Fire Dragon Tattoo Studio – 189 – Zazdrośnicy

W pracowni Jasona znajdował się tylko Charlie i jej właściciel. Kate pilnowała holu. Był środek dnia w środku tygodnia, a młodszy tatuażysta próbował stworzyć równie realistycznego wilka jak kiedyś Jason. Mężczyzna zgodził się porysować z nim jak dzieci i też tworzył jakieś zwierzę, ale nie chciał powiedzieć jakie. Dla Charliego na tym etapie wyglądało na jakiegoś stwora wyciągniętego z książek fantasy, a i tak wyglądającego bardzo realistycznie. Zazdrościł mu tego.
— Ej, jak myślisz, kto ma z nas wszystkich najlepsze aktorskie zdolności? — rzucił w pewnym momencie ni stąd ni zowąd, wpatrując się w nos swojego wilka i zastanawiając się, czy nie powinien być węższy.
— Aktorskie? — Jason ściągnął brwi pytająco, ale nie oderwał wzroku od tego, co sam rysował.
— No, wiesz… Udawanie kogoś innego — Charlie ewidentnie kluczył wokół tematu, nie umiejąc ugryźć go wprost, a jakoś czuł potrzebę zwierzenia się.
Jason przez chwilę nie odpowiadał w końcu jednak zostawił rysowanie i spojrzał na Charliego poważniej.
— Z naszego towarzystwa? Obstawiam, że bracia. Nie wiem tylko, czemu mnie o to pytasz?
Charlie wywrócił oczami i zaciemnił miejsce pod nosem wilka. Wciąż nie wyglądało to dobrze według niego, ale zwykle był dla siebie dość surowy, jeśli chodziło o rysowanie, więc nie był pewien, czy nie wyolbrzymia.
— Bo… no, ja chyba nie jestem zbyt dobrym, bo mi ostatnio nie wyszło udawanie Rusha — w końcu wyrzucił z siebie i dopiero zerknął na drugiego tatuażystę, siedzącego na taborecie obok. On sam zajmował miejsce klientów na fotelu.
Jason znowu uniósł wysoko brwi.
— Dobra, zadam to pytanie, chociaż obawiam się odpowiedzi. Po co udawałeś Rusha? — starszy tatuażysta wydawał się jakoś zrezygnowany, ale jednocześnie zafrasowany stanem kolegi. Kiedy źle się działo w związku gołąbków, każdy zastanawiał się, czy nie zbliża się apokalipsa. To przecież były gołąbki. Wiecznie szczęśliwe.
— W sobotę, jak sobie spokojnie spaliśmy, wszystko było okej… do Rusha napisała jego sekretarka. W wolny dzień, z rana, pytając, co u niego słychać. Ogarniasz? — Charlie jęknął i darował sobie na chwilę rysowanie, bo już czuł, że za mocno przyciska ołówek do papieru. Zupełnie, jakby znajdowało się tam oko sekretarki Rusha, które chciał wyłupać.
— Mhm, ogarniam. — Jason spróbował być wspierający, ale jego ton jednak był zbyt rozbawiony. Sam to zauważył i zatrzymał gestem dłoni Charliego, aby nic nie mówił, po czym dodał: — Okej, dobra, sorry. Napisała do niego, a ty podszyłeś się pod niego? — spróbował zgadnąć, skoro wcześniej Charlie wspominał o udawaniu blond księcia.
— No… Wiesz, żeby wyczaić, czy Rush mnie zdradza, nie?
— I? — Jason spytał wymownie, aby chłopak kontynuował.
— No i nic się nie wyjaśniło, mnie, kurde, przejrzała. Ale wiesz, jaka nagle dobroczynna. Się próbowała wykpić tym, że martwi się, czy między mną a Rushem wszystko okej, bo jej powiedział, że to z jej winy. To chyba powinna się odciąć, a nie pisać do niego w sobotę rano, nie?! — Charlie wyglądał na wzburzonego i zirytowanego, a przy tym patrzył na Jasona w poszukiwaniu jakiegoś porozumienia.
— Charlie, wiesz, że ona z nim pracuje? Nawet jeśli by nie napisała mu tej wiadomości, to się nie odetnie, pracując z nim. To tak, jakbyśmy my mieli się odciąć od siebie, bo może kręcisz ze mną. W końcu też jestem gejem. — Jason starał się patrzeć na Charliego ze zrozumieniem, ale cóż, ten histeryzował. Może się mylił, ale on nie robił aż takich jazd o Jeane, która, jakby nie patrzeć, była bliżej Alexa niż jakaś tam sekretarka Rusha.
— Ale nie mówię, że tak odcinać całkiem, wiem, że to niemożliwe. Ale, cholera… Jakieś prywatne smsy…? Pewnie mu jeszcze jakieś nagie fotki wysyła, bo mu cycków u mnie brakuje… — Na koniec Charlie spuścił głowę i widząc swojego wilka, miał wrażenie, że bardziej przypomina zachudzonego pieska periowego… — Zjebałem uszy…
Jason zamiast odpowiedzieć, spojrzał na rysunek chłopaka.
— Nie są takie złe. Ale trochę psie za bardzo. Powinieneś robić ze zdjęcia — poradził mu i wracając do własnego rysunku, dodał: — A cycków raczej mu u ciebie nie brakuje. Nie przesadzaj i nie popadaj w paranoję.
— Wiesz, tobie łatwo mówić, bo Alex nie jest bi… Ale w ogóle siara, że się połapała, że to ja, nie? Co, jak powie Rushowi?
— To się blondi dowie, że jesteś o niego chorobliwie zazdrosny. Może będzie na plus. — Jason wzruszył ramionami. — Pogadaj z nim, znasz go najlepiej. Nie zauważysz, jak będzie ci kłamał w twarz?
— Sam odpowiedziałeś, że bracia są najlepszymi aktorami…
Jason westchnął ciężko. Kończyły mu się pomysły.
— To jak chcesz rozwiązać tę sytuację?
— Mam już taktykę. Robię wszystko, żeby wiedział, że jestem lepszy — odpowiedział Charlie z pewnością w głosie.
— W cyckach też? — Jason przedstawił mu dziurę w jego planie, a Charlie zmarszczył się i dźgnął go ołówkiem w żebra.
— Pierdol się!
Jason syknął z bólu. Chłopak trafił w czuły punkt, a ołówek był ostry.
— No, bo ten plan jest chujowy. Rush kocha cię za to, jaki jesteś, a nie, że jesteś lepszy niż jego sekretarka. Sekretarka, młody. Nikt więcej. Nie masz przecież żadnych tych nagich fot, które ponoć mu wysyła. Na jego telefonie są tylko porno filmiki z tobą.
Młodszy tatuażysta skrzywił się i w końcu opadł głową do tyłu z wyrazem rezygnacji na twarzy.
— To męczące, że ja mu po prostu nie ufam… — mruknął smutno.
— To wina waszych początków. Nie dziwi mnie to trochę, ale nie możesz o tym myśleć, że to się powtórzy. Sam widzisz, że się zadręczasz i snujesz teorie. I to jakie, młody, posłuchaj siebie. Nie mówię ci, abyś tego nie sprawdzał, Katy się już wypaplała, co odwaliliście, ale… — Jason stęknął. — Spójrz na to z dystansem.
Charlie tylko pokiwał głową, ale nie wyglądał na przekonanego. Był trochę przybity własnymi myślami i jak przez długi czas uważał, że jego związek z Rushem był idealny, tak teraz jednak dotarło do niego, że kwestia wierności może się za nimi zawsze ciągnąć. Czuł się… niepewnie. Bo jak wierzył, że Rush go kocha, to nie był pewien, czy potrafi kochać tylko jego.
Westchnął, ponownie usiadł prosto i przyłożył ołówek do kartki.
— Poprawię te uszy…

*

W tym samym czasie Rush siedział w biurze i przeglądał zdjęcia. Niestety nie byle jakie zdjęcia, bo były to zdjęcia do kolejnej broszury, jaką musieli wydać z domami na sprzedaż. To i tak było zdaniem blondyna przyjemniejsze niż wybieranie zdjęć terenów pod zabudowę. Wszystkie tam jego zdaniem wyglądały identycznie. Ale nie spierał się z Alexem, który twierdził, że robi to instynktownie lepiej. Teraz jednak miał dylemat między dwiema fotografiami. Nie był pewien, która jest lepsza, a sam czuł, że się nie zdecyduje. Po chwili zawahania, bo przez przypuszczenia kochanka bał się odzywać do swojej sekretarki, jednak postanowił ją wezwać. Miała w końcu mu pomagać, a nie tylko siedzieć przy biurku.
Bardzo szybko usłyszał pukanie do gabinetu, a kiedy pozwolił wejść, Charlie ukazała mu się w progu. Uśmiechnęła się do niego delikatnie.
— Wzywał pan, panie Grey — powiedziała, jak zwykle stojąc prosto, zdecydowanie i do tego nienagannie ubrana. Co najbardziej można było w niej doceniać, to perfekcyjny dobór biżuterii. Nigdy nie rzucała się w oczy, a zawsze dobrze komponowała z całym strojem. Zresztą, Rush widział, że wielu pracowników się za nią oglądało. Może dlatego Charlie brał go w poczet tych „wielu”.
Było mu ciężko, bo czułby się jak ostatnia świnia, zwalniając dziewczynę tylko dlatego, że jego kochanek jest zazdrosny. Byłoby to też więcej niż nieetyczne, a Alex obdarłby go ze skóry.
— Tak, chcę, abyś mi pomogła wybrać między dwoma zdjęciami. — Zaprosił sekretarkę gestem ręki bliżej siebie, odwracając też laptopa w jej stronę.
— Oczywiście — ta zgodziła się od razu i podeszła do biurka. — To zdjęcia do tej broszurki, tak?
— Tak, dokładnie. To są te dwa, o które mi chodzi. To… i to. Widzisz? Są bardzo podobne, oba mają coś w sobie, dlatego nie mogę podjąć decyzji.
Charlie skupiła się, delikatnie mrużąc swoje niebieskie oczy.
— Chyba nie różnią się za bardzo niczym poza kolorystyką. Hm, a raczej oświetleniem. Tutaj słońce wyraźniej podkreśla kolor ścian, a na tym drugim wydają się odrobinę brudniejsze, nie uważa pan? Może widać to jedynie, kiedy porównujemy zdjęcia, ale chyba nie warto ryzykować, żeby klient też to zauważył.
Rush także przyjrzał się zdjęciom. Na koniec analizy tego, co początkowo było dla niego niewidoczne, skinął głową.
— A więc będzie to. Dobra. Super. To było ostatnie. Mogę już je przesłać dalej. Dziękuję bardzo za pomoc. — Uśmiechnął się do Charlie na koniec z szerokim i formowym uśmiechem.
Ta odpowiedziała podobnym, choć trochę lżejszym i wyprostowała się.
— Cieszę się, że mogłam pomóc — zapewniła. I już otworzyła usta, jakby miała zapytać, czy szef potrzebuje czegoś jeszcze, ale zawahała się. Widać to było po jej twarzy, mimo że w pracy umiała zawsze zachować stoicką postawę, nawet gdy jakiś klient miał o coś pretensje. — Panie Grey… Nie jestem pewna, czy powinnam to mówić… Nie wiem, czy nie rozmawiał pan na ten temat już ze swoim partnerem… ale czuję się nieswojo po ostatniej, sobotniej sytuacji.
Rush, który zaraz po jej uśmiechu wrócił wzrokiem do ekranu komputera, aby przesłać zdjęcia, teraz znowu na nią patrzył. I miał nieciekawą, zmartwioną minę.
— Aż boję się o to pytać. Jakiej sobotniej sytuacji?
Kobieta obejrzała się na uchylone drzwi do gabinetu i jeszcze na wszelki wypadek je zamknęła.
— Czyli nie rozmawialiście o tym… Pisałam do pana wiadomość, czy wszystko jest w porządku… Odpisał mi Charlie — na razie wyjaśniała spokojnie, stonowanym głosem. — Jako pan.
Rush, słysząc ostatnie słowa, załamał się już zupełnie. Charlie podszywał się pod niego…? To już było bardziej niezdrowe, szalone niż zwykłe podejrzenia i zazdrość.
Oparł łokieć o biurko, a w dłoni schował twarz.
— Kasowałaś tę rozmowę ze swojego telefonu może?
— Nie… Jeszcze nie. Mogę panu pokazać, tylko muszę pójść po telefon, bo jest przy recepcji.
— To jeśli byś mogła, poproszę.
Kobieta przytaknęła i wyszła z gabinetu na dosłownie chwilę. Najwyraźniej nikt nie zatrzymał jej po drodze, bo szybko wróciła i podała swojemu szefowi telefon. Już była otwarta rozmowa pomiędzy nią a Charliem, podającym się za Rusha.
— To była dość… dziwna sytuacja — przyznała ciężkim tonem.
Rush mruknął tylko na potwierdzenie i zabrał się za czytanie. Z każdym kolejnym zdaniem był coraz bardziej zrezygnowany i było mu naprawdę przykro.
Na koniec tylko odetchnął ciężko i oddając telefon młodej kobiecie, spojrzał jej w oczy.
— Przepraszam. Za… za to wszystko. I wiem, że to nie twoja wina, ale nie pisz do mnie, dobrze?
Charlie pokiwała głową na zgodę, po czym i tak przeprosiła za całą sytuację.
— Ale proszę, niech mi pan powie… czy jest jakiś sposób, w jaki mogłabym go przekonać, że nic nas nie łączy?
— Po przeczytaniu tych wiadomości? Szczerze wątpię. Chyba sobie to wmówił i nic nie jest w stanie go przekonać.
— Mam nadzieję, że się panu uda. To bardzo nieprzyjemna sytuacja, jest mi zwyczajnie głupio, że jestem czynnikiem zapalnym. Niestety nie mogę się przed nim z kimś pokazać, bo jestem singielką i… — Westchnęła głębiej i odebrała telefon od szefa. — Naprawdę mi przykro…
— To nie twoja wina, mówiłem ci już. Musimy tylko zachować możliwie jak najklarowniejsze relacje, a ja muszę to przeczekać i udowodnić mu, że nic mu nie zagraża. Tyle. Więc nie obwiniaj się i… możesz już iść, Charlie. Dziękuję za pomoc ze zdjęciami. — Rush uśmiechnął się do sekretarki oszczędniej niż kiedy tu przyszła. Może właśnie w wyniku jego otwartości i dobrego kontaktu niemalże z każdym Charlie był zazdrosny. Ale jednocześnie był też rozczarowany kochankiem, że posunął się do takich zagrań jak podszywanie się pod niego i taka zaborczość.
Kobieta szybko pokiwała głową i dodając krótkie „oczywiście, przepraszam”, wyszła z jego gabinetu.
Rush został sam z poczuciem winy. Z jednej strony współczuł Charliemu, bo domyślał się, że duża część winy leży po jego stronie, w tym jak go traktował, kiedy dopiero zaczynali. Z drugiej było mu przykro, że mimo jego zmiany kochanek nadal mu nie ufał i musi zachowywać się tak ozięble do swojej sekretarki, która sobie niczym na to nie zasłużyła poza tym, że rodzice dali jej takie a nie inne imię.
Co by nie mówić, Rush czuł się w kropce. I jak jeszcze z kilka minut męczył się z tym samemu, tak w końcu po wysłaniu wszystkiego, co musiał, zapisał postępy pracy, wstał od biurka i przeszedł pod drzwi swojego brata. Zapukał.
— Proszę — Alex odparł, a kiedy Rush otworzył drzwi, uniósł na niego pytające spojrzenie. Nie musiał pytać werbalnie, co brat chciał, bo jego mina mówiła wszystko. Ale też w taki sposób, że młodszy z braci zawahał się chwilę w przejściu. W końcu jednak zamknął za sobą drzwi i przekręcił zamek.
— Chciałem pogadać, ale tak prywatnie. Masz chwilę? — spytał, siadając przed biurkiem Alexa jak skarcone dziecko przed biurkiem szkolnego dyrektora. Czasami miał wrażenie, że ma brata starszego więcej niż dwa lata.
Zresztą wystrój gabinetu Alexandra Greya sam sprawiał wrażenie miejsca, w którym rezydował ktoś ważny, wymagający szacunku i surowy. Alex zdecydowanie stawiał na specyficzny minimalizm, ale taki pełen klasy. Sam był jakby dopełnieniem całego tego surowego wystroju, gdy tak siedział z poważną miną przy długim biurku, na którym próżno było szukać kurzu. Rush wolał nie myśleć, ile razy używał dziś wilgotnych chusteczek, żeby zetrzeć z niego pseudo zabrudzenie.
— Mogę tę chwilę znaleźć, jeśli jest to coś pilnego — Alex odpowiedział, kliknął dwa razy coś na swoim komputerze i spojrzał już z uwagą na brata, który siedział z dłońmi między kolanami i z krzywym uśmiechem.
— Nie wiem czy pilnego, ale nie mogę pracować, jak o tym myślę.
— A wiec pilnego — Alex podsumował i wstał ze swojego miejsca. Obszedł biurko i przycupnął na jego brzegu, aby być bliżej i aby łatwiej się rozmawiało. Wierzył, że zmniejszenie odległości do rozmówcy nakłaniało go do większej szczerości.
— Nie pracowniczo pilnego, tylko chodzi o Charliego… więc nie wiem, czy ci to nie przeszkadza, jak jesteśmy w pracy — Rush wytłumaczył się od razu, wręcz zbyt dobrze znając podejście Alexa. Praca była pracą, a czas wolny czasem po pracy i to on miał być poświęcony na sprawy prywatne. Ale z kim miał teraz o tym porozmawiać? Przecież nie ze swoim kochankiem, który był podmiotem jego problemu.
Alex nie skrzywił się widocznie, ale widać było po nim, że też się nie ucieszył z tego, co usłyszał.
— Przeszkadza mi, ale jeśli z tobą teraz nie porozmawiam, to wiem, że nie mam szans, abyś wykonał dziś jakąkolwiek pracę. Mów więc, o co chodzi — zachęcił go na swój własny sposób.
Rush uśmiechnął się sztucznie. Brat czasami go przerażał. A raczej, zdarzały się momenty, że go nie przerażał.
— Bo Charlie myśli, że go zdradzam z Charlie, moją sekretarką. Nie wiem, co robić, bo nie daję mu żadnych powodów do zazdrości, a i tak jest zazdrosny. A przecież Charlie nie mogę… wyeliminować. Ona niczemu nie jest winna.
— To byłoby nieetyczne, a jeśli twoja sekretarka wie o całej sytuacji, w momencie zwolnienia mogłaby użyć tego przeciwko tobie w obliczu ewentualnej sprawy sądowej — Alex potwierdził to, o czym myślał. Czyli że nie może zwolnić dziewczyny, bo to po prostu nie fair.
Zresztą, obaj znali prawo bardzo dobrze, chociaż Alex znacznie lepiej. Takie zagranie mogłoby się różnie skończyć. Nie mówiąc o tym, że Rush sam ze sobą czułby się źle, gdyby pozbawił kogoś pracy z takiego powodu.
— Wiem. Mówisz mi dość oczywiste oczywistości. — Rush zaśmiał się wymuszenie. Nie było mu do śmiechu. — Ale to co ja mam robić? Jason chyba nie jest o ciebie zazdrosny dlatego, że miałeś spotkanie z jakimś wytatuowanym facetem? To abstrakcyjne.
Alex spróbował przypomnieć sobie sytuacje, w których Jason był zazdrosny i pierwsza przyszła mu do głowy nie Jeane, a tamci faceci w saunie nad jeziorem Tahoe. Jason wtedy bardzo dosadnie pokazał swoją zaborczość, gdy jednego z nich unieszkodliwił. Ale była to faktyczna sytuacja zagrożenia cielesności jego partnera, a nie wybujała fantazja, jak w przypadku Charliego. Nie dziwił się więc, że Rush jest tym tak zaniepokojony i skołowany. Sam by oczywiście sprawę postawił bardziej klarownie, jasno i nie pozwolił na takie zagrania ze strony partnera, ale Rush był inny. Czasami obchodził się ze swoją ptaszynką jak z jajkiem.
— Mogę poradzić ci wyłącznie szczerą rozmowę z Charliem. Zresztą i tak ciężko mi zrozumieć, dlaczego wybrałeś mnie za spowiednika i kogoś, kto jest w stanie ci doradzić. Jason jest moim pierwszym partnerem, a i tak nadal mamy potknięcia na płaszczyźnie porozumienia i klarowności moich uczuć czy tego, jak nasz związek powinien wyglądać. I jak na razie najlepiej sprawdza się rozmowa, dążenie do pojednania i wzajemnego zrozumienia — Alex przedstawił swój punkt widzenia. — Ty nie powinieneś się martwić. Charlie cię kocha. Może nie od razu, ale w końcu zrozumie, że jest to wymysł jego wyobraźni. Przecież jakbyś kręcił ze swoją sekretarką, przynajmniej pół biura by o tym wiedziało, włącznie ze mną.
Rush siedział z zamyśleniem, a po ostatnim zdaniu ożywił się bardziej i spojrzał na Alexa z jakąś nadzieją.
— Właśnie. Może ty z nim pogadaj. Tobie uwierzy.
Miał świadomość, że z Charliem rozmawiał już Mike i Ryan. Żaden z nich nie przekonał go do tego, że jego wymysł to wyłącznie fantazja. Martwiło go, że Kate prawdopodobnie trochę podsyca jego podejrzenia, nawet jeśli nie celowo i nie wierząc, że to prawda, to przynajmniej z ciekawości. Miał jednak wrażenie, że Charlie po prostu na tyle mocno to sobie uroił, że słowa każdego przesiewał przez jakieś mentalne sitko i wciąż widział swoją wersję. Ale może Alex mógłby coś zaradzić…
— Mnie? — Starszy z braci jednak był sceptyczny do tego pomysłu. I nawet przez zaskoczenie w swoim głosie dał temu wydźwięk.
— Tak, zawsze jesteś bezstronny. Do tego pracujemy razem. Na własne oczy widzisz, co się tu dzieje.
Alex nadal nie wyglądał na przekonanego.
— Jesteś jednak moim bratem, więc może uznać, że cię kryję.
— Może. Ale może też dać się przekonać — Rush odpowiedział prosząco, a potem jęknął. — Co innego mogę zrobić?
— Poczekać, aż sam zauważy swój błąd? — Alex spytał wymownie. Nie lubił wtrącać się w cudze sprawy. Szczególnie, jeśli chodziło o sprawy związkowe. Jason był znacznie lepszym doradcą w tym względzie, a siebie uważał za ostatniego nadającego się do pełnienia roli mediatora.
— A do tego czasu zrobi kilka gorszych rzeczy niż podawanie się za mnie w smsach…
Alex spojrzał pytająco na brata.
— Co masz na myśli?
Rush westchnął, nadal siedząc w swojej uległej pozycji. Odetchnął jeszcze raz i opowiedział bratu wszystko, czego się dowiedział od swojej sekretarki na temat sobotniego zagrania Charliego. Alex z każdym słowem wyglądał na coraz bardziej zatroskanego, bo to już było więcej niż zwykła zazdrość i wyrzuty.
— Jeśli tak wygląda sprawa, myślę, że mogę z nim porozmawiać. Ale w jakiejś sytuacji, która nie będzie wyglądała na zaplanowaną.
— To może… jak wpadniesz do Jasona do studia? — Rush zasugerował z nadzieją. Był wręcz zaskoczony, że Alex zgodził się pomóc i trochę podbudowany, że i on widział, jak duży jest to problem. Miał potwierdzenie, że coś z tym trzeba zrobić, a nie puste słowa, że „przejdzie mu”.
— Może — Alex przyznał z lekkim zamyśleniem. — Ale pomyślę o tym jeszcze. Teraz skup się nad tym, aby popracować, jak już mnie zaangażowałeś do pomocy w swoich prywatnych sprawach.
Rush momentalnie poczuł się jak złajane dziecko, ale nie było to niecodzienne uczucie przy Alexie. Ten potrafił zachować się jak rodzic, a równocześnie był z ich paczki chyba ostatnią osobą, która nadawałaby się na autentycznego posiadacza niemowlaka. Chociaż… może jakby adoptował nastolatka?
Nie, to nie był czas na takie rozmyślania. Według Alexa na pewno na żadne rozmyślania, które nie są związane z nieruchomościami, więc nie miał innego wyboru, niż się posłuchać.
— Dobra. To dzięki i wracam do pracy. Ty też się nie przepracowuj — Rush dodał swoje i uśmiechnął się już luźniej.
Alex odparł mu jedynie skinieniem głowy i krótkim dotknięciem ramienia dłonią.
— Do zobaczenia potem — pożegnał brata, nim ten wyszedł z biura.
Sprawa trochę ruszyła, a Rush miał nadzieję na dobre rozwiązanie… ale czy powinien tę kwestię smsów zignorować i nie wspominać o niej Charliemu? Czy przeciwnie, spróbować zasygnalizować mu, że to, co zrobił, było nie w porządku wobec niego i jego sekretarki? Musiał o tym pomyśleć, nawet jeśli przed chwilą obiecał Alexowi, że weźmie się ciężko do pracy. Ona przecież mu nie ucieknie, a jego związek z Charliem niebezpiecznie mu się chybotał. Nie mógł pozwolić, aby coś zniszczyło ich idyllę.

*

— Naprawdę zgłupiałeś, Theo! — Nell krzyknęła za swoim facetem, który właśnie pakował do plecaka wszystkie swoje dokumenty, klucze, komórkę i butelkę wody. — Nie będziesz się z nim chyba prał!?
Theo obejrzał się na nią z grobową miną i nic nie powiedział do czasu, aż jego wzburzona dziewczyna nie walnęła go w ramię otwartą dłonią.
— Theo!
— Co, kurde?! — wybuchnął i rozłożył swoje masywne ramiona, prostując się znad stołu, na którym leżał jego plecak. — Gapisz się na niego jak ciele, a on co? No co? Nic! Podaje ci co chcesz, uśmiecha się jak kretyn, polewał ci piwo, dostawił ci nawet krzesło, gdy chciałaś usiąść bliżej grilla, a żeby tego było mało, widziałem, że jak go dotknęłaś pod stolikiem, to się nie odsunął! Co, do cholery?!
Czarnoskóra dziewczyna złapała się za głowę i pokręciła nią w niedowierzaniu. Nie miała pojęcia, że do tego dojdzie! Że teraz, kiedy przyszła po pracy do domu swojego chłopaka, w piątkowy wieczór, ten będzie… przygotowywał się do ustawki! I to z jej winy, z Lennym! To była jakaś paranoja!
Na chwilę usiadła na zielonym fotelu w masakrycznie zagraconym saloniku swojego chłopaka. Theo miał współlokatora, z którym kiedyś chodził do szkoły i obaj byli bałaganiarzami. Oczywiście nie takimi jak Lenny i Ryan, ale i tak rzadko było widać tu porządek. Cieszyła się, że w tym momencie nie było tu Kevina, bo nie chciała mieć świadków przy tej idiotycznej rozmowie. Poza tym… jak miała mu to wyjaśnić? Że jasne, kręci ją Lenny, jest cholernie seksownym facetem, ale… od kiedy zaczęła obracać się w towarzystwie wielu gejów, jakoś samo wyobrażenie sobie ich seksu… gejowskiego seksu, aż zawstydzająco ją kręciło. Uwzięła się na Lenny’ego, bo był najbardziej w jej typie i nawet jak wiedziała, że był dla niej niedostępny, to ją jarał. Wizja jego liżącego się z innym facetem ją jarała. Pieprzącego innego faceta też. Robiącego loda… o niebiosa, i to jak! Ale to wszystko wydawało się jej takie… takie dziwne, naiwne, że nie mogła po prostu tego powiedzieć swojemu facetowi, a już w ogóle byłoby jej wstyd, gdyby Lenny się dowiedział.
— Theo… uspokój się i pomyśl nad tym, o czym mówisz. Lenny jest gejem i jest z Ryanem — spróbowała powiedzieć spokojnie, patrząc na niego z dołu.
Theo jednak pokręcił głową i zarzucił plecak na ramię.
— Jakby był gejem, to by się tak nie zachowywał w stosunku do ciebie — warknął i ruszył do wyjścia z mieszkania, a Nell od razu poderwała się za nim i wybiegła.
— No daj spokój, no!
Czarnoskóry mężczyzna tylko zacisnął zęby i wsiadł do samochodu, a sekundę później na miejscu pasażera usiadła Nell. Nie miała zamiaru puszczać go tam samego i może chociaż w obecności Lenny’ego uda jej się przemówić Theo do rozsądku.

25 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 189 – Zazdrośnicy

  1. Katka pisze:

    Renka, haha, tak, można by ją tak nazwać, choć ona chyba sama nie jest tego świadoma XD Lenny jest bezpieczny!

  2. Renka pisze:

    No i wszystko jasne, Nell jest najnormalniejszą w świecie yaoistką! Ale szczerze mówiąc już się trochę bałam, że zacznie wyrywać Lenny’ego tak na poważnie.

  3. Basia pisze:

    Witam,
    no i co wydała się sobotnia rozmowa Charlie – Charlie, no cóż wydało się, że Charlie podszywał się pod Rusha, może Alexowi uda się coś wskórać, no i przede wszystkim powinna być szczera rozmowa…
    dużo weny
    Pozdrawiam serdecznie

  4. Inertia pisze:

    Charlie jest uroczy jak jest taki zazdrosny, ale mam nadzieję, że ta cała sytuacja nie doprowadzi do jeszcze większych problemów u ptaszyn :D
    Fajnie, że Charlie sekretarka stara się podchodzić do wszystkiego profesjonalnie, aczkolwiek nie wiadomo co ona ta sobie myśli, może to tylko taka przykrywka.
    Podobało mi się to, że Jason chociaż raz potraktował Charliego w miarę poważnie, a nie tak jak ma w zwyczaju traktować go z przymrużeniem oka, jak jakiegoś nastolatka, plus dla niego.
    No i Nell niewyżyta :D Nie wiem co bardziej załamało by Theo, fakt, że jego dziewczynę kręci Lenny, czy fakt, że ta fantazjuje o gejowskim seksie xDDD

  5. Katka pisze:

    Sharon, zajebiste interpretacje XD Takie, ze wręcz sama nie wiedziałam, że mogą być tak prawdziwe XD Kto wie, może Charlie rzeczywiście podświadomie w taki sposób działał, rysując wilczka, a i Rush ma problem z głową, że jego problemy związkowe się przekładają na wybór zdjęć do broszurek XD Wszyyystko jest możliwe, a ja mam wręcz ochotę więcej posłuchać o Twoich wynurzeniach! Są naprawdę ciekawe i trochę zabawne, ale faaaaaaaaaajne :D Lubię to! A co do Dereka i Stilesa – właśnie przez to, że tak mało ich jest, jakoś przestaję widzieć ten paring :( Smutne, mogliby więcej scen z nimi zrobić, a mi osobiście ostatnio, no po poprzednim sezonie, prawdziwy bardziej wydaje się paring – Chris i Derek. Jakoś fajnie ze sobą gadają.

  6. Sharon d'Arc pisze:

    Niestety, wykształcenie średnie humanistyczne daje o sobie znać. Moja babka od polskiego to nieźle nas przyciskała do takich interpretacji. „I tak zdobędziesz dobro, którego nie zdobędziesz”. To był najbardziej powalony wers do interpretowania ever. Wiadomo komu przypadł… Ale po interpretacji „usięwodzenie siedzenie” i „namuzowywanie” Białoszewskiego na ocenę bez przygotowania, to ja zinterpretuję wszystko. No, ale ja w tym szkicowaniu wilka naprawdę doszukałam się metafory i zobrazowania związku gołąbków, bo Charliemu nie bardzo wychodzi i się wkurza, ale jednak postanawia poprawić te uszy czyli naprawić swój związek. No nie przekonacie mnie, że jest inaczej, chociaż jesteście Autorkami i wiecie lepiej. No i to wybieranie zdjęcia, ta sama sytuacja, Rush ma przed sobą kilka rozwiązań i nie wie, które wybrać, bo jedno z rozwiązań jest gorsze („brudne ściany”), ale wbija sekretarka i wskazuje mu fajniejsze zdjecie symbolizując tym chęć pomocy w odtworzeniu związku, nawet jeżeli będzie to oznaczało nie wtrącanie się. Wiem, to ze zdjęciami to trochę przeginka, ale co tam, „jestę fanę”, mogę se pozwolić.

    Czy ja przeczystałam Derek x Stiles? *.* Sterek is eternal!!!! Mój ukochany ship T.T A jest go tak mało (szczególnie w 4-tym sezonie, trzeba porwać Jeffa i zmusić go zmian w scenariuszu sezonu 5-tego). Ile razy ja na niego głosowałam w Slash Madness…

  7. Yaoistka^^ pisze:

    Katko ja szczerze kurde ani nie gadaj …Derek x Stiles… mrrrr,,,, aż krew w uszach szumi! kurde mam iść spać a nie się napalać!!! X.X

    kochane laski, ja na takie opowiadanie mogę czekać nawet kilka lat ale ważne że by kiedyś się pokazało! <3 wiem jaka jest wena <3 słodkich i twórczych snów <3

  8. Katka pisze:

    Bebok, Charlie czuje się jak oblany jadem XD nie no, ja się oczywiście nie dziwię, bo każdy jego kolejny krok to kolejna przesada, więc oczywiste, ze irytuje, ale biedak nie umie tego powstrzymać. Zobaczymy, czy znajdzie się ten bodziec, który sprowadzi go na ziemię. Hehe, a z Nell znajomo, co nie? No troszkę z tym przesadziła (niczym jak Charlie) i niestety jej fascynacja sprawiła kłopoty. Zobaczymy, czy będą one dla reszty zgubne… Nie przepraszaj za zwłokę, bo cieszy nas, że w ogóle skomentowałaś. Czas nieważny! :D

    Yaoistka, och, coś z wilkołakami? Sama nie wiem, bo obecnie mamy co pisać i niestety i tak czasu brakuje… :( Czasami nas nachodzi na różne dziwne rzeczy, ale to nie może być mimo wszystko wymuszone, jakoś tak wiesz, inspiracja nagle nachodzi i się wtedy super pisze. Bez niej ciężko, żeby coś miało swój ogień. Mogę jednak Cię zapewnić, że jak coś takiego stworzymy, to na pewno pokażemy ;) Zawsze możesz zawalczyć w konkursie memowym i wygrać nagrodę główną – bonus z wybraną dwójką bohaterów :D A co do Teen Wolf, osobiście wolę tam inną parkę niż ta konkretna XD Slashową, a nie serio-serio parkę. Jakoś mam wrażenie, ze bardziej sexy są ci, którzy nie są jednak homo XD A szkoda…

  9. Bebok pisze:

    Zdecydowanie uwielbiam Jasona, zdecydowanie Charlie traci coraz więcej punktów z puli „lubię go” na rzeczy tych w puli „nienawidzę”. Ech…. cóż począć… nie lubię zazdrośników, szczególnie tak chorobliwych. Niby ma powody ale coraz bardziej przegina. Stał się okropnie denerwujący, aż nie mogę się nadziwić że Rush to wytrzymuje. Miłość miłością ale ja bym go chyba ze złości zatłukła. Upierdliwy dupek…grrrr. Może faktycznie Alex jakoś do niego dotrze, jak nie on to już chyba nic tu nie pomoże. Jak to mówią „tonący brzytwy się chwyta”, Rush się odważył przeszkadzać braciszkowi w pracy ;D Niby na początku kłopoty w raju mnie ucieszyły bo przestało być tak mdło i słodko ale robi się to męczące ;D Niech już się dogadają czy coś ;P
    Nell….. nie sądziłam że może chodzić o coś takiego xd Temat się robi podejrzanie znajomy ^^ Aż się boję co z tego wyniknie ;P Mam tylko nadzieję że w rezultacie się nie pozabijają wszyscy. I że jakoś Theo ochłonie i przekona się że jednak Lenn nic do jego laski nie ma. No nic, pożyjemy zobaczymy.
    Przepraszam za zwłokę jednak brak dostępu do neta stworzył drobny problem :d

  10. Yaoistka^^ pisze:

    A tak …. tak wiem zwariowałam już całkiem xD Daje wam stronę, z której będę dziś oglądać. ;)

    http://www.ekino.tv/serial,teen-wolf,sezon,1,epizod,1.html

    Pozdrawiam i… weny <3

    I PS: Znów zacznę temat z netem… ja do internatu idę! Nie dam rady wytrzymać tygodnia bez jednego waszego rozdziału, a pdf lubię, ale komci zostawić nie umiem i potem szukać danego "fragmentu" ileś tam … Proszę jak ktoś, ktokolwiek zna dobry internet, najlepiej bez limitu wifi, który jest tani i wgl niech da znać w komentarzu. :)

  11. Yaoistka^^ pisze:

    Katko… jakby to powiedzieć… rozdział Wiedźma czytałam już 9 raz!!!! <3 i to po czasie czasami tygodnia znów xd najlepiej mi idzie od miejsca gdzie pojawia się Alex i wgl ^^

    Pozdro i ps… dałoby rade żebyście coś super o zmiennych wilkach wymyśliły? *.* przeszukałam internet… wiele rzeczy już czytałam a do takich byle jakich źle napisanych nie chce się brać, a wiem że jeśli wy wyjdziecie z jakąś super akcją… (dorwałam ostatnio Teen Wolf i wariuję kurcze na punkcie wilkołaków ( też zmiennych wilków)i wampirów !! <3 \

    W Teen Wolf na dodatek jest tam fajna para ;)
    http://supahboy.deviantart.com/art/Teen-Wolf-S3a-Dethan-394715562
    Ostatnio mega też ich męcze…. jakbym miała policzyć to tak… nie odpuszczam ostatnimi czasy FDTS, Teen Wolf, Luana – seria w cieniu ludzi, i wszystko co znajdę o snarry xd

    ps: Jakoś tak mega błagam o takie opo, zadowole się nawet zwykłym jednoczęściowym fickiem typu ten Teen Wolf <3 A teraz dziewuszki… 2 raz będę oglądać ten serial bo skończyłam na ostatnim odcinku 3 serii i muszę sobie przypomnieć rzeczy ^^ <3

  12. Katka pisze:

    Whisper, właśnie, u gołąbków zawsze radość, szczęście i płatki róż fruwające wokół, ale raz na ruski rok musi się coś wydarzyć, co jednak odbiega od pretendowania do bycia kolejnym idealnym aspektem życia tych ptaszków. I taaaak, też bym się nieźle wkurzyła, jakby ktoś się pode mnie podszywał, szczególnie gdy chodzi o kontakt z kimś z pracy. Niedobry Charlie. Co do Jasona, oczywiście masz rację, nawet Ryanek się do niego wybrał, gdy miał problem. Jakoś chyba Jason przyciąga ludzi, którym coś leży na sercu. Na pytanie nie bardzo wiem, jak odpowiedzieć, bo nie piszemy opowiadań rozdziałami, a tekstem ciągłym i dopiero potem dzielimy. Co do FDTS obecnie jednak nie jest to duży zapas, bo ostatnio mocno skupiłyśmy się na skończeniu ATCL (w którym de facto zostały chyba dwie scenki do napisania na koniec 2 części). Ale spokojnie, zapasik jeszcze jest XD

  13. Whisper pisze:

    Wielka szkoda, że nasze gołąbeczki maja problemy. Ale . . . no cóż, coś się nareszcie musiało u nich wydarzyć. Od jakiegoś czasu zaczęło nieśmiało wiać nudą z tego słit gniazdka. Uważam, że Rush sam sobie biedy napytał, więc teraz musi uporać się z dalszymi konsekwencjami swoich grzeszków. Muszę jednak przyznać, że Charlie troszkę przesadził z podszywaniem się pod swojego blondiego i na miejscu księcia porządnie bym sie wkurzyła.

    Jeśli chodzi o Jasona . . . co tu dużo mówić. Nadawałby sie chłop na jakiegoś terapeute. Chociaż on tę fuchę ma 24/7 z Alexem. Przecież nawet nasza skryta w sobie gaduła zwróciła się do niego ze zwierzeniami (to były wtedy początki „związku” z Lennym, jeśli dobrze pamiętam). No i nie zapominajmy o jego ploteczkach z Lennym, których rezultat mogliśmy przeczytać w poprzednim rozdziale. ^^ mrau!!

    Fajnie się czytało ten rozdział, powodzenia w następnych i dużo ciekawych inspiracj wam życzę. Z ciekawości zapytam jeszcze, ile rozdziałów FDTS na przód macie napisanych?

  14. Katka pisze:

    Ewciak, tam od razu w takim momencie… Bywały gorsze, to na pewno! Czytanie po raz któryś od początku naprawdę wzbudza we mnie podziw i nigdy nie przestanie. ba, będzie wzbudzać ten podziw jeszcze bardziej, jak liczba rozdziałów zrobi się trzy razy większa XD Dzięki za życzenia, trafiłaś w samo sedno – właśnie tego nam trzeba!

  15. Ewciak pisze:

    No jak można kończyć w takim momencie?! No nieładnie.
    Biedny Alex teraz będzie robił jeszcze za negocjatora.
    Widzę po komentarzach że nie tylko ja czyta opowiadanie od początku po raz któryś ;)
    Życzę dużo weny, zapału i czasu.

  16. Katka pisze:

    Sharon, naprawdę masz niezłe skłonności do interpretowania i analizowania XD Czasami to faktycznie jest bardziej na zasadzie, że błękitne zasłony to po prostu błękitne zasłony, ale czasami coś ma głębsze dno, które może okazać się oczywiste dopiero za jakiś czas. Aż mam ochotę stworzyć coś specjalnie dla Ciebie, takiego metaforycznego, zagmatwanego lub psychologicznego, cobyś miała niezłą pożywkę, a my frajdę z czytania rozkmin XD Co do samego Alexa – taaa, wszyscy wiemy, że jego zdolności interpersonalne i w ogóle komunikacja międzyludzka to raczej jego słaba strona… Ale wszystkiego da się nauczyć przez naśladownictwo lub czytanie książek, więc jak najbardziej mogło tu mieć miejsce wyuczenie. Alex mimo wszystko chce się dopasować i dobrze funkcjonować wśród ludzi. Jakoś musi to robić. Takie coś za coś trochę było w jego życiu – nauka, mądrość, kariera kosztem życia towarzyskiego. Biedak musi nadrobić.

    O., to w takim wypadku do Jasona byłaby dłuuuuga kolejka XD Ale całkiem niezły pomysł, mogłabym być jego sekretarką XD A Nell raczej nie będzie mieć podniety, ale nie chciała puszczać go samego… Cóż, woli trzymać rękę na pulsie (nawet jak nic praktycznie nie może zrobić).

  17. O. pisze:

    Jason sobie jakiś gabinet powinien założyć xD „Jason Rebel doradca w sprawach związkowych” xD Ogólnie to mam wrażenie, że Charlie się bardziej przerazi, gdy z nim Alex będzie chciał porozmawiać.. Zawsze może uznać, że Alex chce coś zatuszować, by na firmie się nie odbiło domniemane zachowanie Rusha xD
    Nell…Będzie mieć podniętę, że gej się o nią pobije? ;o Nie rozumiem po co się tam cisła, mogła bardziej się postarać, by Theo tam nie jechał.

  18. Sharon d'Arc pisze:

    Charlie przegina, serio. No ale z drugiej strony zawsze pozostaje takie uczucie niepewności w stylu „a co jak mnie zdradza i śmieje się z kochanką za moimi plecami z mojej głupoty?”, więc trochę go rozumiem, ale podszywanie się pod drugą osobę to inna sprawa. Moja humanistyczna część doszukała się metafory w wilku, w postaci wizualnego dla bohaterów przedstawienia związku gołąbków, ale interpretacji postanowiłam tutaj nie zamieszczać, bo jak zwykle wyjdzie coś w stylu: „niebieskie firanki symbolizują tęsknotę i samotność..” Autor: „nie, to znaczy, że one są *cenzor* niebieskie!” Zresztą, wybieraniu zdjęć też dorobiłam ideologię… WTF, mózgu…
    No i Rush idący po poradę w sumie sercowo-związkową do Alexa. Świat się kończy! Ale widać w tym rozdziale, że całe to jego zachowanie wobec innych ludzi, ba, własnego brata (!) jest jakby wyuczone z książki. Jakby odkopywał z pamięci jakieś fragmenty książki psychologicznej albo poradnika dla ślamazar w stosunkach międzyludzkich. Np. z tym siedzeniem na krawędzi biurka. Każdy normalny człowiek by tak prawdopodobnie zrobił, no ale z tym komentarzem narratora, to wydaje mi się, że to po prostu odtwarzanie sceny przykładowej z książki. Rush musi czuć się naprawdę przyparty do muru skoro zwrócił się o pomoc do brata. Charlie tak się boi Alexa, że od razu mu uwierzy XD Ciekawe jak będzie wyglądała ta scena, no nie mogę się doczekać. I kto by pomyślał, że para z drugim najkrótszym stażem (i w ogóle JA) będzie robiło za doradztwo. Jasona jeszcze zrozumiem, on to po godzinach charytatywnie udziela się jako psycholog w domu, no ale Alex… Jego priorytety to: 1.Praca/Jason 2. Cała reszta wliczając w to problematycznego brata i takie pierdoły jak numer do restauracji. Nie no, nie mogę doczekać się tej sceny…
    No i Nell… wtf to było. To jest totalnie nielogiczne nawet jak na moją logikę… A też mam kilku znajomych, przez których jak ich widzę to mam ochotę krzyczeć z rozpaczy, że kurde, inna drużyna… No, ale, żeby takie rzeczy odstawiać. No i na miejscu Theo bym uważała: Lenny był praktycznie szefem pierdla, na pewno umie się bić.

  19. Katka pisze:

    Yaoistka, aż dziwne, nie? Że to Alex i Jason mogą być doradcami i to dla pary, która ma większy staż. Życie jest przewrotne, Alex na pewno się nie spodziewał, że będzie o to poproszony. W ogóle, matko, serio czytasz od początku? ZNOWU?! Mam wrażenie, że robiłaś już to miliony razy XD Podziwiam szczerze!

    Nate, o widzisz, to masz jakiś wgląd na sytuację. W ogóle podejrzewam, że mimo wszystko Charlie właśnie nie byłby tak zazdrosny, gdyby zamiast sexy sekretarki był tam mężczyzna. Może więc w jakiś sposób chodzi o taką obawę, że Rush zwyczajnie tęskni do cycków. A czy kociak wygra… Cóż, nie wiadomo o Theo zbyt wiele, może ma czarny pas w karate?! Wszystko się niebawem okaże. I dziękujemy bardzo za wenę :D Pozdrawiamy cieplutko!

    SilencedUnknown, hahaha, cieszymy się, że pobudki Nell zaskoczyły XD Taaaak, o to jej chodzi, chyba nikt się nie spodziewał XD Ciekawe, ile czytelniczek z tego samego powodu zachowywałaby się podobnie jak ona… A głupota może być rozkoszna, zgadzam się. Więc rozumiem, takie pat, pat, pat, Charlie. Dziękujemy i pozdrawiamy Ciebie również! :D

  20. SilencedUnknown pisze:

    Hahahaha… padłam! O Boże.. to o to chodzi Nell! No nie wierzę! Hahahaha!
    Uhh… dobreee! :P Szkoda tylko, że rozdział w takim momencie skończony.. ^^
    Co do Rusha i Charliego, to w sumie dobry pomysł, żeby Alex z tym drugim pogadał, bo on wyjątkowo wzbudza jakiś taki respekt.. czy coś, że aż źle by było mu nie uwierzyć.Natomiast na początku rozdziału po głowie chodziły mi tylko słowa: „Och, ty głupiutki Charlie ty…Taki głupiutki.” Ten facet jest taki rozkosznie słodki w swojej głupocie :P (bez urazy oczywiście ^^ )
    Pozdrawiam! ;)

  21. Nate pisze:

    Co do Charliego, nadal mam mieszane uczucia… Z autopsji wiem, jak to jest być z kimś bi, i ze prędzej czy później pojawiają się takie myśli, ze może jednak ta nasza ukochana osoba woli „to drugie”, ale z drugiej strony, Charlie przegina… Zazdrość jest czasem wskazana, jest w każdym związku, jesli dwie osoby się kochają, ale… No a co do tego, ze Ruch poprosił Alexa o wstawiennictwo, to jest strasznie dziecinne, ale jak nie uwierzy Królowej, to ja juz sama nie wiem! :P
    A co do walki roku Theo vs. Lenny …co mogę powiedzieć, Pantero do boju!!! :D coś mi się wydaje, ze nasz kochany kociak wygra :D o ile dojdzie do bójki, ale mam cicha nadzieje, że tak… Jakby się Ryan rozochocił, widząc Lenny’ego w akcji, to moze z tego wyjść coś naprawdę sexy :D
    No, tyle ode mnie! Powodzenia, dziewczyny, czasu i weny życzę :D

  22. Yaoistka^^ pisze:

    o jaja!!! <3 Feniksie ty ty… a książę niech kwiaty kupuje na przeprosiny i go DŁUGOOO przekonuje ^^ hehe…. jej ale Rush do Alexa poszedł!!! <3 Alex kochany weź zamroź Charliego! <3 Ale taki Smok i Królowa doradcami dla ptaszynek, myślałam, że zostanę uśmiercona na miejscu! xD

    a co do Nell… masakra!! <3 Ja sobie tylko wyobrażam w jakiej sytuacji Nell i Theo zastaną naszą Panterkę i Rayana. <3

    Weny dziewczyny a ja znów zaczęłam czytać opowiadanie od początku…. jak to dawno było! <3 Jejku a na dodatek taka zmiana u wszystkich par <3<3

    ps: nie zwracajcie uwagi na mnie, nachlałam się "vivat" pomarańczowy z biedronki i świruję ^^ <3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s