Fire Dragon Tattoo Studio – 187 – Wiadomości

To na swój sposób było wyzwalające i Mike nie przypuszczał, że naprawdę tak o tym pomyśli. Wysiłek fizyczny, zmęczenie i pot dosłownie lejący mu się po tyłku. A jednak, było w tym coś przyjemnego, dzięki czemu koniec końców czuł się dobrze. Jakby wraz z potem wydostawały się z niego negatywne emocje. Czym miał lepsze ciało, lepszą kondycję, tym było mu lepiej z samym sobą. Nawet, jeśli przed całą sesją ćwiczeń do ślubu nigdy nie pomyślał o tym, że źle wygląda.
— Jeszcze chwila, Mikey, dasz radę i muszę przyznać, że szybciej się przyzwyczajasz do szybkiego tempa niż myślałem — Ryan pochwalił go na ciężkim wydechu, bo sam ćwiczył z kumplem.
Już było po jego godzinach pracy, bo i Mike dzisiaj dopiero późnym popołudniem mógł przyjechać. Obaj więc ćwiczyli obok siebie na wiosłach treningowych i obaj mieli przepocone koszulki, ale trzymali tempo.
— Wiesz… mam dobrego trenera, który… nie daje mi się obijać — Mike odparł, także ciężko łapiąc oddech, ale starał się trzymać tempo zarówno w ruchach, jak i w regularnym pobieraniu powietrza. Nie powinien więc gadać, ale jak tu nie odpowiedzieć Ryanowi?
Ten jednak nie odzywał się do niego cały czas, pilnując, żeby rzeczywiście nie naruszać samego procesu oddychania. Było to bardzo ważne w ćwiczeniach, a on nie był tu tylko dla towarzystwa, ale też był trenerem kumpla. Miał zadbać o jego odpowiednią prezencję na ślubie. No, przynajmniej jeśli chodziło o figurę. Był pewien, że Rush czy Alex lepiej doradzą mu, jak się ubrać.
— Marg już i tak ma co u ciebie podziwiać… — powiedział po dłuższym czasie. — A będzie jeszcze więcej. Chociaż… jeśli mowa o powiększaniu ciała na siłowni… sądziłem, że nigdy się z tym nie spotkam… Och, jakże się myliłem… I wczoraj rano przyszedł klient, który był pewien, że jestem w stanie stworzyć mu trening na powiększenie penisa.
Mike nie wytrzymał i zaśmiał się, a co za tym idzie, przestał wykonywać ćwiczenie. Nie żałował aż tak bardzo, bo już miał dość. Zostawił więc wiosła i spojrzał na Ryana.
— Serio? Niech se wpierw mózg powiększy.
— Nie uwierzysz, ale zasugerowałem mu to samo. Był jednak bardzo zdeterminowany, żeby uzmysłowić mi, że któreś tam mięśnie w okolicy podbrzusza odpowiadają za wzrastanie członka. Jedyną poradą, jakiej mogłem mu udzielić, to by częściej się masturbował, chociaż nie gwarantuję efektów. Zapewniłem, że jednak ja mu w tym nie pomogę. — Ryan na koniec uśmiechnął się szerzej, jeszcze chwilę pracując na wiosłach. — Porozciągaj się, Mikey, jak już masz dość, hm?
— Mhm — ten zgodził się i wstał. Znalazł sobie kawałek wolnego miejsca i zaczął wykonywać standardową sesję ćwiczeń, jakie robili na zakończenie. — Ale może ma koleś rację. Jakby więcej ruszał tym mięśniem, to by mu urósł, a tak… — Zaśmiał się krótko. — W ogóle, jak musi być, kurcze, mały, aby mieć na tyle kompleksów, aby prosić kogoś o powiększanie.
Ryan zaśmiał się i przytaknął.
— Ciekawość bardzo mocno próbowała mnie zmusić do zapytania albo poproszenia o pokazanie, czy w ogóle coś z tym się da zrobić, ale udało mi się opanować. A sądziłem, że w mojej pracy nic mnie już nie zaskoczy. A ty, Mikey, miewasz jakieś ciekawe przypadki w swojej firmie? Chociaż podejrzewam, że więcej ciekawych rzeczy dzieje się w studiu, bo jednak tam zawijają… bardziej barwne osobowości. — Wstał ze sprzętu po tych słowach i również zaczął się rozciągać tuż obok kumpla.
— W pracy to bardziej irytujące wrzody na tyłku niż tacy, których da się ich zamienić w zabawną anegdotkę. Bywają czasami tacy, co chcą niewiadomo czego za niewiadomo jak mało. Śmieszni są ogólnie ludzie w swoich wyobrażeniach. A w studio, to wiesz jak często jestem. — Prychnął na koniec. — Jason niech ci coś opowie. Chyba że teraz się kumpluje z Lennym?
— Tak, głównie tak, chociaż lubię gadać z Jayem, gdy jestem w studiu, chyba że akurat wrócił z trucia się i bardziej to czuć niż zwykle. O ciekawostkach prędzej dowiem się czegoś od Charliego albo Katy, chociaż z nią nigdy nie wiadomo, co jest prawdą, a co wytworem jej wielkiej wyobraźni… — Ryan posłał Mike’owi wymowne spojrzenie. — A Charlie… hm, nie jestem pewien, czy w ogóle obecnie ma ochotę na pogaduszki, bo za każdym razem, gdy się z nim widzę, jest całkowicie pochłonięty sprawą niejakiej Charlotte.
— Tej co pracuje u Rusha? — Mike już był obeznany z sytuacją. Zresztą, jak cała ekipa. Wszyscy wiedzieli, że Rush ma problem z zazdrosnym kochankiem, ale jakoś nikt z samym Charliem nie chciał już o tym rozmawiać, bo okazywało się to zwyczajnie bezskuteczne. — Co o tym w ogóle myślisz? Rozmawiałeś z nim jeszcze o tym po grillu?
— Tak, przyznam, że spędziliśmy dwie minut… cztery… albo jakieś dwadzieścia przy telefonie. — Ryan posłał kolejny czarujący uśmiech kumplowi i usiadł, aby rozciągnąć jeszcze nogi poprzez skłony. — I chyba obecnie stanęło na tym, że nasz kochany Charlie wziął sobie za cel maksymalne rozpieszczenie Rusha, chociaż moim skromnym zdaniem ten plan nie jest żadnym rozwiązaniem. Jakkolwiek rozpieszczający Charlie może być bardzo uroczy.
— Ale to co on chce mu tym pokazać? W ogóle widział tę laskę na oczy? Rozmawiał o niej z Rushem, czy gorzej, z nią samą? — Mike rozgrzewał głównie swoje ramiona, bo te jeszcze odczuwał po wszystkich ćwiczeniach. Ale tak poza tym już wszystko skończył i tylko czekał na Ryana.
— Tak i podobno bardzo przypomina miss Stanów Zjednoczonych, chociaż dam głowę, że nie ma pojęcia, jak faktycznie taka miss wygląda. Jedno jest pewne. Nasz Charlie czuje się zagrożony i nie rokuje to dobrze dla ich radosnego związku.
— Ale to wina Rusha. Nie z teraz, ale z ich początku. Wytworzył w Charliem jakąś taką panikę, która ujawnia mu się jak tylko pojawia się zagrożenie — Mike podsumował rozmowę, kręcąc przy tym głową z niedowierzania, że w ogóle jego kumpel zachowuje się tak niedorzecznie.
— Bingo — Ryan podchwycił i uniósł się z podłogi. — Dlatego ja zawsze uważam, że zdrada jest jedną z tych rzeczy, które są najbardziej… hm, niemoralne i niszczą jakiekolwiek szanse na zaufanie. A nawet ja wiem, że zaufanie w związku to bardzo ważna rzecz — zauważył, idąc z kumplem do szatni. Po drodze jeszcze pożegnał się z kolegą z pracy, który wciąż był na sali i trenował jakiegoś karczka. Dziś zresztą tacy klienci byli tu najliczniejsi.
— Nawet ty wiesz? — Mikey zaśmiał się, mając wrażenie, że kumpel specyficznie podkreślił te słowa.
— Tak, „nawet” ja. Podejrzewam, że wiele osób z racji mojej odsiadki i… hm, luźnego podejścia do czyjejś własności, może uważać, że nie jestem specjalnie moralnym człowiekiem, ale jak widzisz, zdradę stawiam dość wysoko, jeśli chodzi o niespecjalnie godne zagranie. Nie mów, Mikey, że tobie kiedyś udało się kogoś zdradzić? — Ryan zagadał kumpla ciekawiej, wchodząc za nim do szatni.
Starszy z kumpli zastanowił się chwilę, aż w końcu skrzywił się i pokręcił głową.
— Nie bardzo. Nie licząc ciebie i Charliego, których zdradzałem z pracą. — Zaśmiał się, wiedząc, że mógł być lepszym kumplem, tym bardziej kiedy Ryan siedział.
Ten uśmiechnął się do niego lekko i klepnął go w ramię.
— Teraz dbaj o to, byś nie zdradzał z pracą Marg. Sam wiem, że to dość… frustrujące, gdy kogoś, kogo kochasz, widujesz od święta mimo mieszkania razem — poradził i wyciągnął z szarej, metalowej szafki z numerkiem 76 swoje spodnie. Wolał umyć się już w domu po powrocie, jak zwykle. Nie przepadał za prysznicami tutaj jakoś szczególnie.
Już rozkładając spodnie, aby móc wsunąć je na tyłek, poczuł w kieszeni coś twardszego niż materiał, więc sięgnął tam i zobaczył… karteczkę od Lenny’ego, o której zupełnie zapomniał. Właściwie czerwoną kopertę, w której znajdowała się ta tajemnicza, podarunkowa wiadomość.
— Tylko u was to nie jest pracoholizm, a źle ułożone godziny pracy. — Mike skomentował, a Ryan, słuchając kumpla jednym uchem, rozwinął karteczkę i przeczytał, co na niej jest.
Informacja była bardzo krótka. Cóż, Lenny nigdy nie był specjalnie wylewny, ale… była ciekawa.
„Zrób to z zaskoczenia. Powal, przytrzaśnij i trzymając za włosy, weź jak swoje. PS. mam wolne w 3, 7, 8 i 9 lipca.”
Ryan zupełnie zapomniał o obecności Mike’a. Patrzył na słowa napisane na karteczce i miał wrażenie, że ktoś wlał mu do ciała przez wszystkie otwory gorącą wodę. Jak rzadko mu się publicznie zdarzał wzwód, tak teraz penis wyraźnie drgnął mu w bieliźnie. Trzymając tę karteczkę, miał ochotę trzymać Lenny’ego. Za włosy, za ramię, jakkolwiek, byle pod sobą i nagiego.
Odetchnął bardzo powoli i uśmiechnął się do Mike’a. Schował karteczkę do kieszeni i szybko zabrał się za zakładanie spodni, żeby zasłonić to, co się ukazało w jego slipach. Następnie rzucił:
— Wybacz, Mikey, nie mam pojęcia, co właśnie powiedziałeś, ale na pewno masz rację. I zbierajmy się, proszę, bo podejrzewam, że Marg już chce zobaczyć, ile dzisiaj ci się udało wyrzeźbić, a ja jednak marzę o czymś takim jak obiad.
Mike spojrzał na kumpla z zaciekawieniem, ale końcu darował sobie wnikanie w szczegóły. Nie mógł to być przecież liścik miłosny od jakiegoś jego fana z siłowni. Tym bardziej po tych zapewnieniach Ryana co do zdrady i nietolerowania jej. Jednak sądząc po lekkich wypiekach, jakie Ryan momentalnie dostał, liścik był od Lenny’ego. I właśnie dlatego nie chciał wnikać.
— Spoko. Masz samochód?
— Tak, zwykle ja zabieram go do pracy, wracam, a potem Lenny go przejmuje. Hm… to chyba jedyny plus naszego mijania się — przyznał chłopak, szybko się przebierając.
— To spoko, chociaż się mimo wszystko widujecie. — Mike uśmiechnął się, przebierając się w ręcznik. — To ja idę pod prysznic i do zobaczenia, tak? Bo już wychodzisz, z tego co widzę.
— Mhm, do piątku, Mikey, przypomnę ci jeszcze o treningu smsem — Ryan uprzedził go, poczuwając się do dbania o jego kondycję i puścił mu oczko na pożegnanie.
— Spoko, dzięki. To na razie. — Mike także machnął mu dłonią na pożegnanie i wszedł pod prysznice, a Ryan dopiero wtedy odetchnął głębiej i popatrzył na swoje krocze.
Okej, wzwód opadł, ale myśli bynajmniej nie opuściły słowa wypisane przez Lenny’ego. Czuł się tak cholernie pod presją, obawiał się, czy tym razem znowu nie będzie klapy, ale… równie mocno tego chciał. Chciał się sprawdzić i chciał, żeby jego kutas dobrze zrobił Lenny’emu. Tak, żeby mężczyzna nie żałował, że mu to napisał.
Oblizał wargi i uśmiechnął się do siebie po raz ostatni, nim wyszedł z siłowni.

*

Pościel była niesamowicie miękka, bo od wczoraj świeża. Podobnie jak jasne włosy, w które twarz wtulał Charlie. Rush zawsze był taki… świeży. No, może pomijając poranki po imprezach albo po zbyt długim przesiadywaniu w okolicy Jasona. Po tym zawsze od każdego czuć było papierosy. Teraz jednak było idealnie. Wszystko sprawiało, że Charlie w ten sobotni poranek nie chciał otwierać oczu i delektować się zarówno ciepłem słońca padającym zza okna, zapachem swojego ukochanego księcia i przyjemnym rozleniwieniem, które zawsze go ogarniało w takie dni. Już sobie wyobrażał, że wstaną dopiero po porannym numerku, Rush zrobi jajka, on kawę i będą w tak cudowny sposób rozpoczynać dzień.
Niestety na wyobrażeniach się skończyło. Charlie, który był bardziej rozbudzony niż wciąż pogrążony we śnie Rush, usłyszał nadejście smsa. Jeśli się nie mylił, była to komórka kochanka.
Uchylił powiekę i spojrzał wrogo w kierunku szafki nocnej. Chwilę tak mierzył się z nią wzrokiem, zastanawiając się, kto może Rusha męczyć o tej porze, ale w końcu poddał się i wyciągnąwszy rękę, zabrał komórkę z szafki.
Nie miał problemu z odblokowaniem telefonu, bo znał telefon Rusha niemalże jak swój własny. Na tapecie zresztą było jego zdjęcie… ale wiadomość była od niewłaściwej osoby o imieniu Charlie.
Momentalnie rozleniwienie go opuściło i zastąpione zostało nieprzyjemnym napięciem. Zerknął podejrzliwie na kochanka, a potem znowu na telefon. Dlaczego sekretarka Rusha pisała do niego smsy w sobotę rano, do cholery?!
Odetchnął ciężko, odsunął się od swojego kochanka i usiadłszy wygodniej, otworzył wiadomość.
„Cześć, mam nadzieję, że nie budzę. Jak tam? Wszystko okej?” — wiadomość była niezobowiązująca, ale nadal podejrzana w oczach tatuażysty. Dlatego zastanawiał się tylko przez chwilę, czy w porządku będzie, jak odpisze w imieniu Rusha. W końcu to on mógł mieć do niego większe pretensje, że jego sekretarka przekracza kontakty pracownik-szef niż że on używa jego telefonu.
„Hej :) U mnie okej, obudziłem się przed chwilą. A ty co porabiasz, że pomyślałaś o mnie z rana?” — chciał się dowiedzieć, czy sekretarka podejmie jakiś flirt, czy rzuci jednoznacznym tekstem… Miałby wreszcie pewność! Pewność, której mu brakuje i która ani nie pozwala mu otwarcie i dobitnie oskarżyć Rusha o zdradę, jak i w pełni uspokoić się, że nic między nimi nie ma. Nie mógł znieść tego stanu.
Dla ostrożności jeszcze wyciszył głos w telefonie, aby kolejne odpowiedzi nie zbudziły wciąż śpiącego na plecach Rusha.
„Nie jest już tak rano ;) A pomyślałam, bo się martwię. Wiesz, trochę mi głupio. Nadal. Po tej rozmowie.”
Charlie wzmógł czujność jeszcze bardziej. Jakiej rozmowie? I czemu jej głupio?! To tylko świadczyło o tym, że było między nimi coś, co nie powinno mieć miejsca! Zrobiło mu się nieprzyjemnie ciepło, gdy zerknął szybko na Rusha. Niby tak niewinnie wyglądał śpiąc…
Szybko odpisał wiadomość do Charlie: „Dlaczego ci głupio? Nie powinno chyba :)” — zaryzykował.
Prędko otrzymał wiadomość, bo pewnie dziewczyna nie była niczym zajęta.
„No wiesz. Twój chłopak. Rozmawialiście?”
Charlie zapomniał o oddychaniu. Jak to… „rozmawialiście”? Czy Rush miał z nim porozmawiać o czymś istotnym? Może miał go zostawić?! Dlatego dziewczyna teraz naciskała i pisała! Bo zapewne czeka niecierpliwie na jego krok, aby go zostawił i mógł z nią być już bez kłamstw i oszukiwania wszystkich, że nic się nie dzieje.
Długą chwilę nie miał pojęcia, co odpisać. Patrzył się tępo w oczy pluszowego psiaka siedzącego na komodzie naprzeciwko łóżka. Tak bardzo przypominał mu Rusha i wszystkie niesamowite chwile, które z nim przeżył…
W końcu zacisnął zęby i stworzył impulsywnego smsa: „Nie, ale między nami jest wszystko okej, Charlie jest moim jedynym partnerem, więc wybacz, ale nic z tego nie będzie. Do zobaczenia w pracy.”. I wysłał.
Jego rozmówczyni okazała się być jednak dość rezolutna, bo nie speszyła się jego wiadomością, tylko odpisała niemalże natychmiast.
„… wiem.”
Po sekundzie przyszedł kolejny sms.
„Charlie?”
Chłopak zamarł i błyskawicznie zerknął na Rusha, jakby ten nagle miał otworzyć oczy i wszystko zobaczyć. Spał jednak dalej, ale… co on niby teraz miał zrobić?
„Rush nie może podejść do telefonu. Powinniście się kontaktować tylko w pracy.” — odpisał, czując, że traci grunt pod nogami. Co, jak ona nakabluje Rushowi, że z nią pisał? Cholera, oczywiście, że nakabluje!
Odpowiedź przyszła szybko, ale przez podenerwowanie tatuażysta miał wrażenie, jakby czekał na nią w nieskończoność. Pościel paliła go w skórę, zrobiło mu się gorąco i nieprzyjemnie, a wizja leniwego, sobotniego poranku poszła w niepamięć.
„Dlatego odpisywałeś za niego? Ale okej, nie gniewam się, słyszałam, że jesteś zazdrosny. Nie masz o co.”
„Jasne. Tylko piszesz do niego, jak się ma, w dzień wolny od pracy, bo się „martwisz” :/” — odpisał butnie, zakładając włosy za uszy. Rozbudził się całkowicie, a przyjemny nastrój po wyspaniu się zamienił się w napięcie i bolesne ukłucia w sercu.
„Tak, bo jak ostatnio rozmawialiśmy prywatnie, powiedział mi, że to przeze mnie jest między wami gorzej. Źle się z tym czuję.”
Najpierw chciał odpisać, że mogłaby przestać świecić cyckami przed jego facetem, to nie musiałaby się źle z tym czuć, ale przecież nie mógł tego zrobić! Myślał długo, gapiąc się na telefon uporczywie.
„On już się ustatkował i nie chcę, żeby z tobą kręcił, okej? Jak masz z nim jakieś plany, to się przynajmniej nie czajcie i powiedzcie wprost” — odpisał pod wpływem emocji, a następnie dodał: — „Nie oddam ci go.”
Tym razem dość długo nie było odpowiedzi. W końcu jednak przyszła i była krótka.
„Porozmawiajcie szczerze, bo ja chyba Cię nie przekonam.”
Charlie już nic nie odpisał, za to zaczął pospiesznie kasować wszystkie smsy, żeby przypadkiem jego facet nie odkrył tej całej rozmowy. Czuł, że to i tak wyjdzie ustami jego sekretarki, ale nie chciał sobie do końca psuć tego dnia.
Kiedy już skończył, pozostało mu tylko odłożenie telefonu nad wciąż śpiącym Rushem. Ten musiał być zmęczony tygodniem, bo nadal nie wykazywał nawet chęci, aby się obudzić.
Charlie więc jeszcze moment przyglądał mu się, aż w końcu odetchnął, spiął włosy gumką i odsunąwszy pościel, pochylił się nad kroczem Rusha. Zatrzyma go dla siebie, chociażby miał mu ssać pięć razy dziennie. No dobra… to akurat lubił i dla niego mogło to być remedium na nerwy, których doznał, więc delikatnie obsunął bieliznę kochanka i polizał jego członek.
Ten był w spoczynku, tak samo jak Rush, który jeszcze się nie budził. Leżał wciąż na plecach z jedną ręką nad głową i z każdym kolejnym liźnięciem uśmiechał się coraz bardziej. Samo patrzenie na jego uśmiech było w stanie wywołać rozmarzenie. W końcu uchylił też oczy.
— Heeej — zamruczał leniwie i błogo.
Charlie, który miał nos i usta przy jego jądrach, zerknął na niego jednym okiem i uśmiechnął się.
— Hej… Co ci się śniło? — zapytał, całując mosznę kochanka i trącając jego penisa nosem.
Blondyn uśmiechnął się miękko i podłożył ramię pod głowę, aby widzieć lepiej kochanka.
— Głupoty. Lody mi się śniły w basenie. — Zaśmiał się. — Ty też mi się w tych lodach śniłeś. Narzekałeś, że ci chłodno w peniska.
Charlie zaśmiał się mimowolnie, wciąż bawiąc się z jego członkiem i czując, że ten bynajmniej chłodny nie był. No i taki przyjemny w dotyku. Lubił czuć miękką główkę na wargach, zapach z okolic krocza i świadomość, że sprawia tym kochankowi przyjemność. Na pewno lepiej niż Charlie sekretarka.
— I nie ogrzałeś mi go w tym śnie?
— Nie zdążyłem, obudziłeś mnie — Rush odparł, oblizując dolną wargę i patrząc miękko na ukochanego. — Ślicznie wyglądasz.
Przez myśli Charliego przemknęło, czy mówił tak też do swojej sekretarki. Miał ochotę zapytać, na jak długi okres czasu podpisał z nią umowę o pracę, by wiedzieć, jak długo będzie go to dręczyło. Zamiast tego tylko odpowiedział uśmiechem, rozchylił usta i wziął do nich penisa kochanka. Na tyle głęboko, że w końcu zetknął się nosem z jego podbrzuszem, a długi kucyk opadł mu na bok.
Rush westchnął głośno. Na twarzy miał wymalowaną przyjemność.
— Och, Charlie, mój feniksiku — zamruczał, a po jego skórze przeszedł dreszcz.
Chłopak zakręcił się, układając wygodniej i zaczął żywo poruszać głową. Dawał mu dużo przyjemności nie tylko tymi ruchami, ale i ssaniem, kiedy zatrzymywał się na moment, aby to zrobić. Lubił obciągać Rushowi. Miał takiego w sam raz penisa. Wielkością porównywalnego do Ryana, grubszego niż Jason i lepiej pachnącego niż niejeden facet, z którym Charlie był. Idealny. A do tego ten zarówno szybko rósł, jak i odpowiadał na jego zabiegi. Wydzielał z siebie delikatną wilgoć, drgał, a jądra podkurczały się co jakiś czas.
— Mmm… Ja zaraz… Ptaszku…
Charlie spróbował wydać z siebie głos gruchania, ale oczywiście przez fakt, że miał pełne usta, nie wyszło. Odsunął się więc i zaśmiał, po czym polizał na przeprosiny jego członek. Och tak, bliskość z Rushem oddalała od niego wszelkie niechciane myśli. Przynajmniej na chwilę.
— Już cię kończę — zapewnił kuszącym głosem i głaszcząc kochanka po udach, ponownie wziął go głęboko do gardła.
— Mmm, och, jesteś najlepszy. — Rush znowu głośniej westchnął, a jego brzuch mocniej się spiął. Był w ekstazie. — Tak…! — zajęczał, zaciskając pieści i patrząc spod przymkniętych powiek na kochanka. Zamruczał jeszcze, że dochodzi i… zrobił to.
Charlie chętnie spił z niego swoje pierwsze śniadanie i zaburczał błogo. Oblizał jeszcze cały członek i opadł na plecy obok swojego spełnionego kochanka. Od razu sam sięgnął do swojego krocza i ujął penisa, aby dać sobie orgazm. Nakręcił się tym seksem oralnym i czuł, że nie będzie mu trzeba zbyt wiele.
Rush odetchnął ze dwa razy i od razu przekręcił się do niego. Objął go ramieniem i pocałował chętnie w usta. Był uśmiechnięty, spełniony i zadowolony.
— Daj… Muszę nadrobić mój sen — zamruczał, całując jego usta małymi, słodkimi całusami.
Od razu krocze jego chłopaka znalazło się bliżej jego dłoni, a sam Charlie westchnął błogo, gdy poczuł tam ciepło. Na chwilę całkowicie zapomniał o sekretarce kochanka i o tym, że i ona mogła mu już ciągnąć. Skupił się na masturbacji i oddawaniu pocałunków. No i na wsłuchiwaniu się w głos Rusha, który w brytyjskim akcencie coś szeptał mu do ucha. Mógłby w tym utonąć! Jego ciało zdecydowanie nie zamierzało walczyć z tą przyjemnością i chwilę później doszedł.
Rush jednak nie przestał go dotykać, całować i szeptać mu do ucha miłe słowa. Uwielbiał, kiedy jego ptaszyna tak mu się rozklejała w ramionach, więc czemu miałby przestawać, skoro mieli wiele czasu dla siebie?
— Mam nadzieję, że takie soboty nigdy się nie skończą — szepnął Charlie z błogo przymkniętymi oczami, obracając się przodem do kochanka i przytulając do niego.
— Myślę, że mogą być tylko lepsze, bo teraz poczekasz w łóżku, a ja zrobię nam jakieś pyszne śniadanie, pasuje? — Rush zamruczał, całując kochanka po szyi. — Chociaż ja mógłbym zjeść ciebie.
Charlie roześmiał się cicho, odchylając głowę do tyłu, na poduszki. Jego kucyk przez to mocno się rozburzył.
— To ja cię zjadam na śniadanie! Mmmm… ale jak chcesz jeszcze poleżeć, to ja mogę zrobić — zapewnił.
— Nie ma. Muszę się odwdzięczyć za tego lodzika i treściwiej zapełnić twój brzuszek — Rush nadal gruchał, całując ciepłą skórę chłopaka. Oczywiście nie pogardziłby długim kokoszeniem się w pościeli, ale śniadanie nie było złym pomysłem. Zresztą… Alex skutecznie wyrabiał w nim zdolność pokonywania lenistwa i wstawania z łóżka wcześniej, niż by się chciało.
— Mm… okej… A potem co będziemy robić? Chcesz się gdzieś wybrać? — Charlie zapytał, nie pospieszając go do kuchni. Chciał spędzić z nim cały dzień.
— Możemy. Na jakiś film, popcorn, orzeszki, a potem zimne napoje i może wypad na wieczór na plażę? — Rush zasugerował, sunąc nosem tuż przy uchu kochanka. Co raz go jeszcze całował. Cały czas miał niższy niż zwykle głos i mówił ze swoim rodzimym akcentem.
To wszystko wprawiało ciało Charliego w delikatne drżenie, jakby każda sylaba, jaką wypowiadał kochanek, przemykała przyjemnym prądem po jego skórze. Miał wrażenie, że ten głos wibruje i na pewno był lepszy od wszystkich wibratorów, jakie kiedykolwiek zostały wynalezione.
— Okej, mi pasuje — zgodził się na zaproponowany plan. Zdecydowanie wolał jeździć na plażę pod wieczór, gdy już nie było tak gorąco i duszno. Dlatego czasem mijali się z Ryanem i Lennym, którzy z kolei lubili mocne słońce i zazwyczaj jechali tam jeszcze przed porą lunchu.
— Cudownie — Rush zamruczał nisko, po czym chwycił kochanka za brodę i pocałował z głośnym cmoknięciem. — To idę zrobić ci śniadanko, ptaszyno. Czekaj na mnie i ani myśl się ubierać!
Charlie spojrzał na siebie, całego nagiego, z rybką koi na łydce, którą zrobił specjalnie dla Rusha, aby być z nim połączonym. Co by było, gdyby w jakiejś abstrakcyjnej rzeczywistości Charlie-sekretarka przyszła do niego i poprosiła o wytatuowanie złotej rybki, aby scalić się duszą ze swoim kochankiem? Wytatuowałby jej kutasa na plecach.
— Mmm, okej, poczekam w takiej formie — odpowiedział Rushowi i z oporem cofnął dłonie, żeby go już nie powstrzymywać.
Blondyn jeszcze raz pocałował kochanka, uśmiechając się do niego maślanie. Nie był świadom porannych smsów, a lodzik na obudzenie był bardzo przyjemny. Zamierzał więc wykorzystać jak najlepiej dzisiejszy dzień, aby cały był tak udany.
Z nadzieją na polepszenie swoich stosunków z Charliem od ostatnich ich sprzeczek o niedorzeczny romans z Charlie, udał się do kuchni w celu przygotowania pysznego śniadania.

22 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 187 – Wiadomości

  1. damiannluntekurbus17 pisze:

    „Dlatego odpisywałeś za niego? Ale okej, nie gniewam się, słyszałem, że jesteś zazdrosny. Nie masz o co.” – a nie ,, słyszałam” ?
    ,,Resztą… Alex skutecznie wyrabiał w nim zdolność pokonywania lenistwa i wstawania z łóżka wcześniej, niż by się chciało.” – nie ,,zresztą” ? ^^

  2. Katka pisze:

    Basia, Charliemu niestety do paranoi bardzo blisko… I wiele może na tym ucierpieć. Rush chyba po czasie zacznie odczuwać skutki tego, jak kiedyś zawalił. Kaaarma.

  3. Basia pisze:

    Hej,
    oby Charlie za bardzo nie wpadł w paranoję, ba jak widać ją nie interesuje Rush, ale w zasadzie sam Rush jest sobie winny bo jak powiedział sam Mikey zawalił na samym początku…
    Dużo weny….
    Pozdrawiam serdecznie i ciepło

  4. Katka pisze:

    SilencedUnknown, jakże rzadko słyszymy, że warto sobie przypomnieć słodycz ptaszkową XD Zwykle to wiesz, „bleee, ile cuuuukru” XD Nie no, żarcik, ale zawsze miło czytać, że ktoś za tym tęskni. Fajnie w ogóle że wróciłaś do czytania! :D A co do Lenny’ego i Ryana – Ryan tez ma nadzieję, że nie będzie klapy… Przez to ma lekkiego stresa, no ale pozostaje tylko spróbować i liczyć, że będzie tak, jak Lenny pragnie. Dzięki za miłe słowa, komentarz i w ogóle! :D

  5. SilencedUnknown pisze:

    Zaniedbałam ostatnio moje ulubione blogi, tak więc teraz postaram się choć troszkę nadrobić. ;)
    Muszę przyznać, że się odzwyczaiłam od tej naszej ptaszynowej słodyczy, więc dobrze było ją sobie przypomnieć.^^ Mam nadzieję, że w najbliższym czasie Charlie zdobędzie się na rozmowę z Rushem, albo książę zorientuje się co jest na rzeczy.^^
    Och, i piękny początek rozdziału. Uwielbiam Lennyego i Ryana, i nie mogę się doczekać, aż Ryan „przejmie kontrolę”. Mam nadzieje, że tym razem nie będzie klapy :P.
    I oczywiście Mike i Marg… chciałabym zobaczyć jak duży Jay zachowywałby się w towarzystwie ich dziecka :P. Ale póki co wyczekuję ich ślubu ^^
    Cóż mogę jeszcze dodać? Jak zawsze genialnie i za krótko(dla mnie jest zawsze za krótko ^^), wielbię to opowiadanie! ;)
    Pozdrawiam! ;)

  6. Katka pisze:

    Kruha, to takie zakrzywienie czasoprzestrzeni i powiedziałabym nawet że nie tylko o dni, a o lata!

    Seiridis, wiesz, najwyraźniej laskę bardzo cisnęło, by się jakoś… sama nie wiem, zrekompensować? Może czuje się winna, że to przez nią jej szef ma problemy i myśli o tym i jakoś tam samo wyszło takie napisanie do niego. Wiesz, czasem człowiek chce dobrze, a nie wychodzi. Niestety.

    Nate, a widzisz, to masz zdrowe podejście, bo jak nie wiesz, po której stronie się opowiedzieć, to znaczy, że widzisz wady każdej ze stron. I tak rzeczywiście jest, sprawa ma dwie strony medalu i zawinił i Charlie, i Rush. Hehe i nie, nie będziemy kazały Wam długo czekać XD

    Bebok, ach te dylematy! XD No niby słodyczy nie ma, a jednak jest dziwnie irytująco, jak mówisz. Cóż, przynajmniej coś się u naszych gołąbków dzieje, więc wg mnie to na plus, a podenerwować się trochę na bohaterów możecie, tak dla zdrowia XD Pozdrawiamy cieplutko!

  7. Bebok pisze:

    OMG… Tak bardzo liczyłam na akcję z Ryanem w roli dominującej a tu znowu słodziachne problemy Chrliego…. młody zachowuje się wybitnie szczeniacko mimo iż niby ma powód do obaw… w końcu to nie byłaby pierwsza zdrada… Charlie sam siebie nakręca i kłopoty w raju zamiast się rozwiązywać są coraz większe, z jednej strony mnie to cieszy bo nadmiar cukru powoli się rozpuszcza ale z drugiej to zachowanie jest strasznie irytujące ;D Sama nie wiem czy wolę jak jest u nich nieznośnie słodko czy wolę jak trochę goryczy przedostaje się do ich lukrowego domku. Czekam niecierpliwie na następną część z nadzieją na RYNNĘ <3<3<3 ;D
    Pozdrawiam serdecznie!

  8. Nate pisze:

    Eh, nie pochwalam tego, co zrobił Charlie, ale z drugiej strony… Pewnie zrobiłabym to samo! To trudna sprawa, bo my wiemy, ze Ruch go kocha na zabój i nie skrzywdzi, ale Charlie nie moze być niczego pewny, choć to też troszkę nie fair, powinien my bardziej ufać… Uff, kiepska sprawa, nawet nie wiem, za kim się opowiedzieć :P
    A co do wiadomości od Lenny’ego… Mam nadzieje, ze nie będziecie kazały nam za długo czekać, co? :) juz się nie mogę doczekać, żeby poczytać o seksownym Lennym w tak uległej pozycji.. :D

  9. Seiridis pisze:

    Z tym „ja pierdolę” to po prostu wyrażam swoje emocje dotyczące reakcji Charliego. Przepraszam, ja po prostu taka obcesowa jestem xD Nic negatywnego xD
    No, ale serio rozwaliło mnie to, że femCharlie napisała do swojego, mimo wszystko szefa, o tej godzinie w sobotę. No kurde, bo to tak trudno się domyślić, że skoro do tej pory samą swoją obecnością zagmatwała, to dodatkową ingerencją jeszcze bardziej pogorszy? Nie kumam jej, myślałam, że jest inteligentna, a wydaje się taka pizdowata. xD „Wszystko ok? Bo, nie wiem, może Charlie w przypływie zazdrości podbił ci oko, kazał wyprowadzić albo nawet ZABIŁ, więc sprawdzam, no nie?”

  10. Katka pisze:

    Yaoistka, oj tak, praca w ruchu pomaga… Mi na tyle, że nie mam siły potem ruszyć palcem XD Och, a Charliątko się samo nie przyzna do tych smsów, oj nie. Toż to wstyd. Co do Twojego problemu internetowego – ja niestety tooootalnie nie ogarniam. Więc nawet nie wiem, jak mogę pomóc. Mam nadzieję, ze znajdziesz jakoś rozwiązanie. Ja nie jestem na czasie jeśli chodzi o oferty internetowe, telefony i tak dalej. Żeruję na tym, co mam w domu.

    Rehab-e, taaa, zazdrość Charliego wkracza w kolejne poziomy. Pytanie, kiedy przesadzi. A może Rush jakoś zaradzi temu zawczasu. A i bierz przykład z Mike’a! Wakacje to dobry moment na poćwiczenie :D Tylko takiego Ryana brakuje, co by pilnował systematyczności. I pan od powiększania penisa chyba jest takim cichym bohaterem rozdziału XD

  11. rehab-e pisze:

    Charlie mnie rozwalił. Serio. Jego zazdrość zrobiła się śmiesznie. Ciekawa jestem co na to Rush, gdy się dowie… Uhuhuh, będzie nieciekawie…

    Karteczka od Lenny’ego… *.*
    To będzie zajebiste, jak nic. Już nie mogę się doczekać!

    Mike i ćwiczenia <3 Też powinnam, ale minął miesiąc i tak jakoś mi się nie chce xD

    a teraz to co najlepsze w tym rozdziale:
    BOSZ, KOCHAM WAS ZA GOŚCIA, KTÓRY MYŚLAŁ, ŻE OD ĆWICZEŃ POWIĘKSZY SOBIE PENISA <333333333333333333333333333333333333

    Pozdrawiam ;*

  12. Yaoistka^^ pisze:

    Tak Mike ćwicz ^^ Ja muszę się za siebie wziąć w końcu jak wakacje, a praca w ruchu pomaga. ;P xD

    Charlie weź się ogarnij, wiem że tak książę zrobił, ale teraz jest w ciebie wpatrzony i… jeju powinieneś powiedzieć mu o tych sms!!

    Weny dziewuszki! <3
    Ps: wiecie może gdzie można kupić taki internet "polski"?? Bo słyszałam, że można kupić internet za np. 40złoty i działa on potem bez płacenia? Bo ja wiem że coś takiego jest (facetowi kiedyś sprzedałam modem bo potrzebował właśnie do takiej karty) i był zadowolony. A ja bym potrzebowała do internatu żeby:
    1. czytać opo (bo jak na razie to tylko FDTS czytam bo nie mam kiedy a w pracy neta brak ;((
    2. email czy cuś podobnego…
    3. lekcje i żeby np. info z netu jak prezentacje się robi ;)

    nie zależy mi żeby na tym necie youtube oglądać czy piosenki słuchać bo mam net w domu, ale szukam takiego żeby na skype lub gg też gadać bo komórke cały czas ładować to masakra jest. :/

    Mam modem więc spoko, tylko karta potrzebna jak do internetu.

    JAK KTOŚ ZNA ALBO COŚ…. PROSZĘ MI ODPISAĆ TUTAJ LUB NA EMAIL: naruto123450@o2.pl

    Miłego wieczorka!! <3 Jeszcze raz weny dziewczyny!! :)

  13. Katka pisze:

    O., haha, to takie właśnie wyczekiwanie, ze się wie, że coś nadejdzie, ale nie wie dokładnie kiedy. I taki dreszczyk jest (jeśli jest to coś przyjemnego), więc Lenny na pewno będzie miał ciekawe dni XD Matko, a z tym Bounty to mnie rozbroiłaś XD Co do Mike’a, cóż, stara się póki co, by jego ślub i związek z Marg był coraz lepszy, a nie coraz gorszy, więc może nie wpadną w jakąś nieprzyjemną rutynę. Póki co jest dobrze, chociaż jeszcze mieszkanka swojego nie mają. Ale na wszystko przyjdzie czas. A Ryan na pewno zadba, żeby Mikey się nie roztył po ślubie XD Każdemu by się taki osobisty trener przydał.

    Aoi, nom, zgadzam się, że Charlie coraz mocniej przesadza, ale biedny nic nie może poradzić na te swoje obawy. One się same rodzą w jego główce. Och, a co do pana od ćwiczenia penisa – gdyby pan był ciasteczkowy, a Ryan niezajęty, to może i by mógł mu pomóc w ehem treningu, ale niestety było odwrotnie, więc tak, nic tylko się uśmiać XD Dzięki za wenę! :*

    CaramelVincent, a tam podrażnić od razu… Zbudować napięcie! XD I jak widzisz, granica pomiędzy „urocze” a „creepy” jest dość cienka XD I też no… niby zazdrość jest słodka, bo widać, że drugiej osobie zależy i w ogóle… ale chyba Rush się przekonuje coraz bardziej, że potrafi być bardzo niekomfortowa… Hehe, no tym bardziej, jakby ten kutas faktycznie pojawił się na sekretarce XD

    Inertia, masz sporo racji, te wcześniejsze zdrady Rusha były takim zapalnikiem, bodźcem, który drgnął po czasie, włąśnie w takiej chwili pojawienia się zagrożenia w postaci seksownej sekretarki. Charlie już wie, że Rusha stać na zdrady, więc obawia się, czy się to nie powtórzy. Gdyby tego wcześniej nie było, może inaczej by na to patrzył. Choć oczywiście wszystkiego na Rusha zwalać nie można, bo akurat tym razem jest niewinny. Jak to zawsze bywa, każda sprawa ma dwie strony medalu (zupełnie jak w No Exit – jakby się Marvin nie puszczał, to by nie było akcji z Orvelem, chociaż Orvel jest tu teoretycznie głównym złym). A czy rodziałek z Ryanem i Lenem będzie hardkorowy… cóż, zobaczymy XD Oby Was nie zawiódł ;) Pozdrawiamy cieplutko!

    Seiridis, komentarz zaczynający się od „ja pierdolę” XD Słodko. Ale, hehe, facepalm się należy, bo to do szczytu rozsądku nie należało XD Ale och, to było takie kuszące! Komórka – smsy od Charlotte – śpiący Rush… Jak tu nie poszpiegować? No i tak, sekretarka niechcący zagmatwała… Jak się chce dobrze, to wychodzi jak zawsze…

  14. Seiridis pisze:

    Ja pierdolę xD Ja wiem, że Charlie się boi przez to co było wcześniej, no ale serio, żeby pisać za swojego faceta i potem kasować smsy i czekać jak jakiś złodziej aż się wyda…
    Charlie aż dostał dziś ode mnie facepalm.
    A femCharlie faktycznie nawet według mnie po chuj się odzywa w sobotę rano, skoro wie jaki Charlie potrafi być zazdrosny… Irracjonalne z lekka, ale z babami nie ma łatwo.

  15. Inertia pisze:

    Jak ja lubię takie zwyczajne pogawędki między Mikiem a Ryanem, czy Mikiem a Charliem. Te sceny są takie naturalne i przyjemne.
    Zgadzam się też w 100% z Mikiem. To jest wina Rusha przez to co robił na początku i pomimo iż Charlie jest przewrażliwiony, to jestem pewna, że gdyby był mu zawsze wierny, to ten by tak nie schizował.
    Uwielbiam Charliego i mam nadzieję, że nie przedobrzy z tym swoim planem ciągłego zadowalania Rusha, bo to może przynieść zupełnie odwrotny skutek do zamierzonego. Rozumiem, że jest mu ciężko wrzucić na luz i chociażby dać trochę czasu na potwierdzenie swoich teorii, niż tak nieustannie się zamartwiać.
    Jakimś dziwnym trafem polubiłam tą Charlie sekretarkę i wydaje mi się, że jest raczej szczerą osobą i rzeczywiście się nie chce mieszać, albo wręcz przeciwnie, okaże się jakimś czarnym charakterem i zmorą Charliego :D
    Jeżeli ten scenariusz się ziści to mam nadzieję, że jakimś trafem uda się Charliemu wytatuować sekretarce tego penisa na plecach :D
    Mam też nadzieję, że te problemy w ich królestwie jakoś się rozwiążą.
    Jeeej! Nie mogę się doczekać, aż Ryan weźmie Lena z zaskoczenia! Czuję, że to będzie hardcorowy rozdział :D Już się nie mogę doczekać;)

    pozdrawiam ;)

  16. CaramellVincent pisze:

    Mało! No i mam wrażenie że ten fragment o kopercie na początku był po to by się ze mną pidrażnić … A Charlie tak śmiesznie się piekli xD taki mały zazdrośnik. Z jednej strony to nawet urocze a z drugiej strony to już trochę nie zdrowe i zaczyna być creepy. A no i wyimaginowany karny kutas na plecach sekretarki z dedykacją od Charliego rządzi!

  17. Aoi (@Aoibakauke) pisze:

    No i witam!
    Powiem szczerze że jeszcze nigdy Charlie mi tak nie działała na nerwy ja teraz tą swoją zazdrością, w pełni go rozumiem bo Rush był na początku ich związku dupkiem no i ma chłopaczyna powody żeby mu w 100% nie ufać. Ale no do cholery Charlie powoli popada w jakąś psychozę xD.
    Mike pakuje przed ślubem no no taki facet to skarb *_*
    Lol koleś serio od ćwiczeń ptaszek sam ci nie urośnie xD, na miejscu Ryana chyba bym się poskładała ze śmiechu :D.
    Weny moje drogie :*

  18. O. pisze:

    Dlaczego „weź jak swoje” a nie „weź co swoje”? ;oooo Ale i tak ekscytacja rośnie! A Lenny będzie brany z zaskoczenia, niezaskoczenia ;D Bo przecież sam napisał o dniach wolnych więc wie, że w któryś z nich nadejdzie ten oczekiwany przez większość moment! Aż kupię sobie popcorn! Albo nie, bounty i schowam do szafki, by mieć coś w ustach :DDDDD <33333333333333333333333333333333333333

    Biedny Charlie, zamiast wszystko wyjaśnić, to wszystko zagmatwał.. Rush albo się wkurzy albo zrobi mu się przykro, gdy dowie się o tej wymianie sms..Albo to i to. Niby sytuacja, którą da się ogarnąć, ale jednak przez zazdrość taką łatwą się nie zdaje.

    Haha Mike zaraz dołączę do ciebie! ;D Poćwiczymy sobie przed pracą… ;D Stąd też moja krótka wypowiedź.. Ah i miałam pisać, że teraz Mike może nadrabiać bycie złym kumplem, ma też jakieś "doświadczenie", które powinno go uchronić przed byciem złym mężem… Choć pewnie na początku małżeństwa wszystko będzie dla Marg, a za jakiś czas będzie powrót do starych nawyków, jak to w życiu bywa :D

    Weny, pogody jakiej chcecie Kochane <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s