Fire Dragon Tattoo Studio – 180 – Zarezerwowane „za dobrze”

Postarał się zadbać o to, żeby garnitur dobrze na nim leżał. Miał wyglądać perfekcyjnie, bo w przeciwnym razie wzbudziłby politowanie, a nie zazdrość. A jako że był wysoki i chudy, musiał poprosić o uszycie na wymiar, ponieważ z dostępnych w sklepie kompletów nie było niczego, co dobrze na nim leżało. W końcu zdecydował się na grafitowy garnitur, z wąskimi mankietami, dwoma guzikami w marynarce i maleńką kieszonką. Do tego biała koszula, krawat w białe kropeczki i odpowiednie buty.
Zapinał wszystko, stojąc przed lustrem w sypialni. Wiedział, że Alex miał niebawem wrócić, dlatego specjalnie wybrał ten moment. I jakkolwiek uważał całą tę szopkę za trochę niedorzeczną, tak był ciekaw, jak Alex zareaguje. Było to w końcu niecodzienne, bo kochanek dotychczas nie widział go w takim stroju. Ale Jason postanowił pójść za radą Lenny’ego i zrobić dla kogoś innego coś, na czym zależało jego kochankowi. Miał tylko nadzieję, że żadnego Armagedonu z tego nie będzie. I musiał przyznać przed sobą, że czuł się głupio, zapinając i rozpinając marynarkę, kiedy wyczekiwał chwili pojawienia się swojego kochanka.
W końcu, zgodnie z przewidywaniami, Jason usłyszał dźwięk otwieranych drzwi.
— Jason, już jestem! — to niewątpliwie był głos Alexa.
Odetchnął, spojrzał na siebie jeszcze raz i ponownie rozwiązał krawat. A wychodząc z sypialni do salonu, znowu zaczął go zawiązywać, jakby właśnie robił to z pośpiechem.
— Hej. Nie zdążyłem zrobić kolacji. Zorganizujesz sobie coś? — rzucił na powitanie, patrząc na Alexa i majstrując przy swojej szyi. Dodatkowo zadbał o to, żeby jego irokez idealnie stał oraz dokładnie się ogolił. Wyglądał bardzo elegancko, ale z dozą drapieżności wywołanej przez tatuaże i kolczyki.
Alex najpierw mruknął na zgodę, zdejmując swoją marynarkę, ale kiedy jego spojrzenie spoczęło na kochanku, zamarł, patrząc na niego w jawnym, jak na siebie, szoku.
— Rozumiem, że wychodzisz, lecz na usta ciśnie mi się pytanie, dokąd? — spytał, odkładając marynarkę na bok, a nie jak zwykle, na wieszak. Zbliżył się do kochanka z czujnością w oczach.
— Małe spotkanie. Pomyślałem, że dawno nie widziałem się z Emmą. Ma jeszcze zaprosić kilku znajomych, będzie też brat Em, jakiś Brad, którego nie znam, to dobrze się ładnie zaprezentować, nie? Spotkanie se wymyślili w jakiejś odjechanej knajpie. — Na koniec wypowiedzi Jason wywrócił oczami i ściągnął krawat bliżej szyi. — Okej? — dopytał, rozkładając ręce.
Alex dyskretnie przełknął ślinę. Jason nigdy wcześniej się tak nie ubrał, na żadną kolację, którą mieli razem. Nawet w jakiejś „odjechanej” knajpie.
— To nowy garnitur, prawda? — spytał, zamiast odpowiedzieć. Wiedział, co Jason miał w szafie, więc był pewien, że ubranie było nowe. I dobrze dobrane.
— Ta… Miałeś rację, że jeśli byśmy jakiś kupowali, to na miarę — wyjaśnił Jason, stojąc przed nim wciąż o krok, żeby Alex widział całą jego postać. Niby nie był fanem garniturów, ale w oczach Alexa musiał dobrze wyglądać. A do tego widział to… „coś”, czego chyba wcześniej nie miał szansy uświadczyć.
— Myślałem, że będziesz chciał w tym mojej pomocy. I że nie lubisz garniturów — głos Greya był chłodny i stonowany. Nie odnosił się jednak bezpośrednio do tematu ich rozmowy.
— Byłeś w pracy, nie chciałem ci zawracać głowy. Pomogli mi w sklepie. Ale dobra, zaraz będę musiał wychodzić. Kupiłem też buty, bo nie miałem żadnych, które pasowały — dodał Jason i ruszył do kuchni, chcąc napić się kawy przed wyjściem. — Chcesz kawę?

— Nie, dziękuję — odparł Alex nadal z całkowitym opanowaniem, ale już większym napięciem. Ruszył za kochankiem. — I postanowiłeś kupić samemu garnitur, buty i tak się wyszykować, aby spotkać się ze znajomymi na kolacji?
— Czemu nie? Mówiłem, poznam brata Emmy, dawno się nie widziałem z kumpelą. To trochę specjalny wieczór, więc chyba warto — odpowiedział Jason spokojnym głosem, podążając do ekspresu. W duchu cały czas czujnie słuchał tonu kochanka, ciekaw, jak ten zareaguje na każde jego słowo. Dobrze wiedział, że nawet z Alexem nigdy nigdzie nie wyszedł tak ubrany.
— Specjalny wieczór? Na tyle specjalny, że kupiłeś na niego garnitur, buty i wszystko to na rozmiar? I mówisz mi o wyjściu na niego tuż przed? — Alex wciąż zachowywał twarz, chociaż czuł coraz większe poirytowanie. Co lepszego jest w wyjściu ze znajomymi niż ze mną do ekskluzywnej restauracji? I czemu dla nich i dla Brada, którego nie znał, ubrał się tak, jak już wielokrotnie sam go namawiałem?
Jason obejrzał się na niego i wychwycił zmianę jego nastroju. Chciał więc to pociągnąć, bo był tym zaintrygowany i… może Alex wreszcie bardziej otwarcie okaże swoje uczucia czy… Sam nie wiedział. Chciał zobaczyć, że jego kochanek pragnął pielęgnować to, co było między nimi, dbać o to, by nie było wokół nich żadnych innych zagrożeń, żeby się o niego postarał.
— Wybacz. Ale to źle, że się tak ubrałem? Jednak nie pasują mi garniaki? — zapytał z krzywym uśmiechem i włączył ekspres, nim odwrócił się przodem do kochanka.
Ten z dłońmi w kieszeniach garniturowych spodni patrzył na niego podejrzliwie.
— Pasują ci. Interesuje mnie jednak, dlaczego wcześniej nie dałeś się na niego namówić. Moje zdanie jest na tyle nieistotne, a może to moja osoba wyczerpała już limit tego, co możesz dla mnie zrobić?
Jason ściągnął brwi i w pierwszej chwili chciał zaprzeczyć. Oczywiście, że dla Alexa zrobiłby wiele. Wszystko wręcz. Ale jeśli chciał coś teraz z tego mieć, musiał to pociągnąć.
— Serio? Oburzasz się o to, że ubrałem się w garniak na spotkanie ze znajomymi? Wiesz, też są dla mnie jakoś ważni — odpowiedział zlewczo i podstawił filiżankę pod ekspres.
Alex oblizał usta, dyskretnie biorąc przy tym głębszy oddech. Czuł się coraz mniej pewnie, a do tego wzbierała w nim złość, że to się dzieje.
— Dobrze więc, wybacz. Miłej kolacji — odparł oschle, wychodząc z kuchni. Poniżej jego kultury osobistej było robienie afery o garnitur, nawet jeśli obaj wiedzieli, jak dla niego ważne było, aby Jason kiedyś z nim wyszedł tak ubrany. A on ot tak wybierał się, sam, na spotkanie ze znajomymi.
Jason psyknął między wargami i zostawiwszy ekspres w spokoju, podążył za kochankiem.
— Alex, czemu mówisz to tak, jakbyś miał o to do mnie pretensje? Zawsze chciałeś, żebym się tak ubrał.
Grey zawahał się, ale w końcu zatrzymał i odwrócił do kochanka.
— Może dlatego, że chciałem, abyś ubrał się tak dla mnie? Zastanowiłeś się nad tym chociaż przez chwilę? A może faktycznie się nad tym zastanowiłeś i jest to rodzaj jakiegoś przytyku za coś, czego niestety nie pamiętam.
Jason napiął się pod wpływem jego spojrzenia i aż go ścisnęło, żeby mu powiedzieć, o co chodziło. A w duchu równocześnie było mu jakoś dziwnie milej widzieć, że Alex wreszcie się przejął. Że coś okazał.
— To żaden przytyk. Chcę dobrze przed kolesiem wyglądać — mruknął, mierząc się z nim spojrzeniami.
— W takim razie gratuluję, bo wyglądasz bardzo dobrze. Lepiej niż kiedykolwiek do tej pory, kiedy ja ciebie zapraszałem na kolację — wycedził Alex i jeszcze sięgnął do szyi mężczyzny, aby poprawić mu krawat. Był przy tym zimny, tak jak przy obcych osobach. Nie okazywał złości, rozżalenia czy zazdrości, ale nie okazywał żadnych uczuć.
Jason skrzywił się nieprzyjemnie po jego słowach i ignorując fakt, że mógł pomiąć marynarkę, pochylił się do kochanka i objął go mocno. Przy tym przytknął twarz do jego szyi i powoli wciągnął jego zapach.
Alex nie zareagował na to jakoś szczególnie. Stał, pozwalając się obejmować. Było mu… dziwnie. I jak nie lubił tego słowa, będącego tak mało konkretnym, tak nieprecyzyjnym i zwykłym, tak nie przychodziło mu do głowy nic innego.
— Brakuje mi tego… Twojego starania się o mnie — usłyszał po chwili głos kochanka, który wciąż stał przy nim, a teraz dodatkowo powoli przesuwał dłonią po jego plecach. Jakby uspokajał go, że wciąż jest dla niego najważniejszy i nie musi się martwić o ten głupi garnitur.
Alex ściągnął brwi.
— Nie staram się o ciebie? Tak to odczuwasz? — spytał już ze słyszalnym niepokojem w głosie.
— Kocham cię, Alex. I to wszystko, co mamy. Ale życie nie jest różowe, coś się może spierdolić i… brakuje mi poczucia, że pilnujesz, żeby było tak, jak jest, żeby było lepiej… — Jason skrzywił się przez swoje własne słowa. Nie umiał się otwierać, nie umiał nawet dobrze ująć tego, o co mu chodziło. Odsunął w końcu głowę i spojrzał po sobie. — Sorry.
Alex także popatrzył na kochanka. Naprawdę dobrze wyglądał w garniturze. I powiedział coś, czego nigdy by się po sobie nie spodziewał.
— Rozbierz się z niego. Nie puszczę cię tak ubranym na kolację z kimś innym niż ze mną.
Jason zamrugał i chwilę analizował, czy aby się nie przesłyszał.
— Serio…?
— Tak, „serio”. Nie na pierwszą bynajmniej. Potem będziesz mógł go nosić, ile chcesz, ale już, rozbieraj się — pospieszył go Alex z chłodną powagą i zaczął mu rozpinać guziki od marynarki. Trochę się sobie dziwił, ale… tyle czasu namawiał go na ten garnitur. Chciał go z nim kupić, a Jason nie tylko zrobił to bez niego, ale jeszcze komuś miał się w nim pokazać.
Tatuażysta wciąż patrzył na niego z zaskoczeniem, lecz nie opierał się. Nawet na koniec pomógł Alexowi i odłożył marynarkę, nim zaczął zdejmować krawat i całą resztę.
— Tak na serio wcale mi się nie spieszy, bo spotkanie z Em jest za dwie godziny u niej…
— A potem gdzie idziecie na tę kolacje? — zapytał Alex, nie zaprzestając na marynarce. Rozpinał kolejne małe guziki koszuli. Dobrze wyprasowanej, nowej i z dobrego materiału. Czuł to pod palcami i pod wargami, kiedy pocałował klatkę piersiową kochanka.
Jason zmrużył powieki i odrzucił na bok krawat.
— Nigdzie… Wszystko będzie u niej. Pewnie zamawiane żarcie. Nie umie gotować — wyjaśnił, popatrując na kochanka i poddając się jego delikatnym gestom. A do tego ułatwiał mu rozbieranie. Zresztą, nie zamierzał się spierać, nie lubił eleganckich ciuchów. Na sobie oczywiście.
Alex uniósł spojrzenie na twarz kochanka, nadal z ustami i nosem tuż przy jego ciele.
— A jednak, był to zabieg, aby coś na mnie wymóc — wyszeptał z trudnym do jednoznacznej oceny podejściem do tej sprawy. Szczególnie kiedy już wiedział, że Jason nigdzie nie pokaże się w tym garniturze.
Tatuażysta prychnął gorzko pod nosem.
— Średnio wypaliło, nie? Może gdybym to dłużej pociągnął… — Uśmiechnął się bokiem ust. Bo jak rzeczywiście milej mu się zrobiło, gdy Alex okazał swoje niezadowolenie, to chyba nic więcej nie uzyskał. Wręcz trochę go bolało, że zaniepokoił kochanka.
— I do jakiego momentu chciałeś to ciągnąć? — spytał Alex podejrzliwie, zdejmując mu z ramion koszulę i całując w twardy sutek.
Przez ciało tatuażysty przeszedł elektryzujący dreszcz, gdy miękkie wargi zetknęły się z jego skórą.
— Nawet nie wiem… Aż pokażesz, że jesteś zazdrosny? Aż poczujesz się zagrożony? — odmruknął i odrzucił koszulę.
— Cały czas czuję, że jestem zagrożony — odpowiedział Alex od razu i nadal całując kolejne tatuaże, zaczął rozpinać spodnie Jasona. Był przy tym jak zawsze dość chłodny. Musiał się jeszcze ogrzać podnieceniem.
— Cały czas? — Jason spojrzał na niego czujniej, choć to spojrzenie było coraz bardziej przesłonięte skupieniem się jedynie na tym, co jego kochanek mu robił.
— Tak… bo wiem, jak dobrym jesteś partnerem. I jakie — pocałował go w klatkę piersiową po lewej stronie — masz dobre serce. A sam wymagam zainteresowania, poświęceń, mam wiele dziwactw, dlatego… — mówiąc to, rozpiął kochankowi suwak eleganckich spodni i rozchylił je trochę, od razu zauważając bieliznę. — Jason, kupiłeś buty. Dlaczego, nie zainwestowałeś tych dodatkowych kilku dolarów w lepszą bieliznę? — spytał, wytrącony z rytmu swoim odkryciem.
Jason skrzywił się i sam zerknął na bokserki.
— Bo jej nie widać spod garnituru?
— To jak twierdzenie, że nieważne, jaki silnik ma samochód, bo jego też nie widać spod karoserii — skarcił go Alex, po czym bez pardonu ściągnął z kochanka i spodnie, i bieliznę. Przy okazji upewnił się, jakie ten założył skarpetki. Złe. Ale tego już nie skomentował, żeby go nie kopać.
W końcu „ubrany” tylko w swoje tatuaże Jason stanął obok niego, odsunął kupione ciuchy i wyciągnąwszy dłoń, dotknął szyi i policzka Alexa.
— Po prostu powiedz, że byłeś trochę zazdrosny — rzucił z lekkim uśmieszkiem.
Grey, który właśnie się odsunął i zaczął składać spodnie, spojrzał na kochanka chłodnym wzrokiem.
— Oczywiście, że byłem. Nadal jestem. Nie wiem, kim jest ten cały Brad, czemu to on zasłużył na to, żebyś z jego powodu kupił sobie garnitur, nawet jeśli całe to przedstawienie miało na celu wywołanie u mnie zazdrości. Jednak, Jason, jak mówiłem, jesteś dużo lepszym partnerem niż ja. Musisz więc o tym pamiętać, aby wiedzieć, że cokolwiek czuję, to nie pokażę tego tak otwarcie jak Charlie, który jest chorobliwie zazdrosny o sekretarkę Richarda. Mimo że nie ma ku temu żadnych powodów.
Mężczyzna wywrócił oczami i w końcu usiadł na podłokietniku kanapy.
— Weź, wcale nie jestem dużo lepszym partnerem niż ty. To pierdolenie. Tak jakbyś powiedział, że Mike jest lepszym człowiekiem niż Ryan. To jest, kurwa, względne.
— Mimo wszystko jednak, pod względem kontaktów międzyludzkich, radzisz sobie lepiej. Ode mnie potrzebujesz wyciągać informacje o tym, co do ciebie czuję w taki sposób — odparł Alex, składając garnitur Jasona i co raz zerkając na jego nagie ciało. Taki podobał mu się chyba jeszcze bardziej.
— To wcale nie określa mnie jako lepszego partnera — zaoponował tatuażysta, którego irytowało takie podejście. Wcale nie uważał się za kogoś lepszego i nie chciał, żeby jego facet w ten sposób na niego patrzył. — Cholera, Alex, nie chcę twojej wdzięczności, nie o to w tym wszystkim chodziło.
— Wdzięczności? A nie chodziło o zazdrość? Okazanie zaangażowania, czy przejęcie się tym, że idziesz tak odstawiony na spotkanie z jakimś mężczyzną? — spytał Alex, na moment zarówno zaprzestając swojego zajęcia dla rąk, jak i ściągając brwi.
— No właśnie. Chodziło o trochę zazdrości, trochę… nie wiem, zawalczenia o mnie? A ty mi mówisz, że jestem od ciebie lepszy — fuknął Jason cicho, odpowiadając równie skupionym spojrzeniem. Jednak przez to, że był nagi, a Alex w swoich eleganckich ciuchach, jego wzrok wypadał mniej groźnie.
— Wywnioskowałem to po tym, że ja nie potrzebuję bycia dodatkowo zapewnianym o twoim zaangażowaniu. Dostatecznie często to czuję, a co za tym idzie, musisz mi to dostatecznie często zapewniać. I jeśli nie chcesz porównań „lepszy-gorszy”, to mogę pomyśleć nad innymi słowami określającymi to samo. — Alex wygłosił wszystko prawie na jednym wydechu, po czym odetchnął ciężko i podszedł do kochanka. Chwycił go po bokach twarzy i wdzięczny, że tatuażysta siedział, pocałował go w usta. — Przepraszam, że tego wszystkiego, czego pragniesz, nie odczuwasz z mojej strony. A czuję, że jestem ci to winien.
Jason rozłożył nogi i przyciągnął bliżej Alexa.
— Nie wiem, czy powinieneś przepraszać. Trochę mi tego trzeba, ale nie chcę cię zmieniać na siłę. I tak, kurwa, wiele się zmieniłeś.
— Ale bardziej bądź mniej świadomie czujesz potrzebę, żebym zmienił się jeszcze trochę — odparł Alex z cieniem uśmiechu i objął kochanka za szyję. Nie chciał go ranić, zależało mu na nim i naprawdę chciał, żeby był z niego zadowolony. A był świadom, jak wiele miał wad.
Jason cmoknął go w środek klatki piersiowej, w duchu uważając, że to, co powiedział Alex, stawiało jego samego w złym świetle. Dlaczego tak mi zależało na tych wszystkich zmianach? Było dobrze i bez nich. Cholera…
— Taa… I jak tak mówisz, wcale nie wydaje mi się, żebym był tym lepszym partnerem — mruknął. — Gdzie chcesz się wybrać ze mną w tym sztywniackim garniturku?
Alex lekko się uśmiechnął, nieznacznie opierając się na kochanku.
— Gdzie będziesz chciał. Swego czasu myślałem o jakiejś restauracji, ale wiem, że nie czujesz się w takich miejscach dobrze, więc nie chcę naciskać. Garnitur też może poczekać do ślubu Mike’a.
Jason mruknął na potwierdzenie i wciągnął jego zapach.
— Spoko. Ale może coś wymyślę do tego czasu — stwierdził i ukąsił kochanka w szyję. — Myślę o twoich pośladkach — dodał niższym głosem.
— To faktycznie przy takim nastawieniu trudno jest myśleć o garniturze — odparł Alex z pozorną powagą. Jak temat rozmowy tak się zmienił?
Jason zaśmiał się krótko i przesunął dłonie na tyłek Alexa.
— Nie, właśnie przez ten garniak pomyślałem o twojej dupci. Ty na pewno masz odpowiednią bieliznę, co? — zamruczał i delikatnie ścisnął to, co miał pod palcami.
— Jak zawsze, Jason. Odpowiednia bielizna to podstawa, chociaż i tak na co dzień noszę inną niż na specjalne wyjścia — wyjaśnił kochankowi, nie odsuwając się od jego dłoni. — I chcesz już na dziś zostać tylko w temacie mojego ciała, czy będziesz chciał jeszcze rozmawiać o tym, czego ci brakuje?
Starszy mężczyzna westchnął i przesunął dłonie wyżej, na talię kochanka. Spojrzenie również uniósł na jego przystojną twarz, od której trudno było odwrócić wzrok. Niby tak podobna do Rusha, a jednak bardziej pociągająca. Trochę węższe powieki, bardziej kształtne usta i zdecydowanie lepsza fryzura.
— Nie chcę wyjść na egoistę, który próbuje dostosować partnera do siebie. I to nie tak, że brakuje mi czegoś na tyle, że mnie to wkurwia czy dołuje. Nie wiem, Alex… Nie chcę, żebyś czuł, że musisz jakoś hamować przede mną emocje i uczucia… — Psyknął na koniec. — Nie jesteś już wśród ojca, matki, czy ludzi, którzy o tobie nie wiedzą.
Młodszy mężczyzna odetchnął głęboko, po czym przycisnął głowę kochanka do swojej klatki piersiowej. Objął go za ramiona i głowę, przytulając tak. Chociaż raz był trochę wyżej.
— Nie hamuję ich dlatego, że się wstydzę czy boję. Jesteśmy tu sami, a nawet w gronie przyjaciół nie czuję się tak skrępowany, jednak… Jason, ja nie jestem z natury wylewnym człowiekiem. Nie bez powodu nazywacie mnie królową śniegu.
Jason mruknął coś na potwierdzenie, po czym nagle uśmiechnął się do siebie z rozbawieniem.
— Zwykle to z Lennym mam więcej wspólnego, jeśli chodzi o „problemy” ze swoimi facetami, ale teraz chyba Ryan by mnie bardziej zrozumiał co do tej wylewności — rzucił, samemu obejmując kochanka i głaszcząc go po plecach.
— Możliwe. — Alex przyznał mu rację, nie puszczając go. — Ale… Jason, mów mi, jeśli czegoś potrzebujesz, czy nie jesteś czegoś pewien. Z nikim wcześniej nie łączyło mnie nic takiego jak z tobą, więc też nie miałem gdzie się tego nauczyć.
Jason podarował sobie mówienie, że on też nie bywał w związkach. Zamiast tego odwrócił wreszcie głowę, by spojrzeć na kochanka trochę z dołu.
— Spoko. A na razie przypomnij sobie, jak uczyłem cię całować i pokaż, jakie zrobiłeś postępy.
Grey pokręcił głową z rozbawieniem i pochylił się do kochanka, łapiąc go po bokach twarzy. Pocałował go bez strachu i zawahania, ale z pasją i czułością. Smakował jego wargi, stykając się z kochankiem językiem i drażniąc końcem swojego wnętrze ust Jasona. Ten odpowiedział na pocałunek chętnie, z niskim pomrukiem, a jego dłonie znowu zsunęły się na pośladki Alexa. Kształtne, seksowne, apetyczne…
— Mm… — mruknął i odrobinę odsunął się od ust kochanka. — I uśmiechaj się do mnie częściej — rzucił sam z lekkim uśmieszkiem, bo wyraz twarzy Alexa sprzed chwili był bardzo, bardzo miłym widokiem.
Mężczyzna prychnął cicho i faktycznie uśmiechnął się kącikiem ust.
— Dla ciebie, mogę się postarać.
— No… To chyba nie jest takie trudne, nie? — mruknął Jason i skubnął te jego smakowite usta. A potem wysunął koszulę kochanka ze spodni i położył dłonie na jego nagich plecach.
— Powiedz Ryanowi, żeby był cicho. Niby żaden wysiłek — odparł Alex z błyskiem w oku i zadziornym uśmiechem, a Jason zaśmiał się jak wrona.
— Dobra, to było celne — odparł z rozbawieniem i wsunął palce jednej dłoni za pasek spodni swojego seksownego, poważnego faceta.
Ten nic nie powiedział, bo wiedział, że wygrał. Teraz czekał tylko na rozwój wydarzeń. Jason zresztą nie był bierny i Alexowi długo nie zajęło domyślenie się, że nie chce zakończyć na krótkich pieszczotach. Jego szczupłe palce przemykały po nagiej skórze pod ubraniem, jakby wręcz miał do czynienia z delikatnym, porcelanowym naczynkiem, a nie mężczyzną z krwi i kości. Jakby go badał, poznawał… Trochę tak, jakby byli na początku.
Jego dłonie powoli przesunęły się na przód spodni i zaczynały je rozpinać, a Jason całował odsłonięty skrawek szyi Alexa. Ten pozwalał na to, a nawet odchylał głowę trochę na bok, żeby im obu było wygodniej.
— To… na którą jesteś umówiony? — spytał, odruchowo masując ramiona tatuażysty.
— Ósmą wieczór — odpowiedział Jason, obsuwając mu spodnie w dół, a następnie powoli potarł wypukłość w bieliźnie przez materiał. — Moja królowa…
Alex uśmiechnął się kolejny raz tego późnego popołudnia.
— I sam mnie tak nazywasz, mimo że pragniesz, abym się roztopił — stwierdził i odetchnął ciężej, czując dreszcz przyjemności wspinający mu się po kręgosłupie.
— Bo zaraz będziesz roztopioną królową — odpowiedział Jason i złapał jego usta w pocałunku, a dłoń z przodu krocza przesunął pomiędzy nogi Alexa, aż mocno potarł palcami po bieliźnie w miejscu rowka. Tam i z powrotem.
Młodszy mężczyzna zadrżał i ścisnął ramiona kochanka. Czuł, jak faktycznie topniał.
— Rozbierz mnie — zażądał i zerknął na zegar. Mieli jeszcze sporo czasu, ale dodał: — I pilnuj czasu. Wiesz, że nie pochwalam spóźnień.
— Spoko — odpowiedział Jason zlewczo, bo teraz w głowie nie miał spotkania z Emmą, a tylko swojego kochanka. Całego, z rumieńcami, których nie mógł się doczekać, z drżącym tyłeczkiem, który zamierzał rozpalić i z zaczerwienionymi, jęczącymi wargami, które zawsze wprawiały go w niemożliwe podniecenie.
Zostawiwszy na chwilę dolne partie, zajął się pozbyciem się z Alexa krawatu oraz koszuli. Kiedy już ujrzał jego nagą klatkę piersiową, miał wrażenie, że nigdy nie będzie miał dość oglądania Alexa. Taki harmonijny, gładki, jasny…
Cmoknął oba sutki, trącił je kolczykami w języku i dopiero obsunął kochankowi bieliznę, a ten westchnął ciężko, jakby starał się uspokoić po biegu albo przed wyjątkowo stresującą sytuacją.
— Jason… — wydusił, chcąc, żeby ten na niego spojrzał.
Ten najpierw położył dłonie na jego bokach i przesunął nimi powoli w dół, aż do pośladków, badając ciało pod palcami. Podziwiał je.
— Hm? — mruknął i spojrzał na twarz kochanka.
Alex pochylił się i pocałował usta mężczyzny. Smakowały mu. Chciał ich więcej i więcej.
— Nie oddam cię nikomu — wyszeptał w nie, kiedy już się nieznacznie odsunął. Może nie było to całkiem w jego stylu, ale miało coś w sobie, więc mógł zagrać w tę nutę.
Jason odpowiedział intensywnym spojrzeniem. Podobały mu się te słowa.
Nagle wstał i pocałował Alexa bardzo namiętnie, trzymając go przy tym za bok twarzy. Potrzebował go teraz bardziej niż zwykle.
Pocałunek nie trwał długo, bo zaraz po tym Jason odwrócił Alexa tak, by ten mógł oprzeć się o oparcie fotela, a sam stanął za jego plecami.
— I jak się z tym czujesz? Że masz smoka na uwięzi? — zamruczał mu do ucha z lekkim uśmieszkiem, skubnął je, a potem ścisnął pośladek.
— Na złotym postronku? — spytał Alex, oddychając coraz głośniej i głębiej. Pragnął tego, żeby Jason się nim zajął. Nie kimś, do kogo imienia nawet nie miał ochoty przywiązywać wagi.
— Taa… Choć nie wiem, czy złotym, a nie lodowym — odpowiedział Jason i uklęknął za nim na jedno kolano.
Obejrzał całą postać kochanka, a w szczególności jędrne pośladki. Były piękne. Kiedy ostatnio pojechał z Alexem do Regenta i oglądał mężczyznę w spodniach do jazdy konnej, wydawało mu się, że właśnie tak wygląda najbardziej seksownie. Z widocznym kształtem pośladków, ale tajemniczo zakrytymi przez materiał, kusząco i w pewien sposób niedostępnie. Ale nie… ta dupcia była najpiękniejsza bez niczego. Bez eleganckich ubrań, bez żadnego okrycia. Gładka, krągła i cudowna w dotyku. I właśnie na niej teraz się skupił. Położył dłonie na pośladkach, delikatnie je pomasował, a następnie zbliżywszy twarz, przesunął samym końcem języka po rowku.
Alex w odpowiedzi na to jęknął głośno i wysoko, nawet jak na siebie.
— Och tak… Z pewnością cię nikomu nie oddam — wydyszał. Było mu przyjemnie, trochę krępująco, ale przede wszystkim bardzo gorąco. Czuł, jak krew napływała mu do twarzy, tworząc na niej czerwone wypieki.
Jason uśmiechnął się do siebie. Kto mu lepiej zrobi dobrze jak nie ja? Zamierzał mu to udowodnić, nawet jeśli robił to dotychczas wiele razy. Ale przecież nie zaszkodziło pokazać mu to ponownie. Najpierw więc rozchylił pośladki na boki, żeby ujrzeć pomarszczony, wąziutki otworek, a następnie pocałować go i polizać. I tak kilka razy, z dużym wyczuciem i bardzo przyjemnie.
W miarę pieszczenia kochanka widział i czuł, jak uginały mu się kolana. Jego jądra też się podciągnęły, a penis stanął do pełnego wzwodu. Alex definitywnie lubił analne pieszczoty.
— Jason… — wydyszał, mrucząc z przyjemnością na te doznania. Uwielbiał, jak kochanek się nim zajmował. Było mu wtedy dobrze, idealnie. Nie czuł, że robi coś złego, że zachowuje się niestosownie.
— Co tam? Uwielbiasz to, prawda? — zamruczał Jason w jego pośladek i lekko go ukąsił, nim powoli pomasował palcem wejście.
Delikatna palcówka w tak mocno nawilżonej śliną dupci powinna być przyjemna. Może i chciał zrobić to powoli i ostrożnie, tak jakby na nowo poznawał ciało Alexa, ale… już wiedział, jak się nim zająć, by było mu dobrze. To już nie było poruszanie się po omacku. Ciało Alexandra Greya była mu znajome jak jego własne. Niczym własne mieszkanie, w którym szukając czegoś bardzo dawno niewidzianego, czegoś małego i ukrytego, wiedziało się, do którego pokoju pójść, którą szufladę otworzyć, aby to znaleźć. Tak samo on wiedział, gdzie są wszystkie czułe punkty kochanka. I jak mieszkanie zamierzali wymienić na nowe, tak Alexa nie zamierzał oddawać nigdy. Nie tylko on miał go na złotej smyczy, ale i Jason uwięził już w swoich smoczych sidłach tego rozpalonego Anglika.
— Tak, och… — Alex jęknął głośniej, zaciskając oczy. — Uwielbiam, kiedy to robisz — wydyszał, gryząc swoją dolną wargę, aż zarumieniła się bardziej niż górna. — Ale… nie myłem się, nie przesadzaj — poprosił go, nadal psychicznie czując potrzebę bycia dokładnie wypucowanym, aby robić tak intymne rzeczy.
— Nie myłeś się? W sensie „nie myłem się przez ostatnie pół godziny” czy serio nie wziąłeś dzisiaj już dwóch pryszniców? — zakpił Jason, bo wiedział, że Alex potrafił w ciągu dnia łazienkę odwiedzić w celu umycia się kilka razy. Uderzało go to głównie poprzez rachunki za wodę. Chociaż i tak nie płacił za nie więcej niż przed sprowadzaniem się kochanka, bo ten dokładał się całkiem dużo do kosztów życia. Poza tym wiedział, że mężczyzna nosił ze sobą specjalne, nawilżone chusteczki i używał ich w zastraszających ilościach.
— Myłem się… rano. Teraz… chciałem, ale mnie zaskoczyłeś tym wyjściem — wyjaśnił Alex na wydechu, czerwieniejąc przez temat ich rozmowy jeszcze bardziej.
Jason uśmiechnął się i znowu ugryzł jego pośladek. Uwielbiał takiego Alexa.
Uniósł się, masując jego tyłek, żeby przypadkiem o nim nie zapomniał, po czym pocałował kochanka w kark.
— Chcesz się kochać pod prysznicem? — zamruczał mu do ucha.
— Taaak… — odpowiedział Grey od razu, unosząc się w górę, żeby poczuć na plecach klatkę piersiową kochanka. Chciał być bliżej, poczuć go, umyć się i… nie spocić. A to wszystko oferował Jason w połączeniu z prysznicem.
— To chodź tu, słodziaku. — Jason odwrócił go do siebie przodem, pocałował w policzek i pociągnął za rękę.
Obejrzał się na niego po drodze i uśmiechnął. Obaj mieli wzwody, obaj się pragnęli, a do tego Anglik był już zaczerwieniony. Wydawał się bez tych swoich eleganckich ubrań i poważnego wyrazu twarzy wyjątkowo… niewinny. Poddawał mu się w intymnych sytuacjach, mięknął i czasami wyglądał jak chłopiec podczas swojego pierwszego razu. A może to teraz taki wydawał się Jasonowi. Zresztą, nie o tym Jason teraz chciał myśleć, a o tym, żeby było im doskonale i żeby Alex utwierdził się po tej wcześniejszej rozmowie w przekonaniu, że musi być właśnie z Jasonem, pielęgnować to, co jest między nimi i przede wszystkim, że nikt nie zaspokoi go tak jak on.
Weszli do łazienki, a Alex pierwszy skierował się do kabiny. Szybko nastawił odpowiednią temperaturę natrysku i jeszcze zdążył odgarnąć do tyłu zmoczone już od wody z deszczownicy włosy, nim Jason do niego dołączył i objął go w pasie. Alex uśmiechnął się w jego usta, przyklejając się do ciała kochanka. Lubił tak się kochać. I już wiedział, że chciał wielki prysznic w nowym mieszkaniu. Żeby tam też mogli się sobą cieszyć.
— Aż żałuję, że wychodzisz. Tym bardziej, że nie mam żadnej pracy — wyszeptał, jednak na tyle głośno, by woda go nie zagłuszała.
Jason jęknął z żalem.
— Kurwa, mogłem się umówić na inny dzień… Ale możesz na mnie czekać, będzie drugi raz, jak wrócę — zasugerował, miętosząc pośladki kochanka.
— Nie będę musiał się ubierać? — spytał Alex zalotnie, obejmując kochanka za szyję i opierając się o chłodną ścianę. Od razu uniósł nogę i otarł się łydką o udo kochanka. — Jason, pospiesz się, bo się spóźnisz… — dodał po tym, patrząc na twarz tatuażysty z wyczekiwaniem.
Mężczyzna wręcz sapnął i mocno zmarszczył swój ostro zakończony nos. Kuszący, kokietujący Alex… W takich momentach trochę żałował, że tylko on go takiego znał. Gdyby inni wiedzieli, jakiego miał seksownego faceta…
Przycisnął mężczyznę do ścianki, wcałowując się w jego usta, a równocześnie na ślepo posmarował sobie penisa żelem, który stał na metalowej półce. Potem uniósł wyżej nogę Alexa, a następnie chwycił członek i przytknął go do szparki.
Grey sapnął. Nie spinał się, nie uciekał, nie obawiał. Ufał Jasonowi i wiedział, że ten zrobi mu tak, jak lubił najbardziej.
— Chcę cię… Nie zapominaj o tym… Nawet jeśli tego nie mówię — wydyszał, mocno trzymając się jego ramion i patrząc mu w oczy.
— Okej. Wierzę ci — odpowiedział mężczyzna i pocałował go w policzek, a następnie ścisnął jego udo, przyciskając je bardziej do swojego boku. Zaczął powoli w niego wchodzić. Musiał przy tym ugiąć kolana, a Alex stanąć na palcach, ale w końcu wszedł w niego cały i przyjął taką pozycję, jaką w tej chwili bardzo chciał uskutecznić z kochankiem. Zarzucił sobie na drugie biodro jego drugą nogę i mocno przycisnął go do ściany. — Niech się ta poprawiona z Lennym kondycja na coś przyda — prychnął przy tym, pocałował mocno Alexa i ruszył biodrami.
Alex jęknął, chociaż chciał odpowiedzieć. Cokolwiek kąśliwego, żeby Jason nie mówił o innych facetach, kiedy miał w nim swojego penisa. Nawet jeśli było to związane z jego kondycją. Nie chciał słuchać o Lennym, chciał słuchać jęków Jasona, które powodowane były jego przyjemnością. Przyjemnością z nim. Niestety Jason faktycznie przejął się swoim zadaniem, bo ruchy jego bioder nie pozwalały Alexowi wydusić z siebie słowa, a co dopiero zdania.
Taki był plan tatuażysty. Chciał dać Alexowi tyle przyjemności, by był nią absolutnie zawładnięty, by skupiał się tylko na niej i by po wszystkim nie mógł się doczekać jego powrotu i powtórki. I co by nie mówić, rzeczywiście Jason dawał sobie radę. Trzymał kochanka mocno i wchodził w niego szybko, pełnymi ruchami. Od czasu do czasu zatrzymywał się, głęboko zanurzony, żeby przez chwilę tylko całować się z nim namiętnie. A potem wznawiał ruchy, więc Alex nie był w stanie wydusić z siebie słowa. Jedynie jęki uciekały z jego ust, a oczy owładnęła błogość. Ciało Alexa drżało z przyjemności, a jego penis podrygiwał, jakby na znak tego, jak mu dobrze.
— Jason… ja zaraz…
— Spoko… Ja też… — Tatuażysta również niewiele był w stanie wydusić.
Patrzył na Alexa i sycił się tym widokiem. Zwykle to Alex się poruszał i nadawał tempo, ale ta pozycja była genialna. To on panował nad wszystkim, Alex mógł jedynie się go trzymać i czerpać z tego, co dawał mu jego kutas. A najwyraźniej dawał wiele, bo to rozkoszne kwilenie mówiło samo za siebie.
Jason zmarszczył brwi, podrzucił go, chcąc mocniej go przytrzymać i zaczął bardzo szybko ruszać biodrami, skoro obaj byli na skraju. Posapywał nisko i co raz podskubywał wargi Alexa, a ten już tylko pojękiwał w jego ramionach. Było mu tak… dobrze. To chyba było odpowiednie słowo. Ogólnie mieli dobry seks, ale ten był jednym z lepszych, tym bardziej, że obaj niemal równocześnie osiągnęli spełnienie. Grey był tym wszystkim tak upojony, że nie umiałby nawet pod przysięgą odpowiedzieć, kto pierwszy doszedł. Ważne było, że dawało to cudowne uczucie, które dzielili ze sobą.
Jason ostrożnie postawił nogi kochanka, ale na wszelki wypadek ujął go w pasie i przycisnął do siebie. Chwilę oddychał ciężko z twarzą przy jego ramieniu, mocno pochylony, ale w końcu pochwycił jego usta w czułym pocałunku.
— Roztopiłaś się, królowo — zamruczał z satysfakcją i spełnieniem.
— A ty, mam nadzieję… że nie jesteś spóźniony. Jeszcze musisz się ubrać — odparł Alex trzeźwo, chociaż dyszał z wyczerpania i cudownego spełnienia. — Ale… najpierw, jeszcze raz mnie pocałuj.
Jason uśmiechnął się momentalnie i od razu spełnił rozkaz. I to nie byle jak, ale tak, żeby przed wyjściem dobrze zakosztować smaku Alexa. Chciał go czuć, tak bardzo jak chciał, żeby kochanek czuł go w sobie i czekał na niego.
— I pewnie garniak idzie do szafy, a ja mam ubrać jakiś swój zwykły łach, co? — zamruczał.
— Już chyba o tym mówiliśmy. — Alex pomasował kark kochanka, uśmiechając się kątem ust. Bardzo delikatnie, ale jednak. I to specjalnie dla Jasona. — Coś ci wybiorę, żebyś prezentował się dobrze, ale nie za dobrze. „Za dobrze” jest zarezerwowane tylko dla mnie — dodał, pamiętając, żeby trochę połechtać poczucie wartości Jasona.
Od razu zobaczył, że mu się udało, bo mężczyzna oblizał wargę, uśmiechając się i nawet pocałował go w policzek.
— Spoko, może być — odpowiedział, uważając, że ostatecznie powinien podziękować Lenny’emu za podsunięcie tego idiotycznego pomysłu. Coś dobrego z tego wyszło i miał na myśli nie tylko genialny seks.
Sięgnął po żel pod prysznic, by szybko się przemyć i pójść na spotkanie z Emmą. Mówiła, że ma coś dla niego z okazji rocznicy ich studia, więc nie mógł się spóźnić. Zresztą, dawno się nie widzieli. Ale i tak nie zamierzał przedłużać tego spotkania. W końcu w domu miał na niego czekać gorący kąsek, znacznie lepszy niż żarcie z cateringu i o niebo bardziej luksusowy niż tamten garnitur.

14 myśli w temacie “Fire Dragon Tattoo Studio – 180 – Zarezerwowane „za dobrze”

  1. Katka pisze:

    Basia, hehehe, lodowa królowa w rozdziale zwiastuje to, że rozdział jest gorący XD W sumie to jakoś zabawne. Niemniej, Jasonek się wykazał, ale skoro tak dobrze miał dopasowany ten garnitur, to pewne dłuuugo trwało wybieranie XD

  2. Basia pisze:

    Hejka,
    o matko jedyna, ja chcę więcej takich rozdziałów, takiiii gorący ;] och Jason będzie przez całe spotkanie myślał o czekającym go smakowitym kąsku, plan aby wzbudzić zazdrość u Alex’a powiódł się, Alex poczuł się dziwnie na wieść, że ten gdzieś wychodzi i to tak ubranym elegancko… no i sam Jason kupił sobie garniak ;]
    weny…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Yaoistka^^ pisze:

    Katko w każdym rozdziale jest coś szokującego! xD Z Waszej natury nie da się tego wyeliminować ;P

    A proszę bardzo! Wszystkie pary…
    1. Pary oziembłe – ….
    2. Pary gołąbkowe – … Rush i Charlie xD
    3. Pary w sam raz – Alex i Jason ^^

    albo jakoś inaczej xd hehe.

    Weny ^^

  4. Katka pisze:

    Sharon, jak słooodko, że rozdział się podobał i to podobał aż tak. Pewnie tęskniłaś trochę do Jasona i Alexa, więc taki rozdział cały im poświęcony musiał ucieszyć :) Hehe, chyba ogólnie powinnyśmy się wszyscy przyzwyczaić, że „dawny” Alex już nie wróci, że nie będzie Alexa olewającego takie sytuacje, a raczej walczącego o Jasona. Tym bardziej po tym, co ten tym razem odwalił. Dał znać Alexowi, że potrzebuje tej walki o ich związek. A Alex umie jednak wyciągać wnioski. Alexa przejmującego inicjatywę rzeczywiście nie ma sporo, zwykle to Jason to robi, ale… jak widać, Alexiątko też umie. Szczególnie, jak Jason zachowuje się jak szczyl XD Hahaha i uśmiech Alexa… nooo, przyznam, że sama bym chętnie częściej na to „popatrzyła”, w mojej wyobraźni robi to zdecydowanie słodko. Maaatko, ale nie czytaj tego tyle razy, by umieć recytować w środku nocy XD Bo jeszcze nas oskarżą o paczenie ludzi, a chyba w więzieniach nie ma za bardzo jak pisać homoerotycznych opowiadań, więc na dłuższą metę to dla Was niefajnie XD Och i tak, jeszcze się troszkę musi wydarzyć w FDTS, zanim będzie koniec. Także luuuuzik :) Ach i łączę się z Tobą w bólu, jeśli chodzi o sesję. Obecnie sama umieram z jej powodu.

  5. Sharon d'Arc pisze:

    Nie no, Jason mnie rozwalił. Szuja mała. Takie podchody… Młodość chciało mu się znowu poczuć czy co? XD Ale ta reakcja Alexa… Jeżeli Alex nie odwiesza marynarki, to wiedz, że coś się dzieje! Ale serio, chciałam scenę jak blondyn wyszukuje tatuażyście garniak a ten marudzi itp. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego… Z drugiej strony, Alex jest w tym rozdziale strasznie uroczy. Śmiem twierdzić, że nawet taki niealexowaty, normalnie się rozpływam i nie mogę walnąć swojej typowej analizy psychologicznej, 3 razy czytałam już ten rozdział. Ale spokojnie… nie piszczeć.. i nie lizać ekranu… Dawny Alex by taką sytuację po prostu olał po całości, ewentualnie zamknął się w sobie i nie wyszedł. A tutaj proszę jaka zaborczość! Sam Jason się zdziwił. A to dotykanie i rozbieranie? Miodzio po prostu i takie serio nie bardzo w stylu blondyna. Aż się zdziwiłam i zaczęłam zastanawiać czy to nie jakieś fantazje Jasona. No bo serio, ile razy w ciągu tych 180-ciu odcinkach Alex przejął inicjatywę? A to wyznanie, że cały czuje się zagrożony… tu to już się całkowicie roztopiłam i trza było mnie mopem z podłogi wycierać… Tekst o „rozgrzaniu podnieceniem” wymiatał, ale na ten o bieliźnie to po prostu jeb*am… Taki romantyczny nastrój prysł. Ale jeżeli chodzi o scenę jak Alex wybiera Jasonowi „lepszą” bieliznę (i skarpetki) to jestem ostatnią osobą, która miałaby coś przeciwko :3
    Nie spodziewałam się, że Alex to wszystko tak odbiera, w sensie, że czuje się gorszy. Miałam wrażenie, że wszystko po nim spływa (jak chyba wszyscy). A przecież nasza królowa lodu też ma uczucia. No i proszę was… OMG WTF OJDNEVFSJDK ALEX SIĘ UŚMIECHAŁ! Koniec świata bliski! Kopcie schrony! Ale serio? Specjalna bielizna na sztywniackie spotkania? Ile ja się jeszcze muszę nauczyć o tym świecie ._.
    Ale jedna rzecz jest dziwna, w sensie takim pozytywnym. Aktualnie Jason i Alex dogadują się lepiej niż pozostałe pary (nie licząc Mike’a i Marg), a przecież to oni mają, a przynajmniej powinni mieć, teoretycznie, największe problemy z komunikacją, a tu suprise. Małe, wredne zagranie ze strony Jasona i mamy cudowną, słodką scenkę. Wyobraziłam sobie Alexa mówiącego zalotnie… Cóż, ten rozdział oficjalnie ląduje na pierwszym miejscu mojej osobistej listy najlepszych rozdziałów ze wszystkich opo, które czytam. Nie jestem pewna czy chce wiedzieć ile jeszcze razy przeczytam te rozdział… Trafię do psychiatryka. Ale był taki moment w narracji, że sobie pomyślałam: „o kurczę, to chyba ostatni rozdział” (przy czym „kurczę” na potrzeby regulaminu zastępuje inny wyraz) ale szybko się uspokoiłam, bo jeszcze musi być ślub, Rynna, cd focha Charliego i mieszkanie JA. Ale tego mini zawału nie zapomnę, nigdy. Moje życie straciłoby wtedy 1/6 sensu… Ale taki rozdział *.* w sam raz na ukoronowanie tygodnia sesji… Mogłabym latać ze szczęścia….

  6. Katka pisze:

    Saki, bo Alex jest stworzony do dominacji! Wszędzie poza łóżkiem XD Chociaż w sumie w łóżku czasem też potrafi narzucić tempo i konkretny sposób kochania. No ma w sobie coś władczego ogólnie. I oczywiście, że kondycja Jasona się poprawia, Lenny baaaardzo dobrze o to dba. Alex normalnie powinien osobiście podziękować Lenny’emu, że dzięki niemu jego życie erotyczne jest lepsze XD Dzięki za literówkę i wenę :D

    Yaoistka, „w sam raz” to chyba całkiem dobrze :) Aż mam ochotę przez to, co napisałaś, zrobić podział par na „za słodko, za zimno, w sam raz” XD Jakoś jestem pewna, że Albert by wylądował w tej środkowej kategorii XD A czy coś będzie zaskakującego…? Nie wiem, może :) Staramy się od czasu do czasu coś takiego wsadzać w treść :)

  7. Yaoistka^^ pisze:

    Kurde aż teraz mam łzy w oczach! Oni są tacy… naturalni! Nie oziębli i nie mega gołąbki! Są w sam raz. ^^ Cuda, cuda…. no Ale O. ma racje, Jasonnnnn weź myślałam że Alexik padnie załamany! B)

    A Katko i Shiv…Cudowne proszę powiedźcie że niebawem, będzie coś, COŚ zaskakującego! *.* Coś czuję w kościach…. *.*

  8. saki2709 pisze:

    Jak słodko. Zazdrosny Alex to naprawdę miły widok dla oka <333
    Uwaga Alexa o bieliźnie mnie zabiła XD Tak w ogóle podobała mi się ta jego dzisiejsza inicjatywa i władczość. A ten seks pod prysznicem… cudeńko. Widać treningi z panterką odnoszą rezultaty, bo smokowi się kondycja poprawia. I bardzo dobrze, nie tylko dla królowej śniegu ale też i dla jego zdrowia.

    "Jednak jako że by nagi, a Alex w tych swoich eleganckich ciuchach, jego wzrok wypadał mniej groźnie." – "był".

    Pozdrawiam i życzę weny.

  9. Katka pisze:

    O., nooooo, Jason po prostu zawiódł Alexa z tą bielizną, toż to się nie godzi. Totalna wpadka modowa, jak to się chyba mówi, czy coś. Nie ogarniam, ale w sumie zawsze jak wchodzę na „wspaniałego” oneta, to tam widzę przynajmniej jeden artykuł z „wpadką” jakiejś gwiazdy, bo ubrała do białej sukienki buty w kolorze kawy ze śmietanką 36% zamiast 30%. Pewnie jutro zobaczymy artykuł o Jasonie! Zgaaaadzam się, że Len i Jay byliby doskonałymi współautorami takiej książki XD W ogóle jakoś tak mnie naszło, że śmiesznie by było, jakby we dwójkę napisali takie homo opko, jak ja z Shiv XD Ciekawe, jak bardzo posrane by było XD A Alexik i groza – jakoś podejrzanie to do niego pasuje, nie? Jest jak taki gestapo. Nawet kolor skóry i włosów pasuje XD To straszne, nadawałby się. A Jasonek z obrożą… jak tam nie dziwię się Twoim wyobrażeniom, w końcu Jason to smoczysko, takiego trzeba na uwięzi trzymać XD Mrrr na nagie powitanie… taaa, sam seks :D może kiedyś się uda :D

  10. O. pisze:

    Hahahahaahhahahaha przy fragmencie karcącym dobór bielizny popłakałam się ze śmiechu! Serio!!!! Mama może potwierdzić bo była zajrzeć co się ze mną dzieje ;o Aż mnie naszło na „Maciek, co się stało, co się stało? Łazienka jest zamknięta” xD Ale mi bije dziś… Gorzej niż z minionkami i Charliem latającym za Rushem ;o To Jason musi sobie zasponsorować nie tylko bieliznę ale i skarpetki..Jacyków kiwa głową w zażenowaniu! Szafiarki również! i Ivona Pavlovic (? dobrze napisałam?) dała jeden punkt! Test nie zdany…

    Ale co do bielizny… Dlaczego Alex zakłada specjalną bieliznę, gdy idzie na spotkania a nie jest ona zarezerwowana dla Jasona? W końcu lepiej się zdejmuje z kogoś sexy slipy niż gacie po tacie ;o Niech przyjdą do mnie do Adidasa Nike po skarpetki, jest minus 20% przy zakupie obuwia bądź odzieży xD

    Jason z Lenny’m mogliby napisać książkę pt „Moje życie z trudnym partnerem. Porady i wskazówki jak stworzyć udany związek.” xD Jak już przy nich jestem, to ciekawi mnie czy będą rozmawiać jak ich wzajemne rady się sprawdziły xDDD I czym podziękuje Jason Lenny’emu xD Kratą piwa czy słoikiem nutelli? xD Niby rozdział o JA a prawie wszyscy zostali wspomniani, ładnie, ładnie, dbacie o swoich <3

    Zazdrosny Alex to gorący Alex! Taki władczy! To "rozbieraj się" w jego wykonaniu i na mnie zadziałało! Już chciałam skinąć głową i to zrobić, hahah xD Miodzioooo <3333 Szkoda, że klucza w drzwiach nie przekręcił, by jakiejś nuty dramatycznej dodać xD I dziś chyba nigdy się tak "nie kleił" do Jasona, w sensie te pocałunki podczas rozbierania xD Ale motyw nagiego Jasona i ubranego Alexa w garniaka możecie jeszcze wykorzystać! Pan i władca zapraszają <3333333 Fick już podobny był, ale dobrego nigdy za wiele <3333 Nie wiem dlaczego ale ja sobie zawsze Jasona wyobrażam w jakiejś obroży, za którą Alex ciągnie xD
    I to nagie czekanie jest takie rozpustne <3333 Chętnie poczytałabym o takim przywitaniu! Przecież to jeszcze bardziej podkreśli słowa Alexa, że tylko go chce i nikomu nie odda Jasona <333

  11. Katka pisze:

    Agata, hehehe, a widzisz, jakie szczodre jesteśmy XD

    Marta, yey, Jasonek umie Cię jeszcze zaskoczyć, a raczej reakcja Alexa, jak widać ;) No, to było dla niego coś ważnego, więc było być o co zazdrosnym.

    Yaoistka, to słodkie XD Twoja reakcja w sensie, hehe, jakoś mi to pochlebia jako autorce :) Dzięki wielki, też życzymy miłej soboty! :)

  12. Yaoistka^^ pisze:

    Moja ukochana para… może to dziwne ale pobeczalam sie xdd masakra. Oni są najlepsi! ^^ weny i zycze milego dnia ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.