Fire Dragon Tattoo Studio – 213 – Długa, niezapomniana noc

Niebo było już granatowe, ulice oświetlone latarniami i znacznie bardziej opustoszałe niż za dnia. W zadaszonej kremowym baldachimem sali przy plaży znajdowało się jednak wciąż bardzo wielu gości, a atmosfera wskazywała, że wszyscy dobrze się bawią i bynajmniej nie myślą o spaniu. Pobudzały emocje, alkohol, dużo ruchu na parkiecie i żywe rozmowy z przyjaciółmi, znajomymi i tymi dopiero co poznanymi.
— Ryana już zaliczyłem, Mike’a też, Charliego nie tylko w przenośni, ale też dosłownie, więc następny jesteś… ty. — Jason, znacznie rozluźniony przez alkohol i dobry humor, choć nie tak jak niektórzy goście, pochylił się nisko do stoliczka, przy którym siedziała część ich paczki i wyciągnął dłoń do Rusha. Po którymś z kolei kieliszku obiecał sobie, że zatańczy z każdym.
— Dobrze, że masz do końca na myśli przeszłość, bo dostałbyś w zęby za ten niewyrachowany żarcik. — Rush zaśmiał się i przeprosił parę, z którą rozmawiał, równocześnie łapiąc tatuażystę za jego szczupłą dłoń. — I w ogóle kiedy z nim zatańczyłeś? Musiałem nie zauważyć — mruknął, ale wciąż z uśmiechem na ustach, który nie spływał mu z ust. Był niesamowicie szczęśliwy z radości swojej przyjaciółki. Miał wrażenie, że jeszcze nigdy nie widział jej takiej rozpromienionej.
— Pomiędzy tym, jak jedna z koleżanek Marg chciała ci dać do zrozumienia, że złapany przez nią bukiet powiedział jej, że musisz być jej wybrankiem, a tym, jak pomagałeś matce Mikey’ego naprawić jej paseczek w sandałkach — rzucił za Rushem z uśmiechem Ryan, przy okazji dolewając sobie i kochankowi alkoholu. Cieszył się, że cały czas pojawiały się nowe butelki, chociaż wolał nie pytać Mike’a, ile kosztowało ich to całe wesele. Oszczędność na takim wydarzeniu była kolejnym plusem tego, że jemu i Lenny’emu nie spieszyło się do ołtarza. Bo jeśli mieliby się zdecydować, wesele pewnie odbyłoby się w Sunset i zamknęło w dwudziestce gości.
Jason zarechotał i pociągnął Rusha na parkiet.
— Jesteś rozchwytywany.
— W tym przez ciebie. To niecodzienne — zauważył Rush, idąc już na środek parkietu ze znacznie wyższym od siebie mężczyzną. Nie zważał przy tym na spojrzenia, jakie rzucali im niektórzy goście.
— Nie wypadałoby nie zatańczyć ze szwagrem — odpowiedział z uśmieszkiem Jason i położył mu dłoń w pasie. Już dawno poluzował sobie krawat i podwinął rękawy koszuli. Wyglądał więc bardziej luźno.
Rush wykonał lustrzany gest. Obaj byli facetami, więc nie było co udawać kobiecej roli w tańcu.
— Może kiedyś naprawdę by tak było. Mi się marzy po trochu, a tobie?
Jason już po pierwszych krokach wyraźnie poczuł, że ten mężczyzna wie, jak tańczyć, a już na pewno przy czymś wolnym, co teraz było grane przez wynajęty zespół. Sam trochę naśladował Rusha, bo nie był w tym taki dobry. No i jakoś łatwiej tańczyło się z kimś, kto to umie.
— Może trochę. Ale wiem, że twój braciszek nie jest chętny się hajtać, a na pewno nie teraz. Jeane jest wciąż chyba zbyt świeża — odpowiedział z przekąsem.
— Zabrzmiało to tak, jakby Alex był po niej wdowcem. I nie wiem, czy nie chce ślubu, ale na pewno nie chce znowu udawać. Tak mi się wydaje. Jak na niego, jest teraz bardzo szczęśliwy — odpowiedział Rush i trochę pokierował Jasonem, odwracając ich, aby samemu zerknąć na brata.
Alex siedział z surową, czyli swoją typową miną i rozmawiał z rodzicami Mike’a. Nie było dla nikogo zaskoczeniem, że jeśli ci dogadają się z kimś ze znajomych pana młodego, to właśnie z Alexem.
— Taa… Jest z nim lepiej, niż kiedy się poznaliśmy. I chyba ty to widzisz najlepiej — stwierdził Jason, dając się kierować bez szczególnych oporów. Nawet nie byłoby dla niego problemem odegranie damskiej roli. W głębokim poważaniu miał to, jak wielu gości na nich patrzy. — Ale i tak prędzej ty się oświadczysz młodemu, niż ja się hajtnę z Alexem.
— Wysoce prawdopodobne, ale wiesz, że nigdy nic nie wiadomo. Jeszcze Ryan z Lennym nas uprzedzą. — zażartował Rush. — Z Alexem nie tańczyłeś jeszcze? — spytał, samemu miło wspominając swój taniec z Charliem. Był długi, wolny i byli bardzo blisko siebie. Cały parkiet wtedy był pełny i podobało mu się bycie tak w tłumie innych ludzi z kimś, kogo kocha.
— Zostawiam go sobie na deser. — Tatuażysta uśmiechnął się chytrze.
— Czyli będę mógł go ukraść? — spytał Rush w podobnym tonie.
Jason zrobił zaskoczoną minę i aż obejrzał się na kochanka. Dwóch blond braci na parkiecie…? Z jakieś głupiego powodu zrobiło mu się ciepło i uznał tę wizję za wyjątkowo… pociągającą.
— E… Tak… Spoko — wydusił w końcu, a Rush uśmiechnął się szeroko i zaśmiał do siebie.
— Może pierwszy raz od lat będzie okazja wykorzystać ambicje rodziców — podsumował z rozbawieniem, relaksując się i dobrze się bawiąc. Pomiędzy nim a Jasonem też sporo się zmieniło, bo był pewien, że na początku ich znajomości Jason uważał go za pustego dupka. Teraz chyba zmienił o nim zdanie. — A jak Ryan przeżywa bycie out? Coś mówił?
— Mówił? Ryan? — Jason udał zdziwienie, uśmiechając się przy tym głupio.
— W dużym skrócie.
— Taa, coś mówił, że jacyś kolesie spinają swoje czarne tyłeczki i nie pasuje im to, że Lenny z nim jest. Ale nie chcą robić Mike’owi siary, więc trzymają się od tych kolesi z daleka. Na razie. Chociaż według mnie Mike powinien z nimi pogadać — dodał, co myślał Jason, poruszając się z Rushem pomiędzy kilkoma parami.
— Może, ale jak nic się nie dzieje, to co im powie? — spytał blondyn, słysząc przy okazji, że utwór, do którego tańczyli, kończy się. — Jeszcze jeden, czy siadamy?
— Potrzebuję szluga, więc siadamy. I dzięki. — Jason mrugnął do Rusha, a na koniec… klepnął go przy tych wszystkich ludziach w tyłek, nim z uśmiechem demona podążył z powrotem do stoliczka.
Rush aż na sekundę oniemiał i spiął się. Szybko jednak zrównał się z Jasonem i zwrócił się do niego.
— Charlie mi mówił, że starasz się u Alexa wykrzesać więcej zainteresowania. Nowa metoda?
Tatuażysta uśmiechnął się pod nosem.
— Może… — zamruczał i zerknął w stronę swojego kochanka, czy ten przypadkiem to widział.
Widział, bo patrzył w ich stronę, ale na jego twarzy jak zwykle ciężko było cokolwiek wyczytać. Rush w tym czasie zaśmiał się i podszedł właśnie do brata. Oparł się o jego krzesło, pochylając do jego ucha. Jason widział, że przez moment rozmawiają, po czym młodszy Grey oddala się, aby ustalić coś z wynajętym zespołem.
Sam Jason usiadł z powrotem obok Ryana i Lenny’ego, korzystających z dobrodziejstw darmowego jedzenia. Był z nimi też Charlie, który w dłoniach dzierżył niedużą kamerę i co raz kręcił jakieś fragmenty wesela, a to wszystko na prośbę Mike’a.
Zespół zagrał jeszcze jeden krótki utwór, a następnie młody skrzypek stanął przy mikrofonie i zachęcił do wejścia na parkiet wszystkich chętnych zatańczyć „trochę na poważniej”.
Jason od razu zwrócił się do młodszego kolegi po fachu.
— Nagrywaj i patrz, co twój książę robi. — Wskazał Charliemu brodą kierunek, gdzie Rush wychodził razem z Alexem zza stolików.
Na parkiet wyszły jeszcze może ze trzy pary. Każdy się ustawił, a towarzystwo już widziało, że mają dużo bardziej dopracowane pozycje.
Charlie nie zamierzał próżnować. Od razu skierował obiektyw kamery na braci Grey, którzy przy sobie wyglądali naprawdę… kanapkowo. Tak, to była pierwsza myśl Charliego, bo nagle zapragnął być dżemem dla ich chleba.
— Uuu… Chyba teraz się przekonamy, że nie tylko czarni potrafią tańczyć — zamruczał Ryan do ucha kochanka, przyglądając się ustawianiu się par.
Walc czy tango były czymś, czego osobiście Lenny jakoś nigdy nie rozumiał, ale przypuszczał, że to właśnie planują zatańczyć zebrane pary, chociaż równie dobrze mógł się mylić. Nie znał się. Widział ustawienie z wysoko uniesionymi rękoma, mocnym uchwytem i dosłownie ramą, jaka tworzyła się między parami. Po tym zabrzmiały pierwsze nuty, a pary ruszyły. Ich kroki na pewno były wyuczone, a bracia… bracia wyglądali jak profesjonalni tancerze, chociaż wykonywali tylko podstawowe kroki. Byli wyprostowani, sztywni, a jednocześnie poruszali się po parkiecie bardzo lekko. Cisza nie trwała długo, a już po chwili było słychać okrzyki zachwytu i oklaski dla wszystkich par tańczących w ten elegancki, wręcz wyrafinowany sposób.
Mike zapatrzył się tępo, podobnie zresztą jak jego rodzice. Mieli skamieniałe twarze, gdy obserwowali, jak poważny biznesmen, z którym chwilę temu rozmawiali, tańczy ze swoim młodszym bratem w taki sposób, w jaki nie raz widywało się w telewizji podczas relacji z chociażby programów tanecznych.
— Ja pierdolę — wydusił Charlie, obserwując to wszystko.
Jason też był w szoku. Wręcz trudno było mu przełknąć ślinę, gdy na nich patrzył. Rush był nieznacznie wyższy od brata, ale obaj byli do siebie bardzo podobni. Nie znał się, ale wydawało mu się, że radzą sobie też równie doskonale.
Sami bracia byli jak zwykle podzieleni, chociaż w tej chwili trzymali się siebie bardzo blisko. Alex dał się na to namówić z pewnym oporem, ale uznał w końcu, że klasyczny taniec może zatańczyć z bratem. Nic innego. I był po cichu z siebie dumny, że tak dobrze im idzie. W końcu nie tańczyli dobrych kilka lat, ale miło było sobie przypomnieć treningi.
Rush za to był cholernie szczęśliwy. Wyciągnął Alexa na parkiet i do tego zwrócił na nich uwagę wszystkich, pierwszy raz od dawna uznając, że zajęcia z tańca, na które chodził z bratem i za którymi nie przepadał, były naprawdę coś warte. Obaj często w końcu wtedy ćwiczyli razem, nawet mając własne partnerki, ale w tańcu aż tak nie liczyła się płeć. Nauczyciele przecież też musieli znać role zarówno kobiece, jak i męskie, więc uczyli ich podobnie, skupiając się przy okazji bardziej na docelowej roli w tańcu. I teraz to wszystko przynosiło skutek w postaci oklasków i okrzyków wiwatu.
Jessica i Susan, dwie lesbijskie koleżanki Marg, również wiwatowały, jakby miały ochotę zmienić orientację. Charlie był niesamowicie zadowolony, że zabrał kamerę i będzie to mógł oglądać w kółko, niczym ulubionego pornosa. Jason już teraz był pewien, że nie stanie na parkiecie i nie zrobi z siebie po tym wszystkim debila, zapraszając Alexa do tańca. Nawet Joe, który został na weselu dłużej niż planował i chwilę temu dosiadł się do nich z kieliszkiem w ręce, włączył aparat i zrobił kilka zdjęć tańczącej pary.
Nie żałował. Bracia powiedzieli coś do siebie, a chwilę po tym Alex odchylił się do tyłu, wykonując jeden z bardziej widowiskowych ruchów. Zaraz po tym krótkim ustaleniu, to Rush zrobił obrót i na tym zakończyli taniec, razem z głębokim ukłonem do stolika młodej pary. Inne pary także cieszyły się, że wzięły udział w takim popisie swoich umiejętności. Miło było w końcu mieć parkiet na chwilę dla siebie.
Ekipa studia Fire Dragon zaklaskała głośno, uśmiechając się szeroko. Już nie było szans, żeby ktoś uznał ich paczkę za słabe ogniwo na tym weselu. Bracia Grey zrobili furorę. A gdy tylko podeszli z powrotem do ich stolika, Jason ściągnął sobie niżej za rękę swojego kochanka i nie przejmując się niczym, pocałował go namiętnie i mocno.
Alex odetchnął nisko z zaskoczenia i nie odsunął się, aż kochanek nie puścił jego warg. Po tym wypuścił powietrze z ust i przełknął ślinę.
— Rozumiem, że to dowód uznania.
— Kocham cię. I jesteś tylko mój — odpowiedział Jason, wpatrując się w jego czy z satysfakcją. To było idiotyczne z jego strony, ale cieszyło go, że na tej sali prawie wszystkie przedstawicielki płci żeńskiej właśnie zazdrościły mu tego faceta.
— Z tego co mi wiadomo, całkowicie tylko twój — przyznał blondyn i bardzo delikatnie się uśmiechnął, po czym wyprostował, przesunął dłonią po ramionach kochanka i zajął miejsce tuż obok.
Została ogłoszona krótka przerwa w muzyce, by zespół mógł na chwilę odsapnąć. Podczas jej trwania, przyniesiono kolejne talerze z jedzeniem, a także butelki.
Kilkoro gości przez kolejne minuty wesela pożegnało się z parą młodą, ale wciąż było tu całkiem sporo ludzi. I wciąż był tu czarnoskóry syn prezesa z firmy Mike’a. Lenny miał nieprzyjemność się na niego natknąć, kiedy musiał pójść po kawałek torciku dla Kate, gdy ta słodko go o niego poprosiła. Podążył więc do głównego stołu z jej talerzykiem w dłoni, a kiedy sięgnął po nóż, by ukroić kawałek, obok stanął ciemnoskóry mężczyzna, również czający się na weselne ciasto.
— Ciota — mruknął przy tym, czekając, aż Lenny skończy. I oczywiście mówiąc to, postarał się, by tylko ten go słyszał.
Lenny, jak z początku miał zamiar to zignorować, tak, kiedy już nałożył kawałek, odstawił talerzyk i odwrócił się przodem do wyższego od siebie i ciemniejszego mężczyzny.
— Mówiłeś coś? Przedstawiałeś się?
Czarnoskóry, potężniejszy od niego mężczyzna zgolony na zero najpierw się zaciął, a potem trącił go lekko palcem w klatkę piersiową.
— Mały, pierdolony kundel puszczający się z białym kutasem — wycedził cicho, obnażając zęby i trochę bujając się na boki. — Jego obleśny rów smakuje ci bardziej niż dobra cipeczka?
— Zdecydowanie bardziej. Masz z tym jakiś problem? — Lenny spytał spokojnie i z wiarą, że jeśli facet wykona jakiś podejrzany albo zbyt agresywny ruch, to sobie poradzi. Nie z takimi sobie radził, ale nie chciał robić Mike’owi kłopotów na jego weselu.
— Dziwię się, że ty nie masz, człowieku — warknął cicho jego niechciany rozmówca. — I wiesz co?
— Nie i nie obchodzi mnie twoje zdanie. Jeśli nie podobają ci się takie widoki, to wypierdalaj, a nie żresz z cudzego stołu i pouczasz innych, jak mają żyć. Idź zabawić się z dmuchaną lalą na odstresowanie, a nie się męczysz, że sam nie możesz mieć kogoś prawdziwego — wycedził Lenny, w końcu robiąc mały krok bliżej mężczyzny i z groźbą w oczach wpatrując się w jego ciemne źrenice. Zepchnął go nawet o krok do tyłu swoją postawą.
— Kurwa… A więc w tym tkwi sekret, jak sprawić, byś mówił więcej niż „mhm”, „no” lub „aha”. — Niespodziewanie pojawił się przy nich Ryan, zawiesił ramię na szyi swojego kochanka i uśmiechnął się uprzejmie do czarnoskórego mężczyzny przed nimi. — Muszę ci pojechać, jak często grzmocisz się z innym facetem w łóżku i że robisz to znacznie częściej, lepiej i namiętniej niż ten znerwicowany gość i jak bardzo jest to niewłaści… a, nie, czekaj. To jest właściwe i nie tylko dlatego, że nie żyjemy w średniowieczu, a w naszym kochanym kraju coraz więcej cudownej równości i tolerancji, ale że twojemu facetowi się to bardzo… bardzo podoba. To na czym stanęliśmy? — Na koniec swojej przemowy znów zerknął na pieklącego się faceta.
— Na tym, że pan wychodzi — odpowiedział kochankowi Lenny, ale nie patrząc na niego, a ponaglająco na gościa Mike’a.
Mężczyzna skrzywił się i nawet nie kłopotał się ukrojeniem sobie tortu, po który przyszedł. Wyglądał jeszcze przez moment, jakby chciał splunąć im pod nogi, ale opanował się i odszedł w stronę stolika, przy którym siedział jego ojciec i dziewczyna.
Ryan za to odwrócił się do Lenny’ego, pochylił i mruknął cicho:
— Nie wiem, czy zadziała to na moją korzyść, czy nie, ale podniecasz mnie, kiedy się napinasz.
— Może powinienem więc robić to częściej… — Lenny odetchnął i odpowiedział mu, przy okazji sięgając po ciasto dla Kate. Zerknął jeszcze na Ryana i prychnął krótko. Chwycił go za krawat i pociągnąwszy w dół, cmoknął go w policzek. — Dzięki za asystę, cokolwiek mówiłeś.
— Myślę, że i tak poradziłbyś sobie beze mnie, tym bardziej, że nóż był bliżej ciebie. — Ryan uśmiechnął się do niego i podążył za nim w kierunku Kate, skoro ta już wykorzystywała jego faceta.
— Nie groziłbym facetowi nożem, Ryan. Nie na weselu. — Lenny dodał ostatnie zdanie z lekkim rozbawieniem w głosie i w kiedy już byli bliżej stolika, przerwał ten temat, aby zająć się dziewczynami. Powinien uczyć się asertywności, zdecydowanie, ale cóż…
Impreza mijała spokojnie, Mike żegnał z Marg kolejnych gości, a plażą czasami przechodzili pojedynczy spacerowicze i ciekawsko zerkali w stronę oświetlonego namiotu. Lekka bryza znad oceanu ożywiała pozostałych, impreza toczyła się żywo, a Charlie w końcu miał chwilę, żeby pogadać z przyjacielem. Tym bardziej, że Rush na moment zniknął z Marg, by i z nią potańczyć. Bawili się świetnie, a mężczyzna obsypywał przyjaciółkę setkami kwiecistych komplementów.
— Myślałem, że wprowadzicie się do nowego domu teraz, w sensie wiesz, dzisiaj — powiedział Charlie. Miał rumiane policzki, nie tylko przez alkohol, ale i zmęczenie zabawą. Cały czas to z kimś tańczył, to się przemieszczał, by porozmawiać i poznać nowych ludzi. — A nie że dopiero po powrocie z podróży.
— Z przeprowadzką jeszcze sporo formalności, a głównie zamieszania — odpowiedział mu Mike z zaangażowaniem i podobnym kolorytem na twarzy. Był nakręcony, jakby pożyczył zapasy energii z kolejnego tygodnia na ten jeden wieczór. — Wiesz, chcieliśmy sobie tego oszczędzić, a do tego rodzice Marg powiedzieli, że nam potem pomogą i tak wyszło. Ale jestem zadowolony, bo nie będę musiał się martwić na Wyspach Cooka tym wszystkim.
— Noo, w sumie tak. Czyli przyjedziecie na gotowe? — dopytywał Charlie, siedząc na krześle Rusha, z jego jasną marynarką zawieszoną na oparciu. Nie dziwił się, że Rush ją zdjął stosunkowo wcześnie, bo było wyjątkowo gorąco. Chociaż to pewnie przez emocje i tłum ludzi w jednym miejscu.
— Trochę tak. Ale, lepiej powiedz, jak się bawisz? Widziałem, że rozmawiałeś z Anną, fajna dziewczyna, co nie? — spytał Mike, mając na myśli jedną ze swoich kuzynek, a może nawet przyszywanych kuzynek. Tak, zdecydowanie nie był najlepszy w łapaniu koligacji rodzinnych.
— Noo, spoko była, bo dużo ją wypytałem o Teksas. Nie wiedziałem, że masz tam część rodziny. Chciałbym kiedyś pojechać i zobaczyć. Rush mi kiedyś obiecał wycieczkę, ale nie wyszło. Wy fajnie macie, cały miesiąc… — jęknął.
— Możesz pogadać z ojcem Marg, na pewno na tydzień coś wam zorganizuje — zachęcił Mike, a obaj usłyszeli, jak w marynarce blondyna, wiszącej na oparciu krzesła, dzwoni telefon.
Charlie jednak najpierw nie mógł go zlokalizować i nie załapał, że to telefon Rusha. Nie miał jakiegoś wyszukanego dzwonka. Kiedy się połapał, wydusił „oj, telefon” i sięgnął do kieszeni w marynarce Rusha. A na widok wyświetlającego się „mama”, rozejrzał się szybko po sali.
— Cholera… chyba gdzieś się zmył — jęknął, trzymając wibrującą komórkę.
— Kto dzwoni? — spytał Mike, także rozglądając się za Rushem. Nie widział go, tak samo jak przyjaciel.
— Jego mama… — odpowiedział z brakiem przekonania Charlie, ale nie dojrzawszy kochanka, znów tylko spojrzał na ekran. Gdy kobieta przestała dzwonić, zobaczył, że nieodebranych połączeń było osiem. I jak sprawdził, każdy od Olivii Grey. — Ej, Alex nie ma dzisiaj urodzin, nie? — dopytał szybko, bo z tego co wiedział, od czasu coming outu braci, ich matka zadzwoniła tylko raz. Na urodziny młodszego syna.
— Nie. Nic mi o tym nie wiadomo. Nie wiem też, żeby miał jakieś święto albo… — Mike wzruszył ramionami. — Możemy go poszukać, jak chcesz? — zaproponował, samemu trochę zaniepokojony, o co mogło chodzić. Bracia nie mieli jakiegoś szczególnie dobrego kontaktu z rodzicami.
— Nie no, spoko. Przekażę mu, jak go zobaczę albo jak ty go zobaczysz. Pewnie chodzi o firmę — stwierdził Charlie z grymasem. Wiedział, że utrzymywali kontakty z ojcem i były one czysto formalne. Możliwe, że pod ich nieobecność przez wesele wyszła jakaś większa umowa i oczywiście starsi Grey’e nie mogli poczekać kilku godzin. — Na razie napijmy się… jeszcze raz — dodał ze śmiechem, już chowając telefon kochanka do marynarki i sięgając po swój kieliszek. — Za to, że byłeś dzielny, oparłeś się mojemu urokowi i Marg zajęła miejsce, o którym zawsze marzyłem!
— Oh, Charlie, były momenty kiedy było bardzo, bardzo trudno… — Mike zaśmiał się, biorąc tłumaczenie kolegi za dobrą monetę i postanawiając, że dziś nie będzie się niczym przejmował. Że pozwoli swojemu szczęściu się toczyć i będzie dziękować losowi, że znalazł Marg, na którą teraz mógł patrzeć podczas tańca ze swoim wujem. Mówiła mu już, że jest zmęczona, ale tak jak on znajdowała kolejne zapasy siły, aby ten wieczór był jak najdłuższy i najlepiej zapamiętany.
Tymczasem od strony głównej drogi przy plaży i parkingu, który był w tym momencie pusty, bo większość gości przyjechała taksówką, aby móc zakosztować alkoholu, pod zadaszoną salę zbliżył się mężczyzna niebędący jednym z zaproszonych gości. Nie był zresztą ubrany tak, jakby przybył na wesele. Miał wytarte, czarne jeansy, znoszone trampki, podkoszulek i starą kurtkę jeansową pasującą kolorem do spodni. Był wysoki, a jego rudawe włosy poprzetykane były pojedynczymi, siwymi pasemkami. Nie wyglądał, jakby do końca wiedział, gdzie ma pójść, bo szedł z rękami w kieszeniach powoli, rozglądając się czujnie i jakby próbując wypatrzeć coś wzrokiem.
— Hej. — Jego uwagę i na niego uwagę zwróciło dwóch z gości weselnych, którzy oddalili się trochę na bok, aby nie palić przy dzieciach i żonach. Teraz stali z boku i widząc zbliżającego się mężczyznę, uznali, że sprawdzą, czego tu szuka.
Mężczyzna spojrzał na nich, potem na bawiących się dalej gości, a potem znowu na nich. Zbliżył się odrobinę i skinął na jednego, mrużąc oczy.
— Hej. Chyba jeszcze za bardzo się nie spóźniłem. Sporo gości już poszło?
— Trochę. Od kogo jesteś? — spytał jeden z gości weselnych, a drugi tylko popalał, patrząc na nieznanego mężczyznę. Nie wtrącał się na razie w rozmowę, tylko przyglądał, jak jego kolega z pracy i z pracy Mike’a rozmawia.
Nieznajomy jedynie się rozejrzał i wreszcie spojrzał na paczkę papierosów jednego z mężczyzn.
— Można? — zapytał.
Po momencie zawahania w jego stronę został wyciągnięty papieros i zapalniczka.
— Więc?
Wysoki mężczyzna najpierw wsadził szluga pomiędzy wargi i zgarbił się mocno, by odpalić, bo wiatr znad oceanu mocno wiał. Zaciągnął się powoli, wydmuchał dym nosem i zerknął na namiot.
— Szukam jednego z gości. Więc możecie mi powiedzieć, czy znajdę tam jeszcze Jasona Rebela? — zapytał w końcu, znów kierując na dwójkę mężczyzn spojrzenie.
Ci zerknęli po sobie.
— No, jest taki tam jeden. Drużba. Znacie się? — spytał jeden z mężczyzn, który do tej pory się nie odzywał, przyglądając się nieznajomemu.
— Mm… powiedzmy — odpowiedział ten nieszczególnie wylewnie i skinął na nich. — Dzięki za szluga.
Po tych słowach ruszył dalej w kierunku namiotu, już z dala wypatrując gości i każdego z nich czujnie oglądając. Szukał konkretnego mężczyzny. Wysokiego, szczupłego rudzielca… którego zauważył po niedługiej chwili, tańczącego na parkiecie z bardzo przystojnym blondynem, który miał na sobie sporą sumkę pieniędzy w postaci garnituru. Niedaleko obok tańczyły jeszcze ze sobą dwie kobiety i młoda para.
Przybyły mężczyzna, niebędący zaproszonym gościem, przystanął stosowny kawałek dalej przy wysokiej, rozłożystej palmie. Oparł się o nią ramieniem, przeniósł ciężar na jedną nogę i wpatrzył się w tańczącą, męską parę. Zlustrował najpierw blondyna, ewidentnie mającego klasę i kasę. A potem popatrzył na mężczyznę trzymającego go w pasie i co widoczne było nawet w tych luźnych ubraniach — wyjątkowo szczupłego. Przyjrzał się jego dłoniom z długimi palcami, jego tatuażom i tej specyficznej fryzurze. A na koniec spojrzał na twarz — pociągłą, o wklęsłych policzkach, bladej cerze i wąskich, szarych oczach.
Palił dalej, nie zmieniając swojej pozycji, nim papieros się skończył. Rzucił go więc pod nogi, przydeptał podeszwą trampka i… zawrócił.
Kiedy się oddalał, wesele wciąż trwało w najlepsze, jakby nikt go z boku nigdy nie obserwował. Ryan z Lennym zatańczyli swój taniec, kiedy Mulat już był pewny, że ich obserwatorów nie ma. Charlie wariował na parkiecie pilnowany przez Rusha, a Kate… Kate miała wrażenie, że to najlepsza noc w jej życiu i że nie pogardziłaby czworokątem z lesbijkami i Juanem. Studio tatuażu Fire Dragon nie miało szans, aby być otwarte przez najbliższe dni…

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

51 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 213 – Długa, niezapomniana noc

  1. Katka pisze:

    Erwina, co by było gdyby to zawsze dobra opcja na napisanie czegoś od czapy :D Może kiedyś :) A co CSZ zachęcamy :)

  2. Erwina Smith pisze:

    Co do tych zdjęć to jedno z takich luźnych przemyśleń czy czegoś w tym stylu.Rzeczywiście jeśli już mogło to być jakimś dodatkiem ‘Co by było gdyby..’Pisanie zostawiam wamXDD
    Dzięki za odpowiedź ;D
    A ‘Coś się zaczyna’ jeszcze przede mną.

  3. Shivunia pisze:

    Erwina Smith >> intensywnie, skoro już skończyłaś. Zawsze podziwiam ludzi którzy umieją wciągnąć takie ilości tekstu. Ja zawsze jakoś wolno czytałam. Zresztą, w pisaniu też nie umiem przebić tej magicznej granicy i zawsze Kat jest tą co szybciej stuka w klawisze. Ale zbaczam z tematu.
    Nie wiem co by się stało jakby wysłał, ale chyba jednak profesjonalizm go nie zawiedzie. Tak myślę. Takie rzeczy się sprawdza zawsze przynajmniej dwa razy. Aleee… zawsze coś może się zdarzyć. I od tego są fiki i „ciągi dalsze” XD
    A suche żarty to zawsze dobre żarty XD
    „Jason nie zna ojca, prawda?” – prawda. Czytałaś Coś się zaczyna? Tam trochę jest jeszcze o przeszłości Jasona.

  4. Erwina Smith pisze:

    Nie wątpię w to, że Joe jest profesjonalistą nawet poprzednie rozdziały w których były wzmianki o jego doświadczeniu mi na to nie pozwalają.Ale co jakby wysłał zdjęcia Alexandra i Jasona na pocztę nowożeńców?XD
    A no i skończyłam opowiadanie i zdania nie zmieniłam.Jest wyczepiste.Przyjazny tasiemiec XD jedyny, którego można polubić;-; (taki głupi żarcik)
    Dżem Charlie :3 hahah
    Jason nie zna ojca, prawda?

  5. Shivunia pisze:

    MaxC >> Jeśli się nie mylę, to witaj w naszych skromnych progach. A przynajmniej tak oficjalnie skoro i tak jesteś już z nami od przynajmniej czterech miesięcy. A raczej z naszymi postaciami. Cieszy nas bardzo, że teksty się podobały na tyle że przebrnęłaś te wszystkie rozdziały. Jednak trochę ich było i nie dziwie się że teraz trudno coś konkretnego przywołać w pamięci. Trochę mnie nie dziwi, że ulubionymi postaciami akurat sa te dwie pary. Obie chyba najbardziej zżyły sobie grono czytelników. Bardzo fajnie też że ogarnęłaś „Coś się zaczyna”. Trochę wyjaśnione jest tam jak niektóre postacie trafiły w ten konkretny etap życia w jakim są teraz.
    Tasiemce maja swoje plusy i minusy, ale super, że dla ciebie długość była właśnie plusem. Jednak wtedy bardziej się poznaje postacie, jak mówisz, ale ciężej jest przebrnąć cały tekst, tym bardziej jak to obyczajówka.
    Dziękujemy w ogóle za odzew. To bardzo miłe jak się chce pisać komentarz po skończeniu czytania tekstu. To świadczy jednak, że się podobał i wywarł jakieś emocje, a nie tylko był.
    Druga część się pojawi, ale życia nam brakuje nadal, dlatego tyle czasu to trwa. Oh i powodzenia w Newton Balls. Jest specyficzne, ale mam nadzieje, że się spodoba.
    Także ślemy buziaczki i do kolejnego komentarza ;)

  6. MaxC pisze:

    Hej! Wlasnie skonczylam pierwszą część po przeszło czterech miesiącach. Ciężko mi bedzie teraz napisac cos konkretnego o fabule i przezyciach, bo wiele różnych emocji mi towarzyszylo w zaleznosci od rozdziałów… Jezu jest mi jakoś smutno, ze na razie nie ma dalszego ciągu :D tak sie zzylam z bohaterami ze czuję pustkę. Heh. To dla mnie ciężki moment. W trakcie mojej przygody z fds ogarnelam „cos sie zaczyna” i wracalam do ulubionych rozdziałów z początków znajomosci moich ulubionych par czyli Alexa Jasona i Ryana Lenny,ego. Jesteście naprawdę utalentowanymi pisarkami. Zrobilyscie kawal wspanialej roboty. To opowiadanie jest wspaniałe. Ja uwielbiam tasiemce, bo mogę zzywac sie z bohaterami, doglebnie ich poznawać,obserwowac ich przemiany ale naprawdę trudno o tak długą powiesc która by sie nigdy nie znudzila, wam udało sie cos takiego napisac. Pisze z bledami na telefonie, sorki, nie bedzie tak dlugo jakbym chciala :p powinnam napisac komentarz 3x a4 a nie takie cos ale nie jestem tak dobra w pisaniu jak wy :) chylę czoła. Wracajcie kiedys do drugiej części, ja bede czekać :p wasza wierna fanka! Powoli juz czytam newton Balls to teraz moje pocieszenie :p. Uwielbiam was i dziekuje, ze dzielicie sie tymi zajebistymi opowiadaniami z nami. Buziaki :)

  7. Katka pisze:

    Basia, na wszystkie pytania odpowiedź znajdzie się w drugiej części FDTS :D Musiało być trochę niejasności na koniec, żebyście mieli na co czekać :) No i gratuluję dobrnięcia do końca FDTS! Udało Ci się :D

  8. Basia pisze:

    Witam,
    dobrnęłam do ostatniego rozdziału ;] z „Fire dragon…” ;] nasi bracia pokazali klasę tym swoim tańcem ciekawe po co dzwoniła matka braci, i co to za facet? Trochę przypomina mi Jasona…
    Dużo weny życzę Tobie…
    Pozdrawiam serdecznie

  9. Katka pisze:

    Anonimowaja, gratuluję pokonania FDTS! To nie lada wyczyn, a 10 dni to naprawdę bardzo dobry wynik. Ja bym nie była chyba w stanie XD Także podziw. I to też dla nas bardzo przyjemne, bo wygląda na to, że nasze pierworodne opowiadanko wciąga, a to mega cieszy :D „A co najdziwniejsze widząc ilość czytelników/czytelniczek nawet pomału przestaję się tego wstydzić.” – oj zdecydowanie jest nas baaaardzo dużo! :D Nie tylko ci obecni komentujący, ale przecież była też masa dawnych czytelników, którzy już, że tak powiem, powędrowali swoją drogą, jest też masa czytelników, którzy akurat nas nie czytają, ale siedzą na innych stronach o tej tematyce, więc jestem skłonna powiedzieć, ze naprawdę można by z fanów takiej twórczości stworzyć malutki naród XD Więc zdecydowanie nie ma się czego wstydzić, upodobanie jak każde inne. Poza tym to trochę jak faceci jarający się dwiema kobietami w łóżku. O tym się mówi wszem i wobec i wydaje się to dość naturalne, więc dlaczego kobiet nie może jarać dwójka facetów? :)
    Bardzo dziękujemy za miłe słowo odnośnie naszego stylu. Na pewno jeszcze wiele można dopracować i poprawić, tym bardziej, że akurat FDTS było opowiadaniem pisanym dobre 6 lat temu (przynajmniej początki). Ale super, że odpowiada Ci nasz styl, że płynnie się go czyta i że opisy wydają się naturalne i wciągają. To dla nas wiele znaczy.
    Jak zawsze fajnie czytać gdybanie odnośnie dalszych części, hehe. Tatuś Jasona powiadasz… no może, może, wszystko jest możliwe. Teoria w każdym razie bardzo prawdopodobna. I co do dram i popłakania sobie przy czytaniu – postaramy się zwrócić na to uwagę i pisać w razie możliwości też o takich małych i większych niepowodzeniach, chociaż zawsze nam mięknie serce przy krzywdzeniu własnych postaci XD trzeba z tym walczyć XD
    Hahaha, i nawet nie wiesz, jak bardzo rozumiemy ból związany z pisaniem mgr i tego, jak bardzo nie chce się tego robić XD Tym bardziej jak można pisać… coś innego XD No ale, ale, może jednak przysiądź do niej i niech Outsider zaczeka. Chociaż zachęcam oczywiście do poczytania i podzielenia się opinią :D Widzę, że na razie łapiesz się za nasze starsze teksty, ale to chyba dobrze :) Oby Outsider się spodobał :D
    Dziękujemy bardzo za ten wyczerpujący komentarz (lubimy takie, więc nie martw się, możesz pisać, ile tylko chcesz). Super widzieć nową opinię od nowego czytelnika :) Szkoda tylko narzeczonego, który biedny sam się musi grzać w łóżeczku ;) Pozdrawiamy serdecznie i do następnego komentarza!

  10. anonimowaja pisze:

    A więc skończyłam.
    10 dni. Wprawdzie 9 i kilka godzin patrząc na godzinę. :) Jestem z siebie dumna.
    Może w końcu napiszę coś dłuższego, mam nadzieję więc że Was dziewczyny nie zanudzę.

    Po pierwsze dzięki Wam odkryłam, że strasznie kręci mnie ta tematyka. A co najdziwniejsze widząc ilość czytelników/czytelniczek nawet pomału przestaję się tego wstydzić. Wprawdzie narzeczonemu nie powiedziałam co czytam po nocach :P może kiedyś :P w końcu to typowy facet i niestety jemu przez myśl nawet nie przeszłoby pomyśleć o dwóch facetach razem. No cóż.

    Po drugie odniosę się do Waszego stylu pisania. Czyta się lekko co można zauważyć po tempie jakim przeczytałam całe FDTS. Wulgaryzmy czy opis seksu o dziwno nie stwarza z tego jakiegoś ordynarnego opowiadania. I dobrze. Chociaż zdarzały się sceny ostrego seksu (wiadomo o kogo chodzi :D) nie czułam się przy tym dziwnie. Opis wręcz przyciągał.
    A co do samego pisania to piszecie w sposób jakbyście miały za sobą już super wielką karierę pisarek. Niektórym dzisiejszym autorom brakuje tych umiejętności. Szkoda tylko, że nasze społeczeństwo dalej woli czytać książki o świecących na słońcu wampirach niż o dwóch kochających się mężczyznach (sorki jeśli kogoś obraziłam ale nie lubię zmierzchu :D).

    Po trzecie. Sama historia. Chociaż długa to i tak czuję niedosyt. Tym samym, że ostatni rozdział nie wyglądał jak ostatni i mam nadzieję, że ta zapowiedziana kontynuacja niedługo się pojawi. Coś mi się zdaję, że ojciec Jaysona (bo zakładam, że to on) przypomniał sobie o synku bo ten zrobił się trochę sławny przez te zdjęcia. Mam nadzieję, że tylko nie napaskudzi mu za bardzo teraz w jego życiu.
    Szczerzę to brakowało mi też tu troszkę dramatów typu choroba. Nie wiem czemu, ale zawsze lubię sobie trochę popłakać nie tylko ze szczęścia. :) Tylko jak już dziewczyny coś planujecie to tylko bez śmierci żadnego z głównych bohaterów, bo bym płakała jak głupia ;(.

    Ogólnie jestem trochę też na Was zła bo zamiast pisać pracę magisterską siedzę i czytam Waszego bloga. Wiem, wiem to nie Wasza wina :P. Ale na kogoś trzeba zgonić. Niestety na moje lenistwo trochę ciągle mi za ciężko.
    Obiecałam sobie, że jak przeczytam FDTS to siadam do pisania pracy, ale tak się wciągnęłam, że chciałam siąść do Outsidera. Jaką decyzję podejmę? pewnie się dowiecie jak skomentuję już pierwszy rozdział :).

    No nic, chyba za dużo jednak napisałam. Wskakuje do łóżka bo mnie narzeczony zamorduję, że go nie grzeje tylko siedzę wgapiona w laptopa z błogim uśmiechem.
    Dziękuję dziewczyny, za umilenie dni i za to, co napisałam na samym początku.
    Pozdrawiam :)
    PS: zastanawiam się czy znajdę teraz jakąś inną parę po Alexie i Jaysonie. Oj chyba będzie cieżko :(

  11. Katka pisze:

    Marta, no niestety jeszcze nie piszemy 2 części. Szybciej wejście kontynuacja ATCL, to na pewno. Bądź cierpliwa :*

  12. Katka pisze:

    Asus, hehe, pewnie w przyspieszeniu, chociaż i tak by była frajda :D A co do blogów, to tak, chyba bardzo często zostają porzucane lub nie ma tej systematyczności. Szczerze mówiąc trochę też rozumiem ludzi, którzy wrzucają na blogi rozdziały w różnych dniach i porach, bo to też może jakoś działa z nadzieją na czytelników, którzy mogą liczyć, że a nuż jak wejdą na stronę, to coś będzie. No i nabija to chyba więcej wejść XD U nas raczej wiadomo, czego się kiedy spodziewać, ale to taka nasza polityka, która nam jako autorkom tez bardziej odpowiada. Chyba lubimy być uporządkowane XD I dzięki za docenienie, bardzo to miłe :) Haha, a nick naprawdę super XD Na pewno mi w pamięć zapadnie, to masz jak w banku XD Dzięki za wenę, chętnie zbieramy i wykorzystujemy :D

  13. Asus pisze:

    Katka, takie filmiki to chyba tylko w przyspieszeniu, kto by to potem sprawdzał XD

    Dziękuję za miłe powitanie i również mam nadzieję komentować, ale przy takim systematycznym dodawaniu rozdziałów muszę się postarać :D rzadko trafia się blog (albo ja mam takie szczęście), na którym wszystko tak płynnie działa, opowiadanka mają zakończenie, a autorki nie znikają i ni widu ni słychu, co się stało.

    Tak więc na pewno zagoszczę na dłużej i na spokojnie wszystko nadgonię^^

    BTW mam radochę, że nick się podoba! sama nie umiem ich wymyślać, także koleżanka pisząca do mnie nieskładną wiadomość pewnej sylwestrowej nocy, przekręcając w niej również moje imię, wybawiła mnie z kłopotów ;)

    Na zakończenie życzę autorkom duuuużo weny, samozaparcia i rozwoju jakże wspaniałego talentu!

  14. Katka pisze:

    Asus, 213 rozdziałów FDTS w tydzień O.o Jestem w szoku i pod wrażeniem! Powinnyśmy kiedyś zrobić jakieś wyzwanie, jak było w necie jakiś czas temu z tym kubłem lodu na głowę, co ludzie wylewali… i tak kazać czytelnikom nagrywać kamerką, jak czytają FDST, a potem wrzucać na neta. Ciekawe, kto by był najszybszy… Współczuję Twoim oczom, ale też gratuluję tak szybkiego przebrnięcia! Oczywiście bardzo nas cieszy, że tak Cię nasze pierworodne opowiadanko pochłonęło :D skoro miło spędziłaś przy czytaniu czas, to czujemy się spełnione. Mamy nadzieję, ze następne opowiadania też Ci podejdą, chociaż są w bardzo rożnych konwencjach. No niemniej zachęcamy gorąco :D I tak trochę nie po kolei, ale – WITAJ :D Miło nam ujrzeć nowego czytelnika. W ogóle genialny nick, taki komputerowy XD Pozostaje mi tylko życzyć miłego czytania i mamy nadzieję ujrzeć Twoje opinie w komentarzach ;)

  15. Asus pisze:

    7 dni… trafiłam tu dokładnie 7 dni temu i szczerze żałuję, że dopiero teraz! FDTS wciągnęło mnie jak jeszcze żadne inne opowiadanie. To było cudowne! Moje oczy pieką i błagają o zmiłowanie, ale to co właśnie skończyłam czytać było pięknem samo w sobie! ciąg dalszy, mam nadzieję, będzie jeszcze bardziej słodko-cukrowo-lodowo-gołobkowo-smokowo-panterkowo-ciekawy XD nie mogę się doczekać tych wszystkich zawiłości^^ baaaaardzo gratuluję tak dobrze napisanego opowiadania, które(dlaczego tak szybko T^T) skończyłam z wieeeeelkim uśmiechem na ustach i z jeszcze większym niedosytem na ciąg dalszy <33333 a teraz po krótkiej przerwie czas zabrać się za inne dzieła!

  16. Renka pisze:

    Katka, nawet nie wiesz, jak się już nie mogę doczekać tego zamieszania. :D W końcu gołąbki smakują najsłodzie dopiero po spróbowaniu czegoś słonego lub gorzkiego.

  17. Katka pisze:

    Renka, braaawo! :D To nie lada wyczyn, dobrnąć do końca FDTS! Domyślam się, jaki masz teraz spokój ducha, hehe. No i widzę, że ochota na dalszy ciąg, mimo tylu rozdziałów przeczytać, wciąż jest, więc super :D I zapewniam, będzie dużo tego zamieszania! :D

  18. Renka pisze:

    Dobra, oficjalnie jestem już na bieżąco z moim najulubieńszym tasiemcem ever. :3 Nie mogę się już doczekać drugiej części, po prostu nie mogę! No i ja nie podejrzewam, ja WIEM po prostu, że ten rudzielec na końcu to ojciec Jasona ( tylko jak on go znalazł ) i w drugiej części ostro namiesza, bo wątpię, żeby Jason podczas ewentualnego spotkania powitał go z otwartymi ramionami.

  19. Katka pisze:

    O., awwww, słodkie jest ciśnienie na ślub… parki, która nie chce się hajtać XD Ale wiadomo, że ludzie się zmieniają i jednak może coś kiedyś wyjść innego, niż się niegdyś spodziewali :) Hehe, no i serio by to był mega zaskok, jakby byli pierwszymi z trzech parek gejów, którzy by to zrobili XD

  20. O. pisze:

    „Ryan, przy okazji dolewając sobie i kochankowi alkoholu. Cieszył się, że cały czas pojawiały się nowe butelki, chociaż wolał nie pytać Mike’a, ile kosztowało ich to całe wesele. Oszczędność na takim wydarzeniu była kolejnym plusem tego, że jemu i Lenny’emu nie spieszyło się do ołtarza. Bo jeśli mieliby się zdecydować, wesele pewnie odbyłoby się w Sunset i zamknęło w dwudziestce gości”
    Juan już by zadbał by jego idolowi alkoholu nie zabrakło xD nie wiem czemu, ale jakoś „ciśnienie” mam na ich ślub ;p ale to bardziej pod kątem „wyy? serio wyy? a nie Jason z Alexem, Rush z Charliem??” xD

  21. Katka pisze:

    Matsuyuki, a widzisz! Niby fajnie by było, jakby koleś dostał w pysk, ale jest to „ale”. Hehe trzymam kciuki za dzielne czekanie. Postaramy się w tej przerwie czymś innym Was zająć :)

    Alexa, dla ułatwienia możesz sobie wyobrazić Alexa sterczącego za Twoimi plecami i pilnującego, czy dzielnie zakuwasz XD Nie wiem, czy to bardziej nie rozproszy, ale skoro na Rusha jako tako działa, to może na Ciebie tez XD

    Desire, „taki moment” to najlepszy moment na zakończenie XD Kiedy są pytania, co to może się jeszcze stać. I to my dziękujemy za czytanie, za komentarze i za bycie z nami :D Każda czytająca duszyczka jest na wagę złota, a my się cieszymy, że możemy tak wielu z Was raczyć perypetiami chłopaków :) Co do kolesia z końca rozdziału, to tak, spokojnie, dowiecie się na pewno, kim to ten podejrzany typ jest :) Tylko trzeba troszeczkę do tego poczekać. Również ściskamy mocno!

    Aisling, właśnie to „chcę więcej” jest w tym wszystkim najfajniejsze! Że mimo TYLU rozdziałów, wciąż chcecie czytać FDTS. To nas podbudowuje. Ale przy tym mamy nadzieję, że jednak przerwa dobrze zrobi. Czasem lepiej zatęsknić do bohaterów, niż się nimi przejeść :) Dziękujemy bardzo za komentarz! I za wenę i pomysły też :D

  22. Aisling pisze:

    Długo nie czytałam i nadrabiam dalej kolejne spotkanie rozdziały z innych opowiadań…

    Po przeczytaniu wielu rozdziałów nagle kończy się część pierwsza, a moja wstępna reakcja „Ale jak to?” ( tu smutna mina). Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że chcę więcej :D, tak dużo pytań jest i brak odpowiedzi, będę ćwiczyć cierpliwość i czekać na kolejne rozdziały. Jak zawsze jestem zachwycona i po prostu czekam na więcej :-)

    Weny i pomysłów

  23. Desire pisze:

    Ale…jak to tak w takim momencie kończyć pierwszy tom? ;—-; moje serce krwawi, ale będę dzielnie czekać na kontynuację :3
    Pokochałam dużą większość bohaterów (z wyjątkami np.: dla szalonych i przegiętych wielbicieli Ryana xD)
    Uh, aż ciężko mi uwierzyć, że to już tyle czasu upłynęło od rozpoczęcia tego opowiadania. Na pewno będę tęsknić, ale czas spędzony na czytaniu go był cudowny! Dziękuję Wam, dziewczyny!
    Aż mi głupio, że dopiero niedawno zaczęłam komentować.
    Całe to opowiadanie ma w sobie tyle wzlotów i upadków w życiach bohaterów, że ciężko byłoby to wszystko zliczyć, ale to jest mega plus, bo nie jest aż tak przesłodzone.
    Ale przechodząc do tego rozdziału to był naprawdę genialny. Taniec braci Grey- mrrr cudo. Trudno się dziwić, że każdy się patrzył jak zaczarowany. Oni razem, na parkiecie to musiał być fenomenalny widok.
    Kto to był, ten gość, który obserwował Jasona? Hmmm, ciekawe czy się w ogóle dowiemy. A jeśli to mam nadzieję, że szybko będzie kontynuacja! ;)
    Ściskam mocno, pozdrawiam i życzę miłego dnia :D

  24. Alexa pisze:

    Katka, no skoro Wy mnie zachęcanie do nauki i Alex to chyba tak zrobię, zabije to trochę czas oczekiwania na drugą część :D
    I oczywiście, że będę tu zaglądać, za bardzo Was (wszystkich) tu pokochałam żeby teraz przestać tu zerkać :D

    Ps. Alexy (i płeć męska i żeńska) kształćmy się! :P

  25. Matsuyuki pisze:

    Katka, cofam co napisałam. Dobrze że Lenny go w pysk nie trzasnął jednak… Ostatnią rzeczą jaką dla niego chce to najazd policji :c
    A na opowiadania będę musiała dzielnie czekać…mam nadzieje że to będzie „dzielne czekanie” :D

  26. Katka pisze:

    Kasia, tak, niestety trafiłaś akurat na moment przełomowy, hhehe, no ale FDTS wróci, więc będzie można się w nie wkręcić od nowa :) Plus jest 213 rozdziałów, do których zawsze można wrócić XD Co do Jasona – tak, był wyjątkowo towarzyski. W sumie to szok, jak na niego spojrzeć z dystansu, bo zwykle trzymał się na uboczu, a tym razem chociażby taki Alex czy Lenny go w tym przebijają. Jason staje się zsocjalizowany ;) Drugi rudy na pewno jakoś namiesza (nie jest powiedziane, czy pozytywnie czy negatywnie), ale też nic nie wyklucza, że Joe tego nie zrobi. Och, tyle domysłów i tyle możliwości… :) I my dziękujemy za komentarz! :)

    Alexa, chyba domysł „stary kopnął w kalendarz” jest całkiem powszechny XD No cóż, na pewno powód, dla którego Olivia dzwoniła, jest ważny, bo inaczej by nie dzwoniła tyle razy. W końcu wiemy, że starzy Greye nie są uparci w zabieganiu o kontakt ze swoimi synami. „W sumie pewnie lepszy ojciec Jaya niż Ryanka” – na pewno znalazłby się na świecie gorszy tatuś niż Roger, ale zgadzam się, że ten wysoko postawił poprzeczkę… Haha no i widzisz jaki plus – matura się zbliża, to może się poświęcisz nauce! Zachęcamy! A w szczególności Alex, nauka przede wszystkim. Przyjemności potem. Ale i tak do nas zaglądaj XD Też mocno ściskamy! :)

    Damiann, tak, Jason jest rudy, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że koleś jest z rodziny. Pytanie tylko, jak bliskiej. I skąd on się w ogóle tam wziął, to też jest podejrzane! Haha, ale powinnyśmy się obrazić o to porównanie do 50 twarzy XD Zostańmy przy tym, że to tylko zbieżności i zbiegi okoliczności. W końcu FDTS było pierwsze XD I uwierz, znamy ten ból porównywania i kojarzenia wszystkiego z opowiadaniami. A jak się nie da czegoś skojarzyć, to zawsze może być dobrą inspiracją do stworzenia nowego opka XD źródło weny jest wszędzie. W ogóle bardzo pozytywne podejście – jakoś ten czas zleci. Skoro od założenia strony minęło 5 lat i minęło jak z bicza strzelił, to na pewno do 2 części FDTS też pójdzie szybko. I dzięki za literówkę, poprawiona ;)

    Mati, tańczący Greye to zapewne MEGA widok i pewnie sporo osóbek było wciętych, gdy to widziało. „ I dziękuję losowi, że na was trafiłem…” – awww, dzięki :) My się też cieszymy, że do nas trafiłeś! I luz z tym podpisem, noł problem ;) Dzięki za komenta :D

    Matsuyuki, nom, teraz dwa opka czekają na swoją kontynuację. Ale spójrz na to z pozytywnej strony – nic się nie skończyło, jest na co czekać :) Haha, a ostateczny cios w twarz byłby też calkiem niezłym zakończeniem części XD Chociaż lepiej, że się tak nie stało, bo znając nas, pewnie byśmy musiały dla wzmocnienia emocji dołączyć najazd policji…

    SilencedUnknown, „Były sceny które totalnie mnie rozwaliły i naprawdę śmiałam się jak głupia, więc jest mega pozytywnie” – bardzo się cieszymy :D całe FDTS jest lekkie raczej, więc głupio by było kończyć 1 część w sposób ponury. Ma być lekko i słonecznie, więc super, że było pozytywnie. A ślub to idealny moment na zakończenie, taka klasyka gatunku. Czy druga część będzie miała też 213, to nie wiem XD wyjdzie w praniu. Dobrze nam się pisze chłopaków, bo cóż, znamy ich na wskroś, skoro tyle lat im poświęciłyśmy, więc pisanie jako takie nie jest trudne, zatem pewnie jeszcze będzie trochę tych rozdziałów, ale nie jestem w stanie powiedziec ile. Zostaje czekac i się przekonać ;) A czy zakończenie było planowane – tak XD to zbyt duże przedsięwzięcie, żeby to zrobić na hop siup, bez przemyślenia. A czy stary Grey kopnął w kalendarz, to już nie mogę powiedziec XD Tajemnica zawodowa. Co do PS. – tak XD to było specjalne XD

  27. SilencedUnknown pisze:

    Ekscytujący rozdział i taki mały zong pod koniec: ale że jak to, ale że dlaczego, I że jak?
    Ale cziiiiling kompletny. Bez nerwów i w ogóle.
    Nie trzeba wpadać w panikę, koniec świata to jeszcze nie koniec świata… ^^
    Były sceny które totalnie mnie rozwaliły i naprawdę śmiałam się jak głupia, więc jest mega pozytywnie ^^
    I przyznam, że przeczuwałam, że ślub będzie zakończeniem FDTS, przy czym, myślałam, że zakończenie odbędzie się w pierwszej części tego wesela, co więcej, chodziło mi o koniec „The Koniec”, ale nie tylko pierwszej części, więc jest jeszcze lepiej patrząc z tej perspektywy.
    Przy czym z tą wybitna jak na mnie dedukcją, a raczej już po niej, nasuwają mi się znowu pytania:
    Skoro to pierwsza część FireDragon, i ma ona 213 rozdziałów, to czy druga część też będzie również miała tyle? :D
    A czy „Rudy-Numer-Dwa”, zamierza zrobić „Wielkie-Wejście-Rudego” w stylu „Ajm, Jor Fader(Vader-jak kto woli^^)”?
    Czy wiedziałyście, od początku, że zamierzacie nam to zrobić, w taki drastyczny sposób, bez uprzedniego ostrzeżenia, czy naszła Was nagła ochota, do małego sadystycznego występku? ^^
    I czy „Angielski-Zły-Tatuś”, serio kopnął w kalendarz, czy to tylko taki zabieg literacki, mający na celu wymusić na nas takież właśnie myślenie? ^^
    I na Litość… Bożków, czy Jason zatańczy z Alexem?
    Ach, i taniec Lenny’ego i Ryana ^^ I ich sprzeczka ^^ I tańczący Jason. Haha ^^ Bajecznie, and mysterious. ^^
    Świetna robota dziewczyny.
    Pozdrawiam ;)

    PS
    To wrzucenie rozpiski dopiero po rozdziale FDTS było specjalnie, hmm? ^^

  28. Matsuyuki pisze:

    Co. Jak. Dlaczego. Co się właśnie stało. Najpierw ATCL a teraz Fire Dragon? Serduszko mi krwawi p.p Mam tylko nadzieje że szybko wróci jedno z drugim! <3
    Co do samego rozdziału to…awww, cudny ślub! Szkoda tylko że Lenny nie dał kolesiowi w pysk…

  29. matwoj1097i pisze:

    Tańczący Grey’owie (chyba nie tak napisałem :-D) – co to byłby za widok
    Ten gość…starsza wersja Jasona…obstawiam, że rodzina, ale pewnie się mylę :-)
    No i stały element – rozdział świetny :-) I dziękuję losowi, że na was trafiłem….dobra, teraz pojechałem :-D

  30. damiannluntekurbus17 pisze:

    Boze, dobrze, ze to koniec czesci pierwszej, bo juz myslalem, ze totalny koniec koniec. To bylby mega niedosyt.
    Jak rudy to na pewno ojciec Jasona. Jestem tego pewny. A Jason jest rudy, nie? xD
    Tez tak pomyslalem, ze ojciec Greyow umarl. W ogole jak o nich mysle, to przypomina mi sie film 50 twarzy Greya. Tu powinno byc 50 twarzy Geja xD Idealnie pasuja do tego aktora. Bogaci, seksi (chociaz filmowy mi sie tak bardzo nie podobal, jakis taki mdly), piekne samochody. A co do samochodow to niedawno widzialem taki bialy, piekny i moja pierwsza mysl – Rush i Alex. Mam chyba bzika na punkcie tego opowiadania, bo wszystko mi sie z nimi kojarzy.
    Jakos ten czas zleci i bede mogl znowu czerpac przyjemnosc z czytania tego cudenka. I oczywiscie o moich kochanych bohaterow – Charliego i Rusha :3
    A Katy… Te kobiety takie dzikie xD Jakos dziwnie sie zlozylo, ze najpierw ten facet opisany, a potem Katy. Moze cos ich polaczy? Wiecie, ja tam nie mam nic przeciwko zwiazkom starszypan&mlodapani, ale to by bylo dziwne xD
    — Nie wiem, czy zadziała to moją korzyść, czy nie, ale podniecasz mnie, kiedy się napinasz.” ~ a nie ,,na moją korzyść”?

  31. Alexa pisze:

    No przecież miesiac bez Fire Dragon to miesiac stracony… :D
    Jak zadzwoniła matka blondasów to moja pierwsza wyśl: „Stary kopnał w kalendarz :P”
    Co do tego typka na weselu to też pomyślałam że to ojciec Jaya. W sumie pewnie lepszy ojciec Jaya niż Ryanka :P
    Kurde, wyczuwam (jak wiekszość pewnie) kłopoty w Krainie Lodu…. :/
    Jeśli miałoby się spełnić to że któryś braciszek a pewnie szybciej Alex, miałby wyjechać do Anglii to nie przeżyłabym tego… Naprawdę…
    Rozdział mega. Jak Lenny poszedł po tort i spotkał tamtego jełopka to po cichu liczyłam na jakiś fight :D Ale ok, przecież nie chcemy nikogo wsadzić do więzienia :)
    Tańce chłopaków musiały super wygladać… zazdro im :D
    Ciagle nie ufam temu fotografowi, żle mu z obiektywu patrzy :P
    Naprawde nie wiem jak przeżyje miesiac (a może i dłużej) bez tych chłopaków :)
    Miesiac do matury został to może się pouczę :D
    Niecierpliwie czekam na druga cześć przygód naszych chłopaczków, wiem że dzięki waszej wyobraźni nikt nie będzie się nudził :D
    Pozdrawiam cieplutko *-*

  32. Kasia pisze:

    No ale jak to tak ? Przerwa ? A ja sie tak wciągnęłam… Ech i jeszcze w takim momencie. Oczywiście rozumiem że to po to by czekać z niecierpliwością na drugą część ale i tak protestuje :) Bardzo mi się w tym rozdziale Jason podobał, to jak wszystkich obtancowal i jego rozmowa z Rushem – oni to raczej ze sobą srednio gadali. I Alex jakis taki fajniejszy był. Taniec braci musiał wyglądać genialnie :) Mam trochę niedosyt Rayana i Lennego ale zdaję sobie sprawę że wszystkiego nie da się wcisnąć do jednego rozdziału. Ten rudy nieznajomy trochę zbil mnie z tropu bo juz sobie w głowie ułożyłam ze to Joe namiesza. A tu jeszcze mama blondasow dzwoni… Oby się nie sprawdzily podejrzenia wcześniej komentujacej o tym przejęciu firmy. Widze że naprawdę będę czekać z utęsknieniem na tą drugą część… :) oby nie za długo: ) Dzieki za rozdział:)

  33. Katka pisze:

    Neko-chan, ile rozdziałów będzie miała druga część, to wyjdzie w praniu, ale znając życie, to sporo. No i widzę, że tekst Charliego o dżemie się spodobał, hehehe. Taaa, sporo by się osób znalazło, które chciałyby być w tej kanapeczce brytyjskiej XD Nie jestem pewna, czy były wspomniane, jakiego koloru były włosy matki Jasona. Chyba nie było. Ale tak, rudy mógł być i po mamusi, więc jak najbardziej może to być ktoś od jej strony. Ale ogólnie podoba mi się to Twoje kombinowanie XD Lubimy domysły. Hehe, Olivia na pewno JAKIŚ interes miała, skoro tyle razy dzwoniła, i równie dobrze może to być prywatna sprawa, jak i sprawa firmowa. Bo jakby nie patrzeć, dla starych Greyów kariera jest równorzędna (jeśli nie ważniejsza) co do rodziny. No i widzisz, dramy są, chciało się je, ale mogą być trochę straszne XD
    Co do planu, jak to teraz będzie z rozdziałami, sami zobaczycie. Na razie na kwiecień można zerknąć w rozpiskę na dole. W miejsce FDTS wejdzie dwuczęściowy bonus, a po nim… to już się okaże :) Dum, dum, duuuum… Pozdrawiamy również! ;)

    Eterna, nie wiadomo, czy ojciec i nie wiadomo, czy będzie chciał kasy, ale… na pewno coś się kroi XD A mamusia i zakopanie topora wojennego… to też jest możliwa opcja, bo w końcu podczas ostatniej rozmowy z Rushem nie była jakoś specjalnie wroga… ;)

    Kaczuch_A, nom, jak się tak człowiek przyzwyczai do czegoś (a tutaj FDTS wychodzi baaardzo długo), to potem jest pustka. Ale wiesz, dla nas to strasznie fajne, że tak się niektórzy przywiązali :) Uuuu, a Twoja teoria spiskowa mi się podoba! No i jest bardzo prawdopodobna, więc nie będę naprowadzać, czy prawdziwa, czy nie, ale oooj, oj, oj, tak, kłopoty z tego mogą być. I jest w tym chyba najgorsze to, że w tych swoich problemach Alex i Jason byliby z dala od siebie. „I w pełni rozumiem, że potrzeba przerwy, ale jednak firaedragontatoostudio, bez Fire Dragon to tak dziwnie będzie xD” – cholera, musimy w końcu zmienić domenę XD

  34. kaczuch_A pisze:

    Katka, cierpiem tak czy siak ubolewam strasznie, że kolejny rozdział się nie pojawi, wróci wiem, ale i tak będzie memu serduszku czegoś brakować. I zazdraszczam Charliemu i Jasonowi (to że go pocałował to takie piękne było), zrobiłabym sobie z tego tańca braciszków film pełnometrażowy i oglądałabym go codziennie. Co do Olivii to mam bardzo dramowy rozwój sytuacji. Dzwoni do braciszków, bo ojciec gruchając z jakąś młodą siksą zszedł na zawał i Alex musi wrócić do domu, by przejąć firmę, nie ma innego wyjścia. Do Jasona podwala się w tym czasie cudownie odnaleziona rodzinka bardzo lubująca się w jego pieniążkach i będzie drama, takie myśli mnie nachodziły w nocy, snułam bardzo czarna scenariusze, chociaż ojca seksownych braciszków mi nie szkoda.

    I w pełni rozumiem, że potrzeba przerwy, ale jednak firaedragontatoostudio, bez Fire Dragon to tak dziwnie będzie xD

    Weny~!

  35. Eterna 94 pisze:

    Czyżby ojciec rudzielca? I pewnie będzie chciał kasy, skoro tak usilnie go szukał i to jeszcze na weselu. Cudowny rozdział. Dobrze, że Lenny nie musiał bić się z tym rasistą i homofobem. Uwielbiam gołąbki, są słodcy. Ciekawe co chciała matka braci, może zakopać topór wojenny ;)

  36. Neko-chan pisze:

    Chwila, chwila, co? Jak to ojciec/brat/wujek Jasona? Jak to matka Rusha i Alexa? Jak to koniec pierwszej cześci? :o

    Dobra, chyba powoli się uspokajam xD Po 213 rozdziałach dotarliśmy do tego momentu~. Do końca pierwszej części. Teraz pozostaje tylko liczyć, że druga część będzie miała drugie tyle rozdziałów~! :D
    Wzmianka Charliego o tym, że chciałby być dżemem mnie powaliła. W sumie… kto by nie chciał być takim dzemem pomiędzy Alexem i Rushem? Ah, chciałabym zobaczyć to nagranie z ich tańca :D
    Akcja Lenny vs. ZłyCzarnyHomofobeł świetna ^^
    Ale rany… jak się pojawił ten facet, w sensie był opis, że wysoki, rudy, siwiejący… To nic, tylko ojciec Jasona. Po chwili sobie tak myślę „Spokojnie, przecież nie każdy rudy jest rodziną Jaya”. A tutaj nagle, że szuka Jasona Rebela. No kurde, musi być z nim powiązany! Obstawiam na ojca. Albo wujka. Czy była jakaś wzmianka o tym jaki kolor włosów miała matka Jasona? Bo jeśli była ruda… to może ten co przyszedł to jej brat. A jeśli nie, no to musi być ojciec, bo kto inny? Może brat? Ale to mi jakoś nie pasuje… chociaż… nie wiem ;____; I jeszcze to, że Alex miał na sobie niezlą sumkę pieniędzy w postaci garnituru mi sie nie spodobało… Przybyły Rudzielec będzie czychać na kasę Alexa ;-;
    I aż 8 razy dzwoniła Olivia… wow. Coś nie wydaje mi sie, by chodziło tylko o firmę… skoro aż 8 razy to… nie wiem… może przyjeżdża? O Boże… Olivia przyjeżdża to Miami :o i chce poznać Charliego… (mimo wszystko chciałabym zobaczyć jakby zareagowali rodzice Rusha i Alexa na widok Charliego i Jasona xD)
    Cały czas byłam pewna, że jakaś drama będzie związana z Joe… a tutaj suprajs, pojawia się ojco-wujko-brat Jasona. A może Joe również namiesza? Będzie się działo, oj będzie, wiem to ;-; chciałam dramy, ale tak teraz to się boję xD Kurczę, i jeszcze się okaże, że ZłyCzarnyHomofobeł też namiesza, że wcale nie pojawi się raz na tym ślubie, tylko po tym Mike będzie mieć kłopoty ;___;

    A może teraz zamiast FDTS będzie ATCL? I tak na zmianę z PD i LI… w sumie, LI już się kończy, ojoj… Nerwy mnie zjedzą zaraz ;__;

    Pozdrawiam i życzę dużo weny oraz czasu~!

  37. Katka pisze:

    O., spekulacji jest wiele, jak widzę, a to może być każdy. W każdym razie na pewno zamiesza… Pozbywanie się czarnucha było w ich stylu, Lenniak odstrasza swoją postawą, a Ryan dodaje swoje trzy, ewentualnie czternaście groszy XD No i tak, niestety wszystko się kiedyś kończy, ale tutaj jeszcze nie definitywnie ;) Druga część będzie, więc no worry ;)

    Kaczuch_A, odniesienie do ostatniej sceny, jak widzę, pojawia się na początku waszych komentarzy, czyli zrobiła największe wow XD Fajnie, hehe, ciekawe, czy spodoba się Wam pociągnięcie tego wątku. „Padłam trupem na nadmiar brytyjskiego testosteronu i odradzam się niczym feniks.” – haha, uroczo to ujęłaś XD To pomyśl, co tam musiał Charlie przeżywać XD Ale O. miała rację, jest to zakończenie pierwszej części FDTS. Najwyraźniej mało dosadnie to napisałyśmy XD Albo nie dopuszczasz do siebie tej myśli. Niemniej jak coś jest w częściach, zwykle piszemy to w tytule. Oj, ale nie umieraj! Druga część nastąpi! Potrzebna jest tylko chwilowa przerwa :)

    Liv, oj, rude i od razu rodzina. Toż tylko klan Jasona jest rudy? XD Może to jedynie zbieg okoliczności? Wszystko jest możliwe, powiadam Wam! Haha, a Charlie chyba to video sobie zostawi dla siebie, by mieć swojego osobistego, fetyszowskiego pornosa XD Bardzo fajnie, że Ci się rozdział podobał :D Na koniec trochę więcej zamieszania :) Nie wiem jeszcze jak długo będziecie czekać, ale też zapewniam, że nie pozwolimy Wam o chłopakach zapomnieć ;) I dzięki za gratulacje, hehe, trochę przydługi pierwszy etap, no ale XD Może taki tego urok.

    Socialtris, widzę ogólnie, że jest sporo domysłów, a jestem ciekawa, czy Twój się sprawdzi :) Ale dokładnie, poczekamy, zobaczymy. Na pewno ten tajemniczy osobnik jeszcze zagości. I to może na dłużej…

    Linerivaillen, kto to był… okaże się w następnej części XD Taki moment na zakończenie specjalnie, byście chcieli czekać na dalszy ciąg ;)

    Porebula, że się robi telenowela? To to nie jest już telenowelą? XD Długie, z dziwnymi koneksjami, oparte na romansach i problemach rodzinnych… Dla mnie brzmi jak telenowela XD Nooo, uparłaś się na te matki, ale widzisz, matki są, więc coś dla Ciebie XD Tylko na razie jeszcze nie wiadomo, co z tą matką ;) Ale nie wiem, czy Chris i ten czarny chcieliby współpracować… Chris w końcu jest rasistą, a czarny homofobeł, sooooł… XD Oni najpierw by siebie pozabijali, a potem myśleli o zemście na Rynnie. I tak, będzie PD częściej ;) Ale dopiero po tym, jak wrzucimy ten Bonus, który widać w rozpisce właśnie. I nie dramatyzuj, będzie 2 część! ;)

    Ash, hehe, nie mogę odpowiedzieć, czy to był ojciec Jasona, musisz się sama dowiedzieć, czyli nie masz wyboru – musisz z nami zostać do następnej części minimum XD A i tak, szykujemy sporo dla Jasona w drugiej części :D Zapewniam, będzie się działo! Co do PS. luzik, jesteśmy cierpliwe ;)

  38. Ash pisze:

    Witajcie!
    Aż musze skomentować!
    Czy to był ojciec Jasona?!
    Chyba ten moment w którym pojawił się ten mężczyzna był najbardziej nie spodziewany dla mnie! To była część pierwsza?! Już nie mogę się doczekać kolejnej! Coś czuje że będzie co nie co o Jasonie! ♡
    Podział przyjemny i taki rozluźniający …chociaż ta mała akcja z czarnoskórym synem szefa taty Mike …była specyficzna ale nie zepsuła nastroju :D
    Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieje że wyjaśni się co to za mężczyzna!

    Pozdrawiam

    P.S jeżeli się martwcie o zamówienie i obudowy , to proszę poczekajcie jeszcze bo z koleżanką ustalam co i jak
    Ale na pewno dam wam znać ;)

  39. porebula pisze:

    To kazanie sobie usokojenia sid, bo swiat sie nie kończy i potem bedzie znowu fdts! Nie dobra… trudne… No więc mądra ja patrzyła w rospisce i nie ma fdts więc to raczej nie jest koniec rozdziału…
    Haha każdy jak zobaczył, że rudy stwierdził, że rodzina xD Pierwsze co mi przyszło do głowy to, że to brat i że robi sie telenowela jakaś xD Jak w tych serialach co babcie na polsacie oglądają! Ale to może być teź stary znajomy… Jezu bede umierać przez was… I MATKA RUSHA DZWONIŁA!! Się uparlam na te ich matki.. biddne kobiety… A Charli zabił mnie tekstem o dżemie xD I jeszcze rozmowa Ryana i Lennego z tym dreseo-niedreso kimś xD
    On sie zmówi z Chrisem i pdzyjdą się zemścić xD Chris – różowy potwór zagłady .w kinach od 3.03.2016r. Chce to narysować :o
    A tam wgl to teraz fdts, pod koniec miesiąxa LI… Nowe opowiadanie? Może Dozen częś iej :o
    Ale kurde no… smutno mi… Nawet to że Alexa nie bedzie mi nie poprawia humoru, bo reszty też nie bedzie… Moje gołąbki i rynna :'( I Jason :c Ide umierać (ta dramaturgia…)

  40. socialtris pisze:

    A ja chyba mam pomysł, kto to może być.
    Ale opcji jest dużo, poczekamy – zobaczymy.
    I… przerwa w fire dragon? Nie no, nie uwierzę!

  41. Liv pisze:

    Ej, wlasnie, a moze to tylko koniec czesci rozdzialu?? *ogarnieta ja*
    Oby, bo juz jestem niecierpliwa :)

  42. Liv pisze:

    Musialam: „bo nagle zapragnął być dżemem dla ich chleba.” Chaarliee *q*
    No a reszta… cholera. Rude wlosy, wiec rodzina. Pewnie ojciec. Moze starszy brat? Moze wujek? Ale sie porobilo, mam swoja piekna drame!
    I ja tez chcialabym ujrzec blondynow na parkiecie, moze namowicie Charliego, zeby udostepnil na facebooku nagranie? xd
    Ten rozdzial mi sie strasznie mocno podobal? wszystko w nim bylo swietne… Rozmowa Lenny’ego z tym chujem, rozmowa Jasona z Rushem… Rush byl w ogole bardzo fajny :)
    Ten „KONIEC CZESCI PIERWSZEJ” wyglada dramatycznie i ostatecznie, w koncu to FDTS… Ale mam nadzieje, ze nie nie bedziemy dlugo czekac, prawda?? ;*
    No i oczywiscie: gratulacje. To opowiadanie jest prawdziwa, dorodna perla, a teraz ma za soba pierwszy etap! No :) papa :)

  43. kaczuch_A pisze:

    Ale to jest koniec części pierwszej FDTS, czy tego rozdziału~? O. mam zawał i przyprawiłaś mnie o dreszcze i senne koszmary. Nie robicie przerwy w Fire Dragon prawda~?

  44. kaczuch_A pisze:

    Matko, matko, matko a któż to się pojawił~? Chcę wiedzieć więcej~! I łooo jak się Rushowi udało tego dokonać, że braciszka na parkiet wyciągnął? Takie ciacha tańczące razem to dla mnie za dużo. Padłam trupem na nadmiar brytyjskiego testosteronu i odradzam się niczym feniks. Ryan kocham cię nic więcej dodać nie mogę~! I mam dalej rozkminę kto się pojawił i kto próbuje zburzyć szczęście i ostoję w smoczym królestwie~! Może jakiś brat, który zaginął. Widzę podobieństwo~! Nerwy mnie zjedzą do następnego rozdziału~!

  45. O. pisze:

    AAAAAA! Ojciec Jasona?!
    Czy jakiś jego stary kumpel, co zna złą przeszłość dużego Jay’a i będzie chcieć wyłapać od niego kasę Alexa?;o
    Oj Charlie znowu marzy o trójkącie? Coś się rozochocił.. Znowu..Nie no, zawsze taki był xD
    Lenny i Ryan! Zajebista scenka jak pozbywali się tego Czarnucha xD Takie „joł joł ziom wypier..stąd” xD
    Oh bracia Grey na parkiecie musieli wyglądać seksownie sztywno <3 *.* Sama bym ich sobie obejrzała xD
    Liczyłam na jakąś akcję z Joe i seks Rynny…
    Ale wierzę, że w drugiej części FDTS będę miała tego pod dostatkiem…. Myśl, o końcu części 1 jest trochę smutna… Choć wiadomo, że wszystko się kiedyś kończy, a przecież ma być druga część to jednak… Dziwnie tak ;ooo
    Rynna… ;( <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s