Fire Dragon Tattoo Studio – 185 – Chill out

— To do usłyszenia. Zadzwonię rano, żeby sprawdzić, czy wstałeś — powiedziała Kate z uśmieszkiem chochlika na ustach, bo doskonale wiedziała, że Juan miał następnego dnia dopiero na wieczór do pracy i że jeśli by nie dzwoniła, mógłby spokojnie pospać.
— Si, dobrze, słoneczko, ale zmiłuj się, nie za wcześnie — poprosił Latynos swoją dziewczynę, odprowadzając ją do drzwi swojego mieszkania.
Jak zwykle nie chciał, żeby już szła, tak dziś umówił się z Lennym i Jasonem. I jakoś nie chciał, żeby na siebie wpadli. Chętnie odwiózłby ją do domu, ale goście mieli lada moment być na miejscu. Mógł więc jedynie pożegnać ją w progu, z którego zwisała masa kolorowych koralików. Lubił takie kwieciste ubarwienie, więc cały jego dom był bardzo żywy. Na roślinach też nie oszczędzał, chociaż zwykle wybierał takie, których nie trzeba było często podlewać i nie wymagały wielkiej opieki.
— Tylko sprawuj się grzecznie. Żadnych tancerek nie zamawiajcie.
— Jason i Lenny by nawet nie chcieli, więc obiecuję, że będzie grzecznie i męsko — zapewnił ją ze śmiechem i pocałował w policzek.
Kate zmierzyła go jeszcze teatralnie podejrzliwym wzrokiem, po czym sama go cmoknęła i wyszła. Była ładna pogoda, więc nie miała pretensji do swojego chłopaka, że musi sama wracać do domu. Szykowała na wieczór wspólne oglądanie romansideł z Marg.
Juan jeszcze chwilę za nią patrzył, a wręcz dosłownie odprowadził jej tyłek opięty w jeansowych spodenkach aż do załomu następnego budynku. Potem wszedł do domu i poszperał w płytach za odpowiednią do dzisiejszego wieczoru muzyką. Lubił luźne, słoneczne klimaty, więc musiał zastanawiać się pomiędzy jedną a drugą płytą, a nie szukać pojedynczych utworów.
Mieszkanie wydawało się całkiem dobrze przystosowane na męski wieczorek. I niewątpliwie jego plusem był brak partnera czy partnerki. Bo w końcu zarówno Jason, jak i Lenny mieszkali z kimś.
Na takich rozmyślaniach, słuchaniu muzyki i sprawdzaniu, czy wszystko jest, minęły mu kolejne minuty, po których usłyszał dzwonek do drzwi. Poprawił włosy i białą, luźną koszulę, po czym poszedł otworzyć. Od razu powitał gości szerokim uśmiechem.
— Hej! Jak się macie?
— Siema. — Lenny pierwszy się odezwał i podał dłoń na powitanie staremu kumplowi.
Jason także się uśmiechnął i przywitał.
— Cześć. I spoko. Katy już poszła? — zainteresował się, wiedząc, że współpracownica z salonu też miała widzieć się dziś z Latynosem.
— Si, nie tak dawno temu. Przyjechaliście razem? — zagadał gospodarz.
Usunął się z przejścia, żeby goście mogli wejść do przestronnego salonu, w którym wszędzie dało się dostrzec poduchy, dywany i podwieszone tu i tam ozdobne konary.
— Mhm, Lenny mnie przywiózł, a potem odbierze mnie Alex. Pełna kulturka. — Jason zaśmiał się, jednocześnie rozglądając się po wnętrzu. Jeszcze nie był u Juana, dlatego wolał zabrać się z kumplem od kosza. Lenny dłużej znał się z Juanem i jak mu powiedział, bywał tu nie raz, nie dwa. — Fajnie się urządziłeś.
— Dzięki. Już długi czas tu mieszkam, więc to wytwór bardziej zbierania tych wszystkich rzeczy przez lata — wyjaśnił Juan i wskazał im kanapę. — Siadajcie, ja przyniosę piwo z lodówki.
— A kupiłeś za zwykłą stawkę, czy podrożała? — spytał Lenny, wyciągając portfel z kieszeni. Nie chciał, żeby ten znowu za wszystko płacił. I tak miał wrażenie, że ostatnio każde piwo, jakie pił w towarzystwie większym niż tylko Ryana, było sponsorowane przez barmana.
— Eee, co? — Juan obejrzał się na niego, już zatrzymując się w progu kuchni, która przylegała do salonu. Widząc portfel, uniósł ręce. — Daj spokój, Len! U mnie gościcie, to ja stawiam!
— Brzmi dwuznacznie. — Jason zaśmiał się wrednie, a Lenny tylko uniósł brwi z jasnym przekazem, żeby darował sobie to „stawianie” wszystkim i wszędzie.
Juan zaczerwienił się i machnął ręką. Potem zniknął w kuchni, a Jason klepnął Lenny’ego w ramię i usiadł na beżowej kanapie z rozłożonymi na boki nogami. Podobało mu się, że była duża i miękka. Ostatnio zwracał większą uwagę na urządzenie mieszkań znajomych, bo cały czas myślał o nowym domu, który mieli kupić z Alexem. I domyślał się, że meble też będą wymieniać, więc podświadomie wszystko sprawdzał i porównywał.
— Daj mu się nacieszyć tym „stawianiem”. Lubi ci dogodzić — rzucił z uśmieszkiem, rozglądając się po mieszkaniu.
— To cholernie źle brzmi — prychnął Lenny i wyłożył kilka banknotów na stół. Mógł sobie na to pozwolić, więc nie chciał, żeby kumpel znowu za wszystko płacił, szczególnie że trawka była droższa niż piwo.
Jason wzruszył ramionami i wyciągnął rękę po piwo, kiedy gospodarz przyszedł z trzema chłodnymi butelkami.
— W ogóle wasze drugie połówki wiedzą, co będziemy palić? — zapytał, a Juan od razu pokiwał twierdząco głową, podchodząc do komody po wszystko, czego potrzebowali do skrętów.
— No, ja Kate już teraz staram się wszystko mówić, bo po tych ostatnich kłamstwach wolę nie ryzykować — powiedział z grozą w głosie.
— Ryanowi wystarczyło słowo „palić”, żeby przestał się interesować tematem — dodał Lenny, kiedy oderwał usta od szyjki butelki. — I weź kasę — rzucił do Juana nakazującym tonem.
Latynos popatrzył na pieniądze jak na coś trującego, co zaraz opryska go jadem, ale pod naporem spojrzenia swojego idola schował je do kieszeni.
— Alex nic nie wie, jeśli o mnie mowa. Sam nie czuje potrzeby informowania mnie o swoich małych planach, niedotyczących mnie, więc czemu ja miałbym? — rzucił Jason od siebie, pochylając się nad stolikiem i wąchając zioło. Dawno nie palił trawki.
— A jak tam ten plan? — spytał Lenny, nie czując potrzeby wdrażania Juana w szczegóły, o jakim planie mówi. Właściwie dopiero teraz przypomniał sobie o swojej poradzie, by tatuażysta zrobił coś, co wzbudzi zazdrość jego faceta.
Jason zaśmiał się krótko i wysypał na papierek trochę zioła.
— Nie wiem, czy powiedzieć, że wypalił, czy nie, ale chyba Alex załapał, o co mi chodziło — odpowiedział, wiedząc, że ogólnie sama sprawa garnituru była żałosna, ale jego kochanek dzięki temu zobaczył, co go męczyło. — Wziął to na poważnie i poczuł się głupio, że nie okazuje mi, że chce się o nas starać.
Ogłupiały Juan tylko usiadł na fotelu obok i otworzył sobie piwo.
— To już coś — podsumował Lenny jak zwykle bardzo zwięźle, również zabierając się za przygotowywanie dla siebie i Juana skrętów. Szło mu zaskakująco sprawnie. Oczywiście jeśli nie wiedziało się o jego więziennej przeszłości. — A ty, Juan? Z Katy okej?
— Si, si, już jest dobrze. Chyba wybaczyła mi do końca, bo nie wypomina mi tej akcji z Hansem i… No jest spoko, serio spoko. Ale jeszcze nie myślimy tak poważnie, jak wiesz… jak ty z Ryanem, czy ty, Jason, z Alexem, by razem mieszkać — odpowiedział Latynos, żywo gestykulując.
— Przynajmniej masz chatę wolną na męskie spotkania. — Lenny przedstawił plusy niemieszkania z partnerem lub partnerką. Bo wnikać w to, że z Kate za żadne skarby by nie chciał zamieszkać, już nie wspominał z grzeczności.
Jason nic nie mówił, bo właśnie wsunął między wargi skręta, a rękami już macał się po bokach, szukając zapalniczki. Znalazł ją i była to ta sama, którą dostał na urodziny. Kiedy na nią spojrzał, przypomniał sobie o niedawnych urodzinach Ryana i skinął na Lenny’ego.
— Jak w ogóle świętowanie z twoim słoneczkiem? Nie gadaliśmy wiele, bo jak wpadł do studia, tylko zdążyłem mu życzyć stracenia głosu i daliśmy mu ten zestaw kufli, które pewnie będą się u was tylko kurzyć.
— A spoko. W miarę, znaczy się. Byliśmy u jego siostry, dostał prezenty, widzieliśmy tego jego siostrzeńca. Spoko szkrab. A potem pojawili się ich rodzice i było chujowo — wyjaśnił Lenny i zabrał zapalniczkę z dłoni tatuażysty, aby odpalić sobie jako pierwszy. Dobrze się zaciągnął i pokiwał głową. — Niezła.
— A czemu chujowo? Nie lubisz jego starych? — zapytał Juan, bo nie był wtajemniczony. Równocześnie uśmiechnął się na pochwałę odnośnie trawki. W końcu sam ją załatwiał. I jeśli chodziło o zioło, był w jego doborze niemal równie wprawny jak w przygotowywaniu drinków. W końcu pośredniczył swego czasu w handlu narkotykami w więzieniu. A nie były to tylko ciężkie dragi.
Jason popatrzył pytająco na Lenny’ego, spodziewając się, że skoro spotkali starego Cartera, to Ryanowi musiał paść nastrój. Przy okazji też sobie odpalił.
— Nikt nie lubi jego starych, a głównie Rogera. To ten sam koleś, z którym musiałem się układać w sprawie Hansa. Nie da się lubić tego homofobicznego psa. Ale w miarę się skończyło, bo Ryan w końcu dał mu w pysk — opowiedział Lenny bez wdawania się w szczegóły i bez widocznych emocji. Cieszył się jednak, że Ryan się na to odważył. Teraz jego ojciec będzie wiedział, że nie może gadać bez konsekwencji.
— Noo, to pojechał po całości — skomentował Jason z uznaniem i rzucił zapalniczkę gospodarzowi. Zaciągnął się i zmrużył oczy. — Kurwa. Dawno nie paliłem trawy — dodał, gdy wypuścił dym z płuc i skinął na Lenny’ego. — Ty w pierdlu?
Lenny przytaknął, jeszcze raz się zaciągając, kiedy to robił. Próbował niemało rzeczy w ciągu swojego życia, ale uważał, że tylko marihuana była „spoko”. Bo to słowo idealnie do niej pasowało.
— Trzeba było sprawdzać dostawy.
— No, jakby mi nie można było ufać — rzucił Juan ze śmiechem, rozwalając się wygodnie na fotelu i też popalając. Latynoska muzyka bardzo mu do tego pasowała, chociaż w sumie popatrzyłby teraz dodatkowo na hawajskie tancerki… Kate zabiłaby go za te marzenia. — Ale no… Musiało być idealnie, bo tam nawet za trefne prochy można było kosą dostać w żebra, co nie, Len?
— Nawet za nic. Chujowe czasy, ale popyt zawsze był. Trochę kasy z tego też było. — Skinął na Jasona. — A ty? Kiedy ostatnio paliłeś?
— Trzy lata temu? Może więcej. Wolałem zwykły tytoń, więc trawka od święta jak coś. I wolałem Alexowi nie mówić, bo wiecie, jaki jest poprawny. Niby raz próbował na studiach, ale to Alex. Takie rzeczy to zbrodnia. Więc szzz, nie ma tematu jakby co.
— No, on pewnie uważa to za jakieś mega zło. Nie boisz się, że wywęszy? — zapytał Juan, sam zadowolony, że Kate nie zakazała mu palenia z kumplami. Był wdzięczny losowi za taką dziewczynę. Kiedyś chodził z cztery lata starszą od siebie kobietą, która już pracowała w mniejszej agencji reklamowej. Wytrzymał całe cztery miesiące, bo była zwyczajnie zbyt poprawna.
— A co ma wywęszyć? Palę cały czas, więc równie dobrze mogę powiedzieć, że to jakieś smakowe fajki. — Jason olał sprawę. Założył rękę na oparcie kanapy. Kiedy przypadkiem otarł się palcami o dredy Lenny’ego, uśmiechnął się wrednie i pomiział go. — A tobie nie mam szykować miejsca u siebie na kanapie, jak Ryan poczuje?
— Prysznic? — odparł Lenny pytaniem i spojrzał na Juana, mając nadzieję, że ten mu go udostępni. — A w razie czego mnie przenocuje — dodał odnośnie Latynosa, a ten aż zamrugał, zaskoczony nowiną.
— Ee… no jasne, Len, jak coś to spoko. I prysznic też działa, jeśli tylko byś chciał.
Jason zaśmiał się głupio, bo miał wrażenie, że Juan zaraz wyskoczy z dodatkową propozycją, że jakby Len chciał, to chętnie do niego dołączy i umyje mu plecy.
— Jesteś na najlepszej pozycji. Twoja laska ani nie jest poprawna, ani nie ma alergii na dym. Jedyny minus, że ma cycki, a nie chuja — skomentował.
Latynos skrzywił się, bo wyobrażenie Kate z penisem zmroziło mu krew w żyłach.
— Zawsze może założyć strap-on. — Lenny jeszcze pogorszył wizję Juana swoim komentarzem.
— Co założyć…? — Ten nie załapał od razu. Jeśli oglądał pornosy, to raczej klasyczne, bez udziwnień, a i do sex-shopów mu nie było spieszno. Nie był tak rozeznany.
Jason znowu zarechotał, zaciągnął się i poklepał się po biodrze.
— Sztuczny kutas, którego laska se przywiązuje, by wydymać swojego faceta w dupę. Emma tak robi ze swoim mężem. Podobno mu pasuje.
Juana zmroziło. Zastygł w bezruchu i patrzył na gości wielkimi oczami.
— Co kto lubi. — Lenny zaśmiał się z jego miny.
— Ale… — Juan nie wydawał się przekonany.
— Nie każdy gej też lubi brać w tyłek, a niektórzy hetero za to bardzo to lubią, Juan. — Jason wyjaśnił mu spokojnie. — Nie musi być duży — dodał, nie wiedząc po co. Chociaż śmiech Lenny’ego i mina Juana wystarczyły mu za odpowiedź.
— Nie… Ja chyba sobie podaruję. I nie podsuwajcie tego pomysłu Kate! Bo jak ona to podchwyci, to będziecie mi, amigos, nie za skręty płacić, tylko za operację zwężania odbytu. — Juan jęknął, a Jason roześmiał się i pokręcił głową. Kate faktycznie mogłaby to podchwycić.
Lenny także się miał dobry humor przez tę rozmowę. Przypomniał sobie coś, o czym nie powinien mówić, ale narkotyk nie zatrzymał jego języka za zębami.
— W pierdlu czasami dawało się kolesiom jakieś zioło czy tabsy, żeby się wystawili. Więc z tym płaceniem za trawkę to też tak uważaj.
— Serio dawali ci dupy za prochy? Zapytałbym, czy Ryan też, gdybym nie znał jego krzywienia się, gdy tylko sięgam do kieszeni — prychnął Jason i napił się piwa, a Juan tylko słuchał. Chyba już wolał się nie pogrążać.
— Ryan trzymał się w pierdlu z boku. Tam tworzą się grupy, od razu widać, kto jaki jest i na ile go stać. Jednych łatwo zagiąć, inni potrzebują odskoczni za cokolwiek. Inni sobie radzą, okopując się za swoim drutem kolczastym. I ci przetrwają, jeśli tylko ten nie upadnie — wytłumaczył Lenny Jasonowi, delektując się skrętem. Było mu dobrze i… mówił nieznacznie więcej niż zazwyczaj.
— Tobie się udało być tym, który obraca resztą zasobów ludzkich, co? — mruknął Jason z nagłą melancholią, popatrując bardziej na tlącego się skręta niż rozmówców.
— Bo Len się zajebiście nadaje do rządzenia. Zawsze wiedział, co i jak, i co kto lubi, z kim co ogarnąć — dodał Juan żywiołowo, z uznaniem wskazując butelką na kumpla.
— Bo umiem obserwować — ten wyjaśnił, nie pusząc się bynajmniej entuzjazmem, z jakim Latynos o nim mówił.
Jason pokiwał głową i zapił dopalonego skręta piwem.
— To dajesz. — Znowu z głupim uśmieszkiem pomiział Lenny’ego po włosach. — Jakim typem skazanego byśmy byli my? Ja i Juan?
Lenny zmierzył ich zielonymi oczami. Były czujne i przenikliwe.
— Juan byłby przydupasem. Znalazłby sobie swojego lidera gangu, a potem by latał i wykonywał jego polecenia, aż ten nie spadłby ze stołka, a on nie skończył z kosą, gdyby zbyt dzielnie go bronił. A Jay… ciebie by ktoś kupił. Znasz swoją wartość, jakbyś grał dla białych za szlugi, trochę byś się dorobił. Miałbyś spokój, bo nie podchodziłbyś do tego ambitnie. Ale mógłbyś popełnić błąd, jeśli ktoś chciałby sprzedać mecz. Ale gdybyś myślał i trzymał się białych, to jakiś tam szacunek byś miał.
— Jakiś tam szacunek… — Jason pokiwał głową z podzięką. Juan miał bardziej krzywą minę. — Gdybyśmy się spotkali w pierdlu, nie chciałbyś mnie sprzątnąć?
— Jeśli byś się niepotrzebnie nie wpierdalał i wiedział, kiedy ustąpić, chyba nie. Nie warto niepotrzebnie ryzykować — wyjaśnił Mulat, także kończąc skręta. Był dobry. Tak samo jak piwo. — W ogóle, zamawiamy coś do żarcia?
— Ja bym wpieprzył jakieś tacosy. Co wy na to? — Juan popatrzył po nich z nadzieją. Również kończył skręta i jakoś nagle po nim nabrał ochotę, żeby coś zjeść.
Pozostała dwójka najwyraźniej podzielała jego zdanie i potrzeby. Pierwszy odezwał się Lenny, który już zabrał się za zwijanie kolejnych trzech skrętów.
— Cokolwiek. Może być, chociaż najpierw myślałem o pizzy.
— Może być też pizza, nie ma problemu! — Juan od razu podchwycił, a Jason ze śmiechem zdecydował:
— Weź pizzę i tacosy. Na pewno nie będzie za dużo.
— To dzwoń po tacosy, a my po pizzę — dodał Lenny jako propozycję i skinął na Jasona, żeby się tym zajął.
Tatuażysta sięgnął do kieszeni po komórkę i już miał wykręcić numer, ale zobaczył na ekranie zdjęcie. Swoje z Alexem. Była to fotografia z wyjazdu nad jezioro Tahoe, przed kasynem. Jedyne wspólne publicznie. Wyciągnął do Lenny’ego i pokazał mu je.
— Fajne, co? Dopiero tutaj się połapałem, jaki on jest ode mnie niższy.
Lenny spojrzał najpierw na zdjęcie, a potem ze zblazowaną miną na tatuażystę.
— Na szczęście nie ja jestem twoim facetem, bo szybciej byś się połapał.
Jason roześmiał się głośno i zabrał telefon. Był wybitnie rozbawiony tym komentarzem. Lenny potrafił mieć dystans do siebie.
— No czy ja wiem? Byłbyś na wysokości zadania, nie? — rzucił wrednie i wykręcił numer do pizzerii, którą miał zapisaną w kontaktach.
— Straciłbyś tę swoją chudą pałę, jakbyś próbował — odparł Lenny kąśliwie i wstał z zamiarem przyniesienia większej ilości piw. Nie miał nic przeciwko mieszaniu.
W tym czasie Juan i Jason zadzwonili po jedzenie, ale przed jego dotarciem zdążyli jeszcze wypalić po jednym, słabszym skręcie. I byli pewni, że cokolwiek było w tych ziołach, było dobre. Mieli doskonałe humory, gdy już zajadali się zamówionym posiłkiem i stwierdzili, że dobrze zrobili, zamawiając go aż tyle.
— Czekaj, czekaj… samo tatuowanie trwa kilka godzin. Usiedzisz kilka minut. — Jason uspokoił Juana, siedząc z nim na podłodze, z nogami po jego bokach i przodem do jego pleców. W ręce trzymał czarny, gruby długopis, a Latynos uśmiechał się głupio do kawałka pizzy. Starał się nie podrygiwać od łaskotek, gdy tatuażysta rysował mu na plecach byka. W końcu miał na nazwisko Toro. To zobowiązywało.
— Jak, kurwa, dzieciaki w podstawówce. Tatuaż, kurwa, z długopisu! — Lenny zaśmiał się, po czym pstryknął palcami. — A nie, czekaj, kurwa, serio, tatuaż z długopisu. Jay, zapomniałem, ty tatuujesz, ale czy umiałbyś robić więzienne dziary? Dzięki temu byś przeżył — mówił, co raz zaciągając się skrętem, który tym razem był przechodni i znajdował się to w jego palcach, to w palcach pozostałej dwójki.
— Jasne, że bym umiał. — Jason rzucił mu krótkie spojrzenie, starannie wykonując wzór. Nie miał zdjęcia pod ręką, a nie był taki zajebisty, żeby dokładnie z głowy narysować głowę realistycznego byka. Ale że bardzo dobrze znał znak drużyny Michaela Jordana, Chicago Bulls, to właśnie takiego byka rysował gospodarzowi na plecach. — Jak się robi te amatorskie maszynki? Długopis i grzałka, nie?
— Ja ci mam mówić? Jak ty jesteś od dziarania? — Lenny zaśmiał się, sięgając po kawałek pizzy. Cały czas miał ochotę jeść i pić piwo. I mówić, co było dla niego najbardziej nietypowe.
— To czekaj, sprawdzimy, czy zadziała. Weź, Lenny, podaj tę lampkę. — Jason wskazał na szafkę przy telewizorze, a Juan poderwał się na dywanie, aż papryczka z jego pizzy z wrażenia upadła mu na kolano.
— Nie, nie, weźcie, posrało was?!
— Sieeedź, cicho. — Jason sprowadził go na miejsce. — No, dawaj, Lenny.
— Nie no, serio, nie chcę! — Latynos znowu jęknął, ale Jason już tylko rechotał za jego plecami, przejmując skręta od czarnoskórego kumpla.
Ten też się śmiał. Nawet nie uniósł się z kanapy, a Juan już panikował, jakby co najmniej wypalali mu kształt kutasa na czole.
— Prawie jakby się ten chudzielec z kutasem zaczajał. — Zarechotał głośno. — Ej, bo w ogóle, Jay! — Lenny stuknął go w ramię stopą, bo tylko tak do niego sięgał. — Ja słyszałem jakieś ploty, że ty na heteryka się zaczajałeś.
Jason udał niewiniątko, zamrugał, a potem zapytał z uśmieszkiem chochlika:
— Którego?
— To ilu ich było…? — Juan obejrzał się na niego i jakoś tak podsunął się kilka centymetrów w przód, dalej od tatuażysty.
Ten tylko zaśmiał się i wznowił rysowanie byka, gdy już zaciągnął się i podał skręta Latynosowi ponad jego ramieniem.
— Mowa o szefuńciu, nie?
— No, Ryan coś kiedyś rzucił w którymś ze swoich monologów — przytaknął Lenny, układając się wygodnie na kanapie.
— Taaa, kręcił mnie kiedyś. No, dalej uważam go za ciacho, ale już mam swoje. Mike był oporny i tak, chociaż myślałem, że może być krypto.
— I miałby się zachować przy kochaniu Ryana i Ryanie? — Lenny prychnął z lekką pogardą co do przypuszczeń Jasona.
— Nie znałem Ryana wtedy, nie wiedziałem, że jest takim ciachem, a Charlie to typ, na który nie wszyscy faceci lecą — usprawiedliwił się mężczyzna ze wzruszeniem ramion.
Kiedy oni rozmawiali, Juan przestawał nadążać. Z reguły nie wsłuchiwał się w morze gejowskich ploteczek, jakie istniały w ich gronie.
— Kochaniu Ryana?
— No, Charlie właśnie. Ryan tak na niego woła przecież — wyjaśnił Lenny bez oporów. Jakoś samoistnie przejął nazywanie tak Charliego. — A Ryan jest lepszy niż Mike. I to ich długowłose, chude kochanie… Juan mógłby nawet na niego polecieć, ma taką buzię. — Zaśmiał się krótko. Zdecydowanie po trawce mówił więcej i bez kontroli.
— Że co, Charlie jak laska? Trochę tak, nawet ładny jak na chłopaka. — Latynos przyznał rację Lenny’emu, zaciągając się.
Jason za to zaśmiał się i pokręcił głową, dopracowując oko byka.
— Charlie to typ chłopaka dla pseudo hetero gościa. Może dlatego bi-książę tak do niego pasuje.
— Myślicie, że on w ogóle mu wsadza? — Mulat znowu nie powstrzymał się z pytaniem, mimo obecności Juana, który z lekkim otumanieniem na twarzy spytał:
— Ale że kto?
— No kochanie blondiemu.
Jason wzruszył ramionami.
— Tak serio, to nie sądzę. Nie ma takiej potrzeby.
— Co…? — Juan za to obejrzał się na tatuażystę, a potem jeszcze niemo poszukał wyjaśnienia na twarzy Lenny’ego. — Jak to nie ma potrzeby? Jest facetem, przecież każdy musi wsadzać.
Lenny uniósł brwi z zaciekawieniem na taką teorię, ale odpowiedział Jason.
— Zaczynam się serio zastanawiać, żeby nie sprzedać jednak Katy tego pomysłu ze sztucznym kutasem.
— Weź, jeszcze by ci się udało jedno nawrócenie, zamiast Mike’a. I Ryan by był wkurwiony. Wystarczy, że ma dość Nell. — Lenny pokręcił głową i napił się kolejnych kilka łyków piwa.
— Co, dość Nell? — Juan zdziwił się i obejrzał się na swojego idola. Przy tym wsadził do ust resztki pizzy. Niby był najedzony, a jednak coś by jeszcze zjadł.
— No, Ryan ma jej dość. Mam wrażenie, że Theo też jest o nią zazdrosny. Cholernie dziwna sytuacja. — Lenny przewrócił oczami.
— Aa… W sensie, że ona leci na ciebie. No, trochę niezbyt spoko…
Jason, który właśnie zakręcił długopis, klepnął Latynosa w ramię, a potem zwrócił się do Lenny’ego:
— Zabawne, że sama Nell nie jarzy, że to dziwne. Nie widzi ani tego, że Ryan się wkurwia, ani, co lepsze, jej chłopak. Powiedziałbym Katy, żeby z nią pogadała, ale równie dobrze może to zjebać.
— Weźcie, to dziwne. Nell jest dla mnie jak siostra co najwyżej. Chociaż nawet tak dobrze się nie znamy. I przecież widzi, że sypiam z Ryanem. — Lenny nie umiał pojąć tego, co się działo. Czuł się bardzo niekomfortowo, szczególnie ze świadomością, że był właściwie głównym problemem, choć wcale tego nie chciał.
Tymczasem Juan wstał i poszedł do łazienki, chcąc zobaczyć w lustrze swoje plecy. Jason za to ponownie zajął kanapę i sięgnął po piwo.
— Wiesz, może po prostu jest cholernie zauroczona i zaśle…
— O Matko Boska i Jezusie, ale zakurwisty byk!
— … zaślepiona i wypiera, że jesteś gejem? Albo po prostu się jara?
— Jak Katy? — spytał Lenny, nie zważając na dziki entuzjazm Latynosa. — Ale dobra, mam nadzieję, że jej przejdzie. Samo. Nie jestem dobry w gadkach z laskami.
— Licz na to, że serio przejdzie jej samo, a nie już po interwencji Ryana albo Theo — odpowiedział Jason wymownie, a z łazienki wreszcie wyszedł Juan.
Jego twarz wyrażała skrajny podziw. Do tego rumieńce i trochę zamglone spojrzenie… Lenny’emu od razu przez myśl przeszło, że gdyby ten chłopak wylądował w pierdlu… to miałby wzięcie.
— Jason, ty serio się nie nazywasz Jesus? Toż to dzieło, cud! — mówił ożywionym głosem, a tatuażysta zaśmiał się i dopił piwo.
— Mogę ci zrobić prawdziwy. A ten i tak nie jest dopracowany, bo z pamięci.
— Pokaż go lepiej. — Lenny przerwał ten potok pochwał i skinął na Latynosa. Ten odwrócił się z szerokim uśmiechem na ustach. — No, niezły. Mógłbyś mieć taki.
— No, tylko nie jesteś chyba super fanem Byków z Chicago, nie? — Jason zwrócił się do gospodarza, siedząc wygodnie na kanapie. Był wyjątkowo rozluźniony i zrelaksowany.
— No niby nie…
— To można pomyśleć o jakimś innym byku, bardziej realistycznym, chyba że chciałbyś go inaczej.
Juan podchwycił i usiadł obok Jasona, zaczynając opowiadać o swoich wizjach. Zeszło nawet na to, czy Lenny, z racji swojego nazwiska, nie chciałby wytatuować błyskawicy na swoim penisie. Byli bardzo rozbawieni, w świetnych humorach, ale w końcu zrobiło się na tyle późno, że Jason musiał wracać do domu. Juan postanowił przenocować Lenny’ego, lecz po tatuażystę miał przyjechać Alex. Dlatego kiedy usłyszeli dźwięk samochodu zatrzymującego się na podjeździe, Jason wstał i sprzątnął resztki trawy ze stolika, za to Juan poszedł otworzyć drzwi.
Lenny, wygodnie rozłożony na kanapie niczym wieli kocur, tylko patrzył na tatuażystę z lekkim pobłażaniem. W całym pomieszczeniu czuć było marihuanę. Sprzątanie jej ze stolika nie było specjalnie pomocne.
— Mam nadzieję, że nie przerwałem wam miłego wieczoru, ale przyszedłem odebrać moją własność — Alex zażartował nieznacznie do Juana, kiedy obaj weszli do salonu.
Latynos zaśmiał się krótko.
— Jason, zbieraj się, koniec zabawy — rzucił do swojego gościa, który właśnie otrzepywał dłonie o uda.
Uśmiechnął się na widok Alexa i leniwym krokiem zbliżył się do niego.
— Mmm… Moja królowa przyszła po swojego podwładnego? — zamruczał i pocałował Alexa w policzek, łapiąc go w pasie.
Ten z rozbawieniem pokręcił głową. W tym momencie dziwnie nie pasował do tego otoczenia. Co prawda nie był w pełnym garniturze, bo dziś było wyjątkowo ciepło i parno, ale nawet w kremowej, prążkowanej koszuli i eleganckich spodniach wydawał się wyjęty z zupełnie innego obrazka i na siłę wciśnięty do tego kolorowego wnętrza.
— Tak, na to wygląda. Przyszedłem po mojego odurzonego marihuaną podwładnego — odpowiedział, delikatnie odsuwając od siebie, aby nie przytulać się za bardzo przy widowni.
Juan pobladł i zastygł, Lenny też nieźle się zdziwił, a Jason nawet zrobił większe oczy. Obejrzał się na stolik i podłogę, ale nigdzie nie leżał żaden skręt.
— Nie paliliśmy przecież mari… — zaczął, chcąc się wykpić, ale wystarczyło mu spojrzenie na w pełni opanowaną i pewną minę kochanka, żeby upewnić się, że nie ma z nim dyskusji. — Kurwa… Skąd wiesz?
Alex uniósł wyżej brwi, wsuwając dłonie w kieszenie eleganckich spodni pod kancik.
— Jason, nie mówiłem ci już? Studiowałem. I chyba nawet mówiłem, że próbowałem. Nie, nie raz. Naprawdę przypuszczałeś, że nie poznam, jak pachnie marihuana? To najbardziej powszechny narkotyk.
— Eee… — wydusił Juan, wciąż w szoku, za to Jason popatrzył na swojego kochanka podejrzliwie.
Miał wrażenie, że znalazł się w abstrakcyjnej sytuacji. Kiedy swego czasu Alex wspomniał, że miał kontakt z marihuaną, wydawało mu się, że bardziej na zasadzie znajomości ze studentami, którzy palili i może raz, czy dwa się zaciągnął.
— Ale tylko z zapachu, nie? — upewnił się, nie mogąc sobie wyobrazić kochanka tak naprawdę palącego zioło.
Alex na moment wyciągnął dłoń z kieszeni i zakrył usta, starając się nie uśmiechnąć. Dawno mina kochanka tak go nie rozbawiła.
— A jak myślisz? — spytał zaczepnie.
Szare oczy Jasona zrobiły się jeszcze większe.
— Eee… — teraz to z jego ust wydobyło się to, co chwilę temu z ust Juana. — Ja pierdolę — dodał jeszcze i pokręcił głową z pełnym szoku rozbawieniem. — Dobra, następnym razem cię sprawdzę. Bo dzisiaj wszystko wypaliliśmy. Zaskakujesz mnie… — mówił cały czas z oczywistym zaskoczeniem, patrząc na poważne oblicze kochanka oraz nie wierząc, że jeszcze tyle tajemnic przed nim chował. Wywęszenie zioła było niezbitym dowodem na to, że Alex miał z tym coś więcej wspólnego.
— Nie było okazji, żeby opowiadać ci o poegzaminacyjnych skrętach, szczególnie że sam zachowałeś w wielkiej tajemnicy swój wieczór z marihuaną i kumplami — odparł Alex nadal z lekkim uśmiechem na ustach. — Ale teraz wybaczcie. — Spojrzał na Lenny’ego i Juana. — Chcę wykorzystać dobry humor mojego partnera i go nakarmić.
— Jasne, spoko, spoko. To… no, to dzięki za miły wieczór, Jason. — Juan uniósł dłoń w pożegnalnym geście, jeszcze nie wiedząc, w jakiej sytuacji się znalazł.
Lenny także pożegnał się krótkim gestem oraz odprowadził Alexa i Jasona do drzwi. Chwilę panowała cisza po tym, jak wyszli, aż w końcu Mulat spytał:
— Czy właśnie Alex rzucił komentarz z seksualnym podtekstem?
Juan jęknął i obejrzał się na drzwi do swojego domu, a potem na okno, zza którego rozległ się dźwięk odjeżdżającego samochodu.
— No… Może… I wyglądał na rozśmieszonego tym, że paliliśmy i że Jason nie miał pojęcia, nie? Ale faza… — Pokręcił głową i ciężko zwalił się na kanapę obok Lenny’ego.
Ten też nie dowierzał. To był szalony wieczór. Brakowało tylko porąbanego trójkąta z heterykiem i autentycznego tatuażu długopisową maszynką, rodem z więzienia. Żałował, że Ryan nie lubi dymu, bo sam z miłą chęcią by go zjadł, tak jak wspomniał Alex.
Juan za to nie narzekał, że Kate się nie skusiła. Kochał ją, ale męskie wieczory też miały swoje plusy. Do tego wybitnie lubił towarzystwo Lenny’ego, Jason również był spoko, ale do tego brakowało mu Ryana. Lecz mimo to było świetnie, a on wcale nie myślał o tym, żeby kłaść się do łóżka. Zaproponował więc Lenny’emu jeszcze jedno piwo i podążył po nie, powłócząc nogami z wizją wspominania starych, nie zawsze dobrych, ale ciekawych czasów więziennej współpracy.

14 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio – 185 – Chill out

  1. Shivunia pisze:

    Basia >> Właśnie! Zażartował! To było nawet dla mnie niezwykłe. Prawie, że moje palce nie chciały tego napisać. Ale to taki chwalebny dowód na to, że Alexiątko się uspołecznia ;)
    Także cieplutko pozdrawiamy, szczególnie że już był pierwszy śnieg.

  2. Basia pisze:

    Witam,
    och taki męski wieczór, no i mnie Alex zaskoczył tak samo jak chłopaków, ale tak pozytywnie…. no i nawet coś zażartował…
    weny życzę…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Katka pisze:

    Saki, zgadzam się, że żartujący Alex to niecodzienny i ciekawy widok, a tym bardziej uśmiechający się. Jest to coś niezwykłego i chyba Jason powinien częściej odwalać podobne rzeczy jak palenie trawki, skoro Alex tak się rozluźnia, widząc go takiego ;) I oczywiście że powinien swój chłód zostawić dla klientów, a rozluźniać się przy innych – nie tylko przy swoim facecie. Ale to już chyba jest jego przywara, z tym nie wygrasz. Chociaż na pewno ma to swój urok… :) Cóż, zapewniam, że następny rozdział będzie gooorący, mimo tego chłodu XD Za to co do Lena – niech on już zostanie przy tym swoim niemówieniu niż żeby miał mu się rozluźniać język tylko po paleniu. Bo rzeczywiście Ryan by tego nie zniósł! Byloby spooooro kłótni. Więc Len, z dala od trawki ;) Dzięki za wenę, komenta i pozdrowienia :D Również pozdrawiamy :D

  4. saki2709 pisze:

    Super rozdział. Serio. Normalnie się uśmiałam. Wizja Katy ze strap-on’em z deka przerażająca. Szczególnie dla Juana XD
    Ta rozmowa o tym, jaki kto by był w więzieniu mi się podobała (zresztą cały rozdział był świetny, ale to taki szczegół). Charlie zdecydowanie nie miałby tam życia. Byłby chyba najbardziej zagrożony z nich wszystkich.
    Jay przywalający się do Mike’a… Ach, wspomnienia XD
    Serio Jason myślał, że jego królowa się nie kapnie, że jarał zioło? Biedny, naiwny smoczek XD
    „— Mam nadzieję, że nie przerwałem wam miłego wieczoru, ale przyszedłem odebrać moją własność” – żartujący Alex to niecodzienny widok, śmiem nawet rzec, że bardzo, bardzo rzadki i należy się nim delektować, bo długo może się to nie powtórzyć XD
    „Przyszedłem po mojego odurzonego marihuaną podwładnego. I tylko nie myśl, aby nagle wydmuchnąć mi w twarz śmiechem” – co za bezpośredniość. Żadnych złudzeń nie pozostawił swojemu podwładnemu XD
    „Alex na moment wyciągnął dłoń z kieszeni i zakrył usta, starając się nie uśmiechnąć głupio.” – aż sobie wyobraziłam taki głupi uśmiech na twarzy Alexa. Facet zdecydowanie powinien się częściej uśmiechać. Przynajmniej wśród przyjaciół i swojego kochanka. Zimną obojętność może zachować dla klientów.
    „Ale teraz wybaczcie. — Spojrzał na Lenny’ego i Juana. — Chcę wykorzystać dobry humor mojego partnera i go nakarmić.” – tekst dnia, normalnie. Aż się nie mogę doczekać następnego rozdziału i tego, jak moja ulubiona królowa śniegu wykorzysta stan upalenia swojego kochanka XD I strasznie ciekawi mnie, co takiego miał na myśli, wypowiadając te słowa. Bo wątpię, że miał na myśli prawdziwe jedzenie. Bardziej bym się skłaniała ku lodzikowi w wykonaniu Jay’a. Ale u Was wszystko jest możliwe i nic nie jest na pewno. A Alex bardziej lubi, jak Jason zajmuje się jego dupcią niż penisem. No ale od czasu do czasu przydałoby się im jakieś urozmaicenie. No i Alex dawno nie był na górze…
    Aż bym chciała zobaczyć upalonego Alexa. Ciekawa jestem, czy wtedy jest taki poważny, czy może jednak hamulce mu puszczają i nie zasłania się dłonią, żeby ukryć głupi uśmiech XD
    A co do Lena, to powinien sobie częściej zajarać, bo mu się wtedy język rozwiązuje i może by wreszcie powiedział coś o sobie. Chociaż nie, jeszcze by się za bardzo przyzwyczaił i Ryan by nie mógł wytrzymać zapachu maryśki i wywaliłby go z mieszkania XD Co by wtedy było z moją kochaną Rynną? Nie, lepiej, żeby popalanie skrętów pozostało okazjonalne, a Lenny jakimś naturalnym sposobem zmusił się do zwierzeń.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.

    Pozdrawiam i życzę weny.

  5. Katka pisze:

    Sharon, „Mogłabym się z nim hajtnąć normalnie.” Aż się głośniej zaśmiałam XD Cóż, mogę stwierdzić w takim razie, że rozdział się podobał, hehehehe, jestem spełniona jako autor. A co do Juana chyba wlaśnie duży urok tkwi w tym jego nieogarnięciu. Teraz się znalazł w takim towarzystwie to nadrabia swój brak wiedzy XD Jeszcze Jason i reszta zrobią z niego ludzi XD Już samo towarzystwo Katy na pewno go zmienia, hehehe. Oj, a Jason w studiu się nie marnuje! On tam się bardzo spełnia, ale mógłby za rogiem otworzyć jakiś gabinet psychologiczny XD Hehe, a jego różnica wzrostu z Alexem nooo jest wielka, ale myślę, że Jay po prostu przywyknął, ze wszyscy są przy nim mali XD I jakoś na co dzień tego tak nie zauważa.
    Tak, robią z długopisu i grzałki, więcej tak naprawdę nie trzeba. Ale jeśli chodzi o zakażenia, to Ci nie powiem, bo nie wiem, ale podejrzewam, że mogą jakieś być :/ brrrr, niefajnie.
    Nooo, trzeba Wam czasem przypominać, co się działo na początku opowiadania XD I fakt, wtedy się w ogóle zauważa, ile się zmieniło, jak to wszystko ewoluowało i zwyczajnie przyjemnie wrócić do tego wspomnieniami :D A co wtedy sobie Jason myślał o Mike’u… cóż, podobał mu się, więc kto wie, na co liczył. Bo ze na zajebisty seks z niedoświadczonym facetem na pewno.
    „On chyba wie wszystko, oprócz tego, co jest związane z byciem homo” – haha, nooo XD Biedny, teraz musi nadrabiać. Szkoda, ze nie miał na studiach jakiejś szkółki homo-miłości. Ale spokojnie, mistrz Rebel nauczy XD A i pocieszę Cię, moje studia też były nudne i przez wszystkie lata nasza grupa nie zebrała się ANI razu na żadnej imprezie czy wypadzie na piwo. Yey XD

  6. Sharon d'Arc pisze:

    Ja nie mogę… Kocham ten odcinek. Mogłabym się z nim hajtnąć normalnie. Ale się wstrzymam, bo mam nadzieję, że następny rozdział to będzie ciąg dalszym tego :3
    No, ale ja po prostu nie mogę. Scena z jaraniem zioła. Tego się raczej nie spodziewałam, no ale z drugiej strony, to Miami w końcu… Na początku myślałam, że Alex się zgodził na takie jaranie, w końcu nie od dzisiaj wiadomo, że coś tam na studiach próbował. Ale Juan już grzeczny, nie kombinuje, nauczył się. Ale tekst „Nikt nie lubi jego starych” mnie rozwalił. Taki w 100% szczery, bez owijania w bawełnę. Taki „niedoświadczony” Juan, któremu trzeba tłumaczyć wszystko, co „dziwne i nienaturalne” jest trosze taki uroczy. Ale troszkę. Chłopaki muszą mieć z niego niezły ubaw.
    A tatuażysta to powinien chyba jednak zastanowić nad jakimiś studiami psychologicznymi albo coś z seksuologią. Troszkę się marnuje w tym studio, mógłby się bardziej przysłużyć światu. Katy faktycznie mogłaby podchwycić pomysł, dla dobra jej faceta lepiej jej o tym nie mówić.I to gadanie o więzieniu. Jason na pewno by sobie poradził. Życie go doświadczyło, więc nauczył się jak sobie radzić w wielu dziwnych sytuacjach. I że nie ogarnął jak bardzo Alex jest od niego niższy. Toż to jest z 20-22 cm o ile dobrze pamiętam, czyli blondyn sięga mu jakoś do ramienia… Jasonowi się okulista kłania…
    Tatuaż z długopisu był cudowny, tak samo jak komentarz Lennego. Zresztą, cała ta scena jest wręcz cudowna i zabawna. Śmiałam się aż mnie brzuch rozbolał. I przeczytałam ją kilka razy… Ale serio tak się robi tatuaże? Długopis i grzałka? Brrr… że oni nie mają po tym żadnego zakażenia czy coś…
    Nie pamiętam już czy to pisałam, ale uwielbiam takie odwoływania do wcześniejszych wydarzeń, To jest najprostszy sposób na łączenie początku z dalszymi wydarzeniami i nowymi postaciami, tak jak to pytanie Lennego o podrywanie Mike’a. Jak po raz pierwszy czytałam wszystko od nowa czekając na nowy rozdział to było takie „WTF, wait… faktycznie Jason dostawiał się do Mike’a przed Alexem…” . Się tak zastanawiam czy rudy zarywał „szefuńcia” tak o, żeby zaliczyć czy faktycznie liczył na coś więcej…
    Ale najgenialniejsza scena to i tak była jak im Alex warował na chatę. Epic, po prostu, epic. „Przyszedłem po mojego odurzonego marihuaną podwładnego.” to jest chyba tekst rozdziału, może konkurować z tym o tatuażach z podstawówki. Ale Jason serio nie ogarnął, że Alex wyczai? To w końcu Alex! On chyba wie wszystko, oprócz tego, co jest związane z byciem homo (chociaż tu akurat pobiera korepetycje :D ) i w ogóle, uśmiechający się blondyn O.O Jason musi zdecydowanie częściej jarać… A może po prostu sam się tyle nawdychał, że na niego też zaczęło działać XD I te „poegzaminowe skrety”. Czy tylko ja mam takie nudne studia, że wszyscy kują do egzaminów i nikt nigdzie nie daje się zaciągnąć? -.- Kurde, to juz chyba Alex miał ciekawsze życie towarzyskie… -.-‚

  7. Katka pisze:

    Inetria, och, na pewno by Ryan to wykorzystał, ale niestety ani nie wie, jaki Lenny jest po trawce, ani nie jest w stanie przetrwać obok dymu. Niestety jest z tych ludzi, którzy tego nie cierpią (choć przyznam Ci, że mój brat jest idealnym przykładem wyjątku od reguły, bo jak swego czasu niemalże dusił się, gdy był obok kogoś, kto pali, tak teraz sam jest palaczem). Ale zostawmy płuca Ryana w spokoju XD W ogóle jakoś rzadko mi się zdarza czytać, że ktoś lubi Juana i że Juan jest fajny XD Sama go lubię, bo jakoś cieszy mnie sam fakt, że mają w paczce kogoś, kto pierwotnie był z towarzystwa Lena (który de facto najbardziej odstawał). A jeśli chodzi o Alexa, myślę, że on jeszcze skrywa wiele tajemnic (których sama nie znam), bo to raczej typ człowieka, który wiele o sobie nie mówi, a przecież swoje przeżył. Więc kto wie, jeszcze jakieś smaczki o nim może wypłyną :) Dzięki za komenta i również pozdrawiamy! :)

  8. Inertia pisze:

    Lenny, który nie oszczędza w słowach, coś nie do pomyślenia :D
    Gdyby Ryan wiedział, że jego facet potrafi tak się rozluźnić przy trawce i jednocześnie nie nienawidziłby dymu, jestem pewna, że wykorzystał by ten fakt, by wyciągnąć z Lena pare zwierzeń :D
    Juan jest uroczy z tym swoim ubóstwianiem Lennego ;D Taki przydupas z niego, ale strasznie go polubiłam. Taka pozytywna postać. Może jeszcze troszeczkę naiwny i jakby wręcz uzależniony od Mulata, ale myślę Katy nad nim popracuje :D
    I mam nadzieję, że jednak nikt nie podsunie jej tego pomysłu ze sztucznym penisem xD biedny Juan :D
    Buuu… czemu Jason jak zwykle musi jechać po Charliem? Nie lubię go za to :D I myślę, że nawet jakby Alex nie próbował trawki (a nie potrafię sobie wyobrazić popalającego Alexa :D) to i tak by się skapował o co chodzi. Generalnie to fajnie, że zareagował tak a nie inaczej :) Pomimo swoich rutynowych zachowań wciąż potrafi zaskakiwać, to dobrze, bo przez takie akcje przekonuje mnie do siebie coraz bardziej.
    Szkoda, że Ryana zabrakło na tym spotkaniu, jednak nie jestem przekonana jakby sobie poradził zaczadzony dymem :D
    pozdro ;)

  9. Katka pisze:

    O., spokojnie, karteczka od Lena nie została jeszcze spełniona, a Ryan jeszcze jej nie przeczytał. Więc luzik, wszystko się pojawi i będziesz mogła być „obecna” przy tym spektakularnym numerku XD hehe, co do Alexika, już chyba widać było, że nie zamierza olać stanu swojego faceta i to wykorzystać. W końcu przedsiębiorczy z niego facet, łapie okazję! XD Sama bym nie pogardziła takim najaranym Jasonem XD A i widzisz, może byś miała jakąś fazę, jakbyś wzięła zielsko od Juana! Wiesz, on się zna na towarze, to na pewno by Ci zapewnił odlot XD haha, Katy ze straponem jakoś mnie osobiście bawi, ale widzę, że Ty podzielasz jednak opinię Juana XD Charlie zdeeecydowanie nie pożyłby długo w więzieniu albo właśnie stałby się taką zabawką… no chyba że miałby dobrego protektora ;) A i zdrady raczej nie będzie, Lenniak nawet nie leci na Juana ;)

    Marta, uuuu, nooo, życie erotyczne Mike’a i Marg wciąż pozostaje zagadką! Więc nie wiadomo, co oni tam wyczyniają w sypialni… Na razie tylko wiadomo, że żelu analnego używają. Reszta to tajemnica, którą komuś może w końcu uda się odkryć, hehe. I tak, mogę zapewnić, ze następny rozdział będzie z Jasonem i Alexem ;)

    Yaoistka, bo Wy zawsze macie ochotę na igraszki Alexa i Jasona XD No ale spoko, spoko, panowie na pewno nie zapomnieli o swoim życiu erotycznym XD

    Ewciak, wcale nie był krótki, był standardowy, to Wam zawsze mało XD Upalony Jasonek to coś, co królowe lubią najbardziej XD No, może nie najbardziej, ale Alexowi się podobało ;)

    Bebok, to miło, że jednak wykrzesałaś kilka słów ;) Taaa, rozbawiony Grey to niecodzienność, choć Jay uważa, że upalony Grey to jeszcze większy ewenement. Wciąż nie może sobie tego wyobrazić. Nooo Ryanek mógłby mieć fazę, ale… nie zniósłby dymu, więc niestety z nim takich zabaw nie będzie XD

  10. Bebok pisze:

    Całe przedpołudnie zastanawiałam się jak skomentować ten rozdział i na nic błyskotliwego nie wpadłam niestety xd Alex mnie rozbroił xd Rozbawiony Aleksander Gray to niecodzienny widok :D Upalone towarzystwo zresztą też xd Czytałam z uśmiechem na twarzy. Podobnie jak Lenny żałuję że nie było z nimi gaduły… po pierwsze pewnie miałby niezłą fazę, po drugie do pary z Lennym zapewnił by nam dodatkową rozrywkę :D Ale mimo braku Ryana było wesoło ^^

  11. Ewciak pisze:

    Świetny rozdział ale czemu taki krótki :(
    Upalony, zaskoczony Jason… coś czego szybko nie zapomnę :D

  12. Yaoistka^^ pisze:

    Mrrr ^^ wieczore super facetów ;) uch ale mam nadzieje że w nastepnym rozdziale beda igraszki Alexa i Jasona *.*
    Weny kobitki ^^

  13. marta696 pisze:

    Tekst o straponie mnie rozwalił.Tak sobie przypomniałam ,że może Mike i Marg z niego korzystają.Mam nadzieję że w następnym rozdziale będzie opisane jak Alex wykorzysta Jasona.I to zdanie o staniu na wysokości zadania,od razu pomyślałam o lodziku.

  14. O. pisze:

    Ej!!!!!!!!!!!!!! Najważniejsze pytanie: czy karteczka Lenny’ego już jest spełniona i nie będziemy mieć przyjemności o tym poczytać, czy tak jak Lenny powiedział, że lubi- z zaskoczenia będzie ona spełniona? Mam nadzieję, że to drugie <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Ogólnie to teraz i Alex ma szansę być u góry! jejejejejejejejeje, ciekawi mnie właśnie czy poopowiada Jasonowi co jeszcze mu przyszło robić na studiach czy nie xD Jason pewnie jakoś będzie chcieć to z niego wyciągnąć xD A co do karmienia, Alex nie jest jeszcze trochę na "nie" na loda w wykonaniu Jasona? Czy jednak ma w planach by ten mu zrobił a później będzie u góry <33333333333333333333 Alex korzystaj z okazji!! Haha no i fajnie by było, jakby Jay załatwił trochę tego zielska od Juana i z Alexem sobie by zrobili taki wieczorek :D
    Też żałuję, że Ryana nie było, mógłby sobie Lenny'ego za język pociągnąć, a tak to trochę czasu pewnie minie nim się czegoś ważnego z życia Pantery dowie xD Jednak cieszy mnie, że panowie palą okazjonalnie.. Ładna starsza młodzież, ładna… Ja kiedyś próbowałam ale nie miałam fazy, nie wiem czy źle zaciągałam, słuchałam rad "do płuc, przytrzymaj i wypuść", ale i tak nic ;o
    Wizja Katy z penisem – nie, nie, nie, nie ;oooooooooo Krzywda dla mózgu xD Haha o ile wzmianka o Em wzbudziła we mnie tylko wzruszenie ramion, tak Katy odrzucenie.
    A i szkoda, że panowie jakiegoś super pomysłu nie wymyślili jak to oznajmić Nell, że ma się "ocknąć" xD
    No i wizja Lenny'ego na wysokości zadania…. Buahhahahahahahahahahaha ten pomyślał o swoim tyłku a mi się od razu lód nasunął na myśl xD Ale w sumie przy Jasonie, to, to i to byłoby na "właściwym miejscu" xD
    Pojazd po Juanie, był słodki xD My w domu na takich ludzi mówimy "podnóżek" xD No i Jason został pochwalony, że by sobie poradził…Ciekawe jak by resztę ziomków Lenny określił- wiem tylko, że Charlie długo by nie wytrzymał i nie pożyłby pewnie;D No chyba, że sex zabawką byłby xD
    Skoro Lenny miał ochotę na Ryana to czemu nie chciał, by Królowa go odwiozła, a samochód z rana by mu Juan podrzucił? xD Może by w samochodzie jakiś trójkąt w aluzjach dla heheheszków pojawił? xD
    Ale został i niech myśl, że Juan miałby wzięcie w więzieniu była ostatnią taką !! Nie zdradzamy odurzeni narkotykiem, nie zdradzamy! ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.