Fire Dragon Tattoo Studio – 182 – Wyjątkowy pierwszy raz

— Jeśli nie przeszkadza ci jeden… — Ryan poczerwieniał trochę na policzkach — plastikowy przedmiot, to myślę, że cała reszta jest w stanie odpowiednio cię nakręcić, żebyś miał go twardego odpowiednio długo.
Lenny znowu oblizał swoje wąskie, ale ciemne usta i również ponownie obejrzał sobie Ryana. Uwielbiał jego ciało. Jego wygląd, twarz, reakcje. Dużo nie potrzebował, aby się na niego napalić, a ta sytuacja sama w sobie go nakręcała.
— Postarasz się o to. — Uśmiechnął się, wstając. — Sypialnia?
— Hm… jeśli nie miałbyś nic przeciwko, chciałbym zacząć gdzie indziej, ale… najpierw musisz to zobaczyć na kartce, więc jeśli masz ją w sypialni, to tak, tam możemy pójść. — Ryan również wstał, biorąc głębszy oddech.
Z jednej strony cholernie się stresował i nie wiedział do końca, czy chce, ale z drugiej miał przyjemne ciarki na samą myśl o tym, co się wydarzy. Jak przed skokiem ze spadochronu. Człowiek boi się niebezpieczeństwa, ale jednak chce poczuć te nieziemskie doznania, euforię i wszystkie inne emocje, które towarzyszą czemuś, co doznaje po raz pierwszy w życiu.
— Mam w portfelu — Lenny wytłumaczył, wychodząc więc zamiast do sypialni, to do przedpokoju, gdzie leżała jego torba z rzeczami. Kucnął przy niej, wyjął portfel, a potem małą karteczkę poskładaną na kilka części. Nawet nie liczył, ile razy już ją rozkładał, ale nigdy tak, żeby całkiem ją otworzyć. Za każdym razem palce wręcz go paliły, podobnie jak teraz całe jego ciało nakazujące mu przyciągnąć do siebie chłopaka i zająć się nim.
Pomachał karteczką Ryanowi. Był już podjarany, ale trzymał względny spokój. Napawał się swoim seksownym, opalonym chłopakiem.
— Więc gdzie?
Ryan zagryzł wargę i w końcu wsunął stopy w trampki.
— Zobacz na kartkę, proszę.
Lenny odetchnął głębiej, co było dobrze widoczne, bo miał na sobie jedynie luźne, czarne, dresowe spodnie. Spojrzał krótko na Ryana i wreszcie otworzył karteczkę, nie patrząc na nią jeszcze. Zbliżył się do kochanka, chwycił go za kark i pocałował mocno i krótko, a dopiero potem spuścił spojrzenie zielonych oczu na papier. Był tam napisany plan zatytułowany… „Wyjątkowy pierwszy raz”. Kiedy po przeczytaniu tytułu Lenny spojrzał znowu krótko na kochanka, ten wyjaśnił:
— Pomyślałem, że okoliczności po abstynencji dają możliwość… hm, zastąpienia w jakiś sposób naszego prawdziwego pierwszego razu, bo jednak zależało mi, żebym „pierwszy raz” mógł wspominać jako taki, na który wyraziłem zgodę.
Lenny uniósł wyżej brwi, po czym zaśmiał się krótko.
— Zawsze znajdziesz sposób, aby mnie sprowadzić na ziemię. Z unoszeniem nie dodam, bo to będzie zbyt książęce — prychnął.
Ryan odpowiedział tylko typowym „służę”, a Lenny ponownie spojrzał na karteczkę. Ryan najwyraźniej starał się być zwięzły, bo tekst wcale nie zajmował tak wiele miejsca, jak można by się było spodziewać. Lenny więc zaczął czytać na głos i na samym początku odkrył, że Ryan pierwsze chce to zrobić w… samochodzie. Rzeczywiście, jeszcze nie rozdziewiczyli swojego wozu, a dopisek oznajmiał, że w schowku jest już lubrykant i… korek analny.
Widząc to słowo, znowu spojrzał na Ryana i zauważył, że chłopak był znacznie, znacznie czerwieńszy niż kiedy chwilę temu na niego patrzył. Chłopaka dodatkowo krępowało, że kochanek czytał to na głos, bo przez to miał wrażenie, jakby wyciągał jego myśli na światło dzienne, dokładnie werbalizował to, czego on sam wewnętrznie pragnie, a co nigdy nie przeszłoby mu przez usta. Mimo jego gadulstwa. A do tego słowa takie jak „przelecisz mnie na siedzeniach w samochodzie”, a już szczególnie „wyjmiesz powoli kutasa i zastąpisz go korkiem” brzmiało w ustach Lenny’ego tak strasznie krępująco!
Lenny aż poczuł skurcz w brzuchu i drżenie, ale trochę niżej. Oddech też zaczął mieć cięższy.
— Kupiłeś? I przemyciłeś, abym nie widział? Jest duży? — spytał, znowu prześlizgując się wzrokiem po coraz bardziej rozgrzanym samą rozmową ciele kochanka. Cholera, nie potrzebowali żadnej gry wstępnej. Wystarczyło czasem, że po prostu na siebie… patrzyli. Z nikim nie miał takiej chemii, z nikim się tak nie czuł i na nikogo tak nie leciał jak na Ryana Cartera. Czuł, że to rzeczywiście będzie bardzo wyjątkowy pierwszy raz.
— Nie jestem pewien, na które pytanie powinienem odpowiedzieć najpierw, ale tak… jest odpowiednio duży, żeby nie wypadł i… — Ryan wziął głębszy oddech i wskazał na karteczkę. — I aby utrzymał we mnie twoje nasienie do czasu, aż już w domu zrobimy to znowu.
Lenny odetchnął głębiej. Przyjemne ciarki wspięły mu się po kręgosłupie i nie rozumiał siebie zupełnie. Po co w ogóle jeszcze czeka? Ale… robił to już tak długo, chciał jeszcze trochę usłyszeć i zobaczyć. Uśmiechnął się więc kącikiem ust.
— Więc powinienem zadbać, aby było go dużo… — zamruczał.
Ryan oblizał wargi, tym razem nie patrząc mu w oczy. Jak zwykle odpowiadał pewnym spojrzeniem, nawet gdy się krępował, tak teraz było tego wstydu za dużo, aby był w stanie. Kurwa, jeszcze nigdy nie robił czegoś takiego! Nigdy aż tak otwarcie nie przyznał tego wszystkiego, co przeczytał Lenny. To było takie nowe… ale też takie nakręcające, że miał sobie za złe, że w ogóle ubrał jeansy.
— Tak, myślę, że dobrze by było — przyznał przez ściśnięte gardło.
Lenny zbliżył się znowu do kochanka i łapiąc go za twarz, pocałował go. Długo, namiętnie i w końcu zsunął jedną dłoń z karteczką między palcami na tyłek Ryana. Wsunął mu świstek do kieszeni, po czym chwycił pośladek chłopaka i przyciągnął jego biodra do swoich.
— Czujesz? — wydyszał mu w usta, a ten zdecydowanie miał co poczuć. Lenny był podniecony. Samą rozmową, obietnicą tego całego seksu.
To w jakiś sposób uspokoiło Ryana, a konkretnie jego nerwy i obawę przed tym, że Lenny ten pomysł wyśmieje. Nigdy dotąd w końcu nie brali pod uwagę w seksie żadnych zabawek, a Lenny zawsze mówił, że jest to zbędne, bo potrafi zrobić tak, by było dobrze bez nich. Ale skoro to, co tam napisał, na tyle mu się spodobało, że w spodniach urósł mu taki pakunek, to Ryan mógł odetchnąć z ulgą.
— Nie da się nie czuć… i coś mi mówi, że poczuję jeszcze bardziej? — szepnął z trudem przy jego uchu. Kurwa, to miał być ich nowy pierwszy raz, po miesięcznym niekochaniu się, jeśli nie liczyć szybkiego numerku w łazience. Musiał się, do cholery, trochę otworzyć. I to nie tylko na dole.
— Dużo bardziej — Lenny potwierdził z pewnością w głosie, po czym odsunął się z zachłannym i zadowolonym spojrzeniem. Chwycił Ryana za dłoń i na chwilę przytknął do swoich ust. — Chodź — dodał po tym i nie puszczając go, założył na gołe stopy buty, a następnie wyszedł przed dom, zabierając klucze do niego i do samochodu. Na szczęście poranek był ciepły.
Ryan chętnie zrobiłby to na pace pickupa, ale mimo wszystko nie mieszkali na odludziu. Na szczęście kanapa w samochodzie była obszerna. Nie tak, jak w Testarossie, w której swego czasu się kochali. Tutaj było więcej miejsca, chociaż Ryan miał wrażenie, że było znacznie bardziej gorąco niż wtedy. Wiedział jednak, że to przez reakcję jego ciała.
Kiedy Lenny również zamknął drzwi po swojej stronie, chłopak sięgnął do schowka i wyciągnął z niego wpierw białą buteleczkę z przezroczystym żelem analnym, a następnie… czarny korek. Prostej budowy, w owalnym kształcie i płaską rączką, aby nic nie odstawało i by w razie czego Ryan mógł usiąść. Kiedy go kupował, miał wrażenie, że jest stojącym przed ladą ogniskiem, ale miał szczerą nadzieję, że faceci hetero równie często kupowali takie zabawki dla swoich dziewczyn jak geje i koleś za ladą nic dziwnego sobie nie pomyślał.
— Wierzę, że taki będzie odpowiedni — powiedział, pokazując kochankowi zabawkę.
Lenny zabrał mu butt pluga i obejrzał go, po czym zrobił coś, co uważał za dość głupie. Liznął go, patrząc przy tym wciąż w ciemne oczy kochanka.
— I tak wiem, co tam wolisz — zamruczał nisko i przysunął się do niego, pożerając go wzrokiem.
Ryan tym razem odpowiedział spojrzeniem i zarzucił rękę na jego szyję, a przy tym sam trochę odchylił się do tyłu. Nie odpowiedział, bo nie wiedział co, a przyznanie „tak, twojego kutasa” nie przeszłoby mu przez usta. Zamiast tego więc przyciągnął kochanka do namiętnego pocałunku. Chciał już się pieprzyć! Całe rano o tym myślał, a teraz, czując kochanka tak blisko, w takiej niedużej w porównaniu do sypialni przestrzeni, rzeczywiście już chciał to, co tam wolał.
Lenny odpowiedział na pocałunek zachłannie, smakując te gadatliwe usta. Lubił je, jak mówiły, ale kiedy milczały i się z nim całowały były jednak lepsze. No, chyba że mówiły mu, co do niego czuje.
— Wyrażasz zgodę? — spytał, na moment przestając go całować, jednocześnie jednak wsuwając mu dłoń między nogi, tak samo jak kolano. Robił sobie tam miejsce.
Ryan znowu zarumieniał i stęknął cicho. Ułożył się wygodniej, popatrzył na twarz mężczyzny, którego kochał i pożądał i odpowiedział:
— Tak. Chcę tego.
Lenny zamruczał nisko i drapieżnie, po czym zupełnie nagle ugryzł Ryana w szyję. Nie delikatnie, czy tylko zaczepnie. Zwyczajnie ukąsił go, powodując gwałtowną reakcję i krzyk. Kiedy chłopak napiął się, złapał go za spodnie i zszarpnął je z niego.
Ryan od razu zaczął głośno i nierówno oddychać. Skopał jeszcze trampki, a następnie do końca pozbył się spodni. Leżał nagi na kanapie w ich nierozdziewiczonym samochodzie i rzeczywiście zgadzał się na to, co robili. Na dawanie dupy innemu mężczyźnie. I… kurwa, podniecało go to.
Mężczyzna nie patyczkował się, nie czekał na dodatkowe zaproszenia. Chciał, aby było intensywnie i soczyście. Całował Ryana, gryzł go i rozbierał się ze swoich ubrań. W pewnym momencie podniósł się, a jego włosy aż spadły do przodu. Szarpnął Ryana za uda, po czym chwycił mocno pod kolanami i uniósł je w górę. Zgiął kochanka wpół, aż ten prawie że uderzał palcami nóg w sufit ich pickupa. Ugryzł jeden z tych cudownych pośladków i od razu głośny jęk wydobył się z ust chłopaka, który cały się zatrząsł. Tak, ze swojej perspektywy Lenny doskonale widział, jak to wszystko na niego działa. Penis był w pełnym wzwodzie, a do tego już teraz delikatnie wilgotny na czubku. Szparka za to mocno się ściskała i rozluźniała, jakby wiedziała, co ją czeka i nie mogła się tego doczekać. Sam Ryan za to ściskał jedną ręką skraj kanapy samochodowej i wpatrywał się pomiędzy swoimi nogami w kochanka.
— O kurwa… Jeśli zrobimy to nie jeden raz i będziesz za każdym taki agresywny, to mnie… och, w pracy nie poznają.
Lenny oblizał się, patrząc jak głodny, wielki kot na swoją zdobycz, spomiędzy nóg Ryana. Uwielbiał tę pozycję. Czuł się, jakby panował nad całym światem, mając pod sobą tego chłopaka, nie pozwalając mu się ruszyć, uciec, a dając mu swoją agresją wszystko, co najlepsze.
— W takim razie będziesz musiał się przedstawić — zamruczał i znowu ugryzł Ryana w pośladek, po czym rozsunął mu nogi i polizał jego szparkę. Wiedział, jak to robić, aby Ryanowi się podobało, aby dziureczka aż go piekła i swędziała. Aby chłopak marzył o jej dotknięciu i walczył ze sobą, aby o to poprosić.
Ryan stęknął, mimo że wpierw chciał coś odpowiedzieć. Ale dotyk w tamtym miejscu, ta mokra pieszczota, którą uwielbiał i którą Lenny robił tak mistrzowsko… Jak mógłby się teraz skupić na rozmowie, kiedy jego tyłek doznawał takich oralnych rozkoszy? Nawet nie wiedział, kiedy wyrwało mu się:
— Jeszcze raz.
Lenny uśmiechnął się do siebie i w pełni świadom, że parodiuje kochanka, odparł:
— Służę. — Po tym znowu polizał zwieracz chłopaka i pocałował go z głośnym cmoknięciem. Possał skórę, drażniąc ją i rozgrzewając. Nie bał się też używać zębów, a jego język wsuwał się co chwilę między wciąż ciasny krąg mięśni.
Kilka razy poczuł, jak Ryan drgnął i usłyszał jego głośniejszy jęk. Szparka coraz bardziej się otwierała, była coraz bardziej chętna. Zupełnie jak Ryan, który na początku ich znajomości odpychał Lenny’ego, jak tylko mógł, a teraz tak chętnie rozłożył się przed nim.
— Uwie… uwielbiam, gdy to robisz — wymamrotał, mocno ściągając brwi pod wpływem intensywności pieszczot.
— Moja księżniczka… mój piękny — Lenny zamruczał do siebie i jeszcze raz liznął wejście kochanka, nim do swojej śliny dodał lubrykant, który został przygotowany. Był oszczędny, aby nie ubrudzić całkowicie samochodu, a do tego… cóż, Ryan lubił, jak było ostro.
Otarł się o jego wejście penisem, patrząc w jego ciemne oczy. Uwielbiał, kiedy tak błyszczały. Do tego teraz popatrzyły na niego w taki sposób, że nie miał wątpliwości, że Ryan tego chce. Że wyraża zgodę na to, aby w niego wszedł. Pragnął tego wręcz. Nawet przełknął głośno ślinę i odetchnął głęboko, aby nie spinać się i przyjąć tego wielkiego, grubego penisa.
Lenny odetchnął i jeszcze pochylił się do kochanka pomiędzy jego nogami. Było ciasno, a jego udo leżało niemalże na kierownicy, ale Mulat chciał go pocałować. Robił to stosunkowo długo, aż nie wyszeptał:
— Krzycz. A jak ktoś ci przeszkodzi, to zabiję — zawarczał i ugryzł dolną wargę chłopaka, nim, pomagając sobie ręką, nakierował swojego penisa i wsunął się niemalże do połowy.
Ryan jęknął przez mocno ściśnięte gardło i na ile mógł, wykręcił głowę do tyłu, cały się napinając. Przez to żyły na jego szyi znacznie się odznaczyły, a mięśnie uwydatniły pod wilgotną skórą. Nawet palce zacisnął kurczowo na siedzeniu. Uwielbiał to, cholera, uwielbiał pieprzyć się z Lennym. Uwielbiał nawet to, że tak niemiłosiernie się w nim rozpychał, że był taki ogromny. Miał wrażenie, że nic się tam już nie zmieści, a i tak czuł kolejne centymetry twardego mięcha, które nieubłaganie się w niego wciskało.
— Ja pierdolę! — krzyknął w końcu i mimowolnie uderzył dłonią w drzwi nad swoją głową.
Lenny zamruczał jak wielki kocur z zadowoleniem na taką reakcję. Pochylił się, znowu łaskocząc kochanka swoimi długimi włosami po klatce piersiowej, bokach, szyi i tam go znowu ugryzł. Mocno, po to, by zaraz potem polizać to miejsce, a następnie pocałować. Odczekał, aż Ryan weźmie wdech, aby miał siłę w płucach i wbił się w niego do końca. Tym samym znowu dosłownie wydarł z niego okrzyk. Ryan ponownie walnął w drzwi i zadrżał na tyle, że wręcz poruszył na sobie kochankiem, a jego udo mocno docisnęło się do boku Mulata. Nawet nie zważał na to, że na jego ciele powstają kolejne ślady po ustach Lenny’ego, ale to, jak je robił, wzmacniało jego doznania. Uwielbiał agresywny seks, kiedy Lenny obchodził się z nim niedelikatnie.
Mulat znowu uśmiechnął się chciwie. Jeśli miałby wymienić rzeczy, jakie kocha w Ryanie, w pierwszej dziesiątce na pewno zawarłyby się jego wrzaski podczas seksu.
— Tak, krzycz… — wydusił i zarzuciwszy nogę kochanka za oparcie kanapy, uniósł jego biodra trochę w górę i zaczął wsuwać się w niego bez zmiłowania. A to gorąco, które go ogarniało i które się wytworzyło w zamkniętym aucie, dosłownie go odurzało.
Na ich ciałach szybko pojawiły się kropelki potu, ich zapach mieszał się ze sobą, a usta co jakiś czas łapały się w gwałtownych pocałunkach. Jakby chcieli się nawzajem zjeść, pogryźć… Wręcz ciężko się oddychało, a tempo bioder Lenny’ego wzmacniało to wszystko, sprawiało, że było ostro i wręcz brutalnie. Tyłek Ryana, ciasny po takim czasie nieużywania w seksie, kompulsywnie ściskał wchodzący w niego członek, a sam chłopak reagował bardzo głośno. Na tyle, że jeśli ktoś by przechodził chodnikiem obok ich domu, na pewno by to usłyszał. Nie kontrolował się zupełnie.
Lenny sycił się tym, a także całym ciałem Ryana. Co jakiś czas jednak kneblował jego usta własnymi, ale niewiele to pomagało. Jedynie wargi chłopaka były czerwieńsze i czerwieńsze, bo mężczyzna nie tylko delikatnie je cmokał, ale i pogryzał, i ssał. Tak samo jak jego szyję, obojczyki, sutki, wszędzie gdzie sięgał ustami. Miał najseksowniejszego chłopaka pod słońcem. Aż go bawiło, że nie zwracał tak na niego uwagi w więzieniu, ale… w sumie się cieszył. Bo wiedział, że nie miałby problemów, żeby zrobić z niego swojej dajki. Ale nie zrobił tego, na swój sposób poczekał do wyjścia na wolność i dopiero wtedy udało mu się doprowadzić do tego, na czym stali teraz. I, cholera, było to dużo trudniejsze i bardziej wymagające niż nauczenie ludzi w pierdlu posłuchu. Było też bardziej satysfakcjonujące… uszczęśliwiające.
— Zaraz będziesz… o kur… będziesz pełny — wydusił.
Ryan nie był w stanie wykrztusić zrozumiałej odpowiedzi, mimo że bardzo chciał. Przekształciła się ona jednak w głośne „Tak!”, które zamiast brzmieć jak „tak, ja też zaraz dojdę”, zabrzmiało jak „Tak, pieprz mnie dalej!”. Zresztą… och tak, chciał, by Lenny jeszcze chwilę wsuwał się w niego i pieścił w środku tak intensywnie, mocno i dobrze. Sam odruchowo odpowiadał na pchnięcia, chociaż w małym zakresie przez swoją pozycję. Jednak był na tyle rozpalony, że zanim Lenny się w nim spuścił, sam doszedł prosto na swój brzuch, klatkę piersiową i nawet szyję. Głośno przy tym krzyknął i zacisnął desperacko powieki.
Lenny zawarczał i zlizał trochę nasienia ze słonej skóry Ryana. Zaraz po tym go pocałował, łapiąc pod szyją i po kilku mocnych pchnięciach doszedł. Zmarszczył przy tym nos i zawarczał nisko, okalając ich swoimi cieniutkimi dredami. Obaj czuli, jak obfity jest to wytrysk. Tak samo jak wtedy u Mike’a.
Ryan rozchylił powieki i spojrzał na twarz swojego faceta. Widział po niej, jak dobrze mu było i był to cudowny widok. Cieszyło go widzenie szczęścia na twarzy tego mężczyzny.
Oddychając ciężko, cmoknął go i rzucił słabym głosem:
— Mam nadzieję, że było ci równie dobrze jak mi.
— Najlepiej — Lenny wydyszał, nadal go trzymając i jeszcze lekko się bujając. Zaczął przy tym delikatnie, czule obcałowywać twarz Ryana. — Chcę już jeszcze raz…
Chłopak oblizał wargi i przełknął ślinę.
— Teraz? Nie za chwilę, jak już przeniesiemy się do domu?
— Hm… Ostatecznie mogę poczekać, co byś nie spłoszył więcej sąsiadów — Lenny odparł i nieznacznie się uniósł, szukając wzrokiem korka. Kiedy ujrzał go tuż przy szybie, sięgnął do niego i nie wysuwając się z kochanka, znów polizał czarną gumę.
Spojrzenie czarnych oczu Ryana od razu się tam skoncentrowało. Gdyby już nie był dostatecznie czerwony, właśnie przybrałby kolor samochodu, w którym się kochali. Jeszcze nigdy nie miał w sobie żadnej zabawki, a tej po kupieniu bynajmniej nie „przymierzał”. Zastanawiał się, jakie to będzie uczucie.
Zerknął jeszcze szybko na Lenny’ego i odetchnął.
— Musisz się ścisnąć, jeśli chcesz, by wszystko zostało — mężczyzna poradził, nawilżając samą śliną zabawkę. Ryan był wystarczająco wilgotny, a plug był bardzo gładki. Powinien łatwo wejść. Wpierw jednak musiał się wysunąć i zamienić swojego penisa z tą zabawką.
— Mhm, spróbuję — Ryan odpowiedział krótko i odchrząknął. — Wsadź szybko, proszę.
Lenny już teraz poczuł, że ściska ściankami swojego wnętrza jego penisa, przygotowując się na to, że z niego wyjdzie, więc ostrożnie się wysunął, nie zważając na to, że robią coś bardzo intymnego, niby na własnym podwórku, ale jednak poza domem.
Kiedy już została niemalże sama główka, Lenny trzymał pluga w pogotowiu i ocierał jego czubek o krocze chłopaka poniżej szparki. A kiedy penis się wysunął, nawet kiedy trochę wilgoci wypłynęło, zgarnął ją czarną zabawką i wsunął razem z nią do środka. Nie udało się za pierwszym razem do końca, ale Lenny kręcąc i wsuwając ją oraz wysuwając, w końcu wsunął ją na tyle głęboko, że zwieracz Ryana zacisnął się na wąskiej części tuż pod podstawą.
Chłopak sapnął głośno i chwilę nie ruszał się w ogóle, jakby obawiał się, że zaraz coś się stanie, że zabawka wypadnie, ale przecież czuł, że zakotwiczyła się w nim stabilnie. Wreszcie powoli wciągnął powietrze i nieznacznie opuścił nogi. Był dosłownie zatkany, ze spermą kochanka w sobie. A chciał, żeby znalazło się tam jej jeszcze trochę. By powtórzyli to jeszcze przynajmniej dwa razy i by Lenny za każdym razem na nowo go tak zamykał.
— Hm… chyba nic się nie stanie, jak się teraz poruszę i wstanę.
— Się okaże, jak to zrobisz. Jak się czujesz? — Lenny spytał, samemu siadając i podciągając spodnie dresowe na nagi tyłek. Uchylił też odrobinę drzwi, bo w środku było niemożliwie gorąco.
— Wciąż pełny i to za sprawą zarówno spermy, zabawki, jak i tego uczucia, które zostawił twój kutas — wyjaśnił Ryan i powoli podniósł się do pozycji siedzącej. To było dziwne uczucie, ale też bardzo… podniecające. Na tyle, że wręcz jego penis do końca nie zmięknął, co go w jakiś sposób krępowało. Wychylił się szybko i pocałował kochanka w usta swoimi zaczerwienionymi i pogryzionymi. — Zaschło mi w gardle, więc będę wdzięczny, jak na chwilę odsapniemy i… i zrobimy to w miejscu, które ty wybierzesz.
— To będzie nudne, ale myślę albo o salonie, albo o kuchni. Łóżko zostawimy na koniec, jak będziesz już tylko jęczał — Lenny odparł z przebiegłym uśmiechem, oddając pocałunek. Po tym klepnął Ryana w udo i wyszedł z samochodu. Przytrzymał drzwi i wyciągnął dłoń do kochanka zapraszająco.
Ten ujął ją, kiedy już wciągnął spodnie, darując sobie bieliznę. Wyszedł, wciąż dziwnie się czując, że coś w sobie ma. Rozejrzał się jeszcze, czy aby ktoś nie przystanął gdzieś na ulicy, żeby się pogapić, ale ujrzał tylko małego, rudego Jaya wylegującego się na trawie w słońcu. Uśmiechnął się więc krótko do kochanka i podążył za nim do mieszkania.

*

— Proszę bardzo. Smacznego, amigo. — Juan uśmiechnął się szeroko do klienta i postawił przed nim wysokiego drinka w pomarańczowo-czerwonych kolorach.
Rozejrzał się, czy jeszcze ktoś go nie potrzebuje i klepnął Mauriego w ramię.
— Idę na zaplecze, zaraz będę — zwrócił się do niego.
Mauri, jak to Mauri, tylko pokiwał głową, milcząco czyszcząc szkło w barku. Juan więc wyszedł na tyły knajpki i wziął telefon, który zostawił tam na szafce. Nie nosił go ze sobą w pracy, bo nie było to dobrze postrzegane przez klientów, a jemu zależało na rozruchu knajpki. Na razie był jednak spokój, mało ludzi, bo w końcu w piątek o drugiej popołudniu nikt tu za bardzo nie zawija. Podejrzewał jednak, że za dwie, trzy godziny zacznie się zbierać więcej ludzi, by spędzić piątkowy wieczór w przyjemnym miejscu przy doskonałych drinkach.
Juan usiadł na drewnianym, barowym krzesełku, które nie stało w głównej sali, bo było mocno poobdzierane po bokach. Wykręcił numer do Ryana, popatrując na półki z zapasowym alkoholem. Jego kumpel od surfingu jednak długo nie odbierał, a jak już odebrał, jego głos był dość słaby.
— Dzień dobry, Juan. A ja sądziłem, że w piątki macie otwartą waszą kolorową knajpkę.
— No, bo mamy, ale zrobiłem sobie przerwę, póki nie ma ruchu, wiesz — Juan odpowiedział z lekkim uśmiechem. — Co słychać? Ja też myślałem, że w piątki pracujesz.
— Masz rację, w piątki pracuję. W zwyczajne piątki, a ten jest dość niezwyczajny, ale pozwól, że zachowam dla siebie powód. — Po tym Ryan odetchnął ciężko, jakby musiał nabierać głębszych oddechów, żeby w ogóle mówić. A mimo to mówił. Jak zwykle dużo. — Wziąłem więc sobie wolne i jakiś inny, szary obywatel naszego słonecznego miasta dzisiaj szkoli ambitnych klientów, którzy potem będą mogli cieszyć nasze oczy na ulicach wysportowanymi ciałkami.
— Aaa, okej. — Juan pokiwał głową ze zrozumieniem. Był już przyzwyczajony do potoku słów z ust Ryana. — Ale dzwonię, bo chciałem zapytać, czy byś jutro nie chciał na deskę się wybrać? Ma być spoko pogoda, nie? A dawno nie pływaliśmy.
— Uuu… deska… — w głosie rozmówcy z jakiegoś powodu usłyszał żal. — Niestety, Juan, muszę cię rozczarować, bo jutro na pewno nie będę w stanie popływać i to wcale nie dlatego, że nie chcę, czy że mam już jakieś bardziej ambitne plany.
— Coś strasznie enigmatyczny dzisiaj jesteś. — Nieświadomy niczego Latynos zaśmiał się, chociaż nie ucieszyła go odmowa.
— Prawda? Ale pozwól, że jutro się do ciebie odezwę i może byłaby możliwość, aby deskę zaliczyć w niedzielę, jeśli oczywiście nie miałbyś wtedy żadnych planów. Hm, może nawet udałoby mi się zaciągnąć Lenny’ego na plażę — Ryan odpowiedział zamyślonym głosem, a Juan… usłyszał niski, koci pomruk, który jednak na pewno należał do Mulata.
— Ooo, byłoby super! To daj znać jutro, nie? Zgadamy się. I ten, pozdrów go!
— Oczywiście, pozdrowię.
— Okej… Już pozdrowiłeś?
Ryan zaśmiał się krótko i słabo, a Latynos usłyszał, jak przekazuje swojemu facetowi jego pozdrowienia.
— Tak, już został bardzo ciepło pozdrowiony.
— Super. No, to do usłyszenia?
— Tak jest, do usłyszenia. Miłego dnia.
— Dzięki, wam też… Ale chyba już jest miły — Juan dodał z lekkim wahaniem i niepewnością, bo nie miał pojęcia, co oznaczało zmęczenie w głosie Ryana i dlaczego Lenny tak mruczał. Nieważne, wolał nie analizować.
Rozłączył się i wrócił do pracy.

*

Pościel mięła się w ściskających ją słabo palcach. Otwarte okno niewiele pomagało na ochłodzenie gorącej temperatury w sypialni. Ciężki oddech padał na poduszkę, a policzki chłopaka były mocno czerwone. Krzyki Ryana nie były już takie głośne jak za pierwszym czy drugim razem. Teraz, kiedy kończyli czwartą i zdaje się ostatnią rundę, pojękiwał bardzo słabo, za to każde poruszenie w tyłku miał wrażenie, że czuje w całym ciele. Przez to, co dzisiaj robili, wydawało mu się, że wręcz będzie musiał sobie zafundować kolejną abstynencję. Był taki wymęczony, ale… orgazmy były genialne, a tym bardziej tak częste. No i strasznie go podniecało, że w środku miał już bardzo dużo nasienia swojego faceta.
— Nnn…! — jęknął głośniej i znowu wcisnął twarz w poduszkę, szurając kolanem i udem o pościel.
Ten raz był znacznie dłuższy niż poprzednie, ale przecież… gdzie im się spieszyło? Lenny bujał się nad chłopakiem powoli, ale tak przyjemnie. Był zmęczony, ale na tyle genialnie zmęczony, że uśmiech sam mu się pojawiał na ustach. Słaby, bo słaby, ale jaki szczęśliwy. Ciemnymi palcami wodził po jaśniejszej niż jego skórze na mokrych od potu plecach. Pod dłonią czuł bicie serca kochanka, jego ciężki oddech. Widział jego szkliste, piękne, czarne oczy, kiedy kochanek kładł głowę na policzku.
— Ryan… — wydyszał, pochylając się nad nim i całując go w ramię. Włosy związał ostatnim razem. Było zbyt gorąco.
Chłopak odetchnął i popatrzył na niego przez zmrużone oczy, a potem znowu opadł ciężko głową na poduszkę i ponownie stęknął. Nic nie odpowiedział, ale całym swoim ciałem i reakcjami dawał Lenny’emu znać, jak jest mu dobrze i jak bardzo podnieca go jego penis. Do tego te pocałunki… Tak, chciał, by Lenny był blisko.
— Mm… tak było dobrze — stęknął, gdy jeszcze wyraźniej go poczuł. Zgiął przy tym trochę jedno kolano i delikatnie uniósł biodra. Niewiele, bo nie miał siły, ale właśnie tak mu się podobało.
Mulat mocniej pchnął i wydobył z gardła kochanka jeszcze jedno głośniejsze stękniecie. Chciał go dopieścić, dlatego Ryan poza dobrym seksem analnym dostał jeszcze rimming, palcówkę i loda w ciągu całego dzisiejszego dnia. Będzie miał co wspominać.
Chłopakowi było idealnie i naprawdę był pod wrażeniem tego, co zrobił dzisiaj Lenny. Był… genialnym kochankiem. Jak Charlie w ogóle mógł myśleć, że robi mu krzywdę, kiedy tak naprawdę strasznie o niego dbał? A dzisiaj dbał bardzo seksownie.
— Dojdę zaraz… — Ryan jęknął i sam poruszył się słabo po pościeli. Mocniej ścisnął poduszkę i przycisnął do niej twarz. I znowu jęknął, znacznie głośniej.
Lenny słysząc to, zatrzymał się. Wychylił się, pocałował Ryana w łopatkę, po czym wysunął się z niego, zostawiając tylko główkę. Następnie chwycił go za jedną nogę i mocno ją mu zadzierając, przekręcił Ryana na plecy. Zaraz po tym chwycił go pod kolanami, wsunął się do samego końca i… pocałował Ryana. Tego chciał. Pragnął. Jego ust i…
— Ryan… ręce.
Chłopak, który przez moment wręcz widział mroczki przed oczami z nagłej przyjemności, jaką dało mu kolejne wsunięcie się i to z innej pozycji, jedynie wydobył z siebie nieprzytomne „mmm?”.
— Daj je… obejmij — Lenny wydyszał, bo i jego oddech już dawno nie był równy i spokojny. Sam też nie mógł wziąć rąk kochanka, bo trzymał jego uda, klęcząc między jego nogami, z penisem w tym gorącym, teraz bardzo wilgotnym wnętrzu.
Ryan odetchnął i popatrzył na twarz Lenny’ego. Cholernie seksowną, jego ukochaną. Z trudem sięgnął do jego szyi, objął go i zmuszając resztki swoich sił do zadziałania, przyciągnął go stanowczo do pocałunku. Namiętnego, pełnego uczuć i emocji, jakie w nim wezbrały i dosłownie chwilę potem zajęczał w usta kochanka, dochodząc.
Lenny westchnął, nie przerywając pocałunku na dłużej niż na kilka sekund. Byle tylko złapać oddech i dobrze przyjrzeć się twarzy Ryana. Był taki… piękny.
— Mój — bez chwili zastanowienia wydyszał to, co myślał. Bo Ryan przecież był jego. Musiał być jego i nikogo więcej.
Nadal przy tym poruszał się i tylko mocno zadrżał, kiedy także doszedł po raz… któryś dzisiejszego dnia. Był wymęczony, usatysfakcjonowany i szczerze zakochany w tym chłopaku, na którego teraz się położył z wyczerpania.
Ryan już zupełnie zamknął oczy i słabo pogłaskał spocony kark i plecy kochanka. Mruknął coś i uśmiechnął się zaraz po tym.
— Nawet nie mam siły mówić… — szepnął do ucha mężczyzny.
— Nie wiem czy szkoda, czy nie… ale… — Lenny urwał i z wysiłkiem wspiął się na dłonie, aby widzieć twarz Ryana dokładniej. — Wiesz to, prawda?
— Hm? — Chłopak oblizał mocno czerwone wargi, ale nie ruszał się poza tym za bardzo. Nie tylko dlatego, że nie miał siły, ale też dlatego, że był pełen spermy Lenny’ego i nie chciał, by przez jakiś ruch wszystko wypłynęło na łóżko. — Wiem co?
— To, że nigdy nie chciałem tak świadomie cię skrzywdzić. I że… że cię kocham? — Lenny wyszeptał, bo tylko na tyle miał siłę i dlatego, że głośniej nie dałby rady. Mówienie nie było jego domeną w tym związku.
Spojrzenie Ryana mimo zmęczenia znacznie się wyostrzyło. Przemknęło czujniej po twarzy mężczyzny. Wiedział, że teraz zupełnie nie powinien porównywać ojca z Lennym, ale… ojciec nigdy go nie przeprosił, nigdy nie powiedział, że nie chciał. A Lenny… nawet jeśli kiedyś był egoistą i brał, bo chciał, to jakoś wierzył teraz, że nie było w tym żadnej perfidii, podłej premedytacji. Że rzeczywiście go kocha i obecnie nie pozwoliłby, aby coś złego mu się stało, czy z jego ręki, czy kogoś innego.
— Też cię kocham, Lenny — odpowiedział i znowu przesunął dłońmi po jego karku.
Mężczyzna już nie odpowiedział, tylko położył się znowu na Ryanie, układając głowę na jego obojczyku. Odetchnął głęboko, a jedna jego dłoń zaczęła masować bok kochanka, kiedy druga objęła jego głowę.
— Wreszcie będę mógł bez cierpienia oglądać się za tobą, gdy przechodzisz z łazienki do kuchni… I będziemy mogli się wybrać na plażę, siedzieć blisko i nie obawiać się, że pocałunek spowoduje krwotok… — usłyszał leniwe słowa Ryana, którego dłonie również urządzały sobie wędrówki po jego ciele. — Hm… wiesz, że w więzieniu nawet nie myślałem, że znajdę kogoś na serio, a już szczególnie nie w ciągu roku po wyjściu?
— A co myślałeś? — Lenny spytał z pełną świadomością konsekwencji, jakie to za sobą niesie. Ale… chyba lubił słuchać Ryana, nawet jeśli wyglądało czasem, jakby w ogóle tego nie robił.
— Myślałem tylko o tym, czy Mikey i Charlie wciąż o mnie pamiętają i czy będę miał gdzie się zatrzymać. Jeśli chodzi o sprawy, hm… sercowe, im dłużej siedziałem, tym bardziej byłem pewien, że jednak mnie też to dopadło i jak większość normalnych ludzi też chciałbym mieć kogoś, ale… nie, nie fantazjowałem, jaki ten ktoś ma być, bo pesymizm miejsca, w którym byliśmy, upewniał mnie, że jednak jest to mało prawdopodobne. I nie wpadłem na to, że inny więzień może ten problem rozwiązać i… że jest tak blisko. Na tym samym oddziale.
— I że jest mną… — Lenny dodał i prychnął na koniec z rozbawieniem. — Na kimś w ogóle zawieszałeś tam wzrok?
— Na tyle, na ile było to bezpieczne… i nie, ciebie to nie ominęło. — Ryan zerknął na jego twarz również ze słabym uśmiechem. Nawet przy tym nie prosił, by Lenny się z niego wysunął. Wręcz zamierzał go powstrzymać, jakby chciał, bo chyba wolał jeszcze raz zatkać się plugiem i wyjąć go dopiero pod prysznicem.
— Mmm… — Mulat zamruczał z zadowoleniem na słowa kochanka i dopiero dodał: — Dobrze, że byłeś rozsądny.
Ryan chwilę milczał, tylko dotykając pleców Lenny’ego. Tak apetycznie wyrzeźbionych i rozgrzanych po seksie.
— Nie byłem ślepy i widziałem, co się działo z tymi, którzy nie byli rozsądni. Wolałem tak nie skończyć i tylko jestem wręcz pełen podziwu, że tobie udawało się ukryć, że jesteś gejem, a równocześnie… cóż, posuwać facetów.
Lenny wzruszył ramionami.
— Nie było to łatwe, jeśli mam być szczery. Dużo pogardy, mało dotykania, mało mówienia. I wielu wyżej postawionych to robiło, więc było łatwiej.
— Tak… dlatego właśnie, kiedy przypominam sobie twoje tamtejsze… brutalne „ja”, kiedy zobaczyłem cię u siebie w domu na wolności, obawiałem się, że też taki będziesz — Ryan przyznał z krzywym uśmiechem.
Lenny zaśmiał się i zupełnie nagle jak na swoją wcześniejszą ospałość ugryzł Ryana w już i tak poznaczoną, szyję.
— A nie jestem? — Uśmiechnął się drapieżnie i także drapieżnie popatrzył w oczy chłopaka.
— Hm… — Ten udał głębokie zadumanie i kilka razy zacmokał. — Nie gardzisz mną… Dużo mnie dotykasz… Ale nie, faktycznie, dalej mało mówisz, więc może i jesteś… — stwierdził i przyciągnął swojego czekoladowego faceta do mocnego pocałunku.
Ten zamruczał z czystą przyjemnością, a Ryan poczuł, jak przez to, że więcej się kręcą, w jego tyłeczku robi się luźniej. Szybko stęknął i sięgnął w dół pleców kochanka, by przycisnąć go do siebie.
— Nie, jeszcze nie wychodź, proszę — wymamrotał w usta Lenny’ego. — Najpierw… hm, byłbym wdzięczny za… ostatnie użycie tego jakże mniejszego niż twój kutas pluga. Chciałbym się… zająć sobą pod prysznicem.
Lenny ściągnął brwi, po czym cmoknął krótko kochanka.
— Wiesz, że nie masz się co spinać? Posprzątałbym — zapewnił Ryana, ale i tak rozejrzał się za wspomnianą zabawką.
— Chyba jednak wolę, żeby to nagle wszystko tu ze mnie nie wypłynęło… — Ryan odpowiedział z niejakim skrępowaniem, również się rozglądając i gdy dostrzegł korek na pościeli nieopodal, sięgnął do niego. Zerknął krótko w oczy kochanka i podał mu go już bez słowa. Tylko trochę odchylił nogę.
Lenny spojrzał jeszcze pytająco na chłopaka, ale w efekcie spasował i wziął od niego pluga. Wyprostował się tak akurat i ostrożnie wysunął się. Po tym zamiast penisa wsunął w niego zabawkę. Weszła dużo łatwiej niż za pierwszym razem.
Chłopak od razu zsunął nogi i uspokoił się głębokim oddechem. Następnie uniósł się na łokciach i pocałował krótko Lenny’ego.
— Pozwól, że zaraz wrócę i… — urwał na moment, po czym uśmiechnął się. — To było lepsze niż sobie wyobrażałem, tworząc ten scenariusz na kartce.
Lenny uśmiechnął się i sam jeszcze pocałował Ryana, nim go puścił.
— Możesz mnie potem zawołać, jak już będziesz mnie tam chciał.
— Nie omieszkam — zapewnił go chłopak i powoli zsunął się na skraj materaca. Odetchnął i wstał. Dobra… aż tak specyficznie jeszcze się nie czuł, ale nie zamierzał się akurat tymi wrażeniami dzielić ze swoim facetem.
Obejrzał się na niego jeszcze krótko. Nagiego, z dużym, wilgotnym penisem… Dzisiaj chyba rzeczywiście zaspokoił go za cały ten miesiąc cierpienia. W sumie przeszło mu przez myśl, czy kiedyś nie poprosić Charliego o narysowanie aktu Lenny’ego… To mogłoby być dość zabawne.
Uśmiechnął się jeszcze raz, a następnie poczerwieniał, kiedy tylko zrobił kilka kroków w kierunku łazienki. Dobra… nie był pewien, czy ten niedzielny wypad na deskę wypali…

23 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 182 – Wyjątkowy pierwszy raz

  1. O. pisze:

    <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    MIŁOŚĆ MIMO ROZŁĄKI NIE SŁABNIE
    <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  2. Katka pisze:

    Basia, oj tak, miesiąc abstynencji zrobił swoje, więc ten seks nie mógł być kiepski, no nie mógł. A Ryan był zawstydzony, pewnie dlatego zwięźle XD Dziękujemy i także pozdrawiamy ;) Miłego tygodnia życzymy.

  3. Basia pisze:

    Witam,
    wspaniały, cudowny rozdział, och taki gorący, taki miesiąc ich abstynencji zrobił swoje, Rayan zwięźle napisał to co pragnie, jestem pod ogromnym wrażeniem ;]
    Dużo weny życzę
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko

  4. Katka pisze:

    Tigram, zgadzam się, to jest sexy :D Mnie w jakiś sposób perwersyjnie kręci, jak ktoś ma to w sobie, a jest w jakimś miejscu z innymi osobami trzecimi, które nie są świadome jego stanu. Mrał. Hehe, tak, Ryanek pod prysznicem, płuczący się… mirr :D

  5. TigramIngrow pisze:

    Lubię takie zatrzymywanie spermy w środku za pomocą zabawki. Dobre to było w SV gdzie Josh jeszcze z tym chodził, a tu też zacnie wyszło. Aż chciałabym podejrzeć Ryana pod prysznicem, jakby to z siebie wypłukiwał,

  6. Katka pisze:

    Saki, hehe, właśnie to jest fajne w takich sytuacjach, kiedy ktoś jest w czymś oszczędny – to jak już się pokusi o wyznanie, jest to takie wooow. Podobnie jak… nie wiem, postać nie chce się długo kochać na plecach, zawsze na brzuszku, więc jak się decyduje, to też jest wooow XD Potem się lepiej docenia takie rzeczy. Hahaha, nooo, Ryanek raczej będzie po tym na tyle zmęczony, że ciężko o jakąkolwiek aktywność XD Pantera się spisała. I właśnie, bardzo dobrze, że mają tyle wolnego, bo toż Ryan jest cały poznaczony. Na pewno szybko nie znikną owe ślady, ale może chociaż troszkę zbledną… Bardzo miły komentarz, więc dziękujemy, podobnie jak za literówkę :)

  7. saki2709 pisze:

    Jaaaaaaa <333333333333 To było takie HOT. Uwielbiam ich. I to wyznanie Leniaka. Nareszcie to powiedział!!! Ja wiedziałam, że Lenny kocha swoją Księżniczkę, ale jak to powiedział na głos (chociaż szeptem, ale to nie ważne. POWIEDZIAŁ TO!) to aż się miło na serduszku robi. Rozpływam się normalnie. Juan sobie niezły moment wybrał na telefon, nie powiem XD I coś czuję, że nici z tej deski. Chłopcy tak dali czadu, że Ryan nie wyjdzie z domu do poniedziałku XD Ciekawe co Ryan zrobi z tymi produkcjami swojej Panterki (oj taaaak, poniosło kotka XD) bo wydaje mi się, że do poniedziałku nie znikną, a szyja to jednak jest raczej odsłoniętą częścią ciała, a Lenny raczej jej nie oszczędzał. Tak samo z innymi częściami ciała, które byłyby odsłonięte dajmy na to na plaży. Malinki chyba nie zbledną w ciągu dwóch dni XD Kto by pomyślał, że Ryan aż tak polubi nie tylko bycie na dole ale także obecność spermy w swoim tyłeczku XD
    Trochę chaotyczny i niezbyt konstruktywny komentarz, ale wybaczcie, w tej chwili nie stać mnie na nic innego.

    "— Wciąż pełny i to za sprawą zarówno spermy, zabawki, jak i tego uczucia, które zostawił twój kutas — wyjaśnił Ryan i powoli podniósł się pozycji siedzącej." – "do pozycji".

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  8. Katka pisze:

    Prince, zapewniam, że gołąbki zawitają w następnym rozdziale :) Niestety, nie zawsze w każdym rozdziale da się upchnąć każdy wątek, a ten był wręcz narzucony przez chronologię, bo staramy się trzymać „kalendarza”, by ogarniać, co się powinno dziać u jakich bohaterów. Ale, ale, podoba mi się porównanie do tego bukłaka XD Szkoda tylko, że z Shiv jesteśmy tylko dwie i nie jesteśmy w stanie na tej pustyni wykreować całego jeziorka XD Uwierz, chciałybyśmy, ale czasu nie starcza, snif…

  9. prince pisze:

    No witam!
    Kilka słów z mojej strony.
    Nie mogę nie powiedzieć,że jestem trochę rozczarowany,że w rozdziale nie pojawiły się gołąbki. A przyznać muszę,że strasznie mnie ciekawi cały rozwój tej histori z „Rushellą”,która śni mi się po nocach swoją drogą.
    No ale, niemniej,rozdział był naprawdę interesujący. Ryan i Lenny zadbali o naszą wyobraźnię bardzo dobrze hehe.

    Muszę przyznać rację komentatorce przede mną, co do długości rozdziałów. Dla mnie, jak i chyba dla wszystkich mogłyby być dłuższe… Dla mnie nawet dużo dłuższe hehe. Taki rozdział, to jak bukłak z wodą na pustyni, całkowicie cię nie zaspokoi, ale przeżyć,przeżyjesz hehe.
    No ale,ale. Świetna robota! :)

  10. Shivunia pisze:

    O. >> Oj tulamy. W ogóle, mała dygresja na dzień dobry. Byłam dziś w zoo (znaczy wczoraj) i…. nie było Lennego :( smutek po całości. snif. Żadnej czarnej panterki, nawet nie wspominając już płci.
    A czy było by coś słychać poza mruczeniem… cóż, myślę, ze Lenny jest wstanie na wiele sposobów brać Ryana (pomijam jeźdźca, bo tu trzeba współpracować)Ale to wszystko jest pod waszą wyobraź,nie, ja nic nie narzucam ;)
    A kiedy i jak wylatuje… to dla spokoju Ryana nie podnośmy tego tematu zbyt gwarnie.
    Jeszcze raz dzięki za serduszka ;)

    SilencedUnknown >> Boshe, czytanie wpisów w szkole. W takich momentach czuje się stara, bo jeszcze pamiętam czasy kiedy w ogóle w szkole nie było internetu. Ale dzięki temu mam kilka prehistorycznych perełek wydrukowanych XD
    Ale ale, bardzo dziękujemy za komentarz. Nie ma stresu, że nie komentujesz, to powinno powstawać z potrzeby ducha, a nie przymusu. Chociaż jak zawsze powtarzam, niezmiernie nam miło zawsze kiedy pojawia się komencik ;)I w ogóle, nadrobienie czałego FDTS…. nie podjęła bym się tego, dlatego zawsze będę pełna podziwu dla tych którzy tego dokonają O_o
    Dłigości rodziałów, taaa, to zawsze problem. Tak jak czekanie tygodnia na kolejny odcinek serialu, a potem roku na kolejny sezon. To zawsze boli wiec rozumiem. Co do wspomnianego kawałka, też to znam. Czasami słowa i wyobrażenia i takie… nakręcanie się bardziej kręci niż sam czyn. Masło maślane, made by me XD Wybacz, aleeeeeee dziękujemy za komentarz :D

    CaramellVincent >> Dzień dobry ;) Jako, że pierwszy raz piszesz, jak się przyznajesz, witamy gorąco w naszych skromnych progach ;D 2 tygodnie FDTS… 182 rozdziały. Powtórzę to kolejny raz… jestem PEŁNA podziwu, że są ludzie umiejący tak sprawnie takiego tasiemca pochłonąć. Niemniej, z jednej strony rozumiem argument kończonych historii, zawsze to wiadomo na czym się stoi, ale przynajmniej u nas nie zapowiada się abyśmy robiły nagłą i niezapowiedzianą przerwę w pisaniu, więeeec, nic niechcący nie powinno się urwać. Ale! bo się nie wykaże taktem, bardzo dziękujemy za miłe słowa :D To podnosi zawsze morale kiedy czyta się, że wykonuje się dobrą robotę ;D i to top gej opo XD suuuper :D
    A w spisach treści w razie co masz jakie opowiadania są zakończone, jakie nie. NE jest wyjątkowe, bo jest zakończone (i można kupić ebooka) ale na stronie jest w trakcie wychodzenia XD Zamotałam. W razie pytań, pisz ;)
    Pozdrawiamy cieplutko :D

  11. CaramellVincent pisze:

    Dzień dobry wieczór. Piszę po raz pierwszy bo … od dwóch tygodni czytam FDTS od samego początku i nie mogę się oderwać ^^ jest zajebiste i aż żałuję że jeszcze się nie skończyło bo nie lubię jak nie mogę od razu skończyć czytać daną historię a z drugiej strony jest tak zajebiste że
    … o cthulhu i bogowie piekieł! Sprawcie aby trwało wiecznie! Z braku laku zaraz lecę czytać kolejne z waszych opowiadań od samego początku bo FDTS jest moim pierwszym
    I… no cóż. . . Weny życzę i pozdrawiam serdecznie matki jednego moich „TOP 3 GEJ OPO” xD

  12. SilencedUnknown pisze:

    To teraz komentarz do nowego rozdziału, żeby nie było, że jednego do starszego opowiadania tylko dałam ^^
    Otóż, muszę się przyznać, że od kilkunastu rozdziałów jest na bieżąco z Fire Dragon, i poniekąd z lenistwa, jak i z braku czasu nie komentowałam, nie wspominając o tym, że nowe wpisy najczęściej czytałam w szkole, gdzie niekoniecznie mam na tyle szybkie internety, żeby dodać komentarz..-.-”( I muszę dodać, że nadrobienie około 170 rozdziałów, odrobinkę mnie zajęło, nawet poświęcając ku temu noce, bo przecież spanie jest dla lamusów..-.-” ^^)
    Alee! Postaram się naprawić swoje błędy i dodawać częściej pochwały (bo wątpię, że może być coś nie tak z rozdziałami na tym zacnym blogu.. no chyba, że długość, bo co jak co, ale ja zawsze mogę narzekać na długość… zawsze mi za mało.. do czytania ma się rozumieć ^^)
    Rozdział jest oczywiście świetny! Uwielbiam te ostre scenki z Rayanem i Lennym… już nie wspomnę o moich ciarkach podczas czytania jednego z ostatnich rozdziałów, gdzie Lenny mówi o tym, żeby Rayan wziął dwa dni wolnego, że jeden będzie z nim, a drugi będzie odpoczywał.. nie wiedzieć czemu.. to było genialne…^^
    Ale tutaj, teraz, oni są genialni, bez dwóch zdań^^
    I nie wybierze się na deskę.. Ups… :P
    Pozdrawiam! ;)

  13. O. pisze:

    Oj, serduszkuj mi, serduszkuj <33333 Tego nigdy za wiele xDDDD A serduszko z gifa to Rynna ;D Tulamy!! xD <33333 No bo jakby Mulat miał posuwać Ryana to by go gryzł, kąsił, więc pewnie byłoby więcej słyszeć niż tylko mruczenie, no i oczywiście z pewnością odruchowo by zakrzyknął Ryan soł… xD No a że rimming to w samochodzie był a ze spermą to nie ta szkoła jazdy więc zostaje albo lodzik, albo ręką.. Ale zaś usta Lenny'ego samowolkę by przy ręce robiły z tym gryzieniem… xD O matulu, żebym ja takie rozkminy miała jak się matematyki miałam uczyć… W sumie czeka mnie od października… xD A co do wkładu i chęci to racja- raczej z pozycji na brzuchu to z tyłka nic ulecieć nie powinno a bardziej do środka xD
    To pod łóżkiem xD Niech ta myśl będzie jak jego kąśliwa uwaga na lubienie spermy w sobie i zatykanie xD

  14. Katka pisze:

    O., aż nie wiem, co Ci odpisać XD Bo mam ochotę odpowiedzieć „<333" XD Może od środka – co do telefonu i co się działo po drugiej stronie, gdy Juan rozmawiał z Ryanem – właśnie fakt, że było od strony Juana miał pobudzić Waszą wyobraźnię, byście mogli sobie podumać, co się działo wtedy u Rynny :D Ale tak, lodzik to w sumie prawdopodobna wersja. Dalej – rimming. Myślę, że tutaj chodziło raczej o rima z samochodu, bo cały plan polegał na tym, żeby wszystko w Ryanie zostało, każdy wkład. A jednak majstrowanie przy dziurce mogło skończyć się niekorzystnie dla zamysłu, chociaż jakby bardzo chcieli na pewno by sobie poradzili XD Och, a Charlie na pewno czułby duuuuży dyskomfort, jakby miał narysować akt Lena XD Dlatego Ryan tę myśl pozostawił w głowie i nie ma zamiaru jej sugerować Charliemu, tym bardziej, że jak słusznie zauważasz nie bardzo jest gdzie to powiesić XD Ludzie przecież przychodzą do domu i w ogóle… Ogólnie dzięki za zaserduszkowanie XD I słodki gif!!!

    Marta, hehehe, to się czuję spełniona jako współautorka :D

  15. O. pisze:

    Dla ochłody musiałam sobie kupić cytrynowego rożka <333333333333333
    To było booooskie!!!!!!!! http://media.tumblr.com/aa85fc9e5bf26ae2c01f5def5bc727a4/tumblr_inline_mqi1bfyHB61qz4rgp.gif to tak ja teraz <333333333333333333333333333333333333333333333333333

    " Cholera, nie potrzebowali żadnej gry wstępnej. Wystarczyło czasem, że po prostu na siebie… patrzyli. Z nikim nie miał takiej chemii, z nikim się tak nie czuł i na nikogo tak nie leciał jak na Ryana Cartera. Czuł, że to rzeczywiście będzie bardzo wyjątkowy pierwszy raz." Bo Ryan Carter to Księżniczka na caaaałe życie! <3333333333333333333333 Ta chemia to musi im doskwierać czasem, bo nie zawsze ma się dostęp do cudzej łazienki xDDD Ha, to może dlatego oni trzymają lekki dystans w towarzystwie? Nie dlatego, że do końca są out czy coś, tylko dlatego, że wystarczy lekki dotyk i cała reszta ma darmowe porno xDD

    "Lenny był podniecony. Samą rozmową, obietnicą tego całego seksu." Cud chłopak, noo <33333 Nie umiem ich nie uwielbiać! Poziom serduszek wokół ich pierwszego miejsca wciąż wzrasta ;o <333333333333333333333333

    "Chwycił Ryana za dłoń i na chwilę przytknął do swoich ust." <333333 Słodycz! <33333

    Co wyjścia przed dom- kiedyś zawsze się mówiło "mamo, idę przed dom się pobawić/posiedzieć/pograć" etc xD Teraz to zmienia się na "mamo, idę się pieprzyć przed dom" <33333333 xD Hahahaha Ale tak szczerze to…Nie lubię słowa "pieprzyć" bo zawsze przy tym jest brak skojarzeń z emocjami, z czymś ciepłym… Ale Rynna pieprzy się, ale to tak kochająco.. Trzeba znaleźć jakieś słowo na to!

    "— Wyrażasz zgodę? — spytał, na moment przestając go całować, jednocześnie jednak wsuwając mu dłoń między nogi, tak samo jak kolano. Robił sobie tam miejsce.
    Ryan znowu zarumieniał i stęknął cicho. Ułożył się wygodniej, popatrzył na twarz mężczyzny, którego kochał i pożądał i odpowiedział:
    — Tak. Chcę tego." Prawie jak oświadczyny! <33333333333333333333333333333 I serio jak przy utracie dziewictwa :D Choć nie powiem, myślałam, że ten "wyjątkowy pierwszy raz" odbędzie się tam, gdzie był pierwszy raz, ale salon zaliczony w późniejszej kolejności xD No i to takie kochane, że zrobili sobie nowy start, jak na razie nie wracali ostatnio to tego incydentu, ale teraz wierzę, że już w ogóle do niego nie wrócą ;) <3333

    "mimowolnie uderzył dłonią w drzwi nad swoją głową." Scena w Titanicu odchodzi w zapomnienie, przy tym seksie, seks Rose i Jacka to pestka, takie nic.. Rynna nadała nowe znaczenie dla seksu w samochodzie i wiem, że innym będzie trudno ich pobić!

    "Mulat znowu uśmiechnął się chciwie. Jeśli miałby wymienić rzeczy, jakie kocha w Ryanie, w pierwszej dziesiątce na pewno zawarłyby się jego wrzaski podczas seksu." Co jeszcze jest w pierwszej dziesiątce, a co w ostatniej? xDDDDD

    I dobrze, że Lenny nie zrobił sobie dajki z Ryana.. Pewnie po wyjściu nie mieliby tego co mają teraz. Oj miał jakąś intuicję Mulat, oj miał <333333333

    Mmmmmm Ryan miał robionego loda, jak Juan zadzwonił? <3333 Mam nadzieję, że dobrze nakarmił Lenny'ego <33333333333333 Ale mruczenie to potwierdza, wiem, wiem <333333333

    " Chciał go dopieścić, dlatego Ryan poza dobrym seksem analnym dostał jeszcze rimming, palcówkę i loda w ciągu całego dzisiejszego dnia. Będzie miał co wspominać." Erm.. Czy chodzi o ten rimming w samochodzie, czy o kolejny może? Bo zastanawia mnie, czy robiąc rimming już po swoim spuście, Lenniakowi nie przeszkadzała własna sperma? W sumie to nawet językiem nie mógłby do niej dotrzeć, ale wolę się spytać czy taka jest opcja xD Tak tam w Ryanie mokro musiało być <3333333333 Zajebiście się wymęczyli <3333333333333333

    "To, że nigdy nie chciałem tak świadomie cię skrzywdzić. I że… że cię kocham? — Lenny wyszeptał, bo tylko na tyle miał siłę i dlatego, że głośniej nie dałby rady. Mówienie nie było jego domeną w tym związku." W końcu!!!!!!!!!!! Pełne wyznanie bez żadnego "chyba" <3333333333333333333333333333 Doczekałam się <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Mały wstydniś z Mulatka <333333333333333333333333333333333333333333 Ale niech szepcze do Ryana, że go kocha, nie musi krzyczeć ;) xD Wystarczy że Ryan to robi podczas seksu <333333333333333333333 Czyli mamy uzupełnienie xD Haha <333333333333333333333333333333333333333333333

    "Chciałbym się… zająć sobą pod prysznicem." Nie wiem czemu ale przeszło mi przez myśl, że chciałby sobie strzepać, gdy sperma Lenny'ego będzie z niego wypływała ;oooo <33333333333 Ej! Lenny by go przecież tak ładnie wytarł! Wmasował maść, posypał talkiem, czemu Ryan tego nie chciał? Ejno…. Następnym razem niech chce! Przecież to takie czułe!

    "W sumie przeszło mu przez myśl, czy kiedyś nie poprosić Charliego o narysowanie aktu Lenny’ego… To mogłoby być dość zabawne." Czy życie Charliego już mu zobojętniało? Przecież Gołąbeczek zawału serca dostanie! Albo.. jeszcze gorzej! Poleci na penisa Lenny'ego!! No tego to bym nie przebolała ;o A jak będzie przy nim to Lenniakowi stanie i co? Gołąbek będzie ich podglądaczem? Ale ciekawi mnie, gdzie by ten akt Ryan trzymał, pozwijany w portfelu? Na ścianie w sypialni? Pod łóżkiem? <3333333333333

    Podniecający i rozczulający był ten rozdział! I uczucia, i seks <333 No full wypas! Warto było tyle czekać, warto!! <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

  16. Katka pisze:

    Agata, no nie dogodzisz kurcze człowiekowi XD To był kluczowy moment dla Rynny, nie dało się, a wręcz nieprzyzwoite by było wpychanie tu kogoś jeszcze XD

    Matsuyuki, haha, to miło nam bardzo, że było „hot”, taki był zamysł :D

    Shin, taaaaak, brawo za spostrzegawczość! Rzeczywiście Ryan wspomniał coś takiego i nie wiem, czy Was zaskoczymy, czy nie, ale już wtedy wiedziałyśmy, że Ryan tego spróbuje XD To trochę jak jakaś sytuacja, gdzie Jason gadał o Alexie, nie znając jeszcze Alexa w jakiś specyficzny sposób, który bawi dopiero, kiedy zna się dalszy ciąg. Kurcze, teraz nie mogę sobie przypomnieć, co to dokładnie było. Ale tak, to taka trochę ironia dla Ryana XD A komentarzyk bardzo ładny, możesz się częściej na takie pokuszać XD

    Seiridis, hahah, widzę, że Ciebie też ukontentowało, że tak powiem XD Bardzo fajnie, że podobała Ci się zarówno sfera fizyczna (która tutaj była na jakimś nowym levelu, którego jeszcze nie próbowali), jak i psychiczna, bo przecież powinni się rozwijać nie tylko w pomysłach na seks, ale i zbliżać się przy tym do siebie. Seks wiadomo, musi być fizycznie przyjemny, ale jest to (na pewno w dużej mierze dla Ryana) bardzo istotny element w budowani więzi. „I jak tylko pomyślę, że Ryan, taki zmęczony, wciąż posuwany przez Lenny’ego gadał przez telefon… Mwah :D” – haha, taaa, to takie niegrzeczne XD Dzięki za miły komentarz! :)

    Ive, mam nadzieję, że to miało pozytywny wydźwięk XD

  17. Seiridis pisze:

    WOWOWOWOWOWOWOWOWOWOWOW!
    To było gorące, serio… Nie spodziewałam się, że Ryan ma aż takie ciągoty do bycia… pełnym. xD Dobrze, jak dla mnie nawet fantastycznie xp
    Te jego reakcje w ogóle były takie szczere i żywiołowe, wow. I Lenny powiedział, że go kocha, aż mi się oczy trochę zaszkliły.
    I ta scena, kiedy Ryan był już taki zmęczony i po prostu leżał i się dawał… Taka w tym jakaś uległość była, taka fajna. W ogóle Ryan przeszedł w tym rozdziale samego siebie.
    Lenny też pod każdym aspektem, ale chyba najbardziej emocjonalnie. Uch, naprawdę podobał mi się ten rozdział… I jak tylko pomyślę, że Ryan, taki zmęczony, wciąż posuwany przez Lenny’ego gadał przez telefon… Mwah :D
    Kurde no, naprawdę mocne to było, co mam więcej powiedzieć :D I od strony uczuć i od strony fizycznej, bardzo ładnie, płynnie zgrane. Jedyne co to chciałabym wiedzieć jak dokładnie Ryan sformułował tą swoją prośbę. :D

    „Człowiek boi się niebezpieczeństwa, ale jednak chce poczuć te nieziemskie doznania, euforię i wszystkie inne emocje, które towarzyszą czemuś, co doznaje po raz pierwszy w życiu.” Jakoś tak do mnie to zdanie przemówiło, gratsy. xD

  18. shin97 pisze:

    Haha xd a pamietam z bonusu o Charliem i Ryanie jak Charlie mowil ze lubi czuc w sobie sperme a Ryan z sarkazmem odpowiedzial „taa i jeszcze koreczek i jej z siebie nie wypuszczac” czy jakos tak xd szkoda ze Ryan sobie o tym nie przypomnial moglby chociaz w myslach przeprosic Charliego poniewaz okazalo sie ze to Ryan bardziej lubi sperme w sobie niz Charlie xd :D Super rozdzial a choc myslalam ze Ryan wymysli cos ostrzejszego i ze bedzie chociaz wiazanie bo na knebel Lenny by sie nie zgodzil ;P Pierwszy raz napisalam taki dlugi komentarz xD

  19. Matsuyuki pisze:

    Jednym słowem, cytując ukochaną gadułe – TAK!
    Dziewczyny, co tu dużo mówić, to był boski, gorący i najbardziej seksowny rozdział ever :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s