Bonus – Potrzeba na… papierosa

Uwaga! Bonus nie traktujcie jako scenę, która wydarzyła się w rzeczywistej fabule FDTS. Jest to zwyczajne puszczenie wodzy wyobraźni pod wpływem specyficznego nastroju :) Miłego czytania :)

*****

Zapach kawy pozwolił mu na moment zapomnieć o ochocie na nikotynę. Nie chciał palić. To znaczy chciał, bardzo. Jego uzależniony od papierosów organizm nakłaniał go wszelkimi negatywnymi reakcjami, żeby jednak sięgnął po paczkę, odpalił, przytknął filtr do warg i zaciągnął się. Ale walczył z tym. Nie tylko po to, żeby rzucić palenie… Nie, problem tkwił znacznie głębiej…
Sam nie wiedział, jak się czuł z tym, co siedziało mu w głowie. Wiedział za to jedno — nie mógł przestać wspominać tych licznych, krępujących chwil, w których Jason próbował się do niego dobrać. Kiedy robił te swoje złośliwe aluzje. Choć najbardziej w pamięć zapadł Mike’owi tamten wieczór, kiedy po ustaleniu „umowy”, gdy był uchlany w trupa, Jason doprowadził go do domu, zaniósł na rękach po schodach i pomógł mu się rozebrać. Mike zgrywał wtedy wkurzonego, nie pozwalał mu się macać, wysłał go do łazienki, by tam sobie zwalił. Ale w duchu zwyczajnie nie mógł patrzeć na zbolałą minę mężczyzny. Widział w jego oczach smutek, że ten musi się cofnąć, że nie może odsłonić materiału bielizny, o który otarł się policzkiem.
Zacisnął pięść, pochylił głowę i zaklął cicho, stercząc tak nad parującą kawą. Kawą. Naprawdę chciał, żeby kofeina zastąpiła mu chęć na papierosa. Nie chciał palić, bo wiedział, że stojąc przy oknie i czując w ustach dym papierosów, będzie myślał o Jasonie. Znowu. A nie chciał. Miał dość tego, że ten wielki, wytatuowany facet przypomina o sobie każdą zdradziecką myślą o tym, „co by było, gdyby”. Nie miał pojęcia, dlaczego tak to w głowie roztrząsa. Przecież nigdy z własnej woli nic by z facetami nie próbował. Był hetero, leciał na laski. Na cycki, pochwy, szersze biodra i dziewczęce rysy twarzy. Jason nie miał nic z tego.
— Michael, wyjeżdżamy. Poradzisz sobie, prawda? — głos matki dotarł do jego uszu, gdy na moment zatracił się w tej walce z własną zdradziecką świadomością.
Otworzył powieki i odwrócił się do swojej rodzicielki, która już była ubrana w lekką kurteczkę, a w dłoni trzymała torebkę. Ojciec musiał już zabrać walizki do samochodu.
— Jasne, poradzę. Jak zwykle — odpowiedział jej z wymuszonym uśmiechem i zbliżył się, by cmoknąć ją na pożegnanie. — Widzimy się za dwa tygodnie, nie?
— Tak, jakby coś się zmieniło, zadzwonię ci.
— Okej.
— Pa — pożegnała go oszczędnie, a Mike chwilę patrzył, jak pakuje z ojcem wszystko do bagażnika. Kolejna konferencja. A on kolejny raz miał zostać sam w domu. Tym razem go to nie cieszyło. Cisza i spokój zawsze były zwolennikami namiętnych rozmyślań na tematy, nad którymi nie powinno się za bardzo skupiać.

*

Leżał na kanapie, z nogami skrzyżowanymi w kostkach i opartymi o podłokietnik. Gapił się w sufit, popalał kolejnego papierosa z rzędu i mrużył oczy. Irytacja i frustracja wypełniały każdy skrawek jego umysłu, a on zwyczajnie miał ochotę się na kimś wyżyć. Zresztą już robił to w pracy. Kate i Charlie narzekali, że jest bardziej nie do życia niż zwykle. Był tego świadom, ale zwisało mu to. Był wkurwiony. Powinien po prostu wziąć Mike’a, kiedy był taki spity. Nawet nie miałby siły go odepchnąć. Mógł go chociaż zmacać, zwalić mu, cokolwiek. A on, jak skończony frajer, obszedł się smakiem.
Zaklął pod nosem, wyciągnął swoje długie ramię i strzepnął popiół do przepełnionej popielniczki na stoliku. Poza nią leżały tam szkice, które przedstawiały jego ostatni nastrój. Były ponure, pesymistyczne i pełne wychudzonych kotów. Nie miał pojęcia, dlaczego właśnie je rysował, ale ręka sama go prowadziła.
Wsłuchiwał się w jednostajną nutę przymulającej muzyki płynącej ze stereo w salonie. Zapadał się w swoim podłym nastroju i pewnie utonąłby w nim dzisiaj na dobre, gdyby nie dzwonek do drzwi. Miał ochotę olać to zupełnie. Pierdolić fakt, że ktokolwiek był za drzwiami, na pewno słyszał muzykę i wiedział, że gospodarz jest w domu. Walczył z tą chęcią dłuższą chwilę, ale coś w końcu kazało mu ruszyć tyłek i wstać. Zrobił to więc, otworzył ze zblazowaną miną i zastygł.
— Potrzebuję papierosa — mruknął Mike, wciskając ręce w kieszenie spodni i przyciskając ręce do boków ciała. Nie było jednak tak zimno, by się musiał kulić, więc Jason wziął to za przejaw podenerwowania.
Uniósł wysoko brwi i zawalczywszy nad szokiem i… co by nie mówić miłym zaskoczeniem, odpowiedział w swoim typowym tonie:
— Tak mało zarabiamy w studiu, że nawet po fajki musisz przychodzić do mnie żebrać?
Przy tych słowach przepuścił szefa w progu, lustrując go spojrzeniem. Nie miał pojęcia, dlaczego to sobie robi. Wiedział, że nic z tego, że nie będzie mógł go dotknąć, a nawet jeśli, to poza lekki dotyk to nie wykroczy. Napalał się na niego przy świadomości porażki.
Mike z jakąś mrukliwą ripostą wszedł do środka i ogarnął spojrzeniem salon. Nie miał pojęcia, dlaczego tu przyjechał. Nie miał pojęcia, jak Jason to odbierze. Właściwie to już nie wiedział nic, ani jak się zachować, jak się wytłumaczyć, co powiedzieć. I chyba ten chaos myśli odbił się w wyrazie jego twarzy, bo nawet Jason trochę się zaniepokoił.
— Ej, szefuńciu… A tobie co?
— Nic. To masz fajki?
— Też pytanie — prychnął gospodarz i wskazał mu kanapę zapraszająco, a sam sięgnął po paczkę papierosów ze stolika.
Kiedy podawał Mike’owi jednego, zobaczył, jak ten mimowolnie spojrzał na jego ciało. Głównie na klatkę piersiową, bo Jason miał na sobie tylko czarne spodnie i był boso. Jason więc odruchowo odpowiedział spojrzeniem, mknąc nim po jego odsłoniętych pod szarą koszulą obojczykach, trochę opiętym przez jeansy kroczu, udach i łydkach. Chciał je widzieć nago.
Mike powoli odpalił, następnie opadł plecami na oparcie kanapy i przymknął oczy. Błogość zalała całe jego ciało i umysł. Na chwilę odpłynął.
Jason za to obserwował go uważnie, nie dając umknąć żadnemu szczegółowi. Nawet kiedy siadał na fotelu, zrobił to na ślepo.
— Dzięki — Mike rzucił po dłuższej chwili, gdy już połowa jego papierosa spoczywała w popielniczce w szarej, lichej postaci.
— Spoko. To wyjaśnisz mi to?
— Co?
— „Potrzebuję papierosa”, szefuńciu. Chyba nie jestem najbliższym kioskiem w okolicy — Jason odpowiedział z uśmieszkiem, zakładając ręce na piersi. Mike wyglądał na zmęczonego. Czyżby przepracowanie? Ale gdyby chodziło o przepracowanie, to nie zarumieniłby się teraz. Ciekawe…
— Powiedzmy, że… potrzebowałem twojego towarzystwa.
— Mojego towarzystwa? — Jason powtórzył trochę głupio, chyba przestając to rozumieć. Mike za każdym razem, dosłownie za każdym razem odpędzał się od niego wszystkimi siłami. Warczał na niego, odpychał go, stawiał warunki i denerwował się. A teraz, po tych kilkunastu dniach, kiedy się nie widzieli, nagle do niego przyszedł, potrzebując jego towarzystwa.
— Dobrze słyszałeś. Bo chcę pogadać o… — zaciął się na moment i popatrzył twardo w oczy tatuażysty — o tym, że nie możemy razem pracować.
— Co…? — Jason momentalnie ściągnął brwi i wręcz warknął zamiast zwyczajnie zapytać, czy się, kurwa, nie przesłyszał.
— Nie mogę z tobą pracować, Jason. I to nie tylko dlatego, że jesteś chujem, który w ogóle nie zważa na słowo „nie”, tylko… No kurwa, robisz mi sieczkę z mózgu! — Mike warknął na koniec i wstał. Nie mógł usiedzieć, a papieros w dłoni błyskawicznie powędrował do jego ust jak pustynny podróżnik do źródła wody.
Jason prychnął gorzko i rozparł się wygodniej.
— Sieczkę z mózgu, taa? Zaczyna cię to jarać, kwiatuszku i chcesz się pozbyć pokusy?
— Tak! — Mike odpowiedział, tracąc nad sobą kontrolę. Dusił to wszystko w sobie przez prawie dwa tygodnie, nie mógł znieść wszystkich myśli, a teraz, mając przed sobą Jasona, po prostu musiał to z siebie wyrzucić.
Mężczyzna na fotelu wciągnął powietrze do płuc i zlustrował go wzrokiem. Cholera. Naprawdę Mike zaczynał coś czuć? Serio się tym jarał? Nim?
Wstał bez słowa i podszedł do managera, który widząc jego natarcie od razu zrobił dwa kroki w tył. Zaskoczył go regał z książkami, do którego Jason podstępnie go przycisnął. Gdy Mike chciał go odepchnąć, mężczyzna chwycił go mocno za nadgarstek, a papieros wyśliznął się spomiędzy palców managera i upadł na podłogę. Na szczęście od razu zgasł.
— Puść mnie…
— Uspokój się — warknął tatuażysta, patrząc mu z góry w oczy i trzymając blisko. — To, co czujesz, jest w porządku.
— Nie jest! Jestem hetero, Jason — Mike znowu odpowiedział agresywnie, ale nie wyrwał się, bo czuł, że mężczyzna ma nad nim przewagę. Sam czuł się przestraszony tym, co się działo. Reagował na Jasona. Naprawdę reagował i teraz, kiedy umysł kazał mu się wyrwać, tak ciało pragnęło do niego przylgnąć.
Jason zdecydowanie zamierzał wydobyć z niego więcej pragnień ciała niż racjonalnego umysłu. To był jego cel, to chciał z niego wyciągnąć, ale nie chciał go straszyć. Jak na początku bawiła go irytacja Mike’a, bawienie się z nim w kotka i myszkę, tak teraz za bardzo mu zależało, żeby rozegrać to po chamsku. Ale nie mógł też zwyczajnie się odsunąć i dać mu spokój. Za bardzo go chciał.
Nie odpowiedział na słowa chłopaka, tylko pochylił się i cmoknął jego wargi. Mike drgnął, zacisnął powieki, a mężczyzna poruszył wargami, muskając jego drżące. Pocałunek był… naprawdę delikatny. Niespieszny, wręcz uspokajający. To zaskoczyło Mike’a. Nie spodziewał się tego po Jasonie. A i wystarczyło to, żeby na chwilę się rozluźnił, żeby na chwilę zaufał. Nie szarpał się więc już z nim, tylko ze zbolałą od sprzeczności miną patrzył na twarz przed sobą. Chudą, z wklęsłymi policzkami, szarymi oczami i kolczykami tu i ówdzie.
Jason w końcu ostrożnie puścił jego nadgarstek, a Mike zastygł z ręką w powietrzu, mając dziwne wrażenie, że wolałby, aby mężczyzna jednak dalej go za nią trzymał. Przynajmniej nie musiałby się zastanawiać, tak jak teraz, co z nią zrobić.
Ujrzał, że gospodarz pochyla się niżej i poczuł jego dłoń nad tyłkiem. Został nawet delikatnie przyciśnięty do ciała Jasona. I dopiero teraz de facto zorientował się, że się z nim całuje. Nie, nie jest całowany. Całuje! Poruszał własnymi wargami, odpowiadał na ruchy języka i przekręcał delikatnie głowę. Nawet się nie zaskoczył, kiedy poczuł twardość krocza Jasona przy swoim, chociaż wzbudziło to w nim dreszcze i niepokój. Odruchowo spróbował się odepchnąć, ale Jason mu nie pozwolił, przycisnął go z powrotem i z każdą sekundą mocniej napierał na jego wargi.
Mike chciał poprosić o zmianę muzyki, bo nadawała tej chwili dziwnej atmosfery, była przybijająca i wprowadzająca w trans, ale też w jakiś sposób pasowała do Jasona. Do tego ruchów, jego zdecydowania i stopniowania tego, co robili. A zaczęli robić więcej. Jason w pewnym momencie spojrzał mu głębiej w oczy i burknął:
— Nie ruszaj się.
Po tym zjechał w dół i klęknął przy nim, a manager patrzył na niego wielkimi oczami. Teraz to już w ogóle nie wiedział, co zrobić z rękami. Rozłożył je groteskowo na boki, gapiąc się, jak tatuażysta rozpina mu spodnie, jak pospiesznie obsuwa mu bieliznę i jak przytyka policzek do jego penisa. Westchnął przy tym chrapliwie, a sam Mike zupełnie przestał oddychać. Miał faceta przy kroczu. Najprawdziwszego faceta, totalny testosteron, XY w czystej postaci, samca gotowego kopulować. Jak to się stało…?
— To nie papierosa potrzebowałeś, szefuńciu — Jason niespodziewanie zachrypiał, trzymając jego… sztywny członek. Tak, zdecydowanie sztywny.
Mike zaczerwienił się jak jeszcze nigdy i zacisnął zęby. Nie miał tym razem żadnej riposty w zanadrzu.
Jason oblizał wargi i wreszcie mogąc to zrobić, polizał penisa Mike’a. Przymknął oczy i westchnął gardłowo. Pieścił główkę wargami, lizał ją i całował, dopóki nie rozchylił ust i wprowadził do nich to mięso.
Jeżeli Mike był dotąd zaskoczony reakcjami własnego ciała, tak teraz kolejny szok zaatakował go ze zdwojoną siłą. Jason ciągnął… mistrzowsko! Żadna dziewczyna do tej pory nie robiła mu loda tak dobrze. Nie brała go tak głęboko. Nie pieściła go przy tym dłońmi tak umiejętnie.
Jęknął mimowolnie i odchylił głowę na kark, a Jason wpatrzył się w niego z dołu z penisem głęboko w gardle. Spijał wzrokiem te reakcje, nakręcał się nimi. Wygrał założeniem z tą ekipą studia nie tylko lepszą robotę i płacę, ale przede wszystkim tego chłopaka.
Gdy ciepła sperma trysnęła mu do gardła, przymknął oczy i poruszył jeszcze głową, by wydobyć tego więcej. Olbrzymią, wręcz orgazmiczną satysfakcję dało mu drżenie ciała Mike’a, jego postękiwanie i spełnienie. Zmienił pozycję z klęku na kucki i uśmiechnął się kątem ust. Otarł wargi wierzchem dłoni, a Mike wreszcie na niego spojrzał i z trudem przełknął ślinę.
Jason najpierw chciał palnąć jakiś głupi tekst o tym, że był to strzał szybki jak u nastoletniego prawiczka, ale wyraz twarzy Mike’a od razu go powstrzymał. Cholera… jeśli ten chłopak nie był słodki, to on nie był artystą.
Podniósł się, złapał go z boku za twarz i pocałował stanowczo. Jednak smak spermy musiał nagle odrzucić Mike’a, bo szarpnął się i otarł ust.
— Jason, to wciąż mną smakuje!
— Przestanie — odpowiedział tatuażysta i przyciągnął go znowu, a tym razem chłopak nie zaoponował. Całowali się, obaj wchodząc w to coraz głębiej i… chcąc więcej.
Mike nie miał pojęcia, jak czuć się z tym brakiem kontroli. Bo był świadom, że Jason całkowicie ją przejmuje i jak z jednej strony chciał go za to złajać, warknąć, żeby przynajmniej pozwolił mu objąć się bardziej jak dziewczynę, tak z drugiej był wdzięczny, że jest prowadzony. Bo skąd miał wiedzieć, jak się zachować w tej sytuacji, która była dla niego całkiem nowa? Obca?
Gdy weszli do sypialni, Jason zaczął mu rozpinać koszulę, a Mike, chcąc się chociaż trochę wykazać, nieśmiało dotknął jego brzucha. Zaskoczył tym Jasona, który na moment przerwał i spojrzał w dół, na jego dłonie.
— Możesz trochę niżej.
— Tu też? — wydusił Mike, sięgając za plecy mężczyzny i dotykając jego pośladków.
— Jak będzie ci tak lepiej — Jason dał mu zgodę na taki dotyk, nie mając nic przeciwko. I tak, zdecydowanie sam był podenerwowany tym, co się działo. Nie spodziewał się, że Mike przyjdzie do jego domu sam, z własnej woli, jak ciekawska przygód dzierlatka ze wsi wchodzi do jaskini smoka. — Połóż się — dodał, trochę spychając Mike’a w stronę łóżka.
Chłopak przełknął ślinę i puścił Jasona, upadając na plecy. Już bez koszuli, z wilgotnym penisem wystającym ze spodni. Z takiej pozycji mógł jeszcze dosadniej uświadomić sobie, jak wysoki jest Jason. Jak również to, że wcale nie jest pewien, czy chce, by to dalej zaszło.
— Jason… — zaczął, podsuwając się do wezgłowia, ale urwał, gdy ujrzał członek tatuażysty.
Tak, Jason właśnie zdjął ubrania i wszedł na łóżko. Oblizał się łakomie i sięgnął do spodni Mike’a, które od razu zaczął zsuwać w dół. Mike stęknął i opadł na poduszki głową, oddychając z wysiłkiem, jakby samo leżenie tutaj wymagało od niego wielkich pokładów energii.
— Nie robię tego pierwszy raz — Jason przypomniał mu o swoim doświadczeniu i pocałował go delikatnie w nagą łydkę. Potem w kolano, udo i podbrzusze. I Mike ani się spostrzegł, a miał go wiszącego nad sobą i patrzącego mu w oczy.
— Ale ja tak… pamiętaj — mruknął jakby z wyrzutem. Naprawdę leżał nagi pod tym mężczyzną. Poddał mu się. Jason był zwycięzcą. Ale z jakiegoś powodu on nie czuł się ofiarą. Czuł się zauważony, traktowany personalnie, traktowany dobrze. Tym bardziej teraz, kiedy Jason uśmiechnął się do niego ciepło i pocałował go delikatnie.
Szybko nadeszło uczucie wilgotnych palców w dolnych rejonach. Mike drgnął, wręcz poderwał się i tym samym mimowolnie znalazł się w objęciach Jasona, który spodziewając się tego heteryckiego, instynktownego strachu przed analną inwazją, pochylił się i objął go.
— Przyzwyczaisz się, spokojnie — zapewnił, na razie przesuwając mokrymi palcami w dół i w górę pomiędzy jego pośladkami. Cieszył się, że Mike odruchowo rozsunął odrobinę nogi.
Nie spieszył się, choć sytuacja była tak gorąca, że gdyby się nie hamował, doszedłby od tych kilku przypadkowych zetknięć penisa z udem swojego młodego szefa. Udawało mu się jednak pozostać opanowanym i tylko skupiał się na palcówce. Wiedział, że dziewiczy tyłek Mike’a tego potrzebuje, dlatego nie naciskał zbyt mocno i wpierw naparł na niego jednym palcem. Nasłuchiwał przy tym reakcji chłopaka, którego miał przyciśniętego do swojego ciała. Ciasny krąg mięśni, który momentalnie zaczął go obciskać, zapewnił go, że Mike nie jest rozluźniony, ale nie było to czymś, czemu nie umiał zaradzić. Powoli zakręcił palcem, wprowadził go trochę głębiej, a Mike jęknął. O kurwa, tak.
— Ja pierdolę — Jason usłyszał jego mrukliwy szept, a potem chłopak oderwał się od niego i upadł znowu na plecy. Twarz miał rumianą, spojrzenie niepewne, ale i zdominowane przez podniecenie. — Jason… zabiję cię…
Tatuażysta uśmiechnął się przebiegle i cmoknął go.
— Nie, kwiatuszku, będziesz mi jęczał i dziękował — odpowiedział chrapliwie, a potem naparł na niego drugim palcem, skutecznie zatrzymując w ustach Mike’a słowa riposty, które ten chciał wyrzucić w jego stronę.
Stęknął i spiął się, a Jason dał mu chwilę na przyzwyczajenie się. Chłopak reagował podobnie i na trzeci palec, ale na szczęście jego wnętrze powoli, choć mozolnie, pozwalało nauczyć się, jak być tak rozpierane. Jak przyjmować coś w siebie, pozwalać temu wchodzić i próbować czerpać z tego przyjemność. Jason wiedział, że nauczy tę dupcię być nie tylko posłuszną i poddającą się penetracji, ale i kochającą to. Chętną. Tak, marzyła mu się wymiana spojrzeń z tym chłopakiem, która będzie oznaczała „chcę się bzykać”. Marzyło mu się lądowanie w jego łóżku, obciąganie mu w kuchni i wsuwanie mu kutasa w usta pod prysznicem.
— Jason… Ani słowa nikomu — wydusił Mike, kiedy mężczyzna uniósł się nad nim i zadarł mu jedną nogę.
— Mhm. Słowo — zapewnił go tatuażysta, wiedząc, że kiedyś to Mike będzie musiał im powiedzieć. Bo nie będzie to ich jedyny raz. Nie, zdecydowanie nie z taką dupcią.
Przytrzymał udo chłopaka przy swoim biodrze i powoli naparł na jego wejście. Śliskie, rozluźnione długą palcówką i gotowe. Ujrzał na twarzy chłopaka śladowy okaz bólu, ale wiedział, że inaczej nie będzie, skoro to jego pierwszy raz. Uśmiechnął się mimowolnie. Miał dziewicę w łóżku i była to najseksowniejsza dziewica, jaką pieprzył.
— To powinno tak boleć? — Mike zapytał szybko, stopując go ściśnięciem mu ramion, gdy mężczyzna wszedł do połowy.
— Trochę tak, ale rozluźnij się. Nie ma co mnie tam zatrzymywać, więc odetchnij kilka razy i wejdę cały.
— Przecież nie musisz…
— Ale chcę.
— Dupek — mruknął Mike, a Jason uśmiechnął się bezczelnie.
Kolejne dwa centymetry zagłębiły się w Mike’u, a tatuażysta pocałował go w rozgrzany policzek. Poruszył biodrami kilka razy w przód i w tył, a chłopak jęknął. Cicho, ciszej niż zwykle doświadczał Jason. Był powściągliwy, nie wydawał żadnych dźwięków, kiedy naprawdę żaden ruch go nie zaskoczył. Nawet gdy mężczyzna już był w nim cały i ruszał się płynnie, Mike przyjmował go w milczeniu, jeśli nie liczyć głośniejszych oddechów. Było jednak pewne, że było mu dobrze, bo jego penis rósł, sztywniał i robił się coraz ciemniejszy. Nawet usta Mike’a w pewnym momencie zaczęły desperacko szukać warg Jasona, a gdy je odnalazły, chętnie się nimi bawiły. I nawet tutaj słyszeli z salonu leniwe, specyficznie wyciszające nuty muzyki.
Biodra Jasona bujały się powoli, kilka razy zatrzymywały się, aby mogli dłużej się całować i tylko na tym skupiać. Potem wznawiały swój rytm, a każda kolejna chwila zbliżała ich ciała do orgazmu.
Jason doszedł pierwszy. Pochylił się przy tym i objął mocno Mike’a, wciskając nos w jego szyję. Wyrwał się gwałtowniej biodrami w przód i napełnił szefa dawką spermy. Ten z kolei stęknął, pogłaskał mężczyznę po karku i przycisnął go do siebie. Już teraz, czując, że Jason doszedł, sam był dziwnie spełniony. Mężczyzna jednak zapewnił mu dodatkowo to cielesne spełnienie, gdy po kolejnych ruchach nie tylko bioder, ale i dłoni na jego penisie, doprowadził go do finiszu.
Przez kilka minut leżeli w zupełniej ciszy, nie odzywali się, ani nawet nie ruszali się. Jason wciąż nad nim polegiwał i uspokajał się. Gdy się przekręcił, upadł na bok i spojrzał na twarz Mike’a, ten był już spokojnym sobą.
— Nikomu nie mów — poprosił, a raczej nakazał surowo.
Jason westchnął ciężko i przekręcił się na plecy.
— Spoko, szefuńciu. Jak se chcesz.
— Mhm.
Znowu chwilę się nie odzywali. Mike zerknął ukradkiem na twarz Jasona i przełknął ślinę. Oblizał wargi i wydusił:
— Mówiłem, że potrzebuję papierosa.
— Trzeba było powiedzieć, że takiego „po seksie”. W pakiecie z seksem — Jason odpowiedział z rozbawieniem.
Mike wywrócił oczami, ale nie odpowiedział, bo nagle zdał sobie sprawę, że coś z niego wycieka. Cholera jasna… To nie było uczucie, które zwykle towarzyszyło mu po seksie. Zarumienił się jak burak, a Jason uśmiechnął się ciepło, przekręcił i cmoknął go.
— Bez stresu. To normalne. Idę po fajki.
Mike przytaknął i ze skrępowaniem popatrzył za mężczyzną znikającym w salonie. Bał się tego, jak będzie dalej, ale wiedział, że… nie przyszedł tu po papierosy. Przyszedł po Jasona, bo to jego potrzebował bardziej niż nikotyny.

16 thoughts on “Bonus – Potrzeba na… papierosa

  1. Katka pisze:

    Basia, hehe, fajowo, że bonusik się spodobał :) A Charlie na pewno byłby MASAKRYCZNIE zazdrosny! XD To pewne. Więc lepiej, żeby się nie dowiedział… XD

  2. Basia pisze:

    Witam,
    cudowny tekst, wspaniały, och chyba tak szybko Mike nie opuści sypialni Jasona, choć ciekawe jak by zareagował Charlie, bo przecież podkochiwał się w Mike ;]
    Dużo weny życzę Tobie…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Katka pisze:

    SilencedUnknown, o popatrz, a mnie się wydawało, że na początku prawie każdy myślał o Mike’u w ten sposób XD miło, że są wyjątki, hehe. Fajnie, że humor poprawiony! :D

    Illita, haha, Pan Tadeusz na przemian z FDTS XD Taki mindfuck! XD Chyba przy tym wszystko by było wytchnieniem, chociaż Pan Tadeusz nie był najgorszą lekturą na świecie.

  4. Illita pisze:

    Łohoho, tego się nie spodziewałam :D Ale była genialna niespodzianka, super się ich czyta! Zwłaszcza że czytałam to koło 1 w nocy, w przerwie kiedy już miałam dosyć Pana Tadeusza XD Najlepszy moment wytchnienia ever! Uwielbiam JA, ale o tych dwóch jeszcze bym poczytała :D

  5. SilencedUnknown pisze:

    Padłam i nie wstaje. ^^
    Co jak co, ale takiego bonusu się nie spodziewałam. Nigdy nie myślałam o Mike’u w ten sposób ^^ Rozwaliłyście mnie totalnie. I kolejny raz jak mi się humor poprawił.
    Pozdrawiam:)

  6. Katka pisze:

    Bebok, chyba każdy był zaskoczony tym, że bonus powstał z Mikiem XD No i teraz jak się go zna jako heteryka to rzeczywiście dziwnie nie pasuje na partnera dla Jaya, ale cóż, bonus jest dla fanu. A Alex czy by się faktycznie ożenił? Bardzo możliwe. To smutne… :(

    Kot, ooooch miło że spełniłyśmy fantazję :D Jakby to było wcześniej, nim jeszcze Alex się pojawił, pewnie więcej ludków miałoby ekstazę XD A i widzisz, dobrze nam zaufać, nawet jak robimy coś inaczej niż byście chcieli, skoro ostatecznie Alex wyszedł na lepszą partię dla Jaya XD

  7. Kot pisze:

    Jak zaczynałam FDTS strasznie szipowałam tą dwójkę na początku xD I żałowałam, że jednak Mike był taki hetero-hetero. Przeczytanie tego to jak spełnienie jednej z fantazji *.* Ale mimo wszystko ostatecznie stwierdzam, że tak jak jest w oryginalne bardziej mi się podoba. Alex jest super ; >

  8. Bebok pisze:

    Ojeeej! Uznałam że skoro trafił się taki smaczny bonusik o wypada wreszcie wziąć się za komentarze ;D
    Wiedziałam że będzie Jay! Ale Jasona i Mike już mniej się spodziewałam ;d W sumie niezły duet, choć słodki Mike mi na homosia nie pasuje jednak podobnie jak Trey z PD. ALE!!! Mimo wszystko tworzą fajną parę i pewnie gdyby nie Alex bardzo bym im kibicowała ;D Pierwszy raz Mike’a z kolesiem! Awwww <3 Słaba wymówka z tym papierosem ;p ciekawa nawet jestem jak potoczyłaby się fabuła gdyby faktycznie to oni zostali parą, z kim wtedy byłby Alex? Może faktycznie by się ożenił ;) A co z Marg? Hmmmm. Nie wiem czy chciałabym takiego toku wydarzeń aczkolwiek bonusik przyjemny :)
    Pozdrawiam! :*

  9. Katka pisze:

    O., uuu, no to by mogło być angstowe. Jason mógłby zabujać się w Alexie, mieć przez dłuższy moment rozterki wewnętrzne, a w końcu rzuciłby Mike’a dla Alexa i Mike zostałby ze złamanym sercem – trochę mogłoby wyjść jak w In Out In, z tym, że tutaj „Walter” najpierw rzucił Alberta, a potem poznał Jamesa. Niemniej jak Jason tutaj nawrócił innego kolesia na bycie gejem.

    Liv, hehehe, baaaardzo się cieszę, że się spodobało! :) Jasona żarciki i riposty są fajne, ale mam wrażenie, że kiedyś były bardziej złośliwe XD A jakby Mike rzucił Marg dla Jasona… chyba KAŻDY byłby w szoku! XD Ale zdradzania nie ma, oj nie ma, Królowa dla Jaya najważniejsza. Boże, a nawet z tą modą na sukces nie strasz XD W sensie podejrzewam, że nawet jakbyśmy to pisały latami, to nie ma szans, żeby dobić do takiej liczby rozdziałów. Tak fizycznie. Ale spoko, jeszcze wiele ich będzie XD Dzięki za miły komentarz :) I też życzymy miłego wieczorku ;*

  10. Liv pisze:

    O, nie spodziewałam się Mike’a! Ale wyszło super, bo z Jasonem :>
    Kocham „Jason ciągnął… mistrzowsko!” <3 No ba. A tekst "Chyba nie jestem najbliższym kioskiem w okolicy" jest genialny, w ogóle uwielbiam riposty Jasona…
    Nie mam w sumie jakiś wielkich uczuć do Mike'a, nawet specjalnie za nim nie przepadam (nie chciał Charliego :o), ale w tym fikumiku mi się spodobał ^^ Taaki słodki, że aż Jason się powstrzymał od ironicznego komentarza, a to wiele znaczy.
    Z tego wszystkiego zaczęłam heretyckie rozważania, z serii co by było, gdyby… Mike okazał się bi i zostawił Marg dla Jasona w realu. Ale tak się nie da – Alex. Sorry, nie ma zdradzania Królowej :) Więc marzy mi się taka nieszczęśliwa gejowska miłość Mike'a, ale tylko jednostronna. W ogóle najlepiej wszyscy mogliby nagle zacząć walić drzwiami i oknami do Jasona, biedak taki niedoceniany tylko przez to, że jest chujem. A w ogóle może by tak zrobić z FDTS taką modę na sukces… Jeśli tylko dobijecie z liczbą rozdziałów do liczby odcinków, to jestem zdecydowanie za ^^
    No… a wracając do bonusu, to strasznie mi się podobał. Wprawdzie, pomijając moje rozważania, teraz taki związek by nie przeszedł, ale aż uświadomiłyście mi, że jest kolejna… opcja. Było przeuroczo, miłego wieczoru c:

  11. O. pisze:

    a i KOOOOOOOOOOOOTYYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  12. Katka pisze:

    Agata, taaa, zawsze jak już ktoś z kimś jest sparowany, to się wydaje, że tylko do tego kogoś pasuje i nie ma innej opcji. Wszystkie inne powiązania wydają się wtedy sztuczne. Ale ma to jakiś swój urok, jest to coś innego. Charlie na pewno by się wkurzył XD Że Jasonowi się tak udało poskromić Mike’a a on sam cierpiał tyle lat XD

    Porebula, hahaha, tak, dosłownie „po paru latach”! To niesamowite, jak długo już to piszemy i że rzeczywiście parę LAT temu czytelnicy o to cisnęli XD Jestem tym trochę przerażona! Bardzo się cieszę, że się podobało ;) Z jakiegoś powodu lubię jak cytujecie kawałki z tekstu, które jakoś na Was wpłynęły XD Dzięki za miłe słowa ;)

    Tigram, już miałam zapytać, ale o co chodzi z tym zwycięzcą… Bo nie zaczaiłam od razu i szukałam jakiejś głupiej literówki XD Ale coś mi zaświtało o jakimś filmiku na yt, który mi Shiv pokazywała kiedyś i pewnie do tego pijesz. Cóż, nie skojarzyłam przy pisaniu tego fragmentu ;) No i cieszę się, że było lekkie zaskoczenie ;)

  13. TigramIngrow pisze:

    No kurwa. Ja tu się skupiam, wyczwam w nastrój, sycę się emocjami i tym napięciem, a tu kurwa „Jason był zwycięzcą.” I już. System rozjebany, kurwa, prychnięcie kawą i momentalne skojarzenie – „Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!”
    Teraz czuję się spełniona. Był fik Gordona, był mój to teraz jest jeszcze wersja autorska. Hihihihi.
    Powiem szczerze, że jak już sobie w końcu ogarnęłam tytuł, to pierwsza myśl – jasne – Jason. Ale potem pomyślałam, o Alexie czy Charliem. Że może oni z dziwnych powodów mogliby chcieć zapalić. Mike’a się nie spodziewałam, chociaż wyszło całkiem zgrabnie.

  14. porebula pisze:

    Łoooo kurwa…
    Coś co chyba wszyscy chcieli nadeszło :o
    Po paru latach, ale nadeszło. I to jakie zajebiste nadeszło :o
    „Były ponure, pesymistyczne i pełne wychudzonych kotów” Co ten Jason? Głodne koty… no jakby głodne dzieci z Afrykie rysował to bym ogarniała, ale czemu koty?
    „— Sieczkę z mózgu, taa? Zaczyna cię to jarać, kwiatuszku i chcesz się pozbyć pokusy?
    — Tak! ” o.o łoooooooooooooooooooo ooooooooo łoooooooooo. Nic więcej nie powiem, przepraszam, łoooooooooooooooo!!!!
    „Pocałunek był… naprawdę delikatny. Niespieszny, wręcz uspokajający.” Czyli w wcześniejszym, czyli do bonusu teraźniejszym Jasonie było coś z przyszłego, czyli dla nas teraźniejszego Jasona?
    „Westchnął przy tym chrapliwie, a sam Mike zupełnie przestał oddychać.” Ja gdzieś później też… Coś jak podczas duszenia, tylko z takiego łoooooooooooooooooo
    „spodziewając się tego heteryckiego, instynktownego strachu przed analną inwazją” Analna inwazja, atak pochw, a co na robienie loda? ^^
    ‚jeśli ten chłopak nie był słodki, to on nie był artystą.” Chariowate takie łoł :o
    „— To powinno tak boleć?” Piękne, umarłam dziękuje, łooooooooooooooo

    I cały bonus takie łooooooooooooooooo, no bo… no bo… Na początkuczytania toż to było takie… „Ale kiedy on sie z nim prześpi? Jason co ty odwalasz gdzie ty idziesz?? Masz wyruchać go, Jason. JASON?!”
    A tu takie łooooooooooooooooo!! po 5 latach? ^^
    Za zajebiste… umarłam

  15. Agata pisze:

    No ładnie, ładnie. Mike i Jason? Cóż, uroczy bonusik, ale i tak nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić XD Znaczy trochę tak, ale tak bardzo kocham Alexa i Jasona jako parkę, że nie dopuszczam do siebie tej wizji. Oj, Charlie mógłby się wkurzyć, że obiekt jego dawnych westchnień był tak „bezczelnie” posuwany. Czyżby w następnym bonusie oni w roli głównej? XD Pozdrawiam i życzę dobrej nocki c:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s