Project Dozen – 12 – Nowe doświadczenia

— Będziesz chciał spoilery? — Tomas z uśmiechem zwrócił się do siedzącego przy biurku Colina.
Miał wyjątkową frajdę z tego, że zobaczy Elizjum przed swoim kumplem. Wiedział, że ten też chciał to zobaczyć. Poza tą radością był jeszcze podenerwowany. Dowiedział się wczoraj, że nie idzie do kina z Woodym sam na sam. Mieli się z nimi zabrać jego współlokator Trey z dziewczyną. Trochę się tym stresował, bo nie wiedział, jak to Woody odbiera, a wyglądało to jak… podwójna randka! Chciałby, żeby to była randka… ale nadal nie miał pojęcia, czy Woody chociaż trochę leci na chłopaków.
Ale, randka czy nie randka, chciał wyglądać dobrze. Dlatego najpierw ubrał czarne jeansy powycierane na pośladkach, do tego dość obcisłą, grafitową podkoszulkę z bordowym, trochę błyszczącym znakiem S, jaki miał Supermen na piersi. I właśnie wyciągał z szafy cienką, zapinaną na zamek bluzę z kapturem. Był już też uczesany i teoretycznie gotowy. A mieli jechać jego samochodem, bo ani Woody, ani Trey nie mieli swoich.
— Oczywiście, że nie! Co ty sobie myślisz?! — Colin fuknął, nie odrywając wzroku od gry. Jednego z kilku MMORPG, w które regularnie grywał. Przy okazji, nawet nie dopytywał się, gdzie jego współlokator idzie. A raczej z kim. Był obrażony, że nie z nim, skoro ten wiedział, że chce obejrzeć ten film.
Tomas roześmiał się i założył bluzę.
— Weź, Colin, na pewno będziesz chciał znać zakończenie — droczył się z nim.
— I tak będzie takie jak zawsze. Uratuje wszystkich. Ale nie chcę go znać z twoich ust. Spadaj już i mnie nie drażnij — burknął, zawzięcie klikając.
Tomas jeszcze raz się wyszczerzył i spojrzał na godzinę na ekranie telefonu. Dobra, niby jeszcze miał dziesięć minut do umówionej pory, ale postanowił już wyjść. Przejrzał się w lustrze, schował klucze, portfel oraz komórkę i wyszedł z pokoju.
Z Woodym i Treyem umówił się już na parkingu, pod swoim błękitnym Porsche, skoro mieszkali w innych budynkach internatu. Nie było sensu po siebie nawzajem przychodzić. Przecież nie byli dziewczynami.
Kiedy zbliżał się do parkingu, mimo nadziei, chłopaków, z którymi się umówił, jeszcze nie zastał. Poczekał więc przy drzwiach kierowcy, bawiąc się telefonem i zerkając w stronę, z której mogliby nadejść. Przez to też coraz bardziej się denerwował.
Miał nadzieję, że spotkanie wypadnie dobrze, że on wypadnie dobrze w oczach Woody’ego. Sam nie wiedział, dlaczego aż tak bardzo chce, żeby to wszystko wypaliło. W końcu nie miał stu procent pewności, że drugi chłopak byłby zainteresowany. W końcu mógł go wyśmiać, jeśli przypadkiem zrobiłby coś… gejowskiego. A tego bardzo, bardzo nie chciał! Wręcz bał się tej wizji, ale i tak chciał spróbować. Chociaż troszkę… żeby sobie potem nie wyrzucać, że spędził lata w szkole jedynie na fantazjowaniu. A z nim chociaż miał szanse pogadać o czymś, co nie jest zbyt dziecinne, jak czasami określali jego zainteresowania niektórzy. Że jara się supermenami czy innymi dziwactwami, a mógłby zachowywać się jak zwykły nastolatek i gadać godzinami o laskach z teledysków, plakatów czy filmów.
Te coraz bardziej ponure rozmyślania przerwał głos dobiegający z drugiego końca parkingu.
— Ej, Tommy! Odpalaj! — Woody krzyknął, idąc w jego stronę w towarzystwie swojego współlokatora. Sam miał na sobie luźną, dosyć długą koszulkę z mocnym wycięciem w serek, o które zaczepione były okulary i o które obijały się wisiorki i rzemyki. Spodnie miał proste, jeansowe, podkreślające szczupłość jego nóg.
Tomas zlustrował go od góry do dołu i miliardy scenariuszy o tym, w jaki sposób go rozbiera, zaatakowały jego nastoletni umysł.
Wyszczerzył się, zupełnie nie zauważając Treya kroczącego u boku Woody’ego i otworzył samochód.
— Jeszcze po twoją laskę, tak? — zagadał do drugiego chłopaka, kiedy ci dotarli i Trey wreszcie zwrócił na siebie uwagę krótkim powitaniem.
Teraz skinął w odpowiedzi głową i obszedł samochód, żeby usiąść z tyłu. Cała trójka znacznie się od siebie różniła. Trey ubrał się dzisiaj na czerwono-biało. Konkretnie czerwone miał spodnie, a do tego białe trampki i biały bezrękawnik z dużymi wcięciami pod pachami, przez co widać było jego żebra i czasami klatkę piersiową, kiedy się pochylał.
— To ładujcie się, mamy jeszcze godzinę do filmu — blondyn dodał i otworzył drzwi kierowcy.
Woody usiadł z przodu, oglądając przy okazji samochód z uśmiechem na wąskich ustach.
— Fajne cacko — pochwalił.
— Dzięki! — Tomas uśmiechnął się do niego i odpalił Porsche, a Trey wychylił się z tylnego siedzenia i oparł łokciami o oparcia z przodu.
— A po Harp jedziemy, ale ona też bierze wóz, więc przesiądę się do niej.
Blondyn pokiwał twierdząco głową, już wyjeżdżając z terenu szkoły. W duchu ucieszył się na tę wieść. Będzie sam na sam z Woodym. Ale super!
Po kilku minutach spokojnej jazdy, rozmowy o wszystkim i o niczym, w dużej mierze jednak związanej ze szkołą, wjechali do miasta. Tam już Trey pokierował Tomasa pod dom dziewczyny. Parterowy, rozłożysty, z szerokim podjazdem, na którym zaparkowane były dwa samochody. Z gankiem, małą rabatką pod nim, dzwoneczkami przyczepionymi do dachu i zaniedbanym, w przeciwieństwie do kwiatów, trawnikiem.
— Pojedziecie przodem, bo Harper niby tu mieszka, ale jeszcze podobno w tym kinie nie była — Trey zwrócił się do dwójki z przodu, poklepał jeszcze Woody’ego po ramieniu i wysiadł z samochodu. Tomas widział, że wykręca numer do dziewczyny, najpewniej po to, by powiedzieć jej, by wyszła.
Po chwili obaj zobaczyli, jak Harper wypada z mieszkania. Podbiegła do Treya, klepnęła go ze śmiechem w pośladek, po czym szybko podeszła do samochodu. Najbardziej zniszczonego pickupa. Od razu wsiadła na miejsce kierowcy, strzepując uprzednio z siedzenia jakieś paproszki. Nie chciała, aby przykleiły się jej do ud. Miała w końcu bardzo krótkie, jeansowe spodenki. Do tego czerwone trampki i dużo za dużą na nią bluzę w poziome, czarno-czerwone pasy.
— Frederica Kruger — Tomas rzucił żartobliwie i sam się zaśmiał, aż wychylając głowę, żeby przyjrzeć się dziewczynie.
Trey też wsiadł do samochodu i kiedy zatrąbili na blondyna, ten szybko ruszył i pokierował się w znaną sobie stronę.
Woody uśmiechnął się, zerkając jeszcze w boczne lusterko, czy kumpel z dziewczyną za nimi jadą.
— Podoba ci się, że się tak oglądasz? — spytał kierowcę dość zaczepnie.
Tomas szybko na niego zerknął i od razu pokręcił głową.
— Nie, co ty, nie mógłbym nawet zarywać laski twojego kumpla — odpowiedział, uważając, że to całkiem dobry argument. Nie chciał kłamać… póki nie musiał. — A tobie? — dopytał luźno, żałując, że nie może patrzeć na niego, tylko musi na drogę.
— Czy mi się podoba? Fajna laska, ale jako koleżanka. Więc Trey nie czuje zagrożenia ani ona przesadnej adoracji. No, chyba, że wpadnie do akademika. — Zaśmiał się, wspominając, jak ostatni raz u nich była.
— Przemycaliście ją? — Tomas zainteresował się. — Tajna akcja, lubię takie rzeczy. Trochę dlatego wziąłem udział w projekcie, ale też dlatego, żeby wygrać. Woody, a ty? To… w sensie, to tajemnica, co jest twoją nagrodą? — ściszył głos, jakby Trey wcale nie jechał z Harper kilka metrów za nimi, a siedział z tyłu i podsłuchiwał.
Drugi chłopak, rozsadzony wygodnie na bocznym fotelu, z ręką wspartą o boczek drzwi, uśmiechnął się zadziornie. Bardzo łatwo mu to wychodziło przez naturalnie unoszące się ku górze kąciki ust.
— Mogę ci tylko powiedzieć, że to nic wyjątkowo szalonego. Projekt to raczej zabawa, nie mam wielkiej spiny, jak pewnie co poniektórzy. Ale tak serio, chcesz o tym gadać?
— A ty nie? To… o czym chciałbyś pogadać? — Tomas zapytał mniej pewnie, rzucając mu szybkie spojrzenie. Do kina mieli jeszcze pięć minut jazdy, a on nie chciał na dzień dobry zrobić złego wrażenia i zepsuć spotkania.
— Możesz mi coś powiedzieć o sobie. Coś poza tym, że lecisz na Fredzię Kruger — Woody dodał ze śmiechem zarówno na ustach, jak i w oczach. Był ciekaw, jak minie to spotkanie. Czy Tomas coś będzie próbował? Mógł sam, wiedział to, ale nie chciał próbować z kimś, kto będzie się cykał i kogo będzie musiał za sobą ciągnąć. To było męczące, a on był zbyt leniwy.
— Nie lecę na nią… — Tomas mruknął ciszej i skręcił w węższą uliczkę, która wiodła na obrzeża miasta. — A coś o sobie… Chodzę na kółko filmowe, lubię występować, oglądać filmy… Dużo też gram i czytam, nie cierpię matmy — mówił, śmiejąc się na koniec. — I… nie wiem, mamy hodowlę hartów w domu.
— O, lubisz psy. A Trey też nie jest ścisłowcem, więc coś was łączy — odparł Woody, patrząc głównie na blondyna, a nie na to, gdzie ten go wiózł. Był całkiem, całkiem słodki. — Możecie się zgadać, będę dawał wam korki.
— O, serio? — Tomas szybko spojrzał mu w oczy i wciągnął głęboko powietrze, jakby Woody zaproponował mu zrobienie loda pod biurkiem, a nie siedzenie przy nim razem i zakuwanie równań.
— Jeśli jesteś aż tak kiepski jak on to spoko. Jeden w tę czy jeden w tamtą, jaka to różnica?
— Dzięki… — Tomas uśmiechnął się pod nosem. — Będziesz moim mistrzem! — dodał na koniec i w końcu, skręciwszy za budką z burgerami, trafili na duże, zielone pole, na którym już stało kilka samochodów.
Zanim wjechali do środka, musieli przejechać przez bramkę i zapłacić. Tomas, jak obiecał, zapłacił za siebie i Woody’ego. W końcu miał stawiać, jakkolwiek dziwne to nie było. Ale czuł się z tym jakoś tak… fajnie. Z Julesem zawsze płacili po równo.
Kawałek dalej ujrzeli wielki, biały ekran, na którym najpewniej będzie wyświetlany film. Wyglądało na to, że dobre miejsce będzie łatwo znaleźć.
— Bliżej, dalej? — dopytał szybko, klucząc już pomiędzy samochodami.
— Gdzieś po środku, ale to w sumie obojętnie. Nie stawiaj jednak zaraz obok kogoś — odparł Woody, zerkając za siebie, czy Harper też już przejechała przez bramkę. — Byłeś już tu kiedyś? Albo w ogóle w takim kinie?
— Jasne! Super klimatyczna sprawa. Dobre miejsce na rankę — wypalił, zanim pomyślał. Zaczerwienił się jak pomidor i dodał: — Więc, ten, powinno się podobać Treyowi i jego dziewczynie. — Po tym przełknął ślinę, odetchnął i wreszcie zatrzymał się na większej wolnej przestrzeni, aby mieć też dobry widok na ekran.
Woody zaśmiał się pod nosem. Harper zaparkowała po ich prawej i puściła mu oczko. Albo Trey jej powiedział, albo nie była głupia. Tak czy inaczej, czuła nosem, co się święci.
— Ciekawe czy nam się też spodoba — chłopak rzucił do siebie, otwierając szybę, aby sięgnąć po głośnik na długim przewodzie, który zawieszało się na szybie, od środka.
— No… Mam nadzieję, że film będzie dobry — Tomas odpowiedział płasko, bo czuł, że się wygłupił. Był taki nieporadny w kontaktach towarzyskich! Albo ludzie patrzyli na niego jak na idiotę, gdy zaczynał mówić jakimś głupim kodem, albo traktowali go protekcjonalnie, jak dzieciaka. A przecież był wysoki, dobrze zbudowany i miał już siedemnaście lat. Chciał mieć przyjaciół i… chłopaka.
— Mhm, a zanim się jeszcze zacznie. Powiedz — Woody skinął na niego głową — z kim byłeś na takiej randce? Ja, przyznam, pierwszy raz jestem w kinie samochodowym, jakoś wcześniej mnie nie ciągnęło. Myślałem, że grają tu głównie stare komedie romantyczne.
— Zwykle repertuar jest taki, jak w każdym innym kinie — Tomas odpowiedział na drugą część, bo co do pierwszej miał duże wątpliwości. Był tutaj z Julesem Foxem. Tego przecież nie mógł powiedzieć.
Dając sobie czas, odpiął pasy i zaczął się kręcić pod pretekstem znalezienia wygodnej pozycji do oglądania.
— No… a randka… wiesz, to stare czasy bardzo, nawet nie warto wspominać — rzucił niby lekkim tonem, chociaż fakt, że był w trzeciej klasie, sugerował, że najdalej było to zaledwie dwa lata temu.
— Nie poszła? — Woody ciągnął go za język, mając nadzieję, że chłopak w końcu się rozgada.
Tomas znowu spojrzał w jego oczy i wahał się znowu. Cholera! Dlaczego musiał być gejem, a raczej dlaczego inni traktowali to tak źle? I dlaczego on się bał? A co, jak Woody skończy tak jak Giovanni w książce? A co, jak Woody się zakocha, a on się będzie wahał i wszystko potoczy się katastrofalnie?
Nawet nie zauważył, kiedy zapędził się w myślach w tych absurdalnych scenariuszach wywołanych stresem, strachem i niepokojem. Nawet na ekranie kilka metrów przed nimi w końcu pojawił się obraz, a Tomas wreszcie odetchnął głębiej i lekko wychylił się w stronę drugiego chłopaka.
— Byliśmy razem trochę… i się rozpadło przeze mnie — odmruknął z trudem, po czym zwilżył językiem te swoje całuśne usta.
Nie umknęło to uwadze Woody’ego. Nawet się zapatrzył na te jego soczyste wargi. Wyprostował się na fotelu, trochę domyślając się, co siedzi chłopakowi w głowie. Oczywiście, jeśli się nie mylił co do jego intencji, dla których obaj tu byli.
Położył mu dłoń na udzie.
— Ale bez stresu, stary, co było, to było. Nie zadręczaj się. Sorry za wyciąganie brudów.
Tomas spojrzał na jego dłoń i zrobiło mu się wyjątkowo gorąco. Woody miał ciepłą rękę, a do tego był blisko i Tomas zaczął się zastanawiać, czy dobrym pomysłem było zabieranie go tutaj. A co, jak mu stanie…?!
— Nie, spoko wodza, jest już okej. Nawet jesteśmy w dobrych stosunkach po zerwaniu, wiesz… — Znowu zerknął na jego dłoń i nie bardzo wiedział, co z nią zrobić. W końcu sięgnął tam własną i dotknął jego przedramienia, pod pretekstem trącenia rzemyków na nadgarstku. — Fajne to masz… Wierzysz w jakieś moce magiczne? — palnął, pochylając głowę, by spojrzeć, czy do wisiorków Woody ma doczepione symboliczne medaliki.
Woody uśmiechnął się dobrotliwie i podał mu swoją rękę, aby mógł sobie obejrzeć wszystko, czym miał obwiązany nadgarstek.
— Nie bardzo. Fajnie wyglądają, lubię taki styl. Ale żeby nie było, do ciebie twój lepiej pasuje — dodał jeszcze na koniec, a z głośniczka, który zawiesił na szybie, poleciały pierwsze reklamy. — Och, zaczyna się. Skoczysz po jakieś picie i popcorn, czy iść?
— Siedź, spoko, mówiłem, że dzisiaj ja stawiam! — Tomas zatrzymał go i szybko otworzył drzwi samochodu. Zdecydowanie dobrze mu zrobi wyjście z tego gorącego, dusznego wnętrza. Miał wrażenie, że się tam dusi, a jego twarz jest gorąca jak piekło.
Kupił dwa duże pudełka popcornu w budce przy bramce. Do tego jeszcze colę i był bardzo wdzięczny, że dano mu do tego tekturową podstawkę, bo by nie miał jak wszystkiego przynieść.
Czuł się dużo lepiej, gdy ponownie usiadł obok drugiego chłopaka i podał mu jego część przekąsek. No i skupił się na ekranie, co też znacznie pomogło. Był ciekaw tego filmu.
Woody za to w znacznie mniejszym stopniu był zainteresowany tym, co się dzieje na ekranie. Nie żeby film mu się nie podobał, ale nie wpatrywał się w niego tak jak Tomas. I jakoś nie miał serca, aby mu przerywać niezobowiązującą rozmową, czy chociaż komentowaniem tego, co się dzieje na ekranie. Pojadał popcorn, trzymając go na udach i mając głupie myśli o włożeniu do spodni w kubełek penisa. Chyba się nudził.
Zerknął w prawo, by sprawdzić, czy Harper chociaż całuje się z Treyem. Może nie całowali się, ale widział, że siedzą bliżej siebie, objęci luźno i coś do siebie mówią. Potem spojrzał na Tomasa… i zobaczył, że ten się w niego wgapia. A gdy tylko ich spojrzenia się skrzyżowały, Tomas ni stąd ni zowąd, zupełnie nagle, bez żadnego ostrzeżenia cmoknął go w policzek.
Zaskoczony Woody, aż zamarł, nie wypuszczając powietrza z płuc i patrząc na szeroko otwarte oczy chłopaka. W końcu jednak się uśmiechnął, rozluźniając się.
— No… — pochwalił na swój sposób. — Co było tym ostatecznym bodźcem? — spytał i odgarnął mu włosy z czoła.
Trudno powiedzieć, czym Tomas był bardziej zszokowany. Tym, co sam właśnie zrobił, czy pozytywnym odzewem Woody’ego. Na jego twarzy w każdym razie dało się ujrzeć wiele skrajnych emocji. I bardzo intensywnych.
— Cały… film o tym myślałem — wytłumaczył się, zerkając na jego dłoń. Przełknął ślinę i powoli sięgnął do jego uda, tak jak wcześniej sam został dotknięty. — I nie przywaliłeś mi… — dodał jeszcze z zaskoczeniem.
— No, nie. W końcu chujnia byłaby przywalić komuś, kto zabiera cię na randkę do kina i jeszcze za ciebie płaci. — Woody uśmiechnął się, starając się go uspokoić. A może też trochę i siebie, że się nie pomylił, że nie przecenił sytuacji i nie zrobił sam z siebie głupka.
— Randkę… — powtórzył Tomas i uśmiechnął się. Wyglądał na dużo bardziej rozluźnionego i teraz, gdy jego twarz nie była taka spięta, a patrzyła na Woody’ego, już nie uciekając wzrokiem, wydawała się dużo bardziej przyjemna, pozytywna. — Bardzo mi się podobasz… I jesteś przystojny, masz fajne oczy i usta i… no, wiesz, myślałem, żeby cię pocałować.
— A ja myślałem, że jesteś zapatrzony na film. — Woody uśmiechnął się sympatycznie, chociaż podobnie jak kiedy sobie kpił, mrużył przy tym oczy. Teraz jednak jego szczupła, o ostrych rysach twarz, wydawała się łagodniejsza.
Tomas pokręcił głową i zerknął na chwilę na film. Cieszył się teraz, że Colin nie lubił spoilerów, bo sam nie bardzo wiedział, co się dzieje na ekranie. Myślał cały czas o Woodym.
Naraz znowu na niego spojrzał, mocniej ścisnął jego nogę i pochyliwszy się, wcałował mu się w usta. Jego własne były bardzo delikatne i miękkie, zupełnie takie, na jakie wyglądały.
Drugi chłopak westchnął ciężej i uśmiechnął się w jego usta. Jakoś nie mógł inaczej. Kąciki ust samoistnie mu się uniosły, utrudniając pocałunek. Ale bynajmniej się nie odsunął. Sam objął go w ramionach jedną ręką. Przesunął zębami po dolnej wardze, dla rozluźnienia albo w odruchu i odpowiedział na pocałunek. Lekko, nienatarczywie, zasysając te soczyste usta.
Czuł i słyszał, że drugi chłopak wzdycha głębiej. Ale równocześnie, jak wcześniej był wyjątkowo ostrożny, wycofany, tak teraz całował naprawdę nieźle i dominująco. Woody wyczuł, że to na pewno nie był jego pierwszy pocałunek, a do tego teraz jego dłoń delikatnie odchyliła mu udo i ścisnęła je mocniej, za to język zagłębił mu się w ustach.
Woody przełknął ślinę i na moment odsunął się od jego ust. Spokojnie, bez nerwów, ale jednak. Musiał przyznać, że był zaskoczony i to nieźle, tą nagłą zmianą w zachowaniu Tomasa.
— Nieźle się nakręciłeś — podsumował, patrząc na jego twarz z zaciekawieniem.
Tomas oblizał zaczerwienione wargi i cofnął dłoń z wnętrza jego uda, na kolano.
— Sorry, jak za bardzo — odpowiedział z przepraszającym spojrzeniem i uśmiechnął się na dodatek delikatnie, jakby dla złagodzenia sytuacji. — Dawno nikogo nie miałem i… wiesz.
— Wiem, jednak jesteśmy w kinie. Po prawej jest mój współlokator z dziewczyną, a po lewej nie wiadomo kto — Woody przypomniał mu, po czym sam pochylił się do niego, całując znowu te soczyste usta. — A ręka mogła zostać — dodał z zadziornym uśmieszkiem, samemu będąc coraz bardziej napalonym. Lubił być dotykanym i dotykać, co uważał za całkowitą normalność. Wiedział jednak, gdzie są granice. A przynajmniej jego.
— Wiem, nie chciałem się zapędzać. Lubię się całować — Tomas szybko wytłumaczył swoje zachowanie, trochę się pesząc, ale i tak znowu pogłaskał jego nogę.
Żałował, że nie mógł podsunąć się jeszcze bliżej, bo bardzo tego chciał. Automatycznie też zaczął myśleć… co dalej. Jak Woody traktował tę randkę? Jako coś, co daje nadzieje na coś więcej? Czy tylko jednorazowe spotkanie z innym chłopakiem? On sam chciałby… sam nie wiedział. Marzyło mu się to, co mieli bohaterowie książki, którą ostatnio czytał, w tych swoich najszczęśliwszych chwilach.
— Woody… będziemy mogli kiedyś tylko we dwójkę pozakuwać matmę? — wypalił, wbijając w niego spojrzenie swoich niebieskich oczu, jakby proponował mu wycieczkę w kosmos, a nie wspólne odrabianie lekcji.
Woody uśmiechnął się do niego. Już nie chciał sprowadzać go na ziemię, że wiedział, że to wcale nie będzie wspólne zakuwanie matmy, tylko siedzenie na łóżku i obmacywanie się, ile tylko czasu starczy.
I z pełną świadomością tego skinął głową.
— Jasne. Fajnie, że mnie zaprosiłeś — dodał, odnosząc się do tego wypadku do kina, na film, którego nie oglądali.
— Nie ma sprawy — Tomas odparł żywo i cmoknął go jeszcze raz. I znowu. I jeszcze na koniec w podbródek. — Ach… tylko… — nagle spoważniał i krótko spuścił wzrok. Potem jednak uniósł go znowu, bo temat był dla niego bardzo ważny i nie chciał, żeby się nie zrozumieli. — Nie jestem otwarty w szkole… Kumple myślą, że lecę na laski. Albo na postacie z anime — dodał, wywracając oczami w oznace degustacji.
Woody także trochę spoważniał, chociaż był w dobrym humorze. Te małe buziaki były rozkoszne w jego mniemaniu.
— Widzę, że się tym stresujesz. Strasznie w ogóle się stresowałeś, co? Co sobie pomyślę, jeśli to niecelny strzał? — spytał zamiast odpowiedzieć i pomasował go po tyle szyi, wsuwając palce w jego włosy. Na chwilę tylko zerknął na ekran przed przednią szybą, bo z głośniczka za jego plecami dobiegł głośniejszy wybuch. Rzeczywiście, akcja filmu była właśnie dość żywa, co sugerowało kulminacyjny moment, ale obaj wiedzieli, że wiele z niego nie zapamiętają.
Tomas znowu się strapił i zapatrzył na jego udo.
— No… Bo… Sam widziałeś, jak się z Erika od Julesa nabijali. W ogóle… Nie chcę być traktowany jak inny i gorszy i… zależało mi, żeby zrobić na tobie wrażenie. — Uśmiechnął się pod nosem. — Wiesz, żebyś mnie trochę polubił, a jakbyś był jakimś homofobem, to bym miał przesrane…
Woody westchnął, po czym uśmiechnął się do siebie. Pochylił się i cmoknął blondyna w policzek.
— Ale jak widzisz, nie jestem homofobem — prychnął z rozbawieniem i kpiącym wykrzywieniem warg. Bardzo często to robił. — Ale spoko, wrzuć na luz. Z Julesem i Erikiem była chujowa sytuacja, ale to nie powód, aby się spinać. Nie jesteśmy gorsi, ale jeśli ci serio tak zależy, to przecież twoja brocha, aby nikt się nie dowiedział. Ja kablować cię bynajmniej nie zamierzam.
Tomas zerknął w te jego fantastyczne, oczy i uśmiechnął się szerzej.
— Super. Dzięki. A! A Trey wie? — zapytał nagle z przejęciem.
— Ta i jest z tym spoko. Serio, to kwestia tego, że są debile na świecie, a nie że coś z tobą czy ze mną jest nie tak.
— Jasne. — Tomas pokiwał głową na potwierdzenie jego słów, chociaż nie raz miał wrażenie, że jest jakimś wybrakowanym elementem. To było przykre i męczyło go, ale nie chciał teraz tego roztrząsać. Tym bardziej, że miał randkę. Randkę! Uśmiechnął się znowu, cmoknął drugiego chłopaka i skinął na ekran. — Może chociaż tę końcówkę zobaczmy, co? Wiesz, żeby potem siary nie było, że nawet nie wiemy, o czym był film…
— Spoko. — Woody skinął głową na zgodę, opierając się do tyłu o boczne drzwi. Nogę trzymał blisko dźwigni skrzyni biegów, więc Tomas nie musiał daleko sięgać, aby trzymać go za kolano. A chciał, aby ten się jakoś z nim stykał.
Blondyn jeszcze rzucił mu krótkie spojrzenie, czując tę niesamowitą ekscytację, że z kimś… coś próbuje. A chciał więcej i więcej, jak każdy nastolatek. Tym bardziej, że trafił na kogoś, kto naprawdę mu się bardzo podoba. Uśmiechy Woody’ego i ten zajebisty luz były strasznie atrakcyjne.
Położył mu luźniej dłoń na nodze i odetchnąwszy, wpatrzył się w ekran. Uśmiech nie spływał mu z ust.

*

Trey pierwszy wszedł do pokoju, bo Woody jeszcze na chwilę został przed drzwiami internatu, żeby pożegnać się z Tomasem.
Pokój wyglądał tak, jak to zostawili — obrzucony ubraniami, z papierowymi kubeczkami i talerzykami na łóżku Woody’ego, na którym jedli kolację. Trey otworzył okno, żeby trochę przewietrzyć i zaczął wszystko zbierać.
Podobał mu się ten wieczór, film był całkiem ciekawy, a te nudne sceny spędził z Harper na całowaniu. Nie miał na co narzekać.
Kiedy niósł śmieci do kosza, do pokoju wszedł jego współlokator.
— Liczysz na coś, że sprzątasz? — zapytał z przekąsem.
— Ta, loda na dobranoc — Trey odpowiedział w podobnym tonie i skinął na niego. — Jak twoje nerdziątko? Coś wyjaśniliście?
— Mhm. Chociażby to, że była to randka. I że się kryje. — I że ma całuśne usta, dodał już w myślach, siadając na łóżku i zdejmując buty. Rzucił je w kąt pokoju, pod drzwi.
Trey jeszcze pozbierał ciuchy i usiadł na krześle przy biurku kumpla, uprzednio odwracając je w jego stronę.
— A to niespodzianka — rzucił z jawną ironią. — Czyli co? Będziesz z nim kręcić? Dał się chociaż dotknąć?
— Myślę, że nie zaszkodzi, tym bardziej, że poszedł na żywioł i dostałem buziaka. A potem nie pamiętam, co było w filmie. — Woody zaśmiał się, nieznacznie skrępowany tym, że opowiada o tym Treyowi. Wiedział, że ten sam pytał i że nie miał problemów z jego seksualnością, ale jednak. Presja społeczna, z którą walczył, odbijała na nim jakieś piętno.
Drugi chłopak uśmiechnął się i zacmokał.
— Noo, idzie szybciej niż myślałem. Serio tak zawsze jest? Wiesz… spotyka się dwójka chłopaków na pierwszym spotkaniu i lizanie zajmuje więcej czasu niż rozmowa? — Trey wiedział, że znacznie wyolbrzymia, ale był ciekaw, w jakim tempie idzie kumplowi znajomość. On sam w końcu na pierwszej randce ledwie cmoknął Harper.
Woody prychnął i pokręcił głową.
— Co ty! Zwykle są to cholernie długie podchody, znaczy jak żaden nie ma pewności, że drugi jest gejem. Jak wie chociaż jeden, to ten zwykle robi krok. Aby nie wtopić i nie zostać zwyzywanym. Dlatego najwygodniej, jak jest jako taka świadomość, czy ktoś chociaż leci na facetów, czy dostaniesz w twarz — wytłumaczył, wstając i szukając po szufladach czegoś do picia. — Ogólnie myślałem, że to dłużej zajmie, ale niby się kryje, a jednak trochę po nim widać. Znaczy nie że widać-widać. — Spojrzał na kumpla w nadziei, że ten rozumie. — Tylko jak się na przykład patrzy czy zachowuje. Łapiesz?
— Łapię. Ale koleś sam w sobie jest trochę dziwny, więc chyba nikt za bardzo nie podejrzewa? — Trey wzruszył ramionami, trącając kolczykiem w języku o zęby.
— No, jest trochę… inny. Ale nawet spoko. Zobaczę. Nie mam szczególnie dużo do stracenia. — Woody wzruszył ramionami i wrócił na łóżko, bo nic do picia nie znalazł. — A wy? Jak się bawiłeś z Harper? W ogóle, zabawny koleś, rzucił, że wygląda jak Fredzia Kruger.
Trey zaśmiał się krótko, unosząc przy tym brwi.
— Serio, bracie, jak ci palma odbije przez Tommy’ego, to cię wywiozę i będę przetrzymywał, aż o nim zapomnisz. A z Harper spoko, lubię laskę. Obgadywaliśmy film i… — zawiesił głos, po czym rzucił w kumpla jaśkiem, bo leżał w nogach łóżka nieopodal. — Przez to twoje ostatnie gadanie zapytałem, czy ogląda porno.
— I ogląda? — Woody spytał ze śmiechem, kiedy złapał poduszkę. Podłożył ją sobie pod plecy, aby było mu wygodniej.
— Ta… Ogląda, ale nie dopytywałem jakie.
— To oczywiste, że ogląda. Każdy ogląda. Każdy normalny — odparł, ale też szybko dodał: — A jak zareagowała?
— Jakby usłyszała dobry żart. Nie wierzyła, że biorę ją za niewinną dziewczynkę. — Trey uśmiechnął się lekko. Podobało mu się to, że Harper jest dość otwarta, a raczej… sam nie wiedział, zadziorna w tych sprawach? Nie krygowała się, chętnie sama go dotykała i nie musiał podchodzić do niej z zasadą „jestem facetem, wprowadzę cię w świat życia erotycznego”. — Jest serio spoko i dobrze całuje… A właśnie, bracie, lizałeś się kiedyś z laską?
— No, raczej — Woody prychnął, uśmiechając się samym kącikiem ust. — Ale to nie tak, że to było najskrytsze marzenie, a potem se trzepałem do wyobrażenia o niej. I właśnie… —wskazał go brodą — spać dziś w słuchawkach?
Trey prychnął, pokręcił głową i wyciągnął się na fotelu.
— Nie, spoko. A ja mam?
— Nie wiem… — odparł Woody i wystawił mu język z rozbawieniem i przekąsem. — Nie no, spoko, nie planuję takich rzeczy. Ale, to co? Umówiliście się już na następny raz, czy jesteście pod telefonem?
— Zależy jak w budzie będzie miała i co u mnie. Wiesz, że na chama czasem nam coś rzucają i ma być na już — Trey odpowiedział lekko znudzonym tonem, jak zawsze, kiedy mówił o szkole. Wstał przy tym i zdjął przez głowę koszulkę. Od razu wsadził ją do dużej reklamówki, z którą jutro chyba musiał skoczyć do pralni na piętrze. — Nie wiem, bracie, jest jeszcze Skype. Ty masz teraz łatwiej.
— Są jakieś plusy, ale też minusy. Ja raczej nie polansię się z nim po mieście. Na szczęście wy też do takich raczej nie należycie. Ale, cholera, Trey! — Woody zaśmiał się, kiedy o czymś sobie przypomniał. — Mówiłem, że lubię tę laskę?
Drugi chłopak obejrzał się na niego bez zrozumienia.
— Wspominałeś?
Woody roześmiał się głośno, patrząc na jego skonfundowaną minę.
— Jak cię trzasnęła w tyłek. To było, stary, P.I.Ę.K.N.E. — przeliterował.
Trey odruchowo obejrzał się za siebie na swoje pośladki, jakby miał tam ujrzeć dłoń swojej dziewczyny. Potem prychnął i pokręcił głową.
— Taa, nabijasz się, bo zazdrościsz. Też byś chciał zmacać — rzucił, sięgając po paczkę papierosów ze spodni. Usiadł z nimi na szerokim parapecie przy otwartym oknie. Było mu trochę chłodno w sutki, ale do zniesienia.
— Może — Woody zakpił dość odruchowo. Lubił Treya i to, że ten miał do siebie dystans. Niesamowicie to cenił. — Ale przy tym wolałbym, abyś jednak był homo, bo to tak, to na co mi to klepanie? — dodał, obserwując go i przeciągając się na łóżku. Był trochę zmęczony, ale pozytywnie. — A na jutro masz jakieś plany czy śpisz do oporu?
— Do oporu, a potem skatepark — wyjaśnił Trey, po czym zmrużył oczy, gdy już odpalił sobie papierosa. — Woody? — rzucił luźno.
— Hm?
— To, że nie jestem homo, przeszkadzałoby czy nie, jakbym chciał się z tobą lizać? — zapytał i wypuścił dym w kierunku powietrza na dworze.
— Co? — Drugi chłopak, mimo że wyraźnie słyszał, chyba nie do końca załapał sensu tego, co kumpel chciał mu przekazać.
Trey wpierw strzepał popiół na zewnątrz, milcząc chwilę. Potem podciągnął kolano pod siebie, opierając piętę o parapet i wzruszył ramionami.
— Zwykła rozkmina, jak to jest, całować się z facetem. Ty z laską zaliczyłeś.
— No… powiedzmy. — Woody czuł się mocno zbity z tropu. Trey był hetero. Po cholerę niby chciał się całować z innym chłopakiem? Aby sprawdzić? On jakoś nie miał ochoty całować się jeszcze raz, nawet z Harper, którą lubił, aby sprawdzać. Co z tego, że jeszcze raz? — Nie łapię, po co tylko? — spytał, dochodząc do wniosku, że tak najszybciej się dowie rozwiązania swoich wątpliwości.
— A po co ty próbowałeś zioło? Po co pierwszy raz wsiadłeś na BMX-a? Ciekawość — Trey mówił luźno i spokojnie, chociaż właśnie po to zapalił do tej rozmowy. Był bardzo swobodny, jeśli chodziło o temat homo, ale i tak lekkie podenerwowanie odczuwał na myśl takiego eksperymentu. Chociaż nie był pewien, czy to dobre określenie, bo nie tak chciał traktować kumpla. Nie zamierzał też naciskać. Po prostu… był ciekaw, czy różni się to trochę od całowania się z dziewczyną.
Woody uniósł wyżej brwi, po czym prychnął pod nosem z rozbawieniem.
— Jesteś porąbany jak jasna cholera, stary. I co, też jesteś ciekawy, czy twój kumpel na pewno całuje gorzej od twojej laski? Serio, mi mówisz o wywożeniu i leczeniu, a sam… — Roześmiał się, przesuwając dłońmi po twarzy. Czemu na wyobrażenie, że faktycznie mogli się całować, zrobiło mu się jakoś cieplej?
— Nie śmiej się, tylko przyznaj, że boisz się, że ci stanie, jak poczujesz mój kolczyk i język w ustach — Trey odpowiedział z rozbawieniem, sam jakoś rozluźniony tym, że jego kumpel się śmiał.
— Ja się nie boję. Dla mnie to będzie normalne. Pomyśl, co będzie, jak tobie stanie — Woody odparł uszczypliwie, zerkając na współlokatora z dołu. Jego wąskie oczy były przy tym zmrużone i wyraźnie zaciekawione.
— Wtedy bym ci język wyrwał, żebyś nie podkablował Harp — odparł Trey i wreszcie zgasił papierosa, a potem zamknął okno. Skinął na Woody’ego. — To jak? Cykasz czy chętny?
Woody chwilę o tym myślał, jakoś nie do końca przekonany.
— Tylko, żeby potem jakichś durnot nie było z tego. Robię to jako twój królik doświadczalny, łapiesz? — ostrzegł go i oblizał usta, poprawiając się na łóżku. Usiadł po turecku, czekając na kumpla.
— Jasne.
Trey rzucił paczkę papierosów na biurko i podszedł do łóżka współlokatora. Dobra, to było coś, co wydawało mu się, że nigdy nie zrobi. Po prostu nie brał tego pod rozwagę, tym bardziej, że nie miał wątpliwości co do swojej orientacji. Co prawda czasami na grubszych imprezach dla zgrywy udawał z Woodym, że są parą, ale nigdy się nie lizali.
Usiadł obok niego na materacu i spojrzał mu w oczy bez słowa.
— Serio, to durny eksperyment — Woody jeszcze potworzył swoją opinię i przysunął się do kumpla bliżej. — Um… Okej, to też głupie, ale… ty czy ja?
Trey zastanowił się, bo sam do końca nie wiedział. To była jedna z tych rzeczy, które chyba robiło się instynktownie, pod wpływem chwili. Taki też był jego powód, dla którego w ogóle z tym wyskoczył. Był do cholery młody, miał siedemnaście lat, więc dlaczego miałby nie spróbować? Za dziesięć, dwadzieścia lat już to nie będzie takie wybaczalne. A teraz miał po prostu dodać coś do swojej puli doświadczeń. Harper na pewno kiedyś lizała się z jakąś koleżanką. Zresztą, od kiedy ją poznał… miał natchnienie. Tak to nazywał, gdy wychodził na deskorolkę i udawał mu się jakiś nowy trik. Tak teraz chciał po prostu spróbować, odkryć więcej świata, aktualnie właśnie przez głupie całowanie się z innym chłopakiem.
— Nie pierdol już — odpowiedział i wychyliwszy się lekko, złączył swoje wargi z wargami kumpla.
Ten najpierw przełknął ślinę. Niby wiedział, że to nastąpi, ale i tak był zaskoczony. Trochę podobnie, jak dziś w samochodzie Tomasa, kiedy ten przesunął mu dłoń po udzie.
— Mm… — stęknął, po czym chwycił kumpla za szyję i trochę przejął inicjatywę. W końcu ten chciał spróbować całować się z facetem… z nim, konkretnie, więc przecież nie mógł go zostawić tylko z lekkim cmoknięciem w usta.
Trey poczuł, jak przyciska go do siebie i napiera na jego wargi, po chwili splatając z nim język, po czym lekko, z wyczuciem go zasysając oraz bawiąc się jego kolczykiem.
Ściągnął lekko brwi i przymknął powieki, jak zawsze, kiedy całował się z dziewczyną. Również sięgnął do jego twarzy, by cokolwiek zrobić z ręką i leniwie przesuwał językiem po języku drugiego chłopaka. Po jego wargach i podniebieniu, bo zauważył, że czasem dziewczyny mocniej na to reagowały, gdy kolczyk łaskotał w tamto miejsce.
Woody też rozchylił na to usta, po czym złapał go za kuleczkę, więżąc na mniej niż sekundę jego język. Potem puścił go, znowu wcałowując się w jego usta i lekko je skubiąc.
Trey odetchnął głębiej przez nos i odpowiadał na muśnięcia i ssanie. Delikatnie poruszył kciukiem na skórze kumpla. Było w porządku. Nie czuł aż takiej różnicy, jakiej się spodziewał, więc nie było mu spieszno do skończenia. Woody miał całkiem miękkie wargi, które przyjemnie się ssało.
Na koniec jeszcze przesunął końcówką języka po jego dolnej wardze i wreszcie rozchyliwszy powieki, spojrzał mu w oczy.
— No i? — Chłopak siedzący naprzeciwko obserwował go pytająco. Miał nieznacznie czerwieńsze usta, tak że nie wiedząc, co chwilę temu robił, nikt by nie zauważył. Wydawał się też w miarę rozluźniony, chociaż teraz nie miałby nic przeciwko, aby posunąć się ciut dalej. Oczywiście jakby jego zdrowy rozsądek był wyłączony przez chociażby alkohol.
Trey uśmiechnął się kątem ust i cofnął dłoń z jego twarzy.
— Może byłbym bardziej zaskoczony, jakbyś się nie golił. Inaczej pachniesz, ale było spoko — odpowiedział i sam oblizał lekko zaróżowione wargi.
— No, to możesz se odhaczyć kolejną rzecz na liście do zrobienia przed śmiercią — Woody prychnął, wspominając film „Choć goni nas czas” o dwóch umierających mężczyznach. Poklepał go też po policzku, uśmiechając się komicznie i pokazując przy tym zęby.
— Goń się. — Trey trzepnął go w rękę z uśmiechem i skinął na niego. — A ty? Jak ci smakował heteryk?
— Dobrze. Ale nie nawróciłem go tym, więc wiesz… — Wzruszył ramionami i pchnął go nogą w piszczel. — Spadaj z mojego łóżka. Więcej nie dostaniesz.
— Nie? — Trey zerknął na niego niby z zawodem, a przez to nieświadomie zrobił to „szczenięce spojrzenie”, jakie wytykała mu Harper. Wstał jednak od razu i zaczął rozpinać spodnie, już ruszając do swojej kosmetyczki. — Ale okej, idę pod prysznic. I dzięki za zgodę, zaspokoiłeś… moją ciekawość.
— Dzięki Bogu tylko to. Od zaspokajania czego innego jest kto inny — odparł Woody, nim ugryzł się w język. To nie brzmiało jak flirt? Prawda?
— Pewnie ty też jakoś byś dał radę, ale jesteśmy kumplami, nie? — Trey, gdy tylko zrzucił spodnie i wziął kosmetyczkę, wyciągnął w jego stronę pięść.
Woody prychnął i aż pokręcił głową.
— Pojebany jesteś, ale ta. Kumple. — Stuknął w jego pięść swoją.
Wolał chyba nie myśleć o tym, jakby „dał radę”, bo w ustach aż zbierała mu się ślina. Wolał myśleć o Treyu jako o bracie. Takim, co to wiąże ich krew, a nie tylko jako o kumplu. Bo z kumplami to różnie mogłoby być, a brat to w końcu brat.
Trey skinął głową i ruszył do wyjścia.
— Kocham cię, stary — rzucił na koniec i wyszedł z pokoju.
Woody już mógł tylko pokręcić głową na tak głupi tekst w połączeniu z tym, że niedawno się całowali. A wiedział, że musi się skupić na wyjaśnieniu sprawy z Danielem oraz poznaniu trochę Tomasa. Nie tylko jako fajnego, nawet atrakcyjnego chłopaka, ale także w sensie konkurenta w projekcie. I nie do końca był pewien, czy powinien łączyć możliwy romans z rywalizacją. Z tego mogły wyjść niejasne sytuacje. Ogólnie mówiąc… problemy.

22 thoughts on “Project Dozen – 12 – Nowe doświadczenia

  1. Katka pisze:

    Tigram, zabierasz się za PD! Fajnie. Powodzenia życzę. Ciekawe, jak szybko dojdziesz do obecnego rozdziału. Franio zdecydowanie jest tulaśny. To taki typ. Sebastian nie narzeka XD A co do interakcji, ciekawa jestem, czy zmieni Ci się jakoś podejście do nich w trakcie czytania :)
    „Co tam macie jeszcze w menu…? Coś nowego czy drugi sezon FDTS?” – podstrona opowiadania wszystko Ci powie ;)

  2. TigramIngrow pisze:

    I tylko dla takich słów, scen, sytuacji ciągnie mnie do PD. Ech… Nawet spoilery mi nie pomogły, wręcz przeciwnie. Co tam macie jeszcze w menu…? Coś nowego czy drugi sezon FDTS?

  3. Katka pisze:

    Basia, udała się, udała. Tomas to odważny chłopczyk, chociaż nie wygląda. Ale stara się sięgać po to, czego pragnie. Dzięki za wenę ;)

  4. Basia pisze:

    Hej,
    więc jednak podwójna randka się udała,a sami Thomas wyszedł naprzeciw, ciekawe co Treya wzięło na takie eksperymenty…
    Multum weny Wam życzę dziewczyny…
    Pozdrawiam serdecznie

  5. Katka pisze:

    Inertia, hehe, to chyba Trey Ci bardziej przypadł do gustu niż Tomas ;) Jest rzeczywiście trochę nieobliczalny, taki indywidualista z niego. Wolna dusza, ciężko przewidzieć, na co go najdzie. Pędzę odpisać Ci pod głównym komentarzem :D

  6. Inertia pisze:

    Wreszcie nadrobiłam i Project Dozen i jestem jak najbardziej pozytywnie zaskoczona :) Akurat rozdział jest o postaciach, które jeszcze nie zdążyły mnie do siebie przekonać (pomimo iż sporo już o nich było), ale i tak bardzo mi się podobał.
    Szczególnie druga część, gdy chłopaki wrócili już do internatu :D Trey jest trochę nieobliczalny, ale to cecha jak najbardziej na plus u niego :D
    Cóż, to chyba tyle odnoście rozdziału, a opinią o całym opowiadaniu podzielę się w innym miejscu :D
    Czekam na kolejny rozdział i nowe zadania :))

  7. Katka pisze:

    Margotx, na ten moment na pewno nie. Wiesz, zobaczymy, jak się rozłoży dalej wychodzenie innych opek i tak dalej. Na pewno póki co musi zostać tak, jak jest. Wybacz :* Jak będą możliwe zmiany w harmonogramie, to coś zajdzie, ale jak mówię, póki co musi wychodzić w taki sposób, cobyście mieli co czytać, a my byśmy nie miały problemów z zapasem.

  8. Margotx pisze:

    Kurde dziewczyny, nie ma szans żebyście dodawały 3 rozdziały tego opowiadania na miesiąc? :(

  9. Katka pisze:

    Margotx, haha, miło widzieć taki entuzjazm XD Zawsze to urocze, jak różnie podchodzicie do bohaterów, jak niektórzy mają swoich faworytów i zawsze ta różnorodność opinii cieszy, bo każdy bohater ma tego swojego fana. No ale niestety osobnego opka z nimi nie będzie XD Ale spoko, to krótkie nie będzie, więc na pewno jeszcze wiele o nich poczytasz ;) Swoją drogą 2 tygodnie bez neta brzmią jak koszmar, ale miło, że mogłyśmy Twój powrót do sieci w taki sposób uprzyjemnić :)

  10. Margotx pisze:

    Jezu, dziewczyny jesteście Bogami! *-*
    Zrobiłyście to o co prosiłam, koooooocham Was ♥
    Nie było mnie 2 tyg. w domu, bez internetu żyłam, przyjeżdżam ciemną nocą a tu takie luksusy w rozdziale ♥
    Wielkie, ogromne dzięki i liczę na coś więcej o W&T w nowym rozdziale, ale zapewne dopiero po wakacjach coś się pojawi :(
    Dlaczego nie może być o nich osobnego opowiadania?! XD
    I czuję w kościach, że coś z tego doświadczenia będzie, ale czy moja intuicja zawiedzie? Tego dowiecie się w przyszłym (albo jeszcze dalszym) rozdziale. Jeśli chłopaki będą ze sobą to ja oszaleję z radości i będę Was całować po stopach :D
    Dzięki jeszcze raz ♥

  11. Shivunia pisze:

    O. >> Możesz serduszkować, ale przez to od razu twój komentarz może się nie pojawić, dlatego się nie zdziw ;) Jak tylko któraś z nas będzie mogła, to go wyciągnie ze spamu. Nie zginie ;)

  12. O. pisze:

    I mi smutno… Czyżbym już serduszkować nie mogła? ;( To takie „nie ja” ;o

    I dobrze, że będą, tj to wiadome, że będą..Ale na nich czeka się z pewną dozą wyczekiwania :3

  13. Katka pisze:

    Dante, podoba mi się Twój wybór ulubionych bohaterów XD No i tak, Rush się poprawił, to się zgadzam. Zrobił się bardziej szczery. No, ale, to nie pod tym opowiadaniem XD

    O., wywaliło Cię do spamu znowu XD pewnie przez te serduszka XD A Sebcio i Franio będa, spoooczko XD

    Saki, nooo, długo chyba czekaliście na tę randkę XD Przy Treyu oczywiście, że by się Tomas nie odważył, nie byłoby na to szans. Dlatego bardzo dobrze, ze ma ten swój samochodzik. Sam Woody pewnie też by się nie chciał przy kimś obściskiwać (no chyba że po trawce). Hehe, no i jak widzę, Tomas wciąż urzeka XD No taki z niego słodziak, grzywka chyba dopełnia obrazka XD A Trey… taa, Trey jest fajny jako heteryk (i żeby nie było, wciąż się za takiego uważa XD). Dzięki wielkie za literówki! Poprawiłam :)

  14. saki2709 pisze:

    Jeej. Nareszcie. Jak ja się tej randki nie mogłam doczekać. Tommy jest taaaki słodki. No i te buziaczki <333 Dobrze, że Tommy ma własny samochód, bo by się chyba nie odważył w towarzystwie Trey'a i jego dziewczyny. Już myślałam, że będzie kontynuacja tej randki w pokoju Woody'ego, ale może to i lepiej, że nie skończyli w łóżku na pierwszej randce. Byłoby chyba trochę za szybko XD Już się nie mogę doczekać tych "korków z matmy" hehehe. Chyba żaden z nich nie myślał o tych korkach jako o nauce XD Myślę, że Woody sobie póki co Danielka odpuści. Skoro ma takiego słodkiego Tomasika… Uwielbiam, jak mu poprawia tą grzywkę. To jest takie urocze.
    Trey mnie zaskoczył z tą prośbą o buziaka. Muszę przyznać, że pocałunek mi się podobał, ale chyba nie chciałabym między nimi niczego więcej poza relacjami czysto kumpelskimi. Niech tu będzie choć jedna para hetero. Już ich zdążyłam polubić.
    Podobała mi się scenka z trzepnięciem Trey'a w pośladki. Laska ma charakter XD
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. I nie wiem sama, kogo bym w nim chciała. Chyba każdy by był dobry, z wyjątkiem przewodniczącego – jakoś go nie trawię.

    "Trochę tym stresował, bo nie wiedział, jak to Woody odbiera, a wyglądało to jak… podwójna randka!" – "się tym".
    "Podbiegła do Trey, klepnęła go ze śmiechem w pośladek, po czym szybko podeszła do samochodu. " – "Trey'a".
    "Tak czy inaczej, czuła nosem, co się świeci." – "święci".
    "— Sorry, jak za bardzo — odpowiedział z przepraszającym spojrzeniem i uśmiechnął się na do datek delikatnie, jakby dla złagodzenia sytuacji." – 'dodatek".
    "Co sobie pomyślę, jeśli to niecelny strzał? — spytał zamiast odpowiedzieć i pomasował go po tyle szyi, wsuwając palce w jego słowy." – "włosy".
    "Tak to nazywał, gdy wychodził na deskorolkę i udawał mu się jakiś nowi trik." – "nowy".

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  15. O. pisze:

    A nie mówiłam? <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Lenny jest do schrupania <333333333333333333333333333333333333333333333333333333 z Ryanem stanowią idealny smak <333333333333333333333333333

    No, ale co się dziwić Woody'emu? Zawsze tj często tak bywa, że nie ma nikogo na horyzoncie, a nagle to jak na ….. no xD

  16. O. pisze:

    Łaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!! <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Mówiłam, że pokochasz Lenny'ego? <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    A kiedy będzie nasz Sebcio i Franuś i ich alkohol? ^^ <3333333333333 ( i podchody?) xD Ale w sumie zawsze tak jest, że najpierw nic, nic a później kto, co, gdzie xD

  17. Dante pisze:

    Rush na szczęście się poprawia w trakcie i już nie wymiotuje lukrową tęcza ;p, ale moimi mistrzami FTDS oficjalnie zostają Alex, Lenny i Rayan <3. Z pozdrowieniami dla O.

  18. Katka pisze:

    Vivi, haha, to fajnie, że lubisz ich wszystkich. Tutaj jest w sumie tyle bohaterów, że parować można, ile wlezie XD Choć jest minut bo przez to też część będzie niezadowolona z naszego wyboru, hehe, no ale, ale, miło widzieć, że wyczekujesz :)

    Bebok, yey, Woody ma fankę, fajnie. A korki z matmy, taaa, Tommy by chciał choć raczej korków z matmy to w jego głowie nie przypomina XD No a co do kwasów – taaa, mogą wyjść niestety, jest takie niebezpieczeństwo. Ale cóż zrobić, ciekawość to jedna cech nastolatków. Trey też chciał zobaczyć, jak to jest z facetem. Kogo innego miałby poprosić ;) Ale Harper wciąż mu się podoba bardziej niż Woody XD

    O., Woody to w ogóle ma dziwnie – najpierw nic, a potem Daniel z nim kręci, Tomas robi podchody, Trey chce buzi… Się chłopakowi poszczęściło XD Aż mu kurcze zazdroszczę XD A co Trey zrobi ze swoim nowym doświadczeniem, to już się okaże ;)

    Dante, dużo słodyczy, mówisz? Wciąż uważam, że Rusha to nie przebija XD No ale ważne, że się miło czytało :D

  19. Dante pisze:

    Rozdział słodki;). Nie widzę ich jako pary niestety xD. Akcja z tym całowaniem hmmm znowu użyję tego samego określenia, też słodka ;p. Jakoś zbyt słodko ale bardzo przyjemnie no i czasami tak trzeba :3

  20. O. pisze:

    No to Woody może mieć niezły dylemat, jeśli pykło mu bardziej niż Jasonowi i okaże się za jakiś czas, że nawrócił heteryka xD Choć jakoś tak… Wolałabym go z Tomasem? Nie powiem, że to sprawdzenie jak się całuje z facetem nie było hot xDD Szkoda tylko, że nie poznaliśmy co myśli Woody o pocałunku z Tomasem a o tym z Trey’em, który jak ocenia xD Choć jakby nie patrzeć, przy Trey’u była wzmianka, że chętnie posunąłby się dalej xDD Haha to Daniel (czy jak mu tam xD) odpada już w przedbiegach xD Dwójka w szkole Woody’emu starczy xD I właśnie, może to, że się tak nie patrzy na Trey’a jest spowodowane Harp? (Fajnie ją ocenił Tommy xD) Pewnie gdyby był wolny, to by ślinka bardziej pociekła na coś więcej xD

  21. Bebok pisze:

    Okeeej, randka Tommy’ego z Woodym była słodka :D Ogólnie uwielbiam Woody’ego <3 Thomas się odważył na buziaczka xd Mogli by się zgadać na te prywatne korki z matmy jak najszybciej xd Lubię ich, choć w kościach czuję że na dłuższą metę jednak ze sobą nie będą…
    Trey całował się z Woodym! NIE! Znaczy, z jednej strony fajnie bo jego też lubię i razem są całkiem hot, ALE jezu…. jeden heteryk nie zaszkodzi a i Harper niezłą laską jest, szkoda by było jakby się to pozmieniało, poza tym potem jakby coś poszło nie tak to kwasy z Woodym też by mogły wyjść ;(
    Zobaczymy, jak się poukłada :) Czekam na następny rozdział!
    Pozdrawiam i miłego dnia życzę ;D

  22. Vivi pisze:

    Szczerze mówiąc, cieszę się że Trey i Woody to zrobili. Jakoś Tommy mniej pasuje mi do tamtego i powinien szukać kogo innego. No kurcze, lubię ich wszystkich!
    Życzę duużo weny, bo z niecierpliwością czekam na każdy rozdział.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s