie srajtaśmy… brak papieru to prawdziwa katastrofa! Upychanie rolek pod łóżkiem musi serio idiotycznie wyglądać, nie dziwię się reakcji Treya ^^

    Franek… znowu on padł ofiarą xd To jest dopiero pierdoła z synka… przesrane miał dosłownie xD biedaczysko.
    Och! Nadszedł i czas na trudne rozmowy… i oglądanie pornoli ;D W zasadzie wciąż niewiele się wyjaśniło ale chyba zaczynają być bardziej świadomi tego co się dzieje. Sebastian musi poważnie pomyśleć czego chce bo będzie kiepsko jak dalej będzie obchodził temat na około i zbywał Frania zwyczajnym „nie wiem”. Czekam na rozwój sytuacji!

  8. saki2709 pisze:

    Przeczytałam już dawno, ale jak zwykle komentuję z opóźnieniem. W części z zadaniem Tomasa popłakałam się ze śmiechu. Choć zadanie z pozoru łatwe, to jednak wymagało wysiłku i dobrej kondycji. Aż trudno uwierzyć, że poważni profesorowie wymyślili takie zadanie XD Biedny Franio (inni, co utknęli w kiblu też, ale oni w tej chwili nieważni są). Dobrze że Sebcio przyniósł mu chusteczki.
    Co do dalszej części, to gdy przeczytałam, że Franio po laptopa idzie, to pomyślałam: pewnie odpali gej-porno. I się nie pomyliłam :) Wpadłam na ten pomysł tylko dlatego, że sama jakiś czas temu w ten sposób testowałam orientację mojego bohatera. Z tym że on to robił w samotności robił xD A potem mi się przypomniało, że mieli razem oglądać pornosa. Myślałam jednak, że trochę inaczej to będzie wyglądać.
    Teraz przynajmniej trochę się między nimi wyjaśniło, jednak stwierdzam, że Sebcio w dalszym ciągu za dużo myśli.
    Nie mogę się doczekać, aż to się wszystko rozwinie.
    To chyba tyle. Byłoby dłużej, ale nie chce mi się na telefonie pisać.
    Pozdrawiam i życzę weny

  9. Katka pisze:

    Omega, no to zobaczymy, czy przeczucie Cię nie myliło :D Choć nie obiecuję, że dowiemy się o tym szybko XD I myślę, że każdy by się zaskoczył, widząc kolesia biegające tam i z powrotem z naręczem rolek papieru toaletowego… XD Tego normalnie nie spotyka się w szkole. Jakoś mi to bardziej studentami zajeżdża. Oni są bardziej zdolni do takich rzeczy XD

  10. Omega pisze:

    w sumie to nie jestem pewna, którego chciałabym zobaczyć na górze, choć mam przeczucie, że to Franio wyląduje pod Sebciem xD Trey jest idealnym kumplem i po prostu facetem… jego reakcja mnie rozwaliła, ale kto by się nie zdziwił widząc Tomasa latającego z rolkami papieru po całej szkole xD szkoda, że Trey nie jest wtajemniczony w ten projekt, chociaż nie… tak jest zabawniej xD teraz czekam aż się Eric z Julesem wezmą za siebie :3

  11. Katka pisze:

    Desire, zgadzam się, że zadanie Tomasa było pozornie całkiem łatwe, ale miało sporo haczyków: kosztowało mnóstwo wysiłku fizycznego, czasu, narażało na niebezpieczeństwo ze strony nauczycieli, jak i rozwścieczonych uczniów z niepodtartymi tyłkami XD Hehe, a Trey tu był definitywnie elementem zabawowym XD Zaś Francisco – zdecydowanie jest to dla niego niekomfortowe :( Odsłonił się w znacznej mierze i w odpowiedzi trafił na mur. Sebastian jest zapobiegawczy i chyba w tym wypadku trochę za bardzo, bo Franio dostaje rykoszetem. I spokojnie, od maja PD będzie już częściej :D

    Omega, hehehe, miało być zabawnie i chyba wyszło XD W sumie ciekawi mnie, jak ktoś inny z uczestników poradziłby sobie z tym zadaniem, ale podejrzewam, że tylko Tomas mógł go rozegrać w taki sposób XD Fajnie, że rozbawiło! No i super, że był zaskok. Ufff, jeszcze się czasem udaje XD A kto będzie na górze… może tu też będzie zaskok XD

  12. Omega pisze:

    Pisałam to wiele razy, ale kocham was dziewczyny :3 Nawet nie wiecie jak się śmiałam czytając część o srajtaśmie xD Ale tego, że Franio i Sebcio włączą gejowski pornos, to się nie spodziewałam :) Ich reakcje były takie urocze i nie dziwię się, że im stanął, skoro wyobrażali sobie siebie na miejscu panów z filmu xD
    Wiem, że wybiegam w przyszłość, ale ciekawi mnie, który z nich będzie na górze :D (u innych par jakoś łatwiej to stwierdzić :) )

  13. Desire pisze:

    Jeeej, co tu się zadziało! Podoba mi się ;D
    Dobra, ale zacznijmy od Toma… jego zadanie było proste, ale naprawdę czasochłonne i gratulacje dla niego, że się powiodło! Musiał się nieźle nabiegać, ale ciekawe co by było, gdyby nauczyciele się dowiedzieli o jego ‚małych’ zapasach xD i rozwaliła mnie reakcja Treya. Uroczo zdezorientowany pisze do kumpla ♡ Haha, a to jak do tego podszedł Woody i jak Trey się zdziwił mnie nieźle rozbawiło. Pewnie nie ogarniał co się tak właściwie dzieje
    Mhmm, a sytuacja Seby i Francisko jest dosyć niekomfortowa- zwłaszcza dla Frania. On jako jedyny się właściwie zadeklarował, a Sebastian pozostał całkowicie bierny. Szkoda, bo nasz Argentyńczyk musiał się poczuć trochę dotknięty. Ale mam nadzieję, że sytuacja szybko się wyklaruje. A tak w ogóle, to zaprezentowałyście bardzo ciekawy sposób rozważania swojej orientacji xD i to we dwóch, uch to musiało być uciążliwe musieć się pilnować
    Kocham to opowiadanie i mam nadzieję, że już wkrótce rozdziały będą się pojawiać dużo częściej! Jeden rozdział na miesiąc to zdecydowanie zbyt mało ;)
    Ściskam mocno i pozdrawiam!

  14. Katka pisze:

    Damiann, dzięki za literówkę, poprawiona :) Ale naprawdę nie wiem, co Ci odpisać, skoro nie czytasz tego od początku… XD Więc powiem jedynie, że polecam chronologię XD i cieszę się, że ta parka przypadła Ci do gustu ;)

    Aeneryss, porażka zawsze boli i faktycznie jest pytanie, jak się z nią pogodzi Kevin. Bo zdecydowanie nie jest powiedziane, że ci, którzy odpadają, nie stanowią zagrożenia. W końcu wciąż chodzą do tej szkoły. I fajnie, że scenka Trey-Tomas rozbawiła, hehe, też miałyśmy lekką bekę XD Haha, w ogóle wszyscy marudzicie, że Sebcio za dużo myśli. Może powinien zostać filozofem, bo chyba ma do tego powołanie XD No ale tak to u nich jest, jeden myśli sercem, drugi umysłem. Taki ich urok :) A tęczowa kraina w szkole… tak, byłoby wesoło :D tylko mało realnie XD

  15. Aeneryss pisze:

    To zadanie było przecudowne. W życiu bym nie wpadła na to, że wymyślicie coś takiego xD Tylko mam wrażenie, że Kevin sprowadzi na Tomasa kłopoty, bo chyba nie potrafi pogodzić się z porażką.
    W momencie, w którym Tommy wpadł do pokoju Treya, albo jak Trey wymieniał SMSy z Woodym musiałam powstrzymywać się od śmiechu. To było genialne xD
    Co do Francisco i Sebastiana…. ja już ostatni pisałam, że Seba za dużo myśli! Niech przestanie. Za to Franiu jest przeuroczy. „Myślę o dziewczynach i… i o tobie.” – po przeczytaniu tego po prostu się rozpłynęłam. Dlaczego Seba nie może reagować tak samo? Byłoby łatwiej i jeszcze bardziej uroczo! Ale oni i tak są super, a w sumie gdyby wszyscy byli otwarcie homo to by się zrobiła jakaś podejrzana tęczowa kraina! Czyli w sumie tak jak w Fire Dragon. Całkiem fajna opcja, byłoby wesoło, nie sądzicie?

  16. damiannluntekurbus17 pisze:

    ,,A może powinien coś powiedzie? Cholera, uważał się za rozsądnego chłopaka, który wie, czego mniej więcej chce od życia, ale Francisco…” ~ ,,powiedzieć”
    Francisko i Sebastian tacy slodcy i wydaja sie niedoswiadczeni. Urocze, juz sie nie moge doczekac kiedy beda uprawiac seks. To bedzie swietne xD :3
    Sytuacja w kiblu najlepsza, dobrze, ze istnieja chusteczki xD U nas w szkole trzeba miec w kieszeni, bo papieru nie ma.. Oszczednosc.. Dobrze, ze ja nie korzystam xD
    Pierwszy rozdzial jaki czytam z tego opowiadania i mysle, ze do konca bede je czytac. Francisko juz mi sie podoba, Tommy tak samo. Chociaz ten pierwszy, mam nadzieje, ze to nie jakas meska prostytutka xD Bede musial przeczytac od poczatku, ale no, narazie sobie odpuszcze, bo za duzo tych opowiadan czytam :p

  17. Katka pisze:

    Linerivaillen, to dobrze, że się nie spotkałaś, jest oryginalnie przynajmniej XD No i biedny Tomasek… to by było smutne, jakby papier toaletowy sprowadził na niego kłopoty, co nie?

    Porebula, może Sebastian nie dopuszczał do siebie myśli, że Francisco wpadnie na tak kretyński pomysł. Niestety srogo się rozczarował. Nie wiem jaki Fran „taki”, ale ważne, że wypada pozytywnie XD I coś czuję, że znów na Sebciu koty wieszacie, hehe, oj, a on zwyczajnie chce siebie zrozumieć i nie wpakować się w coś kłopotliwego.

    Liv, pierwsze zadanie Tomasa, więc może można mu wybaczyć to rozgorączkowanie i brak przemyślenia całej akcji. Może się nauczy, że teraz powinien do tego podejść z chłodną głową. I chwała Julesowi, że mu pod górę nie zrobił. A co do Julesa i Erika – mogę zapewnić, że u nich na pewno inaczej to przebiegnie. Hehe, no a Trey jak najbardziej pasuje do Woody’ego, ale nie muszą się od razu wiązać, by być przyjacielem, też trzeba do siebie pasować :D Cóż, im dobrze tak, jak jest ;)

    O., haha, zapas „chusteczek” przy biurku na następną dekadę XD ale fajnie, że zadanie i wykonanie się podobało. Też miałyśmy ubaw przy pisaniu :D „Ciekawe jak sie bedzie zaspokajać Sebcio po jego wyjściu?” – może będzie myślał o swoim chłopaku z wymiany? :) no i tak, podział ról teoretycznie mają z głowy, chociaż na pewno Franio nie myśli o sobie tylko na dole. No i nie wiadomo, co się tam u Sebcia kotłuje… Ach, u nich chyba wciąż tylko pytania XD

  18. O. pisze:

    Ja pitole! Az się ze śmiechu poplakalam! Cudne zadanie i to opanowanie Woodyego xD przynajmniej będą mieli w co sie wycierac po fap fap <3
    I oj przestałam sie śmiać gdy Franus utknąl w kiblu… To nie było śmieszne.. Nie no bylo xD i jak sie umyl po tym to był gotowy na odegranie akcji z pornola xD Ciekawe jak sie bedzie zaspokajać Sebcio po jego wyjściu? O czym myśleć xD i fajnie ze Franus myslal o byciu na dole a Sebcio górze, jeden problem mniej xD i uwielbiam to szczere zachowanie Frania.. Jest przeurocze <33333333333333333 teraz tylko muszą dojść do ładu i składu <333

  19. Liv pisze:

    taki Tomas latacacy po szkolnych korytarzach, zarumieniony i zaaferowany, z wielka torba pelna papieru… *q*
    Ale faktycznie jest troche za bardzo w goracej wodzie kapany, gdyby nie Jules to by sie wkopal. Apropo Julesa… blagam, pragne Erica. Mam nadzieje, ze cos sie miedzy nimi w nastepnym rozdziale zadzieje. No i Jules pewnie „przeprowadzi” jakos Erica, wiec nie bedzie takich uroczych, ale troche dziecinnych podchodow, jak i Seba i Fran. No i w ogole caly Fran. Zrobilo sie ni zrecznie? – *wlacza gejporno!*. Cos pieknego. I Trey jest fajny, szkoda ze hetero, bo, choc uwielbiam cie Tomas, bardziej pasuje do Woody’ego. No :)

  20. porebula pisze:

    Boże Fran, boże Seba, boże Tomas *o* Ja już mówilam, źe ich kocham?
    W pierwszej części dusiłam sie ze śmkechu xD Biedny Trey… I Woody z pralniami jak wyskoczył xD
    I Jezu Fran i Seba… Oni o karmie, a ja sobie myśle
    „komu rano staje temu karma daje. Komu rano staje temu Seba daje” sory Seba xD
    Seba nie ogarnąl, ze Fran porno puści… Ale jak tego nie ogarnal? Niewazne i tak ich kocham. I Fran taki.. taki… no wiecie, że Jezu *.*
    Tylko Seba… za dużo myślisz…
    Jak ja chce nastepnego rozdzialu…
    Ide być smutna bo daleko i jarac sie tym co sie stalo…

  21. linerivaillen pisze:

    Cóż… z takim sposobem rozważania swojej orientacji i to przez dwie osoby jeszcze się nie spotkałam xD świetny rozdział. Coś czuję, że Tomas będzie miał problemy. Szkoda, bo go lubię. Mam nadzieję, że kolega Moss dojdzie do ładu i składu ze sobą i zaakceptuje swój pociąg do seksownego Francisco. No.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s