Fire Dragon Tattoo Studio – 211 – Gorące zakończenie

— Nie uwierzysz, jak to powiem, ale proponuję teraz wcale nie rozmawiać — odpowiedział Ryan, odwrócił się w jego ramionach i pocałował go mocno.
— Mmm… — Lenny nie odparł więc słowem, tylko mocniej objął go w pasie i po chwili trzasnął plecami Ryana o najbliższą ścianę. Tak było łatwiej, miał w niej wsparcie i blokadę drogi ucieczki dla kochanka. Od razu mógł ściągnąć go za kark do mocnego pocałunku, a dłonią rozpinać jego spodnie. Ryan odwdzięczał się dokładnie tym samym, choć musiał na chwilę przerwać i poluzować sobie krawat oraz rozpiąć dwa guziki koszuli, bo potrzebował więcej powietrza. Gdy już to zrobił, znów wzmocnił pocałunek i wsunął dłonie w rozpięte spodnie Lenny’ego, na jego jędrne pośladki.
Mężczyzna zawarczał i ukąsił kochanka w wargę, ale zaraz znowu mocno go pocałował, ocierając się o niego i trzymając go za włosy. Sam też szybko ściągnął mu spodnie niżej, z tyłu aż pod pośladki, którymi Ryan dotknął zimnej ściany za sobą. Syknął więc i oderwał biodra od kafelek, stykając się przy tym z kroczem Lenny’ego.
— Jeszcze nabawię się szoku termicznego… Za plecami chłód, przed sobą wulkan… — wydyszał, bo nie ustawał w pocałunkach co niemal każde słowo. — Choć nie… jeszcze większy by był, gdyby zamiast kafelek był Alex.
— Wątpię, aby dziś się trochę nie roztopił. — Lenny objął jego pośladki od tyłu, skoro nie były przyciśnięte do ściany. — Był zazdrosny o chudzielca — dodał i podrapał skórę na tyłku chłopaka, a ten zmarszczył nos i wcisnął twarz w jego szyję.
— Tak myślisz? Jay był bardzo dotykalski w stosunku do tej ślicznej, piegowatej hybrydy punkowca, tancerki i dziwki.
— Ślicznej? — zamruczał Lenny, rozmawiając, chociaż chwilę wcześniej uznali to za zbędne. I aby to podkreślić, zabrał dłoń z tyłka Ryana i przeniósł go na jego koszulę. Jednym mocnym szarpnięciem otworzył sobie drogę do jego klatki piersiowej, a kilka guzików potoczyło się po podłodze.
Materiał rozchylił się, ukazując opalone i wytrenowane ciało Ryana, ale srebrny krzyżyk zasłonięty był wciąż wiszącym mu na szyi, czarnym, wąskim krawatem.
Żądza wybuchła w ciele chłopaka, który dostawał wręcz momentalnego wzwodu, kiedy Lenny tak się zachowywał. Dlatego teraz spomiędzy jego rozpiętych spodni wystawał sztywny członek z wilgocią na kolczyku wzbogacającym jego czubek.
— Był całkiem uroczy… choć zbyt jasny jak na moje gusta…
— Właśnie — mruknął Lenny i znowu przycisnął go całą dłonią do ściany, aby zaraz wspiąć się wyżej i ukąsić go w szyję. Złapał jego krawat i ściągnął go na swój poziom, łapiąc jego usta w pocałunku.
Obmacywali się i dotykali nieustanie, wciąż w głównym pomieszczeniu toalety. Znajdowali się jednak w bardziej zamkniętej przestrzeni niż pozostała trójka, która wyszła na piętro i pokierowała się do strefy vipów.
Jeżeli kanapy na parterze były wygodne, to te na górze wyglądały jeszcze lepiej. Były szersze, białe i eleganckie. Przed nimi stały szklane stoliczki, przy ścianie jeszcze jeden bar, a z sufitu zwisała jakaś wymyślna lampa z małymi, nieregularnie złączonymi szkiełkami. Tutaj również poblask był inny, bo jak na dole świeciło się wiele czerwonych i fioletowych lamp, tak tutaj było nieco ciemniej. Granatowy poblask dochodził spod baru.
— To chyba wam nie będzie potrzebne… — Usłyszał za plecami Rush, idąc do jednej z kanap i od razu poczuł, jak dłonie tancerza zdejmują mu marynarkę.
Spojrzał na Marvina i uśmiechnął się lekko. Facet był idealny do takiej szalonej odskoczni. Nie chciał zdradzać Charliego, ale posmakowanie kogoś innego było kuszące. A teraz nadarzała się okazja, że kompletnie im obcy, wyuzdany mężczyzna chciał się wspólnie z nimi zabawić. Charlie mógł przy tym być, uczestniczyć w tym i zrobić jeszcze jedną, szaloną rzecz w swoim życiu.
— Tak samo jak te spodnie. — Rush zahaczył kciukiem o materiał własnych spodni, zastanawiając się, czy tancerz ich rozbierze. Byłoby to niewątpliwe seksowne. Szczególnie, że sam nie miał wiele do zdejmowania, a jedynie jeansy i szpilki.
— Szczególnie one. — Usłyszał niski, seksowny szept przy uchu, a dłonie Marvina przesunęły się po jego torsie, brzuchu i na chwilę ścisnęły jego podbrzusze. Dopiero potem sięgnęły do paska. — I może twój chłopiec pomoże ci z górą — dodał zachęcająco do Charliego, który wręcz nie mógł odmówić.
Zbliżył się do Rusha z rumieńcami na policzkach, popatrzył na mężczyznę za jego plecami i sięgnął do guzików koszuli kochanka. Uśmiechnął się też do niego i cmoknął jego miękkie wargi, a Rush zamruczał z przyjemnością. Bycie pośrodku dwóch seksownych facetów było bardzo podniecające.
— Kocham cię, moja ty ptaszyno — zamruczał do kochanka i także sięgnął do jego ubrań, aby jak najszybciej się ich pozbyć. Poruszył też biodrami, aby tancerz nie poczuł się za bardzo zapomniany.
Ten odpowiedział na jego ruch, a Rush był dalej rozbierany przez dwie osoby. Nie było więc dziwne, że pierwszy był nagi. Poczuł męską dłoń na biodrze, a potem ta przesunęła się niżej, na pośladek i udo, aby w końcu ująć jego sztywnego penisa.
— Mmm… ma potencjał… — mruknął mu do ucha Marvin, ale zaraz potem cofnął się, żeby móc samemu zdjąć spodnie.
Rush odruchowo napiął mięśnie brzucha, aby lepiej się prezentować. Lubił, kiedy czyjś wzrok padał na niego, ale teraz obaj z Charliem wpatrywali się w tancerza, zapominając na moment o świecie.
Mężczyzna nawet rozbierał się w taki sposób, że chyba mógłby uleczyć kogoś z impotencji. Nie spuszczał z nich spojrzenia, chyba że na ułamek sekundy, gdy odetchnął cicho, popisowo, zsuwając stringi opinające mu członek. Ten już był sztywniejący i lekko odskoczył, gdy cienki materiał zsunął się w dół.
— O ja pierdolę… — wydusił Charlie, kiedy mężczyzna pochylił się, by zdjąć je z nogawek, a przy tym jego pośladki wypięły się, jakby przygotowywały się dla długiej kolejki chętnych.
Rush także przełknął ślinę, po czym zamiast podejść do Marvina i chociaż klepnąć go w pośladek, co go bardzo kusiło, odwrócił się do Charliego, aby i jego do końca pozbawić ubrań.
— Zostałeś tylko ty — powiedział, ściągając mu spodnie w dół i całując przy tym w klatkę piersiową pomiędzy rozpiętą koszulą, w jeden ze sztywnych sutków.
W ten sam, bliżej serca, w który przyjaciel Charliego z dzieciństwa był właśnie gryziony przez swojego agresywnego kochanka. Lenny rozkoszował się przy tym jękiem, jaki wydobył się z gardła Ryana i polizał podrażnione ciało, patrząc z dołu zielonymi oczami na chłopaka.
— Bestia… — wydyszał Ryan i pomasował się po sztywnym penisie. — Mmm, może jeszcze trochę niżej, hm?
— Ugryźć? — spytał szyderczo Lenny i pochylił się, zasysając się i robiąc sporą i bolesną malinkę na boku Ryana. Tuż przy żebrach, gdzie jeszcze chwilę zaciskał palce i rozcierał coraz gorętszą skórę.
Chłopak jęknął i odchylił do tyłu głowę, opierając potylicę o kafelki.
— Nie… dla odmiany możesz polizać…
— To? — spytał Lenny, uśmiechając się drapieżnie i chwytając członek Ryana w dłoń. Ścisnął go dość mocno i liznął usta Ryana, kiedy te rozchyliły się w jęku. Pożądał go i naprawdę nakręcało go echo odbijające się od ścian pustej, eleganckiej łazienki.
Nie spowalniając już, poprawił trochę spodnie, pozwalając penisowi wystawać spomiędzy rozporka i kucnął przed Ryanem, aby liznąć jego śliczny kolczyk.
Ciało chłopaka zadrżało wyraźnie, a ten pożałował, że nie ma się czego chwycić. Przycisnął więc tylko dłonie do ściany i patrzył w dół, jak jego agresywny facet zajmuje się penisem. Główka była już cała odsłonięta spod napletka, więc i kolczyk był widoczny. Już nie sprawiał mu w ogóle dyskomfortu. Przyzwyczaił się do niego.
— Nie zdziw się, proszę… jak dojdę tylko od tego.
Lenny ściągnął groźnie brwi i wyprostował się. Patrząc Ryanowi w oczy, puścił jego członek, złapał za ramię i odwrócił, od razu przyciskając jego twarz do ściany, a rękę wykręcając mu na plecach.
— Już? — spytał nisko, wsuwając dłoń pod rozerwaną koszulę na jego plecy.
Usłyszał od razu głośne stęknięcie i specyficzne stuknięcie, gdy kolczyk uderzył w kafelki. Ryan ściągnął brwi, zmarszczył nos i szarpnął się mocno, ale Lenny przytrzymał go jeszcze mocniej i wyżej podciągnął mu rękę, aż chłopak musiał się obniżyć w kolanach, aby nie zabolało za bardzo. Jęknął i przycisnął policzek do ściany, a spodnie zsunęły mu się niżej przy tej szarpaninie i ukazały jego pośladki.
— Na dole… było ci dobrze — wydyszał.
— W porównaniu do tego „ślicznego” blondyna, ciągle jestem na dole. — Lenny zaśmiał się i nie puszczając jego ręki, faktycznie obsunął się w dół. Szarpnął biodrami Ryana, aż ten zsunął się policzkiem po ścianie, a jego pośladki bardziej się wypięły. Mulat zamruczał i polizał jeden z nich.
Ryan za to zastygł i jęknął. Dobra, niby miał ochotę rzucić teraz jakimś tekstem w stylu „mój kutas też zasługuje na trochę pieszczot, a nie tylko dupa”, ale… myśl o ustach Lenny’ego blisko szparki wprawiała go w ekscytację. Miał wrażenie, że już teraz dziurka go zamrowiła. Nic więc nie powiedział, tylko przymknął oczy i w napięciu czekał na to, co nadejdzie.
A nie tylko dla niego nadchodziła nadzieja na coś dobrego. Rush już pozbawił Charliego ubrań i teraz masował go po pośladku, trzymając przyciśniętego do siebie i patrząc nad ramieniem na Marvina. Ten mimo zarostu na twarzy, całe ciało miał idealnie gładkie. Nawet okolice krocza były całkiem wygolone.
Zbliżył się do dwójki kochanków, przemknął palcem po tatuażach na klatce piersiowej Charliego i uśmiechnął się seksownie.
— Ognisty… — skomentował, po czym utrzymując spojrzenie z Charliem, klęknął przed nim. Potem, już ujmując penisa w dłoń, liznął go i zwrócił się do Rusha: — Macie jakiś pomysł, kto tu kogo mógłby dymać…?
Rush spojrzał w dół, czując, jak sam sztywnieje od widoku członka Charliego w obcych, nie swoich czy jego własnych dłoniach. Pomasował tatuażystę po boku i cmoknął w szyję.
— Myślałem, czy nie chciałbyś być gościem honorowym pośrodku? Charlie? A ty, jak myślisz?
Chłopak, który miał problemy z równym oddechem, gdy Marvin wziął jego penisa do ust i zassał, jakby robił to każdego dnia na śniadanie, obiad i kolację, pokiwał nieprzytomnie głową. Dopiero potem odchylił ją i cmoknął Rusha.
— Tylko ja na plecach… Żebym widział was obu.
— Mm, na samym dole? — Rush odetchnął ciężko i zerknął na członek Marvina, który ładnie prezentował się między jego udami. Był… idealnie do niego pasujący, jakkolwiek niedorzecznie mogło to nie brzmieć. Musiał przygotować na niego kochanka, więc kiedy tatuażysta był obsługiwany od dołu, on całował jego szyję i policzek, masował jego brzuch i klatkę piersiową, a drugą dłonią wkradł się na jego tyłek, pomiędzy pośladki.
Charlie stęknął i wręcz żałował, że nie mają kamery, którą mogliby to wszystko nagrać. Taki seks nie zdarzał się w końcu codziennie.
Najwyraźniej i Marvin był świadom, że przygotowanie się teraz zapewni im szybsze przejście do meritum później. Więc kiedy ciągnął na kolanach tatuażyście, równocześnie sięgnął za siebie. Jedną ręką odchylił pośladek, a drugą zaczął rozciągać swój zwieracz. Mruczał przy tym nisko, jak basy z dobrych głośników.
Rush aż odetchnął głębiej. To było bardzo pociągające. Tak dobrze zbudowany facet, w kompletnie usłużnej pozycji.
— Mmm, seksownie wygląda, co? — zamruczał do kochanka i zassał się mocniej na jego szyi, chcąc go trochę oznaczyć.
— Gorąco… Nie wiem, gdzie go znalazłeś, ale wow — wydusił cicho Charlie, poddając się tej dwustronnej pieszczocie. Nawet postanowił sięgnąć do głowy Marvina, gdy ten mu ssał. Wsunął palce w jego włosy, a gdy tancerz uniósł na niego spojrzenie, wszystkie włoski na ciele mu stanęły, jakby do pary z kutasem.
Rush także złapał głębszy haust powietrza.
— Czekaj, chodź — zasugerował i odsunął trochę kochanka, wskazując mu kanapę. — Usiądź i rozsuń nogi, trzeba się zająć gościem — dodał, mając nadzieję, że Marvin ulokuje się między nogami tatuażysty i nie tylko pobudzi jego członek, ale zrobi mu taką palcóweczkę, jak sam sobie robił.
Tancerz mlasnął, gdy penis opuścił jego usta, a Charlie bynajmniej nie oponował na propozycję Rusha. Odsunął kawałek szklany stolik, żeby ten nie przeszkadzał i położył się na plecach na kanapie. Zerknął na dwójkę ciach, z którymi miał się dzisiaj pieprzyć i wręcz nie wierzył w swoje szczęście. Do tego jeden z nich był jego facetem.
— To chodź, mam tu ciepłe miejsce dla ciebie — zwrócił się z uśmiechem do Marvina, a ten oblizał wargi i dopadł go, opadając na ręce po bokach jego głowy. Liznął jego podbródek i usta i dopiero ułożył się tak, by móc sięgnąć palcami do szparki.
Rush na widok jego wypiętych pośladków nie powstrzymał się i klepnął jeden z nich. Był mięsisty i aż palce przyklejały mu się do skóry.
— Mm, tylko się nie zapędzaj — dodał do Marvina i usadowił się za nimi, łapiąc w dłonie jego tyłek. Niżej miał krocze Charliego. Idealnie.
Tancerz poruszył pośladkami na boki i obejrzał się na niego.
— A ty rób, na cokolwiek masz ochotę — odpowiedział na jego słowa, skubnął zębami wargę i wrócił do rozciągania rozpalonego tatuażysty.
Poza nim i tancerzem w tym samym klubie była jeszcze jedna osoba, której dziureczka doznawała nieziemskich przyjemności. Ryan dałby sobie rękę uciąć, że mężczyzna za jego plecami przebija w tym wszystkich w promieniu kilkuset mil. Musiał zagryzać zęby na przedramieniu, a jego rozgrzane pośladki drżały z przyjemności. Lenny kucał za nim i nie tylko wsuwał w niego palce, ale co raz gryzł, czy lizał jego pośladki. Język czasami też przemykał po jego jądrach i penisie, którego odchylał do tyłu, aby zaraz puścić i usłyszeć uderzenie kolczyka o ścianę. Chłopak był sztywny, wilgotny i już gotowy, aby być przerżniętym, ale chciał jeszcze trochę podprowadzić go pod krawędź.
Jak zwykle, kiedy zajmował się jego wrażliwym tyłeczkiem, Ryan wręcz się zapominał. Bo przecież w normalnej sytuacji nie stanąłby szerzej i nie wypiął się tak, że nawet nie musiał mówić, że prosi o więcej. Jego mowa ciała krzyczała, żeby Lenny nie odsuwał się od jego tyłów.
— Lenny… uwierz… ja nie żartowałem z tym dochodzeniem… — wydusił, a kafelek, na który oddychał, zaparowywał co raz.
Mulat zamruczał nisko i jeszcze splunął na jego szparkę, po czym puścił w końcu jego rękę i sięgnął za krawat. Pociągnął za niego w dół Ryana.
— To niżej nogi albo idziemy do kabiny. Usiądziesz na mnie — zasugerował dwie opcje, pozwalając kochankowi wybrać i… pokryć się bardziej czerwienią.
Wręcz rozkoszował się tym, gdy już ujrzał, jak Ryan płonie na twarzy. Było oczywiste, że go to zawstydzi. Niestety bardziej niż wstydu chłopak obawiał się przyłapania przez Rusha, Charliego i tego seksownego tancerza. Ta wspaniała noc mogłaby się zamienić w najgorszą z możliwych, gdyby ktoś z nich nagle zobaczył, jak Lenny go tu rżnie. Wiedział więc, że chce pójść do kabiny, ale też trudno przychodziło mu wyznanie tego. Najpierw zacisnął więc szczękę i chwilę wpatrywał się w oczy Lenny’ego, nim wymusił uśmiech i zdjął szybko spodnie wraz z butami.
— Proponuję zachować śladowe zasady bezpieczeństwa i higieny i… i zamknąć się kabinie.
Lenny odpowiedział na to uśmiechem bokiem ust. Nic nie dodał, tylko krok po kroku, trzymając Ryana za krawat, zaczął cofać się do kabiny. Tam już puścił go i usiadł na zamkniętej desce. Przesunął dłonią w górę i w dół po swoim penisie. Wszystko to robił, przewiercając Ryana spojrzeniem.
Ten zamknął za sobą drzwi i spróbował nie okazywać, jak bardzo wydaje mu się to obsceniczne. Chciał wspomnieć coś o tym, że mogli zmienić konfigurację i tym razem Lenny mógł dać dupy, ale tego nie zrobił. Wszystko przez to, że na widok mężczyzny tak na niego patrzącego, pragnął być bliżej.
— Nic nie mów… — wydusił cicho, gdy się zbliżył i objął go za kark. Stał teraz w rozkroku nad jego udami i wielkim, czarnym penisem.
Lenny uśmiechnął się pewnie, kładąc dłonie na jego biodrach i udzie.
— Służę — odparł trochę na przekór kochankowi i wykorzystując jego kwestię.
Ryan rzucił mu krótkie spojrzenie, a w jego czarnych oczach odbijało się wiele emocji. Z pragnieniem rozkoszy na czele. Oparł czoło o ramię mężczyzny i powoli zaczął się opuszczać. Stęknął, gdy główka znalazła się na jego otworku i jeszcze raz, gdy obniżył się na tyle, że rozparła go i wdarła się do środka.
Usłyszał niskie i zadowolone mruczenie, tak jakby właśnie tuż obok jego ucha mruczał wielki kocur drapany za uchem. Lenny wbił palce w jego biodra. Był zadowolony i rozpalony. Wyraźnie chciał już więcej, ale chwilę poczekał, aż sięgnął ustami do ust Ryana, nim przycisnął go w dół.
— Nnn! — niemal krzyknął w jego wargi chłopak i zacisnął się na dużym penisie. Jego uda drżały, a on całkiem usiadł na kolanach swojego faceta, w którego dosłownie się wczepił. Nie ma szans, nie ruszy się teraz na milimetr. Był nabity.
A Marvin w innym pomieszczeniu tego klubu już marzył, aby taki być. Mężczyzna za nim umiał zrobić dobrze jego dziurce i rozluźnić ją, aby nie było żadnego dyskomfortu. Do tego nie ograniczał się tylko do tyłka, a masował go i rozpalał całe jego ciało. Przy tym widział, że nie skupiał się tylko na nim, a jego dłoń co jakiś czas masowała tatuażystę. Ten z kolei mógł jedynie dotykać tancerza, ale samo obserwowanie tego, co działo się nad nim, dawało mu taką moc, jak zapasy viagry z całego Miami. Dobra, przesadzał, ale był pewien, że nie chce nic zapomnieć z tej nocy.
— Ja już mogę… Więc… no, nie krępuj się — mruknął do tancerza i cmoknął go w usta.
Ten uśmiechnął się i sięgnął do spodni leżących na podłodze przy kanapie. Nie musiał się dzięki temu wysuwać spomiędzy tych rozgrzanych ciał. Wyciągnął saszetkę z kondomem, a drugą podał Rushowi. Gdy tylko założył prezerwatywę, przytknął czubek swojego penisa do dziureczki chłopaka pod sobą i obejrzał się na Rusha.
— Za pozwoleniem?
Ten mruknął potakująco, ale jeszcze wyprostował go, ciągnąc do siebie i pocałował krótko.
— Tylko powoli i chcę widzieć — powiedział, zlizując z ust tancerza posmak Charliego. Było to symboliczne, ale uznał, że chociaż tyle mu się należy.
Pochylił się zaraz po tym nisko, aby widzieć, jak Marvin zagłębia się w tyłeczku jego ptaszyny. Widział, jak penis powoli dociska się do tyłka, który seksownie drgnął. A potem członek zaczął się zagłębiać. Ostrożnie i powoli, tak jak polecił, a przy tym Marvin sięgnął do pośladka i wymiętosił go w dłoni.
— Ooo… ooh… — Rush usłyszał jeszcze zduszone westchnienie Charliego, który trzymał w górze rozłożone nogi i zaciskał powieki.
Pogładził go po nodze, bo tylko tam teraz sięgał. Nie spuszczając na za długo wzroku z dupci kochanka, która właśnie była penetrowana przez innego faceta, założył prezerwatywę od Marvina i resztki nawilżenia z opakowania wycisnął na jego rowek. Wsunął palce do środka.
Tancerz wygiął kręgosłup i zamruczał z zadowoleniem. Rush miał niemal wrażenie, że w tym pomruku pobrzmiało „bierz się za mnie”. Nie zwlekał więc i tylko poczekał, aż Marvin będzie w całości w chłopaku, aż sam go lekko pchnął do przodu i wyprostował na kolanach. Otarł się członkiem o jego pośladki.
— Zaraz będzie jeszcze lepiej — zamruczał, czekając aż tancerz się otworzy, aby go wpuścić.
— To prawie jakbym miał was dwóch w sobie — skomentował Charlie ze śmiechem, jedną ręką trzymając się pod kolanem, a drugą za kark Marvina.
Ten za to poruszył biodrami kilka razy, jakby robił sobie miejsce w dziureczce tatuażysty i rozluźnił swój własny tyłek.
— Mam wrażenie, że to ja tu jestem największym farciarzem… — powiedział nisko.
— A my mamy nadzieję, że nie zmienisz zdania. Nawet nad tym popracujemy — odparł Rush i gładko, dość mocno wsunął się w gorący tyłeczek tancerza, dogniatając go do swojego kochanka.
— Mnn! — jęknął Charlie i przycisnął do siebie Marvina.
Podobnie jak Ryan, kiedy Lenny podrzucił biodrami, a on wreszcie musiał się ruszyć.
— Kurwa! Dobrze, że… z wiekiem kutas już nie rośnie, bo chyba bym pękł — wywarczał, trzymając się mocno ramion kochanka i na pewno zostawiając mu na nich ślady.
Lenny za to podtrzymywał go za pośladki i podrzucał w górę, na ile mógł, aby jak najmocniej się w niego wbić, aby Ryan odpadał na niego i brał go głęboko.
— I tak wciąż… jesteś cholernie ciasny.
Z jednej strony Ryan chciał odpowiedzieć, że ma nadzieję, że zawsze taki będzie, a z drugiej… nie chciał rozmawiać o swojej dupie.
Krawat podskakiwał na jego piersi, podobnie jak penis i on sam. Był wytrzymały i miał niezłą kondycję, więc nie sprawiało mu problemu żywe poruszanie się. To bardziej to, co czuł w tyłku, wprawiało jego ciało w drżenie i nie raz mniej rytmiczne podrygi. Nie używali żadnego poślizgu poza śliną, więc czuł do tego wszystkiego specyficzne tarcie, ale to był element, który lubił. Zaraz obok dominacji Lenny’ego, jego siły, agresji i pewności w tym, jak wbijał mu kutasa.
Kurwa, pomyślał, wygiął głowę do tyłu i krzyknął krótko, gdy mężczyzna znów mocno go docisnął.
— Le… Lenn… Aaa! Kurwa, dobrze mi!
Mulat zawarczał i nagle Ryan stracił równowagę, kiedy chwycił go mocno w pasie i przechylił się z nim do przodu. Zmienił dzięki temu pozycję i kąt, z jakim jego penis wbijał się w kochanka. Teraz tarł mocno o bliższe brzuchowi partie jego tyłka i wywoływał nowe ciarki na ciele Ryana. Tym bardziej, że dzięki zmienionej pozycji Lenny mógł pochylić się nad nim i przesunąć językiem po jego brzuchu i torsie z miną, jakby właśnie go pożerał.
Ryan jedną ręką przytrzymał się jego ramienia, a drugą bocznej ścianki tej wąskiej toalety. Drżał i gotował się od tego wszystkiego, co czuł i co widział.
Odpowiadając równie gorącym spojrzeniem, poruszył znów biodrami w tej innej pozycji i od razu poczuł, jak robi mu się w środku jeszcze lepiej. Ściskał penisa pośladkami, gdy ten wysuwał się, aby potem to samo zrobić swoim wnętrzem, gdy wbijał się w niego w całej swojej wielkiej okazałości.
I niewątpliwie mimo tych warunków było mu dobrze i bardzo intensywnie. Tak samo jak Charliemu, który był na samym dole gorącej kanapki i czuł, jak ruchy Marvina, który był w niego wsunięty, są napędzane i potęgowane przez pchnięcie Rusha patrzącego na niego z góry nad ramieniem tancerza. Tego co raz całował po ramionach czy szyi, ale to na swoim chłopaku głównie skupiał wzrok. Dzięki temu Charlie miał pewność, że ten trójkąt to tylko zabawa. Że to ich seksowna rozrywka na tę noc, a liczy się tak naprawdę tylko to, co jest pomiędzy nimi. Odpowiadał więc spojrzeniem, chcąc przekazać nim całą czułość i miłość, jaką miał wobec kochanka.
Marvin pod Rushem pomrukiwał z przyjemności i prężył się, jakby teraz, podobnie jak w tańcu, chodziło o grację i seksapil. Falował, wpychając swojego penisa w chętną dupcię tatuażysty i oddawał swoją własną temu seksownemu, brytyjskiemu członkowi.
Wyglądało na to, że cała ta zabawa i jemu bardzo się podoba. Nie wydawał się być zrażony tymi spojrzeniami pary i tym, jak ci czasem sięgali do siebie. Uśmiechał się i co raz całował tego na dole, to znowu mężczyznę za sobą, gdy wykręcił głowę, by i jego ust posmakować. Zresztą, poza tym było mu bardzo dobrze zarówno z przodu, kiedy zagłębiał się w Charliem i z tyłu, kiedy Rush dawał przyjemność jego tyłkowi. Wysiłek, jaki musiał wkładać w pchnięcia, był mniejszy. Było więc bardzo przyjemnie i relaksująco. Rushowi dodatkowo wyzwalająco, bo z każdym ruchem chciał być coraz bliżej Charliego i czuł, że ta zabawa jest tylko ich eksperymentem, dodatkową odskocznią, która nic między nimi nie zmieni. Był dumny z kochanka i szczęśliwy, że to jego ma i obaj mogą rozkoszować się gorącym, seksownym ciałem między nimi. Było to jak dzielenie się najlepszym deserem.
— Oh… o, cholera, Rush, ja zaraz… — Charlie w pewnym momencie puścił się Marvina i sięgnął za plecy, by złapać się kurczowo podłokietnika. Zacisnął na nim palce i wygiął się cały, bo dosłownie sekundy dzieliły go od orgazmu.
Rush uśmiechnął się, widząc go takiego.
— Charlie, tu — zawołał go, chcąc, aby na niego spojrzał. Podciągnął trochę w górę Marvina i mocniej pchnął w jego tyłek i biodra, aby dać kochankowi za jego pomocą ostatni impuls do strzału.
Uwielbiał, kiedy jego chłopak patrzył na niego i dochodził, a teraz udało mu się złapać jego spojrzenie dosłownie w ułamek sekundy przed tym, jak zdominowało je spełnienie i chłopak jęknął przeciągle. Zbrudził spermą nie tylko swoje, ale i ciało Marvina, a ten ściągnął brwi i żywiej ruszył biodrami. Ściskanie na penisie przez drżące w spełnieniu ciało było czymś nie do opisania. Wsuwał się więc w nie ochoczo i równocześnie dawał Rushowi więcej przyjemności, bo ujeżdżał jego penisa mimo bycia na dole.
Rush uśmiechnął się z przyjemnością i objął w talii Marvina. Wykręcił mu głowę do pocałunku i potem skinął lekko na Charliego.
— Śliczny, co nie? — spytał, aby zaraz znowu pchnąć własnym ciałem Marvina w dół i jego doprowadzić do orgazmu.
Ten jęknął nisko i opadł na rozgrzane ciało. Przymknął oczy i teraz już tylko wczuwał się w to, co dawał mu drugi mężczyzna. Dzięki temu Charlie mógł patrzeć na jego nieziemsko przystojną twarz na swojej piersi i obserwować grymasy przyjemności. Gdy ciemne brwi ściągały się, wilgotne wargi rozchylały, a policzki rumieniły mocniej. Aż naraz ujrzał, jak ten zasysa dolną wargę, marszczy nos i drży w momencie spełnienia.
Dumny z siebie Rush uśmiechnął się. Dał rozkosz tym obu ciałom w bezpośredni lub trochę pośredni sposób. Sam mógł teraz oddać się przyjemności i rozluźnić się, aby lepiej czuć te wszystkie przyjemne dreszcze przechodzące przez niego. Było mu dobrze, cudownie dobrze i dawno nie widział tak ładnego i bardziej napawającego zazdrością widoku przed sobą, kiedy po kilku chwilach dochodził, widząc całującego się z Marvinem Charliego.
W tym samym czasie, nie tak daleko, w ciasnej kabinie Ryan całował się z Lennym, mimo że brakowało mu oddechu. Wciąż poruszał się na penisie kochanka, ujeżdżał go, choć rok temu nie podejrzewałby się, że kiedykolwiek będzie miał w sobie członek. A jednak robił to i… robił to chętnie. Był bliski dojścia i teraz przy każdym ruchu ocierał się penisem o ciało kochanka, aż nagle oderwał się od jego ust, krzyknął, a echo jego odgłosu przepełnionego ekstatyczną rozkoszą przemknęło po całej łazience.
Lenny zawarczał, czując, jak tyłek kochanka się na nim zaciska. Uwielbiał to uczucie, ale i tak podciągnął Ryana w górę. Ten ledwo stanął na nogach, patrząc na niego w szoku, kiedy Mulat poderwał się, szarpnął nim, odwrócił i przycisnął do jednej ze ścianek działowych. Stopą rozsunął nu nogi i nie czekając, czy cokolwiek wyjaśniając, ponownie się w niego wbił. Mocno i głęboko.
— Aa, Lenny! — krzyknął Ryan bardzo chrapliwie, zacisnął dłoń w pięść i przycisnął ją do ust. Jeżeli jeszcze utrzymywał się na nogach, to tylko dzięki temu, że Lenny go trzymał. Lub dzięki jego twardemu jak skała kutasowi, który był w niego dosłownie wbity. — Kurwa!
Mężczyzna trzymał go w mocnym uścisku, którego pewnie żaden z przyjaciół Ryana by się nie spodziewał po tak niskim facecie. Ale ten umiał chwycić Ryana na tyle mocno, że pieprzył go w pozycji stojącej ostro i szybko, w dużej mierze utrzymując jego stabilność.
— Mój — wydyszał, całując spocone plecy chłopaka i wciągając z przyjemnością zapach jego rozgrzanego ciała.
— W takim… uści… aaa… uści… kurwa… ścisku nie mam nawet… możliwości… nie być twój… — wydusił Ryan chyba cudem, bo każda sylaba, którą próbował wyartykułować, kończyła się głośnym jękiem. I za każdym razem, gdy Lenny dopychał do niego biodra, robił to z takim impetem, że znów jego kolczyk uderzał, tym razem o drzwi. Ale nie w głowie było mu teraz martwić się o niego. Wrzał od środka, czując, jak kochanek sobie go przywłaszcza. Aż w końcu mruczy nisko, wbija mu paznokcie w boki, za które go trzymał i z niskim warknięciem spuszcza mu się głęboko do tyłka.
Ryan zacisnął powieki i próbował łapać głębsze oddechy, bo brakowało mu powietrza w płucach. Przyciskał się do drzwi, nawet nie próbując drgnąć, bo miał wrażenie, że wtedy upadnie. To był naprawdę ostry i wykańczający seks, więc teraz nie wyobrażał sobie, jakim cudem dotrą do domu.
— Potrzebuję łóżka… — wydusił.
— Tego nam brakuje, ale możemy usiąść — wydyszał Lenny, nadal stojąc za nim i trzymając go całkiem pewnie, chociaż sam był zmęczony.
— Całkiem dobry pomysł. Wysuń się, proszę… powoli.
Lenny tylko mruknął, nie wchodząc w żadną głębszą dyskusję. Cmoknął kark kochanka i powoli, nadal go trzymając, wysunął się.
Ryan przełknął ślinę z zawstydzeniem, gdy rozległ się przy tym specyficzny dźwięk. A dziurkę miał tak otwartą, że długo nie trzeba było czekać, aż nasienie Lenny’ego zaczęło z niej powoli wypływać. Czując to, szybko odwrócił się do mężczyzny, by ten tego nie widział i to było jego błędem, bo nogi się pod nim ugięły i wyszedł na tym jeszcze gorzej, bo musiał się podeprzeć kochanka, jakby przyjął w siebie stado kutasów, a nie jednego.
— Kurwa… Sorry — mruknął, próbując ustać.
— Jest okej — zapewnił go Lenny i trzymając pewnie, pogładził kciukami skórę. Pociągnął go odrobinę do siebie, aby Ryan mógł wziąć dodatkowy oddech. I aby po chwili mogli usiąść, a konkretnie Ryan znowu na Lennym, bo ten miał jeszcze spodnie, a Ryana wolał nie sadzać gołymi pośladkami na desce.
Chłopak objął go za szyję i powoli wracał do siebie. Był wciąż tak mocno rozgrzany, że nawet materiał krawata stykający się z jego skórą go grzał.
Uśmiechnął się do Lenny’ego słabo i cmoknął go.
— Jestem pewien, że też to widziałeś — mówił powoli zmęczonym głosem. — I wielu z naszych drogich kumpli marzyło o zaliczeniu tancerzy i tancerki. I przyznam, że czuję się dziwnie, że pewnie jako jedyny myślałem wyłącznie o wylądowaniu tutaj tylko z tobą.
— Nie ma w tym nic dziwnego. Pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie było żadnego ciemnego tancerza — odparł Lenny, masując ciało, które trzymał i żałując jedynie, że gdzieś blisko nie ma jakiegoś wygodniejszego siedzenia niż toaleta.
Ryan uśmiechnął się i znów go pocałował. Tym razem długo i leniwie, wiedząc, że zaraz powinni wstać, ubrać się i zadzwonić po taksówkę. Był pewien, że niebawem nastanie świt, a on planował przespać większość dnia.
Marg z kolei miała nadzieję przespać całą noc. Nie udało się, ale nie wahała się ani chwili przed wstaniem z łóżka, gdy jej telefon zapiszczał i zobaczyła wiadomość od Jasona informującego ją, że zaraz dowiozą truchło jej przyszłego męża. Ubrała szybko swój seledynowy szlafrok z uroczym, białym futerkiem wokół kaptura i wsunęła stopy w kapcie.
Nie przejmując się rozburzoną fryzurą i brakiem makijażu, zeszła na parter, a potem wyszła na ganek, żeby wypatrywać taksówki. Ta podjechała w mniej niż minutę, ale po tym jak się zatrzymała, długo nikt z niej nie wysiadał. W końcu nagle tylne drzwi się otworzyły i wyszedł z nich Alex. Wyglądał na wzburzonego i nie miał już ani marynarki, ani kamizelki. Na oko dziewczyny wyglądał niecodziennie.
— Wypchnij go — syknął, pochylając się do środka samochodu, a zaraz po tym kierowca także wyszedł, aby stanąć obok niego i sięgnąć do środka.
Obaj wyciągnęli siłą… Mike’a. Był upity w trupa, ciężki i spał jak nieżywy.
Marg zamknęła dłońmi usta i zrobiła wielkie oczy. Pobiegła przez kamienny chodniczek, szurając kapciami i dotarła do Alexa, bo był najbliżej.
— Boże, żyje? — wypaliła niemądrze, patrząc, jak Jason, który o dziwo też się chwiał, starał się utrzymać pijane, ciężkie ciało.
— Kurwa, chuj ci w dupę, Mike, zanim zacząłeś ćwiczyć, byłeś lżejszy — warczał.
Alex także nie wyglądał na najszczęśliwszego.
— Trzeba było go tam zostawić — odparł kochankowi, po czym spojrzał na zatroskaną Marg. — Żartuję oczywiście — uspokoił ją.
Po tej szarpaninie zaczynało mu się odechciewać seksu. Mike prawie na nim leżał, a kierowca wcale nie pomagał, chociaż był trzeźwy. Jason także zachowywał się jak połamany. Był poirytowany.
— Dobra, dobra, dam se radę sam — burknął Jason do kierowcy, który wyciągnął ręce, jakby pytał, za co ma złapać. Miał ochotę powiedzieć „chwytaj za pałę”. Opanował się jednak i podążył ze śpiącym szefem w kierunku domu.
Marg obserwowała to wszystko z lekkim grymasem, ale zanim pobiegła za Jasonem, wspięła się na palce i delikatnie cmoknęła Alexa w policzek.
— Dziękuję, że go odstawiliście. Dobranoc! — zawołała, już idąc w ślad za Jasonem, by pomóc mu ulokować Mike’a w łóżku.
Alex bynajmniej nie zamierzał zostawiać ich samych, więc rozkazał kierowcy na nich poczekać i poszedł podtrzymać kochanka, kiedy ten z kawalerem zaczął wpadać na przerażoną Marg. Bitwa z bezwładnym ciałem skończyła się na tym, że Mike wylądował na kanapie, a dziewczyna uznała, że koc i poduszka wystarczą, aby dotrwał do rana.
Pożegnała ich w progu jeszcze raz, a Jason przetarł czoło przedramieniem i podążył w stronę samochodu za Alexem… a raczej wspierając się na nim.
— Kurwa… to jest zwykle łatwiejsze, kiedy jestem trzeźwy. Ale równie wkurwiające.
— Zwykle nie jesteś trzeźwy, jesteś mniej pijany — zgasił go Alex i wskazał czekającemu na nich kierowcy, aby wsiadał, bo teraz oni chcą jechać do domu.
Taksówkarz znów znalazł się za kierownicą, a Jason wywrócił oczami i cmoknął Alexa w ten sam policzek, w który pocałowała go Marg.
— Ale wieczór kawalerski się udał. Szefuńcio zapamięta… lub nie. Nieważne. Mam nadzieję, że rano nie zadzwonią do nas z kostnicy, że Charlie spadł z barierki i balony go nie uratowały czy coś — mamrotał trochę od rzeczy, wybitnie zachrypniętym głosem, a na koniec otworzył kochankowi drzwi samochodu, niczym swojej damie.
Alex skorzystał, chociaż najpierw chciał go zrugać. Jason był dziwnie nie do życia, a on był napalony i przez to poirytowany, bo coraz mizerniej widział swoje szanse. Tym bardziej kiedy kochanek dalej gadając od rzeczy, usadowił się w samochodzie i zjechał nisko na kanapie, przymykając oczy.
— Nic im nie będzie. Rush się nawet nie upił jak ty. Ani Charlie, o zgrozo.
Jason uchylił powieki i popatrzył na niego. Uśmiechnął się i pogładził jego kolano, a potem wychylił się i szepnął mu ucha ochryple:
— Nie bój się, królowo. I tak mi stanie.
Alex spojrzał na niego spod ściągniętych brwi.
— Nie masz nawet pojęcia, jak zirytowany będę, jeśli tylko na tym stanie. Półśrodków nie przyjmuję, a ty teraz reprezentujesz sobą półśrodki.
Kierowca udawał, że ich nie słucha, chociaż musiał mieć niezły mętlik w głowie, bo Jason zachowywał się jak najbardziej swobodnie, a Alex z kolei jakby rozmawiał z partnerem finansowym.
— Zrobię wszystko, żebyś nie był zirytowany… Ale zapewniam cię, królowo, mając ciebie w ramionach, nie ma szans na półśrodki.
— Spędzimy dzień na zakupach i w spa, jeśli się właśnie przeliczasz — wycedził blondyn sucho i chłodno, już chcąc dojechać i… się przekonać. Ten wieczór był szalony, a tamten blondyn zbyt blisko Jasona, jak na jego ilość alkoholu we krwi i stopień tolerancji. Cieszył się więc, że już go z nimi nie było i właśnie poznawał innego, równie puszczalskiego tancerza.
Jason zadrżał na samą myśl o tej groźbie i skrzywił się popisowo. Potem zapewnił kochanka, że jeszcze zaskoczy się swoją kondycją i możliwościami i już tylko wpatrzył się w widoki za oknem. Co jak co… ale musiał jednak trochę wytrzeźwieć i rzeczywiście nie zawieść Alexa. Wiedział, że tej nocy ich gejowska część paczki zaliczy, więc nie zamierzał być gorszy.

25 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 211 – Gorące zakończenie

  1. Katka pisze:

    Basia, hehehe, tyle seksownych wrażeń w jednym rozdziale! XD bardzo dobrze, że się podobało :D Też lubimy władczego Lenniaka i rozgrzaną królową :D

  2. Basia pisze:

    Witam,
    rozdział seksowny, Alex napalony i to bardzo ;] władczy Lenny, uwielbiam go takiego, no i Marvin między Charlim,a Rushem…
    Dużo weny życzę Wam…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Katka pisze:

    O., ile dowodów! Zgadzam się z każdym :) Rynna nie poszłaby na nic więcej, chociaż Lenny’emu pewnie nawet nie podobałyby się spojrzenia, jeśli Ryna by je rzucał w kierunku czekoladki. Więc no… pewnie mogłoby się skończyć na jakiejś ostrej kłótni XD No i fajnie, że zwróciłaś uwagę na to, co reszta ekipy może pomyśleć. Z jakiegoś powodu faktycznie widzę, jak Jason ma z tego ubaw albo chociaż jest chętny usłyszeć więcej szczegółów. Dobrze, że Charlie pracuje z takimi osobami jak Katy i Jason – ci zawsze bez oporu posłuchają o jego życiu łóżkowym XD

  4. O. pisze:

    Ciemnoskóry tancerz by dużo nie zdziałał xD
    1. Lenny nie oddałby tyłka Ryana komuś innemu.
    2. -II- nie pozwoliłby aby ktokolwiek poza nim widział/słyszał jak Ryan zachowuje się podczas seksu (z wyłączeniem Charliego, ale Charlie to Charlie)
    3. Ryan nie chciałby aby ktoś widział go rżniętego.. A inaczej przecież być by nie mogło xD
    4. Sam by nie oddał komuś swojego tyłka.
    5. Księżniczka była zazdrosna o babę.. A co dopiero o jakiegoś faceta. Bójka w barze ^^ http://i.imgur.com/V5d8Wtf.gif ok, może Ryan nie byłby w stanie tak kopnąć, ale http://smg.photobucket.com/user/Blackcat666x/media/IMVU/Ladies%20Night%20RP/1318685461_bar_fight_zpsf4ab07c5.gif.html tak chyba prędzej xD
    6. Zdrada to zdrada, a wiadomo jakie podejście ma Ryan <3
    Mogłabym tak dalej, ale daruję sobie xD za to u Alexa z chęcią na trójkąt wygrywa niechęć na cudze (z wyłączeniem Jasona) bakterie xD

    A wgl, nawet jeśli Gołąbki będą spoko podchodzili to tematu trójkąta to przecież reszta ekipy może ich podburzać xD Ryan pewnie dobrze by się nie wypowiedział, a że jego wypowiedzi są długie to brzmiałby pewnie jak ksiądz na kazaniu xD A Jason by pośmiechujki sobie robił, a jak to mówią- w żartach i ziarno prawdy jest xD
    I widzę już tą grobową, maskującą obrzydzenie, minę Alexa <33333

  5. Katka pisze:

    Desire, oooooj, ale jakby był tam jakiś ciemnoskóry tancerz, mogłoby być ciekawie XD Spięcia i tak dalej, hehe, tym bardziej, jeśli Ryanek dałby mu takiego samego buziaka jak tej tancerce XD Gołąbki na co dzień rzeczywiście to raczej akcje bez udziwnień (pomińmy seks z mieczami świetlnymi), dlatego takie coś na pewno raz na ruski rok, jeśli już. No i baaaardzo fajnie, że ktoś rozumie i cieszy się z tego, co osiągnął tym razem Jason – upił się! I to upił się bardziej niż ktoś inny! To jest niesamowite i naprawdę, warto to zapisać, by świętować rocznice XD Dzięki wielkie za miły komentarzyk, jak zwykle takie bardzo nas zachęcają do dalszego pisania :) Ściskamy również cieplutko i życzymy spokojnego wieczoru i miłej niedzieli :)

  6. Desire pisze:

    To było gorące :3
    Rynna jak zwykle dała czadu. Uwielbiam ich razem i nawet nie wiecie jak się cieszę, że nie było tam żadnego ciemnoskórego tancerza xD
    Trójkąt gołąbków z Marvinem… hmm, nie żebym się nie spodziewała czegoś takiego i było to na serio bardzo gorące, ale jakoś nie widzę ich tak :p no cóż, za bardzo mi się wgryzło w umysł, że oni są razem na wyłączność i bez jakichś specjalnych udziwnień.
    Jason, no nareszcie się chłopak porządnie napił xD w końcu nie był najbardziej trzeźwym (nie licząc Alexa) w towarzystwie! Wow, gratulacje. Ale tak się zastanawiałam w sumie ile on musiał w siebie wlać ;P
    Alex i jego groźba mnie strasznie rozbawiła. Serio… ale reakcja Jasona była jeszcze lepsza. No i nie za bardzo zazdroszczę temu taksówkarzowi, że musiał tego słuchać xD chyba, że nie był homofobem to spoko ;)
    Całość bardzo mi się podobała, jak zwykle super napisane!
    Ściskam :*

  7. Katka pisze:

    Saki, hehe, gdziekolwiek Rynna się pieprzy, jest seksownie, czy to łóżko, czy kibel XD Jest dobrze! Och, a gołąbki i poziom ich zniesienia jest jak widać różny i w każdym przypadku oscyluje na czerwonej, ostrzegawczej przestrzeni XD Tak, cukrowate gołąbki są ciężkie na dłuższą metę, ale to jest ich urok, ale jak już się pomiędzy nimi psuje, to psuje się dziwnie i irytująco XD Nie dziwię Ci się, że wolisz, by nic złego się pomiędzy nimi nie stało. I tak, Alex po prostu nie okazywał zazdrości (on w ogóle mało uczuć okazuje…). Jason teraz naprawdę ma się czego bać. I wie, że to nie są puste słowa, więc na pewno będzie wszystkimi siłami stawiał swojego penisa XD Haha i też zazdroszczę taksówkarzowi! Nie wie, co dobre! Jest jak ta tancerka – nie wiedział, jaki zaszczyt go kopnął XD

  8. saki2709 pisze:

    Jak ja uwielbiam seksy Rynny <333 A Ryan w samym krawacie, ujeżdżający Lenny'ego… moja wyobraźnia szaleje <333 I był rim… Już nawet to miejsce mi nie przeszkadzało. Byli tacy seksowni, że nie miało znaczenia, gdzie to robią. Są po prostu idealni <33333333
    Jeśli chodzi o gołąbki i ten ich trójkąt… Coś tak czułam, że Marvin będzie pośrodku tej seksownej kanapeczki. Tak mi się wydawało najbardziej fair. Choć jak dla mnie w ogóle mogło nie być tego trójkąta. Nie żeby coś było z tym nie tak, było seksownie i tak dalej, ale coś mi zdecydowanie zgrzytało. Mam nadzieję, że nie będzie między gołąbkami żadnych spin przez to. Potrafią być nie do wytrzymania, jak się tak migdalą, ale jak jest jakiś kryzys, jak na przykład chory z zazdrości Charlie, to wtedy są nie do zniesienia. Zdecydowanie wolę rzygać tęczą od nadmiaru słodyczy, niż być przybita przez mroczną aurę ich otaczającą. Mam nadzieję, że ta akcja z trójkątem była jednorazowa. No i na szczęście Marvin jako główna atrakcja wieczoru nie był w centrum uwagi… chociaż… może inaczej, bo w centrum zdecydowanie był. Chodzi o to, że gołąbki nie zwracały uwagi wyłącznie na niego, a zajmowały się też sobą nawzajem. Charlie co prawda w minimalnym stopniu, ale jest usprawiedliwiony że względu na pozycję, w jakiej się znajdował. Dobra, koniec o gołąbkach, mam co do ich seksów mieszane uczucia (chodzi mi o ten nieszczęsny trójkąt).
    Biedna Marg… Żeby musiała wstawać w środku nocy przez spitego w trupa narzeczonego… Oj, Mikey, będzie na drugi dzień główka boleć XD
    A jednak Alex był zazdrosny, tylko tego nie pokazywał :) Jason, bój się. Niezaspokojana i do tego zazdrosna królowa może być dużo gorsza niż zawstydzona i zmieszana przez rozbieraną sesję zdjeciową, o czym może świadczyć kara, którą dostaniesz jeśli nie staniesz na wysokości zadania i nie zaspokoisz jej jak należy XD Ja już chcę następny rozdział. I seksy JA. Jason, masz sie postarać, żeby zadowolić Alexa, bo inaczej czekają cię błotne kąpiele i inne bajery, jakie oferuje spa XD Alex – geniusz zła. Wie, jak zmotywować Jasona. Ten n pewno zrobi wszystko, żeby nie wylądować w spa. I do tego pójść na zakupy. Alex wygląda na bardzo zdeterminowanego, więc te mogą być bardzo długie i męczące. Może nawet bardziej niż trening z Lennym.
    Pozdrawiam i życzę weny
    Ps. Zazdroszczę taksówkarzowi. Też bym podsluchała ich przekomarzanek. Choć on może mieć co do tego inne zdanie XD

  9. Katka pisze:

    Eterna, hehe, miał był seksi i mniamniuśny i chyba taki wyszedł XD No Charliątko się zdecydowało i było mu z tym dobrze :D Hehe, a i zabawnie tak o Jayu „chłopak”. Odmładza go to XD (taaa, bo on taki stary…)

    Alexa, może tym razem Charliemu alkohol pozwolił zapomnieć o sekretarce Rusha. Może ogólne rozluźnienie. Niemniej… sam miał ochotę na ten trójkącik, więc na pewno nie myślał o niczym innym jak o tej dwójce. Ale tak, Charlie to mały zazdrośnik, więc nie wiadomo, co mu się tam w głowie kiełkuje XD Oooch, ale na razie bardzo dobrze im idzie bycie najszczęśliwszą i najbardziej lukrowatą parką ever, więc może nic ich nie zbije z podium XD Haha, a Juan bierze sobie do serca Twoją groźbę XD

    Damiann, zboczeńcy? Tutaj? Nieee, na pewno nie ma żadnych XD

  10. damiannluntekurbus17 pisze:

    Hm.. No masz racje, pomylilem sie z tym – impetem. Ale wiesz… Gej, gejowskie opowiadanie, gejowski seks. Wyobraznia na pelnych obrotach…
    Zartuje oczywiscie. Bo jeszcze pomyslicie, ze jakis zboczeniec jestem xD

  11. Alexa pisze:

    Omomom *-*
    U Ryannka i Lennego po staremu jak widać czyli… bardzo dobrze… i dobrze :D
    Co do trójkącika, myślałam że może jednak Charlie się rozmyśli, serio, a to przez te wcześniejsze wydarzenia czyli te zdrady Rusha na początku i jeszcze nie tak odległa sprawa z sekretarką Charlie gdzie czuł się zagrożony… W końcu ptaszyna to mały zazdrośnik i znów coś może pojawić się w tej jego słodkiej łepetynce..
    Oby tylko ten incydent nie spowodował jakich spięć u gołąbków.
    Serio, BŁAGAM o to!
    To moja święta i najukochańsza para i oni po prostu muszą być forever together SZCZĘŚLIWI! ♡ :D
    U Rebelów to się w sumie nic takiego nie zadziało więc czekam na nich w kolejnym rozdziale :P

    A no i o wszystkich coś tam napisałyście, ale ja się pytam co z Juanem?
    Niech on tylko spróbuje zdradzić Katarzynę to spale mu tą knajpę :P

  12. Eterna 94 pisze:

    Świetny rozdział. Zresztą jak zawsze ;)
    Ten trójkącik, mniam słodziutki. Fajnie, że Charlie się odważył i cały czas gołąbeczki były pełne miłości względem siebie.
    Mam nadzieje, że w następnym Aleks pokaże swojemu chłopakowi ;)

  13. Katka pisze:

    O., rynnoseksualna, hahaha oj tak, zdecydowanie taka jesteś XD Nic dodać, nic ująć. Ilość serduszek mówi sama za siebie. Och i oczywiście, że rimming zwycięża ponad wszystko. Jedna z ulubionych pieszczot Ryana, jeśli nie ulubiona. Ale nie przyznałby się głośno. Ważne, że Lenny i tak wie XD I też nie wiem, co lepsze, czy ujeżdżanie czy rżnięcie przy ściance – chwała możliwości zmiany pozycji w trakcie XD Można upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. A co do gołąbków… jak będą na siebie patrzeć… Hm, zależy wszystko od tego, jak do tego podeszli i czy o tym porozmawiają, czy podzielą się odczuciami. Nigdy nie wiadomo. Sam seks na pewno bardzo im się podobał. Haha, a odnośnie Alexa i „Wyssalby tylkiem cala sperme Jasona” – padłam XD

    Ewciak, ptaszyna też zaskakuje jak widać! I dobrze, byle potem dla nich się to źle nie skończyło. No ale sam trójkącik i tak myślę był dość emocjonalny, w sensie gołąbki zwracały na siebie uwagę, więc może będzie po wszystkim całkiem zdrowo…

    Socialtris, forma była trochę eksperymentalna, co chyba było widoczne, bo dotąd zdaje się nic tak nie pisałyśmy. Chciałyśmy jednak podkreślić to, że to wszystko dzieje się w tym samym czasie. Taka zabawa z tekstem ;) Wiadomo, nie każdemu może podchodzić. Nie martw się, to było jedynie na próbę.

    Yaoistka, seksu dużo, aż za dużo, haha, bo to calusieńki rozdział niemalże tylko o wsadzaniu XD Soł porn.

    Mati, uuu, Lenny i Ryan zdobywają Twoją sympatię? To bardzo, bardzo dobrze XD Widać na wszystkich przychodzi kiedyś ten czas, gdy bohaterowie do siebie przekonują. Fajnie, oby tak dalej ;)

    Liv, Charlie pełny z obu stron też byłby fajną opcją. Na pewno by mu się podobało. Ale padło akurat na Marvina, bo w końcu to on był tutaj dodatkiem, więc Rush by był pokrzywdzony, gdyby z Charliem w środku nie mógł skorzystać z Marvina. Heheh Ryanek w samym krawacie to faktycznie seksowny obrazeczek. Zobaczyłabym :D Om nom nom XD Ooooj i jak się Jasonowi dostało! Biedactwo, zaszalał raz bardziej, tym razem nie był tym jedynym trzeźwym (a to przecież na niego zawsze pada ten nieszczęsny przypadek) i już zwyzywany XD biedny smoczek!

    Damiann, dzięki za literówki. Pierwsze dwie poprawiłam, ale nie wiem, co znaczy „impentem”? w znaczeniu, w którym jest napisane słowo „impet” chodzi o szybkość, raptowność, więc jestem całkiem pewna, że jest okej. Och, a Charlie dochodził, myśląc tylko o swoim kochanku, więc inaczej być nie mogło :D Ale widzę, że też preferujesz seks pary, bez dodatków w postaci żywych zabawek XD Spoko, na razie dość im udziwniania chyba ;) No i widzisz, jeszcze dojdzie do tego, że polubisz Lenniaka przez swoiste podobieństwo! XD

  14. damiannluntekurbus17 pisze:

    „Przed nimi stały szklane stoliczki, przy ścianie jeszcze jeden bar, a z sufitu zwisała jakaś wymyśla lampa z małymi, nieregularnie złączonymi szkiełkami.” – a nie ,,wymyślna”?
    ,,Rush aż odetchnął głębiej. To był bardzo pociągające. Tak dobrze zbudowany facet, w kompletnie usłużnej pozycji.” – ,,to było”
    ,, I za każdym razem, gdy Lenny dopychał do niego biodra, robił to z takim impetem, że znów jego kolczyk uderzał, tym razem o drzwi.” – ,,impentem”
    Lubie wytykac bledy, wybaczcie xD
    To bylo slodkie jak Charlie doszedl wymawiajac imie swijego chlopaka. Kocham ich, ale mam nadzieje, ze juz wiecej nie bedzie trojkacikow :(
    Lenny.. Kurde. Nadal go nie lubie, ale fajnie, ze tak dba o Ryana. No i jest zazdrosnikiem jak ja. O i czarny. Chociaz ja AZ taki czarny jak on pewnie nie jestem xD

  15. Liv pisze:

    Takie smexy. Ale Rynna jest gorąca, no a trójkącik cudowny :) Miałam nadzieję n Charliego pełnego z obu stron, ale tak też pasuje.. ^^ Tylko z nim możliwy jest trójkąt, powtarzam się setny raz, ale chcę orgię z ptaszkiem… Jak już zostawi Rusha. Albo Rush jego. Czarne scenariusze, wiem, ale wolę ich osobno :)
    A Ryan nagi, tylko w krawacie – mrrr… Rysowałabym. Było mi tak gorąco przy tych przeplatanych ze sobą seksów, że aż nie wiedziałam na której się skupić. ^.^ Chociaż chyba wolę, kiedy jedna scena seksu jest opisana w całości, bo Rynna i trójkąt gołąbków to zupełnie inny klimat.
    Jason to ciota, pierwszy raz to piszę i pewnie będę żałować, ale no cholera. Picie ujdzie, kiedy wszyscy są równo nawaleni, a nie kiedy Królowa chce seksu, a jemu już tak naprawdę wisi. Stanie mu, bo Alex jest gorący, a nie bo sam go pragnie. No :)
    uff

  16. Mati pisze:

    Znowu się powtórzę, ale rozdział genialny.
    Ten trójkąt…
    Lenny i Ryan…zaczynam ich lubić :-) Nie mam pojęcia czemu^^
    Ja chcę samego Jasona i Alexa :-D

  17. Yaoistka^^ pisze:

    Następny rozdział tylko Alexa I Jasona? <3 …jeju dużo seksu, seksu i seksu… Muszę znów przeczytać No Exit :)

    weny!! :)

  18. socialtris pisze:

    Smexy, ale ja mogę powiedzieć tylko jedno: ALEX ALEX ALEX ALEX ALEX :33333
    I przyznam, jeśli chodzi o formę, że trochę mi przeszkadzały te przeskoki. Tekst był troszkę zbyt jednolity. Gdybyście chociaż zrobiły większe akapity, od razu człowiek by wiedział, że akcja przeskakuje, natomiast nie przeszkadzałoby to nijak w nawiązywaniu do poprzedniego akapitu.
    Ale może to tylko ja.
    I… Soł sexy.

    PS. ALEX ALEX ALEX ALEX ALEX.

  19. O. pisze:

    P.s
    To teraz Lenny musi byc na dole, by dziurka Ryana byla wciaz ciasna.. Moglby sie dla niej poswiecic xD <33333
    P.s 2
    Dlaczego nie ma seksu JA! Napalony Alex, irytujacy sie, ze moze nie dostac tego czego chce to cos cudownego!! Wyssalby tylkiem cala sperme Jasona ale tez i jego energię i ten bylby zdany na jego łaskę bądź nielaske! Ale nam smakołyku odmówiłyscie :((((((((((!!!!!

  20. Ewciak pisze:

    Świetny gorący rozdział mmm czekam na ciąg dalszy;D oby Alex się doczekał i nie zmuszał biednego Jasona do zakupów i spa ;) a ze ptaszyna pozwoliła na trójkącik to aż dziw zawsze taki zabójczy (czasem aż do przesady) a tu proszę niespodzianka.

  21. O. pisze:

    Kocham moj telefon -.-
    A moje serce najbardziej uszczesliwilo wyznanie, ze Ryan marzyl tylko o seksie z Lennym <3333333 ten to marzenie na bank podzielal <333333333333 i ah! Pokaz kondycji Ryana idealny <333333 nie wiem co lepsze, czy to jak ujezdzal Lennego, czy jak byl brany przez niego na stojaco *.* mrrrrrr kocury <3333333333 teraz tylko cichaczem muszą wyjsc xD

    Haha Charlie posuwany przez Rusha, ktory to wykorzystywal do tego Marvina.. To chyba najodpowiedniejsza dla nich konfiguracja.. Dobrze, ze nie zapominali w tych milosnych spojrzeniach, ktore byly o dupe roztrzaskac, o Marvinie. Niby spoko bo kazdy napalony i spelniony.. Ale nie. Nie, nie i nie. Ciekawe jak po przespaniu tego beda na siebie patrzec? Tez z taka miloscia i czuloscia? Phi. Oj Gołąbki… Ciekawe który bardziej będzie rozpamietywac, czy Charlie gorącego penisa robiacego mu dobrze, czy Rush goraca szaprke w chetniej dupci?

  22. O. pisze:

    Rynna!!!!!!!! <333333333333333333 Boże!!!! Jestem Rynnoseksualna!!!!!!!! <33333333333333333333333333333333333333333333 Było ciągnięcie za krawat!! Rimm! Ah uwielbiam jak Ryan zamiast loda woli jak język wsuwa się między jego pośladki! I uwielbiam to jak Lenny uwielbia to robić!!! Lenny jest lepszy od Greya.. Christiana Greya! Chuj że nie czytałam! <333333333 hahw wgl zdjecie butow i spodni jako znak "uwaga! Nie wchodzic" urocze, ale jakze podkreślające "rżnij mnie" <33333333 i ten kolczyk, te dźwięki obijania, mlaskania, jęków, westchniec!! Wirtuoz Lenny!! A Ryan jest idealnym instrumentem dla niego<3333 ah! Oni sa warci "i żyli długo i szczęśliwie "!!!! A moje serce najbaedzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s