Zgłoszenie nr 8 – Niecodzienna zamiana ról – by Agata

Był jasny, przyjemny, letni poranek. Słońce wpadało do gniazdka gołąbków i oświetlało krągły tyłeczek tatuażysty, który leżał wtulony w poduszkę, tuż obok swojego kochanka, z którym spędził całą wczorajszą, noc.
Charlie zaczął, bardzo niechętnie, budzić się. Jego organizm wyraźnie dawał mu znać, że najwyższy czas się podnieść. Mimo to długowłosy nie wyrażał zbytniej chęci do wykonania jakiejkolwiek czynności. Uśmiechnął się pod nosem, gdy poczuł ciepło, płynące od chłopaka, który leżał obok niego.
— Mmm… kochanie… — zamruczał cicho i mając jeszcze zamknięte oczy odwrócił się na drugi bok i wtulił w ciepły, przyjemny tors – Wstajemy… — szepnął z zadowoleniem i musnął szyję kochanka. I w tym momencie nagle zastygł. Jego ukochany nie pachniał jak Rush, jego ukochany był zupełnie inny w dotyku niż Rush… Drażnił jego ciało swoimi długimi… dredami?
— Oj Pysiaczku, jest wcześnie, możemy jeszcze sobie trochę poleżeć, na pewno jesteś zmęczony po wczorajszym…
Słysząc głos Lenny’ego Charlie poderwał się jak oparzony i stanął naprzeciwko łóżka. Zaczął się od niego oddalać, dopiero gdy poczuł za sobą ścianę otworzył oczy i spojrzał z czystym przerażeniem na mężczyznę.
— Kurwa – powiedział cicho, głos mając roztrzęsiony od emocji, które nim zawładnęły – Co ty tutaj do jasnej cholery… — chłopak nie umiał zlepić zdania, czuł jak pot oblał całe jego ciało – Co ty tutaj kurwa mać robisz?
Mulat niechętnie przekręcił się na bok i spojrzał na Charliego. Uśmiechnął się ciepło, słodko i powoli się przeciągnął. Zamruczał cicho i usiadł na łóżku.
— No jak to co tutaj robię? Nie poszedłem do pracy, tak ładnie mnie o to prosiłeś wczoraj, Pysiaczku… — gdy Lenny wstał, Charliego przeszły jeszcze mocniejsze dreszcze, wbiło go w podłogę. Nie miał dokąd uciec – Coś się stało? Dlaczego tak drżysz? Zimno ci, kochanie? – wymruczał chłopak i stanął naprzeciwko roztrzęsionego kochanka. Przytulił go do siebie i zaczął go głaskać czule po włosach i ciele.– Chyba jesteś chory, Misiaczku. Tak bardzo drżysz… Chodź wrócimy do łóżka i tam cię rozgrzeje.
Na te słowa Charlie otworzył szerzej oczy. Cudem udało mu się wyrwać i wykorzystując sytuacje pobiegł do łazienki, w której od razu zamknął się na klucz. Odkręcił wodę w kranie i spojrzał w lustro. Uderzył się w policzek, raz, drugi. Nic nie działało, nie budził się. Uszczypnął się w ramię, później w drugie – nic. Wciąż nie wybudzał się z tego pojebanego snu. Kurwa, to chyba nie był sen.
— Charlie, słońce? Co się stało, zrobiłem coś nie tak? – zawołał łagodny głos Lenny’ego zza drzwi. O nie. Słowo „łagodny” i „Lenny” nie współgrało w umyśle Charliego, który za żadne skarby nie miał zamiaru otwierać drzwi a tym bardziej wychodzić.
Dlaczego do jasnej cholery Lenny znalazł się w jego łóżku? Dlaczego zachowuje się jak Rush? Dlaczego traktuje go jak kochanka? I po pierwsze – gdzie jest Rush?
— Em… gorzej się poczułem… — wymamrotał zgodnie z prawdą długowłosy mężczyzna i szybko złapał pierwsze lepsze ubranie, które leżało na pralce. Chyba nawet wczorajsze, ale mało go w tej chwili obchodziło. Musiał się jak najszybciej stąd wydostać i skontaktować z Rushem, znaleźć go i dowiedzieć się co tu się dzieje.
— Zrobię ci herbatkę i coś do jedzenia, na pewno poczujesz się lepiej, kochanie – zamruczał Lenny i w podskokach poszedł do kuchni, nucąc coś radośnie pod nosem.
W tym momencie Charlie otworzył drzwi i dosłownie wyleciał z łazienki. W ekspresowym tempie ubrał buty i wybiegł z domu. Nie oglądał się za siebie, bał się, że Lenny zacznie go gonić, że nagle przestanie zachowywać się jak Rush, że weźmie nóż, że zrobi mu krzywdę…
Chłopak wbiegł wprost do autobusu, którego drzwi właśnie się zamykały. Przez całą podróż trzymał się mocno poręczy i nie wydawał z siebie żadnego dźwięku, bał się nawet oddychać. Gdy po kilkunastu minutach znalazł się pod drzwiami mieszkania Ryana nawet nie myślał o pukaniu. Po prostu wbiegł do niego mając nadzieję, że będzie tutaj Rush, który go przytuli, uspokoi i ukoi nerwy.
Jak wielkie musiało być jego zdziwienie, gdy jego oczom ukazał się Alexander Grey, popijający piwo i oparty niechlujnie o ścianę. Miał na sobie zsuwające się z tyłka, obdarte jeansy i brudny, biały podkoszulek. Jego włosy były w nieładzie, a sam wpatrywał się w Charliego ze znudzeniem. Pachniał alkoholem i potem.
— Ryan, ktoś do ciebie – mruknął pod nosem i upił łyk piwa, idąc w kierunku kanapy. Po drodze podrapał się po tyłku, rozsunął nogą kilka ubrań walających się na podłodze i dopiero opadł ciężko na kanapę.
Charlie nie był w stanie wydobyć z siebie jakiegokolwiek dźwięku. Stał jak wryty, patrząc wielkimi niczym oczyma w Alexa. Nie miał zielonego pojęcia co tu się dzieje. Już miał odwrócić się na pięcie i uciec, gdy nagle zza drzwi sypialni wyłonił się Ryan.
— O, cześć Charlie! Co się stało, że nas odwiedziłeś? Wciąż masz jakieś problemy z Lennym? – zapytał troskliwie chłopak i podszedł bliżej przyjaciela – Przepraszam za bałagan, ale Alex ma dużo pracy na nockach i nie mamy czasu na sprzątanie. Tak czy inaczej chodź na dwór, przejdziemy się.
Chłopak przez cały czas nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Dopiero gdy poczuł świeże powietrze i uścisk Ryana zdobył się na odwagę i spojrzał przyjacielowi w oczy.
— Ry… Ryan… — wymamrotał cicho i zadrżał na całym ciele – Ty… Ty… od jak dawna jesteś z Alexem?
Carter zmrużył brwi i spojrzał na chłopaka ze zdziwieniem. Nie wiedział co powiedzieć, był zaskoczony, że przyjaciel się go o to spytał.
— No… niedługo po tym, jak Alex wyszedł z więzienia to zamieszkaliśmy ze sobą i zaczęliśmy się umawiać… nie pamiętasz? – zapytał zaskoczony Ryan. Po chwili jego spojrzenie z zaskoczonego zmieniło się na pełne troski – oh, kochanie. Chyba jesteś przemęczony tą swoją pracą. Powinieneś sobie wziąć kilka dni wolnego, czy coś.
— Nie, to nie może być prawda! – jęknął z przerażeniem Charlie i aż ukucnął na ziemi. Schował swoją twarz w dłoniach i poczuł, jak łzy pojawiły się w jego oczach. Szybko je starł i zaczął lekko bujać, próbując sobie wszystko ułożyć w głowie – U mnie jest Lenny, u ciebie jest Alex… — nagle go olśniło. Spojrzał na przyjaciela i poderwał się gwałtownie z chodnika – Ryan, a Rush? Gdzie jest Rush?
— No… u Jasona… pewnie. Tak zakładam, przecież mieszkają razem… Chyba. Znaczy szukali jakiegoś większego mieszkania niedawno, o ile dobrze pamiętam, ale chyba jeszcze nie zdążyli się przeprowadzić, więc…
— Boże, dziękuje ci! – pisnął rozemocjonowany chłopak, przerywając Ryanowi i przytulił mocno swojego przyjaciela.
— Służę. Ale czemu od razu „Boże”? Po prostu „Ryan”— zaśmiał się cicho, powtarzając sobie w głowie, że Charlie wcale nie zwariował.
— Ryan? Mógłbyś mnie podrzucić do Jasona i Rusha? Samochodem będzie szybciej, a jazda autobusem jest mało komfortowa i…
— Ta, jasne, tylko powiem Alexowi że wychodzę – powiedział i wrócił do mieszkania. Charlie poszedł za nim, wciąż nie mogąc się przyzwyczaić do widoku Alexa w takim stanie. Nie chciał wejść do mieszkania za przyjacielem, jedynie spojrzał przez uchylone drzwi.
— Alex, Charlie mnie poprosił bym go podwiózł do Jasona i Rusha, będę za jakąś godzinę. Jakbyś chciał coś zjeść to w lodówce pewnie znajdziesz Nutelle, zrób sobie kanapki, czy coś…
— Mmm… a co jeśli ja mam ochotę na coś innego? – wymruczał blondyn i drapieżnym ruchem przygwoździł Ryana do ściany. Ścisnął jego pośladek i zaczął go całował po szyi. Carter tylko zamruczał zadowolony w odpowiedzi i odchylił lekko głowę do tyłu.
— Alex, potem to… dokończymy, naprawdę muszę pomóc Charliemu on nieźle sfiksował… — powiedział i spróbował uwolnić się z mocnego uścisku kochanka. Ten jednak jeszcze mocniej przycisnął go do ściany i spojrzał mu prosto w oczy.
— To… do później… Księżniczko – wymruczał mu na ucho, oderwał się od niego i klepnął wychodzącego Rayana w tyłek– szykuj się na mnie.
Charlie przerażony tym co właśnie zobaczył cudem odskoczył od drzwi i podbiegł do samochodu, aby nie wydało się, że był świadkiem tej sytuacji.
Co to miało być? Alex, zwykle poważny, opanowany zachowywał się jak… jak Lenny. W dodatku był przestępcą, jak Lenny. Nie mogąc wciąż zrozumieć co się dzieje wsiadł powoli do auta, na miejsce pasażera. Zapiął pasy i spojrzał przez okno.
Było mu głupio wypytywać się Ryana o Lenny’ego. Bądź co bądź tutaj to on powinien wiedzieć o Lennym jak najwięcej. Miał trochę czasu, więc spróbował to wszystko ułożyć sobie jakoś w głowie.
Obudził się i Lenny zachowywał się jak Rush, ale nie wyglądał jak Rush. Poszedł do Ryana i zamiast Lenny’ego u jego boku spotkał Alexa, który zachowywał się jak Lenny. Czyli jak pojedzie do Jasona to spotka Rusha, który zachowuje się jak…
— Charlie, kochanie. Rozwiązała się ta sprawa Lenny’ego i twoja? Wiesz, z tym „pseudo” zdradzaniem – zaczął temat Ryan, chcąc przyjaciela jakoś zagadać.
— Em… no tak, tak, rozwiązała się – powiedział po chwili namysłu i oderwał się od szyby. Zerknął na kierowcę i postarał się uśmiechnąć, ale marnie mu to wyszło.
— Wiesz, Charlie. Według mnie niepotrzebnie tak go o to męczyłeś. To wręcz niemożliwe, żeby zostawił cię dla jakiejś cycatej sekretareczki. Zawsze tak ze sobą gruchacie, a teraz nagle wszystko miałaby zniszczyć jakaś blond sekretarka? Nie wydaje mi się. Rozumiem twoje obawy, ale Lenny taki nie jest. On cię kocha i mimo waszych trudnych początków nie powinieneś tak go podejrzewać o zdrady na każdym kroku. W związku ważne jest zaufanie, bez niego ani rusz – rozwinął się Ryan, patrząc uważnie na drogę, by przy okazji nie rozbić swojego cudeńka.
— Nie martw się, już jest w porządku, rozmawialiśmy o tym na spokojnie i mam nadzieję, że wszystko się ułoży… — szepnął Charlie, wciąż nie mogąc się przyzwyczaić, że mówiąc o swoim ukochanym nie mówi o Rushu. Aż bolało go od tego serce.
— Słyszałem, że nawet Rush z tobą o tym rozmawiał, że nie widział, żeby Lenny robił jakieś podejrzane czynności względem owej pani – powiedział po chwili i Charlie spojrzał na niego dużymi oczyma. Gdyby coś pił na pewno by się teraz zakrztusił – Bo rozmawiał z tobą, prawda? Sam wiesz, że skoro pracują razem, to na pewno by coś zauważył i…
— Tak… rozmawiał… — powiedział cicho i zaczął się bawić palcami. Coraz mniej rozumiał co się tutaj dzieje. Lenny i Rush pracują razem? Ciekawe, bardzo ciekawe.
— No, jesteśmy! – powiedział po chwili Ryan i zaparkował pod mieszkaniem Jasona. Charlie odpiął pasy i w przeciągu sekundy znalazł się pod drzwiami domu przyjaciela. Tym razem jednak zadzwonił. Po jakimś czasie otworzył mu Jason, który zmrużył brwi z zaskoczeniem.
— Charlie? Co tu robisz, nie mówiłeś, że wpadniesz. Ale to miło, że jesteś. Coś się stało? Mogę ci jakoś po…
— RUSH! – krzyknął młodszy tatuażysta, gdy zauważył swojego ukochanego za Jasonem. Minął go biegiem i momentalnie wtulił się w chłopaka, praktycznie płacząc – Oh, Rush. Boże, tak się boję. Budzę się rano a tam zamiast ciebie był Lenny! Ale ja z nim nie spałem, przysięgam, wiesz jak się go boję! Kocham tylko ciebie, nigdy cię nie zdradziłem i nie zdradzę! Oh, Rush, co ty tu robisz? Wszędzie cię szukałem, jak dobrze, że tu jesteś! Rush, kurwa, tak się bałem, dlaczego…
— Przepraszam, Charlie, ale o czym ty do mnie mówisz? – zapytał poważnym, zdystansowanym głosem Rush, powoli odsuwając od siebie tatuażystę. Gdy Charlie spojrzał na jego twarz zobaczył na niej wymalowane zdziwienie, może nawet przerażenie?
— Ale… Ale… Rush, dlaczego taki jesteś? – szepnął długowłosy mężczyzna, czując, jak łzy napływają mu do oczu – To jakiś żart, tak? Wszyscy robicie sobie ze mnie żarty i to wszystko jest nieprawdą…
— Charlie, możesz mi powiedzieć co ty odpierdalasz? – mruknął Jason, z którego twarzy szybko zszedł uśmiech. Wyjął papierosa, odpalił go i wciągnął dym w płuca – Lenny rzeczywiście miał racje, tobie naprawdę już powoli coś odpierdala przez tę zazdrość, ale nie wiedziałem, że jest z tobą aż tak źle.
Chłopak starł łzy z policzków i spojrzał raz jeszcze na Rusha. Wyglądał bardzo podobnie, wprawdzie miał trochę inaczej ułożone włosy, poważny, granatowy garnitur i…
— O kurwa, jesteś Alexem – szepnął cicho i zaczął dłońmi przemierzać jego ramiona, na co Rush momentalnie odskoczył.
— Wybacz mi, Charlie, ale chyba zaszła jakaś pomyłka. Nie wiem o co ci chodzi, nigdy z tobą nie byłem, jestem z Jasonem, wiesz o tym przecież nie od dziś. Jeżeli masz jakieś problemy to nie martw się, możemy zawieźć cię do Lenny’ego i tam wytłumaczymy całą sytuację.
— Nie chcę Lenny’ego, chce ciebie – szepnął cicho i spojrzał ukochanemu w oczy. Te same oczy a jednak inne. To nie był jego Rush, jego kochany Rush, który co noc przytulał go do siebie, robił mu śniadania, pocieszał go gdy był smutny, który szeptał mu do ucha miłe słowa, gdy tego potrzebował…
— Wybacz mi, Charlie, ale wydaję mi się, że jest to niemożliwe – powiedział po chwili Richard i odsunął się od tatuażysty. Podszedł powoli do Jasona i otworzył okno.
— Nie, nie, nie, to nie może być prawda… — powiedział cicho i opadł bezwładnie na ziemie – to nie może być prawda.
— Jest z wami Charlie? Od rana zachowuje się jakoś dziwnie i… o, tutaj jesteś! Jak dobrze, wszędzie cię szukałem! – gdy chłopak usłyszał głos Lenny’ego zadrżał i skulił się na ziemi jeszcze mocniej. Gdy poczuł jego dłonie na swoim ciele zaczął się wyrywać i krzyczał, by mężczyzna go zostawił w spokoju. Ten po kilku minutach poddał się i odsunął się o krok od długowłosego.
— Spokojnie Charlie, zachowaj spokój… — szeptał cicho pod nosem i usiadł pod ścianą. Zaczął się lekko kiwać i po chwili podniósł wzrok na Rusha. Wstał, starł łzy z policzków. Musiał wziąć się w garść i żyć. Żyć dalej razem ze swoim ukochanym.
Podszedł powoli do Rusha i złapał jego policzki w swoje roztrzęsione dłonie. Pocałował go szybko, bojąc się, że zaraz ktoś go od niego oderwie. Ostatnie co usłyszał to jakiś krzyk, prawdopodobnie Jasona i poczuł, że traci grunt pod nogami. Wszystko zaczęło robić się rozmazane, niewyraźne, a cały świat zawirował mu przed oczyma…

*

Był jasny, przyjemny, letni poranek. Słońce wpadało do gniazdka gołąbków i oświetlało krągły tyłeczek tatuażysty, który leżał wtulony w poduszkę i…
— RUSH! – krzyknął Charlie, budząc się gwałtownie. Usiadł na łóżku i zaczął się rozglądać po pokoju. Wszystko wydawało się normalne, mimo tego chłopak czuł nieprzyjemny chłód na ciele.
— Mmm… kochanie, co się stało? – mruknął ciepły, zmęczony głos należący do mężczyzny leżącego obok– miałeś zły sen?
— Oh, Rush – jęknął Charlie wręcz płaczliwie i wtulił się w swojego wybranka. Zamknął mocno powieki i odetchnął głęboko – miałem okropny sen. Śniło mi się, że zamiast ciebie spałem z Lennym, który był podobny z zachowania do ciebie, a Ryan był z Alexem, który zachowywał się jak Lenny! A Jason był z tobą a ty zachowywałeś się jak Alex! To wszystko było takie okropne, i…
Richard słuchał swojego ukochanego ledwo hamując śmiech. Chłopak opowiadał to z takim rozemocjonowaniem, że wyglądał przy tym niesamowicie uroczo.
— Nie wiem co jest gorsze – przerwał mu i przejechał palcem po jego nagim boku– wizja Alexa, który zachowuje się jak Lenny, czy wizja mnie zachowującego się jak Alex. Obie możliwości są dość przerażające i cieszę się, że to był tylko sen.
— Rush… dobrze, że już jesteś obok – wyszeptał po chwili Charlie i mocno wtulił się w wybranka. Leżeli tak dłuższą chwilę, dopóki tatuażysta nie poczuł, jak telefon wibruje na półce obok. Zerknął na wyświetlacz. Dostał nową wiadomość, którą treść cicho przeczytał.
„Hej Kochanie. Skoczymy dziś razem na piwo? Muszę odreagować, miałem jakiś pojebany sen.” Ryan.

5 thoughts on “Zgłoszenie nr 8 – Niecodzienna zamiana ról – by Agata

  1. Omega pisze:

    To jest epickie xD Choć widząc Lennego pędzącego do kuchni bardziej obawiałabym się niestrawności niż próby morderstwa, no ale Charlie to Charlie, a jak coś sobie wmówi to ciężko go przekonać, że jest inaczej. :P Ciekawe czy Ryan w swoim śnie też biegał jak pojebany aby dostać się do swojej pantery :3 I ciekawe jaką miałby minę gdyby zobaczył swojego kochanka z osobowością Rusha, którego darzy ogromną „sympatią” :D

  2. Shivunia pisze:

    Hahahaha, boshe, czytałam to niemalże przez palce bojąc się co się wydarzy dalej! To było straszne. Alex w mojej głowie miał ciarki, a Lenny poszedł się upić. Najdzielniejszy był Rush. Więc szczerze mogę powiedzieć, że jego metamorfoza była najmniej straszna. I ba, jakby Jason też miał ten sen, to w sumie wiele by mu się w życiu nie zmieniło. Nadal miałby przystojnego blondi. Mniejsza trauma niż Charliego i Ryana. I jedyne co mnie pociesza, to że Lenny się goli. Boshe, wyobraziłam sobie Alexa z zarostem… i o boshe. Ale i tak, brudna bluza. omg. W ogóle bluuuuza (nie róbmy z Lennego brudaska).
    Genialna wizja, straszny sen, nie dziwie się, ze Charlie tak to przeżywał. Niby masę śmiechu, a jaki koszmar XD
    Super! Uśmiałam się mimo przerażenia ;D Dzięki bardzo za fika. Mam dziś co czytać po pracy XD

  3. Agata pisze:

    Katka, O.! Sama umierałam ze śmiechu jak to pisałam. A wszystko było inspirowane moim snem, więc pisanie tego sprawiło mi ogromną przyjemność. Mi wyobrażenie sobie takiego Alexa też sprawiło pewną trudność, ale właśnie o to chodziło, odwrócenie go o 180 stopni. A Lenny faktycznie zachowywał się jak jakiś motylek albo chociaż jednorożec, który kupkał tęczą XD To też w moim umyśle wygląda niesamowicie zabawnie.A Rush w moim umyśle wystylizowany na „Alexa”, w gajerku, w eleganckiej fryzurze, pełen dystansu i powagi wygląda niesamowicie seksownie XD ale to chyba przez moje skłonności do pana Alexandra ;-;

  4. Katka pisze:

    Następny fik, haha, czemu Wy tego wcześniej nie wysyłacie, to ja nie wiem XD Ale strasznie się uśmiałam! Jakoś nie wiem czemu szczególnie mnie rozwaliło zniknięcie uśmiechu z twarzy Jasona i „Charlie, możesz mi powiedzieć, co ty odpierdalasz?” XD hahaha, wszystkie postacie w ogóle fajnie przerysowane, podobało mi się :D Nie mogę sobie wyobrazić Alexa w takiej Lenniakowej formie, peeerełka. Jakoś najłatwiej widziałam Rusha, może dlatego, ze wizualnie są z Alexem podobni. Bo i Len jako Rush to komedia. Mega ubaw! Nic tylko współczuć ptaszynce takiego snu, ehehhehehe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s