Fire Dragon Tattoo Studio – 178 – Rozgrzewka

— To za nas — Mike dodał jeszcze, kiedy wszyscy zgodnie podnieśli pełne kieliszki.
— Za nas — odparł całkiem spory tłumek.
Rush w tym czasie złapał spojrzeniem wzrok Charliego i puścił mu oczko. Tatuażysta odpowiedział uśmiechem, chociaż nie był w pełni radosny. Wciąż miał przed oczami sekretarkę Charlie i… już wiedział, że sprawi kochankowi niezapowiedzianą wizytę w pracy. Musiał przecież przynajmniej sprawdzić, w jakich są relacjach! Bo wcale nie podobało mu się, że taka dziewczyna będzie usługiwać Rushowi i w ciągu dnia spędzać z nim więcej czasu niż on sam.
— Przyznam, że miło mi uczestniczyć w czymś, w czym dwójka moich najlepszych kumpli znalazła swoje miejsce zawodowe — wtrącił Ryan, kiedy tylko napił się wina. — Chociaż, Mikey, nie powinieneś zdradzać studia z tą swoją firmą, tylko sam się udać na lekcje rysunku, to może byś dołączył do radosnej, artystycznej części swojej ekipy, a nie tylko robił za sztywniaka od papierków.
— Och, Ryan, a ja myślałam, że pominąłeś biednego Jasona, kiedy mówiłeś o mnie i o Charliem. — Kate zaśmiała się, przy okazji wysyłając Mikowi całusa. Ten bezbłędnie zrozumiał jej intencje.
— Tak, Katy, wiem, że uważasz, że za rzadko jestem w studiu. A ty, Ryan… uwierz, już tobie by ten rysunek szedł lepiej. Zresztą, ty się wybijasz najbardziej z naszej starej ekipy. Ja chociaż jestem od tych papierków.
— Och, jak możesz wątpić w wagę mojej roli wypijacza waszej coli z lodówki na zapleczu i zjadania lunchów, kiedy akurat uda mi się na jakiś trafić w odwiedzinach? — Ryan odpowiedział czarującym uśmiechem i nabił kawałek mięsa. — Naprawdę, Mikey, ranisz moje serce.
— Weźcie, ogólnie to chyba spotkaliśmy się razem, bo liczy się też „wsparcie” właściwej ekipy, no nie? — Juan wtrącił się i cmoknął swoją dziewczynę w dłoń.
— O właśnie, w tym jesteś najlepszy — Kate odpowiedziała, szczypiąc z uczuciem swojego chłopaka w policzek. — Ty jeden mnie doceniasz, a nie tak jak reszta tego marnego pospólstwa. — Zaśmiała się głośno. Każdy wiedział, że się zgrywała. Taka już była i jakkolwiek przerażała, chociażby Lenny’ego, tak każdy w jakimś tam stopniu kochał ją za to, jaka była.
— Ej, a ty, Lenny, to jak ich wspierasz? Bo wy się krócej znacie, nie? — Nell znowu zagadała Mulata, aż jej chłopak dziwnie na nią spojrzał. Jakby mówił, że mogłaby sobie już dać na wstrzymanie i może dla odmiany… z nim samym trochę pogadać.
Zanim mężczyzna zdążył odpowiedzieć, wtrącił się z uśmieszkiem siedzący naprzeciwko Jason.
— Wyciska ze mnie ostatnie poty, żebym przypadkiem nie zapomniał, że poza ruszaniem rękami w pracy przyda mi się trochę ruszania nogami na boisku.
Lenny spojrzał swoimi zielonymi oczami najpierw na tatuażystę, a potem na dziewczynę.
— Mhm — przytaknął. — Gramy razem w kosza. Na razie przegrywa — wyjaśnił jej, a Jason pokręcił głową.
— Już cię doganiam. W końcu mój wzrost będzie moją przewagą.
— Ale ostatnio, doszły mnie wieści, przytrafiło ci się coś, co mogło… hm, naruszyć twoje szanse na przewagę — zagadał Ryan i skinął na Jasona. — Jak się czujesz po wypadku, Jay? Wszystkie łuski ponaprawiane i miotacz dymu działa? Bo wciąż chrypiesz tak, jakby ktoś z każdym twoim słowem masował ci gardło drutem kolczastym, więc podejrzewam, że jest okej — skończył z uśmiechem i dojadł swoje mięso.
— Jak widzisz, żyję. Motocykl jest jednak jeszcze w naprawie. Czekamy na nowy bak, bo stary zjechał się bardziej niż początkowo wyglądał. Coś pękło w powłoce i bezpieczniej było zamontować nowy. A co do mojego zdrowia, Alex zarządził mi przymusowy urlop — Jason odpowiedział, a kiedy kończył mówić, czuł już mrożące spojrzenie kochanka siedzącego obok.
— Dzięki tym kilku dniom wykluczyliśmy powikłania. Nic się nie stało, Charlie, Mike, a nawet Kate przyznali mi rację.
— Jasne, weź, wypadek na motorze to jednak chujowa rzecz. Wciąż pamiętam, jak nie tak dawno temu złamał rękę — Charlie rzucił z końca stołu, machając widelcem. — Wtedy jeszcze cię nie było, Alex, nie? Potem byliśmy na łodzi i każdy się podpisywał na gipsie. Ale w sumie to jedyna fajna część. — Zaśmiał się na koniec.
— Fajne były z wtedy też wasze, a konkretnie twoje zdjęcia, Charlie — Jason odparł z uśmiechem chochlika.
— Jakie zdjęcia? — Nell spytała, a Theo napił się soku. Czuł się trochę, nawet może bardziej niż trochę, odstawiony na bok.
Tym razem Charlie się skrzywił, chociaż jego duma po takim czasie już przełknęła wyczyn Jasona.
— Jason ukradł moje i Rusha prywatne zdjęcia, a jedno powiesił na ścianie studia…
Ryan momentalnie się uśmiechnął i usiadł wygodniej.
— To ten słodki tyłeczek, co wisi na ścianie, Nelly, należy właśnie do Charliego — zwrócił się do czarnoskórej dziewczyny, a potem do Alexa. — I nie martw się, Alex, mnie też ominęły te cudne czasy oglądania Jaya w swojej bardziej złośliwej wersji, niż ta, którą znamy obecnie.
— Och, jestem w stanie wyobrazić sobie jego „złośliwszą” wersję. Pamiętam doskonale naszą pierwszą wymianę zdań — Alex odparł i krótko spojrzał na Jasona. Jego wzrok mówił wyraźnie, że ma się nie ośmielić mówić, jak ta rozmowa przebiegła.
Jason jednak uśmiechnął się mimowolnie, a Kate oczywiście nadstawiła uszu.
— Jaka była? — zapytała.
— Ciekawa i krótka — prychnął mężczyzna i ująwszy Alexa w talii, cmoknął go w policzek. — Ważne, że doprowadziła do tego.
— Przy wielu modyfikacjach naszych osobowości, poglądów i potrzeb, jednak tak. Można powiedzieć, że tak, nie byłoby nas tu, gdyby Jason nie był swego czasu zgryźliwy i wredny — Alex powiedział to z takim chłodem, że goście, którzy najkrócej go znali, czyli Nell i Theo, aż lekko się skrzywili, bo brzmiało to jak krytyczny wyrzut.
— Mogę w takim razie porównać to do tego, że nie byłoby nas tu, gdybyś na początku nie był uparty i pewny siebie — Ryan szepnął do ucha Lenny’ego, kiedy w tle reszta kontynuowała rozmowę z Jasonem i Alexem. On sam nie chciał, żeby ktoś to słyszał, więc mówił cicho, ale porównanie samo mu się nasunęło. Tak samo jak Jason zawalczył o Alexa, tak Lenny zawalczył o jego samego.
Mulat obejrzał się na kochanka i nic nie powiedział. Sięgnął tylko pod stołem do jego dłoni i krótko, ale mocno ją ścisnął. Dopiero po tym odparł cicho, ale tak, że tylko w kontekście coś to mogło znaczyć.
— Zawsze taki jestem, więc poczekaj jeszcze kilka dni.
Ryan odetchnął ciężko i jakoś nagle, w jednej sekundzie zrobiło mu się znacznie trudniej to znieść. Lenny był tak blisko, a tak daleko… I tak, był taki seksowny, tak go teraz podniecał. Nie, zawsze go podniecał. Ale wystarczyło kilka słów, by przypomniał sobie każdy ich seks, każdą pieszczotę, każdy ruch bioder mężczyzny, gdy w niego wchodził…
Zagryzł wargę, wręcz boleśnie wpatrując się w jego twarz i podparłszy się o ławkę przy jego ciele, pochylił się do niego i szepnął przez bardzo, bardzo ściśnięte nerwami gardło:
— Nie chcę już czekać, Lenny… Pieprz mnie dzisiaj.
Mulat odwrócił do niego głowę, patrząc tymi zielonymi ślepiami w jego czarne. Po tym nie powiedział nic, tylko sięgnął ze stolika picie i wypił całą zawartość szklanki.
— Górna łazienka — rzucił szeptem, kiedy odsunął się od stolika i głośniej dodał do gospodarzy: — Zaraz wracam. — Po tym oddalił się w stronę domu. Sam nie wiedział, co robi, ale nie mógł, zwyczajnie nie mógł odmówić Ryanowi! Jego głos, mówiący coś takiego, a wokół ci wszyscy ludzie, ich wspólni znajomi, przyjaciele… To było niemalże jak miłosne wyznanie.
Ryan za to poczuł gwałtowne uderzenie gorąca i nie miał pojęcia, jak ma tu wysiedzieć chociażby kilka sekund. Serce zaczęło mu szybko łomotać z podniecenia i podekscytowania. Na szczęście rozmowa o początkach związków wciąż się toczyła, więc nikt specjalnie nie zauważył ich zachowania. No, może poza Nell, która tęsknie obejrzała się za Mulatem, a za to skarcona przez swojego coraz bardziej zirytowanego tym chłopaka.
— Przyniosę piwo, jeśli pozwolicie. Wino jest na pewno doskonałe, ale łatwiej mi docenić złoty płyn z delikatną pianką — Ryan w końcu rzucił i uśmiechnąwszy się do wszystkich, ruszył w stronę domu. I to bynajmniej nie do kuchni, a prosto na piętro, do dużej łazienki Mike’a.
Wszedł szybko po schodach, nawet nie zaszczycając krótkim spojrzeniem kuchni, gdzie znajdowały się piwa. Łazienkę znalazł błyskawicznie, tak samo kochanka, bo drzwi były do niej otwarte, a o framugę opierał się jego facet i patrzył teraz na niego przeszywającym spojrzeniem.
Ryan zatrzymał się o krok przed nim i obejrzał go mimowolnie z góry na dół. Tak, teraz mógł się patrzeć. Jak hamował się cały czas od przekłucia, bo wiedział, że to może być zgubne, tak teraz każdy centymetr ciała Lenny’ego dokładnie obejrzał. Na koniec zatrzymał wzrok na jego oczach i zwilżył wargi językiem. Nic nie powiedział, tylko sycił się tym widokiem, a napięcie rosło w całym jego ciele na myśl, co za chwilę się wydarzy. Wiedział, że ma przy sobie karteczkę, którą zamierzał dać kochankowi, aby w ten sposób odbyli swój prawdziwy seks „pokolczykowy”. Ale to, co tam napisał… wymagało rozgrzewki. Inaczej zwyczajnie ciężko byłoby uskutecznić to, co wymyślił, więc… chyba dobrze się stało, że nagle „pękli”.
Lenny jeszcze zerknął za jego plecy z założonymi rękoma w kieszeniach spodni. Wyglądał na niewzruszonego, ale była to wyłącznie poza. Wewnątrz wrzał. I okazał to, kiedy nagle chwycił Ryana za przód koszulki oraz przyciągnął go do siebie. Potem chwycił jego włosy z tyłu głowy i pocałował go mocno, wciągając do łazienki.
Chłopak od razu położył mu dłonie na biodrach, a nogą zamknął drzwi. Tak, pragnął tego! Być tak blisko Lenny’ego i czuć te jego ręce, usta, sprawny język… Wszystko!
Odpowiadał na pocałunek i jęknął przy tym głucho.
— Kurwa… to był moment — wydyszał w wargi kochanka.
Lenny spojrzał mu jeszcze żywiej w oczy i bez pardonu ugryzł go w usta. Nic nie odpowiedział, tylko całował się z nim agresywnie i trzymając głowę chłopaka nisko, za włosy, zaczął rozpinać mu pospiesznie koszulę.
Ryan pomógł mu w tym i po chwili odrzucił ubranie na bok. Trafił akurat na krawędź wanny. Łazienka na szczęście była duża, ze zsuniętymi roletami w szerokich oknach. Była trójkątna wanna, prysznic z hydromasażem, toaleta oraz umywalka wbudowana w długi blat z jasnego drewna. Nawet zieleń we wzorkach na kafelkach zabawnie zgrywała się z oczami Lenny’ego.
— Ty też — Ryan wymamrotał zadziwiająco krótko jak na siebie, bo nie chciał przerywać pocałunku, ale już chciał zobaczyć ciało kochanka.
Mulat spojrzał ostro w oczy kochanka, po czym jeszcze raz go pocałował, nim odsunął się i dosłownie zaczął zrzucać z siebie ubrania. Patrzył przy tym z wyzwaniem i tą swoją drapieżnością. A kiedy już był tylko w spodniach, chwycił Ryana za ramiona, pchnął do tyłu i nim usadowił go na brzegu wanny, ściągnął mu w dół spodnie. Z bielizną był ostrożniejszy, ale też go jej pozbawił. Po tym, nadal nad nim stojąc, złapał go za brodę, uniósł ją w górę i pocałował znowu mocno.
Chłopak stęknął. Nie tylko na uczucie gorących warg Lenny’ego, ale też chłodu wanny na nagich pośladkach. W myślach przeszło mu „na pewno Lenny zaraz je rozgrzeje”, ale nigdy nie przeszłoby mu to przez usta. Dlatego tylko odpowiedział na pocałunek i zaczął rozpinać kochankowi spodnie. Nie opanował się jednak po ich rozpięciu i po prostu wsunął mu dłoń w bieliznę, aby ująć jego członek. Kurwa… wręcz zapomniał, jaki jest wielki!
Lenny odetchnął ciężko i oblizał własne usta. Oddychał szybko.
— Pocałuj — zażądał, patrząc w dół na siedzącego Ryana. Nie wymagał loda, czy czegokolwiek takiego, ale za całusa byłby wdzięczny.
— Jego? — Ryan uśmiechnął się lekko i w końcu obsunął bieliznę kochanka w dół. Dobra… czuć, że jest wielki, to jedno, ale widzieć tę pałę… Przełknął nadmiar śliny, obciągnął napletek i wychyliwszy się, liznął główkę penisa.
Lenny stęknął głośniej i aż przymknął oczy.
— Za długo to trwało — wydyszał, po czym, nie dopraszając się więcej, klęknął. Znów pocałował kochanka i dodał w jego wargi: — Trzymaj się.
A kiedy Ryan tylko złapał się mocniej, ściągnął mu z jednej nogi ubrania, aby móc rozsunąć je na boki. Po tym chwycił w dłoń członek kochanka. Przyjrzał mu się. Ozdobiony w kolczyk, już pobudzony i tak dawno nieużywany do niczego innego niż korzystanie z toalety. Zdecydowanie spragniony. Dziurka po przekłuciu zresztą wyglądała na zagojoną, a Ryana nic nie bolało, kiedy poruszał kolczykiem.
— Nie mam pojęcia, co jeszcze miałoby się tam poprawić przez te magiczne siedem dni — rzucił Ryan, obserwując swojego kochanka z pożądaniem. Wiszący pomiędzy jego zgiętymi w klęku nogami penis tak bardzo go kręcił… Cały Lenny go kręcił. Chciał go w sobie, na sobie i w ogóle jak najbliżej.
— Nie wiem, ale jak sikać możesz, to co innego też nie powinno mu krzywdy zrobić. Tym bardziej, że wzwód rano masz regularnie — Lenny odparł i sam, jak prosił chwilę temu kochanka, pocałował penisa Ryana. Najpierw główkę, potem cały trzon.
Ryan momentalnie przymknął oczy, a penis w dłoni Mulata drgnął. Tak dawno tego nie robili, że chłopak miał wrażenie, że strasznie niewiele mu trzeba, aby coraz bardziej i bardziej się podniecić.
— Lenny… dłonie też — rzucił po chwili, samemu dotykając kochanka po ramieniu i karku.
Lenny spojrzał w górę, nadal na zmianę liżąc i całując penisa. Jedną dłonią wciąż go trzymał, a drugą przesunął w górę na jego klatkę piersiową. Najpierw uszczypnął sutek, a potem paznokciami przesunął w dół, zostawiając czerwone ślady.
Ryan syknął i zmarszczył nos. Nawet odrobinę poruszył biodrami, aby trochę otrzeć się penisem o wargi kochanka. Przy okazji uderzył go w zęby kolczykiem, na co Mulat zaśmiał się pod nosem i ostrożnie chwycił kolczyk wargami oraz obrócił trochę językiem. Co by nie mówić, miał sprawne usta. Przy tym co chwilę zerkał na twarz kochanka, nakręcając się jej wyrazem, aż do pełnego wzwodu.
Tym razem Ryan nie ważył się poruszyć biodrami. Patrzył w Lenny’ego jak zaczarowany i siedział sztywno. Jedynie jego klatka piersiowa poruszała się szybko w płytkich oddechach. Okej… czuł, że zabawa z kolczykiem dołączy do jednych z jego ulubionych.
— To… bardzo dziwne uczucie — sapnął.
— Dziwnie dobre, czy dziwnie złe? — Lenny spytał i zamiast tym razem do jego penisa, dobrał się do wnętrza uda kochanka. Najpierw ugryzł go, a następnie zassał się, zostawiając tam spory, czerwony ślad.
— To pierwsze. Chyba nie zauważyłeś, żeby mi oklapnął — Ryan odpowiedział z lekkim uśmiechem, a dodatkowo, ale jakoś bardziej podświadomie niż z premedytacją, odchylił nogę na bok po stworzeniu malinki. Jakby dopuszczał Lenny’ego coraz bliżej siebie.
Ten oblizał górną wargę i znowu trącił kolczyk językiem, nim wychylił się w górę, aby pocałować brzuch Ryana.
— Nie chcę wybić ci zębów, więc sam szybko się odwróć i klęknij na ziemi — zamruczał nisko i rozkazująco. Łazienka może była wygodnym miejscem do sprzątania, ale ciężko było w niej współpracować. Za dużo było tu twardych rzeczy, o które można było się obić.
Ryan lekko poczerwieniał i spojrzał mu uważniej w oczy. Z napięciem i… nie, cholera, nie wahaniem. Kilka minut temu wyszeptał mu przecież do ucha, że chciał, by go pieprzył. Pewnie jutro będzie się palił ze wstydu za każdym razem, jak to sobie przypomni, ale teraz nie pragnął niczego więcej, jak tego, by Lenny wreszcie go wziął!
Zsunął się po skraju wanny, uklęknął na chodniczku i… odwrócił się do kochanka plecami i jędrnymi, kształtnymi pośladkami.
Lenny od razu chwycił go za szyję i podciągnął do tyłu, całując w zgięcie między szyją a ramieniem. Drugą ręką przesunął mu władczo po brzuchu, zagarniając go do siebie. Ryan przy tym czuł, jak kochanek jest blisko, jak jego penis znajduje mu się między nogami i jak niemalże podtrzymuje mu jądra w górze.
Kurwa, jak go to podniecało! Oddychał ciężko, jakby już był po orgazmie, a jego penis z metalowym kolczykiem znowu drgnął i stuknął o ściankę wanny. Chłopak zacisnął palce na jej krawędzi.
— O kurwa… Lenny… Masz coś do nawilżenia?
Mulat znowu go ukąsił, ale tym razem w ramię. Przez swój niższy wzrost nie mógł niestety possać jego ucha. A chciał.
— Mhm. Zaskoczę cię, bo obrobiłem szufladę twojego kumpla — zamruczał, sięgając do swoich spodni, które miał nisko w kostkach. Wyjął z nich małą tubeczkę i pokazał kochankowi, nadal ocierając się penisem o jego nogi, jądra i ogólnie tyłek oraz krocze.
Ryan, jak przez chwilę miał zmrużone powieki i oddychał ciężko przez te doznania, tak teraz, gdy ujrzał tubkę, zrobił większe oczy. Wręcz wziął ją od kochanka i obejrzał się na niego.
— Uuuu… Powiedziałbym „nie mam pojęcia, po co jest to Mikey’emu”, ale doskonale wiem, do czego się tego używa. Nie sądziłem jednak, że słodka Marg tak lubi… No, chyba że to mój kochany przyjaciel preferuje to, co za chwilę ty mi zrobisz — skończył z uśmieszkiem.
— Twoje kochanie chyba miałoby wzwód, jakby się o tym dowiedziało. — Lenny zaśmiał się krótko i wyrwał mu z dłoni żel analny, który wygrzebał z szafki nocnej gospodarza domu. Niespecjalnie przejmował się faktem, że szpera mu w rzeczach, tym bardziej, że znalazł coś przydatnego, a nie tylko za małe kondomy.
— Och, niewątpliwie, by miało wzwód. Gdyby to znalazł jeszcze kilka lat temu, zapewne uroczo by sobie wyobrażał, że Mikey trzyma go dla niego — Ryan odpowiedział z rozbawieniem, chociaż bynajmniej nie o Charliem i Mike’u myślał, ale cały czas niby przypadkiem poprawiał się na klęczkach, aby poczuć na pośladkach członek kochanka. Dawno go w ogóle nie widział, bo unikali nagości, gdy byli obok, a co dopiero czuł…
Mulat zaśmiał się znowu, ale już nic nie dodał. Nie był teraz czas na zbędne rozmowy. I niestety też nie był czas na dodatkowe pieszczoty. Obiecał sobie jednak, że to nadrobią.
Na razie wylał tylko trochę żelu, nie za dużo, aby nie robić bałaganu, ale tak akurat, na swoje palce i rowek kochanka. Chwilę masował jego dziurkę, skubiąc go i całując po plecach, aż wsunął w niego palce.
Ryanowi wyrwał się cichy jęk, a palce zacisnęły się mocniej na krawędzi wanny. Okej… za tym bardzo tęsknił. Nie wsadzał sobie palców ani nic, a to rozciąganie było bardzo przyjemne. Miał tam jednak bardzo ciasno, więc podejrzewał, że jeśli będzie to szybki numerek, przesiedzi resztę wieczoru wyjątkowo sztywno.
Wykręcił głowę do tyłu, spojrzał na swojego kochanka i wychylił się mocniej, po pocałunek. Przy ich różnicy wzrostu nie było to szczególnie łatwe i wygodne, ale poradzili sobie dzięki doświadczeniu i chęciom. Lenny przy tym ocierał się o kochanka i sprawnie go rozluźniał. Pieprzył więc palcami, aby rozgrzać jego wnętrze i aby chłopak się nie spinał, nie zaciskał odruchowo. Podniecenie bardzo w tym ułatwiało. Obaj nie myśleli o tym, że może być źle, niewygodnie, a o tym, by już się ze sobą stopić po takiej długiej rozłące i by wreszcie zacząć się pieprzyć. Ryan więc starał się nie stawiać oporu i tylko uklęknął trochę szerzej.
Kochanek był mu za to wdzięczny, bo dzięki temu Ryan był też trochę niżej. Dawał mu więc lepsze pole manewru. Chwilę tak go jeszcze pieścił, dotykając co raz jego prostaty, aż w końcu wyjął z niego trzy palce. Nasmarował żelem Mike’a penisa i otarł się główką o wejście Ryana.
— Powiesz to? — wyszeptał w jego szyję, delikatnie ją całując, ale nie wsuwając się jeszcze. Przy tym jedną ręką trzymał kochanka za biodro, a drugą tuż przy ustach, za szczękę, aby go uciszyć.
— Że cię kocham…? — Ryan odpowiedział na ciężkim wydechu, bo samo uczucie czubka na szparce wprawiało ją w mrowienie. — Kocham cię — dodał i odetchnął głęboko.
Lenny zamruczał z czystą przyjemnością, a jego penis drgnął, samemu ucierając się o rowek Ryana. Uwielbiał to słyszeć.
— Tęskniłem — dodał i ostrożnie zaczął się w niego wsuwać. Czuł, że jest ciasny. Nie chciał, aby potem Ryan nie był w stanie zejść ze schodów. Musiał więc to zrobić tak pół na pół. Tak, jak lubili najbardziej i tak, aby nie przesadzić.
Ryan bardzo chciał odpowiedzieć, że on też, ale kiedy tylko Lenny zaczął w niego wchodzić, gardło mu się ścisnęło, a ciało dało mu znać zarówno, że jest rozpychany, jak i że to bardzo przyjemne. Trochę bolesne, ale w ten dobry sposób.
Jęknął, oparł przedramię o krawędź wanny, a na nim czoło. I jęknął znowu. Mulat jednak podciągnął go w górę. Chciał mieć go blisko.
Aby kochanek nie był za głośny, zatkał mu usta dłonią i pocałował czule w szyję.
— Głęboki wdech — szepnął, a kiedy Ryan to zrobił, wsunął się w niego głębiej mocniejszym ruchem. Och tak, jak dobrze, że Mike miał coś w tej szufladzie.
Ryan krzyknął krótko w jego dłoń i zacisnął palce na wannie. Jego biodra też samoistnie odpowiedziały na ruch, a kolczyk stuknął mocno w ściankę. To było takie dobre! Tak bardzo do tego tęsknił. Seks był genialny. A seks z Lennym był szczytem wszystkiego, co najlepsze. Co z tego, że jeszcze kilka miesięcy temu walnąłby w twarz każdego, kto by mu powiedział, że będzie się oddawał drugiemu mężczyźnie? Teraz robił to z całą przyjemnością. Może werbalnie się do tego nie przyznawał, ale całe jego ciało dawało Lenny’emu znaki, że tego chce, że jest jego i dawało mu zielone światło do poczynania sobie w jego ciasnej przez długą abstynencję dupci. A ta była naprawdę ciasna i gorąca. Mulat miał wręcz wrażenie, że nie wytrzyma sensacji i przyjemności, jaka się w nim zbierała od samego przebywania w Ryanie. Uwielbiał jego ciało, jak reagowało oraz jego samego. Każdy jego jęk, westchniecie. Kochał czuć, jaki ten jest w czasie seksu. I teraz naprawdę czuł, jak za tym tęsknił. Kiedy miał go nareszcie w swoich ramionach i mógł go rozgrzać do czerwoności.
— Mój — wydyszał ciężko, wdychając zapach Ryana. Podobał mu się jego kolczyk, ale w tej chwili miał wrażenie, że nie był wart tego długiego czekania.
Ryan przymknął oczy i chciał odpowiedzieć, ale dłoń Lenny’ego go uciszała. Nie zrobił tego więc, a jedynie ruszył biodrami w przód i w tył, aby jakoś tym gestem przekazał mu, że jest jego, że pragnie być jego i że cieszy się całym sobą, że już nadszedł ten moment. Trochę za wcześnie, ale wcale nie czuł, aby coś niebezpiecznego działo się z jego członkiem. Za to w środku… w środku było mu nieziemsko! Teraz miał wrażenie, że mógłby nigdy nie pozbywać się stamtąd twardego penisa kochanka. Naprawdę był twardy i bardzo niespokojny, bo Lenny czuł, że ten seks, mimo chęci, wcale nie będzie długi ani nawet średnio długi. Że skończy się bardzo szybko, tak jak oddech po krótkim biegu, kiedy wcześniej się odpuszczało ćwiczenia. Ostrożnie więc sięgnął do krocza Ryana, zaczynając go masturbować, ale tak, aby nie urazić ani na wszelki wypadek nawet dotknąć kolczyka. Nie chciał, aby cokolwiek się tam stało, bo nie tylko nie chciał robić krzywdy swojej księżniczce, ale też nie chciał wracać na drogę abstynencji.
Ryan jęknął w odpowiedzi na tę uwagę skierowaną na jego członek. Nawet nie myślał o tym, że ktoś mógłby zacząć ich szukać. Był owładnięty podnieceniem i nawet nie hamował dźwięków, które wydobywały mu się z ust. Na szczęście ręka Lenny’ego go uciszała, bo inaczej jego krzyki byłoby słychać na pewno na dole. Zresztą, im bliżej spełnienia był, tym lepiej mu było i odgłosy stawały się głośniejsze. To był też znak dla Lenny’ego, że zaraz będzie kończył.
Lenny nie hamował się już tak bardzo. Dopasowywał się do kochanka, aby ten jednak doszedł pierwszy. Chciał poczuć, jak Ryan drży pod nim w spełnieniu, jak się zaciska.
— Nn…! — wydobyło się nagle z ust chłopaka, który gorączkowo sięgnął ręką do tyłu i na ślepo złapał Lenny’ego za biodro. Jego ciało naraz zaczęło mocniej i szybciej odpowiadać na pchnięcia, aż niespodziewanie Ryan głośniej krzyknął w rękę kochanka i spuścił się na ściankę wanny. Cały płonął!
Tak dawno tego nie miał. Tak samo jak Lenny, który podciągnął w górę Ryana, aby czuć lepiej na swojej klatce piersiowej jego plecy oraz aby móc się w niego głęboko wsunąć. Był nim owładnięty, jego dreszczami, jego zapachem. Niemalże odpłynął, kiedy doszedł, strzelając głęboko w swoją księżniczkę. Przy tym syknął głośniej i puścił usta, które trzymał, za to obejmując mocno ciało przed sobą, w talii.
— Mój… piękny — wydyszał przez ściśnięte gardło, siadając na piętach i ciągnąc przy tym Ryana za sobą.
Chłopak zupełnie nie miał siły, aby się opierać przed siadaniem mu na kolanach. Dyszał głośno, a przycięte ostatnio włosy przyklejały mu się do czoła. Nie powiedział nic, bo chwilowo nie miał siły i tylko przekręcił głowę, a potem namiętnie pocałował Lenny’ego. Był szczęśliwy.
Lenny uśmiechnął się w jego usta, nadal go trzymając i będąc w nim. Cóż, jeszcze chwilę, chociaż Ryan nie należał do najlżejszych.
— Mój… — wydyszał znowu i pogładził go po policzku. — Piękny. — Nie zważał na to, że się powtarza.
Ryan uśmiechnął się słabo i spojrzał w jego oczy. Potem złączył z nim wargi, ale zamiast je znowu pocałować, mruknął cicho:
— Kocham cię.
— Uwielbiam, jak to mówisz — Lenny przyznał z całkowitą szczerością i uśmiechem, nie tylko na ustach, ale i w oczach. W nich też była wypisana odpowiedź na to wyznanie. Kochał Ryana, ale łatwiej było mu to okazywać, niż mówić. Taki już był.
— Mm… — Ryan mruknął na potwierdzenie i jeszcze cmoknął go na koniec, nim spojrzał w dół. — Powoli… Chyba muszę się jakoś ogarnąć i wymyśleć coś, żeby twoja sperma nie stworzyła jednak popisowej plamy na moich spodniach… Skoro już szperałeś w rzeczach Mikey’ego, żałuję, że jednak jego penis twojemu nie dorównuje — stwierdził i powoli zaczął się unosić, a szeroki członek Lenny’ego wysuwał się z jego szparki.
— No, niestety — Lenny odparł, pomagając Ryanowi stanąć prosto na nogach. Sam też wstał, biorąc papier i wycierając swojego penisa, nim założył bieliznę i spodnie na tyłek. Przy tym, z racji, że znajdowali się w łazience zajmowanej też przez kobietę, a on był świadomy, czego one używają, aby nie mieć plam, w jego głowie pojawiła się myśl, za którą straciłby głowę. Aby więc nie zasugerować ani podpasek, ani tamponów, zasugerował coś innego. — Papier? I jesteś ciasny nadal, nie powinno wyciekać.
Ryan obejrzał się na niego, a potem wymownie na jego krocze.
— Sądzę, że jednak trochę mnie rozluźniłeś, bo przyznam, że nie jesteś, hm… wąski — stwierdził, ale sięgnął po papier i wpierw wytarł się pomiędzy pośladkami, a potem spojrzał na swoje spodnie i bieliznę na podłodze. Wciąż nosił te przeklęte, luźne bokserki, więc nawet jakby wsadził w nie papier, to mógłby wypaść przez nogawkę. Już chyba wolał plamę na spodniach niż taki wstyd! — Kurwa — warknął do siebie i na razie pochylił się do umywalki, żeby przepłukać twarz. Był cały czerwony.
Lenny przysiadł w tym czasie na brzegu wanny i wytarł papierem nasienie Ryana. Wyrzucił zwiniętą kulkę do toalety jak piłkę do kosza.
— To może prysznic? Jak nie zmoczysz włosów, będzie chyba spoko.
— Hm… Nie jestem pewien, jak reszta zareaguje na wieść, że poszedłem po piwo, a wróciłem po prysznicu, ale to chyba obecnie nasze jedyne wyjście — Ryan odpowiedział z uprzejmym uśmiechem i wytarł twarz w ręcznik wiszący na metalowym wieszaczku obok.
— No, to myj się. I wymyśl jakąś bajkę, bo zejdę na dół i im ją opowiem, jakby pytali. — Lenny podniósł się, podnosząc też koszulkę i ją zakładając. Bluzę wziął w ręce i jeszcze chwycił brodę Ryana oraz pocałował go w usta.
— Chyba wystarczy najprostsza o polaniu się piwem, skoro to właśnie po nie poszedłem — stwierdził chłopak, już wchodząc do kabiny prysznicowej. Najchętniej pieprzyłby się znowu, ale… to może zaczekać do wieczora, gdy wrócą do domu. Chyba że Mike faktycznie udostępni im jedną sypialnię, jak obiecał, to poczeka do jutra.
— No dobra, to spadam, bo niby poszedłem do kibla — Lenny prychnął i jeszcze zlustrował wzrokiem kochanka, nim otworzył drzwi i wyszedł z łazienki. Od razu pokierował się na dół, do reszty towarzystwa. Bez słowa wytłumaczenia usiadł na swoim miejscu.
Jego szczęście zostało dopełnione, bo właśnie Mike rozdawał kolejne kawałki mięsa, tym razem takie z kością, do obgryzania. Nie skusiła się jednak na nie Marg i Nell, ale reszta, włącznie z Kate, tak.
— Ogólnie kraj bardzo piękny, niesamowite widoki, chociaż ciężko z niektórymi ludźmi nawet po hiszpańsku — Theo mówił do Jasona i Alexa, jedząc swoje mięso. Temat zszedł na podróże i para wymieniała się wrażeniami ze swojego wypadku nad jezioro Tahoe z wrażeniami chłopaka Nell z jakiegoś kraju w Europie.
Sama Nell za to z podejrzanym uśmiechem dosunęła się do Lenny’ego i trąciła go biodrem.
— Coś ci długo zeszło — zagadała. Na swoim talerzu miała sałatkę.
Mulat spojrzał na dziewczynę i wzruszył ramionami.
— Tak wyszło. Małe komplikacje przy okazji, ale już jestem — odparł, nie wdając się w szczegóły. Ani prawdy, ani kłamstwa.
— Noo, spoko — odpowiedziała, odrzuciła swoje warkoczyki z koralikami na plecy, żeby te nie wpadły jej do talerza i zabrała się za sałatkę. — W ogóle wiesz, że chyba Charlie i Rush się pożarli? Bo Charlie cały czas teraz z Mikiem gada i nie liżą się tak non stop, jak zawsze.
Lenny spojrzał na młodego tatuażystę i na jego blond księcia. I już widział, że jeśli dziś tu zostaną i kochanie Ryana też, wraz ze swoim partnerem, to poza jeszcze jednym numerkiem, przyjaciele na pewno urządzą sobie sesję terapeutyczną. Czyli…
— To zostanę na wieczór pewnie sam — mruknął, wiedząc, że Ryan miał potrzeby, ale był też dobrym przyjacielem. Nie postawiłby seksu nad Charliego. Tym bardziej, że udało im się złamać przysięgę miesiąca abstynencji.
— Oou… Serio? W sensie, myślisz, że Ryan będzie siedział z Charliem? Bo jak coś, to wiesz, zostaniemy z Theo dłużej i się posiedzi, i pogada przy ogniu. Szkoda tylko, że tu nie ma, kuźwa, głośników, byśmy se jakiś rap zapuścili. — Westchnęła z żalem, rozglądając się, jakby głośniki nagle miały się zmaterializować.
— Są przyjaciółmi, jak się pokłócili, to pewnie pogadają — Lenny odparł krótko, ale miło było mu z racji propozycji dziewczyny. Nagle jednak zreflektował i skinął głową na Theo. — A jak się bawicie?
— Spoko, spoko. Theo w ogóle ma dwie strony, trochę to w nim podziwiam — mówiąc to, pochyliła się do Lenny’ego, by raczej wyszeptać, niż żeby jej chłopak to słyszał. — Umie być taki na luzie, wiesz, jak ja, ale też zajefajnie wchodzi w taką poważną rolę. Dużo magazynów kolekcjonuje, pewnie dlatego umie zawsze coś na każdy temat powiedzieć. Trochę słabo przy nim wypadam. — Zaśmiała się na koniec i wróciła do sałatki.
Lenny uśmiechnął się pocieszająco. Dziewczyna naprawdę wydawała mu się na swój sposób urocza i myślał przy niej o siostrze. Nie miałby chyba nic przeciwko, jeśli Dalia by była jak Nell.
— Wypadasz całkiem nieźle. Nie oceniaj się źle.
Westchnęła, uśmiechnęła się do Lenny’ego i cmoknęła go w policzek.
— Dzięki. Jesteś kochany.
Ten zrobił trochę większe oczy i wiedziony instynktem spojrzał na Theo za plecami dziewczyny.
— Jasne — przytaknął.
Czarnoskóry mężczyzna właśnie rzucił mu grobowe spojrzenie i napił się piwa z wysokiego kufla, który ktoś musiał przynieść. Chwilę tak mierzył Lenny’ego spojrzeniem, aż nie wrócił do swojej rozmowy z Jasonem i Alexem.
— Ej, Len, czego się napijesz? — uwagę Mulata przykuł Juan, który właśnie dosiadł się do niego z uśmiechem.
— Piwa — kumpel Latynosa z więziennych czasów odparł bez namysłu. — I jak tam? Z Katy okej?
Juan uśmiechnął się nerwowo i wpierw sięgnął do czteropaka postawionego pod stolikiem, w cieniu. Otworzył otwieraczem i postawił przed Lennym.
— Taa, okej, okej. Przebaczyła mi tamto. W ogóle trochę mi już brakuje wypadów na deskę z Ryanem, ale ten kolczyk… — Westchnął i wyciągnął się po swoją szklankę z drinkiem.
— Już niedługo może będzie mógł iść — Mulat odparł, po czym poczuł dziwne dreszcze niepokoju, które wynikły z palców, jakie przesunęły się po jego ramieniu, kiedy Nell wstała ze swojego miejsca i poszła do Marg, aby coś z nią omówić.
— Byłoby super. Wiesz, żeby mu kondycja nie padła. A ty byś mógł się z nami raz wybrać, Len, wiesz, chociaż się poopalać trochę — zasugerował Juan, który jak zwykle ubóstwiał Lenny’ego i uwielbiał jego towarzystwo.
— Mhm, może nie byłby to taki zły pomysł. Lubię spać na piasku. Ale to pewnie jeszcze za jakiś tydzień, dwa. To mimo wszystko słona woda, ale zobaczy się — Lenny odpowiedział i zerknął w stronę drzwi, czy Ryan już nie wraca. Przy okazji zobaczył Nell i Marg. Obie patrzyły w ich stronę. Naprawdę miał problem z kobietami.
— Taaa… To ja już wiem, czego se nie robić na ciele. — Juan zaśmiał się i zapytał: — W ogóle, gdzie Ryan?
Jego pytanie jednak od razu otrzymało odpowiedź i to nie z ust Lenny’ego. Ryan właśnie wyszedł do ogrodu, odświeżony. Wpierw uśmiechnął się krótko do swojego kochanka i szybko doszedł do Mike’a, który pracował nad grillowaniem.
— Hej, Mikey, widzę, że dajecie jeszcze jedną porcję. Wystarczy dla mnie, czy te smakowite trzy nóżki, które pieczesz, zamówiła już Katy?
— Zamówiła jedną, a drugą Rush, więc jedna będzie dla ciebie — Mike odparł i zmierzył go wzrokiem. — Inaczej wyglądasz, czy mi się wydaje? — spytał, a Lenny wskazał brodą Ryana Juanowi.
— Tak, Mikey, byłem u fryzjera przedwczoraj — Ryan odpowiedział z olśniewającym uśmiechem, udając, że to właśnie o to pytał Mike. — I powiedz mi, co jest nie tak z naszymi słodkimi gołąbkami? Bo chyba każdy zauważył, że coś tu jest nie tak… — zagadał, bo chwilę temu, gdy szedł do kumpla, zobaczył, że Charlie nie siedzi z Rushem i chyba wcześniej też jakoś dziwnie na siebie patrzyli.
— Chyba się pokłócili. Nie wiem dokładnie, ale to coś chyba o pracę Rusha chodzi. Alex wie więcej, ale to Alex. — Mike wzruszył ramionami. — Nic nie mówi. A ja też nie męczyłem jeszcze Charliego. Nie wiem, czy to teraz wyciągać, czy poczekać. Jak myślisz? — spytał, wiedząc, że przecież w trójkę byli najlepszymi kumplami.
— Jak zjem, to go zagadam, może coś mi wyśpiewa, a jak będzie chciał poważniej pogadać, to pomęczymy go potem, jeśli wciąż twoja wspaniałomyślna propozycja, by nas przenocować, jest aktualna — odpowiedział Ryan, opierając się o stolik biodrem, bo jakoś stanie prosto było dla niego trudne. Tyłek odczuł seks sprzed kilkunastu minut.
— Oczywiście, że aktualna. I… — Mike uśmiechnął się wrednie — trochę się cieszę, że twój miesiąc jeszcze trwa, bo znowu obawiałem się, że… no, że Charlie będzie snuł domysły o morderstwach — dodał złośliwie i czekał jak nie na cios, to chociaż słowną reprymendę.
I się jej doczekał. Ryan wpierw jednak obdarzył go uprzejmym uśmiechem, a potem rozpoczął swój monolog. Aż Jason, który siedział najbliżej, obejrzał się na niego i pokręcił głową.
— Dobra, ja palę i może nie umiałbym tak długo na jednym wdechu, ale nawet normalny człowiek by tak nie wyrobił — skomentował z uśmieszkiem i potarł dłonią bok kochanka. — Chcesz jeszcze wino z lodówki? Bo się kopsnę po coś dla siebie, skoro Juan znowu liże dupę Lenny’ego.
Alex spojrzał na rozmawiających mężczyzn, o których wspomniał kochanek.
— Gdyby nie Katy, byłbym w stanie uwierzyć, że to możliwe, chociaż nie wiem, czy Ryan byłby z tego zadowolony. Jednak i tak ciekawi mnie, czy już zauważył, że nie tylko Juan i Ryan wykazują dziwne zainteresowanie Lennym. I tak, poproszę wino — wszystko, co powiedział, mówił takim samym tonem, jakby tylko przytaknął, że chce się napić.
— Nell? — Jason zapytał domyślnie, już się unosząc. — Nie wiem jak Ryan, ale Theo na pewno już zauważył — dodał, bo chłopaka dziewczyny już przy nich nie było. Teraz rozmawiał z Rushem, nie wiadomo o czym. — Zaraz wracam — dodał do Alexa i poszedł do domu.
Po drodze minął Nell i Marg, które podeszły do Mike’a i Ryana.
— Ślicznie pachnie. — Marg pochwaliła swojego narzeczonego, a Nell stanęła obok Ryana.
— Nie przyniosłeś piwa — rzuciła do niego z uśmiechem na ustach.
Ryan skinął na Juana gadającego z Lennym. Jego facet pił piwo do nóżki z kurczaka.
— Jak widzę, ktoś mnie w tym wyręczył, więc wybacz, Nelly, nie wiedziałem, że również masz ochotę, ale najpewniej Juan będzie skłonny dać ci butelkę.
Dziewczyna krótko się zaśmiała i skinęła na Ryana, aby kawałek odeszli. Mike i Marg i tak zajęli się rozmową ze sobą.
— Nie wątpię, ale wiesz, długo cię nie było. Z Lennym. Zauważyliśmy z Theo, dlatego zdziwiłam się, jak wróciłeś bez piwa.
Ryan przyjrzał się jej uważniej i wcisnął ręce w kieszenie spodenek, rzeczywiście w obliczu pojawienia się takiego tematu odchodząc z dziewczyną kawałek na bok.
— Bardzo duża spostrzegawczość jak na fakt, że jest nas tu spora gromadka, a chyba powinnaś z racji swojej bliższej znajomości z ekipą studia to za ich towarzystwem się bardziej oglądać — odpowiedział w taki sposób, by nie musieć tłumaczyć powodu nieobecności. Nie lubił kłamać.
— Ich mam na co dzień, was od święta — Nell odparła i puściła mu niespodziewane oczko, nim obejrzała się na Lenny’ego. Pomachała mu, kiedy ten ich spostrzegł. — Seksowny z niego facet.
Ryan coraz bardziej zaczynał dostrzegać, że Nell nie tylko uważa jego faceta za atrakcyjnego, ale chyba podoba się jej… wyjątkowo mocno. Cały czas na niego patrzyła i zagadywała go. No i to spojrzenie i komentarz…
— Trudno mi się nie zgodzić, skoro z nim jestem. Nawet z pełnymi od mięsa policzkami. Chociaż muszę przyznać, że twój facet też jest niczego sobie — zauważył.
Nell spojrzała na Ryana z szerokim, pełnym rozbawienia uśmiechem. Szturchnęła go lekko w bok.
— Chcesz się zamienić?
Chłopak uśmiechnął się, ale raczej wymuszenie. Zamienić — nigdy. Co z tego, że na początku zlustrował Theo wzrokiem, kiedy potem Lenny udowodnił mu w łazience, jak bardzo, bardzo… bardzo jest dla niego jedynym i najlepszym.
— Niestety, wciąż uważam… bez urazy oczywiście, że moja mleczna czekolada mi bardziej pasuje. Chociaż obawiam się, że nawet jakbym chciał, to ani twoje cudo, ani moje nie podeszłoby do tego z entuzjazmem, bo wierzę, że tak jak Lenny leci na kutasy, tak Theo na urocze, odstające od klatki piersiowej części ciała, których natura na szczęście poskąpiła mężczyznom.
Nell znowu obejrzała się za Lennym, nim wróciła do rozmowy z Ryanem.
— Szkoda. Ale tak na pewno, na pewno? — zagadała z nadzieją, jakby trochę pół żartem, pół serio. — Bo chyba… no, ma werwę w biodrach — dodała ciszej z uśmiechem, który próbowała chować. Nie wychodziło jej to.
Ryan znowu stężał, ale tym razem bardziej niż wcześniej. Bo… czy to była aluzja do tego, że dobrze pieprzył, czy dobrze tańczył? Obstawiał to pierwsze, bo przy tym drugim nie powiedziałaby tego z takim uśmiechem. Ale w takim razie dlaczego zakładała od razu, że to Lenny pieprzy? I ta rozmowa o ich zniknięciu… Tak, zdecydowanie zrobiło mu się bardzo gorąco.
— Tak, przyznam, że rzeczywiście nieźle mu wychodzi bujanie się do latynoskiej muzyki — odpowiedział z czarującym uśmiechem, a potem wskazał na ogród. — Ale jak widzisz, poza tym, że nasz kochany Mikey zadbał o pyszne jedzenie i wspaniałe towarzystwo, nie pomyślał o muzyce i na to nie popatrzymy. A teraz wybacz, bo widzę, że mięso ląduje na talerze, a nie chciałbym przegapić swojej kolejki — dodał na koniec i nie czekając na odpowiedź dziewczyny, szybko poszedł do Mike’a po talerz. Przyjął go z uśmiechem i dopiero wrócił do swojego kochanka. I tak jak wcześniej pochylił się do niego i szepnął mu do ucha: — Nelly chyba wie coś więcej o naszym wypadzie do łazienki i nie mam na myśli suchych podejrzeń.
Lenny spojrzał na kochanka pytająco, a potem na dziewczynę. Ta zauważyła to i uśmiechnęła się do niego szeroko. Lenny przełknął ślinę.
— W ogóle, mam wrażenie, że dziwnie się zachowuje. A Theo zaczyna mnie coraz bardziej i coraz dziwniej obserwować. Do tego twoje kochanie i blond książę — wymienił, mając nadzieję, że Ryan zrozumie. Było dziwnie. Atmosfera gęstniała.
Ryan rzucił mu wymowne spojrzenie i zabrał się za jedzenie.
— Mam głęboką nadzieję, że ani Nelly nie będzie bardziej dosadna ze swoim zauroczeniem twoją osobą, ani Theo nie uzna, że to wszystko twoja wina. A ja… — urwał i poprawił się na miejscu — nie będę musiał się przed nikim tłumaczyć z tego, co komuś opowiedziała o tym, co wie.
— Nie rozumiem tylko, czemu się tak zachowuje, skoro wie. Do tego Theo. I to idzie dalej niż twoje patrzenie na niego — Lenny dodał swoje, podjadając Ryanowi z talerza.
— Hm? Uściślij proszę? — Ten zaniepokoił się odrobinę. — Dochodzą do tego jakieś komentarze czy, hm, obmacuje cię pod stołem?
Lenny psyknął pod nosem. Obmacywanie pod stołem kojarzyło mu się, jakby był nieletnią dziewczyną obmacywaną przez jakiegoś zboczeńca.
— Nie, ale czuję, że dziwnie się zachowuje. Jak wstawała, to przesunęła palcami po moim ramieniu. To byłoby niczym, gdyby ogólnie nie była tak specyficznie zainteresowana. Ty tyle uwagi nie poświęcasz jej facetowi.
— Cieszę się, że to zauważasz. — Ryan uśmiechnął się krzywo i ułamał mięso, po czym oddał połowę kochankowi. — I przyznam szczerze, że chciałbym, by jednak Theo jakoś się w to zaangażował i, hm, powstrzymał swoją dziewczynę od takiego zbliżania się do mojego faceta.
— Może nie podoba mu się to, ale wychodzi z założenia, że i tak nic z tego nie będzie, skoro jestem z facetem?
— Tak… myślę, że coś w tym może być i żałuję, że Nelly nie wychodzi z takim samym wnioskiem — Ryan odpowiedział i uchwycił wzrok Charliego. Szczenięcy wzrok Charliego, który właśnie siedział obok Katy, słuchał jej, ale patrzył akurat na niego. Ryan chwilę utrzymał to spojrzenie i westchnął. — Hm, jak bardzo byłbyś zły, jakbym na chwilę ci zniknął i wyciągnął na stronę Charliego, bo musiałbym być ślepy i głupi, żeby nie widzieć, że jakaś bardzo bolesna szpilka wbija się w jego rozgruchane serduszko?
Lenny także spojrzał na tatuażystę, po czym złapał Ryana za brodę, odwrócił do siebie, pocałował mocno, lecz krótko i puścił.
— Idź, ja może potem pogadam z Theo.
— Mhm, tylko jakby co, rób unik. Nie chcę, żebyśmy mieli kolejną abstynencję, tym razem z winy twojej niedyspozycji fizycznej, jeśli okaże się, że ma jakieś ukryte talenty. Chociaż… — Ryan zlustrował Lenny’ego wzrokiem, już się unosząc. — Nie sądzę, żeby był w stanie coś ci zrobić — skończył i oddalił się od stolika.
Lenny prychnął krótko pod nosem, przyznając kochankowi w duchu rację. Potem westchnął ciężko i napił się piwa. Ktoś musiał się zająć Nell i on sam nie zamierzał być tą osobą.

27 thoughts on “Fire Dragon Tattoo Studio – 178 – Rozgrzewka

  1. Katka pisze:

    Basia, hehe im bardziej zbliżał się koniec, tym bardziej już siebie chcieli. Niestety nie wytrzymali ciśnienia. A facet Nell… cóż, specyficznie podchodzi do sprawy XD Dzięki za pozdrowienia, Ciebie również ściskamy mocno :)

  2. Basia pisze:

    Witam,
    bardzo gorący rozdział, choć myślałam,z ę wytrzymają ten okres abstynencji, bo już bliżej końca było…. zaczynam nie lubić Nell i tego jej zachowania… i ten jej facet jakiś taki, no nie wiem jak to określić…
    weny życzę…
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Yaoistka^^ pisze:

    ps: możliwe że będę już 12 raz czytała FDTS,ale po 4 straciłam rachubę. xd

  4. Yaoistka^^ pisze:

    Nie miałam neta! ;( Ale teraz odzyskałam i w końcu mogłam dorwać, bo jak tam w jakiejś kafejce czy cuś … to się ważne sprawy typu email i kilka innych sprawdziło i koniec, do domciu. ^^

    Weny laski, nie potrafię się doczekać… ale chyba zacznę znów od nowa czytać. xd Macie może jakiś pdf z FDTS? Bo bym sb na komcie ściągnęła i bym znów czytała! *.*

  5. Katka pisze:

    Yaoistka, nooo, długo Cię nie było, aż się zastanawiałam, czy dalej czytasz :) Fajowo, że nadrobiłaś! Jak się ma więcej do nadrobienia, to się sporo dzieje, jak widzę po wychwyconych w Twoim komentarzu sprawach. Hehe, a jakbym była Charlie sekretarką, tez by mi się podobał Alexik, ale Rush pewnie nie mniej XD Och, pracować dla takich szefów… No Nell niestety ma płonne nadzieje XD Ale uparta jest. Dzięki za wenę :)

  6. Yaoistka^^ pisze:

    Długoooooo mnie nie było. :( Ale już nadrobiłam zaległości! Uj… Jasona wypadek, Alex i ta sekretarka! Czy on się jej podoba? Bym się nie zdziwiła, Alex jest gorący jak skurczybyk. ^^

    Pełen szacun dla Leniaka i Ryana. ;P Wytrzymali długo, ale martwię się, czy Ryana nie będzie nic boleć później. :/

    A Nell mnie wkurza! Ona myśli, że Lenny jednak by ją chciał? Phi ;P Albo swojego faceta chce zdenerwować… hhh…

    Kocham to opowiadanie. ^^ A na dodatek przyznam, że Mike wziął się za siebie. ;P Jason też. ;PP

    Weny laski :)

  7. O. pisze:

    Tigruś, nie musiałaś tego wysyłać </3 Znam ten fragment doskonale, komentowałam nawet i dalej popieram, że słowo "chyba" w wypowiedzi Lenny'ego mnie nie kręci ani nie satysfakcjonuje </3 A przy tym co teraz miałam okazję czytać, jest już takie nawet "płaskie". xD

    Dlatego dalej wyczekuję PEŁNEGO WYZNANIA, bez "chyba", "może", "prawdopodobnie", "domniemam" etc xD

    Katka, trzymam więc za słowo! Rimu nigdy za wiele <333 Także weeeeenyyyyyyyyyyyyyyyy i czasuuuuuuuuuuuuuuuuuu Dziewczęta <333333333333333

  8. Katka pisze:

    O., taaa, Lenny nie ma problemów z klękaniem przed Ryanem XD Czy to od przodu, czy to od tyłu. Ryan nie narzeka, oj nie. Uwielbia lodziki i rimy. A i rim na pewno jeszcze nie raz się pojawi, w końcu Lenny ślepy nie jest, widzi, że to jedna z ulubionych pieszczot jego chłopaka. A co do wypowiedzenia „kocham cię” przez Lena… no ciężko mu to przychodzi ogólnie, ciężko. Woli pokazywać swoje uczucia, niż o nich mówić, taka przywara. Ale kompletny chłód też nie jest jego domeną, więc myślę, że jakby pojawiła się odpowiednia sytuacja i nastrój, to by powiedział, więc nic, tylko wyczekiwać ;) Oooch, a teorie dotyczące Mike’a są urocze XD Niby taka mała tubka, a tyle obrazów podsyła do wyobraźni XD

  9. TigramIngrow pisze:

    O. specjalnie na Twoją prośbę dotyczącą wyznania miłości przez Lenny’ego:
    „— Powiedz to jeszcze raz — poprosił niespodziewanie, poprawiając swoje włosy, żeby na nich za bardzo nie leżeć i nie ciągnąć.
    Chłopak uniósł brwi, patrząc na niego w dół.
    — Co mam powiedzieć?
    — Że mnie kochasz.
    Ryan odetchnął, przeczesując włosy palcami, po czym wreszcie odparł:
    — Służę. — Pochylił się i pocałował go w usta. — Kocham cię — powiedział poważnie tuż nad jego twarzą.
    Lenny przytrzymał jego głowę w dole i oddał pocałunek. Długo i leniwie, jakby nigdzie mu się nie spieszyło i jakby chciał, żeby tak spędzili cały wieczór, zamiast gapienia się w telewizor.
    — Ja ciebie chyba też — padło niespodziewanie i cicho z jego ust.
    Ryan otworzył szerzej swoje czarne oczy. Jeśli miało być coś, czego się po nim w tej chwili nie spodziewał… to właśnie tej odpowiedzi.”

  10. O. pisze:

    Sądzę, że moja miłość do Rynny jest już wszem i wobec znana więc mogłam się skupić na Nell xD
    Haha zapomniałam wgl napisać, że lubię to jak Lenny klęka przed Ryanem xD <333333333333333333 Tak ochoczo, czy to pod prysznicem po spotkaniu ojca, czy to po powrocie z tymczasowego aresztu, czy to na imprezie gdzie poza Nell ktoś mógłby wtargnąć xD Można by było tych lodzików wymieniać a wymieniać <3333 W sumie rimmu trochę mniej było, ale wszystko jest do nadrobienia <3333
    I dobrze, że Ryan czyta to spojrzenie! Ale wciąż się upominam o choć jedno wypowiedzenie miłości z ust Lenny'ego, do Ryana <3333 A nie do np Nell, "tak kocham go" xD

    Ja wiem po co ten żel xD Po tym całowaniu się z Jasonem chciał sprawdzić jakby to było gdyby… i sam sobie xD buhahahahahhahaha ale dzięki temu mógłby również lepiej zrozumieć swoich przyjaciół, albo upewnić się w tym, że kompletnie nie potrafi zrozumieć dlaczego tak lubią xD

  11. Shivunia pisze:

    Saki >> Ojojoj , od czego by tu zacząć XD Może od końca, moją naturą.
    Tak, nie często można usłyszeć takie bezpośrednie żądanie. I chyba też dlatego Lenny się nie powstrzymał. Bo bądźmy ze sobą szczerzy, kto by się powstrzymał. Naprawdę trzeba by było być moooocnym zawodnikiem aby nie ulec Ryankowi który tak kuuusi, mmm…
    A czy Ryan zrobi terapie ptaszynie, cóż, się okaże. Jeszcze Mike jest jako jego przyjaciel, więc nie koniecznie musi być to Ryan. Chociaż oni trzymają się bliżej. I częściej w ten sposób rozmawiają. Jednocześnie jednak może się okazać, ze Jay faktycznie ma u nas monopol na bycie terapeutą XD
    Katy na pewno by coś powiedziała. A Tampon lol, jak dobrze że nie tylko ja mam skrzywioną psychę. Ale no… wszedłby XD Bosh, to takie złe, że w ogóle to rozważam. Ryan by mnie zabił będąc przy tym cały czerwony na twarzy. To pewne. Przecież tampony sa TAKIE kobiece. Cóż, przez to musiał się umyć. Ale mokry Ryan to też dobry Ryan. Chociaż wzbudzający podejrzenia. I tak, Nell nie ma takiego długiego języka jak Katy. Ale też pewnie zdaniem Lennego, mogła by być od niego dalej, a bliżej swojego chłopaka. Zresztą, zgadzam się z tobą, że Theo jest biedny. Nieznani ludzie, a tu jeszcze jego dziewczyna się gdzieś rozgląda. Biedny :/
    „Skąd u Mike’a żel analny? Oto jest pytanie. ” dobre pytanie. Niech wyobraźnia pracuje ;)

    O. >> O kurcze… ok. Po pierwsze POPISAŁAŚ SIĘ ale tak po całości. Niezły komentarz ;) Naprawdę, sporo stukania w klawiaturę tu widzę. W ogóle, też wiedzę że sporo skupiłaś się na Nell i jej „niecnych planach”. Można powiedzieć, że jakby przeczytała twój komentarz miała by gotowe punkty co ma robić ;)Najpierw wydobyć informacje, potem bazować na miękkim sercu Lenna do kobiet a potem „leczyć” go z homoseksualizmu. Tyle dobrze, że Lenny, nie tylko lubi facetów, ale lubi też białych facetów. A Nell nie jest ani białym, ani facetem. Więc miała by podwójnie trudne zadanie. Ale ale, nie uprzedzając faktów, nie mogę powiedzieć co wyniknie z tego jej małego zauroczenia.
    I oooh ile miłości do seksu Rynny. Cóż, aż nie sposób się z tym wszystkim nie zgodzić. Oni maja w sobie tą chemię i uwielbiają się gnieść, dotykać i być blisko. I tą szczyptę niebezpieczeństwa i czystej pasji. Bo czym innym jak nie pasją był wypad do łazienki. Pomijając to, ze głupim pomysłem, bo ktoś coś jednak zauważył, ale to ciiii. Cieszy nas oczywiście, że tobie też się podoba jak się kochają w sensie uczuciowym i fizycznym ;) i że lubisz ślepia panterki ;) Chociaż ja bym ich tak nie łagodziła, w końcu Lenny nie każdemu pozwala z nich „czytać”.Tylko swojej księżniczce na którą też sie cieszy, że trafił i że ta go kocha :D
    A Mike jest gospodarzem, ale to grupa znajomych wspólnych. Każdy się zna, to tylko jego dom. Nie jest aż tak niezbędny aby każdego pilnować i dbać o dobre samopoczucie. Zresztą, nawet nie da się od tak poprawić każdemu humoru jak coś zgrzyta. Co nie zmienia faktu, że zapewne i tak by popróbował.
    Wyboru Nell nie mam za bardzo jak uargumentować. a Lenny jest zazdrosny tylko o czarnych, a nie o jakiegoś tam Charliego (ale pojazd po Charliem.) Ale tak serio to rozumie, ze to jego przyjaciel. Poczeka.
    Oh, ok, dzięki jeszcze raz za tyle serduszek i taki długi komentarz ;) Fajnie, że rozdział się podobał :D

  12. O. pisze:

    A macie jeszcze <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    Będzie mi się dobrze spało <3333333

  13. O. pisze:

    <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Rynna forever!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<33333333333333333333333333333333333333333

    Katy mnie przeraża nie mniej niż Lenny'ego… Jednak po tym co Nelly odwala śmiem twierdzić, że nasza fioletowowłosa bohaterka podbija serce. Najpierw obgadam Nell- niech sobie ona da już spokój! Może Chłopaki nie biją dziewcząt, ale ja jej kudły z głowy mogę powyrywać xD Skoro widzi, że facet jest zajęty i to zajęty przez drugiego mężczyznę, to raczej nie ma szans, szczególnie powinna odpuścić, gdy sama jest zajęta. A nie jeszcze podpytywać Marg, Nie podoba mi się jej zachowanie a martwi podejście do niej Lenny'ego, to że przy niej myśli o siostrze i to może go stracić, bo jeśli ona się o tym dowie (a jest spostrzegawcza) to, to wykorzysta. Przysłowiowy telefon o 3 w nocy do przyjaciela będzie wykorzystywać, prosić non stop o coś Lenny'ego aż go zapędzi w kozi róg. Niezdrową relację może stworzyć. Nie zdziwię się jakby go zabrała na zakupy by kupić sobie bieliznę i mu się w niej pokazać mając nadzieję, że złoty grom walnie z nieba i Lenny stanie się hetero. Ale to marzenia ściętej głowy! Mam nadzieję, że nie odwali również niczego w tnięciem się "no bo Len mnie nie chce". Jednak sądzę, że o ile Lenny skłonny byłby na jakieś ustępliwości względem Murzynki to Ryan będzie trzymał palce na wodzy, na pewno Jason będzie od teraz bliżej przypatrywał się zachowaniu Nell w studiu by w porę być złośliwym albo od razu słownie do niej, albo przekazując jakieś wieści komuś z Rynny. Jedyny plus jej fascynacji to, to że razem z Juanem mogliby jakąś sesję zrobić Charliemu. I mam nadzieję, że Theo nie będzie chciał wywołać jakiejś bójki, skoro czyta tyle magazynów to powinien wiedzieć jak się postępuje w takich sytuacjach. Więc Theo rusz ten swój dziadowski tyłek!
    I nie podoba mi się to, że Nell poszła za chłopakami, mało ma dowodów na to, że Lenny nie jest jak Rush? Niby nic nie powiedziała…Katy to by z krzykiem radości im zaczęła bić brawo a później by wołała resztę by się do niej dołączyli xD Oczywiście po krótkiej reprymendzie, że ominęli tydzień.

    I seks <333333333333333333333333 Wgl tu jest tyle do kochania spojrzeniem!!! Podobało mi się jak Lenny złapał pod stołem dłoń Ryana i ją mocno ścisnął! Ach chciałabym sobie poczytać jak się bawią swoimi dłońmi, albo trzymają za nie na oczach innych! <333333333333 I Ryan tak podnieca Panterę, że ta duszkiem musi wypić całą szklankę <33333333333333 Zazdroszczę Ryanowi, też bym tak chciała na kogoś działać xD Hahaha i może Len usłyszy wyznanie miłosne wypowiedziane na głos w towarzystwie przyjaciół i znajomych xD <333333 To by było słodkie <333333
    Ach!!! I Lenny'emu stanął na baczność od patrzenia na twarz Ryana! *,* <333333 To musi być TA MIŁOŚĆ <3333333333333333333333 Ogólnie to odważny był ten seks, podczas imprezy i to jeszcze w czasie gdy wszyscy byli trzeźwi, a grono też małe… Jednak to w tym też było podniecające! <333333333333
    "Mulat miał wręcz wrażenie, że nie wytrzyma sensacji i przyjemności, jaka się w nim zbierała od samego przebywania w Ryanie. Uwielbiał jego ciało, jak reagowało oraz jego samego. Każdy jego jęk, westchniecie. Kochał czuć, jaki ten jest w czasie seksu. I teraz naprawdę czuł, jak za tym tęsknił. Kiedy miał go nareszcie w swoich ramionach i mógł go rozgrzać do czerwoności." "Chciał poczuć, jak Ryan drży pod nim w spełnieniu, jak się zaciska." <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
    Ja też to kocham i uwielbiam! I zawsze mnie to raduje i zawsze mi tego brakuje <33333 (gdy inni mają swoje "5 minut" xD)
    Powtarzający się Lenny jest przeuroczy!!! Te jego oczy! Serio, niby to morderca, niby taki zły, z gorszej dzielnicy, a jego oczy potrafią być zwierciadłem duszy. Na miejscu Ryana nie przestawałabym w nie patrzeć. W oczach prawych ludzi trudno dostrzec szczerość, szczęście czy miłość. A tu u Lenny'ego można czytać <33333333333 Nie wiem czemu, ale od dziś drugą piosenką Rynny jak dla mnie jest "Love me tender". Tak wiem, że Tunder jest od Thunder… Ale tender jakby nie patrzeć pasuje idealnie, Lenny potrzebuje miłości. I cieszy mnie niezmiernie, że ją otrzymał <33333333333333 Jak również że ją odwzajemnia <333333333 Dobrze, że trafił na Ryana <33333333333333333333333333333333333333333

    Wgl jakim to gospodarzem jest Mike? Skoro widzi, że coś zgrzyta wśród gości to powinien jakoś zareagować i starać się to rozluźnić…Alkohol na bank nie pomoże! Jeszcze jakaś bójka na jedzenie się zrobi… xD I miło, że Lenny pozwala by Ryan poświęcał swoją uwagę Charliemu, że nie chce się mieszać w ich przyjaźń. I nie chodzi mi tu o poczucie zazdrości. Tylko o to, że poczeka aż Ryan "wróci" do niego. Jakby nie patrzeć to Gołąbkom by się przydał jakiś numerek w łazience i ciekawe czy Nell znowu by poszła podsłuchać xD Ogl na miejscu Theo serio zabrałabym ją z tej imprezy, sama mówiła że jest zazdrosny a ten jak na razie od patrzenia z wyrzutem to nic nie robi. Chyba że każe jej się zwolnić <3333333 Jakby go posłuchała to bym jej troszku, ale to tak troszku wybaczyła xD
    I tak z innej beczki- dlaczego Nell poszła do Marg podpytać się o Lenny'ego? Czemu nie do Katy? Skoro ślepy by zauważył jakie podejście do Mulata ma Juan? Czyżby się jej jakoś "obawiała", że ta by "zaalarmowała" albo Juana, a ten by poczuł się niestabilnie na swojej pozycji numero 31531520975920755515315035932850932850832539532853295832583285093285938593859385938593859832598325982309583958935561412840089999(…) zaraz tuż z Ryanem w hierarchii Lenny'ego ( nie policzyłam matki xD) i starałby się bardziej "zżyć" z Ryanem, by spędzać również więcej czasu ze swoim idolem? I tu Nell by musiał serio liczyć na widzenie się od święta z Lenem? Albo, że Katy powiedziałaby całej ekipie o zadurzeniu się w Mulacie i każdy by patrzył na nią z dozą jakiegoś politowania, bądź staraliby się ją w jakiś sposób wykluczyć?

  14. saki2709 pisze:

    Hehe. Rynna pękła. Nie wytrzymała napięcia XD No cóż… Jakoś mnie to nie dziwi, szczerze mówiąc, jednakowoż zaskoczyła mnie zaistniała sytuacja. Ale to, że się jej nie spodziewałam, sprawiło, że była to bardzo miła niespodzianka. Seks był gorący, ale nadal czekam na ten z karteczki. Jestem bardzo ciekawa inwencji twórczej Ryana i tego, co tam naprodukował.
    Jestem niemal pewna, że Nell słyszała więcej, niż powinna. Inaczej chybaby się tak nie zachowywała… Więc raczej nie kupi żadnej taniej wymówki. Tak w ogóle trochę mnie wkurzają te jej podchody do Leniaka, no ale cóż… Nie ma żadnych szans, więc się nie martwię o związek Ryana i Lenny’ego, no ale mnie denerwuje i już. Biedny Theo. Przyszedł z dziewczyną na przyjęcie do ludzi, których praktycznie na oczy nie widział, a ona ślini się do innego faceta. Koleś trzyma nerwy na wodzy, ale jak Nelly przegnie, to mu nerwy puszczą i będzie awantura. W końcu ile można to znosić? Co z tego, że to gej? Ważne, że jego dziewczyna interesuje się nim bardziej niż własnym chłopakiem.
    Gdyby Katy COŚ słyszała, na pewno nie rozeszłoby się to bez echa. Jak to ona, na pewno dałaby jakąś aluzję przy całej ekipie i zawstydziła biedną Księżniczkę. Nelly przynajmniej odciągnęła go na bok i dała mu do zrozumienia, że wie więcej, niże Ryan by chciał, żeby ktokolwiek wiedział.
    Ryan by mnie zabił, ale też pomyślałam o tamponie XD I to zanim Lenny o tym pomyślał XD
    Wszyscy chyba wyczuli, że Gołąbki przeżywają mały kryzys, bo nie latają wokół nich jednorożce srające tęczą. Więcej czułości można wyczuć u zimnego Alexa i Jasona.
    Ciekawe czy poza Nell ktoś się domyśla, czemu tak długo nie było Ryana i Lenny’ego.
    Hehe. Skąd u Mike’a żel analny? Oto jest pytanie. Ciekawsze jest to, czy zauważy, że mu go ktoś podpieprzył XD
    Czyli w następnym rozdziale Ryan robi za terapeutę dla ptaszynki? Ten kryzys u Gołąbków odbija się na ogólnej atmosferze w ekipie, więc może uda mu się coś zaradzić? Jak na razie w roli terapeuty sprawdzał się Jay. Ciekawe jak pójdzie Ryanowi. No i oczywiście Lenny’emu z Theo. Ktoś musi utemperować małą Nell i najlepiej, jakby zrobił to jej chłopak.
    Czuję, że spodoba mi się ten kolczyk jako miły dodatek. Nie po to się Ryan (i Lenny) tyle nacierpiał, żeby teraz go nie używać XD

    „Zagryzł wargę, wręcz boleśnie wpatrując się w jego twarzy i podparłszy się o ławkę przy jego ciele, pochylił się do niego i szepnął przez bardzo, bardzo ściśnięte nerwami gardło:
    — Nie chcę już czekać, Lenny… Pieprz mnie dzisiaj.” – „twarzy”. A kwestia Ryana… gorrąca XD Nieczęsto można usłyszeć coś takiego z jego ust.

    Pozdrawiam i życzę weny :)

  15. Katka pisze:

    LordKurak, nooo, trzeba czekać niestety XD I też uważam, że Nell by zatkało, jakby Ryan dokładnie jej wszystko opowiedział i może by przejrzała na oczy, ale… to jest Ryan. On jednak nie umie i lubi mówić wprost. Och, jak ja lubię, jak pamiętacie takie różne szczegóły :D Mówię o tym, co napisałaś o Rushu. To takie fajne, tym bardziej, że wielu z Was pamięta cosie z innych wątków, w sensie wiem, że Ty zwracasz uwagę na gołąbki, to na pewno wiesz o nich więcej niż Ci, którzy unikają ich niczym rozpędzonych jednorożców srających tęczą. Dietetyk na pewno dba o Rusha, a przynajmniej stara się, chociaż książątko rozpieszczone, to ciężko, by sobie nie pozwalało na jakieś rarytasy, hehe. I fajnie, że zwróciłaś uwagę na wegetarianizm Nell :) To takie drobne szczególiki, które wprowadzają różnorodność.

    Marta, hehehe, może kiedyś Mikowi się wymsknie, na co mu ten żel, hehe. Albo ktoś cudem podejrzy ich kiedyś podczas jednej z takich imprezek. No i miło, że seksik się podobał. Panowie pękli.

  16. marta696 pisze:

    No ciekawi mnie po co Mikeowi nawilżenie,czy wypróbuje je na Marg czy na sobie.Seksik całkiem spoko ,nie liczyłam na to że wytrwają.

  17. LordKurak pisze:

    Byłam pewna że gołąbki w tym rozdziale będą sobie wyskubywać piórka a tu trzeba czekać :P chcę krwi, łez i przemocy :D
    Nie wiem czemu irytowały mnie pokrętne odpowiedzi Ryana jakby nie mógł bez ogródek opowiedzieć Nell dlaczego ich z Lennym nie było tyle. Najlepiej bardzo szczegółowo żeby ją zatkało
    Od czasu kiedy w którymś tam rozdziale, (bardzo, bardzo dawno temu, w zamierzchłych czasach) Rush jadł batonik musli na plaży i było coś wtedy wspomniane o tym że ma trenera i dietetyka (a może to było w innym rozdziale, nieważne) jak coś je myślę sobie: co by na to powiedział twój dietetyk Rush?
    A tak na marginesie do poprzedniego rozdziału: miły akcent z wegetarianizmem Nell i tym jak zgrabnie się zorganizowała i nie robiła nikomu kłopotu

  18. Katka pisze:

    Ewciak, może tak uważa, może. Może kiedyś wejdziemy do jej głowy, to się dowiemy, czemu się tak na Lenniaka uparła :) I bardzo fajnie, że rozdział się podobał :D

    Tigram, haha, czasami się udaje dopieścić, czasami nie, wiemy, wiemy XD Staramy się zawsze, ale klimacik bywa różny XD I w jakiś sposób jestem dumna z tego, że poprzeczkę ustawiłyśmy już tak wysoko ;)

  19. TigramIngrow pisze:

    >>Co do spodziewania się fajerwerków – ja zawsze obejmuję taktykę „nie oczekuj zbyt wiele, bo wtedy ewentualnie przyjemnie się zaskoczysz zamiast sromotnie zawieść”.<< A ja niestety oczekuję po Was wiele, a jak się sromotnie zawiodę to dowiecie się o tym pierwsze. Lubię być dopieszczana tym co piszecie, a wiem że to potraficie, bo się zdarzało nie raz. Poza tym to Wasza wina, że ustawiłyście sobie wysoko poprzeczkę, huehuehue. Ja tu tylko czytam :p

  20. Ewciak pisze:

    Może Nell uważa że każdego faceta da się naprostować odpowiedniej kobiecie, bleee nie lubię takiego podejścia;/ A rozdział bombowy!!

  21. Katka pisze:

    Tigram, za dużo chemii między nimi, żeby to wytrzymali XD I w ogóle, młodzi faceci, w kwiecie wieku, żyjący w mieście, w którym raczej nie trudno spotkać faceta bez koszulki na ulicy… Za duża frustracja XD Ten fragment, co zacytowałaś – tam nie ma brakującej kwestii, Ryanowi zdaje się chodziło o to, żeby Lenny „też” się rozebrał, więc to była werbalna odpowiedź na jego wcześniejsze zdjęcie mu koszulki chyba. Nie mam czasu teraz szukać, ale chyba tak było ;) Co do spodziewania się fajerwerków – ja zawsze obejmuję taktykę „nie oczekuj zbyt wiele, bo wtedy ewentualnie przyjemnie się zaskoczysz zamiast sromotnie zawieść”. Ale zobaczymy, mam nadzieję, że się spodoba. A i Ryan lubi być czyściutki, więc musiał cały prysznic XD Bo inaczej by miał wrażenie, że pachnie seksem. I tak, hehe, Nell przypadkiem usłyszała co nieco. Na szczęście była z tym w miarę dyskretna. Nie wiadomo, jak by się Katy zachowała w tej sytuacji XD

    Alegz, szlag, jedni, że mało JA, jedni, że gołąbków, jak ktoś mi jeszcze powie, że za mało Mike’a i Marg to padnę, haha XD Na wszystko przyjdzie czas ;) I tym razem niestety nie jestem w stanie powiedzieć, czy będą w następnym rozdziale, bo go jeszcze nie przygotowałam, ale Charlie będzie na pewno, jeśli mnie moja pamięć z pisania nie myli ;)

    Kaczuch_A, hehe, Nell zdobywa antyfanów, jak widzę XD Żarcik faktycznie był specyficzny, Ryanowi się bynajmniej nie podobał. Może by go bawił, gdyby nie wiedział, jak się dziewczyna patrzy na jego faceta. Och, a Charlie… cóż, już troszkę cierpi, bo bardzo nie chce, żeby jego podejrzenia jednak okazały się prawdą. „Rynna była seksowna” – jakby ktoś to przeczytał bez kojarzenia kontekstu, uznałby, że prowadzimy jakąś stronę dla ludzi czujących pociąg do metalowych przedmiotów XD

    Agata, haha, cóż, Theo jest na razie cierpliwy, ale chyba widać, że długo to może nie potrwać. Jakby nie patrzeć jego laska dosłownie na jego oczach ślini się do innego kolesia. Ileż można mieć cierpliwości, żeby to znieść. A co do Jasona i Alexa, na pewno będą mieć swoje chwile i na pewno nie dopiero po skończeniu innych afer, więc luzik ;)

    Another, latające krzesła i krew… chyba jednak prędzej krew, bo krzesłami nie rzucają XD No ale coś się kroi niewątpliwie… Co do karteczki, haha, taaa, na pewno Ryan umiałby napisać to, co chce zrobić, na bardzo dużej powierzchni papieru. Tym bardziej, że to dotyczy właśnie seksu, czyli czegoś intymnego i czegoś, o czym nie zawsze lubi rozmawiać, gdy jest w nim na dole, więc… owija wtedy w bawełnę. Ale zobaczymy, czy tym razem udało mu się jakoś ująć to krócej, bo byłaby siara, jakby czytanie trwało dłużej niż sam seks XD I opisy powiadasz? Okej, zwrócimy na to uwagę i postaramy się więcej ich pisać ;)

  22. Another69 pisze:

    Seks gorący xD Bardzo. Ale też cholernie ciekawi mnie ta sprawa z Nell, coś się kroi. Chce dramy, chce latające krzesła i krew! Dobra, może przesadzam xD
    Ale by się przydało jakoś fajnie rozwinąć ten wątek, uwielbiam tego typu akcje.
    No i ciekawi mnie strasznie co jest napisane na karteczce Ryana,na pewno jest baaardzo zapełniona, że też zeszytu do tego oddzielnego nie założył xD
    Czytało się szybko i przyjemnie, chyba jedyne czego mi brakuje to opisy, jest ich dość mało. Opisy miejsca w sensie :P Łatwiej jest wtedy sobie wszystko wyobrazić i wczuć się w atmosferę :P
    W ATCL jest pod tym względem fajnie :)

  23. Agata pisze:

    Cóż. Rozdział był bardzo… „awr” XD Dużo Lenny’ego i Ryana, ale cóż. Liczę po prostu, że w następnym rozdziale moje oczy będą się napawać czytaniem „problemów” Gołąbków. I ta Nell zaczyna mnie denerwować, nie ufam jej T.T a ten jej facet też jest jakiś taki cichociemny. I oczywiście bardzo mało Alexa i Jasona, ale to już inna sprawa xd Na pewno BĘDZIE GO DUŻO, JAK JUŻ CHARLIE I RUSH SKOŃCZĄ MIEĆ PROBLEMY Z CHARLIE A RYAN I LENNY SIĘ WYŻYJĄ SEKSUALNIE, czyż nie? *niewinna mina psychopaty* XD

  24. kaczuch_A pisze:

    To było gorące~! Że tak szybko u Mike’a, w łazience, a przy tym zaserwowali sobie tyle czułości, miłości, że nic więcej mi nie potrzeba.
    Nell mnie irytuje, jak mogła w ogóle zaproponować wymianę facetów, w żartach czy nie było to dziwne. Jakoś na razie nie potrafię się do niej ustosunkować, bo malutko o niej było.
    I szkoda mi Charliego bardzo, czuję że będzie drama z księciem, i takie jedno, wrażliwe, artystyczne ptasie serduszko sobie pocierpi. Mogą to być też jego domysły, ale zapowiada się jakaś afera.
    Rynna była seksowna, powtórzę to jeszcze raz, bo to naprawdę mi się podobało. Kurczaczek mogę śmiało stwierdzić, że chłopaki dojrzeli xD

    Pozdrawiam i dużo, dużo weny~!

  25. TigramIngrow pisze:

    Jestem trochę zawiedziona. Liczyłam, że Ryan i Lenny wytrzymają cały ten okres abstynencji.
    „— Kurwa… to był moment — wydyszał w wargi kochanka.
    (…) — Ty też — Ryan wymamrotał.” Tam nie powinna być jeszcze jakaś kwestia? Na co Ryan odpowiedział? Chyba czegoś nie załapałam.
    Sam seks całkiem niezły. Podobała mi się ta kwestia o kolczyku: ” Przy okazji uderzył go w zęby kolczykiem, na co Mulat zaśmiał się pod nosem i ostrożnie chwycił kolczyk wargami oraz obrócił trochę językiem. Co by nie mówić, miał sprawne usta. Przy tym co chwilę zerkał na twarz kochanka, nakręcając się jej wyrazem, aż do pełnego wzwodu.
    Tym razem Ryan nie ważył się poruszyć biodrami. Patrzył w Lenny’ego jak zaczarowany i siedział sztywno. Jedynie jego klatka piersiowa poruszała się szybko w płytkich oddechach. Okej… czuł, że zabawa z kolczykiem dołączy do jednych z jego ulubionych.”
    Liczę, na naprawdę spektakularny seks z karteczki. Spodziewam się fajerwerków, wybuchów i w ogóle orgazmu od samego czytania. I chyba potraktuję to jako rekompensatę za brak opisanego specjalnego powitalnego seksu u JA.
    Co do mycia się po samym stosunku, to musiał brać cały prysznic? Nie mógł się tylko podmyć? Wiem, że może być spocony czy coś, ale przecież Lenny też zszedł bez odświeżania się. No ale to Ryan, może chciał być czyściutki.
    Ciekawa rzecz z tym nawilżeniem u Mike’a. Może faktycznie do hiszpana, albo z powodu towarzystwa gejów miał nieodpartą potrzebę zobaczenia jak to jest się wbijać w tę konkretną dziurkę? Ciekawostka.
    Czyżby Nell była na górze i słyszała wszystko? Bo jak inaczej wyjaśnić jej zachowanie? To w ogóle zaczyna być ostro podejrzane. Niby wie, że Lenny jest gejem, niby ma chłopaka, a tu taką manianę odpierdziela. Może ona wcale nie jest taka fajna i sympatyczna jakby się mogło wydawać?
    I mam nadzieję, że skoro Juan dba o drinki to Alex się trochę upije i będzie bardziej otwarty na różne akcje z Jasonem. Może nawet zaszaleją i się pocałują publicznie? :D
    Mało mi JA, chcę więcej :(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s