Project Dozen – 16 – Pierwszy raz

Laptop podłączony pod telewizor w salonie, pożyczone od rodziców dwie puszki piwa, orzeszki w ostrej panierce, koc i poduchy na rozkładanej kanapie. Zdaniem Harley, było aż przesadnie dopracowane, ale w końcu sama zaprosiła Treya, więc chciała, aby bez nadmiaru słów sam trochę ruszył głową. I może była pewną, zdecydowaną dziewczyną, która nie czekała do ślubu, ale miała w sobie też coś z konserwatystki. Na pierwszy raz nie miała zamiaru namawiać chłopaka, z którym oficjalnie chodziła. Na ostatnim spotkaniu się jeszcze się ku temu upewniła, niewinnie pytając, czy jej chłopak będzie tęsknił, na co on odpowiedział, że jak tylko wróci do internatu, zrobi słodkie ślepia do kamerki na laptopie i wyśle jej wyraz tej tęsknoty. Rzeczywiście, wysłał to swoje szczenięce spojrzenie. Poważnie ją tym rozbawił. Na tyle, że wysłała mu w odpowiedzi zdjęcie siebie oglądającej telewizję z podpisem „a ja tak tęsknię”. Był uroczy i może jakby szukała w życiu macho, to za mało męski. Ale jej się podobał. Na tyle, że chciała więcej.
Teraz więc czekała, przeglądając swojego facebooka, aż w końcu usłyszy dzwonek do drzwi.
Tuż obok niej, na jednej z poduszek leżał zielony, duży legwan. Nazywała go Iggy Pop i lubiła z nim chodzić po domu albo wspólnie opalać się z nim na jego tyłach w letnie dni. Zwierz nie był zbyt ruchliwy, tym bardziej kiedy już w domu było chłodniej. Niemniej Harper uwielbiała z nim przebywać i chyba ta potrzeba wzrastała w niej wraz z tym, czym większy był Iggy.
Zwierzę nie zareagowało w żaden sposób, kiedy po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Trey się nie spóźnił. Pisał jej smsa, kiedy wyjechał, że będzie do pół godziny i rzeczywiście, nim nastała piąta popołudniu, wreszcie się pojawił. Chyba że była to niezapowiedziana wizyta sąsiada Harper, niejakiego Paula, który swego czasu lubił sterczeć przy oknie z lornetką z nadzieją, że zobaczy ją nago.
Harper zabrała swoją śpiącą jaszczurkę ze sobą, kładąc ją na przedramieniu i przytrzymując lekko za jedną z przednich nóg. Poszła otworzyć.
— Joł. Wpadłem jeszcze po ptasie mleczko — Trey powitał ją tymi słowami, w jednej ręce trzymając woreczek z czekoladkami i już miał pochylić się do dziewczyny, by przyciągnąć ją i pocałować, ale zauważył stworzenie, które trzymała i cofnął się. — Wow… — rzucił z zaskoczeniem.
— Siema, Trey, wchodź. — Harper przepuściła chłopaka w drzwiach, a całkiem spora iguana podniosła głowę, przekrzywiając ją, ale nadal leżąc na przedramieniu dziewczyny. Zajmowała je całe, a ogon jeszcze zwisał. — Rozgość się, zaniosę Iggy’ego do terrarium.
— Nie uważasz, że miło by było mi wcześniej powiedzieć, że w twoim życiu jest jeszcze jeden mężczyzna? — Trey rzucił żartobliwie, bez pochylania się zsuwając swoje szare trampki i w białych skarpetkach wchodząc w głąb domu.
Był tutaj już raz, ale właściwie tylko na chwilę, kiedy ją odprowadzał oraz kiedy przyjechali po nią z Woodym i Tomasem przed randką w kinie. Nie mógł więc rozejrzeć się dokładnie po całym domu, nie mówiąc już o zobaczeniu jej pokoju.
— Jesteś zazdrosny? A chcesz zobaczyć, w jakiej klatce zamykam tego złego drugiego mężczyznę? — Harper zaśmiała się i chwyciła go za rękę. Jaszczurka poparła się w tym czasie wygodniej na jej ręku, trochę się rozbudzając ciepłotą jej ciała.
— Jak nie masz obok zapasowej, w której zamykasz swoich prawdziwych chłopaków, to bardzo chętnie — odparł gość, bawiąc się po drodze jej palcami.
— Nie, ale byś się z Iggy’m zmieścił do jego. Wiesz, to jaszczurka moja i ojca, on woli go w terrarium, ja na ramieniu, ale dlatego chłopak ma naprawdę fajny domek.
Poprowadziła go przez salon, gdzie Trey zobaczył rozłożone, duże łóżko i telewizor, a potem do jednego z pokoi. Małego, ale jak się okazało, całkowicie poświeconego dla jaszczurki. Po jednej stronie był regał z roślinami, odżywkami, witaminami i wagą kuchenną. Na dole stała mała lodówka, a cała druga ściana była zagospodarowana na ogromne terrarium. Z konarami drzewa, liśćmi, specjalnymi żarówkami, zbiornikiem z wodą i co tylko jaszczurka może zapragnąć.
— Mmm… ktoś tu jest rozpieszczany… — Trey rozejrzał się z zaciekawieniem po całym pomieszczeniu i zbliżył się do terrarium, by obejrzeć znajdujące się w środku rzeczy. Naprawdę jaszczurka musiała tu mieć wygodnie. Taki swój indywidualny, dziki świat. — Jest jeden, czy masz dla niego jakąś pannę?
— Jest jeden. Nie myślimy o rozmnażaniu, więc jest samotny. Nie przeszkadza mu to, tak mi się przynajmniej wydaje — Harper wyjaśniła, odkładając jaszczurkę do terrarium. Była ciężka, a Harper wiedziała, że może jeszcze trochę urosnąć. Uważała się przy tym za szczęściarę. Miała własnego zielonego legwana, a nie psa czy kota.
Kiedy Iggy był już na gałęzi, umyła dłonie w znajdującym się także w pokoju maleńkim zlewie.
— Chodź do salonu. Czy jeszcze chcesz wycieczkę? — zagadała, kiedy już wypchnęła swojego chłopaka z pomieszczenia, a drzwi za sobą zatrzasnęła nogą.
— Możesz mi pokazać swój pokój — odpowiedział, ale zanim pozwolił dalej się poprowadzić, przyciągnął dziewczynę za talię i pocałował ją. Delikatnie, choć podrażnił przy tym jej wargi swoim kolczykiem w języku.
Harper objęła go za szyję i sama też go pocałowała. Potem, nim puściła, ścisnęła go za pośladki.
— Lubię je. — Zaśmiała się i poprowadziła go do swojego pokoju korytarzem. — Ale ostrzegam, myślałam, że będziemy siedzieć w salonie, więc w pokoju nie mam jakoś specjalnie posprzątane. Stary tekst, co nie?
— Taaa i jest zajebiście niezręcznie, kiedy ten syf oznacza odpicowane wszystko na błysk. Nie rób mi tego, bo się zamknę w sobie, jak wrócę i zobaczę pokój mój i Woody’ego — odparł z rozbawieniem, mijając po drodze kilka par drzwi. Pewnie do sypialni jej rodziców, może łazienki czy garderoby. Z tego co wiedział, nie miała rodzeństwa, więc dodatkowo trochę jej zazdrościł, że mieszka w takim dużym domu sama z rodzicami. Takie wyjazdy starszych były więc dobrą okazją na jakieś imprezy.
— Nie mam skarpetek na podłodze, ani bielizny wystającej z szafek, więc może być trochę lepiej niż u ciebie. Ale kiedyś, lata temu, pamiętasz, były takie programy, co koleś czy laska wybierał, z kim chce iść na randkę po pokoju tej osoby. Ciekaw, czy byś mnie wybrał! — Zaśmiała się i w końcu otworzyła drzwi, do których był przybity znak drogowy z napisem „stop”.
Niezły początek, przemknęło przez myśl Treyowi, który jednak szybko skupił spojrzenie na wnętrzu pokoju, a nie na drzwiach. Już kilka razy wyobrażał sobie pokój Harper i zawsze miał nadzieję, że nie ma tu plakatów jakichś tandetnych zespołów albo nie daj Boże Justina Biebera. Na szczęście już raz zdążyli oboje popłakać się ze śmiechu podczas oglądania jakichś jego obciachowych zdjęć na Internecie, więc już wiedział, że nie była jedną z tych psychofanek, jakie miał wrażenie, że spotyka na każdym kroku.
W środku zastał względny porządek. Nie żeby się zdziwił. Łóżko jednak nie było zaścielane z przesadną manierą, a na nim leżał plecak z wybebeszonymi z niego książkami i poskręcanymi słuchawkami. Co jednak bardziej rzucało się w oczy niż pościel w zebrę, to ściana, która była za wezgłowiem łóżka. Była pozbawiona tynku i cała z cegieł. Na niej poprzybijane były winylowe płyty, których środki zamiast etykiet miały lusterka. Tuż pod sufitem była długa, okalająca cały pokój półka, na której Harper poustawiała książki, a pod nią podczepione zostały małe halogeny i listwa diodowa. Poza tym w pokoju znajdowała się długa komoda, zagracona ramkami na zdjęcia, kosmetykami, perfumami i dużym, starym radiem, na którym stał kineskopowy, maleńki telewizorek. Przypuszczalnie nawet nie działał, a tylko służył jako ozdoba. Wieża musiała już spełniać swoją funkcję, bo odchodziły od niej dwa wysokie, stojące na podłodze głośniki, na których już były wieże z opakowań na płyty z muzyką. Kiedy weszli głębiej, Trey zauważył, że ściany, poza tą ceglastą, mają jeszcze dwa kolory. Te po bokach szary, a ta, gdzie znajdowały się drzwi, czarny. Do tego, poza przyklejonymi do niej plakatami, pomazana była kredą, która leżała w salaterce, na najniższym stopniu regału z bibelotami, który przypominał stopnie. Całość wystroju uzupełniała amerykańska flaga, jeszcze jeden znak drogowy i metalowe skrzynie w nogach łóżka, w jakich przewozi się sprzęt muzyczny.
— Dużo rzeczy jest właśnie ze sklepu ze starociami. Chociażby ten stary telewizorek. Fajny jest, co?
Trey mimowolnie zagwizdał, rozglądając się. Podszedł do telewizorka i pochylił się, widząc w nim swoje odbicie.
— No, nieźle… Serio widać, że lubisz takie rzeczy. Zajebista ściana. — Skinął na cegły. — Ogólnie… wyglądał całkiem zajebiście. Pasuje do ciebie.
— Dzięki. Ja uwielbiam tę. — Poklepała zamalowaną na czarno ścianę i wzięła kredę. — Jest pomalowana taką farbą, że jest jak wielka tablica. Więcej odkurzania trochę, ale nie mam uczulenia, więc jest spoko, a mogę se zawsze napisać coś na niej, aby nie zapomnieć, jak będę wychodzić — dodała, rysując gwiazdkę.
— Taki szpan, a ty nie chciałaś mi tego pokoju pokazać? — Trey uśmiechnął się kątem ust i z krótkim „mogę?” sięgnął po drugi kawałek kredy. Kucnął przy ścianie i narysował pacyfkę.
— Rysuj, co chcesz, póki nie będzie to kutas albo cycki. Albo coś równie nieestetycznego. A pokazywać, nie, że nie chciałam, ale pościel w zeberkę i kłaki z moich włosów na podłodze, bo nie odkurzałam z tydzień, to wiesz, nie jest coś, czym porządna dziewczyna się chwali.
— Fajne masz te „kłaki”. — Trey zaśmiał się i u dołu pacyfki dopisał jeszcze „for everyone”, nim się wyprostował i odłożył kredę. — Mój pokój w internacie wypada blado przy twoim zmyśle artystycznym — dodał, przyciągając ją znowu do siebie i gładząc palcami po biodrze. — Ale siedzimy w salonie, ta?
— Siedzimy w salonie. Coś obejrzymy, co? — zasugerowała, przygryzając na moment dolną wargę. — I przy okazji możesz mi opowiedzieć o swoim pokoju w domu. Tak na wyrównanie.
— Jest mniejszy. Mam jeszcze dwie deskorolki, ale od jakiegoś czasu tylko wiszą na ścianie — odpowiedział, już wyciągając ją za rękę z pokoju, ale nie odlepiając się. Zrewanżował się też i pomasował jeden jej pośladek, by być kwita, chociaż i tak miał wrażenie, że Harper częściej maca jego tyłek niż on jej cycki. — Wiesz, robią za półkę na różne pierdoły, ojciec mi to tak przykręcił fajnie za kółka. Jedna ściana wygląda trochę podobnie jak twoje cegły… tylko nie ma autentycznych cegieł, a tak została pomalowana, żeby potem graffiti, które mi kuzyn zrobił, wyglądało lepiej.
— Masz graffiti i kuzyna, który robi graffiti? Hmm… ile ma lat? Przystojny? — Zaśmiała się i w końcu wyprzedziła Treya w korytarzu, aby już w salonie pierwsza usiąść na łóżku. Zrzuciła poduszkę, na której leżał Iggy, na ziemię i wyciągnęła nogi na rozłożonej kanapie.
— Nie taki jak ja i nie umie jeździć na desce. To powinno ci wystarczyć — odpowiedział z uśmiechem i zajął miejsce obok dziewczyny. Odsunął przy tym na bok ptasie mleczko, które przyniósł. — Co chcemy oglądać? — zapytał, podkładając rękę pod głowę i przyglądając się Harper. Naprawdę mu się podobała. Była taka inna od większości nastolatek, które widywał. bardzo w jego guście, nie tylko z wyglądu, ale i z zainteresowań. A te dodatki w stylu dziwnego pupila czy zamiłowania do staroci sprawiały, że była w jego oczach jeszcze bardziej… barwna. — A, i Woody pytał, kiedy twoi starsi wracają, bo chyba liczył, że zorganizujesz jakąś imprezę.
— Przyznam, że nie myślałam o tym, ale można by było zrobić. Tylko wiesz, ja nie mam aż tylu koleżanek, aby to nie wyglądało jak męski burdel jak sprosisz pół akademika. — Dziewczyna przysunęła się bliżej chłopaka, po czym jednak się podniosła, aby wziąć pilota i klawiaturę. Włączyła telewizor, przełączyła opcje i po chwili oboje widzieli ekran laptopa na dużym telewizorze na ścianie. — I zapomniałam zgasić światła — jęknęła na koniec, w efekcie musząc wstać. — Chcesz coś pić? Mamy szalone dwa piwa. Nie, nie na głowę.
— Może być piwo, to i tak rarytas, bo się nie spodziewałem. Dobra dziewczynka — mruknął i nim pozwolił jej odejść, przyciągnął ją za szyję i cmoknął w usta. — A sprosić mógłbym co najwyżej pięć, sześć kumpli z akademika. Woody może jakieś koleżanki tu ma, musiałbym zapytać.
— To możemy pogadać. Napisz mu, że jest możliwość, ale nie chcę roznieść domu. Iggy byłby nieszczęśliwy, a jakby go jeszcze jakiś pijany zaczął lizać, to mógłby się pochorować i miałabym problemy — dodała, wychodząc do kuchni po dwie butelki piwa i jeszcze popcorn z mikrofali.
Trey w tym czasie sięgnął po telefon z kieszeni i napisał szybko smsa do Woody’ego. „Bracie, myśl o tym, kogo zabrać jutro do Harp, bo będzie ta impreza. Ale bez ekscesów, nie chce połowy szkoły.” Wysłał i usiadł wygodniej. Zawahał się przed zapaleniem, ale nie wiedział, czy można to zrobić u Harper w domu, a nie miał takiego ciśnienia, więc sobie darował.
Po chwili dziewczyna wróciła, podała Treyowi butelkę i kubełek popcornu, zgasiła światło i usiadła na rozłożonej kanapie.
— Napisałeś? I co oglądamy, mam… — zawiesiła się, wsuwając butelkę między uda i pokazując folder z filmami z laptopa. — To. Jakieś sugestie? Tu są wszystkie, jakich nie widziałam.
Trey wzruszył ramionami, bo tak naprawdę było mu obojętne, co obejrzą.
— „Obecność” to ten horror, taa? Może to — zasugerował, podsuwając się bliżej dziewczyny, by czuć ramieniem jej ramię. Stuknął przy tym swoją butelkę o jej i napił się. Mmm… lubił piwo.
— Może być. A…. — zawahała się. Co można było zrzucić zarówno na fakt, że włączała film, jak i że nie była pewna, czy o coś spytać. — Ten… Bo zostajesz na noc? Bo po piwie ja cię nie odwiozę, wiesz o tym?
Trey zerknął na nią i skubną ją wargami w kącik ust.
— Jak mnie nie wyrzucasz, to chętnie zostanę. Szkoda tylko, że nie zabrałem bielizny na zmianę… Kurwa, chyba będę musiał bez żadnej spać… — dodał, ściągając brwi w udawanej konsternacji. — Woody mi będzie musiał jutro jakąś przywieźć.
— I będzie ci gatki wybierał? — Harper uśmiechnęła się podstępnie i z wyraźnym rozbawieniem. Byłaby niemożliwie zazdrosna, gdyby Woody był dziewczyną.
— Taa, będzie musiał. Ale jeszcze nie widziałem go z nosem w męskiej bieliźnie, więc fetyszu nie ma, to chyba mogę go dopuścić do swojej szuflady ze slipami.
— Naprawdę, macie spoko relacje. No, chyba że swoją mamę też dopuszczasz do swojej bielizny? Może ci ją też układa? — drażniła się z nim, popijać piwo i nie patrząc na zapauzowany film. — Ale, bo popcorn wystygnie, a filmu nie obejrzymy. Strachliwy jesteś?
— Nie będę srał w gacie. Ale przytulić się możesz, wiesz? — dodał z lekkim uśmieszkiem i wpakowawszy do ust garść popcornu, objął dziewczynę za szyję, półleżąc na rozłożonej kanapie.
Harper skorzystała z zaproszenia, sama wtuliła się w bok chłopaka i wcisnęła play. Pojadała popcorn, popijając go piwem i mając nadzieję, że jednak nie okaże się to żałosnym pseudo-horrorem. Lubiła się bać, ale tylko z kimś.
— Jesteś wierząca? — rzucił Trey po jakimś czasie oglądania filmu, który, jak już zauważyli, skupiał się w dużej mierze na opętaniu. Temat religii więc sam mu się nasunął, mimo że wiedział, że jest śliski i nie zawsze takie dywagacje kończyły się dobrze.
— Nie bardzo. A ty?
Trey possał dolną wargę w wyrazie zamyślenia, chwilę tylko obserwując, jak na ekranie coś wciąga matkę do piwnicy.
— Jakby mnie coś takiego spotkało, to bym uwierzył, że to coś z piekła, a nie szukał racjonalnych wyjaśnień — mruknął w końcu, nie odpowiadając jednoznacznie.
— Co nie zmienia faktu, że na przykład wierzę w duchy. Oglądałeś Amitivil? Anatavill, nie pamiętam jak to było… — Harper drgnęła, kiedy jedne z drzwi w filmie trząsnęły. Starała się nie bać, ale reagowała i tak dość nerwowo. Aż niżej zjechała, aby bardziej okryć się ramieniem Treya.
Ten cmoknął ją dodatkowo w skroń, tuż przy rozpuszczonych, jasnych włosach i napił się piwa. Już mu się kończyło, ale starał się nie pić szybko.
— Nie, o czym?
— O rodzinie, która zamieszkała w domu, gdzie był chyba jakiś duch. I ten duch był związany z miejscem i opętał faceta i potem było nieciekawie. Też fajny. Ale ksiądz, co tam był, był fajniejszy niż ci tutaj. Co muszą wszystko… rozpatrzeć.
— Taa… biurokracja — mruknął chłopak, wiedząc, że jakby zareagowano wcześniej, to można by uniknąć wielu szkód. Ale późna reakcja była bardzo często głównym problemem, więc nawet sobie nie strzępił na to języka. — Ale takie horrory o opętaniu są dobre. Bardziej „bliskie” się wydają, jak się jest wierzącym i ma się wrażenie, że to na serio może się zdarzyć. Co innego rzeczy wyssane z palca — dodał, niespiesznie głaszcząc dziewczynę po ramieniu i przyglądając się upadającym na ziemię obrazom na ścianie w domu na filmie.
Chwilę nic nie mówili, tylko oglądając. Harper też zaniechała odpowiedzi, chociaż uważała, że bać można się nawet bez wiary w cokolwiek.
— Uh… Cholera, nie podoba mi się… — rzuciła w końcu, sięgając po koc i zakrywając stopy, jakby to miało jej jakkolwiek pomóc. Miała pietra, bo jak często filmy na faktach były bardzo mocno nie na faktach, tak ten miał w sobie pewną dozę autentyczności. Może przez sprzęty, jakimi się posługiwali ludzie na nagraniach, może przez niewinność niektórych nagłych wydarzeń, a może film zwyczajnie był straszny, bo autorzy dobrze umieli podkręcić atmosferę.
Trey dopił piwo na raz, wychylił się, żeby odstawić butelkę na podłogę i mając już wolne ręce, przygarnął do siebie Harper. Tak żeby w razie czego mogła schować twarz w jego szyi.
Harper jednak nie oderwała wzroku od ekranu. Co prawda zasłaniała go czasami butelką piwa, ale niczego nie zrobiła poza chronieniem karku ramieniem chłopaka.
Film na tyle ich wciągnął, że nie rozmawiali wiele w trakcie. Gdy nadeszło apogeum i akcja przeniosła się do piwnicy, gdzie bohaterowie zaczęli egzorcyzmy nad opętaną matką, nawet Trey oddychał dużo ciężej. Okej, to było mocne. Ale… piwo też zadziałało jak każde inne piwo — moczopędnie. Więc odchrząknął i trochę w najmniej odpowiednim momencie rzucił:
— Poczekasz chwilę? Muszę skoczyć do łazienki.
— Teraz? Nie wytrzymasz? — Harper jęknęła, wychylając się szybko, aby zastopować film. Nie chciała tracić czasu na gadanie o sikaniu, kiedy tak dużo się działo.
Trey westchnął ciężko i zacmokał.
— Szybko się uwinę — zapewnił i cmoknął ją, zsuwając się już z łóżka.
Dziewczyna przewróciła oczami, ale już nic nie dodała. Dopiero potem przypomniała sobie, że nie wskazywała mu łazienki.
— Trey, drugie drzwi na prawo!
— Okej! — odkrzyknął chłopak, zostawiając ją sam na sam z ekranem, pościelą i ciszą w domu.
Harper, aby o tym nie myśleć, oparła się nisko na kanapie i dopiła piwo, pojadając z pasją resztki popcornu. A tak naprawdę, to już nieuprażone twarde ziarna z solą.
Czekała kilka minut, aż w końcu usłyszała ciche kroki za plecami. O mało nie dostała zawału, ale to był tylko Trey, który znowu położył się obok niej. Objął ją i odetchnął, nastawiając się na dużo emocji podczas momentu kulminacyjnego na filmie.
— Dajesz, mała.
— Mała — dziewczyna prychnęła pod nosem i włączyła dalszą część filmu. Musiała przyznać, że był straszniejszy niż przypuszczała, że będzie. A przynajmniej kiedy działy się te wszystkie niepokojące rzeczy w domu.
Udało im się obejrzeć go do końca bez okrzyków strachu. Leżeli tylko blisko siebie, objęci, obserwując z uwagą, jak egzorcyzmy wreszcie odnoszą skutek. Film pozostawił ich jednak w dużym napięciu i nawet kiedy już poleciały napisy, nie mogli jakoś głębiej odetchnąć.
— Dobry był — skomentował w końcu Trey. — Dobrze, że nie mam schiz i Woody nie będzie musiał mnie w pokoju w nocy za rękę trzymać. Ktoś mógłby być zazdrosny — dodał z lekkim uśmiechem, samemu przesuwając palcami w górę i w dół ramienia dziewczyny.
— Ktoś? Woody znalazł sobie w końcu kogoś? — Harper zaśmiała się, dogryzając Treyowi i śmiechem rozładowując napięcie.
— Tak na serio to chyba tak — odpowiedział z uniesieniem brwi i w końcu uniósł się, żeby włączyć jakieś światło. Nie lampę zwisającą z sufitu, ale chociaż te mniejsze. — Kręci z jakimś nerdem w szkole.
— No, to faktycznie ktoś mógłby być zazdrosny, jakbyś mu się wpakował do łóżka. — Dziewczyna odstawiła klawiaturę i pilota po tym, jak włączyła jakąś muzykę i wyłączyła telewizor. — Zapalasz, bo boisz się ciemności? Myślę, że nikt cię tu nie zje.
— Zapalam, bo ledwo cię widzę, ale mogę zgasić, jak nie chcesz, żeby sąsiedzi podglądali. — Uśmiechnął się do niej przez ramię i kilka razy cyknął w kontakt, włączając i wyłączając lampkę stojącą na komodzie.
— Nie zapalaj więc za dużo, mam pojebanego sąsiada. Kiedyś próbował mnie podglądać w pokoju, ale przestał jak wybiłam mu zęby. Starym budzikiem. Ale nie taki był zamiar — dodała na koniec już usprawiedliwiającym się tonem.
— Jak to próbował cię podglądać w pokoju…? — Trey za to zrobił poważniejszą minę i wreszcie ponownie usiadł obok niej na nieco skołtunionej pościeli.
— No, jak to durny gówniarz. Aby cycki zobaczyć, jak się przebieram. Kiedyś go przyuważyłam, otworzyłam okno i jebłam w niego starym budzikiem. Naprawdę, nie przypuszczałam, że trafię w twarz. Chciałam go tylko nastraszyć — wytłumaczyła ze spokojem i lekkim rozbawieniem. — To dawno było, Trey, trochę urósł, trochę zmądrzał, trochę dostał opierdol za brak zębów i rachunek od dentysty.
— Spoko… — mruknął chłopak, chociaż jakoś dziwnie ciśnienie mu skoczyło na myśl, że jakiś kutas podglądał jego dziewczynę. Spojrzał na nią czujnie, mrużąc te swoje niebieskie ślepia. — Czyli nie muszę mu wpierdolić?
— Raczej nie. Trochę głupio jednak bić kogoś za zbrodnie sprzed lat, za które już oberwał — odparła z przebiegłym uśmieszkiem na twarzy i objęła chłopaka za szyję. — A co, zazdrosny, że sobie pooglądał?
Trey skrzywił się na samą myśl, za to sam wsunął powoli dłonie pod bluzkę Harper, na jej plecach, gładząc jej ciepłą skórę.
— Jak znowu będzie próbował, to nie zawahaj się mnie poinformować. Niech wie, kto cię może taką oglądać, a komu się za to należy po mordzie.
— Uuu… jaki bojowy nastrój. Podoba mi się — Harper zamruczała nisko, mrużąc przy okazji oczy i wychylając się do niego, aby go pocałować. Pomasowała przy okazji skórę jego głowy, po czym podrapała pieszczotliwie.
W obliczu takich pieszczot dłonie Treya też czynniej masowały jej plecy, a jego usta i język z kolczykiem odpowiadały na pocałunek. Do tego Harper po chwili poczuła, jak palce chłopaka delikatnie zahaczają o zapięcie jej stanika i rozpinają go. Odetchnęła głębiej i zerknęła na jego twarz. Dostrzegła na niej rosnące pożądanie, a niebieskie oczy Treya wpatrzone były w jej własne.
— Uprzedź, jak będziesz chciała rzucić jakimś budzikiem — powiedział cicho, z lekkim uśmiechem i pogładził kciukiem skórę pod rozpiętym stanikiem.
— Nie mam żadnego pod ręką — odparła i znowu go pocałowała, po czym wyprostowała się i sama sięgnęła pod jego koszulkę. Jej ton też trochę złagodniał i spoważniał.
Trey czuł, że bardzo szybko gorąco ogarnia jego ciało. Do tego przyjemnie rozluźniał go fakt, że byli tu sami, nie musieli się martwić nagłym najściem kogokolwiek i najwyraźniej Harper miała ochotę na… coś więcej.
Zrzucił przez głowę koszulkę, po czym sam zaczął podwijać jej bluzkę, całując ją przy tym po policzku i szyi. Harper od razu zsunęła dłonie na jego plecy, a następnie boki.
— Chyba nie pytałam… Masz jakieś blizny po tej swojej desce?
— Zdarzyło mi się złamać rękę czy nogę, ale blizny… Nie, jakoś dobrze się goję. Moja matka jest przyzwyczajona, że często wracam poobijany i trzyma w domu sporo preparatów. Maści, żele… — wyjaśnił i zdjął jej bluzkę, a odpięty stanik już tylko wisiał jej na ramionach. Poczuł mocniejsze gorąco na policzkach na widok jej piersi. — A co? Fetysz?
— Bo… bo myślę, czy coś dziwnego wyczuję pod palcami — odparła i zsunęła stanik, odrzucając go zarazem z bluzką, jaką zabrała Treyowi. Przysunęła się jednak szybko do niego, aby ten prędzej mógł poczuć jej sutki na klatce piersiowej niż mógł na nie popatrzeć.
— Chyba nie, choć jestem chudy, więc co najwyżej kręgosłup — odpowiedział z rozbawieniem i objął ją, masując jej plecy. — A ty? Masz jakieś?
— Po pieprzyku na plecach. Musiałam usunąć, bo zaczepiał o stanik. Ale tak, to raczej nie. — Zaśmiała się, coraz bardziej rumieniąc się na twarzy. Pocałowała go w policzek i na moment przytuliła. Nie trwało to jednak dłużej niż dwie sekundy, bo zaraz po tym skubnęła ucho Traya.
Chłopak od razu odetchnął głębiej, a jego dłonie jakoś same podążyły w dół ciała Harper. Gładziły je, w końcu sięgając opuszkami pod pasek jej spodni.
— Połóż się — poprosił cicho, tuż przy jej uchu.
Dziewczyna jeszcze krótko zerknęła na bok jego twarzy, po czym faktycznie zrobiła, jak zasugerował. Oblizała usta, przełknęła ślinę i patrzyła z dołu na swojego chłopaka wyczekująco. Ujrzała, jak spojrzenie jego niebieskich oczu pomknęło po całej jej postaci. Nie nagle i żarłocznie jednak, a powoli, jakby oglądał i podziwiał wszystko. Od szczupłej szyi, przez widoczne obojczyki, małe piersi ze sztywnymi sutkami i płaski brzuch. Uklęknął nad nią, przytrzymał z boku jej twarz i pocałował powoli i głęboko.
Harper westchnęła głęboko, a po jej skórze przeszedł dreszcz, zostawiając po sobie gęsią skórkę. Usta Treya za to podążały skutecznie, choć powoli w dół. Całowały jej rozgrzaną skórę. I kiedy spoczęły już na jej piersiach, drażniąc sutki kolczykiem w języku, dłonie chłopaka zaczęły powoli rozpinać jej spodnie. Harper westchnęła głębiej, unosząc klatkę piersiową i pomasowała go po ramionach szczupłymi palcami.
— Podoba się?
— Cała mi się podobasz — odpowiedział chłopak, spojrzał na nią w górę i cmoknął sutek. Potem oblizał się, jakby jego smak był wyjątkowo dobry.
— I tak mi mów.
Trey uśmiechnął się kącikiem ust i rozpiął zamek w jej spodniach.
— Będzie ci tak dobrze, że też tak będziesz o mnie myśleć — zapewnił ją i tym razem zsuwając się pocałunkami po jej brzuchu. Kilka razy cmoknął pępek, coraz bardziej zbliżając się do jej krocza.
— Nie mów, że jak byłeś mały, to wylizywałeś kubeczki po jogurcie językiem. — Harper zażartowała, teraz dotykając sama swojej piersi, skoro już Trey był za daleko.
Trey nie powstrzymał się przed śmiechem i spojrzał na nią z rozbawieniem z uniesionymi brwiami.
— Nie przypominam sobie, ale mam nadzieję, że ci się spodoba — odpowiedział i zsunął jej spodnie w dół. Na razie bez bielizny, bo mimo że wszystko w nim krzyczało, że chce już, natychmiast, tak chciał się sprawdzić w ich pierwszym razie, więc starał się stopniować napięcie.
— Też taką mam nadzieję. Zresztą, już mi się podoba, że w ogóle się tam wybrałeś — odparła, starając się za bardzo nie denerwować. — Ale chodź tu jeszcze do mnie na chwilę — poprosiła, sama się bardziej siadając na łóżku.
Trey odrzucił na bok jej spodnie i spojrzał jej w oczy pytająco. Posłusznie jednak się zbliżył i cmoknął w usta.
— Mmmm? — mruknął i przesunął nosem po jej ciepłym policzku.
Harper, objęła go za kark, i pociągnęła w dół, opadając znowu na materac. Pocałowała go soczyście w usta, dopiero teraz rozsuwając nogi i opierając udem o bok chłopaka.
— Denerwujesz się? — Trey szepnął w jej usta, sunąc dłonią w dół jej ciała, żeby w końcu dotrzeć do bielizny i delikatnie ją obsunąć. Aż go coś skręcało, żeby już ją tam dotknąć i zrobić jej dobrze.
— Odrobinę. I nawet nie próbuj mi wmówić, że ty w ogóle, bo ci nie uwierzę. Albo nie będę chciała uwierzyć — odparła i wyprężyła się pod nim, kiedy poczuła jego palce na swojej wydepilowanej skórze, tuż nad łechtaczką.
— Też… Jak diabli — przyznał z lekkim uśmiechem i ponownie zsunął się w dół jej ciała. — Głównie tym, jak będziesz reagować i czy będzie ci dobrze — dodał już bardziej do jej ciała. Obsunął bieliznę i złożył mokry pocałunek na jej wzgórku łonowym.
Harper już nic nie dodała, tylko westchnęła ciężko. Przesunęła szczupłą dłonią po swojej szyi, a potem po włosach. Z napięciem i przygryzioną wargą patrzyła na poczynania swojego chłopaka.
Szybko odczuła, że kolczyk w jego języku podczas tej czynności był bardzo dużym plusem. Co raz czuła go na swoich wrażliwych miejscach i stymulował ją wyjątkowo mocno. Do tego jedna dłoń Treya w tym czasie masowała jej udo, a palce drugiej powoli zaczęły pracować nad jej wnętrzem. Dosłownie powoli, bo na razie głównie skupiał się na tym, żeby dać jej przyjemność oralną.
Harper stęknęła cicho i przymknęła na moment oczy. Robiła się coraz bardziej wilgotna, a do tego było jej znacznie cieplej. Pod palcami, które znowu trzymała na swojej klatce piersiowej, czuła, jak szybko bije jej serce.
Trey cały czas zerkał na nią w górę, samemu mając bardzo dużo satysfakcji, kiedy widział, jak dziewczyna się rozgrzewa. Sam miał już ciasno w spodniach i najchętniej otarłby się o cokolwiek, ale przecież dziewczyna miała pierwszeństwo. Miał zamiar przestać dopiero, kiedy poczuje na palcach, jak ściska się przy orgazmie, więc polizał ją znowu mocniej kilka razy i pieścił dalej językiem.
Harper coraz głośniej reagowała, ale na pewno nawet nie w połowie tak jak laski na pornosach. Co raz przesuwała dłonią, a to po swoim brzuchu, a to po piersiach. Zginała palce u stóp.
— Trey… ?
Chłopak zerknął na nią w górę i cmoknął jej ciepłą skórę.
— Co tam, mała? — zamruczał.
— Dobrzeee…
Gorące powietrze z ust chłopaka ogrzało jej ciało, gdy ten odetchnął z ulgą, satysfakcją i podnieceniem. Kiedy ją sobie tak wyobrażał, nawet nie przypuszczał, że może być taka seksowna i podniecająca. Gdyby sam nie czuł tak wielkiego ciśnienie, mógłby nie przestawać i robić to dalej.
— Mhm, czuję, jak parzysz. Ale… — zamruczał i znowu polizał ją kilka razy. — Jeszcze nie znam za dobrze twojego ciała. Jak będziesz gotowa, powiedz — poprosił, dołączając kolejny palec, żeby odpowiednio ją rozluźnić, bo czuł, że jest bardzo ciasna, ale na szczęście też mokra.
Harper stęknęła nisko i zakręciła biodrami, dopasowując się. Miała przyjemne ciarki na całym ciele i bardzo, bardzo twarde sutki sterczące aż zaczepnie na małych piersiach.
— Masz prezerwatywę, co nie?
— Mm… Mhm… W spodniach w portfelu — wyjaśnił niewyraźnie i tym razem cmoknął wnętrze jej gładkiego uda. — Jesteś taka chuda — rzucił z krótkim uśmiechem. Podobało mu się to. Te jej drobne proporcje.
— Też nie jesteś najbardziej napakowanym facetem — odparła, uśmiechając się i podnosząc do siadu. — Ale podobasz mi się taki — dodała, dotykając dłonią jego krocza.
Czuła tam, jaki jest twardy. A Trey, jakkolwiek lubił ciasne spodnie, właśnie miał ochotę je pociąć nożyczkami, zedrzeć albo spalić, bo czuł, że jeszcze kilka minut, a penis zacznie go w nich boleć.
Uniósł głowę i cmoknął jej pierś, a potem szyję, równocześnie sięgając do kieszeni po portfel.
— Wyjmij ją i je zdejmij. — Harper odchyliła lekko szyję, ciekawa jego ciała.
Trey nie miał zamiaru się ociągać wobec takiej sugestii. Nie miał kompleksów, jeśli chodziło o rozmiary, ale i tak czuł lekkie podenerwowanie, kiedy zsuwał spodnie, skarpetki i bieliznę. Jego kości biodrowe były dość mocno widoczne, bo był naprawdę wyjątkowo szczupły.
Prezerwatywę wyciągnął z portfela i odrzucił go gdzieś na bok, nim zerknął na twarz swojej dziewczyny.
Harper od razu spojrzała w dół jego ciała, na jego krocze. Położyła mu dłoń na biodrze i przygryzła wargi.
— Będziemy się obijać miednicami. — Zaśmiała się, wychyliła i pocałowała go w usta, jednocześnie obejmując jego członek dłonią. Aż zadrżała z podekscytowania.
Trey za to wypuścił głośniej powietrze i sam pocałował ją dużo mocniej i namiętniej. Przytrzymał ją przy tym z boku twarzy, czując się rozgrzany do niemożliwości. Jakby w salonie było czterdzieści stopni!
Na ślepo otworzył prezerwatywę i jeszcze polizał usta Harper, po czym spojrzał w dół.
— Założysz mi?
— No, mogę spróbować. Z raz to robiłam — przyznała, przytrzymując jedną ręką penisa Treya, a drugą nasuwając na niego prezerwatywą. Starała się być przy tym ostrożna. Jednocześnie czuła przy tym mocne szumienie w głowie i dudnienie w klatce piersiowej.
— Nie chcę rozmawiać o innych twoich razach, kiedy cię mam w ramionach — Trey odmruknął od razu i jeszcze raz przyciągnął ją do siebie do mocnego pocałunku, nim sprowadził ją znowu na plecy, zawisając nad nią. Sięgnął dłonią pomiędzy jej uda, by wyczuć, jak tam jest wilgotno. — Nie spinaj się — poprosił miękko, samemu czując, jak drży mu głos z podniecenia i stresu zarazem.
— Postaram się. I to… Ach, nieważne — westchnęła i wychyliła się w górę, aby go pocałować. Rozsunęła przy tym szerzej nogi, patrząc z wyczekiwaniem na swojego chłopaka. Oddychała szybko i głęboko.
Po chwili poczuła, jak czubek penisa Treya, odziany w prezerwatywę, przesuwa się w górę i w dół jej krocza, rozsmarowując wilgoć. Potem delikatnie naparł, kiedy chłopak się odpowiednio nakierował i przy okazji objął dziewczynę, by poczuła, że jest blisko.
— Jakby bolało, to powiedz — szepnął, cmoknął ją w ucho i zaczął się powoli wsuwać. Miał wrażenie, że sam zaraz eksploduje i bardzo, bardzo się hamował, żeby nie reagować gorączkowo.
— Spoko… nie omieszkam — wydyszała, czując, jak penis się w nią wsuwa. Zadrżała kilka razy, łapiąc głębokie hausty powietrza. Nie spinała się jednak, patrząc to w dół, to na twarz chłopaka.
Trey objął się jedną jej nogą w pasie, bo tak jakoś było mu wygodniej, a i uczucie jej gładkiego ciała na własnym było pobudzające. Oddychał bardzo powoli i głęboko, żeby nad sobą panować, szczególnie kiedy poczuł, jak ciasne ścianki wnętrza dziewczyny obejmują jego penisa.
— Jesteś strasznie gorąca… idealna — wydyszał, patrząc jej z bardzo bliska w oczy.
Harper nie odpowiedziała, ale uśmiechnęła się wyjątkowo szeroko. Ten komplement musiał jej się bardzo spodobać. Dodatkowo przycisnęła go do siebie swoją nogą i objęła ramionami za kark.
— Pocałuj.
— A do tego władcza — zamruczał z uśmiechem, ale to zdecydowanie było polecenie, które mu się spodobało. Przytulił ją do siebie i pocałował mocno. W momencie, kiedy ich wargi się złączyły, zaczął się w niej poruszać.
Harper jęknęła w jego usta i przesunęła mu paznokciami po łopatkach. Chłopak też poczuł na swoim penisie, jak się na nim zacisnęła na chwilę. Wszystko to wprawiało go w ekscytację, chęć pociągnięcia tego w nieskończoność, mimo że czuł, że to długo nie potrwa. Odpowiadał chętnie na pocałunek, dając jej dodatkową stymulację dzięki swojemu kolczykowi i wciąż poruszał się w jej ciepłym i wilgotnym wnętrzu. Skołtunili przy tym całą pościel.
Dziewczyna była coraz głośniejsza i chętniej sama wykonywała jakieś ruchy. A to przycisnęła go do siebie, a to wypinała biodra w górę. W pewnej chwili zaczęła się zaciskać na penisie w jej pochwie, spazmatycznie. Przymknęła też oczy i głośniej niż dotychczas stękając, przeżyła swój orgazm.
Trey już nie mógł dłużej się powstrzymywać. Sam zaczął szybciej i mocniej w nią wchodzić i zacisnął dłonie na jej udzie i pośladku, gdy wystrzelił w gumkę. Stęknął przy tym nisko, trzymając ją mocno i dysząc bardzo nierówno.
— O… kurwa… — wydusił, gdy w ogóle zdołał wydobyć z siebie coś składnego. Od razu też mocniej przytulił Harper i chwilę się nie ruszał, tylko tak trwając.
Dziewczyna też nic nie mówiła, obłapiając go po plecach i zmęczonymi dłońmi bardzo lekko go masując. Długą chwilę po prostu tak leżeli, oddychając ciężko i lepiąc się do siebie. Kiedy wreszcie Trey cofnął głowę, żeby na nią spojrzeć, uśmiechnął się.
— Jak moja mała? — wydusił zachrypniętym głosem i cmoknął ją,
— Nieźle. Jestem zmęczona i jest mi dobrze. Więc chyba o to chodziło, co? — odparła, także się uśmiechając i przy tym mrużąc bardziej i tak lekko przymknięte oczy. Powieki kleiły się jej do siebie.
— Taa… O to chodziło — potwierdził i znowu ją cmoknął. Nie chciał jednak na niej leżeć, by jej nie zgniatać, więc wysunął się i poczuł kolejne uderzenie gorąca na widok jej otwartej szparki. — Uch, Harp, cholernie mnie jarasz — rzucił, zdejmując prezerwatywę.
Dziewczyna zaśmiała się i kiedy już chłopak rzucił kondom na podłogę, przytuliła się do niego, do jego piersi, oplatając go w pasie.
— Mmm… to bardzo dobrze. Bo też mi się podobasz. I było fajnie.
— Tylko gdzie my będziemy to powtarzać, co? — mruknął, trzymając ją przy sobie i w tym momencie naprawdę się ciesząc, że nie muszą się spieszyć.
— Już o tym myślisz? Aby to powtarzać? — Harper zaśmiała się zaczepnie, chociaż nie mogła powiedzieć, aby jej takie myśli do głowy nie przychodziły.
— Nie mów, że ty nie, bo mnie zranisz do głębi… — odmruczał z rozbawieniem, po czym rozejrzał się i gdy wreszcie dostrzegł opakowanie ptasiego mleczka, które przyniósł, wyciągnął się po nie. — Co ty na to zamiast papierosa po seksie? Kupiłem dla ciebie, a jak nie zjemy, to jutro jakieś pajace na imprezie wyjedzą.
Harper także spojrzała na słodycze.
— Jako nadrobienie straconych kalorii? — Zaśmiała się, podnosząc trochę, aby się nie zadławić podczas jedzenia. — I nie zranię cię do głębi. Jeszcze przed imprezą będzie można powtórzyć. Raz czy dwa — zamruczała, podgryzając szyję Treya, zamiast jedzenia.
Chłopak wręcz się na moment zawiesił przy otwieraniu opakowania, kiedy usłyszał te słowa. Och tak, bardzo mu się podobało. I jakkolwiek Woody’ego nie interesowały kobiece ciała, zamierzał mu się pochwalić.
— To ta bielizna chyba rzeczywiście nie będzie mi taka potrzebna — odpowiedział z rozbawieniem, mimo że oczywiście zamierzał kumpla poprosić o przywiezienie mu jakichś slipek.
— Do połowy dnia, może i tak, potem nie wiem, czy tak chętnie będziesz chodził bez bielizny — zamruczała nisko i chwyciła go za tyłek. Ścisnęła jeden pośladek, aż mrucząc nisko i z zadowolenia. — Mój słodki.
Trey zagryzł wargę, bo tym razem pierwszy raz poczuł jej dłoń na nagim pośladku. Nie miał nic przeciwko, żeby go tam dotykała, skoro ewidentnie podobał się jej jego tyłek. Wręcz go to podbudowywało, bo każdy facet chyba lubił, jak podobał się dziewczynie.
— To jest dużo słodsze — odpowiedział z lekkim uśmiechem i podał jej do ust jedno ptasie mleczko.
Harper zjadła od razu całe, chwilę tylko oblizując piankę z czekolady w ustach.
— Zupełnie się zasłodzę — zamruczała i ziewnęła, opierając głowę o ramię chłopaka. — Ale, Trey… fajny masz ten język.
Chłopak uśmiechnął się i potarł nosem o jej jasne włosy. Ponad jej ramieniem sam skosztował ptasiego mleczka.
— Podobał ci się w akcji?
— No — zamruczała, przygryzając dolną wargę.
— To jutro zrobię ci drugą rundę — odpowiedział jej do ucha i odetchnął głębiej.
Czuł, że pewnie przez pół nocy będzie myślał o tym, co zrobili i jak bardzo mu się podobało. Był strasznie podekscytowany i na samą myśl, że w poniedziałek już spędzi noc w internacie, zupełnie nie chciało mu się wracać do budy. Na szczęście miał Harper dziś całą noc dla siebie, bez pijanych ludzi wokół i obowiązku wstawania przed ósmą rano. Żyć, nie umierać.
Harper wyraźnie spodobało się to, co mówił jej chłopak. Była dopieszczona, nie tylko „zaliczona” i to pozwoliło jej odetchnąć. Trey się jej podobał, więc też się starała, ale z wrodzonej ostrożności nie przejawiała nadmiernie zadowolenia. A może zwyczajnie, poza umiłowaniem do staroci, miała w sobie samej coś ze staroświeckości.
— Strasznie kusisz — zamruczała, zarzucając mu udo na bok. — Mój przystojniak.
Trey uśmiechnął się do niej i odsunął z boku jej twarzy długie włosy. Pogłaskał ją po policzku i cmoknął.
— Bo jeszcze zacznę żałować, że sprosiliśmy tu na jutro ludzi, zamiast spędzić czas tylko we dwójkę — odparł z lekkim rozbawieniem. Już zupełnie zapomniał o strachu po oglądaniu horroru. Teraz każdy zakamarek jego umysłu w pełni zdominowała Harper.
— To był wasz pomysł. I będzie fajnie. Nie planuję zrywać z tobą w poniedziałek, więc po weekendzie będziemy mogli się jeszcze spotkać — odparła, przymykając lekko oczy i głaszcząc swojego chłopaka po brzuchu.
— Spoko. Zgramy się jakoś, choćbyśmy cię znowu mieli przemycać do internatu — zapewnił Trey i podsunął bliżej opakowanie ptasiego mleczka, bo jakoś czuł, że przyda mu się jakieś doładowanie, tym bardziej, że chciało mu się palić, więc wolał to czymś zajeść. Chociaż musiał przyznać, że usta Harper smakowały lepiej, więc to do nich dossał się w pierwszej kolejności i przedłużył pocałunek, ile tylko się dało.

19 thoughts on “Project Dozen – 16 – Pierwszy raz

  1. Katka pisze:

    Basia, horrory są fajne! Wiadomo, co kto lubi, ale chyba jak się ma obok siebie drugą połówkę, to oglądanie ich nie jest takie straszne ;) Zabawę sylwestrową raczej trudno nazwać zabawą, bo chyba obie spędzamy w domu, haha, ale dzięki :D Mam nadzieję, że Twój Sylwester będzie fajny ;)

  2. Basia pisze:

    Hej,
    Harper bardzo lubię, ma w sobie coś takiego, że no nie wiem jak to napisać wnosi wspaniały klimat tutaj… hahha iguana oryginalne zwierzątko… czy nie ma naprawde innych filmów niż horror, jak ja ich nie znoszę…
    życzę Wam dziewczyny szczęśliwego nowego roku, udanej zabawy sylwestrowej, dużo weny i pomysłów na opowiadania…
    do zobaczenia po nowym roku…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Katka pisze:

    Tigram, o dziwo, nie na łapu capu, a niby nastolatki ;) Udało się zrobić powoli, by obu stronom było okej. I spoko, więcej z nimi na pewno się pojawi :) (ku grozie tych anty-pochwowych XD)

  4. TigramIngrow pisze:

    Jakie to dobre i podniecające. Mrrrr…. Lubię to! Bardzo przyjemnie się za to zabrali, nie wulgarnie, nie na łapu capu, spokojnie, delikatnie, podniecająco. Bardzo mi się to zbliżenie podoba i chętnie bym poczytała jeszcze coś między nimi.

  5. Katka pisze:

    Fanuviel, hehehe, no jak jeszcze prawdopodobne jest, żeby laskom się spodobał ten opis hetero seksu, tak nie oczekiwałam tego od geja, więc luz XD Chociaż to „fuuuuj, pochwa” jest zajebiste XD

  6. Fanuviel pisze:

    Fuuuj, pochwa ;/
    XD
    A tak na poważnie to nie spodziewałem się hetero seksów w PD.
    Jakoś nie trawię tej całej Harper, kojarzy mi się z jedną idiotką, która mnie przez rok stalkowała z miłości xD
    Szczerze? Przestałem czytać ten rozdział w połowie.
    To za dużo jak dla mnie z rana, stop hetero seksom pls xD

  7. Katka pisze:

    Vivitcorde, hehe, miło, że są tu ludki, którym się zdarza/zdarzało czytać hetero seks i to nie wydawało się takie dziiiiwne XD

    Shin97, no niestety nie tym razem. Pierwszy raz Woody’ego i Tomasa jednak nadejdzie, jeśli chłopcy do tego czasu się nie rozstaną. Och, ale jakże ja rozumiem depresję po zakończeniu serialu. To takie „i co ja teraz mam zrobić ze swoim życiem?” XD

    Lidia, spoko, rozdział nie wniósł dużo do samej fabuły, więc nic straconego ;) A wiadomo, to jednak coś z innej półki niż to, co zwykle piszemy i po co de facto tu przychodzicie ;)

  8. Lidia pisze:

    Uwielbiam to opowiadanie, ale nie przeczytałam tego rozdziału, Tak przeleciałam go jednym okiem. Para hetero u mnie odpada. Jak chcę hetero to mogę poczytać książki.

  9. shin97 pisze:

    mialam nadzieje ze to bedzie pierwszy raz Woodiego i Tomasa :< poniewaz mam depresje bo skonczylam niedawno queer as folk i mam pustke w sercu :/ Czekam z niecierpliwoscia na ich pierwszy raz oraz Sebcia i Frania :D

  10. vivitcorde pisze:

    I jeszcze ten moment, w którym widzisz słowo łechtaczka i wiesz co to ale zatrzymujesz się żeby ogarnąć. XDD „Wait what, dobrze widzę?!?@?@/”” Hahaha

  11. Katka pisze:

    Tigram, no ładnie, aż jesteśmy zaskoczone, ze są osoby, które się cieszą na heterycki seks XD Spodziewałam się bardziej odgłosów obrzydzenia czy coś, hehehe, tym bardziej, że nie przychodzicie tutaj po seks hetero. Tym bardziej miło :D Gra wstępna powinna być dłuższa, no ale, ale, spieszyło im się chyba XD Albo mieli tyle chemii, że byli gotowi ;) A czy będzie więcej hetero seksu… to się ooookaże XD Musi nas najść wena.

    *-*, spoko, trochę to rozumiem, bo mnie osobiście czytanie o hetero seksie w ogóle nie jara. Jakby tak było, to pewnie nie pisałabym seksu gejowskiego, chociaż kto wie… No mniejsza, bądź jednak pewna, że to nie zdominuje nad naszymi opowiadaniami. To tak raz na ruski rok albo rzadziej XD A Trey na pewno jeszcze nie raz Was zaskoczy XD

    Bebok, haha, już nadzieje na igraszki chłopców, a tutaj niespodzianka. Zapewne nikt z Was się tego nie spodziewał ;) No i tak dziwnie hetero, hahaha, to zabawne w sumie, że tutaj dla nas to dziwne, a większość populacji na gejowski miałaby takie WHAT?! Ale to słodkie na swój sposób XD Czuję się tu swojsko dzięki Wam i takim reakcjom XD

    O., pozytywne? :DDD Słodycz, serio, jestem w szoku XD Dzięki, fajowo, że się podobało :D A Sebcio i Franio… ooooj, trzeba dać im czas XD

    I w ogóle… Wreszcie mam neta! XD Shiv dziś wraca do Polski, ja już niedługo, ale necik już jest ;)

  12. TigramIngrow pisze:

    Jak dla mnie zbliżenie między Treyem a Harper wyszło bardzo naturalnie, chociaż jak na mój gust ciut przykrótka gra wstępna, ale może nastolatkowie tak mają? Bardzo mi się podobało, a wiem, że nie lubicie pisać akurat heteryckiego seksu, więc tym bardziej duży ukłon. Teraz jeszcze pozostaje to powtórzyć, a potem wziąć się za Katy i Juana i Mike’a z Marg. No bo w końcu po coś im był ten żel analny? ;>

  13. Bebok pisze:

    Ulala, się podziało ;) Jak zobaczyłam tytuł „Pierwszy raz” to mi w głowie się pojawiło jedno pytanie -> KTO?! Ale potem przypomniałam sobie że przecież Trey jechał do Harper haha ;D Nie powiem że mi się nie podobał rozdział bo było gorąco, ale przyznam że dawno nie czytałam opisu seksu pary hetero ;D DZIWNIEE!
    Cieszę się że Treyowi się z Harp układa i że stanął chłopak na wysokości zadania ;) Brakuje mi Woody’ego (jak zawsze gdy go nie ma xd) ale poza tym rozdział świetny ;) Iggy Pop <3 już kocham to zwierzę i Harper ma dużego plusa za dobre traktowanie tak cudnej jaszczury.

  14. *--* pisze:

    Uuu.. A ja tak się cieszyłam, że „Projekt Dozen” i w ogóle… T.T Ale teraz chyba mi wychodzi przy tym jak bardzo jestem spaczona, bo przykro mówić ale ten „sex heretycki” to cholercia jakbym czytała opis życia społecznego mrówek. Nie ma mocy, nie ma ognia, nie ma wigoru… Neh. Takie tam baraszkowanie.
    No nic, czekam dalej, bo przecież ptaszków i gatunków tu nie brakuje ;), a ja mam nadzieję że kiedyś tam zobaczę Treya w nie co innej kombinacji, tak w ramach „eksperymentu”. ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s