Fire Dragon Tattoo Studio – 190 – Przemówić do rozsądku

Lenny czekał. Wolał być wcześniej na miejscu, aby rozejrzeć się po okolicy i mieć czas, aby to wszystko przemyśleć.
— Jak do tego doszło? — spytał, opierając się z założonymi rękoma o wysoki słupek parkingowy. Nie spojrzał przy tym na towarzyszącego mu Ryana.
Stali pod pomalowanym na pomarańczowo, parterowym budynkiem, przy którym Theo kazał mu być. To było wyzwanie, nie mogli przecież po prostu nie przyjść. Obok stała wysoka palma z rozłożystymi liśćmi, które dawały czasem jako taki cień przed mocno świecącym słońcem w upalne dni w Miami. Po drugiej stronie była taksówka i kilka samochodów klientów baru Take One Cocktail Lounge, a po przeciwnej stronie wąskiej ulicy teren komisu z małymi, ale całkiem uroczymi jachtami, które sprawiały, że teraz przebywająca tu para bardziej miała ochotę wybrać się nad ocean, niż kwitnąć tu w oczekiwaniu na przyjazd zazdrosnego kolesia.
Powoli ciemniało, bo był już późny wieczór, a oni naprawdę mieli lepsze rzeczy do roboty. Sprawa była abstrakcyjna. Ryan by to rozumiał, gdyby Theo za partnera miał geja. Ale przecież Lenny nie leciał na laski…
— Myślę, że zaczęło się od tego, że Nelly po pierwszym spotkaniu bardzo cię polubiła, co nadmienię było zupełnie odwrotne do tego, jak nasza znajomość się rozpoczęła, więc miejmy nadzieję, że jednak rozwój tej z Nelly nie będzie dla ciebie totalnym rewersem i nie skończy się waszą wzajemną nienawiścią. Potem zaczęła ci tę swoją uroczą sympatię okazywać, a ty, jak zwykle, nie potrafiłeś okazać jej na tyle niechęci, żeby zaprzestała swoich awansów. A potem Theo wszystko zauważył. I tak oto stoimy na parkingu, czekając na twojego wroga numer jeden, który zamierzał cię obić — Ryan podsumował wszystko, opierając się o pień palmy i jedząc Snickersa, którego sobie kupił po drodze na miejsce.
— Moim wrogiem numer jeden jest twój stary, ale niech ci będzie — Lenny sprostował, biorąc tłumaczenie Ryana trochę jak wyrocznie. Ale co on miał niby zrobić? Czuć się winny za to, że był uprzejmy w stosunku do kobiet? Nie miał na to wpływu, tak go wychowała matka, do cholery.
Ryan skrzywił się odruchowo na wzmiankę o ojcu, ale nie odniósł się do tego w żaden sposób. Rozglądał się tylko za osobnikiem, na którego czekali, a kilka razy jego wzrok zawędrował na wejście do baru. W tym momencie wolałby tam wejść ze swoim kochankiem, napić się kilka piw, a potem może pieprzyć w jakimś zaułku.
— Hm… myślisz, że mamy szansę na to, że stchórzył albo że Nelly przemówiła mu do rozsądku? — zapytał i ugryzł batona.
— Szansa jest, tym bardziej jak zabrałem ze sobą dyplomatę — Lenny starał się być w dobrym humorze, chociaż sam fakt, że miał konflikt z Theo go wkurzał. I to z powodu Nell. Nie chciał zrywać z nią kontaktów, lubił ją. No… na swój sposób i kiedy nie zachowywała się jak Kate. Albo jakby się w nim zakochała. To było dziwne, bo naprawdę bardziej przypominała mu siostrę niż potencjalną dziewczynę, jakby był heteroseksualny.
Ryan chciał mu odpowiedzieć, ale urwał, gdy za kierownicą nadjeżdżającego samochodu zobaczył znajomą postać. Nadjeżdżał Theo i to nie sam. Na miejscu pasażera siedziała jego dziewczyna, która pierwsza wysiadła, gdy mężczyzna zaparkował tuż obok pickupa czekającej na nich pary.
— Lenny! Kuźwa, sorry, stary, nie ogarniam, o co mu chodzi! — zawołała, zbliżając się do nich szybko, a jej długie kolczyki stanowiące niebieskie, puchate pióra podskakiwały przy każdy kroku. Zresztą zawsze czymś brzęczała, gdy szła, bo nosiła sporo biżuterii.
W tym czasie Theo zatrzasnął drzwi samochodu i z marsową miną pokierował się w ich stronę. Przez myśl Ryana przemknęło, czy ubrał bezrękawnik po to, by pokazać, jakie ma muskuły. No cóż, ręce rzeczywiście miał nieźle wyrzeźbione.
Lenny spojrzał na dziewczynę i odetchnął ciężko.
— Nie ty jedna, ale zakładam, że jednak nie tylko… moja jest w tym wina, że ma zły humor — odpowiedział i już teraz patrzył czujnie na zbliżającego się Theo. Kiedy był blisko, zatrzymał go jeszcze gestem dłoni. — Tylko spokojnie. Możemy porozmawiać.
Ryan wyrzucił papierek po Snickersie do pobliskiego kosza, żeby w razie czego móc się wtrącić, ale bynajmniej nie zamierzał rzucać się na Theo we dwóch na jednego. Nie uważał, żeby Lenny potrzebował pomocy. Przyjechał w razie okoliczności, w których Theo załatwiłby sobie kumpli.
Teraz czarnoskóry mężczyzna nieprzyjemnie wykrzywił swoje wydatne wargi, odsłaniając górną szczękę.
— Śliń się do niej dalej, to nie będzie szans na „tylko spokojnie”! — warknął i pokonawszy ostatnie trzy kroki bardzo szybko, pchnął agresywnie Mulata w tors.
Lenny całkiem zwinnie się cofnął, dzięki czemu nie zachwiał się i nie wylądował na twardym betonie. Był na to przygotowany. Kolejnej szansy nie zamierzał dawać wyższemu od siebie mężczyźnie.
— Nie ślinię się do Nell. Nie interesują mnie kobiety. Przejrzyj w końcu na oczy!
— Wiesz, nie zachowujesz się tak, jakby cię nie interesowały! — Theo warknął ponownie, zaciskając pięści i zbliżając się do niego o kolejny krok.
Nell za to najwyraźniej uznała, że nie jest w stanie nic zrobić, ale ustać na miejscu bynajmniej nie umiała. Trzymała dłonie przy twarzy i patrzyła na nich z irytacją i trochę strachem.
— Bo Lenny ma to do siebie, że nie potrafi… zahamować swobody kobiet w stosunku do siebie i myślę, że Katy jest najlepszym świadkiem, aby potwierdzić, ile może na nim ugrać — wtrącił się Ryan, stojąc po drugiej stronie swojego faceta. Może zachowywał się spokojnie, ale wkurzało go, że jakiś koleś dowala się do Lenny’ego, który w tym przypadku naprawdę był niewinny. — Nawet żałuję, że nie zabrałem ze sobą zdjęć, na których nasza fioletowa koleżanka połowę plaży pokonała na plecach Lenny’ego tylko dlatego, że ten nie umiał jej grzecznie poprosić, by z niego zeszła i nie traktowała go jak konia.
— Dzięki, Ryan, upokarzające sytuacje… tego najbardziej w tej chwili potrzebowałem — Lenny skomentował słowa chłopaka, stojąc twarz w twarz z Theo i tylko czekał, aż ten się zamachnie, aby dopiero wtedy mu oddać albo jakoś inaczej wymusić poddanie.
— I ty nadal z nim jesteś? Jak widać, że ślini się do lasek i tylko myśli, by moją obmacać! — Theo buzował złością i tym razem nie powstrzymał się, czego efektem było rzucenie się na niższego mężczyznę i wpadnięcie z nim na kawałek trawnika, który oddzielał parking od chodnika.
W planie miał przytrzaśnięcie Lenny’ego do ziemi i spranie go, ale jakimś cudem sam znalazł się na dole, a Lenny na nim. Ten jednak nie planował bójki, więc kiedy tylko puścił ubrania drugiego mężczyzny, którego przerzucił przez swój bok, wykorzystując jego masę, odskoczył od niego zwinnie. Mimo powagi sytuacji wzrok Ryana spoczął na jego dredach, seksownie ruszających się przy gwałtowniejszych ruchach mężczyzny.
— Mówiłem, nie chcę się bić! I nie ślinię się na twoją laskę. Na żadną się laskę nie ślinię. Wolę facetów! — syknął Lenny, nie wierząc, że w miejscu publicznym jest zmuszany niemalże to wykrzyczeć! Może jeszcze zbiorą się tu wszyscy klienci baru i posłuchają, jak jest zmuszony opowiadać temu kretynowi, że woli wsadzać kutasa w dupę swojego chłopaka, a nie maczać go w waginie jego laski! — Nie widać tego, kurwa? Ślepy jesteś czy głuchy, jak się do ciebie mówi?!
— Jakoś jak się do ciebie umizguje, to się nie odsuwasz! — Theo poderwał się gwałtownie i zbliżył do niego, ale nie tak, żeby wystarczyło zamachnięcie się, aby mu przywalić.
— Nie umizguję się! — Nell w końcu zabrała głos, nie wierząc, że to się dzieje. — Theo, daj mu spokój, Jezu! To nie tak, że ja chcę coś… z nim! — dodała, nie patrząc na Mulata, bo było jej cholernie wstyd z tego wszystkiego.
— Tak zostałem wychowany. — Lenny znowu dodał swoje, ale mimo słów, jakimi atakował Theo, ten postanowił oddać bardziej fizycznie.
Zamachnął się na Lenny’ego, a ten odsunął się, złapał go za przedramię, pociągnął i powalił na chodnik. Znowu.
I w tym momencie stało się coś, czego nikt z nich się nie spodziewał. Ze spokojnie przejeżdżającego obok radiowozu, a dokładnie teraz nagle się zatrzymującego, wysiadło dwóch funkcjonariuszy.
Ryan, który pierwszy ich dostrzegł, zbladł i przez moment nie bardzo wiedział, co powiedzieć i jak zareagować. Jedyne, co przemknęło mu przez głowę, to „Lenny, warunkowe, złamanie warunkowego, odsiadka”. Nell zrobiła wielkie oczy, a jeden z funkcjonariuszy położył dłoń na kaburze i wrzasnął już w biegu do Mulata:
— Złaź z niego i ręce do góry! Obaj! Już!
Lenny od razu się wyprostował, podnosząc wysoko ręce i odsuwając się od leżącego, dyszącego ze złości Theo.
— To da się logicznie wytłumaczyć — zaczął, patrząc na Theo, który też podnosił się z ziemi i otrzepywał z dumą dłonie oraz kolana.
— O Jezuuu… — Nell wyszeptała do siebie i podeszła pospiesznie do swojego chłopaka, żeby złapać go za ramię i pohamować przed ewentualną, agresywną reakcją. Sprawa robiła się coraz bardziej skomplikowana! A wszystko przez to, że kręciła ją wizja Lenny’ego i Ryana razem w łóżku!
Funkcjonariusze zatrzymali się, widząc, że obaj mężczyźni nie mają przy sobie broni. No, może na chwilę, bo potem już własnoręcznie ich sprawdzili. Nie wyglądali, jakby mieli zamiar lekko się z nimi obchodzić i obaj byli bardziej wzrostu Theo i Ryana niż Lenny’ego.
— Da się? To, że wisiałeś nad kolesiem, żeby sprać mu mordę? — ten, który obszukiwał Lenny’ego, popatrzył na niego groźnie, ściągając brwi. Był biały, znacznie wyższy od Mulata, ale chudszy. No ale cóż… miał broń i odznakę, a teraz też władzę nad tym, czy Lenny siądzie za kratkami.
— Nie taki był jego cel, a jestem pewien, że dziewczyna i jej chłopak potwierdzą, że próbował tego uniknąć. Na potrzeby panów ingerencji mógłbym powiedzieć, że to walka o względy dziewczyny — Ryan wtrącił się, a Nell pokiwała szybko głową twierdząco. Nie miała pojęcia, jak się ma sprawa Lenny’ego, ale nie chciała, żeby ani on, ani jej chłopak wylądowali w areszcie. Ryan za to miał ściśnięte serce i nieprzyjemne deja vu, kiedy nie był pewien wolności swojego faceta.
— Bo się koleś, kurwa, przystawia do mojej laski! — Theo nadal nie ochłonął, mimo obecności funkcjonariuszy.
— Do nikogo się nie przystawiam, staram się to wyjaśnić od momentu, jak przyszedłeś — Lenny odparł dużo spokojniej, nie stawiając w ogóle oporu podczas przeszukania. Znał te procedury na pamięć i dobrze wiedział, że każdy upór może wkurwić gliniarzy. A gdy gliniarze się wkurwią, nie będą dla nich łaskawi.
— I co? Zamierzaliście to siłowo rozwiązać?! — funkcjonariusz stojący obok Theo podniósł głos i nacisnął na jego klatkę piersiową, żeby się odsunął, bo ten zrobił odruchowo krok w stronę Lenny’ego.
— Już wszystko w porządku, bo panowie przyjechaliście. Przemówię temu kretynowi do rozsądku, a Lenny jest moim kumplem i się nie dostawia — Nell szybko powiedziała i rzuciła Theo zarówno błagalne, jak i pełne złości spojrzenie. — Opanuj się!
Lenny profilaktycznie się nie odzywał. Zerknął tylko krótko na Ryana, czy ten także zachowuje spokój. Obaj byli w gorszej sytuacji przez to wszystko niż Theo, który za swoje szarpanie się mógł zostać odesłany do aresztu, czy Nell, która widocznie się stresowała.
Ryan odpowiedział mu spojrzeniem, ale też się nie odezwał. Miał wrażenie, że przestał oddychać, a całe jego ciało zastygło w jakiejś czasoprzestrzeni. Czekał na wyrok funkcjonariuszy, którzy mogli albo wyłącznie kazać im się rozejść, albo ich spisać.
— No opanuj się, chłopie, bo takimi zagrywkami wpakujesz się albo do pierdla, albo do szpitala — funkcjonariusz stojący przy Theo, najwyraźniej ostrzejszy w słowach i całej postawie, wysyczał do mężczyzny.
Theo zacisnął wargi i szarpnął się, cofając jednak ulegle.
— To jak, panowie? — Gliniarz stojący przy Lennym popatrzył po nich wymownie. — Spisujemy czy jeden pójdzie w jedną, a drugi w drugą stronę?
— Wolałbym drugą opcję — Lenny odpowiedział na pozór luzacko, jednak z nadzieją, że Theo czegoś głupiego teraz nie zrobi. Nie miał najmniejszej ochoty, aby funkcjonariusze dowiedzieli się o jego wyroku. Cholera, nie mógł pójść siedzieć za taką pierdołę! Cudem uniknął problemów przez handlującego narkotykami Niemca, a miałby stracić wolność przez wyimaginowane zaloty do dziewczyny? — Nic do niego nie mam, to była samoobrona.
— Samoobrona, jak leżał na mnie, kurwa! — Theo odszczekał, ale kiedy stojący przy nim policjant zrobił do niego krok, uniósł obronnie dłonie. — Okej, dam mu spokój! Jest spoko, wyluzujcie.
Ryan odetchnął, ale nie był jeszcze całkiem spokojny. Czekał na moment, kiedy gliniarze się odsuną, odjadą i wszystko będzie w porządku.
— To mogę go już zabrać do domu, tak? — Nell popatrzyła na policjantów i chwyciła swojego faceta za przegub.
Ci popatrzyli po sobie, a Lenny przełknął dumę i także dodał coś, co mogło być gwoździem do trumny Theo i jego argumentów w oczach gliniarzy, ale równocześnie mogło im być osobiście w nie smak. Wiedział jednak, że byli na służbie i własne awersje musieli zostawić w szafce na posterunku.
— Tak, też już wolałbym ze swoim chłopakiem wrócić do domu — rzucił najluźniej jak się dało, zerkając na Ryana.
Gliniarze obejrzeli się na niego, a potem na Ryana i na siebie nawzajem. Wyglądało to wszystko zabawnie, ale na koniec jeszcze raz spojrzeli na Ryana, jakby oczekiwali, że ten to potwierdzi, a Mulat nie próbuje się wymigać tym dziwnym tekstem.
— Tak, nie muszą panowie tak patrzeć, też nie w smak mi ta cała sytuacja, bo nawet nie lubię go sobie wyobrażać z kobietą, a co dopiero, żeby inny facet burzył się o to, że ją podobno podrywa — rzucił z bardzo, bardzo wymuszonym uśmiechem. Stres wręcz starał się na siłę powstrzymać jego kąciki ust przed uniesieniem się, a serce pompowało krew do całego ciała znacznie szybciej niż powinno.
— Kurwa… — Gliniarz pilnujący Theo prychnął z irytacją i skinął na niego. — Spadaj, dziewczyna cię odwiezie! Nie siadasz mi za kółkiem, tak nabuzowany, zgadza się? Pani dopilnuje — dodał do Nell.
— Tak, tak, oczywiście, dopilnuję. — Dziewczyna szybko ścisnęła swojego chłopaka za rękę i pociągnęła jak zapierającego się osła w stronę samochodu. Ten nadal patrzył wilkiem na Lenny’ego, ale w końcu ustąpił i nadal głupio nabzdyczony dał się pociągnąć drobnej dziewczynie.
Lenny odprowadził go wzrokiem i spojrzał na policjantów.
— To my też już pójdziemy — zaproponował, zbliżając się już do Ryana.
Jeden z gliniarzy pokręcił głową, burcząc pod nosem coś, co brzmiało jak „co za szopka, ja pierdolę…”. Drugi za to machnął na nich ręką.
— Ta, spadajcie.
Ryan się nie ociągał. Najchętniej by stąd obiegł, a jeszcze lepiej teleportował się. Zamiast tego pospiesznie ruszył do samochodu, wsiadł i odpalił, nim Lenny na dobre nie usiadł.
Mulat nie zwlekał, zatrzasnął drzwi niemalże w tym samym momencie, w którym Ryan ruszył z podjazdu. Nell już też odjechała, więc zostawiali policjantów sam na sam z opowieścią dla kumpli, co to ich dziś nie spotkało.
Dopiero po kilkudziesięciu pokonanych metrach drogi Ryan coś z siebie wydusił. I to bardzo krótko jak na siebie, co mogło świadczyć tylko o tym, że wydarzenie sprzed chwili mocno na niego zadziałało.
— Ja pierdolę… — Przy tym na ślepo sięgnął do dłoni Lenny’ego i ścisnął ją.
Lenny uśmiechnął się bokiem ust, oddając uścisk dłoni. Pomasował nawet między palcami dłoń kochanka. Czule i uspokajająco. Co by nie mówił, sam potrzebował trochę ukojenia, chociażby w postaci dotyku dłoni ukochanej osoby. Za kratami nie mógłby tego robić tak swobodnie.
— Też tak myślę.
Ryan zerknął na niego krótko i puścił go dopiero, kiedy musiał. Jechał spokojnie, powoli, żeby nie przesadzać. Jakoś miał teraz przeświadczenie, że policja ich zatrzyma tym razem za złamanie jakiegoś przepisu drogowego.
— Jeśli Nelly nie wzięła sobie tego wszystkiego do zrozumienia, osobiście dopilnuję, żeby to zrobiła i nie będę zachowywał takich kulturalnych form, jakie ty stosujesz wobec kobiet, Lenny. Bo tak, wiem, że akurat to wydarzenie było przez gorącą głowę Theo, ale obaj dobrze wiemy, że za wszystkim stoi zachowanie Nell. A z powodu głupiego zauroczenia kobiety nie mam zamiaru stracić faceta — dodał na koniec z krzywym uśmiechem.
— Nie stracisz go, nigdzie się nie wybieram — Lenny odparł na pozór zlewczo, ale było mu miło po tym, co usłyszał. Też był świadomy, jakie mogli mieć kłopoty przez wydarzenie sprzed chwili. Uważał przy tym, że nie ma powodu, aby jeszcze podgrzewać atmosferę, a wręcz przeciwnie. Musieli ochłonąć.
— Mam nadzieję, że mi się nie dziwisz po tym, co przeżyliśmy nie tak dawno temu. Może warto uświadomić Nell, że ich pozycja jest lepsza niż nasza i, hm, że takie zagrania z ich strony są raczej… niepożądane.
— Mhm, nie dziwię się. I możemy z nią porozmawiać, ale mam nadzieję, że nie w najbliższych dniach. Moja uprzejmość… musi odpocząć — Lenny prychnął lekko i przesunął lekko palcami po udzie kochanka.
Ten nie miał zamiaru się z nim spierać pod tym względem. Naprawdę cieszył się teraz, że ma go obok siebie, ale wciąż był wściekły na Nell, właśnie głównie na nią, że przez jej idiotyczne zagrywki do tego doszło. Zamierzał z nią pogadać w obecności Lenny’ego czy nie. Wszystko jedno, byle dziewczyna zrozumiała, że nie jest nią zainteresowany. Bo jak nie bywał zazdrosny, jeśli chodziło o kobiety, to teraz chyba zaczynał. A do tego jeszcze dochodziła złość, co nie miało dobrego wpływu na jego… stosunek do Nell.
— Nie mógłbym znieść, jakbyś poszedł siedzieć, Lenny — rzucił po dłuższej chwili.
Lenny może nie powinien się uśmiechać w takiej sytuacji, ale jednak to zrobił.
— Nie poszedłbym siedzieć — zaprzeczył, chociaż wiedział, że zawsze istniał taki cień nad nimi. — Nie martw się tak… chociaż tak też ci ładnie. Z tymi ściągniętymi brwiami.
Ryan spojrzał na niego krótko i prychnął cicho.
— No ładnie, wyglądasz tak, jakbyś mniej się przejmował tym, że mogłeś spędzić następne lata za kratkami, niż ja, a coś mi mówi, że jednak bardziej dotyka to twojej osoby.
Lenny przez moment myślał nad słowami Ryana, ale w końcu odetchnął ze spokojem. Względnym spokojem.
— Oczywiście, że się przejmuję. Jedyne, o czym myślałem, to jak się wykręcić z tej sytuacji. Ale udało się, cieszę się, ty też się już tym nie stresuj, hm?
Z tym Ryan się zgodził. Wziął głębszy oddech i spróbował się wyluzować. Nie lubił gliniarzy, nie lubił myśleć, co by było, gdyby Lenny poszedł siedzieć i teraz już wiedział, że nie lubił Theo.
— Jest jeden plus tego wydarzenia… — Uśmiechnął się do kochanka wymownie. — Nie będziesz się już musiał martwić, że będę się za nim oglądał.
Lenny roześmiał się tym razem zupełnie.
— Kamień spadł mi z serca. Wolę, jak nie lubisz czarnych, którzy kręcą się zbyt blisko ciebie.
— Tego czarnego zdecydowanie już nie lubię, a mogę nawet powiedzieć, że wręcz przeciwnie, od kiedy sprawił, że zagrożona jest twoja wolność. Hm… teraz mogę powiedzieć nawet, że chętniej przespałbym się z blond księciem — Ryan rzucił z udawanym zamyśleniem i uśmiechnął się lekko do swojego faceta.
— No to jednak są jakieś plusy tej całej sytuacji. — Lenny podsumował, wiedząc, że nie było szans, aby Ryan nawet obejrzał się za Rushem. Obaj jednak wiedzieli, jak poważna była to sytuacja, ale woleli nie myśleć o jej pesymistycznym zakończeniu, skoro udało się to załagodzić. Pytanie tylko, czy Nell da sobie spokój ze swoimi zapędami, a Theo weźmie na wstrzymanie. Kłopotów więcej nie chcieli…

*

Rzadko komuś chciało się myć zaplecze. Kate nie targnęła się do sprzątania, Charlie też nie miał takich zapędów, więc jedynie Jason i Nell jakoś to ogarniali. Tym razem, w zwyczajny czwartek przedostatniego tygodnia lipca przypadło to Jasonowi. W takich chwilach miał wrażenie, że przydałby się tu taki terminarz wiszący na ścianie, na którym każdy raz w tygodniu podpisywałby się, że posprzątał, użył tego i tego środka czyszczącego i wyczyścił to i to.
Jason zadumał się, myśląc o tym i patrząc na brudne kubki w niedużym zlewie. W sumie… czemu nie?
— Em… Jason, co ty robisz? — Mike, który dzisiaj rezydował w studiu i zajmował się papierkami, wyszedł na zaplecze, aby zrobić sobie kawę. Nie spodziewał się, że zastanie tatuażystę przypinającego dużą kartkę do kalendarza nad szafką.
Ten obejrzał się na niego i uśmiechnął krzywo. Upewnił się, czy kartka trzyma się odpowiednio i postukał w nią chudym palcem.
— Dbam o to, żeby w naszej tatuażowej utopii nie było miejsca na wyzysk. Każdy sprząta raz w tygodniu zaplecze, a w tym czasie ktoś inny ogarnia magazyn. O swoje pracownie dbamy sami. Trzeba kupić coś do czyszczenia i na zapas więcej plastikowych kubków, jakby był za duży ruch, żeby nie marnować czasu na mycie.
Manager studia uniósł brwi i pokiwał głową z uznaniem.
— No, no, nie powinniśmy się przypadkiem zmienić miejscami? Czy nauczyłeś się tych sztuczek od Marg? — zapytał z lekką docinką i podszedł do szafki, aby wyciągnąć sobie kawę, cukier i śmietankę.
Jason westchnął ciężko i oparł się tyłkiem o maleńką lodówkę. Nie spieszył się do pilnowania holu, bo dzisiaj w studiu była cała ekipa, włącznie z Nell. Gorzej było, kiedy rezydował tu tylko on i Charlie, ale takie dni też miały swoje plusy. Było spokojniej.
— Nikt mnie nie nauczył, szefuńciu, to kwestia dbania o ład i porządek. Może nie wyglądam, ale to lubię.
— Ta, wiem. Chwali się. W ogóle masz kogoś teraz? Bo zrobilibyśmy może jakieś zebranie co do tych nowych… „obowiązków”, Nell też chciała wolne, bo wyjeżdża na tydzień, trochę grafik poustalamy — Mike zasugerował, przygotowując sobie kawę, a tatuażysta bezczelnie z tego korzystał i oglądał jego tyłek. Wszystko przez to, że Mike po ćwiczeniu na siłowni wyglądał naprawdę wyraźnie lepiej i szkoda było nie pooglądać tych efektów.
— Można by, ale jeszcze młody coś ma, to może około pierwszej i drugiej, co?
— Jasne. Ogarnę jeszcze trochę papierkologii do tego czasu.
Jason skinął głową i w końcu wyszedł z zaplecza, żeby pogapić się na notatnik. Taki przynajmniej był plan, bo kiedy wszedł do holu i już zakręcił do kontuaru zajmowanego póki co przez Kate, drzwi do studia się otworzyły i pojawiła się w środku znajoma mu postać. Mimowolnie uśmiechnął się i od razu podszedł do gościa.
— Kogo moje oczy widzą? Coś się ze smokiem zjebało? — zagadał na powitanie, a czarnoskóry mężczyzna, Tony, uśmiechnął się do niego szeroko.
— Nie, smok jest genialny jak zawsze i tak samo powala na łopatki każdego, kto go widzi pierwszy raz — odpowiedział ze śmiechem i uścisnął dłoń tatuażysty.
Jason miał wrażenie, że jakoś strasznie dużo czasu minęło, odkąd widział tego faceta, a jeszcze więcej, kiedy go tatuował. Ta… musiał go widzieć jeszcze w zeszłym roku, w grudniu jakoś. Niedługo po tym, jak Ryan wyszedł z więzienia.
— To co, chcesz coś nowego? — zapytał i wsunął dłonie w kieszeni czarnych, wąskich spodni.
— Mhm, jakbyś dał radę zrobić tribale pod każdym pośladkiem, kończyłyby się dosłownie na zgięciu pomiędzy udami na pośladkami, hm… Pokazałbym ci fotkę i byś jakoś ogarnął? — Tony jak zawsze był wyjątkowo rozluźniony, a sam jego image wprawiał w dobry nastrój. Kolorowe, luźne ciuchy dawały wrażenie, jakby dopiero wyszedł z klubu albo plaży. Bezrękawnik był tak uszyty, że odkrywał jego żebra, a do tego krótkie spodenki w małe słoneczka.
Jason uniósł dłoń, prosząc o chwilę i zwrócił się do Katy, która miała wlepione spojrzenie w ekran laptopa. Dzisiaj to ona odpisywała na maile klientów.
— Katy, kiedy Charlie kończy?
— Hm? — Dziewczyna uniosła wzrok na kolegę z pracy, a potem spojrzała na zegar wiszący na ścianie studia. Była z niego dumna, bo sama ostatnio go wybierała i strasznie się jej podobał feniks wymalowany na tarczy. Co z tego, że dużo wybuliła? Mike po głębokich namowach oddał jej połowę kasy jako wkład studia. — Ee, no w sumie niedawno zaczął, więc chyba najwcześniej za dwie godzinki? Z przerwą nawet trochę dłużej.
Jason zacmokał.
— Kumpel się tu zajmuje tribalami — przyznał z westchnieniem. Sam bardzo rzadko je robił i był nawet skłonny powiedzieć, że nie miał w nich takiej wprawy jak Charlie. Jasne, zrobiłby genialnego tribala, ale zabrałby Tony’emu cały dzień. Charlie miał jakiś dryg do symetrycznych rzeczy. — Poczekałbyś, wpadł później czy ryzykował ze mną?
— Nie no, nic mnie jakoś nie ciśnie, żeby teraz. I tak myślałem, że będę musiał się umawiać na jakiś inny dzień. To skoczę se gdzieś na żarcie i wrócę popołudniu, ale… bo w sumie jeszcze mam do ciebie sprawę… — dodał z zamyśleniem, rozglądając się po studiu, jakby chciał się upewnić, czy na kanapach nie ma czekających klientów albo do pracowni Jasona nie wiedzie jakaś kolejka. — Miałbyś chwilę?
Tym razem Kate porzuciła odpisywanie maili, aby podsłuchać, bo ton głosu Tony’ego brzmiał tajemniczo. Może załapie się na jakąś tajną sprawę, o której nie będzie mogła nikomu powiedzieć? Uwielbiała tajne sprawy!
— Okej, to chodź na zewnątrz, bo u mnie w pracowni jest portrecistka — Jason zasugerował, macając się po kieszeniach, aby upewnić się, czy ma przy sobie fajki i zapalniczkę. Miał.
Tony zgodził się z nim chętnie i po chwili byli już na zewnątrz, schowani za murkiem studia, gdzie tatuażysta mógł zapalić, a Tony uściślić, co to jest za sprawa. Przy tym oparł się o łańcuch przytwierdzony do słupków oddzielających tę część od drogi. Zawsze miał luzacką postawę, był miłym kolesiem i Jason nic do niego nie miał. Nie znał go dobrze, wiadomo, ale miewał bardziej irytujących klientów. Do tego Tony miał niezłą dupę.
— Pamiętasz, czym się zajmuję? — Tony zapytał na wstępie. Musiało mu nie przeszkadzać, że jest w towarzystwie palącej osoby, bo nawet się nie krzywił czy specjalnie unikał dymu.
— Mm… tańczysz.
— Dokładnie. I trochę się w tym wspinam, idę za waszym śladem. — Czarnoskóry chłopak wskazał na studio. — Budujemy z grupą swoją nową salę ćwiczeń i będziemy prowadzić szkółkę. Będzie paso doble, capoeira, samba, rumba…
Jason pokiwał głową z uznaniem. Co prawda uważał, że takich szkółek jest w Miami, a właściwie wszędzie już od groma, ale… czy studiów tatuażu było mniej? A oni i tak swój zrobili. Chyba była to kwestia tego, aby być w tym dobrym. To dawało szanse na przetrwanie na już i tak zapełnionym konkurencją rynku.
— Spoko, rozruszacie ludzi. Nie wiem jak reszta twojej grupy, ale ty masz do tego smykałkę.
— Dzięki — Tony odpowiedział ze śmiechem, trochę bujając się na łańcuchu. — Wiesz, wszystko jest w trakcie budowania, ale cały czas myśleliśmy nad aranżacją. Musi być kolorowo, zachęcająco do żywego ruszania się, pobudzająco, świeżo… I pomyślałem o tobie.
Jason zaśmiał się chrapliwie i wypuścił z płuc kłęby dymu.
— Taa, bo ja jestem świeży jak pączek róży.
Tony machnął ręką, nie tracąc pogodnej miny.
— Chodziło mi raczej o to, że umiesz zrobić coś super, obok czego nie da się przejść obojętnie. — Wskazał na swoje plecy i uśmiechnął się szerzej. — Jeśli wiesz, co mam na myśli.
Jason pokręcił głową z uśmiechem, paląc niespiesznie i patrząc na chłopaka. W takich chwilach dochodził do wniosku, że nie miał swojego sprecyzowanego gustu. Był z facetem, który bał się słońca, zapinał się na ostatni guzik, był wysublimowanym Anglikiem o chłodnym spojrzeniu… A kiedyś posuwał tego czarnoskórego chłopaka, otwartego jak nogi dziwki z dwudziestoletnim doświadczeniem i noszącego ciuchy, na jakie Alex nigdy by nie spojrzał.
— Coś o tym wiem. Dobra, ale to co chcesz, żebym dla ciebie zrobił? Wydziarał waszą całą drużynę pod jeden szablon?
Tony roześmiał się i pokręcił głową.
— Nie, bardziej chodziło mi o zrobienie na ścianie czegoś w stylu tej grafiki, którą macie w studiu. Tylko u nas sala jest znacznie większa. Jedną ścianę zajmują lustra, ale na dwóch pozostałych byłoby świetnie mieć coś żywego.
Tatuażysta zacmokał z zamyśleniem, a jego wąskie brwi ściągnęły się w skupieniu. Musiałby to przeanalizować. Lubił się bawić w takie rzeczy, uważał je za dobre doświadczenia i jakiś nowy sposób na artystyczne wykazanie się. Mogłaby to być dobra odskocznia od jego codziennej pracy, mimo że ją też lubił.
— Jaka technika? — zapytał konkretnie, ale Tony uniósł dłonie w obronnym geście.
— Ja tańczę, nie maluję. Musiałbyś sam wybrać, co się nadaje. Sprey, farba… Co wolisz.
— Spoko. Pokazałbyś mi tę salę, zobaczę, ile czasu by to zajęło. Spieszy się wam jakoś?
— Nie, znaczy… — Tony tym razem trochę spochmurniał. — Wciąż się boksujemy z biurokracją. Nie chcemy, żeby to jakieś nielegalne było, jeszcze trochę funduszy pozyskujemy, więc nie otworzymy wcześniej niż we wrześniu. I oczywiście sporo byś za to dostał, ale właśnie myślałem, że byś najpierw ocenił, ile to czasu i materiałów pochłonie, to dopiero byśmy się dogadali.
Jason skinął głową, uważając, że to, co mówił Tony, miało sens. Szczególnie w tym podobało mu się, że dodatkowo trochę zarobi. Wiedział, że ze sprzedaży jego domu trochę kasy dostanie, ale nie chciał, żeby Alex za dużo musiał dokładać do tego, który kupią. Mógł mieć więc trochę większy wkład.
— Dobra, w weekend byś tę miejscówę pokazał? — zapytał, gasząc już peta podeszwą buta, a następnie wrzucając do studzienki kanalizacyjnej.
— Jasne! Dam ci numer i się zgadamy.
Okazało się jednak, że tatuażysta ma jeszcze numer Tony’ego w swoich kontaktach. Podał mu jednak jeszcze swój na wszelki wypadek i kiedy chwilę później się pożegnali… odpalił sobie drugiego papierosa. Taa, jakoś przy walce o swoją kondycję nie umiał się pozbyć nałogu. Trudno. Ważne, że już nie wypluwał tak płuc na boisku jak na początku grania z Lennym.

22 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 190 – Przemówić do rozsądku

  1. Katka pisze:

    Basia, nom, Willuś zdziwiony, ale jakoś nie idzie im dobrze to podejrzewanie, w końcu nic nie wyczuli. A pokój zamknięty był i w ogóle. Ich ogon ma fuksa…

  2. Basia pisze:

    Witam,
    było niebezpiecznie, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło… Theo jak ja go… sama mam ochote skopać mu tyłek…
    weny….
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

  3. Inertia pisze:

    Jej… zrobiło się gorąco, nie wiem jak Ryan by to przeżył, gdyby Lenny poszedł siedzieć, ba.. nie wiem jak ja bym to przeżyła xDD
    a do Theo nic nie dociera ;/ Nell mogła by sobie odpuścić Lena, ale z drugiej strony nie było żadnych spięć, a tak jest ciekawiej :DD
    Grunt, że póki co sytuacja się rozwiązała i póki co chłopaki mogą wyluzować.

    Ciekawe co się szykuje z tą akcją z malowaniem sali Tonego. Coś mi się wydaje, że jest drugie dno tej sytuacji.

  4. Katka pisze:

    Yaoistka, ponad tydzień bez neta – jak zawsze słysze takie ponure informacje, to współczuję, bo ja bym tyle nie przetrwała. Brawo, że jeszcze żyjesz XD No i oczywiście, że Jason sławniejszy, w końcu ktoś go docenia! :) Haha, igraszek dużo wymieniasz, ale spokojnie, jak już nabędą to wszystko to na pewno będą próbować w wielu miejscach XD

  5. Yaoistka^^ pisze:

    Mrrr… Ta Nell mogłaby w końcu powiedzieć o co chodzi xd Byłam dziewczyny przez ponad tydzień bez neta! ani komputera nic… byłam na głodzieeee!! ale ten głod mi przeszedł po przeczytaniu rozdzialiku :) Troche późno ale jest xd

    po prostu boskooooo…. a na dodatek Jason stanie się jeszcze sławniejszy! :) Jason i taki Alex spierający się co kto kupuje do nowego domu ^^ aż mam ochote na ich igraszki w nowym łożku <3 kanapie, jakuzzi, łazience, kuchni, garażu itd <3

    weny :)

  6. Katka pisze:

    Whisper, doooobre, podoba mi się, to powiedzonko może zostać na stałe, chociaż jest tyć krzywdzące dla Ryana XD Ale oj tam, oj tam, nie musi o tym wiedzieć. Oj, a Alexikowe napalenie, gdy się dotyka jego tyłeczka – wg mnie to mega rozkoszne, że tak to lubi, a Jasonowi staje na samą myśl o jego pośladeczkach XD Mrał!

  7. Whisper pisze:

    Shivunia, oh my. . . „Mój ang SSIE GORZEJ NIŻ RYAN” – widzę, że z tej waszej pisaniny (w dobrym tego słowa znaczeniu) tworzą się już nowe powiedzonka. Jak to przeczytałam ze śmiechu prawie zrąbałam się z krzesełka XD i od razu jedno przyszło mi na myśl. Wyobraź sobie rozmowe dwóch kur domowych:

    Kura1: Ach, niedawno zepsuł mi się stary odkurzacz. Musiałam kupić nowy, który ma 50 nowych funkcji: odkurza, myje, pierze, tańczy i gotuje!?!?!?

    Kura2: Kurcze, mi tez by się taki przydał. Mój stary odkurzacz to ssie gorzej niż Ryan . . . :/

    Poza tym, przecież Ryan ma w domu mistrza od spraw oralnych, dlaczego nie podpyta się Lennego co i jak? ^^

    Jeśli chodzi o pasywa, to proszę Cie!?!? Alexa wystarczy po tym jędrnym tyłeczku troszeczkę pomacać, a ten już rumieńców nabiera. Chociaż w moim rankingu, o pierwsze miejsce toczy się zażarta walka między królową lodu, a słodką marudą. Dalej nie wiem, na którego „postawić”. ;D ^^ Dlatego życze Wam dużo weny dziewczęta. :*
    Zobaczymy, jeśli w następnym odcinku będzie jakas gorąca akcja z udziałem jednego z nich, szala na pewno przechyli się na jego korzyść.

  8. Shivunia pisze:

    Whisper >> Hahaha, yeees we know what you mean (mój ang ssie gorzej niż Ryan)Co do naszej czekoladowej pary. Theo faktycznie ktoś powinien potrząsnąć, bo kiepsko u niego z myśleniem, a Nell… przyznam, że chyba mało osób jej współczuje. Chociaż to dobra idea aby stawiać się w jej sytuacji. Z takimi naszymi potrzebami, to każdy by chciał sobie „poczytać” naocznie ;)
    Najgorętszym pasywem hahaha, jestem gotowa założyć, się że kilku naszych chłopców by się z tym kłóciło i uważało, że ich pasyw jest najgorętszy, ale nie zabiorę ci twojej opinii. I Jasona XD
    I te lustra!!! hahahahaha!

  9. Whisper pisze:

    Bez dwóch zdań Theo zasługuje na porządny wpiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiol za zawracanie dupska naszym dwóm promyczkom, które mogłyby z niego lepszy użytek zrobić ^^ (if you know what I mean, w tym momenciem mam wyraz twarzy starego perwersa XD).
    Co do Nell to żal mi biedaczki. My jako czytelnicy to możemy sobie o tych Ryanowo-Lennowych macankach (i nie tylko ^^) poczytać. Ona nawet tego nie ma :(

    Jeśli miałabym zgadywać, to nawet gdyby Tony podbijał do Jasona to niestety nic by tu nie zdzialał. Wydaje mi się też, że Alex nie będzie zazdrosny, w końcu kto tu jest najgorętszym pasywem?!?!?

    Nate, pomysl sobie, że oprócz echa słodkich jęków, na tej sali byłyby pewnie przeogromne lustra . . . ^^ <3 <3 <3 ^^

  10. Katka pisze:

    Sharon, nieee, nie chcemy tylko „wow, spoko” ani „fajny rozdział” XD Mnie wyciąganie Twoich komentarzy ze spamu nie przeszkadza, więc za przeproszeniem jebać biurokrację i polityków XD

  11. Sharon d'Arc pisze:

    Jestę spamę T.T Taki „bul”. To ostrzeżenie – piszę za dużo i za często. Od dzisiaj będzie „wow, spoko/fajny rozdział”, co dziesiątą publikację danego opowiadania. Tak oto biurokracja i mieszanie się polityków do internetu zabija twórczość (chociaż sama nie wiem, co oni mają z tym wspólnego) XD

  12. Katka pisze:

    Sharon, wylądowałaś w spamie! Ciekawe czemu… Nagroda Debila Roku haha, no wręcz widzę, jak Theo z głupawą minką wychodzi po schodkach na scenę, co by ją odebrać i zewsząd biją brawa. No widzisz, jak Cię intuicja nie zawiodła! Chociaż oj, Nell popełniła błąd, tak poza tym to chyba równa babeczka… Ale wiadomo, każdy ma swój gust. Haha, ale rozbawiło mnie to „logic, go home, you’re drunk” XD Być kobietą… Oj, a Charlie od razu do psychiatryka? Może nie będzie tak źle ;) Ej i masz w sumie rację z tą sławą. Jason zewsząd słyszy, jaki to nie jest zajebisty, że mu się zaraz zakręci od tego w głowie! Ktoś powinien wylać na niego kubeł zimnej wody (nie, nie charytatywnie) i powiedzieć, chłopie, opamiętaj się, jeszcze wiele się musisz nauczyć!

  13. Sharon d'Arc pisze:

    Ja pier papier… myślałam, że z tego wozu wysiądzie Roger i chłopaki będą mieli przekichane… A Nagrodę Debila Roku otrzymuje…. *werble* Theo! No serio, skąd on się wziął, wyrósł nagle na polu kukurydzy czy co? I to wszystko przez Nell. Wiedziałam, że z nią musi coś być skoro od początku jej nie lubiłam no. Ale ona też inteligencją nie grzeszy: zmacam se chłopaka, którego jara mnie widok uprawiającego seks z innym facetem. Logic, go home, you’re drunk…
    Tak się jarałam tym rozdziałem, bo miałam nadzieję, że będzie scena z Charliem i Alexem jak sobie urządzają pogadankę. To musi być epickie. Ciekawa jestem reakcji Jasona jak się o tym dowie XD Chyba coś w stylu: „kim jesteś i co zrobiłeś z moją Królową?!” I chyba nie chcę wiedzieć jak to się skończy (żartuję, oczywiście, że chcę). Charliego chyba odwiozą do psychiatryka w trybie natychmiastowym.
    I ten Tony… Nie mogłam się skapnąć ki czort. Dopiero po tej wzmiance o tańcu… Jason normalnie level up. Teraz będzie architektem wnętrz XD Byleby mu nie odbiło od tej nagłej sławy XD Ciekawam, co wymyśli na te ściany. Bo tańczące pary wydają się prymitywne… Ale i tak czytając modliłam się tylko „nie zacznij obmacywać Jasona… nie dostawiaj się do niego… A jeżeli już musisz, to błagam, niech w tym momencie nie pojawi się Alex… Albo niech się pojawi, będzie scena zazdrości :3 „

  14. Katka pisze:

    Tigram, tyle podejrzeń, tyle domysłów, tyle przeczuć! A jakby Roger wysiadł z tego autka, to by była istna masakra i pewnie Ryan mógłby pożegnać się z Lennym na długie lata :(

    Nate, haha zamiast kawy więc powinno się nasze opka czytać, skoro ciśnienie po nich skacze XD I oczywiście, że dobrze, że Lenny pokojowo to zrobił, chociaż zrobiło się niebezpiecznie, gdy gliniarze przyjechali akurat, gdy był na Theo… A co do Theo, to powinien się otrząsnąć, ale czy tak się stanie, to się okaże.
    Ochhhh, głośne echo jęków Alexa w sali tanecznej… Mrrr, podoba mi się ta wizja. Kto wie, czy jest do spełnienia. W końcu Jason ma tam spędzić trochę czasu… nocki jakieś czy coś, może królowa powinna przyjść i mu pomóc dobrze i przyjemnie to znieść XD W końcu teraz z Jaya się zrobi chwilowy pracoholik.

    Marta, haha chyba jak większość XD

    Seiridis, no Theo do najbardziej błyskotliwych facetów pod słońcem niewątpliwie nie należy XD Nell też niepogrzeszyła rozgarnięciem. No ale, ale, upiekło się im wszystkim jakoś.

    Bebok, „Chyba by mi się serducho roztrzaskało na kawałeczki. Dopiero co im się układać zaczęło i taka lipa na koniec…” – nooooo, to by było smutne :( Zawsze jakoś najbardziej boli, jak się czegoś nie spodziewa i jest takie JEB! Ale w ogóle fajnie, że widzisz, że oni na co dzień nie są specjalnie wylewni, traktują się publicznie bardziej jak kumple niż para, ale jak przychodzi co do czego, to potrafią sobie okazać wiele specyficznej czułości. I cóż, przychodzi ona im czasem bardzo naturalnie. Hehehe i w sumie fajnie widzieć, ze masz inne spojrzenie na sprawę z Tonym :D Zawsze to fajnie, jak są podzielone opinie (nie dość, że to ciekawe w obserwacji, to przynajmniej zawsze jest ta gwarancja, że ktoś będzie zadowolony XD). Pozdrawiamy cieeeeplutko i udanego weekendu życzymy :D

    O., rozbraja mnie to „puci, puci” XD Widzisz, tyle słodkich czułostek :) Hahaha, ale zwolnienie się Nell z salonu to już duży krok, tym bardziej że w sumie Ryan i Len tam nie pracują XD No ale, ale nie dziwi mnie Twoja irytacja, bo cała sytuacja w sumie powstała przez nią. Mmm, a ten tyci coming out Lena mnie samą urzekł, przyznam XD Bo jak pisałyśmy, nie spodziewałam się, że to powie, a jednak :D

    SilenceUnknown, hehehhe, ciekawe jakby Theo zareagował, gdyby gliniarze zaczęli się śmiać XD Takie… „debilu, wszyscy wiedzą tu, że Lenny NIE ma zamiaru pukać twojej laski, tylko nie ty.” O matko i uwierz, też bym wiele dała, by zobaczyć na żywo prace Jasona! Tym bardziej w takiej wielkiej, naściennej postaci. Och, wiele by zarobił, jakby otworzył taką galerię XD Pozdrawiamy! :)

  15. SilencedUnknown pisze:

    Boże.. oklapłam. Co jak co, ale Theo w najmniejszym stopniu nie wykazuje się inteligencją. Za to na miejscu tych policjantów parsknęłabym mu śmiechem w twarz, wiedząc, że Lenny ma faceta. I byłam ciekawa czy Nell wykrztusi z siebie swoje pobudki, ale jednak niee. ^^ To dopiero byłoby przezabawne!
    Uh.. i jak ja bym chciała zobaczyć te prace Jasona… tak na żywo. To musi być przecież coś genialnego. Ciekawe co teraz wymyśli na tą salę ^^.
    Pozdrawiam! ;)

  16. O. pisze:

    Łuhuhuhu puci puci!!!!!!!!!!!!!!!! Lenny kiziaczek!!!! Tak słodko masował wnętrze dłoni Ryana <333333333333333333333333333333333333 A później udko <3333333333333333333333333 Mnie to się łyk zimnej wody nadał by ochłonąć! Nell nie tylko powinny pójść kudły ale i pazury! Przez jej głupotę Lenny mógłby sobie posiedzieć parę lat za kratkami… Idiotyczne! Mam nadzieję, że jak Ryan sobie z nią pogada to odpuści sobie nawet patrzenie na Mulata!! I zwolni się z salonu, co by na niego nie wpadać (xD) Hah, nie zdziwię się jak Roger po usłyszeniu tej historii skontaktuje się z Ryanem, że ma mu wstydu nie przynosić.. Ale, ale!! Brawa dla Lenny'ego! Publicznie i to przed policją przyznał się, że jest gejem <333333333333333 Trochę słodyczy w gorzkiej sytuacji <3333

    Alexowi może zazdrość się włączy, gdy dowie się, że Jason będzie malować salon, chłopakowi z którym kiedyś miał przygody xD W końcu mogą być tam sam na sam xD

  17. Bebok pisze:

    „co za szopka, ja pierdolę…” No cóż… ja się pod tym podpisuję xd
    Jebnięty jest ten Theo a Nell jeszcze bardziej, niech se zgoogluje jakieś doujinshi czy coś i odpieprzy od Lenniaka i Ryana bo coraz więcej syfu z tego wychodzi. Przepraszam za słownictwo jednak negatywne emocje względem tej cudownej pary (Nell i Theo) aż się ze mnie wylewają. Szczęście w nieszczęściu że gliny tak szybko się napatoczyły bo pewnie by się niezła jatka rozwinęła i o ile nie mam nic przeciwko żeby ktoś sprał Theo tak Lenn za kratkami mi bardzo nie w smak a tak pewnie by skończył jakby się zaczęli lać na poważnie. Choć jak chyba wszyscy oczyma wyobraźni już widziałam jak zadowolony z siebie Roger Carter pakuje Lenny’ego znowu do pierdla. Chyba by mi się serducho roztrzaskało na kawałeczki. Dopiero co im się układać zaczęło i taka lipa na koniec… ;/ nieee! Na szczęście załatwili wszystko na spokojnie. Moment jak Lenny powiedział gliniarzowi że chce wracać z chłopakiem do domu mnie rozczulił xd Serio, to było takie awwww <3 Niby Ryan i Lenny nie są zbyt wylewni ale jak już coś do siebie mówią to jest to takie mega szczere i pełne czułości. Na swój sposób. Mam nadzieję jak zwykle że sprawa rozejdzie się po kościach a do Nell i Theo w końcu coś dotarło.
    Tony! Nie sądziłam że jeszcze si kiedyś pojawi :d Wszyscy węszą dramę i atak zazdrości u Alexa a ja wciąż mam dość zazdrosnych ludzi od czasu ja pojawiła się Charlie na drodze cukierkowego związku Charliego z Rushem. Nie chcę żeby Alex był zbytnio zazdrosny, może tak ciut ciut ale nie więcej. Niech przynajmniej u nic sielanka trwa a motyw z Tonym zostanie tylko po to żeby Jay miał więcej kasy na wspólny dom :D
    Katy gumowe ucho ;P Ta kobieta jest zbyt ciekawska ;P kiedyś jej się tym odbije… No ale Katy ma swój urok ;D
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę :D ;*

  18. Seiridis pisze:

    Theo to buc i jest głupi jak but. xD Najpierw sam się rzuca, a potem pieprzy, że to nie była ze strony Lenny’ego samoobrona. Shit.
    Nell mnie zdenewkurwiła, bo żeby nie jej dowalanie się do Lenny’ego (tak, wiem, nie on sam w sobie ją jara) to nie byliby w sytuacji, gdzie facet prawie znów poszedł siedzieć.
    Katy jak zwykle, mam wrażenie, że ona będzie miała na starość syndrom długiej szyi, tak ją wyciąga, żeby wszystko wiedzieć. xD Taka babcia-plotkara z bonusowymi ozdobami ciała.
    Ryan jest zajebisty. Zawsze. xD
    Lenny też. Love.

    Niech ktoś zrobi petycję o zazdrość Alexa o tego czarnoskórego chłopaka, chętnie się podpiszę rękami i nogami. :)

  19. Nate pisze:

    Tigram, nie tylko ty :) mnie się aż ciśnienie podniosło (dobra pobudka o 5 rano :P) a tu jednak tak lajtowo :P
    Ogólnie dobrze, ze Lenny tak to „pokojowo” rozegrał, w końcu nic nie zawinił, wiec czemu miałby chcieć się bić, co nie? Ale mógł sprzedać Theo jakiegoś gonga, moze by się chłopak otrząsnął :P
    Myślę, ze Jason będzie miał jeszcze jakąś napięta sytuacje z Tonym, nie obejdzie się przecież bez małej dramy :D albo albo!! Jason będzie robił projekt na tej sali, przyjdzie Alex i się będą tam pieprzyć :D ahh, pusta sala taneczna, zapewne będzie tam ładny pogłos i słodkie jęki Alexa się będą niosły glosnym echem…… Ale to tylko takie moje fantazje, umilam sobie czas w pracy :D
    Powodzenia życzę i weny, już się nie mogę doczekać następnego odcinka! :D

  20. TigramIngrow pisze:

    1) Tylko ja miałam wrażenie, że z tego policyjnego autka wysiądzie Roger? W ogóle aż mi się ciepło zrobiło, jak pomyślałam jak blisko było temu, by Lenny znów pofrunął za kratki.
    2) Ciekawe jakby Alex zareagował, wiedząc że Jason tatuuje faceta z którym spał i to w takim miejscu?
    3) Przez chwilę podejrzewałam, że Tony będzie się chciał umówić z Jasonem na seks.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s